MICHAŁ GROCHOWSKI

SYLWIA JEDLAK

 

<< Filipiny to prawdziwy raj dla turystów z całego świata, spragnionych wrażeń i kochających podróże. Kraj ten oferuje nam zarówno uroki natury, jak i ciekawe zabytki, przeżycie ekscytujących przygód i możliwość spokojnego odpoczynku. To tu, na koralowej wysepce Mactan, podczas swojej ostatniej wyprawy zginął sławny portugalski żeglarz Ferdynand Magellan. Tylko tutaj żyje olbrzymi, zagrożony wyginięciem drapieżny małpożer, uznany za narodowego ptaka Archipelagu Filipińskiego, i płynie druga najdłuższa na ziemi podziemna rzeka, ukryta w obszernych jaskiniach z widowiskowymi stalaktytami. Ten południowo-wschodni kraniec Azji bywa jednak wciąż niedoceniany. >>

 FOT. PHILIPPINES DEPARTMENT OF TOURISM
Odnajdą się tu zarówno samotnicy, jak i amatorzy miłego towarzystwa. Zachwyci nas ósmy cud świata, czyli tarasy ryżowe w Banaue, oraz będziemy bez końca delektować się malowniczymi widokami. Filipiny urzekają niezwykłą różnorodnością scenerii i krajobrazów – liczne rzeki i duże jeziora, egzotyczne drzewa i pnącza, strome zbocza i kratery wulkaniczne, tajemnicze jaskinie i groty, a wreszcie przepiękne białe, piaszczyste plaże na pewno zadowolą każdego turystę. Poza tym dzięki lasom tropikalnym (które kiedyś pokrywały cały obszar kraju) i szerokim wybrzeżom (jedna z pięciu najdłuższych na świecie linii brzegowych) archipelag ten jest domem wielu różnych – nieraz bardzo rzadkich – gatunków ptaków i zwierząt. Uważane za najpiękniejsze na świecie rafy koralowe stwarzają znakomite warunki do nurkowania, a lokalne fiesty oraz miejscowa gościnność i serdeczność zapewniają znakomitą rozrywkę.

 

Polacy ciągle jeszcze dość rzadko wybierają Republikę Filipin jako cel swoich wypraw po świecie. Powodem może być znaczna odległość oraz sama podróż, która wydłuża się ze względu na liczbę koniecznych przesiadek w kolejnych portach lotniczych. Za to te początkowe niedogodności nadają naszym wojażom ten jedyny w swoim rodzaju urok oczekiwania, sprawiający, że docelowy kraj staje się wspaniałą nagrodą za wcześniejsze trudy. Filipińskie wyspy nie potrzebują jednak od nas wcale tego typu przygotowania. Już same w sobie są warte każdych poświęceń. Wystarczy tylko, że damy im szansę, aby mogły nas przekonać o swojej wartości.

 

Gdzie Wschód spotyka się z Zachodem

Filipiny to państwo na Archipelagu Filipińskim, położonym na Oceanie Spokojnym, na południowy wschód od wybrzeży Azji. Tworzy je ponad 7 tys. wysp o łącznej powierzchni 300 tys. km2. Jedną trzecią tego obszaru zajmuje największa z nich – Luzon. Na niej właśnie znajduje się stolica kraju Manila. Archipelag ma charakter górzysty, a najwyższe jego wzniesienie stanowi porośnięty wiecznie zielonym lasem wulkan Apo (2954 m n.p.m.), który leży na Mindanao.

            Panuje tu klimat równikowy, gorący i wilgotny, ze średnią temperaturą ok. 26°C. Od czerwca do listopada trwa w tym rejonie pora deszczowa, a od grudnia do maja – pora sucha (mimo swej nazwy okres ten nie jest całkowicie pozbawiony opadów). W czasie od lipca do listopada zdarzają się również burze i tajfuny.

            W 1521 r. do brzegów Filipin przypłynął portugalski odkrywca i żeglarz w służbie hiszpańskiej Ferdynand Magellan (1480–1521), który przyłączył wyspy do królestwa Hiszpanii. Kolonizacja kraju na dobre rozpoczęła się dopiero w 1565 r. wraz z przybyciem w te strony Miguela Lópeza de Legazpiego (1502­–1572). Po ponad 300 latach obcego panowania w 1896 r. wybuchło powstanie przeciw Hiszpanom. Niestety, po zwycięstwie Stanów Zjednoczonych w wojnie amerykańsko-hiszpańskiej w 1898 r. kontrolę nad Filipinami przejęli Amerykanie. Kolejne próby uzyskania niepodległości w latach 30. XX w. zniweczył atak Cesarstwa Japonii na początku II wojny światowej. Z pomocą wojsk alianckich Filipińczykom udało się jednak odeprzeć siły japońskie i proklamować niepodległość w 1946 r.

            Obecnie cały kraj zamieszkuje prawie 100 mln ludzi. Ok. 90 proc. tej populacji to chrześcijanie (w większości katolicy), jednak wiele grup i rdzennych plemion nadal praktykuje równocześnie tradycyjne kulty filipińskie, często łącząc je z elementami zaczerpniętymi z chrześcijaństwa i islamu. Animizm, religia ludowa i szamanizm wciąż występują tu jako pewne prądy w obrębie powszechnego wyznania. Kultura Filipin stanowi zatem swoistą mieszankę tendencji wschodnich i zachodnich, choć trzeba przyznać, że szczególnie widoczne są wśród nich wpływy hiszpańskie i amerykańskie. Świadczy o tym choćby zasób językowy Filipińczyków. Drugim językiem urzędowym obok filipińskiego (filipino) jest angielski, jednak dużą popularnością na wyspach cieszy się również hiszpański. Turyści, którzy potrafią posługiwać się dwoma ostatnimi, nie będą mieli trudności w porozumieniu się z mieszkańcami kraju. Dotyczy to szczególnie angielskiego, którym mówi tu prawie każda osoba, bez względu na wiek. Sam filipino, którego podstawę stanowi tagalski (tagalog), należy do grupy językowej austronezyjskiej, tak jak języki rdzennych ludów Indonezji, Malezji czy Polinezji. 

            Wpływy kultury zachodniej można również dostrzec w życiu codziennym wyspiarzy. Filipińczycy uwielbiają wszystko, co jest związane ze światem Zachodu – filmy, muzykę, jedzenie, rozrywki, sport czy modę. Często próbują na różne sposoby upodabniać się do mieszkańców zachodnich metropolii. Do najpopularniejszych sportów na archipelagu należą boks i koszykówka.  Obecnie bardzo ważną postacią w wyobraźni społecznej stał się znany bokser, ośmiokrotny mistrz świata Manny Pacquiao. Krajanie są dumni ze swojego bohatera i często w dyskusjach poświęcają mu więcej uwagi niż innym tematom, np. politycznym. Mimo iż fascynują się nowoczesnością, Filipińczycy zachowują jednak swoje oryginalne rodzime zwyczaje i tradycje, do których zalicza się np. walki kogutów.

 

Taniec, jedzenie i śpiew

Z reguły bardzo przyjaźnie nastawieni do turystów Filipińczycy przyjmują ich z pogodnym uśmiechem i niezmiennie okazują gotowość do niesienia pomocy. Zwykle też, zwiedzając Filipiny, nie narażamy się na niebezpieczeństwo, choć przed każdą wyprawą należy zasięgnąć informacji (w ambasadzie lub konsulacie), czy w miejscu, do którego akurat się wybieramy, nie trwa jakiś konflikt. W czasie wycieczek trzeba natomiast uważać na kieszonkowców oraz unikać niepotrzebnego ryzyka, jakie nierzadko niesie ze sobą zapuszczanie się w nieznane rejony po zmroku.

            Mieszkańcy archipelagu uwielbiają popisy w ramach turniejów karaoke, ale nade wszystko kochają urządzać fiesty, tańczyć, pić oraz jeść. Przez cały rok odbywają się tutaj przeróżne imprezy, organizowane najczęściej dla upamiętnienia patronów miast, ku czci świętych, z okazji nadejścia pory deszczowej bądź też z powodów bardziej osobistych, np. aby świętować ukończenie szkoły. Będąc na Filipinach, z pewnością natrafimy na jakieś przyjęcie albo zabawę. Obcokrajowcy są na tych fiestach zawsze mile widziani i traktowani ze specjalnymi względami. Jako goście mamy wtedy możliwość bliżej poznać miejscowych, zrozumieć ich zwyczaje, a także spróbować lokalnych specjałów kulinarnych. W kuchni filipińskiej przeważają ryby i inne stworzenia morskie, drób oraz owoce, ale warto spróbować również pieczonego prosięcia, przez wielu uważanego za prawdziwy przysmak. Większość potraw ma smak słodko-pikantny. Filipińczycy uwielbiają też słodycze, a najbardziej popularnym deserem jest tutaj halo-halo, czyli oryginalna kombinacja mleka, lodów oraz przeróżnych owoców (kiwi, mango, awokado, kokosa, banana, papai, dżakfruta), niekiedy nawet z dodatkiem soczewicy. Połączenie tak różnorodnych składników, charakterystycznych dla dań kuchni chińskiej, indyjskiej czy hiszpańskiej, odzwierciedla, zdaniem wielu osób, wspomniane zespolenie wpływów wschodnich i zachodnich w kulturze archipelagu.

 

Tam i z powrotem

Aby dotrzeć na Filipiny z Polski, obecnie najwygodniej najpierw polecieć z Warszawy do Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich lub Dohy w Katarze. Stamtąd dostaniemy się do Manili odpowiednio samolotami linii Emirates i Qatar Airways. Jeśli nie przeszkadza nam trochę więcej przesiadek (dwie), korzystną opcją może być także podróż do Hongkongu albo Bangkoku. Atrakcyjne cenowo połączenia oferują zazwyczaj Aeroflot i Finnair. Drugi etap naszej wyprawy najlepiej wówczas odbyć samolotem tanich filipińskich linii lotniczych Cebu Pacific Air. Ten przewoźnik realizuje kursy m.in. na dwa główne lotniska na Filipinach – w Manili oraz Cebu. Koszt podróży z Polski w obie strony wynosi ok. 3000–4500 zł (oczywiście, jeżeli wykupimy bilety z odpowiednim wyprzedzeniem, mamy większą szansę na uzyskanie lepszej ceny).

Na miejscu bez problemu wymienimy euro lub dolary amerykańskie na filipińskie peso (PHP), którego obecna wartość to mniej więcej 7–8 groszy. Europejskie karty bankomatowe oraz kredytowe działają we wszystkich punktach usługowych, ale czasami na mniejszych wyspach pojawia się  problem z dostępnością bankomatów. Należy więc zawczasu zaopatrzyć się w gotówkę. Obywatele polscy, którzy przyjeżdżają na Filipiny, nie potrzebują wizy na okres do 21 dni. Musimy tylko posiadać bilet powrotny lub na dalszą podróż do innego kraju oraz paszport ważny jeszcze przynajmniej 6 miesięcy.

            Zarówno miejscowi, jak i turyści do poruszania się po archipelagu mają do dyspozycji różne rodzaje bardzo tanich środków transportu: samoloty, statki, autobusy czy taksówki. Dużą popularnością cieszą się promy, które kursują z dwóch głównych miast Filipin – Manili oraz Cebu – do każdego zakątka kraju. Wiele osób korzysta również z tzw. jeepneyów, czyli zmodyfikowanych modeli jeepa. Po II wojnie światowej pozostało tu wiele wojskowych samochodów amerykańskich, które posłużyły za podstawę do stworzenia tych niezmiernie kolorowych pojazdów, produkowanych w fabryce w Las Piñas pod Manilą.

 

Luzon – początek podróży

Filipiny oferują turystom wiele atrakcji. Do głównych form aktywności należą nurkowanie pośród przepięknych raf koralowych, uprawianie sportów wodnych (windsurfing, surfing) i trekkingu czy wspinaczki górskiej. Jeżeli jednak zmęczymy się aktywnym sposobem spędzania czasu, możemy zrelaksować się kąpielą w lazurowym morzu oraz odpocząć w ciszy i spokoju na białych, piaszczystych plażach. Także amatorzy połowów znajdą tu coś dla siebie, gdyż wody archipelagu pełne są różnego rodzaju morskich stworzeń. Złowimy w nich np. olbrzymiego tuńczyka, makrelę, barrakudę, rybę piłę czy marlina. Na wyspach zaczyna się również rozwijać turystyka uzdrowiskowa. Coraz więcej ludzi przybywa na nie w celu leczenia różnych schorzeń, gdy tradycyjna medycyna nie jest im w stanie pomóc.

            Warto też poświęcić nieco czasu i energii na zwiedzanie miejscowych zabytków, podziwianie cudów natury oraz poznawanie zwyczajów i kultury. Jedną z głównych atrakcji Filipin są tarasy ryżowe w prowincji Ifugao na wyspie Luzon, liczące ok. 2 tys. lat i wpisane w 1995 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Filipińczycy uważają je za ósmy cud świata. Powstały one bez użycia specjalnego sprzętu i są wytworem jedynie rąk ludzkich. Odpowiedni do uprawy roślin poziom nawodnienia zapewniał im system doprowadzania wody z lasów deszczowych. W sąsiedniej Prowincji Górskiej (Mountain Province), w paśmie Kordyliery Centralnej, leży miejscowość Sagada, która słynie z trumien wiszących na skałach. Na uwagę zasługują też obchody Wielkiego Tygodnia na Filipinach. Wierni urządzają wtedy niezmiernie barwne i wystawne procesje. Jednak na całym świecie znane są one przede wszystkim z obrzędu rytualnego samobiczowania oraz zgłaszania się na ochotnika do zawiśnięcia na kilka minut na krzyżu.

FOT. PHILIPPINES DEPARTMENT OF TOURISM
Pola ryżowe na północy wyspy Luzon

Na Luzon w regionie Ilocos warto odwiedzić również Vigan – najlepiej zachowane hiszpańskie miasto w Azji. Tutejsza kolonialna architektura robi ogromne wrażenie, zwłaszcza gdy podczas spaceru brukowanymi uliczkami wśród kolorowych domów uświadomimy sobie, że nie znajdujemy się w żadnym z krajów Ameryki Południowej, lecz nad brzegiem Morza Południowochińskiego. W 1999 r. historyczne zabudowania Vigan wpisano także na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.   

            W stołecznej Manili (będącej ważnym ośrodkiem dla rdzennej ludności jeszcze przed kolonizacją) nie wolno nam ominąć barokowego Kościoła św. Augustyna, pochodzącego też z czasów kolonialnych. Wyjątkowo urokliwie prezentuje się również rezydencja prezydenta – biały Pałac Malacañan nad brzegiem rzeki Pasig, zbudowany w połowie XVIII w. jako letnia posiadłość bogatego hiszpańskiego arystokraty. Ci, którzy interesują się etnografią, powinni natomiast zajrzeć do oddziału Narodowego Muzeum Filipin (National Museum of the Philippines), czyli Muzeum Ludu Filipino (Museum of the Filipino People).

Ważnym fragmentem tzw. Intramuros – najstarszej, otoczonej murami części Manili, jest Fort Santiago, wzniesiony przez wspomnianego już Miguela Lópeza de Legazpiego. To w nim stracono w 1896 r. filipińskiego bohatera narodowego José Rizala (1861–1896). Dziś na terenie tej cytadeli, w budynkach, gdzie spędził ostatnią noc, funkcjonuje poświęcone mu muzeum. Upamiętnia go także monument w miejskim Parku Rizal, popularnym miejscu odpoczynku manilczyków. Ciekawostką podczas wycieczki po stolicy będzie z pewnością placówka muzealna Bahay Tsinoy, przedstawiająca dzieje chińskiej mniejszości na Filipinach, której początki sięgają czasów przedkolonialnych.

 

Wśród błękitnych fal oceanu

 

FOT. PHILIPPINES DEPARTMENT OF TOURISM

Niezwykłe Wzgórza Czekoladowe na Bohol

Oprócz wyspy Luzon archipelag posiada wiele innych niezwykłych i przepięknych miejsc. Należy do nich m.in. wyspa Bohol, gdzie zobaczymy malownicze Wzgórza Czekoladowe o kształcie stożków lub kopców. Porasta je szorstka trawa, w porze suchej brązowiejącą pod wpływem słońca (ich nazwa pochodzi właśnie od barwy, którą wtedy przybierają). Niepowtarzalnym urokiem wyróżnia się też wyspa Cebu, znana z licznych wodospadów i przyciągająca miłośników górskiej wspinaczki. Na jej terenie założono wiele parków narodowych. Najlepiej przyjechać tu w styczniu, aby zobaczyć największy w kraju festiwal Sinulog, gromadzący tysiące artystów i tancerzy na wielkich paradach ku czci cudownej figurki Dzieciątka Jezus – Santo Niño. Według miejscowej tradycji bogato zdobiony posążek był podarunkiem od samego Ferdynanda Magellana.

FOT. PHILIPPINES DEPARTMENT OF TOURISM

Festiwal Sinulog w mieście Cebu

Prosto z Cebu możemy udać się na małą wysepkę Bantayan. Na jej cudownych piaszczystych plażach z pewnością oderwiemy się od codziennych problemów oraz towarzyszącego naszemu życiu stresu i pośpiechu. Kilka kilometrów dalej leży Malapascua (Mala Pascua). Otaczające wyspę wody cieszą się największą popularnością wśród amatorów nurkowania na całych Filipinach. Spotkamy tutaj rybę olbrzyma – mantę, zwaną również diabłem morskim, a także wiele wraków z II wojny światowej. Jeśli chcemy spędzić czas tylko na odpoczynku i rozrywkach, wybierzmy Boracay, znaną z najpiękniejszych plaż na całym archipelagu, krystalicznie czystej wody oraz bardzo wysokiego standardu usług.

Nie zapominajmy też o dzikiej Palawan. Zachwyci ona głównie miłośników piękna przyrody. Znajdują się tu aż dwa obiekty wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Pierwszym z nich jest słynny Park Naturalny Tubbataha Reefs (Tubbataha Reefs Natural Park) na morzu Sulu. Tutejsze rafy koralowe zamieszkują liczne gatunki morskiej fauny, np. manty, rekiny, delfiny, wieloryby, żółwie morskie, efektowne, choć jadowite skrzydlice oraz kolorowe błazenki. Amatorzy nurkowania z aparatem w dłoni mają szansę uchwycić w kadrze w tej okolicy takie niezmiernie fotogeniczne okazy, jak np. czarno-żółte idolki i mieniące się wszystkimi kolorami tęczy papugoryby. Drugie warte zainteresowania miejsce to jeden z nowych siedmiu cudów natury – Park Narodowy Rzeki Podziemnej Puerto Princesa (Puerto Princesa Subterranean River National Park). Jego centrum, jak wskazuje nazwa, stanowi podziemna rzeka o długości 8,2 km, w dużej części żeglowna. Do wyrzeźbionego przez wodę królestwa dostaniemy się od strony Morza Południowochińskiego przez wejście położone niedaleko od miasteczka Sabang. Sam park daje schronienie przede wszystkim różnym gatunkom ptaków. Napotkamy w nim m.in. występującą tylko na archipelagu białą kakadu filipińską z charakterystycznym żółto-pomarańczowym ogonem.

FOT. PHILIPPINES DEPARTMENT OF TOURISM

Szmaragdowa laguna na wyspie Palawan

 

Wyliczanie wspaniałych atrakcji oferowanych przez Filipiny można by ciągnąć jeszcze długo… Popularność tego miejsca wciąż jeszcze nie dorównuje jego rzeczywistym walorom, ale z roku na rok coraz więcej turystów z całego świata, w tym i Polaków, przybywa, aby odkrywać ten magiczny kraj. Gdy więc znów będziemy planować urlop, nie zapomnijmy o tym fascynującym wyspiarskim państwie otwartym na szerokie wody Pacyfiku.


 

 

Artykuły wybrane losowo

Dwanaście najpiękniejszych włoskich wysp

URSZULA KRAJEWSKA

www.interpretareitalia.com

 

<< Za wyspiarski raj w basenie Morza Śródziemnego zwykło się uważać Grecję, do której należy 6 tys. wysp i wysepek. Jednak to określenie pasuje również bez wątpienia do Włoch. W ich granicach znajduje się ok. 800 wysp. Tę mnogość trudno dostrzec przy pierwszym rzucie oka na mapę. Wyspy Italii są zróżnicowane, każda jest inna i niepowtarzalna. >>

 

Ruiny malowniczo położonego teatru greckiego z III w. p.n.e. w Taorminie na Sycylii

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

 

Mieszkańców tych niedużych, odrębnych światów można nazwać po włosku isolani, czyli wyspiarzami. Nie uważają się za Włochów, tworzą niezależne społeczności i za nic w świecie nie chcieliby opuścić swojego miejsca zamieszkania. Nie ma w tym nic dziwnego – kto nie pragnąłby w końcu żyć na uroczej śródziemnomorskiej wyspie.

Nie jest łatwo wybrać najbardziej warte odwiedzenia zakątki wyspiarskiej części Włoch. Wiele miejsc zachwyca tu swoją urodą i atmosferą. Chciałabym jednak przedstawić 12 najpiękniejszych według mnie włoskich wysp, a jednocześnie zachęcić do podróży w te strony i stworzenia własnego subiektywnego rankingu.

 

Sycylia

Cesarz rzymski narodu niemieckiego Fryderyk II Hohenstauf, będący królem Sycylii w latach 1198–1250, miał powiedzieć: Nie zazdroszczę Bogu raju, ponieważ jestem szczęśliwy, żyjąc na Sycylii. Największa wyspa na Morzu Śródziemnym (ok. 25,5 tys. km² powierzchni) pachnie pomarańczami i winem migdałowym. Tętni życiem, któremu rytm nadaje wciąż czynny wulkan Etna (3329 m n.p.m.), górujący nad typowo śródziemnomorskimi krajobrazami. Na Sycylii jest wszystko, co włoskie, ale nie tylko. Mieszają się na niej kultury i religie, style i barwy, ale przede wszystkim smaki i zapachy, pozwalające oszaleć zmysłom. Znajdziemy tu greckie świątynie, rzymskie wille, bizantyjskie mozaiki i barokowe katedry.

Mieszankę stykających się w tej krainie wpływów kulturalnych odzwierciedla sycylijska kuchnia. Podróż na tę wyspę to uczta dla oka, ale w szczególności dla podniebienia. Można powiedzieć, że Sycylię się smakuje, a nie zwiedza. Każdy jej zakątek ma długą i ciekawą historię. To raj dla archeologów, miłośników architektury i tych, którzy kochają południowy styl życia. Jednak na wyspie najbardziej fascynują jej mieszkańcy i ich ognisty charakter. W cieniu monumentalnych zabytków, wśród śródziemnomorskiej roślinności żyją ludzie, których twarze oddają różnorodność tego regionu. Uważają się oni za zupełnie niezależny naród i manifestują swoją odrębność na każdym kroku. Ich temperament, ciepło i gościnność znane są na całym świecie, dlatego Sycylia stała się jednym z najpopularniejszych miejsc na urlop wśród wczasowiczów. To właśnie wyspiarze tworzą tak serdeczną atmosferę, że każdy czuje się tu jak w domu i chętnie w te strony wraca.

Dzień na wyspie polecam rozpocząć w otoczeniu natury. Póki upał nie utrudnia jeszcze pieszych wycieczek, warto wybrać się nad saliny położone tuż obok lotniska pod Trapani lub zmierzyć się z Etną podczas wspinaczki na sam jej szczyt. Na drugie śniadanie można odwiedzić Ragusę bądź Noto, żeby w barokowej scenerii spróbować typowej granity, np. o smaku migdałów ze śmietaną, lub przejść się promenadą w Marzamemi, kolorowej miejscowości leżącej na południowo-wschodnim krańcu wyspy.

W południe trzeba udać się na targ Ballarò w samym centrum Palermo, aby zadziwić się dorodnością bakłażanów czy pomidorów, lub zajrzeć na targ La Pescheria w Katanii, gdzie sprzedają świeżo złowione ryby. Obiad najlepiej zjeść... na ulicy. Sycylijczycy uwielbiają jedzenie, które mieści się w rękach, a jakość takich przekąsek doceni nawet najbardziej wymagający smakosz. Podczas sjesty warto schować się w cieniu drzew ogrodu botanicznego Taorminy. Pausa pranzo, czyli przerwa poobiednia, jest rzeczą świętą i należy się nią delektować. To czas największego skwaru, więc aby się ochłodzić, można wstąpić do lokalnej lodziarni i poczęstować się lodami, tym razem o smaku pistacji. Późniejszym popołudniem polecam zwiedzić znany i lubiany zespół świątyń greckich (Valle dei Templi) w Agrygencie (Agrigento) i zobaczyć białe Schody Turków (Scala dei Turchi) niedaleko Porto Empedocle albo złożyć wizytę w mniej popularnych, a równie ciekawych miastach takich jak Modica, stolica sycylijskiej czekolady, czy malutkie Savoca i Forza d’Agrò, gdzie kręcono Ojca chrzestnego. Gdy słońce nie będzie już tak bardzo grzało, warto udać się na plażę, np. Mondello koło Palermo, lub na klif w miejscowości Terrasini, aby podziwiać zachód słońca.

Wieczorem, kiedy bryza morska w końcu ułatwia swobodne oddychanie, przychodzi pora na zabawę. Najlepiej spędzić ten czas w towarzystwie miejscowych, którzy nierzadko zapraszają przyjezdnych na obfitą kolację z lokalnym białym winem inzolia bądź też znanym na całym świecie czerwonym nero d’avola. Przy okazji warto pamiętać, że na Sycylii płacze się trzy razy: gdy się na nią przyjeżdża i z niej wyjeżdża oraz w momencie stawania na wagę.

 

Lipari

Największa z Wysp Liparyjskich (Wysp Eolskich) – Lipari (ok. 37,3 km²) – powstała w wyniku erupcji wulkanicznych. Położona na Morzu Tyrreńskim i administracyjnie należąca do Sycylii, jest jednak łatwo dostępna także z Kalabrii, samego czubka włoskiego buta. Najbardziej turystyczne i najmodniejsze miejsce tutaj stanowi miasto Lipari. Przyciąga ono licznymi zabytkami. Zamek z XVI w., znajdujący się na terenie wykopalisk archeologicznych, zrekonstruowany teatr grecki czy Katedra św. Bartłomieja, odbudowana po zniszczeniu przez piratów, to najciekawsze z nich. Jednak wyspa nie kończy się na tej miejscowości. Warto wyruszyć w jej głąb i odkryć miejsca, których turyści przyjeżdżający tutaj na kilka godzin nie mają szans zobaczyć.

Na zainteresowanie zasługuje m.in. czarna plaża w Canneto, skąd idealnie widać pobliską Stromboli, znaną z erupcji wulkanicznych, prezentujących się szczególnie widowiskowo po zapadnięciu zmroku, i Panareę, najmniejszą z siedmiu głównych wysp archipelagu (zaledwie 3,34 km²). Na aperitif w postaci kieliszka słodkiego wina o kolorze żywicy (Malvasia delle Lipari DOC) należy wybrać się w okolice Spiagge Bianche, gdzie wbrew nazwie (z wł. Białe Plaże) brzeg morza pokrywa szary piasek. Na kąpiel warto zatrzymać się w miejscowości Acquacalda (w tłumaczeniu na polski Gorąca Woda) – tu można się rozkoszować najcieplejszą wodą na Lipari.

Wycieczka po wyspie dostarcza wielu przyjemnych wrażeń zwłaszcza ze względu na malownicze drogi i unoszącą się wokół nich woń roślin. W powietrzu wyczuwa się zapach śliwy, opuncji i drzewa karobowego, a wiosną licznych bugenwilli. Osoby, którym dopisze szczęście, natkną się na kwitnącego kapara liparyjskiego (cappero di lipari) – jego kwiaty utrzymują się tylko jeden dzień. Pąki tej rośliny królują w tutejszej kuchni. Słowo liparos oznaczało w antycznym greckim m.in. „żyzny”, więc choć Lipari charakteryzuje się pochodzeniem wulkanicznym i z tego powodu można by spodziewać się na niej surowych krajobrazów, uwagę zwraca tu wyjątkowo bujna przyroda. Warto dotrzeć aż do punktu widokowego Quattrocchi (wł. Czworo Oczu) – aby ogarnąć wzrokiem całą rozpościerającą się stąd panoramę, należałoby mieć dwie pary oczu. Z wyspy trzeba koniecznie przywieźć ze sobą kawałek obsydianu i pumeksu z Cave di Pomice, wyjątkowo urokliwej kopalni. Lipari, miejsce, w którym spotykają się cztery żywioły, z pewnością oczaruje wielbicieli Sycylii, pozostałych turystów zaskoczy wielością kolorów i bogatą historią.

 

Sardynia

Podróż na Sardynię to wyprawa do kompletnie innego świata, wciąż jeszcze owianego tajemnicą. Nie bez powodu nazywa się ją wyspą siedmiu kontynentów, gdyż znajdziemy na niej naprawdę wszystko, czego dusza zapragnie. Mieszka tu ponad 1,6 mln osób. Wyspiarze posiadają geny zupełnie inne niż naród włoski. Przez stulecia skutecznie opierali się wszelkim najeźdźcom, choć na Sardynii możemy dostrzec wiele wpływów hiszpańskich. Mniej więcej 400-letnie panowanie Aragończyków (w latach 1324–1720) zostawiło swoje ślady przede wszystkim w zachodniej jej części oraz w miejscowym języku (sardo). Sardyński jest używany na wyspie obok włoskiego. To wszystko powoduje, że oddycha się na niej zupełnie innym powietrzem, nasyconym oryginalną, wielowiekową tradycją.

Ta druga największa wyspa Morza Śródziemnego (ok. 24,1 tys. km² powierzchni) zachwyca cudownymi widokami. Góry łączą się tutaj z wodą, przesadny luksus styka się z ludowymi obrządkami. Do dziś na Sardynii kultywowane są pogańskie rytuały, szczególnie w okresie karnawału. Nie wolno też zapomnieć, że do jej największych skarbów należą urzekający lazur morza, wyjątkowo czyste plaże i piękne jaskinie krasowe. Wyspa jest wymarzonym plenerem dla fotografów i malarzy, a także odwieczną inspiracją wielu poetów.

                Wyrafinowanym turystom z pewnością przypadnie do gustu Porto Cervo koło Arzacheny, stolica europejskiego luksusu. Ta modna dzisiaj miejscowość została zaprojektowana na życzenie przywódcy ismailickich nizarytów, urodzonego w 1936 r. w Genewie księcia Agi Chana IV, który dostrzegł potencjał regionu i dzięki któremu Sardynia stała się ważnym punktem na turystycznej mapie Europy. W samym sercu Szmaragdowego Wybrzeża (Costa Smeralda) można nie tylko oglądać drogie jachty i wille bogaczy. W posiadłości Balajana w pobliskim Luogosanto znajduje się zabytkowa winnica – Vigneti Piero Mancini. Wizyta w niej jest atrakcją na każdą kieszeń. Warto tu wypić kieliszek cannonau, rubinowoczerwonego wina zapewniającego długowieczność, podawanego z dodatkiem lokalnego pecorino, sera owczego. W końcu Sardynia to jedna z pięciu Błękitnych Stref (Blue Zones) na świecie, czyli obszarów, gdzie odnotowano największą liczbę stulatków.

Miłośnicy historii powinni odwiedzić kompleks nuragów (kamiennych wież) Su Nuraxi usytuowany koło Barumini na południu wyspy. Na zainteresowanie zasługuje również Tharros, starożytna kolonia fenicka. Wzburzone wody w okolicy tutejszej plaży w San Giovanni di Sinis przyciągają windsurferów. Mimo iż amatorzy sportów wodnych od lat wybierają Porto Pollo na północy lub Porto Botte w południowo-zachodniej części Sardynii, to nietrudno znaleźć na niej wiele innych miejsc idealnych do uprawiania tego typu aktywności. Najczystsze plaże na wschodnim brzegu wyspy leżą w zatoce Orosei. Są dostępne jedynie od strony morza.

W tym rejonie Włoch natkniemy się też na flamingi – brodzą w wodach lagun w południowym regionie Chia lub przy miejscowości San Teodoro na wschodzie, która jest także najpopularniejszym skupiskiem pubów, knajpek i dyskotek na Sardynii. Przy okazji wizyty na południu należy udać się na wydmy w Piscinas i pobliską wysepkę Sant’Antioco, będącą jedynym miejscem na świecie, gdzie produkuje się tzw. jedwab morski (tkaninę bisiorową). Północno-zachodnia część wyspy również prezentuje się ciekawie. Leżą w niej typowo katalońskie miasta i miasteczka (na czele z Alghero, nazywanym nawet małą Barceloną), w których wydobywane są najcenniejsze czerwone korale, a kobiety do dziś trudnią się pleceniem koszy wiklinowych. Jeśli pragniemy poznać prawdziwe oblicze Sardynii, musimy odwiedzić jej serce – górzysty region Barbagia, skąd pochodzą tradycyjne potrawy i stroje ludowe. Polecam pozwolić zaprosić się na obiad miejscowym pasterzom. Chętnie poczęstują nas lokalnym likierem z mirtu. Zapach tej rośliny unosi się tu wszędzie. Jedna wizyta na tej pełnej kontrastów wyspie nie wystarczy. Zresztą mało kto odwiedza ją tylko raz i nie marzy o powrocie na nią.

 

Sartiglia – widowiskowy turniej konny odbywający się podczas karnawału w Oristano

© URSZULA KRAJEWSKA/WWW.INTERPRETAREITALIA.COM

 

La Maddalena

U północno-wschodnich brzegów Sardynii leży archipelag La Maddalena. Co prawda to grupa wysp, ale nie sposób nie umieścić go w tym rankingu. Od zawsze stanowi wizytówkę Sardynii i często pojawia się na okładkach katalogów turystycznych. Nazywany bywa europejskimi Malediwami lub rajem na ziemi. Każda zatoczka archipelagu hipnotyzuje swoją urodą. Unosząca się wokół woń mirtu i jałowców przyprawia o zawrót głowy. La Maddalena składa się z 7 głównych wysp i ok. 60 mniejszych. Nie da się wybrać z nich tej najwspanialszej.

To miejsce oczaruje nie tylko amatorów nurkowania czy snorkelingu. Każdy, kto raz odwiedzi Park Narodowy Archipelagu La Maddalena, na długo pozostanie pod wrażeniem bajecznych widoków. Spotyka się tutaj rzadkie, chronione gatunki roślin i zwierząt. Koniecznie należy zobaczyć plażę z różowym piaskiem (Spiaggia Rosa) na Budelli, obecnie możliwą do oglądania jedynie z łodzi. Najważniejsza w archipelagu – La Maddalena – to wyspa w wyspie. Jej mieszkańcy posługują się dialektem i nie uważają się za Sardyńczyków. La Maddalena ma złożoną historię, ale nie aż tak znaną jak połączona z nią mostem Caprera, na której mieszkał i zmarł włoski bohater narodowy Giuseppe Garibaldi (1807–1882). Urozmaiceniem wycieczki po okolicy może być także przejażdżka konna po plażach, oferowana przez lokalną stadninę. Odwiedzenie archipelagu stanowi obowiązkową atrakcję podczas pobytu na magicznej Sardynii i jest niezapomnianą ucztą dla oka.

 

Elba

Trzecia co do wielkości włoska wyspa (ok. 224 km² powierzchni) położona nieopodal toskańskiego wybrzeża od lat przyciąga turystów o wysublimowanych gustach i wysokich wymaganiach oraz inspiruje artystów. Sławę zapewnił jej Napoleon Bonaparte (zesłany tu w 1814 r. po tym, jak został zmuszony do abdykacji). Elba to kolejny pachnący raj na ziemi. W powietrzu czuć na niej m.in. jaśmin, akację i rozmaryn. Krajobraz wyspy miejscami wygląda jak sielskie pejzaże Toskanii. Wśród wiecznie zielonych winnic, gajów oliwnych i lasów piniowych kryją się przepiękne plaże, niektóre do złudzenia przypominające północne wybrzeże Sardynii.

Koniecznie trzeba zobaczyć tutaj plażę Sant’Andrea, otoczoną granitowymi skałami przywołującymi na myśl archipelag La Maddalena. Ci, którzy wybierają się na Elbę ze względu na jej związki z cesarzem Napoleonem, powinni zwiedzić jego rezydencje: Villę dei Mulini (Palazzinę dei Mulini) w Portoferraio i letni dom w San Martino otoczony ogrodem z egzotycznymi roślinami. Do najładniejszych portowych miejscowości na wyspie należy Porto Azzurro, nieopodal którego znajduje się Laghetto di Terranera, sztuczne jeziorko będące pozostałością po kopalni i mieniące się tysiącem kolorów. Miłośników Toskanii, pastelowych barw i klimatycznych zakątków oczaruje Capoliveri, a lubiącym romantyczne spacery przypadnie do gustu wspomniane Portoferraio, 12-tysięczne zabytkowe miasteczko pełne schodów i wąskich uliczek, zbudowane przez potężną rodzinę Medyceuszy. Na Elbie warto odwiedzić również usytuowaną na południu Marinę di Campo. Znajdziemy w niej wszystko, co niezbędne do wymarzonego wypoczynku: piaszczyste plaże, pocztówkowe wybrzeże, urokliwe widoki oraz bary, kawiarnie i restauracje z doskonałym jedzeniem. Czarująca toskańska wyspa, nazywana „Królową Archipelagu” (La Regina dell’Arcipelago), stanowi nie lada gratkę dla geologów ze względu na ogromne zasoby minerałów. Wyrafinowane podniebienia na pewno zadowoli kieliszek aromatycznego wina aleatico podanego z lokalnym sztokfiszem w pomidorach lub marynowanymi sardelami. Tutejsza tradycyjna kuchnia opiera się na rybach i owocach morza. Ze względu na bogatą podwodną florę i faunę wyspa przyciąga także nurków. Niezapomniana panorama rozpościera się z twierdzy Volterraio (394 m n.p.m.) położonej w północno-wschodniej części lądu, niedaleko Portoferraio. Przesiąknięta legendami, pełna osobliwych zakątków, a wciąż jeszcze przyćmiona przez pobliską, tłumnie odwiedzaną Toskanię Elba może poszczycić się historią starszą niż Rzym i obfitością wpływów rozmaitych kultur. Mówi się, że to jedna z pereł z naszyjnika Wenus, który wpadł do morza. Samemu trzeba jednak sprawdzić, czy zasługuje na to miano. Przekazywana z rąk do rąk wyspa jest bardzo zróżnicowana, dlatego każdy znajdzie na niej coś dla siebie.

 

Plaża Sant’Andrea niedaleko przylądka o tej samej nazwie na zachodzie uroczej Elby

© ROBERTO RIDI/VISITELBA.INFO

 

Giglio

Podczas rejsu w styczniu 2012 r. kapitan statku wycieczkowego Costa Concordia uznał Giglio za na tyle atrakcyjną, że podpłynął do jej brzegów, ryzykując bezpieczeństwo pasażerów. Jednostka, jak wiadomo, zatonęła. Warto samemu się przekonać, co tak zachwyciło nierozważnego kapitana. Ta druga co do wielkości z Wysp Toskańskich (ok. 24 km² powierzchni), oddalona o ponad 50 km od Elby i słynąca z niezwykle bogatej flory i fauny morskiej, jest niezmiernie popularna wśród amatorów nurkowania. Mieszkańców podwodnego świata można obserwować też z brzegu. Spotkamy tu m.in. liczne kraby, jeżowce, małże, pławikoniki, samogłowy, graniki wielkie, kielczaki śródziemnomorskie, tuńczyki i rzadkie gatunki żółwi morskich.

Giglio stanowi również prawdziwy raj dla smakoszy. Koniecznie trzeba spróbować na niej wina ansonaco o bursztynowej barwie czy lokalnych słodkości, takich jak placek z migdałami lub figami (panficato), a do domu przywieźć słoiczek wybornego miejscowego miodu. Na zainteresowanie zasługują Giglio Castello, średniowieczne miasteczko wznoszące się na wzgórzu (405 m n.p.m.), oraz malownicze Giglio Porto. Od lat na wyspę chętnie przybywają osoby lubiące odpoczynek na łonie natury, gdyż całą jej powierzchnię (podobnie jak w przypadku sąsiedniej Elby) objętą ochroną przepięknego Parku Narodowego Wysp Toskańskich.

 

Capri

To miejsce uwielbiane przez turystów przede wszystkim ze względu na zapierające dech w piersiach krajobrazy. Capri bywa nazywana wyspą zakochanych. Zbudowana jest ze skał wapiennych, których biel idealnie łączy się z turkusem Morza Tyrreńskiego w Zatoce Neapolitańskiej. Tym, których zwabiła jaskiniami i formacjami skalnymi, na pewno spodoba się Lazurowa Grota (Grotta Azzurra). Otoczona aurą luksusu Capri od lat przyciąga najbogatszych ludzi ze świata show-biznesu, ponieważ znajdują na niej ciszę i spokój. Małe, urocze zatoczki zapewniają poczucie prywatności, a wśród gajów cytrynowych kryją się eleganckie posiadłości. Ze względu na tę popularność wśród osób ze śmietanki towarzyskiej wyspa zyskała sobie status najdroższej w Europie.

Piękno tutejszej przyrody idealnie oddają Ogrody Augusta (Giardini di Augusto). Poszukiwacze atrakcji historycznych powinni odwiedzić pałac cesarza rzymskiego Tyberiusza na szczycie Monte Tiberio (354 m n.p.m.) – Villę Jovis. Domy na Capri na tle jej górskich szczytów wydają się być wyjątkowo małe. Drogi wijące się między skałami przypominają serpentyny. Warto też wspomnieć o tutejszych plażach. Piasku na wyspie nie znajdziemy, ale woda ma w jej okolicy przepiękny kolor, który zawdzięcza kamienistemu dnu. Podczas spaceru po porcie, gdzie panuje elegancka atmosfera, należy spróbować lokalnego likieru limoncello. Capri to oaza spokoju, zajmuje powierzchnię zaledwie nieco ponad 10 km2. Jest jednak odwiedzana przez licznych turystów spędzających wakacje nad wybrzeżem w Amalfi, pragnących przenieść się na chwilę do ekskluzywnego świata.

 

Ischia

W archipelagu Wysp Flegrejskich leży starsza siostra urokliwej Procidy – Ischia (46,3 km² powierzchni). Zwie się ją zieloną wyspą, ale nie z powodu bujnej śródziemnomorskiej roślinności, jak twierdzi większość. Przydomek ten zawdzięcza występującym tu tufom wulkanicznym o dość nietypowym odcieniu zieleni. Turyści przybywają na Ischię skuszeni bogatą ofertą centrów uzdrowiskowych i źródłami termalnymi. Wyspa powstała w wyniku erupcji wulkanu. Pozostały po niej żyzne gleby i fumarole oraz bardzo charakterystyczna góra Epomeo (789 m n.p.m.). Z jej szczytu rozciąga się wspaniały widok na całą Zatokę Neapolitańską.

Tutejszy ogród La Mortella (Giardini La Mortella) swoją baśniową scenerią podbija serca wszystkich odwiedzających. Na powierzchni ok. 2 ha znajdują się w nim tropikalne rośliny, wodospady, jeziorka i fontanny. Co ciekawe, na tym terenie wydobywano kiedyś skałę wulkaniczną. Po przechadzce będącej ukojeniem dla duszy można odpocząć w rozległym kompleksie basenów termalnych Giardini Poseidon Terme.

Dostojny Zamek Aragoński (Castello Aragonese) z 1441 r. wznoszący się nad portem stanowi piękny plener do zdjęć. Turystów przyciąga także Torre di Guevara, wieża uchodząca za rzekome miejsce schadzek Michała Anioła i znanej poetki Vittorii Colonny, z którą miał mieć romans. Widoki jak z pocztówki odnajdziemy w Sant’Angelo, gdzie kolorowe domki rybackie tworzą wyjątkową oprawę dla ekskluzywnych butików. Na wyspie nie brakuje śladów osadnictwa greckiego, takich jak pochodząca z VIII w. p.n.e. nekropolia odkryta w dolinie San Montano. Na uwagę zasługują również tutejsze kościoły, a w szczególności Chiesa di Santa Maria del Soccorso w Forio. W okolicy tej świątyni można podziwiać spektakularne zachody słońca.

 

Procida       

Ukochana przez miliony Procida zdobywa serca turystów od pierwszych chwil pobytu na niej. Jest tęczowa jak Burano i urzeka widokami jak Ischia i Capri.

Aby podziwiać barwną panoramę wyspy z najlepszej perspektywy, należy wybrać się na jej najwyższy punkt zwany Terra Murata (91 m). Można z niego oglądać też całą Zatokę Neapolitańską. Na dłuższy spacer warto udać się na Vivarę. Ta przylegająca do Procidy wysepka o kształcie półksiężyca jest niezamieszkałym rezerwatem przyrody. Zachwyca tak intensywnym zapachem cytryn, że Emilio Pucci (1914–1992) nazwał pierwsze perfumy wypuszczone pod swoją marką właśnie Vivara. Na samej Procidzie koniecznie trzeba spróbować specjalnej, ogromnie słodkiej odmiany cytryn (limone procidano) dodawanych do sałatek, a także wykorzystywanych do produkcji lokalnych dżemów i trunków. Choć cała wyspa olśniewa kolorami, to za najpiękniejszą jej część uchodzi wyjątkowo nasłoneczniony port rybacki Marina Corricella. Co więcej, mieści się tutaj najstarszy instytut morski we Włoszech, kształcący kapitanów najważniejszych statków pasażerskich. Procida ma niewielką powierzchnię (tylko ok. 4 km2), ale turyści uwielbiają jej typowo południowy klimat.

 

Murano

Nietuzinkowa Murano (ok. 1,2 km² powierzchni) położona na Lagunie Weneckiej składa się właściwie z siedmiu wysepek połączonych ze sobą i słynie ze szklanych dzieł sztuki, cenionych na całym świecie. Najlepiej wybrać się na nią tramwajem wodnym przy okazji wizyty w Wenecji.

Obowiązkowym punktem podczas zwiedzania Murano jest znakomite muzeum szkła (Museo del Vetro), prezentujące eksponaty pochodzące nawet z VIII w. Koniecznie trzeba też zajrzeć do zakładów zajmujących się tworzeniem sztuki użytkowej, gdzie na własne oczy można zobaczyć dmuchanie i barwienie szkła. To niepowtarzalna atrakcja dla całej rodziny! Wartość wytwarzanych w tym miejscu szklanych przedmiotów wciąż wzrasta, szczególnie że z roku na rok powstaje ich coraz mniej. Technologię wytopu przezroczystego szkła odkryto tu już w XIII stuleciu i otaczano największą tajemnicą przez lata. Uwagę przykuwają szklane rzeźby będące projektami znanych artystów, wykonane przez lokalnych rzemieślników. Zdobią one ulice Murano. Stoją wśród kościołów i kolorowych domów. Nadają temu miejscu zupełnie inny charakter niż ma pobliska słynna Wenecja.

 

Widok na XIX-wieczną wieżę zegarową na Campo Santo Stefano na Murano

© ZBIGNIEW KRAJEWSKI

 

Burano

Na Lagunie Weneckiej znajduje się również Burano (zaledwie ok. 0,2 km² powierzchni). To zdecydowanie najbarwniejsza z włoskich wysp. Trudno się na niej powstrzymać, aby nie wyjąć aparatu fotograficznego. Co ciekawe, kolory domów narzucane są z góry przez gminę Wenecja-Murano-Burano, ale osiągnięty w ten sposób efekt cieszy oko. Poza tęczową zabudową ta malownicza wysepka słynie z produkcji koronek. Działa na niej zarówno szkoła, jak i muzeum koronkarstwa (Museo del Merletto). Burano przypomina z jednej strony starą wioskę rybacką, a z drugiej typowe włoskie miasteczko z rozwieszonym między budynkami praniem i kotami wylegującymi się na słońcu.

Spacer uliczkami tej wyspy to prawdziwa koloroterapia. Warto podejść do Kościoła św. Marcina (Chiesa di San Martino), do którego przylega krzywa dzwonnica z początków XVIII stulecia. Wyspa stanowi idealne schronienie przed tłumami turystów zalewającymi Wenecję. Najlepiej przypłynąć na nią rankiem, kiedy odbywa się tutaj lokalny targ rybny, a potem usiąść przy stoliku kawiarnianym i zamówić cappuccino oraz słodki obwarzanek bussolà, tradycyjny specjał z Burano.

 

Favignana

Najmniej popularna z całego przedstawionego zestawienia jest oddalona o ok. 7 km od zachodniego wybrzeża Sycylii Favignana. Tę największą wyspę z archipelagu Egadów (19,8 km² powierzchni) polecam objechać rowerem. Ponieważ większość turystów decyduje się właśnie na taką formę zwiedzania, drogi pełne są tu jednośladów. W krajobrazie zbudowanej z wapienia Favignany dominuje biel.

Na wyspie można zrelaksować się na piaszczystych plażach. Na wybrzeżu znajdują się też jaskinie o wyjątkowo romantycznych nazwach, takich jak Grota Westchnień (Grotta dei Sospiri) czy Grota Zakochanych (Grotta degli Innamorati). Jednak Favignana słynie przede wszystkim z połowów tuńczyka, które stanowią główne źródło dochodów jej mieszkańców. Osoby o mocniejszych nerwach mogą na własne oczy zobaczyć, jak łowi się te ogromne ryby. Najbardziej widowiskowe połowy odbywają się na przełomie maja i czerwca. Towarzyszą im wtedy tradycyjne pieśni lokalnych rybaków. Na szczycie najwyższego tutejszego wzgórza znajduje się Zamek św. Katarzyny (Castello di Santa Caterina). Można stąd podziwiać malowniczy archipelag, do którego należy Favignana.

***

Jak widać, włoskie wyspy to nie tylko kojarzona z mafią słoneczna Sycylia, pełna magii Elba, która oczarowała swoim naturalnym pięknem samego Napoleona, czy też zachwycająca Sardynia oblewana turkusowymi wodami. Ten niezmiernie atrakcyjny kraj może pochwalić się licznymi wspaniałymi zakątkami otoczonymi ze wszystkich stron wodą. Większość z nich leży na Morzu Tyrreńskim, lecz i na Adriatyku znajduje się kilka prawdziwych klejnotów. I choć nie wszystkie wyspy przyciągają białymi, piaszczystymi plażami czy licznymi zabytkami architektury, to ich zaciszne zatoczki zadowolą każdego, kto poszukuje spokoju i ciszy. Wyprawa na nie spodoba się także amatorom aktywnego wypoczynku, którzy mogą zdobywać szczyty, wchodzić na wulkany, odkrywać jaskinie, jeździć na rowerze, nurkować, surfować czy żeglować. Warto poza tym zwiedzać małe, urocze miasteczka i próbować lokalnych specjałów, w tym wyśmienitych win. Natura bardzo hojnie obdarzyła Włochy, dlatego podczas odwiedzin w tym kraju należy skorzystać z okazji i delektować się skarbami jego winnic, gajów i sadów. Oprócz tego każda włoska wyspa ma swój charakter i zachwyca widokami. To wszystko sprawia, że poznaje się je pełnią zmysłów, ale taka właśnie jest Italia. Absorbuje całą naszą uwagę, a w zamian daje nam tyle, że wciąż chcemy do niej wracać.

 

Wydanie Wiosna 2018

Hakuna matata – Kenia dla każdego

1212_Segera_MP2_3255_HDR.jpg

Sanktuarium dzikiej przyrody Segera Retreat w sercu płaskowyżu Laikipia

©AFRICA LINE ADVENTURE

 

Karolina Sypniewska-Wida 

www.karolinasypniewska.pl


Kto na safari wybiera się do Kenii, może mieć pewność, że czekają go najlepsze warunki do obserwowania dzikich zwierząt oraz podziwiania gigantycznych przestrzeni i krajobrazów niczym z najpiękniejszych snów. Przy okazji pozna też afrykańskie ludy i dowie się, że Masajowie uważają się za właścicieli wszystkich krów na ziemi, język żyrafy mierzy prawie pół metra, z drzewa kiełbasianego (kigelii afrykańskiej) robi się piwo, a zebra jest czarna w białe paski. Co więcej, pod względem infrastruktury turystycznej to państwo należy do najbardziej rozwiniętych w Afryce. To prawda, że turyści z całego świata przybywający każdego roku w ogromnej liczbie na ten fascynujący kontynent zmienili na dobre obraz dzisiejszego Czarnego Lądu, ale odwiedziny w objętych ochroną parkach narodowych i rezerwatach przyrody w dalszym ciągu są jedyną w swoim rodzaju atrakcją.

Więcej…

Jamajka – kraj szczęśliwych ludzi

PAWEŁ PAKIEŁA

 

 FOT. SANDALS&BEACHES RESORT

<< Radosna ojczyzna Boba Marleya, rastafarian i reggae ma w sobie coś takiego, co sprawia, że odwiedzający ją turyści zapominają o całym świecie. Kiedy tylko postawimy stopy na złotym jamajskim piasku, wszystkie problemy nagle znikają, a na naszych twarzach pojawia się uśmiech – ten sam, którym witają nas pogodni Jamajczycy. Może to ich zasługa, a może atmosfery tej karaibskiej wyspy, że wszelkie troski wydają się tutaj odległe i mało istotne. W końcu „Everything's Gonna Be Alright” („Wszystko będzie w porządku”), jak śpiewał Marley... >>

 

Nazwa tej niedużej wyspy w archipelagu Wielkich Antyli na Morzu Karaibskim pochodzi z języka Indian Taino (Xaymaca, co oznacza „ląd drewna i wody”). Nie występują na niej pory roku, a różnice temperatur związane są z wysokością nad poziomem morza. Mimo niszczycielskiej działalności ludzkiej, zachowały się tu także wilgotne lasy równikowe – królestwo miejscowej fauny. Poza tym krajobraz Jamajki tworzą Góry Błękitne (Blue Mountains) z najwyższym szczytem Blue Mountain Peak (2256 m n.p.m.), namorzyny, plantacje kawy i trzciny cukrowej oraz rajskie wybrzeże.

Więcej…