MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Wenezuela staje się coraz popularniejszym kierunkiem turystycznym wśród Polaków. Szczególnie modna jest jej największa wyspa – Margarita, nazywana „Perłą Karaibów”. Łączy ona dzikość wenezuelskiej przyrody z rajskim krajobrazem tropikalnych plaż. To także doskonały punkt wypadowy do odkrywania wspaniałych atrakcji pięknego kraju Simóna Bolívara i kontrowersyjnego prezydenta Hugo Cháveza. Dla turystów z Europy przygoda z niepowtarzalną Wenezuelą bardzo często zaczyna się właśnie od Margarity.

 

To samo dotyczy Polaków, zwłaszcza teraz, kiedy od 5 listopada 2011 r. na miejscowym lotnisku w Porlamar zaczęły lądować co tydzień (i będzie tak w tym sezonie zimowym aż do 24 marca 2012 r.) samoloty czarterowe biura Itaka, którymi latają też klienci Exim Tours i Summerelse. Po kilku dniach sielskiego wypoczynku w wybranym hotelu all inclusive i na malowniczych plażach wyruszają stąd np. na wycieczki po Margaricie, na sąsiednie wyspy – Coche i Cubagua, do delty największej rzeki kraju – Orinoko, na rajski archipelag Los Roques lub do Parku Narodowego Canaima z ukrytym w dżungli najwyższym wodospadem świata – Salto Ángel – oraz bezkresną Gran Sabaną (Wielką Sawanną).       

Dla osób mogących spędzić w Wenezueli minimum 2 tygodnie i chcących poznać lepiej kontynentalną część kraju organizowane są dłuższe wycieczki objazdowe – programy 7-dniowe i inne. Turyści ci zobaczą znacznie więcej zapierających dech w piersiach atrakcji tego południowoamerykańskiego kraju, który olśniewa niesamowitym bogactwem dziewiczej natury. „Perła Karaibów” powinna być dla wszystkich spragnionych poznawania świata podróżników jedynie pierwszym przystankiem, skąd wyruszą później na odkrywanie licznych skarbów Wenezueli. Nigdzie indziej na ziemi nie zobaczą tak wspaniałych i tajemniczych cudów przyrody!

Turystom przylatującym na Margaritę chciałbym polecić 10 – moim zdaniem – najciekawszych wycieczek, jakie oferują miejscowe biura podróży. Przygotowane przez Wenezuelczyków atrakcyjne programy zachęcają zagranicznych gości do aktywnego spędzenia czasu na tej karaibskiej wyspie i opuszczenia choć na chwilę komfortowych hoteli all inclusive. Przede wszystkim pozwalają jednak poznać, dzięki 1- i 2-dniowym wycieczkom, najważniejsze atrakcje turystyczne Wenezueli: Park Narodowy Canaima, wodospad numer 1 na świecie – Salto Ángel (979 metrów wysokości!), deltę Orinoko i bajkowy archipelag koralowych wysp Los Roques. Wybór jest dość duży, bowiem to południowoamerykańskie państwo, niemal 3-krotnie większe od Polski (mające ponad 916 tys. km2 powierzchni), oferuje turystom wiele fascynujących miejsc. Dzięki temu podróż do Wenezueli na pewno będzie niezapomniana!     

 

 

LAGUNA DE CANAIMA I SALTO ÁNGEL

Z Margarity warto wybrać się na całodniową wyprawę do Parku Narodowego Canaima wpisanego w 1994 r. na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.Jest to najstarszy region na ziemi, z zapierającymi dech w piersiach krajobrazami – bezkresną dżunglą, majestatycznymi tepuyes (ogromnymi górami stołowymi), które zajmują ok. 65 proc. jego powierzchni, osadami Indian Pemón oraz poprzecinaną przez potężne rzeki i wodospady Wielką Sawanną. Podczas tej wycieczki turyści przelatują samolotem nad olbrzymim Salto Ángel (oczywiście, jeśli pozwolą na to warunki atmosferyczne) i odwiedzają niepowtarzalną lagunę Canaima słynącą z malowniczych wodospadów – Hacha, Wadaima, Golondrina i Ucaima. Podziwiają też wyłaniające się z obłoków tajemnicze tepuyes, które są najstarszą częścią naszej planety – daje im się ponad 1,5 mld lat! Nie dziwi więc fakt, że znany brytyjski pisarz Arthur Conan Doyle (1859–1930) umiejscowił akcję swojej powieści Zaginiony świat właśnie w tym dziewiczym regionie Wenezueli. W programie całodniowej wycieczki do Canaimy jest też – oczywiście – lunch nad brzegiem laguny. Posiłek w tak pięknych okolicznościach przyrody z pewnością pozostanie na długo w pamięci!   

 

 

DELTA–CANAIMA

Niezapomnianą wyprawą z „Perły Karaibów” będzie również dłuższa, bowiem 2-dniowa podróż (z jednym noclegiem) do ogromnej delty majestatycznej rzeki Orinoko oraz do Parku Narodowego Canaima z potężnym wodospadem Salto Ángel. Dzięki tej wycieczce można więc poznać aż trzy światowej sławy atrakcje turystyczne Wenezueli! Pierwszą z nich jest magiczna delta Orinoko, olbrzymie terytorium porośnięte gęstą dziewiczą dżunglą. Nieodłącznym elementem tutejszego krajobrazu są domy Indian Warao, zbudowane na palach nad brzegiem największej rzeki kraju i jej licznych odnóg (palafitos). Druga światowej sławy atrakcja Wenezueli to wspominana już przeze mnie niezmiernie malownicza laguna Canaima ze spektakularnymi kaskadami, a trzecia – Salto Ángel. Jeśli pozwolą na to warunki klimatyczne, uczestnicy tej wycieczki przeżyją niezapomniany lot samolotem nad tym najwyższym wodospadem świata. W programie 2-dniowej wyprawy do delty Orinoko i Canaimy znajduje się – oczywiście – pełne wyżywienie (trzy posiłki dziennie). Jedno jest pewne – ci turyści, którzy zdecydują się na tę wycieczkę, będą mieli wspaniałe wspomnienia i poznają trzy cudowne perły Ameryki Południowej.   

 

 

LOS ROQUES

Kolejna godna polecenia wyprawa z Margarity to 24-godzinna wizyta na bajkowych wyspach koralowych Los Roques. Niezapomnianym przeżyciem będzie pływanie katamaranem po tym przepięknym archipelagu uważanym za wyjątkowy na Karaibach. Podczas takiego kilkugodzinnego rejsu uczestnicy wycieczki odkryją rajskie koralowe wysepki. Otoczone są one bielutkimi jak śnieg piaszczystymi plażami obmywanymi przez krystalicznie czyste turkusowe wody pełne dziewiczych raf. Nic więc dziwnego, że pływanie, snorkeling czy nurkowanie na tym przepięknym archipelagu dostarczają wspaniałych wspomnień. Tak samo zresztą jak nocleg w klimatycznym rodzinnym pensjonacie, nazywanym tutaj posadą, w małej wiosce rybackiej na głównej wyspie Los Roques – Gran Roque. Ten rajski wenezuelski archipelag uważa się za jeden z najbogatszych ekosystemów wodnych na świecie. Dlatego też utworzono tu park narodowy, a na żadnej z jego ok. 50 wysp nie ma samochodów ani hoteli (jedynie posady). Turyści biorący udział w tej 24-godzinnej wycieczce mają zapewnione – oczywiście – pełne wyżywienie. Los Roques zachwyci na pewno wszystkich swoim naturalnym pięknem i dziewiczymi pejzażami, obecność człowieka na tym prawie 2-tysięcznym archipelagu zdradzają co najwyżej nieliczne chatki w karaibskim stylu czy przycumowane przy brzegu łódki, jachty i katamarany. 

 

JEEP TOUR PO MARGARICIE

Podczas tej 8-godzinnej wycieczki pozna się różnorodne krajobrazy wyspy, zabytki z epoki kolonialnej, sanktuaria religijne, piękne plaże oraz tradycyjny sposób życia mieszkańców miejscowych wiosek rybackich i osad rolniczych. Tzw. jeep tour to wesoła przygoda (strumieniami leje się zimne piwo i wyśmienity wenezuelski rum) w pojazdach z napędem na cztery koła, które prowadzą doświadczeni kierowcy-przewodnicy. W programie znajduje się nie tylko krótki rajd po bezdrożach, ale także wizyta w historycznym Castillo de Santa Rosa (Zamku św. Róży) w stolicy Margarity – La Asunción, w El Valle del Espíritu Santo (Dolinie Ducha Świętego) z Basílica Menor de Nuestra Señora del Valle (Bazyliką Mniejszą Matki Bożej z Doliny), gdzie przechowuje się cudowny posąg patronki wyspy, rybaków i Marynarki Wojennej Wenezueli, oraz w niepowtarzalnym Parku Narodowym Laguna de La Restinga. Tutaj na turystów czeka wycieczka łodzią po wspaniałym labiryncie naturalnych kanałów biegnących przez wiecznie zielone lasy namorzynowe. Podczas niej można podziwiać egzotyczne gatunki ptaków – flamingi, głuptaki, fregaty czy pelikany. Jest też czas na odpoczynek na półwyspie Macanao słynącym z pięknych, dziewiczych i rozległych plaż. Na jednej z nich – Punta Arenas – przewidziano lunch, na który podaje się przepyszną rybę. Jeep tour po Margaricie będzie na pewno wspaniałą przygodą i doskonałą zabawą dla każdego.   

 

COCHE

Ta 9-godzinna wycieczka rozpoczyna się krótkim rejsem katamaranem żaglowym lub jachtem motorowym na sąsiednią wyspę Coche, położoną na południe od Margarity. Można na niej oddać się pełnemu relaksowi w rajskim otoczeniu, ciesząc oczy pięknymi karaibskimi krajobrazami oraz racząc się zimnymi napojami, piwem i wyśmienitymi tropikalnymi koktajlami. Turystów orzeźwia tutaj także cudowna morska bryza. Amatorów aktywnego wypoczynku z pewnością zainteresuje fakt, że Coche słynie z idealnych warunków dla miłośników wind- i kitesurfingu, a fanów opalania się i pluskania w ciepłym morzu przyciągną wspaniałe, bielutkie plaże (na czele z La Puntą). Błogi relaks przerywa jedynie pyszny lunch. Jednak po napełnieniu zgłodniałych żołądków można znowu powrócić do rajskiego odpoczynku. Bez wątpienia kilkugodzinny pobyt na malowniczej wysepce Coche zrelaksuje wszystkich turystów, zapewni im ciszę i spokój oraz wiele atrakcji.

 

 

CUBAGUA

Kolejną godną polecenia wycieczką z Margarity jest rejs po krystalicznie czystych turkusowych wodach Morza Karaibskiego na sąsiednią wyspę Cubagua. Po dotarciu na nią można uprawiać snorkeling w okolicach zatopionego u jej brzegów statku (promu) Cacica Isabel, gdzie powstała sztuczna rafa koralowa, oraz podziwiać bogatą podwodną florę i faunę. Warto też skorzystać z kąpieli w naturalnej studni z błotem, które ma dobroczynne właściwości dla skóry, oraz zrelaksować się na dziewiczej plaży. Na wyspie Cubagua Hiszpanie założyli w 1500 r. pierwszą osadę w Ameryce Południowej – Nueva Cádiz, czyli Nowy Kadyks. Dzisiaj można oglądać jedynie pozostałe po niej skromne ruiny, ogłoszone przez rząd Wenezueli Pomnikiem Narodowym (Monumento Nacional). Podczas tej 9-godzinnej wycieczki przewidziano również pyszny lunch i degustację owoców tropikalnych, a turyści cały czas mają do dyspozycji zimne napoje orzeźwiające, piwo i doskonały wenezuelski rum. Wizyta na wyspie Cubagua umożliwia nie tylko dobrą zabawę, zadbanie o zdrowie, ale i poznanie historii najstarszego miasta Wenezueli – nieistniejącego już Nueva Cádiz.   

 

 

LOS FRAILES

Miłośnicy nurkowania i snorkelingu nie powinni przegapić 7-godzinnej wycieczki na pobliski archipelag Los Frailes (Mnichów). Składa się on z 9 wysepek, położonych na północny wschód od Margarity. Turyści nie znajdą tutaj plaż, lecz doskonałe miejsca dla amatorów podwodnych przygód. Z radością zanurzą się oni w przezroczystych wodach archipelagu Los Frailes, gdzie czekają na nich kolorowe i różnorodne koralowce, barwne ryby, skorupiaki i gąbki. Podczas tej wycieczki przewidziany jest także lunch. Szczęśliwcy mogą tu znaleźć w płytkich wodach ostrygi z perłami. Nic w tym dziwnego – już hiszpańscy konkwistadorzy nazwali miejscowe wybrzeże dzisiejszej Wenezueli Costa de las Perlas, czyli „Wybrzeżem Pereł”.

 

LAGUNA DE LA RESTINGA

Dla amatorów dobrej zabawy, przygody, przyrody, relaksu i sportu polecam 4-godzinną wycieczkę kajakiem labiryntem naturalnych kanałów (20 udostępnionych jest dla turystów) Laguny de la Restinga na półwyspie Macanao na Margaricie. Płynie się wówczas pośród wspaniałych, rozległych lasów namorzynowych. Z perspektywy kajaka można podziwiać bogatą faunę morską i egzotyczne gatunki ptaków typowe dla tego cudownego miejsca, na terenie którego utworzono park narodowy. Warto się tu wybrać, ponieważ wycieczka ze wschodniej części wyspy, z pełnych hoteli kurortów turystycznych do dziewiczej Laguny de La Restinga to jak wyprawa do innego świata...   

 

 

TOUR 7 PLAŻ       

Miłośnicy gorącego słońca i rajskich karaibskich krajobrazów z pewnością będą zadowoleni z udziału w Tour 7 Playas. Podczas tej 8-godzinnej wycieczki turyści odwiedzają siedem z najbardziej atrakcyjnych plaż wyspy Margarita: Paraiso, El Yaque (mekka wind- i kitesurferów z całego świata), Bahia de Juan Griego z malowniczą La Galerą, Puerto Viejo, Manzanillo, El Agua i Parguito. Na trzech z nich przewidziano dłuższy wypoczynek – jest to czas na orzeźwiającą kąpiel w Morzu Karaibskim. Uczestnicy tego touru mają do dyspozycji zimne napoje orzeźwiające, piwo oraz poprawiający wszystkim humor wyśmienity wenezuelski rum. Nie może również zabraknąć pysznego lunchu na plaży. Tour 7 Playas jest bez wątpienia gwarancją doskonałej zabawy!   

 

PŁYWANIE Z DELFINAMI

Polecam także 4-godzinną wycieczkę z hotelu do Waterland Mundo Marino w Pampatar – wspaniałego wodnego świata na Margaricie. Tylko tutaj można przeżyć magiczne i cudowne doświadczenie – pływanie z sympatycznymi i inteligentnymi delfinami. Jest to jedyne centrum w Wenezueli, gdzie prowadzi się zajęcia z delfinoterapii – idealne dla ciała i duszy. Przez 30 minut turyści pływają i bawią się z tymi wodnymi ssakami, dotykają je i rozmawiają z nimi (niektórzy nawet śpiewają!). Wykonują również całą serię dobroczynnych dla zdrowia ćwiczeń, oczywiście, pod okiem przeszkolonego i doświadczonego instruktora. Pływanie z delfinami jest z pewnością niesamowitą zabawą i niezapomnianym przeżyciem. 

            Ten, kto zdecyduje się na wakacje na Margaricie, ale połączy błogie lenistwo na malowniczych karaibskich plażach i w komfortowych hotelach all inclusive z interesującymi wycieczkami, aktywnym wypoczynkiem wśród dziewiczej przyrody, wizytami w indiańskich wioskach, poznawaniem zapierających dech w piersiach wenezuelskich parków narodowych, nie będzie żałował swojego wyboru i przywiezie do domu cudowne wspomnienia oraz setki wspaniałych zdjęć. Naprawdę warto poznać bliżej tę dziewiczą perłę Ameryki Południowej... 


 

Artykuły wybrane losowo

Poza utartym szlakiem w Tajlandii

 

Kinga Bielejec

www.gadulec.me

 

 Sukhotai z zabytkami związanymi z początkami architektury tajskiej

Sukhothai-000597

© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

 

Tajlandia to jeden z najczęściej odwiedzanych krajów świata. Słynie z pięknych piaszczystych plaż, przejrzystych wód i przepysznej kuchni. Znajduje się tutaj mnóstwo buddyjskich świątyń i posągów. Tajlandzka stolica – Bangkok – nigdy nie zasypia. Nie wszyscy jednak wiedzą, że na krajobraz Tajlandii składają się też bujne zielone lasy i małe sielskie miasteczka, w których czas się zatrzymał.

 

Najlepsza pora na odwiedzenie tego azjatyckiego państwa to okres między listopadem a lutym. Trwa wtedy pora sucha, średnia temperatura powietrza waha się od 28 do 32°C, a opady należą do rzadkości. Jedynie na wschodnim wybrzeżu (w okolicy m.in. Koh Samui, Koh Tao, Phangan) może sporadycznie popadać. Te miesiące są również szczytem sezonu turystycznego, więc hotele w najpopularniejszych miejscach (w czasie Bożego Narodzenia i zabaw sylwestrowych do bardzo chętnie odwiedzanych zaliczają się szczególnie obiekty na wyspach) warto zarezerwować wcześniej.

 

Choć w biurach podróży Tajlandia cieszy się dużym zainteresowaniem, zazwyczaj turystom oferuje się program obejmujący mniej więcej te same atrakcje. Dlatego chciałabym zaproponować zejście z utartego szlaku zwiedzania. W tym kraju pozostało jeszcze wiele do odkrycia.

 

ZAGUBIENI W STOLICY

 

Przy wyborze zakwaterowania w stolicy Tajów korzystałam z portalu Couchsurfing. Ludzie z całego świata oferują w nim nocleg w swoim mieszkaniu i często wspólne spędzanie czasu. Zatrzymaliśmy się u Hosta, z pochodzenia Holendra. Które mniej znane miejsca w Bangkoku warto odwiedzić? – zapytałam go tuż po przylocie do tej prawie 10-milionowej metropolii. Najlepsze, co można zrobić, to się zgubić – odpowiedział. I faktycznie była to wskazówka idealna.

 

Okazało się, że największe miasto Tajlandii to nie tylko słynna ulica Khao San, okryty złą sławą Patpong (dzielnica występów ping pong show, ladyboyów, barów i ledwo trzymających się na nogach turystów), Wielki Pałac Królewski i liczne świątynie, lecz także targi oraz bazary pełne smaków, kolorów i zapachów. Koło ruchliwych skrzyżowań sprzedaje się kawałki kurczaka na patyku czy pad thai (smażony makaron z dodatkami), a na ulicznych straganach piętrzą się świeże egzotyczne owoce. Tutaj najlepszymi przewodnikami są nogi i nos. Do nieco mniej znanych, ale bardzo ciekawych atrakcji należą ulica industrialna (koło Kościoła Świętego Różańca) i Park Pałacowy Dusit, w którym znajdują się Pałac Vimanmek (największa budowla ze złotego drewna tekowego na świecie), sale tronowe, posąg króla Czulalongkorna (Chulalongkorna, Ramy V) i ogród zoologiczny.

 

TAJSKI ANGKOR WAT

 

W drodze z Bangkoku do Chiang Mai (na północy kraju) warto wysiąść na stacji Phitsanulok i wsiąść w autobus do Sukhothai. Początki tego miasta sięgają XIII w., a jego złoty okres przypada na panowanie króla Ramkhamhaenga (urodzonego między 1237 a 1247 i zmarłego w 1298 r.). To wtedy je rozbudowano i stało się jednym z największych na świecie ośrodków buddyzmu. Mniej więcej sto lat później, kiedy swoimi wpływami objęło te tereny Królestwo Ajutthaja (Królestwo Ayutthaya), Sukhothai straciło na znaczeniu. Zainteresowanie wzbudziło ponownie dopiero w XIX w. Przyczynił się do tego król Mongkut, Rama IV (1804–1868).

 

Obecnie odrestaurowane pozostałości tej historycznej stolicy Królestwa Sukhotai znajdują się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Leżą one w odległości ponad 10 km od współczesnego miasteczka nazywanego Nowym Sukhothai (Sukhothai Thani). Aby dotrzeć do wspaniałych ruin, najlepiej wypożyczyć skuter na dworcu autobusowym lub podjechać tuk-tukiem (trójkołową motorikszą). Należy jednak pamiętać, że kompleks jest duży i dzieli się na kilka stref (wejście płatne osobno), pomiędzy którymi łatwiej (i szybciej) porusza się środkami transportu.

 

W DŻUNGLI ŻYCIA

 

Przepiękny wodospad Thi Lo Su na rzece Maeklong w dystrykcie Umphang

UMPHANGTak-000299

© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

 

Z Sukhothai można udać się autobusem do Mae Sot, mało znanego miasta tuż przy granicy z Birmą (Mjanmą). Wyruszają stąd wycieczki do Umphang, miejscowości położonej na skraju dżungli, do której jedzie się ok. 165 km asfaltową drogą z 1219 zakrętami. Już sama podróż to niezapomniane przeżycie – nierzadko siedzi się w pick-upie wraz z miejscowymi żującymi betel oraz ich kurami i kogutami. Przewożenie ludzi (i zwierząt) na dachu samochodu jest tutaj normą. Na dodatek otaczające nas widoki zapierają dech w piersiach. A to dopiero początek przygody!

 

Do najpopularniejszych należą wycieczki czterodniowe. Pierwszego dnia dojeżdża się do Umphang i tu nocuje. Nazajutrz, tuż po śniadaniu, wyrusza się na spływ po niezbyt rwącej rzece Maeklong (Mae Klong). Kilka lat temu zmieniono przepisy i drewniane tratwy zastąpiono dmuchanymi pontonami. Po drodze można spotkać dzikie zwierzęta (węże, gibony, mundżaki, warany, krokodyle różańcowe) i wykąpać się w gorących źródłach. Po lunchu następuje główny punkt programu – kilkugodzinny trekking w dżungli. Oczywiście, cały czas jest się pod opieką doświadczonego lokalnego przewodnika, który zna te rejony od dziecka. Najlepiej nocować w namiocie pośrodku utworzonego w 1989 r. Sanktuarium Dzikiej Przyrody Umphang (Umphang Wildlife Sanctuary), gdzie zasypia się wśród niesamowitych odgłosów. Trzeciego dnia odwiedza się największy wodospad w Tajlandii o wdzięcznej nazwie Thi Lo Su (również Thee Lor Sue lub The Lor Sue). Ma ok. 250 m wysokości i 450 m szerokości. Robi ogromne wrażenie, w dodatku można się w nim kąpać, a niekiedy nawet z niego skakać (wszystko zależy od stanu wody). Popołudniu znów wyrusza się na trekking, a po kilku godzinach dociera się do wioski Karenów. Posługują się oni językami kareńskimi, całkiem innymi niż tajski, i dopiero od kilkunastu lat uczą się w szkołach podstawowych języka urzędowego kraju. W Tajlandii mieszka ok. 400 tys. Karenów. Zajmują się głównie rolnictwem i hodowlą. W wiosce, którą odwiedziliśmy w 2014 r., nie było zasięgu sieci komórkowych czy internetowych. Miejscowi kontaktowali się z resztą świata za pomocą aparatu umieszczonego w jedynej budce telefonicznej. Uczestnicy wycieczki śpią u lokalnej rodziny i razem z nią spożywają kolację i śniadanie. Czwartego dnia wracają do Umphang. Wiele agencji proponuje wyprawy urozmaicone półtoragodzinną przejażdżką na słoniu, po której wszyscy udają się jeepem do miasteczka. Warto dopytać o szczegóły takiej oferty, ponieważ dość często zdarza się, że zwierzęta są źle traktowane, bite i zakute w łańcuchy.

 

Okolice Mae Sot i Umphang rzadko bywają wspominane w przewodnikach czy na blogach podróżniczych. Z jednej strony można nad tym ubolewać, ponieważ to jeden z ciekawszych rejonów w Tajlandii, a z drugiej dzięki temu właśnie miejsce to nie stało się jeszcze tak oblegane przez turystów jak chociażby miasto Chiang Mai. W okolicy znajduje się także jaskinia Takobi i wspierany przez UNICEF 13-tysięczny obóz dla uchodźców z Birmy (głównie Karenów) – Umpiem Mai.

 

ODPOCZYNEK W PAI

 

Omijamy wspomniane turystyczne, chodź bardzo interesujące, Chiang Mai i udajemy się do Pai – jednego z najbardziej niezwykłych miasteczek w tym kraju. Tutaj czas się zatrzymał, życie płynie powoli, podobnie jak pobliska rzeka o tej samej nazwie. To idealne miejsce na odpoczynek od zgiełku i tłumów z całego świata. Mieszkańcy Pai mają tatuaże i dredy i słuchają Boba Marleya. Ciężko stwierdzić, czy właśnie oni przyciągnęli podobnych do siebie turystów, czy sami zaczęli naśladować styl Europejczyków, Amerykanów i Australijczyków. Jedno jest pewne – dziś to leniwe miasteczko uchodzi za mekkę backpackerów ze wszystkich stron świata. Znajdują się tu hostele, nieco bardziej luksusowe bungalowy z hamakami, na których można przeleżeć tydzień, klimatyczne restauracje i kafejki. Młodzi ludzie przyjeżdżają na 2–3 dni i zostają na tydzień (lub znacznie dłużej).

 

W Pai każdy spędzi przyjemnie czas. Jeśli odpoczynek już nam się znudzi, wystarczy wynająć skuter lub zapisać się na zorganizowaną wycieczkę. W okolicy jest mnóstwo atrakcji – kanion (Pai Canyon, Kong Lan), wodospady (w tym szczególnie malowniczy Pam Bok), gorące źródła, Most Pamięci. Po drodze warto wstąpić na pyszną kawę i ciasto do przepięknie położonej kawiarni „Coffee in Love”.

 

SŁONIE I LUDZIE

 

W odległości ok. 10 km od centrum Pai znajduje się Thom’s Elephant Camp, czyli wioska słoni, która oferuje kilkugodzinne przejażdżki na grzbiecie tych inteligentnych i wrażliwych zwierząt bądź kąpiele z nimi w pobliskiej rzece. Aby poznać je jeszcze bliżej, można odbyć tygodniowy lub dwutygodniowy wolontariat. Sens funkcjonowania miejsc, w których główną atrakcją są żywe stworzenia, to niezmiernie trudny i dyskusyjny temat. Nie inaczej jest w tej sytuacji.

 

Słonie od tysięcy lat pomagają tutejszym mieszkańcom w pracy i życiu codziennym. Niegdyś wykorzystywano je w trakcie działań wojennych i przy wycinaniu lasów. Obecnie stały się machiną do zarabiania pieniędzy. Prawie zawsze w wioskach słoni pracują samice, ponieważ samce są nieposłuszne i trudniej je kontrolować. Młode zabiera się od matek i tresuje, aby w przyszłości służyły człowiekowi. Takie szkolenia bywają niezwykle brutalne, gdyż panuje przekonanie, że każdego osobnika trzeba złamać. Trener, tzw. mahout, musi pokazać słoniowi, iż ma nad nim władzę. Nierzadko stosuje się łańcuchy i ostro zakończone kije – zarówno w trakcie szkolenia, jak i później, już podczas wykonywania określonych zadań. Zwierzęta i mahouci pracują od rana do wieczora, 7 dni w tygodniu, praktycznie przez okrągły rok, jeśli tylko jest na to zapotrzebowanie.

 

W Thom’s Elephant Camp w Pai słonie nie mają założonych łańcuchów, a turyści siedzą bezpośrednio na ich karku, a nie w niewygodnych, ciężkich krzesłach. Mimo wszystko zwierzęta muszą pracować bardzo dużo i spędzają całe życie w niewoli, posłusznie służąc swoim opiekunom. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się przekształcenie wszystkich takich ośrodków w rezerwaty przyrody, jednak wtedy zatrudnienie straciłyby tysiące mahoutów, którzy najczęściej utrzymują wieloosobowe rodziny. Prawdopodobnie Tajlandia nie jest gotowa na tak radykalne zmiany, ale przed przejażdżką na słoniu powinniśmy zastanowić się nad wszystkimi wadami i zaletami tego typu atrakcji. Być może lepiej będzie odwiedzić wioskę, w której te piękne i dostojne zwierzęta dożywają swojej starości po latach pracy, a w Thom’s Elephant Camp jedynie dać słonicom banana i pogłaskać je po trąbie, a potem stąd odjechać.

 

NIEZWYKŁA ŚWIĄTYNIA

 

Na północy Tajlandii, tuż przy granicy z Laosem i Birmą leży miasto Chiang Rai. Można tu przyjechać na jednodniową wycieczkę z Chiang Mai lub zajrzeć w drodze do innego kraju Azji Południowo-Wschodniej. Kilka kilometrów od centrum znajduje się świątynia buddyjska inna niż wszystkie – Wat Rong Khun, zwana również White Temple (Białą Świątynią). Jej nowoczesny gmach zaprojektował tajski artysta Chalermchai Kositpipat. Budowa obiektu rozpoczęła się w 1997 r. i trwa do dzisiaj. Podobno pomysłodawca powiedział kiedyś, że zostanie ukończona ok. 60–90 lat po jego śmierci. Biała Świątynia jest pełna różnego rodzaju symboli. Do głównego budynku (ubosot) prowadzi mostek, który otacza las powykręcanych rąk i dłoni należących do udręczonych dusz próbujących wydostać się z piekła. Wnętrze, z pozoru mało interesujące, zdobią wizerunki bohaterów współczesnej kultury popularnej: Batmana, Spidermana, Supermana, Jacka Sparrowa czy Harry’ego Pottera (a nawet minionków, Angry Birds i Hello Kitty). Postacie te zostały umieszczone wraz z płonącymi wieżami nowojorskiego World Trade Center, co sugeruje, że nie są w stanie uratować naszego świata. W całym obrazie dominującą rolę odgrywa natomiast wielki demon, w oczach którego znajdują się twarze Osamy bin Ladena i George’a W. Busha. Ten osobliwy mural ma uświadomić patrzącemu, że tylko Budda może zbawić ludzkość.

 

Drugą interesującą budowlą w Chiang Rai jest Baan Dam, czyli Czarny Dom. Kompleks ten stworzył Taj Thawan Duchanee. Składa się na niego kilkadziesiąt budynków z drewna, szkła, terakoty i innych tworzyw. W ich wnętrzach można podziwiać m.in. ogromny zbiór trofeów myśliwskich artysty.

 

NA RAJSKICH WYSPACH

 

Wat Rong Khun – główna świątynia i prowadzący do niej mostek

IMG 3507

© KINGA BIELEJEC/GADULEC.ME

 

Południe Tajlandii to przede wszystkim liczne wyspy i piękne plaże. Tutaj trudniej o miejsca poza utartym szlakiem. Przy wschodnim wybrzeżu, w Zatoce Tajlandzkiej leżą jedne z najciekawszych wysp. Koh Tao to mekka nurków, na Koh Phangan odbywa się słynne Full Moon Party, a Koh Samui jest najspokojniejsza z całej trójki. Na każdej z nich warto wynająć skuter, aby zwiedzać okolicę we własnym tempie. Znajdziemy tu zarówno spektakularnie położone punkty widokowe (np. John-Suwan Viewpoint lub Chalok Viewpoint na Koh Tao), jak i rajskie plaże (chociażby Thian Og na Koh Tao czy Chaloklum albo Haad Salad na Koh Phangan).

 

Wody otaczające Koh Tao stanowią idealny rejon na kurs nurkowania. Przystępne ceny, instruktorzy mówiący w wielu językach i niezwykły podwodny świat sprawiają, że to właśnie na tę wyspę przyjeżdżają turyści spragnieni nowych doznań. W jej bezpośrednim sąsiedztwie wyróżnia się 25 atrakcyjnych miejsc nurkowych, wśród których najbardziej znane są Japanese Gardens, Red Rock, Shark Island, White Rock, Southwest Pinnacle, Mango Bay, Chumporn Pinnacle, Green Rock, Hin Wong, Sail Rock czy Twins Peak. Średnia głębokość wynosi mniej więcej 12–18 m, jednak bez problemu znajdziemy punkty dla bardziej zaawansowanych nurków (do 45 m głębokości). Widoczność sięga ok. 15, a nawet 30–40 m w sprzyjających warunkach.

 

Full Moon Party, Half Moon Party, zabawa sylwestrowa czy Boże Narodzenie – na Koh Phangan okazji do świętowania jest bez liku. Na plaży Haad Rin raz w miesiącu gromadzi się od 10 do 30 tys. młodych ludzi z całego świata. Ściągają tutaj, aby słuchać muzyki, tańczyć i popijać drinki z napoju energetycznego, soku i alkoholu (najczęściej lokalnego rumu) podawane z lodem w plastikowych wiaderkach, a zwane buckets. Imprezowicze krążą do białego rana między kilkoma różnymi scenami wystawionymi nad brzegiem Zatoki Tajlandzkiej. Wszyscy mają pomalowane twarze i odblaskowe koszulki, a kolejka do studia tatuażu ciągnie się przez pół ulicy. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się w 1985 r., kiedy po raz pierwszy podczas pełni księżyca bawiła się tu grupa 20–30 turystów. Obecnie to jedna z największych plażowych imprez na świecie. Oprócz tego na Koh Phangan organizuje się także Black Moon Party na plaży Baan Tai (raz w miesiącu, gdy księżyc jest w nowiu) i Half Moon Party w małym lesie leżącym ok. 2 km w głąb lądu (dwa razy w miesiącu, w czasie pierwszej i ostatniej kwadry).

 

Na zachodnim wybrzeżu kraju znajdują się m.in. miasta Krabi i Ao Nang. Same w sobie nie są zbyt ciekawe, jednak będą doskonałymi bazami wypadowymi na maleńkie wysepki lub półwyspy. W Tajlandii obowiązkowo należy odwiedzić plażę Railay (Rai Leh) i archipelag Phi Phi. Na Koh Phi Phi Leh był kręcony słynny film Niebiańska plaża (2000 r.) z Leonardem DiCaprio w roli głównej. Półwysep Railay jest z kolei świetnym miejscem na odpoczynek i znakomitym rejonem dla miłośników wspinaczki skalnej. Niestety, zarówno jego, jak i archipelag Phi Phi oblegają tłumy turystów, szczególnie w okresie ferii świątecznych.

 

Blisko granicy z Malezją znajduje się wyspa idealna dla osób kochających dziką przyrodę, ceniących spokój i ciszę. Infrastruktura turystyczna na Koh Tarutao jest bardzo ograniczona, dlatego jej rejon pozostaje niemal dziewiczy i niezmieniony przez człowieka. Biuro Narodowego Parku Morskiego Tarutao udostępnia bungalowy do wynajęcia, można też rozbić tutaj namiot (swój lub wypożyczony na miejscu).

 

ULICZNE JEDZENIE

 

Tajska kuchnia uchodzi za jedną z najsmaczniejszych na świecie. Co ciekawe, bardzo często jedzenie uliczne, przygotowywane w budkach przez starsze kobiety, jest dużo lepsze niż w restauracjach. Do najpopularniejszych potraw należy pad thai – podsmażony makaron ryżowy z pastą z tamaryndowca, sosem rybnym, sokiem z limonki, jajkiem, chili, czosnkiem, kiełkami fasoli mung i kurczakiem lub krewetkami. Kolejne danie, którego trzeba spróbować w Tajlandii, to tom yum (tom yam). W tej kwaśno-ostrej zupie bazę stanowi wywar z kurczaka bądź wieprzowiny wzbogacony trawą cytrynową, liśćmi papedy, sokiem z limonki, przyprawą galangal, sosem rybnym i chili. Występuje w dwóch wersjach – z mleczkiem kokosowym i bez niego. Miłośnicy ostrych smaków powinni skosztować sałatki z zielonej papai (som tam). Oprócz cienkich pasków tego owocu dodaje się do niej m.in. fasolę, pomidory, czosnek, orzeszki ziemne, sos rybny, sok z limonki, cukier palmowy i chili. Koniecznie należy również spróbować różnych rodzajów curry – zielonego, żółtego i czerwonego. A na koniec warto zjeść jeden z najpyszniejszych deserów świata – mango sticky rice (khao niao mamuang), czyli kleisty ryż z mleczkiem kokosowym i świeżym mango. To prawdziwe niebo w gębie!

 

KRÓL TAJLANDII

 

W artykule o Tajlandii nie można pominąć tak istotnej kwestii, jaką jest rodzina królewska. Bhumibol Adulyadej (Rama IX) zmarł 13 października 2016 r. w Bangkoku w wieku 88 lat. Był najdłużej panującym monarchą na świecie (wstąpił na tron w czerwcu 1946 r.). Rodacy uwielbiali swojego króla, stanowił dla nich ogromny autorytet, zdjęcia z jego podobizną wisiały wszędzie, a o rodzinie królewskiej nie wypadało powiedzieć złego słowa. Tuż po śmierci władcy miliony osób opłakiwały go na ulicach, na tydzień (a nawet miesiąc) zamknięto wiele barów i klubów, w państwie ogłoszono roczną żałobę. Jego jedyny syn i następca, Maha Vajiralongkorn (Rama X), ma niezmiernie trudne zadanie. Król Bhumibol Adulyadej był powszechnie szanowany. Jego potomek natomiast jest równie powszechnie nielubiany.

 

Tajlandia to kraj kontrastów, rozmaitych smaków i kolorów. Mimo iż z roku na rok odwiedza ją coraz więcej turystów, wciąż można tu znaleźć miejsca mniej popularne, leżące z dala od zgiełku i rewirów naganiaczy. Niekiedy dotarcie do takich zakątków zajmuje sporo czasu, ale na pewno warto zejść z utartego szlaku i odwiedzić dżunglę w okolicy Umphang czy kanion i wodospady koło Pai. Promocje na loty do Bangkoku zdarzają się coraz częściej, aż żal z nich nie skorzystać. Na koniec trzeba dodać, że Tajlandia sprawdza się idealnie jako kraj na pierwszą podróż do Azji – jest egzotyczna, ale nie tak bardzo osobliwa i obca dla Europejczyka jak Indie bądź Indonezja.

 

Koh Phi Phi Leh – rajska zatoka Maya

ao-maya-mu-ko-phi-phi - Kopia

© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

 

 

Wiele twarzy Panamy

1__Playa_San_Blas1.jpg

Rajska wysepka w archipelagu San Blas

©VISITPANAMA.COM

Mariusz Kozak-Zagozda


Według jednych teorii nazwa kraju pochodzi z języka Indian Cueva i znaczy „miejsce obfitości ryb”, zgodnie z innymi tłumaczy się ją na „obfitość motyli”. Najlepiej opisują go jednak słowa jednego z bohaterów powieści „Krawiec z Panamy”, autorstwa Anglika Johna le Carré: „Mamy wszystko, czego Bóg potrzebował, by stworzyć raj: żyzne ziemie, plaże, góry, dziką przyrodę, co krok drzewa pełne owoców, a wokół wspaniałych ludzi”. Jeśli więc macie przed oczami wizję idealnych tropików, najprawdopodobniej myślicie właśnie o Panamie.

Więcej…

Intrygująca Tanzania i urzekający Zanzibar

KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA
www.karolinasypniewska.pl

 

<< Podobnie jak sąsiednia Kenia, Tanzania od zawsze była jednym z najczęściej odwiedzanych afrykańskich krajów i to nie tylko przez zorganizowane wycieczki, ale również przez indywidualnych turystów. Podróżników przyciągają tutaj dziewicza przyroda, rdzenne ludy, rozległe przestrzenie i krajobrazy jak z marzeń sennych. Afryka rządzi się jednak swoimi prawami, którym musimy po prostu się podporządkować. Jeśli tylko uzbroimy się w cierpliwość, z uśmiechem na twarzy zniesiemy kilkukrotne zmiany koła dziennie, długotrwałe wypatrywanie dzikich zwierząt czy biurokrację różnych instytucji… Pod względem infrastruktury turystycznej Tanzania to jedno z najlepiej rozwiniętych miejsc na Czarnym Lądzie. Przeważająca większość odwiedzających ją gości podczas swojego pobytu decyduje się połączyć ekscytujące safari w parku narodowym z błogim wypoczynkiem na rajskim Zanzibarze. Zapraszam zatem do mojego magicznego afrykańskiego zakątka. >>

Więcej…