opracował

MICHAŁ DOMAŃSKI

Indonezja jest największym na świecie krajem wyspiarskim, który oferuje turystom z Polski moc atrakcji, m.in. słońce zimą, malownicze egzotyczne plaże, górskie trekkingi, wyprawy w głąb dziewiczej dżungli oraz wręcz wymarzone miejsca do uprawiania surfingu, raftingu, kanioningu, wędkarstwa morskiego, żeglarstwa, snorkelingu czy nurkowania. Można tu podziwiać cenne zabytki, delektować się wyśmienitą i różnorodną kuchnią oraz odkrywać wspaniałe kultury wyróżniające się kolorowymi strojami ludowymi, tradycyjnymi tańcami, oryginalnymi wierzeniami, fascynującymi świętami i tajemniczymi zwyczajami. Jest tu tak dużo do zobaczenia i przeżycia, że nawet jeśli będziemy wracać do Indonezji wiele razy, to nie grozi nam nuda. To doskonały kierunek turystyczny, idealny na udane wakacje nie tylko dla miłośników przygód i prawdziwych odkrywców, ale także dla rodzin z dziećmi, zakochanych par, nowożeńców oraz amatorów luksusowych hoteli SPA & Wellness. Specjalnie dla Państwa poprosiliśmy kilka osób, które znają dość dobrze Indonezję, o krótkie wypowiedzi na temat – ich zdaniem – najbardziej fascynujących i zniewalających miejsc w tym niezmiernie interesującym, olbrzymim i różnorodnym kraju, leżącym na ponad 17 tys. wysp. Zapraszamy więc teraz w magiczną podróż po niepowtarzalnym regionie świata stanowiącym pomost pomiędzy dwoma kontynentami – Azją i Australią…

 

PIOTR FENGLER
WŁAŚCICIEL BALIWILLE.PL

Trudno wybrać tylko jedno magiczne miejsce w Indonezji – wszak kraj ten składa się z ponad 17 tys. wysp i rozciąga się wzdłuż równika na odcinku ok. 5 tys. km, a zamieszkuje go mniej więcej 300 grup etnicznych różniących się zdecydowanie kulturą i tradycjami. Terminem, który choć odrobinę oddaje więc charakter tego jakżeż niezwykłego państwa, jest „różnorodność”. Moim zdaniem, zwiedzanie Indonezji warto rozpocząć od fascynującej Bali. To prawdziwa „Azja w pigułce” – wyspa, która pozwala uchwycić znaczną część ze wspomnianej indonezyjskiej różnorodności. Podróżnicy znajdą tu zarówno dzikie, tropikalne lasy (np. w Parku Narodowym Bali Barat), malownicze pola ryżowe, majestatyczne wulkany, ciągnące się po horyzont piaszczyste plaże (białe na południu i czarne na północy), rwące górskie rzeki (Telaga Waja), wklejone w powulkaniczny krajobraz jeziora, czy też otaczające wyspę kolorowe rafy koralowe. To niewiarygodne, że aż tyle naturalnych atrakcji znajduje się na tak niewielkim obszarze – Bali ma zaledwie ok. 140 km długości i 80 szerokości! Fakt ten docenią zwłaszcza turyści nie lubiący zbyt często zmieniać miejsca zakwaterowania.

Mówiąc o tej wyspie, nie sposób nie wspomnieć o wyjątkowo bogatej kulturze, która – co ważne – mimo rozwijającej się intensywnie turystyki, wciąż jest mocno widoczna w życiu codziennym mieszkańców. Polecam szczególnie wzięcie udziału w przejmującej ceremonii kremacji (ngaben), niezmiernie bogatej w symbolikę nawiązującą do konstrukcji wszechświata.

Bali słynie również ze wspaniałych luksusów: ekskluzywnych willi z osobistym kamerdynerem, licznych ośrodków SPA & Wellness, czy wreszcie doskonałych restauracji oferujących niezapomniane przygody kulinarne, jak choćby znana z ostryg w sosie cappuccino Kura Kura w hotelu The Oberoi w Denpasar. Wszystko to sprawia, że wakacje w tym miejscu będą chwilą błogiego relaksu.

Do zalet Bali dodałbym jeszcze bezpieczeństwo, przewidywalność pogody oraz dobre połączenia (wodne i lotnicze) z innymi atrakcyjnymi wyspami Indonezji, np. z Sulawesi (Celebes), Komodo czy Flores. Dzięki temu jest to wymarzony kierunek wyjazdu zarówno dla osób rozpoczynających swą przygodę z Azją, jak również dla bardziej doświadczonych obieżyświatów.

 

 

JOANNA GORCZYCA PASRIJA

WŁAŚCICIELKA ASIA DREAM TRIPS

Dla mnie najbardziej czarującym miejscem Indonezji jest Bali. Ta piękna i spokojna wyspa zauroczyła mnie nie tylko malowniczymi plażami, turkusowym kolorem wody, ale przede wszystkim wspaniałymi, zielonymi tarasami pól ryżowych. Otoczone są one wulkanicznym pasmem górskim z najwyższym szczytem Agung (3142 m n.p.m.). Stanowi to niezwykłą panoramę, gdzie soczysta zieleń przeplata się z czernią osmolonych kraterów. Na Bali znajdziemy wszystko, czego szukamy... Jeśli lubimy naturę, wyprawy w głąb wyspy porośniętej bujną tropikalną roślinnością oraz trekkingi na majestatyczne wulkany, będą dla nas wielką atrakcją. Jeżeli jesteśmy miłośnikami zwiedzania, natrafimy tu na urocze hinduistyczne świątynie czy na klimatyczne miasto artystów Ubud, w którym znajdziemy setki maleńkich butików, galerii, kafejek i restauracji. Odwiedzając ten popularny kurort turystyczny, warto kupić wspaniałe dzieła sztuki balijskiej. Jeśli cenimy sobie spokój, powinniśmy udać się koniecznie do jednego ze słynnych miejscowych ośrodków SPA, gdzie zregenerujemy nie tylko ciało, ale i duszę. Jeżeli lubimy dyskoteki i dobrą zabawę do białego rana, nie będziemy żałować wyprawy na imprezę do Kuty, położonej na południu Bali. Czeka tu na nas mnóstwo nocnych klubów, kafejek i restauracji, które zaspokoją nawet najbardziej wyszukane gusta. Kuta jest również doskonałym miejscem na zakupy. Właśnie ta wielka różnorodność atrakcji nadaje tej indonezyjskiej wyspie takiej niepowtarzalnej magii. Do tego wszystkiego dodać należy niezmiernie gościnnych mieszkańców, wspaniałą letnią atmosferę i przyjemny klimat przez cały rok. Tym, którzy marzą o pięknych i niezapomnianych wakacjach, polecam z ręką na sercu Bali.

 

TERESA GÓRECKA

PREZES BIURA TURYSTYKI ZNP LOGOSTOUR

Niemal każda z wysp Indonezji kusi nieco odmiennymi, niepowtarzalnymi atrakcjami – przyrodą, kulturą, architekturą i sztuką. Dlatego bardzo trudno zdecydować się na wybór tylko jednego magicznego miejsca w tym olbrzymim kraju. Będąc jednak do tego zmuszona, pójdę za hasłem, które przyświeca kierowanemu przeze mnie biuru – prawdziwe smakowanie świata, czyli poznawanie naszego globu poprzez głębokie i różnorodne doświadczenia. Jeśli więc – z jakiegoś powodu – ktoś miałby możliwość zwiedzenia tylko jednej indonezyjskiej wyspy, polecałabym wizytę na Bali. Nie bez przyczyny wybraliśmy właśnie tę „perłę Indonezji” do programu ekskluzywnej wycieczki Dla Koneserów. Nie będzie dużej przesady, kiedy powiem, że kilkudniowy pobyt na Bali pozwala poznać znaczenie sformułowania „raj na ziemi”. Już same hotele są tu wyjątkowe – luksusowe, znakomicie zaprojektowane, dyskretnie ukryte w tropikalnej zieleni. Oferują w ekskluzywnych centrach SPA niemal wszystkie znane rodzaje zabiegów relaksacyjnych i pielęgnacyjnych – niezliczone wersje masaży, kąpieli wodnych i parowych, ćwiczeń jogi czy medytacji. Także tutejsza kuchnia uważana jest za jedną z najwykwintniejszych w Azji Południowo-Wschodniej – w menu królują potrawy francuskie z domieszką azjatyckich smaków. Prawdziwy podróżnik wybierze się również do miejscowości Ubud, gdzie znajduje się pałac Puri Saren Agung – siedziba ostatniego księcia wyspy, rządzącego jeszcze w pierwszej połowie XX w. Nie można też przeoczyć zachwycającego Pałacu na Wodzie – Pura Saraswati. Mieszczący się w środku ukwieconego, wodnego ogrodu kompleks zdobią piękne płaskorzeźby. Dla miłośników przyrody i zapierających dech w piersiach pejzaży doskonałą propozycją jest rowerowa lub piesza wycieczka przez okoliczne pola ryżowe i gaje palm kokosowych – warto przy okazji odwiedzić jedną z wiosek i przyjrzeć się życiu codziennemu mieszkańców. Można też podziwiać piękno Bali z… helikoptera. Przelot nad skalistą linią brzegową, ponad świątyniami położonymi nad oceanem, tarasowymi polami ryżowymi, jeziorami i wulkanami będzie niezapomnianym przeżyciem. W pamięci pozostanie także z pewnością wizyta w Małpim Gaju w Ubud i widok figlujących makaków jawajskich czy wycieczka do iście bajkowego Parku Ptaków koło Gianyar. Mnogość świąt w kalendarzu balijskim sprawia, że turyści przyjeżdżający na wyspę nawet na krótkie wakacje mają dużą szansę trafić na przynajmniej jedno z nich i podziwiać towarzyszące im barwne widowiska pełne muzyki i tańca. Bardzo ciekawym doświadczeniem jest też uczestnictwo w rytualnym hinduistycznym pogrzebie – kremacja zwłok na Bali to wydarzenie radosne, bo w myśl miejscowych wierzeń dusza zmarłego staje się w końcu wolna.

 

GRZEGORZ KRUK

PRZEWODNIK BIURA PODRÓŻY EX ORIENTE LUX

W bezpośrednim sąsiedztwie popularnej Bali leży podobnych rozmiarów wyspa Lombok, nadal nie odkryta przez światową turystykę. Przybywają na nią głównie surferzy, amatorzy górskich wędrówek i lokalnego, wiejskiego kolorytu. Nie znajdziemy tu głośnych, otwartych do późnych godzin nocnych dyskotek, nie zginiemy też w tłumie turystów. Na Lomboku spełni się za to sen o rajskich piaszczystych plażach, lazurowej wodzie i dziewiczej przyrodzie. Spokój na wybrzeżu wyspy zakłócać nam będzie jedynie śpiew ptaków i być może gromada miejscowych rybaków. Przejeżdżając przez małe wioski, żyjące swoim rytmem, możemy podpatrywać, jak lokalna ludność sadzi ryż, zbiera w przybrzeżnych wodach mięczaki czy suszy ziarna kukurydzy. Na tych, którzy lubią wysiłek fizyczny oraz zapierające dech w piersiach pejzaże, czeka wymagająca wyprawa na czynny wulkan Rinjani (3726 m n.p.m.). Widok na znajdujące się w jego kraterze jezioro Segara Anak jest po prostu magiczny i nie ma sobie równych na świecie! Trudy tego trekkingu wynagradzają dodatkowo niezmiernie bogate przyrodniczo tereny Parku Narodowego Rinjani oraz malownicze wodospady. Warto też zwrócić uwagę na fascynującą, egzotyczną dla nas kulturę Sasaków – rdzennej ludności Lomboku, która wyróżnia się swoimi oryginalnymi wierzeniami religijnymi. Wielu z jej członków wyznaje Wektu Telu. Jest to religia występująca jedynie na wyspie – unikalna mieszanka islamu i lokalnych wierzeń animistycznych, dodatkowo z pewnymi elementami hinduizmu i buddyzmu. W 2011 r. na Lomboku został otwarty nowy międzynarodowy port lotniczy, co z jednej strony ułatwi teraz dotarcie do tego czarującego zakątka Indonezji, a z drugiej spowoduje – niestety – masowy napływ turystów. Warto więc wybrać się szybko na tę magiczną indonezyjską wyspę, zanim straci swój niepowtarzalny urok i atmosferę dziewiczej krainy dostępnej dla nielicznych – prawdziwej oazy spokoju.

 

PIOTR NOWACZYK

WSPÓŁWŁAŚCICIEL BIURA PODRÓŻY ŁACHMAŃSKI TRAVEL

Nie mogę wypowiedzieć się o całej Indonezji, bo tak naprawdę jej nie znam… To olbrzymie państwo w Azji Południowo-Wschodniej składa się przecież z ponad 17 tys. wysp, a ja byłem zaledwie na kilku! Każda z nich czaruje czym innym, inaczej pachnie, inaczej budzi się o świcie… Jakżeż więc opisać krótko tak różnorodny kraj?

W mojej pamięci utkwiła jednak najmocniej Jawa, bo właśnie na niej skosztowałem najsmaczniejszych tradycyjnych indonezyjskich potraw. A jak wiadomo – przez żołądek do serca... Dlatego też wspominam tę uroczą wyspę tak czule. Dania z Jawy przesycone są bogatym aromatem wielu przypraw: nasion pieprzu, kolendry, świeżych liści laurowych i trawy cytrynowej, imbiru, cukru palmowego, kminku oraz mleczka kokosowego dodawanego tu chyba do każdej potrawy. Ta wspaniała mieszanka wzbogacona jest jeszcze przez mnóstwo rodzajów orzeszków. Nadaje to jawajskim daniom wyjątkowego charakteru. Oczywiście, nie można również zapomnieć o różnych gatunkach chili (ponad 200!). Niektóre potrafią być tak ostre i palące, że na samo ich wspomnienie język mi drętwieje. Wszechobecna jest także terasi – pasta krewetkowa. Do potraw dodaje się też kłącza galangalu o imbirowo-pieprzowym smaku. Szanujący się kucharz czy dobra gospodyni używają wyłącznie świeżych ziół i mieszanek przypraw, których proporcje stanowią najbardziej strzeżoną tajemnicę. Kuchnia Jawy zawdzięcza swoją różnorodność wpływom wielu tradycji i kultur. Istnieje jednak danie, które znajdziemy na wszystkich wyspach Indonezji – mowa tu o soto, sroto, tauto lub coto, czyli zupie gotowanej w jednym garnku. Można ją spotkać od Sumatry aż po Nową Gwineę. Jest to tradycyjna zupa składająca się z rosołu, warzyw i mięsa. Każdy region ma swoją własną odmianę soto. Do jednych z najbardziej popularnych wersji spotykanych w punktach gastronomicznych na ulicach Indonezji należy soto lamongan. Zupa ta stanowi odmianę soto madura, ugotowanego kurczaka lub wołowiny albo podrobów w klarownym żółtym rosole. Najlepiej smakowało mi soto lamongan w Magelang, w drodze do słynnej buddyjskiej świątyni Borobudur, w centralnej części Jawy. Być może to okoliczne żyzne ziemie równin, pomiędzy wulkanami Sumbing i Merbabu, powodują, że rosnące tutaj warzywa i przyprawy mają wyjątkowy aromat i smak, albo po prostu byłem wówczas wyjątkowo głodny… Niemniej jednak talerz soto w Magelang wprawił mnie na długo w błogi nastrój. Z kolei będąc w Dżakarcie, koniecznie trzeba spróbować soto kaki. To potrawa ludzi Betawi, czyli mieszkańców stolicy Indonezji i jej okolic (w czasach kolonialnych nazywano ją Batavią). Zupa ta gotowana jest na ścięgnach i chrząstkach z krowiej nogi w żółtym rosole z mleczka kokosowego z makaronem, ziemniakami i warzywami. Dodaje się także do niej skrobiowo-krewetkowe krakersy – krupuk. Po prostu palce lizać! Wszystkim osobom wybierającym się do Indonezji życzę smacznego. Oprócz wspaniałej przyrody, cennych zabytków, różnorodnej kultury, nie można zapomnieć o wyśmienitej kuchni Jawy i innych wysp Indonezji…

 

MONIKA ROGUSKA

WŁAŚCICIELKA OCTOPUS ADVENTURE – INCENTIVE & TRAVEL

Indonezja to kraj wielu kultur, tradycji, języków i religii. Niemal każda z tutejszych wysp stanowić może autonomiczny region, a nawet osobne państwo. Najbardziej znana Bali  oszałamia atmosferą hinduistycznych świątyń, wspaniałymi widokami pól ryżowych, wiecznie zieloną tropikalną roślinnością i serdecznymi uśmiechami jej mieszkańców. Nie da się nie lubić tego miejsca. Każdy, komu zada się pytanie o magiczny zakątek Indonezji, na pewno wymieni tę wyspę w pierwszej trójce. Jeśli miałabym wybrać moje ulubione, czarodziejskie miejsce na niej, byłaby to urocza miejscowość Ubud – kulturalna stolica Bali, z tętniącym życiem targiem, Pałacem na Wodzie, klimatycznymi knajpkami i galeriami sztuki. Ale mówimy przecież tylko o jednej z kilkunastu tysięcy wysp należących do tego kraju…

Każdy miłośnik podwodnych przygód zakocha się na pewno w Raja Ampat (leżącej w indonezyjskiej prowincji Papua Zachodnia) oraz Komodo, gdzie – poza fantastycznym nurkowaniem – można podziwiać słynny endemiczny gatunek waranów, nazywany „smokiem z Komodo”.

Najbardziej jednak lubię odwiedzać w Indonezji magiczny archipelag trzech wysepek: Gili Air, Gili Meno i Gili Trawangan. Znajduje się on pomiędzy Bali i Lombokiem. Na archipelagu Gili nie ma samochodów ani asfaltowych dróg, najpopularniejszym środkiem transportu są tutaj muły zaprzęgnięte do kolorowych wozów. Największą z wysepek – Gili Trawangan – da się objechać rowerem w kilka godzin, wliczając w to dłuższy postój na cudowny zachód słońca, które chowa się za balijskim wulkanem Agung. Na archipelagu panuje luźna atmosfera, nie ma dużych hoteli, a między drzewami rosnącymi tuż przy śnieżnobiałych plażach rozwieszono dziesiątki hamaków – trwa tu nieprzerwany chillout. Jest to doskonałe miejsce, żeby zapomnieć o bożym świecie i zakręconej codzienności. Jeśli komuś znudzi się już słodkie nicnierobienie, powinien zanurkować na rozciągających się dookoła rafach koralowych. Można też spędzić każdy dzień na innej wysepce, gdyż podróż z jednej na drugą trwa zaledwie kilka minut. Malutkie Gili Air i Gili Meno mają jeszcze mniejszy wybór zakwaterowania, ale dla wielu osób właśnie to stanowi o ich niezaprzeczalnym uroku. Na całym archipelagu znajdują się liczne knajpki z hamakami, w których wyśmienicie smakują świeżutkie ryby i owoce morza z grilla. Dla szukających mocniejszych wrażeń i kolorowej tęczy nocą nie lada gratka – wszechobecne, tajemnicze mushrooms… Czasem zdarza się w tej niebiańskiej sielance, że morze bywa wzburzone falami, dlatego powrót na lotnisko należy zaplanować tak, żeby mieć odpowiednią rezerwę czasu.

 


 

Artykuły wybrane losowo

Sen o Kambodży

MAGDALENA BARTCZAK

<< Kambodża, pełna magicznych krajobrazów i ciężko doświadczona przez historię, fascynuje bogactwem swojej kultury. Mimo iż ten niewielki kraj położony w Azji Południowo-Wschodniej od lat stanowi jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc regionu, to nadal kryje w sobie tajemnice i złożoności, które trudno przeniknąć i zrozumieć. >>

Więcej…

Bali – perła Indonezji

Balijki w bogato zdobionych kostiumach w trakcie tańca legong

Photo Balinese - Kopia

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

MARTINA ZAWADZKA

http://lovelajf.pl/

 

Bali od stuleci przyciąga turystów i podróżników z całego świata. Odwiedzają oni wyspę ze względu na jej wielowiekową kulturę, zapierające dech w piersiach krajobrazy i egzotyczną przyrodę. Pragną osobiście przekonać się, czy wszystko, co słyszeli na jej temat, jest prawdą. Po kilku dniach od przybycia na miejsce wiedzą już, że na Bali czeka ich dużo więcej. W tym niezwykłym zakątku ziemi mieszkają przecież przyjaźni, uśmiechnięci ludzie i od samego początku daje się wyczuć panującą w nim specyficzną atmosferę duchowości. Większość obcokrajowców w chwili wylotu zdaje sobie sprawę, iż nie była tu po raz ostatni i na pewno wróci odkrywać kolejne sekrety tego fascynującego lądu.

 

Tworzące piękne tarasy pola ryżowe nawadniane systemem przelewowym

rice flields Bali Mkhail Tsyganov

 

© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE/MKHAIL TSYGANOV

 

Indonezja leży na 17 508 wyspach, z których w przybliżeniu jedna trzecia – ok. 6 tys. – pozostaje stale zamieszkana. Zdecydowanie najpopularniejsza jest Bali, wchodząca w skład archipelagu Małych Wysp Sundajskich, położonego na granicy Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego. Znajduje się ona między znacznie większą od siebie Jawą (dzieli je cieśnina Bali) a nieco mniejszą Lombok (odseparowane są cieśniną Lombok). Stolicę prowincji stanowi 850-tysięczne miasto Denpasar, w linii prostej oddalone od Warszawy o ok. 11 tys. km. Bali ma powierzchnię zaledwie 5780 km2 (razem z sąsiednimi wysepkami Nusa Penida, Nusa Lembongan czy Nusa Ceningan), czyli trochę mniej niż połowa województwa świętokrzyskiego, jednego z najmniejszych w naszym kraju. Maksymalna długość wyspy z północy na południe wynosi mniej więcej 112 km, a szerokość – jakieś 153 km.

 

Aby dostać się z Polski do tej części Indonezji, trzeba przekroczyć linię równika. Ze względu na położenie geograficzne przez cały rok panuje tutaj stabilny klimat. Przewodniki turystyczne ostrzegają przed występującą w tym regionie porą deszczową, która trwa zwykle od października do kwietnia. Jednak z doświadczenia wiem, że sytuacja nie wygląda wówczas tak źle. Deszcz i burze pojawiają się głównie wieczorem bądź w nocy, rzadko w ciągu dnia, ale nawet jeśli pada, wciąż jest ciepło. Średnia roczna temperatura powietrza na wybrzeżu wynosi 28°C, w głębi lądu osiąga wartość 26°C, a wyżej w górach – 23°C. Dlatego można wybrać się tu praktycznie zawsze.

 

INNY ŚWIAT

 

Ta perła Indonezji wyróżnia się na tle reszty kraju. W przeciwieństwie do innych wysp, na których żyją głównie wyznawcy islamu, dominującą religię w tym rejonie stanowi hinduizm w odmianie balijskiej. Nie znaczy to jednak, że nie spotkamy w nim muzułmanów (ponad 13 proc. tutejszej ludności) czy chrześcijan (niemal 2 proc. Balijczyków). Miejscowi traktują się nawzajem z szacunkiem. Dużą przyjemność sprawia obserwowanie, jak bardzo tolerancyjne społeczeństwo tworzą. Podczas mojej podróży dookoła świata miałam szansę przez kilka tygodni mieszkać u tradycyjnej rodziny z Bali. Ketut i jego żona Puspa wyznawali właśnie hinduizm balijski. To najpopularniejsza odmiana tej religii na wyspie. Łączy w sobie również elementy buddyzmu i animistycznych wierzeń lokalnych.

 

Balijczycy uważają, że każdego z nich od urodzenia obciążają trzy długi (Tri Rna), które muszą spłacić w trakcie swojego życia. Pierwszym z nich jest Dewa Rna (dług życia). Należy za niego wynagrodzić bogu Sang Hyang Widhi Wasa, który stworzył człowieka. Drugi dług to Pitra Rna (dług miłości i oddania). Za niego trzeba uczynić zadość swoim przodkom. Trzeci – Rsi Rna (oznaczający nabytą mądrość) – spłaca się kapłanom. Większość obrzędów i ceremonii religijnych na Bali dotyczy realizacji tych zobowiązań. Balijczycy liczą, iż bogowie i zmarli krewni uznają ich starania po śmierci.

 

Poza tym dla mieszkańców wyspy bardzo ważna jest karma. Wierzą, że wszystko, co człowiek daje innym, zarówno dobro, jak i zło, wraca do niego z podwojoną siłą, czyli czyny mają wpływ na nasze życie. Jeśli więc siejemy nienawiść, możemy być pewni, iż prędzej czy później takie działanie wyda plony i to, na co pracowaliśmy, zostanie zniszczone.

 

Oprócz tego Balijczycy wierzą w dobre i złe bóstwa. Znajduje się tu kilkadziesiąt tysięcy różnych miejsc kultu. Mimo iż ta liczba wydaje się ogromna jak na tak niewielką wyspę, mieszkańcy praktykują swoją religię nie tylko w ich pobliżu. Sfera sacrum obejmuje znacznie więcej, co dostrzega się na każdym kroku.

 

W BALIJSKIM DOMU

 

Przygotowywanie ofiarnych koszyków

offiar

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

Podczas gościny u balijskiej rodziny miałam możliwość przyjrzeć się z bliska niektórym obrzędom oraz oddawaniu czci siłom przyrody i bogom. Niezmiernie dużą rolę odgrywają tutaj także kult przodków i wiara w demony. Puspa (podobnie jak większość kobiet na Bali) codziennie przygotowywała ofiarę złożoną z pięknych kwiatów, ryżu, świeżych owoców i pachnących kadzideł umieszczonych w małym koszyczku z liści palmowych. Jest to bardzo ważny rytuał. Czasem dorzuca się też drobne monety i papierosy. Cudownie przyozdobione kolorowe dary składane są w różnych intencjach zarówno dobrym, jak i złym bóstwom. Ofiarne koszyczki można zobaczyć prawie na każdym ulicznym rogu, chodnikach, przy domach i sklepach, a nawet na plażach.

 

Pewnego dnia Puspa i Ketut obudzili mnie z samego rana i poprosili, żebym wyprowadziła swój skuter, ponieważ chcieliby poświęcić pojazdy. Aby to zrobić, najpierw należało przyozdobić je kwiatami i ofiarami. Podeszli do tego niesamowicie poważnie. Powiedzieli, że po poświęceniu nie będą musieli się o mnie martwić, gdy wybiorę się gdzieś samodzielnie skuterem, bo nie zagrozi mi już żadne niebezpieczeństwo. Obrzęd wraz z przygotowaniami trwał mniej więcej godzinę. Na początek wspólnie pokroiliśmy owoce, przycięliśmy kwiaty i wykonaliśmy koszyczki z liści palmy, a następnie udekorowaliśmy nimi zaparkowane na podjeździe pojazdy. Po kilku minutach ich samochód i mój skuter przypominały przystrojone na święta Bożego Narodzenia choinki. Wtedy przyszedł czas na modlitwę. Poprowadziła ją najstarsza osoba z obecnych, czyli ojciec Puspy. Wszyscy, włącznie ze mną, byliśmy ubrani w tradycyjne koronkowe koszule i długie spódnice, a biodra przepasaliśmy sarongiem (chustą zasłaniającą nogi), który miał nas chronić przed demonami wychodzącymi z wnętrza ziemi. Ceremonia odbywała się na werandzie domu moich gospodarzy. Przed nią stały zaparkowane pojazdy, a w powietrzu unosił się zapach kadzideł. Siedzieliśmy ze skrzyżowanymi nogami i rękoma złożonymi na wysokości klatki piersiowej. Ojciec Puspy powtarzał słowa modlitwy, którą co jakiś czas przerywał, aby zadzwonić małym dzwonkiem, gdy my oddawaliśmy pokłon.

 

MUZYKA I TANIEC

 

Mimo iż Bali jest niewielką wyspą, może poszczycić się niezmiernie barwną kulturą. To nieprawda, że tutejsze budowle i wytwory artystyczne mają tylko przyciągać turystów. Przejawy sztuki dostrzeżemy praktycznie wszędzie, a jej cel stanowi zadowolenie bogów. Już po opuszczeniu samolotu na lotnisku w Denpasar orientujemy się, iż znaleźliśmy się w zupełnie innej, magicznej części świata. Atmosferę duchowości wyczujemy również w domach, świątyniach, budynkach rządowych, biurach i hotelach.

 

Gdy po raz pierwszy usłyszałam balijską muzykę, byłam zachwycona! Jednak po kilku dniach słuchania jej w kółko, zaczęłam mieć wrażenie, że towarzyszy mi ciągle ten sam utwór… Na wyspie rozwinął się wyjątkowy styl muzyczny i taneczny, rozpoznawany na całym świecie, a zwany gamelanem. Utwory gra się na tradycyjnych metalofonach, gongach, ksylofonach i bębnach. Zespołów tego typu można posłuchać na Bali przy każdej okazji – podczas pokazów artystycznych, występów tancerzy czy rozmaitych uroczystości, np. weselnych.

 

Według statystyk na tej niewielkiej wyspie funkcjonują setki grup tanecznych wykonujących więcej niż 200 rodzajów tańca tradycyjnego. Oryginalny układ choreograficzny wykorzystuje głównie mowę ciała, mimikę i ruchy palców, nadgarstka, stóp, szyi, a nawet ust i oczu. Jeden z najstarszych gatunków (jego dzieje sięgają XV stulecia) nosi nazwę gambuh, charakteryzuje się wolnym rytmem i swoistym mistycyzmem. Bez wątpienia taniec u Balijczyków należy do sfery sacrum.

 

Ze względu na bardzo duże zainteresowanie tym elementem kultury wśród turystów, pokazy odbywają się niemal wszędzie. Tancerzy coraz częściej można podziwiać w restauracjach, hotelach, a nawet centrach handlowych. Żeby zapobiec profanacji w przypadku religijnych odmian tańca balijskiego, w 1992 r. lokalne władze podjęły decyzję o całkowitym zakazie prezentowania niektórych gatunków w nieodpowiednich dla ich charakteru miejscach.

 

KRAINA SPOKOJU I PIĘKNA

 

Jak większość mieszkańców Azji Balijczycy są ludźmi raczej niskimi, lecz o wielkich sercach i szczerym uśmiechu. W odróżnieniu od Europejczyków żyją zdecydowanie wolniej. Z przyjemnością można przyglądać się, jak celebrują czas spędzany z rodziną i jak ogromnym szacunkiem obdarzają osoby starsze. Zdają sobie sprawę z tego, że wszystko, co mają, zawdzięczają swoim przodkom i tego uczą swoje dzieci. I nie oznacza to wcale majątku, a dar życia. Balijczycy skupiają się na codziennych zajęciach, nie rozmyślają o przyszłości i nie snują długoterminowych planów. Oprócz pracy rytm kolejnych dni wyznaczają im religijne obrzędy i święta. Żyją w zgodzie z tradycją.

 

Podróż na Bali dostarcza mnóstwa wrażeń.Na wyspie działa bardzo dużo ośrodków oferujących zajęcia z jogi i sesje poświęcone nauce medytacji. Najwięcej znajduje się ich w ponad 30-tysięcznym mieście Ubud. Stanowi ono tutejsze centrum kulturalne, a także jest ważnym duchowym ośrodkiem regionu. Powinna do niego zawitać każda osoba szukająca odpowiedniego miejsca, aby móc skupić myśli i odnaleźć wewnętrzną harmonię. Bali to idealny zakątek na skoncentrowanie się na przywróceniu równowagi w swoim życiu.

 

Miłośnicy sportów wodnych też bez wątpienia nie będą się tu nudzić. W pobliżu plaż (np. w sąsiedztwie miasta Kuta) miejscowi oferują wypożyczenie nart wodnych, sprzętu surfingowego, windsurfingowego i łodzi do żeglowania. Balijskie wybrzeże cieszy się wielką popularnością wśród surferów, zarówno tych początkujących, jak i zaawansowanych. Co więcej, wiele osób uważa je za najpiękniejszą okolicę do nurkowania na świecie. Tutejsze rafy koralowe bywają określane mianem cudu natury. Ich niesamowicie bogatą faunę i niespotykane kształty można podziwiać m.in. w południowym rejonie Bali – Nusa Dua, koło wysepki Nusa Penida i plaży Sanur, niedaleko miejscowości Padang Bai (Padangbai) i Candi Dasa (Candidasa), rybackiej wioski Tulamben i zatoki Cemeluk (Jemeluk) oraz wysepki Menjangan i osady Pemuteran.

 

ATRAKCJE WYSPY

 

We wspomnianym mieście Ubud leży Ubud Monkey Forest. To park z hinduistycznymi świątyniami położony w wiosce Padangtegal i zamieszkany przez liczne makaki krabożerne. Przed jego odwiedzeniem warto zaopatrzyć się w banany. Dzięki takiej przynęcie małpy będą bardzo chętnie do nas podchodziły.

 

Miejscem godnym polecenia w pobliżu Ubud jest Satria Coffee Plantation (Satria Agrowisata).Podczas spaceru można tu obejrzeć nie tylko plantację wiecznie zielonych krzewów kawowca, ale również uprawy egotycznych owoców i przypraw. Za jedną z najlepszych i najdroższych kaw na świecie uchodzi kopi luwak. Powstaje ona w specyficzny sposób. Jagody kawowca stanowią pożywienie łaskuna muzanga (nazywanego cywetą, a lokalnie luwakiem). Ten drapieżny ssak z rodziny łaszowatych nie trawi jednak nasion, a jedynie miąższ. Wydalone ziarna, które zostały poddane działaniu enzymów w przewodzie pokarmowym, wybiera się z odchodów zwierzęcia, następnie suszy i pali. W Satria Coffee Plantation przyjrzymy się temu procesowi na własne oczy, a także spróbujemy tej pysznej kawy i innych indonezyjskich przysmaków.

 

Indonezja jest też trzecim największym producentem ryżu na świecie (po Chinach i Indiach). Ze względu na uprawianie różnych jego gatunków zbiory odbywają się co kilka miesięcy, a więc Balijczycy sadzą i zbierają plony przez okrągły rok.W centrum Bali nieodłączną częścią krajobrazu są zielone pola ryżowe. Pokrywają one wzgórza i tworzą piękne wielopoziomowe tarasy.

 

Egzotycznym i jednocześnie mistycznym przeżyciem będzie dla Europejczyków wizyta w Pura Tirta Empul, zwanej również Świątynią Świętej Wody. Pielgrzymi z całej wyspy przybywają do niej w celu oczyszczenia bądź uleczenia ciała i duszy. W odświętnych strojach zanurzają się w kamiennym basenie z fontannami. Po kolei podchodzą do każdej z nich i odmawiają modlitwy, po czym opłukują twarz i ciało tryskającą z otworu wodą. Ceremoniom towarzyszy zapach kadzideł unoszący się w powietrzu.

 

Do najstarszych świątyń na Bali należy XI-wieczna Pura Uluwatu (Pura Luhur Uluwatu). Wznosi się ona na 97-metrowym klifie, znajdującym się na południowym krańcu wyspy. Oprócz podziwiania samej budowli (niestety, turyści nie mogą wejść do środka) atrakcję w tej okolicy stanowi także spacer po przepięknym urwistym wybrzeżu.

 

Pierwszą świątynią, do której zabrali mnie Puspa i Ketut, była Pura Tanah Lot z XVI stulecia. Właśnie od niej polecono mi zacząć odkrywanie Bali i uważam, że to właściwy wybór. Miejsce kultu umieszczono tu na wspaniałej formacji skalnej, której osobliwy kształt wyrzeźbiły fale oceanu. Nazwa Tanah Lot oznacza po balijsku „Ziemię w morzu”. Jeżeli zdecydujemy się na odwiedziny w trakcie przypływu, to zobaczymy właśnie, jak całkowicie oddzielone od lądu skały oblewa z każdej strony woda. W pobliżu znajduje się poza tym słynna jaskinia węży morskich, które podobno chronią świątynię przed intruzami i złymi duchami. Warto też pamiętać, że w przypadku większości obiektów sakralnych przed wizytą na ich terenie trzeba zadbać o odpowiedni ubiór. Należy założyć ubranie zakrywające nogi albo osłonić je sarongiem, który można kupić przed wejściem.

 

W odległości niemal 2 km od świątyni Ulun Danu Bratan (Pura Ulun Danu Bratan) odkryłam miejsce, które skradło moje serce. Prawdopodobnie nie wspomina o nim żaden przewodnik, ale podczas pobytu w urokliwym rejonie miejscowości Bedugul bardzo polecam się tutaj wybrać. Mam na myśli majestatyczną bramę będącą kiedyś wejściem do pobliskiego miasta. Ciężko oddać słowami niecodzienny widok, jaki tworzy ona wraz z wznoszącymi się w tle malowniczymi zielonymi górami. W okolicy stoją wiejskie domy i leżą pola uprawne, a w środku tego sielskiego krajobrazu wyrasta samotny portal przypominający przejście do innego świata.

 

Istnieje mnóstwo powodów, aby odwiedzić Bali. Jednym z nich są bez wątpienia cudowne rajskie plaże. Najpiękniejsze i najbardziej zapadające w pamięć to według mnie Suluban, Padang Padang i Balangan.

 

OSOBLIWY SYSTEM

 

Pura Ulun Danu Bratan w górach nad jeziorem Bratan niedaleko Bedugul

15-photos-that-will-make-you-want-to-travel-to-indonesia

© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE

 

W trakcie mojego pobytu gospodarze domu kilkakrotnie próbowali mi wyjaśnić, dlaczego większość koleżanek i kolegów Ketuta nosi takie samo imię i skąd pochodzi jego własne. Muszę przyznać, że miałam duży problem ze zrozumieniem zależności w tutejszym systemie nazywania dzieci stosowanym przez Balijczyków żyjących zgodnie z tradycją. Zasady dotyczą głównie potomków mężczyzn pochodzących z najliczniejszych rodzin i najniższej kasty bądź mężczyzn z wyższej kasty, którzy poślubili kobiety z kasty najniższej. Oprócz przynależności kastowej o imieniu decyduje również kolejność urodzin. Pierwsze dziecko powinno nazywać się Wayan (co pochodzi od słowa wayahan oznaczającego „starszy”), Gede (Duży) lub Putu, czyli Wnuk. Płeć dziecka nie zawsze ma znaczenie. Imię Putu częściej nadaje się dziewczynkom, Wayan i Gede natomiast – chłopcom. Nie jest to jednak regułą. W innych przypadkach te same imiona mogą nosić zarówno synowie, jak i córki. W celu rozróżnienia płci Balijczycy stosują odpowiednie przedrostki. Gdy mówi się o chłopcach, należy użyć „i”, np. I Putu, kiedy wspomina się o dziewczynce, wstawia się „ni”, jak w Ni Putu.

 

Drugi w kolejności potomek to Made (imię zostało prawdopodobnie utworzone od słowa madya, czyli „środek”, „średni”), Nengah (tengah oznacza „w środku”) albo Kade czy Kadek (wyraz adik określa „młodszego brata”). Na trzecie dziecko zazwyczaj woła się Nyoman bądź Komang (co wywodzi się według pewnych hipotez od anom – „młody”, „mały” lub uman – „koniec”, „odpoczynek”). Ostatniego, najmłodszego malca nazywa się Ketut (przypuszczalnie od kitut, czyli „ogon”). Widać więc, że w pewnym uproszczeniu imię danej osoby zależy od kasty, kolejności urodzin, a czasem także od rejonu, z którego pochodzi rodzina. Trzeba przyznać, iż ten system nie jest łatwy i można się w nim pogubić.

 

POZA CZASEM

 

Życie na Bali upływa w swoim tempie i to nie tylko dlatego, że niemal zawsze świeci tu słońce, a w okolicy są same piaszczyste plaże, ciepły ocean i wysokie palmy kokosowe. Gdy mieszkałam u Puspy i Ketuta, codziennie rano obserwowałam, jak przeglądali gazetę i sprawdzali, kiedy będzie pełnia księżyca i jakie święta przypadają w najbliższym czasie według ich rachuby. Balijczycy mają swój własny tradycyjny kalendarz, na który składają się dwa systemy: 210-dniowy Pawukon (6 miesięcy po 35 dni) i księżycowy Saka (12-miesięczny). W każdym roku współistnieje ze sobą 10 osobnych cykli. Na podstawie ich wzajemnych zależności określa się m.in. daty ceremonii religijnych odprawianych w świątyniach.

 

Czas zatrzymuje się na wyspie w Nowy Rok, zwany Nyepi (wypada w marcu, niekiedy w kwietniu – w 2017 r. w dniu 28 marca). Ulice pustoszeją, sklepy, banki, a nawet urzędy są zamknięte. Lotnisko w Denpasar nie funkcjonuje i nie sposób dostać się tutaj w jakikolwiek sposób. Nie wolno jeździć samochodami i nikt nawet nie myśli o tym, aby wsiąść na skuter. Co więcej, w tym dniu Balijczycy rezygnują również z używania elektryczności, rozpalania ognia i wszelkich aktywności. Okna w domach pozostają zasłonięte, nikt nie wychodzi na zewnątrz. Mieszkańcy Bali wierzą, że w tym czasie nad wyspą przelatują demony, dlatego starają się je przekonać, iż cała okolica jest wyludniona, aby nie dać im powodu do zatrzymania się.

              

Ten tzw. Dzień Ciszy przeznacza się na medytację, rozmyślanie i pogrążenie się w zadumie. Stanowi on okazję do oczyszczenia umysłu, osiągnięcia wewnętrznej równowagi i zebrania myśli. Pozwala oderwać się od rzeczywistości, odseparować od świata zewnętrznego po to, aby odnaleźć spokój w sobie. Bali jest zresztą przez cały rok znakomitym miejscem na odkrywanie samego siebie. Panująca na wyspie atmosfera sprzyja błogiemu relaksowi i skupieniu się na swoim wnętrzu. Warto zatrzymać się choć na chwilę w codziennym pędzie, żeby odwiedzić ten wyjątkowy zakątek Indonezji.

Kalejdoskop dominikański

 

MARCIN WESOŁY

www.caribeya.pl 

 

Republika Dominikańska jest radosnym, roztańczonym, zwariowanym, nieprawdopodobnie osobliwym krajem, który ponoć oferuje przyjezdnym wszystko. Przynajmniej tak przekonują kampanie promocyjne tutejszego Ministerstwa Turystyki. Nie ma w tym zbytniej przesady. Na próżno takiej różnorodności, jaką charakteryzuje się Dominikana, szukać w innych zakątkach Karaibów. Do tego oddalonego od Polski o kilka tysięcy kilometrów miejsca, do którego pod koniec XV w. uczestnicy wyprawy Krzysztofa Kolumba popłynęli statkami „Santa María”, „Niña” („Santa Clara”) i „Pinta”, docieramy dziś samolotem. Niesamowita ziemia zauroczyła wówczas słynnego odkrywcę i żeglarza, co odnotował w swoim dzienniku. Nas również z pewnością zachwyci ta wyjątkowa kraina.

Więcej…