MAŁGORZATA CHOLEWA

<< Właściwie każda osoba, którą pytam o Jamajkę, wiąże ją z Bobem Marleyem i jednymi z najpiękniejszych plaż na świecie. Oczywiście, na urlopie Polacy chcą poleżeć na wygodnym leżaku z kolorowym drinkiem w dłoni, skorzystać z mocno prażącego tropikalnego słońca i zrobić sobie zdjęcie pod wysmukłą palmą i nie ma w tym nic złego, ale skoro dotarliśmy już na odległe Karaiby, warto poszukać na nich innych, równie niespotykanych dla nas wrażeń. Mnie ta wyspa kojarzy się z niezliczonymi atrakcjami dla osób aktywnych, pikantną marynatą do mięs „jerk”, aromatyczną kawą, pysznym rumem i przecudownymi krajobrazami tonącymi w bujnej zieleni. >>

Na Jamajkę można polecieć o każdej porze roku. Czekają na nas tutaj zawsze ciepłe słoneczne promienie, a w trakcie chłodów środkowoeuropejskich jesieni i zimy oprócz radosnego uśmiechu Jamajczyków przywita nas błękitne niebo i żar, od którego tropikalny deszcz będzie wybawieniem. Warto pamiętać o tym, że na tej uroczej karaibskiej wyspie największe opady przypadają na okres od maja do października. Nie martwmy się jednak tym, że zmokniemy. Nasze ubrania nie pozostaną długo mokre. Tropikalne słońce wysuszy je tak szybko, jak krótko trwał ulewny deszcz. Temperatury powietrza przez cały rok są niemal takie same i oscylują zazwyczaj między 25 a 30°C na nizinnym wybrzeżu, a w górnych partiach lądu wynoszą średnio od 15 do 22°C.
Kurort Montego Bay z rozbudowaną ofertą luksusowych hoteli typu all inclusive oraz różnego rodzaju knajpek stanowi świetną bazę wypadową do większości lokalnych atrakcji. Znajdziemy w nim też polski akcent… Otóż od 1953 r. mieszkał tu Michał Leszczyński (1906–1972), nazywany Michaelem Lesterem. Współcześni mówili o nim „najlepszy kapitan wśród malarzy i najlepszy malarz wśród kapitanów”. Koniecznie trzeba odwiedzić Lester Art Gallery – muzeum z bogatą kolekcją jego obrazów marynistycznych. Dowiemy się wówczas czegoś więcej o tym mało znanym nam Polaku, którego prace i książki do dziś cenione są w Wielkiej Brytanii.

 

WYSPA PEŁNA WRAŻEŃ
Odkryta w maju 1494 r. przez Krzysztofa Kolumba Jamajka po ponad 150 latach (w 1655 r.) została przejęta przez Brytyjczyków i do końca XVIII w. przeżywała okres świetności jako brytyjska kolonia cukrownicza. Pamiątkami po tamtych czasach są tzw. Great Houses – dawne domy bogatych plantatorów. Do współczesności dotrwało tylko kilka z nich (np. Halse Hall w Clarendon, Rose Hall w Montego Bay czy Temple Hall w Saint Andrew), ponieważ w trakcie buntu niewolników wiele rezydencji splądrowano i podpalono. Niedaleko historycznego miasta portowego Falmouth znajduje się Good Hope. Ta specyficzna, typowo kolonialna posiadłość stoi na szczycie wzniesienia. Jej białe ściany odznaczają się wyraźnie na tle bujnej karaibskiej zieleni. Podczas swojej wizyty na wyspie w 2012 r. brytyjski książę Harry był nią zachwycony, na mnie także zrobiła ogromne wrażenie. Z okien rozciąga się widok na tereny dawnej plantacji, które przekształcono w park rozrywki Chukka. W zależności od wybranego pakietu zwiedzający mogą oprócz poznawania historii tego miejsca odpocząć przy basenie, pojeździć quadami lub konno, spłynąć rzeką Martha Brae albo poszaleć na tyrolce (canopy). Na koniec nie wolno sobie odmówić przyjemności spróbowania wyśmienitych lokalnych produktów: rumu i kawy, z których wyspa słynie do dziś.
     Również w Falmouth założono kolejny park rozrywki The River Bumpkin Farm. Do jego atrakcji należą m.in. wycieczki szlakiem rowerowym, zwiedzanie ruin rezydencji Potosi i spływ kajakiem, pontonem lub bambusową tratwą po rzece Martha Brae. Podczas przemierzania rzecznych progów w wodzie spędza się ok. 2,5 godziny, dlatego w trakcie wyprawy przewidziane są przerwy na odpoczywanie na brzegu i jednoczesne podziwianie okolicy. Tę niezwykłą przygodę parkowi pracownicy umilają sobie i nam śpiewaniem piosenek Boba Marleya.
     Z kolei w kurorcie Negril znajdziemy popularne wśród turystów miejsce – Rick’s Café. Choć nie jestem miłośniczką modnych lokali, to z przyjemnością oglądałam śmiałków skaczących do morza z pobliskich wysokich skał, sącząc jamajskie piwo. Moje ubezpieczenie nie pozwalało mi na udział w takiej zabawie, więc tylko podziwiałam odwagę innych, ale jeśli macie ochotę, sami możecie wykonać tutaj spektakularny skok. Na pewno otrzymacie owacje od tłumu. Kilkunastometrowe klify West End z Rick’s Café przypadną do gustu także parom. Idealnie nadają się na niezapomniany romantyczny wieczór we dwoje, a o zachodzie słońca zrobimy tu jedne z najładniejszych zdjęć z wyjazdu.

 

BOBSLEJE W TROPIKACH
Amatorom aktywnego wypoczynku polecam również wizytę w mieście Ocho Rios (z hiszpańskiego „Osiem Rzek”). W 1993 r. na ekrany kin trafił film familijny Reggae na lodzie – oparty na prawdziwych wydarzeniach, opowiadający o udziale 4 jamajskich zawodników w konkurencjach bobslejowych podczas XV Zimowych Igrzysk Olimpijskich w kanadyjskim Calgary w 1988 r. Był to pierwszy w historii start Jamajki w tego rodzaju imprezie. Jamajczycy zajęli wtedy 30. miejsce, ale sam fakt, że wystartowali w zupełnie nietypowej dla nich dyscyplinie, przeszedł do historii. Podążając ich śladami, trafimy do podnóży wzniesienia Mystic Mountain, gdzie swoje usługi oferuje Mystic Mountain Rainforest Adventures Jamaica.

FOT. RAIN FOREST TRAM, LTD./WWW.RAINFORESTADVENTURE

Tor bobslejowy, wielka atrakcja Mystic Mountain Rainforest Adventures

 

Przez park z karaibską florą i fauną dojdziemy prosto do wyciągu krzesełkowego – Rainforest SkyExplorer. W trakcie spokojnej ok. 20-minutowej jazdy na górę zrobimy mnóstwo zdjęć całej okolicy i wybrzeża wokół Ocho Rios. Umieszczone na słupach kamery wykonują nam fotografie, które można obejrzeć i ewentualnie kupić po dotarciu na szczyt. Główną atrakcję stanowi tutaj jednak tor bobslejowy (bobsled ride) o długości 1 km. Zestawienie zimowej dyscypliny sportu z tropikalnym upałem wydaje się irracjonalnym pomysłem, ale w praktyce sprawdza się znakomicie. Zjazd jest całkowicie bezpieczny, sanie wyścigowe są przymocowane do szyn i sami decydujemy, kto będzie siedział z przodu i obsługiwał hamulce, a kto za jego plecami piszczał z wrażenia. Nasze emocje ostudzi potem wskoczenie do basenu z przepięknym widokiem na zatokę bądź lunch w tej samej scenerii. Poza tym w okolicy działa również tyrolka (canopy zip line), więc na zakończenie udanego dnia możemy jeszcze trochę poszaleć na wysokości.

FOT. JAMAICA CARIBBEAN SHORE EXCURSIONS/WWW.CHUKKA.COM

Pływanie z końmi w Morzu Karaibskim


     Za moje najlepsze wspomnienie z wyjazdu na Jamajkę uważam wyjątkową przygodę, jaką przeżyłam w Sandy Bay (Piaszczystej Zatoce) w rejonie Ocho Rios. Chukka Horseback Ride ‘N’ Swim oferuje turystom przejażdżki konne po polach, tropikalnym lesie i plaży. Gdy wydostaliśmy się na brzeg Morza Karaibskiego, nasze konie wbiegły do wody i zaczęły płynąć. To przeżycie zapamiętam na długie lata, dlatego polecam wszystkim wpisać tę atrakcję na listę jamajskich rozrywek. Kiedy po powrocie do kraju opowiadałam o tej niesamowitej wycieczce moim znajomym, nie chcieli mi wierzyć. Przekonały ich dopiero wykonane przez mnie zdjęcia.

 

JAMAJSKIE SMAKI
Praktycznie nieznana w Polsce kuchnia Jamajki potrafi zachwycić każdego swoim bogactwem smaków: od piekielnie ostrych po niebiańsko delikatne. Charakteryzuje ją – oczywiście – duża ilość naturalnych przypraw, których nie brak na wyspie. Typowy jamajski posiłek składa się z ryżu, kurczaka, pierogów i grochu. Podaje się do nich najrozmaitsze sosy i dużo owoców. Wpływ na tutejsze tradycje kulinarne miała przede wszystkim historia tego kraju, w którym na przestrzeni wieków spotykały się różne kultury i narody. Obecnie w potrawach odkryjemy elementy kuchni afrykańskiej, brytyjskiej, francuskiej, hiszpańskiej, a nawet chińskiej i hinduskiej. Tę ostatnią reprezentują m.in. rozmaite odmiany curry. Poza tym swoje zwyczaje przywieźli też Amerykanie.

FOT. JAMAICA TOURIST BOARD

Zrobiony z beczki grill do przyrządzania mięs w marynacie jerk


     Na Jamajce wszędzie unosi się aromat grillowanych ryb, kurczaka lub wieprzowiny. Sam grill różni się jednak znacząco od tych sprzedawanych w polskich sklepach. Na tej karaibskiej wyspie przed wejściem do każdego przydrożnego baru stoi ręcznie wykonane palenisko z charakterystyczną metalową przykrywką (najczęściej z blachy falistej). Polecam choć raz zrezygnować z hotelowego posiłku i zajrzeć do lokalnej knajpki, której również najczęściej ręcznie malowany szyld zachęca do spróbowania specjałów określanych jako jerk. Sama ta nazwa oznacza zarówno sposób przyrządzania potraw, jak i marynatę używaną do tego celu. Tradycyjnie przygotowuje się ją z ziela angielskiego (pieprzu jamajskiego, nazywanego przez Jamajczyków pimento), papryki scotch bonnet lub habanero, goździków, cynamonu, czosnku askalońskiego (szalotki), cebuli, tymianku, gałki muszkatołowej oraz soli. Istnieje jednak wiele jej odmian, niektórzy szczycą się własnym zestawem ok. 20 składników, pośród których znajduje się także rum (dodawany szczególnie przy marynowaniu wieprzowiny). Marynata taka może mieć postać proszku lub mokrej pasty. W celu uzyskania najlepszego przeniknięcia smaków najpierw nacina się mięso, a następnie wciera w nie przyprawy. Tak przygotowane porcje pozostawia się na kilka godzin, najlepiej na całą noc. Oczywiście, ostatecznie charakterystycznej woni nadaje potrawie dym z grilla. Na skosztowanie lokalnych przysmaków warto wybrać się szczególnie do sympatycznego baru Miss T’s Kitchen w Ocho Rios. Serwuje się w nim wyjątkową specjalność Jamajki, czyli długo duszony ogon wołowy. Do picia proponuję zamówić np. jamajskie piwo Red Stripe, likier kawowy Tia Maria bądź rum, soki ze świeżo wyciskanych owoców czy najlepszą na świecie kawę z likierem czekoladowym.
     Do najbardziej rozpoznawalnych symboli kraju należy owoc ackee (bligia pospolita). Jest on składnikiem narodowego dania podawanego głównie na śniadanie – ackee z solonym dorszem. Nazwa ta wywodzi się od wyrażenia akye fufo, pochodzącego z języka akan z Afryki Zachodniej (Ghana i Wybrzeże Kości Słoniowej). Na Karaiby roślinę przywieźli w XVIII w. afrykańscy niewolnicy. Dzisiaj spotkamy ją również na Haiti (Hispanioli), Kubie, Barbadosie czy Florydzie. Co ciekawe, Jamajka stanowi jedyną wyspę w basenie Morza Karaibskiego, na której spożywa się ackee w tak dużych ilościach. Sytuację tę czyni jeszcze bardziej intrygującą fakt, że owoc, mimo iż smaczny, może być też trujący. Nie wolno go zrywać, jeśli się nie otworzył. Żółty miąższ zawiera szkodliwe toksyny, które przestają działać dosyć szybko po zakończeniu naturalnego dojrzewania. Z uwagi na to najlepiej zaufać w tej kwestii Jamajczykom, bo oni doskonale wiedzą, kiedy ackee nadaje się do zjedzenia.
     Na pamiątkę podróży do tego karaibskiego kraju polecam przywieźć ze sobą przyprawy. Jeszcze przez wiele miesięcy po powrocie z urlopu ich zapach będzie przypominał nam o cudownych wakacjach. W mojej kuchni królują obecnie wyśmienite sosy firmy Pickapeppa oraz papryki z Jamajki: pikantne scotch bonnet i delikatne do jerku. Warto kupić także pieprz jamajski (pimento) o mocnym aromacie.

 

NARODOWY BARD JAMAJCZYKÓW
Opowieść o Jamajce byłaby – oczywiście – niepełna bez chociaż kilku słów na temat legendarnego Boba Marleya, a właściwie Roberta Nesty Marleya. Miał on przecież ogromny wpływ na światową muzykę oraz nasze wyobrażenie o tej wyspie, na której doceniono go nie tylko ze względu na jego twórczość, lecz także walkę o równe prawa i sprawiedliwość dla wszystkich. Artysta urodził się w 1945 r. w Nine Mile, małej wsi w regionie Saint Ann, niedaleko miasteczka Brown’s Town. Tu też mieszkał przez kilka pierwszych lat i został pochowany w maju 1981 r. wraz ze swoją gitarą elektryczną Gibson Les Paul, Biblią otwartą na Psalmie 23, nazywanym „pasterskim”, oraz garścią marihuany. Mauzoleum Boba Marleya w Nine Mile prowadzą obecnie członkowie jego rodziny. Zgromadzono w nim liczne przedmioty związane z życiem codziennym i artystycznym muzyka. W całej miejscowości działa wiele sklepików oferujących turystom pamiątki nawiązujące do stylu reggae. Spuściznę słynnego jamajskiego wokalisty stanowią zarówno stworzone przez niego utwory muzyczne, jak i życiowe zasady, które nie zanikły po jego śmierci. Do dziś na ulicach Jamajki usłyszymy ludzi śpiewających w drodze do pracy takie piosenki jak No Woman, No Cry czy One Love / People Get Ready i zobaczymy rastafarian z dredami ukrytymi pod charakterystycznymi czapkami. Miłośnicy rytmów reggae powinni wybrać się na Blue Mountain Music Festival (BMMF) odbywający się co roku w Holywell Recreational Park w lutym. To świetna okazja, aby zaplanować przyszłoroczną podróż do tego pięknego karaibskiego kraju.
     Jamajka jest kolorowa, pachnąca, rozśpiewana, roztańczona i uśmiechnięta. Choć lot na nią trwa dość długo, czeka nas po nim wspaniała nagroda – przepyszna pikantna kuchnia, interesująca kultura i przyroda zapierająca dech w piersiach.

Artykuły wybrane losowo

Bruksela i Walonia – odpoczynek w sercu Europy

 

Elżbieta Kuźma

 

Wycieczka do Brukseli to niewątpliwie atrakcja dla każdego turysty. Zarówno dorośli, jak i dzieci czy młodzież znajdą tutaj ciekawe i warte zobaczenia miejsca. I to niezależnie od pogody, która akurat w tej stolicy Europy nikogo nie rozpieszcza. Belgia zaprasza zresztą również do innych swoich regionów, w tym malowniczej francuskojęzycznej Walonii. Nie dajmy się więc dłużej prosić.

Więcej…

Magiczny Tybet

PAWEŁ SKAWIŃSKI

autor książki Gdy nie nadejdzie jutro  

 

Ta historyczna kraina w Azji, obecnie leżąca w większości w granicach Chin, nazywana „Dachem Świata” i „Krainą Śniegów”, pełna tantrycznych wyroczni, demonów, szamanów-uzdrowicieli i „latających lamów”, od zawsze fascynowała ludzi Zachodu. Najodważniejsi odkrywcy ginęli w poszukiwaniu Shangri-La, raju ukrytego głęboko w Himalajach. Nawet dzisiaj, w XXI w., nic w Tybecie nie jest takie, jak nam się wydaje…

 

Kiedy w 1904 r. brytyjska ekspedycja wojskowa wchodziła do Lhasy, stolicy Tybetu, żołnierzy powitała burza oklasków. Brytyjczycy byli zdziwieni i zachwyceni – najwyraźniej miejscowa ludność miała dość rządów teokracji dalajlamów i z radością przyjmowała imperialne wojska. Trochę czasu minęło zanim ktoś uprzejmie im wytłumaczył, że oklaski są tutaj wyrazem dezaprobaty, a tłum chciał sprowadzić w ten sposób nawałnicę, żeby zmyć wrogą armię z powierzchni ziemi. Energiczne klaśnięcia w dłonie miały też odpędzić przybyszów – tak samo, jak odgania się złe duchy.

Więcej…

Sen o Kambodży

MAGDALENA BARTCZAK

<< Kambodża, pełna magicznych krajobrazów i ciężko doświadczona przez historię, fascynuje bogactwem swojej kultury. Mimo iż ten niewielki kraj położony w Azji Południowo-Wschodniej od lat stanowi jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc regionu, to nadal kryje w sobie tajemnice i złożoności, które trudno przeniknąć i zrozumieć. >>

Więcej…