PIOTR MACIEJ MAŁACHOWSKI

 

Peru jest fascynującym państwem, ale może też rozczarować tych, którzy nie znają choć trochę historii kraju Inków, jeśli po przyjeździe tutaj nie spotkają nie tylko żadnego z nich, a nawet ich potomków. Pod względem bogactwa dziedzictwa historycznego Peru zajmuje trzecie miejsce na świecie, zaraz po Włoszech i Izraelu. Tak wynika z analizy marek państw przeprowadzonej przez globalną organizację FutureBrand. W pozostałych czterech wskaźnikach – poziom oferty turystycznej, klimat dla przedsiębiorczości, jakość życia i system wartości – kraju utożsamianego z Inkami nie ma nawet w pierwszej trzydziestce.

 

To tylko statystyczne, aczkolwiek ważne informacje. Bez ich znajomości pobyt w Peru może się okazać równie dobrze wyjątkowy i niezapomniany, jak i rozczarowujący. Moim zdaniem, jeśli turysta nie zapozna się wcześniej z podstawowymi informacjami na temat historii tego kraju, po powrocie do domu pozostanie mu niewiele wspaniałych wspomnień. Co najwyżej przywiezie ze sobą zdjęcia z lamami i jakimiś „starymi kamieniami” oraz będzie chwalił się znajomym skokiem na bungee w Cusco, przelotem paralotnią nad Limą, czy rejsem po jeziorze Titicaca do Indian Uros, którzy chodzą w dżinsach i posługują się telefonami komórkowymi. To też są niewątpliwie atrakcje. Jednak czy aż takie, żeby jechać po nie na drugi koniec świata?

Przed podróżą do Peru polecam zatem przeczytanie książki historycznej o krainie Inków. Minimum jest lektura dobrego przewodnika turystycznego lub obejrzenie filmu dokumentalnego o tym południowoamerykańskim państwie. Dopiero potem możemy się spokojnie pakować i szykować na niezapomnianą wyprawę. Jeśli zdobyliśmy niezbędną wiedzę, wówczas podróż do Peru okaże się wyjątkowa.  

 

Lima – miasto pełne paradoksów

Pierwsze rozczarowanie może dopaść turystę już w peruwiańskiej stolicy, zaraz po wyjściu z lotniska. 8-milionowa Lima to etniczny, kulturowy, komunikacyjny i gastronomiczny moloch, w którym nie mieszka ani jeden Inka. Zresztą ze świecą w ręku można tu szukać jego potomków.

Limę założył niespełna 500 lat temu (w 1535 r.) Francisco Pizzaro (1478–1541) – Hiszpan, który przybył na inkaskie terytorium na czele garstki rzezimieszków, spryciarzy i życiowych wykolejeńców z Europy. Historia obeszła się z nimi delikatnie, nazywając ich konkwistadorami, czyli zdobywcami. W rzeczywistości 168 białych obróciło w pył 14-milionowy świat Inków i na kilkaset lat zdemolowało mapę Ameryki Południowej. Niewiele dało się naprawić. Tym bardziej, że dzisiejsi Peruwiańczycy są dumni z wielu rzeczy, które zostały im po europejskiej kolonizacji – przede wszystkim z języka hiszpańskiego i chrześcijaństwa.

Najłatwiej to zrozumieć w stołecznej Limie. Tutaj właśnie znajduje się najpiękniejszy i najbardziej zapierający dech w piersiach plac dzisiejszego Peru. W tym samym miejscu Pizzaro i jego następcy powiesili dziesiątki tysięcy Indian, ale na Plaza Mayor nie ma o tym żadnej informacji. Są natomiast pamiątki pozostawione przez naszych rodaków, którzy przyczynili się najpierw do odzyskania niepodległości przez Peru, a następnie do rozbudowy tego młodego kraju.

 

Pamięć o Polakach w zapachu śmierci

Ślady po jednym z nich znajdziemy na Estación de Desemparados – dawnej stacji kolejowej, skąd odjeżdżały kiedyś pociągi w stronę Andów. Centralną Kolei Peru (Ferrocarril Central del Perú) wybudował w drugiej połowie XIX w. polski inżynier Ernest Malinowski (1818–1899). Jego dzieło było do 2006 r. najwyżej położoną linią kolejową na świecie (do momentu otwarcia tzw. kolei tybetańskiej w Chinach). Dziś w dawnym dworcu w centrum Limy mieści się Dom Literatury Peruwiańskiej poświęcony głównie życiu i twórczości laureata Nagrody Nobla w 2010 r. – Mario Vargasa Llosy. Jednak to nie jego popiersie wita zwiedzających, lecz naszego rodaka.

Ze stacji najbliżej jest do Bazyliki i Klasztoru św. Franciszka (Basílica y Convento de San Francisco), które swoim wiekiem już na starcie przegrywają ze świątyniami w Europie. Ale nie liczba lat ma tu znaczenie, lecz duch. Podziemia kościoła kryją najstarszy cmentarz w Limie. Do olbrzymich katakumb można zejść i obejrzeć tutaj ok. 25 tys. ludzkich szczątków. Ten duch przeszłości jest więc specyficzny – ma zapach śmierci.

Natomiast na górze tętni życie. Kolonialne, w większości nadgryzione zębem czasu budynki, największy na świecie kompleks miejskich fontann – tzw. Circuito Mágico del Agua w Parque de la Reserva (choć Lima to druga, po Kairze, metropolia wybudowana na pustyni), najwyższy pomnik Chrystusa (37-metrowy), drewniany most, po którym powinien przejść każdy wierzący w spełnianie się marzeń, ślady cywilizacji zdumiewających nawet tęgie inkaskie głowy, klif oddzielający miasto od Oceanu Spokojnego, rozległe dzielnice biedy na tle nielicznych drapaczy chmur – wszystko to sprawia, że pobyt w stolicy nie powinien polegać jedynie na przejeździe do hotelu, wyspaniu się i opuszczeniu jej w pośpiechu. Na poznanie tego ogromnego miasta potrzeba co najmniej kilku dni. Ale nawet miesiąc nie wystarczy, żebyśmy odkryli ducha Inków...

 

Inkowie nie potrafili latać

Ten, kto wyjedzie ze stolicy, szybko przekona się, że kraj składa się co najmniej z dwóch części: Limy i... Peru właściwego. Różnicę między nimi najłatwiej zobaczyć, jadąc wzdłuż Pacyfiku na południe.

Półwysep Paracas jest jednym z wielu poznawanych powierzchownie przez turystów miejsc. Wyruszają stąd wycieczki na pełne rzadkich morskich zwierząt Wyspy Ballestas oraz w stronę tzw. Kandelabru (Candelabra) – tajemniczego rysunku na pustyni. Następnie jedzą obiad i z reguły jadą dalej. Plus jest taki, że ma się pół dnia w zapasie. Niestety, nie wiadomo wówczas jak wygląda czerwona plaża, nie pozna się również uczucia, które wzbudza dotykanie leżących w piasku kości dinozaura, czy patrzenie na stado flamingów wzbijających się do lotu.

Po drodze leży miasto Ica z Laguną Huacachina – jedyną oazą w Ameryce Południowej. Można tu spróbować sandboardingu, czyli surfowania na desce po piaszczystych wydmach, albo przejechać się po nich pojazdem niczym z filmu Mad Max. Dalej znajduje się Nasca (Nazca), gdzie wylądował słynny archeolog Indiana Jones, żeby stawić czoła obcej cywilizacji (w przeboju kinowym Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki). Te osoby, które wierzą w jej istnienie, zostaną rozczarowane tym miejscem – zwłaszcza wtedy, kiedy w oknie awionetki, z którego rozciąga się widok na mające ok. 2 tys. lat geoglify (naziemne figury i wzory dużych rozmiarów), nie pojawi się ufoludek. Jeśli jednak człowiek spojrzy na to wszystko ludzkim okiem, dostrzeże geniusz autorów tajemniczych rysunków. To starożytny lud (nazywany kulturą Nazca), który latał nad tym samym terenem ogrzewanymi gorącym powietrzem balonami. Nie potrafili tego nawet Inkowie.

 

Ze szczytu wulkanu w głąb ziemi

Kolejny punkt na południu Peru to Arequipa. Ze względu na kolor wulkanicznego budulca nazywa się ją „białym miastem”, ale w rzeczywistości jest jak najbardziej czarna. To zaraz po Limie drugie miejsce w kraju pod względem liczby ludności (żyje tu ponad 800 tys. mieszkańców) oraz poziomu przestępczości. Jeśli jednak połączymy odwagę ze zdrowym rozsądkiem, to wizyta w nim nie należy do niebezpiecznych.

Arequipa, nad którą dominuje ośnieżony wulkan Misti (5822 m n.p.m.), oferuje turystom współczesne rozrywki, zadumę nad potęgą natury oraz mało znaną historię. Czeka tu na nich m.in. „miasto w mieście” – urokliwy Klasztor św. Katarzyny ze Sieny (Monasterio de Santa Catalina de Siena), wspinaczka do krateru i wizyta przy lodowej urnie, w której znajdują się zwłoki dziewczynki złożonej przez Inków bogom w ofierze. W Arequipie nie mniej ważne są napoje. Od kosztowania jednych lepiej się chwilowo powstrzymać, a po drugie – warto sięgnąć. O czym mowa? O alkoholach oraz herbatkach z liści koki. Ich mieszanie jest zabójcze, ale te drugie mogą uratować dalszą część wycieczki. Należy pamiętać o tym, że Arequipa leży mniej więcej na tej samej wysokości (2335 m n.p.m.), co szczyt naszych Rysów (2499 m n.p.m.). A herbatka z liści koki (mate de coca) pozwala zwalczać objawy choroby wysokościowej…  

To ważne, bowiem potem jest coraz wyżej. Co prawda kanion Colca, który zdobyli i zbadali w 1981 r. – oczywiście – Polacy, to ogromny dół, na dodatek dwukrotnie głębszy od słynnego Wielkiego Kanionu Kolorado w Stanach Zjednoczonych, ale aby się do niego dostać, trzeba przejechać pod pokrytymi śniegiem 6-tysięcznikami. Warto to zrobić! Nie tylko dlatego, żeby zobaczyć przelatujące nad głową kondory, ale także po to, aby z perspektywy tej wielkiej dziury w ziemi poczuć moc, która daje człowiekowi szansę wyjścia z najgorszych życiowych opresji.

 

Szczęka Pizzara i zagadka świętego jeziora

Do Puno nad jeziorem Titicaca jeździ coraz mniej turystów. To zasługa rozczarowania, którego doświadczyli ci, którzy już odwiedzili wcześniej to miejsce. Trudno nie być zawiedzionym, gdy po długiej podróży przez Andy miasto wita nas komunikatem, że oddawanie moczu pod ścianami budynków jest karalne, a w śmieciach nad brzegiem jeziora ryją prosiaki.

Przeczytanie nawet stu książek i przewodników nie wyjaśni tej zagadki: co się stało, że miejsce, w którym narodzili się mityczni założyciele państwa Inków, wygląda tak, jakby było ich opuszczonym grobem? Kontrowersje budzą także pobliskie wyspy Uros. Są to zbudowane z trzciny i pływające po jeziorze Titicaca osady zamieszkane przez Indian Uro (Uru). Niech nie zdziwi nikogo ich komercyjny styl przyjmowania gości. Tego się nauczyli. Gdy spojrzy się na świat dookoła, łatwo zrozumieć, że nie mieli zbyt dużego wyboru.

Docieramy w końcu do Cusco (Cuzco), miasta założonego przez Inków, które miało wpływ zarówno na dzieje ich imperium, jak i na szczękę Francisca Pizzara. Kiedy je zobaczył po raz pierwszy, podobno opadła mu ona aż do ziemi…  

 

Stolica Inków – po niej nic nie jest już takie samo

Cusco było dosłownie złote i rozwinięte w sposób, o którym ówczesny Paryż czy Rzym mogły tylko pomarzyć. Rozbrzmiewał w nim język keczua, wznoszono modły do licznych bóstw, kształcono elitę urzędników. To właśnie tutaj wprowadzano w życie pomysły, które zmieniały najmniej korzystnie położone tereny na naszej planecie w najbardziej urodzajne pola. Do tej pory wokół Cusco plony zbiera się nawet cztery razy w roku, ale w samym centrum miasta słychać już niemal tylko język angielski.

Jest to niezwykłe doświadczenie. Znaleźć się w dawnej inkaskiej stolicy, dostosowanej do europejskiego stylu i tętniącego życiem współczesnego świata. Kiedyś, za Inków, Cusco było jego pępkiem. Dziś jest bramą, za którą nic nie jest już takie samo…

Przekonamy się o tym po wizycie na polach Sacsayhuamán (dawnej inkaskiej twierdzy), o których można powiedzieć, że były „Grunwaldem Ameryki Południowej” (podczas powstania Manco Inki w 1536 r. rozegrała się tu krwawa bitwa z Hiszpanami). Nic nie jest także takie samo po zwiedzeniu ruin Písac i Ollantaytambo. Miejsc, o których – gdyby nie były realne – można by sądzić, że nigdy nie istniały. Po prostu to niemożliwe, żeby dało się budować w ten sposób. Nic nie jest w końcu takie samo po dotarciu do Machu Picchu…

 

Tam, gdzie żadne opowieści nie mają sensu

Od czasu, gdy Machu Picchu ogłoszono w 2007 r. jednym z siedmiu cudów świata nowożytnego, mało brakuje, aby to opuszczone przez Inków w XVI w. miasteczko wyskakiwało z lodówki. Dzięki jego wielkiej popularności wyjaśniło się jednak wiele tajemnic.

Wiadomo na przykład, że nie odkryto go w 1911 r., czego 100. rocznicę obchodzono niedawno hucznie nie tylko w samym Peru. Jako pierwszy do Machu Picchu nie dotarł amerykański uczony Hiram Bingham (1875–1956), co przyznał zresztą sam w pamiętnikach. O kilka lat szybszy był m.in. Agustín Lizárraga, rolnik z Cusco, który nie miał jednak siły przebicia, żeby nagłośnić swój wielki wyczyn z 1902 r.

Dzięki pociągom, autobusom i własnym nogom znaleźć się w Machu Picchu nie jest już trudnym zadaniem. Ale to nadal duży wyczyn! Osobisty pojedynek każdego, kto spacerując po tej najdoskonalej ukrytej twierdzy Inków (nie dotarł do niej nawet Pizzaro), staje się nie tyle konkwistadorem, co odkrywcą. Odkrywcą tego, co jest lub może być dla niego ważne…  

Wychodzący z Machu Picchu mężowie, którzy zwiedzili je samemu, żałują, że nie zabrali tutaj swoich drugich połówek. Żony ciągną w to miejsce małżonków. Dzieci wracają z niego odmienione. I można by tak długo wymieniać, gdyby nie fakt, że nie ma to żadnego sensu… Machu Picchu trzeba po prostu zobaczyć na własne oczy.

 

Martwy duch ożywiony w ludziach

O Cusco można opowiadać wiele i wszystko to będzie prawdą. Tak samo jest ze Świętą Doliną Inków (Valle Sagrado de los Incas) z Machu Picchu na czele. Ale najważniejsze, że między wąskimi uliczkami, licznymi muzeami, dawnymi świątyniami, kolonialnymi kościołami, wiszącymi na skałach tarasami uprawnymi i andyjskimi ścieżkami można go w końcu spotkać… Kogo? Tego poszukiwanego przez nas ducha... Ducha Inków. Żyje on w ludziach, ich zwyczajach, muzyce, tańcach, strojach, a nawet jedzeniu. Można go zobaczyć i nie wystraszyć się. Tylko uśmiechnąć się tak, jak robi to człowiek, gdy odkrywa daleki i pozornie obcy, choć ostatecznie bliski i znany sobie świat…  


 

Artykuły wybrane losowo

Dziewiczy Honduras – tutaj jest wszystko

 

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Ten mało znany w Polsce kraj uważa się za jeden z najpiękniejszych w Ameryce Środkowej, a jednocześnie niezadeptany przez turystów i ciągle dziewiczy. Serca podróżników zdobywają w nim malownicze, soczyście zielone góry porośnięte gęstymi lasami, rwące rzeki, bezcenne zabytki Majów, rajskie wyspy na Morzu Karaibskim, przepiękna rafa barierowa, olbrzymia dziewicza tropikalna dżungla, sympatyczni i gościnni mieszkańcy czy też wyśmienita miejscowa kawa… Doskonale czują się tutaj miłośnicy prekolumbijskich kultur, latynoskiej muzyki, plażowania oraz amatorzy raftingu, nurkowania i trekkingu. O jakim kraju mowa? O tajemniczym i zapierającym dech w piersiach Hondurasie…

Więcej…

Andaluzja w kwiatach pomarańczy i jaśminu

DARIA SANETRA

<< Andaluzja to wyjątkowa kraina położona na południu Półwyspu Iberyjskiego. Ta najludniejsza wspólnota autonomiczna Hiszpanii, zamieszkana przez ok. 8,5 mln ludzi, została podzielona na osiem prowincji: Huelvę, Sewillę, Kadyks, Kordobę, Malagę, Grenadę, Jaén i Almeríę. Jej stolicą jest Sewilla. NazwęAndalucía” wywodzi się od arabskiego określenia „Al-Ándalus”, pochodzącego z czasów średniowiecza, kiedy te tereny znajdowały się pod panowaniem muzułmanów. >>

 

Alcazaba – dawna muzułmańska twierdza na zboczach góry Gibralfaro w Maladze

©© EXTENDA, AGENCJA PROMOCJI REGIONU ANDALUZJI

 

 

Andaluzja to jedyny region europejski z wybrzeżem leżącym nad Morzem Śródziemnym i Atlantykiem. W rejonie Cieśniny Gibraltarskiej wydzielono tu brytyjskie terytorium zamorskie Gibraltar (zajmujące powierzchnię ok. 6,8 km²). Kulturę tego obszaru tworzyli Iberowie, Fenicjanie, Kartagińczycy, Grecy, Rzymianie, Wandalowie, Wizygoci, Bizantyjczycy, Żydzi, Romowie, Maurowie czy Kastylijczycy, którzy osiedlali się w tej części współczesnej Hiszpanii w ciągu setek lat. Dziś Andaluzja fascynuje swoimi bogatymi tradycjami. Każde miasto, miasteczko i wioska mają własne kolorowe fiesty i święta.

 

Przy planowaniu wyjazdu do tego fascynującego regionu warto pamiętać, że praktykuje się tu zwyczaj sjesty. Sklepy są zamknięte od godz. 14.00 do 17.00. W miesiącach letnich zdarza się, że nie bywają otwierane ponownie po obiedzie lub wcale nie pracują. W Andaluzji zdecydowanie celebruje się życie i czas spędzany z rodziną i przyjaciółmi – te wartości ceni się o wiele bardziej niż pracę.

 

NA POCZĄTEK

Odkrywanie regionu najlepiej zacząć od zjedzenia pysznych tapas (niewielkich przekąsek) i wypicia orzeźwiającej sangrii. Potem można wyruszyć na zwiedzanie kolejnych miejsc wybranych w zależności od indywidualnych upodobań i zainteresowań. Trzy najsłynniejsze historyczne miasta Andaluzji to Sewilla, Grenada (Granada) i Kordoba. Z pewnością zachwycą one każdego. Grenada kojarzy się z zapierającym dech w piersiach warownym kompleksem pałacowym Alhambra, niezmiernie klimatyczną dawną arabską dzielnicą Albaicín i wszechobecnym dźwiękiem gitar. Sewilla przyciąga wspaniałym placem Hiszpanii (Plaza de España de Sevilla) i królewską cytadelą Alkazar (Real Alcázar de Sevilla). W Kordobie trzeba zobaczyć Mezquitę – historyczny wielki meczet z VIII w. uchodzący za jedno z najbardziej spektakularnych dzieł architektury mauretańskiej. Oprócz tych trzech miast według mnie na uwagę zasługują również Jerez de la Frontera (znane z produkcji sherry i stadnin koni), Malaga (modne kąpielisko na Costa del Sol i miejsce narodzin takich osobistości jak Pablo Picasso i Antonio Banderas) czy zjawiskowy Kadyks (najstarszy stale zamieszkany ośrodek miejski w całej Europie Zachodniej). Warto je odwiedzić, zwłaszcza wtedy, kiedy planuje się zawitać do Andaluzji tylko raz w życiu. Każde z tych miejsc pozostaje w pamięci na zawsze.

Jest luty, środek zimy. Siedzę pod drzewem pomarańczowym w kawiarnianym ogródku w magicznej Esteponie w zachodniej części Costa del Sol (Wybrzeża Słońca). Wśród zielonych liści wiszą okrągłe pomarańcze. Wygrzewam się na słońcu i piję świeżo wyciśnięty sok z tych owoców. Takie właśnie przyjemności sprawiają, że ten region urzeka przyjezdnych. Po raz pierwszy oczarował mnie w 2006 r. Dziesięć lat później nie udało mi się oprzeć temu czarowi i zatrzymałam się tu na dłużej. Andaluzja to dla mnie kraina autentyczności, cierpliwości, uśmiechu i serdeczności, gdzie przechodnie spontanicznie pozdrawiają się zwyczajnym Hola! („Cześć!”), bo tak jest po prostu przyjemnie.

 

SŁONECZNA ZIMA

Grudzień smakuje tutaj pierwszymi pomarańczami i soczystymi granatami. To najlepszy czas na wygrzewanie się na pustej plaży z widokiem na piękne góry i przyglądanie się zielonym, ujmująco skrzeczącym papugom (mnichom) fruwającym z palmy na palmę. Warto wybrać się też wtedy na narty na stoki pasma Sierra Nevada, znajdującego się tuż koło Grenady, niecałe dwie godziny drogi samochodem od przepięknej Estepony czy Marbelli. W Andaluzji jednego dnia można najpierw opalać się na piaszczystym brzegu, a potem stąpać po śniegu, a wszystko to w rejonie Tropikalnego Wybrzeża (Costa Tropical), którego stolicą jest urokliwe miasto Motril. Słoneczne lato i biała zima zaklęte są tu w jednym miejscu.

W grudniu Andaluzyjczycy żyją dla rodziny. Liczą się święta Bożego Narodzenia (Navidad), praca schodzi na dalszy plan i wszyscy nastawiają się na odpoczynek. Miejscowi wychodzą na ulice, aby cieszyć się życiem. Wokół oczy radują świąteczne oświetlenie i dekoracje oraz szopki. Bardzo uroczyście obchodzi się także Święto Trzech Króli (los Reyes Magos) przypadające na 6 stycznia. Dzień wcześniej odbywają się uliczne parady, na których czele podążają mędrcy ze Wschodu z palmami i wielbłądami. Na wielkich wozach jadą dorośli i maluchy, wszyscy poprzebierani za postacie z bajek, i obsypują zebranych słodyczami. Choć zima jest w pełni, w Andaluzji trwa sezon na cytryny i pomarańcze, ale również kremowe awokado, które wybornie smakuje z odrobiną świeżego soku cytrynowego, szczyptą soli i garścią szczypiorku. To prosta przekąska będąca jednocześnie nadzwyczajnym daniem.

Szybkim krokiem nadchodzą też zbiory dzikich szparagów i słynnych tagarninas – roślinnych ostryg. Na niedzielnych targach można zaopatrzyć się w te sezonowe specjały u lokalnych rolników. W lutym pojawiają się już pierwsze truskawki, a drzewa cytrusowe zaczynają na nowo rozkwitać i niedługo będą rozsiewać swoje boskie zapachy w andaluzyjskich miastach i miasteczkach, na plażach i w ogrodach. 

 

ZAPACH WIOSNY

Na zwiedzanie Andaluzji warto wybrać się o każdej porze roku, ale to właśnie wiosną panują najprzyjemniejsze temperatury, idealne do spacerów wśród licznych zabytków i w otoczeniu przyrody. Marzec będzie dobrym okresem na podróż dla osób stroniących od tłumów. Wieczory są wtedy co prawda jeszcze chłodne, ale w dzień jest słonecznie i ciepło. W powietrzu unosi się słodki zapach kwiatów pomarańczy zaczynających się otwierać pod koniec miesiąca. Początek marca to świetny czas na przechadzkę wśród migdałowców i podziwianie widoków, których nie da się zapomnieć. Pola w prowincji Malaga pokrywa wtedy biały płaszcz. Różowe i białe kwiaty migdałowców zmieniają krajobraz wokół miejscowości Almogía, Álora, Cártama i Pizarra. Znakomity rejon do podziwiania tego cudu natury stanowi żyzna dolina rzeki Guadalhorce (między wioskami Almogía i Cártama).

 

Najmodniejsze plaże Torremolinos na Costa del Sol to Playamar i El Bajondillo

©© TOURIST OFFICE TORREMOLINOS

 

SEZON NA ŚWIĘTOWANIE

W Andaluzji interesujące wydarzenia kulturalne odbywają się przez okrągły rok. Sezon fiest rozpoczyna w kwietniu widowiskowa Feria de Abril w Sewilli, stolicy słynnego hiszpańskiego flamenco. W tym mieście mieszka także moja sąsiadka dr Emilia Dowgiało, wybitnie utalentowana polska tancerka i badaczka tego zjawiska kulturowego, na które składa się muzyka, śpiew, taniec i strój. Przy okazji pobytu w magicznej Sewilli warto wybrać się na występ flamenco. Przed kwietniową fiestą w stolicy regionu bardzo uroczyście obchodzi się Wielki Tydzień (Semana Santa). Ulice rozkwitają kolorami, a wiosenne powietrze pachnie kwiatami pomarańczy i jaśminu.

Kwiecień w Andaluzji to też czas Ferias de Primavera. Fiesty celebrujące nadejście wiosny odbywają się w różnych miastach, miasteczkach i wioskach, można więc wyruszyć ich śladem na zwiedzanie regionu. Andaluzyjczycy uwielbiają świętować i potrafią zarazić swoim entuzjazmem turystów.

W kwietniu i maju koniecznie trzeba odwiedzić Kordobę. W ostatnią niedzielę tego pierwszego miesiąca organizuje się w niej paradę zwaną Bitwą Kwiatów (Batalla de las Flores; w 2018 r. wypada 29 kwietnia) i można podziwiać najpiękniejsze patia. Ze względu na gorący, suchy klimat już w czasach Rzymian zaczęto tu stawiać domy z wewnętrznym dziedzińcem. Ten zwyczaj przejęli później Maurowie. Patio dekorowano roślinami, umieszczano na nim również małe zbiorniki wodne. Dzięki temu temperatura powietrza w jego obrębie obniżała się. Tutaj domownicy mogli ukryć się przed upałami. Jednak patia oprócz odgrywania tej praktycznej roli szybko zaczęły spełniać także funkcję dekoracyjną. Mieszkańcy Kordoby wpadli więc na pomysł, żeby raz do roku prezentować wspaniałe wewnętrzne dziedzińce, na co dzień zasłonięte murami, szerszej publiczności. W ten sposób chcieli też zachęcić właścicieli domów do kultywowania tradycji dbania o te osobliwe ogrody. Dziś w maju (w 2018 r. od 1 do 13 maja) można wybrać się na oglądanie ukrytych oaz Kordoby z okazji specjalnego festiwalu (Fiesta de los Patios). Prezentacji dziedzińców towarzyszą poczęstunki czy koncerty flamenco. Poza tym patia biorą również udział w konkursie. Z myślą o zwiedzających na stronie internetowej patios.cordoba.es umieszczono interaktywną mapę. 

 

LETNIE FIESTY

W sezonie letnim w Andaluzji także nie brakuje fiest. Zwykle zaczynają się one w środku tygodnia i kończą w niedzielę wieczorem. W większych miastach rozpoczynają się w sobotę o północy lub niedzielę wieczorem i trwają przez tydzień. Poniedziałek po fieście jest często lokalnym świętem przeznaczonym na odpoczynek.

W czerwcu można wybrać się na coroczny Dzień Czereśni (Día de la Cereza) do Alfarnate. Miejscowość ta leży na wschód od Antequery, nazywanej sercem Andaluzji (el corazón de Andalucía). Oprócz pysznych czereśni spróbujemy wówczas regionalnych dań i napojów.

W Hiszpanii celebruje się też wigilię św. Jana (23 czerwca). Fiestę de San Juan spędza się zwykle w gronie przyjaciół i rodziny na plażach. Andaluzyjczycy organizują prywatne spotkania przy grillu, ale lokalne władze włączają się w świętowanie – zapewniają oprawę muzyczną i przygotowują ogromne ognisko. Poza tym pojawiają się również stoiska z rękodziełem artystycznym czy jedzeniem. Podczas magicznej nocy św. Jana ogień łączy się z wodą. Tego wydarzenia nie wolno przegapić, a najlepiej wziąć w nim udział w Maladze. To miasto zachwyca swoim klimatem, mnie nawet bardziej niż Barcelona. Warto w nim się wybrać do znanej bodegi i baru „El Pipmi” i skosztować słynnego lokalnego, malagijskiego wina. Współwłaścicielem tego modnego lokalu został ostatnio Antonio Banderas. 

 

URLOP NA PLAŻY

Linia brzegowa Andaluzji ma długość ponad 1,1 tys. km i ciągnie się od Pulpí w prowincji Almería do miasta Isla Cristina (Huelva), które leży ok. 7 km od granicy z Portugalią. Wybrzeże jest tu w większości pokryte miękkim, złotym piaskiem. Nic więc dziwnego, że zarówno turyści, jak i miejscowi lubią spędzać czas wolny na plaży. Sezon na plażowanie trwa od Wielkanocy lub połowy maja do końca września – wtedy otwarte są chiringuitos (małe bary na plaży) z leżakami ustawionymi rzędami obok parasoli oraz wypożyczalnie sprzętu do uprawiania sportów wodnych. Dostęp do brzegu od strony morza dla łodzi motorowych oznacza się żółtymi bojami. Wybrzeże oblegane jest zwłaszcza podczas wakacji szkolnych, a szczyt sezonu przypada na lipiec i sierpień, kiedy wielu mieszkańców Madrytu, Kordoby, Grenady, Sewilli i innych miast w Hiszpanii przybywa tu na coroczny urlop. W tym okresie będziemy mieć trudności z zaparkowaniem samochodu w okolicy.

Najpopularniejszy i najlepiej pod względem turystycznym rozwinięty rejon stanowi Costa del Sol. Znajdują się tutaj takie znane kąpieliska, jak np. Estepona, Marbella, Torremolinos, Benalmádena, Fuengirola, Málaga, Rincón de la Victoria, Nerja czy Manilva. Wody Morza Śródziemnego są ciepłe i czyste. W wielu nadmorskich miejscowościach wzdłuż plaż ciągną się zadbane spacerowe deptaki. 

 

Patio de las Doncellas (Dziedziniec Panien) w Real Alcázar de Sevilla

©© TURISMO DE SEVILLA

 

SMACZNA KUCHNIA

Wśród potraw andaluzyjskiej kuchni każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Słynna na całym świecie dieta śródziemnomorska jest bogata w naturalne produkty. W Andaluzji używa się oliwek i oliwy oraz sezonowych warzyw. Popularne są też ryby, owoce morza i różne mięsa, a także surowa szynka zwana jamón serrano (znawcy twierdzą, że najlepsza pochodzi z Trevélez, Jabugo lub Serón). Wsród lokalnych dań warto wymienić gambas pil pil (słodko-pikantne, soczyste krewetki w czosnkowym oleju z chili), paellę czy salmorejo, czyli kremowy chłodnik z pomidorów, czosnku, chleba i oliwy, pochodzący z Kordoby. Klasyczną potrawę stanowi hiszpańska tortilla (tortilla española) z ziemniakami. Do moich ulubionych specjałów należą bakłażany w melasie trzcinowej (berenjenas con miel de caña) i pimientas fritas – paprykowe frytki (zawsze proszę o te w wersji grillowanej). Na deser w Andaluzji je się churros i popija się gorącą czekoladę. Osobom, które dbają o linię, polecam owoce flaszowca peruwiańskiego (cherimoyas, chirimoyas).

W tym regionie Hiszpanii spodoba się także miłośnikom wina. Podczas wizyty w spektakularnie położonym mieście Ronda warto wybrać się do rejonu Serranía de Ronda na zwiedzanie winnic i winiarni połączone z degustacją. Znana mi Bodega Gonzalo Beltrán produkuje czerwone wino Perezoso z ekologicznie uprawianego szczepu syrah (shiraz). Znajduje się ona w charakterystycznym punkcie, w okolicy głębokiego wąwozu El Tajo. Polecam odwiedzić również usytuowaną na północ od Rondy Bodegę Joaquín Fernández, w której wytwarza się organiczne wina.

W Maladze można udać się do otwartego w 2008 r. muzeum prezentującego historię tradycji winiarskich w prowincji Malaga (Museo del Vino Málaga). Okolica ta od dawna słynie ze słodkich win wzmacnianych, produkowanych z odmian winogron moscatel (muscat) i Pedro Ximénez. Właśnie moscatel jest prawdopodobnie drugim najbardziej znanym gatunkiem wina w Andaluzji.

Najpopularniejszy andaluzyjski szlachetny trunek stanowi niewątpliwie jerez (sherry). To oryginalne wytwarza się na obszarze leżącym w prowincji Kadyks między miastami Jerez de la Frontera, El Puerto de Santa María i Sanlúcar de Barrameda. Są one wierzchołkami tzw. trójkąta sherry. W tym pierwszym warto wybrać się na degustację do centrum Consejo Regulador de los Vinos de Jerez y Manzanilla, gdzie można poznać historię i sposób produkcji tego słynnego wina. Według mnie na zainteresowanie zasługują szczególnie takie odmiany sherry jak Palo Cortado i seria VORS marki Lustau.

 

UROKI JESIENI

Po wakacjach, we wrześniu Andaluzję powoli zaczynają opuszczać turyści, choć gorące lato trwa do końca miesiąca. Nawet październik rozpieszcza ciepłem i promieniami słonecznymi. Słońce świeci już nieco niżej, jego światło jest delikatniejsze. Kolory wydają się głębsze, cienie są dłuższe, a kontrasty większe. Region zachęca do rozkoszowania się pięknem przyrody. Jesienna Andaluzja kojarzy się z kasztanami, grzybami i feerią barw. Lasy kasztanowe stanowią jeden z najbardziej charakterystycznych elementów w rejonie łańcuchów górskich Sierra de Aracena i Sierra de las Nieves. Kolorowe liście drzew kontrastują z kolczastymi owocami. Po deszczu pojawiają się liczne grzyby, od borowików przez kurki do trufli. W ich poszukiwaniu należy kierować się na El Andévalo (w prowincji Huelva). Na wzgórzach jesienią dojrzewają winogrona. Winnice w Andaluzji ciągną się nieraz aż po horyzont. Na amatorów świeżych owoców czekają słodkie figi i soczyste cherimoyas (chirimoyas).

 

WEEKEND Z GOLFEM

Ze względu na dużą liczbę słonecznych dni w roku (ponad 300!) ten region Hiszpanii stał się rajem dla golfistów. Ze spektakularnie położonych profesjonalnych pól golfowych (aż ok. 120) rozpościerają się wspaniałe widoki na morze lub góry. Andaluzja jest jednym z najważniejszych miejsc w Europie dla miłośników tego sportu. Do najlepszych ośrodków na Wybrzeżu Słońca (Costa del Sol), nazywanym też Costa del Golf, należy klub Santa Clara Golf Marbella znajdujący się niedaleko centrum modnego kurortu Marbella. Pole golfowe zostało tu stworzone w 2001 r. z poszanowaniem środowiska naturalnego i wykorzystaniem miejscowej roślinności. Golfiści bardzo chętnie odwiedzają prowincje Malaga i Kadyks, szczycące się długimi liniami brzegowymi i spektakularną zielenią. Przyciągają ich w te malownicze okolice tak znane i cenione ośrodki jak choćby Real Club Valderrama w Sotogrande, La Reserva Sotogrande, Real Club de Golf de Sotogrande, Río Real Golf & Hotel Marbella, Los Naranjos Golf Club w tzw. Dolinie Golfowej Marbelli (Valle del Golf de Marbella), usytuowany zaledwie kilka minut od luksusowego Puerto Banús, a także Golf Torrequebrada koło Benalmádeny, Montenmedio Golf & Country Club w Vejer de la Frontera czy Alcaidesa Links Golf Resort. W Almeríi można z kolei pograć w golfa na pustyni (w Desert Springs Golf Club w gminie Cuevas del Almanzora).

 

Białe miasteczko Olvera z pozostałościami arabskiego zamku z końca XII w.

©© WWW.CADIZTURISMO.COM

 

NA DWÓCH KÓŁKACH

Świetnym pomysłem na zwiedzanie Andaluzji jest również wyprawa rowerowa. Spodoba się ona szczególnie osobom lubiącym spędzać urlop aktywnie. Taką wycieczkę można połączyć z podziwianiem wyjątkowych pueblos blancos – białych miasteczek, które leżą w prowincjach Kadyks i Malaga. Jazda na rowerze cieszy się popularnością w tej części Hiszpanii i często zdarza się, że grupy rowerzystów spędzają razem weekend, podróżując po okolicy. Zawsze podziwiam ludzi przemierzających na dwóch kółkach tutejsze górzyste tereny, ale dla takich zapierających dech w piersiach widoków zdecydowanie warto zdobyć się na ten wysiłek. Do najsłynniejszych miast na trasie (Ruta de los Pueblos Blancos) należą m.in. Arcos de la Frontera, Olvera, Ubrique czy niesamowita Ronda wzniesiona po obu stronach głębokiego wąwozu rzeki Guadalevín (tzw. Tajo de Ronda). Vejer de la Frontera ma mauretański charakter – przy wąskich, krętych uliczkach stoją tu dawne arabskie domy. Miejscowość znajduje się zaledwie 8 km od morza i z wielu jej punktów rozpościerają się cudowne panoramiczne widoki na wybrzeże. Amatorom słonecznych plaż polecam szczególnie te w miasteczku Salobreña na Costa Tropical koło Grenady.

Na zainteresowanie zasługuje poza tym jedyna w Andaluzji niebieska wioska Júzcar w prowincji Malaga. Wizyta w niej spodoba się zwłaszcza dzieciom. W czerwcu 2011 r. w związku z premierą filmu Smerfy amerykański producent Sony Pictures zaproponował przekształcenie miejscowości w pierwszą na świecie osadę smerfów i pomalował jej budynki na niebiesko. Dziś naprawdę można się tutaj poczuć jak w bajkowej krainie.

 

SZLACHETNE RUMAKI

Nierozerwalnie związane z andaluzyjską kulturą są też konie. Te dostojne stworzenia z imponującymi długimi grzywami pojawiają się na wielu miejscowych festiwalach. Do największych zawodów jeździeckich w Europie należą te organizowane w Vejer de la Frontera, zwane Circuito Hípico del Sol (Sunshine Tour). W lutym i marcu jeźdźcy z całego świata (przez pięć tygodni) rywalizują tu w skokach i ujeżdżaniu. Wydarzenie jest otwarte dla publiczności, odbywa się na specjalnym terenie kompleksu Montenmedio. Co roku przeprowadzane są także niezmiernie widowiskowe sierpniowe wyścigi konne na plaży w Sanlúcar de Barrameda w prowincji Kadyks.

W Andaluzji można zobaczyć wspaniałe pokazy jeździeckie. Te najsłynniejsze organizuje Królewska Andaluzyjska Szkoła Sztuki Jeździeckiej (Real Escuela Andaluza del Arte Ecuestre) mieszcząca się w Jerez de la Frontera. Występy robią ogromne wrażenie na widzach. Do Jerez najlepiej zawitać wiosną, w maju, kiedy to odbywa się Feria del Caballo – festiwal koni mający ponad 750-letnią tradycję. Podczas niego nie tylko obejrzymy wspaniałe rumaki i będziemy mogli podziwiać ich niezwykłą grację. Spróbujemy też pysznych tapas czy lokalnego sherry. Wydarzeniu towarzyszą również występy muzyczne i pokazy flamenco. Najbliższą Ferię del Caballo będzie się świętować w Jerez de la Frontera od 5 do 12 maja 2018 r.

 

WAKACJE NA SPORTOWO

Do Andaluzji ściągają co roku liczni amatorzy sportów wodnych. Nie ma w tym nic dziwnego – temperatury powietrza i wody są wysokie, słońce świeci bardzo często, a widoki zapierają dech w piersiach. W ostatnich czasach dużą popularnością cieszy się w tym regionie tzw. dzikie pływanie (natación en plena naturaleza). Uprawia się je w miejscach nieprzystosowanych do ruchu turystycznego (rzekach, jeziorach, zatoczkach, zbiornikach wodnych przy wodospadach), gdzie nie znajdziemy żadnych udogodnień ani infrastruktury w postaci toalet, przebieralni czy barów. W takich okolicach nie ma też tłumów ludzi i to właśnie ogromna zaleta tej aktywności. Wokół panuje błoga cisza i spokój. Często trzeba przejść przez las lub wzgórza, aby dotrzeć do idealnego miejsca do popływania tylko w otoczeniu natury.

Wybrzeże w pobliżu białego miasteczka Salobreña pokrywają długie plaże. Ze względu na ciepły klimat w okolicy uprawia się tropikalne owoce i trzcinę cukrową. Dania ze świeżych ryb i owoców morza smakują tu doskonale. Położona wśród malowniczych krajobrazów Salobreña jest doskonałym miejscem dla turystów, którzy lubią spędzać czas na świeżym powietrzu i uprawiać sporty wodne.

Leżąca na przepięknym Wybrzeżu Światła (Costa de la Luz) Tarifa nazywana bywa pełną przygód stolicą Europy. Ściągają do niej głównie wind- i kitesurferzy, którzy okupują plaże w okolicy. Z pobytu w tym mieście z pewnością zapamiętamy świetne jedzenie, wyśmienite wino, przyjaznych mieszkańców i cudowną rodzinną atmosferę. Ja uwielbiam Tarifę nie tylko dlatego, że stanowi znakomite miejsce na wypoczynek, ale również ze względu na fakt, że wypływają stąd statki do nieodległego Maroka. Jedynie krótki rejs dzieli nas więc od kolorowych medin i gwarnych targów Maghrebu.

 

IDEALNE MIEJSCE

Osoby planujące wyjazd do słonecznej Andaluzji mają ogromny wybór miejsc zakwaterowania i to na każdą kieszeń. Do wynajęcia są tutaj urocze, zaciszne wille z basenem, luksusowe rezydencje, sielskie domki letniskowe i apartamenty w malowniczych białych miasteczkach położonych na uboczu. Możemy zatrzymać się w środku miasta, małej, spokojnej miejscowości, nadmorskim kurorcie lub odludnej okolicy. Na gości czekają także pensjonaty B&B o rozmaitych profilach oraz tradycyjne hotele w różnym standardzie usług. Odpowiednie miejsce na pobyt znajdziemy również za pośrednictwem internetu, np. serwisy letsmalaga.com, mymalaga.pl czy pisanewsewilli.com, udostępnione w języku polskim, podpowiadają, gdzie warto zatrzymać się w Maladze, Sewilli i ich rejonach, na jakie atrakcje i wydarzenia zwrócić uwagę. Proponuję zastanowić się też, czy nie połączyć wycieczki do Andaluzji z nauką języka hiszpańskiego.

Nic tak nie ekscytuje, nie dodaje rumieńców życiu i nie otwiera nas na inność jak podróże. Choć wydajemy na nie pieniądze, to dzięki nim stajemy się bogatsi. Andaluzja jest regionem, który potrafi zafascynować już podczas pierwszej wizyty w jej gościnnych progach. Sama się o tym kiedyś przekonałam.

 

Wydanie Wiosna 2018

 

 

 

Estonia na lato

KAZIMIERZ POPŁAWSKI
www.eesti.pl

<< Chociaż małą Estonię można przemierzyć z zachodu na wschód i z północy na południe w ciągu kilku godzin, nie warto się spieszyć. Lato również długo zbiera się do wizyty w tym kraju. Kiedy już tutaj zajrzy, oferuje podróżnikom to, co najlepsze – słoneczną pogodę, ciepłe morze i białe noce. >>

Więcej…