opracował:

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

To pytanie postawiliśmy trzem wybranym ekspertkom, znającym doskonale ten idylliczny archipelag na Oceanie Indyjskim, nazywany Wyspami Przypraw (Spice Islands), leżący u wybrzeży Afryki Wschodniej i należący do Tanzanii. Co istotne, tworzy go nie tylko popularna w Polsce wyspa Unguja, zwana potocznie Zanzibarem, ale także m.in. zielona, koralowa Pemba, malutka Changuu (Prison Island) z kolonią żółwi olbrzymich przywiezionych na nią w 1919 r. z Seszeli, ekskluzywna i niezmiernie czarująca Mnemba, prywatna Chumbe z otaczającymi ją spektakularnymi rafami czy wreszcie znajdująca się na jego południowym krańcu przepiękna Mafia, będąca prawdziwym rajem dla nurków, wędkarzy, miłośników dziewiczej natury i błogiego relaksu w ciszy i spokoju.    

ESTERA HESS

WŁAŚCICIELKA BIURA PODRÓŻY ESTA TRAVEL

Zanzibar to dla mnie przede wszystkim archipelag pachnący przyprawami. Za każdym razem na wyspie Unguja (zwanej potocznie Zanzibarem) wracam na tutejszą wielką plantację przeróżnych krzewów, drzew, kwiatów i innych roślin, aby przemierzać ją w asyście lokalnego przewodnika. Czasem trafia się taki, który łamaną polszczyzną wtrąca trudne nazwy poszczególnych przypraw. Ożywia ich smaki i aromaty, gdy pokazuje kolejne bulwy i podtyka pod nos małe plasterki owoców lub kwiaty o znajomych zapachach.

 

Poza tym Zanzibar kojarzy mi się też z cudną, choć czasem zaskakującą, plażą. Zanim ją ujrzałam, nie wiedziałam, że przypływy i odpływy mogą tak bardzo zmienić widok wybrzeża. Jak wielkie było moje zdziwienie, kiedy obudziłam się pewnego ranka i zobaczyłam, że ocean w okolicy bungalowu przesunął się o kilkadziesiąt metrów. Co więcej, odsłonił całkiem pokaźną plantację trawy morskiej. Pojedyncze rośliny owinięte przy paliku rosły w równych rządkach na wczoraj jeszcze niebiańskiej plaży. W specjalnych gumowych butach udałam się na safari po odsłoniętym wybrzeżu. Udało mi się wypatrzeć wiele koralowców, jeżowców i krabów, a nawet małe rybki. Ciepłe, turkusowe wody w okolicy Zanzibaru są idealnym miejscem do nurkowania i uprawiania snorkelingu.

 

Ponieważ lubię jeść, zawsze tęsknie również za wspaniałym smakiem zanzibarskich owoców, warzyw, ryb i owoców morza. Polecam szczególnie małe knajpki znajdujące się wprost na plażach. Podaje się w nich przepyszne dania.

 

Ostatnio Zanzibar odżył w mojej pamięci z zupełnie innego powodu, bo dzięki biograficznemu filmowi Bohemian Rhapsody opowiadającemu o zespole Queen. Jego wokalista Freddie Mercury pochodzi właśnie stąd. Gdy słucham teraz znowu jego piosenek, przypominam sobie miejsca wspomniane w filmie, które już widziałam.

 

JADWIGA KOŚCIÓŁEK

MENEDŻERKA DS. PODRÓŻY W DREAMGO

Zanzibar… Już sama nazwa tego afrykańskiego archipelagu przywołuje egzotyczne skojarzenia: uginające się pod ciężarem kokosów wysmukłe palmy, plaże o drobnym, śnieżnobiałym piasku i oblewający je niewiarygodnie turkusowy ocean, po którego gładkiej tafli suną leniwie tradycyjne drewniane łodzie dau (dhow). Bajeczne widoki, niczym z najpiękniejszej wakacyjnej pocztówki, przyciągają tu turystów z całego świata. Nic dziwnego, że największa z tutejszych wysp, Zanzibar, stanowi coraz popularniejszy cel podróży – w takim otoczeniu z pewnością podładujemy baterie i wypoczniemy od codziennego zgiełku i pośpiechu.

 

Kto miał okazję odwiedzić ten zakątek Afryki, wie, że oczarowuje on nie tylko rajskimi widokami, ale również niezwykłymi zapachami. Nie bez powodu nazywany bywa Wyspą Przypraw (Spice Island). Aromat świeżego cynamonu, goździków czy gałki muszkatołowej jest nieodłącznym elementem wakacji na Zanzibarze. Towarzyszy turystom podczas zakupów na targu w Stone Town, romantycznej kolacji w lokalnej restauracji lub wizyty na jednej z wielu plantacji przypraw. Najlepiej przekonać się o tym za pomocą własnego nosa!

 

Zanzibar to również jego niesamowici, zawsze radośni mieszkańcy żyjący swoim spokojnym, wyspiarskim życiem. Z pewnością natkniemy się tu na uśmiechniętych od ucha do ucha Masajów spacerujących po plaży z całym naręczem rzeźbionych figurek i koralików, kobiety w barwnych strojach pielęgnujące ukryte pod wodą poletka alg i oczywiście grupki roześmianych dzieci, chętnie zagadujących turystów. Pomimo skromnych warunków życia Zanzibarczycy zarażają wszystkich wokół swoim radosnym nastrojem i zachęcają do stosowania na co dzień dewizy hakuna matata. To pozytywne nastawienie jest chyba najcenniejszą pamiątką, jaką możemy przywieźć ze sobą z podróży na Zanzibar.

 

LAURA KUZAK-MARKOWSKA 

WŁAŚCICIELKA BIURA PODRÓŻY NA ZANZIBARZE ZAN POL TOUR

Archipelag Zanzibar kojarzy mi się z dziesiątkami wysepek otoczonych piękną rafą koralową, tysiącem odcieni niebieskiego, białymi plażami z pudrowym piaskiem i pływami oceanu. Podczas przypływów turyści zażywają kąpieli, miłośnicy kitesurfingu szaleją na deskach z latawcem, Masajowie sprzedają biżuterię na wybrzeżu. W trakcie odpływów wczasowicze często się nudzą, ale miejscowi mają mnóstwo pracy. Kobiety uprawiają algi, mężczyźni łowią ośmiornice, a dzieci wygrzebują z piasku ślimaki i inne stworzenia, zupełnie nieznane Europejczykom i według nich niejadalne.

 

Zanzibar to dla mnie również, a może przede wszystkim Stone Town, historyczna część stolicy autonomii, i Dom Cudów (House of Wonders), górujący nad miastem pałac widoczny już z daleka. Znajdują się tu białe kamienice budowane z koralowca z ręcznie rzeźbionymi drzwiami, a uliczki wypełniają kolorowe stragany. W powietrzu unoszą się egzotyczne zapachy przypraw i orientalnych potraw.

 

Każda wyspa archipelagu jest wyjątkowa. Changuu, inaczej Prison Island, gości zawsze mnóstwo turystów. Działa na niej ośrodek z żółwiami olbrzymimi, pochodzącymi z Seszeli. Prywatna Mnemba uchodzi za miejsce elitarne, bo ze względu na wysokie koszty zakwaterowania niewiele osób tu trafia. Na Tumbatu, wyspę szamanów, dostać mogą się tylko nieliczni i jedynie z pozwoleniem shehe (miejscowego sołtysa) z Nungwi. Chumbe należy do prywatnego rezerwatu przyrody Chumbe Island Coral Park z prawdopodobnie najpiękniejszą rafą koralową na archipelagu.

 

Główna zanzibarska wyspa – Unguja – to raj dla turystów. Każdy znajdzie na niej swoją ulubioną plażę. Nungwi przypadnie do gustu osobom lubiącym zabawę do rana, Kendwa spodoba się wielbicielom wspaniałych zachodów słońca, na Muyuni i Matemwe wciąż można spacerować w samotności, a Paje stanowi cel wypraw kitesurferów. Ja na Zanzibarze znalazłam swój dom.

 

 

Artykuły wybrane losowo

PORTUGALIA – NA KOŃCU ŚWIATA

ELŻBIETA PAWEŁEK

 

<< Podobno kiedyś odpoczywali tutaj bogowie. Stąd Vasco da Gama wyruszał na podbój nowych lądów. Dziś ściągają tu podróżnicy, golfiści, amatorzy przygód na zielonych, górskich szlakach oraz miłośnicy doskonałych win. Niewielka Portugalia urzeka urodą plaż i wiosek rybackich. Kusi wspaniałymi zabytkami i wiecznym słońcem. >>

Na południu kraju znajdują się piaszczyste zatoki, malownicze porty rybackie, wypielęgnowane pola golfowe i mariny zapełnione jachtami. To raj dla aktywnych turystów, żeglarzy i surferów, a także zwykłych miłośników plażowania. Wystarczy jednak ruszyć na północ, a krajobraz się zmienia, staje się bardziej wyżynny, a nawet górski. Dwie wielkie rzeki – Tag (po portugalsku Tejo) i Duero (nazywana w Portugalii Douro), biorące swój początek w Hiszpanii, płyną w kierunku zachodnim przez kraj i wpadają do Oceanu Atlantyckiego. W ich ujściach leżą stołeczna Lizbona oraz Porto, skąd pochodzi najsłynniejszy portugalski produkt – wino porto.

Więcej…

Na drogach Turkmenistanu i Uzbekistanu

WIOLETTA HUTNIK

WOJCIECH ILKIEWICZ

www.wojtektravel.pl


Podczas podróży po Azji Środkowej możemy wyruszyć w drogę wzdłuż kojarzącego się z magią Dalekiego Wschodu Jedwabnego Szlaku, ze zdumieniem odetchnąć z ulgą w białym mieście na pustkowiu, udać się na poszukiwania znikającego morza czy zajrzeć do niesamowitej ognistej dziury w ziemi, przypominającej piekło w miniaturze, albo poczuć się jak bohater powieści „Proces” Franza Kafki, gdy przyjdzie nam czasami zmierzyć się z biurokratyczną machiną. W tej suchej i gorącej krainie nic nie jest oczywiste. Na każdym kroku dostrzeżemy mnóstwo zadziwiających miraży.

Więcej…

Toskańskie dolce far niente

ANNA KŁOSSOWSKA

italiannawdrodze.blogspot.com

 

<< „A tavola ’un s’invecchia”, czyli „Przy stole się nie starzeje” – przekonuje w lokalnym dialekcie regionalne przysłowie. Właśnie od posiłku z kieliszkiem wina warto zacząć podróż po Toskanii. Niekoniecznie trzeba ruszać tropem zdyszanych grup, w tempie „presto” zaliczających w letnim skwarze popularne zabytki: Krzywą Wieżę w Pizie, Piazza del Campo w Sienie słynącej z wyścigu konnego, Palio, czy Katedrę Matki Boskiej Kwietnej z kopułą Filippa Brunelleschiego i tzw. Most Złotników, Ponte Vecchio, we Florencji. Jest tu wiele innych miejsc do zobaczenia. >> 

Więcej…