OLA SYNOWIEC


<< Meksyk jest jak piniata. Ta popularna, szczególnie przed świętami Bożego Narodzenia, tutejsza zabawa polega na rozbiciu kijem wiszącej pod sufitem kuli wypełnionej słodyczami. Na początku wydaje się ona tak twarda, że nie sposób jej przebić, ale już po kilku próbach pęka i wysypuje się z niej deszcz różnorodnych słodkości. Również Meksyk przy pierwszej wizycie sprawia wrażenie świata skrywającego przed obcokrajowcami mnóstwo tajemnic, lecz wystarczy nieco uporu, aby odsłonił przed nami wszystkie swoje wspaniałości. >>

To drugie pod względem powierzchni (niemal 2 mln km²) i liczby ludności (ponad 118 mln osób) państwo Ameryki Łacińskiej, zaraz po Brazylii, leży między Stanami Zjednoczonymi a Gwatemalą i Belize. Powszechnie kojarzy się m.in. z kadrami z filmu Roberta Rodrigueza Desperado, kapeluszami z szerokim rondem, orkiestrami mariachi, kaktusami czy tequilą. Warto jednak wiedzieć, że Meksykańskie Stany Zjednoczone to nie tylko coraz gęściej zaludnione miasta oraz małe wioski na odludziu, lecz także przepiękne plaże nad Pacyfikiem i Atlantykiem, olbrzymie wydmy Wielkiej Pustyni Altar – Gran Desierto de Altar, rozległa selwa w stanie Chiapas czy pasmo Kordyliery Wulkanicznej z najwyższym szczytem kraju wulkanem Citlaltépetl (Pico de Orizaba – 5610 m n.p.m.) oraz niezmiernie bogata kultura o wielu korzeniach.

 

W tym wydaniu magazynu All Inclusive chciałabym przedstawić Państwu 10 najbardziej fascynujących rzeczy, których – według mnie – należy doświadczyć w Meksyku. Mam nadzieję, że zestawienie to przybliży chociaż trochę obraz tego niezwykle pasjonującego kraju. 

 

KIBICUJ ZAMASKOWANYM „LUCHADOROM”

Lucha libre mexicana, czyli miejscowy rodzaj wrestlingu, to jedna z trzech meksykańskich świętości. Zawodnicy w maskach, tzw. luchadores, są tu czczeni niemalże tak samo, jak piłkarze i Matka Boża z Guadalupe – urastają do rangi bohaterów narodowych i wzorów do naśladowania dla dzieci. Każdy Meksykanin posiada swojego ulubieńca, któremu kibicuje. Na zawody fani tego sportu przychodzą w masce ukochanego luchadora. Według niektórych to charakterystyczne przebranie wywodzi się jeszcze z czasów azteckich, kiedy zakładanie stroju orła lub jaguara miało dać wojownikowi dodatkowe siły. Najbardziej znany meksykański zawodnik El Santo (1917–1984), czyli Święty, podobno nigdy swojej maski nie zdejmował i został w niej nawet pochowany.

Walki lucha libre w Meksyku symbolizują zmagania dobra ze złem, dlatego zapaśnicy dzielą się na técnicos (odgrywających role dobrych bohaterów) i rudos (złych i łamiących reguły gry). Na ringu można zobaczyć także kobiety. Walczą one jednak głównie dla mężczyzn, gdyż ich przebrania to stroje rodem z męskich fantazji. Podczas typowych meksykańskich rozgrywek wrestlingowych zobaczymy również słynny rzut karłem w stronę widowni. Ludzie bardzo niskiego wzrostu mają też własny przedział wagowy, zaś maskotką Consejo Mundial de Lucha Libre (Światowej Rady Lucha Libre) jest karzeł KeMonito.

 

ZJEDZ KONIKA POLNEGO I LODY Z CHILI

Potrzeba całego życia albo i nawet dwóch, żeby skosztować wszystkiego, co oferuje meksykańska kuchnia. Meksykanie jedzą dużo i lubią ostre przyprawy, ale głównymi pozycjami w ich menu nie są wcale burritos, nachos ani chili con carne. Te potrawy pochodzą tak naprawdę z kuchni teksańsko-meksykańskiej (Tex-Mex) powstałej w Stanach Zjednoczonych. W Meksyku najpopularniejszą przekąskę stanowią taco i quesadilla, które przyrządza się w tysiącu odmian. Oprócz klasycznego taco al pastor możemy tu spróbować takich dziwów, jak np. quesadilla z huitlacoche – grzybem pasożytującym na kukurydzianych kolbach, czy tortilla w kolorze niebieskim wyrabiana z mąki ze specjalnej odmiany kukurydzy. Meksykanie oprócz tego zajadają się konikami polnymi przyprawionymi czosnkiem albo chili. Podobno ten, kto ich skosztuje, na pewno do Meksyku wróci. Typowe meksykańskie połączenie smaków słodkiego z pikantnym znajdziemy choćby w lizakach z chili czy też lodach z ostrą polewą. Moim faworytem jest jednak mole poblano, czyli palący czekoladowy sos do kurczaka. Samo słowo „czekolada” pochodzi zresztą z azteckiego języka nahuatl, a uprawiana dziś w Europie papryka spopularyzowana została m.in. przez Hernána Cortésa (1485–1547), hiszpańskiego konkwistadora, który podbił tutejsze ziemie.

 

KUP KOSZULKĘ Z MATKĄ BOSKĄ Z GUADELUPE

W Meksyku za ważniejszą niż najbogatszy człowiek świata Carlos Slim Helú (z majątkiem szacowanym na 73 mld dolarów) i legendarni rewolucjoniści Emiliano Zapata (1879–1919) i Pancho Villa (1878–1923) uchodzi tylko Matka Boska z Guadalupe. Jej bazylika wznosi się na północy stolicy kraju i każdego dnia ściągają do niej tłumy wiernych, żeby zobaczyć cudowny obraz. Wedle legendy Maryja ukazała się Indianinowi Juanowi Diego i poprosiła o wybudowanie jej kapliczki, gdzie mogliby się modlić prości ludzie. Jednakże ówczesny miejscowy biskup nie dał wiary tej historii i zażądał dowodów. Podczas następnego spotkania Najświętsza Panienka poleciła Juanowi zebrać kwiaty, które ona następnie uplotła i włożyła w jego płaszcz – tilmę (ayate). Gdy Indianin rozłożył swoje okrycie przed hierarchą, kwietna wiązanka rozsypała się na podłogę, a na tkaninie pozostał utrwalony wizerunek Maryi. Ten sam, który teraz możemy oglądać w Bazylice Matki Boskiej z Guadalupe (Basílica de Santa María de Guadalupe) oraz na tysiącach medalików, koszulek i tatuaży. To cudowne wydarzenie miało ponoć miejsce 12 grudnia 1531 r., więc rokrocznie tego dnia miliony obywateli Ameryki Środkowej (i nie tylko!) przybywają tutaj na pielgrzymki. Tłumy te prezentują prawdziwy przekrój meksykańskiego społeczeństwa, ponieważ Matkę Boską z Guadalupe czczą niemalże wszyscy. Dlatego pod sanktuarium warto zaopatrzyć się w koszulkę z jej wizerunkiem. Otworzy nam ona w Meksyku każde drzwi i zmiękczy serca nawet podejrzanie wyglądających osobników.

 

ZAMÓW PIOSENKĘ U MARIACHI

Ubrani w ozdobne marynarki i sombrera mariachi grają często na urodzinach albo pogrzebach. Występują też w restauracjach czy po prostu na ulicach. Meksykanie chętnie proszą ich o swoje ulubione piosenki. W większych miastach można spotkać mariachi w stałych miejscach. Przykładowo w stolicy Meksyku – Ciudad de México – występują codziennie na placu Garibaldiego, gdzie napijemy się piwa w litrowych kuflach oraz za odpowiednią opłatą… zostaniemy porażeni prądem. Za 100 pesos (ok. 24 zł) zamówimy tutaj u zespołu mariachi trzy wybrane melodie. Wydawać by się mogło, że ci barwni muzycy to typowa atrakcja dla cudzoziemców, jednakże wciąż częściej grają oni dla Meksykanów niż zagranicznych turystów.

FOT. MEXIKANISCHES FREMDENVERKEHRSBÜRO

Za kolebkę muzyki mariachi uważa się dzisiejszy stan Jalisco

 

Mariachi należą – oczywiście – do najbardziej znanych reprezentantów meksykańskiej muzyki, ale Meksyk ma w tej dziedzinie dużo więcej do zaoferowania. Podczas podróży przez ten kraj warto udać się do stanu Veracruz, aby posłuchać utworów w stylu son jarocho. To właśnie stamtąd pochodzi La Bamba, rozpowszechniona na całym świecie w wersji Ritchiego Valensa (1941–1959). Co ciekawe, w czasie występów grup grających son jarocho zespół i publiczność śpiewają razem, a tancerze wybijają butami rytm dla muzyków, dzięki czemu jednych i drugich nie dzieli praktycznie żadna granica. Wielbicieli popkultury powinny natomiast zainteresować takie gatunki, jak np. banda oraz norteño z typowymi narcocorridos – piosenkami o przemytnikach narkotyków i światku przestępczym.

 

SPRÓBUJ OSTREJ „MICHELADY”

Z Meksykiem niezmiennie kojarzą się butelki wódki mezcal z zatopionymi larwami, czyli gusanos. Niegdyś były one podobno przysmakiem azteckich wielmożów. Sam trunek wytwarza się, podobnie jak tequilę, z agawy. Mezcal podają tu w mezcaleriach – knajpach podobnych do polskich barów z wódką i zakąską. 

Z agawy powstaje także inny meksykański specjał o nieco mniejszej zawartości alkoholu – pulque. Napijemy się go jednak tylko w jego ojczyźnie, ponieważ dłuższe przechowywanie tego napoju nastręcza trudności. Paniom polecam pulque o smaku brzoskwini albo innych słodkich owoców – to prawdziwe niebo w gębie!

FOT. MEXIKANISCHES FREMDENVERKEHRSBÜRO

Pulque – meksykański napój alkoholowy

 

Dużą popularnością cieszy się tutaj również michelada, czyli piwo z solą, ostrym sosem i przyprawami. Meksykanie nierzadko doprawiają też ten trunek owocami morza, np. krewetkami lub małżami. Taka wersja nazywa się wtedy vuelve a la vida („powrót do życia”). Ponoć nic tak nie stawia na nogi po całonocnej zabawie zakrapianej mezcalem, jak właśnie szklanka michelady.

 

SPÓJRZ NA ŚWIAT ZE SZCZYTÓW PIRAMID

Kolonialny Meksyk został zbudowany na ruinach kultur prekolumbijskich. W trakcie wizyty w tym kraju nie sposób więc ominąć pozostałości po dawnych cywilizacjach. Chichén Itzá na Jukatanie słynie z cienia, który pełznie po schodach Świątyni Kukulkána w równonoc wiosenną i jesienną niczym wąż. W stanie Oaxaca w centrum historycznym Monte Albán zobaczymy, na czym polegała gra w pelotę. W stanie Veracruz zachwycą nas ogromne olmeckie kamienne głowy, a w położonym w dżungli Palenque będziemy podziwiać umiejętności astronomiczne Majów. W stolicy kraju w świetnie zaprojektowanym Narodowym Muzeum Antropologicznym (Museo Nacional de Antropología) dowiemy się, kim byli Aztekowie, Majowie i Zapotekowie oraz jak wiele z ich dawnych wierzeń znajdziemy w obecnej kulturze Meksykanów. Ja uwielbiam siedzieć na szczycie 63-metrowej Piramidy Słońca (Pirámide del Sol) w kompleksie Teotihuacán, leżącym ok. 45 km na północny wschód od Ciudad de México, i zastanawiać się, jak wyglądał świat z perspektywy budowniczych tego dawnego ośrodka, ludu, który żył tutaj na długo przed Aztekami.

FOT. SECTUR EDO. DE MEXICO

Kompleks archeologiczny Monte Albán

 

PPRZETAŃCZ NOC W RYTMACH SALSY I CUMBII

Niemal wszyscy Meksykanie mają taniec we krwi. Chętnie pokażą nam kilka kroków i figur, jeśli ich o to poprosimy, ale najszybciej nauczymy się ich sami w praktyce w jednym z lokalnych barów z muzyką na żywo. Do najpopularniejszych gatunków należą salsa i cumbia.

Miłośnicy dobrej zabawy muszą natomiast koniecznie wziąć udział w najwspanialszej fieście w Meksyku – karnawale w Veracruz (Carnaval de Veracruz). To niewątpliwie jedna z największych tego typu imprez na świecie (w 2014 r. będzie miała miejsce od 25 lutego do 5 marca). Wstęp na widownię podczas tzw. Pierwszej Wielkiej Parady (Primer Gran Desfile) kosztuje ok. 15 zł, a ostatniego, dziewiątego dnia karnawałowego szaleństwa jest już darmowy. Na początku na oczach wszystkich pali się kukłę uosabiającą Zły Humor (Mal Humor), a na koniec organizuje się pogrzeb Juana Carnavala. Na przyportowej scenie codziennie występują za darmo międzynarodowe sławy, a główny plac miasta (Zócalo) na całe noce przemienia się w wielki parkiet dla tłumów tańczących salsę!

 

ODWIEDŹ DOM FRIDY KAHLO I DIEGA RIVERY

Chyba najbardziej rozpoznawalną meksykańską artystką na świecie jest Frida Kahlo (1907–1954). Co ciekawe, jej sława zaczęła się dopiero po śmierci malarki. Za życia pozostawała w cieniu swojego męża, uznanego muralisty Diega Rivery (1886–1957). Oboje mieszkali w stołecznej dzielnicy Coyoacán, która dzięki nim zmieniła się w ulubione miejsce tutejszej bohemy. Wśród jej spokojnych uliczek do dziś wyczuwa się ówczesny klimat. Można tu spotkać spacerującego boso Wojciecha Cejrowskiego, posiadającego dom w okolicy. W weekendy warto wybrać się na targ rękodzieła artystycznego, a w tygodniu przejechać się zabytkowym tramwajem oraz zwiedzić liczne galerie, w tym Muzeum Fridy Kahlo (Museo Frida Kahlo). Mieści się ono w La Casa Azul (Niebieskim Domu), gdzie żyła razem ze swoim mężem. Warto wspomnieć, że Diego Rivera był reprezentantem pierwszego typowo meksykańskiego nurtu artystycznego – muralizmu. Wraz z innymi wielkimi twórcami, takimi jak David Alfaro Siqueiros (1896–1974) i José Clemente Orozco (1883–1949), w pierwszej połowie XX w. ściągnął na Meksyk uwagę całego świata sztuki, a jego dzieła zapisały się na zawsze na kartach historii. Monumentalne malowidła muralistów zdobią ściany gmachów publicznych w całym kraju. Podróżnikom zainteresowanym tym nurtem polecam odwiedzić Szkołę Muralizmu w mieście Oaxaca (Escuela de Muralismo de Oaxaca). Prowadzi ją zakochany w Polsce Jesus Gonzalez-Gutierrez. Sama urocza Oaxaca uchodzi natomiast za nieoficjalną stolicę artystów.

 

ZNAJDŹ SWOJĄ RAJSKĄ PLAŻĘ

Meksykańskie wybrzeże Pacyfiku kojarzy się większości turystów ze słynnym Acapulco. Złote lata tego kurortu już jednak minęły, a tłumy plażowiczów upodobały sobie teraz inne miejscowości wypoczynkowe, w tym modne ostatnio Puerto Escondido w stanie Oaxaca – królestwo surferów. Brzeg Oceanu Spokojnego przypadnie do gustu również amatorom pustych plaż, którzy na pewno znajdą tutaj raj dla siebie. Osoby wolące jedynie popływać sobie rekreacyjnie powinny zdecydować się na nieco spokojniejsze akweny: Atlantyk lub Morze Karaibskie. W rejonie tego ostatniego zamiast obleganego Cancún radzę wybrać malownicze Tulum, zaciszną Isla Mujeres – Wyspę Kobiet, lub imprezowe miasto Playa del Carmen. Na zapalonych nurków na półwyspie Jukatan w Meksyku czekają natomiast cenoty, czyli jaskinie wypełnione niesamowicie przejrzystą i wyjątkowo ciepłą (osiągającą ok. 26–27° C) wodą. Fantastyczne formacje stalaktytów i stalagmitów tworzą w nich magiczny krajobraz.

 

PODARUJ KOMUŚ CUKROWĄ CZASZKĘ

Mój znajomy artysta tatuażu, który ma studio w meksykańskim San Cristóbal de Las Casas w stanie Chiapas, mówi, że nie ma dnia, żeby ktoś nie prosił go o wytatuowanie czaszki. W Meksyku nie wydaje się to jednak żadną osobliwością. W Dniu Wszystkich Świętych ludzie wręczają sobie tu cukrowe czaszki z imieniem obdarowywanego, które mają przynosić szczęście. Po ulicach miast przechadzają się mimowie przebrani za pierwszą damę Meksyku – dystyngowaną kobietę kościotrupa La Catrinę. Do ludowego panteonu świętych dołączyła natomiast Santa Muerte (Święta Śmierć). Samo podejście Meksykanów do umierania jest zupełnie inne niż nasze. Dla nich życie i śmierć łączą się ze sobą nierozerwalnie i są jak dwie strony tej samej monety. La Catrina swoje istnienie zawdzięcza rysownikowi nazwiskiem José Guadalupe Posada (1852–1913).

FOT. MEXIKANISCHES FREMDENVERKEHRSBÜRO

Wielobarwny karnawał w Veracruz

 

Na przełomie XIX i XX w. prezentował on ówczesne meksykańskie społeczeństwo jako sylwetki ludzkich szkieletów, niczym w średniowiecznych przestawieniach danse macabre. Święta Śmierć, odrzucana przez Kościół katolicki, stała się za to pocieszycielką i patronką wykluczonych: przemytników narkotyków, prostytutek czy homoseksualistów. Ten zaskakujący synkretyzm chrześcijaństwa i ludowych wierzeń ujrzymy m.in. na stołecznym targowisku Mercado de Sonora, gdzie figurki Santa Muerte leżą na jednym stoisku wraz z obrazkami z Jezusem i innymi świętymi. Na tym samym bazarze kupimy też akcesoria i mikstury do uprawiania białej i czarnej magii.


 

 

Artykuły wybrane losowo

Podróż dookoła Litwy

Delfina Zažeckė

www.nalitwie.com

<< Licząca sobie już ponad tysiąc lat historii Litwa to największy z krajów bałtyckich. Jest idealnym miejscem zarówno na weekendowy wyjazd, jak i dłuższe wakacje. Zachwyca odwiedzających spokojem, fantastycznymi widokami i mnóstwem możliwości aktywnego spędzania czasu. >>

 

Widok na fragment Starego Miasta w Kownie 

© ANDRIUS ALEKSANDRAVICIUS/KAUNAS IN

 

Piaszczyste plaże, krystalicznie czyste jeziora i bujne zielone lasy są jedynie małą częścią tego, co można zobaczyć na Litwie. Dajmy się więc porwać niezapomnianej przygodzie. Podróż w te strony przeniesie nas do świata, w którym ożywają mieszkańcy średniowiecznych zamków, damy z renesansowych dworów, a nawet postaci z najciekawszych bałtyckich legend.

Polska graniczy z Litwą od północnego wschodu. Dwa największe miasta w kraju naszych sąsiadów – stołeczne Wilno i Kowno – leżą mniej więcej 160 i 120 km od granicy. Mamy więc tutaj naprawdę niedaleko.

 

NIEZAPOMNIANE WILNO

Litewską stolicę trzeba zobaczyć chociaż raz w życiu. Główną jej atrakcją jest romantyczne Stare Miasto z wąskimi uliczkami, klimatycznymi kawiarenkami i zachwycającymi barokowymi budynkami. Górująca nad zabudowaniami Baszta Giedymina (Wieża Giedymina) to symbol Wilna. Z tarasu widokowego znajdującego się na jej szczycie rozpościera się niezapomniana panorama stolicy.

Podczas zwiedzania nie można tutaj pominąć Bazyliki Archikatedralnej św. Stanisława i św. Władysława i jej podziemi. Z katakumbami wiąże się wiele tajemnic, dramatów i historii miłosnych dotyczących największych władców Litwy, członków ich rodzin oraz najznamienitszych rodów Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Warto wybrać się też na spacer ulicą Zamkową (Pilies gatvė), prowadzącą przez niezwykłe zakątki Starego Miasta. Ulice będące jej przedłużeniem wiodą do jedynej ocalałej bramy miejskiej, nazywanej przez Litwinów Bramą Świtu (Aušros vartai), a w Polsce znanej jako Ostra Brama. Od kilku stuleci obrazowi Matki Boskiej Ostrobramskiej, znajdującemu się w tutejszej kaplicy, przypisuje się uzdrawiającą moc. Podczas swojej jedynej pielgrzymki na Litwę we wrześniu 1993 r. to właśnie tu papież Jan Paweł II odprawił mszę i spotkał się z wiernymi. Sam także modlił się przed cudownym obrazem.

Nie tylko główne ulice Starego Miasta zachwycają nieodpartym urokiem. Warto zejść z utartego szlaku, pobłądzić wąskimi, brukowanymi uliczkami i odnaleźć wyjątkową ulicę Literacką (Literatų gatvė) – artystyczną wizytówkę Wilna. Nie sposób przejść obojętnie również obok Kościoła św. Anny, który swoim urzekającym wyglądem skradł serce nawet samego Napoleona Bonapartego.

W trakcie wizyty w tym zachwycającym barokowym mieście nie wolno zapomnieć o atrakcjach znajdujących się poza obrębem historycznego centrum. Republika Zarzecze na prawym brzegu Wilejki to idealne miejsce na spacer lub spotkanie ze znajomymi w jednej z wielu klimatycznych kawiarenek. Na lunch warto wybrać się do restauracji „Paukščių takas” („Droga Mleczna”) mieszczącej się w wileńskiej wieży telewizyjnej na wysokości 165 m. Dzięki panoramicznym oknom i obrotowemu tarasowi, na którym stoją stoliki, można podziwiać stąd rewelacyjne widoki na okolicę.

Największą atrakcją Wilna są mniej więcej godzinne loty balonem nad Starym Miastem. Z kosza rozpościera się zapierająca dech w piersiach panorama. Po każdym locie pasażerowie otrzymują certyfikat oraz uświetniają niezwykłe wydarzenie kieliszkiem szampana.

 

Wilno zachwyca licznymi staromiejskimi ulicami z zabytkowymi kamieniczkami

© WWW.VILNIUS-TOURISM.LT

 

W DAWNEJ STOLICY

Po zwiedzeniu Wilna warto odwiedzić Troki i zobaczyć malowniczy zamek na jeziorze Galwe (Galvė). Niegdyś był on siedzibą wielkich książąt litewskich. Miasto pełniło z kolei funkcję stolicy Litwy. To właśnie z Troków pochodzi jedno z najpopularniejszych i najsmaczniejszych dań litewskiej kuchni – kibiny (pierogi z ciasta drożdżowego z farszem mięsnym).

Choć trocki zamek od razu przykuwa uwagę, nie jest jedyną atrakcją tego karaimskiego ośrodka. Warto też odwiedzić tu biały Dwór w Zatroczu (Užutrakio dvaras), znajdujący się na drugim brzegu jeziora Galwe. W należącej kiedyś do rodziny Tyszkiewiczów rezydencji dziś odbywają się koncerty muzyki poważnej oraz wystawy, na których zbiera się litewska śmietanka towarzyska. Podczas wizyty w posiadłości można również przejść się po parku urządzonym w stylu angielskim i obejrzeć stojące w nim rzeźby rzymskich bogiń.

                Poza tym w Trokach koniecznie trzeba wstąpić do jednej z karaimskich restauracji i zamówić tradycyjne lokalne danie – kibiny z jagnięciną i bulionem. Na zakończenie tak wspaniale spędzonego dnia warto wybrać się w rejs statkiem po niezmiernie malowniczej okolicy lub spędzić wieczór w centrum spa luksusowego, 5-gwiazdkowego hotelu Esperanza Resort & Spa, znajdującego się na południowy zachód od miasta, w bujnym lesie nad brzegiem pobliskiego jeziora.

 

Most prowadzący do średniowiecznego zamku na wyspie na jeziorze Galwe w Trokach

© TRAKŲ TURIZMO IR INFORMACIJOS CENTRAS

 

ZIELONE KOWNO

Położone w samym sercu Litwy Kowno zachwyca swoim wyjątkowym urokiem. Stare Miasto, usytuowane u zbiegu dwóch największych litewskich rzek, Niemna i Wilii, przyciąga tysiące zagranicznych turystów. Także sami kownianie często odwiedzają tę część Kowna ze względu na leżący w niej park, w którym pod rozłożystymi drzewami rosnącymi nad wodą można chwilę odpocząć i uciec od miejskiego zgiełku.

Główną atrakcją Starego Miasta jest częściowo zrekonstruowany w zeszłym stuleciu zamek. Nieopodal niego znajduje się najwyższy w kraju Ratusz, zwany białym łabędziem, oraz plac Ratuszowy z zachowaną do dziś oryginalną zabudową.

W Kownie są wyjątkowo piękne miejsca, o których nie wszyscy wiedzą. Jednym z nich jest dobrze ukryta Dolina Mickiewicza nieopodal Gaju Dębowego (Ąžuolyno Parkas), gdzie poeta spędzał każdą wolną chwilę, gdy mieszkał w sercu Litwy.

Na spacer idealnie nadają się okolice zespołu klasztornego w Pożajściu, położonego nad samym brzegiem Morza Kowieńskiego (Kauno marios), sztucznego zbiornika retencyjnego. Warto obejrzeć imponujące wnętrza tutejszego kościoła i skosztować wyśmienitych dań przygotowywanych w stworzonej na terenie zabytkowego kompleksu luksusowej restauracji „Monte Pacis”. W weekendy z pobliskiej przystani odpływa statek wycieczkowy zabierający turystów w malowniczy rejs po największym litewskim zalewie. Na kilka godzin przybija on do brzegu w pobliżu skansenu w Rumszyszkach (Lietuvos liaudies buities muziejus) – jednego z najciekawszych muzeów pod gołym niebem na Litwie.

 

WZDŁUŻ NIEMNA NAD BAŁTYK

Najszybszą drogą wiodącą z Kowna na wybrzeże jest autostrada Kowno–Kłajpeda, ale jeśli ktoś wybiera się w kierunku Bałtyku, powinien wziąć pod uwagę również inną trasę. Choć podróż nad morze trwa w tym przypadku dłużej, w jej trakcie można zobaczyć o wiele więcej.

Za najbardziej malowniczą drogę w kraju uchodzi ta biegnąca nad brzegami Niemna. Jednak bajeczne widoki to nie wszystko. Już ok. 10 km od Kowna w stronę Jurborka znajduje się przebudowany na pałac zamek w Czerwonym Dworze (Raudondvaris), należący niegdyś do rodziny Tyszkiewiczów. Nadal zachwyca on swoim wyglądem, a przeszklona, biała oranżeria zachęca do odwiedzin i zrelaksowania się nad filiżanką wyśmienitej kawy podawanej w środku.

Kolejnym przystankiem na trasie powinny być dwa wzgórza położone nad Niemnem, wchodzące w skład trzech wielońskich kopców (Veliuonos piliakalniai) – Zamkowe i wzniesienie z grobem Giedymina (ok. 1275–1341). Wierzono, że to właśnie tu podczas obrony zamku w Wielonie zginął wielki książę litewski Giedymin, założyciel Wilna. Wedle legendy mieszkańcy grodziska pochowali władcę i usypali na jego cześć kurhan. Stojący na wzgórzu obelisk poświęcony jest jego pamięci.

Wieżę Zamku w Raudaniu (Raudonės pilis) można zauważyć już z daleka. Z tarasu widokowego na jej szczycie rozciąga się wspaniały widok na okolicę. Po II wojnie światowej w zamku urządzono szkołę, która działa w nim do dziś. Warto przejść się także po pobliskim parku, w którym rośnie ponad 200-letni kasztan.

Potężne mury Zamku Giełgudów (Panemunės pilis – Zamku Poniemuń) przykuwają uwagę z oddali. Otoczona pięcioma kaskadowymi stawami renesansowa budowla jest obiektem, który koniecznie trzeba odwiedzić w trakcie podróży nadniemieńskim szlakiem. Na zainteresowanie w zamku zasługuje bogaty zbiór znalezisk archeologicznych i wieża widokowa. Poza tym funkcjonuje w nim 4-gwiazdkowy hotel Best Baltic Panemunės Pilis oraz restauracja podająca regionalne specjały.

Wzdłuż dalszego fragmentu nadniemeńskiego szlaku nie natrafimy już wprawdzie na monumentalne zamki, ale podczas pokonywania trasy prowadzącej przez Jurbork aż do miejscowości Šilutė (Szyłokarczma) będziemy mogli poznać Litwę od innej, mniej turystycznej strony. W Šilutė warto zatrzymać się na chwilę w centrum miasta, aby zobaczyć największy zegar w kraju, znajdujący się na wieży kościoła ewangelicko-augsburskiego.

 

NAD ZALEWEM KUROŃSKIM

Z Šilutė można wybrać się na Ruś (Rusnės sala), czyli położoną w delcie Niemna wyspę, uważaną za największą na Litwie (ok. 47 km² powierzchni). Co roku pod koniec czerwca odbywa się na niej jeden z największych festiwali muzycznych w kraju. Niedaleko leży również niezmiernie malowniczy zakątek, który koniecznie trzeba odwiedzić podczas wizyty w okolicy – przylądek Ventė. Znajduje się on nad brzegiem Zalewu Kurońskiego i przyciąga przede wszystkim osoby zainteresowane ornitologią. Ze względu na położenie na głównej trasie migracji ptaków od niemal wieku w tutejszej wsi działa stacja ornitologiczna, ze specjalną pułapką przeznaczoną do ich łapania. Dziennie obrączkowanych jest w tym miejscu nawet ponad 6 tys. osobników.

Ponad 750 lat temu na przylądku Ventė wzniesiono zamek. Zimowy lód i podnoszący się na wiosnę poziom wody nie pozwoliły zbyt długo przetrwać krzyżackiej siedzibie. Zamek nie został odbudowany, ale kamienie, które z niego pozostały, wykorzystano do postawienia pobliskiego kościoła.

Na przylądku Ventė stoi najstarsza z siedmiu latarni morskich na litewskim wybrzeżu. Pochodzi z połowy XIX w. Niedaleko niej zbudowano 250-metrowe molo, które ma chronić przylądek przed niszczącą siłą fal Zalewu Kurońskiego. Ventė od Kłajpedy dzieli tylko ok. 50 km.

 

POCZUĆ WIATR W ŻAGLACH

Zwiedzanie Kłajpedy najlepiej zacząć od najstarszej jej części. Do dziś znaleźć tu można wspaniale zachowane domy zbudowane z muru pruskiego, tak charakterystycznego dla tego regionu.

W mieście warto odwiedzić Muzeum Zegarów (Laikrodžių muziejus). W zbiorach placówki znajdują się mechanizmy wykorzystywane przez naszych przodków do pomiaru czasu w najróżniejszy sposób – przy pomocy piasku, słońca, wody, a nawet ognia. Kolekcja zgromadzonych tutaj zegarów zachwyci różnorodnością i liczbą nawet najbardziej wymagających odwiedzających.

Kłajpeda z pewnością wprawi w zachwyt turystów chcących spróbować tradycyjnych i regionalnych dań litewskich. Z tarasów portowych restauracji można podziwiać statki płynące rzeką Dangą (Danė). Warto wejść na pokład cumującego przy jej brzegu żaglowca Meridianas, żeby spróbować miejscowych specjałów oraz poczuć niepowtarzalną żeglarską atmosferę.

Wyjątkowe miejsce na spędzenie nocy w Kłajpedzie stanowi Michaelson Boutique Hotel. Ten jedyny w swoim rodzaju budynek, niegdyś wykorzystywany jako wenecki magazyn, znajduje się na liście litewskiego dziedzictwa kulturalnego ze względu na swoją wielką wartość historyczną. Wnętrze hotelu jest połączeniem XVIII-wiecznej architektury z komfortem i nowoczesnością.

Co roku w mieście odbywa się jedno z najważniejszych wydarzeń na Litwie – Święto Morza (Jūros šventė). Tysiące turystów zbiera się w porcie, aby obserwować Paradę Statków – wyjątkowy spektakl rozpoczynający obchody. Czarującą Kłajpedę warto odwiedzić także w czasie trwania największego w kraju festiwalu jazzowego (Klaipėdos Pilies Džiazo Festivalis), organizowanego zwykle na początku czerwca.

 

BLISKO NATURY

Wybrzeże litewskie przyciąga co roku mnóstwo turystów chcących odpocząć na przepięknych, piaszczystych plażach. Idealnym miejscem na zrelaksowanie się, jak również aktywny wypoczynek jest Mierzeja Kurońska. Malownicze osady, jak Preila i Pervalka (należące do miasta Neringa), położone nad brzegiem Zalewu Kurońskiego zachwycają ciszą i spokojem. Odwiedzające okolicę osoby mają wrażenie, że czas się tu zatrzymał.

Przepiękne tereny Parku Narodowego Mierzei Kurońskiej wspaniale nadają się na całodniową wycieczkę, w trakcie której podziwia się ruchome wydmy – tworzące je piaski przykryły opuszczone wioski rybackie. Bujne lasy stwarzają perfekcyjne warunki do obserwowania mieszkających w nich łosi, dzików i saren oraz ponad 300 różnorodnych gatunków ptaków.

W znajdującym się na Mierzei Kurońskiej niezmiernie interesującym Litewskim Muzeum Morza (Lietuvos jūrų muziejus) można poznać historię Bałtyku, zobaczyć wiele gatunków ryb, zaprzyjaźnić się z osieroconymi fokami, a nawet popływać z delfinami. To jedna z największych atrakcji w okolicy.

 

BURSZTYNOWA KRAINA

Niedaleko miejscowości Juodkrantė leży wyjątkowe miejsce o bajkowej nazwie. W Bursztynowej Zatoce (Gintaro įlanka) podczas nocy świętojańskiej odbywają się jedne z najhuczniejszych obchodów tego święta na Litwie. Przed ponad 150 laty w tutejszych wodach odnaleziono niezwykły skarb. W zatoce odkryto świetnie zachowane wyroby z bursztynu pochodzące jeszcze z epoki neolitu i brązu.

Z Juodkrantė warto wybrać się do parku drewnianych rzeźb znajdującego się na Wzgórzu Czarownic (Raganų kalnas). Wizyta w nim to niepowtarzalna okazja do poznania postaci z litewskich legend oraz bóstw z bałtyckiej mitologii. Mówi się, że od najdawniejszych czasów góra ta przyciągała nie tylko ludzi, ale też diabły i czarownice, które nocami urządzały w tym miejscu sabaty.

 

WIDOK Z WYDMY

Największym i najczęściej odwiedzanym przez turystów kurortem na wybrzeżu jest Nida, położona na południowym końcu litewskiej części mierzei. Charakterystyczne dla tego regionu biało-niebieskie chaty rybackie z czerwonymi dachami, rzeźbionymi drzwiami i okiennicami przyciągają uwagę oraz przypominają o historii i nie zawsze lekkim życiu rybaków mieszkających nad brzegami Zalewu Kurońskiego.

Świetny punkt widokowy w tej okolicy stanowi wydma Parnidžio (Parnidžio kopa) z zegarem słonecznym. Przy dobrej pogodzie można zobaczyć stąd nie tylko Morze Bałtyckie, ale i przylądek Ventė znajdujący się na przeciwnym brzegu Zalewu Kurońskiego. Mieszkańcy kurortu powiadają, że wydma gnana wiatrem przeszła kilka razy w historii przez miasteczko i stąd właśnie wzięła się jej nazwa, która znaczy Przechodząca przez Nidę.

 

W LETNIEJ STOLICY

Na miano letniej stolicy Litwy zasługuje z pewnością Połąga (Palanga). Szerokie, piaszczyste plaże stają się celem wycieczek nie tylko mieszkańców Wilna czy Kowna, ale również turystów z całej Europy. Poza błogim odpoczynkiem na plaży warto złożyć wizytę w Muzeum Bursztynu (Palangos gintaro muziejus) mieszczącym się w pałacu należącym niegdyś do rodziny Tyszkiewiczów.

Otoczona lasem posiadłość jest idealnym miejscem na spędzenie całego dnia na łonie natury. Przed głównym wejściem do pałacu rozpościera się ogród w stylu francuskim, a nieopodal znajduje się niewielkie zoo i ogród botaniczny z wieloma wyjątkowymi gatunkami roślin.

W Połądze koniecznie trzeba przejść się główną ulicą prowadzącą do najważniejszej atrakcji tego nadmorskiego kurortu – liczącego sobie już ponad 120 lat molo. Po drodze warto zatrzymać się w jednej z restauracji i spróbować regionalnego specjału, jakim jest zupa rybna.

 

KRAINA TYSIĄCA JEZIOR

Auksztota (Aukštaitija) to największy etnograficzny region Litwy. Leży we wschodniej części kraju. Nie sposób przeoczyć tu ogromnej liczby jezior. Właśnie w tych stronach, na granicy z Białorusią, znajdują się Dryświaty (Drūkšiai). To największe litewskie jezioro (ma powierzchnię ok. 45 km²). Warto też wybrać się do miejscowości Połusze (Palūšė), usytuowanej w jednym z najpiękniejszych regionów na Litwie. Nad brzegiem jeziora Lūšiai stoi nietypowy XVIII-wieczny, drewniany Kościół św. Jozafata, zbudowany bez wykorzystania ani jednego gwoździa. Należy do najbardziej rozpoznawalnych litewskich świątyń.

Niedaleko miasta Ignalino (Ignalina) znajduje się wzgórze, z którego szczytu rozciąga się olśniewająca panorama na sześć pobliskich jezior. Ladakalnis, czyli Góra Łady, to miejsce mistyczne. W zamierzchłej przeszłości miały być tu składane ofiary na cześć bogini harmonii, miłości i piękna – Łady. Każdy odwiedzający wzgórze powinien przynieść ze sobą kamień i zostawić go przy rosnącym na szczycie dębie. Podobno gwarantuje to łaski bogini i szczęśliwe życie.

 

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI

W zielonych lasach krainy tysiąca jezior znajdują się zachwycające rezydencje, których blask nie przeminął pomimo upływu wielu lat. Najbardziej imponujący z nich jest z pewnością Pałac w Pokrojach (Pakruojo dvaras), otoczony angielskim parkiem. Położony na rzeką Kroją (Kruoją) zespół pałacowy przyciąga swoim bajkowym charakterem turystów z całej Europy. Na jego terenie wyróżniają się niezmiernie malowniczy, pięcioarkadowy most oraz tama z XIX-wiecznym młynem.

Pałac w Pokrojach to nie tylko muzeum. Można w nim przenocować w przygotowanych dla gości eleganckich pokojach i spróbować regionalnych dań w pobliskiej karczmie. Warto pamiętać, że w każdy weekend pojawiają się tu postacie z przeszłości – dawni mieszkańcy rezydencji opowiadają tajemnicze historie związane ze swoim życiem, a młynarz częstuje odwiedzających miejscowymi przysmakami i domowym piwem.

 

POŚRÓD GWIAZD

Na północ od Wilna znajduje się wyjątkowe miejsce, w którym gwiazdy wydają się być niemal na wyciągnięcie ręki. Obserwatorium Astronomiczne w Malatach (Molėtų astronomijos observatorija – MAO) to jedyna tego typu placówka w Europie. Nie tylko zajmuje się ono obserwacją ciał niebieskich, ale również odpowiada na pytania dotyczące sensu istnienia człowieka we wszechświecie.

W obiekcie znajduje się jeden z największych europejskich teleskopów (o średnicy 165 cm). Jest on przeznaczony do użytku publicznego. Dzięki specjalnym teleskopom i filtrom w obserwatorium można oglądać nawet słońce. Oprowadzanie organizuje się przez całą dobę, w zależności od tego, którą z gwiazd lub planet chcą zobaczyć odwiedzający. Naprawdę warto się tutaj wybrać, nie tylko ze względu na charakterystyczną architekturę kompleksu. Można w nim dowiedzieć się, co kryje wszechświat.

 

Fontanna na jeziorze Druskonis w Druskiennikach

© CENTRUM INFORMACJI TURYSTYCZNEJ W DRUSKIENNIKACH

 

DLA ZDROWIA I URODY

Litwa to kraj idealny na aktywny wypoczynek, lecz także świetne miejsce na wyjazd w celu zrelaksowania się, skorzystania z odnowy biologicznej i podreperowania zdrowia. Za najstarsze litewskie uzdrowisko uchodzą Druskienniki (Druskieniki, lit. Druskininkai), znane też za granicą. Warto tu zatrzymać się w hotelu Grand Spa Lietuva z bogatą ofertą usług medycznych. Na terenie obiektu znajdują się m.in. park wodny ze strefą saun oraz jedna z najlepszych restauracji w mieście.

Urokliwe Druskienniki mają do zaoferowania o wiele więcej niż tylko wspaniałe zaplecze uzdrowiskowe. Świetnym sposobem na spędzenie czasu w tym popularnym kurorcie jest wybranie się w rejs statkiem w kierunku Wyspy Miłości. Dziś znajduje się na niej rezerwat przyrody, lecz w przeszłości prowadził tutaj most, dzięki któremu kuracjusze mogli dostać się na najpiękniejszą z plaż nad Niemnem.

W Druskiennikach warto odwiedzić Snow Arenę, gdzie białemu szaleństwu można oddawać się cały rok. Jest to idealne miejsce nie tylko dla narciarzy, lecz także snowboardzistów, dla których powstał znakomicie wyposażony obszar z rampami. W kompleksie znajduje się też wypożyczalnia sprzętu, bary i restauracje, w tym jedna usytuowana powyżej stoku. Do Snow Areny można dostać się kolejką linową z centrum kurortu. Jej trasa przebiega nad malowniczym Niemnem i wierzchołkami drzew. Choć podróż trwa jedynie kilka minut, widoki rozciągające się z okien wagonika sprawiają, że jest niezapomnianym przeżyciem.

Również położone niedaleko Kowna Birsztany (Birštonas) uważane są przez mieszkańców Litwy za znakomite miejsce na weekendowy wypad. To malownicze uzdrowisko ma wyjątkowy urok. Birsztany są o wiele mniej popularne niż Druskienniki, dzięki czemu nawet w sezonie można delektować się w nich ciszą i spokojem. Piękne widoki rozpościerające się z tutejszej Góry Witolda (Vytauto kalnas) na długo zapadają w pamięć. Smakoszy wód mineralnych zadowoli z pewnością fakt, że to właśnie w tej okolicy wydobywa się najbardziej znaną i docenianą litewską wodę mineralną Vytautas oraz równie charakterystyczną w smaku Birutė.

 

Wydanie Lato 2018

Ale Meksyk!

ROBERT PAWEŁEK

 

  FOT. MEXICO TOURISM BOARD

<< W promieniach gorącego tropikalnego słońca podróżnicy wyruszają przez półwysep Jukatan śladami dawnej cywilizacji Majów. Gdzieś tutaj praktykowano tajemnicze obrzędy. Układ gwiazd i planet decydował o życiu tysięcy ludzi. Dziś wspaniałym piramidom schodkowym, zamiast ołtarzy ofiarnych, towarzyszą stragany z pamiątkami. W głębi dżungli kuszą nurków fascynujące podziemne jaskinie – cenoty. A na strudzonych wędrowców czekają miękkie złote piaski Riwiery Majów (Riviera Maya). Czy można sobie wyobrazić lepszą wyprawę? >>

 

Na pierwszy rzut oka półwysep Jukatan wydaje się płaski jak… tortilla. W zdecydowanej większości wznosi się zaledwie kilka metrów nad poziomem morza. Z lotu ptaka widać niewysokie lasy tropikalne i sawanny przecięte prostymi jak strzała drogami. W pasie nadmorskim królują namorzyny. Ten z pozoru mało urozmaicony widok nie zapowiada wielkich atrakcji, jakie tu na nas czekają...

Więcej…

Stracić głowę dla Dominikany

MAGDALENA PIETRUSIŃSKA

<< Republika Dominikańska jest jednym z najczęściej odwiedzanych krajów na Karaibach. Jej niezmiernie urokliwe plaże, niepowtarzalna kultura, pyszne jedzenie, ciepli i radośni mieszkańcy czyni ją bardzo atrakcyjnym kierunkiem dla wielu turystów z różnych zakątków świata. Jak śpiewa o Dominikanie popularny piosenkarz merengue El Jeffrey: „Mi tierra, tiene palmeras (…), Mi tierra, tiene montañas (…), Mi tierra tiene su sol (…), Mi tierra tiene naranjos y tres mares que la besan”, czyli: „Moja ziemia ma palmy (…), Moja ziemia ma góry (…), Moja ziemia ma swoje słońce (… ), Moja ziemia ma pomarańcze i trzy morza, które ją całują”. >>

Więcej…