Artykuły wybrane losowo

Brazylia – odliczanie do mundialu

ANNA GRZEŚKOWIAK
<< Brazylia kojarzy się wielu osobom głównie z karnawałem, pięknymi plażami, pyszną kawą, sambą i… piłką nożną. Gdy umilkną już uderzenia bębnów i letnia bryza rozwieje tysiące piór i cekinów pozostałych na ulicach po karnawałowym szaleństwie, przygotowania do drugiego największego wydarzenia sportowego na świecie, zaraz po Letnich Igrzyskach Olimpijskich, wejdą w ostatnią fazę. To właśnie ten południowoamerykański kraj będzie w tym roku po raz drugi w historii gospodarzem Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. >>

 Rio de Janeiro leży malowniczo nad brzegiem zatoki Guanabara

Więcej…

Aktywny wypoczynek na Wyspach Kanaryjskich

 

Filip Werstler

 

 Parque Rural del Nublo we wnętrzu górzystej wyspy Gran Canaria

3700

© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/ALEX BRAMWELL

 

Wyspy Kanaryjskie znane były już starożytnym, którzy określali je mianem Wysp Szczęśliwych. Trudno się zresztą z nimi nie zgodzić. Archipelag położony na Oceanie Atlantyckim należy do najpiękniejszych miejsc na świecie. Panujący tu klimat czyni go jednym z najbardziej przyjaznych dla ludzi regionów na ziemi. Liczba słonecznych dni w ciągu roku zdecydowanie przekracza 300 na większości z wysp. Rzadkie opady deszczu występują głównie późną jesienią, zimą i na początku wiosny. Temperatura powietrza utrzymuje się w granicach 17–25°C przez okrągłe 12 miesięcy. Te wyjątkowo sprzyjające warunki klimatyczne nie tylko wprowadzają przybyszów w dobry nastrój, ale także stwarzają znakomite możliwości do uprawiania rozmaitych sportów. A gdy aktywnie spędzamy czas, czujemy się przecież szczęśliwsi.

 

Na archipelag składa się siedem głównych wysp (Teneryfa, Fuerteventura, Gran Canaria, Lanzarote, La Palma, La Gomera i El Hierro) i okoliczne małe wysepki. Region należy do Hiszpanii, chociaż bliżej stąd do Afryki niż Europy. Największe jego miasta to Santa Cruz de Tenerife (ponad 200 tys. mieszkańców) i Las Palmas de Gran Canaria (ok. 380 tys.).

 

Najważniejszy atut tego archipelagu stanowi jego różnorodność. Każda wyspa jest inna, dlatego warto dowiedzieć się, jakie rodzaje sportu można uprawiać w konkretnych miejscach. Wybór mamy naprawdę duży. Wszelcy amatorzy aktywnego wypoczynku z pewnością znajdą tu coś dla siebie.

 

Ferteventura i silne wiatry

 

Według niektórych teorii malownicza Fuerteventura, leżąca zaledwie ok. 100 km od północno-zachodniego wybrzeża Afryki, wzięła swoją nazwę od hiszpańskich słów fuerte („silny”) i viento („wiatr”). Dziś wyspa jest prawdziwą mekką wind- i kitesurferów z całego świata. Panują na niej wręcz wymarzone warunki dla pasjonatów tych sportów, dotyczy to zwłaszcza wschodnich brzegów. Wiatr wiejący z zachodu osiąga w tej okolicy dość dużą siłę, ale jednocześnie powoduje, że powierzchnia wody staje się dość płaska. Szczególną popularnością cieszy się miejscowość Costa Calma (Spokojne Wybrzeże). Wynika to z faktu, że leży ona w najwęższej części Fuerteventury, gdzie wiatry są najmocniejsze. Ze względu na tak sprzyjające warunki powstały tutaj liczne ośrodki wind- i kitesurfingu. Największe na wyspie jest działające od 1984 r. centrum René Egli by Meliã położone w tym samym niezmiernie urokliwym miejscu, co luksusowy Hotel Meliã Gorriones (4 gwiazdki plus) wyróżniający się pełnymi tropikalnej roślinności ogrodami i dużym wyborem basenów, a mianowicie tuż przy bajkowej plaży Sotavento, którą uważa się nawet za jedną z najpiękniejszych na całym globie. Wzdłuż niej ciągnie się płytka 4-kilometrowa laguna, nadająca się wyśmienicie do nauki pływania na desce z żaglem lub latawcem (także pod czujnym okiem profesjonalnych polskich instruktorów!). W tej części Fuerteventury, dzięki zjawisku tunelu wietrznego, wieje praktycznie przez cały rok oraz panują wysokie temperatury powietrza i wody. Na całym archipelagu naprawdę trudno znaleźć lepsze warunki do uprawiania tych widowiskowych sportów. Dlatego też już od 1986 r. (zwykle na przełomie lipca i sierpnia) odbywają się tutaj Mistrzostwa Świata w Windsurfingu i Kiteboardingu (Fuerteventura Windsurfing & Kiteboarding World Cup). Przybywają na nie najlepsi sportowcy, a również liczni kibice i dziennikarze sportowi z różnych krajów. Oprócz podziwiania na żywo ekscytujących zmagań zawodników można się w tym czasie także rozerwać. Zawodom, które trwają zazwyczaj od ok. 10.00 do 18.00, towarzyszą dodatkowe atrakcje – specjalny namiot z przysmakami lokalnej kuchni, występy muzyków na żywo i bogaty program dla całych rodzin. Wieczorami, od godz. 21.00, zaczynają się klimatyczne szalone imprezy do białego rana i ciekawe koncerty. Te mistrzostwa, świetnie zorganizowane przez René Egli by Meliã (pod kierownictwem niezmiernie profesjonalnej Anniki Ingwersen), warto polecić każdemu.

 

Jednak na Fuerteventurę można wybrać się nie tylko w okresie wspomnianego wydarzenia. Sezon na uprawianie sportów panuje na niej właściwie przez cały rok. Obok przepięknej plaży Sotavento wind- i kitesurferzy odwiedzają również inne miejsca na wyspie. Wielu z nich zatrzymuje się w wysuniętych na południe miasteczkach Jandía i Morro Jable (należących razem ze wspomnianą już miejscowością Costa Calma do gminy Pájara), gdzie z uwagi na położenie geograficzne także wieją silne wiatry. Niektóre osoby udają się natomiast na północ, w okolice Dunas de Corralejo, czyli spektakularnych wydm leżących niedaleko 20-tysięcznego kurortu Corralejo, będącego stolicą turystyczną tej części Fuerteventury. Tutejsze wybrzeże jest wielką atrakcją nie tylko dla amatorów sportów wodnych, ale i dla wszystkich marzących o wypoczynku w malowniczym otoczeniu. Bezkresne piaski przyciągają turystów z całej wyspy. W tym miejscu można uprawiać m.in. surfing, wind- i kitesurfing, stand up paddling (SUP) oraz grać w gry plażowe, biegać czy spacerować. To jedyny w swoim rodzaju zakątek, z pewnością warty odwiedzenia podczas aktywnych wakacji.

 

Zachodnie brzegi Fuerteventury są mniej popularne. Świetnie odnajdą się tu surferzy, choć ta część lądu jest słabiej skomunikowana. Jednak wysokie fale, powstające pod wpływem silnego wiatru wiejącego znad Atlantyku, rekompensują wszelkie trudności związane z dojazdem. Do głównych ośrodków surfingowych na wyspie należą La Pared czy El Cotillo. Mimo iż to niewielkie miejscowości, mają szczęście znajdować się w idealnych miejscach. Dzięki ich małej popularności nie przybywają do nich tłumy turystów, co sprawia, że warunki do szaleństw na wodzie są w tym rejonie doskonałe. Poza tym na wyróżnienie zasługuje też z pewnością Park Naturalny Jandía (Parque Natural de Jandía) z niesamowicie urokliwą plażą Cofete. Kręcono na niej sceny do filmu Ridleya Scotta Exodus: Bogowie i królowie z 2014 r. Nad niemal 14-kilometrowym piaszczystym brzegiem unosi się nigdy nieopadająca mżawka wywołana uderzeniami fal, a w tle widać góry oddzielające wybrzeże od reszty lądu. Prowadzącą tutaj malowniczą trasę pokrywa w dużej części nawierzchnia szutrowa.

 

Na Fuerteventurze popularnością cieszy się też stand up paddling

SUP Pic by John Carter PWA

© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/LEX THOONEN

 

Trekking na GRAN CANARII

 

Gran Canaria, obok Fuerteventury i Teneryfy, uchodzi za jedną z najpopularniejszych wysp wśród turystów z Europy. W 2015 r. odwiedziło ją ponad 3,2 mln ludzi z kilkudziesięciu krajów. Na jej atrakcyjność wpływa duże zróżnicowanie pod względem klimatycznym i przyrodniczym. Co roku ściąga tu mnóstwo osób nastawionych na aktywny wypoczynek. Podobnie jak na Fuerteventurze także na Gran Canarii spotkamy licznych miłośników surfingu, wind- i kitesurfingu, choć warunki do uprawiania tych sportów są na niej mniej stabilne.

 

Na wyspie można również z powodzeniem odbywać wyprawy trekkingowe. Pokrywa ją wiele odpowiednich do tego celu tras. Zainteresowaniem cieszą się m.in. wycieczki do Roque Nublo (1813 m n.p.m.) – wznoszącej się pod niebo niemal 80-metrowej wulkanicznej skały (przywodzi ona na myśl Maczugę Herkulesa z Ojcowskiego Parku Narodowego). Przypominająca kolumnę formacja stoi nad głęboką przepaścią. Prezentuje się naprawdę imponująco, dlatego turyści często decydują się przyjrzeć się jej z bliska. W okolicy warto też wejść na znajdujący się nieopodal Pico de las Nieves – najwyższy szczyt Gran Canarii, wznoszący się na wysokość 1956 m. n.p.m. Można do niego dojechać głównie samochodem albo rowerem. Rozpościera się stąd wspaniała panorama, koniecznie trzeba więc zabrać ze sobą aparat fotograficzny.

 

Zupełnie niepopularna jest natomiast wyprawa na dziewiczą plażę Güigüi (Guguy), którą miejscowi uznają za najpiękniejszą na wyspie. Być może zasłużyła sobie na tak pochlebną opinię dlatego, że nie została usypana z białego piasku i nie udaje Karaibów jak pobliskie Playa de los Amadores czy Playa de Anfi del Mar. Prezentuje prawdziwe oblicze archipelagu – ciemny wulkaniczny brzeg otaczają wysokie majestatyczne klify i oblewają spienione fale Oceanu Atlantyckiego. Należy jednak zdawać sobie sprawę, że ta wycieczka wymaga lepszej kondycji. My naszą wyprawę rozpoczęliśmy jeszcze przed świtem. Ok. godz. 5.00–5.30 wsiedliśmy w autobus w miejscowości Puerto de Mogán. Podaliśmy nazwę interesującej nas plaży, a kierowca dowiózł nas na przystanek na rozstaju dróg położony najbliżej naszego celu. Stąd mieliśmy do pokonania pieszo ok. 25-kilometrową trasę wiodącą głównie przez góry.

 

Na początku przemierzyliśmy 8 km po asfalcie do miejscowości Tasártico. Tu warunki się zmieniły. Dalej szliśmy już po szutrze i skałach aż do samego końca. Gdy trasa zaczęła piąć się pod górę, zauważyliśmy drogowskaz informujący o tym, że do celu zostało nam jeszcze 17 km. Ta część wyprawy była najbardziej wymagająca. Najpierw musieliśmy pokonać kilka kilometrów ostrego podejścia po średnio wyrobionej ścieżce. Zajęło nam to mniej więcej 2 godz. z jedną krótką przerwą na nabranie sił. Jednak po dotarciu na szczyt czekała nas wspaniała nagroda – cudowny widok na leżącą w dole zatokę i pobliską Teneryfę z górującym wulkanem Teide. Przez jakąś godzinę odpoczywaliśmy i cieszyliśmy się tym miejscem, po czym ruszyliśmy w dół. Ten ostatni odcinek wyglądał równie pięknie i osobliwie. Wokół nie dało się dostrzec żadnych śladów cywilizacji, zabudowań czy sklepów. Na ścieżce także nie spotkaliśmy nikogo. Nasze telefony nie łapały również zasięgu sieci komórkowych. Po drodze napotykaliśmy natomiast coraz więcej lokalnej roślinności.

 

Po dotarciu na plażę mogliśmy rozkoszować się jej niezwykłą urodą. Kilkusetmetrowe klify odgradzały resztę lądu od oceanu. Na rozległym i czystym piaszczystym brzegu byliśmy sami. W spokoju przyglądaliśmy się Teneryfie oddalonej od nas o niecałe 200 km. Najcudowniejszy moment tego dnia stanowił zachód słońca. Chowa się ono tutaj za szczytami sąsiedniej wyspy. To widok jedyny w swoim rodzaju, wręcz idylliczny.

 

Podczas planowania wycieczki na plażę Güigüi (Guguy) należy pamiętać o zapewnieniu sobie transportu powrotnego. Do wyboru mamy dwa wyjścia: wrócić tą samą drogą, ale będzie to bardzo męczące, albo dzień wcześniej umówić się z miejscowym rybakiem, aby przypłynął po nas o wskazanej porze. Naszą trójkę taka usługa kosztowała ok. 15 euro za osobę.

 

Oprócz uprawiania trekkingu na Gran Canarii można np. grać w golfa (choćby w jedynym na całym archipelagu resorcie z dwoma profesjonalnymi 18-dołkowymi polami golfowymi – Sheraton Gran Canaria Salobre Golf Resort!), nurkować (działa na niej nawet w kurorcie Puerto de Mogán polska szkoła Delphinus, a także nowatorskie centrum Sea TREK Spain w resorcie Anfi del Mar, zapraszające na spacery po dnie oceanu bez sprzętu nurkowego i uczestniczenia w specjalistycznym kursie!) albo jeździć konno. Na wyspie pojawia się zresztą coraz więcej firm oferujących ten ostatni rodzaj aktywności. Zazwyczaj takie wyprawy trwają 1–4 godz. i odbywają się w różnych częściach lądu. Ceny wahają się od 20 do 90 euro w zależności od organizatora i długości trasy. Kilka firm wyróżnia się wysokim standardem, profesjonalizmem i rozbudowaną ofertą. Jedną z nich jest bez wątpienia El Salobre Horse Riding. Należące do niej ranczo z kilkunastoma wierzchowcami leży na południu, nieopodal turystycznej stolicy Gran Canarii – Maspalomas (ok. 10 minut od niej). W okolicy znajdują się przepiękne wydmy, wulkaniczne szlaki i tropikalne plantacje. Poza tym ten rejon charakteryzuje się oryginalną florą i fauną. To wszystko przyciąga wielu miłośników jazdy konnej z różnych krajów (w tym i z Polski!). Zdecydowanie warto rozważyć wybranie się na wycieczkę po wyspie na końskim grzbiecie, tym bardziej że tutejsze zapierające dech w piersiach krajobrazy czynią z niej ekscytujące przeżycie.

 

Na archipelagu wzrasta też zainteresowanie kolarstwem, dotyczy to zwłaszcza Gran Canarii i Teneryfy. Uprawianiu tego sportu sprzyjają m.in. duże różnice wysokości i przyjazny klimat przez okrągły rok. Poza tym znajdują się tu niezmiernie malownicze i kręte drogi. Wielbicieli jazdy na rowerze przyciągają wymagające trasy ze spektakularnymi widokami. Na Gran Canarii prowadzą one zazwyczaj przez jej wnętrze, które jest w mniejszym stopniu zamieszkane i rzadziej odwiedzane przez turystów. Wyspa charakteryzuje się znaczną różnorodnością szlaków. Lokalne firmy oferują usługi na wysokim poziomie – zajmują się nie tylko wypożyczaniem sprzętu, ale także organizują wycieczki czy nawet specjalne obozy kolarskie, które trwają zazwyczaj od 5 do 10 dni. Pakiety obejmują zakwaterowanie w komfortowym hotelu, transport i częściowe wyżywienie (half board, czyli śniadanie i obiadokolację). Jeżeli chcemy jedynie wypożyczyć rower górski lub kolarzówkę, będzie nas to kosztować od ok. 12 euro za dzień (70 euro za tydzień).

 

Surowa Lanzarote

 

Jak na większości wysp w archipelagu, również na Lanzarote bardzo dużą popularnością cieszą się surfing, wind- i kitesurfing oraz stand up paddling (SUP). Amatorzy tych dyscyplin zjeżdżają głównie do miejscowości Famara (Caleta de Famara). Jednak można tutaj robić jeszcze wiele innych ciekawych rzeczy.

 

Lanzarote znana jest choćby z zawodów triatlonowych. W ciągu roku odbywa się na niej kilka takich imprez sportowych, z których największą sławą na całym świecie cieszą się te z serii IRONMAN. Od ich uczestników wymaga się naprawdę bardzo dobrego przygotowania. Muszą oni przepłynąć 3,86 km, pokonać na rowerze dystans 180,25 km i przebiec odcinek 42,20 m (maraton) bez żadnej przerwy. Dlatego też ten wyścig uchodzi za wyjątkowo trudny i budzi niemałe zainteresowanie nie tylko wśród osób chcących sprawdzić swoją wytrzymałość, lecz także i widzów. Club La Santa IRONMAN Lanzarote (jego tegoroczna edycja odbędzie się 20 maja) to jedna z imprez cyklu zawodów organizowanych przez World Triathlon Corporation. Stanowi nie lada gratkę dla amatorów triatlonu i kibiców sportowych.

 

Okolice wyspy odwiedzają również chętnie nurkowie. Nic więc dziwnego, że na jej południowym krańcu, na słynnym wybrzeżu Playa Blanca, znajdziemy nawet polskie centrum Delphinus Lanzarote, dawne Cool Dive. Miłośnicy wielkiego błękitu mogą tu podziwiać faunę typową dla Oceanu Atlantyckiego. Poza tym ostatnio, 11 stycznia 2017 r., w sąsiedztwie Lanzarote (w Bahía de Las Coloradas, na głębokości mniej więcej 12–14 m) otwarto zupełnie nowe, pierwsze w Europie, podwodne muzeum – Museo Atlántico. Składa się na nie imponujący zbiór celowo zatopionych rzeźb brytyjskiego artysty Jasona deCairesa Taylora. Można przyjrzeć im się z bliska podczas ok. 1-godzinnej wyprawy nurkowej wyruszającej z Mariny Rubicón (cena 12 euro od osoby dorosłej) lub z trochę dalszej odległości w trakcie rejsu wolno płynącym statkiem ze szklanym dnem.

 

Kolejną unikatową na skalę europejską propozycją są firmowane przez system Sea TREK niesamowite spacery po dnie Atlantyku bez sprzętu dla nurków i ukończenia specjalistycznego szkolenia. Dzięki kaskowi z doprowadzanym tlenem wizytę w podwodnym królestwie Wysp Kanaryjskich złożymy już po przejściu 10-minutowego instruktażu, nawet jeżeli nie potrafimy pływać. Na tego typu rozrywkę zaprasza wszystkich chętnych szkoła nurkowa Native Diving w modnym kurorcie Costa Teguise na wschodnim wybrzeżu Lanzarote (oraz wspomniane centrum Sea Trek Spain w Anfi del Mar na Gran Canarii). Schodzi się wówczas na maksymalną głębokość 6 m, a cała przyjemność trwa 45 minut i kosztuje 60 euro od osoby dorosłej.

 

Na wyspie znajduje się również mnóstwo tras dla miłośników trekkingu i jazdy na rowerze. Szlaki są wyjątkowo atrakcyjne ze względu na tutejsze malownicze powulkaniczne krajobrazy. Na terenie miejscowego Parku Narodowego Timanfaya (Parque Nacional de Timanfaya) doszło do jednej z najdłuższych erupcji w dziejach nowożytnych (w latach 1730–1736 codziennie z ok. 300 kraterów wypływały olbrzymie ilości lawy). Surowa okolica wywiera na zwiedzających ogromne wrażenie. Wspaniałe piesze wycieczki można organizować nie tylko na obszarze parku (ponad 51 km² powierzchni). Zabronione jest poruszanie się po nim na rowerze górskim, ale dozwolone – na szosowym. Na tym ostatnim pojeździmy po głównej drodze parkowej, która stanowi zresztą część trasy słynnego wyścigu triatlonowego Club La Santa IRONMAN Lanzarote. Na całej wyspie znajdziemy wiele urokliwych i dobrze przygotowanych tras rowerowych, choćby Costa Teguise – Arrieta (42 km, dość trudny do pokonania odcinek, na tę wyprawę należy przeznaczyć ok. 5–6 godzin) czy Costa Teguise – Los Cocoteros (30 km, szlak średnio trudny, ok. 3,5–4-godzinny).

 

Jazda rowerem górskim na Lanzarote dostarcza ekscytujących wrażeń

12822

© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/SERAFÍN ARGIBAY CARBALLADA

 

Pełna atrakcji Teneryfa

 

Zdaniem wielu turystów Teneryfa ma ze wszystkich kanaryjskich sióstr najwięcej do zaoferowania. To świetne miejsce do uprawiania rozmaitych sportów wodnych, trekkingu po zróżnicowanym terenie czy jazdy na rowerze wśród zapierających dech w piersiach krajobrazów. Z pewnością jedną z ciekawszych i mniej typowych form aktywności jest golf. W ostatnich latach cieszy się on tutaj coraz większą popularnością. Profesjonalne pola do gry znajdziemy na kilku wyspach. Najwięcej powstało ich na Teneryfie i Gran Canarii (na tej ostatniej na uwagę zasługuje m.in. jedyny na całym archipelagu resort z dwoma 18-dołkowymi polami golfowymi – Sheraton Gran Canaria Salobre Golf Resort, położony niedaleko opisywanego już nieco szerzej rancza z końmi El Salobre Horse Riding). Cenią je sobie zarówno doświadczeni golfiści, jak i osoby początkujące.

 

Ośrodki na Teneryfie leżą w jej południowej części, w pobliżu znanych turystycznych kurortów takich jak Playa de Las Américas, Costa Adeje i Los Cristianos (słynących również z doskonałych warunków do uprawiania surfingu, nurkowania, żeglarstwa czy sportów motorowodnych), oraz w rejonie północnym i zachodnim. Warto tu wymienić choćby Golf Costa Adeje i Golf Las Américas oraz Golf del Sur i Amarilla Golf & Marina na terenie gminy San Miguel de Abona. Charakteryzują się one nie tylko wysoką jakością oferowanych usług czy zróżnicowanym stopniem trudności, lecz także wyjątkowo malowniczym położeniem. W trakcie gry można podziwiać wspaniałe widoki np. na Ocean Atlantycki. Oprócz tego niewątpliwy atut profesjonalnych pól golfowych w tym regionie stanowią panujące tutaj warunki klimatyczne. Jak już wspominałem, przez zdecydowaną większość roku na archipelagu jest słonecznie i wystarczająco ciepło, aby spędzać czas na świeżym powietrzu. Dlatego na golfa na Teneryfę warto przylecieć zawsze, w listopadzie, marcu bądź lipcu. Poza nią równie korzystnymi warunkami szczyci się południe Gran Canarii. Na obu wyspach turystyka golfowa z roku na rok coraz bardziej się rozwija.

 

Piękna i różnorodna Teneryfa, największa i najludniejsza w archipelagu (2034 km² powierzchni i ok. 900 tys. mieszkańców), to również znakomity region na ciekawe wędrówki piesze. Miejscowe agencje turystyczne oferują też wycieczki objazdowe do najbardziej spektakularnych punktów widokowych czy wyprawy na wulkan Teide (3718 m n.p.m.). Wejście na ten najwyższy szczyt Wysp Kanaryjskich i całej Hiszpanii powinno być obowiązkowym zadaniem dla wszystkich spędzających aktywnie urlop w tym rejonie.

 

La Palma pod gwiazdami

 

Na północny zachód od Teneryfy leży La Palma. Turystyka masowa dopiero na nią dociera. Znajdziemy tu wciąż niewiele rozległych kompleksów hotelowych w porównaniu z opisanymi już czterema największymi wyspami. Dla odmiany mocno rozwija się w tym miejscu turystyka alternatywna. Ten zakątek archipelagu budzi więc zainteresowanie osób, które preferują ruch na świeżym powietrzu.

 

La Palma słynie z malowniczych zielonych terenów i dużej aktywności wulkanicznej. Ze względu na bogatą florę i faunę często wybierają się na nią miłośnicy przyrody i amatorzy długich pieszych wycieczek. Zwiedzających przyciąga zwłaszcza położony w centrum wyspy Park Narodowy Kaldery Taburiente (Parque Nacional de la Caldera de Taburiente), lubiany zarówno przez polskich, jak i zagranicznych turystów. Trasy na jego obszarze mają od kilku do kilkunastu kilometrów, dlatego na wyprawę najlepiej zarezerwować sobie cały dzień. Trzeba także pamiętać o odpowiednim obuwiu i sprzęcie do pieszych wędrówek. Z uwagi na znaczne różnice wysokości sugeruje się wynajęcie przewodnika, gdyż pokonywanie niektórych szlaków bywa czasami dość niebezpieczne.

 

Na tego typu wycieczki można udać się również do Bosque de Los Tilos (Los Tiles) – bujnego lasu wawrzynowego zamieszkanego przez endemiczne gatunki zwierząt, jak np. gołębie kanaryjskie i laurowe czy liczne rzadkie bezkręgowce. Inne popularne miejsce stanowi okolica szczytu Roque de los Muchachos (2426 m n.p.m.), gdzie aktywny wypoczynek urozmaica podziwianie nocnego nieba. W tej części La Palmy znajduje się obserwatorium astronomiczne (Observatorio del Roque de los Muchachos – 2396 m n.p.m.), uchodzące za jedną z największych jej atrakcji. Powszechnie wiadomo, że Wyspy Kanaryjskie znakomicie nadają się do obserwowania gwiazd (mogłem się o tym przekonać m.in. na dziewiczej plaży Güigüi). Jednak właśnie w tym rejonie archipelagu panują najlepsze do tego warunki, dzięki czemu tutejszy kompleks cieszy się sporym zainteresowaniem turystów.

 

Wybrzeże La Palmy chętnie odwiedzają też zapaleni surferzy. Ze względu na niespokojne wody Atlantyku cenią je zwłaszcza osoby bardziej zaawansowane. Choć istnieje tu kilka punktów, w których wynajmiemy deski czy wykupimy kurs dla początkujących, to miejsce rekomendowane jest raczej dla doświadczonych pogromców fal. Do najpopularniejszych należy mniej więcej 500-metrowa Playa de Los Guirres (Playa Nueva), znajdująca się na zachodnim brzegu La Palmy. Wspaniałe warunki panują także w pobliżu dzikiej plaży Nogales, leżącej na północnym wschodzie.

 

Niepozorne El hierro i la gomera

 

Park Narodowy Garajonay, La Gomera

3917

© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/CARLOS SPOTTORNO

 

Dwie najmniejsze z siedmiu głównych wysp archipelagu nie zostały jeszcze opanowane przez turystykę masową. Uczestnicy licznych wycieczek fakultatywnych przybywają na nie na ogół promami lub samolotami z Teneryfy, Gran Canarii czy La Palmy (na El Hierro i La Gomerze działają małe lotniska). Dlatego zazwyczaj pojawiają się tutaj ludzie nastawieni na konkretne aktywności. Dużym zainteresowaniem cieszą się rejsy jachtami i wyprawy na obserwowanie waleni biskajskich, płetwali Bryde’a, grindwali, delfinków pręgobokich czy delfinów. Spokojna El Hierro jest najdalej wysunięta w głąb oceanu, dlatego fascynuje eksploratorów podwodnego świata.

 

La Gomera przyciąga uwagę przybyszów przede wszystkim swoimi zapierającymi dech w piersiach krajobrazami – na południu położone są skaliste tereny, centrum i północ natomiast pokrywają rozległe lasy wawrzynowe, w których występują różne rzadkie gatunki roślin i zwierząt. Spodoba się tu również miłośnikom geologii i wulkanologii, a to ze względu na dużą aktywność wulkaniczną w tym regionie. Zróżnicowanie terenu sprzyja odbywaniu wycieczek pieszych i rowerowych, które stanowią popularną aktywność na wyspie. W jej środkowej i północnej, bardziej zielonej części znakomicie jeździ się na rowerach górskich.

 

El Hierro doceniają z kolei wielbiciele podwodnych przygód. Ściągają oni przede wszystkim do miejsca o nazwie Punta de La Restinga (Punta Restinga) – najdalej na południe wysuniętego punktu Hiszpanii. To bodajże najlepszy rejon do nurkowania na całym archipelagu ze względu na wielkie bogactwo flory i fauny oraz znaczną różnorodność form skalnych. W tej okolicy, na terenie Rezerwatu Morskiego La Restinga – Morze Spokoju (Reserva Marina La Restinga – Mar de Las Calmas), można natknąć się na rozmaite gatunki rekinów czy mant, a także wiele innych stworzeń, niespotykanych gdzie indziej w regionie. Pod wodę schodzi się tutaj zazwyczaj na głębokość od kilkunastu do nawet 50 m, co czyni to miejsce jeszcze bardziej atrakcyjnym. Punta de La Restinga i Mar de Las Calmas muszą się znaleźć w planie wyprawy na Wyspy Kanaryjskie każdego zapalonego nurka.

 

Bliska Polsce piękna Saksonia

KAROLINA BOROWSKA

www.dresden-drezno.de

 

<< „W Chemnitz pracowano, w Lipsku handlowano, a w Dreźnie hulano” – to stare powiedzenie dobrze określa miasta Saksonii. Pierwsze z nich w XIX w. było zwane saksońskim Manchesterem ze względu na dymiące kominy licznych fabryk. Po bogatych fabrykantach zachowała się w nim do dziś nie tylko ciekawa architektura przemysłowa i miejska, ale też niezwykle bogate zbiory sztuki. Handlowy Lipsk słynie z Lipskich Targów Książki (Leipziger Buchmesse). Początki tradycji drukarskich i wydawniczych sięgają w nim XVI stulecia. Miasto zachwyca zabytkami: renesansowym Starym Ratuszem (Altes Rathaus), barokowymi kamienicami czy Starą Giełdą Handlową (Alte Handelsbörse) i pasażami handlowymi ze słynną Piwnicą Auerbacha (Auerbachs Keller). A Drezno? O nim można opowiadać bez końca… >>

Oprócz Chemnitz, Lipska i Drezna w Saksonii znajduje się jeszcze wiele malowniczych miast i miasteczek z wyjątkową historią i bogatą kulturą. Ich zabytkowa zabudowa została w ostatnich 20 latach wspaniale odrestaurowana. Podobnie odrodziła się okoliczna piękna przyroda. Wiele obszarów zanieczyszczonych w wyniku działalności przemysłowej poddano rekultywacji, w miejscu dawnych kopalni odkrywkowych powstały tereny rekreacyjne. W Saksonii znajduje się ok. 1 tys. pałaców, zamków, dworków i ogrodów. Polscy turyści bywają zaskoczeni i zachwyceni, jak znakomicie dzisiaj wygląda region należący kiedyś do Niemieckiej Republiki Demokratycznej (NRD).

 

Drezdeńskie Stare Miasto w okolicy mostu Augusta (Augustusbrücke) na Łabie

© k.A./Anja Upmeier

 

Ten niemiecki kraj związkowy dzieli od Polski tylko linia graniczna. Jak to zwykle z sąsiadami bywa, zdarzały nam się dobre i złe czasy. Przyjacielskie relacje przeplatały się ze sporami i nieporozumieniami. W trudnych chwilach potrafiliśmy sobie służyć pomocą. Tak w skrócie można opisać historię naszych wzajemnych kontaktów. Dziś w Saksonii wciąż natkniemy się na słowiańskie nazwy miejscowości. Wielu jej mieszkańców przyjeżdża do Polski na urlop nad morzem czy w górach. W końcu mamy do siebie tak blisko!

 

NA GRANICY

Dzięki utworzeniu strefy Schengen w 1995 r. zniknęły wewnętrzne granice w Unii Europejskiej, przez Nysę Łużycką można przejść mostem, karmiąc polsko-niemieckie kaczki. Od naszej strony, na prawym brzegu stoi młyn trójkołowy ze spichlerzem, gdzie składowano zboże. Na ścianie budynku powstała płaskorzeźba o powierzchni ponad 100 m² zatytułowana WAZE, czyli Wizerunek Artystyczny Zjednoczonej Europy, autorstwa Vahana Bego i Michała Bulaka. Zgorzelec i Görlitz spoglądają na siebie przez rzekę oddzielającą Polskę od Niemiec.

Ze względu na pięknie odrestaurowane historyczne centrum i jeszcze nieodnowione budynki niemieckie miasto często staje się planem filmowym. To w nim kręcono niektóre sceny do takich filmów, jak Bękarty wojny (2009 r.) w reżyserii Quentina Tarantino, Lektor (2008 r.) z oscarową rolą Kate Winslet czy Grand Budapest Hotel (2014 r.). Dlatego nazywa się je czasem żartobliwie Görliwood.

Görlitz i Zgorzelec mają bogatą ofertę kulturalną. Oba miasta w tym samym czasie zapraszają na różne wspólne festiwale, np. Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych ViaThea. Gdy po niemieckiej stronie Nysy Łużyckiej odbywa się Festyn Staromiejski (Altstadtfest Görlitz), po polskiej można wziąć udział w Jakubach. Decyzją władz obu ośrodków 8 lipca 2003 r. powołano do życia Europa-Miasto (niem. Europastadt). Postanowiono również razem ubiegać się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2010 r. Niestety, wybór padł wówczas na innych kandydatów.

Görlitz miało dużo szczęścia. Podczas II wojny światowej nie zostało zbombardowane. Na początku maja 1945 r. Niemcy wysadzili most Staromiejski, który odbudowano i ponownie otwarto w październiku 2004 r. Ze względu na brak funduszy i położenie na peryferiach NRD zaniedbane historyczne centrum ocalało i nie zabudowano go blokami. Przeprowadzenie rewitalizacji miasta było możliwe nie tylko dzięki wsparciu Unii Europejskiej. Od 1995 r. przez 11 kolejnych lat nieznany donator przekazywał Görlitz fundusze przeznaczane na renowację zabytków. Łączna kwota tego wsparcia wyniosła ponad 10 mln euro.

 

W ŁUŻYCACH GÓRNYCH

Jeśli ktoś chce zobaczyć krzywą wieżę, nie musi koniecznie jechać do Pizy. Tuż przy autostradzie łączącej Zgorzelec z Dreznem znajduje się ponad tysiącletni Budziszyn (Bautzen) położony nad Sprewą. Wież mamy tutaj 17, a jedna z nich (Bogata Wieża – Reichenturm) jest bardzo krzywa – jej odchylenie od pionu wynosi 1,44 m.

W tym mieście od wieków żyją Niemcy i Górnołużyczanie (należący do Serbołużyczan), niewielka grupa etniczna (szacowana na ok. 45–60 tys. ludzi), która do dzisiaj kultywuje swoje obyczaje, takie jak wielkanocna procesja konna przyciągająca setki turystów z całego świata. Zabudowania historycznej części Budziszyna otoczone są prawie na całej długości murami obronnymi – podczas spaceru wzdłuż nich można podziwiać genialny system pompowania wody pochodzący ze średniowiecza. Blisko rynku z dumnym Ratuszem (Rathaus) znajduje się Katedra św. Piotra (Dom St. Petri). Kościół podzielony jest na dwie części: katolicką i protestancką. Sąsiaduje z nim kapituła przyklasztorna ze znaczącym skarbcem i barokowym portalem. Wąskie uliczki Budziszyna prowadzą do urokliwych zaułków i romantycznych ruin. Wśród tych ostatnich warto wymienić pozostałości Kościoła św. Mikołaja (St.-Nikolai-Kirche) z cmentarzem. Nad miastem góruje zamek Ortenburg, na który składają się późnogotycka budowla główna i trzy renesansowe ściany szczytowe.

 

WYJĄTKOWE DZIEŁO

Niezbyt duże miasto Zittau (Żytawa) zasługuje na wyróżnienie z powodu niezwykłego skarbu. Jest nim Wielkie Płótno Wielkopostne (Wielka Zasłona Wielkopostna) z 1472 r. o olbrzymich rozmiarach (8,2 x 6,8 m). Na 90 kwadratowych obrazach przedstawia ono sceny ze Starego i Nowego Testamentu oraz ksiąg apokryficznych, od stworzenia świata aż po Sąd Ostateczny. Znajduje się tu jeszcze jedno takie arcydzieło – Małe Płótno Wielkopostne (4 x 3 m) pochodzące z 1573 r.

Z Zittau można udać się parową kolejką wąskotorową do miejscowości Oybin, aby odwiedzić pozostałości gotyckiego klasztoru i zamku. Ruiny na tle tutejszego krajobrazu tworzą wyjątkowo malowniczy widok. Po drodze pasażerowie oglądają niezwykłe formacje skalne z piaskowca oraz romantyczne wioski górskie z charakterystycznymi domami przysłupowymi.

 

SASI I POLACY

Stolica Saksonii, Drezno, bywa nazywana Florencją nad Łabą ze względu na piękną architekturę i wspaniałe zbiory sztuki. Pierwsza udokumentowana wzmianka o mieście pochodzi z 1206 r. Pod koniec XV w. stało się ono stolicą Elektoratu Saksonii. W kolejnym stuleciu, w 1549 r., elektor Maurycy Wettyn (1521–1553) połączył dwa leżące po przeciwnych stronach Łaby miasta w jedno i rozbudował zamek. Jednym z najważniejszych wydarzeń w historii stosunków między Polską a Saksonią było zawarcie unii polsko-saskiej związanej z wybraniem w 1697 r. na władcę Rzeczypospolitej elektora Fryderyka Augusta I (Augusta II Mocnego), a później (w 1733 r.) jego syna Fryderyka Augusta II (Augusta III).

Na terenie zniszczonej w 1685 r. przez pożar dzielnicy położonej naprzeciwko Starego Miasta wybudowano barokowe Nowe Miasto (Neustadt). Stoi tu słynny pomnik Augusta II Mocnego – złoty jeździec na złotym koniu pędzi w kierunku Warszawy, do swojej drugiej rezydencji. Do dzisiaj zachowała się duża część dawnych zabudowań, większość ocalała po II wojnie światowej. Ulica Królewska (Königstraße) prowadzi pośród odrestaurowanych barokowych kamienic do Pałacu Japońskiego (Japanische Palais). Jego nazwa wskazuje na inspiracje kulturą Dalekiego Wschodu, szczególnie silne w epoce baroku. August II Mocny posiadał znaczącą kolekcję porcelany azjatyckiej oraz miśnieńskiej. Tutaj miał powstać porcelanowy pałac, który nigdy nie został całkowicie ukończony.

Hauptstraße ze złotym jeźdźcem to deptak z aleją platanów, gdzie można spokojnie i miło spędzić czas. Jest tu wiele kawiarni, restauracji i sklepów oraz pasaże rzemieślnicze założone na barokowych dziedzińcach. Przy deptaku znajduje się Kościół Trzech Króli (Dreikönigskirche) ze wspaniałym ołtarzem. Naprzeciwko niego wznosi się zabytkowa hala targowa z końca XIX w. (Neustädter Markthalle).

 

BUDOWLE GODNE KRÓLA

Tuż pod kopytami konia Augusta II Mocnego zaczyna się most łączący Nowe Miasto ze Starym (Augustusbrücke). Rozpościera się z niego wspaniały widok na Drezno z jego wieżami, operą i kamienną kopułą luterańskiego Kościoła Marii Panny (Frauenkirche).

Aby zasiąść na polskim tronie, August II Mocny został katolikiem, ale kościół katolicki wybudował dopiero jego syn. August III poślubił w 1719 r. córkę cesarza Józefa I Habsburga Marię Józefę. Jednym z warunków zezwolenia na to małżeństwo było wzniesienie świątyni tego wyznania.

Katedrę św. Trójcy w Dreźnie (Kathedrale Ss. Trinitatis), w której obecnie w każdą niedzielę po południu odbywają się msze w języku polskim, zaprojektował Włoch Gaetano Chiaveri (1689–1770). Kościół w stylu późnego baroku ozdobiono 78 figurami świętych (w tym trzech polskich – Kazimierza, Stanisława ze Szczepanowa i Stanisława Kostki). Pobliski Zamek Rezydencjonalny wznoszono przez 800 lat, ale wystarczyła jedna noc, aby prawie zrównać go z ziemią. Odbudowa zniszczonego w czasie bombardowania z lutego 1945 r. obiektu rozpoczęła się w latach 80., jedynie niektórych wnętrz nie udało się jeszcze odtworzyć. W zamku znajdują się wspaniałe zbiory sztuki, prezentowane np. w nowym i historycznym Zielonym Sklepieniu (Grünes Gewölbe), słynnych skarbcach zawierających przedmioty wykonane ze złota, srebra i kamieni szlachetnych (jest tutaj m.in. jedyny na świecie diament o zielonym kolorze i masie niemal 41 kr). W Komnacie Tureckiej zebrano przykłady broni osmańskiej, w tym łupy wojenne z bitwy pod Wiedniem, w której książę saski walczył wraz z królem Janem III Sobieskim przeciw Turkom.

August II Mocny pragnął mieć również pałac przynajmniej tak okazały jak ten we francuskim Wersalu. Budowę późnobarokowego Zwingeru rozpoczął w 1709 r. Już 10 lat później na jego dziedzińcu odbyło się wydarzenie, jakiego w Europie jeszcze nie widziano. Zabawy z okazji ślubu syna władcy trwały cały miesiąc. Dziś w Zwingerze także można podziwiać wyjątkowe dzieła sztuki. W tutejszej galerii malarstwa znajduje się jeden z najpiękniejszych obrazów na świecie – Madonna Sykstyńska pędzla Rafaela. Aniołki spod jej stóp zrobiły własną karierę i obecnie zdobią pamiątkowe kubki, magnesy, pocztówki i inne bibeloty sprzedawane w wielu europejskich miastach. Poza tym na zainteresowanie w drezdeńskim zespole pałacowym zasługują m.in. Pawilon Porcelanowy i Salon Matematyczno-Fizyczny.

 

NOWE CZASY

August III próbował kontynuować dzieło swojego ojca, ale przeszkodziła mu wojna siedmioletnia (1756–1763). Dopiero ok. 100 lat później po zrealizowaniu projektu Gottfrieda Sempera (1803–1879) dotychczas otwarte skrzydło kompleksu pałacowego Zwinger zamknięto budynkiem galerii malarstwa (Sempergalerie) i placem Teatralnym z nową operą nazwaną od nazwiska architekta Semperoper. W niej zaczął swoją wielką karierę młody kompozytor Ryszard Wagner (1813–1883). Do dzisiaj w operze wystawiane są jego dzieła. Tutejsza orkiestra – Staatskapelle Dresden – należy do najstarszych (utworzono ją już w 1548 r.) i najwybitniejszych na świecie. Podczas zaborów bliskie Drezno przyciągało polskich emigrantów, a opera dawała im pracę. Pierwszym skrzypkiem Wagnera był Karol Lipiński (1790–1861). Występowała tu też słynna śpiewaczka koloraturowa Marcelina Sembrich-Kochańska (1858–1935). Adam Mickiewicz napisał wiosną 1832 r. w Dreźnie III część Dziadów (tzw. Dziady drezdeńskie). Fryderyk Chopin oświadczył się w mieście w 1836 r. Marii Wodzińskiej, a Józef Ignacy Kraszewski mieszkał w nim i tworzył (z okresu drezdeńskiego, z lat 1873–1875, pochodzi tzw. trylogia saska – Hrabina Cosel, Brühl i Z siedmioletniej wojny).

W tym czasie powstawały wytworne dzielnice willowe. Zamożni mieszkańcy opuszczali ciasne centrum miasta, przyroda i świeże powietrze przyciągały także szlachtę z całej Europy, sławnych artystów i wzbogacających się fabrykantów. W jednym z trzech pięknych pałaców w rejonie winnic zamieszkał Karl August Lingner (1861–1916), wynalazca płynu do płukania jamy ustnej Odol. Jego sąsiad Ottomar Heinsius von Mayenburg (1865–1932) opracował formułę pasty do zębów Chlorodont. W okolicy wzniesiono wytworne sanatorium dla bogatej klienteli – Weißer Hirsch. Z myślą o kuracjuszach i mieszkańcach willi wybudowano kolejki linowe: terenową i podwieszaną. Dziś należą one do najstarszych na świecie. Ze wzgórz, na które wjeżdżają, rozpościera się najpiękniejszy widok na Drezno i wijącą się w dolinie Łabę. Brzegi rzeki połączono w 1893 r. żelaznym mostem umocowanym na linach, nazwanym później Niebieskim Cudem (Blaues Wunder).

                Pod koniec XIX w. powstała nowa dzielnica grynderska, zwana Zewnętrzne Nowe Miasto (Äußere Neustadt), gdyż wybudowano ją poza dawnymi murami obronnymi. Dzisiaj jest ona obszarem wielokulturowym. Mieszka tutaj wielu studentów, również z Polski. Nocą życie toczy się w tym miejscu w licznych klubach i pubach. W dzień do Äußere Neustadt przybywają turyści, aby odwiedzić Pasaż Sztuki (Kunsthofpassage), najpiękniejszy sklep mleczny świata (według Księgi rekordów Guinnessa) – Dresdner Molkerei Gebrüder Pfund, lub jeden z najstarszych cmentarzy żydowskich w Europie (utworzony w 1751 r.).

 

JAK FENIKS Z POPIOŁÓW

Pod koniec II wojny światowej, 13, 14 i 15 lutego 1945 r., alianci przeprowadzili naloty dywanowe na Drezno. W wyniku bombardowań i pożarów miasto uległo zniszczeniu. Władze NRD odbudowały tylko niektóre zabytki (np. Zwinger, Katedrę św. Trójcy i Operę Sempera). Wiele historycznych budynków postanowiono wyburzyć do końca. Ratunku nie doczekał się m.in. Kościół św. Zofii, z ziemią zrównano pozostałości zabudowy dzisiejszej Prager Straße.

Po zjednoczeniu Niemiec w 1990 r. Drezno zaczęło odradzać się na nowo. Przede wszystkim zainicjowano odbudowę Kościoła Marii Panny, którą finansowano w dużej mierze ze składek osób prywatnych z wielu krajów. Odgruzowywanie rozpoczęło się w styczniu 1993 r., a po niemal 13 latach prac, w październiku 2005 r., świątynia została ponownie konsekrowana. Wielkim symbolem pojednania stał się złoty krzyż na kopułę sprezentowany przez Brytyjczyków. Warto także wspomnieć, że w odbudowie kościoła wzięli udział Polacy z Gostynia.

Na przełomie 2005 i 2006 r. rozpoczęto też prace na terenie Starego Miasta. Przede wszystkim dawny blask odzyskał Nowy Rynek (Neumarkt). Zdecydowano się na odbudowę z zachowaniem historycznych obiektów i przywrócenie barokowych kamienic.

Dzisiaj Drezno jest nie tylko miastem wielu wspaniałych zabytków. Znaczną jego część zajmują tereny zielone. Dlatego warto wybrać się tu na spacer lub wycieczkę rowerową po zewnętrznych dzielnicach, które zachwycają pięknem przyrody.

 

CHWILA ODDECHU

Obojętnie w którym kierunku wyrusza się z centrum Drezna, już po krótkim czasie można natrafić na zachwycające pałace, barokowe ogrody, malownicze miasteczka i tereny górskie. Dwór saski, aby uniknąć miejskiego skwaru i wyswobodzić się z oków sztywnej dworskiej etykiety, najchętniej przybywał latem do Pillnitz (dziś części Drezna). Wybierano się do niego gondolami. August II Mocny kazał wybudować w tej okolicy pałacyki w stylu chinoiserie pośród wspaniałego parku, który zajmował powierzchnię ok. 28 ha i gdzie odbywały się zabawy i przedstawienia teatralne. Pod koniec XVIII stulecia założono tu hodowlę niezwykłych roślin i zajmowano się badaniem przyrody. Prawdziwy botaniczny skarb stanowi dziś jedna z najstarszych w Europie kamelii (ma ponad 230 lat) – wysokie na niemal 9 m drzewo w zimie chroni ruchoma szklarnia (przesuwana na specjalnych szynach). Zespół pałacowo-ogrodowy w Pillnitz położony jest na malowniczym szlaku saksońskiego wina. W tym cudownym rejonie mieszka i pracuje polska rzeźbiarka z Łodzi, Małgorzata Chodakowska. W trakcie odwiedzin w winnicy jej męża Klausa Zimmerlinga (Weingut Klaus Zimmerling) można degustować wspaniałe wino, a czasem też spotkać sympatyczną artystkę.

                Z Pillnitz blisko do miasta Pirna, leżącego nad Łabą na tle górskiego krajobrazu. Tutaj czas jakby się zatrzymał. Historyczny rynek (Marktplatz) z Ratuszem (Rathaus) otaczają piękne kamienice, uwiecznione niegdyś przez słynnego malarza Bernarda Belotta, zwanego Canalettem (1721–1780). Do najważniejszych zabytków miejscowości zalicza się m.in. późnogotycki Kościół Mariacki (Marienkirche), wspomniany Ratusz, Dom Canaletta (Canaletto-Haus) z początku XVI w., gdzie mieści się obecnie informacja turystyczna, stary browar oraz górujący nad Pirną barokowy zamek Sonnenstein.

 

WIDOK Z GÓRY

Twierdza Königstein (Festung Königstein) znajduje się w Parku Narodowym Szwajcarii Saksońskiej (Parku Narodowym Saskiej Szwajcarii – Nationalpark Sächsische Schweiz) w Górach Połabskich. Zbudowano ją na szerokim szczycie zalesionego płaskowyżu wyrastającego z zielonej doliny, ok. 240 m nad poziomem Łaby. Budowla już z daleka wywiera ogromne wrażenie. Trudno rozpoznać, co zostało wykonane rękami człowieka, a co jest dziełem natury. Na powierzchni 9,5 ha znajdują się tutaj m.in. stary garnizon, zamek, baszty, dwie zbrojownie oraz studnia wykuta w skale, o głębokości aż 152,5 m.

Dzięki zapasom żywności i dostępowi do wody załoga twierdzy mogła przetrwać nawet długotrwałe oblężenie. Forteca nigdy nie została zdobyta. Służyła jako więzienie i miejsce przechowywania drezdeńskich skarbów. Przywożono je tu, gdy miastu groziło niebezpieczeństwo. W kościele garnizonowym żołnierze modlili się o pokój.

Wystawy w poszczególnych obiektach ukazują blisko 800-letnią historię twierdzy. Warto przespacerować się wzdłuż murów obronnych (o długości 1,8 tys. m), podziwiając po drodze niepowtarzalny widok na malowniczą okolicę. To miejsce przypadło do gustu również Augustowi II Mocnemu, który kazał przebudować tutejszy barokowy Zamek Fryderyka (Friedrichsburg) i skonstruować w piwnicy największą beczkę wina na świecie o pojemności ok. 250 hl (była ona ozdobiona herbem Polski).

Przejażdżkę krajoznawczą po tym wspaniałym regionie można odbyć m.in. historycznym, czerwonym autobusem kursującym z miejscowości Königstein do formacji Bastei. Jeździ on przez miasteczko Bad Schandau, które podobnie jak Pirna jest dobrą bazą wypadową do wędrówek czy wycieczek rowerowych po okolicy. Stąd blisko już do granicy z Czechami (ok. 6 km). Historyczny tramwaj (Kirnitzschtalbahn) zabiera pasażerów do popularnego tu wodospadu Lichtenhainer, w pobliżu którego na smaczne dania rybne zaprasza miejscowa restauracja. Po zwiedzaniu odpocząć można w komfortowym kompleksie Toskana Therme Bad Schandau z basenami z wodą termalną i bogatą ofertą zabiegów.

 

Twierdza Königstein nazywana Saksońską Bastylią

© k.A./Herbert Boswa nk

 

WŚRÓD SKAŁ

Z doliny Łaby należy koniecznie wspiąć się do formacji skalnej Bastei, czyli Baszta. Tutaj znajduje się historyczny most, który stał się symbolem Szwajcarii Saksońskiej. Wybudowany został nad stromą przepaścią w pobliżu starego zamczyska. Z tutejszych tarasów widokowych rozpościera się przepiękna panorama. A u stóp skał, nad brzegiem Łaby, w miejscowości Rathen czeka naturalny amfiteatr, gdzie odbywają się wspaniałe spektakle według książek Karola Maya (Karla Maya). Indianie i kowboje walczą ze sobą pośród skał. Miłośnicy muzyki klasycznej mogą z kolei delektować się w amfiteatrze operą Wolny strzelec Carla Marii von Webera.

Innym ciekawym obiektem historycznym jest średniowieczny zamek Stolpen. Hrabina Cosel (Anna Konstancja von Brockdorf), słynna metresa Augusta II Mocnego, została w nim uwięziona w 1716 r. Zmarła tu w wieku 84 lat. Murów zamku nie opuściła nawet po swojej śmierci w marcu 1765 r. Hrabinę pochowano w dawnej kaplicy zamkowej. Wystawa na trzech piętrach Wieży Jana (Johannisturm) opowiada o jej losach i popadnięciu w niełaskę u władcy.

Aby uczynić zamek niezależną twierdzą na wypadek oblężenia, zlecono wykucie w nim studni. Jej głębokość wynosi ponad 84 m. Uchodzi za najgłębszą wykutą w kamieniu (niezabudowaną) studnię bazaltową świata. Do rozpowszechnienia samej nazwy „bazalt” przyczynił się Georgius Agricola (1494–1555), który badaną w tym miejscu skałę tak właśnie ochrzcił. W zamkowych pomieszczeniach udostępniono interesujące ekspozycje prezentujące historię budowli. Podczas zwiedzania trzeba jednak mieć się na baczności, bo podobno straszą tutaj duchy…

 

Zabytkowa Miśnia, założona w 929 r., słynie z produkcji wina oraz porcelany miśnieńskiej

© k.A./Tou rist Information MeiSSen

 

PORCELANA I WINO

Powróćmy na szlak wina prowadzący przez Pillnitz i Drezno do Miśni (Meißen). Ten boski napój produkuje się tu od 800 lat. Na łagodnych, nasłonecznionych wzniesieniach ozdobionych pałacykami uprawia się winorośl na kamiennych tarasach. W Miśni i wielu małych, urokliwych miejscowościach można degustować lokalne wyroby.

Samo miasto wyróżnia się średniowiecznym historycznym centrum. Na rynku (Marktplatz) z imponującym Ratuszem (Rathaus), otoczonym pięknymi domami mieszczańskimi z bogato zdobionymi fasadami, wzrok przyciąga wieża Kościoła Marii Panny (Frauenkirche), z której rozlegają się dźwięki nietypowego karylionu z porcelany miśnieńskiej. Właśnie tutaj produkuje się przecież słynne białe złoto. Nad Miśnią górują gotycka Katedra św. Jana i św. Donata (Meißner Dom), zamek biskupów i niezwykły Zamek Albrechta (Albrechtsburg), dawna rezydencja Wettynów. Ta ostatnia budowla stała się wzorem dla innych reprezentacyjnych siedzib na terenie Niemiec. Przepis na cenną porcelanę miśnieńską wypracował Johann Friedrich Böttger (wspólnie z Ehrenfriedem Waltherem von Tschirnhausem i Gottfriedem Pabstem von Ohainem). Ten aptekarz i alchemik miał na zlecenie Augusta II Mocnego wynaleźć metodę otrzymywania złota. Pracował w tajemnym laboratorium w Baszcie Dziewiczej (Jungfernbastion, Jungfernbastei) w Dreźnie. Pierwszą manufakturę porcelany otwarto w 1710 r. ze względów bezpieczeństwa w Albrechtsburgu, ponieważ obawiano się wykradzenia receptury. W XIX w. przeniesiono ją w lepiej nadające się do celów produkcji miejsce za murami miasta. W Państwowej Manufakturze Porcelany w Miśni (Staatliche Porzellan-Manufaktur Meissen) znajdują się obecnie pokazowe warsztaty, gdzie można na żywo przyglądać się, jak wytwarza się i maluje przedmioty z białego złota. Do dziś robi się to ręcznie. W obszernym muzeum i eleganckich sklepach obejrzymy mnóstwo wyjątkowych porcelanowych dzieł.

Aby zapoznać się z tradycją produkcji wina w Saksonii i spróbować go w niezmiernie pięknym otoczeniu, trzeba udać się do Radebeul. Na terenie barokowego zespołu pałacowego Wackerbartha znajduje się warta odwiedzenia winnica. W okolicy są także romantyczne pałacyki i wytworne wille. Godna uwagi jest również winiarska posiadłość Hoflößnitz. Radebeul to miasto pisarza Karola Maya (1842–1912). Był on bez wątpienia najsłynniejszym tutejszym mieszkańcem. Jego powieści o przygodach Apacza Winnetou i Old Shatterhanda zyskały sobie miliony czytelników na całym świecie.

Z Radebeul historyczna, wąskotorowa kolejka (Lößnitzgrundbahn) kursuje przez dolinę rzeki Lößnitz do Radeburga. W trakcie przejażdżki warto wysiąść w połowie drogi w bajecznym Moritzburgu. Tutaj znowu będziemy gośćmi Augusta II Mocnego. To właśnie on kazał przebudować miejscowy stary zamek na rezydencję pałacową. Ten klejnot barokowej architektury był położony pośród stawów i lasów pełnych dzikiej zwierzyny, czemu zawdzięcza swój myśliwski charakter. Dziś można w nim oglądać niezwykły zbiór poroży. Wielka jadalnia prezentuje kulturę odprawiania uczt. W komnatach stoją historyczne meble, a ściany zdobią wspaniałe kurdybany. Jest tu też łoże z baldachimem i zasłonami utkanymi z ok. 1 mln kolorowych, ptasich piór. W rezydencji kręcono sceny do popularnego filmu o Kopciuszku z 1973 r., produkcji enerdowsko-czechosłowackiej. Dzisiaj co roku odbywa się w niej bal królewski oraz wystawa o Kopciuszku. W okolicy znajduje się rokokowy Bażanci Zameczek (Fasanenschlösschen). O jego ogromnej wartości artystycznej świadczą egzotyczne okładziny ścienne wykonane z piór i słomy oraz ozdobione koralikami i haftem w stylu chinoiserie. Nad brzegiem stawów zachował się port z latarnią morską, gdzie odbywały się widowiskowe pokazy bitew morskich z wystrzałami z armat. Jak widać, bliska Polski, pełna atrakcji Saksonia warta jest odkrycia.

 

Wydanie jesień-zima 2018