ALEKSANDRA ŁUKSZA

 

                                                                                                                                               FOT. METROPOLITAN-TOURING.COM

<< Marzy Ci się lot paralotnią nad Oceanem Spokojnym, polowanie na kajmany albo nurkowanie z gigantycznymi żółwiami? A może wolałbyś zejść w głąb krateru aktywnego wulkanu, obserwować latające kondory, stanąć na dwóch półkulach Ziemi naraz, zjeść najbardziej egzotyczne owoce świata, zobaczyć z bliska wieloryby czy też pójść z Indianami na spacer po dżungli amazońskiej? Zresztą nieważne, jak wyjątkowe są Twoje marzenia... Jeśli chcesz zacząć je spełniać, przyjedź do Ekwadoru! >>

República del Ecuador, czyli Republika Ekwadoru, choć wielkością prawie dorównuje Polsce, należy do najmniejszych państw Ameryki Południowej (ma „tylko” niecałe 285 tys. km² powierzchni). Hiszpańskie słowo ecuador oznacza równik, bowiem przez terytorium tego kraju przechodzi jego linia. Ze względu na swoje położenie i ukształtowanie terenu to na pewno jedno z najbardziej zróżnicowanych państw na ziemi.

 

Mówi się, że co kraj, to obyczaj. W przypadku Ekwadoru można powiedzieć: co region, to inna kultura, kuchnia i tak różny styl życia, że wydaje się, iż pojawiłeś się nagle w innym państwie. W Andach znajdziesz wulkany wysokie na ponad 5 tys. metrów, miasteczka we wciąż aktywnych kraterach, świnki morskie i lud mówiący językiem keczua (quechua, quichua). Na gorącym wybrzeżu Pacyfiku spotkasz wieloryby i ludzi tańczących salsę do białego rana. W tropikalnej amazońskiej dżungli żyją kajmany i plemiona, które nie szukają kontaktu z naszą cywilizacją, a na Wyspach Galapagos zachwycą Cię unikatowe gatunki fauny i flory. Każdy z tych światów fascynuje, cieszy i zaskakuje, a wszystkie z nich poznamy podczas jednej wyprawy.

 

Jedyna taka stolica

Stolica Ekwadoru – Quito (San Francisco de Quito) – leży na wysokości ok. 2800 m n.p.m., na zboczu wciąż czynnego wulkanu Pichincha (4794 m n.p.m.). Ostatnią jego aktywność zarejestrowano w 1999 r., gdy obsypał miasto kilkucentymetrową warstwą popiołu. Jednak jeśli wierzyć statystyce, podobna sytuacja powtórzy się dopiero za kilkaset lat, więc Ekwadorczycy i odwiedzający ich turyści mogą spać spokojnie.

FOT. METROPOLITAN-TOURING.COM

Kopuły Kościoła La Compania w Quito, w tle szczyt El Panecillo

 

Chlubą ekwadorskiej metropolii jest Centro Histórico de Quito,czyli Centrum Historyczne Quito. To największa i najlepiej zachowana staromiejska dzielnica w całej Ameryce Południowej. Zwiedzanie najlepiej zacząć od Placu Niepodległości (Plaza de la Independencia), zwanego też Wielkim Placem (Plaza Grande), który już od XVI w. był miejscem spotkań i centrum najważniejszych wydarzeń w stolicy. To tutaj w 1809 r. po raz pierwszy mieszkańcy Ameryki Południowej wystąpili przeciw władzy Hiszpanów, a wydarzenie to nazwano później Pierwszym Krzykiem Niepodległości (Primer Grito de la Independencia). Przy placu znajdują się XVI-wieczna Katedra Metropolitalna (Catedral Metropolitana), Pałac Arcybiskupów, Ratusz oraz Palacio de Carondelet, znany jako Pałac Prezydencki. Od placu odchodzą liczne wąskie uliczki, wśród których warto się zgubić, aby odkryć piękne barokowe kościoły, franciszkańskie klasztory zbudowane na fundamentach z kamieni pochodzących z dawnych budowli Inków, kolonialne konwenty czy republikańskie domy hiszpańskich kupców i poszukiwaczy złota. Gdy w 1978 r. UNESCO umieszczało Quito na swojej prestiżowej Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości, opisało je m.in. tymi słowami: ręka ludzka i moc natury zgrały się, aby wspólnie stworzyć dzieło niepowtarzalne i doniosłe.

 

Aleja Wulkanów

Po kilkudniowej aklimatyzacji w Quito można już wyruszyć w wyższe partie Andów Północnych. Ekwador ma powierzchnię mniejszą niż Polska, ale znajdują się na niej aż 84 wulkany, z których 8 jest aktywnych. Jednak do najbardziej prestiżowego grona, czyli Alei Wulkanów (Avenida de los Volcanes), wchodzą jedynie te osiągające ponad 4500 m n.p.m. Najwyższy z nich to Chimborazo (6268 m n.p.m.), który dzięki swojej wysokości oraz położeniu blisko równika, stanowi najbardziej oddalony od środka Ziemi punkt na świecie. Według legendy andyjskich Indian jego żoną jest Mama Tungurahua (5023 m n.p.m.). Reaguje ona na zdrady męża czerwonym gniewem, objawiającym się erupcjami i wypuszczaniem chmur popiołu. Nie wiadomo, z kim romansuje Chimborazo, ale Tungurahua to niewątpliwie najaktywniejszy wulkan Ekwadoru – niemal codziennie daje pokaz niesamowitej siły natury.

FOT. METROPOLITAN-TOURING.COM

Wulkan Chimborazo (6268 m n.p.m.) w Andach

 

Jednak to o Cotopaxi (5897 m n.p.m.) marzą podróżnicy i amatorzy wysokogórskich wspinaczek. Dotarcie do krateru tego najwyższego czynnego wulkanu pokrytego lodowcem wymaga nie tylko sprawności fizycznej, ale także odporności na zmniejszoną zawartość tlenu w powietrzu, którego ubytek odczuwa się na takiej wysokości z każdym krokiem. Cotopaxi zdobędziemy jedynie pod opieką wykwalifikowanego przewodnika. Wynajmiemy go bez problemu w dobrych biurach podróży, gdzie wypożyczymy też sprzęt niezbędny podczas wędrówki. Wspinaczkę na szczyt tego słynnego wulkanu rozpoczyna się zazwyczaj o północy, aby znaleźć się na wierzchołku o wschodzie słońca i mieć chmury i cały świat pod stopami.

 

W drodze nad Pacyfik

Klimat Ekwadoru zmienia się wraz wysokością nad poziomem morza. Wystarczy zaledwie godzina jazdy samochodem z Quito, aby znaleźć się w wilgotnym lesie równikowym, gdzie roślinność przypomina scenografię z filmu Stevena Spielberga Park Jurajski. Gigantyczne liście, palmy, orchidee i helikonie są tutaj stałym fragmentem krajobrazu, a uprawy kukurydzy zastępują plantacje kawy, palm kokosowych, kakao i wszystkich owoców egzotycznych, jakie możemy sobie wymarzyć, a które zapełniają stoiska przydrożnych sprzedawców. Chirimoya (flaszowiec peruwiański), guanábana (flaszowiec miękkociernisty) czy zapote (Quararibea cordata) to tylko przykłady, których czasami na próżno by szukać w polskim słowniku.

FOT. METROPOLITAN-TOURING.COM

Malecon 2000 w Guayaquil - promenada nad rzeką Guayas

 

Największym ośrodkiem miejskim nie tylko na wybrzeżu kraju, ale też w całym Ekwadorze, jest ok. 2,5-milionowy Guayaquil (Santiago de Guayaquil) – najważniejszy port i centrum gospodarcze państwa. Ze względu na strategiczne położenie u ujścia rzeki Guayas w XVI i XVII w. miasto to bywało celem ataków najsławniejszych piratów. Najstarsza jego część spłonęła w licznych pożarach. Obecnie najciekawszą atrakcję, centrum rozrywki, życia nocnego i kultury stanowi Malecón 2000 – 2,5-kilometrowy bulwar prowadzący do najdawniejszej dzielnicy, czyli Las Peñas, gdzie zachowały się elementy tradycyjnej zabudowy. Warto także odwiedzić Park Seminarium (Parque Seminario) przed Metropolitalną Katedrą Guayaquil (Catedral Metropolitana de Guayaquil), w którym na wolności żyje kilkadziesiąt iguan, chętnie pozujących do zdjęć.

W Guayaquil rozpoczyna się Droga Słońca (Ruta del Sol), ciągnąca się wzdłuż brzegu Pacyfiku aż do Esmeraldas na północy kraju. Na tym malowniczym szlaku turyści mogą obejrzeć klify, białe piaski i wulkaniczne skały wybrzeża oraz wybrać się na wycieczkę po lasach namorzynowych lub polatać na paralotni nad oceanem. Mijane miasteczka urzekają latynoskim klimatem, kuszą kokosami sprzedawanymi na plaży i nęcą gorącymi rytmami salsy. Warto zajrzeć również do Parku Narodowego Machalilla (Parque Nacional Machalilla), gdzie od lipca do września można obserwować wieloryby. Każdego roku te wielkie ssaki przemierzają tysiące kilometrów z Antarktydy w okolice równika, aby w ciepłych wodach rozpocząć okres godowy. Przypływa ich tutaj tak wiele, że podczas kilkugodzinnej wyprawy statkiem w głąb oceanu na pewno zobaczymy, jak wynurzają się na powierzchnię, bawią z młodymi i wypuszczają w powietrze fontanny wody.

 

Amazonia pobudza zmysły

Po wędrówkach na szczyty wulkanów i wygrzaniu się na plażach Pacyfiku czas przenieść się do kolejnej ekwadorskiej krainy – puszczy amazońskiej. Aby dobrze wykorzystać czas spędzony w dżungli, trzeba wyostrzyć wszystkie zmysły. Świdrujące odgłosy pojawiające się w oddali należą do niezliczonych papug, kolibrów, motyli i insektów. Trzeba mieć oczy szeroko otwarte, żeby podczas wycieczki łodzią po amazońskich rzekach dojrzeć zwierzęta: małpy, tapiry, jaguary czy kajmany. Zewsząd dochodzić będą do nas zapachy: owoców kakaowca czy pomarańczy zerwanej prosto z gałęzi, kory drzewa cynamonowego, z której Indianka poda nam herbatę na śniadanie, czy nadchodzącego deszczu. Dżungla amazońska zajmuje prawie połowę terytorium Ekwadoru, a żyje w niej mniej niż 5 proc. populacji kraju. Znajduje się tu 9 chronionych obszarów przyrody, w tym Rezerwat Dzikiej Przyrody Cuyabeno (Reserva de Producción Faunística Cuyabeno), w którego rzekach pływają różowe delfiny słodkowodne – inie, oraz Park Narodowy Yasuní (Parque Nacional Yasuní), gdzie żyją z dala od cywilizacji plemiona Huaorani.

Do dziewiczych lasów Amazonii mogą dotrzeć nie tylko tak wytrwali podróżnicy, jak sam Tony Halik. Dzienna i nocna wędrówka po dżungli, łowienie piranii, obserwacja kajmanów, wizyty w indiańskich wioskach – to tylko nieliczne atrakcje oferowane przez miejscowe agencje turystyczne. A wszystko odbywa się pod czujnym okiem lokalnych przewodników, dzięki którym każda chwila w ekwadorskiej części Niziny Amazonki będzie ucztą doznań, pobudzającą zmysły i wyobraźnię.

 

Magiczne Galapagos

Czwarty świat Ekwadoru oddalony jest od jego kontynentalnych brzegów o ok. 970 km. Mowa tu o położonych na Oceanie Spokojnym Wyspach Galapagos, które ze względu na niespotykane nigdzie indziej na świecie gatunki fauny i flory przyczyniły się do powstania słynnej teorii ewolucji Karola Darwina (1809–1882). Do archipelagu należy 13 dużych i 5 mniejszych wysp, które otoczone są zarówno ciepłymi, jak i zimnymi prądami morskimi. To one sprawiają, że zobaczymy tu z jednej strony pingwiny, foki i albatrosy, a z drugiej – towarzyszące im ciepłolubne kormorany, iguany i flamingi. Na Galapagos turyści nawiązują niezwykły kontakt z przyrodą.

FOT. METROPOLITAN-TOURING.COM

Słynne żółwie słoniowe z Galapagos ważą nawet ponad 400 kg

 

Wyspy nigdy nie były częścią kontynentu, więc zwierzęta żyły tutaj w zupełnej izolacji od świata i nie rozwinęło się u nich uczucie strachu przed człowiekiem. Nigdzie indziej na ziemi nie zobaczymy gigantycznych żółwi słoniowych spacerujących w spokoju pomiędzy plażowiczami albo fok wygrzewających się na ławeczkach przed 5-gwiazdkowym hotelem. Nic więc dziwnego, że archipelag stanowi też prawdziwą mekkę dla wielbicieli nurkowania i snorkelingu. Przyciąga ich w te okolice możliwość pływania wśród tysiąca ryb o wszystkich kolorach tęczy, delfinów, rekinów i setek żółwi. Wylegujące się w promieniach słońca foki i lwy morskie na widok nurków często ożywiają się i zapraszają do wspólnej zabawy.

Jeden kraj – cztery światy, a w nich tysiące marzeń do spełnienia. Tutaj nie musisz wybierać, czy zejść do krateru, zaszyć się w niedostępnej dżungli czy podglądać wieloryby. W tym południowoamerykańskim kraju masz to wszystko w zasięgu ręki. W Ekwadorze czeka na nas prawdziwe all inclusive…  

 

Artykuły wybrane losowo

Nepal – w cieniu Himalajów

MAŁGORZATA MIKULSKA

 

Niejeden zapalony podróżnik marzy o ujrzeniu na własne oczy okrytych wiecznym śniegiem nepalskich ośmiotysięczników. Majestat najwyższych gór świata przyciąga jak magnes wszystkich, którzy pragną zmierzyć się z siłami natury. Jest coś pierwotnego, a jednocześnie podniosłego w tej wędrówce wśród przepaści, górskich jezior i osad ludzkich odciętych od cywilizacji w kraju, gdzie buddyzm przeplata się z hinduizmem, tworząc osobliwą mistyczną mozaikę.

  FOT. MAŁGORZATA MIKULSKA

Nepal wydaje się z pozoru maleńkim, ubogim państwem, umiejscowionym pomiędzy dwiema potęgami światowymi: Chinami i Indiami. Obszar kraju zajmują w ponad 80 proc. góry o średniej wysokości 6 tys. m n.p.m., co znacznie ogranicza możliwość szybkiego przemieszczania się. Takie ukształtowanie terenu stwarza dość trudne warunki do życia. Jednak dzięki temu, że pasma górskie rozciągają się wzdłuż granic Nepalu, izolują go od wpływów z zewnątrz. Dlatego mogła tu powstać bardzo unikalna mieszanka kulturowa. Himalaje odcinają Nepal od Tybetu i Chin, a góry Mahabharat od Indii. 

Więcej…

WYSPIARSKA HISZPANIA, czyli recepta na wakacje pełne wrażeń

WOJCIECH KUDER

 

Hiszpańskie wyspy to kraina słońca, wiecznej wiosny i niebiańskich plaż, wina o nieskazitelnym smaku i wyśmienitych potraw opartych na owocach morza i rybach, aromatycznych przyprawach oraz warzywach. Są one prawdziwym rajem dla turystów, żeglarzy i golfistów, ojczyzną słodkich pomarańczy, jak również ludzi, którzy swoim optymizmem i radością życia potrafią zarazić każdego. To także wymarzone miejsce dla plażowiczów i miłośników nurkowania, amatorów górskiej wspinaczki oraz spragnionych wrażeń wędkarzy. Hiszpańskie wyspy przyciągają wszystkich tych, którzy kochają beztroski wypoczynek oraz szaloną zabawę.

Więcej…

Mozaika andaluzyjska

1605

© PATRONATO PROVINCIAL DE TURISMO DE GRANADA

 

MONIKA BIEŃ-KÖNIGSMAN

www.hiszpanskiesmaki.es

 

Andaluzja to czarodziejka, kraina położona pomiędzy – już nie całkiem w Europie, a jeszcze nie w Afryce. Jest jak kobieta tańcząca flamenco w „tablao” i na plaży w nocy. Codzienność ma tu smak tapas i jerez (sherry). Surowe góry sąsiadują z Oceanem Atlantyckim oddzielonym od Morza Alborańskiego Cieśniną Gibraltarską. W Andaluzji znajduje się jeden ze starożytnych słupów Heraklesa. Urodził się w niej słynny gitarzysta flamenco Paco de Lucía. Dziś dźwięki gitary rozbrzmiewają wśród ulic miast, których prawdziwym skarbem są mauretańskie budowle – monumentalne, a jednocześnie finezyjnie zdobione. Wszystkie te elementy tworzą wyjątkową andaluzyjską mozaikę.

Więcej…