ROBERT BAJAN

 

<< Ojczyzna muzyki reggae, dub, ska i dancehall kojarzy się przede wszystkim z gorącymi imprezami na plaży, świetnym rumem i… popularyzacją marihuany, nazywanej tutaj „gandzią”. Ta wspaniała karaibska wyspa to jednak także przepiękna przyroda, cuda podwodnego królestwa, tajemnicze jaskinie i burzliwa historia. Tu również angielski pisarz Ian Fleming wymyślał przygody najdzielniejszego i najprzystojniejszego agenta wszechczasów – Jamesa Bonda, w którego rolę w filmowych adaptacjach wcielali się Sean Connery, George Lazenby, Roger Moore, Timothy Dalton, Pierce Brosnan i ostatnio Daniel Craig. Na jamajskim lądzie z pewnością nie grozi nam nuda! >>

Po Kubie i Hispanioli (Haiti) Jamajka jest trzecią co do wielkości wyspą na Karaibach (ma powierzchnię 10 991 km²). Należy do Archipelagu Wielkich Antyli. Jej najwyższe pasmo górskie stanowią Góry Błękitne (Blue Mountains) ze szczytem Blue Mountain Peak (2256 m n.p.m.). To stąd pochodzi słynna kawa Jamaica Blue Mountain Coffee, ceniona na całym świecie.

 

Stołeczne Kingston, położone w południowej części Jamajki, już od czasów zniszczenia w 1692 r. przez trzęsienie ziemi i późniejsze tsunami pobliskiego Port Royal cieszyło się mieszaną sławą. Uchodziło za schronienie piratów oraz różnej maści awanturników i często nazywano je „Sodomą czasów nowożytnych”. Również i dziś to z pewnością urocze, największe jamajskie miasto (prawie 950-tysięczne) ze względu na wysokie bezrobocie nie należy do najbezpieczniejszych. Północna strona wyspy, niezmiernie popularna wśród turystów, stanowi wakacyjny raj dla przepracowanych i zestresowanych ludzi z całego niemal świata. Senna Oracabessa, rodzinne Ocho Rios, kosmopolityczne Montego Bay czy hipisowskie Negril to jedynie cztery z częstych celów wycieczek. Chciałbym przedstawić każde z nich, a także kilka innych atrakcji Jamajki, zarówno tych cieszących się dużym zainteresowaniem, jak i mniej znanych.

 

W gościnie u angielskiego pisarza

Ian Fleming (1908–1964), którego imieniem nazwano nowo otwarte lotnisko niedaleko rybackiego miasteczka Oracabessa, jest powszechnie znanym autorem bestsellerowych powieści o przygodach najsłynniejszego ze szpiegów Jej Królewskiej Mości Jamesa Bonda. Jak się okazuje, potrzebował on jedynie spędzenia kilku deszczowych dni na wyspie, aby zdecydować się na wybudowanie tu swej zimowej posiadłości. Goldeneye wzniesiono jako skromny domek na klifie nad małą zatoczką w pobliżu Oracabessy. To w nim właśnie powstała większość z 12 oryginalnych powieści i 2 zbiorów opowiadań o agencie 007. Po śmierci Fleminga dom kupił w 1976 r. Bob Marley, ale odsprzedał go szybko Chrisowi Blackwellowi, założycielowi kultowej wytwórni płytowej Island Records. Obecnie działa tutaj luksusowy resort GoldenEye, w którym często zatrzymują się możni świata muzyki i biznesu, jak choćby Jay-Z czy Beyoncé Knowles. Po odrestaurowaniu posiadłości powieściopisarza Blackwell powiększył jeszcze ośrodek poprzez wybudowanie jedenastu domków. W zależności od sezonu pobyt w Fleming Villa kosztuje dziś od 6600 do 8500 dolarów za noc.

 

Sean Connery i obiad na piasku

Mała plaża w pobliżu Oracabessy nosi nazwę James Bond Beach. Często odbywają się na niej międzynarodowe festiwale i koncerty takich gwiazd, jak np. Rihanna, Ziggy Marley czy Lauryn Hill, przyciągające rzesze turystów i fanów z całego świata. Na co dzień to jednak bardzo spokojne miejsce, gdzie w ciszy można rozkoszować się atmosferą tej idyllicznej osady, wspominając kręcone tu sceny z Seanem Connerym i Ursulą Andress do Doktora No. Podążając szlakiem bohaterów tego filmu, udajemy się na zachód, w kierunku Ocho Rios, w którym mieścił się filmowy dom panny Taro (Zena Marshall), popleczniczki adwersarza Bonda, doktora Juliusa No (Joseph Wiseman).

Po drodze mijamy Reggae Beach – jeden z ukrytych skarbów Jamajki. Na wyspie o ponad tysiącu kilometrów linii brzegowej plaże nie są – oczywiście – rzadkością. Jednak położona nieco z dala od zgiełku nadmorskich kurortów i chroniona klifami Reggae Beach wciąż jeszcze sprawia wrażenie sennej i odludnej. Budzi się ona jednak do życia wieczorami. Pod firmamentem gwiazd wprost na piasku pojawiają się nakryte białymi obrusami stoliki, na których lokalne restauracje serwują świeżo złowione homary i ryby. Te ostatnie są – oczywiście – podawane z ackee (bligią pospolitą), kulinarnym symbolem Jamajki, owocem pochodzącym z Afryki Zachodniej. Na talerzu swą barwą i konsystencją bardzo przypomina... jajecznicę.

 

Szum wodospadów

Ocho Rios w dosłownym tłumaczeniu znaczy Osiem Rzek. Prawdopodobnie to jednak zniekształcona przez Brytyjczyków hiszpańska nazwa Las Chorreras, oznaczająca wodospady, których jest tu całkiem sporo. Chyba najbardziej znany z nich to Dunn’s River Falls. W jego pobliżu właśnie odbyła się w 1657 r. bitwa pod Las Chorreras, podczas której wojska brytyjskie pokonały Hiszpanów, co w dużej mierze zadecydowało o przyszłości wyspy. Wysoki na 55 m wodospad składa się z kaskad  przypominających wielkie schody mające ponad 180 m długości. Woda, spływająca po skałach wśród gęstej roślinności, tworzy naturalne laguny i baseny, zachęcające turystów do wspólnej wspinaczki. Poniżej rzeka Dunn uchodzi do Morza Karaibskiego na skraju rajskiej, pokrytej białym piaskiem plaży. Dunn’s River Falls są jedną ze sztandarowych atrakcji Jamajki. To dzięki nim Ocho Rios stało się turystyczną stolicą północnej części wyspy. W okolicy wyrosły resorty typu all inclusive i luksusowe hotele, a także pojawiło się wiele innych ciekawych obiektów.

Dunn’s River Falls – słynny wodospad na rzece Dunn koło Ocho Rios

 

Tuż obok znajduje się Dolphin Cove, jedna z trzech jamajskich zatok, w której zobaczymy delfiny, rekiny i płaszczki w ich naturalnym środowisku. Odważniejsi mogą też popływać wraz z nimi lub przejść się wzdłuż trasy Jungle Trail, podziwiając iguany, węże i mnóstwo rozkrzyczanych, kolorowych ptaków oraz innych przedstawicieli fauny lasów tropikalnych.

Zagorzałym fanom Boba Marleya warto zwrócić uwagę na małą wioskę Nine Mile leżącą w odległości zaledwie 50 km od Ocho Rios. To w niej urodził się (w 1945 r.) i został pochowany (w 1981 r.) ten najsłynniejszy chyba z bardów Jamajki, rastafarianin, pacyfista i piewca wolnej miłości. Tam zaczęła się jego kariera i powstało wiele kultowych dziś tekstów. W mauzoleum artysty obejrzymy jego gitary, zdjęcia i liczne nagrody. W Nine Mile zobaczymy też jego „kamienną poduszkę”, czyli pomalowany na barwy Jamajki stos kamieni, który rzekomo pomagał mu znaleźć natchnienie. Bob Marley pochowany został wraz z matką, swym przybranym bratem i słynną gitarą Gibson Les Paul.

 

Zielone jaskinie i Kolumb Odkrywca

Wracamy na wybrzeże i podążając szlakiem przygód najdzielniejszego z agentów Jej Królewskiej Mości, zatrzymujemy się w Green Grotto Caves. Te naturalnie ukształtowane jaskinie swoją nazwę zawdzięczają zielonym algom pokrywającym ich ściany. W najgłębszej z pieczar mieści się podziemne jezioro z krystalicznie czystą wodą. To właśnie tu Roger Moore pokonał doktora Kanangę (Yaphet Kotto) w jego ukrytej pod ziemią bazie na fikcyjnej wyspie San Monique w filmie Żyj i pozwól umrzeć. Groty były też świadkami wielu zupełnie niewymyślonych, historycznych i dramatycznych wydarzeń. Począwszy od Indian Arawak, rdzennych mieszkańców wyspy, przez uciekających przed Brytyjczykami Hiszpanów, ukrywających się zbiegłych niewolników, a na przemytnikach szmuglujących broń na Kubę kończąc – jaskinie przez lata służyły jako schronienie ludziom. Lokalne władze postanowiły natomiast przekształcić wejście do pieczar w magazyn na... beczki rumu! Dziś Green Grotto Caves są atrakcją turystyczną i domem dla 21 gatunków nietoperzy, wielu owadów i fauny morskiej.

Po drodze do Montego Bay mijamy Discovery Bay, gdzie koniecznie musimy zajrzeć do Columbus Park (Parku Kolumba). Wciąż toczy się spór o to, czy Krzysztof Kolumb w 1494 r. wylądował właśnie tutaj, czy też w oddalonej nieco na wschód Sevilla la Nueva (Nowej Sewilli). Bez względu jednak na finał tej dyskusji miłośnikom historii nie zabraknie tu atrakcji. To nadmorskie muzeum przeniesie nas do czasów, gdy hiszpańscy odkrywcy pierwszy raz postawili nogę na wyspie. Znajdziemy w nim nie tylko przedmioty codziennego użytku, ale również szczątki zabudowań i fortyfikacji i odrestaurowane armaty przypominające o panowaniu piratów na Jamajce. W parku można także się posilić i podziwiać wspaniały widok na zatokę z tarasu w kształcie dzioba hiszpańskiej fregaty.

Zaledwie półtorej godziny jazdy samochodem dzieli Ocho Rios od Montego Bay, drugiego co do wielkości jamajskiego miasta po Kingston. Te 100 km przepięknych plaż, w pobliżu których biegnie pokonywana przez nas droga, wypełniają gęsto hotele i resorty. Infrastruktura północnej części Jamajki została znakomicie przystosowana do przyjęcia wielu milionów gości z całego świata, którzy przyjeżdżają w te strony co roku. 

 

Jamajka dla turystów

Nawet nie opuszczając ośrodków wypoczynkowych, cudzoziemcy poznają w pewnym stopniu charakter wyspy i temperament jej mieszkańców. Wiele resortów organizuje całodniowe zajęcia kulturalno-rozrywkowe prowadzone przez Jamajczyków. Wspólne poranne ćwiczenia w rytm karaibskiej muzyki, gry i zabawy na plaży i w basenie czy też wieczorne programy rozrywkowe cieszą się od lat wielką popularnością. W większości ośrodków działają również kluby dla dzieci, gdzie bawią się one pod czujnym okiem wychowawców, podczas gdy rodzice odpoczywają lub zwiedzają.

Jamajka znana jest z wybornej kawy – Jamaica Blue Mountain Coffee

 

Poznawać Jamajkę możemy na własną rękę bądź w trakcie wycieczek fakultatywnych oferowanych we wszystkich resortach. Te ostatnie zapewniają bezpieczny transport i opiekę przewodników, ale ograniczają się głównie do typowych atrakcji wyspy. W okolicach Montego Bay bez problemu zapiszemy się na spływ tratwą po rzece Martha Brae, pojeździmy konno po plaży w Half Moon Equestrian Centre, zwiedzimy pobliskie historyczne posiadłości i plantacje czy pogramy w golfa na profesjonalnych polach Cinnamon Hill Golf Course, Three Palms Ocean Course oraz w klubach SuperClubs Ironshore Golf & Country Club czy The Tryall Club. 

Większość ośrodków posiada własne, prywatne plaże, dostępne jedynie dla gości hotelowych. Te publiczne, położone wokół Montego Bay, znane są jednak turystom z całego świata. Niewielka Doctor’s Cave Beach Club, będąca częścią tutejszego parku morskiego (Montego Bay Marine Park), przyciąga takie tłumy, że czasami znalezienie na niej wolnego skrawka przestrzeni graniczy z cudem. Na szczęście mamy jeszcze Cornwall Beach czy Walter Fletcher Beach, słynną ze swych białych piasków. W popularnym głównie wśród miejscowych Aquasol Theme Park skorzystamy natomiast ze zjeżdżalni i innych atrakcji parku wodnego.

 

Nurkowanie i wycieczki samochodowe

Wspomniany już przeze mnie Montego Bay Marine Park to istny raj dla miłośników nurkowania. Krystalicznie czysta woda i bogata fauna i flora tworzą bajkowe podwodne królestwo. Początkującym polecam Doctor’s Cave, gdzie wynajmą odpowiedni sprzęt, a nawet przewodnika, który pokaże im najciekawsze miejsca. Bardziej zaawansowani powinni zainteresować się rafami koralowymi po drugiej stronie zatoki, na których bez wątpienia natkną się na wszelkiego kształtu i koloru stworzenia morskie, nierzadko żyjące jedynie w tej części świata. Rekiny pojawiają się tu bardzo rzadko, jednak trzeba uważać na meduzy i płaszczki. Jedną z bardziej znanych podwodnych atrakcji Montego Bay stanowi bez wątpienia Widowmaker’s Cave. Ta położona ok. 24 m p.p.m. pieczara zachwyca egzotyczną fauną i florą, a przebycie prowadzącego do niej wąskiego tunelu gwarantuje niezapomniane przeżycia.

Wycieczka konna po malowniczej zatoce Half Moon w Montego Bay

 

W okolicach Montego Bay działa wiele wypożyczalni samochodów, nic więc nie stoi na przeszkodzie, aby wybrać się na samodzielne wyprawy. Auto wynajmiemy w mieście, na lotnisku lub w którymś z ośrodków wypoczynkowych. Warto pamiętać, że jak w większości dawnych kolonii brytyjskich na Jamajce obowiązuje ruch lewostronny. W połączeniu z wielką fantazją kierowców, marnym stanem technicznym pojazdów i często nie najlepszej jakości drogami powoduje to, że nawet krótka przejażdżka zmienia się w bardzo ekscytującą przygodę. Jeśli jednak uda nam się przekonać do tego sposobu podróżowania, możliwości zwiedzania wyspy stają się niemal nieograniczone.

 

Historyczne rezydencje

Ogromne posiadłości na północy Jamajki to w większości byłe lub wciąż funkcjonujące plantacje trzciny cukrowej. Wiele z nich udostępniono zwiedzającym, a nawet krótka wizyta pozwala zapoznać się z realiami sprzed kilkuset lat. Przed wynalezieniem klimatyzacji jedynym ratunkiem przed upałami i morderczą wilgotnością bywały tutaj chłodniejsze bryzy wiejące od strony Gór Błękitnych (Blue Mountains), najdłuższego jamajskiego pasma górskiego, rozciągającego się we wschodniej części wyspy. Dlatego też Brytyjczycy budowali zazwyczaj swoje luksusowe wille na zboczach wzgórz łagodnie opadających do morza.

Rezydencję Rose Hall (blisko Montego Bay) wybudowano w 1770 r.

 

Koło Montego Bay na uwagę zasługuje przede wszystkim rezydencja Rose Hall. Jak mówi legenda, mieszkała w niej niejaka Annie Palmer. Ta urodzona w Anglii, a wychowana na Haiti kobieta szybko zyskała sobie sławę czarownicy. Dzięki swojej urodzie albo rzekomo posiadanej tajemnej wiedzy z zakresu voodoo potrafiła ubezwłasnowolnić i podporządkować sobie wielu mężczyzn. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że zarówno jej trzej mężowie, jak i kochankowie prędzej czy później ginęli śmiercią tragiczną. Annie została w końcu zamordowana przez własnego niewolnika Takoo i odtąd podobno błąka się po plantacji jako biała dama.

                                                                                                         

Kurort na klifie

W drodze z Montego Bay do Negril, gdzie zakończymy naszą wędrówkę, mijamy kolejne hotele i luksusowe ośrodki wypoczynkowe. Jadąc wzdłuż brzegu morskiego nietrudno zrozumieć, że dochody Jamajki pochodzą w głównej mierze z turystyki. Obok rolnictwa i wydobycia rud boksytu stanowi ona solidny fundament ekonomiczny tego małego karaibskiego państwa.

Negril to najdalej na zachód położone jamajskie miasto. Do lat 70. XX w. była to tylko skromna osada rybacka, jakich wiele na wybrzeżu. Pierwszy resort tu powstał dopiero w latach 60. Gdy jednak dobrej jakości drogą połączono tę miejscowość z Montego Bay, zaczęła się ona rozwijać w błyskawicznym tempie. Wczesny okres tego rozkwitu świetnie zilustrował Ian Fleming w powieści Człowiek ze złotym pistoletem. Dziś w Negril funkcjonuje kilkanaście ośrodków światowej renomy, a także dużo małych prywatnych hotelików usianych wzdłuż białych piasków Siedmiomilowej Plaży – Seven Mile Beach, która tętni życiem od wczesnego rana do późnej nocy.

Na najbardziej na zachód wysuniętym cyplu stoi stara latarnia morska. Jej opiekun w zamian za kilka dolarów z radością oprowadza po niej turystów. Zaraz obok znajduje się Rick’s Cafe – kultowy bar i restauracja. Ten słynny obiekt otwarto w 1974 r. na malowniczych skałach nad samym morzem. Z jego tarasu przyjrzymy się młodym Jamajczykom rzucającym się z wysokich klifów wprost w szalejące fale. Odważniejsi turyści mogą sami spróbować tej sztuki albo popłynąć w rejs do jaskiń ukrytych w zboczu. To tu właśnie nakręcono Operację piorun, kolejny z filmów o przygodach Jamesa Bonda.

 

Jamajskie smaki

Ze względu na swoje położenie Rick’s Cafe stanowi też idealne miejsce do podziwiania zachodów słońca i rozkoszowania się specjałami jamajskiej kuchni, która z powodu historycznych zawirowań bardzo różni się od kulinariów jej sąsiadów, pozostających przez stulecia pod rządami Hiszpanów. Unikalny charakter potraw z Jamajki to zasługa dawnych rdzennych mieszkańców tego lądu – Indian Arawak, hiszpańskich i angielskich kolonizatorów, niewolników z Afryki, ale również Hindusów i Chińczyków, w różnych okresach przybywających na wyspę. Dzięki wpływom tych różnych kultur jamajskie bary i restauracje uchodzą za prawdziwy raj dla miłośników dobrego jedzenia. Oprócz wspomnianego już wcześniej ackee i świeżych ryb Jamajka słynie także z curry goat (dania z mięsa kozy w przyprawie curry), różnorodnych odmian mięsiwa w ostrej marynacie znanej jako jerk, ryżu z groszkiem i smażonych pierogów.

Negril z całą pewnością urzeka. Nie jest tak skomercjalizowane jak Montego Bay czy Ocho Rios, ale bardziej przypomina Oracabessę, skąd wyruszyliśmy w naszą podróż. Wszystkie te miejscowości mają jednak wiele ze sobą wspólnego. W każdej z nich czekają na nas ciekawe miejsca i pasjonujące historie, o których nie zawsze dowiemy się z kart przewodników. Bez względu na to, gdzie się zatrzymamy, z całą pewnością nie będzie nudno, a nasze wspaniałe jamajskie wakacje zapamiętamy na długo. 

 


 

Artykuły wybrane losowo

Brazylijska Ceará – radosna ziemia światła

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Ten północno-wschodni stan Brazylii zapewnia turystom całą paletę barw, malownicze, dziewicze krajobrazy i mnóstwo możliwości wypoczynku. Jego rajskie plaże oblewane spokojnymi i płytkimi wodami stanowią doskonałe miejsce do kąpieli, a tutejsze silne, stałe wiatry przyciągają miłośników wind- i kitesurfingu. Cumbuco, Taíba, Flecheiras, Baleia, Jericoacoara, Paracuru, Porto das Dunas, Morro Branco, Praia das Fontes, Canoa Quebrada, Ponta Grossa czy Redonda oferują różnego rodzaju atrakcje – od największego aquaparku w Ameryce Łacińskiej do cichych i uroczych wiosek rybackich. Znajdziemy tu szeroki wybór zakwaterowania, m.in. luksusowe ośrodki wypoczynkowe albo czarujące pensjonaty, czyli modne w Brazylii „pousadas”. Smakoszy zachwycą miejscowe świeże ryby i owoce morza. Ceará znana jest jako „Terra da Luz” – „Ziemia Światła”. Zawdzięcza to dużej liczbie słonecznych dni w roku, a także temu, że była pierwszym stanem w federacji brazylijskiej, który zniósł niewolnictwo, cztery lata przed słynną „Lei Áurea” –  „Złotą Ustawą” z 1888 r. Dzisiaj ta radosna ziemia pełna światła stanowi jeden z najpiękniejszych rejonów Brazylii, gdzie odkryjemy nietknięte ręką człowieka cuda natury, niepowtarzalne krajobrazy oraz poznamy niezmiernie sympatycznych, przyjaznych i gościnnych ludzi.

 FOT. DIVULGACAO/SECRETARIA DO TURISMO DO CEARA

Ceará ma powierzchnię niemal 150 tys. km², czyli ok. 60 proc. większą niż Portugalia! Na jej terytorium żyje obecnie 8,5 mln mieszkańców. Stolicą tego stanu i jednocześnie największym miastem jest Fortaleza. W tym rejonie Brazylii znajduje się największy park wodny w Ameryce Łacińskiej – Beach Park na plaży Porto das Dunas. Ten olbrzymi kompleks turystyczny zajmujący łącznie 30 km², z czego na aquapark przypada 13, odwiedza każdego roku ok. 1 mln osób. W Cearze wznosi się również czwarty pod względem wielkości stadion piłkarski w kraju – świeżo przebudowany Estádio Governador Plácido Castelo, bardziej znany pod nazwą Castelão, który może pomieścić 67 037 widzów. Ten brazylijski stan słynie jednak przede wszystkim ze swojego pięknego wybrzeża i dużej religijności miejscowej ludności. Jeden z jego głównych symboli stanowi jangada – tradycyjna jednomasztowa łódź żaglowa wykonana z drewna używana od wieków przez rybaków z północno-wschodniej Brazylii. Na terenie Ceary znajduje się pokaźna część brazylijskiej caatingi (katingi, sawanny kolczastej) – unikatowej w skali świata formacji roślinnej, która obejmuje w sumie aż 850 tys. km² obszaru kraju.

Więcej…

KALEJDOSKOP KUBAŃSKI

MARCIN WESOŁY

 

<< Foldery biur podróży wypełniają zdjęcia kolorowych kubańskich domów, wypucowanych starych amerykańskich samochodów, uśmiechniętych par tańczących salsę i Kubańczyków kurzących cygara. Tak wygląda Kuba dewizowych turystów. Aby zobaczyć tę prawdziwą, trzeba mieć oczy szeroko otwarte i nie bać się wyjść jej naprzeciw. >>

Hiszpańscy osadnicy zbudowali niegdyś potęgę swojej kolonii na handlu cukrem, tytoniem i kawą, a także niewolnikami. Dziś Republika Kuby należy do najsłynniejszych państw komunistycznych na świecie, a brodatą twarz Fidela Castro rozpoznają niemal wszyscy. Jej główna wyspa jest jednocześnie największą w archipelagu Wielkich Antyli i na całych Karaibach. W stolicy kraju, znajdującej się nad Zatoką Meksykańską Hawanie, żyje obecnie ponad 2 mln mieszkańców.

Na hawańskim lotnisku podczas kontroli paszportowej podaję młodemu funkcjonariuszowi wymagane dokumenty. Ten odbiera je ode mnie i prosi, abym ustawił się do zdjęcia. Potem długo czekam, zanim wreszcie słyszę zbawienny odgłos przystawianego stempla.

Więcej…

RPA – inny portret Afryki

ANNA KRYPA
www.comeann.com

 

<< Gdybym miała jednym słowem opisać Republikę Południowej Afryki, którą pokochałam od pierwszego dnia pobytu w jej granicach, użyłabym wyrazu „różnorodność”. Bogata kultura i wciąż zmieniający się krajobraz zachwycają już podczas spaceru ulicami Kapsztadu, kiedy owiani oceaniczną bryzą podziwiamy majestatyczną Górę Stołową, a na swojej drodze spotykamy przedstawicieli różnych grup etnicznych. W RPA są trzy stolice (administracyjna Pretoria, Kapsztad, w którym obraduje parlament, oraz Bloemfontein z siedzibą władz sądowniczych) i obowiązuje aż 11 oficjalnych języków. „Choć tak różni, jesteśmy jednością. Jesteśmy ludem tęczy” – powiedział niegdyś o swoich rodakach laureat Pokojowej Nagrody Nobla Nelson Mandela. >>

Więcej…