ROBERT BAJAN

 

<< Ojczyzna muzyki reggae, dub, ska i dancehall kojarzy się przede wszystkim z gorącymi imprezami na plaży, świetnym rumem i… popularyzacją marihuany, nazywanej tutaj „gandzią”. Ta wspaniała karaibska wyspa to jednak także przepiękna przyroda, cuda podwodnego królestwa, tajemnicze jaskinie i burzliwa historia. Tu również angielski pisarz Ian Fleming wymyślał przygody najdzielniejszego i najprzystojniejszego agenta wszechczasów – Jamesa Bonda, w którego rolę w filmowych adaptacjach wcielali się Sean Connery, George Lazenby, Roger Moore, Timothy Dalton, Pierce Brosnan i ostatnio Daniel Craig. Na jamajskim lądzie z pewnością nie grozi nam nuda! >>

Po Kubie i Hispanioli (Haiti) Jamajka jest trzecią co do wielkości wyspą na Karaibach (ma powierzchnię 10 991 km²). Należy do Archipelagu Wielkich Antyli. Jej najwyższe pasmo górskie stanowią Góry Błękitne (Blue Mountains) ze szczytem Blue Mountain Peak (2256 m n.p.m.). To stąd pochodzi słynna kawa Jamaica Blue Mountain Coffee, ceniona na całym świecie.

 

Stołeczne Kingston, położone w południowej części Jamajki, już od czasów zniszczenia w 1692 r. przez trzęsienie ziemi i późniejsze tsunami pobliskiego Port Royal cieszyło się mieszaną sławą. Uchodziło za schronienie piratów oraz różnej maści awanturników i często nazywano je „Sodomą czasów nowożytnych”. Również i dziś to z pewnością urocze, największe jamajskie miasto (prawie 950-tysięczne) ze względu na wysokie bezrobocie nie należy do najbezpieczniejszych. Północna strona wyspy, niezmiernie popularna wśród turystów, stanowi wakacyjny raj dla przepracowanych i zestresowanych ludzi z całego niemal świata. Senna Oracabessa, rodzinne Ocho Rios, kosmopolityczne Montego Bay czy hipisowskie Negril to jedynie cztery z częstych celów wycieczek. Chciałbym przedstawić każde z nich, a także kilka innych atrakcji Jamajki, zarówno tych cieszących się dużym zainteresowaniem, jak i mniej znanych.

 

W gościnie u angielskiego pisarza

Ian Fleming (1908–1964), którego imieniem nazwano nowo otwarte lotnisko niedaleko rybackiego miasteczka Oracabessa, jest powszechnie znanym autorem bestsellerowych powieści o przygodach najsłynniejszego ze szpiegów Jej Królewskiej Mości Jamesa Bonda. Jak się okazuje, potrzebował on jedynie spędzenia kilku deszczowych dni na wyspie, aby zdecydować się na wybudowanie tu swej zimowej posiadłości. Goldeneye wzniesiono jako skromny domek na klifie nad małą zatoczką w pobliżu Oracabessy. To w nim właśnie powstała większość z 12 oryginalnych powieści i 2 zbiorów opowiadań o agencie 007. Po śmierci Fleminga dom kupił w 1976 r. Bob Marley, ale odsprzedał go szybko Chrisowi Blackwellowi, założycielowi kultowej wytwórni płytowej Island Records. Obecnie działa tutaj luksusowy resort GoldenEye, w którym często zatrzymują się możni świata muzyki i biznesu, jak choćby Jay-Z czy Beyoncé Knowles. Po odrestaurowaniu posiadłości powieściopisarza Blackwell powiększył jeszcze ośrodek poprzez wybudowanie jedenastu domków. W zależności od sezonu pobyt w Fleming Villa kosztuje dziś od 6600 do 8500 dolarów za noc.

 

Sean Connery i obiad na piasku

Mała plaża w pobliżu Oracabessy nosi nazwę James Bond Beach. Często odbywają się na niej międzynarodowe festiwale i koncerty takich gwiazd, jak np. Rihanna, Ziggy Marley czy Lauryn Hill, przyciągające rzesze turystów i fanów z całego świata. Na co dzień to jednak bardzo spokojne miejsce, gdzie w ciszy można rozkoszować się atmosferą tej idyllicznej osady, wspominając kręcone tu sceny z Seanem Connerym i Ursulą Andress do Doktora No. Podążając szlakiem bohaterów tego filmu, udajemy się na zachód, w kierunku Ocho Rios, w którym mieścił się filmowy dom panny Taro (Zena Marshall), popleczniczki adwersarza Bonda, doktora Juliusa No (Joseph Wiseman).

Po drodze mijamy Reggae Beach – jeden z ukrytych skarbów Jamajki. Na wyspie o ponad tysiącu kilometrów linii brzegowej plaże nie są – oczywiście – rzadkością. Jednak położona nieco z dala od zgiełku nadmorskich kurortów i chroniona klifami Reggae Beach wciąż jeszcze sprawia wrażenie sennej i odludnej. Budzi się ona jednak do życia wieczorami. Pod firmamentem gwiazd wprost na piasku pojawiają się nakryte białymi obrusami stoliki, na których lokalne restauracje serwują świeżo złowione homary i ryby. Te ostatnie są – oczywiście – podawane z ackee (bligią pospolitą), kulinarnym symbolem Jamajki, owocem pochodzącym z Afryki Zachodniej. Na talerzu swą barwą i konsystencją bardzo przypomina... jajecznicę.

 

Szum wodospadów

Ocho Rios w dosłownym tłumaczeniu znaczy Osiem Rzek. Prawdopodobnie to jednak zniekształcona przez Brytyjczyków hiszpańska nazwa Las Chorreras, oznaczająca wodospady, których jest tu całkiem sporo. Chyba najbardziej znany z nich to Dunn’s River Falls. W jego pobliżu właśnie odbyła się w 1657 r. bitwa pod Las Chorreras, podczas której wojska brytyjskie pokonały Hiszpanów, co w dużej mierze zadecydowało o przyszłości wyspy. Wysoki na 55 m wodospad składa się z kaskad  przypominających wielkie schody mające ponad 180 m długości. Woda, spływająca po skałach wśród gęstej roślinności, tworzy naturalne laguny i baseny, zachęcające turystów do wspólnej wspinaczki. Poniżej rzeka Dunn uchodzi do Morza Karaibskiego na skraju rajskiej, pokrytej białym piaskiem plaży. Dunn’s River Falls są jedną ze sztandarowych atrakcji Jamajki. To dzięki nim Ocho Rios stało się turystyczną stolicą północnej części wyspy. W okolicy wyrosły resorty typu all inclusive i luksusowe hotele, a także pojawiło się wiele innych ciekawych obiektów.

Dunn’s River Falls – słynny wodospad na rzece Dunn koło Ocho Rios

 

Tuż obok znajduje się Dolphin Cove, jedna z trzech jamajskich zatok, w której zobaczymy delfiny, rekiny i płaszczki w ich naturalnym środowisku. Odważniejsi mogą też popływać wraz z nimi lub przejść się wzdłuż trasy Jungle Trail, podziwiając iguany, węże i mnóstwo rozkrzyczanych, kolorowych ptaków oraz innych przedstawicieli fauny lasów tropikalnych.

Zagorzałym fanom Boba Marleya warto zwrócić uwagę na małą wioskę Nine Mile leżącą w odległości zaledwie 50 km od Ocho Rios. To w niej urodził się (w 1945 r.) i został pochowany (w 1981 r.) ten najsłynniejszy chyba z bardów Jamajki, rastafarianin, pacyfista i piewca wolnej miłości. Tam zaczęła się jego kariera i powstało wiele kultowych dziś tekstów. W mauzoleum artysty obejrzymy jego gitary, zdjęcia i liczne nagrody. W Nine Mile zobaczymy też jego „kamienną poduszkę”, czyli pomalowany na barwy Jamajki stos kamieni, który rzekomo pomagał mu znaleźć natchnienie. Bob Marley pochowany został wraz z matką, swym przybranym bratem i słynną gitarą Gibson Les Paul.

 

Zielone jaskinie i Kolumb Odkrywca

Wracamy na wybrzeże i podążając szlakiem przygód najdzielniejszego z agentów Jej Królewskiej Mości, zatrzymujemy się w Green Grotto Caves. Te naturalnie ukształtowane jaskinie swoją nazwę zawdzięczają zielonym algom pokrywającym ich ściany. W najgłębszej z pieczar mieści się podziemne jezioro z krystalicznie czystą wodą. To właśnie tu Roger Moore pokonał doktora Kanangę (Yaphet Kotto) w jego ukrytej pod ziemią bazie na fikcyjnej wyspie San Monique w filmie Żyj i pozwól umrzeć. Groty były też świadkami wielu zupełnie niewymyślonych, historycznych i dramatycznych wydarzeń. Począwszy od Indian Arawak, rdzennych mieszkańców wyspy, przez uciekających przed Brytyjczykami Hiszpanów, ukrywających się zbiegłych niewolników, a na przemytnikach szmuglujących broń na Kubę kończąc – jaskinie przez lata służyły jako schronienie ludziom. Lokalne władze postanowiły natomiast przekształcić wejście do pieczar w magazyn na... beczki rumu! Dziś Green Grotto Caves są atrakcją turystyczną i domem dla 21 gatunków nietoperzy, wielu owadów i fauny morskiej.

Po drodze do Montego Bay mijamy Discovery Bay, gdzie koniecznie musimy zajrzeć do Columbus Park (Parku Kolumba). Wciąż toczy się spór o to, czy Krzysztof Kolumb w 1494 r. wylądował właśnie tutaj, czy też w oddalonej nieco na wschód Sevilla la Nueva (Nowej Sewilli). Bez względu jednak na finał tej dyskusji miłośnikom historii nie zabraknie tu atrakcji. To nadmorskie muzeum przeniesie nas do czasów, gdy hiszpańscy odkrywcy pierwszy raz postawili nogę na wyspie. Znajdziemy w nim nie tylko przedmioty codziennego użytku, ale również szczątki zabudowań i fortyfikacji i odrestaurowane armaty przypominające o panowaniu piratów na Jamajce. W parku można także się posilić i podziwiać wspaniały widok na zatokę z tarasu w kształcie dzioba hiszpańskiej fregaty.

Zaledwie półtorej godziny jazdy samochodem dzieli Ocho Rios od Montego Bay, drugiego co do wielkości jamajskiego miasta po Kingston. Te 100 km przepięknych plaż, w pobliżu których biegnie pokonywana przez nas droga, wypełniają gęsto hotele i resorty. Infrastruktura północnej części Jamajki została znakomicie przystosowana do przyjęcia wielu milionów gości z całego świata, którzy przyjeżdżają w te strony co roku. 

 

Jamajka dla turystów

Nawet nie opuszczając ośrodków wypoczynkowych, cudzoziemcy poznają w pewnym stopniu charakter wyspy i temperament jej mieszkańców. Wiele resortów organizuje całodniowe zajęcia kulturalno-rozrywkowe prowadzone przez Jamajczyków. Wspólne poranne ćwiczenia w rytm karaibskiej muzyki, gry i zabawy na plaży i w basenie czy też wieczorne programy rozrywkowe cieszą się od lat wielką popularnością. W większości ośrodków działają również kluby dla dzieci, gdzie bawią się one pod czujnym okiem wychowawców, podczas gdy rodzice odpoczywają lub zwiedzają.

Jamajka znana jest z wybornej kawy – Jamaica Blue Mountain Coffee

 

Poznawać Jamajkę możemy na własną rękę bądź w trakcie wycieczek fakultatywnych oferowanych we wszystkich resortach. Te ostatnie zapewniają bezpieczny transport i opiekę przewodników, ale ograniczają się głównie do typowych atrakcji wyspy. W okolicach Montego Bay bez problemu zapiszemy się na spływ tratwą po rzece Martha Brae, pojeździmy konno po plaży w Half Moon Equestrian Centre, zwiedzimy pobliskie historyczne posiadłości i plantacje czy pogramy w golfa na profesjonalnych polach Cinnamon Hill Golf Course, Three Palms Ocean Course oraz w klubach SuperClubs Ironshore Golf & Country Club czy The Tryall Club. 

Większość ośrodków posiada własne, prywatne plaże, dostępne jedynie dla gości hotelowych. Te publiczne, położone wokół Montego Bay, znane są jednak turystom z całego świata. Niewielka Doctor’s Cave Beach Club, będąca częścią tutejszego parku morskiego (Montego Bay Marine Park), przyciąga takie tłumy, że czasami znalezienie na niej wolnego skrawka przestrzeni graniczy z cudem. Na szczęście mamy jeszcze Cornwall Beach czy Walter Fletcher Beach, słynną ze swych białych piasków. W popularnym głównie wśród miejscowych Aquasol Theme Park skorzystamy natomiast ze zjeżdżalni i innych atrakcji parku wodnego.

 

Nurkowanie i wycieczki samochodowe

Wspomniany już przeze mnie Montego Bay Marine Park to istny raj dla miłośników nurkowania. Krystalicznie czysta woda i bogata fauna i flora tworzą bajkowe podwodne królestwo. Początkującym polecam Doctor’s Cave, gdzie wynajmą odpowiedni sprzęt, a nawet przewodnika, który pokaże im najciekawsze miejsca. Bardziej zaawansowani powinni zainteresować się rafami koralowymi po drugiej stronie zatoki, na których bez wątpienia natkną się na wszelkiego kształtu i koloru stworzenia morskie, nierzadko żyjące jedynie w tej części świata. Rekiny pojawiają się tu bardzo rzadko, jednak trzeba uważać na meduzy i płaszczki. Jedną z bardziej znanych podwodnych atrakcji Montego Bay stanowi bez wątpienia Widowmaker’s Cave. Ta położona ok. 24 m p.p.m. pieczara zachwyca egzotyczną fauną i florą, a przebycie prowadzącego do niej wąskiego tunelu gwarantuje niezapomniane przeżycia.

Wycieczka konna po malowniczej zatoce Half Moon w Montego Bay

 

W okolicach Montego Bay działa wiele wypożyczalni samochodów, nic więc nie stoi na przeszkodzie, aby wybrać się na samodzielne wyprawy. Auto wynajmiemy w mieście, na lotnisku lub w którymś z ośrodków wypoczynkowych. Warto pamiętać, że jak w większości dawnych kolonii brytyjskich na Jamajce obowiązuje ruch lewostronny. W połączeniu z wielką fantazją kierowców, marnym stanem technicznym pojazdów i często nie najlepszej jakości drogami powoduje to, że nawet krótka przejażdżka zmienia się w bardzo ekscytującą przygodę. Jeśli jednak uda nam się przekonać do tego sposobu podróżowania, możliwości zwiedzania wyspy stają się niemal nieograniczone.

 

Historyczne rezydencje

Ogromne posiadłości na północy Jamajki to w większości byłe lub wciąż funkcjonujące plantacje trzciny cukrowej. Wiele z nich udostępniono zwiedzającym, a nawet krótka wizyta pozwala zapoznać się z realiami sprzed kilkuset lat. Przed wynalezieniem klimatyzacji jedynym ratunkiem przed upałami i morderczą wilgotnością bywały tutaj chłodniejsze bryzy wiejące od strony Gór Błękitnych (Blue Mountains), najdłuższego jamajskiego pasma górskiego, rozciągającego się we wschodniej części wyspy. Dlatego też Brytyjczycy budowali zazwyczaj swoje luksusowe wille na zboczach wzgórz łagodnie opadających do morza.

Rezydencję Rose Hall (blisko Montego Bay) wybudowano w 1770 r.

 

Koło Montego Bay na uwagę zasługuje przede wszystkim rezydencja Rose Hall. Jak mówi legenda, mieszkała w niej niejaka Annie Palmer. Ta urodzona w Anglii, a wychowana na Haiti kobieta szybko zyskała sobie sławę czarownicy. Dzięki swojej urodzie albo rzekomo posiadanej tajemnej wiedzy z zakresu voodoo potrafiła ubezwłasnowolnić i podporządkować sobie wielu mężczyzn. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że zarówno jej trzej mężowie, jak i kochankowie prędzej czy później ginęli śmiercią tragiczną. Annie została w końcu zamordowana przez własnego niewolnika Takoo i odtąd podobno błąka się po plantacji jako biała dama.

                                                                                                         

Kurort na klifie

W drodze z Montego Bay do Negril, gdzie zakończymy naszą wędrówkę, mijamy kolejne hotele i luksusowe ośrodki wypoczynkowe. Jadąc wzdłuż brzegu morskiego nietrudno zrozumieć, że dochody Jamajki pochodzą w głównej mierze z turystyki. Obok rolnictwa i wydobycia rud boksytu stanowi ona solidny fundament ekonomiczny tego małego karaibskiego państwa.

Negril to najdalej na zachód położone jamajskie miasto. Do lat 70. XX w. była to tylko skromna osada rybacka, jakich wiele na wybrzeżu. Pierwszy resort tu powstał dopiero w latach 60. Gdy jednak dobrej jakości drogą połączono tę miejscowość z Montego Bay, zaczęła się ona rozwijać w błyskawicznym tempie. Wczesny okres tego rozkwitu świetnie zilustrował Ian Fleming w powieści Człowiek ze złotym pistoletem. Dziś w Negril funkcjonuje kilkanaście ośrodków światowej renomy, a także dużo małych prywatnych hotelików usianych wzdłuż białych piasków Siedmiomilowej Plaży – Seven Mile Beach, która tętni życiem od wczesnego rana do późnej nocy.

Na najbardziej na zachód wysuniętym cyplu stoi stara latarnia morska. Jej opiekun w zamian za kilka dolarów z radością oprowadza po niej turystów. Zaraz obok znajduje się Rick’s Cafe – kultowy bar i restauracja. Ten słynny obiekt otwarto w 1974 r. na malowniczych skałach nad samym morzem. Z jego tarasu przyjrzymy się młodym Jamajczykom rzucającym się z wysokich klifów wprost w szalejące fale. Odważniejsi turyści mogą sami spróbować tej sztuki albo popłynąć w rejs do jaskiń ukrytych w zboczu. To tu właśnie nakręcono Operację piorun, kolejny z filmów o przygodach Jamesa Bonda.

 

Jamajskie smaki

Ze względu na swoje położenie Rick’s Cafe stanowi też idealne miejsce do podziwiania zachodów słońca i rozkoszowania się specjałami jamajskiej kuchni, która z powodu historycznych zawirowań bardzo różni się od kulinariów jej sąsiadów, pozostających przez stulecia pod rządami Hiszpanów. Unikalny charakter potraw z Jamajki to zasługa dawnych rdzennych mieszkańców tego lądu – Indian Arawak, hiszpańskich i angielskich kolonizatorów, niewolników z Afryki, ale również Hindusów i Chińczyków, w różnych okresach przybywających na wyspę. Dzięki wpływom tych różnych kultur jamajskie bary i restauracje uchodzą za prawdziwy raj dla miłośników dobrego jedzenia. Oprócz wspomnianego już wcześniej ackee i świeżych ryb Jamajka słynie także z curry goat (dania z mięsa kozy w przyprawie curry), różnorodnych odmian mięsiwa w ostrej marynacie znanej jako jerk, ryżu z groszkiem i smażonych pierogów.

Negril z całą pewnością urzeka. Nie jest tak skomercjalizowane jak Montego Bay czy Ocho Rios, ale bardziej przypomina Oracabessę, skąd wyruszyliśmy w naszą podróż. Wszystkie te miejscowości mają jednak wiele ze sobą wspólnego. W każdej z nich czekają na nas ciekawe miejsca i pasjonujące historie, o których nie zawsze dowiemy się z kart przewodników. Bez względu na to, gdzie się zatrzymamy, z całą pewnością nie będzie nudno, a nasze wspaniałe jamajskie wakacje zapamiętamy na długo. 

 


 

Artykuły wybrane losowo

Klejnot równika – Indonezja

Darmansjah Djumala – ambasador Republiki Indonezji w Polsce – odpowiada na pytania Michała Domańskiego.

 

Co Indonezja może zaoferować polskim turystom?

Moim zdaniem, praktycznie wszystko – bogatą kulturę, przyrodę, kuchnię i tradycję. Indonezja ma mnóstwo plaż, zarówno pełnych zgiełku i tłumów turystów, np. Kuta w południowej części Bali, jak i spokojnych, cichych, m.in. Senggigi na wyspie Lombok. Są też wybrzeża, choćby na archipelagu Mentawai, które oferują doskonałe warunki dla miłośników surfingu. Amatorzy podnoszących adrenalinę przygód mogą odkrywać u nas głębokie, rwące potoki, tajemnicze jaskinie, skały i klify. Co do wydarzeń kulturalnych – w naszym kraju istnieje ogromna liczba barwnych kultur (ok. 300 grup etnicznych i prawie 750 różnych języków i dialektów). Jest więc naprawdę co podziwiać! Trzeba też koniecznie spróbować tradycyjnych indonezyjskich potraw. Indonezja to również doskonałe miejsce dla miłośników zakupów.

 

Która pora roku jest najlepsza do odwiedzenia Indonezji?

Panujący w Indonezji tropikalny klimat, zapewniający niemal 30°C w cieniu przez cały rok, sprawia, że to dobre miejsce na wypoczynek zarówno wtedy, kiedy w Polsce jest lato, jak i sam środek zimy. Wody, które stanowią 81 proc. powierzchni kraju, są cały czas ciepłe. To one utrzymują praktycznie stałą temperaturę powietrza przez okrągły rok: na nadbrzeżnych równinach ok. 28°C, w głębi lądu i na terenach górzystych – 26°C, a w wyższych regionach górskich – 23°C. Indonezja jest więc doskonałym miejscem dla wszystkich osób spragnionych słońca.

Więcej…

Intrygująca Tanzania i urzekający Zanzibar

KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA
www.karolinasypniewska.pl

 

<< Podobnie jak sąsiednia Kenia, Tanzania od zawsze była jednym z najczęściej odwiedzanych afrykańskich krajów i to nie tylko przez zorganizowane wycieczki, ale również przez indywidualnych turystów. Podróżników przyciągają tutaj dziewicza przyroda, rdzenne ludy, rozległe przestrzenie i krajobrazy jak z marzeń sennych. Afryka rządzi się jednak swoimi prawami, którym musimy po prostu się podporządkować. Jeśli tylko uzbroimy się w cierpliwość, z uśmiechem na twarzy zniesiemy kilkukrotne zmiany koła dziennie, długotrwałe wypatrywanie dzikich zwierząt czy biurokrację różnych instytucji… Pod względem infrastruktury turystycznej Tanzania to jedno z najlepiej rozwiniętych miejsc na Czarnym Lądzie. Przeważająca większość odwiedzających ją gości podczas swojego pobytu decyduje się połączyć ekscytujące safari w parku narodowym z błogim wypoczynkiem na rajskim Zanzibarze. Zapraszam zatem do mojego magicznego afrykańskiego zakątka. >>

Więcej…

PORTUGALIA – NA KOŃCU ŚWIATA

ELŻBIETA PAWEŁEK

 

<< Podobno kiedyś odpoczywali tutaj bogowie. Stąd Vasco da Gama wyruszał na podbój nowych lądów. Dziś ściągają tu podróżnicy, golfiści, amatorzy przygód na zielonych, górskich szlakach oraz miłośnicy doskonałych win. Niewielka Portugalia urzeka urodą plaż i wiosek rybackich. Kusi wspaniałymi zabytkami i wiecznym słońcem. >>

Na południu kraju znajdują się piaszczyste zatoki, malownicze porty rybackie, wypielęgnowane pola golfowe i mariny zapełnione jachtami. To raj dla aktywnych turystów, żeglarzy i surferów, a także zwykłych miłośników plażowania. Wystarczy jednak ruszyć na północ, a krajobraz się zmienia, staje się bardziej wyżynny, a nawet górski. Dwie wielkie rzeki – Tag (po portugalsku Tejo) i Duero (nazywana w Portugalii Douro), biorące swój początek w Hiszpanii, płyną w kierunku zachodnim przez kraj i wpadają do Oceanu Atlantyckiego. W ich ujściach leżą stołeczna Lizbona oraz Porto, skąd pochodzi najsłynniejszy portugalski produkt – wino porto.

Więcej…