Palm jumeirah -1

Hotel Atlantis, The Palm z 2008 r. leżący na sztucznej wyspie Palma Dżamira

© DUBAI CORPORATION OF TOURISM & COMMERCE MARKETING

 

MICHAŁ STOLAREWICZ

www.blogglobtrotera.pl

 

Przed przyjazdem do Dubaju spodziewałem się w nim przepychu i oznak bogactwa na każdym kroku. Słyszałem wiele o tej krainie złotem płynącej, gdzie na ulicach można zobaczyć najdroższe samochody i w której wszystko jest perfekcyjnie zaprojektowane i zorganizowane. Te opowieści okazały się prawdą! Jednak to miasto w Zjednoczonych Emiratach Arabskich wciąż się rozwija, dlatego jego centrum przypomina jeden wielki plac budowy. Obok ukończonych już olbrzymich apartamentowców stoją nowe, dopiero powstające konstrukcje. Ogromne drapacze chmur wyrastające z pustynnej ziemi oszałamiają zwykłych śmiertelników swoimi rozmiarami i luksusem.

 

Dubaj (2,9-milionowa stolica emiratu o tej samej nazwie) zachęca do pozostania na dłużej coraz więcej osób ze względu na brak cła i podatków. Mieszka tutaj jedynie ok. 15 proc. Emiratczyków, poza tym w mieście żyją m.in. wysoko wykwalifikowani pracownicy z różnych części świata i robotnicy z Indii, Bangladeszu, Pakistanu i Filipin. Miejska policja porusza się samochodami takich marek jak Aston Martin, BMW, Bugatti, Ferrari, Hummer, Lamborghini, Lexus czy Porsche. Budżet Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) zasilają głównie dochody z wydobycia ropy naftowej. Mimo iż Dubaj leży na pustyni, znajdziemy w nim dużo zieleni. Rośliny nawadnia ukryta pod ziemią sieć rurek doprowadzających odsoloną wodę z Zatoki Perskiej.

 

Zjednoczone Emiraty Arabskie należą do najcieplejszych krajów świata. Lato jest tutaj bardzo gorące i suche. Średnia dzienna temperatura powietrza wynosi w tym okresie 40–45°C. Noce są również upalne (po zapadnięciu zmierzchu termometry wskazują mniej więcej 30°C). W zimie panują o wiele przyjemniejsze warunki – w ciągu dnia bywa ok. 23°C, a nocą 15°C. W Dubaju stale świeci słońce i rocznie przypada jedynie mniej więcej pięć dni deszczowych. Najlepszy czas na wizytę w ZEA stanowią miesiące od listopada do marca, kiedy temperatury dzienne utrzymują się na poziomie 25–30°C. Jest wtedy ciepło, ale nie piekielnie gorąco jak w okresie największych upałów (lipiec–sierpień).

 

ATRAKCJE STOLICY

 

 Jumeirah at Etihad Towers - Etihad Towers Exterior

Kompleks Etihad Towers po zachodzie słońca

© ABU DHABI CONVENTION BUREAU

 

Zjednoczone Emiraty Arabskie kojarzą się wszystkim głównie z nowoczesnym Dubajem, ale warto także odwiedzić ich stolicę – 1,5-milionowe Abu Zabi. Pierwsze kroki w tym mieście należy skierować do uznawanego za jeden z najbardziej luksusowych i najdroższych hoteli na świecie Emirates Palace, należącego do sieci Kempinski. Otwarto go w lutym 2005 r., a koszt budowy tego obiektu o powierzchni 850 tys. m2 wyniósł ponad 3 mld dolarów amerykańskich. Kompleks otrzymał nieformalne 7 gwiazdek w 5-gwiazdkowej skali. Goście mogą wybierać wśród 394 pokojów i apartamentów. Emirates Palace zatrudnia podobno ok. 2 tys. pracowników, którzy w sumie posługują się 50 językami. W obiekcie zatrzymują się najczęściej uczestnicy wizyt państwowych i konferencji międzynarodowych oraz najbogatsi ludzie na świecie i znane gwiazdy. Każdy gość ma przydzielonego osobistego kamerdynera.

 

Naprzeciwko Emirates Palace wznoszą się Etihad Towers. To kompleks pięciu wieżowców, zbudowanych w latach 2006–2011, które stały się wizytówką Abu Zabi oraz synonimem nowoczesności i luksusu. Budynki liczą od 54 do 75 pięter i przypominają kształtem żagle. Wyglądem nawiązują do tradycji i historii miasta – dawnego portu rybackiego. W wieżowcach znajdują się powierzchnie biurowe oraz luksusowe rezydencje mieszkalne (łącznie 885 apartamentów i penthouse’ów). W jednym z drapaczy chmur (Tower 1) mieści się także ekskluzywny 5-gwiazdkowy hotel Jumeirah at Etihad Towers. Do dyspozycji gości oddano w nim 12 restauracji i barów, baseny, gabinety spa, centrum fitness i prywatną plażę. Na 62. piętrze działa „Ray’s Bar”, z którego podziwiać można panoramę Abu Zabi. Warto również odwiedzić restaurację „Observation Deck at 300” na 74. piętrze sąsiedniego budynku (Tower 2). To najwyższy udostępniony punkt widokowy w całym mieście.

 

Do najpopularniejszych atrakcji stolicy ZEA należy tor wyścigowy Yas Marina Circuit. Odbywa się tutaj od 2009 r. wyścig Formuły 1 Abu Dhabi Grand Prix, największe międzynarodowe wydarzenie sportowe na Bliskim Wschodzie. Kompleks powstał na sztucznej wyspie Yas o powierzchni 25 km². Koszt budowy obiektu wyniósł ponad 1,3 mld dolarów amerykańskich, a sponsorem tytularnym zostały linie lotnicze Etihad Airways. Tor ma szerokość 12–16 m, a najdłuższa prosta wynosi 1173 m. Podczas Abu Dhabi Grand Prix zawodnicy pokonują 55 okrążeń o pełnym dystansie 305,355 km. Do kompleksu wyścigowego przylega 5-gwiazdkowy Yas Viceroy Abu Dhabi. Jest to jedyny na świecie hotel, z którego okien możemy podziwiać zmagania kierowców podczas wyścigu Formuły 1. Wyróżnia go futurystyczny wygląd – obiekt przykrywa konstrukcja ze szklanych paneli przypominająca kształtem wieloryba, podświetlana nocą. Wraz z torem wyścigowym powstał także park tematyczny Ferrari World Abu Dhabi o powierzchni 86 tys. m2. Jego największą atrakcję stanowi najszybszy rollercoaster na świecie (Formula Rossa – wagoniki rozpędzają się do 240 km/godz.).

 

Najnowszym punktem na architektonicznej mapie Abu Zabi jest muzeum Louvre Abu Dhabi. To filia paryskiego Luwru, którą zaprojektował francuski architekt Jean Nouvel. Stolica ZEA podpisała z rządem Francji 30-letnią umowę zezwalającą na używanie nazwy „Louvre” i wypożyczanie dzieł ze słynnego muzeum w Paryżu. Budowla ma kształt ogromnej kopuły o średnicy 180 m, która przykrywa przestrzeń ekspozycyjną podzieloną basenami i kanałami z wodą. Louvre Abu Dhabi zostało otwarte dla publiczności w listopadzie 2017 r. Będzie częścią muzealnej wyspy. Znajdzie się na niej też m.in. Zayed National Museum i muzeum Guggenheim Abu Dhabi.

 

NIESAMOWITY DUBAJ

 

Symbol Dubaju stanowi Burdż Chalifa (Burj Khalifa) – największy budynek świata (niemal 830 m). Na piętrach 124., 125. i 148. usytuowane są tarasy widokowe, a na 76. – basen. W wieżowcu działa najwyżej położona restauracja na ziemi – „At.mosphere” – wpisana do Księgi rekordów Guinnessa (na 122. piętrze). W dolnej części dubajskiego drapacza chmur funkcjonuje luksusowy 5-gwiazdkowy Armani Hotel Dubai. Bilety na taras widokowy najlepiej kupić przez internet z bardzo dużym wyprzedzeniem. Na miejscu trzeba za nie zapłacić o wiele więcej i nie zawsze udaje się je dostać z powodu dużego zainteresowania. Burdż Chalifa jest najbardziej niesamowitą budowlą, jaką dotychczas miałem okazję podziwiać. Zachwyca szczególnie oglądany w słoneczny dzień, gdy promienie słońca odbijają się od szklanych ścian na najwyższych piętrach. Widać go z odległości nawet 95 km.

 

Z kolei otwarty w grudniu 1999 r. dubajski Burdż Al Arab (Burj Al Arab) to pierwszy na świecie luksusowy hotel (Burj Al Arab Jumeirah), który otrzymał nieformalne 7 gwiazdek w 5-gwiazdkowej skali. Oferuje się w nim usługi na najwyższym poziomie. Na życzenie gości organizuje się komfortowy transport z lotniska. Do wyboru mamy limuzynę Rolls Royce Phantom albo najnowsze BMW serii 7. Można zamówić także bezpośredni lot helikopterem z salonu VIP Al Majlis dubajskiego portu lotniczego. Nowoczesne, pełne przepychu wnętrza przypominać mogą arabskie haremy. W głównym holu stoją dwa olbrzymie akwaria, pomiędzy którymi umieszczono kaskadową fontannę. W obiekcie działają butiki najdroższych światowych firm. Hotel oferuje 202 luksusowo wyposażone, obszerne apartamenty o powierzchni od 170 do 780 m2 z 21-calowym laptopem, 42-calowym telewizorem i pokrytym 24-karatowym złotem iPodem służącym do korzystania z hotelowych usług. Można tu zjeść dania niemal wszystkich kuchni świata, a rano dostarcza się świeże gazety z każdego zakątka globu. Do dyspozycji gości oddano pięć basenów (dwa wewnętrzne i trzy zewnętrzne), prywatną plażę, kompleks spa i studio fitness Talise oraz bibliotekę. Do dekoracji wnętrz użyto podobno 1790 m3 złota. Na jednego gościa przypada sześciu pracowników. Na 27. piętrze znajduje się restauracja z kuchnią francuską „Al Muntaha” („Najwyższa”), położona na 200 m n.p.m. na krytym tarasie zewnętrznym ze wspaniałym widokiem na błękitne wody Zatoki Perskiej. Na tym samym poziomie mieści się również „Skyview Bar”, serwujący napoje i koktajle sporządzane według ściśle strzeżonych receptur.

 

Nad brzegiem zatoki leży też nowy, utworzony w 2003 r. dystrykt Dubai Marina ze sztucznym kanałem i przystanią dla jachtów. Wzdłuż kanału ciągną się szerokie promenady, przy których powstały luksusowe sklepy i restauracje otoczone przez efektowne wieżowce. Polecam wszystkim wycieczkę do tej najbardziej ekskluzywnej części miasta. Można w niej dostać zawrotu głowy od patrzenia na niesamowicie wyglądające drapacze chmur z drogimi mieszkaniami i apartamentami. Naprawdę warto zobaczyć je na własne oczy. Jeszcze kilkanaście lat temu nie było tutaj nic oprócz pustynnego piasku i skromnych domów.

 

Bardzo ciekawą nowość w Dubaju stanowi widowiskowy spektakl wodny La Perle. Prezentuje się podczas niego 65 artystów z 23 krajów. Premierowe przedstawienie odbyło się 31 sierpnia 2017 r. w samym centrum Al Habtoor City w specjalnie wybudowanym teatrze z głębokim na 12 m basenem o pojemności 2,7 mln l. Jedną z atrakcji spektaklu są skoki z wysokości 25 m urozmaicone akrobacjami. La Perle będzie można podziwiać przez najbliższych 10 lat. Przewidziano ponad 450 przedstawień w roku.

 

FAMILY

Wizyta w Dubai Aquarium & Underwater Zoo

© DUBAI CORPORATION OF TOURISM & COMMERCE MARKETING/WWW.VISITDUBAI.COM

 

SZALEŃSTWO ZAKUPÓW

 

Dubaj uchodzi także za mekkę osób uwielbiających zakupy. Tuż obok Burdż Chalifa znajduje się drugie pod względem powierzchni centrum handlowe na świecie (po New Century Global Center w chińskim Chengdu) – The Dubai Mall (powyżej 1,1 mln m²). W tym miejscu da się spędzić cały dzień. W kompleksie jest ponad 1,2 tys. sklepów i 200 punktów gastronomicznych. Poza tym można w nim pojeździć na łyżwach i pograć w hokeja na lodowisku, popływać z rekinami w gigantycznym akwarium czy zajrzeć do podwodnego zoo (Dubai Aquarium & Underwater Zoo). The Dubai Mall odwiedza dziennie średnio przeszło 200 tys. osób. Ciekawą tutejszą atrakcję stanowi wewnętrzny suk różniący się od typowego arabskiego bazaru – ekskluzywny i urządzony w stylu orientalnym. Do centrum handlowego dojedziemy czerwoną linią metra (Red Line). Od stacji aż do samego wejścia prowadzi w pełni klimatyzowany, przeszklony korytarz o długości 820 m.

 

Amatorzy zakupowego szaleństwa powinni udać się też do Mall of the Emirates. To centrum handlowe słynie z krytego ośrodka sportów zimowych Ski Dubai z pięcioma sztucznie naśnieżanymi trasami narciarskimi o różnym stopniu trudności, dwoma wyciągami orczykowymi i czteroosobowym krzesełkowym oraz wypożyczalnią profesjonalnego sprzętu. Cały obiekt zajmuje powierzchnię aż 22,5 tys. m², co odpowiada trzem boiskom piłkarskim. Gdy na zewnątrz temperatura powietrza w sezonie letnim sięga nawet 50°C, w środku ludzie zjeżdżają na nartach lub snowboardzie w zimowych ubraniach. W Mall of the Emirates łatwo się zgubić, ponieważ kompleks jest bardzo duży (jego powierzchnia użytkowa to ponad 230 tys. m²). Dzięki brakowi konieczności płacenia ceł i podatków ceny wielu artykułów w ok. 630 sklepach są naprawdę atrakcyjne, poza tym mamy tutaj ogromny wybór towarów, od elektroniki po kosmetyki.

 

W Dubaju spróbować możemy również najdroższych lodów na świecie w kawiarni i lodziarni Scoopi przy Jumeirah Beach Road. Gałka deseru o nazwie Black Diamond – o smaku madagaskarskiej wanilii z irańskim szafranem i kawałkami włoskiej czarnej trufli – kosztuje 2999 dirhamów (AED), czyli ok. 2,9 tys. złotych. Lody te podaje się z posypką z 23-karatowego jadalnego złota w naczyniu firmy Versace. W tym mieście warto odwiedzić także profesjonalne 18-dołkowe pole golfowe Majlis należące do Emirates Golf Club, gdzie grali m.in. Tiger Woods, Rory McIlroy i Ernie Els. Zaprojektował je Karl Litten. Miłośnicy golfa muszą koniecznie zmierzyć się z tutejszymi dołkami o krętych torach prowadzenia piłki. To pierwsze pole golfowe z trawiastą nawierzchnią na Bliskim Wschodzie. Co roku pod koniec stycznia lub na początku lutego odbywa się na nim turniej Omega Dubai Desert Classic.

 

Milionerów z całego świata przyciąga do Dubaju jednak organizowany w ostatnią sobotę marca na torze Meydan (Meydan Racecourse) wyścig konny Dubai World Cup, w którym pula nagród ma wartość 10 mln dolarów amerykańskich. W zmaganiach biorą udział najlepsze konie i najwspanialsi dżokeje na naszym globie. Aby podziwiać te zawody w prawdziwie luksusowych warunkach, trzeba zarezerwować miejsce w namiocie, gdzie zbiera się dubajska śmietanka towarzyska.

 

DUBAJSKIE PLAŻE

 

Dubaj to nie tylko imponujące miasto szklanych drapaczy chmur i stolica luksusowych marek. Znajdziemy tu urokliwe plaże z białym piaskiem i turkusową wodą, na których odpoczniemy od wielkomiejskiego zgiełku. Rozciągają się one na długości ok. 170 km (wliczając w to tutejsze sztuczne wyspy) i są naprawdę piękne. Niektóre z nich udostępnia się tylko dla gości luksusowych hoteli, a piasek na nich jest regularnie schładzany do odpowiedniej temperatury, aby plażowicze nie poparzyli sobie stóp.

 

Do najpopularniejszych w Dubaju należy bezpłatna plaża Jumeirah. Duże zainteresowanie zawdzięcza bliskiemu sąsiedztwu Burdż Al Arab. Hotel sfotografowany od strony wody wygląda jak największy na świecie krzyż ustawiony na pustyni. W publicznej części plaży (Jumeirah Beach Park) nie ma zbyt wielu udogodnień, takich jak leżaki do wypożyczenia, ale jest ona bardzo szeroka, więc nie odczujemy na niej tłoku. Funkcjonują tutaj kawiarnie, w których kupimy przekąski (frytki, burgery) i napoje, świeżo wyciskane soki czy kawę. Można skorzystać też z pryszniców i toalety (niestety, tylko jednej). Nad bezpieczeństwem pływających czuwają ratownicy, w okolicy brzegu rozciąga się pas płycizny. Na plaży znajdziemy również specjalne miejsca do odpoczynku z bezpłatnym internetem bezprzewodowym. Na wodach zatoki wyznaczono strefy do pływania i uprawiania sportów wodnych.

 

Najlepiej zagospodarowana plaża w Dubaju leży nieco dalej na południowy zachód, w otoczeniu wieżowców ekskluzywnego osiedla Jumeirah Beach Residence. Korzystać z niej mogą wszyscy, zarówno mieszkańcy czy goście hotelowi, jak i przyjezdni. W tym rejonie można uprawiać np. parasailing lub wakeboarding, a także inne sporty wodne, i wybrać się na przejażdżkę na wielbłądzie. Wzdłuż brzegu znajdują się liczne restauracje i bary z widokiem na Zatokę Perską. Z plaży widać słynną sztuczną wyspę w kształcie palmy – Palma Dżamira (Palm Jumeirah) z hotelem Atlantis, The Palm. Na specjalnie usypanych pasach gruntu powstało całe luksusowe miasteczko. To najmniejsza z trzech Wysp Palmowych u wybrzeży Dubaju. Wspomniana plaża stanowi idealne miejsce na odpoczynek. Są na niej toalety, przebieralnie i wypożyczalnie leżaków. Zejście do wody nie jest łagodne i już po kilku krokach robi się głęboko. W tej okolicy bywa jednak tłoczno. Na brzegu można przespacerować się piękną promenadą The Walk o długości 1,7 km.

 

PUSTYNNE SAFARI

 

 Qasr Al Sarab

Rodzinna wycieczka na wielbłądach

© ABU DHABI CONVENTION BUREAU

 

Turyści podróżujący do ZEA decydują się również zazwyczaj na wyprawę na pustynię. Dla mnie wykupienie wycieczki Dubai Desert Safari okazało się strzałem w dziesiątkę – takie przeżycie dostarcza niesamowitych wrażeń, a widoki zapierają dech w piersiach! W Dubaju koniecznie trzeba udać się na ekstremalną przejażdżkę po wydmach samochodami z napędem na cztery koła. Ceny wyprawy na pustynię są zróżnicowane, choć zwykle raczej dość wysokie, ale naprawdę warto ponieść ten koszt (za pięcio-, sześciogodzinne safari zapłacimy już od ok. 65 dolarów amerykańskich za osobę). Do wyboru mamy kilka rodzajów pustynnych wycieczek: od porannych (które odradzam ze względu na ubogi program) przez popołudniowe lub wieczorne po całonocne. Musimy też wybrać odpowiednią agencję turystyczną, których działa w Dubaju naprawdę dużo. Większość z nich oferuje praktycznie ten sam program safari. Przy podejmowaniu decyzji powinniśmy zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Warto rozważyć szczególnie oferty obejmujące transport bezpośrednio z naszego hotelu i z powrotem do niego. Poza tym najlepiej, gdy cała wyprawa odbywa się tymi samymi samochodami, którymi jeździ się potem po pustyni, i nie trzeba przesiadać się z busów do terenowych aut. Na zainteresowanie zasługują wycieczki z wliczonymi w cenę dodatkowymi atrakcjami, takimi jak przejażdżka na wielbłądzie, sandboarding czy palenie sziszy.

 

Uczestnicy popołudniowego safari odbierani są zwykle z hotelu w godzinach 14.30–15.30. Dojazd na pustynię pod Dubajem zajmuje ok. 40 min. Nasza przygoda zaczęła się od przejazdu samochodem po wydmach (dune bashing). Zdecydowanie było to jedno z najlepszych doświadczeń off-roadowych w moim życiu! Jeepy są specjalnie wzmocnione, a w środku znajduje się klatka. Podczas jazdy warto trzymać się poręczy. W aucie mieści się zazwyczaj siedmiu pasażerów. Najlepiej jest usiąść – oczywiście – obok kierowcy albo w drugim rzędzie. Samochód porusza się szybko, ja czułem się jak na karuzeli. Przed taką przejażdżką nie należy się zbytnio objadać. Tego typu rozrywki nie polecam jednak kobietom w ciąży i osobom z problemami z kręgosłupem, a także cierpiącym na chorobę lokomocyjną. Po ok. 20–30 min. szaleńczej jazdy z doświadczonym kierowcą zatrzymujemy się pośrodku pustyni na zrobienie zdjęć i zjeżdżanie na desce po piaszczystych wydmach. Za dodatkową opłatą można pojeździć na quadach.

 

Ostatni etap wycieczki stanowią zwykle odwiedziny w wiosce beduińskiej, w której na turystów czeka posiłek. Nas na powitanie poczęstowano pysznymi małymi pączkami smażonymi na miejscu w głębokim tłuszczu i podawanymi w polewie z syropu daktylowego z odrobiną sezamu (lukaimat lub luqaimat). Następnie zasiedliśmy przy tradycyjnych niskich stolikach, na arabskich dywanach i poduszkach. Do wyboru mieliśmy różne sałatki, makarony, mięso i warzywa z grilla. W cenę wliczone są również kawa arabska, herbata i woda. Możemy skusić się też na napoje alkoholowe, ale za dodatkową opłatą. Taki posiłek na pustyni urozmaicają występy kobiet wykonujących taniec brzucha czy wirujących derwiszów. Poza tym uczestnicy wycieczki mogą zdecydować się na tatuaż z henny, przejechać się na wielbłądzie, przymierzyć lokalne stroje i zapalić sziszę, a nawet podziwiać najszybsze ptaki świata – sokoły wędrowne (podczas lotu nurkowego osiągają średnią prędkość ponad 320 km/godz.). Wszystkie te atrakcje (jak również robienie zdjęć) powinny być wliczone w koszt wyprawy. Do hotelu wraca się koło godz. 21.00–22.00.

 

PODRÓŻOWANIE PO MIEŚCIE

 

Dubaj ma bardzo dobrze zorganizowaną sieć dróg, a także transport publiczny. Tutejsze 75-kilometrowe metro jest jednym z najdłuższych w pełni zautomatyzowanych systemów kolejowych na świecie (pociągi poruszają się bez maszynisty). Główna czerwona linia (Red Line), wzdłuż której znajduje się 29 stacji, prowadzi wprost z lotniska do centrum miasta i największej chluby ZEA, czyli Burdż Chalifa.

 

W Dubaju opłaca się korzystać z taksówek. Ceny przejazdu należą do bardzo niskich, ponieważ paliwo jest tu tanie. Bilet dzienny umożliwiający korzystanie z metra, tramwaju i autobusów kosztuje 22 dirhamy (2 dirhamy za Nol Red Ticket i 20 dirhamów za załadowanie go na cały dzień). Trzeba jednak pamiętać o pewnych zasadach panujących w środkach komunikacji publicznej, aby nie narazić się na kary. Znajduje się w nich oddzielna specjalna strefa przeznaczona jedynie dla kobiet i dzieci. Zazwyczaj jest ona umieszczona w przedniej części pojazdu. Poza tym w środkach komunikacji publicznej i na przystankach nie wolno spożywać jedzenia i napojów, a także żuć gumy. Warto dodać, że przystanki autobusowe stanowią świetne schronienie przed upałem. Wszystkie są zamykane i klimatyzowane. Co ciekawe, za zaśnięcie na przystanku również zapłacimy mandat. Największa jednak kara grozi za kolizje z miejskimi tramwajami, które są prezentem dla mieszkańców od emira Dubaju i jednocześnie premiera i wiceprezydenta ZEA, szejka Muhammada ibn Raszida Al Maktuma. Te wyjątkowe pojazdy zasługują na specjalne traktowanie, w ruchu drogowym mają zawsze pierwszeństwo.

 

PRZYDATNE INFORMACJE

 

Przed przyjazdem do Dubaju, warto zapoznać się z niektórymi obowiązującymi tutaj przepisami prawa. Jak wspomniałem, należy zwrócić szczególną uwagę na zasady dotyczące zachowania w komunikacji miejskiej. Poza tym w kraju obowiązuje szariat. Za posiadanie narkotyków grozi kara śmierci. Homoseksualizm karany jest więzieniem (w innych częściach ZEA za seks homoseksualny grozi kara śmierci). Za stosunki pozamałżeńskie też karze się pozbawieniem wolności. Oprócz tego obowiązuje zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych i zakaz bycia pod wpływem alkoholu poza miejscem zamieszkania. Turyści mogą spożywać trunki jedynie w specjalnie koncesjonowanych restauracjach i barach oraz hotelach. Jeśli wyjdziemy na ulicę pijani, możemy zostać aresztowani. Aby kupić alkohol i spożyć go w domu, należy posiadać wydaną przez policję odpowiednią licencję na jego zakup i transport. Jeżeli odwiedzamy miasto ze swoją drugą połówką, unikajmy publicznego okazywania sobie czułości. Takie zachowanie uznane być może za przestępstwo obyczajowe, za które również grozi kara pozbawienia wolności. Podczas odwiedzania meczetu trzeba pamiętać o zdjęciu butów oraz zakryciu ramion i nóg. Nie należy fotografować ani zaczepiać mijanych na ulicach miejscowych kobiet bez pozwolenia ich mężów. Także długie przypatrywanie się Emiratce narusza jej prywatność i skutkować może wezwaniem policji. Władzę w Dubaju sprawuje emir, a najwyższe stanowiska w emiracie są obsadzone przez członków rodziny wspomnianego szejka Muhammada ibn Raszida Al Maktuma.

 

Zjednoczone Emiraty Arabskie 22 marca 2014 r. zniosły obowiązek promesy wizowej dla Polaków. Oznacza to, że nie musimy przed wyjazdem martwić się żadnymi formalnościami. Na lotnisku w Dubaju otrzymamy pieczątkę w paszporcie, która zezwala na pobyt w kraju przez 30 dni. Jedynym warunkiem jej otrzymania jest ważność tego dokumentu tożsamości przez kolejne sześć miesięcy.

 

Artykuły wybrane losowo

Dwanaście najpiękniejszych wysp Hiszpanii

MAGDALENA KOKOTKIEWICZ

www.przewodnikandaluzja.pl

 

<< Hiszpania nie należy do typowych krajów z wieloma archipelagami jak Chorwacja, Grecja czy Włochy. Kojarzy się głównie z malowniczym wybrzeżem. Gdy jednak mowa o hiszpańskich wyspach, od razu przychodzą nam na myśl Baleary i Wyspy Kanaryjskie. Oba archipelagi znane są z pięknych plaż i wysoko rozwiniętej infrastruktury turystycznej. Z tego powodu często pojawiają się w katalogach biur podróży. >>

 

Tabarca, łodzie i jachty w okolicy portu

© PATRONATO PROVINCIAL TURISMO COSTA BLANCA

 

Hiszpańskie wyspy to nie tylko imprezowa Ibiza czy słynna kanaryjska Teneryfa. Nawet w obrębie poszczególnych archipelagów można zauważyć różnice w architekturze, kulturze, kuchni, krajobrazie i przyrodzie. Każdy na pewno znajdzie tu miejsce, które będzie mu odpowiadać pod względem potrzeb i upodobań, czy to miłośnik wypoczynku na plaży, amator turystyki aktywnej, osoba lubiąca w spokoju podziwiać piękne widoki, czy też rodzic z dziećmi.

Wśród wybranych przeze mnie 12 najpiękniejszych hiszpańskich wysp są zarówno te znane, które chciałabym pokazać z nieco innej strony, jak i te mniej popularne, choć z pewnością warte zainteresowania. Aby wybrać tę najwspanialszą, najlepiej odwiedzić je samemu. Wysp z mojego zestawienia wystarczy akurat na wszystkie 12 miesięcy w roku.

 

IBIZA

Wchodząca w skład archipelagu Baleary Ibiza (ok. 572 km² powierzchni) ma dwie twarze. Znajdziemy na niej kamienne domy otoczone gajami oliwnymi i stare farmy z pomalowanymi na biało budynkami. Słynie ona jednak głównie z barów, dyskotek i klubów oraz gwarnych kurortów z wielopiętrowymi hotelami. Z tego powodu w Ibizie zakochują się naprawdę różni ludzie, a w minionym roku przybyło na nią ok. 2 mln zagranicznych gości. Wyspa stała się popularna dzięki hippisom, którzy odkryli ją w latach 60. XX w. Od połowy lat 90. uchodzi za najbardziej rozrywkowe miejsce na świecie. Co ciekawe, największa dyskoteka na naszym globie, według Księgi rekordów Guinnessa, jest usytuowana w miejscowości Sant Rafel de sa Creu. Może pomieścić aż 10 tys. osób, ma powierzchnię 6,5 tys. m² i nosi nazwę „Privilege”.

Choć dziś Ibiza cieszy się opinią najmodniejszego celu podróży w basenie Morza Śródziemnego, zachowała swój lokalny charakter. Wraz z Formenterą i okolicznymi wysepkami tworzy Pitiuzy. Przecina ją łańcuch niewysokich gór (z najwyższym szczytem Sa Talaia, 475 m n.p.m.). Linia brzegowa wyspy jest bardzo urozmaicona – pełno tu pięknych plaż i tajemniczych jaskiń. Tych pierwszych znajduje się na Ibizie ponad 50. Region północny porastają migdałowce, drzewa oliwne i figowce oraz winna latorośl. Na tych terenach mieszkańcy wypasają również owce i kozy. To idealna część wyspy dla miłośników pieszych wędrówek. Na południu dominują saliny, gdzie produkuje się sól morską. Szczególna uwaga należy się zachodniemu wybrzeżu pełnemu ukrytych plaż. Na zainteresowanie zasługują na nim m.in. Cala Molí (otoczona sosnami), Cala Vadella (z turkusowymi wodami i skalnymi ścianami chroniącymi przed wiatrem i falami) czy Cap Llentrisca (doskonała dla miłośników nurkowania). Największą popularnością w północno-wschodniej części Ibizy cieszą się Es Figueral (ze skalistymi wysepkami), Cala Boix (ze schodzącymi do morza górami) i Es Canar (z jasnym i drobnym piaskiem).

Podczas zwiedzania nie wolno pominąć Ibizy, stolicy i największego miasta wyspy (50 tys. mieszkańców). Choć działa w niej mnóstwo klubów i dyskotek, nie utraciła swojego dawnego charakteru. Jej początki datuje się na VII w. p.n.e., kiedy to została założona przez Fenicjan. Zabytkowa Dalt Vila (część historycznego centrum Ibizy) pełna jest wąskich i krętych uliczek, z których część biegnie w górę. Niestety, spokojne zwiedzanie utrudniają tłumy turystów. Warto przejść się tutaj pod Katedrę Matki Boskiej Śnieżnej (Catedral de la Virgen de las Nieves), patronki Ibizy i sąsiedniej Formentery. W pobliżu znajduje się średniowieczny zamek i fortyfikacje obronne.

Po odwiedzinach w stolicy najlepiej udać się na południowy kraniec wyspy, aby zobaczyć saliny. Sól pozyskiwano tu już w czasach Fenicjan. W 2001 r. teren ten objęto ochroną Parku Naturalnego Ses Salines (Parque Natural de Ses Salines).

Niedaleko popularnego wśród turystów, pełnego hoteli kurortu Sant Antoni de Portmany leży urocza wioska Santa Agnès de Corona z białym kościołem, barem i sklepem. W tym miejscu można przenieść się do innej epoki. To jeden z tych czarujących zakątków, gdzie odkryjemy dawną Ibizę.

Nie sposób wyjechać stąd bez spróbowania potraw lokalnej kuchni. Po długim zwiedzaniu lub całonocnej imprezie warto posilić się tradycyjnym tutejszym daniem, czyli rybą zapiekaną w bochenku chleba.

 

MINORKA

Ziemia pomiędzy Maó a Ciutadellą – tak mówią o Minorce jej mieszkańcy. Druga co do wielkości wyspa Balearów zajmuje mniej więcej 702 km² powierzchni. Leży najdalej od kontynentalnego wybrzeża Hiszpanii z całego archipelagu. Dzięki takiemu położeniu nie zdominowała jej jeszcze masowa turystyka.

Wyspa jest bardzo zróżnicowana pod względem krajobrazu. Na północy, zbudowanej z piaskowca, znajdziemy sporo zieleni. Tutejsze wybrzeże charakteryzuje się dużymi i otwartymi zatokami. Na południu, gdzie dominuje wapień, są liczne skalne doliny i jaskinie. Stromy brzeg morza w tym rejonie znaczą małe zatoczki. Poza tym na Minorce jest mnóstwo wiosek rybackich i miasteczek, które nawet w sezonie turystycznym stanowią oazy spokoju.

Do najciekawszych atrakcji wyspy należą prehistoryczne budowle megalityczne, pochodzące z okresu kultury talajockiej, która rozwijała się od ok. 1500 r. p.n.e. do końca II w. p.n.e. Zabudowania osad z epoki brązu można znaleźć w wielu miejscach, głównie na terenach wiejskich oraz równinnym i żyznym południu. Wśród nich warto wyróżnić taulę (stół lub podporę), talajot (grobowiec albo miejsce spotkań) i navetę (dom bądź grobowiec).

Najczęściej odwiedzane są na Minorce jej dwa największe miasta (oba 28-tysięczne) – Maó i Ciutadella. Znajdziemy w nich liczne zabytki. Odkryjemy tu też ślady z XVIII stulecia, kiedy to wyspa przechodziła z rąk brytyjskich do francuskich. Oba miasta mają naturalne porty. Ich mieszkańcy wiodą nieśpieszne wyspiarskie życie.

W Maó (Mahón), stolicy Minorki, nadal istnieją dzielnice przypominające gregoriańską Wielką Brytanię. Zwiedzanie warto rozpocząć od placu Hiszpanii (Plaça d’Espanya) sąsiadującego z kościołem karmelitów – Església del Carme. Obok niego znajduje się targowisko miejskie urządzone w dawnym klasztorze. Choć mieszkańcy przyzwyczaili się do zakupów wśród spoglądających na nich wizerunków świętych, wielu turystów reaguje zdziwieniem. W pobliżu wspomnianego placu działa także targ rybny – Sa Peixateria (Mercat de Peix). Niedaleko ratusza wznosi się górujący nad miastem neogotycki kościół (Església de Santa Marta). Pierwotna, gotycka świątynia powstała tu w XIV w., niedługo po zdobyciu wyspy przez króla Aragonii Alfonsa III (1265–1291) w 1287 r. W Maó powinniśmy również skierować nasze kroki do portu. To właśnie w nim żeglarze mieli znajdować schronienie przy warunkach mniej bezpiecznych do żeglugi. Wśród tutejszych atrakcji turystycznych na zainteresowanie zasługuje utworzone w 1889 r. Museu de Menorca, najważniejsza placówka muzealna na Minorce, oraz destylarnia ginu Xoriguer. Pozostałością po panowaniu Brytyjczyków na wyspie jest nie tylko charakterystyczna architektura, ale też zamiłowanie miejscowych do tego trunku.

W drodze z Maó do Ciutadelli warto wstąpić do miasta Alaior, słynącego m.in. z produkcji serów. Można także nieco zboczyć z trasy i zahaczyć o El Toro – najwyższą górę Minorki (358 m n.p.m.). Na jej szczycie znajduje się Santuari de la Verge del Toro, centrum duchowe i cel pielgrzymek.

Ciutadella była stolicą wyspy do 1722 r. W XVI stuleciu miasto zostało zniszczone przez Turków. Choć po tym okresie na próżno tu szukać śladów, dawna stolica Minorki zachwyca architekturą. Dwa najważniejsze tutejsze place to Plaça des Born i Plaça de la Catedral. Ten pierwszy stanowił kiedyś centrum muzułmańskiego miasta. Dziś stoi na nim obelisk przypominający o ataku Turków w 1558 r. Plaça de la Catedral swoją nazwę zawdzięcza pochodzącej z XIII i XIV w. gotyckiej katedrze (Catedral de Santa Maria) z dodaną później neoklasycystyczną fasadą, wybudowanej w miejscu dawnego meczetu. Przy placu Alfonsa III Zdobywcy (Plaça d’Alfons III Conqueridor), znanym jako Plaça de les Palmeres, znajduje się wzniesiony w 1812 r. zabytkowy młyn zbożowy o napędzie wiatrowym (Molí des Comte), element tradycyjnej architektury Balearów. Obecnie mieści się w nim klimatyczna restauracja „Molí des Comte Asador”. W mieście jest wiele zabudowań obronnych takich jak Zamek św. Mikołaja (Castell de Sant Nicolau) z końca XVII stulecia. W kompleksie dawnych fortyfikacji miejskich (Bastió de sa Font) funkcjonuje dziś Museu Municipal de Ciutadella. Na odpoczynek po zwiedzaniu warto wybrać się na plac Nowy (Plaça Nova), gdzie znajdziemy najpopularniejsze kawiarnie, restauracje i sklepy z pamiątkami.

Najpiękniejsze plaże Minorki leżą na południowym wybrzeżu. Wśród nich na uwagę zasługują Son Bou (najdłuższa na wyspie, aż 2,5-kilometrowa, idealna dla rodzin z dziećmi), Es Canutells (o złocistym piasku), Cala Binissafúller (Es Caló Blanc) i Punta Prima (najpopularniejsza ze wszystkich, z widokiem na niewielką wysepkę noszącą nazwę Illa de l’Aire). Na zachodnim wybrzeżu warto odwiedzić takie plaże jak Cala Blanca, Sa Caleta i Son Oleo.

Wśród potraw tutejszej kuchni wyróżnia się caldereta de llagosta (caldereta de langosta), czyli gulasz z langusty. Uchodzi on za lokalną specjalność, szczególnie w północnej części wyspy. Według mieszkańców najlepszy gulasz z langusty można dostać w Fornells, gdzie zawijał czasem jacht samego króla Hiszpanii Juana Carlosa I, gdy ten chciał odpocząć od Majorki. Świeże homary dostępne są codziennie dzięki miejscowym rybakom. Minorka jest odpowiednim miejscem dla osób pragnących odpocząć w spokoju lub rodzin z dziećmi, które nie mają ochoty na spędzanie czasu w głośnych parkach rozrywek.

 

MAJORKA

Niebo jak turkus, morze jak lazur, góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie – w ten sposób opisywał Majorkę nasz rodak, Fryderyk Chopin (1810–1849). Największa wyspa Balearów przyciąga mnóstwo gości. Ma ona 3640 km² powierzchni i blisko 900 tys. mieszkańców. Jest najczęściej odwiedzana w całym archipelagu, na który w 2017 r. przyjechała rekordowa liczba 13,8 mln turystów zagranicznych, z czego aż niemal 10,3 mln wybrało właśnie Majorkę. Co roku wakacje spędza tu nawet hiszpańska rodzina królewska, co dla wielu stanowi najlepszą rekomendację.

W północno-zachodniej części wyspy leży pasmo górskie Serra de Tramuntana. Nad Majorką górują dwa tutejsze szczyty: Puig Major (1445 m n.p.m.) i Puig de Massanella (1364 m n.p.m.). Wśród zboczy ukryta jest Valldemossa, w której mieszkał zimą 1838/1839 r. Fryderyk Chopin z George Sand (1804–1876). Jedno z najładniejszych miejsc na wyspie znajduje się na północnym wschodzie – to przylądek Formentor (Cap de Formentor). Góry schodzą w tym rejonie prosto do morza.

Zapaleni ornitolodzy będą zachwyceni mokradłami S’Albufera (Parc Natural de s’Albufera), gdzie spotyka się ponad 300 gatunków ptaków. W środkowej części Majorki i na południu dominują tereny nizinne. Miejscowi uprawiają na nich cytrusy, drzewa oliwne i winorośle. W regionie wschodnim można zwiedzać Jaskinie Smocze (Coves del Drac, Coves del Drach). Groty zdobią fantazyjne stalaktyty, stalagmity i stalagnaty. Znajduje się tu również duże podziemne jezioro – Llac Martel (ok. 115 m długości i 30 m szerokości). Miłośnicy kąpieli słonecznych i morskich mają do wyboru ponad 260 plaż, z których aż 31 przyznano w tym roku prestiżową Błękitną Flagę (przy 46 na całych Balearach).

Na wyspie trzeba też zawitać do jej stolicy, czyli 440-tysięcznego miasta Palma de Mallorca. Należy odwiedzić w nim przede wszystkim gotycką Katedrę (La Seu) i Pałac Almudaina (Palau de l’Almudaina). Warto pójść na spacer wzdłuż eleganckiej nadmorskiej promenady, a także do pobliskiego portu. Po zwiedzaniu proponuję przysiąść w jednej z licznych kawiarni w starej części miasta i spróbować ensaїmady – zwijanego ciasta z nadzieniem, posypywanego cukrem pudrem. Imprezowicze najlepsze dyskoteki i kluby znajdą właśnie w stolicy.

 

Katedra w mieście Palma de Mallorca

© BALEARIC MINISTRY FOR INNOVATION RESEARCH AND TOURISM/ATB/GASPAR MONROIG

 

TENERYFA

Największą i najgęściej zaludnioną z Wysp Kanaryjskich jest Teneryfa (2034,38 km² powierzchni i ok. 900 tys. mieszkańców). W języku rdzennych mieszkańców sąsiedniej La Palmy jej nazwa oznaczała Białą Górę. Do dziś najwyższy tutejszy szczyt (i jednocześnie całej Hiszpanii) bywa ośnieżony w miesiącach zimowych. Pico del Teide, bo o nim mowa, wznosi się na 3718 m n.p.m. Wulkan Teide dzieli wyspę na dwie strefy: wilgotną i wiecznie zieloną północ oraz suche i gorące południe.

Teneryfa jest bardzo dobrze rozwinięta pod względem turystycznym. Do najpopularniejszych miejscowości wypoczynkowych z mnóstwem hoteli należą Playa de las Américas i Los Cristianos. Oprócz świetnej bazy noclegowej na wyspie znajduje się również wiele atrakcji dla rodzin z dziećmi. Można tu spędzić dzień ze zwierzętami (papugami, orkami, delfinami czy lwami morskimi) w kompleksie zoologiczno-botanicznym Loro Parque w Puerto de la Cruz lub poszaleć w największym parku wodnym w Europie (18,5-hektarowym), uznawanym za najlepszy na świecie, czyli Siam Parku.

Wielbiciele pięknych widoków powinni odwiedzić Park Narodowy Teide (Parque Nacional del Teide) czy obejrzeć słynne klify w Los Gigantes (Acantilados de Los Gigantes) na zachodnim wybrzeżu, a miłośnicy przyrody – wybrać się na rejs w celu obserwowania delfinów i wielorybów. Warto też udać się do ponad 200-tysięcznej stolicy Teneryfy – Santa Cruz de Tenerife, gdzie działają liczne muzea, w tym sztuk pięknych (Museo Municipal de Bellas Artes). Wizyta w mieście będzie doskonałą przerwą od podziwiania naturalnych krajobrazów wyspy. Typową architekturę kanaryjską obejrzymy np. w La Orotavie. Słynie ona z najlepiej zachowanej tradycyjnej zabudowy regionu i brukowanych ulic.

Wyjątkowo malowniczym miejscem na Teneryfie (w jej północno-zachodniej części) jest również wioska Masca, położona na średniej wysokości ok. 750 m n.p.m. w wąwozie o tej samej nazwie. Jej białe domy wydają się być przyklejone do zbocza górskiego (Macizo de Teno). Po drodze można kupić lokalne owoce, np. opuncję, i miód. Poza tym warto także zajrzeć do Icod de los Vinos. W tym słynącym z win i likierów mieście znajduje się kolejny symbol Teneryfy – ponad tysiącletnia (przynajmniej według tradycji) dracena smocza zwana Drago Milenario.

 

Wulkan Teide w centrum Teneryfy

© PROMOTUR TURISMO CANARIAS, S.A./SAÚL SANTOS

 

LA PALMA

Sąsiadka Teneryfy, La Palma, nazywana bywa przez mieszkańców archipelagu Piękną Wyspą (La Isla Bonita) lub Zieloną Wyspą (La Isla Verde). Ma 708,32 km² powierzchni, ponad 80 tys. mieszkańców i stanowi idealne miejsce dla osób stroniących od tłumów i atrakcji typowych dla masowej turystyki.

Co ciekawe, La Palma jest górzysta. Najwyższy szczyt na wyspie to Roque de Los Muchachos (2426 m n.p.m.). W jej południowym rejonie nadal obserwuje się aktywność wulkaniczną (grzbiet Cumbre Vieja). Tutejszy wulkan Teneguía (439 m n.p.m.) wybuchł ostatnio w 1971 r. Wspaniałe szlaki górskie znajdują się na La Palmie na obszarze Kaldery Taburiente (Caldera de Taburiente). Stąd również rozciągają się niezapomniane widoki na okolicę. Na tych terenach w XV w. Benahoaryci (Auaryci), rdzenni mieszkańcy wyspy, ukrywali się przed Hiszpanami. W 1954 r. Kaldera de Taburiente ze względu na walory botaniczne i geologiczne została objęta granicami parku narodowego (Parque Nacional de la Caldera de Taburiente). Wśród osób uprawiających aktywną turystykę dużą popularnością cieszy się Ruta de los Volcanes, szlak o długości 24,3 km, który prowadzi od zadbanego górskiego schroniska, Refugio El Pilar (1450 m n.p.m.), do Los Canarios (700 m n.p.m.) w gminie Fuencaliente. Poza tym La Palmę wybierają też miłośnicy podziwiania nocnego nieba. Gwiazdy są tu widoczne wyjątkowo wyraźnie.

W stolicy wyspy, Santa Cruz de La Palma, można oglądać tradycyjną architekturę archipelagu. Ten niegdyś jeden z najważniejszych portów hiszpańskiego imperium (ostatni na szlaku do Ameryki) dziś gości promy przepływające między La Gomerą i Teneryfą. Przybijają tutaj także duże luksusowe statki wycieczkowe. Przez wielu miasto uznawane jest za jedno z najładniejszych na całym archipelagu, ponieważ zachowała się w nim zwarta, harmonijna zabudowa w lokalnym stylu. W Santa Cruz de La Palma znajdziemy replikę statku Santa María (La Virgen) Krzysztofa Kolumba (1451–1506), który zatrzymywał się na Wyspach Kanaryjskich w drodze do Ameryki. Działa w niej niewielkie muzeum morskie (Museo Naval de Santa Cruz de La Palma). Osoby interesujące się historią powinny udać się również do Parku Kulturowego (Archeologicznego) La Zarza i La Zarcita. Benahoaryci pozostawili w tym miejscu wyryte w skałach piktogramy.

 

LA GOMERA

Zdecydowanie bliżej Teneryfy leży La Gomera (369,76 km² powierzchni i 21 tys. mieszkańców), zwana Okrągłą Wyspą (La Isla Redonda). Pokrywają ją prastare lasy wawrzynowe oraz głębokie i żyzne doliny wykorzystywane głównie pod uprawę bananowców. To raj dla wszystkich lubiących ekoturystykę, piesze wycieczki i szukających spokoju, ale nie oczekujących luksusów.

Guanczowie (Gomerowie), rdzenni mieszkańcy wyspy, porozumiewali się ze sobą językiem gwizdów (silbo gomero), który do dzisiaj jest przekazywany w miejscowych rodzinach z pokolenia na pokolenie (w 2009 r. wpisano go na prestiżową Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Zajmowali się oni głównie rolnictwem, podobnie jak późniejsi mieszkańcy La Gomery. Jednak trudne warunki do uprawy zmusiły część ludzi do emigracji i obecnie można tu znaleźć wiele opustoszałych wiosek. Podobnie jak Ibizę w latach 70. XX stulecia wyspę upodobali sobie hippisi, dla których stanowiła powiew wolności. W wyniku tego stała się ona symbolem dziewiczego piękna. Ze względu na tę opinię zaczęła się na niej później rozwijać turystyka.

Najpopularniejszym wśród zagranicznych gości miejscem na La Gomerze jest Valle Gran Rey, gdzie znajdują się hotele, bary, restauracje i plaże z ciemnym piaskiem (m.in. Charco del Conde, La Calera, La Puntilla czy Vueltas). Funkcję stolicy wyspy pełni San Sebastián de La Gomera (9 tys. mieszkańców). Z jego portu Krzysztof Kolumb wyruszył we wrześniu 1492 r. na poszukiwania nowej, krótszej drogi morskiej do Indii. Zanim udał się na swoją pierwszą wyprawę, zatrzymał się w mieście. Z tego powodu wyspa zyskała sobie nazwę Isla Colombina.

Za skarb La Gomery uchodzi Park Narodowy Garajonay, który podczas pobytu na niej trzeba koniecznie odwiedzić. Rosnący na jego terenie rozległy las wawrzynowy jest uznawany za jeden z najstarszych obszarów leśnych na świecie. Prawdopodobnie właśnie tak wyglądał las śródziemnomorski przed epoką lodowcową. Na terytorium należącym do parku występuje również blisko 2 tys. innych gatunków roślin. W 1986 r. Garajonay wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Znajdujący się tu Alto de Garajonay (1487 m n.p.m.) jest najwyższym szczytem na La Gomerze.

Warto także zobaczyć spektakularne formacje bazaltowe Los Órganos na północnym zachodzie wyspy. Ogląda się je od strony oceanu, z pokładu statku. Ten widok zachwyci z pewnością każdego miłośnika dzieł natury.

 

EL HIERRO

Maleńka Wyspa (La Isla Chiquita), czyli El Hierro, ma raptem ok. 270 km² powierzchni i niewiele ponad 10 tys. mieszkańców. Jest najmniej skomercjalizowana z całego kanaryjskiego archipelagu. Przyciąga głównie osoby spragnione kontaktu z naturą, miłośników ekoturystyki i nurkowania. To właśnie przyroda i bogaty podwodny świat u jej wybrzeży stanowią jej największe atrakcje. Wyspę pokrywają m.in. lasy sosnowe. Na szczególną uwagę zasługuje rejon El Sabinar ze starymi, wielkimi jałowcami (sabinas), które powyginał fantazyjnie nieustannie wiejący tutaj wiatr. Wybrzeże El Hierro jest mocno urozmaicone. Jedna z najładniejszych jego części to okolica wynurzających się z oceanu formacji skalnych Roques de Salmor.

Organizacja UNESCO w 2000 r. ogłosiła całą wyspę rezerwatem biosfery. W rejonie jej południowych brzegów cztery lata wcześniej utworzono również rezerwat morski (Reserva Marina de la Punta de La Restinga-Mar de las Calmas). Poza tym można na niej spotkać endemiczne jaszczurki, osiągające nawet do 60 cm długości – kanaryjki z El Hierro (Gallotia simonyi).

Po rdzennej ludności wyspy, Bimbaczach, nie zachowały się żadne ślady. Dzisiejsi jej mieszkańcy to w znacznej mierze potomkowie Kastylijczyków i Normandczyków. Ludność El Hierro zajmuje się głównie rolnictwem, hodowlą zwierząt i rybołówstwem. Przemysł i masowa turystyka są słabo rozwinięte. Na wyspie korzysta się z odnawialnych źródeł energii (w 2014 r. powstała elektrownia wodna Gorona del Viento), co czyni ją samowystarczalną.

Stolicą El Hierro jest La Villa de Valverde (gmina Valverde). To jedyne na całym archipelagu miasto stołeczne, które nie ma dostępu do wybrzeża. Leży ono w zielonej dolinie usytuowanej na północnym wschodzie wyspy.

 

FUERTEVENTURA

Szmaragdowa woda i biały piasek – tak można opisać Fuerteventurę, kolejną z Wysp Kanaryjskich, na którą warto się wybrać. Znajduje się ona między Gran Canarią i Lanzarote, zajmuje ok. 1660 km² powierzchni, a zamieszkuje ją 110 tys. ludzi. Jest najstarsza pod względem geologicznym w całym archipelagu – powstała 21 mln lat temu – i leży najbliżej wybrzeża Afryki (w odległości 97 km).

Jej znakiem rozpoznawczym są niezmiernie długie i szerokie plaże oraz krajobrazy z linią horyzontu ciągnącą się w nieskończoność. W środkowej części Fuerteventury dominują góry (Macizo de Betancuria z najwyższym szczytem Pico de la Atalaya, 724 m n.p.m.), a na zachodzie wznosi się piękne klifowe wybrzeże (szczególnie malownicze w okolicy La Pared). Na wyspie jest aż ponad 150 km plaż (cała linia brzegowa ma niemal 326 km). Najsłynniejsze znajdują się na wschodzie i południu i to właśnie tu powstało najwięcej hoteli. Turystów przyciąga zwłaszcza Costa Calma (Spokojne Wybrzeże). W tym rejonie leżą najdłuższe plaże na Fuerteventurze. Naturalna roślinność wyspy jest dość uboga ze względu na ukształtowanie terenu i klimat. W 2009 r. na jej całym obszarze ustanowiono jednak rezerwat biosfery UNESCO. Fuerteventura stawia na rozwój zrównoważonej turystyki i jakość usług.

To wyspa idealna przede wszystkim na aktywny wypoczynek. Biegacze znajdą tutaj liczne miejsca świetnie nadające się do uprawiania joggingu, a amatorzy nordic walkingu – doskonałe tereny do pieszych wędrówek. Na Fuerteventurze wieją silne wiatry, dlatego cieszy się ona także ogromnym zainteresowaniem surferów, wind- i kitesurferów oraz żeglarzy. Działa na niej zresztą wiele profesjonalnych centrów oferujących lekcje z doświadczonymi instruktorami sportów wodnych (na czele z istniejącym już od 34 lat René Egli by Meliã przy przepięknej plaży i zależnej od pływów lagunie Sotavento).

Osoby interesujące się architekturą i historią powinny odwiedzić zabytkową Betancurię, pierwsze miasto na wyspie. Została ona założona w 1404 r. i kiedyś była stolicą Fuerteventury (do 1834 r.). Warto zwiedzić tu Kościół Matki Boskiej z Betancurii (Iglesia de Santa María de Betancuria) i ruiny klasztoru franciszkańskiego z początku XV stulecia (Convento Franciscano de San Buenaventura). W Betancurii mieści się również Muzeum Archeologiczne (Museo Arqueológico de Betancuria), prezentujące życie dawnych mieszkańców wyspy.

Miłośników przyrody zachwyci pustynny Park Naturalny Corralejo z zapierającymi dech w piersiach wydmami lub pobliska wysepka Lobos (6 km² powierzchni). Na tej ostatniej spotkać można mniszki śródziemnomorskie (zagrożony wyginięciem gatunek fok), a także inne zwierzęta. Fuerteventura słynie poza tym m.in. z pełnego atrakcji tropikalnego ogrodu zoologicznego i botanicznego Oasis Park oraz produkcji kosmetyków z aloesu, rośliny o właściwościach leczniczych. Turyści chętnie kupują je jako pamiątkę z podróży, choć warto je polecić każdemu plażowiczowi spędzającemu długie godziny na słońcu.

 

LANZAROTE

Do grona najpiękniejszych wysp hiszpańskich zalicza się – moim zdaniem – jeszcze jedna z tych należących do kanaryjskiego archipelagu – Lanzarote. Ma ona niezwykły, typowo wulkaniczny charakter i szczyci się przepięknym wybrzeżem. Z tutejszymi krajobrazami kontrastują klimatyczne miejscowości z tradycyjnymi białymi domami.

Na wyspie można wypoczywać m.in. w jednym z trzech kurortów – są to Costa Teguise, Puerto del Carmen i Playa Blanca. Osoby poszukujące piaszczystych plaż będą jednak zawiedzione. Na Lanzarote (ok. 846 km² powierzchni i niemal 150 tys. mieszkańców) tylko mniej więcej 30 km wybrzeża pokrywa piasek, w dodatku w większości został on nawieziony. Na szczególną uwagę zasługują Playa de Papagayo, Playa Quemada i Playa Honda.

Lanzarote dała Wyspom Kanaryjskim i Hiszpanii słynnego Césara Manrique (1919–1992), który urodził się w stołecznym Arrecife. Ten artysta, urbanista i konserwator zabytków stworzył rozbudowaną infrastrukturę turystyczną oraz promował architekturę kanaryjską. Do Fundacji Césara Manrique (Fundación César Manrique) należy Taro de Tahíche, gdzie popularyzuje się budowanie obiektów zharmonizowanych z naturalnym środowiskiem. Warto odwiedzić także Ogród Kaktusów (Jardín de Cactus) w miejscowości Guatiza zaprojektowany przez artystę.

Wyspa słynie również z licznych punktów widokowych, takich jak Mirador del Río czy Mirador de Haría. Główną atrakcją powstałego w 1974 r. Parku Narodowego Timanfaya są Montañas del Fuego, czyli Góry Ognia, położone w zachodniej części Lanzarote. W trakcie wycieczki po terenie parkowym można dowiedzieć się, jak wykorzystywano tu wielbłądy, i zobaczyć gejzer na polu Islote de Hilario (Wysepka Hilario) – wydobywająca się z niego woda osiąga temperaturę 600°C. W parku działa też restauracja „El Diablo” projektu Césara Manrique. Serwowane w niej dania przygotowywane są na grillu z lawy.

Miłośnicy wulkanicznych krajobrazów muszą wybrać się do Malpaís de la Corona. Jest to obszar pokryty tufem z wybuchu wulkanu La Corona (609 m n.p.m.), który zdarzył się ok. 4 tys. lat temu. W tej części wyspy znajduje się Cueva de los Verdes – blisko 7-kilometrowy tunel utworzony w lawie.

Na Lanzarote warto zobaczyć także rozległe saliny (168-hektarowe) – Salinas de Janubio. Wodę dostarczano do nich niegdyś za pomocą wiatraków. Podczas obchodów Bożego Ciała (Corpus Christi) sól wykorzystywana jest do dekoracji ulic i placów 60-tysięcznej stolicy wyspy, Arrecife.

 

Miejscowość Arrieta na północy Lanzarote

© PROMOTUR TURISMO CANARIAS, S.A./ALEX BRAMWELL-LEX THOONEN

 

TOXA

U północno-zachodnich wybrzeży Hiszpanii, w galicyjskiej prowincji Pontevedra leży Illa da Toxa (hiszp. Isla de La Toja). Ta niepozorna wyspa (niewiele ponad 1 km² powierzchni), porośnięta sosnami, z kontynentem jest połączona mostem.

Już w czasach przedrzymskich miała ona być znana z leczniczych właściwości swoich wód termalnych i błota. Przez stulecia wypasano tu zwierzęta, które transportowano na łodziach. Jednak w XIX w. ze względu na gorące źródła utworzono w tym miejscu uzdrowisko i zaczęli do niego przyjeżdżać pierwsi kuracjusze.

Toxa jest najbardziej znaną z galicyjskich wysp. Zawdzięcza to centrum termalnemu i rozwojowi turystyki leczniczej. Wśród drzew znajduje się wiele luksusowych letnich rezydencji oraz kompleksy hotelowe dla zamożnych turystów, którzy mogą tu nawet grać w golfa. Na uwagę zasługuje szczególnie nadzwyczajny 5-gwiazdkowy Eurostars Gran Hotel La Toja. Teren wyspy zajmują obszary przeznaczone pod zabudowania, pole golfowe (25 ha na północy) i dziewiczy las sosnowy (w centrum). Oprócz odnowy biologicznej, spacerów po okolicy i wypoczynku na plaży turyści mogą tutaj również wybrać się na wycieczkę katamaranem z przeszklonym dnem, przez które podziwia się morski świat.

 

WYSPY CÍES

Trzy galicyjskie wyspy położone przy wybrzeżu rejonu Rías Baixas Rzymianie nazywali niegdyś ponoć Wyspami Bogów. Illas Cíes są częścią Morsko-Lądowego Parku Narodowego Atlantyckich Wysp Galicji (Parque Nacional Marítimo-Terrestre das Illas Atlánticas de Galicia). Rajskie plaże i krystalicznie czyste wody stworzyły w tym miejscu wyjątkowe królestwo natury. Hiszpanie ze względu na walory przyrodnicze nazywają archipelag galicyjskimi Karaibami.

Dotarcie w te strony nie jest trudne. Przybijają tu statki z Vigo, Baiony lub Cangas. Na wyspach może jednak w ciągu dnia przebywać ograniczona liczba odwiedzających, warto zatem wyruszyć rano. Jeśli ktoś chce zostać na archipelagu na dłużej, powinien zdawać sobie sprawę, że będzie musiał nocować na kempingu.

Illas Cíes były miejscem odwiedzanym przez piratów napadających na hiszpańskie statki. Sam słynny angielski korsarz Francis Drake (ok. 1540–1596) miał się tutaj ukrywać po swoich pirackich atakach na jednostki należące do Hiszpanii.

Wyspa San Martiño (na południu) zamieszkiwana jest przez różne gatunki ptaków i stanowi ścisły rezerwat przyrody. Z kolei Monteagudo (na północy) i Faro (w środku) połączone są wąskim pasem piasku (o długości ok. 1,2 km), tworzącym malowniczą plażę (Praia de Rodas). Większość turystów przebywa nad brzegiem oceanu lub w okolicznych barach. W cieniu drzew dochodzących do linii piasku znajdują się miejsca kempingowe. Z plaży można dotrzeć do latarni morskiej, skąd rozciągają się wspaniałe widoki na Atlantyk. W otaczających archipelag wodach często pojawiają się delfiny, wieloryby i żółwie morskie.

 

TABARCA

Wśród 12 najpiękniejszych hiszpańskich wysp jest też miejsce dla jeszcze jednego cudownego zakątka. Tabarca, bo o nią chodzi, znajduje się w okolicy wschodniego wybrzeża kraju, w sąsiedztwie przylądka Santa Pola (Cabo de Santa Pola), i należy do wspólnoty autonomicznej Walencja. Ta niewielka wyspa, mająca zaledwie 0,3 km² powierzchni, cieszy się dużym zainteresowaniem wśród turystów odwiedzających prowincję Alicante i Białe Wybrzeże (Costa Blanca). Na stałe zamieszkuje ją ok. 60 osób. Z kontynentalnej części Hiszpanii można się tu dostać statkiem lub katamaranem.

Tabarca znana była już Grekom i Rzymianom, a jak podają legendy, w późniejszych czasach zatrzymywali się na niej liczni piraci. Obecną nazwę nadali jej osadnicy, którzy przybyli tutaj w XVIII stuleciu z tunezyjskiej wyspy Tabarka, gdy ta została odebrana Republice Genui przez beja Tunisu.

Na wschodzie leżą obszary wydmowe i tereny lęgowe ptaków. W tej okolicy znajduje się też latarnia morska (Faro de Tabarca) z 1854 r. pełniąca niegdyś funkcję szkoły dla latarników i ruiny Wieży św. Józefa (Torre de Sant Josep), wzniesionej w XIV w. i później przebudowywanej. W XIX stuleciu ta ostatnia służyła jako więzienie. Niedaleko jest także cmentarz.

Na zachodzie Tabarki znajdziemy rybackie miasteczko. W murach obronnych, otaczających prostopadle rozmieszczone ulice, zachowały się trzy bramy – Puerta de Levante (Porta de Llevant), nazywana również Bramą św. Rafała (Porta de Sant Rafel), Puerta de la Trancada (Porta de la Trancada), zwana Bramą św. Gabriela (Porta de Sant Gabriel), i Puerta de Tierra (Porta de Terra), znana jako Brama św. Michała (Porta de Sant Miquel). Serce miejscowości stanowi Plaça Gran, jej główny plac. Nie można też nie wspomnieć o barokowym, XVIII-wiecznym Kościele św. Piotra i św. Pawła (Església de Sant Pere i Sant Pau), który widać już od strony portu. Warto przysiąść w jego pobliżu choć na chwilę, żeby poobserwować codzienne życie miasteczka. Mieszkańcy wyspy zajmują się głównie rybołówstwem i prowadzeniem lokali gastronomicznych (w sezonie letnim Tabarca odwiedzana jest przez ok. 3 tys. turystów dziennie). Podaje się w nich m.in. smakowite dania z ryb i owoców morza. Koniecznie trzeba spróbować potrawy o nazwie arroz caldero (caldero tabarquí), pod którą kryje się ryż gotowany na wywarze rybnym o intensywnym smaku z dodatkiem papryki ñora (nyora).

W 1964 r. zabudowania na wyspie uznano za zespół historyczno-artystyczny. W okolicy Tabarki w 1986 r. utworzono także rezerwat morski – Reserva Marina de la Isla de Tabarca. W czasie rejsu łodzią o przeszklonym dnie można podziwiać żyjące tutaj kraby, langusty, liczne gatunki ryb, rozgwiazdy, gąbki i koralowce, a nawet żółwie karetta. Miłośnicy aktywnego wypoczynku również znajdą na tej niewielkiej wyspie coś dla siebie. W jej wschodniej części czeka na nich prawie 3-kilometrowa Ruta Sendero Natural por Nueva Tabarca „El Campo”. Wyprawa tą malowniczą trasą trwa ok. 2 godz.

 

ISLA DE ALBORÁN

Wśród interesujących hiszpańskich wysp znajduje się też pewne wyjątkowe miejsce w Andaluzji. Isla de Alborán jest znana tylko nielicznej grupie osób. Ta wulkaniczna wyspa, przypominająca swoim kształtem trójkąt, leży między Hiszpanią a Marokiem. Maurowie ze względu na jej położenie nazywali ją pępkiem świata.

Isla de Alborán ma raptem 0,0712 km² powierzchni. Hiszpanie mówią, że na tej ziemi rządzi pogoda. Warunki pogodowe są tu rzeczywiście zmienne – pojawiają się silnie wiejące wiatry, a do tego w tym rejonie panuje klimat subtropikalny pustynny. Ze względu na takie uwarunkowania i unoszącą się w powietrzu sól na wyspie nie rozwinęła się bogata roślinność. Znajdziemy na niej jednak piękne plaże, a także mewy śródziemnomorskie, a w okolicznych wodach – delfiny i walenie. Dzięki bliskości prądów z Oceanu Atlantyckiego ten najdalej na zachód wysunięty region Morza Śródziemnego, nazywany Morzem Alborańskim, cechuje ogromne zróżnicowanie i bogactwo podwodnego świata. Występuje w nim m.in. pomarańczowy koralowiec Astroides calycularis. Wyspa ma bardzo dużą wartość przyrodniczą. Znajdują na niej schronienie ptaki migrujące między Europą a Afryką. Oprócz nich można tutaj spotkać również mniszki śródziemnomorskie. Te zagrożone wyginięciem foki zamieszkiwały kiedyś jaskinie przy skalistych wybrzeżach. Dziś na całym świecie jest ich tylko kilkaset. W celu ochrony przyrody wyspy w 1997 r. utworzono w tym rejonie rezerwat morski, a w 2002 r. – strefę ochrony ptactwa. Jej piękno i tajemnice mogą więc odkrywać tylko przyrodnicy i specjaliści mający pozwolenie oraz wojskowi, ponieważ na Isla de Alborán istnieje mała baza hiszpańskiej piechoty morskiej.

 

Wydanie Lato 2018

Najpiękniejsze miejsca do nurkowania na Ziemi

opracował:

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

W tym wydaniu magazynu All Inclusive mamy obszerny artykuł Darka Sepioły, ilustrowany jego niezwykłymi zdjęciami, poświęcony magii wielkiego błękitu. Ten podróżnik, dziennikarz, fotograf i filmowiec, a przede wszystkim znany w Polsce nurek, który spędził pod wodą aż 2 tys. godzin, opowiada o najwspanialszych miejscach na świecie, jakie można znaleźć w głębinach mórz i oceanów. Jego tekst, będący cudowną podróżą po 7 kontynentach, zainspirował nas do przygotowania większego materiału na temat prawdziwych rajów dla miłośników podwodnych przygód. Postanowiliśmy zapytać kilku wybranych ekspertów i pasjonatów nurkowania o ich ulubione, najpiękniejsze miejsca pod wodą na Ziemi, jakie do tej pory odwiedzili. Dzięki nim odbywamy wspaniałą podróż po morskich głębinach…   

Więcej…

Tunezja – imperium atrakcji

ALINA WOŹNIAK

Ten „kraj zachodzącego słońca” smagany jest bryzą znad Morza Śródziemnego i suchymi wiatrami Sahary, doświadczony burzliwą historią – zarówno starożytną, jak i współczesną, przepełniony tradycją, ale i otwarty na świat, pulsujący życiem kurortów i gwarem w medinach, uśpiony ciszą bezkresnych piasków. Tunezja mieni się w promieniach słonecznych, uwodząc całą paletą kolorów, dla których przybywali tu poeci i malarze, później filmowcy, a wraz z nimi rzesze turystów z całego globu. Niestety, ostatnie zawirowania w tym regionie świata studzą nieco zapał do jego odwiedzenia. Republika Tunezyjska jest jednak nadal bezpieczna dla gości, którzy – jak zresztą zawsze – są mile widziani w jej gościnnych progach.

W 2010 r. ten kraj w Afryce Północnej odwiedziło 7 mln turystów. Ich liczba spadła wyraźnie po tzw. rewolucji jaśminowej (17 grudnia 2010 r. – 14 stycznia 2011 r.). W pierwszym kwartale tego roku przybyło do Tunezji 2,6 mln gości zza granicy. Zaczęło to wyglądać optymistycznie, ale w wyniku doniesień prasowych o burzliwych wydarzeniach w pobliskim Egipcie liczba rezerwacji znów się zmniejszyła. Obecnie trwa walka o powrót wczasowiczów, bowiem turystyka stanowi niezmiernie ważną gałąź tunezyjskiej gospodarki (zapewnia 7 proc. dochodu narodowego brutto, daje pracę dla ok. 400 tys. osób).

Więcej…