PAWEŁ PAKIEŁA

 

 FOT. SANDALS&BEACHES RESORT

<< Radosna ojczyzna Boba Marleya, rastafarian i reggae ma w sobie coś takiego, co sprawia, że odwiedzający ją turyści zapominają o całym świecie. Kiedy tylko postawimy stopy na złotym jamajskim piasku, wszystkie problemy nagle znikają, a na naszych twarzach pojawia się uśmiech – ten sam, którym witają nas pogodni Jamajczycy. Może to ich zasługa, a może atmosfery tej karaibskiej wyspy, że wszelkie troski wydają się tutaj odległe i mało istotne. W końcu „Everything's Gonna Be Alright” („Wszystko będzie w porządku”), jak śpiewał Marley... >>

 

Nazwa tej niedużej wyspy w archipelagu Wielkich Antyli na Morzu Karaibskim pochodzi z języka Indian Taino (Xaymaca, co oznacza „ląd drewna i wody”). Nie występują na niej pory roku, a różnice temperatur związane są z wysokością nad poziomem morza. Mimo niszczycielskiej działalności ludzkiej, zachowały się tu także wilgotne lasy równikowe – królestwo miejscowej fauny. Poza tym krajobraz Jamajki tworzą Góry Błękitne (Blue Mountains) z najwyższym szczytem Blue Mountain Peak (2256 m n.p.m.), namorzyny, plantacje kawy i trzciny cukrowej oraz rajskie wybrzeże.

 

Przez stulecia ludzie różnych kultur szukali schronienia na Jamajce (m.in. Arawakowie, Hiszpanie, Afrykanie, Brytyjczycy, Francuzi, Holendrzy, Hindusi, Chińczycy czy Arabowie). Jak w okresie postkolumbijskim, tak i dzisiaj – na początku XXI w., miliony osób przyjeżdżają tutaj w poszukiwaniu błogiego spokoju i ucieczki od codziennego życia. Wyspa wita gości nie tylko nieskazitelnie białymi plażami, atrakcyjnymi kurortami i wysokiej klasy ośrodkami wypoczynkowymi typu all inclusive, ale również licznymi historycznymi miejscami, przenoszącymi w ciekawą i intrygującą przeszłość.

 

Z wielu – jeden lud

Krzysztof Kolumb przybił do jamajskich brzegów 5 maja 1494 r., podczas swojej drugiej wyprawy do Indii Zachodnich (Antyli, Karaibów). Na wyspie mieszkali wówczas pokojowo nastawieni Indianie Arawak, Taino. Hiszpańscy kolonizatorzy powrócili w te strony jednak dopiero w 1509 r. Niedaleko dzisiejszej miejscowości Saint Ann’s Bay założyli osadę Nowa Sewilla (Sevilla la Nueva), która – mimo ich wysiłków – po latach podupadła. Więcej szczęścia miała Villa de la Vega, położona na południu stolica kolonii. Współczesną nazwę – Spanish Town (Hiszpańskie Miasto) – nadali jej Anglicy, którzy przybyli na Jamajkę w 1655 r. i krótko po tym objęli oficjalną władzę nad wyspą. Na żyznych terenach sawann i dolin powstały plantacje trzciny cukrowej. Aby rozwiązać problem taniej siły roboczej, do pracy na ogromnych polach uprawnych zaczęto sprowadzać niewolników, głównie z zachodniej części Afryki – przede wszystkim z terenów dzisiejszej Nigerii (plemię Igbo) oraz Ghany i Wybrzeża Kości Słoniowej (lud Akan).

FOT. JAMAICAN TOURIST BOARD

Katedra St. Jago de la Vega w Spanish Town

 

Nasilające się na Jamajce, jak i na świecie, ruchy przeciwko systemowi niewolnictwa doprowadziły do jego całkowitego zniesienia na wyspie w 1838 r. Spowodowało to zmniejszenie zbiorów trzciny. Jednak imigranci, głównie przybysze z Chin i Indii, a później także żydowscy osadnicy i arabscy handlarze z Palestyny, spopularyzowali uprawę nowych roślin. Z czasem kraj przeszedł wiele reform i transformacji. W 1962 r. uzyskał niepodległość od Wielkiej Brytanii, a dzięki ciągłemu rozwojowi jest dzisiaj jednym z liderów regionu Karaibów. Jego narodowe motto brzmi Out of Many, One People („Z wielu – jeden lud”), co znakomicie oddaje wielokulturowy charakter tego niewielkiego państwa.  

 

Na krótką wycieczkę…

Sześć najpopularniejszych miejsc na Jamajce – Kingston, Port Antonio, Ocho Rios, Montego Bay, Negril i Południowe Wybrzeże (South Coast) – oferuje mnóstwo atrakcji turystom. Każdy znajdzie tu coś dla siebie: miłośnicy aktywnego wypoczynku wspaniałe tereny wspinaczkowe, możliwość niezapomnianych wypraw konnych po malowniczej okolicy, doskonale przygotowane pola do gry w golfa, a amatorzy słodkiego lenistwa relaksujące SPA i czyste, złote plaże. Niezależnie od tego, czy przyjechaliśmy jedynie z krótką wizytą, czy też mamy szczęście zostać na wyspie na dłużej, z pewnością przeżyjemy wiele niezapomnianych chwil i przywieziemy ze sobą piękne wspomnienia. Z myślą o gościach odwiedzających Jamajkę organizacja Jamaica Hotel & Tourist Association stworzyła ciekawe propozycje spędzenia na niej czasu skomponowane w zależności od długości pobytu. Chciałbym teraz przedstawić Czytelnikom magazynu All Inclusive dwie z nich...  

Weekend w jamajskim raju warto zaplanować sobie w Kingston, stolicy kraju. Miasto zbudowano w pobliżu historycznej miejscowości Port Royal, która została doszczętnie zniszczona podczas tragicznego trzęsienia ziemi w 1692 r. Podczas zwiedzania stołecznych muzeów nie wolno ominąć National Gallery of Jamaica (Narodowej Galerii Jamajki). Po przechadzce po cudownym ogrodzie botanicznym Royal Botanical Gardens at Hope (Hope Gardens) można wybrać się do twierdzy Fort Charles, a po jej obejrzeniu wstąpić na pyszne owoce morza np. do Morgan’s Harbour Hotel & Marina. Rozpościera się stąd doskonały widok na malowniczy port Kingston. Za symbol jamajskiej stolicy uchodzi rezydencja Devon House, należąca niegdyś do miejscowego milionera George’a Stiebela. Dziś zobaczymy tu nie tylko pięknie umeblowane wnętrza, lecz także zjemy smaczne lody i kupimy pamiątki.

Podczas zagranicznych podróży warto również zapoznać się z lokalną sztuką kulinarną. Bez względu na to, czy chcemy zjeść wykwintny posiłek na tarasie zabytkowego domu, homara w przybrzeżnej restauracji czy stek w knajpce w pełnym życia centrum miasta, Kingston spełni wszystkie nasze zachcianki, bowiem słynie z doskonałej i różnorodnej kuchni. Tradycyjne jamajskie potrawy równie dobrze smakują w eleganckich wnętrzach stylowych lokali, jak i w prostych barach barbecue przy ulicy. Szczególnie godne polecenia są jerk chicken, czyli pikantny kurczak, lub wieprzowina z ostrą papryką scotch bonnet (nazwa nawiązuje do kształtu warzywa, przypominającego szkockie nakrycie głowy). Aby zacząć dzień jak prawdziwy Jamajczyk, zamówmy danie z pieczonej ryby morskiej podanej z bammy (rodzaj bezdrożdżowego chleba z kassawy – mąki z manioku jadalnego, znanego już w czasach prekolumbijskich przez Indian Arawak). W lokalnym menu znajdziemy poza tym popularną solandrę (zwaną też wahoo – gatunek z rodziny makrelowatych), delikatną langustę czy koźlinę w przyprawach, a także typowe tutejsze napoje: piwo Red Stripe i zimne koktajle na bazie wyśmienitego jamajskiego rumu.

 

JAMAJSKIE CZARNE ZŁOTO

W jednym z kryminałów o przygodach słynnego brytyjskiego agenta o tytule Żyj i pozwól umrzeć James Bond mówi, że Jamaica Blue Mountain Coffee jest najlepsza na świecie. Opinię bohatera znanych powieści podzielał ich autor Ian Fleming, który mieszkał na Jamajce i zachwycał się napojem parzonym z ziaren dojrzewających w Górach Błękitnych. Na ich zboczach rzeczywiście panują doskonałe warunki do uprawy krzewów kawowca. Jamaica Blue Mountain Coffee powstaje wyłącznie z ziaren kawy arabskiej sprowadzonej tu z Jemenu, charakteryzującej się większymi wymaganiami środowiskowymi, ale za to naturalnie słodkiej i zawierającej mniej kofeiny niż robusta z Ameryki Południowej. Ze względu na konieczność spełnienia określonych norm przez jej wytwórców i ograniczoną produkcję należy do jednych z najdroższych na świecie.

Czarne złoto, jak mówi się o kawie, zaczęto uprawiać na wyspie od 1728 r. W 1800 r. istniało 686 plantacji na terenie Gór Błękitnych. Podobnie jak w przypadku trzciny cukrowej, eksport kawy zmniejszył się po zniesieniu niewolnictwa. W 1850 r. było już tylko 186 plantacji. Jednak dzięki wsparciu rządu w XX w. ten sektor gospodarki odrodził się. Jednocześnie aby zachować oryginalność i wysoką jakość marki, wprowadzono zasady, których muszą przestrzegać plantatorzy, jeśli chcą opatrzyć swoje produkty nazwą Jamaica Blue Mountain Coffee (m.in. położenie pól uprawnych na odpowiedniej wysokości i w zastrzeżonym rejonie Gór Błękitnych).

 

Kingston stanowi znakomitą bazę wypadową do organizowania wycieczek po wyspie. Na północny wschód od stolicy znajduje się Port Antonio. Po drodze do tego atrakcyjnego turystycznie miasta warto wybrać się na rafting na Wielkiej Rzece (Rio Grande). Zmęczeni spacerem uroczymi uliczkami Port Antonio powinniśmy udać się na pobliską plażę Frenchman’s Cove niedaleko hotelu Frenchman’s Cove Resort (nocowała w nim niegdyś obecna królowa Wielkiej Brytanii Elżbieta II). Tutaj na piaszczystym brzegu z widokiem na malowniczą zatoczkę zjemy np. jerk chicken z grilla. Noc warto spędzić w jednych z wyśmienitych okolicznych hoteli i ośrodków wypoczynkowych, aby następnego dnia wyruszyć na odkrywanie miejscowych cudów natury. Do wyboru mamy wędrówkę górskim szlakiem w Parku Narodowym Gór Błękitnych i Johna Crowa (Blue and John Crow Mountains National Park) lub rejs łodzią do ukrytego w jaskiniach źródła Blue Hole niedaleko Negril – wspaniałej atrakcji dla miłośników nurkowania. A zanim wrócimy do Kingston, nie zapomnijmy wstąpić do Boston Jerk Centre nad zatoką Boston na pyszny posiłek składający się z tradycyjnych jamajskich dań.

 

...i dłuższe wakacje

Kto chce zatrzymać się na Jamajce na dłużej niż tylko 3 dni, powinien wybrać Montego Bay w północno-zachodniej części wyspy. Obowiązkowo trzeba tu zajrzeć na tzw. Hip Strip – wzdłuż Gloucester Avenue nad samym morzem położone są popularne wśród turystów restauracje, kluby i sklepy. W tej okolicy znajduje się także przepiękna plaża Doctor’s Cave. Usatysfakcjonowani pobytem w Montego Bay będą również pasjonaci gry w golfa, ponieważ do ich dyspozycji oddano tutaj aż 5 doskonałych pól.

Poszukiwacze śladów historii na pewno zachwycą się urokliwym Falmouth i jego architekturą w stylu georgiańskim. Po zwiedzeniu miasta można zaplanować sobie rejs tratwą po rzece Martha Brae, po którym najlepiej wrócić do dawnego bogatego portu tuż przed wieczorem, aby nie przegapić wspaniałej atrakcji. Otóż po zapadnięciu zmroku na tzw. Luminous Lagoon przy Glistening Waters Restaurant & Marina w Falmouth zaobserwujemy niezwykłe zjawisko – bioluminescencję, czyli emitowanie światła przez żywe organizmy, w tym przypadku glony żyjące w wodzie.                                                                                                                           

FOT. JAMAICAN TOURIST BOARD

Spływ bambusowymi tratwami po rzece Martha Brae

 

W trakcie dłuższego pobytu na wyspie warto spędzić choć jeden dzień w Ocho Rios (Ośmiu Rzekach). Pobliski malowniczy wodospad na rzece Dunn – Dunn’s River Falls – przyciąga każdego roku dziesiątki tysięcy turystów z całego świata. Osoby spragnione niecodziennych emocji i wspaniałych widoków udają się natomiast na Mistyczną Górę (Mystic Mountain), gdzie wśród bujnej roślinności tropikalnego lasu zbudowano tor do jazdy bobslejami w barwach narodowych Jamajki (czarno-żółto-zielonych). Nieopodal Ocho Rios leży także dawna plantacja sir Harolda Mitchella Prospect Plantation, gdzie organizuje się obecnie m.in. przejażdżki konne dla turystów. Chwilę oddechu po ekscytujących przeżyciach zapewni wszystkim wizyta w Firefly – domu angielskiego reżysera teatralnego, dramaturga, scenarzysty i aktora Noëla Cowarda (1899–1973) w miejscowości Port Maria. Znakomitym zwieńczeniem tej jednodniowej wycieczki będzie rejs katamaranem w promieniach zachodzącego słońca. 

FOT. PAWEŁ PAKIEŁA

Kokosy, limonki, banany, ananasy czy kawa z Prospect Plantation

 

Powód, dla którego ludzie odwiedzają Karaiby, bywa zazwyczaj niezmiernie prosty – marzą o chwili odpoczynku na gorącym, złocistym piasku wśród rajskiej przyrody. Te marzenia spełnia Negril na zachodnim wybrzeżu Jamajki. To tu znajdziemy najlepsze i najdłuższe jamajskie plaże. Po całodziennej kąpieli słonecznej trudno oprzeć się pokusie, aby nie zjeść późnego obiadu gdzieś na klifach West End, z których roześmiani Jamajczycy skaczą wprost do błękitnej wody.

Gdy po wszystkich bliższych i dalszych wyprawach znów zawitamy do Montego Bay, nie zapomnijmy o tym, że utworzono tutaj strefę wolnocłową. Dzięki temu możemy zrobić w tym mieście udane zakupy w korzystnych cenach.

 

Podglądając kolibry

Jamajka zachwyca ogromnym zróżnicowaniem flory i fauny. Mimo niewielkiej powierzchni (10 991 km2), na wyspie występuje największa na Karaibach liczba endemicznych gatunków ptaków i roślin.

Niezwykłe bogactwo świata roślinnego możemy podziwiać w lasach Parku Narodowego Gór Błękitnych i Johna Crowa (Blue and John Crow Mountains National Park) oraz regionu Cockpit Country. Spotkamy w nich 3 tys. gatunków kwiatów, np. bardzo obficie kwitnącą bugenwillę, 200 gatunków orchidei, z których aż 80 rośnie tylko na Jamajce. Charakterystycznym dla wyspy drzewem jest wiecznie zielony korzennik lekarski, którego owoce wykorzystuje się jako przyprawę – tzw. ziele angielskie.                                                 

                W królestwie jamajskiej fauny szczególne miejsce zajmują ptaki. Z 200 żyjących tu gatunków 27 uznaje się za endemiczne. Jeden z symboli Jamajki stanowi koliber czarnogłowy (Trochilus polytmus), zwany przez Jamajczyków doctor bird. Spotkanie go podczas wędrówek po wyspie na prawie każdym robi duże wrażenie, zwłaszcza że większość z nas słyszała o nim jedynie na lekcjach biologii.

FOT. PAWEŁ PAKIEŁA

Koliber - narodowy ptak Jamajki

 

Ten zakątek Karaibów zasiedlają również papugi, jamajskie płaskodziobki, kukułki i pelikany. Ssaki nie występują już tutaj tak licznie. Jedynym rodzimym ich przedstawicielem jest gryzoń z rodziny hutiowatych – hutia Browna (Geocapromys brownii ), prowadząca nocny tryb życia. Na Jamajce z powodzeniem zaadaptowały się sprowadzone w XIX w. z Indii mangusty. Wyspę zamieszkuje też duża populacja różnych gadów, m.in. węży i krokodyli amerykańskich, preferujących podmokłe obszary i bagna namorzynowe głównie w jej południowej części. Rozlewiska rzek upodobały sobie za to iguany. Na przybrzeżnych rafach koralowych żerują wielokolorowe tropikalne ryby, a krystalicznie czyste wody Morza Karaibskiego w tym regionie chętnie odwiedzają żółwie morskie.

Przemierzając ten kraj od brzegu do brzegu, można odkryć jego ciekawą historię, losy zamieszkujących go ludzi, smaczną kuchnię i niesamowitą przyrodę. Wizytę na Jamajce długo wspomina się po powrocie do domu, a w myślach jej obraz powraca tak często, póki… znów nie zawitamy na tę wspaniałą i szczęśliwą karaibską wyspę.

 


 

Artykuły wybrane losowo

Malta – kraina cudów

AGNIESZKA KAMIŃSKA

<< Mozaika wielu kultur czyni Maltę jednym z najciekawszych miejsc na urlop dla miłośników historii, architektury i sztuki. Dzięki znakomitym warunkom do uprawiania rozmaitych aktywności odnajdą się tutaj również amatorzy sportów wodnych, plażowicze, zakochane pary i spragnieni wrażeń imprezowicze. To niezmiernie ciekawy kraj. Każdego roku odwiedzają go prawie 2 mln turystów. Ze względu na swoje specyficzne położenie archipelag ten stanowił przez wieki wyjątkowe miejsce, w którym spotykały się i mieszały ze sobą wpływy europejskie, afrykańskie i azjatyckie.>>

 

Gwiaździsty Fort św. Elma na końcu półwyspu Sciberras w Valletcie

© VIEWINGMALTA.COM

 

Wyspy Maltańskie leżą na Morzu Śródziemnym na wysokości Tunezji. Trzy największe – Malta, Gozo i Comino – są zamieszkałe. Archipelag należy do jednego z najmniejszych krajów Europy (316 km² powierzchni i ok. 450 tys. ludności), czyli Republiki Malty. Jej stolicą jest Valletta.

Łagodny klimat wysp sprawia, że warto je odwiedzić nie tylko w sezonie letnim. Słońce świeci tu przez mniej więcej 300 dni w roku. Dlatego to znakomite miejsce na zorganizowanie np. wyjazdu majowego.

 

PODRÓŻ W CZASIE

Według jednej z teorii Malta zawdzięcza swoją nazwę Fenicjanom (wywodzi się ją od fenickiego słowa maleth oznaczającego „przystań” lub „port”), którzy zaczęli przybywać na wyspę ok. 800–700 r. p.n.e. Jednak początki cywilizacji w tej części Europy sięgają 5200 lat p.n.e., a pierwszymi osadnikami na archipelagu byli mieszkańcy pobliskiej Sycylii. Największymi tutejszymi ciekawostkami archeologicznymi są budowle megalityczne. Te prehistoryczne obiekty po prostu trzeba zobaczyć.

Jednym z nich jest kompleks Ġgantija znajdujący się na Gozo. Należy on do najstarszych budowli na świecie – ma ok. 1 tys. lat więcej niż słynne piramidy w egipskiej Gizie (eksperci szacują, że powstał między 3600 a 3200 r. p.n.e.). Z daleka przypomina nieco kamienny krąg Stonehenge, choć z pewnością trafia tu o wiele mniej turystów niż pod Salisbury w południowej Anglii. Ġgantija razem z kompleksami Tarxien, Ħaġar Qim, Mnajdra, Skorba i Ta’ Ħaġrat na Malcie została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Niewątpliwą atrakcją dla osób zainteresowanych prehistorią jest też podziemne Hypogeum Ħal-Saflieni w miejscowości Paola. Wiedzę na temat dziejów archipelagu można pogłębić w Narodowym Muzeum Archeologicznym (National Museum of Archaeology) w Valletcie.

Miłośnicy architektury będą Maltą zachwyceni. Przez kolejne stulecia mieszały się tu wpływy różnych kultur. Fenicjanie, Kartagińczycy, Rzymianie, Arabowie, Normanowie – wszyscy oni pozostawili po sobie ślady w postaci budynków sakralnych i użyteczności publicznej. Wyjątkowo duże znaczenie w dziejach wyspy miał okres panowania zakonu joannitów (1530–1798). Po osiedleniu się na Malcie przyjęli oni nazwę kawalerów maltańskich. Do dziś zachowały się wzniesione przez nich niegdyś masywne fortyfikacje (ze słynnym Fortem św. Elma w Valletcie), charakterystyczne mury miejskie i liczne świątynie.

 

KRAJ KOŚCIOŁÓW

Pierwsze, co zauważa się po przybyciu do tego niewielkiego wyspiarskiego państwa, to fakt, że jest tutaj bardzo jasno i świetliście. Wysokie kamienice ozdobione kolorowymi drewnianymi balkonami, mury miast, forty i kościoły zbudowane są z piaskowca, który doskonale odbija promienie słoneczne i pięknie kontrastuje z błękitem nieba.

Malta to wyspa świątyń. Kościołów katolickich znajduje się na niej podobno tyle, ile dni ma rok. Budowle sakralne górują nad miastami i wioskami. Najsłynniejszą z nich jest XVI-wieczna Konkatedra św. Jana w Valletcie – jej wnętrze uchodzi za jeden z najlepszych przykładów stylu barokowego w Europie. Pielgrzymują do niej tłumnie również miłośnicy sztuki, m.in. ze względu na obraz włoskiego malarza Caravaggia z 1608 r. Ścięcie św. Jana Chrzciciela.

Do ciekawszych obiektów sakralnych na Malcie należy także Rotunda w Moście, czyli neoklasycystyczny Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny z lat 1833–1860. Jest on wzorowany na rzymskim Panteonie, a wewnętrzna średnica jego kopuły wynosi ponad 37 m. W zakrystii znajduje się replika niemieckiej bomby, która została zrzucona w czasie II wojny światowej na świątynię i nie wybuchła, co uznano za cud.

Również Gozo znaczą liczne kościoły. Duże wrażenie robi Bazylika Ta’ Pinu – jej wyniosły gmach wyrasta pośrodku niczego w pobliżu miejscowości Għarb. Ze względu na odnotowane w niej cuda świątynia ta jest celem pielgrzymek katolików.

Turyści zainteresowani zwiedzaniem miast najlepiej będą się czuli w stolicy Malty. Vallettę wypełniają zabytki – na jej niewielkim obszarze (zaledwie 0,8 km2) znajduje się ich aż 320. Nic więc dziwnego, że w 1980 r. została ona wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

  

Przepiękne, bogato zdobione wnętrze Konkatedry św. Jana w Valletcie

© VIEWINGMALTA.COM

 

SACRUM I PROFANUM

Maltańczycy uchodzą za jeden z najbardziej religijnych narodów w Europie. Katolicyzm jest w ich kraju religią państwową, a prawie 90 proc. mieszkańców deklaruje praktykowanie wiary. Co ciekawe, w języku maltańskim, spokrewnionym z arabskim, na określenie Boga używa się słowa Alla. Ze względu na dużą liczbę miejsc kultu religijnego wyspy, a szczególnie Gozo, są celem pielgrzymów z całej Europy. Na trasie pielgrzymki nie może zabraknąć m.in. drogi krzyżowej z figurami naturalnej wielkości, znajdującej się na wzgórzu Ta’ Għammar (tuż obok wspomnianej już Bazyliki Ta’ Pinu), czy 12-metrowej kopii posągu Chrystusa Odkupiciela z brazylijskiego Rio de Janeiro, wznoszącej się nad miejscowością Żebbuġ.

Maltańska religijność sprawia wrażenie bardzo radosnej, a kult świętych często manifestuje się tu w postaci fiest, podczas których sacrum przeplata się z profanum. Jedną z okazji do świętowania jest dzień patrona miejscowości lub kościoła. Świątynie ozdabia się wtedy kolorowymi lampkami i girlandami, odbywają się uroczyste procesje, a wieczorem odpalane są sztuczne ognie. Do najhuczniej obchodzonych uroczystości należy wspomnienie rozbicia się okrętu ze św. Pawłem na pokładzie u wybrzeży Malty (10 lutego).

Wydarzeniem, które przyciąga rzesze turystów, jest obchodzony zimą widowiskowy karnawał. Przez kilka dni ulice miast wypełnia wówczas kolorowy tłum w fantazyjnych przebraniach, a festyny trwają do białego rana. Zwieńczenie tego radosnego okresu stanowi Grand Finale na St. Anne’s Street we Florianie z paradą z platformami i pokazem fajerwerków. Karnawał hucznie obchodzi się także w Nadur na Gozo.

Malta jest również wyspą kultury. Przez cały rok organizuje się na niej dziesiątki ważnych wydarzeń kulturalnych. W maju odbywa się Malta World Music Festival, w czerwcu – Valletta Film Festival, a w lipcu – Malta International Arts Festival (w 2018 r. rozpoczyna się 29 czerwca), łączący sztuki wizualne z tańcem, operą, teatrem i filmem i przyciągający artystów z całego świata. Lato to też okres plenerowych imprez muzycznych. Wśród najbardziej znanych należy wymienić Isle of MTV (Wyspę MTV), wielki koncert muzyki pop we Florianie, na którym każdego roku bawi się ok. 50 tys. ludzi.

Na 2018 r. zaplanowano wyjątkowo dużo wydarzeń kulturalnych, ponieważ Valletcie (oraz holenderskiemu Leeuwarden) na ten czas nadano tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Motywami przewodnimi imprez, wystaw, spektakli, pokazów ulicznych i koncertów odbywających się w stolicy Malty są m.in. wyspiarskość, barok i podróże oraz kulturowe partnerstwo z Japonią. Szczegółowy program dostępny jest na stronie internetowej www.valletta2018.org.

 

Radosny, wielobarwny pochód karnawałowy

© VIEWINGMALTA.COM

 

RAJ DLA PLAŻOWICZÓW

Choć archipelag może być idealnym miejscem do odkrywania dziedzictwa europejskiej kultury, to letnie temperatury, dochodzące nawet do 40°C, nie zachęcają do zwiedzania. W tym czasie zjeżdżają tu plażowicze i miłośnicy sportów wodnych. Linia brzegowa Malty ma ok. 197 km długości i jest ukształtowana w urozmaicony sposób. Na wybrzeżu kraju znajdują się wysokie klify i idealne do nurkowania czy snorkelingu spokojne zatoczki, a także kilka zachęcających do odpoczynku piaszczystych plaż i malowniczych półwyspów. Ze względu na panujący w okresie letnim upał, którego nie łagodzi ciepły i często porywisty wiatr, turyści i miejscowi szukają choćby chwilowego ochłodzenia w przejrzystym Morzu Śródziemnym, co nie zawsze się udaje, ponieważ w sierpniu temperatura wody potrafi wynosić nawet 30°C. Mimo to w sezonie trzeba być przygotowanym na tłumy wczasowiczów. Dlatego przy planowaniu podróży na Maltę warto rozważyć wyjazd na wiosnę lub jesień. Na plażach jest w tych okresach nieco luźniej, choć bywa wtedy bardzo ciepło. Znawcy tematu twierdzą, że na plażowanie najlepiej wybrać się na archipelag w październiku (woda wciąż ma wówczas powyżej 20°C).

Najwięcej amatorów kąpieli słonecznych odwiedza północno-zachodnie wybrzeże Malty. Piaszczystych plaż jest na wyspie niewiele, dlatego w sezonie są one okupowane. Jedna z najsłynniejszych to Golden Bay, usytuowana niedaleko popularnego wakacyjnego kurortu Mellieħa. Dużo większy spokój panuje w rejonie położonej na południe stąd zatoki Għajn Tuffieħa (Għajn Tuffieħa Bay). Wieczorem warto wdrapać się na stojącą na klifie starą wieżę obronną z 1637 r., ponieważ można tu podziwiać jedne z najpiękniejszych zachodów słońca na Malcie. Bardziej kameralnie jest w ukrytej między skałami niewielkiej Rajskiej Zatoce (Paradise Bay). Jej nazwa znakomicie do niej pasuje. Piasek pokrywa też brzegi leżącej na północy zatoki Armier (Armier Bay), gdzie udają się głównie młodzi ludzie.

Jeden z cudów natury na archipelagu (i od czasu zawalenia się Lazurowego Okna na Gozo w marcu 2017 r. chyba najchętniej fotografowane przez turystów miejsce) stanowi cieśnina Błękitna Laguna pomiędzy wyspami Comino i Cominotto. Jej krystalicznie czyste wody w niezwykłym odcieniu turkusu podziwia rocznie ok. 20 tys. osób.

Ci, którym nie zależy na piaszczystej plaży, mają na Malcie zdecydowanie większy wybór pięknych zakątków, ponieważ wybrzeże kraju jest w dużej mierze skaliste. Wspaniale prezentuje się m.in. miasto Saint Paul’s Bay z zacumowanymi łódkami, palmami rosnącymi na brzegu i ciągnącą się wzdłuż niego promenadą. Pewnie nie wszyscy opalający się na skałach turyści wiedzą, że leżą na pozostałościach murów obronnych wybudowanych przez kawalerów maltańskich w XVIII w. Na tych, którym znudzi się plażowanie lub chcą chwilę odpocząć od słońca, czekają pobliskie Narodowe Akwarium Malty (Malta National Aquarium) i kasyno (Oracle Casino).

Na Malcie znajduje się również sporo wodnych atrakcji dla dorosłych i dzieci. Na północnym wybrzeżu wyspy w pobliżu miejscowości Naxxar warto odwiedzić Mediterraneo Marine Park, w którym odbywają się pokazy z udziałem delfinów i uchatek patagońskich. Obok działa Splash & Fun Water Park z basenami ze sztuczną falą i zjeżdżalniami.

 

DLA AKTYWNYCH

Podczas gdy jedni wylegują się na plaży, inni wolą spędzać urlop aktywnie. Malta jest wręcz stworzona do tego typu wypoczynku, a zwłaszcza uprawiania sportów wodnych. W okolicznych przejrzystych wodach można pływać i nurkować, na tworzących się na nich falach spróbować swoich sił w surfingu.

Rejon archipelagu to jedno z najpopularniejszych miejsc do nurkowania w Europie. Na wyspach funkcjonuje ok. 60 profesjonalnych baz nurkowych, a wokół na dnie Morza Śródziemnego leży kilkadziesiąt zatopionych statków. Nurkowie eksplorują tu także jaskinie, np. Blue Hole na Gozo czy Blue Grotto na Malcie. Największe maltańskie centra nurkowe znajdują się we wspomnianej już miejscowości Saint Paul’s Bay. Poza tym popularnością cieszy się też zatoka Dwejra (Dwejra Bay) na Gozo. Na archipelagu wielu turystów próbuje również snorkelingu np. w takich miejscach jak Għar Lapsi na południu Malty oraz w zatokach na Gozo: Hondoq, Xwejni i Xatt l-Ahmar.

Okolicę wysp wybierają bardzo często także amatorzy żeglarstwa. Bez problemu można tutaj znaleźć firmę zajmującą się czarterem jachtów i łodzi. Najstarsza marina na Malcie znajduje się w miejscowości Msida (720 miejsc) i jest wymieniana wśród najlepszych w basenie Morza Śródziemnego. Na zainteresowanie zasługują również przystanie w St. Julian’s i Birgu (Vittoriosie). Popularne wśród turystów są rejsy dookoła trzech wysp: Malty, Gozo i Comino, a także wycieczki motorówką czy rekreacja na rowerach wodnych. Odnajdą się tu też miłośnicy wędkowania (wymagane jest pozwolenie na połów).

Ze względu na skaliste wybrzeże Malta idealnie nadaje się do uprawiania wspinaczki skałkowej. Zwolennicy mniej ekstremalnych wrażeń mają do wyboru dyscypliny sportowe z brytyjską tradycją, takie jak golf lub krykiet, których centrum znajduje się w miejscowości Marsa (Royal Malta Golf Club i Marsa Sports Club). Gozo można z kolei zwiedzać w siodle (przejażdżki oferują m.in. stadniny w miejscowości Xagħra) albo rowerem (ze względu na ukształtowanie terenu przyda się dobra kondycja).

 

Popeye Village – wioska złożona z 19 budynków

© VIEWINGMALTA.COM/SEREN OZCAN

 

ŚLUB W WIOSCE POPEYE’A

Piknik na plaży, zwiedzanie winnic, wieczorny rejs dookoła Comino z kolacją na pokładzie jachtu czy spacer po promenadzie w Sliemie – to tylko niektóre z licznych atrakcji dla zakochanych par. Urokliwe uliczki w Valletcie aż się proszą o to, żeby się w nich zgubić i odkrywać miejsca, w których czas się zatrzymał i o których nie piszą w przewodnikach. Malta jest idealnym celem na romantyczny weekend we dwoje, podróż poślubną albo organizację ślubu w niecodziennej scenerii, jak choćby w słynnej wiosce marynarza Popeye’a (Popeye Village) lub XVII-wiecznej wieży obronnej Dwejra na Gozo.

Nie ma też nic bardziej magicznego niż wschód albo zachód słońca oglądany w położonej ok. 10 km na południowy wschód od Valletty niewielkiej rybackiej miejscowości Marsaxlokk. Zacumowane w porcie tradycyjne maltańskie łodzie zwane luzzu są pomalowane na intensywne kolory. Na dziobie zdobią je oczy, które mają chronić rybaków udających się na połów. Te charakterystyczne łodzie same w sobie stanowią atrakcję turystyczną. Ślubna sesja zdjęciowa w tym miejscu to świetna pamiątka z Malty.

Zakochanym spodoba się także w Mdinie. Ta dawna maltańska stolica (do 1530 r.), założona ok. VIII w. p.n.e. przez Fenicjan jako warowna osada (pod nazwą Maleth), nazywana bywa cichym miastem, dlatego że jej otoczoną murami najstarszą część zamieszkuje jedynie 300 osób i jest ona zamknięta dla ruchu pojazdów. Mdina znajduje się w centrum Malty, zbudowano ją na wzgórzu. Podczas przechadzki jej wąskimi uliczkami warto przyjrzeć się architektonicznym detalom na fasadach budynków, wykonanym z kamienia, drewna lub popularnej tu ceramiki. Widok z usytuowanego na murach tarasu kawiarni „Fontanella® Tea Garden” należy do najbardziej spektakularnych na wyspie.

Nowożeńcy mogą korzystać ze zróżnicowanej bazy noclegowej. Do wyboru mają luksusowe apartamenty w miejskich pałacach, kameralne hotele na obrzeżach miejscowości czy rustykalne domy z prywatnym basenem (np. na Gozo).

 

JAK W FILMIE

Malta leży co prawda daleko od Los Angeles, ale szanse na spotkanie hollywoodzkiej gwiazdy są na niej zaskakująco duże. To tutaj Robin Williams prężył muskuły jako Popeye, Brad Pitt walczył pod Troją, a Ridley Scott kręcił sceny do swojego oscarowego Gladiatora. Według wyliczeń pomiędzy 1925 a 2017 r. wyspa była planem dla ok. 120 produkcji.

Miłośnikom kina dużą przyjemność sprawia odnajdywanie miejsc, gdzie powstawały ich ulubione filmy. Najbardziej rozreklamowaną filmową atrakcją na Malcie jest bez wątpienia Wioska Popeye’a (Popeye Village) w zatoce Anchor (Anchor Bay). Przyciąga ona głównie rodziny z dziećmi i choć ma zdecydowanie komercyjny charakter, warto ją odwiedzić.

Wielu twórców uległo czarowi Mdiny, która odgrywała nawet Rzym w filmie Hrabia Monte Christo z 2002 r. Chętnie przyjeżdżają tu również fani popularnego serialu Gra o tron. W pobliżu bramy miasta kręcono sceny przedstawiające wydarzenia dziejące się w Królewskiej Przystani (King’s Landing) w pierwszym sezonie produkcji.

Z kolei w Valletcie, w pobliżu Fortu św. Elma, powstawały zdjęcia do filmów Midnight Express i World War Z (z Bradem Pittem w roli głównej). Stolica Malty grała także m.in. francuską Marsylię we wspomnianym już Hrabi Monte Christo. Upodobał ją sobie poza tym Ridley Scott, któremu posłużyła za plan filmowy do ujęć prezentujących starożytny Rzym w Gladiatorze. Niestety, z pracą nad tą nagradzaną produkcją wiąże się pewna smutna historia. Jeden z aktorów, Anglik Oliver Reed, w przerwie między zdjęciami poszedł do pubu na drinka i… zmarł w nim na atak serca. Aby uczcić pamięć o nim, lokal został nazwany „Ollie’s Last Pub”.

Na dużym ekranie można było też oglądać ulubioną atrakcję turystów, czyli Błękitną Lagunę. Kręcono tu sceny do filmów Helena Trojańska ze Sienną Guillory i Rejs w nieznane z Madonną.

 

NAUKA I ZABAWA

Malta uzyskała niepodległość 21 września 1964 r. (jednak przez kolejne 10 lat jej królową pozostawała Elżbieta II). Wcześniej była kolonią brytyjską (od 1813 r., a od 1800 r. – brytyjskim protektoratem, oficjalnie częścią Królestwa Sycylii). Pozostałościami po tej przeszłości są charakterystyczne czerwone budki telefoniczne na ulicach, ruch lewostronny i język angielski, który obok maltańskiego pełni funkcję języka urzędowego. Wiele osób odwiedza Maltę i Gozo, aby doskonalić swoje umiejętności językowe. Kursy angielskiego ma w swojej ofercie ponad 40 miejscowych szkół, w których pracują wykwalifikowani nauczyciele, pochodzący najczęściej z Wysp Brytyjskich.

Po dniu spędzonym na nauce warto wieczorem nieco się rozerwać. Na Malcie znajduje się wiele odpowiednich do tego klubów. Nie bez powodu organizuje się tu wypady na wieczory kawalerskie i panieńskie, a także wyjazdy motywacyjno-integracyjne dla firm. W ciągu dnia można odpocząć w licznych komfortowych hotelach z centrami spa i wellness, wybrać się na przejażdżkę piętrowym imprezowym autobusem, pojeździć jeepem po Gozo, przyjrzeć się wyspom od strony wody (podczas rejsu łodzią) albo z góry (w trakcie lotu helikopterem).

Wieczorem koniecznie trzeba pojechać do St. Julian’s, nazywanego sin city („miastem grzechu”), gdzie przy Dragonara Junction i ulicy Santa Rita Steps toczy się nocne życie Malty. Popularnym rozrywkowym kurortem jest również Buġibba w Saint Paul’s Bay. Wiele osób kończy imprezę nad ranem na Strait Street w Valletcie, ulicy nazywanej niegdyś The Gut (ang. „jelito”, „flak”). Dla większych grup organizowane są też wieczory z tradycyjnymi daniami kuchni maltańskiej i oprawą zespołu muzycznego, grającego folkowe piosenki i współczesne hity.

 

NIE TYLKO KRÓLIK

Maltańska mieszanka kulturowa ma swoje odzwierciedlenie także w sztuce kulinarnej tego kraju. W miejscowej kuchni odnaleźć można zarówno wpływy sycylijskie (pizza, makarony), jak i brytyjskie (fish and chips). Jednak za największy przysmak uchodzi tu potrawka z królika, najczęściej serwowana w sosie z wina. Jedna ze stołecznych restauracji szczyci się tym, że w swoim menu posiada wersję tego dania, którą słynny brytyjski kucharz Jamie Olivier uznał za najlepszą na Malcie.

Ci, którzy za mięsem nie przepadają, mogą cieszyć się potrawami z różnorodnych ryb i owoców morza. Większość tych ostatnich, jak np. omułki, jest importowana z Włoch. Miejscowy specjał stanowi zupa rybna aljotta z dużą ilością czosnku. Turystom radzi się unikać jedzenia niektórych gatunków ryb, m.in. morszczuka, miecznika (włócznika) czy soli, ponieważ są zagrożone wyginięciem. Świeże ryby można kupić codziennie na targu w Marsaxlokk.

Jeśli mamy ochotę przekąsić coś na szybko, powinniśmy zdecydować się na pastizzi – chrupiące pierożki z ciasta francuskiego nadziewane aromatyczną ricottą lub groszkowym musem, a także arancini – smażone kulki ryżowe z serem i mięsem. Malta słynie z deserów, więc na koniec posiłku warto spróbować np. ciastek kannoli nadziewanych ricottą o różnych smakach albo tradycyjnego ciasta z figami, miodem i rodzynkami. Na głównej ulicy w Valletcie (Republic Street, Triq ir-Repubblika) koniecznie trzeba zjeść lody o fantazyjnym kształcie z lodziarni „Amorino”.

Na archipelagu pije się sporo wina, ale importuje się je głównie z Włoch. Lokalne produkty mają oznaczenie IGT Maltese Islands i DOK Malta lub DOK Gozo. Niestety, rzadko które zachwycają smakiem. Największe i najbardziej znane winnice to Marsovin (założona w 1919 r.) i Meridiana (istniejąca od 1987 r.). Malta nie jest jednak typowym celem wypraw enoturystycznych. Kto chce zapoznać się z miejscowymi tradycjami winiarskimi, może wybrać się na zwiedzanie winnicy połączone z degustacją. Oprócz wina Maltańczycy piją lokalne sznapsy, jak anyżowy likier anisette czy likier cytrynowy z Gozo.

Pragnienie najlepiej gasi piwo Cisk i bezalkoholowy, gazowany napój pomarańczowo-ziołowy Kinnie. Ten ostatni zwykle albo przypada komuś do gustu, albo zupełnie mu nie podchodzi. To zupełnie inaczej niż w przypadku Malty – w niej można się tylko zakochać.

Wydanie Wiosna 2018

„Sisi tuna enda Uganda”, czyli jedziemy do Ugandy!

ROBERT GONDEK „GERBER“

www.stronagerbera.pl

<< Tajemnicza i dla wielu egzotyczna Uganda nie należy jak na razie do najpopularniejszych kierunków turystycznych na Czarnym Lądzie. Swoim gościom ma jednak niezmiernie wiele do zaoferowania i pod względem atrakcji nie ustępuje słynniejszym sąsiadom – Kenii czy Tanzanii. Niestabilna sytuacja w tym wschodnioafrykańskim kraju przez wiele lat skutecznie odstraszała turystów. Dziś prowadzone przez ugandyjskie władze statystyki pokazują, że od 2006 do 2010 r. liczba odwiedzających 10 tutejszych parków narodowych (m.in. Park Narodowy Królowej Elżbiety – Queen Elizabeth National Park, Nieprzenikniony Park Narodowy Bwindi – Bwindi Impenetrable National Park, Park Narodowy Doliny Kidepo – Kidepo Valley National Park, czy Park Narodowy Kibale – Kibale National Park) zwiększyła się wyraźnie – ze 109 tys. do 190 tys. osób. Miejscowa przyroda przyciąga przede wszystkim bogactwem dzikiej fauny – zobaczymy tu np. szympansy i bardzo rzadkie goryle górskie. Oprócz tego warto polecić także wędrówkę po masywie Rwenzori (Rwenzori Mountains), rafting po burzliwych wodach Nilu Wiktorii w Parku Narodowym Wodospadów Murchisona (Murchison Falls National Park) oraz wyprawę nad największe w Afryce Jezioro Wiktorii. >>

Więcej…

W Nowej Zelandii – krainie Władcy Pierścieni i Hobbita

KAROLINA SYPNIEWSKA
www.karolinasypniewska.pl

<< Maorysi, rdzenni mieszkańcy Nowej Zelandii, zwą ją Aotearoą, czyli Krainą Długiego Białego Obłoku. Zachwyca ona wspaniałymi krajobrazami i unikatową kulturą ludzi Kiwi, kochających wypoczynek na świeżym powietrzu. Choć Europejczykom niełatwo się do niej dostać, coraz chętniej wyprawiają się w te strony i zawsze wracają z bagażem cudownych wspomnień. >>

Więcej…