ALINA WOŹNIAK

<< Jest taka kraina, która oddziela Europę od Czarnej Afryki. Po bezkresnych piaskach Sahary wędrowały przez nią kiedyś liczne karawany. Do dziś zamieszkują ją plemiona koczownicze. Od starożytności po współczesność ten malowniczy zakątek świata był sceną burzliwych wydarzeń, tłem rozwoju i upadku cywilizacji. Ani przez chwilę jednak nie przestał fascynować podróżników swoją magiczną aurą arabskiej baśni. >>

FOT. MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE    

Pochodzące z języka arabskiego słowo Maghreb (al-Maghrib) znaczy dosłownie „zachód”. Tradycyjnie określenie to odnosi się do ziem znajdujących się na zachód od Egiptu. Obecnie dotyczy pięciu północnoafrykańskich państw – Maroka, Mauretanii, Algierii, Libii i Tunezji – oraz spornego terytorium, którym jest Sahara Zachodnia.     

Należące do tego regionu kraje starają się współpracować ze sobą w ramach Arabskiej Unii Maghrebu. Organizacja ta ma przede wszystkim podłoże gospodarcze, ale nie da się nie zauważyć, że żyjące tu narody łączy także wspólna kultura i religia. Dlatego jeśli planujemy odwiedzić północne wybrzeże Afryki, zastanówmy się, czy nie warto wybrać się w głąb lądu na spotkanie fascynującego świata wyłaniającego się z piasków pustyni…

 

Wizyta w królestwie

Najbardziej na zachód wysuniętym krajem Maghrebu i całego świata arabskiego jest Maroko. Zachwyca ono mozaiką złocistych plaż, masywów górskich, wiekowych miast i berberyjskich wiosek. W latach 60. XX w. przyjeżdżali tu poszukiwacze mocnych wrażeń, aby upajać się egzotycznym krajobrazem, atmosferą orientu i… haszyszem (do dziś właśnie stąd pochodzi mniej więcej połowa jego światowej produkcji). Królestwo Marokańskie przyciąga także różnorodnych twórców. Paul Bowles napisał w nim swoją powieść Pod osłoną nieba (sfilmowaną przez Bernardo Bertolucciego w 1990 r.), William S. Burroughs  – Nagi lunch, a zespół U2 nagrywał teledyski do swoich piosenek. Krajem tym zachwycali się też Jimi Hendrix, Robert Plant z Led Zeppelin, Mick Jagger z The Rolling Stones, Sting, a filmowcy z całego świata kręcą sceny w tutejszych doskonałych plenerach. Alain Delon, Michael Jackson i Yves Saint Laurent zbudowali nawet w tej części Afryki swoje rezydencje. Francuski malarz Henri Matisse porównał Maroko do płótna genialnego artysty, a Winston Churchill szukał natchnienia dla swych obrazów w Marrakeszu. Tam też, w eleganckim hotelu La Mamounia, pisał pamiętniki.

FOT. MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

Plac Dżemaa el-Fna (Jemaa el-Fna) w Marakeszu

 

Wspomniany Marrakesz, jedno z największych marokańskich miast, stanowi wizytówkę kraju, mieszankę arabsko-berberyjskiej kultury, unikalne połączenie mistycyzmu i żywiołu. Za jego symbol uchodzi rozległy plac Dżemaa el-Fna (Jemaa el-Fna), gdzie połykacze ognia, sztukmistrze, akrobaci, astrologowie, znachorzy, grajkowie, zaklinacze węży popisują się swymi zdolnościami. Handlarze na pobliskim suku (targowisku) oferują szeroki wybór lokalnych towarów, liczne knajpki kuszą zapachem specjałów miejscowej kuchni. Odbywające się na tej przestrzeni zjawiska z pogranicza teatru, cyrku i pikniku wpisano w 2008 r. na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

 

Czar miast

Miano duchowej kolebki Maroka nosi Fez, który w średniowieczu stanowił główny ośrodek gospodarczy, religijny i polityczny królestwa. W IX w. powstał w nim jeden z najstarszych uniwersytetów na świecie – al-Karaouine (Al-Karawijjin), a w XIV w. zbudowano słynne medresy (teologiczne szkoły muzułmańskie). Tutejsza medyna, autentyczna, podtrzymująca wielowiekową tradycję i nieskażona wpływami masowej turystyki, uznawana jest za najpiękniejszą w całym Maghrebie. Znajdziemy tu ręcznie tkane dywany, cudowną biżuterię, mosiężne naczynia, ozdobne sztylety, skóry wielbłądzie garbowane i farbowane tuż za rogiem w ceglanych kadziach oraz najsłodsze w całym kraju rożki gazeli – małe rogaliki z migdałami i kwiatem pomarańczy. Za przewodnik po Fezie może nam posłużyć dzieło arabskiego podróżnika i dyplomaty Leona Afrykańskiego (ok. 1485–1554) Opisanie Afryki, wydane w języku włoskim… prawie 500 lat temu. To marokańskie miasto nie zmieniło się znacząco od tamtych czasów. Nie wolno nam ominąć także położonego ok. 60 km na zachód Meknes, również będącego niegdyś stolicą państwa. Warto odwiedzić też największą metropolię Maroka – Casablankę (ponad 3 mln mieszkańców). Choć niewiele w niej orientalnego czaru i brak śladów po słynnym filmie Michaela Curtiza z 1942 r. (Casablankę nagrano w hollywoodzkim studiu), obejrzymy tutaj największy w Afryce meczet wzniesiony przez króla Hassana II pod koniec XX w. i nazwany jego imieniem. Monumentalną budowlę zdobią piękne i finezyjne wzory. Jej 210-metrowy minaret góruje nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego, na którego fale zwiedzający spoglądają przez szklaną podłogę.

Rabat – stolicę Maroka – wpisano w 2012 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To posiadające wielowiekową historię miasto przyciąga turystów ciekawymi zabytkami. Wśród nich trzeba wymienić medynę, stary port, Wieżę Hassana (którą zaczęto budować pod koniec XII w., ale nigdy nie skończono), mury miejskie z XVII w., ruiny rzymskie, pamiątki po korsarzach mauretańskich, szerokie bulwary i Pałac Królewski. Ten ostatni pełni funkcję rezydencji rodziny królewskiej, która wywodzi się z dynastii Alawitów, jednej z najstarszych na świecie, bowiem biorącej podobno swój początek od samego Mahometa.

 

Plaża i góry

Agadir, najważniejszy i najsłynniejszy kurort  Maroka, tętni życiem przez cały rok. Zawsze spotkamy tu tłumy turystów, ale nie ma w tym nic dziwnego. Może się on poszczycić najbardziej rozbudowaną bazą hotelową ze wszystkich miejscowości wypoczynkowych kraju. Poza tym oferuje możliwości uprawiania różnorodnych sportów, w tym gry w golfa.

Nieco mniejszą, urokliwą Essaouirę odkrył francuski malarz okresu romantyzmu Eugène Delacroix, który uwiecznił na płótnie tutejsze miękkie światło i naturalne barwy. W ślad za nim zaczęli przyjeżdżać do tego zakątka impresjoniści, a wiele lat później… europejscy i amerykańscy hippisi. Dziś  w porcie cumują eleganckie jachty, przy wypielęgnowanych bulwarach otwarto eleganckie butiki i galerie sztuki. Nad morski brzeg ściągają wędkarze oraz surferzy. 

Marokańczycy zaś najchętniej wypoczywają w Tangerze, z którego plaż można dostrzec południowe wybrzeże Hiszpanii. To do tego miasta przybijają podróżni z Europy przeprawiający się przez Cieśninę Gibraltarską (ok. 2 godz. promem). Drogę tę pokonał także słynny średniowieczny podróżnik arabski – pochodzący z Tangeru Ibn Battuta (1304–1377).                 

Marokański pejzaż pełen jest kontrastów, nowoczesność współgra z tradycją, plaże sąsiadują z górami. Najwyższy tutejszy szczyt to Dżabal Tubkal (4167 m n. p. m.) w Atlasie Wysokim. Masywy górskie przecinają kraj w kilku miejscach, tworząc bajkowe doliny, przełęcze i wąwozy idealne dla miłośników wspinaczki. Pośród nich wyrastają pasterskie osady i… ośrodki narciarskie. Dlatego warto pamiętać, że Maroko bywa ciekawym kierunkiem wypraw nie tylko dla wielbicieli sportów wodnych.

 

Sporna Sahara

Południe Maroka stanowi ciągnące się po horyzont piaszczyste pustynie, wydmy, hamady (kamieniste pustynie) i skaliste wzgórza. Tutejsze krajobrazy potrafią wprawić w niekłamany zachwyt. Dolina rzeki Dara z ogromnym gajem palmowym i pomarańczowym, życiodajne oazy, berberyjskie wioski z kamienia i wyschniętej gliny, tradycyjne kasby – majestatyczne twierdze otoczone murem z kunsztownymi wieżyczkami, tworzą niezapomnianą atmosferę orientalnej krainy. Niestety, region ten nie należy do najspokojniejszych. Okolice Kulmimu (Guelmimu) i Tarfaji patroluje żandarmeria wojskowa. Tu zaczyna się Sahara Zachodnia, której status od wielu lat nie jest określony. W 1976 r. Hiszpania, administrująca na zasadach protektoratu utworzoną na tych terenach prowincją Sahara Hiszpańska, uznała roszczenia terytorialne Maroka i Mauretanii i przekazała im władzę nad tymi ziemiami. Przeciwko obcej zwierzchności wystąpił utworzony w 1973 r. Front Polisario, popierany przez Libię, Algierię i europejskie państwa socjalistyczne, które uznały Saharyjską Arabską Republikę Demokratyczną. W 1979 r. z południa Sahary Zachodniej wycofali się Mauretańczycy. Wkrótce Front Polisario utracił wsparcie finansowe libijskiego przywódcy Muammara al-Kaddafiego, Rada Bezpieczeństwa ONZ wydała rezolucję o referendum (którego nie zorganizowano do tej pory), a Marokańczycy zbudowali system fortyfikacji wzdłuż granicy.

FOT. MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE                 

 Sahara Zachodnia - oaza w okolicy Al-Ujun (franc. Laayoune)    

 

Zawieszenie broni, obecność niewielkich sił międzynarodowych i względny spokój przyczyniły się do zwiększenia popularności tego rejonu. Zaczęli tu przyjeżdżać poszukiwacze nowych, nieznanych światowej turystyce atrakcji. W Tarfaji odkrywają dzikie plaże z wrakami statków i wyruszają na połowy wędkarskie, niedaleko Al-Ujun (franc. Laâyoune, hiszp. El Aaiún – nieoficjalna stolica Sahary Zachodniej) podziwiają widowiskowe wydmy i surfują na Oceanie Atlantyckim. Okolice położonego na półwyspie miasta Ad-Dakhla (Ad-Dachla) to z kolei raj dla wind- i kitesurferów. Stąd bliżej już do Mauretanii niż do Maroka…

 

Na trasie rajdu

W Mauretanii, kraju trzykrotnie większym od Polski, mieszka zaledwie ponad 3 mln ludzi. Powyżej 60 proc. powierzchni państwa zajmuje Sahara. I choć znajdziemy tu ciekawe formacje pustynne, ok. 750 km wybrzeża i dwa obiekty wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (Park Narodowy Banc d'Arguin oraz starożytne ufortyfikowane miasta – tzw. ksary – Szinkit, Wadan, Walata i Tiszit), to jednak słabo rozbudowana infrastruktura, trudna sytuacja gospodarcza i polityczna kraju nie sprzyjają rozwojowi ruchu turystycznego. Dla większości cudzoziemców Mauretania stanowi jedynie przystanek w podróży z Maroka do Mali lub Senegalu. Jeszcze niedawno ściągali w te strony uczestnicy, amatorzy i widzowie słynnego Rajdu Dakar, przeniesionego w 2009 r. do Ameryki Południowej.

Godnym polecenia miejscem jest przede wszystkim Szinikit – stare kamienne miasteczko, w którym odpoczywały karawany, będące centrum kultury islamskiej. W średniowieczu funkcjonowało w nim kilkadziesiąt bibliotek. Do dziś zostało ich zaledwie kilka. Przechowywane są w nich bezcenne średniowieczne manuskrypty. Gérard Depardieu nagrywał tu sceny do filmu Fort Saganne (1984 r.) w reżyserii Alaina Corneau. Mauretania ma najuboższą bazę hotelową w całym Maghrebie, ale za to tylko tutaj mamy unikatową szansę przejechać się ponad 200-wagonowym pociągiem załadowanym rudą żelaza po jednotorowej linii Kolei Mauretańskiej z pustynnego miasta Zuwirat do portu Nawazibu nad Atlantykiem. 

 

Róża pustyni

Niebywałym potencjałem turystycznym może poszczycić się Algieria. W jej granicach znajduje się piękne wybrzeże, niezmiernie malownicza pustynia i aż 7 miejsc znajdujących się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Jednak niestabilna sytuacja w kraju odstraszała zagranicznych turystów. Zapowiedziane przez prezydenta Abdelaziza Buteflikę zmiany w konstytucji, wzmocnienie demokracji i walka z korupcją mogą stać się początkiem lepszych czasów. Minister Turystyki i Rzemiosła Ismail Mimoune przedstawił niedawno plany rozwoju sektora turystycznego, dzięki którym Algierię ma odwiedzać 3,5 mln gości rocznie. Jeśli w kraju zapanuje ostatecznie spokój, jego przewidywania wydają się możliwe do spełnienia, bowiem tutejsze nadmorskie miejscowości kuszą dziewiczym pięknem, a krajobraz Sahary nie ma sobie równych w całym Maghrebie. Celem wypraw podróżników są przepiękne algierskie wydmy, jeziora pustynne, oazy, skaliste wzniesienia, zielone kaniony i malownicze przełęcze. Dużą popularnością cieszą się także wygasłe wulkany masywu Al-Hadżdżar (Ahaggar) oraz groty w paśmie górskim Tasili Wan Ahdżar ze słynnymi prehistorycznymi malowidłami naskalnymi.

Na trasie wędrówek prawdziwych globtroterów nie może też zabraknąć stanowiska archeologicznego Kalat Bani Hammad – warownej stolicy dynastii Hammadydów z XI w., regionu Mzab z oazami i zabytkowymi ksarami, ruin rzymskich, wyrosłej nad kanionem Konstantyny (starożytnej Cirty) oraz Oranu – miasta nad Morzem Śródziemnym, w którym rozgrywa się akcja Dżumy Alberta Camusa. Po obejrzeniu zachodu słońca na pustyni koniecznie trzeba skorzystać z okazji i zjeść kolację u gościnnych Tuaregów, ludu berberyjskiego zamieszkującego Saharę. Jeśli zaś będziemy w stołecznym Algierze, malowniczo usytuowanym na wzgórzach mieście z przepiękną kasbą (cytadelą) i nowoczesnym metrem (jedynym w Maghrebie!), nie zapomnijmy o jego polskich akcentach... Niedaleko wybrzeża w 1982 r. odsłonięto Pomnik Męczenników projektu Mariana Koniecznego, a Bazylikę Notre-Dame d’Afrique zdobi mozaika Gaude Mater Polonia ufundowana przez emigrantów z Polski. 

Rozwój turystyki miał w planach również rząd libijski. Plaże, bezcenne starożytne zabytki, saharyjskie szlaki, historia II wojny światowej (bitwa o Tobruk w 1941 r.) mogłyby ściągać tu wielu turystów, ale obecna niestabilna sytuacja w tym kraju powoduje, że plany wakacyjne w Libii musimy – niestety – odłożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość.    

 

Jaśminowa kraina                                        

Tunezja to najbardziej znany w Polsce kraj Maghrebu. Od 20 lat niemal bez przerwy widnieje w ofertach biur podróży. Swoją popularność zawdzięcza pięknemu wybrzeżu, czystemu i ciepłemu morzu, łagodnemu klimatowi, rozwiniętej infrastrukturze turystycznej i rozsądnym cenom. Nie brak tu historycznych zabytków, a pejzaże olśniewają egzotyką. Sami mieszkańcy, mimo rewolucyjnych nastrojów w regionie, są otwarci i życzliwi dla turystów. Właśnie w tunezyjskim mieście Sidi Bu Zajd 17 grudnia 2010 r. Mohamed Bouazizi w akcie protestu podpalił się przed ratuszem, zapoczątkowując w ten sposób falę demonstracji, która ogarnęła wkrótce cały arabski świat. Wydarzenia w Tunezji nazwano jaśminową rewolucją.

Za narodowy kwiat uważa się właśnie jaśmin. Można go podziwiać w miejscowych ogrodach i przy hotelach. Esencja pochodząca z tej rośliny dodawana jest do tombaku w sziszach (fajkach wodnych), a olejku jaśminowego używa się w tutejszych centrach talasoterapii (forma terapii leczniczej opartej na dobroczynnych właściwościach morskiego klimatu i produktów pochodzących z morza, np. soli, wodorostów, błota itp.), zapewniających relaks dla duszy i ciała. Na gości czeka aż 40 ośrodków tego typu usytuowanych wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego – od Tabarki przez okolice Tunisu, Hammametu, Monastyru po granicę z Saharą. W luksusowych wnętrzach przypominających pałac sułtański skorzystamy z kąpieli w wodzie morskiej lub algach, naparów ziołowych, masaży i hydromasaży, okładów błotnych, biczów wodnych, zbawiennego wpływu pary wodnej oraz peelingu w tradycyjnym hammamie (łaźni tureckiej). W tle rozbrzmiewa relaksacyjna muzyka i szum fontann, a widok morza i pięknego ogrodu koi skołatane nerwy. O nasze dobre samopoczucie dba zaś dyskretny i profesjonalny personel… To prawdziwa kraina łagodności.

 

Na tunezyjskim szlaku

Tytuł najpiękniejszej stolicy Maghrebu należy niewątpliwie do tunezyjskiego Tunisu. Zasłużył on sobie na to miano dzięki swojej architekturze – mieszance wpływów arabskich i francuskich. Majestatyczne, stare kamienice, butiki w zabytkowych bramach, cukiernie w stylu francuskiej pâtisserie, główna aleja niczym Pola Elizejskie oraz Katedra św. Wincentego à Paulo sąsiadują z pełną krętych zaułków, placyków i wąskich uliczek zabytkową medyną, która tętni życiem nieprzerwanie od średniowiecza. Podczas pobytu w Tunisie koniecznie należy odwiedzić jego rogatki: Muzeum Narodowe Bardo z arcyciekawą kolekcją mozaik rzymskich i pamiątek wczesnochrześcijańskich, Kartaginę z jej bezcennymi zabytkami po słynnym imperium i bajkowe Sidi Bou Said – miasteczko niczym z Baśni z tysiąca i jednej nocy, którym zachwycali się francuscy malarze i mistycy muzułmańscy.

FOT. COLIN ANTILL - FOTOSEEKER.COM

Grobowce marabutów (świętych mężów) koło Duz w Tunezji

 

Wokół stolicy ciągnie się piaszczyste wybrzeże. Wzdłuż niego wznoszą się wzgórza porośnięte dębami korkowymi i cyprysami. Rzeki, zatoczki, fantazyjne skały i groty półwyspu Al-Watan al-Kibli (franc. Cap Bon) posłużyły Jerzemu Kawalerowiczowi jako tło podczas kręcenia filmu Quo vadis. Stąd już niedaleko do najsłynniejszego kurortu Hammamet z uroczą medyną nad zatoką, piękną plażą, licznymi hotelami i kawiarniami oraz trzema polami golfowymi. Gdy wybierzemy się dalej na południe, znajdziemy kolejne atrakcje: zabytkowe miasta (np. Susa, Monastyr, święty ośrodek islamu Kairuan), imponujący rzymski amfiteatr w Al-Dżamm czy wyspę Dżerba.

FOT. RESIDENCE TUNIS

Kolacja na plaży w luksusowym The Residence Tunis

 

Wielbiciele błogiego lenistwa nie muszą w Tunezji oddalać się zbytnio od hotelu, żeby poczuć atmosferę orientu i natknąć się na ślady historii. Po plażowaniu warto wejść na wieżę ribatu (ufortyfikowany klasztor muzułmański), zjeść grillowane sardynki w porcie rybackim, zwiedzić muzeum, ruiny starożytnych osiedli, zabytkowe katakumby i spróbować potargować się w medynach. Miłośnicy natury mogą wykupić wycieczkę na pustynię – do wyboru mają przejażdżkę jeepem lub na wielbłądzie. Po drodze obejrzą wydmy, słone jezioro, oazy z tysiącami palm daktylowych, kamienne wąwozy, wodospad, plenery Gwiezdnych wojen i Angielskiego pacjenta, zwiedzą tarasy ksarów, wypiją miętową herbatę na spalonych słońcem skałach i wykąpią się w termalnym źródle. W programie znajduje się też przejazd zabytkowym pociągiem Lézard Rouge (Czerwona Jaszczurka) czy nocleg pod gwiazdami. Wniosek jest jeden – krótki urlop to za mało, aby móc poznać wszystkie wspaniałe skarby Maghrebu!


 

Artykuły wybrane losowo

Maroko – egzotyka w zasięgu ręki

 

KATARZYNA BYRTEK

 

Aromatyczne, kolorowe przyprawy, intensywna miętowa herbata i świeżo wyciskany sok z pomarańczy, urokliwe miasta pełne uliczek, wśród których trzeba się zagubić, długa linia brzegowa, wysokie góry, morza piasku i bogata historia – Maroko ma swoje sposoby na przyciągnięcie gości. Ten północnoafrykański kraj kusi smaczną kuchnią, świetną pogodą i różnorodnością widoków. To zdecydowanie odpowiednie miejsce na egzotyczną podróż.

 

Królestwo Marokańskie leży tuż za granicą Unii Europejskiej, w północno-zachodnim rogu Afryki. Od wschodu kraj graniczy z Algierią, od południa – z terytorium spornym o nazwie Sahara Zachodnia, od północy – z hiszpańskimi eksklawami Ceutą i Melillą. Od Europy oddziela go wąska Cieśnina Gibraltarska. Maroko szczyci się niezmiernie długą linią brzegową (ponad 1,8 tys. km), większa część wybrzeża rozciąga się nad Oceanem Atlantyckim. Na terytorium kraju przeważają góry. Wznoszą się tu szczyty Antyatlasu, Atlasu Wysokiego, Atlasu Średniego, Atlasu Tellskiego, Atlasu Saharyjskiego i Rifu (Ar-Rifu). Na południu i południowym wschodzie tereny górzyste przechodzą w piaszczyste i kamieniste pustynie. W Maroku mieszka ok. 35 mln ludzi. Niemal wszyscy Marokańczycy wyznają islam. Pod względem etnicznym większość mieszkańców kraju to Arabowie, ale żyje w nim też duża społeczność berberyjska. Berberowie są rdzenną, koczowniczą ludnością tej części Afryki. Zakładali tutaj swoje państwa już w starożytności. Wielu z nich do dzisiaj ma jasne włosy i niebieskie oczy, czyli cechy wyglądu bardzo nietypowe dla tego rejonu świata. Funkcję oficjalnych języków w Maroku pełnią arabski i tamazight (oparty na językach berberyjskich). Wiele osób posługuje się także francuskim, a to dlatego, że od 1912 r. do lat 50. XX w. kraj był protektoratem Francji. Wpływy z tamtych czasów widoczne są również w lokalnej kuchni – na śniadanie bez problemu kupić tu można chrupiącego croissanta czy pain au chocolat (bułeczkę z ciasta francuskiego z czekoladą).

 

 

Rabat - Tour Hassan

Rabacka Wieża Hasana widziana od strony Mauzoleum Muhammada V

© MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

 

Wyjazd do Maroka najlepiej zaplanować na wiosnę (kwiecień–czerwiec), kiedy po okresie deszczowym bujna przyroda budzi się do życia, albo jesień (wrzesień–październik), gdy ustępuje już upalne lato. Lipiec i sierpień to odpowiednie miesiące dla osób, które nastawiają się na wypoczynek na plaży lub przy hotelowym basenie, a także miłośników wypraw w wysokie góry. Przed wyruszeniem w podróż warto sprawdzić, w jakim terminie przypada ramadan (w 2018 r. od wieczoru 15 maja do 14 czerwca). Wizyta w kraju muzułmańskim w okresie postu może być ciekawym doświadczeniem kulturowym, ale zwiedzanie bywa wówczas nieco utrudnione – w wielu miejscach obowiązują skrócone godziny otwarcia, od świtu do zmierzchu nie działają restauracje i kawiarnie (poza miejscowościami typowo turystycznymi), na ulicy nie wypada jeść, a nawet pić wody. Dobrym pomysłem będzie przyjazd w ostatnich dniach ramadanu, ponieważ jego koniec obchodzi się bardzo hucznie.

 

Marrakech - Jemaa El Fna

Plac Dżemaa al-Fna żyje także nocą

© MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

 

UROK MAROKAŃSKICH MIAST

 

Główne ośrodki turystyczne Maroka znajdują się w zachodniej jego części, na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego, i w rejonie Morza Śródziemnego. Stolicą kraju jest Rabat, ale większość osób zaczyna swoją marokańską przygodę wMarrakeszu położonym dogodnie na środkowym zachodzie. Niemal każdy turysta pierwsze kroki kieruje w tym mieście na słynny plac Dżemaa al-Fna (Jemaa el-Fna). O każdej porze dnia i nocy panuje tutaj gwar. Obcokrajowcy przechadzają się między restauracjami i wózkami wypełnionymi po brzegi pomarańczami, których właściciele oferują świeżo wyciskany sok, zaklinaczami węży, kobietami malującymi wzory henną, sprzedawcami pamiątek czy akrobatami. W Marrakeszu nie wolno ominąć też medyny, najstarszej części miasta, gdzie mieszczą się bazary (tzw. suki), meczety i inne ciekawe budowle. Została ona wpisana w 1985 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Spacer między nigdy niekończącymi się straganami to wyjątkowe przeżycie. Można tu kupić dosłownie wszystko, a na pamiątki najlepiej nadają się marokańskie słodycze, tkaniny, biżuteria lub przyprawy. Trzeba jednak pamiętać, żeby nigdy nie zgadzać się od razu na proponowaną cenę, ale choć trochę się potargować. W Marrakeszu zachowały się ceglaste mury obronne ciągnące się przez ok. 19 km – ze względu na nie zyskał on miano Czerwonego Miasta. Do najważniejszych zabytków należy tu Meczet Alego ibn Jusufa z pobliską medresą (szkołą teologiczną), Meczet Kutubijja z XII w. i XIX-wieczny Pałac Bahia z ogromnym ogrodem o powierzchni 8 tys. m². Przed upałem warto schronić się do Ogrodu Majorelle (Jardin Majorelle) albo Ogrodów Menara.

 

Po zwiedzeniu Marrakeszu trzeba podjąć decyzję, czy najpierw udać się na północ czy południe. Po drodze do stołecznego Rabatu (ponad 320 km) przejeżdża się obok 4-milionowej Casablanki (największego ośrodka w kraju). Większości osób kojarzy się ona z kultowym amerykańskim melodramatem z 1942 r. z Humphreyem Bogartem i Ingrid Bergman w rolach głównych. Akcja filmu rozgrywa się właśnie w tym mieście. Dzisiejsza Casablanca to przede wszystkim ważny ośrodek przemysłowy, finansowy, kulturowy i największy marokański port. Tutaj można zobaczyć nowoczesne oblicze kraju, tak różne od historycznego centrum Marrakeszu. Do najpiękniejszych zabytków należy Meczet Hasana II, jeden z największych obiektów sakralnych tego typu na świecie i najwyższa konstrukcja w Maroku. W głównej sali modlitewnej zmieści się nawet 25 tys. wiernych, a minaret przylegający do świątyni jest wysoki na 210 m.

 

Tylko ok. 80 km dzieli Casablankę od Rabatu,także leżącego nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego. Jednymi z najważniejszych atrakcji stolicy kraju są cytadela i Szalla – rozległy kompleks starożytnych i średniowiecznych ruin, otoczonych murami obronnymi. Symbol miasta stanowi niedokończony 44-metrowy minaret na planie kwadratu nazywany Wieżą Hasana. Wznosi się on wśród palm nad rzeką Bu Rakrak (Wadi Bu Rakrak). Do minaretu przylega Mauzoleum Muhammada V, w którym pochowano sułtana i króla Maroka Muhammada V z dynastii Alawitów (1909–1961) i jego dwóch synów.

 

Mniej więcej 200 km na wschód od Rabatu znajduje się Fez (ponad 1,1 mln mieszkańców). To jedno z najlepiej zachowanych miast średniowiecznych w krajach muzułmańskich. Jego najbardziej wiekową część – starą medynę (Fes el-Bali), założoną na przełomie VIII i IX stulecia – umieszczono w 1981 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Oprócz zakupów na niekończących się targowiskach, odwiedzin w meczetach czy medresie nie wolno zapomnieć o zwiedzeniu farbiarni i garbarni, z których Fez słynie. W zasadzie żadna z nich nie jest widoczna z ulicy, należy więc skorzystać z (najczęściej płatnego) zaproszenia właściciela sklepu lub mieszkańców. Po przejściu na taras widokowy od dziedzińca podziwiać można gliniane naczynia wypełnione różnymi barwnikami oraz suszące się na słońcu tkaniny i skóry.

 

W północno-zachodnim Maroku nie sposób ominąć błękitnego Szafszawanu (Chefchaouen) położonego wśród gór Rif. Niemal wszystkie domy w starej części tego ponad 40-tysięcznego miasta są pomalowane na biało i niebiesko. W tym miejscu każdy odruchowo sięga po aparat. Główny plac Szafszawanu pełen jest uroczych kawiarni, w których delektować się można mocną marokańską miętową herbatą.

 

Jeśli ktoś ma wystarczająco dużo czasu, powinien wybrać się aż do Tangeru leżącego nad Cieśniną Gibraltarską. Od wieków mieszają się w nim kultury, religie, języki i interesy. W XIX stuleciu i przede wszystkim w pierwszej połowie XX w. (w latach 1923–1956 Tanger stanowił tzw. strefę międzynarodową) różnorodność kulturowa miasta przyciągała artystów z całej Europy i Stanów Zjednoczonych. Przyjeżdżali tutaj m.in. francuscy malarze Eugène Delacroix i Henri Matisse, amerykańscy twórcy Paul Bowles, Tennessee Williams, Truman Capote, Allen Ginsberg i Jack Kerouac czy muzycy z zespołu The Rolling Stones. W Tangerze kręcono sceny do filmu Jima Jarmuscha Tylko kochankowie przeżyją z 2013 r. Dziś odwiedzają go głównie Hiszpanie przybywający na jednodniowe wycieczki z Europy.

 

KRÓLESTWO SMAKÓW I ZAPACHÓW

 

Nieodłączną część podróżowania stanowi poznawanie lokalnej kuchni. Ta marokańska jest niezmiernie bogata i zróżnicowana, choć stosunkowo mało znana w Polsce. Dania główne opierają się zwykle na mięsie, ale niemal w każdym przepisie używa się mnóstwa warzyw. W tutejszych potrawach stosuje się liczne aromatyczne przyprawy, z których wiele przed wiekami przywieziono wprost z Indonezji. Znajdziemy je na targach ułożone w wysokie, kolorowe stosy.

 

Dzień zacząć trzeba od śniadania, które oferuje większość kawiarni i knajpek w okolicy hoteli i pensjonatów. Podstawą posiłku jest pokrojony w trójkąty arabski chleb nazywany khubz, przypominający duży, okrągły, gruby placek. Często podaje się również naleśniki (placki) baghrir (beghrir). Ich powierzchnię pokrywają małe dziurki, które pozostały po bąbelkach powietrza (do ciasta dodaje się drożdże i proszek do pieczenia). Je się je zwykle na słodko: z miodem lub dżemem. Do śniadania serwuje się także lokalne sery, serki topione, oliwki czy pomidory. Czasem w zestawach śniadaniowych pojawiają się croissanty albo pain au chocolat. Do picia koniecznie należy zamówić przepyszny i bardzo tani sok ze świeżo wyciskanych pomarańczy (albo granatów) oraz kawę, często doprawianą kardamonem. Za najpopularniejszy napój uchodzi niewątpliwie gorąca, mocna herbata ze świeżych liści mięty z bardzo dużą ilością cukru. Na początku do jej intensywnego smaku miętowej goryczki przełamanej słodkością ciężko się przyzwyczaić, ale z czasem może stać się naszym największym przysmakiem. Herbatę tę podaje się w metalowych czajniczkach razem z niewielką szklanką.

 

Wybór dań na obiad czy kolację jest bardzo szeroki. Do lokalnych specjałów należy kuskus – danie z kaszy (znanej w Polsce głównie jako dodatek) z mięsem (przede wszystkim baraniną), sosem warzywnym i kilkoma rodzajami warzyw. Idealnie nadaje się ono na obiad, bo w gorące dni w Maroku większe posiłki najlepiej jeść po zmroku, kiedy słońce schowa się już za horyzontem. Spróbować trzeba tu również aromatycznej zupy harira z ciecierzycą i soczewicą, popularnej szczególnie w ramadanie. Na kolację zamówić można mięso z grilla lub szaszłyki (w ten sposób przyrządza się zazwyczaj kurczaka i baraninę, czasem też wołowinę). Na ruszcie przygotowuje się także pulpeciki z jagnięciny, czyli keftę (koftę), i pikantne kiełbaski z baraniny, zwane merguezami. W regionach nadmorskich często serwowane są smażone bądź grillowane ryby i owoce morza.

 

Do mięsa albo ryb warto zamówić np. sałatkę marokańską z drobno pokrojonych pomidorów i ogórków. W oczekiwaniu na jedzenie można podjadać małe przekąski podawane w niewielkich miseczkach lub meze – zestaw przystawek (popularny również m.in. w Grecji, Turcji, Jordanii czy Albanii), na który składają się warzywa w przeróżnych marynatach, sery, oliwki, przepyszny marynowany bakłażan czy purée z dyni. Wiele dań zawiera świeżą kolendrę. To dość specyficzna przyprawa – zazwyczaj uwielbia się ją albo jej nie znosi.

 

Chyba najpopularniejszą marokańską potrawę stanowi jednak tadżin (tażin). Przygotowuje się go w specjalnym naczyniu z grubej gliny (noszącym taką samą nazwę), przypominającym głęboki talerz z pokrywką w kształcie stożka. W środku znajdują się kawałki mięsa duszonego razem z warzywami, ziemniakami, tradycyjnymi przyprawami, a czasem także suszonymi owocami. Tę potrawę można zamówić w Maroku dosłownie wszędzie.

 

Ze względu na zakazy religijne alkohol nie jest powszechnie dostępny w tym kraju. W niektórych restauracjach w większych miastach podaje się piwo. Mocniejsze trunki dostać można na ogół tylko w barach i restauracjach hotelowych. Alkohol sprzedaje się w marketach lub w mniejszych sklepach, o których zwykle wiedzą jedynie miejscowi. W tych drugich klient przechodzi do oddzielnego pomieszczenia bądź lokalu mieszczącego się piętro niżej, gdzie bez problemu kupi wino czy wódkę.

 

Na deser jada się w Maroku np. świeże owoce. Poza tym Marokańczycy kochają słodycze, zwłaszcza te z dodatkiem miodu i migdałów. Do wyboru są przeróżne bułki, tłuste pączki, słodkie ciasta lepkie od syropu (podobne do baklawy) albo tzw. rogi gazeli, czyli ciastka w kształcie półksiężyców wypełnione migdałowym nadzieniem. Popularny smakołyk stanowią trójkąty nadziewane migdałami i – oczywiście – polane miodem, nazywane briwats. Spotkać je można również w wersji na słono wypełnione mielonym mięsem lub rybą.

 

PLAŻE NAD OCEANEM

 

Kto z Marrakeszu wyrusza na zwiedzanie południowego Maroka, zwykle najpierw dociera do położonej nad Atlantykiem As-Sawiry (Essaouiry), dawniej zwanej Mogadorem. Od XVIII w. była ona ważnym ośrodkiem handlu międzynarodowego – interesy ubijali tu Żydzi, Holendrzy, Portugalczycy, Berberowie, Arabowie, Brytyjczycy i Francuzi. Baśniową scenerię tego niemal 80-tysięcznego miasta tworzą pomalowane na biało zadbane domy z niebieskimi drzwiami, połączone kamiennymi uliczkami. Od 2001 r. medyna w As-Sawirze widnieje na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Jest ona nieco inna niż te spotykane w innych częściach kraju – jej uliczki nie są splątane, ale ułożone pod kątem prostym, dzięki czemu łatwiej się po niej poruszać niż np. po tych w Fezie czy Marrakeszu, gdzie po kilkunastu minutach chodzenia między stoiskami można się zgubić.

 

Najważniejsze miasto i kurort w południowo-zachodnim Maroku stanowi Agadir (powyżej 420 tys. mieszkańców), który cieszy się ponad 300 słonecznymi dniami w roku. To idealne miejsce dla osób chcących się zrelaksować i poleniuchować w cieniu parasola lub palmy. W samym centrum znajduje się tutaj długa, piaszczysta plaża – Plage d’Agadir (ok. 10-kilometrowa), przy której rozciągają się liczne luksusowe hotele z basenami. W Agadirze raczej nie ma zabytków – w lutym 1960 r. silne trzęsienie ziemi zrównało z ziemią dużą jego część. Komu znudzi się jedzenie w hotelowych restauracjach albo plażowanie, może wybrać się na spacer po jednym z urokliwych bulwarów albo udać się na zakupy na targu (suku), odwiedzić lokalne knajpki nad brzegiem morza lub wyruszyć na wycieczkę po pełnej atrakcji okolicy.

 

Na południe od kurortu rozciąga się malowniczy Park Narodowy Souss-Massa, słynący z rozmaitych gatunków ptaków takich jak występujący prawdopodobnie tylko w Maroku ibis grzywiasty, ibisy kasztanowate, warzęchy, flamingi, czaple purpurowe czy czagry. Wybrzeże w tym rejonie tworzą piaszczyste plaże, wydmy, klify i jaskinie. Przez park prowadzą kilkukilometrowe ścieżki spacerowe. Po wyprawie do niego warto odwiedzić miasto Tiznit, znane w całym kraju z ręcznie wykonywanych wyrobów ze srebra, głównie biżuterii. Ok. 60 km na południowy zachód stąd odpocząć można na najsłynniejszej dzikiej plaży w Maroku – Legzirze (Lagzirze). Za jej symbol uchodził jeszcze do niedawna niezwykły klif, w którym morze wytworzyło naturalną bramę (niestety, jeden z emblematycznych łuków runął 23 września 2016 r., najprawdopodobniej w wyniku naturalnej erozji). Przepiękna Legzira od lat przyciąga rzesze surferów.

 

Casbah Ait Ben Haddou XR

Ufortyfikowana osada (ksar) Ajt Bin Haddu

© MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

 

WŚRÓD FAL, GÓR I WYDM

 

Maroko to idealny kraj dla wszystkich, którzy kochają aktywnie spędzać czas. Większa część wybrzeża świetnie nadaje się do uprawiania wind- i kitesurfingu oraz surfingu. Miłośnicy tych sportów wodnych często wybierają okolice wspomnianego już miasta As-Sawira, położonego ok. 170 km na północ od Agadiru. W lecie fale są mniejsze, ale wiatr bywa silniejszy, w zimie – odwrotnie. Najlepiej przyjechać tutaj w okresie od września do kwietnia. Ostatnio coraz większą popularnością wśród pasjonatów wind- i kitesurfingu oraz surfingu cieszy się również miasteczko Sidi Kaouki, usytuowane 25 km na południe od As-Sawiry. Doskonałe miejsce do uprawiania sportów wodnych stanowi także zatoka utworzona przez podłużny półwysep w pobliżu Ad-Dachli (niemal 1,2 tys. km na południowy zachód od Agadiru, na terytorium Sahary Zachodniej).

 

W Maroku znajduje się aż ok. 50 pól golfowych. Leżą one głównie na północy (m.in. w Tangerze czy Tetuanie), w sercu kraju (Rabacie, Fezie i Casablance), okolicy Marrakeszu i As-Sawiry oraz w Agadirze. W tym pełnym atrakcji państwie można też spędzić kilka tygodni na wędrówkach po górach i wspinaczce w różnych warunkach. Najwyższym szczytem Królestwa Marokańskiego, jak również całego Atlasu i Afryki Północnej, jest Dżabal Tubkal (4167 m n.p.m.). Zdobędzie go każda osoba o dobrej kondycji – nie trzeba wspinać się na niego ze sprzętem, choć poleca się wynajęcie lokalnego przewodnika. Na trasie wyprawy, na końcu doliny na ponad 3200 m n.p.m. znajduje się duże schronisko (Refuge du Toubkal), w którym większość turystów przechodzi nocną aklimatyzację przed dotarciem do celu. Wejście na najwyższy szczyt kraju to – oczywiście – tylko jedna z wielu propozycji dla amatorów trekkingu. Do wyboru mają oni mnóstwo górskich szlaków (nie są oznaczone).

 

Wyjątkowym przeżyciem będzie w Maroku także wyprawa na pustynię: na piaszczyste wydmy, pod niebo wyścielone gwiazdami. Tego typu wycieczkę najlepiej wykupić bezpośrednio w lokalnym biurze podróży w jednym z większych miast. Można też wynająć prywatnego kierowcę z autem lub dojechać autobusem i w mieście Warzazat (Ouarzazate) opłacić przewodnika z samochodem terenowym. W drodze na pustynię trzeba przejechać przez góry Atlas, co stanowi okazję do podziwiania wspaniałych widoków. Większość wycieczek zatrzymuje się również w Ajt Bin Haddu, ufortyfikowanej osadzie zwanej ksarem, wpisanej w 1987 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Kręcono tu sceny m.in. do filmów Gladiator, Aleksander, Królestwo Niebieskie, Babel, Książę Persji: Piaski czasu i serialu Gra o tron. Poza tym zwykle odwiedza się także spektakularne wąwozy: Dades i Todra. Do atrakcji wyprawy na pustynię należą też spacery po niekończących się wydmach, przejażdżka na wielbłądach i spędzenie nocy pod gwiazdami. Z dala od cywilizacji, pod gołym niebem, w otoczeniu surowych krajobrazów można dostrzec egzotyczne, magiczne oblicze Maroka, które wciąż przyciąga ludzi z różnych zakątków świata.

 

Moc przygód w słonecznej Słowenii

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Słowenia nazywana jest Europą w miniaturze, ponieważ można tu spotkać praktycznie każdy rodzaj krajobrazu – wysokie, ośnieżone zimą szczyty Alp Julijskich, rozległe równiny, bujne lasy, rwące górskie rzeki, malownicze winnice, lecznicze wody termalne, sympatyczne kurorty nad Adriatykiem czy zabytkowe miasta i urocze zamki (na czele ze słynnym średniowiecznym Predjamskim gradem). W tym małym państwie znajdziemy również rozbudowaną bazę hotelową, nowoczesną infrastrukturę narciarską i pyszną kuchnię. Magnesem przyciągającym do niego zagranicznych turystów (w tym coraz więcej Polaków) są unikalne cuda przyrody – wspaniałe zjawiska krasowe, bajkowy podziemny świat (jaskinia Postojna i Jaskinie Szkocjańskie) czy zniewalające jeziora (Bled i Bohinj). Słowenia to także wymarzony kierunek (przez okrągły rok!) dla miłośników aktywnego wypoczynku: narciarstwa (zarówno biegowego, jak i zjazdowego), snowboardingu, wspinaczki sportowej (Osp), jazdy konnej (Lipica), raftingu i kanioningu (śliczna szmaragdowo-zielona Socza), wędkarstwa (tutejsze alpejskie rzeki obfitują w pstrągi), żeglarstwa, golfa, kolarstwa górskiego, pływania (w ciepłym Morzu Adriatyckim lub olbrzymich aquaparkach z licznymi basenami) czy podwodnych przygód (doskonałe miejsca nurkowe na wybrzeżu między Piranem a Strunjanem albo niezmiernie głębokie Divje Jezero, czyli „Dzikie Jezioro”, koło Idriji). Nic więc dziwnego, że o tym maleńkim kraju, zapewniającym dużą dawkę adrenaliny, mówi się, że leży po słonecznej stronie Alp.  

Więcej…

Japonia nieodgadniona

PAWEŁ MUSIAŁOWSKI

<< „Jeśli uważasz, że Japonia jest tajemnicza, daleka i niedostępna, to tym bardziej powinieneś się tam wybrać” – taka myśl przeszła mi przez głowę, gdy jako nastolatek marzyłem o odwiedzeniu tego niezwykłego azjatyckiego państwa, znanego mi wtedy głównie z dzieł japońskiej kinematografii. Choć dzisiaj nadal może się on jawić przybyszowi z Zachodu jako kraj pełen tajemnic, to na pewno dużo łatwiej się do niego dostać. Jednak zapomnijcie o nudnych i schematycznych wycieczkach, w trakcie których nie ma czasu na nic poza „zaliczaniem” kolejnych punktów planu i pośpiesznym robieniem zdjęć. Jeżeli chcecie naprawdę poznać kulturę Japonii, musicie stawić jej czoła sami, bo prawdziwa podróż polega na wyjściu poza własne kulturowe ograniczenia i na bezpośrednim kontakcie z drugą, odmienną społecznością. >>

Więcej…