MAGDALENA WALCZUK

Fundacja Terra Brasilis

                                                                                                             FOT. FOZDOIGUACUDESTINODOMUNDO.COM.BR

<< „Deus é brasileiro”, czyli „Bóg jest Brazylijczykiem” – stwierdzenie to słyszałam z ust wielu mieszkańców Brazylii. Większość z osób, które kiedykolwiek miały okazję postawić stopę na brazylijskiej ziemi, zgodzi się z nim bez wahania. Bez wątpienia kraj ten został hojnie obdarzony przez Stwórcę: zachwyca bogactwem i niezwykłością przyrody, odurza tropikalnymi smakami i zapachami, urzeka niesamowitą różnorodnością, wybuchową mieszanką kultur, intryguje kontrastami i niejednoznacznością. Naprawdę nietrudno zakochać się w Brazylii. Jak prawdziwa kobieta, powoli odsłania przed nami swoje tajemnice i nie przestaje kusić tym, co jeszcze pozostało do odkrycia. Niechętnie poddaje się prostym definicjom. Nie wierzcie temu, kto twierdzi, że zdołał ją zrozumieć i poznać jej wszystkie sekrety. >>

 

Największe państwo Ameryki Południowej, zajmujące prawie połowę terytorium tego kontynentu (ponad 8,5 mln km²!), powstało ze zderzenia trzech zupełnie odmiennych kręgów kulturowych. Rdzenni mieszkańcy, Indianie należący głównie do grup etnicznych Tupi, Guaraní, Gê i Arawak, mimo iż przegrali w starciu z europejskimi kolonizatorami i obecnie stanowią niewielki ułamek społeczeństwa brazylijskiego, wywarli istotny wpływ na dzisiejsze oblicze Brazylii, zauważalny choćby w języku, wzorcach estetycznych, stylu życia, zwyczajach religijnych i kulinarnych czy też medycynie naturalnej. Europejczycy, przede wszystkim Portugalczycy, uważani za odkrywców tych ziem, począwszy od XVI w., stopniowo opanowywali cały obszar współczesnego kraju. Kolonia oderwała się od korony portugalskiej ostatecznie w 1822 r. i przyjęła nazwę Cesarstwa Brazylii. Niedługo po odkryciu tego zakątka świata zaczęto tu sprowadzać niewolników z Afryki. Na ich morderczej pracy wyrosła potęga kolonialnej, a następnie imperialnej Brazylii. Trudno wyobrazić sobie tutejszą kulturę bez wpływów afrykańskich, które, chociaż pogardzane, a nawet zwalczane przez wieki, w znacznym stopniu ją ukształtowały. Samba, słynne karnawały w Rio de Janeiro i Salvadorze, sztuka walki capoeira czy uważana za narodową potrawę feijoada (gulasz z czarnej fasoli i różnych gatunków mięsa) to tylko niektóre przykłady oddziaływania kulturowej spuścizny Czarnego Lądu. 

W tym rozległym kraju przez kilkaset lat przenikały się elementy kultur trzech kontynentów. Powstała w ten sposób wielokulturowa mieszanka postrzegana jest dziś jako esencja brazylijskości. Znajdziemy ją w twarzach Brazylijczyków, których łączy poczucie tożsamości narodowej silniejsze od różnic regionalnych, a także język portugalski, wyodrębniający Brazylię spośród pozostałych hiszpańskojęzycznych państw Ameryki Łacińskiej.

 

Roztańczone miasto

Wielu przybyszy zaczyna swoją podróż po Brazylii od Rio de Janeiro. Nawet jeśli nie wypuścili się za daleko poza granice Cidade Maravilhosa (port. Cudownego Miasta), jak zwykło się je nazywać, można uznać, że poznali kwintesencję brazylijskości. Na wzniesieniach rozrzuconych wokół zatoki Guanabara, którą wydaje się obejmować ramionami Chrystus Odkupiciel ze wzgórza Corcovado, znajdziemy wszystko to, z czego Brazylia słynie i za co darzy się ją uwielbieniem na świecie: skąpane w słońcu piaszczyste plaże, w tym najsławniejsze Copacabanę i Ipanemę, bary z muzyką na żywo w dzielnicy Lapa rozbrzmiewające rytmem samby oraz – w okresie karnawału – spektakularne, roztańczone pochody na Sambodromie (Sambódromo da Marquês de Sapucaí). Tutaj też spotkamy otwartych, pozytywnie nastawionych do życia mieszkańców Rio, zwanych cariocas. Po wyprawie na Corcovado, gdzie wykupimy również lot helikopterem nad miastem, oraz przejażdżce kolejką na wzgórze Pão de Açúcar (Głowa Cukru), warto zapoznać się z historyczną częścią metropolii, zwiedzić dawny Paço Imperial (Pałac Cesarski – dziś mieści się w nim Museu Nacional, czyli Muzeum Narodowe), zabytkowe kościoły, współczesną Katedrę św. Sebastiana (Catedral de São Sebastião do Rio de Janeiro) w kształcie piramidy czy poznać bogate kolekcje muzeów. Godne polecenia są również słynny stadion Maracanã, Jardim Botânico (Ogród Botaniczny) oraz Cidade do Samba (Miasto Samby) – ogromny magazyn, w którym najsłynniejsze szkoły samby udostępniają zwiedzającym wybrane makiety i stroje wykorzystane podczas parad karnawałowych.

FOT. RIOTUR

Najsłynniejszymi dzielnicami Rio są Copacabana, Leblon, Ipanema, Botafogo i Flamengo

 

            Rio to miasto o niezwykle inspirującej atmosferze, ukochane i opiewane przez wielu twórców. Jednym ze zjawisk, które narodziło się w środowisku miejscowej artystycznej bohemy, aby potem podbić serca muzyków i melomanów na całym świecie, jest bossa nova. W latach 50. XX w. artyści zainspirowani jazzem stworzyli zupełnie nowy styl w muzyce brazylijskiej: wyrafinowaną harmonicznie i opatrzoną poetyckimi tekstami, subtelniejszą wersję samby. W ten sposób afrykańskie rytmy, uważane początkowo za barbarzyńskie, zostały w końcu docenione i wchłonięte przez główny nurt muzyczny, żeby następnie rozpocząć światową karierę.

FOT. RIOTUR

Rio de Janeiro – Cidade do Samba

 

            Z drugiej strony, Rio de Janeiro to również miejsce, gdzie nie da się nie zauważyć problemów, z którymi boryka się dzisiejsza Brazylia. Rozrzucone na wzgórzach favelas – dzielnice nędzy, wiadomości o kradzieżach i napadach z bronią w ręku, bezdomne dzieci na ulicach czy trudności komunikacyjne także składają się na obraz tego miasta. Trzeba jednak przyznać, że władze dwoją się i troją, aby uporać się przynajmniej z częścią kłopotów przed dwoma wielkimi wydarzeniami, które się tu odbędą: Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej w 2014 r. oraz Letnimi Igrzyskami Olimpijskimi w 2016 r. Postęp inwestycji związanych z modernizacją starych obiektów sportowych i budową nowych można na bieżąco śledzić na specjalnych portalach informacyjnych. Jednym z projektów, wprowadzonych w ostatnich latach przez organy państwowe, jest także program stopniowej integracji faveli z pozostałymi dzielnicami metropolii. Dotychczasowe efekty napawają optymizmem. Wiele z tych dotychczasowych obszarów nędzy udało się wyrwać spod kontroli gangów narkotykowych i zmodernizować, aby zapewnić godne warunki życia ich mieszkańcom. Już w najbliższe wakacje Rio będzie miało okazję sprawdzić stopień swojego przygotowania podczas Pucharu Konfederacji w Piłce Nożnej (czerwiec) i Światowych Dni Młodzieży (lipiec).

 

Z miasta na wakacje

Zmęczeni zgiełkiem wielkiej metropolii turyści mogą pójść śladem cariocas i udać się na wypoczynek do jednego z pobliskich kurortów rozrzuconych nad brzegiem Atlantyku. Najbardziej znane wśród nich to leżące na północ Armação dosBúzios i na południe Angra dos Reis, które posiadają też bogatą ofertę dla miłośników sportów wodnych. Miejscem obdarzonym niepowtarzalną aurą jest Ilha Grande (Wielka Wyspa), niewielka wyspa oddalona o ok. 3 godz. drogi od Rio. Jej rajskiego klimatu nie zakłócają odgłosy silników samochodowych, ponieważ obowiązuje tutaj ruch pieszy. Wszelkie towary rozwozi się za pomocą pchanych ręcznie wózków. Lokalne restauracje zachęcają do skosztowania potraw ze świeżych ryb i owoców morza, wśród których na szczególną uwagę zasługuje moqueca (porcje ryby lub krewetki duszone z pomidorami i cebulą z dodatkiem mleka kokosowego).

            Kolibry pijące wodę z kwiecistych poidełek, wędrujące piaszczystymi deptakami kraby, uroczyska o romantycznych nazwach, takich jak Praia do Amor (Plaża Miłości), sprawiają, że trudno uwierzyć, iż do lat 90. XX w. na wyspie istniało więzienie dla najniebezpieczniejszych przestępców (m.in. członków organizacji kryminalnej Comando Vermelho, czyli Czerwone Komando). Jego pozostałości można oglądać do dzisiaj w części lądu najbardziej wysuniętej w stronę oceanu. O tożsamości więźniów i ich spektakularnych ucieczkach wciąż krążą legendy.

 

Minas Gerais i mistrz modernizmu

Nieco dalej na północ od Rio de Janeiro znajdziemy kolonialne miasteczka stanu Minas Gerais, których lata świetności przypadły na okres intensywnego wydobycia złota i kamieni szlachetnych (XVIII w.). Przechadzając się urokliwymi, często stromymi uliczkami miejscowości o nazwach: Ouro Preto (Czarne Złoto), Diamantina czy São João del Rei, co rusz napotykamy na pełne przepychu kościoły – perły brazylijskiej architektury barokowej. Zobaczymy w nich m.in. rzeźby słynnego Aleijadinho (1730 lub 1738–1814), który obdarzał figury świętych rysami osób ze swojego otoczenia, nadając im lokalny koloryt. Niektórzy uważają go za najwybitniejszego przedstawiciela południowoamerykańskiego baroku. 

            Stan Minas Gerais słynie ze specyficznych zwyczajów, słownictwa i wymowy, a także niezmiernie smacznej kuchni, zawierającej np. specjały z suszoną wołowiną, wspaniałe sery i likiery, desery z kandyzowanych owoców oraz serowe bułeczki wyrabiane z mąki z manioku – pão de queijo. Receptura tych ostatnich powstała podobno tutaj, choć znają ją dziś w każdym zakątku Brazylii. Stolicą stanu jest Belo Horizonte, trzecie co do wielkości miasto kraju. Na zainteresowanie zasługuje w nim kompleks kulturalno-wypoczynkowy Pampulha, jeden z większych projektów Oskara Niemeyera (1907–2012).

            Gdy wspominamy nazwisko tego najsłynniejszego brazylijskiego architekta, zmarłego w grudniu ubiegłego roku tuż przed swoimi 105. urodzinami, nasze myśli biegną zaraz ku Brasílii. Dzisiejszą stolicę państwa wzniesiono od podstaw w ciągu kilku lat na płaskowyżu Wyżyny Brazylijskiej za prezydentury Juscelina Kubitscheka de Oliveiry (1956–1961). To najważniejsze dzieło architektury modernistycznej powstało dzięki pracy zespołu projektantów, któremu przewodzili właśnie Oskar Niemeyer i urbanista Lúcio Costa (1902–1998). Do dziś miasto zbudowane na planie lecącego ptaka nad sztucznie utworzonym jeziorem Paranoá nie przestaje budzić skrajnych uczuć – ma swoich zajadłych krytyków, ale i zagorzałych wielbicieli. Jednak choć funkcjonalność architektury Niemeyera, np. siedziby parlamentu i rządu, rezydencji prezydenta Palácio da Alvorada (Pałacu Jutrzenki), budynków Sądu Najwyższego, Teatro Nacional Cláudio Santoro (Teatru Narodowego Cláudia Santoro), Biblioteki Narodowej czy Catedral Metropolitana de Nossa Senhora Aparecida (Katedry Metropolitalnej Matki Boskiej z Aparecidy), może wydawać się dyskusyjna, jego dzieła wyglądają bez wątpienia imponująco i oryginalnie na tle błękitnego nieba.  

 

Biznesmeni i imigranci

Przeniesienie stolicy w głąb kraju miało na celu pobudzenie rozwoju brazylijskiego interioru, co nie do końca się udało. Pod względem gospodarczym i kulturalnym to nadal metropolie południowo-wschodniego wybrzeża grają wiodącą rolę. São Paulo – największe miasto Ameryki Południowej, liczące niemal 11,5 mln mieszkańców, stało się ważnym centrum nie tylko dla lokalnego, ale i dla światowego biznesu. Rosnące notowania ekonomiczne Brazylii w ostatnich latach skłoniły wielkie międzynarodowe koncerny do przenoszenia tutaj swoich południowoamerykańskich siedzib. Nie zniechęciły ich nawet kosmiczne ceny nieruchomości i koszmarne korki. Aby uniknąć tych ostatnich, a także dla zwiększenia bezpieczeństwa, niektórzy przedsiębiorcy przemieszczają się po tej metropolii prywatnymi helikopterami.

            Przy najsłynniejszej ulicy São Paulo – Avenida Paulista, ulokowały się najważniejsze instytucje finansowe i banki. To także raj dla miłośników zakupów. Znajdą tu oni luksusowe produkty brazylijskich i światowych projektantów. Polecam zwłaszcza odwiedzić historyczną część miasta oraz zapoznać się z przebogatą ofertą kulturalną (wyróżnić należy Museu de Arte Contemporânea da Universidade de São Paulo – Muzeum Sztuki Współczesnej Uniwersytetu w São Paulo) i kulinarną, w której za sprawą licznych imigrantów (m.in. dużej kolonii japońskiej) odkryjemy smaki z całego świata.

            Region najmocniej naznaczony obecnością przybyszów z Europy, napływających masowo na przełomie XIX i XX w., stanowi południe Brazylii. Widać tutaj przede wszystkim wpływy włoskie i niemieckie, jednak w stanach Paraná, Rio Grande do Sul czy Santa Catarina nietrudno natrafić na polsko brzmiące nazwiska czy restauracje serwujące dania z naszej kuchni, grupy tańca ludowego, a nawet skansen z typowymi zabudowaniami z kraju nad Wisłą.  

            Na tradycje europejskie nakłada się na południu państwa cultura gaúcha, mająca swoje źródło w stylu życia wędrownych poganiaczy bydła z pogranicza Brazylii, Argentyny i Urugwaju. To stąd pochodzi zwyczaj picia naparu yerba mate (przygotowywanego z suszonych liści ostrokrzewu paragwajskiego), zwanego tu chimarrão lub tereré (z dodatkiem zimnej wody), a także sposób przyrządzania churrasco – grillowanego mięsa, zwłaszcza wołowego, serwowanego wprost z rożna, które podbiło podniebienia wszystkich Brazylijczyków.

 

Cuda natury

Na pograniczu Brazylii i Argentyny leży grupa ok. 275 Wodospadów Iguaçu – Cataratas do Iguaçu, wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Ich widowiskowość nie ma sobie równych na całym świecie, a można je zwiedzać zarówno od strony brazylijskiej, jak i argentyńskiej. Mówi się, że pierwsza dama USA Eleonora Roosevelt podczas podziwiania tego wodnego spektaklu rozgrywającego się przed jej oczami wydała okrzyk: Biedna Niagara!. Warto podkreślić, iż w granicach Brazylii znajdują się również inne spektakularne wodospady, np. w Parque Nacional da Chapada dos Veadeiros – Parku Narodowym Chapada dos Veadeiros (ok. 200 km na północ od stolicy), a także w Parque Nacional da Chapada Diamantina – Parku Narodowym Chapada Diamantina (północno-wschodnia część stanu Bahia). Kąpiel u stóp jednej z setki kaskad lub w gorących źródłach, wędrówki z lokalnym przewodnikiem wśród cudownych okoliczności przyrody, a następnie odpoczynek w hamaku w urokliwych pousadas (port. pensjonatach) na długo zapiszą się w naszej pamięci.

FOT. FOZDOIGUACUDESTINODOMUND.COM.BR

Wodospady Iguaçu – kładka widokowa po stronie brazylijskiej

 

            Rajem dla miłośników wypoczynku na łonie dziewiczej natury będzie bezkresna równina Pantanal, której terytorium obejmuje stany Mato Grosso i Mato Grosso do Sul, wschodnią Boliwię i północno-wschodni Paragwaj. Pantanal oznacza po portugalsku bagnisty teren. Nazwa nie jest przypadkowa, bowiem obszar ten to w dużej części nizina zalewana regularnie wodami rzeki Paragwaj i jej dopływów, co stwarza idealne warunki dla rozwoju flory i fauny. Papugi ary, tukany, kolibry (najmniejsze ważące jedynie 2 g!), ibisy i czaple, kajmany, anakondy, jaguary, mrówkojady wielkie, wilki grzywiaste, tapiry, pancerniki olbrzymie, kapibary, liczne gatunki ryb, wśród nich osławione piranie, oraz barwne chmary motyli – różnorodność królestwa zwierząt wydaje się tu nie mieć sobie równych. Natomiast Bonito (port. Piękny) w Mato Grosso do Sul, gdzie wapienne skały i groty zalewa kryształowo czysta woda o turkusowym kolorze, usatysfakcjonuje szczególnie amatorów nurkowania i wspinaczki skałkowej.

FOT. NATURAL ECOTOURS (NATURECO)

Pantanal – największe mokradło i prawdopodobnie najbogatszy ekosystem na świecie

 

Amazońskie przygody

O bogactwie przyrodniczym Amazonii, zajmującej prawie połowę powierzchni państwa, nikogo nie trzeba przekonywać. Oprócz mieszkańców Pantanalu, spotkać tutaj można cały szereg przedstawicieli innych unikalnych gatunków, często zagrożonych wyginięciem. Ciekawość budzą przede wszystkim węgorze elektryczne, leniwce, żabki Scinax perereca (ich wydzieliny używane są w medycynie tradycyjnej) czyinie (różowe delfiny słodkowodne), które według legendy zmieniają się w przystojnych uwodzicieli dziewcząt, sprawców panieńskich i pozamałżeńskich ciąż. W regionie tym dojrzewają też niezwykłe owoce drzew graviola, cupuaçu, guaraná i palmy açaí.

            Miejscowe agencje turystyczne prześcigają się w pomysłach na zapewnienie turystom bliskiego kontaktu z naturą i niezapomnianych wrażeń. Dlatego ich oferty zawierają szeroki wachlarz propozycji: od noclegów w bungalowach w środku dżungli, wycieczek po rozlewiskach lasu deszczowego, łowienia ryb i obserwacji kajmanów, rejsu majestatyczną Amazonką, po wyprawy survivalowe, wizyty w parkach linowych, spływy rwącą rzeką lub eksplorację jaskiń. Choć upał i wysoka wilgotność bywają tu ciężkie do zniesienia, ten rejon, tak ważny dla ekosystemu i przyszłości naszej planety, przyciąga poszukiwaczy przygód z wielką siłą.

            Manaus, stolica brazylijskiego stanu Amazonas, swoje lata świetności przeżywała w czasie tzw. boomu kauczukowego, którego szczyt przypadł na przełom XIX i XX w. Jego symbolem jest pełen przepychu gmach Teatro Amazonas, gdzie od 1996 r. odbywa się co roku w maju międzynarodowy festiwal opery. Na każdym kroku natkniemy się w tym mieście także na wpływy indiańskie. W zabytkowych zabudowaniach targu miejskiego znajdziemy rośliny i zioła o leczniczych i magicznych właściwościach, ozdoby z nasion i piór czy miejscowe przysmaki. W restauracjach królują dania ze świeżo złowionych ryb, wśród których największą popularnością cieszy się tucunaré (rodzaj Cichla).

 

Słoneczny brzeg oceanu

Czym byłaby Brazylia bez swoich skąpanych w słońcu plaż? Jej wybrzeże o długości ponad 7 tys. km stanowi raj dla amatorów sportów wodnych, w tym wind- i kitesurfingu. Najbardziej znane plaże zlokalizowane są w północno-wschodnim regionie Nordeste. W Lençóis w stanie Maranhão i w niedalekiej Jijoca de Jericoacoara w stanie Ceará ocean wdziera się między złociste wydmy. Nazwa tej drugiej miejscowości pochodzi z języka tupi i oznacza „siedlisko żółwi morskich”, które upodobały sobie to oddalone od cywilizacji miejsce, gdzie człowiek dotrzeć może jedynie pojazdami z napędem na 4 koła. Nadatlantyckie kurorty Fortaleza, Beberibe, Natal, Maceió czy Ipojuca oraz wyspy Itaparica, Tinharé i położony dalej w głąb oceanu archipelag Fernando de Noronha zaskarbiły sobie już dawno sympatię turystów z całego świata. Ciągnące się kilometrami plaże o drobnym piasku porośnięte palmami kokosowymi, urocze laguny i niezwykłe formacje skalne czynią Brazylię wymarzonym celem wyjazdów wakacyjnych. W upalny dzień najlepiej w tych stronach ugasić pragnienie mlekiem ze zmrożonego kokosa, którego sprzedawca rozłupuje maczetą kilkoma wprawnymi ruchami, lub sokiem świeżo wyciskanym z owoców. Smak wygrzanych w brazylijskim słońcu mango, marakui czy papai nie ma sobie równych.

            Wybrzeże regionu Nordeste jawi się jako tropikalny raj, natomiast jego interior budzi raczej nieco odmienne skojarzenia. Ten rozległy półpustynny obszar, zwany sertão, bardzo często nawiedzany przez susze, charakteryzuje się niekorzystnymi dla człowieka warunkami, które wpłynęły na rozwój niezwykle specyficznej kultury i mentalności jego mieszkańców. To tutaj powstało forró, gatunek muzyczny i taneczny, rozsławiony przez Luísa Gonzagę (1912–1989), tzw. króla baião (podstawowego rytmu w forró), w całej Brazylii. Dużą popularność zyskał on w środowisku studenckim, gdzie rozwinął się nowy typ tańca (forró universitário), który ruszył już na podbój Europy. Sertão słynie też z głębokiej, mistycznej religijności, dlatego znajdziemy na tym terenie wielką liczbę rozmaitych miejsc kultu, jak np. słynna kaplica w naturalnej grocie w Bom Jesus da Lapa (stan Bahia).

FOT. DIVULGACAO/SECRETARIA DO TURISMO DO CEARA

Pedra Furada, wysoka na niemal 5 m skała na plaży – jeden z symboli uroczej Jericoacoary

 

            Bogata kultura tego regionu widoczna jest również w jednym z najbardziej znaczących jego miast – Recife. Nazywa się je niekiedy „brazylijską Wenecją” ze względu na malownicze położenie na wyspach u ujścia rzek Beberibe i Capibaribe. Odbywa się w nim jeden z najciekawszych karnawałów ulicznych świata, którego centralną część stanowi Galo da Madrugada – pochód za gigantyczną figurą koguta. Tu również, jak i w sąsiednim mieście Olinda, będącym perłą architektury kolonialnej, kultywuje się tradycje frevo (widowiskowego, żywego tańca z elementami akrobacji z kolorową parasolką) i maracatu (roztańczonego orszaku królewskiego łączącego elementy religijne i świeckie, niezwykłego przykładu synkretyzmu kultury indiańskiej, europejskiej i afrykańskiej).

 

W zatoce odkrywców

Nieco na południe, nad Baía de Todos os Santos (Zatoką Wszystkich Świętych), leży pierwsza stolica kraju – Salvador da Bahia, gdzie najmocniej widoczne są związki Brazylii z Afryką. Potwierdzają je wygląd i sposób ubierania się mieszkańców miasta, kuchnia, w której pełno afrykańskich elementów (słynny olej palmowy nadający potrawom charakterystyczny smak), a także wszechobecne symbole odwołujące się do afrobrazylijskich wierzeń i tradycji, jak miejsca kultu animistycznej religii afroamerykańskiej candomblé, wróżby z muszli, baiana – strój kobiecy z charakterystycznym turbanem i kilkoma warstwami spódnic, czy capoeira– sztuka walki łącząca elementy taneczne, akrobatyczne, muzyczne i rytualne. Za kolebkę tej ostatniej uważa się właśnie Salvador, będący obecnie prawdziwą mekką capoeiristas z całego świata. Na tutejszy huczny karnawał, podczas którego tłumy bawią się przy muzyce na żywo na ulicach miasta, rokrocznie ściągają setki tysięcy turystów. Salvadorska starówka z czasów kolonialnych, zwana Pelourinho, jest natomiast scenerią tradycyjnych afrobrazylijskich batucadas, czyli pochodów przy akompaniamencie instrumentów perkusyjnych. Wybijany przez nie radosny rytm sprawia, że nogi same zaczynają tańczyć. Z dawnej stolicy i jej okolic pochodzi wielu słynnych brazylijskich muzyków, m.in. Gilberto Gil, Maria Bethânia, Caetano Veloso czy królowa stylu axé Ivete Sangalo.

            Naszą podróż kończymy na południe od Salvadoru, nieopodal dzisiejszego kurortu Porto Seguro, gdzie 21 kwietnia 1500 r. wraz z przybiciem do brzegu floty dowodzonej przez Pedra Álvaresa Cabrala rozpoczęła się nowożytna historia Brazylii, nazwanej przez odkrywców Ziemią Świętego Krzyża (Terra de Santa Cruz). Z całą pewnością ten niesamowity kraj warto odkrywać i to niejeden raz, aby poznawać go kawałek po kawałku i dać się oczarować jego magii.


 

Artykuły wybrane losowo

Lombardia, czyli Włochy w miniaturze

Milano-Galleria_00101.jpg

Wspaniała Galleria Vittorio Emanuele II

©EXPLORA/WONDERFULEXPO2015.IT

Maksymilian Dymitr Czornyj

 

Lombardia to góry, doliny i jeziora, tysiące lat historii, wspaniałe zabytki i przepiękne widoki. Stanowi krainę elegancji, wykwintnej kuchni i szyku. Smakuje risottem, pachnie kawą i zachwyca włoskością. Dawniej dość często pomijana przez podróżnych, obecnie staje się jednym z najbardziej rozpoznawalnych regionów w kraju.

Więcej…

CZARUJĄCA BIRMA W WIRZE PRZEMIAN

Karaweik

Stylizowany na wspaniałą królewską barkę pałac Karaweik w Rangunie

© MYANMAR TOURISM MARKETING/WWW.TOURISMMYANMAR.ORG

 

MAGDALENA BARTCZAK

 

Ten kraj tysiąca świątyń, w którym w marcu 2011 r. z władzą pożegnała się (przynajmniej formalnie) junta wojskowa, ulega przeobrażeniom i otwiera się na świat. Nadal jednak kryją się w nim liczne zakątki nieodwiedzane przez zagranicznych przybyszów zbyt często. Podróżników zachwyca on niesamowitymi krajobrazami, magiczną atmosferą, a przede wszystkim niezwykłym ciepłem i gościnnością mieszkańców.

Więcej…

W wietrznej hiszpańskiej Galicji

 

KATARZYNA KULESZA

www.hiszpanskiejedzenie.pl

 

 

pilgrim-at-the-cathedral

© TURISMO DE SANTIAGO/SANTIAGOTURISMO.COM

 

Jest takie miejsce w Hiszpanii, w którym ocean wdziera się w ląd, aby pozostawić po sobie niezwykłe skarby. Jeszcze do niedawna mówiono o nim, że stanowi koniec świata, gdzie nadal wierzy się w czarownice i zabobony, a ciągle żywa tradycja wywiera ogromny wpływ na kulturę, kuchnię i zachowanie ludzi. Przed wiekami św. Jakub Apostoł wybrał się tutaj, żeby szerzyć chrześcijaństwo. Dzisiaj tysiące pielgrzymów przybywa modlić się przy jego grobie w Santiago de Compostela.

 

Wspólnota autonomiczna Galicja (Galicia, Galiza) leży w północno-zachodniej części Hiszpanii. W jej skład wchodzą cztery prowincje: A Coruña (La Coruña), Lugo, Ourense (Orense) i Pontevedra. Od północy i zachodu region oblewają wody Atlantyku. Południowa granica oddziela go od Portugalii, a jego wschodnie tereny sąsiadują ze wspólnotami Asturia oraz Kastylia i León. Obowiązują tu dwa języki urzędowe: galicyjski i hiszpański. Galicja kojarzy się przede wszystkim ze swoją stolicą Santiago de Compostela, w której wedle tradycji spoczywają szczątki św. Jakuba Większego Apostoła, zmarłego najprawdopodobniej w 44 r. n.e. Jednak ten rejon kraju ma dużo więcej do zaoferowania. Wzdłuż wybrzeża (mającego wraz z okolicznymi wysepkami ponad 1660 km długości) ciągną się piękne plaże, w miastach czekają na nas ciekawe zabytki, w restauracjach i barach napijemy się wyśmienitego wina i zjemy pyszne dania z owoców morza i ryb, a na naszej drodze spotkamy niezmiernie sympatycznych mieszkańców tej krainy.

 

Hiszpanie tak naprawdę nie tworzą całkowicie jednolitego społeczeństwa. Różnią się pod względem tradycji i kultury, temperamentu, cech charakteru czy sposobu życia w zależności od regionu, który zamieszkują. Innych ludzi napotkamy w słonecznej Andaluzji, a innych w wietrznej i pachnącej oceanem Galicji. Tutaj życie od zawsze związane było z morzem i ziemią. Galicjanie utrzymują się głównie z rybołówstwa, rolnictwa, leśnictwa, a także hodowli. Uchodzą za osoby pracowite, oddane rodzinie i przywiązane do swoich tradycji. To właśnie w Arteixo (Arteijo) w obszarze metropolitalnym miasta A Coruña (La Coruña) ma swoją siedzibę koncern Inditex (Industria de Diseño Textil), zarządzający m.in. takimi markami jak Zara, Pull&Bear, Bershka, Oysho, Stradivarius czy Massimo Dutti. Jej współzałożyciel i obecnie większościowy udziałowiec Amancio Ortega jest najbogatszym człowiekiem w Europie (i drugim na świecie), ale mimo tak ogromnego majątku (ok. 72,2 mld euro) wciąż mieszka i pracuje w Galicji.

 

Plaża Katedr koło miejscowości Ribadeo

playa-catedrales

© TURISMO DE GALICIA

 

PÓŁNOCNE KLIFY

 

Podróż po regionie zaczniemy od jego północno-wschodniego wybrzeża. Tę część Hiszpanie nazywają Rías Altas. Głębokie doliny rzeczne przecinające górzyste tereny przekształcają się tu w zatoki, powstające w wyniku podnoszenia się poziomu wód morskich lub obniżenia lądu. Liczne półwyspy rozciągają się zazwyczaj prostopadle do linii brzegowej. Tego typu wybrzeże, zwane riasowym, jest zresztą charakterystyczne dla całej Galicji. Właśnie ze względu na nie tutejsza gospodarka opiera się na połowach i uprawie roli. W rejonie zatok występuje wielkie bogactwo ryb i owoców morza, a woda ze spływających do oceanu rzek użyźnia okoliczne pola. Na północy regionu wznoszą się przepiękne klify, pojedyncze skały wyrastają w niedalekiej odległości od brzegu albo pojawiają się na plażach po odpływie. Rozbijają się o nie wzburzone fale. Często wieją tu też silne wiatry. Krajobrazy wybrzeża Rías Altas są dzikie i dziewicze.

 

Najpierw zaglądamy do Ribadeo, typowego nadmorskiego miasta z urokliwym portem, położonego u ujścia rzeki Eo, przy granicy z Asturią. Mniej więcej 10 km na zachód od niego znajduje się Praia das Catedrais (Playa de Las Catedrales) – jedna z najczęściej fotografowanych plaż w Hiszpanii. Słynie ona z ogromnych skalnych łuków przypominających te we wnętrzach średniowiecznych katedr. Podczas odpływu można podziwiać je z bliska w trakcie spaceru po odkrytym piaszczystym brzegu. Ze względu na duże zainteresowanie wśród turystów, którzy przyczyniają się swoją obecnością do niszczenia tego pięknego zakątka, w 2015 r. wprowadzono dzienny limit odwiedzających (maksymalnie do 4812 osób) oraz konieczność uzyskania zezwolenia na wejście w okresie świąt Wielkanocy i sezonie letnim (od 1 lipca do 30 września). Wcześniejszej darmowej rezerwacji dokonamy na stronie internetowej ascatedrais.xunta.gal (w tym roku wymaganej od piątku 7 kwietnia, kiedy to rozpoczyna się weekend przed Wielkim Tygodniem – Semana Santa). Warto również wybrać się na malowniczą wysepkę Pancha (Illa Pancha), oddaloną od Ribadeo o ok. 3 km.

 

Po drodze do miasta A Coruña należy zatrzymać się na przylądku Ortegal (Cabo Ortegal) oddzielającym Zatokę Biskajską i Morze Kantabryjskie od otwartego Oceanu Atlantyckiego. To drugi po Estaca de Bares najdalej na północ wysunięty punkt Półwyspu Iberyjskiego. Niedaleko niego znajduje się najwyższy klif w Hiszpanii i kontynentalnej części Europy – Vixía Herbeira (613 m). Mniej więcej 9 km od Ferrol, ważnego centrum stoczniowego w Galicji, leży pokryta jasnym piaskiem plaża Doniños, która ze względu na spore fale cieszy się dużą popularnością wśród surferów.

 

Niemal 250-tysięczna A Coruña stanowi bardzo ważny ośrodek przemysłowy i finansowy regionu. Jak wspominałam, w tej okolicy ma swoją siedzibę firma Inditex, stąd wypływają także największe statki przeznaczone do połowów i przetwarzania ryb. Mówi się, że miasto jest otwarte na Atlantyk, zawsze wietrzne i często deszczowe. Można w nim dostrzec ślady po Celtach i Rzymianach. Ci ostatni pozostawili po sobie 57-metrową latanię morską, zwaną Wieżą Herkulesa (Torre de Hércules, z ok. I–II w.). W 2009 r. wpisano ją na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To najstarsza zachowana rzymska budowla tego typu i najstarsza działająca latarnia morska na świecie. Warto pokonać 235 stopni schodów, żeby móc podziwiać z góry wspaniały widok na wybrzeże i okoliczne zabudowania. Przepiękny nadmorski deptak doprowadzi nas do pobliskich plaż: Riazor, Orzán, Matadero, As Lapas i San Amaro.

 

Wielu pielgrzymów kończy wędrówkę dopiero na przylądku Fisterra

Pilgrims on Cape of Fisterra

 

 

NA KOŃCU KONTYNENTU

 

Do najdalej na zachód wysuniętych punktów Europy należy galicyjski przylądek Fisterra (hiszp. Cabo Finisterre, po łacinie wyrażenie finis terrae oznacza „koniec ziemi”, „koniec świata”). Jest on dla wielu punktem końcowym szlaku pielgrzymkowego nazywanego Drogą św. Jakuba (Camiño de Santiago, Camino de Santiago). Obecnie większość chrześcijan kończy swoją wędrówkę w Santiago de Compostela, są jednak i tacy, którzy docierają do tego dawnego końca świata. Pod stojącym tutaj krzyżem leżą buty, muszle i kamienie z liczbą przebytych kilometrów pozostawione przez pielgrzymów. Oprócz tego na przylądku znajduje się latarnia wybudowana w 1868 r. Rozpościera się stąd zapierający dech w piersiach widok na bezkresny ocean. W pobliskim miasteczku Fisterra warto zwiedzić Kościół Matki Boskiej Piaskowej (Igrexa de Santa María das Areas) z XII stulecia. Jego wnętrze zdobi ołtarz z rzeźbą Chrystusa z Fisterry (Santísimo Crísto de Fisterra).

 

Za przylądkiem, który stanowi fragment Wybrzeża Śmierci (Costa da Morte, Costa de la Muerte), aż do granicy z Portugalią rozciąga się region Rías Baixas (Rías Bajas). Podobnie jak w przypadku Rías Altas wypełniają go zatoczki, rozlewiska, wyspy i półwyspy. Jest tu jednak spokojniej, nie ma aż tylu klifów i można łatwiej dostać się do szerokich piaszczystych brzegów. Obok okolic Santiago de Compostela ten rejon uchodzi za najbardziej turystyczną część Galicji. Znajdują się w nim najładniejsze plaże, kurorty z licznymi hotelami i restauracjami. Dużą popularnością cieszy się Praia das Rodas w archipelagu Wysp Cíes (Illas Cíes), należących do Morsko-Lądowego Parku Narodowego Atlantyckich Wysp Galicji (Parque Nacional Marítimo-Terrestre das Illas Atlánticas de Galicia). Ma ona długość niemal 1,2 km, a oblewają ją krystalicznie czyste wody. Często otrzymuje też tytuł najpiękniejszej plaży na świecie według różnych rankingów (np. słynnego brytyjskiego dziennika The Guardian z lutego 2007 r.). Na wyspy Monteagudo i Faro regularnie kursują statki z miasta Vigo. Nie wolno zabierać ze sobą jednak zwierząt czy rowerów. Na archipelagu działają trzy restauracje i kemping. Najdłuższa w Galicji jest z kolei otoczona wydmami Praia de Carnota (ponad 7 km), położona ok. 40 km od przylądka Fisterra. W miejscowości Carnota znajduje się jeden z największych spichlerzy w regionie (hórreo galego). Budowla ma prawie 35 m długości i pochodzi z XVIII w. Tego rodzaju kamienne bądź drewniane magazyny są symbolem tej części Hiszpanii i nieodzownym elementem jej krajobrazu.

 

Do najbardziej znanych i najczęściej odwiedzanych miejsc na tym wybrzeżu zalicza się przede wszystkim Ribeira (Riveira). To nadmorskie miasto słynie z pobliskich przepięknych wydm (Dunas de Corrubedo) oraz lagun Carregal i Vixán. Mniej więcej 7 km stąd (w Oleiros) natkniemy się na pozostałości po grobowcu wzniesionym w okresie neolitu, w IV tysiącleciu p.n.e. (Dolmen de Axeitos). Dalej na północny wschód leży Rianxo (Rianjo) z plażami Torre (Praia da Torre) i As Cunchas (Praia das Cunchas). Miejscowość warto odwiedzić w połowie lipca w trakcie uroczystości ku czci Matki Boskiej z góry Karmel, patronki hiszpańskich rybaków i marynarzy. Z tej okazji odbywa się wówczas barwna morska procesja, w której uczestniczą kutry rybackie. Polecam również wybrać się na urozmaiconą degustacją wycieczkę statkiem do brzegów, gdzie zbiera się małże.

 

Do najbardziej turystycznych miasteczek w rejonie Rías Baixas należą O Grove (El Grove) i Sanxenxo (Sangenjo). To pierwsze słynie z październikowego festiwalu owoców morza – Festa do Marisco. Sanxenxo szczyci się klimatycznym nadmorskim deptakiem, wieloma restauracjami i hotelami. Między nimi rozciąga się znana plaża Lanzada (Praia da Lanzada), pokryta jasnym piaskiem i sąsiadująca z wydmami. Szczególnie cenią ją surferzy i windsurferzy.

 

W drodze do granicy z Portugalią mija się dwa duże galicyjskie miasta Pontevedra (prawie 85 tys. mieszkańców) i Vigo (300-tysięczne), ośrodki portowe i przemysłowe. Z pierwszego dostaniemy się statkiem na małą wyspę Ons (4,14 km² powierzchni), zamieszkaną przez ok. 80 osób, które trudnią się głównie zbieraniem jednych z najdroższych owoców morza, czyli skorupiaków nazywanych percebes. Według opinii wielu ekspertów podaje się tu najlepszą ośmiornicę w Galicji. W odległości ponad 25 km od Pontevedry znajduje się Parque Arqueolóxico da Arte Rupestre Campo Lameiro (PAAR) – park archeologiczny prezentujący sztukę naskalną. Podczas wizyty zwiedza się muzeum z bogatą ekspozycją, strefę z petroglifami i replikę wioski z epoki brązu.

 

Na koniec warto jeszcze wymienić dwie nadmorskie miejscowości. W Marín (między Pontevedrą i Vigo) funkcjonuje słynny targ rybny, na którym wiele sklepów i restauracji zaopatruje się w świeże owoce morza i ryby prosto z kutrów. A Guarda (La Guardia) leży przy granicy z Portugalią i ujściu najdłuższej galicyjskiej rzeki Miño (307,5-kilometrowej). Znajdują się koło niej dość dobrze zachowane pozostałości po celtyckiej osadzie – Castro de Santa Trega.

 

CYWILIZACJA I PRZYRODA

 

Po odwiedzeniu wybrzeża pora wyruszyć do wnętrza regionu. Najpierw udamy się z wizytą do 100-tysięcznego Lugo. Miasto założyli ok. 25 r. p.n.e. Rzymianie, choć najprawdopodobniej pierwszą wioskę na tych terenach zbudowali już Celtowie. Zachowały się w nim potężne mury obronne z czasów rzymskich o długości niemal 2,3 km (muralla romana de Lugo). Od 2000 r. widnieją one na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W historycznym centrum miasta warto zajrzeć do Katedry (Catedral de Santa María), której budowę rozpoczęto w XII stuleciu, Muzeum Lugo (Museo Provincial de Lugo) w dawnym Klasztorze św. Franciszka (Convento de San Francisco), pozostałości rzymskiego domu (Casa dos Mosaicos) i term z ok. 15 r. p.n.e. Niecałe 100 km na północny zachód od Lugo znajduje się Fragas do Eume, park naturalny stanowiący idealne miejsce dla miłośników dziewiczej natury. Za jego największy skarb uchodzi świetnie zachowany atlantycki wilgotny las strefy umiarkowanej. Obszar chroniony zajmuje ponad 9,1 tys. ha i rozciąga się wzdłuż rzeki Eume aż do jej ujścia do oceanu.

 

Inną przyrodniczą perełkę Galicji odkryjemy na południe od Lugo. Mowa o regionie Ribeira Sacra ze spektakularnymi kanionami rzek Miño, Sil i Cabe. W pobliżu rozsianych jest aż 18 klasztorów, które udostępniono do zwiedzania. Powstały one w okresie średniowiecza. Warto wybrać się na wycieczkę statkiem po tutejszych rzekach. Z pokładu podziwiać można m.in. rozległe winnice, które zakładane były na tym terenie już w czasach rzymskich. Produkowane tu doskonałe wino oznacza się chronioną nazwą pochodzenia (Denominación de Orixe Ribeira Sacra).

 

Trzecie najludniejsze galicyjskie miasto stanowi położone na południu niemal 110-tysięczne Ourense (Orense). Najważniejszą jego atrakcją są źródła termalne. W wielu miejscach można skorzystać z dobroczynnych kąpieli w leczniczych wodach. Na zainteresowanie zasługują szczególnie romańsko-gotycka Katedra św. Marcina z Tours (Catedral de San Martiño), zabudowania historycznego centrum miasta, odrestaurowane ruiny łaźni z czasów Rzymian, dawny XIV-wieczny Klasztor św. Franciszka (Claustro de San Francisco) i 370-metrowy most na rzece Miño (Ponte Maior lub Ponte Vella), odbudowany w 1230 r. z wykorzystaniem fragmentów rzymskich i używany do dziś jako przeprawa piesza. Leżąca w prowincji Ourense zabytkowa Ribadavia (5 tys. mieszkańców), nosząca krótko tytuł stolicy Królestwa Galicji w drugiej połowie XI stulecia za panowania Garcíi II (1042–1090), uchodzi za kolebkę win oznaczanych regionem pochodzenia Ribeiro (Denominación de Orixe Ribeiro). Organizuje się w niej festiwale tego szlachetnego trunku. W pierwszych miesiącach roku warto zawitać do miejscowości Xinzo de Limia (Ginzo de Limia) i Laza, gdzie odbywają się niezmiernie barwne fiesty karnawałowe.

 

Fragment potężnych rzymskich murów obronnych zachowanych w mieście Lugo

02-Roman Walls of Lugo

© TURISMO DE GALICIA

 

POD OPIEKĄ ŚWIĘTEGO

 

Santiago de Compostela swoją sławę celu licznych pielgrzymek zawdzięcza św. Jakubowi Apostołowi, który przybył na te ziemie, żeby ewangelizować ludność celtycką. Przyjmuje się, że po tym jak został ścięty w Jerozolimie, jego szczątki przewieziono do Galicji, lecz przez wiele lat nie było wiadomo, gdzie je złożono. Zgodnie z tradycją dopiero w 813 r. eremita Pelagius odnalazł grobowiec ucznia Jezusa. Według legendy drogę do miejsca pochówku wskazały mu światła na niebie. Na grobie powstało sanktuarium, a wokół niego dość szybko zaczęło rozwijać się miasto. Budowla nie przetrwała jednak najazdu Arabów. Zburzono ją w 997 r. na polecenie Almanzora (938–1002), wezyra Hiszama II (Al-Hakama II), władcy kalifatu kordobańskiego.

 

Obecną Katedrę zaczęto wznosić w 1075 r. Od tego czasu Santiago de Compostela szybko zyskiwało sobie coraz większą popularność wśród pielgrzymujących chrześcijan. Świątynię konsekrowano w kwietniu 1211 r. W 1495 r. założono przy niej szkołę, przekształconą później w uniwersytet (Universidade de Santiago de Compostela – USC). Katedrę często przebudowywano w XVI–XVIII w. Od XVII stulecia św. Jakub Apostoł jest patronem Hiszpanii. Średniowieczna część miasta (cidade vella) w 1985 r. trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Słynna świątynia powstała jako budowla romańska, a z czasem została uzupełniona o gotyckie i barokowe elementy architektoniczne. Zdobią ją liczne dzieła sztuki, przede wszystkim kompozycje płaskorzeźb, takie jak Fasada Złotników (Fachada das Pratarías) na południowej elewacji czy Portyk Chwały (Pórtico da Gloria). Katedra imponuje swoimi rozmiarami. Ma cztery fasady, a największa z nich – zachodnia (Fachada do Obradoiro) – wychodzi na plac Warsztatu (Praza do Obradoiro). Można na niej podziwiać przedstawienia św. Jakuba Apostoła i jego dwóch uczniów. Poza tym od tej strony wznoszą się dwie wieże (o wysokości od 75 do 80 m), a do środka prowadzą dwa rzędy schodów. Inny skarb świątyni stanowi Botafumeiro – wielka kadzielnica (trybularz) z 1851 r. Wisi ona pod sklepieniem, na skrzyżowaniu naw. Do jej rozkołysania wciąż służy mechanizm pochodzący z 1604 r. Ogromne posrebrzane naczynie o wysokości 1,6 m wykonano ze stopu brązu i mosiądzu. Lina, na której jest podwieszone, ma długość 65 m, grubość 5 cm i wagę 90 kg. W trakcie mszy i nabożeństw kadzielnicę wprawia w ruch ośmiu mężczyzn, tzw. tiraboleiros. W architekturze historycznej części Santiago de Compostela mieszają się ze sobą style romański, gotycki i barokowy. Warto odwiedzić place: Quintana, Pratarías i Abastos, dawny Klasztor św. Marcina z Tours (Mosteiro de San Martiño Pinario, ufundowany w X i rozbudowany w XVI w.), szpital dla pielgrzymów z początku XVI stulecia (Hospital Real de Santiago de Compostela) czy kolegia: św. Hieronima (Colexio de San Xerome), św. Jakuba Mniejszego (Colexio de Santiago Alfeo) i San Clemente (Colexio Maior San Clemente, nazwane tak na cześć biskupa Juana de San Clemente).

 

Sławę miastu przyniosła także wspomniana Droga św. Jakuba, czyli szlak pielgrzymkowy wiodący do grobu ucznia Jezusa. Do Santiago de Compostela prowadzi wiele tras, najbardziej znana jest Droga Francuska – Camiño Francés(umieszczona w 1993 r. wraz z innymi szlakami północnej Hiszpanii na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Na taką wyprawę wybierają się ludzie z całego świata. Często wędrówka stanowi próbę zwyciężenia własnych słabości bądź okazję do głębszej refleksji nad życiem. Niektóre osoby wyruszają do miejsca pochówku apostoła z konkretną intencją, np. pragną prosić Boga o zdrowie czy wybaczenie. Poszczególne trasy oznaczone są znakami (muszlami św. Jakuba, symbolem pielgrzymów). Minimalny odcinek uznawany za przejście Drogi św. Jakuba wynosi 100 km pieszej wędrówki. Jeden ze szlaków, dość popularny wśród Hiszpanów, zaczyna się w zabytkowej miejscowości Sarria, położonej na południowy wschód od Lugo. Na nocleg można zatrzymać się w jednym z wielu schronisk zwanych albergue (za noc zapłacimy 6 euro) i hoteli o różnym standardzie (w okresie letnim lepiej dokonać wcześniejszej rezerwacji). Po przejściu każdego etapu należy podbić paszport pielgrzyma (zrobimy to np. w restauracjach i obiektach hotelowych). Dzięki temu otrzymamy później oficjalny certyfikat ukończenia wędrówki Drogą św. Jakuba. Wystawia go Biuro Przyjęcia Pielgrzyma (Oficina de Acogida al Peregrino) znajdujące się niedaleko Katedry w Santiago de Compostela.

 

UCZTA DLA PODNIEBIENIA

 

Bez wątpienia do największych atrakcji Galicji zalicza się jej kuchnia bazująca na świeżych rybach i owocach morza. Jednymi z najdroższych przysmaków są percebes, czyli kaczenice. Wysoką cenę tłumaczy fakt, że ich zbieranie, które odbywa się ręcznie, jest niezmiernie niebezpiecznym zajęciem. Trudniący się tym percebeiros często ryzykują swoje zdrowie i życie. Skorupiaki te rozwijają się przyczepione do skał. Aby się do nich dostać, zbieracze spuszczają się na linach z wysokich klifów i czekają na moment odpływu fali. Percebes przyrządza się bardzo łatwo – gotuje się je po prostu w osolonej wodzie.

 

Oprócz tego w tutejszych knajpkach podaje się homara europejskiego (lumbrigante lub bogavante azul), poławianego w Atlantyku w okolicach wybrzeży Galicji, Wysp Brytyjskich, Norwegii, Azorów czy Maroka. Serwuje się go po ugotowaniu, upieczeniu na grillu lub w zupie albo z ryżem. Popularnością cieszą się też trzy typy krabów: centola, nécora i boi de mar. Wrzuca się je do garnka z wodą z odrobiną soli. Mięso wyjada się z wnętrza pancerza. Zarówno kraby, jak i homary powinny być żywe przed przyrządzeniem. Dlatego warto ich spróbować właśnie w Galicji nad Oceanem Atlantyckim.

 

Poza najbardziej znanymi małżami w tym rejonie spożywa się jeszcze m.in. sercówki (cárdidos czy berberechos) oraz takie gatunki mięczaków jak ameixa babosa (almeja babosa), ameixa xaponesa (almeja japonica) i ameixa fina (almeja fina). Najwięcej kosztują te ostatnie, które są jednocześnie najbardziej poszukiwane. Podaje się je z winem, w sosie z pomidorami, z solą i cytryną (po ugotowaniu), w paelli albo zupie. W sklepach można również kupić małże w puszce. Na zainteresowanie smakoszy zasługują na pewno także ostrygi (ostras, jedzone po skropieniu jedynie sokiem z cytryny), zamburiñas (serwowane w cieście) i muszle św. Jakuba (vieiras, zapiekane w piekarniku). Na koniec nie wolno zapomnieć o małych delikatnych i smacznych krewetkach (camaróns), homarcach (cigalas, lagostinos), okładniczkach (navallas) i ośmiornicach. Danie polbo á feira (po hiszpańsku pulpo a la gallega, czyli ośmiornica po galicyjsku) to jeden z symboli Galicji.

 

Uzupełnienie posiłku z regionalnych produktów stanowią – oczywiście – wyśmienite lokalne wina, chronione znakiem pochodzenia z obszarów Monterrei, Rías Baixas, Ribeira Sacra, Ribeiro i Valdeorras. Do najbardziej znanych i cenionych szlachetnych trunków należą te wytwarzane z białej odmiany winorośli albariño. Jedno jest pewne – w Galicji czeka nas najprawdziwsza uczta, zarówno dla duszy, jak i ciała.