CTTC100318162748121.jpg

Golden Gate Bridge w San Francisco

©CALIFORNIA TRAVEL AND TOURISM COMMISSION/ANDREAS HUB

 

LUCYNA LEWANDOWSKA

www.lucyna-lewandowska.pl

 

Od kilku stuleci ludzie przybywający do Ameryki przywożą ze sobą swoje wyobrażenia, nadzieje i marzenia. W dzisiejszych czasach Stany Zjednoczone są dodatkowo postrzegane przez pryzmat kadrów z licznych amerykańskich filmów. Z pamięci widzów wyłania się więc specyficzny obraz kraju, na który składają się drapacze chmur, przepaściste kaniony, neony kasyn i bezkresne drogi. 

 

Podróż po USA to więc dla wielu osób nie tyle odkrywanie nowych zakątków, ile rozpoznawanie znajomych widoków. Niemal każde najchętniej odwiedzane przez turystów miejsce było częścią planu filmowego. Podczas gdy w Europie tabliczki na budynkach informują o dacie powstania zabytku i jego historii, tutaj dowiemy się z nich także, w jakiej produkcji posłużyły za scenerię i kto grał w niej główną rolę.

Naszą podróż zaczniemy od najważniejszego regionu w historii amerykańskiej kinematografii – znajdującej się na zachodnim wybrzeżu Kalifornii. Potem przeniesiemy się do Nevady, a następnie złożymy wizytę na Florydzie i w Luizjanie. Wyprawę zakończymy w fascynującym Nowym Jorku.

Słoneczne Miasto Aniołów

Kiedy zbliżamy się do lotniska w Los Angeles, kapitan samolotu po podziękowaniu za wspólnie spędzony na pokładzie czas dodaje: Welcome to sunny California! Gdy spoglądamy na błękitne niebo za oknem, nie mamy wątpliwości – lądujemy w słonecznej 39-milionowej Kalifornii. To najludniejszy i najbogatszy stan USA.

Nazwa Los Angeles pochodzi z języka hiszpańskiego. Jej pełna wersja brzmiała „Miasto Matki Boskiej Królowej Aniołów rzeki Porciúncula” (El Pueblo de Nuestra Señora la Reina de los Ángeles del Río de Porciúncula), dlatego często mówi się o nim Miasto Aniołów (City of Angels). Amerykanie używają jednak najczęściej kolejnego skrótu – L.A.

Metropolia jest przepięknie położona nad brzegiem Oceanu Spokojnego. Jednocześnie otaczają ją góry Santa Monica i wzgórza San Rafael. Poza ścisłym, biznesowym centrum niemal wszędzie dominują niskie zabudowania, przez co Los Angeles zajmuje bardzo rozległy obszar (ok. 1300 km²), a niektóre ulice miewają w nim po kilkadziesiąt kilometrów długości.

Najpopularniejszą część Miasta Aniołów stanowi Hollywood. Swoją sławę zawdzięcza wytwórniom filmowym, takim jak Warner Bros., Columbia Pictures bądź Paramount Pictures. Obecnie jedynie siedziba tego ostatniego przedsiębiorstwa znajduje się w samej dzielnicy. Pozostałe studia, a także Sony Pictures Studios i Universal Pictures, mieszczą się w innych ośrodkach aglomeracji Wielkie Los Angeles. Każdy z tych kompleksów można zwiedzać. Obejrzymy w nich rekwizyty i scenografie, a nawet, jeśli dopisze nam szczęście, podpatrzymy, jak kręci się sceny do najnowszych filmów czy programów telewizyjnych.

Przylegające do dzielnicy wzgórza zdobi charakterystyczny biały napis Hollywood (Hollywood Sign). Pierwotnie pełnił on funkcję zewnętrznej reklamy firmy budowlanej. Teraz stanowi jeden z najważniejszych na świecie symboli ambicji i sukcesu w przemyśle rozrywkowym. Turyści bardzo chętnie fotografują się na tle znaku, który jest dobrze widoczny z licznych punktów w okolicy, również z Obserwatorium Griffith (Griffith Observatory), idealnego miejsca do podziwiania panoramy miasta.

Hollywood słynie też z Alei Sławy (Hollywood Walk of Fame), ciągnącej się przez ponad 2 km wzdłuż Hollywood Boulevard i Vine Street. Jej budowę rozpoczęto w 1958 r. w hołdzie aktorom i innym przedstawicielom świata show-biznesu. Składają się na nią płyty chodnikowe z różowymi pięcioramiennymi gwiazdami i nazwiskami artystów. Tutaj także możemy zajrzeć do Dolby Theatre, teatru znanego przede wszystkim z corocznych ceremonii wręczania Oscarów, oraz licznych sklepów z pamiątkami.

Los Angeles razem z kilkoma mniejszymi miastami tworzy hrabstwo o tej samej nazwie (Los Angeles County). W jego granicach znajduje się Beverly Hills, gdzie swoje posiadłości ma spora grupa aktorów i celebrytów. Z kolei w położonej na północny wschód stąd Pasadenie w trakcie Turnieju Róż (Tournament of Roses) odbywa się każdego roku Parada Róż (Rose Parade), czyli pochód zespołów muzycznych i sportowych urozmaicony przejazdem ogromnych platform fantazyjnie udekorowanych kwiatami.

 Największym skarbem L.A. są piękne, długie plaże w dzielnicy Venice i miejscowościach Santa Monica oraz Long Beach, a także leżącej bardziej na północ Santa Barbara, zwanej „Amerykańską Riwierą”. W weekendy można odnieść wrażenie, że cała Kalifornia spędza czas nad oceanem. Jej mieszkańcy świętują na wybrzeżu urodziny, uprawiają jogę, surfują, biegają, pozują do rodzinnych zdjęć.

Złote wybrzeże

Drugim co do wielkości kalifornijskim miastem jest San Diego, położone tuż pod granicą meksykańską. Ze swoimi malowniczymi plażami, piękną pogodą i długimi, wysokimi falami uchodzi ono za raj dla surferów. Klimat tego miejsca tworzą też drapacze chmur i wąskie uliczki dawnych osiedli kolonizatorów. Miłośnicy morskich militariów powinni odwiedzić muzealny lotniskowiec USS Midway i łódź podwodną. Co ciekawe, to w pobliskiej bazie lotnictwa wojskowego nagrywano film Top Gun (1986 r.) z Tomem Cruise’em w roli głównej.

Jeśli dla odmiany skierujemy się na północ od Los Angeles, dotrzemy do dwóch kolejnych dużych miast: San Jose, nazywanego „Stolicą Doliny Krzemowej”, oraz San Francisco, bezsprzecznie najbardziej wielokulturowego ośrodka zachodniego wybrzeża. Oba leżą nad zatoką San Francisco (San Francisco Bay), której brzegi spina kilka długich mostów. Jednak tylko jeden z nich jest wizytówką zarówno tego regionu, jak i całych Stanów Zjednoczonych. To Golden Gate Bridge o charakterystycznym pomarańczowoczerwonym kolorze. Samo San Francisco prezentuje się niesamowicie widowiskowo również dzięki swoim rozlicznym wzniesieniom, których pokonywanie ułatwiają XIX-wieczne tramwaje linowe. Do symboli miasta należą też m.in. dawne więzienie na wyspie Alcatraz, rozsławione dzięki filmowi z 1979 r. opartemu na prawdziwych wydarzeniach (Ucieczka z Alcatraz), i 260-metrowy wieżowiec w kształcie piramidy (Transamerica Pyramid).

Im dalej od oceanu, tym klimat staje się bardziej surowy. W Palm Springs, położonym dwie godziny jazdy samochodem od Los Angeles, w pustynnej strefie klimatycznej, latem jest niebywale gorąco. Zimą jednak mieszkańcy kalifornijskiego wybrzeża ściągają tu, aby uprawiać rozmaite sporty: golf, jazdę konną, tenis czy pływanie. Niedaleko stąd także do Parku Narodowego Joshua Tree (Joshua Tree National Park) z fantazyjnymi jukkami krótkolistnymi, tzw. drzewami Jozuego.

Jaskinia hazardu

Od wschodu Kalifornia graniczy z bardzo pustynnym stanem Nevada. Funkcję jego stolicy pełni niewielkie Carson City o eleganckiej zabudowie. Jednak liczni turyści przyjeżdżają tu do innego miasta, a mianowicie Las Vegas, nieco surrealistycznej oazy na środku pustyni. Swoją nazwę zawdzięcza ono meksykańskim handlarzom. W języku hiszpańskim vegas znaczy „łąki”, „żyzne ziemie”. Tak zapamiętali tę krainę pierwsi podróżnicy, którzy wędrowali przez okoliczne nieurodzajne tereny i właśnie w tym miejscu znaleźli wodę i trawę dla swoich koni. Ośrodek zaczął rozwijać się dopiero w latach 30. XX w. wraz z budową oddalonej od niego o ok. 50 km wodnej Zapory Hoovera (Hoover Dam) na rzece Kolorado. Ciężko pracujący przy jej wznoszeniu robotnicy mogli odpocząć i rozerwać się w mieście, które jako pierwsze w kraju zalegalizowało hazard (w 1931 r.).

Dzisiaj potężne zyski przynoszą Las Vegas nie tylko kasyna, ale i turystyka. W krajobrazie dominuje wieża kompleksu Stratosphere Casino, Hotel & Tower (350 m). Jest ona najwyższą wolnostojącą wieżą obserwacyjną w Stanach Zjednoczonych i jednocześnie drugą co do wysokości na zachodniej półkuli (po CN Tower w kanadyjskim Toronto). Rozpościerający się z niej widok zapiera dech w piersiach, zwłaszcza tuż po zachodzie słońca, gdy pustynny płaskowyż otoczony górami zaczyna wręcz płonąć światłami miasta. Gdy spojrzymy na południe, bez trudu rozpoznamy główną ulicę Las Vegas Strip (The Strip, część Las Vegas Boulevard), przy której strzelają ku niebu ogromne gmachy hoteli i kasyn. Po zmroku rozbłyska ona neonami, podświetlanymi fontannami i kolorowymi laserami. Każdy obiekt stara się przyciągnąć klientów różnymi ciekawymi metodami: występami cyrkowymi, wybuchami sztucznego wulkanu lub inscenizacjami pirackich bitew. Niektóre wyglądem przypominają budowle starożytne, inne – znane europejskie atrakcje turystyczne, jak wieżę Eiffla w Paryżu czy plac św. Marka w Wenecji. Hazard trwa tu dzień i noc. Stracić i zyskać pieniądze można na wiele sposobów, np. podczas gry na automatach, w kości, karty albo wideopokera. Ceny noclegów w Las Vegas są na ogół niższe niż w innych miastach Stanów Zjednoczonych, ponieważ właściciele hoteli, wybudowanych najczęściej nad kasynami, utrzymują się przede wszystkim z dochodów, jakie przynoszą im gracze.

Do tego hazardowego królestwa ludzie przybywają i z innych powodów. Bardzo łatwo wziąć tutaj ślub. Niektóre ceremonie bywają niekonwencjonalne. Zdarza się przykładowo, że młoda para opuszcza tylko szybę samochodu. A gdy miesiąc miodowy dobiegnie końca, można pojechać do Reno, stolicy szybkich rozwodów.

Wakacje przez cały rok

7402797260_bd7f95d2a9_o.jpg

Słoneczne plaże w kurorcie Miami Beach na Florydzie przyciągają tłumy
©VISIT FLORIDA


Jedno z najchętniej odwiedzanych przez turystów miejsc w USA stanowi Floryda. Przepiękne widoki na Zatokę Meksykańską i Ocean Atlantycki, scenerie znane z filmów i seriali oraz tropikalna roślinność – to wszystko przyciąga ludzi z całego świata.

Największe miasto stanu, Miami, uważa się za najbardziej zróżnicowaną etnicznie i jednocześnie najdalej na południe wysuniętą metropolię w Stanach Zjednoczonych. Podzwrotnikowy klimat pozwala na wypoczynek przez okrągły rok, chociaż lato bywa tutaj rzeczywiście gorące. Aglomeracja składa się z kilku ściśle ze sobą powiązanych części: North, South, West i Downtown, ale blisko stąd także do słynnego kurortu Miami Beach. Do miejscowego portu przybijają największe pasażerskie statki wycieczkowe, które pływają nie tylko po wodach Morza Karaibskiego. Dzięki szybkim połączeniom promowym w niecałe dwie godziny możemy znaleźć się na Bahamach.

Charakterystyczną zabudowę tętniącego życiem Miami tworzą zarówno przeszklone wieżowce, jak i urocze klasyczne domy z lat 30. XX w. Jednym z ciekawszych budynków jest Freedom Tower z 1925 r., obecnie pełniący funkcję muzeum sztuki współczesnej. Dawniej był siedzibą gazety The Miami News, a w latach 60. odgrywał rolę schronienia dla kubańskich uchodźców. Niektórzy mówią przekornie, że miasto swój rozwój zawdzięcza Fidelowi Castro, który po objęciu władzy na Kubie zmusił tysiące obywateli do ucieczki na Florydę. Dziś Kubańczycy stanowią 35 proc. mieszkańców Miami. W dzielnicy Little Havana język hiszpański rozbrzmiewa na co dzień.

Imigranci mieli duży wpływ na wygląd miasta. W latach 20. i 30. XX stulecia w Europie królował styl art déco. Neoklasycystyczne budynki ozdabiano m.in. motywami kwiatów i geometrycznymi figurami. Nurt ten zadziwiająco dobrze przyjął się również w Ameryce Łacińskiej, a wraz z napływem ludności trafił do Miami i okolic. Większość z najwspanialszych przykładów art déco znajdziemy w South Beach, leżącym ok. 12 km od centrum metropolii.

Od miejskiego zgiełku odetchniemy w Coconut Grove, oryginalnej dzielnicy założonej w XIX w. przez artystów, intelektualistów i poszukiwaczy przygód. Wśród jej uroczych kafejek, galerii i butików panuje ciepła atmosfera beztroski. Do spacerów zachęcają liczne parki, np. David Kennedy ParkiPeacock Parkz pięknymi widokami na zatokę.

Jedną z największych atrakcji okolic Miami są jednak plaże, zwłaszcza te w Miami Beach, ciągnące się wzdłuż luksusowych kompleksów hotelowych. Można tutaj uprawiać różnorodne sporty wodne, a także wybrać się w lot balonem. Na gorącym piasku wypoczniemy również w miejscowości Fort Lauderdale. Jej mieszkańcy i turyści nazywają ją „Wenecją Ameryki”, ponieważ poprzecinana jest siecią żeglownych kanałów, po których pływają gondole. Mariny i nabrzeżne restauracje przyciągają nie tylko miłośników żeglowania. Warto odwiedzić też luksusowe sklepy przy szykownym bulwarze Las Olas (Las Olas Boulevard). Rejon Miami tętni życiem przez całą dobę, dlatego wieczorem, po wypoczynku na plaży lub całodziennym zwiedzaniu, najlepiej zajść do jednego z wielu klubów, w których rozbrzmiewa muzyka latynoska na żywo.

W stronę Kuby

22178151199_7fdf5f4d35_o.jpg

©VISIT FLORIDA

Miasteczko Hogsmeade na terenie kompleksu Universal Orlando Resort



Z tego regionu Florydy niedaleko już do Parku Narodowego Everglades (Everglades National Park). To prawdziwe królestwo podmokłej prerii, bagien, lasów namorzynowych i szuwarów. Sercem tego obszaru są mokradła, na których żyją aligatory amerykańskie, grzechotniki diamentowe, żółwie oraz ptactwo brodzące. Rdzenni mieszkańcy, Indianie Seminole, nazywają te tereny „Rzeką Trawy”. Schodzenie z wytyczonych ścieżek jest tutaj bardziej utrudnione niż w innych parkach Stanów Zjednoczonych. Do większości miejsc dociera się kajakiem, czółnem lub łodzią śmigłową, ale to wystarcza, aby podpatrzeć flamingi, kolorowe motyle, a wieczorami posłuchać niezwykłego chóru rzekotek zielonych i świerszczy.

Dalej na południe od Parku Narodowego Everglades kończy się stały ląd. Do USA należy jednak jeszcze niewielki koralowy archipelag Florida Keys o łącznej powierzchni 356 km², uchodzący za popularny rejon wypoczynkowy. Do Key West, najmodniejszej z wysp, prowadzi 182-kilometrowa autostrada – Overseas Highway. Jej trasa wiedzie nad przejrzystymi wodami Zatoki Meksykańskiej i Cieśniny Florydzkiej wzdłuż 42 mostów. Miejscowość Key West swoim spokojem przyciągała w przeszłości wielu artystów i pisarzy, m.in. Ernesta Hemingwaya (1899–1961), którego dom można tutaj zwiedzić.

Z Miami międzystanową autostradą 75 (Interstate 75) dotrzemy natomiast do miasta Tampa przez zatokę o tej samej nazwie. Pokonamy ją za pomocą najdłuższego na świecie mostu wantowego wykonanego z betonu – Sunshine Skyway Bridge. Sam ośrodek nazywa się „Cygarową Stolicą Świata”. Większość z historycznych fabryk cygar już nie istnieje, ale te zachowane udostępniono do zwiedzania. W dzielnicy Ybor City jest wiele małych sklepików, w których sprzedawcy, tzw. tabaqueros, ciągle ręcznie skręcają liście tytoniu. Domy z czerwonej cegły, kute balkony i wąskie uliczki nadają wyjątkowego uroku temu rejonowi miasta. Jego mieszkańcom i gościom od rana towarzyszy zapach parzonej kubańskiej kawy, a muzyka latynoska rozbrzmiewa tu do późnej nocy.

Z kolei na wschodnim wybrzeżu i jednocześnie północnym krańcu półwyspu Floryda znajdziemy największy ośrodek stanu (860-tysięczny), Jacksonville, przez miejscowych zwany Jax. To równocześnie najbardziej rozległa metropolia tzw. kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. Jej obszar wynosi aż 2265 km2. Choć sąsiaduje z długimi, szerokimi plażami, centrum miasta stanowi rzeka św. Jana (St. Johns River). Wieczorami z jej południowego brzegu rozpościera się imponująca panorama Downtown. Światła wieżowców odbijają się wtedy w tafli wody, tworząc wyjątkowy widok. Ciekawym wydarzeniem w Jacksonville jest Art Walk, organizowany w pierwszy piątek miesiąca, prezentujący ogromną liczbę lokalnych artystów, ciekawych sklepów i doskonałych etnicznych restauracji.

W krainie dzieciństwa

Podczas wizyty na Florydzie nawet już trochę większe dzieci koniecznie powinny pojechać do Orlando. Tygodniowy urlop może nie wystarczyć na zabawę w tutejszych parkach rozrywki. Universal Orlando Resort zaprasza do magicznego świata Harry’ego Pottera. Z kolei Gatorland otwiera drzwi do królestwa gadów, a SeaWorld zachęca do obejrzenia występów morskich stworzeń.

Jednak to Walt Disney World Resort w Bay Lake, jeden z największych tego typu kompleksów na świecie, uchodzi za prawdziwą gwiazdę w tym rejonie. Oryginalny Disneyland otwarto w 1955 r. w Anaheim w Kalifornii. Obiekt na Florydzie powstał w 1971 r. W sercu tej krainy fantazji wznosi się bajeczny Zamek Kopciuszka (Cinderella Castle), który wyglądem przypomina bawarskie pałace króla Ludwika II Wittelsbacha. Możemy tutaj spotkać bohaterów popularnych kreskówek, wziąć udział w licznych pokazach, przejechać się kolejkami górskimi (roller coaster). Na terenie Walt Disney World Resort działają również parki wodne i ogromne zoo z ponad 2 tys. zwierząt. Nie sposób wymienić wszystkich tutejszych atrakcji. Warto jednak pamiętać, że w dniu swoich urodzin bilet wstępu otrzymujemy za darmo.

Nad Missisipi

CircleLineNightCruise_JulienneSchaer_044-3.jpg

Wieżowiec One World Trade Center dominuje nad Dolnym Manhattanem

©NYC & COMPANY/JULIENNE SCHAER


Tak jak do rozwoju Florydy przyczyniła się ludność hiszpańskojęzyczna, tak jeszcze na początku XX w. większość mieszkańców Luizjany mówiła po francusku. Gdy oglądamy amerykańskie filmy o niewolnictwie, ciężko nam sobie nawet wyobrazić właścicieli ogromnych plantacji posługujących się językiem Napoleona Bonapartego. Jednak w tym południowym stanie leżącym nad brzegami Zatoki Meksykańskiej wpływy kulturalne Francji są ciągle widoczne.

Historia Nowego Orleanu, największego miasta Luizjany (385 tys. mieszkańców), zaczęła się w 1718 r., kiedy Francuz, Jean-Baptiste Le Moyne de Bienville (1680–1767), założył osadę na brzegu rzeki Missisipi. Podobnie jak wielu ówczesnych europejskich podróżników, poszukiwał w Nowym Świecie legendarnych skarbów ze złota. Nigdy ich nie odnalazł, lecz miejscowość rozkwitła. Do dzisiaj główną arterią Dzielnicy Francuskiej (French Quarter, Vieux Carré) jest Bourbon Street (Rue Bourbon). Wzdłuż wąskich uliczek stoją czarujące stare domy z ażurowymi balkonami i zacisznymi podwórkami. Liczne restauracje, bary i kluby wypełnia muzyka grana na żywo. Mnogość muzycznych rodzajów stanowi odbicie etnicznego zróżnicowania ludności. Znajdziemy tu wpływy kreolskie, francuskie, hiszpańskie, indiańskie i afrykańskie. Jednak Nowy Orlean kojarzy się przede wszystkim z jazzem. Ten gatunek usłyszymy nie tylko podczas miejscowych festiwali, ale nawet na statkach parowych, tzw. tylnokołowcach, które zabierają turystów w rejs po okolicy.

Do głównych lokalnych atrakcji należą także stare nowoorleańskie cmentarze. Ponieważ miasto zostało zbudowane na bagnach, zmarli musieli być chowani nad ziemią w skomplikowanych kamiennych grobowcach i mauzoleach. Z czasem nekropolie, ozdabiane wieloma rzeźbami, zaczęły przypominać małe wioski, a obecnie znane są pod nazwą „Miast Zmarłych” (Cities of the Dead). Najsłynniejszy Cmentarz św. Ludwika (St. Louis Cemetery), otwarty w 1789 r., położony jest przy zabytkowej Basin Street. Spoczywa na nim m.in. Marie Laveau (1794–1881), legendarna „Królowa Voodoo”. Tutaj też żyjący wciąż aktor Nicholas Cage wykupił w 2010 r. jedną z ostatnich dostępnych kwater. Jego mauzoleum w kształcie piramidy przyciąga fanów amerykańskiego kina. Zarówno Cmentarz św. Ludwika, jak i inne nekropolie można zwiedzać w zorganizowanych grupach, a dla osób lubiących nietypowe atrakcje przygotowano Wycieczki Duchów (Ghost Tours) po zmroku.

Pośród ryb i aligatorów

W Nowym Orleanie czekają na nas również inne rozrywki, m.in. nurkowanie i połowy. Ok. 170 km od wybrzeża Luizjany, w północno-zachodniej części Zatoki Meksykańskiej znajduje się chroniony obszar Flower Garden Banks National Marine Sanctuary. Obejrzymy w nim barwne koralowce i spotkamy liczne manty, rekiny, żółwie morskie i niemal 300 gatunków ryb. Wyspecjalizowane biura podróży organizują ciekawe wycieczki w tym regionie, ale nie są one raczej przeznaczone dla początkujących nurków. Aż tak dużego doświadczenia nie potrzebujemy natomiast, aby wziąć udział w wyprawie wędkarskiej. Zdjęcie z naprawdę wielką sztuką w wyjątkowej scenerii delty Missisipi z pewnością będzie jedną z najlepszych pamiątek z tych stron.

Warto wybrać się też na bagna Luizjany (Wetlands of Louisiana). Porośnięte gęstymi lasami cyprysowymi mokradła zamieszkuje ponad 2 mln aligatorów amerykańskich (podczas gdy w samym stanie Luizjana żyje niemal 4,7 mln ludzi). Mimo iż te gady zaciskają szczęki z największą siłą spośród wszystkich zwierząt, na wycieczkę możemy udać się bez obaw. O nasze bezpieczeństwo zadbają doświadczeni przewodnicy, znający doskonale te podmokłe tereny.

Nad Missisipi, najdłuższą rzeką Ameryki Północnej (3734 km), leży również stolica stanu, Baton Rouge. Nazwa ta w języku francuskim oznacza „Czerwony Kij” i pochodzi od koloru wbitej w ziemię włóczni oznaczającej granicę między obszarami zajętymi przez ludność indiańską z dwóch plemion. Choć miasto ma charakter przemysłowy i jest jednym z większych portów w Luizjanie, zachowało się w nim dużo okazałych rezydencji dawnych plantatorów, w tym otoczona dębami i wybudowana pod koniec XVIII w. Magnolia Mound Plantation House. W centrum Baton Rouge warto zobaczyć kapitol (Louisiana State Capitol), najwyższy w USA tego typu budynek rządowy (137 m), z którego dachu rozpościerają się cudowne widoki.

„New York, New York”

Na koniec został nam jeszcze najsłynniejszy symbol Stanów Zjednoczonych – Nowy Jork. Wielu osobom kojarzy się on przede wszystkim ze Statuą Wolności. To tę olbrzymią figurę przedstawiającą kobietę z pochodnią w ręku widzą najpierw pasażerowie statków wpływających do miejscowego portu. Dawniej dla tysięcy imigrantów była ona zapowiedzią wyzwolenia z ucisku i ubóstwa Starego Świata. Dzisiaj ten charakterystyczny posąg stał się atrakcją turystyczną. Na Wyspę Wolności (Liberty Island), na której się wznosi, kursuje prom z Battery Park, południowego krańca wyspy Manhattan. Podczas rejsu można rozkoszować się wspaniałą panoramą Nowego Jorku.

Najludniejsza, a zarazem najmniejsza (59,1 km² lądu), nowojorska dzielnica nie bez powodu bywa rozsławiana w piosenkach, książkach i filmach. Manhattan, słynący z żółtych taksówek, dziesiątków drapaczy chmur i rozświetlonego neonami Times Square, przyciąga nie tylko biznesmenów, polityków i gwiazdy, lecz także tłumy turystów. Co ciekawe, ten obszar administracyjny dzieli się na kilka całkowicie różnych od siebie rejonów.

W południowej części, zwanej Dolnym Manhattanem (Lower Manhattan, Downtown Manhattan), znajduje się Dzielnica Finansowa (Financial District – FiDi) ze swoją najbardziej znaną ulicą – Wall Street, na której siedziby mają największe instytucje finansowe Stanów Zjednoczonych, decydujące również o losach światowej gospodarki. Pośród strzelających w niebo wieżowców istnieje jednak pewna przestrzeń nie pozwalająca przejść obok pospiesznie. Strefa Zero (Ground Zero) to ciągle plac budowy przypominający o zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 r. Kiedyś stały tu wieże World Trade Center. Na razie w tym miejscu wzniesiono One World Trade Center (Freedom Tower – Wieżę Wolności) o wysokości ponad 541 m. Budynek ten został oficjalnie otwarty 3 listopada 2014 r.

Świat biznesu graniczy z dzielnicą chińską (Chinatown), pełną kolorowych lampionów, orientalnych sklepów, restauracji i znaków języka mandaryńskiego. Kilka przecznic dalej zaczyna się już osiedle włoskie (Little Italy). Małe Włochy odróżniają od słonecznego kraju z Półwyspu Apenińskiego wąskie czerwone kamienice i metalowe schody przeciwpożarowe zamontowane na zewnątrz budynków. Unoszące się zapachy pizzy, sosów i makaronów, roześmiani włoscy restauratorzy i maleńkie rodzinne sklepiki sprawiają jednak, że trudno nie poczuć się tu jak w prawdziwej Italii. Z kolei po zachodniej stronie Dolnego Manhattanu leży Greenwich Village, znane niegdyś jako centrum artystycznej bohemy i kolebka ruchów LGBT. Dzisiaj ten rejon zalicza się do najdroższych miejsc do zamieszkania w Stanach Zjednoczonych.

W krajobrazie środkowej części wyspy (Midtown Manhattan) dominuje potężna sylwetka Empire State Building. To na ten wieżowiec wdrapywał się King Kong w filmie z 1933 r. Z tarasu widokowego, usytuowanego na 86. piętrze, można nie tylko podziwiać panoramę Nowego Jorku, ale i dojrzeć cztery sąsiednie stany. Natomiast na wschodnim brzegu Manhattanu znajduje się kwatera główna Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ). Kiedy pod koniec lat 40. XX w. projektowano ten budynek, nikt nie przewidywał powstania nowych państw w Afryce i Azji po okresie kolonizacji. Zaplanowano w nim miejsca dla reprezentantów ok. 50 krajów. Obecnie ONZ ma 193 członków i pracownicy nowojorskiej siedziby narzekają na zbyt mało przestrzeni. Kompleks można jednak zwiedzać, ale należy liczyć się z dość drobiazgową kontrolą.

Zieleń i stal

Pomiędzy wysoką szklano-betonową zabudową wyspy kryje się zielona oaza. Na samym środku Manhattanu, na powierzchni 3,41 km², rozciąga się Central Park. Otwarty w 1857 r. na podmokłych i zaniedbanych terenach, stanowi dziś miejsce wypoczynku i rekreacji wszystkich nowojorczyków. Znajdziemy tu kilka jezior i wzgórz, place zabaw oraz zoo (Central Park Zoo). Ze względu na tysiące drzew ten obszar nazywany jest płucami miasta.             

Kilka przecznic na południe od Central Parku wznosi się gmach jednego z najbardziej znanych muzeów sztuki współczesnej, zwanego MoMA (Museum of Modern Art), z obrazami m.in. Pabla Picassa, Claude’a Moneta, Salvadora Dalego czy Andy’ego Warhola. Z kolei niedaleko północno-zachodniego krańca nowojorskiej zielonej oazy, na Górnym Manhattanie (Upper Manhattan), swoją siedzibę ma Uniwersytet Columbia (Columbia University in the City of New York), należący do tzw. Ligii Bluszczowej (Ivy League). Wszystkie 8 uczelni stowarzyszonych w tej organizacji uchodzi za najstarsze i najbardziej prestiżowe szkoły wyższe w Stanach Zjednoczonych.

Dużą część Górnego Manhattanu zajmuje Harlem, dzielnica zamieszkiwana głównie przez ludność afroamerykańską. Jeszcze kilkanaście lat temu niezbyt bezpiecznie było zapuszczać się w to miejsce, lecz dziś mówi się o jego prawdziwym odrodzeniu. Wiele kamienic jest odnawianych, powstają nowe teatry i galerie sztuki, choć życie toczy się tutaj jak dawniej, w trochę wolniejszym tempie, przy dźwiękach jazzu i muzyki latynoskiej.

Manhattan to tylko jeden z pięciu nowojorskich okręgów. Najdalej na południe, na wyspie o tej samej nazwie leży Staten Island (150 km² lądu). Ze względu na małą liczbę mieszkańców (ok. 475 tys.) i panujący w tej okolicy spokój obszar zyskał sobie miano wiejskiej prowincji. Kolejnymi trzema dzielnicami Nowego Jorku są Bronx, Queens i Brooklyn. Ta pierwsza, tak jak i Harlem, przez długie lata cieszyła się nienajlepszą sławą. Spadek przestępczości w tym rejonie to zasługa byłego już burmistrza Rudolpha Giulianiego, który uczynił z całej metropolii jedno z najbezpieczniejszych amerykańskich miast. Bronx kojarzy się teraz nowojorczykom z ogromną ilością zieleni, największym ogrodem botanicznym w Ameryce (New York Botanical Garden) oraz ponad 50-tysięcznym stadionem drużyny New York Yankees (Yankee Stadium), legendarnych gwiazd baseballu.

Po przylocie do Nowego Jorku turyści zazwyczaj najpierw odwiedzają Queens. Tutaj właśnie znajdują się dwa główne nowojorskie lotniska: John F. Kennedy International Airport i LaGuardia Airport. I chociaż całe miasto ma zdecydowanie wielokulturowy charakter, to jednak Queens jest najbardziej zróżnicowane etnicznie. Połowę jego mieszkańców stanowią osoby pochodzenia latynoskiego, a jedną trzecią – azjatyckiego. Nie brakuje również przybyszów z Europy (ok. 15 proc.) – Włochów, Irlandczyków, Niemców, Polaków, Rosjan czy Greków. Z kolei Brooklyn uważa się za sypialnię Nowego Jorku. Żyje tutaj ponad 2,6 mln ludzi, w tym spora grupa imigrantów z Polski w rejonie 75-tysięcznego Greenpointu, nazywanego Małą Polską (Little Poland). Okręg słynie przede wszystkim z jednej z najstarszych na świecie wiszących przepraw (ukończonej w 1883 r.), która łączy go z Manhattanem. Ozdobiony charakterystycznymi neogotyckimi łukami Most Brookliński (Brooklyn Bridge) jest prawdziwą wizytówką miasta i całego kraju.

Siła różnorodności

Stany Zjednoczone są tak duże i zróżnicowane, że mogłoby nie starczyć nam życia na zobaczenie wszystkich ich wspaniałości. Sami Amerykanie mają także świadomość tego bogactwa i pewnie dlatego wybrali na swoją dewizę łacińskie powiedzenie, umieszczane zarówno na monetach, jak i w oficjalnych dokumentach: E pluribus unum („Z wielu – jedno”). To motto daje się przetłumaczyć na różne sposoby: „Z wielu stanów – jeden kraj”, „Z wielu nacji – jeden naród”. W naszą podróż po USA zabierzmy więc nie tylko wyobrażenia rodem z filmów. Ten olbrzymi północnoamerykański kraj na pewno zaskoczy nas mnóstwem fascynujących miast, ciekawych historii i zapierających dech w piersiach krajobrazów.

Artykuły wybrane losowo

Podróż przez Mozambik

JERZY PAWLETA

 

Choć nie należy do największych państw Afryki, pod względem powierzchni nie może się z nim równać żaden europejski kraj oprócz Rosji (ma aż ponad 800 tys. km²). Turystów przyciąga szczególnie jego stolica – Maputo, gdzie powstały budynki zaprojektowane przez francuskiego inżyniera Gustawa Eiffla – znanego na całym świecie twórcy obiektów z żelaza i stali. Popularnością cieszy się też nieduża wyspa Mozambik, położona na Oceanie Indyjskim, na której portugalski żeglarz Vasco da Gama zbudował fortecę. Jeśli będziemy jednak postrzegać ten kraj jedynie przez pryzmat związków z Europejczykami, popełnimy duży błąd. Jego prawdziwa dusza jest na wskroś afrykańska, a wyczuć ją możemy wśród drewnianych nadmorskich chat pokrytych słomianymi dachami i w twarzach uśmiechniętych mozambickich kobiet ubranych w niezmiernie kolorowe stroje. Warto więc zdobyć się na odrobinę odwagi, aby poznać prawdziwy Mozambik.

 FOT. BENGUERRA LODGE

Więcej…

Jamajka – wyspa w słońcu

 

Robert Pawełek

www.travelcompass.pl

 

 To o niej mógł śpiewać amerykański piosenkarz Harry Belafonte w swoim przeboju z 1957 r. „Island in the Sun”. Na tej szerokości geograficznej przez większość dnia słońce wisi pionowo nad ziemią. Tutaj angielski pisarz Ian Fleming powołał do życia słynnego brytyjskiego agenta 007. Dziś w jamajskim barze można czasem spotkać hollywoodzkie gwiazdy.

 

Kiedy w 1494 r. Krzysztof Kolumb dotarł do brzegów Jamajki, napisał w swoim dzienniku, że to najpiękniejsza wyspa, jaką ujrzały ludzkie oczy. Wraz z nim przybyli hiszpańscy marynarze. Wkrótce mieli poznać rdzennych mieszkańców tego lądu – Tainów. Indianie nazywali go Xaymacą, co znaczyło „kraj drewna i wody”. Z ich języka wywodzą się także słowa „hamak”, „kajman”, „tabaka”, „barbecue”, „huragan” czy „koliber”.

 

Przybycie Krzysztofa Kolumba nie okazało się jednak dla Tainów wydarzeniem szczęśliwym. Hiszpanie podporządkowali ich sobie i zmuszali do ciężkiej pracy. Poza tym Indianie zaczęli chorować na powszechnie znane w Europie choroby, na które oni sami nie byli odporni. Zaledwie 100 lat później rdzenni mieszkańcy Jamajki niemal wymarli. Anglicy po zdobyciu wyspy w 1655 r. zmienili ją w ogromną dochodową plantację cukru, na którą masowo sprowadzali niewolników z Afryki Zachodniej. Obecnie żyją na niej jednak nie tylko potomkowie europejskich kolonizatorów i ludności z Czarnego Lądu. Przez wiele lat przybywali tu imigranci z Indii, Chin, Izraela czy Palestyny. Dzisiejsi Jamajczycy tworzą więc społeczeństwo bardzo różnorodne. Jamajka kojarzy się przede wszystkim z radosnym, roztańczonym i rozśpiewanym krajem, krainą reggae, beztroski i luzu. I taka jest w rzeczywistości.

 

W Górach Błękitnych spotkamy m.in. urocze wille i paprocie drzewiaste

NY JAMA A031757 House on Blue Mountain 4C1 cut

©JAMAICA TOURIST BOARD

 

Z wizytą w raju

 

Rozsławiona przez Harry’ego Belafonte’a „wyspa w słońcu” stanowi wymarzone miejsce na niezapomniany urlop. Przez cały rok panuje tu tropikalna pogoda, temperatura w niższych partiach lądu utrzymuje się na podobnym poziomie 25–30°C (i 15–22°C na wyżej położonych terenach), a lato i zima różnią się nieznacznie. Nocą powietrze nieco się ochładza, ale nawet wtedy nie przestaje być ciepło. Jamajka przyciąga turystów pięknymi plażami z lśniącym piaskiem delikatnie muskanymi przez fale. Daleko od lądu morze jest pofalowane i ma ciemnoniebieską barwę, bliżej wybrzeża, w osłoniętych od wiatru zatokach przypomina lustro i mieni się wieloma kolorami: błękitnym, turkusowym, modrym…

 

W przejrzystej wodzie widać dokładnie karaibskie głębiny. Ryby we wszystkich kolorach tęczy opływają ławicami koralowce i podwodne skały. Ten rajski spokój zakłócają jednak huragany, czasami nawiedzające wyspę w trakcie pory deszczowej. Trwa ona zazwyczaj od maja do października. W tym okresie zagraniczni goście raczej omijają te strony.

 

Wyjątkowe połączenie sprzyjających warunków klimatycznych, ciekawego ukształtowania terenu i różnorodności przyrodniczej wyróżnia Jamajkę na Karaibach. Jej w większości wyżynno-górzysty ląd pokrywa bujna roślinność i lasy równikowe. Na wschodzie leży pasmo Gór Błękitnych (Blue Mountains) z najwyższym jamajskim szczytem – Blue Mountain Peak (2256 m n.p.m.). Jego najczęściej spowity we mgle wierzchołek góruje dumnie nad okolicą. Tereny w głębi wyspy nie są już tak idylliczne jak wybrzeże. W poprzecinanym wąwozami i trudno dostępnym regionie Cockpit Country, z licznymi jaskiniami na północnym zachodzie, ukrywali się kiedyś Maroni (potomkowie zbiegłych czarnych niewolników), którzy próbowali rozpocząć nowe życie. Na północy rejony górskie kończą się plażami pokrytymi jasnym piaskiem, a na południu urwiste, szorstkie klify stawiają opór bijącym falom. Linię brzegową przecinają rzeki i wodospady wypływające wprost z gór do morza. Jamajska tropikalna flora zachwyca swoim oszałamiającym bogactwem. Na wyspie występuje ponad 3,6 tys. gatunków roślin, w tym liczne odmiany palm, paproci i storczykowatych. Tę różnorodność urozmaica jeszcze niezmiernie ciekawa fauna – m.in. ok. 110 gatunków ptaków, w tym 31 endemicznych. Wśród nich znajduje się jeden z symboli Jamajki, czyli koliber czarnogłowy, nazywany doctorem birdem.

 

Na Jamajce spłyniemy bambusową tratwą po Rio Grande i Martha Brae

xm2450a martha brae ret2

© JAMAICA TOURIST BOARD

 

Plaża Jamesa Bonda

 

Turyści często wybierają Montego Bay, drugie po Kingston (stolicy kraju) najważniejsze miasto na wyspie i zarazem największy tutejszy ośrodek wypoczynkowy. Otaczają je wybrzeże z białym piaskiem, nowoczesne resorty i pola golfowe. Jeżeli znudzimy się nieustannym leżeniem na plaży i sączeniem przez słomkę kolejnejpiña colady, drinka jamaican browning lub innych lokalnych koktajli, powinniśmy opuścić hotel i wyruszyć na zwiedzanie. Mimo niewielkich rozmiarów Jamajki (odległość w linii prostej z zachodu na wschód wynosi ok. 235 km, z południa na północ w najszerszym miejscu – 84 km), nie brak jest na niej ciekawych atrakcji. Możemy wybrać się na wycieczkę rowerową wzdłuż brzegu morza lub w góry. Trasy takich wypraw prowadzą przez lasy tropikalne, plantacje kawy i bananów. Wiele wrażeń dostarcza też spływ długą tratwą bambusową po Rzece Wielkiej (Rio Grande). Zaczyna się w Berrydale. Najpierw przeprawiamy się przez gęsto zarośnięte gaje. Po drodze mijamy przesmyk Lovers Rock (Skała Kochanków) i docieramy aż do ujścia rzeki do morza w Rafter’s Rest. Jeśli mamy wolny cały dzień, wybierzmy się na wycieczkę w Góry Błękitne wznoszące się na północny wschód od Kingston. Ich zwykle zamglone wierzchołki wyglądają bardzo atrakcyjnie. Nie musimy wcale decydować się na pieszą wędrówkę, niepowtarzalny urok tego regionu możemy podziwiać z okien samochodu. Warto pamiętać o zabraniu stroju kąpielowego, po drodze znajdziemy dużo miejsc odpowiednich na odświeżającą kąpiel.

 

Na zainteresowanie zasługuje również założone w 1769 r. miasto Falmouth. Niegdyś był to jeden z najruchliwszych portów na wyspie. Jeśli będziemy mieć szczęście, trafimy na zawody triatlonowe odbywające się w pobliżu. To prawdziwie mordercze wyzwanie w tak gorącym klimacie! Na metę, ustawioną pod Rose Hall (rezydencją nawiedzaną ponoć przez ducha dawnej właścicielki Annie Palmer, podobno fanatycznej wyznawczyni kultu voodoo), dobiegają najbardziej wytrwali zawodnicy. Jamajka słynie z lekkoatletycznych talentów – Usain Bolt w 2009 r. ustanowił rekordy świata w biegu na dystansie 100 i 200 m. Najlepsze wyniki biegaczy nierzadko zresztą należą do Jamajczyków. Zabytkowe Falmouth zachwyca przede wszystkim swoją kolonialną architekturą. Niegdyś prężnie się rozwijało – sieć wodociągów zbudowano w nim wcześniej niż w Nowym Jorku! Dziś Falmouth Heritage Renewal, organizacja non-profit, stara się przywrócić blask różnym obiektom w stylu gregoriańskim, takim jak Centrum Handlowe i Historyczne Alberta George’a, anglikański Kościół św. Piotra czy imponujący budynek sądu z 1815 r.W mieście kręcono również Motylka (1973 r.) z Dustinem Hoffmanem i Steve’em McQueenem w rolach głównych.

 

Bardzo interesująca może być wyprawa do miasta Ocho Rios, czyli Osiem Rzek (chociaż nie ma ich naprawdę aż tyle w okolicy). Jak mówią Jamajczycy, w tym miejscu niebo wlewa się do morza. Z myślą o turystach docierających tu statkami pasażerskimi powstały restauracje i sklepy wolnocłowe. W mieście faluje wesoły, barwny tłum podążający w sobie tylko znanym kierunku. Głośna muzyka reggae płynie z głośników ustawionych przez młodych didżejów. Stąd już niedaleko do dawnego portu bananowego Oracabessa. W jego pobliżu rozpościera się plaża o charakterystycznej nazwie – James Bond Beach, z której widać dawną rezydencję Iana Fleminga (1908–1964), czyli Goldeneye. To w niej powstawały powieści o słynnym brytyjskim agencie 007. Tutaj także Honey Ryder (pierwsza dziewczyna Jamesa Bonda grana przez Ursulę Andress) w filmie Doktor No (1962 r.) wychodziła z wody w scenie, która przeszła już do historii kinematografii. Poza tym wypoczywała w tym miejscu m.in. aktorka Elizabeth Taylor (1932–2011). Dziś chętni mogą spędzić noc w domu pisarza. Ta przyjemność kosztuje jednak kilka tysięcy dolarów amerykańskich. Nowy właściciel terenu Chris Blackwell, założyciel wytwórni Island Records, wybudował w sąsiedztwie kilka willi składających się na luksusowy kompleks turystyczny. Obecnie funkcjonuje tu resort GoldenEye.

 

Od połowy XX w. Jamajka zaczęła cieszyć się popularnością wśród hollywoodzkich aktorów i brytyjskich arystokratów. Mieszkali na niej też amerykański muzyk country Johnny Cash (1932–2003), angielski dramaturg Noël Coward (1899–1973) i aktor Errol Flynn (1909–1959). Przy odrobinie szczęścia, podczas wizyty w Couples Tower Isle w Ocho Rios, pierwszym na wyspie hotelu o standardzie all inclusive, czy ekskluzywnym resorcie The Caves w Negril uda nam się wypić drinka w towarzystwie sław z telewizji i pierwszych stron gazet.

 

W sąsiedztwie ekskluzywnych kompleksów wypoczynkowych znajdują się jednak rejony zamieszkane przez ludzi ubogich. W delikatnych tekturowych domach żyją całe rodziny, które utrzymują się z prowadzenia małych ulicznych straganów i punktów usługowych. Mimo to optymizm wydaje się nie opuszczać wyspiarzy. Jamajczycy są wyjątkowi: sympatyczni, otwarci i zawsze uśmiechnięci. Tę radość z życia oddają charakterystyczne wyrażenia i zwroty pochodzące z kreolskiego jamajskiego (języka patois), np. Yeah, mon! („Tak, bracie!”). Niezwykle życzliwi i uczynni miejscowi okazują się jednocześnie bardzo ciekawscy. Pytają rozmówców o kraj pochodzenia, cel podróży, zawód, a przede wszystkim o to, czy podoba się im Jamajka i czy zamierzają przyjechać na nią ponownie. Jamajczycy są świadomi swojej wartości i dumni z wyspy i wywalczenia niepodległości. Afrykańskie korzenie uważa się tu za zaletę, co podkreśla ruch rastafarian twierdzących, że wywodzą się od władców Etiopii i kiedyś powrócą do ojczyzny swoich przodków. Łatwo ich rozpoznać po długich dredach, które noszą rozpuszczone lub splecione dla wygody i osłonięte turbanem albo czapką. Ich kolorowe stroje nawiązują do barw z flagi etiopskiej – zieleni, żółci i czerwieni. Rastafarianie często palą święte zioło, czyli marihuanę. Mieszają ją razem z tytoniem, a samo palenie uchodzi za swoisty rytuał oczyszczający umysł, towarzyszy mu odmawianie modlitw i błogosławieństw.

 

Widok na Ocho Rios i port, w którym cumują statki wycieczkowe

Jamajka Ocho Rior fot

© ROBERT PAWEŁEK/TRAVELCOMPASS.PL

 

Bob Marley i bobsleje

 

Do rozsławienia Jamajki w dużym stopniu przyczynił się Bob Marley (1945–1981), legendarny wykonawca reggae, który stał się symbolem awansu społecznego na wyspie. Jego fani składają wizyty w Nine Mile, rodzinnej wiosce muzyka, i poświęconej mu placówce w Kingston (Bob Marley Museum). W Ocho Rios można także zajrzeć do Reggae Xplosion, muzeum opowiadającego o życiu i twórczości Boba Marleya. Prezentuje ono również historię jamajskich gatunków muzycznych. Powstały pod koniec lat 70. XX w. dancehall, nawiązujący do reggae, zdobył popularność wśród młodszego pokolenia i na światowe listy przebojów w ciągu ostatnich kilkunastu lat trafiały piosenki takich Jamajczyków jak Shaggy, Beenie Man i Sean Paul.

 

Na Jamajce warto też… przejechać się bobslejem. Tor bobslejowy na górze Mystic (Mystic Mountain) ma 1 km długości. Dociera się do niego wyciągiem krzesełkowym, z którego można podziwiać przepiękne widoki. Ale największych emocji dostarcza szybki zjazd saniami pośród tropikalnego lasu. Od razu przypomina się filmReggae na lodzie (1993 r.) w reżyserii Jona Turteltauba, który inspirował się historią jamajskiej drużyny narodowej debiutującej w konkurencjach bobslejowych na XV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 1988 r. w Calgary. Dziś Jamajka ma własną reprezentację w tej dziedzinie sportu, co jest prawdziwym wyczynem, zważywszy na panujące w kraju warunki klimatyczne. Po gorących przeżyciach orzeźwienie przynoszą kaskady na rzece Dunn (Dunn’s River Falls o długości ponad 180 m), z których woda opada do Morza Karaibskiego. Do wspinaczki pod okiem miejscowych przewodników nie potrzeba specjalnej kondycji fizycznej. Niezbędne są jednak stroje kąpielowe i gumowe buty zapobiegające ślizganiu się po mokrych skałach. Obuwie można wypożyczyć na miejscu.

 

Krokodyle i narodowe skarby

 

Wodospady na rzece Dunn to popularne miejsce na wspinaczkę

Dunns River Falls1 fot

© ROBERT PAWEŁEK/TRAVELCOMPASS.PL

 

Południowe wybrzeże Jamajki prezentuje inne oblicze tego kraju. Przez XVIII- i XIX-wieczne plantacje trzciny cukrowej dociera się do ukrytych plaż, gdzie nie ma żywej duszy. W mieście Black River doświadczony przewodnik zabiera chętnych na jedną z najdłuższych rzek na wyspie (53,4 km) i na jej największe chronione mokradła. W trakcie wyprawy łodzią można poczuć się jak na afrykańskim safari. Główny jej cel to tropienie krokodyli amerykańskich – jedynych niebezpiecznych zwierząt na Jamajce. Kiedyś występowały tu jeszcze jadowite węże (rzadki boa jamajski nie jest jadowity i nie stanowi zagrożenia dla człowieka), ale podobno wytępiły je mangusty sprowadzone z Afryki. Przewodnik wypatruje gadów i gdy uda mu się dojrzeć jakiegoś osobnika (a dzieje się to dość często), uradowany wskazuje go uczestnikom wycieczki. Krokodyle nierzadko podpływają do łodzi i dają się fotografować. Trzeba jednak być ostrożnym i trzymać się poręczy, bo mogą to być ostatnie nasze zdjęcia w życiu! Przy odrobinie szczęścia ujrzymy także kolibra czarnogłowego.

 

W środku jamajskiego lasu tropikalnego, w małej miejscowości Mavis Bank znajduje się istniejąca od 1885 r. fabryka kawy marki Jablum – Mavis Bank Coffee Factory. Trudno do niej dotrzeć bardzo wyboistą, wąską i stromą drogą, ale na pewno warto. Przyjrzymy się tu wszystkim etapom produkcji słynnej kawy z Gór Błękitnych – narodowego skarbu kraju zwanego „czarnym złotem Jamajki”. Tajemnica jej wysokiej jakości tkwi w wyjątkowych warunkach, w jakich się ją uprawia. Tropikalne ciepło, odpowiedni poziom wilgotności powietrza i ostry górski klimat sprawiają, że ziarna osiągają niepowtarzalny smak. Jamaica Blue Mountain Coffee uchodzi za jedną z najlepszych kaw na świecie. Nie jest kwaskowata i ma piękny zapach. Choć wtajemniczeni twierdzą, że aby wydobyć pełnię jej walorów smakowych, powinno się ją przygotowywać z użyciem odpowiedniej wody i że nie wszędzie smakuje tak dobrze jak na Jamajce… Krzewy kawowca rosną w cieniu wysokich drzew, na plantacjach położonych na wysokości pomiędzy 910 a 1700 m n.p.m. Tylko kawę pochodzącą z tych upraw wolno oznaczać nazwą Jamaica Blue Mountain Coffee. W fabryce warto zrobić sobie przerwę, żeby przy filiżance czarnego napoju podziwiać widok na góry.

 

Inny słynny produkt z wyspy stanowi rum. Najstarsza tutejsza destylarnia – Appleton Estate – działa od 1749 r. Na terenie fabryki, w wielkich halach leżakują liczne beczki wypełnione trunkiem. Każda została opisana według rodzaju i wieku rumu. Znajduje się tu również muzeum. I chociaż obecnie produkcja alkoholu jest zautomatyzowana, można spróbować swoich sił w wyciskaniu słodu w obsługiwanej ręcznie dużej zabytkowej prasie. Lokalny przewodnik oprowadza po zabudowaniach i objaśnia proces wytwarzania trunku. Dowiemy się od niego, że dawniej rum był jedynie produktem ubocznym powstawania cukru i dojrzewa wyłącznie w specjalnych beczkach. Alkohol rozlany do butelek nie nabiera już wieku. Każde odwiedziny w Appleton Estate kończą się degustacją. Przy tej okazji goście uczą się, że wiek trunku można rozpoznać także po jego kolorze (młode roczniki są jasne i ciemnieją z czasem). Rum klasyfikuje się też ze względu na gatunki. Wśród nich wyróżnia się nawet kokosowy lub czekoladowy. Na koniec należy zrobić niezbędne zakupy. Z Jamajki trzeba koniecznie przywieźć ze sobą paczki kawy i kilka butelek rumu.

 

W stolicy luzu

 

Wieczorem warto wybrać się do Negril, a szczególnie do „Rick’s Café”, knajpki wypełnionej tłumem turystów czekających na zachód słońca. Podobno porównywalnie znakomitym miejscem do podziwiania tego zjawiska jest wyspa Key West w amerykańskim stanie Floryda. Oczekiwanie urozmaicają młodzi ludzie skaczący z krawędzi klifu do granatowego morza. W końcu następuje moment, kiedy słońce kryje się za horyzont. To niepowtarzalny widok.

 

Dawno skończyły się czasy, gdy można było tu odkrywać puste i zapomniane fragmenty wybrzeża, przy których żyło skromnie kilku rybaków. Dzisiaj Negril zamieszkuje kilka tysięcy ludzi i stanowi ono dynamicznie rozwijający się ośrodek turystyczny z jedną z najdłuższych na Jamajce plaż (Seven Mile Beach, która w rzeczywistości ma „jedynie” ok. 6,5 km). Mimo tłumu turystów nadal da się w nim jednak wyczuć coś z dawnego czaru i atmosfery beztroski. W knajpkach posłuchamy muzyki na żywo. Wody zatoki zapełniają narciarze wodni, śmiałkowie na paralotniach i katamarany. W rejonie Long Bay Beach Park rozbrzmiewa reggae. Za dnia plaża jest niemal bezludna i ożywa dopiero późnym popołudniem. Jamajczycy rozkładają wówczas na piasku grille zrobione domowym sposobem z beczek po ropie i rozpoczynają smażenie kurczaka w marynacie jerk. To najbardziej popularna jamajska potrawa, podawana nawet w eleganckich restauracjach. Ma bardzo pikantny smak. Do jej przygotowania używa się mięsa marynowanego w zalewie z soku limonki z dodatkiem ostrej papryki, gałki muszkatołowej, ziela angielskiego i innych ziół. Przepis ten pochodzi podobno od rdzennych mieszkańców wyspy – Tainów. Ostry zapach smażonego kurczaka w upalnym powietrzu miesza się z gorącymi rytmami reggae.

 

Jamajska turystyka

 

Jamajka pretenduje do grona najpopularniejszych miejsc urlopowych na świecie i aktywnie promuje się na znaczących międzynarodowych imprezach związanych z turystyką. Na wyspie organizowane są również targi turystyczne, z których największe to Jamaica Product Exchange (JAPEX). W kraju powstają także interesujące oferty dla branży MICE. Organizatorzy spotkań, konferencji i wyjazdów integracyjno-motywacyjnych mogą skorzystać z usług przeznaczonych specjalnie dla firm i odpowiednio przygotowanej infrastruktury. Część Jamajki (Góry Błękitne i pasmo John Crown – obszar zamieszkiwany przez Maronów) jako obiekt mieszany o charakterze kulturowo-przyrodniczym znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, obok tylko 35 tego rodzaju wyjątkowych miejsc na ziemi. W rankingu najfajniejszych narodów na świecie opublikowanym w 2011 r. na stronie internetowej amerykańskiego portalu informacyjnego CNN Jamajczycy uplasowali się na trzeciej pozycji (po Brazylijczykach i Singapurczykach). Poza tym ten karaibski kraj ze względu na swój wielki potencjał stanowi świetny region dla inwestorów i przedsiębiorców zagranicznych. Wyspa leży przy głównych szlakach powietrznych i morskich na Karaibach oraz w niewielkiej odległości od najważniejszych światowych rynków. Działają na niej nowoczesne porty lotnicze, znajdują się tu dobre drogi i infrastruktura spełniająca międzynarodowe standardy.

 

Jak na kraj rozwijający się baza noclegowa na Jamajce jest bardzo dobrze rozbudowana. Duży wybór różnorodnych hoteli, willi i pensjonatów oraz wysoką jakość usług docenią nawet najbardziej wymagający klienci. Wiele obiektów, najczęściej typu all inclusive, należących do znanych międzynarodowych sieci, leży nad urokliwymi plażami w pobliżu atrakcji turystycznych. Goście mogą korzystać ze znakomitej infrastruktury hotelowej, świetnej obsługi i ciekawej oferty spędzania wolnego czasu. Ośrodki wybudowane na rozległych terenach są tak zaprojektowane, że nie trzeba opuszczać hotelu, aby zrelaksować się i rozerwać. Popularnością cieszą się też strzeżone, luksusowe i kameralne kondominia z pełną obsługą, choć ze względu na wysoką cenę nie każdy może sobie pozwolić na wynajęcie w nich apartamentu. Oczywiście, oprócz tego rodzaju drogich kompleksów na Jamajce znajdują się również niskobudżetowe hotele i pensjonaty dla mniej wymagających turystów. Wiele z nich jest urządzonych w stylu postkolonialnym.

 

Niektóre z obiektów, takie jak te należące do sieci Bahía Príncipe Hotels & Resorts, IBEROSTAR, Sandals czy Couples Resorts, oferują pakiety dla narzeczonych i nowożeńców w różnych cenach w zależności od długości pobytu, czasami także z darmową ceremonią ślubną. Idealne na dużą uroczystość będą resort Half Moon i rezydencja Rose Hall. W przypadku bardziej kameralnych ślubów sprawdzi się Round Hill Hotel and Villas, natomiast nowoczesnej parze młodej przypadnie do gustu Rockhouse. Za popularne wśród zakochanych jamajskie ośrodki uchodzą Luxury Bahía Príncipe Runaway Bay, The Caves w Negril i Couples Tower Isle w Ocho Rios. Hotele butikowe charakteryzują się jeszcze wyższym standardem i zapewniają większą prywatność. Dla przykładu Trident Hotel w Port Antonio nie bywa zbyt oblegany przez turystów i stanowi ulubione miejsce celebrytów. Strawberry Hill słynie nie tylko ze wspaniałej kuchni, ale też organizowania przepięknych uroczystości ślubnych oraz wspaniałych widoków na Kingston i Blue Mountain Peak. Mimo iż na wyspie raczej niechętnym okiem patrzy się na nietypowe ceremonie zaślubin, ośrodek Hedonism II w Negril oferuje swoim gościom również możliwość zawarcia małżeństwa w stroju Adama i Ewy.

 

Kilka prostych zasad

 

Wbrew często pojawiającym się stereotypowym opiniom Jamajka jest właściwie bezpieczna. Dodatkowo nad bezpieczeństwem przyjezdnych czuwa specjalnie powołana policja turystyczna. Oczywiście, w każdej podróży gdziekolwiek na świecie można spotkać się z nieprzyjemnościami. Na pewno trzeba pamiętać, że to kraj ogromnych kontrastów społecznych.

 

Na co dzień, jak gdzie indziej, warto przestrzegać pewnych zasad. Nie należy okazywać zniecierpliwienia. Ulubione powiedzenie Jamajczyków soon come („niedługo będzie”) w pełni wyraża ich życiową postawę. Uśmiech i żart pomogą wyjść z twarzą z każdej kłopotliwej sytuacji. Wyspiarze, zwłaszcza sprzedawcy, są prawie zawsze chętni do sympatycznej pogawędki. Jeśli ktoś nie życzy sobie usług przewodnika lub nie ma ochoty kupić zachwalanego towaru, wystarczy, że grzecznie, ale stanowczo powie: No, thank you.

 

Nie wolno też fotografować bez pozwolenia. Może to sprawić trudność wielu dzisiejszym turystom, ale zawsze należy zapytać o zgodę osobę, której chce się zrobić zdjęcie. Jeśli odmówi, trzeba to uszanować. Poza tym zdecydowanie lepiej nie ryzykować i nie kupować marihuany. Rastafarianie uważają, że ma ona właściwości uzdrawiające – od lat stosują ją jako naturalne lekarstwo. Co prawda, od 25 lutego 2015 r. prawo obowiązujące na Jamajce dopuszcza posiadanie 2 uncji (ok. 57 g) suszu i 5 sztuk roślin na własny użytek oraz do celów religijnych, leczniczych i naukowych, ale w przypadku znalezienia u kogoś większych ilości nadal grozi mu kara więzienia. W jamajskich zakładach karnych panują ciężkie warunki, a organy ścigania nie pobłażają również zagranicznym gościom.

 

Odradza się także przechadzek po gettach stołecznego Kingston. Po zapadnięciu zmroku nie należy przemieszczać się po mieście pieszo, najlepiej wziąć taksówkę. W rejonie historycznego centrum trzeba zachować ostrożność też za dnia – nawet zwykły zegarek lepiej zostawić w hotelu i unikać wyludnionych miejsc. Warto pamiętać, aby nie nosić ze sobą zbyt dużo gotówki i pilnować portfela. Jeżeli będziemy poruszać się w tej okolicy samochodem, zamknijmy okna i zablokujmy drzwi.

 

Jeśli zastosujemy się do tych kilku zasad, możemy w pełni cieszyć się pobytem na słonecznej Jamajce. Ta radosna wyspa co roku zdobywa serca wielu podróżników, nawet tych najbardziej wymagających.

 

Słowenia – mały kraj wielkich win

LUCYNA LEWANDOWSKA

<< Istnieje takie państwo w Europie, w którym nic nie leży za daleko, a niemal wszystko jest po drodze. Z górskich szczytów widać w nim morze, blisko wybrzeża Adriatyku znajdują się liczne zapierające dech w piersiach jaskinie, a kawałek dalej – malownicze rejony winiarskie. To właśnie w niewielkiej Słowenii, dosłownie wciśniętej między Włochy, Austrię, Chorwację i Węgry, natura potrafiła zebrać wszystko to, co w niej najatrakcyjniejsze. >>

Więcej…