1516007201507023k_Juknokwon_Bamboo_Park.jpg

Przepiękny gaj bambusowy Juknokwon

©KOREA TOURISM ORGANIZATION
2010005200908021k_Changing_Ceremony_of_Royal_Guards_at_Gyeongbokgung_Palace.jpg

Gyeongbokgung – pałac królewski w Seulu

©KOREA TOURISM ORGANIZATION



KAROLINA BEDNARZ www.wkrainietajfunow.pl

 

Przez ponad 500 lat w tej części Azji Północno-Wschodniej istniało królestwo Joseon, przekształcone w 1897 r. w Cesarstwo Koreańskie. Dziś nie ma już – niestety – jednej Korei. Została ona podzielona na dwa terytoria w 1945 r. po zakończeniu II wojny światowej. Północna część Półwyspu Koreańskiego znajduje się poza zasięgiem większości turystów, lecz Korea Południowa zaprasza ich z otwartymi ramionami.

3820142201400075k_Songdo_City_of_the_Future.jpg

Niezmiernie nowoczesne Songdo w wolnej strefie ekonomicznej w Incheon

©KOREA TOURISM ORGANIZATION


To niesamowicie nowoczesne i prężnie rozwijające się 51-milionowe państwo jest pełne kontrastów. Z jednej strony charakteryzują je bogate miasta i nowatorski przemysł, a z drugiej na jego oblicze składają się również piękne klasztory w górach. Młodzi ludzie na co dzień spędzają czas na zakupach w butikach światowych sieci, ale chętnie bawią się też na wielu krajowych festiwalach, obchodzą narodowe i religijne święta i na specjalne okazje zakładają tradycyjne stroje. Koreańczycy to naród dumny ze swojej historii, kultury i języka, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się zachłyśnięty wszystkim, co zachodnie.

Korea Południowa nie należy do najpopularniejszych kierunków wyjazdowych wśród polskich turystów, choć na pewno zachwyciłaby nie tylko miłośników cywilizacji Azji Północno-Wschodniej. Może nadeszła więc pora, aby zmienić swoje przyzwyczajenia i wyruszyć w podróż w nieznane...

Koreańskie przysmaki

Podczas wycieczek po różnych zakątkach kraju koniecznie trzeba spróbować specjałów koreańskiej kuchni. Bazuje ona na kiszonej na ostro kapuście pekińskiej – kimchi, którą je się niemal do każdego posiłku. Kiszonki przygotowuje się na milion sposobów i z przeróżnych warzyw, np. rzepy. Dla Koreańczyków jedzenieto czynność towarzyska. Przystawki (banchan) podawane są z reguły na środek stołu. Częstuje się nimi każdy, ale nie nakłada ich sobie na swój talerz, lecz po prostu sięga po porcję do miseczek. Można je jeść zazwyczaj do woli, często nawet nie trzeba pytać o dokładkę, bo naczynia zostają nie wiadomo kiedy uzupełnione.

Kuchnia koreańska różni się także w zależności od pory roku. Latem najpopularniejszym daniem jest naengmyeon–zupa na zimno z makaronem z mąki gryczanej czy skrobi ze słodkich ziemniaków. Z różnych wersji tej potrawy słynie głównie Pjongjang (Phenian), stolica 25-milionowej Korei Północnej, lecz zajadają się nią również mieszkańcy południowej części półwyspu. Wiele osób chwali sobie też gorącą zupę samgyetang. Jej podstawę stanowi cały młody kurczak nadziewany ryżem, czosnkiem, żeń-szeniem, owocami jujuby pospolitej i różnymi ziołami. Młodzi Koreańczycy lubują się jednak w słodkiej metodzie walki z upałem. Pochłaniają oni ogromne miski patbingsu, kruszonego lodu z dodatkami, takimi jak kuleczki ryżowe i pasta z fasoli azuki, owoce, lody lub orzechy. Wersji tego przysmaku jest nieskończenie wiele. Często porcje przewidziane są dla dwóch osób, więc do jednego z miejsc serwujących ten specjał warto wybrać się z kimś jeszcze.

Żeby spróbować prawdziwej domowej kuchni, najlepiej udać się na jeden z ulicznych targów, np. seulski Gwangjang Market, który ze zwykłego rynku po zachodzie słońca przeobraża się w świątynię jedzenia. Skosztujemy tu smażonych placków z fasolki mung (bindaetteok), ryżowych klusek w ostrym sosie (tteokbokki), ryżu serwowanego w żeliwnych misach z rozmaitymi warzywami (dolsot bibimbap) czy koreańskiej odmiany sushi (kimbap). A najlepiej popić to wszystko szklaneczką schłodzonego alkoholu destylowanego z ryżu – lekko mętnego makgeolli.

Spotkanie z kulturą

Koreańczycy mogą poszczycić się bogatą kulturą nie tylko w przypadku sztuki kulinarnej. Przy okazji wizyty w buddyjskiej świątyni albo jednym z pałaców w Seulu na pewno zwrócimy uwagę na piękne wielobarwne wzornictwo. Najbardziej charakterystycznym elementem są zdobienia drewnianych elementów, zwane dancheong–nie pełnią funkcji jedynie estetycznej, ale także, a może przede wszystkim, konserwują drewno. Stosuje się je również do dekoracji mebli, bębnów i parawanów, czasami nawet ujrzymy je na papierze i płótnie, na które nanosi się ludowe malowidła w stylu minhwa.

W Korei Południowej odbywa się mnóstwo festiwali kulturalnych. Warto wziąć udział w którymś z nich, aby poznać ten kraj od trochę innej strony niż ta, jaką prezentują coraz popularniejsza kultura masowa i twórczość koreańskich zespołów popowych. Jedno z najważniejszych świąt stanowi Nowy Rok, czyli Seollal.Sposób jego obchodzenia można by porównać do zwyczajów związanych z polską Wigilią: ten dzień spędza się razem z rodziną, je się wówczas tradycyjne dania i oddaje szacunek swoim przodkom. Koreańczycy podają wtedy m.in. zupę tteokgukz ryżowymi kluskami i kawałkami posiekanego mięsa, ugotowanych jajek i wodorostów. Trzeba pamiętać, że Seollal wypada przeważnie w tym samym czasie, co chiński Nowy Rok, którego data jest ruchoma.

Za drugie pod względem ważności uchodzi w tym państwie święto plonów Chuseok. Odbywa się co roku 15 dnia 8 miesiąca według kalendarza księżycowo-słonecznego (zazwyczaj w sierpniu). Oprócz biesiady organizowane są wtedy tradycyjne zabawy i występy tańca ganggangsullae, wykonywanego jedynie przez kobiety, w nocy i bez akompaniamentu jakiegokolwiek instrumentu. Obyczaj ten praktykowany jest głównie na południu półwyspu. Na wsiach ludzie biorą udział w zapasach ssireumi zawodach łucznictwa. W przerwach zajadają się songpyeon– ryżowymi kluseczkami ze słodkim nadzieniem, np. z sezamu i miodu, pasty z fasoli azuki czy kasztanów.

Podczas tradycyjnych uroczystości Koreańczycy noszą często strój zwany hanbok, składający się z dwóch części: kurtki jeogori oraz spódnicy chima u kobiet i workowatych spodni baji u mężczyzn. Codzienna wersja tego ubioruróżni się od tej wkładanej na specjalne okazje i bardzo rzadko można spotkać na ulicy kogoś prezentującego się tak elegancko. Chętni mogą przymierzyć taki zestaw, nieraz nawet za darmo, np. w ramach oferty centrum turystycznego w rejonie tętniącego życiem seulskiego osiedla Myeongdong, a także go kupić. Jeśli chcemy wrócić do domu z pięknie wykonanym jedwabnym hanbokiem, musimy jednak liczyć się ze sporym wydatkiem. Największy wybór znajdziemy w sklepach z materiałami, m.in. na targach Gwangjang czy Dongdaemun. Coraz popularniejsze stają się też nowoczesne warianty tego stroju albo ubrania nim zainspirowane – za tymi najlepiej rozejrzeć się w butikach seulskiego osiedla Insadong.

Święta obchodzi się głównie w gronie rodzinnym, ale w ciągu roku są i takie wydarzenia, w których bez problemu mogą wziąć udział turyści. Jeden z najwspanialszych festiwali organizuje się z okazji narodzin Buddy. Seul przyozdobiony zostaje wówczas tysiącami latarni, a w dniu uroczystości jego ulicami przechodzi piękna parada. W całym kraju odbywają się zresztą różne imprezy, również o niereligijnym charakterze. Festiwal Kwiatów Lotosu wBuyeo czy dość nowy Festiwal Błota w Boryeong to tylko niektóre z nich.

W stolicy

Większość turystów z reguły rozpoczyna poznawanie Korei Południowej od wizyty w Seulu, tętniącej życiem stolicy, w której nie sposób się nudzić. Leży ona dość blisko granicy (do Koreańskiej Strefy Zdemilitaryzowanej jest tylko 60 km), lecz nie odczuwa się tutaj jakiegokolwiek napięcia. Ta ponad 10-milionowa metropolia może pochwalić się nie tylko historycznymi zabytkami, ale także nowoczesnymi dzielnicami oświetlonymi neonami.

Serce miasta od stuleci stanowi pałac Gyeongbokgung, w którym od końca XIV w. do okresu okupacji japońskiej (1910–1945) mieszkali władcy kraju. Zbudowano go z uwzględnieniem zasad geomancji, czyli sztuki wykorzystywania pozytywnych wpływów otaczającego nas środowiska. Od północy obiekt chroni góra Bugaksan (342 m n.p.m.), a od południa wychodzi on na ogromny plac Gwanghwamun, gdzie znajdują się obecnie pomniki dwóch niezwykle zasłużonych koreańskich bohaterów: króla Sejonga (1397–1450) i generała Yi Sun-sina (1545–1598).

Budowla sporo wycierpiała. Została doszczętnie zniszczona podczas japońskiej inwazji w latach 1592–1598 i straszyła ruinami przez ponad 250 lat. Kompleks odbudowano w II połowie XIX stulecia, lecz niedługo później Japończycy ponownie zrównali go z ziemią. Dzisiaj możemy podziwiać jedynie częściową rekonstrukcję, ale i tak robi ona duże wrażenie. Naprawdę warto pobłądzić trochę w labiryncie kunsztownie wykończonych budynków, nawet jeśli niektóre z nich mają dopiero kilkanaście lat.

Poza tym okolica szczyci się kilkoma innymi zespołami architektonicznymi, idealnymi na spacery, np. kompleksem pałacowym Changdeokgung z pięknym sekretnym ogrodem, zwanym Huwon, czy Changgyeonggung, pełniącym dawniej funkcję letniej rezydencji królewskiej. Nieopodal znajduje się osiedle Insadong słynące ze sklepów z antykami. Wciąż można w nich jeszcze poczuć atmosferę dawnej Korei podczas rozmów ze sprzedawcami oferującymi tradycyjną ceramikę, papier bądź pędzle do kaligrafii. Od kilku lat daje się tu dostrzec także powiew świeżości – w bocznych uliczkach zaczęły powstawać butiki niezależnych projektantów, malutkie kawiarenki, gdzie spotykają się studenci, i stoiska ze słodyczami popularnymi wśród koreańskiej młodzieży.

Za coraz bardziej rozpoznawalne uchodzi jednak nie historyczne, lecz nowoczesne oblicze Seulu. To o nim z lekką ironią śpiewa Psy w znanej na całym świecie piosence Gangnam Style. Dzielnica (gu) Gangnam (co oznacza dosłownie „na południe od rzeki”) to świątynia konsumpcji, królestwo światowych restauracji i luksusowych butików. Swoje siedziby mają w niej wielkie koreańskie korporacje, takie jak Samsung. Kupimy tutaj dosłownie wszystko i poczujemy się jak w centrum wszechświata. Jednak młodzi Koreańczycy robią zakupy niekonieczniew tym rejonie. Chętniej wybierają się np. do Myeongdong, gdzie w labiryncie kawiarni i sklepów mniej lub bardziej znanych marek można spędzić całe dnie.

Na północy i południu

Trzecie co do wielkości miasto w Korei Południowej stanowi Incheon koło Seulu. Jeszcze sto lat temu było ono malutkim portem z kilkoma tysiącami mieszkańców. Dzisiaj żyje tutaj 3 mln osób. Sam ośrodek, dzięki m.in. wolnej strefie ekonomicznej, należy do najszybciej rozwijających się w kraju.

Incheon promuje się jako kosmopolityczna metropolia. Znajduje się w niej największe lotnisko na terytorium państwa (Incheon International Airport), w 2014 r. odbyła się w jej granicach 17. azjatycka olimpiada Asian Games, a co roku organizowane są setki różnych targów i konferencji. Niedaleko stąd leży kilka popularnych wśród mieszkańców stolicy wysepek, na które można uciec od miejskiego zgiełku. Warto wymienić wśród nich Yeongjongdo i słynne Ganghwado, gdzie schronił się podczas inwazji mongolskiej w XIII w. dwór królewski.

To z tego regionu odpływa w świat duża część produkowanej w Korei Południowej elektroniki. Tutejsza specjalna strefa ekonomiczna według koreańskiego rządu ma w przyszłości stać się jedną z trzech największych na ziemi. Nie jest to jednak jedyne miejsce w kraju, gdzie z całych sił popularyzuje się południowokoreański przemysł. Kolejne jego centrum stanowi położone na południowym wschodzie 1,2-milionowe miasto Ulsan, w którym znajduje się największa fabryka samochodów na naszym globie, mogąca produkować ponad 1,6 mln aut rocznie, należąca do koncernu Hyundai Motor Company, największa stocznia i druga co do wielkości rafineria ropy. Ośrodek ten może pochwalić się również jedną z najwyższych wartości PKB przypadającą na mieszkańca, wynoszącą prawie 80 tys. dolarów amerykańskich. Oprócz tego promuje się także 12 malowniczych krajobrazów, z których słynie okolica. Na tej liście umieszczono m.in. szczyty Gajisan (1240 m n.p.m.) czy Sinbulsan (1209 m n.p.m.), skąd rozpościera się piękna panorama na cały masyw Alp Yeongnam.

Buddyjskie oazy

Jeśli znudzi nam się poznawanie nowoczesnej strony Korei Południowej w rejonie Ulsan, powinniśmy odpocząć od niej w 270-tysięcznym Gyeongju, dawnej stolicy królestwa Silla (57 r. p.n.e.–935 r. n.e.). To tu znajdziemy bodajże najsłynniejszą buddyjską świątynię w całym kraju – Bulguksa. Prowadzą do niej dwa piękne kamienne mosty Niebieskiej Chmury i Białej Chmury. Na jednym z dziedzińców wznosi się pagoda Dabotap, która widnieje też na rewersie monety o nominale 10 wonów południowokoreańskich (KRW). Na podziwianiu wyjątkowych zdobień budynków, przyglądaniu się modlącym ludziom i spacerach po okolicy można spędzić nawet pół dnia.

Kilka kilometrów dalej leży kolejne ważne miejsce dla buddyzmu – grota Seokguram. Przy dobrej pogodzie warto wybrać się do niej pieszo i cieszyć wspaniałymi widokami po drodze. W środku nie wolno robić zdjęć, ale ten zakaz pozwala odwiedzającym skupić się na panującej w środku atmosferze świętości. Kilka chwil spędzonych w otoczeniu 3,5-metrowego kamiennego Buddy zostanie w naszej pamięci na długo. Zwłaszcza jeśli dotrzemy tutaj z samego rana i przy okazji wizyty w grocie będziemy mieli szansę podziwiać panoramę z widocznym w tle morzem.

Wielki port

Całkowicie innym klimatem niż stolica charakteryzuje się znajdujący się na południowym wschodzie Busan, druga co do wielkości metropolia (niemal 3,6-milionowa) i największy port Korei Południowej. Obok Daegu to jedyne miasto, które ocalało podczas wojny koreańskiej (1950–1953). Do dziś zachowały się w nim fragmenty starej zabudowy, w tym oryginalne świątynie.

Dookoła Busan usytuowanych jest kilka kompleksów sakralnych, które po prostu trzeba zobaczyć. Za najsłynniejszy z nich uchodzi klasztor Beomeosa, zbudowany w II połowie VII w. na zlecenie króla Munmu (626–681), władcy królestwa Silla. W jego murach dowiemy się, jak wygląda życie buddyjskiego mnicha. To wszystko dzięki programowi Temple Stay, w ramach którego po uiszczeniu drobnej opłaty można zostać w świątyni na weekend i zapoznać się z panującymi w niej zasadami. Poza uczestniczeniem w porannej modlitwie, przygotowywaniem i wspólnym spożywaniem wegetariańskich potraw postnych (sachal eumsik), nauczymy się też tutaj sztuki medytacji czy weźmiemy udział w ceremonii herbacianej. Tego typu oferty cieszą się popularnością nie tylko wśród Koreańczyków, lecz także wśród zagranicznych turystów. Niedawno uruchomiono nawet serwis internetowy zawierający listę obiektów w całym kraju, które proponują takie pobyty (eng.templestay.com).

Większość południowokoreańskich świątyń znajduje się w górach, więc położenie Haedong Yonggungsamoże zdziwić. Wybudowano ją w 1376 r. w otoczeniu zapierających dech w piersiach klifów nad samym brzegiem morza. Po zwiedzaniu zrelaksujemy się na przepięknej piaszczystej plaży Haeundae w Busan, gdzie odbywa się wiele festiwali i rozmaitych wydarzeń. Najbliższa okolica wybrzeża to również tygiel różnych kultur. Mieszka w niej spora część cudzoziemców osiadłych w tym rejonie Korei Południowej.

Warto wybrać się też do Gamcheondong (w dzielnicy Busan Saha), malowniczego osiedla nazywanego „Santorini Wschodu”. W ostatnich latach cieszy się ono wielką popularnością. Dawniej ten obszar zamieszkiwali głównie uchodźcy i najbiedniejsi. Dzisiaj natomiast wypełnia go mnóstwo alternatywnych sklepów i kawiarenek, ukrytych w wąskich uliczkach wśród kolorowych domów. Osiedle promuje się jako „Wioska Kultury”. Spróbujemy tu swoich sił w wytwarzaniu przedmiotów z ceramiki czy drewna.

Wyspa z wulkanem

3820514201300021k_Taegeukdo_Village.jpg

Gamcheondong – niesamowicie kolorowa „Wioska Kultury” w Busan

©KOREA TOURISM ORGANIZATION

Najpopularniejsze miejsce na wypoczynek stanowi z pewnością leżąca na południu, w Cieśninie Koreańskiej, wyspa Czedżu (Jeju), która może poszczycić się wyjątkową kulturą. Język używany przez wyspiarzy różni się znacznie od standardowego koreańskiego. Rozsiane w tym regionie bazaltowe posągi dol hareubang mają zapewnić ochronę przed demonami, a także płodność tutejszym mieszkańcom.

Na ponad 600-tysięcznej Czedżu jeszcze niedawno panował matriarchat. Jego pozostałości dostrzeżemy m.in. na sąsiednich wysepkach Udo i Mara. Haenyeo, czyli „morskie kobiety”, zapewniają byt swoim rodzinom – zajmują się wyławianiem owoców morza z jego dna bez użycia jakiegokolwiek sprzętu do nurkowania.

Najbardziej znanym miejscem w tym rejonie jest święta góra Hallasan. Stanowi ona również najwyższy szczyt w Korei Południowej (1950 m n.p.m.). Czedżu to wyspa wulkaniczna, dlatego można zobaczyć na niej wiele zachwycających formacji skalnych, w tym np. na wschodzie Wulkan Wschodzącego Słońca (Seongsan Ilchulbong). Z pewnością trzeba obejrzeć też piękne wodospady w pobliżu 160-tysięcznego miasta Seogwipo. Najlepszym sposobem zwiedzania będzie trekking po znakomicie opracowanych trasach olle.

Bambusowy raj

Po Korei Południowej najłatwiej poruszać się ekspresowymi pociągami KTX, którymi w ciągu kilku godzin dojedziemy niemalże wszędzie. W drodze z Seulu do Busan warto zatrzymać się na dzień czy dwa w 1,5-milionowym Gwangju, czyli „Mieście Światła”. Jednym z najciekawszych organizowanych w nim wydarzeń jest cykliczny Daein Art Market. Odbywa się on wieczorami w czwarte piątki i soboty miesiąca. Tłumy mieszkańców przechadzają się wtedy wśród stoisk z rękodziełem artystycznym i przygotowywanym na miejscu jedzeniem oraz sklepików z mnóstwem drobiazgów.

Gwangju do 2005 r. pełniło rolę stolicy prowincji Jeolla Południowa, słynącej także z pięknej przyrody. Aby uciec od zgiełku metropolii, wystarczy w centrum miasta wsiąść w jeden z autobusów jadących poza jego granice. Ciągnące się aż po horyzont pola ryżowe powciskane między liczne wzgórza robią ogromne wrażenie. Za jedną z głównych atrakcji okolic Gwangju uchodzi zielony gaj bambusowy Juknokwon, znajdujący się w powiecie Damyang. Ten region zyskał sobie popularność przede wszystkim dzięki tteokgalbi, grillowanej potrawie z żeberek wołowych i wieprzowych, i wszelkim daniom z bambusem, takim jak ryż gotowany w jego łodydze daetongbap. W otoczeniu tych wyjątkowych roślin można zażyć „leśnej kąpieli”, zwanej sanlimyok. To idealny sposób na zrelaksowanie się, zwłaszcza w upalne lato.

Góry latem i zimą

Nigdzie nie da się chyba lepiej odpocząć od męczącego gwaru miasta niż wśród malowniczych szczytów górskich. Park Narodowy Seoraksanw Górach Wschodniokoreańskichstanowi popularne miejsce na kilkudniową wyprawę z plecakiem. Wybierają się do niego zarówno Koreańczycy, jak i przybysze z zagranicy. Okolica zachwyca szczególnie jesienią, kiedy krajobrazy mienią się różnymi odcieniami złota i czerwieni. Niedaleko wznoszą się też słynne Góry Diamentowe, które – niestety – leżą już po północnej stronie linii demarkacyjnej. Jeszcze kilka lat temu organizowano wycieczki do specjalnej strefy turystycznej, ale po zastrzeleniu turysty z południa w lipcu 2008 r. odwiedzający muszą zadowolić się jedynie podziwianiem pasma z daleka.

Mimo iż większość podróżników przybywa na Półwysep Koreański latem, Korea Południowa potrafi oczarować także zimą. W lutym 2018 r. w Pjongczangu odbędą się XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Warto skorzystać z rozbudowywanej ciągle infrastruktury przeznaczonej dla miłośników białego szaleństwa. Najpopularniejszym rejonem do jazdy na nartach jest położony nieopodal góry Seorak (1708 m n.p.m.) kurort Alpensia. Niedługo oddana zostanie do użytku również specjalna linia ekspresowego pociągu, który dowiezie nas tutaj z Seulu w zaledwie 50 min. Jeśli będziemy chcieli chwilę odetchnąć, możemy odwiedzić jedną z pobliskich buddyjskich świątyń, które wyglądają niezmiernie pięknie także okryte puszystym śniegiem.

Na granicy światów

Miejsce, które trzeba koniecznie odwiedzić, żeby zrozumieć współczesną sytuację na Półwyspie Koreańskim, stanowi Koreańska Strefa Zdemilitaryzowana (Korean Demilitarized Zone–DMZ) utworzona na linii demarkacyjnej między Koreą Południową a Północną. Nie wolno zwiedzać jej samodzielnie. Warto jednak wykupić specjalną wycieczkę i choćby z daleka spojrzeć na najbardziej tajemnicze państwo na świecie. Wszelkie rokowania i negocjacje między oboma krajami odbywają się we wsi Panmundżom. Z ich powodu strefa bywa zamknięta. Kiedy sytuacja polityczna jest stabilna, można wejść do jednego ze słynnych niebieskich baraków i odwiedzić teren należący oficjalnie do Korei Północnej. Przy odrobinie szczęścia ujrzymy również ludzi, którzy oglądają granicę z drugiej strony.

Co ciekawe, całe terytorium zachwyca zróżnicowaną naturą. Nie powinno to jednak dziwić. W końcu ten długi na 250 km i szeroki na ok. 4 km pas ziemi od kilkudziesięciu lat pozostaje prawie niezamieszkany (z wyjątkiem dwóch wiosek na południu i północy oraz samego Panmundżom. Żyją tu żurawie mandżurskie i białoszyje, które na pewno zobaczymy przez okna autobusu dowożącego turystów do strefy. Ponoć w okolicy spotkać można nawet niezwykle rzadkie tygrysy syberyjskie, lamparty amurskie i niedźwiedzie himalajskie! Wiele organizacji pozarządowych stara się przekonać odpowiednie organy, żeby po ewentualnym zjednoczeniu obu państw utworzyć w tym regionie rezerwat przyrody. Dopóki to nie nastąpi, dziką naturę mamy szansę podziwiać tutaj jedynie w trakcie kilkunastominutowej podróży autobusem przez DMZ.

Artykuły wybrane losowo

Kolumbia – piękna, kusząca i egzotyczna

SYLWIA JEDLAK

 

<<Polakom ciągle jeszcze Kolumbia kojarzy się dość stereotypowo. Dlatego dużo rzadziej wybierają ją jako kierunek swoich podróży niż inne dalekie kraje. W ten sposób jednak tracą szansę na to, aby przekonać się, jak bardzo błędne są powszechnie powtarzane opinie o tym południowoamerykańskim państwie. Tylko ten, kto odwiedzi pachnącą kawą kolumbijską ziemię, na której rozbrzmiewają rytmy salsy, wznoszą się kolorowe miasta z zabytkami architektury kolonialnej i żyją otwarci, serdeczni ludzie, pozna prawdę. Nie wierzmy więc powtarzanym często stereotypom, nie bójmy się poznać rzeczywistości i z ufnością ruszajmy odkrywać urzekającą Kolumbię! >>

FOT. PROEXPORT COLOMBIA

Więcej…

Dusza Meksyku: Michoacán i Querétaro

ZOFIA BLIŹNIAK

 

Kiedy turysta podróżujący po Meksyku nasyci się już widokiem piramid Majów i Azteków oraz złocistymi plażami Cancún i Playa del Carmen, nie powinien stracić okazji do poznania innego oblicza tego środkowoamerykańskiego kraju. Centralne stany Michoacán i Querétaro ukazują nam wyjątkową mieszankę kultur i ras. Odkryjemy tu prawdziwą duszę Meksyku.

Te oba stany łączy wiele – ich stolice, Morelię i Santiago de Querétaro, założyli Hiszpanie w pierwszej połowie XVI w., a kolonialne centra historyczne tych miast zostały wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Górzyste tereny i wioski indiańskie również składają się na obraz tego interesującego rejonu, który odegrał istotną rolę w dziejach Meksyku. 

Więcej…

Sycylia od kuchni

Stragany na uliczce w Palermo uginają się od świeżych warzyw
food-and-wine-palermo-street-markets

© WWW.SICILY.CO.UK

Dominika Friedrich

www.sycyliabocznymidrogami.pl


Sycylia należy do tzw. Mezzogiorno, południowych regionów Włoch. To najbardziej odległy od kontynentalnej Europy zakątek kraju, oddzielony od niej Cieśniną Mesyńską, i najbliższy reszcie świata. Trójkątny ląd otaczają trzy morza – Jońskie, Tyrreńskie i Śródziemne.

Więcej…