MICHAŁ GROCHOWSKI

SYLWIA JEDLAK

 

<< Filipiny to prawdziwy raj dla turystów z całego świata, spragnionych wrażeń i kochających podróże. Kraj ten oferuje nam zarówno uroki natury, jak i ciekawe zabytki, przeżycie ekscytujących przygód i możliwość spokojnego odpoczynku. To tu, na koralowej wysepce Mactan, podczas swojej ostatniej wyprawy zginął sławny portugalski żeglarz Ferdynand Magellan. Tylko tutaj żyje olbrzymi, zagrożony wyginięciem drapieżny małpożer, uznany za narodowego ptaka Archipelagu Filipińskiego, i płynie druga najdłuższa na ziemi podziemna rzeka, ukryta w obszernych jaskiniach z widowiskowymi stalaktytami. Ten południowo-wschodni kraniec Azji bywa jednak wciąż niedoceniany. >>

 FOT. PHILIPPINES DEPARTMENT OF TOURISM
Odnajdą się tu zarówno samotnicy, jak i amatorzy miłego towarzystwa. Zachwyci nas ósmy cud świata, czyli tarasy ryżowe w Banaue, oraz będziemy bez końca delektować się malowniczymi widokami. Filipiny urzekają niezwykłą różnorodnością scenerii i krajobrazów – liczne rzeki i duże jeziora, egzotyczne drzewa i pnącza, strome zbocza i kratery wulkaniczne, tajemnicze jaskinie i groty, a wreszcie przepiękne białe, piaszczyste plaże na pewno zadowolą każdego turystę. Poza tym dzięki lasom tropikalnym (które kiedyś pokrywały cały obszar kraju) i szerokim wybrzeżom (jedna z pięciu najdłuższych na świecie linii brzegowych) archipelag ten jest domem wielu różnych – nieraz bardzo rzadkich – gatunków ptaków i zwierząt. Uważane za najpiękniejsze na świecie rafy koralowe stwarzają znakomite warunki do nurkowania, a lokalne fiesty oraz miejscowa gościnność i serdeczność zapewniają znakomitą rozrywkę.

 

Polacy ciągle jeszcze dość rzadko wybierają Republikę Filipin jako cel swoich wypraw po świecie. Powodem może być znaczna odległość oraz sama podróż, która wydłuża się ze względu na liczbę koniecznych przesiadek w kolejnych portach lotniczych. Za to te początkowe niedogodności nadają naszym wojażom ten jedyny w swoim rodzaju urok oczekiwania, sprawiający, że docelowy kraj staje się wspaniałą nagrodą za wcześniejsze trudy. Filipińskie wyspy nie potrzebują jednak od nas wcale tego typu przygotowania. Już same w sobie są warte każdych poświęceń. Wystarczy tylko, że damy im szansę, aby mogły nas przekonać o swojej wartości.

 

Gdzie Wschód spotyka się z Zachodem

Filipiny to państwo na Archipelagu Filipińskim, położonym na Oceanie Spokojnym, na południowy wschód od wybrzeży Azji. Tworzy je ponad 7 tys. wysp o łącznej powierzchni 300 tys. km2. Jedną trzecią tego obszaru zajmuje największa z nich – Luzon. Na niej właśnie znajduje się stolica kraju Manila. Archipelag ma charakter górzysty, a najwyższe jego wzniesienie stanowi porośnięty wiecznie zielonym lasem wulkan Apo (2954 m n.p.m.), który leży na Mindanao.

            Panuje tu klimat równikowy, gorący i wilgotny, ze średnią temperaturą ok. 26°C. Od czerwca do listopada trwa w tym rejonie pora deszczowa, a od grudnia do maja – pora sucha (mimo swej nazwy okres ten nie jest całkowicie pozbawiony opadów). W czasie od lipca do listopada zdarzają się również burze i tajfuny.

            W 1521 r. do brzegów Filipin przypłynął portugalski odkrywca i żeglarz w służbie hiszpańskiej Ferdynand Magellan (1480–1521), który przyłączył wyspy do królestwa Hiszpanii. Kolonizacja kraju na dobre rozpoczęła się dopiero w 1565 r. wraz z przybyciem w te strony Miguela Lópeza de Legazpiego (1502­–1572). Po ponad 300 latach obcego panowania w 1896 r. wybuchło powstanie przeciw Hiszpanom. Niestety, po zwycięstwie Stanów Zjednoczonych w wojnie amerykańsko-hiszpańskiej w 1898 r. kontrolę nad Filipinami przejęli Amerykanie. Kolejne próby uzyskania niepodległości w latach 30. XX w. zniweczył atak Cesarstwa Japonii na początku II wojny światowej. Z pomocą wojsk alianckich Filipińczykom udało się jednak odeprzeć siły japońskie i proklamować niepodległość w 1946 r.

            Obecnie cały kraj zamieszkuje prawie 100 mln ludzi. Ok. 90 proc. tej populacji to chrześcijanie (w większości katolicy), jednak wiele grup i rdzennych plemion nadal praktykuje równocześnie tradycyjne kulty filipińskie, często łącząc je z elementami zaczerpniętymi z chrześcijaństwa i islamu. Animizm, religia ludowa i szamanizm wciąż występują tu jako pewne prądy w obrębie powszechnego wyznania. Kultura Filipin stanowi zatem swoistą mieszankę tendencji wschodnich i zachodnich, choć trzeba przyznać, że szczególnie widoczne są wśród nich wpływy hiszpańskie i amerykańskie. Świadczy o tym choćby zasób językowy Filipińczyków. Drugim językiem urzędowym obok filipińskiego (filipino) jest angielski, jednak dużą popularnością na wyspach cieszy się również hiszpański. Turyści, którzy potrafią posługiwać się dwoma ostatnimi, nie będą mieli trudności w porozumieniu się z mieszkańcami kraju. Dotyczy to szczególnie angielskiego, którym mówi tu prawie każda osoba, bez względu na wiek. Sam filipino, którego podstawę stanowi tagalski (tagalog), należy do grupy językowej austronezyjskiej, tak jak języki rdzennych ludów Indonezji, Malezji czy Polinezji. 

            Wpływy kultury zachodniej można również dostrzec w życiu codziennym wyspiarzy. Filipińczycy uwielbiają wszystko, co jest związane ze światem Zachodu – filmy, muzykę, jedzenie, rozrywki, sport czy modę. Często próbują na różne sposoby upodabniać się do mieszkańców zachodnich metropolii. Do najpopularniejszych sportów na archipelagu należą boks i koszykówka.  Obecnie bardzo ważną postacią w wyobraźni społecznej stał się znany bokser, ośmiokrotny mistrz świata Manny Pacquiao. Krajanie są dumni ze swojego bohatera i często w dyskusjach poświęcają mu więcej uwagi niż innym tematom, np. politycznym. Mimo iż fascynują się nowoczesnością, Filipińczycy zachowują jednak swoje oryginalne rodzime zwyczaje i tradycje, do których zalicza się np. walki kogutów.

 

Taniec, jedzenie i śpiew

Z reguły bardzo przyjaźnie nastawieni do turystów Filipińczycy przyjmują ich z pogodnym uśmiechem i niezmiennie okazują gotowość do niesienia pomocy. Zwykle też, zwiedzając Filipiny, nie narażamy się na niebezpieczeństwo, choć przed każdą wyprawą należy zasięgnąć informacji (w ambasadzie lub konsulacie), czy w miejscu, do którego akurat się wybieramy, nie trwa jakiś konflikt. W czasie wycieczek trzeba natomiast uważać na kieszonkowców oraz unikać niepotrzebnego ryzyka, jakie nierzadko niesie ze sobą zapuszczanie się w nieznane rejony po zmroku.

            Mieszkańcy archipelagu uwielbiają popisy w ramach turniejów karaoke, ale nade wszystko kochają urządzać fiesty, tańczyć, pić oraz jeść. Przez cały rok odbywają się tutaj przeróżne imprezy, organizowane najczęściej dla upamiętnienia patronów miast, ku czci świętych, z okazji nadejścia pory deszczowej bądź też z powodów bardziej osobistych, np. aby świętować ukończenie szkoły. Będąc na Filipinach, z pewnością natrafimy na jakieś przyjęcie albo zabawę. Obcokrajowcy są na tych fiestach zawsze mile widziani i traktowani ze specjalnymi względami. Jako goście mamy wtedy możliwość bliżej poznać miejscowych, zrozumieć ich zwyczaje, a także spróbować lokalnych specjałów kulinarnych. W kuchni filipińskiej przeważają ryby i inne stworzenia morskie, drób oraz owoce, ale warto spróbować również pieczonego prosięcia, przez wielu uważanego za prawdziwy przysmak. Większość potraw ma smak słodko-pikantny. Filipińczycy uwielbiają też słodycze, a najbardziej popularnym deserem jest tutaj halo-halo, czyli oryginalna kombinacja mleka, lodów oraz przeróżnych owoców (kiwi, mango, awokado, kokosa, banana, papai, dżakfruta), niekiedy nawet z dodatkiem soczewicy. Połączenie tak różnorodnych składników, charakterystycznych dla dań kuchni chińskiej, indyjskiej czy hiszpańskiej, odzwierciedla, zdaniem wielu osób, wspomniane zespolenie wpływów wschodnich i zachodnich w kulturze archipelagu.

 

Tam i z powrotem

Aby dotrzeć na Filipiny z Polski, obecnie najwygodniej najpierw polecieć z Warszawy do Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich lub Dohy w Katarze. Stamtąd dostaniemy się do Manili odpowiednio samolotami linii Emirates i Qatar Airways. Jeśli nie przeszkadza nam trochę więcej przesiadek (dwie), korzystną opcją może być także podróż do Hongkongu albo Bangkoku. Atrakcyjne cenowo połączenia oferują zazwyczaj Aeroflot i Finnair. Drugi etap naszej wyprawy najlepiej wówczas odbyć samolotem tanich filipińskich linii lotniczych Cebu Pacific Air. Ten przewoźnik realizuje kursy m.in. na dwa główne lotniska na Filipinach – w Manili oraz Cebu. Koszt podróży z Polski w obie strony wynosi ok. 3000–4500 zł (oczywiście, jeżeli wykupimy bilety z odpowiednim wyprzedzeniem, mamy większą szansę na uzyskanie lepszej ceny).

Na miejscu bez problemu wymienimy euro lub dolary amerykańskie na filipińskie peso (PHP), którego obecna wartość to mniej więcej 7–8 groszy. Europejskie karty bankomatowe oraz kredytowe działają we wszystkich punktach usługowych, ale czasami na mniejszych wyspach pojawia się  problem z dostępnością bankomatów. Należy więc zawczasu zaopatrzyć się w gotówkę. Obywatele polscy, którzy przyjeżdżają na Filipiny, nie potrzebują wizy na okres do 21 dni. Musimy tylko posiadać bilet powrotny lub na dalszą podróż do innego kraju oraz paszport ważny jeszcze przynajmniej 6 miesięcy.

            Zarówno miejscowi, jak i turyści do poruszania się po archipelagu mają do dyspozycji różne rodzaje bardzo tanich środków transportu: samoloty, statki, autobusy czy taksówki. Dużą popularnością cieszą się promy, które kursują z dwóch głównych miast Filipin – Manili oraz Cebu – do każdego zakątka kraju. Wiele osób korzysta również z tzw. jeepneyów, czyli zmodyfikowanych modeli jeepa. Po II wojnie światowej pozostało tu wiele wojskowych samochodów amerykańskich, które posłużyły za podstawę do stworzenia tych niezmiernie kolorowych pojazdów, produkowanych w fabryce w Las Piñas pod Manilą.

 

Luzon – początek podróży

Filipiny oferują turystom wiele atrakcji. Do głównych form aktywności należą nurkowanie pośród przepięknych raf koralowych, uprawianie sportów wodnych (windsurfing, surfing) i trekkingu czy wspinaczki górskiej. Jeżeli jednak zmęczymy się aktywnym sposobem spędzania czasu, możemy zrelaksować się kąpielą w lazurowym morzu oraz odpocząć w ciszy i spokoju na białych, piaszczystych plażach. Także amatorzy połowów znajdą tu coś dla siebie, gdyż wody archipelagu pełne są różnego rodzaju morskich stworzeń. Złowimy w nich np. olbrzymiego tuńczyka, makrelę, barrakudę, rybę piłę czy marlina. Na wyspach zaczyna się również rozwijać turystyka uzdrowiskowa. Coraz więcej ludzi przybywa na nie w celu leczenia różnych schorzeń, gdy tradycyjna medycyna nie jest im w stanie pomóc.

            Warto też poświęcić nieco czasu i energii na zwiedzanie miejscowych zabytków, podziwianie cudów natury oraz poznawanie zwyczajów i kultury. Jedną z głównych atrakcji Filipin są tarasy ryżowe w prowincji Ifugao na wyspie Luzon, liczące ok. 2 tys. lat i wpisane w 1995 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Filipińczycy uważają je za ósmy cud świata. Powstały one bez użycia specjalnego sprzętu i są wytworem jedynie rąk ludzkich. Odpowiedni do uprawy roślin poziom nawodnienia zapewniał im system doprowadzania wody z lasów deszczowych. W sąsiedniej Prowincji Górskiej (Mountain Province), w paśmie Kordyliery Centralnej, leży miejscowość Sagada, która słynie z trumien wiszących na skałach. Na uwagę zasługują też obchody Wielkiego Tygodnia na Filipinach. Wierni urządzają wtedy niezmiernie barwne i wystawne procesje. Jednak na całym świecie znane są one przede wszystkim z obrzędu rytualnego samobiczowania oraz zgłaszania się na ochotnika do zawiśnięcia na kilka minut na krzyżu.

FOT. PHILIPPINES DEPARTMENT OF TOURISM
Pola ryżowe na północy wyspy Luzon

Na Luzon w regionie Ilocos warto odwiedzić również Vigan – najlepiej zachowane hiszpańskie miasto w Azji. Tutejsza kolonialna architektura robi ogromne wrażenie, zwłaszcza gdy podczas spaceru brukowanymi uliczkami wśród kolorowych domów uświadomimy sobie, że nie znajdujemy się w żadnym z krajów Ameryki Południowej, lecz nad brzegiem Morza Południowochińskiego. W 1999 r. historyczne zabudowania Vigan wpisano także na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.   

            W stołecznej Manili (będącej ważnym ośrodkiem dla rdzennej ludności jeszcze przed kolonizacją) nie wolno nam ominąć barokowego Kościoła św. Augustyna, pochodzącego też z czasów kolonialnych. Wyjątkowo urokliwie prezentuje się również rezydencja prezydenta – biały Pałac Malacañan nad brzegiem rzeki Pasig, zbudowany w połowie XVIII w. jako letnia posiadłość bogatego hiszpańskiego arystokraty. Ci, którzy interesują się etnografią, powinni natomiast zajrzeć do oddziału Narodowego Muzeum Filipin (National Museum of the Philippines), czyli Muzeum Ludu Filipino (Museum of the Filipino People).

Ważnym fragmentem tzw. Intramuros – najstarszej, otoczonej murami części Manili, jest Fort Santiago, wzniesiony przez wspomnianego już Miguela Lópeza de Legazpiego. To w nim stracono w 1896 r. filipińskiego bohatera narodowego José Rizala (1861–1896). Dziś na terenie tej cytadeli, w budynkach, gdzie spędził ostatnią noc, funkcjonuje poświęcone mu muzeum. Upamiętnia go także monument w miejskim Parku Rizal, popularnym miejscu odpoczynku manilczyków. Ciekawostką podczas wycieczki po stolicy będzie z pewnością placówka muzealna Bahay Tsinoy, przedstawiająca dzieje chińskiej mniejszości na Filipinach, której początki sięgają czasów przedkolonialnych.

 

Wśród błękitnych fal oceanu

 

FOT. PHILIPPINES DEPARTMENT OF TOURISM

Niezwykłe Wzgórza Czekoladowe na Bohol

Oprócz wyspy Luzon archipelag posiada wiele innych niezwykłych i przepięknych miejsc. Należy do nich m.in. wyspa Bohol, gdzie zobaczymy malownicze Wzgórza Czekoladowe o kształcie stożków lub kopców. Porasta je szorstka trawa, w porze suchej brązowiejącą pod wpływem słońca (ich nazwa pochodzi właśnie od barwy, którą wtedy przybierają). Niepowtarzalnym urokiem wyróżnia się też wyspa Cebu, znana z licznych wodospadów i przyciągająca miłośników górskiej wspinaczki. Na jej terenie założono wiele parków narodowych. Najlepiej przyjechać tu w styczniu, aby zobaczyć największy w kraju festiwal Sinulog, gromadzący tysiące artystów i tancerzy na wielkich paradach ku czci cudownej figurki Dzieciątka Jezus – Santo Niño. Według miejscowej tradycji bogato zdobiony posążek był podarunkiem od samego Ferdynanda Magellana.

FOT. PHILIPPINES DEPARTMENT OF TOURISM

Festiwal Sinulog w mieście Cebu

Prosto z Cebu możemy udać się na małą wysepkę Bantayan. Na jej cudownych piaszczystych plażach z pewnością oderwiemy się od codziennych problemów oraz towarzyszącego naszemu życiu stresu i pośpiechu. Kilka kilometrów dalej leży Malapascua (Mala Pascua). Otaczające wyspę wody cieszą się największą popularnością wśród amatorów nurkowania na całych Filipinach. Spotkamy tutaj rybę olbrzyma – mantę, zwaną również diabłem morskim, a także wiele wraków z II wojny światowej. Jeśli chcemy spędzić czas tylko na odpoczynku i rozrywkach, wybierzmy Boracay, znaną z najpiękniejszych plaż na całym archipelagu, krystalicznie czystej wody oraz bardzo wysokiego standardu usług.

Nie zapominajmy też o dzikiej Palawan. Zachwyci ona głównie miłośników piękna przyrody. Znajdują się tu aż dwa obiekty wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Pierwszym z nich jest słynny Park Naturalny Tubbataha Reefs (Tubbataha Reefs Natural Park) na morzu Sulu. Tutejsze rafy koralowe zamieszkują liczne gatunki morskiej fauny, np. manty, rekiny, delfiny, wieloryby, żółwie morskie, efektowne, choć jadowite skrzydlice oraz kolorowe błazenki. Amatorzy nurkowania z aparatem w dłoni mają szansę uchwycić w kadrze w tej okolicy takie niezmiernie fotogeniczne okazy, jak np. czarno-żółte idolki i mieniące się wszystkimi kolorami tęczy papugoryby. Drugie warte zainteresowania miejsce to jeden z nowych siedmiu cudów natury – Park Narodowy Rzeki Podziemnej Puerto Princesa (Puerto Princesa Subterranean River National Park). Jego centrum, jak wskazuje nazwa, stanowi podziemna rzeka o długości 8,2 km, w dużej części żeglowna. Do wyrzeźbionego przez wodę królestwa dostaniemy się od strony Morza Południowochińskiego przez wejście położone niedaleko od miasteczka Sabang. Sam park daje schronienie przede wszystkim różnym gatunkom ptaków. Napotkamy w nim m.in. występującą tylko na archipelagu białą kakadu filipińską z charakterystycznym żółto-pomarańczowym ogonem.

FOT. PHILIPPINES DEPARTMENT OF TOURISM

Szmaragdowa laguna na wyspie Palawan

 

Wyliczanie wspaniałych atrakcji oferowanych przez Filipiny można by ciągnąć jeszcze długo… Popularność tego miejsca wciąż jeszcze nie dorównuje jego rzeczywistym walorom, ale z roku na rok coraz więcej turystów z całego świata, w tym i Polaków, przybywa, aby odkrywać ten magiczny kraj. Gdy więc znów będziemy planować urlop, nie zapomnijmy o tym fascynującym wyspiarskim państwie otwartym na szerokie wody Pacyfiku.


 

 

Artykuły wybrane losowo

Urlop na sportowo

Galiny to idealne miejsce dla miłośników wędkowania i jazdy konnej

Staw konie

© PAŁAC I FOLWARK GALINY

Plaża Acquavivetta (La Sorgente) na północnym wybrzeżu Elby

Acquavivetta copia

© ASSOCIAZIONE ALBERGATORI ISOLA D'ELBA

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

Nie każdy marzy o tym, żeby w czasie wolnym wylegiwać się bez końca na plaży lub na leżaku nad basenem. Niektórzy po prostu muszą być stale w ruchu, dbać o kondycję fizyczną, walczyć z wiatrem i falami, stawiać sobie wyzwania, sprawdzać swoją wytrzymałość na wysiłek i zdobywać nowe umiejętności. Wcale nie trzeba być niespokojnym duchem, żeby czerpać radość z aktywnego wypoczynku. Nie od dziś wiadomo, że uprawianie sportu, szczególnie na świeżym powietrzu, nie tylko wpływa korzystnie na zdrowie, lecz także poprawia samopoczucie. W zdrowym ciele zdrowy duch!

Więcej…

Singapurski kalejdoskop

Sg - Kopia

SS Resort Marina Bay Sands nad zatoką

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

Singapur to państwo-miasto położone w Azji Południowo-Wschodniej przy krańcu Półwyspu Malajskiego. Ma powierzchnię ok. 720 km², a swoimi granicami obejmuje główną wyspę (również nazywaną Singapurem bądź Pulau Ujong) i mniej więcej 60 mniejszych wysp. Archipelag otaczają wody cieśnin: Malakka, Johor i Singapurskiej. Singapur został oficjalnie założony 6 lutego 1819 r. przez przedstawiciela Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej Thomasa Stamforda Rafflesa. Jego nazwa pochodzi od dwóch sanskryckich słów: „singa” („lew”) i „pura” („miasto”), dlatego bywa zwany Miastem Lwa. Dzisiaj Republika Singapuru to wielkie centrum finansowe, najeżone nowoczesnymi drapaczami chmur, i bardzo bezpieczny kraj. Znajduje się tu ogromne międzynarodowe lotnisko ze świetnymi połączeniami na cały świat i mnóstwo zapierających dech w piersiach atrakcji turystycznych.

 

Warto podkreślić, że ta azjatycka republika, będąca członkiem Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, należy do najmniejszych i jednocześnie najzamożniejszych państw na naszym globie. Kraj zamieszkuje ponad 5,6 mln ludzi, z czego największą grupę stanowią Chińczycy (powyżej 74 proc.). Poza tym żyją tutaj m.in. Malajowie, Hindusi, a także Europejczycy. Pod względem wyznaniowym najliczniejszą społecznością są buddyści (ok. 34 proc.), za nimi plasują się chrześcijanie i muzułmanie, a dalej taoiści i hinduiści. Nie brakuje także osób nie wyznających żadnej religii, które stanowią mniej więcej 18,5 proc. całej populacji.

 

Singapore - Kopia

Spotkanie z sympatycznymi orangutanami na terenie Singapore Zoo

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Singapur słynie dzisiaj z restrykcyjnego prawa, pedantycznego porządku i doskonałej organizacji. Kojarzy się z gorącym klimatem, egzotycznym jedzeniem, zachwycającymi parkami i ogrodami. Stanowi też zakupowe i rozrywkowe centrum tego regionu Azji. W tym fascynującym kraju jest wiele niepowtarzalnych atrakcji. Z pewnością każdy znajdzie tutaj coś idealnego dla siebie i dla swoich zmysłów.

 

GBTB HR 02

Niesamowite gigantyczne drzewa w rozległym kompleksie Gardens by the Bay

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

KIEDYŚ I DZIŚ

 

Serce Singapuru stanowi rzeka o tej samej nazwie i ulokowane wokół niej dzielnice. Główny obszar miejski nosi nazwę Central Area. Pomimo niewielkich rozmiarów powstała w nim wyjątkowa mieszanka wpływów licznych kultur żyjących od lat obok siebie.

 

Na uwagę zasługuje historyczna dzielnica kolonialna, w której znajdują się interesujące zabytki w stylu wiktoriańskim. Przy jednej z ulic stoi ormiański Kościół św. Grzegorza Oświeciciela z 1835 r., najstarsza singapurska świątynia chrześcijańska. Nieopodal wznosi się ukończona w 1847 r. katolicka Katedra Dobrego Pasterza i anglikańska Katedra św. Andrzeja z lat 1856–1861. Ta ostatnia zbudowana została w stylu neogotyckim, a jej białe ściany i kolorowe okienne witraże tworzą niezwykłą kompozycję. Do zabytków z czasów kolonialnych należy również odlana z brązu statua Thomasa Stamforda Rafflesa – założyciela miasta, nazywanego często Ojcem Singapuru. Budynek Ratusza (City Hall) pochodzi z kolei z lat 1926–1929. Ciekawymi obiektami w historycznej dzielnicy (Downtown Core) są niemal 14-metrowa fontanna (Fountain of Wealth), wpisana w 1998 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa na świecie, oraz Merlion – półlew, półryba – symbol azjatyckiego państwa-miasta. Oprócz zabudowań kolonialnych znajdują się tu także gmachy rządowe, kościoły i drapacze chmur dominujące w architekturze Singapuru. Ogromne centra handlowe łączy ze sobą sieć klimatyzowanych podziemnych przejść, w których funkcjonują różnorakie sklepy. To prawdziwy raj dla osób lubiących robić zakupy.

 

Nieco odmiennym rejonem od historycznej dzielnicy jest sąsiadujący z nią bulwar o długości 2,2 km – Orchard Road. W tej okolicy przeważają centra finansowe, galerie handlowe, ambasady, wysokie biurowce i luksusowe hotele. Dla odmiany na południowy wschód stąd, na nabrzeżu w 2010 r. otwarto resort Marina Bay Sands. To drugi najdroższy budynek na świecie, zaraz po kompleksie hotelowym Abradż Al Bajt (Abraj Al Bait) w Mekce w Arabii Saudyjskiej. Wzniesienie spektakularnego obiektu nad singapurską zatoką kosztowało aż 8 mld dolarów amerykańskich. Dzięki wysokiemu standardowi usług cieszy się on dużą popularnością wśród zamożnych turystów z całego globu. Odbywają się w nim też największe wystawy międzynarodowe. Na sam hotel składają się trzy 55-piętrowe wieżowcepołączone jednym dachem z ogromnym tarasem Sands SkyPark na szczycie, na którym znajduje się najdłuższy na świecie, 146-metrowy, podwyższony basen (położony na wysokości 191 m). Są tu także restauracje i bary, ogrody oraz punkt obserwacyjny dostępny nie tylko dla hotelowych gości. Według wielu osób to miejsce stanowi turystyczną wizytówkę Singapuru – widok rozpościerający się z dachu jest imponujący. Polecam wjechać na górę wieczorem, aby podziwiać różnobarwną i niepowtarzalną panoramę okolicy. W pobliżu można poza tym obejrzeć wówczas niesamowity pokaz Spectra łączący światło, dźwięk i wodę.

 

Niewątpliwą atrakcją w tej części Singapuru są ogrody wchodzące w skład kompleksu Gardens by the Bay, zajmującego powierzchnię 101 ha i zaprojektowanego przez wielu znakomitych architektów, inżynierów i ogrodników z różnych stron świata. Uwagę zwracają w nich m.in. dwie ogromne szklane konstrukcje – Kwiatowa Kopuła (Flower Dome) i Mglisty Las (Cloud Forest). W ich wnętrzu stworzono warunki sprzyjające rozwojowi zróżnicowanej roślinności z rozmaitych zakątków naszego globu. W Mglistym Lesie można przenieść się do tropikalnego górskiego klimatu, zobaczyć gigantyczny, 35-metrowy wodospad i przejść się licznymi zawieszonymi w powietrzu kładkami – taki spacer przypomina wędrówkę po zaginionej krainie. Pod dachem Kwiatowej Kopuły, wpisanej w 2015 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa szklana cieplarnia na świecie, zebrano rośliny z basenu Morza Śródziemnego, Kalifornii, Australii, Ameryki Południowej i Afryki, które rosną w stałej temperaturze 23–25°C. Warto wśród nich odpocząć od panującego w tym rejonie Azji upału. Podczas zwiedzania Gardens by the Bay trudno również nie zauważyć olbrzymich metalowych drzew. Mają one od 25 do 50 m wysokości i są porośnięte bujną roślinnością. Tuż pod ich futurystycznymi koronami (na poziomie 22 m) poprowadzono kładkę widokową o długości 128 m (OCBC Skyway). Rozciągają się z niej wspaniałe widoki na ogrody i malowniczą zatokę. Wieczorem drzewa rozbłyskują kolorowymi światłami, a sceneria staje się wręcz bajkowa. Jestem przekonana, że wizyta w tym magicznym miejscu na długo pozostanie w pamięci zwiedzających, dlatego gorąco polecam je wszystkim.

 

Z LOTU PTAKA

 

W zasadzie z każdej strony zatoki Marina (Marina Bay) rozpościera się malownicza panorama Singapuru, więc wieczorny spacer wzdłuż jej brzegów stanowi naprawdę wielką przyjemność. Po drodze można zatrzymać się, aby posłuchać ciekawych koncertów, obejrzeć interesujące pokazy i spróbować potraw z różnych kuchni świata.

 

Osobom, które chcą zobaczyć okolicę z lotu ptaka (a dokładnie z wysokości 165 m), proponuję wybranie się na gigantyczne koło widokowe (Singapore Flyer). Obecnie uchodzi ono za jedną z największych tutejszych atrakcji. Konstrukcję wyposażono w 28 klimatyzowanych kapsuł, z których w każdej mieści się 28 pasażerów. Dzięki powolnemu ruchowi koła podczas przejażdżki można dostrzec wiele interesujących miejsc położonych wzdłuż rzeki Singapur i w rejonie zatoki Marina, takich jak historyczne nabrzeża Clarke Quay i Boat Quay z klubami, barami i kawiarniami, luksusowy resort Marina Bay Sands, fantastyczny kompleks Gardens by the Bay, imponujący, 280-metrowy stalowy most dla pieszych o kształcie inspirowanym strukturą DNA (Helix Bridge) oraz Parlament (Parliament House) i Muzeum Cywilizacji Azjatyckich (Asian Civilisations Museum) z cennymi eksponatami. Na uwagę zasługuje również centrum sztuk scenicznych The Esplanade (Esplanade – Theatres on the Bay) – budowla przypominająca ogromne oczy muchy, gmach Muzeum Sztuki i Nauki (ArtScience Museum) w formie kwiatu lotosu czy drapacze chmur centrum biznesowego. Po zapadnięciu zmroku podświetlone budynki i mosty czynią panoramę tego państwa-miasta jeszcze bardziej niesamowitą, przypomina ona wręcz kadr ze świata przyszłości.

 

TRZY ŚWIATY

 

HR STB39140 64-r1

Masjid Sultan – meczet przy Muscat Street w dzielnicy muzułmańskiej

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Nieopodal historycznego kolonialnego centrum i Orchard Road znajduje się niezmiernie urokliwa dzielnica muzułmańska (Kampong Glam) zamieszkana głównie przez wyznawców islamu, w tym Malajów. Aby przywrócić jej dawny wygląd i ożywić okolicę, przeprowadzono w niej prace restauracyjne, podobnie jak w dystrykcie hinduskim i chińskim. Najbardziej znanymi ulicami są tu Arab Street, Baghdad Street, Bussorah Street, Muscat Street czy Kandahar Street. Turystów przyciągają klimatyczne kawiarenki i lokale ze smacznymi daniami kuchni bliskowschodniej. W tym rejonie można nie tylko zjeść pyszny posiłek, lecz także kupić produkty charakterystyczne dla muzułmańskich regionów Azji i przyjrzeć się ciekawej architekturze. Mimo iż w Singapurze znajduje się kilkadziesiąt różnych meczetów, szczególnie warto wybrać się właśnie do tego tutejszego – Masjid Sultan z 1928 r. Wielka, złota kopuła zwieńczona półksiężycem z gwiazdą odznacza się na tle nowoczesnych wieżowców. Duża centralna sala przeznaczona jest wyłącznie dla osób modlących się. Meczet robi niesamowite wrażenie, a wizyta w nim pozwala się wyciszyć i odpocząć przez chwilę.

 

W pobliżu dzielnicy muzułmańskiej leży wielobarwny dystrykt hinduski (Little India). Osiedlali się tu emigranci z Indii, którzy przybywali za czasów Brytyjczyków. Główną ulicą handlową jest Serangoon Road. Wyjątkową atmosferę okolicy tworzą sklepy z kolorowymi sari, hinduską biżuterią i egzotycznymi przyprawami. W dzielnicy znajduje się kilka obiektów sakralnych różnych religii. Do najciekawszych należą: kościół metodystów (Kampong Kapor Methodist Church), najstarsza singapurska świątynia hinduistyczna Sri Veeramakaliamman (wzniesiona w 1881 r.), świątynia Sri Vadapathira Kaliammanoraz meczet Angullia. Niedaleko stąd stoi dobrze zachowany Masjid Abdul Gaffoor, meczet, który został ukończony w 1910 r. i stanowi wyjątkowo udaną mieszankę stylu mauretańskiego, wpływów europejskich i hinduskich.

 

We wspomnianej dzielnicy chińskiej (Chinatown) panuje ład i porządek, jaki można zobaczyć tylko w Singapurze. Warto pamiętać, że w początkowym okresie rozwoju ośrodka właśnie tutaj znajdowało się jego centrum. W tym rejonie koniecznie trzeba zobaczyć najstarszą miejscową świątynię – Thian Hock Keng z 1839 r. – uważaną za perłę architektury chińskiej. W 1973 r. została ona uznana za pomnik narodowy. Swoim wyglądem zadziwia również Świątynia Zęba Buddy i Muzeum (Buddha Tooth Relic Temple and Museum). Spadziste, wielopoziomowe dachy budowli kontrastują z wysokimi wieżowcami wznoszącymi się dookoła niej. Obiekt przypomina pałac rodziny cesarskiej z Chin. W Chinatown poza podziwianiem architektury warto także spróbować potraw kuchni chińskiej i kupić kilka pamiątek. Właściciele obwoźnych stoisk z jedzeniem przemierzają wąskie uliczki, a za nimi ciągnie się zapach orientalnych przypraw. Niektórzy twierdzą, że właśnie tutaj można zjeść najlepszy w Singapurze durian (owoc o specyficznej, niezbyt przyjemnej woni). Obowiązkowo trzeba też zatrzymać się na pieczone kasztany.

 

Miłośnikom orientalnej kultury i kuchni z pewnością spodoba się w tych trzech dzielnicach, które czasem wydają się przenosić zwiedzających w inne rejony globu. Polecam poza tym popularne centra gastronomiczne z daniami z różnych stron świata (hawker centres albo food courts). Jest ich w Singapurze bardzo dużo i wszystkie oferują smaczne i niezmiernie zróżnicowane jedzenie. Znajdują się w nich stoiska z kuchnią chińską, indyjską, tajską czy malezyjską. Spróbujemy tu m.in. intrygujących zup i azjatyckich słodkości, w tym przysmaków z tapioki. Singapurskie centra gastronomiczne robią niesamowite wrażenie, bo zwykle usytuowane są w sąsiedztwie szklanych wieżowców i niemal przez cały dzień tętnią życiem. To miejsca, które każdy turysta zapamięta na długo.  

 

W OTOCZENIU PRZYRODY

 

Pomimo mnóstwa drapaczy chmur Singapur wypełnia zieleń, dzięki czemu w wielu okolicach można usłyszeć kojący śpiew ptaków. Nieopodal Orchard Road znajdują się słynne tropikalne Singapurskie Ogrody Botaniczne (Singapore Botanic Gardens) założone w dzisiejszej lokalizacji w 1859 r. Zajmują obecnie powierzchnię 82 ha. To jedno z najczęściej odwiedzanych tego rodzaju miejsc na całym świecie. W 2015 r. Singapore Botanic Gardens zostały umieszczone na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Można tu podziwiać mnóstwo wspaniałych egzotycznych roślin i odwiedzić imponujący, trzyhektarowy Narodowy Ogród Orchidei (National Orchid Garden) z 1,2 tys. różnych gatunków storczykowatych i ponad 2 tys. ich hybryd. Największe wrażenie wywiera storczyk o kwiatach osiągających długość aż 30 cm i kwitnących przez ok. 10 dni (Bulbophyllum echinolabium)! Warto tutaj zajrzeć również do kilku szklarni, w których prezentowana jest rzadka i unikatowa flora strefy tropikalnej. Singapurskie Ogrody Botaniczne to idealne miejsce dla miłośników przyrody, a także osób chcących wypocząć, pospacerować czy wybrać się na piknik. Tereny zielone są wspaniale utrzymane i niezmiernie malownicze. W weekendy często odbywają się tu koncerty. W tym miniaturowym królestwie roślin trzeba złożyć choćby jedną wizytę. Jest to pierwszy obiekt na terenie Singapuru i zarazem jedyny tropikalny ogród botaniczny na świecie wpisany na prestiżową listę UNESCO.

 

W granicach tego fascynującego państwa-miasta znajdują się też cztery rezerwaty przyrody i ogromny otwarty ogród zoologiczny bez klatek i metalowych ogrodzeń (Singapore Zoo). Ten ostatni ma powierzchnię 26 ha, na której żyje ponad 300 gatunków zwierząt (w sumie powyżej 2,8 tys. okazów). Ludzi od jego mieszkańców oddzielają w nim zwykle tylko kanały wypełnione wodą lub szklane ściany. Zwiedzający korzystają z licznych punktów widokowych i stanowisk do obserwacji stworzeń wodnych czy drapieżników. W singapurskim zoo spotkamy wiele zupełnie wyjątkowych przedstawicieli fauny, takich jak Inuka – jedyny niedźwiedź polarny na tej szerokości geograficznej (urodzony w grudniu 1990 r.), ok. 80-letni żółw olbrzymi Astove i niezmiernie rzadkie białe tygrysy bengalskie. Ciekawą atrakcję dla turystów stanowi również park Nocne Safari (Night Safari). Prowadzące nocny tryb życia zwierzęta ogląda się w nim podczas wędrówki ścieżkami tematycznymi lub przejażdżki specjalnym pociągiem.

 

Pasjonatom ornitologii polecam Jurong Bird Park, w którym żyje ponad 5 tys. ptaków. Podobnie jak we wspomnianym zoo w ptaszarni odbywają się interesujące pokazy. Tukany, papugi czy pelikany przelatują przez obręcze, grają w rozmaite gry, przynoszą różne przedmioty oraz mówią i śpiewają. Przedstawienia trwają po ok. 45 min. i są świetną atrakcją dla małych i dużych. W Jurong Bird Park znajdują się także liczne zbiorniki wodne i wspaniały wodospad. Największe wrażenie robią jednak ptaki przelatujące tuż nad głowami zwiedzających.

 

CENTRUM ROZRYWKI

 

Aby odpocząć trochę od miejskiego zgiełku, najlepiej udać się na malowniczą wyspę Sentosę. W języku malajskim jej nazwa oznacza „pokój i spokój”, ale dzisiaj to modne miejsce nie należy już do zbyt spokojnych i cichych. Wyspa uchodzi za centrum rozrywki i wypoczynku z wieloma atrakcjami. Jedną z nich jest park tematyczny Universal Studios Singapore (część Resorts World Sentosa), czyli kompleks z wesołym miasteczkiem inspirowanym motywami filmowymi. Można tu m.in. przejechać się niesamowitą kolejką górską Battlestar Galactica: HUMAN vs. CYLON™, odwiedzić Jurassic Park, Shreka czy słynne pingwiny z Madagaskaru oraz przyjrzeć się procesowi powstawania filmów. Zdecydowanie warto zajrzeć również do S.E.A. Aquarium z ponad 100 tys. zwierząt morskich reprezentujących niemal 1 tys. gatunków z różnych części świata. Na zainteresowanie zasługuje poza tym czterotrasowy tor zjazdowy z jednoosobowymi pojazdami (Skyline Luge Sentosa) i wieża obserwacyjna (Tiger Sky Tower) o wysokości 110 m, z której rozciąga się widok na okolicę. Sentosa słynie z trzech malowniczych plaż. Najbardziej zatłoczona jest Siloso, przy której działa popularny klub muzyczny – Azzura Beach Club – z restauracją, barami, basenami i jacuzzi. Wypożyczymy tutaj kajaki, deski do skimboardingu i surfingu oraz inny sprzęt do uprawiania sportów wodnych czy rowery górskie lub rolki. Pozostałe dwie plaże to Palawan z wiszącym mostem i egzotyczna, ocieniona wysmukłymi palmami, najspokojniejsza z całej trójki Tanjong. Na Sentosie każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie, a pobyt na niej będzie potem miło wspominał.

 

Osoby lubiące wycieczki rowerowe powinny wybrać się do urokliwego Parku East Coast, który leży w południowo-wschodniej części Singapuru. Można tu wypożyczyć rower i udać się na przejażdżkę długą, ponad 15-kilometrową trasą biegnącą wzdłuż plaży. Miejsce to jest także idealne do uprawiania sportów wodnych, takich jak wind- czy kitesurfing. Oprócz tego w parku po prostu wypoczniemy, popływamy i nacieszymy się pięknem natury.

 

W Singapurze Zachód spotyka się ze Wschodem. Z jednej strony znajdują się tutaj nowoczesne biurowce, centra handlowe i biznesowe, a z drugiej obok języka angielskiego usłyszymy na ulicy mandaryński, kantoński, malajski, tamilski czy singlish (oparty na angielskim język kreolski). Mówi się, że to państwo-miasto jest Azjąw miniaturze. Uważam jednak, że Singapur można wręcz nazwać całym światem w miniaturze.Ten niewielki kraj zachwyca i w dzień, i w nocy. Wizyta w nim dostarcza tysiąca wspaniałych wrażeń.

 

Apetyt na Gruzję

NATALIA ŚWIĘCHOWICZ

<< Podróżowanie po tym usytuowanym na Kaukazie Południowym (Zakaukaziu), na pograniczu Europy i Azji, pięknym, dzikim i szalonym państwie to doświadczanie świata wszystkimi zmysłami. Podczas podziwiania majestatycznych kaukaskich szczytów rozlewamy do kieliszków kolejną butelkę aromatycznego czerwonego wina Saperavi lub białego Rkatsiteli. W naszych ustach rozpływają się wyborne, domowej roboty sery, a na suto zastawionym stole czekają kolejne przysmaki, które kuszą apetycznym wyglądem, zapachem i przede wszystkim smakiem. Pora wznieść toast za przodków i rozpocząć gruzińską „suprę”, czyli huczną i radosną ucztę. „Gaumardżos!” – „Na zdrowie!”. Niech żyje Gruzja! >>

Więcej…