MICHAŁ DOMAŃSKI

ALEKSANDRA PAKIEŁA

 

Miasta mające na swoim terenie dawne kopalnie soli, które zostały udostępnione zwiedzającym, są obecnie niezmiernie popularne wśród turystów, potrafią ich przyciągnąć niczym magnes. „Białe złoto” jest dzisiaj doskonałym produktem turystycznym i narzędziem międzynarodowej promocji. Światową sławą cieszą się nasze dwie perełki – Wieliczka i Bochnia – oraz takie cuda, jak np. Katedra Soli w Zipaquirze w Kolumbii czy Salina Turda i Salina Praid w Siedmiogrodzie (Transylwanii) w Rumunii… Jeśli jesteśmy spragnieni niezapomnianych wrażeń, w dawnych kopalniach soli przygotowano interesujące trasy turystyczne, które mogą się pochwalić nie lada atrakcjami.

Sól to naturalne bogactwo, które występuje na wszystkich kontynentach. Jest cennym kruszcem, ponieważ posiada zdolności konserwujące i lecznicze. W starożytności i średniowieczu była używana jako środek płatniczy w formie tzw. krusz solnych, zastępując pieniądz metalowy (w Etiopii i Tybecie wybijano z niej nawet monety!). Pierwotnie sól otrzymywano ze słonych źródeł metodą warzelniczą. Polega ona na odparowywaniu wody. Początki eksploatacji soli kamiennej nie są znane. Najprawdopodobniej przy pogłębianiu studni solankowych natrafiono na jej złoża, które zaczęto wydobywać za pomocą prymitywnych narzędzi. Od tego momentu upłynęło wiele wieków, a biały kruszec ma nadal ogromną wartość… Dzisiaj na terenie zabytkowych kopalni soli tworzy się niezwykle ciekawe trasy turystyczne, specjalne programy zwiedzania, które przyciągają rocznie miliony gości z całego świata.

BAJECZNA WIELICZKA

Nasze dwie perełki – Wieliczka i Bochnia – od końca XIII w. do 1772 r. (pierwszego rozbioru Polski) wchodziły w skład tzw. żupy krakowskiej. Było to największe przedsiębiorstwo w dawnej Rzeczypospolitej. Pierwsza pisana wzmianka o soli kamiennej w Wieliczce pochodzi z dokumentu lokacyjnego miasta z 1290 r. Nie oznacza to jednak, że nie wydobywano jej tutaj dużo wcześniej.

Wielicką kopalnię wpisano w 1978 r. na pierwszą Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Zapewniło jej to międzynarodową sławę i doskonałą reklamę. Jeśli chcemy więc zwiedzić Wieliczkę w ciszy i spokoju, to warto ją odwiedzić w okresie jesienno-zimowym, kiedy jest znacznie mniej turystów. Przykładowo w pierwszych siedmiu miesiącach br. kopalnię odwiedziło aż ponad 610 tys. gości, z czego połowa przyjechała zza granicy. Kopalnia Soli „Wieliczka” jest bez wątpienia jednym z najcenniejszych zabytków kultury materialnej na terytorium Polski. Jej znak firmowy należy do najstarszych na świecie. To dorobek kilkudziesięciu pokoleń górników i narodu polskiego. W naszym kraju to właśnie w Wieliczce po raz pierwszy zaczęto oznaczać wytwarzany towar znakiem firmowym. Sól pochodząca z wyjątkowo białych pokładów, przeznaczona do dyspozycji władcy Rzeczypospolitej, pakowana była do beczek naznaczonych królewskim orłem. Wielicka kopalnia do dzisiaj posługuje się swoim staropolskim herbem, który przypomina o jej wielowiekowej tradycji.

Na zwiedzanie unikatowej na skalę światową podziemnej trasy turystycznej w Wieliczce (obowiązkowo pod opieką przewodnika) należy poświęcić ok. 3 godzin. W jej skład wchodzi ponad 20 zabytkowych komór (położonych na głębokościach od 64 do 135 m) połączonych 2 km chodników oraz ekspozycja Muzeum Żup Krakowskich. Ta ostatnia znajduje się na III poziomie kopalni, 135 metrów pod ziemią. Zbiory mieszczą się w 14 komorach i przedstawiają historię żupy w Wieliczce, narzędzia i urządzenia służące do wydobycia i transportu soli, a także dzieje samego miasta. Jest to największe w Europie podziemne muzeum – ma aż 7481 m2 powierzchni. Eksponaty prezentowane w zabytkowych wyrobiskach tworzą unikatowy skansen górniczy.

Kopalnia Soli „Wieliczka” wspólnie z Muzeum Żup Krakowskich zorganizowała pierwszy w Europie podziemny szlak pielgrzymkowy. W ramach tej oferty przewidziane jest m.in. zwiedzanie trasy turystycznej, ze szczególnym uwzględnieniem kaplic, poznawanie górniczych zwyczajów, oglądanie ekspozycji Sacrum w dziedzictwie solnym, a także uczestniczenie we mszy świętej odprawianej w malowniczej Kaplicy św. Jana. Nie tylko pielgrzymi, ale także rodziny z dziećmi mogą liczyć na wspaniałe przeżycia w Wieliczce. Specjalnie dla najmłodszych stworzono głęboko pod ziemią niezwykłą krainę nazwaną „Solilandią”. W programie jej zwiedzania znajduje się wiele atrakcji, np. poszukiwanie elementów ze świata baśni, spotkanie ze Skarbnikiem i soliludkiem, czytanie fragmentów książki w ramach akcji Cała Polska czyta dzieciom oraz różne gry i zabawy edukacyjne.

W Kopalni Soli „Wieliczka” mieści się również Podziemny Ośrodek Rehabilitacyjno-Leczniczy. Pomaga on alergikom, osobom cierpiącym na astmę i inne schorzenia układu oddechowego, a także wszystkim tym, którzy chcą uwolnić się od stresu i zmęczenia. Ośrodek ten wykorzystuje naturalny mikroklimat podziemnych komór solnych, niemożliwy do odtworzenia na powierzchni ziemi. Kilkanaście razy w roku (np. 21 października, 25 listopada czy 16 grudnia) można w nim także spędzić noc w komorze „Stajnia Gór Wschodnich”, która pełni obecnie rolę „inhalatora” z tężnią solankową, czytelnią i wygodnymi łóżkami. Znajduje się ona poza podziemną zabytkową trasą turystyczną. Sen w specyficznym, leczniczym mikroklimacie wyrobisk solnych gwarantuje z pewnością niezapomniane wrażenia. Od tego roku Kopalnia Soli „Wieliczka” stała się też oficjalnie podziemnym uzdrowiskiem. Można w niej leczyć choroby dolnych i górnych dróg oddechowych oraz schorzenia skóry. W ten sposób kontynuowana jest XIX-wieczna tradycja uzdrowiskowa Wieliczki. W przyszłości oferta lecznicza ma zostać poszerzona o kąpiele solankowe.

Będąc w Wieliczce, nie sposób nie zwiedzić Muzeum Żup Krakowskich. Posiada ono dwie stałe ekspozycje: podziemną, o której już wspominaliśmy, w Kopalni Soli „Wieliczka” oraz na powierzchni – w średniowiecznym Zamku Żupnym stanowiącym siedzibę zarządu żupy od końca XIII w. do 1945 r. Na jego dziedzińcu znajduje się najstarszy w mieście szyb poszukiwawczy z połowy XIII stulecia, XIV-wieczna baszta oraz fragmenty murów obronnych z tego samego okresu. Co roku odbywa się na nim popularne wśród turystów Święto Soli, rodzinny festyn pełen atrakcji. Jego 9. edycja miała miejsce 5 czerwca br. Ta wielka impreza plenerowa przyciąga tysiące osób z różnych rejonów Polski i zza granicy. Jej uczestnicy wspólnie biesiadują, bawią się i poznają tajemnicę „złota średniowiecza”. W programie Święta Soli znajdują się m.in. pokazy dawnych rzemiosł, jak np. garncarstwa, bednarstwa, powroźnictwa i kowalstwa. Nie brakuje też licznych konkursów i zawodów, wystaw, koncertów czy spotkań z podróżnikami.

            Na koniec warto dodać, że niedawno do zbiorów Muzeum Żup Krakowskich trafiła unikatowa solniczka od słynnego Tiffany’ego z Nowego Jorku. Można ją podziwiać w wielickim Zamku Żupnym na wystawie pt. Solniczki – małe arcydzieła sztuki. Prezentuje ona ponad dwieście różnorodnych eksponatów, które powstały od XVII w. do czasów współczesnych. W Muzeum Żup Krakowskich jest naprawdę wiele do zwiedzania, ale nie ma się czemu dziwić, bowiem placówkę tę uważa się za jedną z największych w Europie poświęconych górnictwu i dziejom soli.

            Po zakończeniu II wojny światowej pojawił się pomysł zatopienia kopalni w Wieliczce. Na szczęście nie został on zrealizowany. W 1964 r. zakończono tutaj wydobycie soli kamiennej, a 32 lata później zaprzestano w ogóle eksploatacji złoża. Dzisiaj malownicze, zabytkowe wyrobiska kopalni, o czym już wspomnieliśmy, wykorzystuje się do celów turystycznych, muzealnych i leczniczych. Wieliczka jest bez wątpienia jedną z największych i najsłynniejszych atrakcji turystycznych Polski.

 

BOCHNIA – KOPALNIA MOŻLIWOŚCI

Kopalnia Soli Bochnia jest najstarszą na ziemiach polskich. Żupa solna powstała tu już w 1248 r. Po niemal ośmiu stuleciach eksploatacji kopalnia przypomina niezwykłe podziemne miasto, zachwyca wszystkich zabytkowymi wyrobiskami, niepowtarzalnymi komorami, kaplicami z pięknymi rzeźbami i malowidłami. Można ją zwiedzać nie tylko pieszo, ale także kolejką elektryczną czy łodziami.

Na terenie bocheńskiej kopalni stworzono trasę turystyczną udostępnioną dla zwiedzających. Obejmuje ona najciekawsze wyrobiska znajdujące się na poziomie IV – August (176 m głębokości) i VI – Sienkiewicz (223 m pod ziemią). Przygotowano tu również interesujące ekspozycje dawnych maszyn i urządzeń górniczych.

Turystom oferuje się także pobyty nocne w dwóch komorach – Ważyn oraz im. Ryszarda Kołdrasa. Czeka tu wówczas na nich wiele atrakcji, m.in. przejazd kolejką, 140-metrowa zjeżdżalnia czy zabawa na parkiecie podziemnej dyskoteki. Można też skorzystać z posiłku w najgłębiej położonej na świecie restauracji (250 m pod ziemią).

Już wkrótce najstarsza polska kopalnia soli ma zyskać zupełnie nowe oblicze. Dobiega właśnie końca ostatni etap prac nad multimedialną trasą turystyczną. Od października br. turyści odwiedzający Bochnię będą mogli podziwiać unikatową na świecie ekspozycję. Wyróżnia się ona innowacyjnym wykorzystaniem nowoczesnych technik multimedialnych, za pośrednictwem których pokazane zostaną bogate dzieje górnictwa solnego. Podstawowym założeniem tego projektu jest stworzenie u zwiedzających wrażenia odbycia podróży w czasie, przeniesienie się przez nich do okresu panowania Bolesława V Wstydliwego i księżnej Kingi, którym zawdzięcza swoje powstanie bocheńska kopalnia. Podziemne korytarze ożywią pracujący górnicy, dźwięki, obrazy i zapachy. Holograficzne prezentacje, interaktywne inscenizacje oraz słuchowiska przestrzenne sprawią, że zwiedzający przeżyją niezwykłą przygodę, znajdując się w samym centrum wydarzeń.

Mikroklimat podziemnych komór solnych Uzdrowiska Kopalnia Soli Bochnia od lat z powodzeniem wykorzystywany jest w profilaktyce i leczeniu chorób układu oddechowego, astmy i alergii. W miejscowym Podziemnym Ośrodku Leczniczym przygotowano więc szeroką ofertę pobytów zdrowotnych i inhalacyjnych. Działa tu również Centrum Rehabilitacji, które specjalizuje się w schorzeniach neurologicznych, reumatycznych oraz leczeniu dysfunkcji narządów ruchu.

Bocheńska kopalnia jest dzisiaj niezmiernie atrakcyjnym obiektem turystycznym. Można w niej zorganizować m.in. imprezy firmowe i integracyjne, szkolenia i konferencje, wczasy zdrowotne, programy edukacyjne dla dzieci i młodzieży czy zielone szkoły. Warto odwiedzić Bochnię w weekend, przespacerować się zabytkowymi korytarzami kopalni, poznać fascynującą historię górnictwa solnego, zrelaksować się i zregenerować siły.

 

„BIAŁE ZŁOTO” W TRANSYLWANII I NA WOŁOSZCZYŹNIE

Salina Turda (dawna kopalnia soli) jest bez wątpienia największą atrakcją turystyczną 60-tysięcznego miasta Turda (po węgiersku Torda) na terenie dzisiejszego rumuńskiego Siedmiogrodu (Transylwanii). Jej początki sięgają XVII w. Jednak już znacznie wcześniej sól miała ogromny wpływ na rozwój Turdy i okolic. Pierwsze złoża soli na obszarze Transylwanii pojawiły się ok. 13,5 milionów lat temu. Ich stałą eksploatację rozpoczęli Rzymianie w II w. n.e. po podbiciu historycznej Dacji. Otrzymywali oni sól ze słonych źródeł metodą warzelniczą. „Białe złoto” miało wielkie znaczenie gospodarcze dla ówczesnego rzymskiego miasta Potaissa (współczesnej Turdy). W XI w. pojawili się na tym terenie Węgrzy, którzy również zaczęli wydobywać tutaj sól. Od 1690 r., już za czasów Habsburgów, zaczyna się historia obecnej kopalni w Turdzie. Działała ona nieprzerwanie aż do 1932 r. 60 lat później postanowiono ją otworzyć dla ruchu turystycznego. Obecnie Salina Turda jest interesującym muzeum górnictwa solnego. Słynie też ze wspaniałego leczniczego mikroklimatu oraz dobroczynnego działania miejscowych solanek. Turyści chętnie odwiedzają przepiękną Salinę Turda, która jest jedną z największych kopalń soli w Europie. Znajduje się w niej nowoczesne centrum rekreacyjne, w którym na gości czekają m.in. diabelski młyn, pływanie łodziami po rozległym podziemnym jeziorze, kręgielnia, minigolf, bilard, boiska do piłki ręcznej, futbolu czy badmintona, a także plac zabaw dla dzieci. Tutejsze zabytkowe komory mogą się pochwalić doskonałą akustyką, dlatego też w jednej z nich (Rudolfa) wzniesiono amfiteatr na 180 miejsc, w którym odbywają się często koncerty. W 2009 r. Salinę Turdę znacznie unowocześniono, udoskonalono też kompleks leczniczy i wprowadzono do oferty wiele innych atrakcji. Obecnie jest to wspaniała atrakcja turystyczna o europejskim standardzie.

Kolejnym z „solnych miast” w Rumunii jest Slănic, który znajduje się na południu tego kraju, na Wołoszczyźnie, ok. 100 km na północ od Bukaresztu. Słynie on od wieków z wydobycia soli, jest także popularnym uzdrowiskiem z leczniczymi solankami. Już sama nazwa Slănic wskazuje, że ta 8-tysięczna miejscowość była od zawsze związana z „białym złotem”. Dzisiaj turystów przyciągają tutaj malownicze słone jeziora – Baia Baciului, Baia Verde i Baia Roşie, jak również dwie kopalnie – stara (Salina Veche) i nowa (Salina Nouă). Jedynie z tej ostatniej nadal wydobywa się sól. Natomiast Salina Veche jest otwarta dla zwiedzających, funkcjonuje jako uzdrowisko, centrum rozrywki i muzeum górnictwa solnego. Może się pochwalić doskonałym mikroklimatem, który wykorzystuje się nawet w terapii wspomagającej leczenie raka płuc. Turyści mogą w niej zwiedzać dwa poziomy, które nazwano Unirea i Mihai. Slănic jest bez wątpienia jedną z największych atrakcji w okolicach stolicy Rumunii.

Jeśli chcemy zapomnieć o bożym świecie, wszystkich problemach i troskach, to pobyt w niedużej, ponad 4-tysięcznej miejscowości Praid (po węgiersku Parajd), która leży w Siedmiogrodzie (Transylwanii), będzie strzałem w dziesiątkę. Miejsce to znajduje się na niezwykłym terenie Rumunii, w Okręgu Harghita, gdzie – według statystyk – aż 85 proc. ludności posługuje się na co dzień językiem węgierskim i określa siebie mianem Szeklerów (jedynie 14 proc. stanowią Rumuni). Od tej grupy etnicznej wzięła się nazwa całego większego obszaru – Szeklerszczyzna (węgierskie Székelyföld). W samym miasteczku Praid dominują zdecydowanie Węgrzy (Szeklerowie), którzy stanowią aż 97 proc. mieszkańców. Turystów przyciąga tutaj obecnie słynna kopalnia soli – Salina Praid, którą w 1980 r. udostępniono do zwiedzania. Na powierzchni znajdują się lecznicze baseny ze słoną wodą. Natomiast pod ziemią można skorzystać z kąpieli solankowych w wannie, idealnych dla osób cierpiących na reumatyzm. Dobroczynny mikroklimat wyrobisk solnych wpływa korzystnie na alergików, astmatyków, pacjentów ze schorzeniami układu oddechowego, jak również na wszystkich tych, którzy chcą uwolnić się od stresu i zmęczenia. Wewnątrz Saliny Praid mieści się także interesująca ekspozycja muzealna przedstawiająca historię górnictwa solnego na tutejszych ziemiach. Olbrzymie komory kopalni rozmiarami przypominają hale supermarketów, są oświetlone i wyposażone w urządzenia gimnastyczno-rekreacyjne. Salina Praid robi ogromne wrażenie na każdym zwiedzającym. Nic więc dziwnego, że uważa się ją obecnie za jedną z największych atrakcji geoturystycznych w Europie.

 

W AUSTRII WSZYSTKO JEST SŁONE

Dzisiejsza Górna Austria w czasach średniowiecza słynęła z handlu solą. Doceniano tutaj wielką rolę i wartość tego cennego kruszcu. Dlatego też pojawia się on niezmiernie często w miejscowych nazwach (salz to po niemiecku sól). I tak np. rzeka przepływająca przez Salzburg to Salach, czyli „Solna Rzeka”, sam Salzburg to „Solny Gród”, a górująca nad miastem ogromna twierdza to Hochensalzburg – „Górny Zamek Solny”. Pamiątki mówiące o „białym złocie” odnajdziemy również w wielu okolicznych miejscowościach, także w tych, które swoją historię zawdzięczają Celtom. Celtycki przedrostek hall- (oznaczający to samo, co niemiecki salz-) znajdziemy w nazwie położonego niedaleko od Salzburga Hallstatt. W tej przepięknej miejscowości odkryto najstarszą na świecie kopalnię soli kamiennej. Biały kruszec wydobywano tu spod ziemi już prawdopodobnie 7 tys. lat temu. W 1734 r. w kopalni znaleziono doskonale zakonserwowane w soli zwłoki prehistorycznego górnika. Rozpoczęte w pobliżu, na „Solnej Górze” (Salzberg), w 1846 r. wykopaliska archeologiczne doprowadziły do odkrycia olbrzymiego cmentarzyska. Jego rozmiary i znalezione w nim bogactwa świadczyły o istnieniu w tym miejscu dużego i zamożnego ośrodka związanego niewątpliwie z wydobywaniem soli. Odkrycie to było na tyle ważne dla nauki, że jedną z kultur wczesnej epoki żelaza, datowaną na ok. 800–400 lat p.n.e., nazwano kulturą halsztacką – od Hallstatt właśnie.

            Tuż obok znajdują się dwie inne wspaniałe kopalnie soli – Hallein i Altaussee. Wspólnie z Hallstatt tworzą one fascynujący produkt turystyczny – tzw. Światy Soli (Salz welten). Różnorodność niepowtarzalnych atrakcji, które one oferują, oraz znajdujące się w nich podziemne cuda zdobywają serca zarówno młodszych, jak i starszych gości. Hallstatt, Hallein i Altaussee łączą zabawę i rozrywkę z historią, sztuką i edukacją. Dzisiaj te trzy przepiękne miejscowości nadal „żyją z soli”, bo to właśnie przede wszystkim tutejsze zabytkowe kopalnie sprawiają, że odwiedzają je tłumy turystów z całego świata.

CUDA KOLUMBII I PERU

Niezmiernie imponująco prezentuje się Katedra Soli (Catedral de Sal) w kolumbijskiej Zipaquirze. W 2007 r. zwiedzający wybrali ją Pierwszym Cudem Kolumbii (Primera Maravilla de Colombia). Ta urzekająca świątynia, usytuowana 180 m pod ziemią, stanowi część dużego parku tematycznego. Nazwano go Parkiem Soli (Parque de la Sal) i poświęcono górnictwu solnemu, geologii i bogactwom naturalnym. Leży on malowniczo na zboczu góry, w którym znajduje się wejście do tajemniczego podziemnego świata. Zaprowadzi nas ono do jednego z najbardziej majestatycznych, fascynujących i nastrojowych miejsc w Kolumbii – Catedral de Sal de Zipaquirá. Ta wspaniała Katedra Soli powstała w salach i korytarzach dawnej kopalni. Obecnie nie pełni funkcji sakralnych, a jedynie turystyczne i kulturalne. Wizyta w niej jest dużym przeżyciem dla każdego.

            Od września br. Catedral de Sal może się poszczycić nową, unikatową w skali światowej atrakcją. Mowa tu o największej instalacji elektrycznej i świetlnej, jaką kiedykolwiek wykonano w kopalni soli. Na końcu podziemnej trasy turystycznej na zwiedzających czeka ogromny ekran w technologii LED, która zapewnia naturalne kolory. Ma on aż 400 m2 powierzchni i jest największym w całej Ameryce Łacińskiej. Zamontowano go w jednej z naw Katedry Soli, gdzie odbywają się niepowtarzalne spektakle typu „światło i dźwięk”.

            Malownicza Zipaquirá (Zipa), znajduje się wysoko w Kordylierach (2650 m n.p.m.), ok. 40 km na północ od stołecznej Bogoty. Odwiedzając tutejszą dawną kopalnię soli z magiczną Catedral de Sal, warto wybrać się również na spacer po historycznym centrum tej kolumbijskiej perełki. Dzieje tego uroczego, zadbanego miasta sięgają czasów kolonialnych. Dzisiaj podziwiać w nim można wiele interesujących zabytków, starych, klimatycznych uliczek oraz odpocząć w jednej z restauracji z tradycyjną kuchnią regionalną. Współczesna Zipaquirá, nazywana „Miastem Katedry Soli”, stanowi przykład przepięknej architektury kolonialnej. Zachowała się ona tutaj w tak doskonałym stanie, że zagraniczni turyści mają wrażenie, jakby się przenieśli w czasie – do przełomu XVII i XVIII w. Zipa bez wątpienia potrafi zdobyć serca gości z całego świata.

Peru ma także prawdziwą „solną perełkę”. Jest nią położona w Świętej Dolinie Inków (Valle Sagrado de los Incas), na wysokości 3300 m n.p.m., osada Maras (na zachód od słynnego Cuzco). Na północny zachód od tej miejscowości znajdują się popularne wśród turystów tzw. Solanki z Maras (Salineras de Maras), znane również jako „kopalnie soli” (minas de sal). „Białe złoto” było tu eksploatowane już przez Inków. Salineras de Maras tworzy ok. 3 tys. zapierających dech w piersiach małych basenów o średniej powierzchni mniej więcej 5 m2. Widok tych usytuowanych pośród malowniczych kanionów i gór „poletek soli” robi na każdym podróżniku naprawdę niesamowite wrażenie. Będąc w Peru, koniecznie trzeba odwiedzić centrum dawnego imperium Inków z fascynującymi, niepowtarzalnymi Solankami z Maras. Miejscowi Indianie w dalszym ciągu pozyskują stąd sól.

 

ODKRYCIE ALEKSANDRA WIELKIEGO

Według legendy, odkrycie skały solnej w rejonie Khewry w Pakistanie przypisuje się Aleksandrowi Wielkiemu. Jego wojska odpoczywały tutaj po wygranej bitwie z indyjskim władcą Porusem, która miała miejsce nad rzeką Hydaspes w 326 r. p.n.e. Macedoński władca zauważył, że konie zaczęły lizać okoliczne skały. W ten sposób odkrył sól na tych terenach. Historia obecnej kopalni w Khewrze zaczyna się w XIII w. Aby móc pochodzące stąd „białe złoto” uczynić bardziej dostępnym w całych Indiach, Brytyjczycy specjalnie dociągali tutaj linię kolejową w 1883 r.

Dzisiaj Pakistańczycy reklamują Khewrę jako „drugą co do wielkości kopalnię soli na świecie, zaraz po Wieliczce w Polsce”. Obecnie zwiedza ją ponad 40 tys. turystów rocznie. Pod ziemią można tutaj podziwiać wielobarwne kryształy, a także wielkie rzeźby, z których najsłynniejszą jest solna makieta chińskiego muru. Aby zaspokoić potrzeby turystów, wybudowano kolej elektryczną, która ułatwia poruszanie się po kopalni. Rozmach Khewry naprawdę potrafi zwalić z nóg nawet najbardziej doświadczonych podróżników, którzy niejedno już widzieli… Jest to jedna z wielu niepowtarzalnych „solnych perełek” na świecie.


 

Artykuły wybrane losowo

Cabo Verde – wyspiarskie oblicze Afryki

ROBERT STEFANICKI

Jeśli nie lubimy długich podróży samolotem, a marzy nam się Ameryka Południowa, warto odwiedzić wówczas Wyspy Zielonego Przylądka (Cabo Verde). W odległości jedynie ośmiu godzin lotu z Warszawy znajdziemy wulkany, solniska, tarasowe pola i rozległe plaże. Nie ma tylko lam.

Republika Zielonego Przylądka obejmuje archipelag złożony z Wysp Zawietrznych (Ilhas de Barlavento) i Podwietrznych (Ilhas de Sotavento), leżący w pobliżu najdalej na zachód wysuniętego fragmentu kontynentu afrykańskiego – Przylądka Zielonego. Miejsce to jako pierwsi zasiedlili Portugalczycy, którzy ściągnęli tu niewolników z Czarnego Lądu. Do dziś językiem urzędowym pozostaje portugalski.

To nie jest miłość od pierwszego wejrzenia. Wyspa Sal, na której mieści się lotnisko, oglądana z okien podchodzącego do lądowania samolotu wygląda jak naleśnik z brudnego piachu. Trudno doszukać się choćby skrawka zieleni, zawartej w nazwie tego państwa. Jeśli jednak nie zniechęcimy się na początku, na pewno nie wyjedziemy stąd zawiedzeni.

Więcej…

Z wizytą na południu Francji

 20159095

Modny kurort Saint-Tropez, widok z XVII-wiecznej cytadeli

© ATOUT FRANCE/ROBERT PALOMBA

 

ALEKSANDRA ŚWISTOW

www.pojechana.pl

                               

Francja kojarzy się wielu osobom głównie z winem i serami (wszak Francuzi sami się chwalą, że mają inny gatunek sera na każdy dzień roku, choć w rzeczywistości istnieje ich jeszcze więcej). Co ciekawe, ten kraj wciąż nie należy do tych najchętniej wybieranych przez Polaków na cel podróży. Wyjątek stanowi – oczywiście – Paryż, europejska stolica miłości, mody, kultury i wykwintnej kuchni, która cieszy się niezmiennie ogromną popularnością. Jednak we Francji jest znacznie więcej do zobaczenia niż tylko słynne miasto zakochanych.

 

20097929

Abbaye Notre-Dame de Sénanque otoczone polami kwitnącej lawendy

© ATOUT FRANCE/EMMANUEL VALENTIN

 

Gdy przychodzą pierwsze przymrozki zwiastujące zimę, wielu miłośników szaleństw na białym puchu zaczyna planować wyjazd na ośnieżone francuskie stoki Alp. Chamonix-Mont-Blanc z widokiem na najwyższy szczyt Europy czy region narciarski Trzy Doliny (Les Trois Vallées) to doskonały wybór na pierwsze rendez-vous z południem Francji. Warto rozwijać tę znajomość, gdyż ta część kraju naprawdę potrafi zauroczyć.

 

Do najciekawszych rejonów należą tutaj Alpy, Prowansja, Lazurowe Wybrzeże czy Oksytania. Właśnie je chciałabym tym razem Wam przybliżyć, drodzy Czytelnicy magazynu All Inclusive. Południe Francji można odwiedzić o każdej porze roku, bo zawsze prezentuje się niezmiernie atrakcyjnie.

 

 20101026163213-90eea71b

Katedra i górująca nad nią bazylika w Lyonie

© GALERIE LYON FRANCE/JULIA BIDAULT

 

WIDOK NA SZCZYTY

 

Najbardziej rozpoznawalną górą francuskich Alp jest Mont Blanc (4808,72 m n.p.m.). Wznosi się ona na granicy z Włochami, ale jej najwyższy wierzchołek znajduje się właśnie na terytorium Francji (przynajmniej tak twierdzą źródła francuskie). Śmiałkowie pragnący zdobyć ten najwyższy szczyt Europy zjeżdżają do położonej u jego podnóży urokliwej miejscowości Chamonix-Mont-Blanc przez cały rok. Nie trzeba być jednak znakomitym alpinistą, żeby przybyć w te strony i podziwiać słynny ośnieżony masyw. Z centrum miasteczka w 20 min. wjedziemy kolejką linową na szczyt Aiguille du Midi (3842 m n.p.m.), oddalony zaledwie 8 km od Mont Blanc, który widać stąd jak na dłoni. Można tu wystawić na próbę swoje nerwy i stanąć na szklanej platformie nad przepaścią oraz zjechać na nartach lub snowboardzie jedną z najpiękniejszych tras w Europie (a według niektórych osób nawet na świecie), wijącą się przez 20 km w Białej Dolinie (Vallée Blanche). Zbocza masywu najwyższej góry Alp pokrywają liczne lodowce. Największy z nich, Morze Lodu (Mer de Glace), ma ok. 7 km długości! Pod jego południowy kraniec, do stacji Montenvers (1913 m n.p.m.) od niemal 110 lat jeździ z Chamonix-Mont-Blanc kolej zębata (Chemin de fer du Montenvers). Tuż obok znajduje się wejście do jednej z lokalnych atrakcji – wykutej w Mer de Glace jaskini z lodowymi rzeźbami i korytarzami.

 

Jednak prawdziwą gratką dla miłośników białego szaleństwa jest we Francji obszar Trzy Doliny (Les Trois Vallées), położony w Sabaudii. Zajmuje pierwsze miejsce na świecie pod względem łącznej długości tras dostępnych bez zdejmowania nart (według lokalnych wyliczeń wynosi ona ok. 600 km). Znajduje się tu również leżąca najwyżej w Europie stacja narciarska (Val Thorens – 2300 m n.p.m.). To właśnie dzięki usytuowaniu na dużej wysokości w okolicy najważniejszych stacji Trzech Dolin (są to Courchevel, Orelle, La Tania, Méribel, Les Menuires, Saint-Martin-de-Belleville i Brides-les-Bains) można korzystać z doskonałych warunków od połowy grudnia do końca kwietnia. W rejonie Val Thorens zdecydowana większość tras jest położona powyżej 2000 m n.p.m., a osiem przełęczy i szczytów – powyżej 3000 m n.p.m., dlatego poszusujemy tutaj nawet od połowy listopada do pierwszych dni maja. Co ważne, tereny narciarskie Les Trois Vallées są dostosowane do różnych poziomów zaawansowania. Początkujący narciarze mają duży wybór oślich łączek i łatwych stoków. Liczne szerokie, dobrze przygotowane trasy zadowolą średnio zaawansowanych. Najbardziej wymagający mogą spróbować swoich sił na trasach czarnych, wśród których największą sławą cieszy się Combe de Caron, rozpoczynająca się na wysokości 3200 m n.p.m. i zachwycająca wspaniałymi widokami.

 

Francuskie Alpy to jednak nie tylko kurorty narciarskie. Znajduje się tu także mnóstwo szlaków trekkingowych, poza tym panują świetne warunki do uprawiania wspinaczki, paralotniarstwa, speleologii, kanioningu, wędkarstwa, kolarstwa i jazdy konnej w malowniczych parkach krajobrazowych, takich jak Naturalny Park Regionalny Masywu Bauges (Parc naturel régional du Massif des Bauges), mający status geoparku UNESCO. Oprócz tego region urozmaicają przepiękne jeziora polodowcowe. Są idealne na wyprawy kajakowe i rejsy łodzią żaglową, można na nich uprawiać wakeboarding, kitesurfing i inne sporty wodne. Jednym z najczystszych w Europie jest jezioro Annecy (o powierzchni ponad 27,5 km2 i głębokości sięgającej miejscami nawet 82 m). W jego turkusowej wodzie odbijają się górskie szczyty, w tym Tournette (2351 m n.p.m.). Na północnym krańcu jeziora znajduje się urokliwe górskie miasto, które również zwie się Annecy. Ze względu na przepiękne centrum poprzecinane kanałami bywa ono nazywane alpejską Wenecją. Koniecznie należy w nim wejść do jednej z restauracji, aby spróbować lokalnych przysmaków: fondue, czyli sera roztopionego w białym winie, tartiflette – ziemniaków zapiekanych z boczkiem i alpejskim serem reblochon oraz opiekanych plastrów sera raclette podawanych z gotowanymi ziemniakami, szynką parmeńską, korniszonami i marynowanymi grzybami.

 

W regionie Rodan-Alpy znajduje się też ponad 500-tysięczny Lyon, położony malowniczo nad Rodanem i Saoną. To jedno z najstarszych miast we Francji (założone przez Rzymian w 43 r. p.n.e. jako Lugdunum) szczyci się rozległym historycznym centrum, wpisanym w 1998 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Trzeba tu zdecydowanie zwiedzić romańsko-gotycką Katedrę św. Jana Chrzciciela, zobaczyć panoramę Lyonu rozpościerającą się ze schodów XIX-wiecznej Bazyliki Najświętszej Marii Panny z Fourvière, zgubić się w labiryntach przejść zwanych traboules i przespacerować po placu Terreaux (Place des Terreaux), na którym szczególną uwagę warto zwrócić na budynek Ratusza (Hôtel de Ville de Lyon). Miłośnicy nowoczesnej architektury muszą koniecznie odwiedzić powstałą na terenach poprzemysłowych dzielnicę La Confluence, a osoby lubiące sztukę – liczne galerie na ulicy Burdeau (rue Burdeau). W mieście spodoba się również amatorom wykwintnych kulinariów: znajduje się w nim sześć restauracji słynnego francuskiego szefa kuchni Paula Bocuse’a („Le Nord”, „Le Sud”, „L’Est”, L’Quest”, „Marguerite” i „Argenson”). Ci, którzy preferują tradycyjne dania, powinni zajrzeć do „Café Comptoir Abel” (lokalu gastronomicznego typu bouchon). Po zaspokojeniu głodu najlepiej wybrać się na drinka na jedną z barek zacumowanych wzdłuż brzegu Rodanu lub do baru „L’Antiquaire”, gdzie pracują najlepsi barmani we Francji.

 

SIELSKA KRAINA LAWENDY

 

Chociaż Alpy dochodzą aż do wybrzeża Morza Liguryjskiego, to nie z nimi kojarzy się Prowansja, a z ciągnącymi się po horyzont polami lawendy, winnicami i gajami oliwnymi, przytulnymi kamiennymi miasteczkami, w których wąskich uliczkach aż chce się zgubić, pachnącą ziołami kuchnią i pełnymi wrzawy targowiskami ze świeżymi warzywami, winami, wędlinami, serami, chrupiącymi wypiekami i wyrobami lokalnego rękodzieła artystycznego. Na tych ostatnich można spróbować pieczywa fougasse z rozmarynem, oliwek po prowansalsku i słynnego koziego sera z Banon owiniętego w liście kasztanowca, kupić pachnące lawendą mydła, białe naczynia ceramiczne w tradycyjne prowansalskie wzory i oliwę z Les Baux-de-Provence. Po udanych zakupach warto napić się szklaneczki anyżowego likieru pastis i wyruszyć na zwiedzanie niezmiernie urokliwej Prowansji.

 

Tutejsze miasteczka łączy sielankowa atmosfera niespiesznego celebrowania prostej codzienności. W każdym z nich czekają nas inne widoki i atrakcje. Nad miejscowością Sisteron, zwaną Bramą Prowansji, góruje monumentalna skała o spiczastych graniach (Rocher de la Baume), w którą wrosła okazała Cytadela Sisteron (Citadelle de Sisteron). W Orange, tzw. Mieście Książąt, można podziwiać doskonale zachowane pozostałości świetności imperium rzymskiego: Łuk Triumfalny z czasów panowania cesarza Oktawiana Augusta (27 r. p.n.e.–14 r. n.e.) i starożytny teatr z wykutą w zboczu wzgórza widownią na ponad 9 tys. osób. Roussillon to spokojne miasteczko w kolorze ochry położone na rdzawych wzniesieniach, których ziemia bogata jest w związki żelaza.

 

W leżącym nad Rodanem Arles, w charakterystycznym Żółtym Domu mieszkał i tworzył urzeczony prowansalskimi krajobrazami malarz Vincent van Gogh. To tu namalował swoje najsłynniejsze dzieła i stracił ucho. Nie jest to jedyna gratka dla wielbicieli sztuki w tym uroczym mieście – jak mówi legenda, na tutejszym cmentarzu Alyscamps spoczywa główny bohater Pieśni o Rolandzie, a sama nekropolia została opisana przez Dantego Alighieri w Boskiej komedii. W Arles znajdują się też ruiny antycznego teatru i doskonale zachowana rzymskaarena (Arènes d’Arles) wybudowana między 80 a 90 r., na której niegdyś odbywały się walki gladiatorów i wyścigi rydwanów oglądane przez nawet 25 tys. widzów, a dziś organizowane są walki byków. Za nie lada atrakcję okolicy uchodzi miasteczko L’Isle-sur-la-Sorgue zbudowane na wyspach i zwane prowansalską Wenecją, a słynące z handlu antykami. W pierwszą niedzielę sierpnia odbywa się tu coroczny pływający targ, podczas którego rzeka i kanały zapełniają się łódkami ze świeżymi warzywami i owocami, miodem lawendowym i innymi specjałami.

 

Podczas wizyty w Prowansji nie wolno ominąć Awinionu, dawnej siedziby papieży (w latach 1309–1377). Tutejszy Pałac Papieski (Palais des Papes) stojący w centrum otoczonej wysokimi murami historycznej części miasta to jedna z największych gotyckich budowli Europy. Kolejnym symbolem Awinionu i słynną atrakcją turystyczną jest częściowo zachowany XII-wieczny most św. Benedykta (pont Saint-Bénézet, znany również jako pont d’Avignon – most Awinioński), który podziwiać można np. z ogrodów papieskich. Zawsze pełne turystów miasto nabiera szczególnego charakteru w lipcu, kiedy odbywa się teatralny Festival d’Avignon, należący do najważniejszych wydarzeń tego rodzaju na świecie.

 

W tym rejonie Francji wartoteżodwiedzić zbudowaną na tarasach wykutych w wapiennej skale miejscowość Gordes z potężnym renesansowym zamkiem. Jednak to nie XVI-wieczna budowla stanowi tu największą atrakcję. Turystów przyciąga amfiteatralne położenie Gordes i zabudowa z jasnego kamienia, a także brukowane uliczki zachęcające do spacerów oraz fakt, że niedaleko leży najbardziej znany symbol Prowansji – Abbaye Notre-Dame de Sénanque, czyli założone w 1148 r. opactwo cysterskie otoczone polami lawendy.

 

Kolejnym słynnym kamiennym miasteczkiem położonym malowniczo na prowansalskich wzgórzach jest Bonnieux z przepięknymi rezydencjami z XVI, XVII i XVIII stulecia. Roztacza się stąd wspaniały widok na okolicę – dostrzec można Gordes, Roussillon i Mont Ventoux (1911 m n.p.m.), wietrzną górę, na której już 10 razy kończyły się etapy Tour de France. Choć wieją tu silne, nieprzyjemne wiatry (ich prędkość na szczycie często dochodzi do 100 km/godz., a notowano nawet wartości powyżej 300 km/godz.), warto się wybrać na Mont Ventoux, bo należy do tych niewielu miejsc, z których przy dobrej widoczności da się zobaczyć jednocześnie Morze Śródziemne, Alpy i Pireneje.

 

WYBRZEŻE SKĄPANE SŁOŃCEM

 

Kojarzoną głównie z palmami, złotym piaskiem i luksusem Riwierę Francuską co roku odwiedza ponad 10 mln turystów. Senne miasteczka sąsiadują na niej z głośnymi kurortami, pełne przepychu wydarzenia filmowe odbywają się koło wprawiających w zadumę nad uciekającym czasem wystaw w galeriach sztuki i muzeach. Trekkingowe ścieżki prowadzą na punkty widokowe, z których z jednej strony podziwiać można zapraszające do wypoczynku plaże, z drugiej – ośnieżone alpejskie szczyty. Na przystaniach luksusowych jachtów słychać echa gwaru lokalnych bazarów, szampan leje się na zmianę z wodą sodową. Na Côte d’Azur każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie.

 

Stolicą Lazurowego Wybrzeża okrzyknięto położoną nad Zatoką Aniołów 350-tysięczną Niceę, gdzie słońce świeci 320 dni w roku. Symbolem miasta jest nadmorska Promenada Anglików (Promenade des Anglais), wzdłuż której ciągnie się kamienista plaża. Koniecznie należy w nim odwiedzić Muzeum Masséna(Musée Masséna), funkcjonujące w zabytkowej willi, i Muzeum Narodowe Marca Chagalla (Musée National Marc Chagall) otwarte przez samego artystę w 1973 r. Warto też udać się na słynny targ kwiatowo-warzywno-owocowy na Cours Saleya.

 

Zaledwie mniej więcej 30 km od Nicei leży jedno z najważniejszych miast światowej kinematografii – Cannes, goszczące w maju międzynarodowy filmowy Festival de Cannes. Co roku zgromadzona na Lazurowym Wybrzeżu publiczność ogląda nowe filmy. Przy pełnym przepychu bulwarze Croisette (Boulevard de la Croisette) stoją drogie luksusowe hotele: InterContinental Carlton Cannes, Grand Hyatt Cannes Hôtel Martinez i Hôtel Barrière Le Majestic Cannes, w których zatrzymują się największe gwiazdy Hollywoodu zjeżdżające nad Morze Śródziemne, aby pojawić się na czerwonym dywanie Pałacu Festiwali i Kongresów (Palais des Festivals et des Congrès de Cannes). Po drodze do Cannes warto zatrzymać się w Antibes i Juan-les-Pins, widowiskowo wrośniętych w nadmorskie skały.

 

Z kinem związane jest też inne miasto Riwiery Francuskiej, a mianowicie Saint-Tropez, znane głównie ze względu na komiczną postać żandarma granego przez legendarnego Louisa de Funèsa. To ulubiony letni kurort sław i bogaczy, z bajecznie kolorowymi fasadami domów zwróconymi do portu, w którym cumują luksusowe łodzie. Będzie idealnym miejscem na popołudniowy kieliszek szampana. W okolicach Saint-Tropez leżą dwie słynne piaszczyste plaże: Pampelonne i L’Escalet (obie usytuowane są w Ramatuelle).

 

Być na Lazurowym Wybrzeżu i nie odwiedzić 860-tysięcznej Marsylii byłoby dużym błędem, gdyż w tym malowniczo położonym kosmopolitycznym mieście znajduje się mnóstwo atrakcji. Należy do nich przepięknie zdobionaBazylika Najświętszej Marii Panny z La Garde (Basilique Notre-Dame-de-la-Garde)z drugiej połowy XIX w.,imponujące wielkością Opactwo św. Wiktora (AbbayeSaint-Victor) z zabytkowymi kryptami i liczne ogrody miejskie z kojącym widokiem na morze, m.in. Parc Valmeri Jardin des Vestiges, w którym zachowały się pozostałości antycznego portu. Po zwiedzaniu warto zajrzeć do pełnej tawern i restauracji starej dzielnicy portowej i spróbować lokalnych przysmaków, np. słynnej zupy rybnej bouillabaisse.

 

W SĄSIEDZTWIE HISZPANII

 

Regionem Francji wysuniętym najdalej na południe jest Oksytania, od południowego wschodu ograniczona przez Morze Śródziemne, nad którym leży ponad 200 km skąpanych w słońcu plaż. Wzdłuż granicy z Hiszpanią rozciągają się dla odmiany Pireneje. To z tej części kraju pochodzą znane na cały świat francuskie specjały, takie jak ostry ser owczy roquefort (z miasteczka Roquefort-sur-Soulzon), anchois de Collioure czy ostrygi z Bouzigues. Historyczna kraina Oksytania słynie także z winnic położonych w rejonie Corbières, Minervois i Cahors. Prawdziwi smakosze powinni też spróbować winiaku armagnac.

 

Funkcję stolicy regionu pełni 470-tysięczna Tuluza, nazywana Różowym Miastem ze względu na charakterystyczny kolor cegieł, z jakich powstała większość budynków w centrum. Choć jest czwartym pod względem liczby mieszkańców miastem we Francji i jednym z największych ośrodków akademickich w kraju, nie przytłacza wielkością. Na co dzień tętni życiem, zaprasza w progi przytulnych kawiarenek i gwarnych pubów. Do najważniejszych zabytków Tuluzy należy romańska Bazylika św. Saturnina (Basilique Saint-Sernin), będąca ważnym miejscem na szlaku pielgrzymkowym prowadzącym do Santiago de Compostela w hiszpańskiej Galicji, i ogromny gotycki kościół przy klasztorze jakobinów (Couvent des Jacobins). Centralny punkt historycznej części miasta stanowi plac Kapitolu (place du Capitole), przy którym stoi Kapitol (Capitole), obecnie siedziba rady miejskiej i teatru (Théâtre du Capitole). Niektóre z sal są otwarte dla zwiedzających (m.in. wypełniona dziełami sztuki Salle des Illustres). Warto też odwiedzić Muzeum Augustianów (Musée des Augustins) we wnętrzach XIV-wiecznego klasztoru, a następnie spróbować tradycyjnego dania o nazwie cassoulet, przyrządzanego z białej fasoli i mięsa i pieczonego w glinianym naczyniu (cassole).

 

Niedaleko Tuluzy przepływa wpisany w 1996 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO Kanał Południowy (Canal du Midi) łączący rzekę Garonnę z Étang de Thau – akwenem nad Morzem Śródziemnym. Ma on długość 241 km. Wybudowano go w XVII stuleciu z wykorzystaniem najnowszych osiągnięć inżynierii (w okolicy stanowiska archeologicznego Oppidum d’Ensérune przechodzi przez długi na 173 m tunel Malpas przebity pod wzgórzem, co było pierwszym tego typu rozwiązaniem w Europie). Dziś Canal du Midi pełni głównie funkcje rekreacyjne, a najlepiej można mu się przyjrzeć podczas rejsu komfortową barką turystyczną. Po drodze warto zatrzymywać się na degustacje serów i win oraz zwiedzanie malowniczych miast Oksytanii, takich jak słynne Carcassonne z przepięknym średniowiecznym centrum i potężnymi fortyfikacjami czy Muzeum Sztuk Pięknych (Musée des Beaux-Arts) z bogatymi zbiorami europejskiego malarstwa od XVII w. do dziś.

 

W tym francuskim regionie na zainteresowanie zasługuje także Montpellier. Jego średniowieczne uliczki (rue de la Valfère, rue du Bras-de-Fer czy rue de l’Argenterie) urzekają turystów z całego świata. Jedną z największych atrakcji miasta jest Musée Fabre. Muzeum to szczyci się bogatą kolekcją obrazów malarzy francuskich, włoskich, hiszpańskich, flamandzkich i holenderskich z okresu od renesansu aż do czasów obecnych. W Montpellier znajduje się również bardzo interesujące centrum sztuki współczesnej La Panacée, w którym odbywają się liczne wystawy.

 

Nie można też zapomnieć o oksytańskim antycznym mieście i byłej rzymskiej kolonii (Colonia Nemausus), czyli Nîmes, zwanym francuskim Rzymem. Rzymianie zostawili w nim po sobie m.in. wzniesiony w drugiej połowie I w. amfiteatr na nawet 24 tys. widzów (Arènes de Nîmes) i świątynię Maison Carrée – obydwie budowle są dziś jednymi z najlepiej zachowanych zabytków starożytnych na całym świecie. Park (Jardins de la Fontaine) założony w XVIII stuleciu przy dawnym sanktuarium kryje takie skarby jak świątynia Diany i ponad 30-metrowa wieża Magne. Przez cały rok odbywają się tu liczne festiwale, koncerty, spektakle teatralne i rekonstrukcje historyczne. Ciekawostkę stanowi fakt, że Pont du Gard, rzymski akwedukt sprzed 2 tys. lat, uważany za jeden z najatrakcyjniejszych francuskich zabytków, został wybudowany po to, aby dostarczać wodę właśnie do Nîmes.

 

Oksytania to nie tylko niezmiernie urokliwe miasta o długiej historii. Zachwycają w niej również piękne krajobrazy i niezwykłe cuda natury. W podróż do środka Ziemi zabiera jaskinia Gouffre de Padirac w dolinie rzeki Dordogne. Ma aż 103 m głębokości i 35 m średnicy i jest uznawana za największą ciekawostkę geologiczną Francji. Jej pierwszego badacza, Édouarda-Alfreda Martela (1859–1938), uważa się za twórcę nowoczesnej speleologii. Do jaskini można dostać się schodami z 208 stopniami, windą lub... na linie. W środku czeka nas rejs po podziemnej rzece, która zamienia się w przepiękne jezioro. Potem przechodzi się do sali nazywanej Grand Dôme. To wielka podziemna katedra o wysokości 94 m, udekorowana wspaniałymi naturalnymi rzeźbami.

 

Dla odmiany przy samej granicy z Hiszpanią znajduje się Cirque de Gavarnie, czyli cyrk lodowcowy o średnicy ok. 6 km, który leży w Parku Narodowym Pirenejów (Parc National des Pyrénées). Na parkowym terenie nad rwącym strumieniem na wysokości mniej więcej 1500 m n.p.m. wnosi się też monumentalny kamienny most (Pont d’Espagne). Okolica doskonale nadaje się na piesze wędrówki, wspinaczkę, jazdę na rowerze czy loty na paralotni, a także do uprawiania wszelkich sportów zimowych, w tym wspinaczki po zamarzniętych wodospadach. Jak widać, pełne wspaniałych atrakcji południe Francji zaprasza o każdej porze roku.

 

 

 

CRTMP 0019893 MD - Gavarnie 

Szlak w okolicy Cirque de Gavarnie w Parku Narodowym Pirenejów

© CRT MIDI-PYRÉNÉES/PATRICE THEBAULT

 

Sardynia – kraina sprzyjających wiatrów

ELŻBIETA PAWEŁEK

                                                                                                             FOT. FOTOTECA ENIT/SANDRO BEDESSI
<< Ta piękna wyspa miała wielu sławnych wielbicieli wśród elit politycznych i arystokracji. Dziś jest rajem żeglarzy, nurków oraz wind- i kitesurferów. Turystów szukających błogiego wypoczynku kusi błękitną wodą, kilometrami uroczych plaż i luksusem Costa Smeralda (Szmaragdowego Wybrzeża). >>

Druga po Sycylii największa wyspa Morza Śródziemnego posiada status regionu autonomicznego Włoch. To poczucie odrębności to zapewne dziedzictwo po historycznym Królestwie Sardynii, które choć w ciągu setek lat istnienia zmieniało swoje granice i przechodziło z rąk do rąk, zakończyło swój żywot dopiero w 1861 r. po włączeniu do Królestwa Włoch. Potwierdza je także język sardyński, nadal używany przez mieszkańców wyspy.

Więcej…