KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA
www.karolinasypniewska.pl

 

<< Podobnie jak sąsiednia Kenia, Tanzania od zawsze była jednym z najczęściej odwiedzanych afrykańskich krajów i to nie tylko przez zorganizowane wycieczki, ale również przez indywidualnych turystów. Podróżników przyciągają tutaj dziewicza przyroda, rdzenne ludy, rozległe przestrzenie i krajobrazy jak z marzeń sennych. Afryka rządzi się jednak swoimi prawami, którym musimy po prostu się podporządkować. Jeśli tylko uzbroimy się w cierpliwość, z uśmiechem na twarzy zniesiemy kilkukrotne zmiany koła dziennie, długotrwałe wypatrywanie dzikich zwierząt czy biurokrację różnych instytucji… Pod względem infrastruktury turystycznej Tanzania to jedno z najlepiej rozwiniętych miejsc na Czarnym Lądzie. Przeważająca większość odwiedzających ją gości podczas swojego pobytu decyduje się połączyć ekscytujące safari w parku narodowym z błogim wypoczynkiem na rajskim Zanzibarze. Zapraszam zatem do mojego magicznego afrykańskiego zakątka. >>

Położona w środkowo-wschodniej części Afryki Zjednoczona Republika Tanzanii graniczy z Mozambikiem, Malawi, Zambią, Demokratyczną Republiką Konga, Burundi, Rwandą, Ugandą i Kenią. Przy jej wschodnim wybrzeżu, które oblewa Ocean Indyjski, znajdują się wyspy Zanzibar (Unguja), Pemba i Mafia. Ponad 1,4 tys. km linii brzegowej, najwyższy szczyt kontynentu Kilimandżaro (5895 m n.p.m.), liczne parki narodowe (w tym ten najbardziej znany, czyli Park Narodowy Serengeti wpisany w 1981 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO) i tzw. Wielka Migracja to najwspanialsze tanzańskie atrakcje. Większość Tanzańczyków używa suahili, językiem urzędowym jest tu jednak też angielski, a na ulicy usłyszymy wiele innych dialektów ok. 125 grup etnicznych. Funkcję głowy państwa pełni prezydent (obecnie piastujący to stanowisko już drugą kadencję Jakaya Mrisho Kikwete), który stoi na czele jednoizbowego parlamentu – 357-osobowego Zgromadzenia Narodowego (Bunge).
Jamhuri ya Muungano wa Tanzania (Zjednoczona Republika Tanzanii w języku suahili) powstała w kwietniu 1964 r. po połączeniu podległych Brytyjczykom Tanganiki i Zanzibaru. Z dwóch pierwszych sylab tych toponimów: tan- i zan-, utworzono nazwę nowego państwa. Niedawno w kraju świętowano 50. rocznicę uzyskania niepodległości. Przez pół wieku zaszły w nim liczne zmiany. Przede wszystkim znacznie zwiększyła się liczba jego obywateli: z kilku milionów do mniej więcej 47,5 mln mieszkańców. Jeżeli ten wysoki przyrost naturalny się utrzyma, w niedługim czasie Tanzania dołączy do grona najbardziej zaludnionych państw świata. Wzrost populacji nie idzie w parze z poprawą jakości życia. Ponad 50 proc. Tanzańczyków żyje za mniej niż 1,5 dolara dziennie. Tym bardziej zdumiewa fakt, że pod ochroną znajduje się niemal 40 proc. terytorium kraju. Wciąż zakłada się tutaj nowe parki narodowe, a dbanie o przyrodę należy do priorytetów.

 

KOLEBKA LUDZKOŚCI I JEJ SKARBY
W latach 50. XX w. dwoje pasjonatów archeologii Mary i Louis Leakey rozpoczęło wspólne badania, które doprowadziły do odnalezienia prehistorycznych narzędzi, kości i czaszki australopiteka w wąwozie Olduvai w 1959 r. Po pierwszym sensacyjnym odkryciu nastąpiły kolejne. W listopadzie 1960 r. para znalazła szczątki przodka Homo sapiens, nazwanego Homo habilis – „człowiek zręczny”, ponieważ był pierwszym hominidem, który wytwarzał narzędzia i ich używał. Żył ok. 1,75 mln lat temu. Wiele lat po tym wydarzeniu, w 1978 r. na terenie stanowiska archeologicznego Laetoli, leżącego 45 km na południe od Olduvai, Mary Leakey (1913–1996) odkryła odciśnięte i zakonserwowane ślady dwóch innych hominidów. Dzieje tych ziem i dokonanych tu ważnych odkryć można dziś podziwiać w usytuowanym na granicy wąwozu interesującym muzeum. Warto dodać, że nazwa Olduvai (Oldupai) wywodzi się z języka Masajów i oznacza roślinę spotykaną w tym miejscu (Sansevieria ehrenbergii).
     Z Tanzanii pochodzi także jeden z najdroższych kamieni szlachetnych na świecie – tanzanit. Ma on niepowtarzalną niebieską barwę i jest rzadszy od diamentów. Wydobywa się go tutaj tylko w kopalni niedaleko Aruszy i Kilimandżaro, a niektóre źródła podają, że złoża zostaną wyeksploatowane w ciągu 10 lat. Ten kraj to również czwarty po RPA, Ghanie i Mali producent złota w Afryce. Poza tym wydobywa się w nim też inne drogocenne kamienie, takie jak diamenty, rubiny czy szafiry. Podstawę tanzańskiej gospodarki stanowi mimo to przede wszystkim rolnictwo. Obok kawy i herbaty uprawia się tu np. agawę sizalową (2. miejsce pod względem plonów na świecie) oraz słynne goździki.

 

KLEJNOT W KORONIE
Za największy skarb Tanzanii uważa się jednak niewątpliwie najwyższy afrykański szczyt – Kilimandżaro. Oszołomiony jego widokiem pisarz Ernest Hemingway (1899–1961) tak go scharakteryzował: Jest to góra szeroka jak świat, potężna, wysoka i niewiarygodnie biała w promieniach słońca. Nazywano ją m.in. „Górą Złych Duchów”, „Górą Źródlaną”, „Górą Światłości” lub „Białą Górą”. Europejczycy długo nie mogli uwierzyć, że w Afryce znajdują się wierzchołki pokryte śniegiem (początkowo sądzono, że to osady solne lub złoża kwarcu odbijające światło). W 1889 r. sprawdzili to po raz pierwszy Niemiec Hans Meyer (1858–1929) i Austriak Ludwig Purtscheller (1849–1900). Z kolei pierwszym Polakiem, który wspiął się na Kilimandżaro, był zoolog Antoni Jakubski (1885–1962). Dokonał tego w 1910 r.
     Trekking na szczyt trwa zazwyczaj 5 dni i stanowi prawdziwe wyzwanie dla miłośników górskich wędrówek. Trasa nie należy do prostych, ale wszystkie trudy wynagradza panorama rozpościerająca się z wysokości 5895 m n.p.m. Podziwiając ją, można poczuć się prawdziwie wolnym człowiekiem. W końcu najwyższy wierzchołek góry nosi nazwę Uhuru, czyli „Wolność”, a otrzymał ją po uzyskaniu niepodległości przez Tanganikę. Jeśli samo wejście na „Dach Afryki” to dla kogoś zbyt mały wysiłek, zostaje mu jeszcze udział w corocznym Maratonie Kilimandżaro (Kilimanjaro Marathon, kolejny bieg 28 lutego 2016 r.). Odbywa się on co roku pod koniec lutego lub na początku marca, a nagroda pieniężna przyciąga wielu zainteresowanych.
     Za klejnoty kraju uchodzą też jego wielkie jeziora: Tanganika, Jezioro Wiktorii czy Manyara. Pierwsze z nich, otoczone wysokimi górami, jest najdłuższym słodkowodnym zbiornikiem świata. Ciągnie się przez 673 km (dla porównania Wisła ma 1048 km) na granicy Tanzanii, Burundi, Demokratycznej Republiki Konga i Zambii. Położona na wysokości 773 m n.p.m. w strefie ryftu wschodnioafrykańskiego Tanganika to najgłębsze jezioro kontynentu (1470 m). Żyje w nim ponad 300 gatunków ryb oraz hipopotamy i krokodyle. Aby zobaczyć te wszystkie cuda, najlepiej wybrać się na safari.

 

NA TROPIE
Podróż do Afryki nie byłaby pełna bez safari. Oglądanie zwierząt w ich naturalnym środowisku przenosi turystę w świat pionierów, którzy odkrywali Czarny Ląd na przełomie XIX i XX w. Specjalnie przystosowane samochody z otwieranym dachem pozwalają przyjrzeć się przepięknej sawannie z bliska. Zazwyczaj są to niezniszczalne land-rovery, nazywane potocznie „landrynami”. Jednak gdy człowiek przypatruje się z nich dzikim stworzeniom, zastanawia się, kto kogo obserwuje – on je czy może na odwrót…? Tysiące antylop gnu razem z zebrami pasą się na trawie. Niedaleko dumnie kroczy stado siedmiu żyraf, a kawałek dalej w małym bajorku kąpie się kilkutonowy słoń. Ciszę przerywa jedynie dźwięk dobywający się z radia, przez które nasz kierowca dowiaduje się o gepardzicy z młodymi nieopodal nas. Jedziemy! Kto pierwszy raz zobaczy z bliska lwa albo zebrę na wolności, nie zapomni tego widoku do końca życia.

 

ORGANIZACJA SAFARI
Przy planowaniu takiej wyprawy najbezpieczniej skorzystać z pakietów sprawdzonych biur podróży z Polski. Ich wieloletnie doświadczenie i nawiązane kontakty z miejscowymi usługodawcami są gwarancją sukcesu. Wyjazd organizują z uwzględnieniem przelotów i dodatkowych opłat. Z drugiej strony, w internecie znajdziemy bardzo dużo konkurencyjnych ofert tego typu. Trudno jednak sprzed ekranu komputera ocenić ich wiarygodność. Często trzeba mieć sporo doświadczenia albo niezawodny instynkt, żeby nie dać się oszukać. Najkorzystniej jest wybrać kogoś wcześniej poleconego lub poczytać na forach internetowych o najlepszych lokalnych przewodnikach. Warto zwrócić uwagę na to, czy cena safari zawiera koszty transportu, noclegów (w hotelach, lodżach bądź na biwakach), wyżywienia, wynajęcia kierowcy oraz opłaty za wstęp do parków lub rezerwatów, a potem wszystko przeliczyć i nie pozwolić się ponieść zbędnym emocjom. Wielu Polaków chwali sobie wyjazdy za granicę z polskojęzycznym pilotem, który zatroszczy się o każdy detal podróży i ułatwi poznanie kraju od podszewki.

 

ETYKIETA NA SAWANNIE
Leave no trace but memories (z ang. „nie pozostawiaj za sobą nic oprócz wspomnień”) – taki napis widnieje u wejścia do jednego z tanzańskich parków narodowych. Turyści muszą pamiętać, że z samochodu nie wolno wysiadać pod żadnym pozorem. Lew, patrząc na nas, widzi o wiele większe zwierzę od siebie: auto na 4 kołach, i dlatego nas nie atakuje. Samotnie na sawannie stajemy się dość łatwym i pysznym kąskiem. Tylko w nielicznych wyznaczonych miejscach można opuścić pojazd. Dzięki otwieranemu dachowi z lornetką w ręku wypatrzymy orzełka afrykańskiego na drzewie czy nadlatujące stado sępów. Cel safari stanowi przede wszystkim poznanie królestwa dzikich zwierząt przez obserwację, czyli nie zakłócanie ich spokoju. Nie wolno więc krzyczeć do nich ani wpływać w żaden sposób na ich zachowanie, nie wspominając już o wyrzucaniu śmieci za okna… Obowiązuje zasada niezbliżania się do mieszkańców parku bądź rezerwatu na odległość mniejszą niż 20 m, chociaż oni sami często potrafią nas zaskoczyć, gdy z ciekawości podchodzą do samochodów.

 

KIEDY JECHAĆ
Sawanna żyje przez okrągłe 12 miesięcy i zawsze wygląda inaczej. Powszechnie uważa się, że sezon na safari trwa od listopada do końca marca, ale trzeba pamiętać o tym, że w Afryce Wschodniej występują dwie pory: sucha i deszczowa – każda z nich przypada dwukrotnie w ciągu roku. Pierwsza pora deszczowa panuje od kwietnia do końca maja, druga – od października do ostatnich dni grudnia. Pora sucha zaczyna się w styczniu i kończy wraz z marcem, aby znowu powrócić od czerwca do września. Zdarza się, że opady pojawiają się niespodziewanie, poza ramami wyznaczonymi przez meteorologów, i wtedy przyjdzie nam nauczyć się afrykańskiej cierpliwości. Najlepiej poczekać, aż przeminie wysoki sezon, trwający zawsze od Nowego Roku do końca lutego. Turystom zainteresowanym kwitnącymi baobabami i niesamowicie zieloną sawanną polecam okres deszczów. Jedno jest pewne – niezależnie od tego, kiedy będziemy w Afryce, czeka nas wspaniała przygoda.

 

„ZIEMIA BEZ KOŃCA”
Istnieje kilka miejsc w Tanzanii, które zawładną każdym, nawet już doświadczonym podróżniczo sercem. Zalicza się do nich Park Narodowy Serengeti słynący z niezwykłego cudu natury – Wielkiej Migracji. Siringet w języku Masajów oznacza „ziemię bez końca”, gdyż po horyzont ciągnie się tu gigantyczna płaska równina niczym morze traw. Od milionów lat życie toczy się na niej niezmienionym rytmem, wyznaczanym przez deszcze i porę suchą. Razem z opadami wędrują zwierzęta. W czerwcu lub lipcu wielkie stada gnu pręgowanych wyruszają z południowej części Serengeti na zachód i północ, aby dotrzeć do słynnej rzeki Mara, gdzie czekają na nie wypatrujące pożywienia krokodyle. Zawrócić nie mogą, gdyż oznaczałoby to dla nich śmierć z głodu. Podczas przeprawy ginie ok. 200 tys. antylop, aby wiosną urodziło się kolejne 400 tys. młodych. Najbardziej wytrwałe gnu po przeprawieniu się na drugi brzeg do końca października pasą się na świeżej trawie Rezerwatu Narodowego Masai Mara w Kenii. W listopadzie zbierają się do drogi powrotnej na tanzańską równinę.

FOT. KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA/WWW.KAROLINASYPNIEWSKA.PL

Gnu pręgowane żyje w dużych stadach


Moim największym przeżyciem znad rzeki Mara był nieprawdopodobny widok wielkiego stada hipopotamów, liczącego ok. 50 sztuk, które całą grupą zaczęły biec w kierunku naszego samochodu. Tupot kopyt po wodzie wszystkich osobników naraz (każdy waży mniej więcej 1,5 t) to niesamowicie przerażający, dudniący w uszach dźwięk. Na szczęście, te ssaki raczej się nie wspinają, zatem ich obserwacja z góry przebiegła spokojnie. Co ciekawe, wyglądające na potulne i leniwe „hipcie”, jak zwą je pieszczotliwie dzieci, należą do najbardziej niebezpiecznych zwierząt Afryki. Wtargnięcie na ich terytorium oznacza szybką śmierć, zazwyczaj poprzez rozerwanie nieproszonego gościa (krokodyla czy człowieka) na kawałki jednym klapnięciem wielkiej szczęki.

FOT. KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA/WWW.KAROLINASYPNIEWSKA.PL

Hipopotamy na terenie krateru Ngorongoro

 

AFRYKA W PIGUŁCE
Dumę Tanzanii – Obszar Chroniony Ngorongoro – w 1979 r. wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Z geologicznego punktu widzenia jego teren tworzy rozległe zagłębienie w szczycie stożka wulkanu, który 2–3 mln lat temu wybuchł, pozostawiając gigantyczną kalderę o średnicy mniej więcej 20 km. Dno krateru znajduje się na wysokości 1800 m n.p.m. i jest osłonięte wysokimi, stromymi zboczami wznoszącymi się na ok. 600 m. Przez wiele lat pozostawało w ukryciu, a myśliwym nie chciało się pokonywać trudnej i niebezpiecznej drogi w dół, aby tu polować. Nosorożce czarne, hipopotamy, słonie, lwy, zebry i antylopy żyły więc jak w raju, niczym na swoistej arce Noego. To jedyne miejsce na świecie, gdzie słonie nie atakują ludzi, gdyż nie mają złych wspomnień z nimi związanych. Podróżnicy mogą podziwiać w rezerwacie jedne z najpiękniejszych widoków, jakie będzie im dane zobaczyć w życiu. Ngorongoro stanowi prawdziwy raj dla fotografów, a jednocześnie – olbrzymi wodopój dla roślinożerców i magazyn pożywienia dla mięsożerców. Czas zamyka się w nim w pętlę życia i śmierci, która tworzy specyficzną harmonię tego wyjątkowego zakątka. Co więcej, obserwować toczące się tutaj życie można nawet nocą praktycznie z okna swojego pokoju w jednej z miejscowych lodży.  

FOT. KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA/WWW.KAROLINASYPNIEWSKA.PL

Masajowie przypływają na Zanzibar sprzedawać turystom pamiątki

 

„ZIEMIA CZARNYCH”
Po trudach i niezwykłych emocjach safari warto wysiąść na dobre z samochodu i z małego lotniska w Aruszy polecieć do… raju, w którym urodził się w 1946 r. wokalista zespołu Queen – Freddie Mercury (Farrokh Bulsara). To w tym miejscu po raz pierwszy w Afryce wprowadzono kolorową telewizję (w 1974 r.). Jego nazwa pochodzi od dwóch słów – zendż (zenj, jak określano czarnych mieszkańców Afryki Wschodniej) oraz arabskiego i perskiego oznaczenia lądu (ziemi) albo wybrzeża (końcówka -bar). Zanzibar, czyli „Ziemię Czarnych”, nazywa się „wyspą przyprawową” lub „korzenną”. W XIX w. był on największym producentem i eksporterem goździków na świecie. Do dziś przyjrzymy się na nim, jak rośnie pieprz, wanilia lub gałka muszkatołowa, jakiego koloru są liście cynamonu i w jaki sposób wytwarza się kardamon. Z zanzibarską historią wiążą się wpływy arabskie (terytorium należało do sułtanatu Omanu) i, co za tym idzie, muzułmańskie. Poza tym na wyspie funkcjonowało duże centrum handlu niewolnikami.

FOT. WWW.PALMS-ZANZIBAR.COM

Tradycyjna arabska łódź dau (dhow) napędzana za pomocą żagla

 

WYSPIARSKIE ŻYCIE
W X w. będący pod wpływem kultury Suahili Zanzibar skolonizowali Arabowie i Persowie. Na samym początku XVI w. opanowali go Portugalczycy, a blisko 200 lat później, bo w 1698 r., władzę nad nim objął sułtan Omanu. W 1890 r. kontrolę nad tymi terenami przejęli Brytyjczycy. Dopiero w 1963 r. kolonia uzyskała niepodległość. Po rewolucji i połączeniu się z Tanganiką znalazła się w granicach Zjednoczonej Republiki Tanzanii, chociaż dziś stanowi autonomiczny region tego kraju z własnym prezydentem, rządem i 82-osobowym jednoizbowym parlamentem (Baraza la Wawakilishi).
     Zanzibar (Unguja) jest największą z wysp archipelagu o tej samej nazwie. Ma powierzchnię 1660 km² i żyje na nim ponad 900 tys. mieszkańców. Historyczna część stolicy autonomii – Stone Town (z ang. „Kamienne Miasto”) zachwyca i zarazem szokuje. Niejednego przybysza urzekają w niej przepiękne rzeźbione drzwi. Zgodnie z tradycją budowanie domu w tym rejonie rozpoczynano od tego właśnie jego elementu. Najstarsze zachowane dzieło sztuki tego typu pochodzi z 1694 r. i służy dziś jako wejście do Peace Memorial Museum. Zdobienia na zanzibarskich ościeżnicach często nawiązują do handlu i wykorzystują motywy morskie. Na framugach w całym Stone Town znajdziemy kształty ryb, łusek, falujących linii, które uświadamiają nam rolę, jaką odgrywa ocean w życiu Zanzibarczyków. Szokująco wygląda natomiast fakt, że każdego roku w „Kamiennym Mieście” zapada się przynajmniej jeden budynek. Przez 10 lat od 1982 r. ze względu na brak prac konserwacyjnych zawaliło się ich 85. Szacuje się, że tylko niespełna 15 proc. zabudowań tego fragmentu stolicy jest w dobrym stanie. Niestety, czasy świetności sułtańskiej Zanzibar ma już za sobą.
     Na miejscu warto zwiedzić niegdysiejszą rezydencję sułtana, czyli Beit-al-Ajaib – House of Wonders (Dom Cudów), a także wybudowany w XVII w. Stary Fort. O smutnym rozdziale historii regionu przypomina dawny rozległy targ niewolników, w centrum którego stoi teraz anglikańska katedra z XIX stulecia. Widok ciasnych pomieszczeń piwnicznych, gdzie przetrzymywano kiedyś „żywy towar”, przyprawia o gęsią skórkę. Ciekawostką jest fakt, że w Stone Town o powierzchni ok. 1 km2 i populacji porównywalnej do ludności Wieliczki (20 tys. mieszkańców) odbywa się coroczny Międzynarodowy Festiwal Filmowy Zanzibar (Zanzibar International Film Festival – ZIFF). Wydarzenie łączy ze sobą różne dziedziny: film, muzykę, taniec i teatr. W trakcie jego trwania odbywają się też warsztaty i panele dyskusyjne na Zanzibarze oraz sąsiedniej Pembie. Najbliższa edycja festiwalu odbędzie się w dniach od 18 do 26 lipca 2015 r.

 

RAJ NIESKAŻONY
Turyści ściągają tutaj, aby odpocząć na bialutkim piasku, zanurzyć się w turkusowej wodzie czy ponurkować (z maską i rurką) na rafie koralowej. Co ciekawe, mieszkańcy wschodniej części wyspy uprawiają wodorosty. Codziennie podczas odpływu kobiety w pięknych kolorowych sukniach wchodzą do Oceanu Indyjskiego podwiązać wyrzucone przez wodę algi. Każda z nich pielęgnuje swoje poletko, żeby po kilku tygodniach wysuszyć na brzegu glony i sprzedać je za krocie na targu w Stone Town. Chociaż żyją bardzo skromnie, wiedzą, że turystyka przynosi ich krajowi duże dochody. Przestają więc dziwić je roznegliżowani turyści na plaży, mimo iż ich rzeczywistością rządzą zasady konserwatywnego islamu.
     Na Zanzibarze, a w szczególności na sąsiednich wyspach Pembie i Chumbe wciąż jeszcze znajdziemy wiele nieskażonych cywilizacją miejsc. Za najlepszy ekologiczny ośrodek wypoczynkowy w tej części Afryki uznaje się ten na koralowej Chumbe, leżącej 12 km na zachód od zanzibarskich brzegów. Tworzy go tylko 7 bungalowów stojących na samej plaży. Park Koralowy Wyspy Chumbe (Chumbe Island Coral Park) ze swoim 3-kilometrowym półwyspem bialutkiego piasku, turkusową wodą oblewającego go Oceanu Indyjskiego, licznymi baobabami i gigantycznymi krabami palmowymi nieodparcie przypomina raj. W domkach do wytworzenia prądu wykorzystuje się energię słoneczną, a toalety są w pełni ekologiczne, bo kompostujące. Z kolei dania tutejszej kuchni to mieszanka afrykańsko-indyjsko-arabska. W tym samym czasie na terenie obiektu może przebywać jedynie 14 gości, dlatego to świetna propozycja dla tych, którzy szukają ciszy, spokoju i odrobiny samotności.

***

Tanzański klejnot Zanzibar zachwyca przybyszów z Europy strudzonych wędrówką przez parki narodowe i afrykańskie miasteczka oraz wspinaczką na najwyższy szczyt Czarnego Lądu. Trzeba jednak pamiętać o tym, że śniegi Kilimandżaro topnieją z roku na rok, a wpływ człowieka na wspaniałą przyrodę Tanzanii wciąż się zwiększa. Spieszmy się więc zobaczyć ten urzekający i wyjątkowy świat, bo czasu na to pozostało nam naprawdę niewiele...

Artykuły wybrane losowo

W Gwatemali, kraju wiecznej wiosny

NATALIA ŚWIĘCHOWICZ

 

<< Określana mianem kraju wiecznej wiosny tajemnicza Gwatemala, kipiąca zielenią i zachwycająca piramidami otulonymi mistyczną mgłą lasu deszczowego to niewielka kraina ludzi o ogromnych sercach. Niezmiennie od lat przyciąga ona podróżników szukających kontaktu z wciąż żywą kulturą Majów. Lawirując pomiędzy jej przeszłością i teraźniejszością, odkrywamy jej unikatowy na skalę światową charakter, tak różnorodny jak paleta barw majańskiej chusty. >>

Więcej…

Egzotyczna przygoda pod żaglami

WOJCIECH KUDER

 

<< Jeszcze do niedawna jachting kojarzono z rozrywką zarezerwowaną wyłącznie dla milionerów. Czasy się jednak zmieniają, a ponieważ ten typ turystyki stał się dużo bardziej dostępny, liczba jego miłośników rośnie z roku na rok. Również w Polsce przybywa firm oferujących morskie podróże do najbardziej odległych i tajemniczych zakątków kuli ziemskiej. Nic w tym dziwnego, gdyż rejs komfortowym jachtem lub wygodnym katamaranem to doskonały sposób na odkrywanie świata: poznawanie innych krajów, ich mieszkańców oraz lokalnej kultury. Nie zapominajmy też, że do niektórych niezmiernie urokliwych, dziewiczych miejsc na naszej planecie dotrzemy tylko od strony morza. >>

Więcej…

Z wizytą w ogrodzie Kostaryki

Magdalena Moll-Musiał

<< „Costa Rica”, czyli „Bogate Wybrzeże” — tak nazwał ten rejon Nowego Świata Krzysztof Kolumb, kiedy dopłynął tu we wrześniu 1502 r. w poszukiwaniu legendarnej krainy złota. Nazwa okazała się dość trafna i ponadczasowa, gdyż Kostaryka i dziś kojarzy się z ogromnym bogactwem: fascynującymi skarbami natury. Niektórzy określają ją poetycko mianem „Ogrodu Ameryki Centralnej”, aby podkreślić jej niepowtarzalne walory przyrodnicze. >>  

Kostaryka to górzysty kraj, oblany z jednej strony wodami Pacyfiku, a z drugiej — Morza Karaibskiego. Ponieważ leży w strefie aktywności sejsmicznej, nieodłączną część jej krajobrazu stanowią liczne wulkany. Kostarykanie są bardzo spokojni i opanowani, nie przypominają zwykle niezmiernie żywiołowych i pełnych temperamentu mieszkańców Ameryki Łacińskiej. Mówią o sobie ticos, dlatego że często zdrabniają wszelkie wyrazy. Wyróżniają się szczególną troską o środowisko naturalne i utrzymanie pokoju w regionie — Kostaryka nie posiada sił zbrojnych, a parki narodowe i rezerwaty przyrody zajmują mniej więcej jedną czwartą jej powierzchni.  

Więcej…