ALINA WOŹNIAK

<< Jest taka kraina, która oddziela Europę od Czarnej Afryki. Po bezkresnych piaskach Sahary wędrowały przez nią kiedyś liczne karawany. Do dziś zamieszkują ją plemiona koczownicze. Od starożytności po współczesność ten malowniczy zakątek świata był sceną burzliwych wydarzeń, tłem rozwoju i upadku cywilizacji. Ani przez chwilę jednak nie przestał fascynować podróżników swoją magiczną aurą arabskiej baśni. >>

FOT. MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE    

Pochodzące z języka arabskiego słowo Maghreb (al-Maghrib) znaczy dosłownie „zachód”. Tradycyjnie określenie to odnosi się do ziem znajdujących się na zachód od Egiptu. Obecnie dotyczy pięciu północnoafrykańskich państw – Maroka, Mauretanii, Algierii, Libii i Tunezji – oraz spornego terytorium, którym jest Sahara Zachodnia.     

Należące do tego regionu kraje starają się współpracować ze sobą w ramach Arabskiej Unii Maghrebu. Organizacja ta ma przede wszystkim podłoże gospodarcze, ale nie da się nie zauważyć, że żyjące tu narody łączy także wspólna kultura i religia. Dlatego jeśli planujemy odwiedzić północne wybrzeże Afryki, zastanówmy się, czy nie warto wybrać się w głąb lądu na spotkanie fascynującego świata wyłaniającego się z piasków pustyni…

 

Wizyta w królestwie

Najbardziej na zachód wysuniętym krajem Maghrebu i całego świata arabskiego jest Maroko. Zachwyca ono mozaiką złocistych plaż, masywów górskich, wiekowych miast i berberyjskich wiosek. W latach 60. XX w. przyjeżdżali tu poszukiwacze mocnych wrażeń, aby upajać się egzotycznym krajobrazem, atmosferą orientu i… haszyszem (do dziś właśnie stąd pochodzi mniej więcej połowa jego światowej produkcji). Królestwo Marokańskie przyciąga także różnorodnych twórców. Paul Bowles napisał w nim swoją powieść Pod osłoną nieba (sfilmowaną przez Bernardo Bertolucciego w 1990 r.), William S. Burroughs  – Nagi lunch, a zespół U2 nagrywał teledyski do swoich piosenek. Krajem tym zachwycali się też Jimi Hendrix, Robert Plant z Led Zeppelin, Mick Jagger z The Rolling Stones, Sting, a filmowcy z całego świata kręcą sceny w tutejszych doskonałych plenerach. Alain Delon, Michael Jackson i Yves Saint Laurent zbudowali nawet w tej części Afryki swoje rezydencje. Francuski malarz Henri Matisse porównał Maroko do płótna genialnego artysty, a Winston Churchill szukał natchnienia dla swych obrazów w Marrakeszu. Tam też, w eleganckim hotelu La Mamounia, pisał pamiętniki.

FOT. MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

Plac Dżemaa el-Fna (Jemaa el-Fna) w Marakeszu

 

Wspomniany Marrakesz, jedno z największych marokańskich miast, stanowi wizytówkę kraju, mieszankę arabsko-berberyjskiej kultury, unikalne połączenie mistycyzmu i żywiołu. Za jego symbol uchodzi rozległy plac Dżemaa el-Fna (Jemaa el-Fna), gdzie połykacze ognia, sztukmistrze, akrobaci, astrologowie, znachorzy, grajkowie, zaklinacze węży popisują się swymi zdolnościami. Handlarze na pobliskim suku (targowisku) oferują szeroki wybór lokalnych towarów, liczne knajpki kuszą zapachem specjałów miejscowej kuchni. Odbywające się na tej przestrzeni zjawiska z pogranicza teatru, cyrku i pikniku wpisano w 2008 r. na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

 

Czar miast

Miano duchowej kolebki Maroka nosi Fez, który w średniowieczu stanowił główny ośrodek gospodarczy, religijny i polityczny królestwa. W IX w. powstał w nim jeden z najstarszych uniwersytetów na świecie – al-Karaouine (Al-Karawijjin), a w XIV w. zbudowano słynne medresy (teologiczne szkoły muzułmańskie). Tutejsza medyna, autentyczna, podtrzymująca wielowiekową tradycję i nieskażona wpływami masowej turystyki, uznawana jest za najpiękniejszą w całym Maghrebie. Znajdziemy tu ręcznie tkane dywany, cudowną biżuterię, mosiężne naczynia, ozdobne sztylety, skóry wielbłądzie garbowane i farbowane tuż za rogiem w ceglanych kadziach oraz najsłodsze w całym kraju rożki gazeli – małe rogaliki z migdałami i kwiatem pomarańczy. Za przewodnik po Fezie może nam posłużyć dzieło arabskiego podróżnika i dyplomaty Leona Afrykańskiego (ok. 1485–1554) Opisanie Afryki, wydane w języku włoskim… prawie 500 lat temu. To marokańskie miasto nie zmieniło się znacząco od tamtych czasów. Nie wolno nam ominąć także położonego ok. 60 km na zachód Meknes, również będącego niegdyś stolicą państwa. Warto odwiedzić też największą metropolię Maroka – Casablankę (ponad 3 mln mieszkańców). Choć niewiele w niej orientalnego czaru i brak śladów po słynnym filmie Michaela Curtiza z 1942 r. (Casablankę nagrano w hollywoodzkim studiu), obejrzymy tutaj największy w Afryce meczet wzniesiony przez króla Hassana II pod koniec XX w. i nazwany jego imieniem. Monumentalną budowlę zdobią piękne i finezyjne wzory. Jej 210-metrowy minaret góruje nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego, na którego fale zwiedzający spoglądają przez szklaną podłogę.

Rabat – stolicę Maroka – wpisano w 2012 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To posiadające wielowiekową historię miasto przyciąga turystów ciekawymi zabytkami. Wśród nich trzeba wymienić medynę, stary port, Wieżę Hassana (którą zaczęto budować pod koniec XII w., ale nigdy nie skończono), mury miejskie z XVII w., ruiny rzymskie, pamiątki po korsarzach mauretańskich, szerokie bulwary i Pałac Królewski. Ten ostatni pełni funkcję rezydencji rodziny królewskiej, która wywodzi się z dynastii Alawitów, jednej z najstarszych na świecie, bowiem biorącej podobno swój początek od samego Mahometa.

 

Plaża i góry

Agadir, najważniejszy i najsłynniejszy kurort  Maroka, tętni życiem przez cały rok. Zawsze spotkamy tu tłumy turystów, ale nie ma w tym nic dziwnego. Może się on poszczycić najbardziej rozbudowaną bazą hotelową ze wszystkich miejscowości wypoczynkowych kraju. Poza tym oferuje możliwości uprawiania różnorodnych sportów, w tym gry w golfa.

Nieco mniejszą, urokliwą Essaouirę odkrył francuski malarz okresu romantyzmu Eugène Delacroix, który uwiecznił na płótnie tutejsze miękkie światło i naturalne barwy. W ślad za nim zaczęli przyjeżdżać do tego zakątka impresjoniści, a wiele lat później… europejscy i amerykańscy hippisi. Dziś  w porcie cumują eleganckie jachty, przy wypielęgnowanych bulwarach otwarto eleganckie butiki i galerie sztuki. Nad morski brzeg ściągają wędkarze oraz surferzy. 

Marokańczycy zaś najchętniej wypoczywają w Tangerze, z którego plaż można dostrzec południowe wybrzeże Hiszpanii. To do tego miasta przybijają podróżni z Europy przeprawiający się przez Cieśninę Gibraltarską (ok. 2 godz. promem). Drogę tę pokonał także słynny średniowieczny podróżnik arabski – pochodzący z Tangeru Ibn Battuta (1304–1377).                 

Marokański pejzaż pełen jest kontrastów, nowoczesność współgra z tradycją, plaże sąsiadują z górami. Najwyższy tutejszy szczyt to Dżabal Tubkal (4167 m n. p. m.) w Atlasie Wysokim. Masywy górskie przecinają kraj w kilku miejscach, tworząc bajkowe doliny, przełęcze i wąwozy idealne dla miłośników wspinaczki. Pośród nich wyrastają pasterskie osady i… ośrodki narciarskie. Dlatego warto pamiętać, że Maroko bywa ciekawym kierunkiem wypraw nie tylko dla wielbicieli sportów wodnych.

 

Sporna Sahara

Południe Maroka stanowi ciągnące się po horyzont piaszczyste pustynie, wydmy, hamady (kamieniste pustynie) i skaliste wzgórza. Tutejsze krajobrazy potrafią wprawić w niekłamany zachwyt. Dolina rzeki Dara z ogromnym gajem palmowym i pomarańczowym, życiodajne oazy, berberyjskie wioski z kamienia i wyschniętej gliny, tradycyjne kasby – majestatyczne twierdze otoczone murem z kunsztownymi wieżyczkami, tworzą niezapomnianą atmosferę orientalnej krainy. Niestety, region ten nie należy do najspokojniejszych. Okolice Kulmimu (Guelmimu) i Tarfaji patroluje żandarmeria wojskowa. Tu zaczyna się Sahara Zachodnia, której status od wielu lat nie jest określony. W 1976 r. Hiszpania, administrująca na zasadach protektoratu utworzoną na tych terenach prowincją Sahara Hiszpańska, uznała roszczenia terytorialne Maroka i Mauretanii i przekazała im władzę nad tymi ziemiami. Przeciwko obcej zwierzchności wystąpił utworzony w 1973 r. Front Polisario, popierany przez Libię, Algierię i europejskie państwa socjalistyczne, które uznały Saharyjską Arabską Republikę Demokratyczną. W 1979 r. z południa Sahary Zachodniej wycofali się Mauretańczycy. Wkrótce Front Polisario utracił wsparcie finansowe libijskiego przywódcy Muammara al-Kaddafiego, Rada Bezpieczeństwa ONZ wydała rezolucję o referendum (którego nie zorganizowano do tej pory), a Marokańczycy zbudowali system fortyfikacji wzdłuż granicy.

FOT. MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE                 

 Sahara Zachodnia - oaza w okolicy Al-Ujun (franc. Laayoune)    

 

Zawieszenie broni, obecność niewielkich sił międzynarodowych i względny spokój przyczyniły się do zwiększenia popularności tego rejonu. Zaczęli tu przyjeżdżać poszukiwacze nowych, nieznanych światowej turystyce atrakcji. W Tarfaji odkrywają dzikie plaże z wrakami statków i wyruszają na połowy wędkarskie, niedaleko Al-Ujun (franc. Laâyoune, hiszp. El Aaiún – nieoficjalna stolica Sahary Zachodniej) podziwiają widowiskowe wydmy i surfują na Oceanie Atlantyckim. Okolice położonego na półwyspie miasta Ad-Dakhla (Ad-Dachla) to z kolei raj dla wind- i kitesurferów. Stąd bliżej już do Mauretanii niż do Maroka…

 

Na trasie rajdu

W Mauretanii, kraju trzykrotnie większym od Polski, mieszka zaledwie ponad 3 mln ludzi. Powyżej 60 proc. powierzchni państwa zajmuje Sahara. I choć znajdziemy tu ciekawe formacje pustynne, ok. 750 km wybrzeża i dwa obiekty wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (Park Narodowy Banc d'Arguin oraz starożytne ufortyfikowane miasta – tzw. ksary – Szinkit, Wadan, Walata i Tiszit), to jednak słabo rozbudowana infrastruktura, trudna sytuacja gospodarcza i polityczna kraju nie sprzyjają rozwojowi ruchu turystycznego. Dla większości cudzoziemców Mauretania stanowi jedynie przystanek w podróży z Maroka do Mali lub Senegalu. Jeszcze niedawno ściągali w te strony uczestnicy, amatorzy i widzowie słynnego Rajdu Dakar, przeniesionego w 2009 r. do Ameryki Południowej.

Godnym polecenia miejscem jest przede wszystkim Szinikit – stare kamienne miasteczko, w którym odpoczywały karawany, będące centrum kultury islamskiej. W średniowieczu funkcjonowało w nim kilkadziesiąt bibliotek. Do dziś zostało ich zaledwie kilka. Przechowywane są w nich bezcenne średniowieczne manuskrypty. Gérard Depardieu nagrywał tu sceny do filmu Fort Saganne (1984 r.) w reżyserii Alaina Corneau. Mauretania ma najuboższą bazę hotelową w całym Maghrebie, ale za to tylko tutaj mamy unikatową szansę przejechać się ponad 200-wagonowym pociągiem załadowanym rudą żelaza po jednotorowej linii Kolei Mauretańskiej z pustynnego miasta Zuwirat do portu Nawazibu nad Atlantykiem. 

 

Róża pustyni

Niebywałym potencjałem turystycznym może poszczycić się Algieria. W jej granicach znajduje się piękne wybrzeże, niezmiernie malownicza pustynia i aż 7 miejsc znajdujących się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Jednak niestabilna sytuacja w kraju odstraszała zagranicznych turystów. Zapowiedziane przez prezydenta Abdelaziza Buteflikę zmiany w konstytucji, wzmocnienie demokracji i walka z korupcją mogą stać się początkiem lepszych czasów. Minister Turystyki i Rzemiosła Ismail Mimoune przedstawił niedawno plany rozwoju sektora turystycznego, dzięki którym Algierię ma odwiedzać 3,5 mln gości rocznie. Jeśli w kraju zapanuje ostatecznie spokój, jego przewidywania wydają się możliwe do spełnienia, bowiem tutejsze nadmorskie miejscowości kuszą dziewiczym pięknem, a krajobraz Sahary nie ma sobie równych w całym Maghrebie. Celem wypraw podróżników są przepiękne algierskie wydmy, jeziora pustynne, oazy, skaliste wzniesienia, zielone kaniony i malownicze przełęcze. Dużą popularnością cieszą się także wygasłe wulkany masywu Al-Hadżdżar (Ahaggar) oraz groty w paśmie górskim Tasili Wan Ahdżar ze słynnymi prehistorycznymi malowidłami naskalnymi.

Na trasie wędrówek prawdziwych globtroterów nie może też zabraknąć stanowiska archeologicznego Kalat Bani Hammad – warownej stolicy dynastii Hammadydów z XI w., regionu Mzab z oazami i zabytkowymi ksarami, ruin rzymskich, wyrosłej nad kanionem Konstantyny (starożytnej Cirty) oraz Oranu – miasta nad Morzem Śródziemnym, w którym rozgrywa się akcja Dżumy Alberta Camusa. Po obejrzeniu zachodu słońca na pustyni koniecznie trzeba skorzystać z okazji i zjeść kolację u gościnnych Tuaregów, ludu berberyjskiego zamieszkującego Saharę. Jeśli zaś będziemy w stołecznym Algierze, malowniczo usytuowanym na wzgórzach mieście z przepiękną kasbą (cytadelą) i nowoczesnym metrem (jedynym w Maghrebie!), nie zapomnijmy o jego polskich akcentach... Niedaleko wybrzeża w 1982 r. odsłonięto Pomnik Męczenników projektu Mariana Koniecznego, a Bazylikę Notre-Dame d’Afrique zdobi mozaika Gaude Mater Polonia ufundowana przez emigrantów z Polski. 

Rozwój turystyki miał w planach również rząd libijski. Plaże, bezcenne starożytne zabytki, saharyjskie szlaki, historia II wojny światowej (bitwa o Tobruk w 1941 r.) mogłyby ściągać tu wielu turystów, ale obecna niestabilna sytuacja w tym kraju powoduje, że plany wakacyjne w Libii musimy – niestety – odłożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość.    

 

Jaśminowa kraina                                        

Tunezja to najbardziej znany w Polsce kraj Maghrebu. Od 20 lat niemal bez przerwy widnieje w ofertach biur podróży. Swoją popularność zawdzięcza pięknemu wybrzeżu, czystemu i ciepłemu morzu, łagodnemu klimatowi, rozwiniętej infrastrukturze turystycznej i rozsądnym cenom. Nie brak tu historycznych zabytków, a pejzaże olśniewają egzotyką. Sami mieszkańcy, mimo rewolucyjnych nastrojów w regionie, są otwarci i życzliwi dla turystów. Właśnie w tunezyjskim mieście Sidi Bu Zajd 17 grudnia 2010 r. Mohamed Bouazizi w akcie protestu podpalił się przed ratuszem, zapoczątkowując w ten sposób falę demonstracji, która ogarnęła wkrótce cały arabski świat. Wydarzenia w Tunezji nazwano jaśminową rewolucją.

Za narodowy kwiat uważa się właśnie jaśmin. Można go podziwiać w miejscowych ogrodach i przy hotelach. Esencja pochodząca z tej rośliny dodawana jest do tombaku w sziszach (fajkach wodnych), a olejku jaśminowego używa się w tutejszych centrach talasoterapii (forma terapii leczniczej opartej na dobroczynnych właściwościach morskiego klimatu i produktów pochodzących z morza, np. soli, wodorostów, błota itp.), zapewniających relaks dla duszy i ciała. Na gości czeka aż 40 ośrodków tego typu usytuowanych wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego – od Tabarki przez okolice Tunisu, Hammametu, Monastyru po granicę z Saharą. W luksusowych wnętrzach przypominających pałac sułtański skorzystamy z kąpieli w wodzie morskiej lub algach, naparów ziołowych, masaży i hydromasaży, okładów błotnych, biczów wodnych, zbawiennego wpływu pary wodnej oraz peelingu w tradycyjnym hammamie (łaźni tureckiej). W tle rozbrzmiewa relaksacyjna muzyka i szum fontann, a widok morza i pięknego ogrodu koi skołatane nerwy. O nasze dobre samopoczucie dba zaś dyskretny i profesjonalny personel… To prawdziwa kraina łagodności.

 

Na tunezyjskim szlaku

Tytuł najpiękniejszej stolicy Maghrebu należy niewątpliwie do tunezyjskiego Tunisu. Zasłużył on sobie na to miano dzięki swojej architekturze – mieszance wpływów arabskich i francuskich. Majestatyczne, stare kamienice, butiki w zabytkowych bramach, cukiernie w stylu francuskiej pâtisserie, główna aleja niczym Pola Elizejskie oraz Katedra św. Wincentego à Paulo sąsiadują z pełną krętych zaułków, placyków i wąskich uliczek zabytkową medyną, która tętni życiem nieprzerwanie od średniowiecza. Podczas pobytu w Tunisie koniecznie należy odwiedzić jego rogatki: Muzeum Narodowe Bardo z arcyciekawą kolekcją mozaik rzymskich i pamiątek wczesnochrześcijańskich, Kartaginę z jej bezcennymi zabytkami po słynnym imperium i bajkowe Sidi Bou Said – miasteczko niczym z Baśni z tysiąca i jednej nocy, którym zachwycali się francuscy malarze i mistycy muzułmańscy.

FOT. COLIN ANTILL - FOTOSEEKER.COM

Grobowce marabutów (świętych mężów) koło Duz w Tunezji

 

Wokół stolicy ciągnie się piaszczyste wybrzeże. Wzdłuż niego wznoszą się wzgórza porośnięte dębami korkowymi i cyprysami. Rzeki, zatoczki, fantazyjne skały i groty półwyspu Al-Watan al-Kibli (franc. Cap Bon) posłużyły Jerzemu Kawalerowiczowi jako tło podczas kręcenia filmu Quo vadis. Stąd już niedaleko do najsłynniejszego kurortu Hammamet z uroczą medyną nad zatoką, piękną plażą, licznymi hotelami i kawiarniami oraz trzema polami golfowymi. Gdy wybierzemy się dalej na południe, znajdziemy kolejne atrakcje: zabytkowe miasta (np. Susa, Monastyr, święty ośrodek islamu Kairuan), imponujący rzymski amfiteatr w Al-Dżamm czy wyspę Dżerba.

FOT. RESIDENCE TUNIS

Kolacja na plaży w luksusowym The Residence Tunis

 

Wielbiciele błogiego lenistwa nie muszą w Tunezji oddalać się zbytnio od hotelu, żeby poczuć atmosferę orientu i natknąć się na ślady historii. Po plażowaniu warto wejść na wieżę ribatu (ufortyfikowany klasztor muzułmański), zjeść grillowane sardynki w porcie rybackim, zwiedzić muzeum, ruiny starożytnych osiedli, zabytkowe katakumby i spróbować potargować się w medynach. Miłośnicy natury mogą wykupić wycieczkę na pustynię – do wyboru mają przejażdżkę jeepem lub na wielbłądzie. Po drodze obejrzą wydmy, słone jezioro, oazy z tysiącami palm daktylowych, kamienne wąwozy, wodospad, plenery Gwiezdnych wojen i Angielskiego pacjenta, zwiedzą tarasy ksarów, wypiją miętową herbatę na spalonych słońcem skałach i wykąpią się w termalnym źródle. W programie znajduje się też przejazd zabytkowym pociągiem Lézard Rouge (Czerwona Jaszczurka) czy nocleg pod gwiazdami. Wniosek jest jeden – krótki urlop to za mało, aby móc poznać wszystkie wspaniałe skarby Maghrebu!


 

Artykuły wybrane losowo

12 najlepszych miejsc na świecie na wyprawy quadowe

Chile1.jpg

Rafał Sonik pokonuje trasę chilijskiego odcinka Rajdu Dakar 2015

©ARCHIWUM RAFAŁA SONIKA


KAJETAN CYGANIK


Quady mają wiele zastosowań. Zawodnicy ścigają się na nich – oczywiście – podczas rajdów, ale zdecydowanie częściej korzystają z tego sprzętu ratownicy górscy, służby medyczne czy leśne. Ze względu na swoją budowę to również doskonałe pojazdy do przemierzania odległych i niedostępnych zakątków ziemi. Rafał Sonik – pierwszy Polak, który wygrał Rajd Dakar w kategorii quadów w 2015 r. – zwiedził w ten sposób bezdroża pięciu kontynentów. 


Po raz pierwszy tegoroczny zwycięzca najpopularniejszego wieloetapowego wyścigu terenowego na świecie wsiadł na czterokołowca na południu Francji, kiedy z powodu flauty nie mógł pływać na desce windsurfingowej. Na wzgórzach nieopodal plaży zobaczył dziwne małe samochody, których nigdy wcześniej nie widział. Zadzwonił do kolegi z Polski i zamówił sobie jeden z pierwszych pojazdów ATV (ang. all-terrain vehicle), jaki trafił do naszego kraju. Zaczęło się od jazdy turystycznej, potem były pierwsze starty w polskich rajdach. Sześć razy zdobył tytuł mistrza Polski. Po udziale w wyścigach we Francji i Hiszpanii oraz namowach motocyklistów Jacka Czachora i Marka Dąbrowskiego w 2009 r. Rafał Sonik postanowił spróbować swoich sił w Rajdzie Dakar. Zajął wtedy trzecie miejsce. Ten niewątpliwy sukces stał się dla niego zachętą do kolejnych prób.

Nasz rodak znany jest ze swojej konsekwencji, ambicji i nieustępliwości. Jednocześnie jednak potrafi się powstrzymywać od zgubnej walki na sekundy, ma doskonały zmysł taktyczny i opinię świetnego nawigatora. Te cechy pomogły mu zdobyć cztery Puchary Świata FIM w kategorii quadów, wywalczyć dwa trzecie i jedno drugie miejsce w Rajdzie Dakar, a w 2015 r. odnieść wielkie zwycięstwo w tych legendarnych zawodach. Polak zyskał przydomek SuperSonik, ale mimo to nie przestaje cieszyć się jazdą na czterokołowcu, dlatego wielokrotnie odwiedza podczas treningów liczne tory i rozmaite rejony, aby nie tylko przygotowywać się do nowych wyzwań, ale także czerpać przyjemność z ćwiczenia w zróżnicowanym terenie. Przedstawiamy Państwu 12 najciekawszych według niego miejsc na świecie do uprawiania tego sportu.

Sardynia

Ta włoska wyspa to przede wszystkim świetny region dla miłośników motocykli enduro. Rajd odbywający się na niej co roku w czerwcu jest co prawda przeznaczony również dla kierowców quadów, ale pokonanie przez nich licznych wąskich ścieżek, skalnych półek czy ciasnych przejazdów pomiędzy skałami graniczy z cudem.

               
Na Sardynii przemierzymy jednak czterokołowcem fantastyczne trasy. Wiodą one pomiędzy rozległymi wzgórzami, pośród niskiej roślinności lub ponad skalistym wybrzeżem. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Wybór mamy naprawdę duży – od malowniczo położonych łagodnych i szerokich dróg po wymagające technicznie odcinki górskie. Co więcej, na wyspie panuje fantastyczny klimat, a tutejsza kuchnia jest doskonała, więc po całodziennej jeździe czeka na nas nagroda w postaci prawdziwej uczty dla podniebienia. Odwiedzić ten fascynujący region Włoch można przez cały rok, bowiem zawsze prezentuje się równie ciekawie.

Dubaj

Dubaj1.jpg

Pozornie łagodne piękne wydmy w okolicach Dubaju bywają niebezpieczne

©ARCHIWUM RAFAŁA SONIKA


Zjednoczone Emiraty Arabskie słyną z jednej z najpiękniejszych pustyń świata. W okolicach Dubaju wiatr wyrównuje piaszczyste wydmy niczym ratrak śnieg na stoku. Wystarczy odjechać kilkanaście minut od jakiejkolwiek ludzkiej osady, żeby znaleźć się w miejscach nie noszących śladów obecności człowieka. Emocje, jakie towarzyszą jeździe po takim „sztruksie”, są nieporównywalne z żadnym innym uczuciem.

               
Wydmy w rejonie Dubaju wyglądają na łagodne i zapierają dech w piersiach, ale potrafią być także zdradliwe, zwłaszcza po przejściu rzadkich tu deszczów. Układ piaszczystych wzgórz zupełnie się wówczas zmienia, co utrudnia nawigację i przewidywanie niebezpieczeństw. Potrzeba wielu treningów, aby móc pozwolić sobie na nieco mocniejsze dociśnięcie gazu na pustyni. Nawet po latach doświadczeń warto zachować szczególną ostrożność. Inaczej to, co ma być przyjemnością, może stać się bardzo złym wspomnieniem.

               
Sezon na wyjazdy do Dubaju panuje cały rok. Najlepiej jednak planować sobie treningi o wschodzie lub zachodzie słońca. Nie tylko dlatego, że w tych godzinach światło maluje najpiękniejsze widoki, ale też po to, aby uniknąć upałów.

Pustynia Błędowska

Nasza największa pustynia (ok. 33 km²) to prawdziwa mekka polskich off-roadowców. W ostatnich latach prowadzi się intensywne odlesianie tego obszaru w celu przywrócenia jego stanu z początku wieku. Ten piękny region oferuje fantastyczne możliwości treningowe. Nie ma w nim wysokich wydm, ale nie brakuje tutaj kopnego piasku, który doskonale uczy reakcji quada w takich warunkach.

               
Pustynię Błędowską wciąż pokrywa wiele sosnowych zagajników. Ich pokonywanie daje sporo frajdy. Jak w każdym pustynnym rejonie, trzeba wykazać się tu jednak dobrą orientacją w terenie. Zdarzają się tacy kierowcy, którzy pozwalają ponieść się emocjom, a potem długo nie mogą znaleźć drogi powrotnej. Trenuję na Pustyni Błędowskiej kilka razy w roku. Zawsze spotykam na niej innych quadowców i motocyklistów, a często zabieram też w te strony swoich uczniów – mówi Rafał Sonik. Jego bazą do wypraw na czterokołowcach jest tradycyjnie punkt widokowy Dąbrówka w Chechle (355 m n.p.m.).

               
Ten region Polski zaprasza do odwiedzin przez okrągłe 12 miesięcy. O każdej porze roku będziemy czerpać niesamowitą radość z przemierzania Pustyni Błędowskiej.

Brazylia

Brazylia.jpg

Trasy na południu Brazylii prowadzą wśród niskiej roślinności

©ARCHIWUM RAFAŁA SONIKA



Trasy w południowej części Brazylii charakteryzują się przede wszystkim niską, słabo rozwiniętą roślinnością i czerwoną ziemią, która nadaje krajobrazowi zupełnie wyjątkowy wygląd. Szlaki są tutaj szybkie, ale przez to bywają zgubne. Wystarczy, że nieoczekiwanie wjedziemy pomiędzy splątane korzenie, aby nasz brawurowy wyczyn zakończył się nagłym zatrzymaniem wśród drzew. Jeśli tylko będziemy pamiętać o zachowaniu ostrożności, jazda po polnych drogach tego kraju na pewno przyniesie nam dużo przyjemności.

               
To, co czyni z Brazylii wspaniały cel na emocjonujące wyprawy na quadzie, to jednak nie same trasy, lecz mieszkający w niej fantastyczni ludzie. Brazylijczycy są uśmiechnięci, pomocni, otwarci i przyjaźnie nastawieni wobec turystów. Taka podróż może więc być okazją do nawiązania nowych znajomości. Do tej części Ameryki Południowej najlepiej wybrać się w okresie lata.

Argentyna

Kraj tanga, yerba mate i najlepszej wołowiny na świecie to również raj dla quadowców. Nie bez powodu od 2009 r. właśnie w Argentynie odbywa się znaczna część kolejnych edycji Rajdu Dakar. Za każdym razem wyznaczane przez organizatorów tutejsze trasy zaskakują nawet najbardziej wytrawnych kierowców. Ten fakt świadczy niewątpliwie o ogromnym zróżnicowaniu terenów i nieskończonych możliwościach, jakie stają tu przed miłośnikami off-roadu.

               
W centrum kraju znajdziemy wiele piaszczystych obszarów, ale są one tak nieprzyjazne, że lepiej nie zapuszczać się w te rejony, zwłaszcza w osławione okolice miejscowości Fiambalá koło Tinogasty. Warto natomiast wybrać szlaki na północy kraju i liczne malownicze kaniony. Na zachodzie na śmiałków czekają majestatyczne Andy. Widoki z tego regionu zapadają w pamięć na zawsze, ale jeśli zdecydujemy się go odwiedzić, musimy zabezpieczyć się przed chorobą wysokościową. Najlepszym lekarstwem na jej objawy jest herbata z liści koki (krzewu kokainowego) albo żucie ich podczas jazdy. Podróż do fascynującej Argentyny polecamy zaplanować w czasie europejskich miesięcy zimowych.

Hiszpania

W Hiszpanii znajdziemy mnóstwo różnorodnych tras. Rafał Sonik najlepiej poznał jednak te w pobliżu Malagi. W jej okolicy funkcjonuje wiele torów motocrossowych, na których nasz rodak ćwiczy technikę jazdy przy dużych prędkościach. Oprócz tego trenuje też poza wytyczonymi drogami, na otwartych terenach.

               
Ten region stanowi poligon dla takich fantastycznych motocyklistów, jak choćby Hiszpanie Marc Coma czy Jordi Viladoms, którzy właśnie m.in. tutaj przyjeżdżają przygotowywać się do najważniejszych startów w sezonie. Przed Rajdem Dakar 2016 także Rafał Sonik planuje spędzić w tym rejonie Europy kilka dni. Zamierza ćwiczyć jazdę na odcinkach specjalnych w stylu Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Świata (WRC – World Rally Championship). Będą one dominować w 37. już edycji legendarnego wyścigu po raz ósmy z kolei organizowanego w Ameryce Południowej – Argentynie i Boliwii.

               
Do słonecznej Hiszpanii można zawitać o każdej porze roku. Jeśli nie lubimy zbytniego tłoku, powinniśmy zdecydować się raczej na jesień.

Lidzbark Warmiński

W Lidzbarku Warmińskim znajduje się jeden z najpiękniejszych i najlepszych torów motocrossowych w Polsce. Nasz rodak uwielbia odwiedzać to miejsce, bo jak podkreśla, jest ono przesiąknięte off-roadową atmosferą, a ludzie z nim związani są prawdziwymi pasjonatami.

               
Okolice tego miasta położonego w samym sercu Warmii również zachęcają do wycieczek. Jednak należy pamiętać, aby poruszać się tylko po obszarach, na których wolno organizować wyprawy off-roadowe. Rafał Sonik od wielu lat promuje hasło Daj przyQuad! Nie niszcz lasu! i potępia wszelkie naruszenia granic parków narodowych i krajobrazowych. Wymaga od siebie i kolegów odpowiedzialności za środowisko naturalne i dlatego swoim czterokołowcem nie wyjeżdża poza tor w Lidzbarku Warmińskim, a przyrodę podziwia z perspektywy roweru. Najkorzystniejsze warunki panują na Warmii w okresie lata i złotej polskiej jesieni.

USA

Pierwszym mechanikiem, który towarzyszył Rafałowi Sonikowi w Rajdzie Dakar w 2009 r., był amerykański specjalista od quadów – Lenny Duncan. To właśnie on zabrał Polaka na znane sobie szlaki w zachodnich Stanach Zjednoczonych. Spośród nich nasz rodak najbardziej upodobał sobie rejony Kalifornii, dokąd stara się wracać co jakiś czas.

               
W USA i Kanadzie turystyka quadowa jest zdecydowanie lepiej rozwinięta niż w krajach europejskich. Znajdziemy tu specjalnie przygotowane, kilkudziesięciokilometrowe trasy off-roadowe, pozwalające na legalne poruszanie się po trudno dostępnych obszarach leśnych. To doskonałe rozwiązanie zarówno dla miłośników jazdy poza drogami, jak i turystów i przyrodników. Rafał Sonik zabiega o to, aby wytyczyć podobne szlaki także w Polsce. Do Stanów Zjednoczonych na wyprawy terenowe najlepiej wybrać się latem lub na jesieni.

Chełmno

Chełmno_-_Fot.jpg

Quadowcy ścigający się na torze kompleksu motocrossowego w Chełmnie

©MATEUSZ SZELC



Chełmno uchodzi za drugie obok Torunia najstarsze miasto województwa kujawsko-pomorskiego (oba te grody otrzymały prawa miejskie 28 grudnia 1233 r. – tzw. prawo chełmińskie). Warto odwiedzić nie tylko sam wiekowy ośrodek, ale też lokalny kompleks motocrossowy, który kilka lat temu dzięki inicjatywie naszego rodaka i jego przyjaciół został uratowany przed zamknięciem. Zwycięzca Rajdu Dakar 2015 stawiał tutaj swoje pierwsze kroki, dlatego nie wahał się, aby zainwestować w ten obiekt i stać się jednym z jego współwłaścicieli.

               
Na świetnie wyprofilowanym i dobrze utrzymanym torze regularnie odbywają się imprezy rangi Mistrzostw Polski. Szkolą się na nim młodzi quadowcy i motocykliści. Mamy nadzieję, że za kilka lat godnie zastąpią oni Rafała Sonika w międzynarodowych wyścigach. Obiekt w Chełmnie stanowi idealne miejsce dla początkujących miłośników sportów motocrossowych, którzy chcą zdobyć podstawowe umiejętności, niezbędne do jazdy w terenie. Warto odwiedzić go latem i podczas organizowanych na nim zawodów.

Chile

Amatorom off-roadu Chile kojarzy się przede wszystkim z Atakamą, należącą do najsuchszych pustyń świata. Są na niej rejony, w których od prawie 400 lat nie spadła choćby kropla deszczu. Te warunki czynią ją również jednym z mniej przyjaznych człowiekowi obszarów na ziemi. Jazda po tutejszych bezdrożach może być jednak fantastycznym przeżyciem. Warto odwiedzić w szczególności północną część kraju i okolice portowego miasta Iquique. Potężne piaszczyste wydmy wznoszą się w tym miejscu na wysokość powyżej 2 tys. m n.p.m. i opadają stromo wprost do Pacyfiku.

               
Popularnością cieszą się także rejony miejscowości La Serena, które słyną z winnic. Wiosną zaobserwujemy tu zupełnie nierealne zjawisko. Cały pustynny obszar pokrywa się wówczas różnobarwnym kobiercem kwiatów. Suchy i surowy krajobraz zamienia się w kolorowe pola, od których trudno oderwać wzrok.

               
W północnej części Atakamy dotrzemy z kolei do dużych solnisk (Salar de Atacama), przypominających pustynię solną w Boliwii (Salar de Uyuni), i licznych ciekawych form skalnych w okolicach miasteczka San Pedro de Atacama. Nieco dalej na południe możemy wyjechać quadem na przełęcze sięgające niemal 5 tys. m n.p.m.

               
Ze względu na wspomniany kwiatowy spektakl do Chile najlepiej wybrać się na przełomie sierpnia i września. Zdecydowanie trzeba też zabrać ze sobą aparat fotograficzny.

Egipt

Ten północnoafrykański kraj, zamieszkany niegdyś przez jedną z najbardziej fascynujących i tajemniczych cywilizacji na ziemi, jest również świetnym celem wyjazdowym dla poszukujących wrażeń quadowców. Naprawdę nie warto spędzać wakacji nad basenem w ciągłym bezruchu, kiedy tuż za granicami egipskich kurortów czeka na nas tyle możliwości aktywnego wypoczynku. W 2014 r. słynny Rajd Faraonów startował z wybrzeża Morza Czerwonego z luksusowego miasteczka turystycznego Al-Dżuna (El Gouna). Podczas niego zawodnicy mieli do pokonania kilkaset kilometrów bardzo ciekawego terenu pustynnego.

               
Na egipską część Sahary najlepiej wybrać się z przewodnikiem. Da nam to pewność, że wrócimy szczęśliwie do bazy i nie wpadniemy w kłopoty. Szczególnie piękne są tutaj – oczywiście – odcinki piaszczyste. Saharyjskie wydmy mają zupełnie inną budowę niż te w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i nawet sam piasek nieco się różni. Ta największa gorąca pustynia na ziemi jest bardzo różnorodna, więc nawet jeśli nie dotrzemy do typowych wydmowych wzniesień, możemy być pewni, że trafimy w niezwykłe miejsca. Odkrywanie tych niesamowitych zakątków Egiptu warto zaplanować na miesiące wiosenne bądź jesienne.

Maroko

Królestwo Marokańskie należy do najpopularniejszych kierunków podróży wśród Europejczyków zafascynowanych czterokołowcami. Trudno się temu zresztą dziwić. Jak już wspomnieliśmy, olbrzymia północnoafrykańska pustynia, jaką jest Sahara, oferuje wyjątkowo różnorodne i fascynujące trasy. Zjeździłem niemal całe Maroko od północy po południe i naprawdę nie brakuje tu miejsc wartych odwiedzenia. Wspaniałe tereny rozciągają się od szczytów Atlasu do skalistego wybrzeża Oceanu Atlantyckiego. Na Saharze ujrzymy zarówno krajobrazy przywodzące na myśl powierzchnię Marsa, jak i charakterystyczne dla niej piaszczyste wydmy – opisuje Rafał Sonik.

               
W tym kraju można odwiedzić obszary, na których kręcono kolejne epizody Gwiezdnych wojen czy film Gladiator. Niezwykłym przeżyciem są zawsze wizyty w klimatycznych mniejszych i większych miastach. Jazda na quadzie po marokańskich bezdrożach daje niesamowitą frajdę, ale atmosfera lokalnych targów (suków) dosłownie wciąga każdego przybysza.

               
Wyprawa do Maroka będzie więc z pewnością wspaniałym doświadczeniem i to nie tylko ze względu na świetne warunki do treningów na czterokołowcach, lecz także z uwagi na jedyną w swoim rodzaju okazję do poznania tutejszej kultury i podziwiania fascynujących krajobrazów. Podobnie jak w przypadku Egiptu polecamy odwiedzić to położone w Afryce Północnej królestwo w okresie wiosny albo jesieni. W październiku można kibicować polskim kierowcom podczas widowiskowego Rajdu Maroka i towarzyszyć im w trakcie zmagań, przesuwając się równolegle do kolumny pojazdów.

Kolory Gruzji

IZABELA RUTKOWSKA

www.podroznosci.com

 

« Muzyka, taniec, śpiew, piękne góry, źródła wody mineralnej, temperament mieszkańców, doskonałe jedzenie i oczywiście wino – te właśnie rzeczy wymieniają najczęściej osoby pytane o to, co kojarzy im się z Gruzją. Ja do powyższej listy skojarzeń mogę dorzucić jeszcze gruzińskie toasty i ośrodki narciarskie Kaukazu. Czeka tu na nas naprawdę mnóstwo atrakcji. »

Więcej…

Peru – duch Inków

PIOTR MACIEJ MAŁACHOWSKI

 

Peru jest fascynującym państwem, ale może też rozczarować tych, którzy nie znają choć trochę historii kraju Inków, jeśli po przyjeździe tutaj nie spotkają nie tylko żadnego z nich, a nawet ich potomków. Pod względem bogactwa dziedzictwa historycznego Peru zajmuje trzecie miejsce na świecie, zaraz po Włoszech i Izraelu. Tak wynika z analizy marek państw przeprowadzonej przez globalną organizację FutureBrand. W pozostałych czterech wskaźnikach – poziom oferty turystycznej, klimat dla przedsiębiorczości, jakość życia i system wartości – kraju utożsamianego z Inkami nie ma nawet w pierwszej trzydziestce.

Więcej…