Bali-_Tanah_Loot.jpg

Popularna balijska świątynia Tanah Lot

©TOURISMUS-INDONESIEN.DE

KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

www.karolinasypniewska.pl

 

Indonezyjskie motto narodowe „Bhinneka Tunggal Ika”, czyli „Jedność w różnorodności”, idealnie określa to państwo położone na największym na ziemi Archipelagu Malajskim, złożonym z ponad 25 tys. wysp. Trudno znaleźć na naszym globie drugie takie miejsce, które może poszczycić się równie długą historią, bogactwem natury oraz wielokulturowością. Nowoczesne kurorty na znanej chyba każdemu na świecie wyspie Bali sąsiadują z historycznymi jawajskimi świątyniami. Z kolei wschodni kraniec kraju – Papua – to kraina rytuałów i wodzów wiosek, odcięta od rzeczywistości, jakby zatrzymana w czasoprzestrzeni. Jawa tętni życiem olbrzymiej stolicy Dżakarty, a sylwetki jej licznych wulkanów majaczą złowieszczo na horyzoncie. Poszukiwacze mocnych wrażeń będą mieli szansę zajrzeć w oczy słynnemu waranowi z Komodo. Zapaleni nurkowie zachwycą się wielobarwnym podwodnym królestwem okolic Bali. Czwarty najbardziej zaludniony kraj na ziemi to prawdziwy raj dla podróżników. 

04-rytualy1_.jpg

Baliem Valley Festival – wielkie święto plemion Dani, Lani i Yali

©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA


Republika Indonezji jest państwem wyspiarskim położonym między Oceanem Spokojnym a Indyjskim. W jej skład wchodzi 17508 wysp Archipelagu Malajskiego (niektóre powstają podczas silnego odpływu), z czego tylko ok. 6 tys. zostało zamieszkanych. Pięć największych z nich stanowią Sumatra, Jawa, Borneo (należące częściowo do Malezji i Brunei), Celebes (Sulawesi) i Nowa Gwinea (wschodni jej region znajduje się w granicach Papui-Nowej Gwinei). Kraj ten leży w Azji Południowo-Wschodniej i Oceanii (Nową Gwineę uznaje się za część Melanezji). Ogółem zajmuje powierzchnię powyżej 1,9 mln km2. Loty między indonezyjskimi wyspami traktowane są jak przejazdy lokalnym autobusem. Niektórzy bilety na nie kupują dopiero na lotnisku.

Populacja Indonezji wynosi ponad 255 mln osób. Indonezyjczycy dzielą się na ok. 300 różnych grup etnicznych władających niemal 740 odrębnymi językami i dialektami, z których kilka co jakiś czas umiera wraz ze śmiercią ostatnich posługujących się nimi ludzi. Funkcję języka urzędowego pełni indonezyjski (Bahasa Indonesia), powstały na bazie malajskiego. Uważa się go za dość łatwy do nauczenia, ponieważ nie posiada czasów, odmiany czasowników czy rzeczowników. Mniej więcej 87 proc. mieszkańców Indonezji stanowią muzułmanie, pozostali to przede wszystkim chrześcijanie (głównie protestanci), hinduiści, buddyści, konfucjaniści oraz wyznawcy wierzeń animistycznych. Ogromne dysproporcje panują w rozmieszczeniu ludności na poszczególnych wyspach – ponad 148 mln żyje na Jawie i Bali, które zajmują tylko 7,6 proc. powierzchni kraju. Z tego względu władze prowadzą politykę przesiedleń ubogich osób na dalekie odludne części archipelagu, co wiedzie do konfliktów pomiędzy grupami etnicznymi. Ich przedstawiciele znacznie różnią się od siebie – widać to szczególnie przy porównaniu Papuasów z ludźmi z Jawy. Na przestrzeni wieków mieszały się tu różne kultury za sprawą kontaktów handlowych. Dlatego w tym regionie osiedli Hindusi, Arabowie, Europejczycy oraz Chińczycy.

Fakty historyczne

Wyspy Indonezji zostały trwale zasiedlone ok. 2000 lat p.n.e. przez plemiona austronezyjskie, ale złożone struktury organizacyjne pojawiły się dopiero w VII i VIII w. n.e. Wówczas powstały państwa buddyjskie Śriwidźaja na Sumatrze i hinduistyczne Mataram (Medang) na Jawie. W XIII–XVI stuleciu dominację nad większością Archipelagu Malajskiego przejęło jawajskie królestwo Majapahit, którego szczyt potęgi przypadł na drugą połowę XIV w. Przez cały ten okres z kontynentu napływała do tego regionu ludność indyjska, co z czasem doprowadziło do wyparcia pierwotnych wierzeń przez hinduizm. Świadectwem tego procesu są m.in. sztuka Bali oraz wiele hinduistycznych świątyń na Jawie. Od VII stulecia coraz większą popularność zaczął natomiast zyskiwać buddyzm, zwłaszcza na Sumatrze. Sytuacja ponownie zmieniła się wraz z nawiązaniem przez wyspiarzy kontaktów handlowych z kupcami arabskimi. Od końca XIII w. rozpoczął się stopniowy proces islamizacji archipelagu. Ekspansja muzułmanów przyczyniła się do upadku królestwa Majapahit i powstania sułtanatów Mataram (1588–1681) i Banten (1527–1813).

Po założeniu w 1602 r. Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej na te tereny zaczęli napływać kupcy z Republiki Zjednoczonych Prowincji. Holendrzy podporządkowali sobie i skolonizowali wyspy w XIX i XX stuleciu, po stłumieniu powstań rdzennej ludności na Bali, Lombok, Sumatrze, Borneo i Celebesie. Od początku XX w. na archipelagu rozwijał się ruch narodowowyzwoleńczy. W rękach Portugalczyków, pierwszych Europejczyków, którzy dotarli do Indonezji, pozostawała wówczas jedynie wschodnia część Timoru. Wcześniej, na krótki okres, władzę nad całym regionem przejęły Francja (w latach 1806–1811) i Wielka Brytania (1811–1815). Wrócił on jednak w 1815 r. ponownie pod panowanie holenderskie.W czasie II wojny światowej archipelag znalazł się pod okupacją Japonii (1942–1945), a zaraz po jej zakończeniu (17 sierpnia 1945 r.) rozpoczęła się 4-letnia walka o wyzwolenie spod dominacji Holandii. Dopiero od 27 grudnia 1949 r. Indonezja mogła cieszyć się wolnością.

Kraj dążył do poszerzenia swojego terytorium i od 1963 r. sprawował kontrolę polityczną nad Irianem Zachodnim (zachodnia część Nowej Gwinei oraz wyspy do niej przyległe), a w latach 1975–1976 zbrojnie zdobył Timor Wschodni, dotychczasową kolonię portugalską, która pełną niepodległość ogłosiła dopiero w maju 2002 r.

Mistyczny świat

08-Karolina_aSypniewska-_Indonezja.jpg

Rytualne obmywanie ciała w balijskiej świątyni Tirta Empul

©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA



Selamat datang! – witają nas z uśmiechem na Bali (ponad 5,6 tys. km2 powierzchni, ok. 4,2 mln mieszkańców), wyspie tysiąca skrywanych marzeń, przyciągającej miliony turystów z całego świata. Niegdyś tak bardzo tajemnicza, egzotyczna i dla wielu niedostępna, dziś znajduje się na wyciągnięcie ręki. Zwłaszcza że od czerwca 2015 r. Polacy nie potrzebują wyrabiać wizy do Indonezji na okres pobytu do 30 dni. Ruch bezwizowy – oczywiście – obowiązuje na najpopularniejszym balijskim lotnisku Denpasar (Ngurah Rai International Airport).

Ta jedna z Małych Wysp Sundajskich (Nusa Tenggara) przyciąga globtroterów kulturą, sztuką, olśniewającymi krajobrazami, przepięknymi plażami i tysiącem świątyń. Tutejsza odmiana hinduizmu (hindu dharma) przetrwała trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów czy ekspansję islamu. Do największych skarbów tego miejsca należy jednak różnorodność podwodnego świata. Bez względu na stopień zaawansowania, każdy nurek znajdzie tu coś dla siebie. W płytkich, obfitujących w rafy i spokojnych zatoczkach koło miejscowości Tulamben i Amed lub opływanej morskimi prądami zatoce Amuk, nad którą leży balijska Candidasa (Candi Dasa), można spotkać większe drapieżne ryby, takie jak żarłacze grube (Triaenodon obesus – ang. whitetip reef sharks), a także tuńczyki czy tajemniczego samogłowa, zwanego inaczej Mola mola. W okolicy pobliskiej wyspy Nusa Penida natkniemy się na ogromne oceaniczne manty (Manta birostris) i ciągnące się kilometrami nietknięte ręką człowieka formacje rafowe.Nurkowanie wokół Bali dostarcza różnorodnych wrażeń i na długo pozostaje w pamięci. To jeden z takich uroczych zakątków świata, jakie bez wahania poleca się potem swoim znajomym i dokąd chętnie samemu się wraca.

Na szczególną uwagę w tym regionie zasługuje profesjonalny resort nurkowy we wspomnianym malowniczym miasteczku Candidasa – Benthos Bali Dive Resort, który stworzył nasz rodak Maciej Perepeczo. To idealna propozycja dla osób chcących poznać prawdziwe oblicze wyspy, stroniących od głośnych dyskotek, przepełnionych plaż i hoteli znanych z modnego kurortu Kuta. Tutaj nie znajdziemy wpływów masowej turystyki, a ujrzymy egzotyczną i różnorodną indonezyjską krainę. W pobliskiej świątyni spotkamy liczne małpki. Podczas takich odwiedzin musimy tylko bardzo uważać na okulary bądź aparaty, bo szybko mogą stać się łupem tych zwinnych zwierząt.

Boskie wulkany

Trzema fundamentami rzeczywistości Balijczyków są ryż, woda i religia. Uprawa pól ryżowych nie jest jedynie zwykłą działalnością rolniczą, to znacznie więcej. Lokalna społeczność łączy się i pomaga sobie we wszystkim: od przygotowań do wielkich świąt religijnych po decyzje polityczne i gospodarcze, a nawet rozwiązywanie problemów poszczególnych osób. Życie codzienne opiera się na współdziałaniu banjaru – kilku wielopokoleniowych rodzin oraz subaku – spółdzielni irygacyjnej koordynującej dystrybucję wody i podział prac polowych.

Zbiory z plantacji ryżu, kawy, kakaowca, pieprzu, wanilii, goździkowca, palmy kokosowej i trzciny cukrowej mają dość duże znaczenie dla gospodarki Bali. Jednak decydującą rolę w tym zakresie od wielu już lat odgrywa turystyka (mimo zamachów terrorystycznych przeprowadzonych w 2002 i 2005 r.). Zarówno pod względem duchowym, jak i krajobrazowym ważny element oblicza wyspy stanowią również trzy potężne wulkaniczne szczyty: Batur (1717 m n.p.m.), Batukaru (2276 m n.p.m.) oraz najświętszy z nich Agung (3142 m n.p.m.). Ten ostatni to centrum balijskiego wszechświata, siedziba bogów i źródło wody. Co ciekawe, według wierzeń mieszkańców właśnie bogowie mogą wywołać wybuch wulkanu, aby ukarać ludzi za brak należytego szacunku lub inne przewinienia. Niedawno grupa turystów przyłapana na robieniu sobie nagich zdjęć na wierzchołku tutejszej góry została skazana na karę więzienia. Dlatego lepiej nie postępować wbrew lokalnym zwyczajom.

Garuda i sztuka

Bali to wyspa niezmiernie różnorodna. Odkryjemy na niej m.in. jeden z najpotężniejszych posągów na świecie, który ma osiągnąć ostatecznie wysokość ok. 120 m i szerokość 64 m. Olbrzymi Wisznu dosiadający Garudę (stworzenie o głowie orła i ciele człowieka) znajduje się w interesującym Parku Kulturowym Garuda Wisnu Kencana (Garuda Wisnu Kencana Cultural Park) w Ungasan. Monument ma symbolizować podróż ludzkości ku nowemu tysiącleciu, tak jak Statua Wolności przypomina o niepodległości Ameryki, a wieża Eiffla jest świadectwem rewolucji przemysłowej w Europie.

Warto zobaczyć również balijską świątynię Tanah Lot („Ziemia w morzu”), którą założył w XVI w. bramin Dang Hyang Nirartha (Danghyang Nirartha, znany też jako Pedanda Shakti Wawu Rauh). Podczas przypływu budowla wygląda, jakby stała na wodzie, gdyż wznosi się na wielkiej skale położonej nieopodal brzegu. Turystom musi wystarczyć oglądanie kompleksu z zewnątrz, ponieważ tylko wierni mogą wejść do środka. Mieszkańcy przynoszą tu dary w postaci jedzenia, kwiatów i figurek z liści palmowych. Życie religijne skupia się wokół ceremonii składania ofiar i oczyszczania. Codzienną daninę zwaną canang sari stanowią kwiaty i garść ugotowanego ryżu umieszczone na palmowym liściu, skropione świętą wodą i odymione kadzidłem. Wyznawana na Bali odmiana hinduizmu (hindu dharma) łączy tę religię z animizmem i kultem przodków. Wyjątkowym jej rysem jest fakt, że Balijczycy jednakowo czczą bogów i demony, a utrzymanie równowagi między tymi dwiema siłami umożliwiają im rytuały.

Po drugiej stronie

Na wschód od Bali rozciąga się reszta archipelagu Małych Wysp Sundajskich. Na prowincję Małe Wyspy Sundajskie Zachodnie (Nusa Tenggara Barat) składają się m.in. Lombok i Sumbawa. Z kolei okręg administracyjny Małe Wyspy Sundajskie Wschodnie (Nusa Tenggara Timur) tworzą Flores, Sumba, Komodo, Sawu, Roti, zachodnia część Timoru i pobliskie mniejsze wysepki. Ten ostatni zakątek stanowi jedno z niewielu miejsc w Indonezji, w którym zdecydowanie przeważają chrześcijanie (ok. 90 proc. ludności). Coraz ważniejszą rolę odgrywa tutaj turystyka.

W bezpośrednim sąsiedztwie Bali leży Lombok. Na tej niezmiernie malowniczej wyspie o powierzchni 4750 km2 wznosi się drugi najwyższy wulkan kraju – Rinjani (3726 m n.p.m.). Oba lądy (Bali i Lombok) oddziela tzw. linia Wallace’a, która wyznacza granicę między ich odrębnymi klimatami oraz całkowicie odmienną florą i fauną. Według tego podziału Bali zalicza się do regionu azjatyckiego, a Lombok – australijskiego.

Głównym ośrodkiem turystycznym w tym pięknym rejonie Indonezji jest miejscowość Senggigi położona u zachodnich brzegów wyspy. Funkcję stolicy administracyjnej całej prowincji Małe Wyspy Sundajskie Zachodnie pełni tutejsze ponad 400-tysięczne miasto Mataram. Wśród miłośników nurkowania (i nie tylko!) dużą popularnością cieszą się trzy pobliskie Wyspy Gili: Gili Trawangan, Gili Meno i Gili Air. Ich wyjątkowa atmosfera pozwala oderwać się od rzeczywistości i naładować baterie. Warunki do obserwacji podwodnego świata w tej okolicy są wręcz idealne. Lombok ma zdecydowanie mniej komercyjny charakter niż Bali. Centra dla nurków (oraz surferów) powstały tu również na południowo-zachodnim półwyspie i na południowej plaży Kuta (Kute).

Ta „wyspa tysiąca meczetów” słynie głównie z gamelanów (indonezyjskich zespołów muzyki tradycyjnej) i ceramiki znanej na całym świecie. Jak na Indonezję przystało, Lombok jest zróżnicowany pod względem kulturowym, religijnym i etnicznym. Liczba jego mieszkańców wynosi ok. 3,5 mln osób, z czego 85 proc. stanowią Sasakowie. Reszta to Balijczycy, Chińczycy, Jawajczycy i Arabowie. Obok siebie na wyspie żyją zarówno hindusi i muzułmanie, jak i chrześcijanie oraz ateiści. Podczas świąt obchodzonych w listopadzie lub grudniu przy pełni księżyca w XVIII-wiecznym kompleksie sakralnym Pura Lingsar spotkamy wyznających hinduizm Balijczyków i muzułmańskich Sasaków. Lombok oferuje nie tylko wspaniałe warunki do nurkowania czy surfingu, ale także świetne tereny do uprawiania turystyki trekkingowej. Zachodnią jego część pokrywa niezmiernie bujna zielona roślinność. 

Sen na Jawie

Nie istnieje właściwa odpowiedź na pytanie, jaką wyspę najlepiej wybrać podczas wizyty w Indonezji, tak wiele każda z nich potrafi zaoferować. Na pewno warto odwiedzić Jawę, bo skrywa ona mnóstwo jedynych w swoim rodzaju skarbów. Jawajska Yogyakarta (wym. Dżogjakarta) to prawdziwe miasto muzeum obfitujące w liczne atrakcje kulturalne. Jego serce wyznacza XVIII-wieczny rozległy pałac sułtański Keraton (Kraton). Budowa obiektu rozpoczęła się w 1755 r., a mieszkał w nim sułtan Hamengkubuwono I, uważany za władcę wszystkich bóstw. Po miejskich ulicach polecam pojeździć becakiem, czyli rikszą rowerową. Poza tym musimy koniecznie zakupić indonezyjski batik (tkaninę malowaną przy użyciu specjalnej techniki z wykorzystaniem wosku) lub posłuchać gamelanu. W Yogyakarcie działa prowadzone przez Polaka Piotra Śmieszka i jego żonę Arun biuro Lombok Tour & Travel, organizujące wakacje w Indonezji rodakom znad Wisły.

W tym praktycznie muzułmańskim kraju najpopularniejszymi świątyniami nie są wcale meczety, lecz dwa inne kompleksy sakralne – hinduistyczny Prambanan i buddyjski Borobudur. Obydwa znajdują się na Jawie i właśnie je co roku odwiedzają miliony turystów z całego świata. Ten drugi jest jednym z największych zabytków buddyzmu na ziemi. Olbrzymią stupę wznoszono od ok. 770 do 825 r. podczas stosunkowo krótkiego panowania dynastii Śailendrów w środkowej części wyspy, zatem ponad 300 lat wcześniej niż Angkor Wat w Kambodży i mniej więcej tyle samo przed położeniem kamienia węgielnego pod budowę Katedry Notre-Dame de Paris w stolicy Francji. Najpewniej nigdy nie poznamy pełnego znaczenia Borobudur jako obiektu religijnego. Szacuje się, że nad świątynią pracowało ok. 30 tys. kamieniarzy i rzeźbiarzy, 15 tys. innych robotników fizycznych i tysiące murarzy. Jednak ponad wiek po zakończeniu budowy cały kompleks i jego okolice zostały opuszczone (prawdopodobnie między 928 a 1006 r). Przypuszcza się, że w tym samym czasie wydarzył się gwałtowny wybuch sąsiedniego wulkanu, w wyniku którego stupę przysypał popiół. Prawdopodobnie gdyby nie ogromna pomoc organizacji UNESCO (duże prace restauracyjne trwały w latach 1975–1982), Borobudur nigdy nie nabrałby tak wielkiego blasku, jakim szczyci się obecnie. Na szczęście kompleks sakralny wyszedł cało z niszczycielskiego trzęsienia ziemi w 2006 r., które – niestety – zrujnowało hinduistyczną świątynię Prambanan. Zbudowano ją dla upamiętnienia zwycięstwa króla Rakaiego Pikatana z dynastii Sandżaja nad Balupatrą, ostatnim przedstawicielem Śailendrów w środkowej części Jawy. Wznoszenie zespołu architektonicznego dedykowanego Śiwie, Wisznu i Brahmie ukończono ok. 850 r. W kolejnym stuleciu (w latach 30. X w.) jego konstruktorzy go opuścili, wskutek czego popadł w ruinę. Mimo iż pierwsze prace remontowe ruszyły już w 1918 r., zostały zakończone dopiero w 1953 r. Gdy 27 maja 2006 r. silne trzęsienie ziemi nawiedziło okolicę, nie tylko pochłonęło ok. 6 tys. ofiar, lecz także uszkodziło częściowo Prambanan.

Polskie specjały na Flores

W podróżach zawsze kochałam nieprzewidywalność i niespodzianki. Podczas przemierzania Flores, przepięknej wyspy kwiatów, przydarzyła mi się zaskakująca przygoda – w rybackim miasteczku Labuan Bajo poznałam polskiego księdza z zakonu werbistów. Gdy jeden z wyspiarzy dowiedział się, że pochodzę z Polski, zadzwonił do ojca Stanisława Wyparły, znanego wśród miejscowych jako Padre Stanis. Okazało się, że duchowny działa tutaj od niemal 50 lat, wybudował 15 kościołów, szkoły, drogi i mosty, a w dzień mojej wizyty akurat obchodził 50-lecie święceń kapłańskich. Uroczystość w świątyni przyciągnęła wszystkich mieszkańców osady, która jako nieliczna w Indonezji jest w prawie 100 proc. chrześcijańska. Niestety, ksiądz Stanisław Stanis Wyparło zmarł 14 kwietnia 2013 r. w szpitalu w Cancar na Flores. W Labuan Bajo kochał go praktycznie każdy i dzięki niemu nawet w tak odległej od naszej ojczyzny części globu ludzie wiedzą, co to bigos i pierogi. Jak widać, rodaka można spotkać również niemal na krańcu świata.

W Indonezji koniecznie trzeba spróbować niepowtarzalnej i jednej z najdroższych na ziemi kaw – kopi luwak. Co ciekawe, jej ziarna wydobywa się z odchodów łaskuna muzanga, popularnie zwanego cywetą. Ten indonezyjski drapieżny ssak, podobny do łasicy i zachowujący się w sytuacjach zagrożenia jak skunks, zjada najdorodniejsze owoce kawowca. Potem wydala z kałem lekko nadtrawione i sfermentowane nasiona. Ziarna, które przeszły przez przewód pokarmowy łaskuna muzanga, tracą gorycz, za to kawa z nich zaparzona zyskuje jedyny w swoim rodzaju smak i aromat. Rocznie wytwarza się tylko 300–400 kg produktu, co przekłada się na niezmiernie wysokie ceny, jakie osiąga na rynku. Filiżanka napoju kosztuje nawet 30 dolarów amerykańskich.

Pacyfik i Ocean Indyjski opływające Archipelag Malajski kryją przepiękne, kolorowe podwodne królestwo. Jego bogactwo zachęca do snorkelingu, czyli pływania po powierzchni wody z maską i rurką, czy nurkowania z profesjonalnym sprzętem. Mnie u wybrzeży morza Flores udało się zajrzeć do świata magicznych diabłów morskich, tzn. wielkich płaszczek zwanych mantami. Godzinami mogłabym obserwować te niesamowite ryby, które osiągają długość do 5 m i posiadają płetwy o rozpiętości nawet do 9 m. Trudno uwierzyć, że unoszące się z gracją dookoła mnie stworzenia ważyły ponad tonę. Manty niespodziewanie wyłaniały się z głębin, zwalniając przy nas tempo. Miałam wrażenie, że to one bacznie wpatrują się w nas, siedzących na dnie morza przybyszów z lądu.

Spojrzeć w oczy waranowi

Innym niecodziennym przeżyciem było spotkanie z największymi jaszczurkami na ziemi, nazywanymi smokami z Komodo, w Parku Narodowym Komodo. Warany zamieszkują obecnie Małe Wyspy Sundajskie: Komodo, Rinkę (Rincah), Flores, Gili Motang i Padar. Ich liczba z roku na rok maleje i obecnie wynosi 4–5 tys. sztuk. Gatunkiem zagrożonym stały się głównie dlatego, że są kanibalami. Z tego względu zaraz po wykluciu małe jaszczurki przez dwa lata żyją wysoko pośród drzew, żywiąc się owadami i gekonami. Widok dorosłych nawet 3-metrowych waranów, ważących zwykle ok. 70 kg, przyprawił mnie o ciarki na całym ciele. Szczególnie że te dzikie stworzenia oglądałam w ich naturalnym środowisku. Po parku oprowadzał mnie strażnik, którego jedyną bronią był rozwidlony na końcu patyk. Wydawało mi się to mało przekonującą ochroną przed jadowitym zwierzęciem, którego ugryzienie powoduje śmierć w przeciągu tygodnia. Na samej wyspie można zatrzymać się na kempingu, na którym dookoła kuchni zawsze krąży jakiś głodny tutejszy smok. Lepiej więc nie wychodzić po zmroku...

Przedstawicielkami niezwykłej indonezyjskiej przyrody są też jedne z najmniejszych małpiatek na świecie. Dużą atrakcję północnej części Celebesu (Sulawesi) stanowi Park Narodowy Bogani Nani Wartabone, w którym o zachodzie słońca wypatrzymy osiągające tylko ok. 100–130 g i mające ogromne oczy wyraki upiory. Te małe zwierzęta spoglądają z drzewa na przybyszów, a potem przeskakują na kolejne gałęzie w poszukiwaniu owadów. Najłatwiej obserwuje się je, kiedy zapada zmrok, ponieważ wtedy wyruszają na żer.

Zaginiony świat

W trakcie mojej podróży po Indonezji zdecydowałam się także na przelot do Jayapury położonej na dalekim wschodzie kraju, na Nowej Gwinei, aby odwiedzić plemiona, u których zatrzymał się czas. Najpierw dotarłam do miasta Wamena w sercu Doliny Baliem. Do niektórych wiosek można dojechać małymi vanami, a dalej w góry powędrować z plecakiem. Im głębiej się zapuścimy, tym więcej tradycyjnie ubranych ludzi i nietkniętych cywilizacją osad znajdziemy. Sam region został odkryty całkiem niedawno, bo dopiero w 1938 r. Ze względu na położenie na wysokości ok. 1600–1700 m n.p.m. panuje tu klimat górski i bardzo zmienna pogoda. Żyjące w tej okolicy plemiona Dani oraz Yali i Lani reprezentują pierwotną kulturę ludu gór. Mężczyźni chodzą praktycznie nago, a na penisy zakładają tzw. koteki, czyli wydrążone owoce tykwy, które przymocowuje się tasiemką bądź sznurkiem do ciała. Nos zdobią natomiast kłami dzików. Ich ciała pokrywa czasem błoto. Kobiety z kolei noszą tylko trawiastą spódnicę. Na głowę zakładają zawsze dekoracje zrobione z kłów, liści bądź skór zwierząt.

Prowincja Papua Zachodnia przed 2007 r. nazywała się Irian Jaya Zachodni. Jej rdzenni mieszkańcy to Melanezyjczycy o czarnej skórze i gęstych, kręconych włosach. Wyglądają bardzo podobnie do Papuasów z Papui-Nowej Gwinei i bliżej im do nich niż do biznesmena z Jawy. W części Doliny Baliem żyją w drewnianych chatach z typowymi owalnymi dachami. W środku leży siano, czasem chodzą świnie (traktowane często jako członkowie rodziny). Centrum domu wyznacza miejsce do gotowania, przy którym gromadzi się zazwyczaj cała rodzina. Wnętrze jest bardzo ciemne, nie ma tu okien, a światło wpada jedynie przez małe drzwi. Podczas trekkingu przez Baliem zawsze witaliśmy się z każdym spotkanym po drodze miejscowym. Uściskom dłoni, uśmiechom i krótkim rozmowom nie było końca. Zauważyliśmy jednak, iż niektórym kobietom brakowało kilku palców, czasami tylko kciuka. Okazało się, że obcina się im je, gdy umiera im ktoś z najbliższych krewnych, najczęściej mężczyzna, po to, aby zapomniały o bólu psychicznym, kiedy pojawi się fizyczny. W jednej z wiosek, noszącej nazwę Jiwika, wyjęto dla nas z ciemnej chaty mniej więcej 360-letnią mumię wodza. Jej mieszkańcy są dość przyzwyczajeni do widoku białych. Próbują nawet podwyższać cenę za zobaczenie zmumifikowanego przywódcy, więc trzeba się mocno z nimi targować. Na terenie Doliny Baliem można wciąż zobaczyć trzy tak zakonserwowane ciała. Coroczny Baliem Valley Festival (w tym roku odbywający się od 6 do 8 sierpnia) przyciąga tutaj tysiące turystów z całego świata, więc polecam zaszyć się na kilka dni w górach, aby spotkać niesamowicie życzliwych ludzi.

Podczas wędrówek po tym regionie natrafiliśmy również na dzieci, które chwaliły się nam swoją zręcznością i zaradnością. Poczęstowały nas ustrzeloną przez siebie z procy i upieczoną jaszczurką. Ja dostałam do zjedzenia nóżkę, niezmiernie żylastą i gumiastą. Starałam się jednak okazać zadowolenie z otrzymanego przysmaku, w końcu wpatrywała się we mnie gromadka małych, ale dumnych z siebie przedstawicieli rdzennego ludu. W wielu wioskach znajdują się też kościoły. W niedzielę uczestniczyliśmy więc we mszy razem z tradycyjnie ubranymi (czyli prawie nagimi) miejscowymi. Wielu z nich witało się z nami, a dzieci nie spuszczały z nas wzroku. Te okolice słyną również z toreb noken. Wyplata się je kilka tygodni, a nosi się w nich nie tylko niemowlęta, lecz także trawę czy warzywa, owoce i wszystko, co można znaleźć w dżungli.

Okiełznać Bromo

BROMO_KIAT.jpg

Wulkan Bromo na Jawie należy do najaktywniejszych w Indonezji

©MINISTRY OF CULTURE & TOURISM, REPUBLIC OF INDONESIA



Oprócz obserwowania dzikich zwierząt i poznawania fascynujących rdzennych plemion, w Indonezji warto też wspiąć się na jeden z wielu czynnych wulkanów. Ja postanowiłam dotrzeć do krateru samego groźnego Bromo (2329 m n.p.m.) wznoszącego się we wschodniej części Jawy. Aby ujarzmić nieprzewidywalną górę, po rozmowie z lokalnymi mieszkańcami zdecydowałam się wrzucić do otwartej paszczy stratowulkanu bukiet świeżych kwiatów. Osiadli w okolicy Hindusi wierzą, że taki dar uspokaja Bromo, który wydaje się spać i złowieszczo pochrapywać przez bulgoczącą lawę.

Choć co roku niejeden kataklizm nęka którąś z indonezyjskich wysp, Indonezyjczycy na pytanie Apa kabar? („Jak się masz?”) zawsze odpowiadają z szerokim uśmiechem Bagus! („Dobrze!”). To właśnie ci niezmiernie otwarci, przyjaźni ludzie sprawiają, że do tego wyspiarskiego kraju chce się wracać, bo w końcu zostało w nim jeszcze tyle do odkrycia…

Artykuły wybrane losowo

Na krańcu świata na Madagaskarze

MAGDALENA MOLL-MUSIAŁ

<< Madagaskar to kraj bujnej przyrody i niezwykłych bogactw naturalnych. Choć nie bardzo przypomina kadry z popularnej serii filmów animowanych amerykańskiej wytwórni DreamWorks, niewątpliwie zachwyca wielkimi baobabami, wesołymi lemurami katta, osobliwymi gadami kameleonami i drapieżnymi fossami. Tropikalny las, dziewicze plaże, pustynie i sawanny stwarzają znakomite warunki do pieszych wycieczek, a ciepłe wody Oceanu Indyjskiego świetnie nadają się do żeglarstwa, wędkarstwa, snorkelingu czy nurkowania. Dlatego Madagaskar stanowi wymarzony kierunek dla osób kochających przyrodę i amatorów aktywnego wypoczynku. >>

Więcej…

Euro 2012 – szczęśliwa trzynastka

MICHAŁ DOMAŃSKI

 


   FOT STADION.LVIV.UA

Milowymi krokami zbliżają się XIV Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2012, oficjalnie UEFA EURO 2012™. Do ich rozpoczęcia pozostało już jedynie kilkadziesiąt dni. Odbędą się one w Polsce i na Ukrainie od 8 czerwca do 1 lipca br. Jest to największa impreza sportowa na Starym Kontynencie i trzecia – pod względem zainteresowania kibiców i widzów – na całym globie (po Letnich Igrzyskach Olimpijskich i Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej). Turniej zacznie się na Stadionie Narodowym w Warszawie i zakończy na Stadionie Olimpijskim w Kijowie. Mistrzostwa zagoszczą jeszcze na 6 innych obiektach piłkarskich: Stadionie Miejskim we Wrocławiu, PGE Arenie w Gdańsku, Stadionie Miejskim w Poznaniu, Donbass Arenie w Doniecku, Stadionie Metalist w Charkowie oraz Arenie Lwów we Lwowie. Większość z 8 miast gospodarzy UEFA EURO 2012™, a także centrów pobytowych, ośrodków treningowych reprezentacji narodowych uczestniczących w turnieju, jak np. Kraków, Kołobrzeg, Jachranka, Sopot czy Wieliczka, to popularne kierunki turystyczne. Podczas mistrzostw rozegranych zostanie 31 meczów, w tym 15 w naszym kraju. W imprezie uczestniczyć będzie 16 drużyn. W Polsce zamieszka w sumie 13 reprezentacji narodowych, a na Ukrainie tylko 3. Z tego powodu to właśnie do nas, a nie do naszych wschodnich sąsiadów, przyjedzie zdecydowanie więcej kibiców piłkarskich i turystów z całej Europy (i nie tylko!).

Więcej…

Indie, jakich jeszcze nie znacie

Hampi Karnataka 1

Ruiny stolicy Imperium Widźajanagaru w wiosce Hampi w Karnatace

© MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA/INDIA TOURISM FRANKFURT

 

ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

Indii nie sposób ogarnąć umysłem, nie da się ich opisać tak po prostu i nie łatwo też je zrozumieć. Niezwykłe bogactwo sąsiaduje tu ze skrajną biedą, kilkunastomilionowe miasta stanowią jaskrawy kontrast dla nieskończonych przestrzeni wokół uśpionych wiosek, a zestawienie zapierających dech w piersiach szczytów Himalajów położonych na północy ze słonecznymi i piaszczystymi tropikalnymi plażami południa wydaje się abstrakcją. W powszechnej świadomości ten kraj kojarzy się na ogół z ubóstwem, Mahatmą Gandhim, świętymi krowami, zaklinaczami węży i dziwnie wyglądającymi joginami, ale to tylko część prawdy o nim. W rzeczywistości każdy znajdzie tutaj coś dla ciała i dla ducha.

 

Indie często budzą skrajne emocje i nigdy nie pozostawiają obojętnym. To kraj pełen tajemnic, kontrastów i zagadek. Rozwinęła się tu jedna z najstarszych kultur na świecie. Dzisiejsze Indie są prawdziwą mozaiką kulturową, o czym świadczą zabytki różnych epok, rozmaite rodzaje tańców i muzyki oraz charakterystyczne dla regionów zwyczaje. Jednak żeby się o tym przekonać, trzeba odwiedzić ten olbrzymi kraj i poznać go samemu. Niektórzy mówią, że można go albo pokochać, albo znienawidzić. Polecam otworzyć się na nowe doznania i dać się oszołomić feerią barw, dźwięków, zapachów i różnorodnością tej wyjątkowej krainy.

 

Republika Indii leży w Azji Południowej i zajmuje większość subkontynentu indyjskiego (niemal 3,3 mln km²). Jej północną granicę wyznaczają łańcuchy górskie – Karakorum i Himalaje. Najwyższym szczytem jest Kanczendzonga (8586 m n.p.m.), czyli trzeci najwyższy ośmiotysięcznik na świecie. Dalej na południe rozciąga się Nizina Hindustańska, na którą składa się pustynia Thar oraz niziny: Indusu, Gangesu i Brahmaputry wraz z deltą Gangesu i Brahmaputry. Niemal cały Półwysep Indyjski zajmuje wyżyna Dekan. Większość terytorium Indii leży w strefie klimatu zwrotnikowego monsunowego. W zachodnim rejonie Niziny Hindustańskiej występuje klimat zwrotnikowy suchy, a w Himalajach i Karakorum – podzwrotnikowy górski, chłodny. Zimy w kraju są łagodne, zwłaszcza w regionach południowych. W marcu, kwietniu i maju panują największe upały. Przed wyjazdem warto sprawdzić, czy nie zaskoczy nas pora deszczowa (od czerwca do września). Mnie za pierwszym razem spotkała właśnie taka niespodzianka.

 

KULTUROWA MIESZANKA

 

Indie to drugi pod względem liczby ludności kraj świata. Dziś mają ponad 1,3 mld mieszkańców. Każdego roku rodzi się tu niemal 26 mln dzieci. Większość ludzi zamieszkuje dolinę Gangesu i Nizinę Hindustańską. Indie są bardzo zróżnicowane etnicznie – o podziale na poszczególne grupy decyduje zwykle język. Ok. 54 proc. ludności kraju posługuje się hindi. Poza tym żyją tutaj jeszcze m.in. Bengalczycy, Telugowie, Marathowie, Tamilowie, Kannadowie, Gudźaratowie czy Keralczycy. Obowiązującym w państwie ustrojem jest republika związkowa. Kraj dzieli się na 29 stanów i 7 terytoriów (w tym jedno stołeczne). Panuje w nim system kastowy, który z góry określa przynależność osób do konkretnej grupy.

 

Większość mieszkańców Indii wyznaje hinduizm (ok. 80 proc.). Stanowi on właściwie zbiór różnych wierzeń. Niektórzy twierdzą, że istnieje aż 330 mln hinduistycznych bogów i bóstw. Korzenie hinduizmu sięgają rozwoju kultury Ariów, którzy z Azji Środkowej zawędrowali na terytorium dzisiejszego kraju. Tekstami sakralnymi hinduistów są Wedy (z sanskrytu „wiedza”). Jedną z nich jest Rygweda – sanhita (czyli zbiór) składająca się z 1028 hymnów zgromadzonych w 10 kręgach (mandala). Uchodzi ona za najstarszy zabytek literatury indoaryjskiej.

 

W Indiach funkcjonuje ponad 1700 języków i dialektów. Status oficjalnych dla całego kraju mają hindi i angielski. Poza tym uznaje się jeszcze 21 języków regionalnych, które pełnią funkcję urzędowych w poszczególnych stanach. Co ciekawe, konstytucja z 1950 r. zakładała wycofanie angielskiego z użytku i zastąpienie go hindi, tak się jednak nie stało. Obecnie większość mieszkańców północnych regionów jest dwu-, trzy-, a nawet czterojęzyczna.

 

Najpopularniejszy wśród turystów rejon Indii stanowi tzw. Złoty Trójkąt. Jego wierzchołki wyznacza Delhi oraz miasta: Agra z mauzoleum Tadź Mahal (jeden z 7 Nowych Cudów Świata) i Dźajpur (stolica Radżastanu, zwana też Różowym Miastem). Oprócz tego z pewnością warto zobaczyć m.in. ruiny w Hampi w stanie Karnataka, tamilskie świątynie Ćennaju (Madrasu) i Maduraju w Tamilnadu, zabytkowy zespół sakralny w Kadźuraho oraz Waranasi – miasto położone nad świętym Gangesem, do którego pielgrzymują miliony Hindusów. Ja jednak chciałabym polecić wycieczkę na ciekawe i barwne południe kraju.

 

MAGICZNE POŁUDNIE

 

Wszystkie stany Indii Południowych, tj. Karnataka, Tamilnadu, Kerala, Telangana i Andhra Pradeś, oraz terytoria Puduććeri, Lakszadiwy i Andamany i Nikobary rozciągają się wzdłuż tropikalnej strefy zwrotnika Raka. Takimi warunkami klimatycznymi można z pewnością wytłumaczyć niespieszne tempo życia w regionie, którego znakiem rozpoznawczym są strzeliste budowle sakralne, barwne przedstawienia taneczne, smukłe palmy i osiodłane słonie. W tutejszym krajobrazie dominują przede wszystkim rozległe równiny Dekanu, bujne lasy deszczowe Ghatów i długie wybrzeże. Lokalne świątynie atakują zmysły rozmaitością kształtów i kolorów. Każde przedstawienie bóstwa jest jaskrawo pomalowane, a strome dachy budowli zadziwiają ilością zdobień. Co ciekawe, na południu Indii dzięki jezuickiemu misjonarzowi św. Franciszkowi Ksaweremu (1506–1552), który w XVI w. opiekował się tu sporą społecznością chrześcijańską (m.in. kolonistami z Portugalii czy ludem Parava z terenu obecnego stanu Tamilnadu), przetrwało wiele kościołów.

 

W tym regionie kraju uprawia się głównie ryż. Podaje się go często na liściach bananowca – w tej wersji smakuje wykwintnie i jest specjalnością lokalnej kuchni. Zamiast typowego w Indiach napoju na bazie herbaty zwanego masala ćaj serwuje się tutaj zwykle wyśmienitą słodką kawę z delikatną pianką.

 

Większość języków używanych na południu wywodzi się z rodziny drawidyjskiej (np. telugu, kannada, tamilski i malajalam). Na szczęście niemal wszędzie można się porozumieć po angielsku.

 

Ten region Indii zachował nadal swój dawny urok, chociaż coraz śmielej wkraczają do niego nowoczesne technologie i przemysł komputerowy. Bengaluru, stolica stanu Karnataka, trzecie co do liczby ludności miasto w kraju (ponad 8,5-milionowe), nazywane bywa indyjską Doliną Krzemową. Tu powstał np. serwis Google Finance. Jednocześnie Ćennaj (stolica Tamilnadu) wciąż kultywuje swoje najlepsze tradycje muzyczne i taneczne. Kerala słynie ze słoni, ajurwedy i specyficznego rodzaju sztuk walki (kalarippayattu). Uchodzący za bramę południowych Indii Hajdarabad (stolica stanu Telangana) ze względu na kunszt miejscowych rzemieślników i zachwycający fort Golkonda zyskał sławę już za czasów Marca Pola (1254–1324). Opuszczone kamienne miasto w Hampi w Karnatace zachwyca ogromną, 49-metrową świątynią Wirupakszy poświęconą bogu Śiwie.

 

BAŚNIOWA KARNATAKA

 

Jog Falls

Wodospad Dźog stanowi jedną z naturalnych atrakcji stanu Karnataka

© MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA/KARNATAKA TOURISM

 

Ten stan cieszy się dużym zainteresowaniem wśród turystów dzięki długiej i bogatej historii oraz zróżnicowanym krajobrazom. Karnataka zajmuje trzecie miejsce wśród najbardziej popularnych celów podróży w Indiach i drugie pod względem liczby zabytków (ponad 500!), które znajdują się pod ochroną władz centralnych (zaraz po stanie Uttar Pradeś). W jej granicach leżą obszary o różnym charakterze. Nadbrzeżny rejon zwany Kanara lub Karawali, sąsiadujący na zachodzie z Morzem Arabskim, a na wschodzie z wilgotnymi zboczami Ghatów Zachodnich, porasta tropikalny las złożony m.in. z wysmukłych palm, teków, bambusów i palisandrów indyjskich (drzew różanych). Góry chronią przed chmurami monsunowymi wyżynę Dekan położoną na średniej wysokości od 600 do 900 m n.p.m., która na wschodzie pokryta jest ciemnymi i jałowymi glebami wulkanicznymi. Jej granice wyznaczają Ghaty Zachodnie i Wschodnie (najwyższe ich szczyty to odpowiednio Anaj Mudi lub Anamudi w Kerali, 2695 m n.p.m., i Arma Konda lub Sitamma Konda w Andhra Pradeś, 1680 m n.p.m.). To drugie pasmo biegnie wzdłuż wybrzeża, w większości już poza granicami Karnataki. Na południowym zachodzie rozciągają się wzgórza i doliny dystryktu Kodagu, a wśród bujnej roślinności na południu można spotkać słonie indyjskie, tygrysy bengalskie, lamparty, gaury i sambary jednobarwne. Często odwiedzanym miejscem jest 253-metrowy wodospad Dźog na rzece Śarawati (dystrykt Śiwamogga). Ten stan Indii najlepiej odwiedzić w okresie od października do marca.

 

W Karnatace żyje blisko 65 mln ludzi. Jej mieszkańcy tworzą ciekawą mozaikę kulturową. Na północy osiedlili się przede wszystkim lingajaci – przedstawiciele ruchu religijnego założonego przez hinduskiego filozofa i poetę Basawannę (Basawę) w XII w. W południowym rejonie, należącym kiedyś do Królestwa Majsuru (Mysuru), przeważa bogata społeczność rolnicza Wokkaligów. Wybrzeże zamieszkują rybacy – potomkowie kupców, którzy prowadzili handel z Mezopotamią, Persją i Grecją. W portowym mieście Mangaluru widać też wpływy portugalskie. Adiwasi żyją przede wszystkim na północy i zachodzie, a grupy etniczne Kodawa i Kodagu Gowda – w dystrykcie Kodagu. W Karnatace używa się języka kannada, w którym powstały klasyczne utwory poetyckie i prozatorskie. O jego korzeniach świadczą chociażby inskrypcje z V w. i poradnik dla piszących Kawiradżamarga z IX w.

 

Istnieje prawdziwa przepaść między światem kosmopolitycznej i nowoczesnej stolicy stanu, Bengaluru, i stylem życia jej mieszkańców a codzienną rzeczywistością obszarów rolnych, wiosek i małych miasteczek. Główna metropolia Karnataki została założona w 1537 r. przez wodza Kempe Gowdę I (1510–1569). To piąta pod względem liczby ludności największa indyjska aglomeracja, w której mieszka ok. 9 mln ludzi. Dzięki położeniu na płaskowyżu Majsuru panuje tu bardziej umiarkowany klimat w porównaniu z innymi miastami południa kraju. Stolica Karnataki słynie ze swoich pięknych ogrodów botanicznych Lalbagh, które zajmują niemal 100 ha. Można w nich podziwiać prawie 1900 gatunków roślin tropikalnych i subtropikalnych, także rzadkie okazy pochodzące z Iranu, Afganistanu i Europy. Warto pamiętać, że w styczniu i sierpniu organizowane są tu bardzo efektowne wystawy kwiatów. Poza tym polecam zwiedzić drewniany pałac letni sułtana Tipu (znanego jako Tygrys Majsuru), pięknie ozdobiony rzeźbionymi łukami i balkonami. W jego pobliżu znajduje się twierdza wzniesiona w 1761 r. na miejscu starego fortu Kempe Gowdy I. Po drodze warto również zatrzymać się przy Pałacu Bengaluru i hinduistycznej świątyni, w której czci się Krysznę. Od kilkunastu lat stolica Karnataki, jak już wspomniałam, uchodzi za międzynarodowe centrum sektora informatycznego. To równocześnie najbardziej nowoczesne miasto indyjskie, co przekłada się na wysokie zarobki i zarazem wysoki koszt życia.

 

Na południowy zachód od Bengaluru leży bajkowe miasto Majsuru.Byłoononiegdyśstolicą królestwa o tej samej nazwie (od 1399 do 1950 r.), a dzisiajstanowi kulturalny ośrodek Karnataki. Słynie przede wszystkim z pięknego Lalitha Mahal, jedwabnych turbanów, wyrobów z drzewa sandałowego i sari. W 2010 r. Majsuru zostało wybrane drugim najczystszym miastem w Indiach (po Czandigarh). Wspomniany pałac maharadży (Lalitha Mahal), władcy z dynastii Wadijar, wzniesiono za ogromne pieniądze w 1921 r. według projektu brytyjskiego. Najlepszy moment na zwiedzanie okolicy stanowi zazwyczaj październik, kiedy odbywa się 10-dniowy festiwal Dasara (nazywany także Nawaratri), albo przełom października i listopada, gdy obchodzi się święto światła Diwali (Dipawali). W czasie tego ostatniego w uroczystej procesji, której przewodzi maharadża, oprócz ludzi uczestniczą słonie i konie. Wszędzie jest pełno kwiatów, wokół unosi się zapach kadzideł. Warto wziąć udział w tym niesamowitym wydarzeniu.

 

Koniecznie trzeba też odwiedzić małą magiczną wioskę Hampipołożonąna głębokiej prowincji. Kilkaset lat temu w tym miejscu biło serce Imperium Widźajanagaru (istniejącego w latach 1336–1646), jednego z najpotężniejszych w tej części świata. Tutejsi władcy uchodzili za wyjątkowo oświeconych. Wspierali rozwój sztuki, nauki, literatury, religii hinduistycznej i architektury. Pomiędzy zachowanymi zabytkami dawnej stolicy państwa – Widźajanagaru (w tłumaczeniu Miasta Zwycięstwa) – najlepiej przemieszczać się na rowerze, ponieważ odległości są spore, a droga nie zawsze bywa idealna. Trasa prowadzi przez plantacje bananowców, w pobliżu zielonej dżungli. Miasto otoczone było murem. Historycy podzielili umownie ten obszar na centrum święte i królewskie. O czasach swojej świetności wciąż przypomina Świątynia Kryszny, ogromna Świątynia Wirupakszy (w centrum ośrodka) poświęcona bogu Śiwie, Lotus Mahal, stajnie dla słoni i Świątynia Witthali (Withoby). Można tu spędzić kilka tygodni i wciąż nie zobaczyć wszystkiego. Imponujące ruiny w Hampi znajdują się od 1986 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Mieszkańcy wioski każdego ranka zbierają się na ghatach (kamiennych schodach) przy rzece Tungabhadra, aby się wykąpać, zrobić pranie, porozmawiać z sąsiadami czy umyć słonia bogini Lakszmi, który trzymany jest w świątyni. Wieczorem odprawiają rytuały i składają ofiary bogom. Tutaj wciąż można poczuć atmosferę dawnego Imperium Widźajanagaru.

 

Wartą odwiedzenia kolebkę hinduskiej architektury sakralnej stanowi miejscowość Ajhole, która leży ponad 130 km na północny zachód od Hampi. W V–VIII w. była to siedziba dynastii Ćalukjów. Znajduje się tu zespół świątyń hinduistycznych. Najstarsza jest Lad Khan z V stulecia wzniesiona na planie kwadratu. Poza tym na uwagę zasługuje świątynia bogini Durgi, powstała prawdopodobnie pod koniec VII w., wzorowana na buddyjskiej ćajtji, czy VII-wieczny kompleks Huczimalli. Kolejne miejsce wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO stanowi Pattadakal(położony ok. 10 km na południowy zachód od Ajhole) z wielkimi budowlami sakralnymi (9 świątyniami hinduistycznymi i 1 dźinijską). Ponad 20 km stąd znajduje się Badami z grotami świątynnymi i dawnym fortem.

 

WZGÓRZA KERALI

 

Już w czasach starożytnych Kerala słynęła z urodzajnej ziemi, bogatej kultury i barwnych tradycji. Jedna z legend mówi, że region ten powstał, kiedy Paraśurama, wcielenie Wisznu, wrzucił swój topór wojenny do Morza Arabskiego. Stan leży na południowym zachodzie Indii. Od zachodu oblewa go Morze Arabskie i Lakkadiwskie. Od wschodu i południa Kerala graniczy z rozległym terytorium Tamilnadu, które rozciąga się po Zatokę Bengalską. Regionalnym językiem urzędowym Keralczyków jest malajalam, mający własne pismo.

 

To jeden z najbardziej atrakcyjnych regionów Indii. Najciekawsze miejsca leżą wśród zboczy Wzgórz Kardamonowych, na Wybrzeżu Malabarskim czy w okolicy licznych rzek. Plantacje teków, pieprzu i kauczukowców są zawsze zielone dzięki monsunom wiejącym dwa razy w roku. W krajobrazie dominują palmy kokosowe, a wzniesienia Ghatów Zachodnich pokrywają uprawy kawy. Herbata rośnie w nieco wyższych partiach, a drzewa kauczukowe – na południowych obszarach. Żyzna gleba tego regionu pozwala również na zbiory ryżu dwa, a nawet trzy razy w roku oraz uprawianie nerkowców i kardamonu.

 

O Kerali mówi się, że przy tworzeniu świata Bóg zachował ten cudowny zakątek dla siebie. Nic więc dziwnego, że stała się ona kolebką starożytnej indyjskiej medycyny – ajurwedy, czyli w tłumaczeniu „wiedzy o życiu”. Naturalne bogactwo ziół i roślin leczniczych oraz umiarkowany i wilgotny klimat sprawiają, że jest to najlepsze miejsce do przeprowadzania zabiegów i masaży oraz zgłębiania tajników tego rodzaju leczenia. Z pewnością warto poddać się takiej odnowie w jednym z wielu tutejszych ośrodków.

 

Do dziś mieszkańcy Kerali stosują zasady ajurwedy, ponieważ przekazuje się je z pokolenia na pokolenie. Ta staroindyjska medycyna zachowała tu swoją najczystszą postać, najbliższą tej sprzed tysięcy lat. Warto podkreślić, że w porównaniu z Hindusami z innych regionów Keralczycy cieszą się najdłuższym i najzdrowszym życiem, a umieralność niemowląt i dzieci jest wśród nich najniższa w kraju. Ten stan stanowi idealne miejsce na błogi wypoczynek urozmaicony dobroczynną kuracją ajurwedyjską.

 

Turystów do Kerali przyciągają przepiękne krajobrazy, laguny, jeziora, plaże, a przede wszystkim słynne rozlewiska położone wzdłuż Wybrzeża Malabarskiego (backwaters). Przyjezdni przeprawiają się tu wąskimi kanałami i szerokimi jeziorami, które miejscowi pokonują codziennie w drodze do pracy. Okolica jest spokojna i malownicza. Polecam wybrać się w rejs tradycyjną łodzią kettuvallam po zielonych wodach między miastami Kollam a Alappuzha. Taka wycieczka może trwać nawet do 8 godz.

 

W głębi lądu, za gwarnym miasteczkiem Kottajamdrogi zaczynająsię wznosić w kierunku Ghatów Zachodnich, skąd pod koniec grudnia i na początku stycznia ogromne grupy wyznawców Ajjappana wyruszają na pieszą pielgrzymkę do świątyni w hinduistycznym kompleksie Sabarimala. Bóstwo to jest bardzo popularne na terenie Indii Południowych. Wyznające je osoby noszą czarne lub niebieskie ubrania i koraliki tulasi wokół szyi.

 

W Kerali koniecznie trzeba zatrzymać się w mieście Koczin, leżącym w środkowej części stanu i nazywanym Królową Morza Arabskiego. Już ok. 2 tys. lat temu kupcy greccy, rzymscy, żydowscy, arabscy i chińscy przybywali tutaj po przyprawy, takie jak kardamon, cynamon czy pieprz, oraz drzewo sandałowe. Koczin nadal pełni funkcję ważnego portu dla handlujących przyprawami, a lokalne magazyny są zawsze pełne życia. W wolnym czasie warto wybrać się na spacer po portowym nabrzeżu. Choć w jego okolicy nie przetrwało zbyt wiele śladów po kupcach arabskich lub chińskich, to o Portugalczykach, Holendrach i Brytyjczykach przypominają stare kościoły i inne budowle. Ciekawym obiektem w tym klimatycznym mieście jest Pałac Mattancherry, który został wzniesiony przez Portugalczyków ok. 1555 r. dla władcy Królestwa Koczinu, a odnowiony i rozbudowany przez Holendrów w 1663 r., przez co nazywa się go też Pałacem Holenderskim. Warto także zwiedzić rejon zwany Fortem Koczin z Kościołem św. Franciszka, najstarszą chrześcijańską świątynią zbudowaną w Indiach przez Europejczyków. Pierwotną drewnianą budowlę przekształcono w 1503 r. w murowaną. W tym miejscu w 1524 r. pochowany został słynny portugalski odkrywca Vasco da Gama, a jego grób zachował się do dziś. Jednak w 1539 r. szczątki żeglarza przewieziono do Portugalii.W granicach Fortu Koczin znajduje się również XVI-wieczna katolicka Bazylika św. Krzyża (Santa Cruz Cathedral Basilica). Stąd niedaleko już do dzielnicy żydowskiej z Synagogą Paradesi z 1568 r.

 

Środkowa i północna część Kerali zachwycają malowniczymi budowlami. W mieście Triśur można zwiedzić świątynię Wadakkunnathan, która według legendy została założona przez Paraśuramę i jest jedną z najważniejszych w tym stanie. Na uwagę zasługuje działające w niej niewielkie muzeum archeologiczne z ciekawymi zbiorami sztuki sakralnej. Za najświętsze miejsce w Kerali uchodzi Świątynia Kryszny w mieście Guruwajur (ok. 30 km od Triśuru). Warto pamiętać, że wstęp do większości keralskich kompleksów sakralnych mają tylko wyznawcy hinduizmu.

 

Na wypoczynek nad brzegiem Morza Arabskiego najlepiej udać się do stolicy stanu – Tiruwanantapuram (Triwandrum). Złote plaże tego miasta, z najsłynniejszą Kowalam, są oblegane przez zagranicznych turystów. Mahatma Gandhi (1869–1948) nazwał Tiruwanantapuram Wiecznie Zielonym Miastem Indii. Tutaj też uroczyście obchodzi się najważniejsze święta narodowe. Kerala szczyci się także niezmiernie bogatymi tradycjami teatralnymi i tanecznymi, które mają swoje korzenie w obrzędach i ceremoniach religijnych. Na przedstawienie dramatyczne katakali warto przybyć nieco wcześniej, żeby zobaczyć, jak artyści przygotowują się do roli. Jaskrawy makijaż, maski i zdobione kostiumy ważące nawet kilkadziesiąt kilogramów robią niezwykłe wrażenie.

 

Kerala to magiczny region, pachnący przyprawami, szczególnie kardamonem, wanilią i cynamonem. Oszałamiającą przyrodę tego stanu można podziwiać w Parku Narodowym Perijar, który przez wiele osób uważany jest za najpiękniejszy w całych Indiach. Jego główną atrakcję stanowią dość duże populacje słoni indyjskich i tygrysów bengalskich. Poza tym występuje tu mnóstwo innych zwierząt żyjących w tej części kraju, choćby białe tygrysy, gaury czy lutungi nilgiryjskie z rodziny koczkodanowatych.

 

SACRUM TAMILNADU

 

house boat 416

Malowniczy rejs tradycyjną łodzią kettuvallam po keralskich rozlewiskach

© DEPARTMENT OF TOURISM, GOVERNMENT OF KERALA

 

Wspaniała architektura sakralna to tylko jeden ze skarbów Tamilnadu rozciągającego się od piaszczystych wydm na wschodnim wybrzeżu po chłodne pasmo górskie Nilgiri na zachodzie. Typowymi elementami współczesnej kultury tamilskiej są przede wszystkim wyrazista kuchnia, upodobanie do kolorów, charakterystyczna muzyka i wyborna kawa. Na każdym kroku spotyka się tu jaskrawe plakaty z roztańczonymi aktorami i aktorkami, a w powietrzu czuć aromat palonych ziaren. Tamilowie uważają się za potomków Drawidów, którzy zamieszkiwali Półwysep Indyjski przed przybyciem Ariów i stworzyli własną cywilizację. Literatura tamilska (jedna z literatur narodowych Indii) zaczęła się rozwijać już w I w. p.n.e.

 

Najlepszą bazą wypadową do zwiedzania regionu jest stolica stanu – Ćennaj (do 1996 r. pod nazwą Madras). Miasto powstało w 1639 r. jako brytyjskie centrum handlu. Dziś pełni funkcję ważnego ośrodka przemysłowego, handlowego, kulturalnego i naukowego. Warto zobaczyć tu świątynię Kapaliśwarar wzniesioną ok. VII w., katolicką Bazylikę św. Tomasza, Fort św. Jerzego z 1644 r. i Górę św. Tomasza z Kościołem Matki Boskiej Oczekującej z 1523 r., z której roztacza się malowniczy widok na okolicę. W Ćennaju polecam też obejrzeć pokaz współczesnej wersji jednego z najstarszych tańców Azji Południowej bharatanatjam. W pobliżu miasta uprawia się już od ok. 380 lat odmianę herbaty indyjskiej o dosyć ostrym i wyrazistym smaku (Madras).

 

Jak już wspomniałam, wśród największych atrakcji Tamilnadu znajdują się świątynie. Ich zwiedzanie najlepiej rozpocząć w miejscowości Mahabalipuram (Mamallapuram, ponad 50 km na południe od Ćennaju), niegdyś głównym porcie Pallawów (dynastii drawidyjskiej). Zachowały się tutaj jedne ze starszych wykutych w skale zabytków Indii Południowych (pochodzące z VII i VIII w.). Na uwagę zasługują groty świątynne, rathy (konstrukcje w formie wieży bądź wozu) i sanktuaria, a także mnóstwo pięknych rzeźbień. Poza tym w Mahabalipuramie znajduje się złocista piaszczysta plaża. Oprócz tego w grudniu i styczniu odbywa się tu widowiskowy festiwal tańca (Mamallapuram Dance Festival). To niezmiernie urokliwe miejsce, umieszczone w 1984 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, z pewnością warto odwiedzić.

 

Z cennych zabytków architektury sakralnej słyną również Kańćipuram, Tiruwannamalaj, Ćidambaram, Tańdźawur, Tiruwarur, Śrirangam i Maduraj. Choć każde z tych miast ma własny charakter, to pod pewnymi względami są do siebie podobne. Procesje ku czci bogów i bogiń odbywają się tu przy akompaniamencie głośnych orkiestr, a zniewalające aromaty kadzideł i jaśminu oraz ozdabiające niemal wszystko kwiatowe girlandy tworzą atmosferę świętości. W Maduraju znajduje się słynna Świątynia Minakszi – kompleks poświęcony bogini Parwati i jej małżonkowi Śiwie. Miasto to było stolicą drawidyjskiej dynastii Pandjów w VI–IX w. oraz w XIII i XIV stuleciu. Niezwykłe wrażenie wywołują gopury (bramy w kształcie wysokiej wieży) z jaskrawymi rzeźbami, a także przepięknie zdobiona Mandapa Tysiąca Kolumn. Świątynia Minakszi należy do najważniejszych ośrodków kultu w całym Tamilnadu. Według tradycji śaktyzmu uważana jest za jedno z tzw. miejsc mocy. Podczas pobytu na terenie świątynnym rzeczywiście można poczuć niesamowitą energię.

 

Jeden z najświętszych obiektów w Indiach stanowi świątynia Ramanathaswamy położona na wyspie Pamban, nazywanej też Rameśwaram (ok. 150 km na południowy wschód od Maduraju). Zgodnie z legendą założył ją Rama (wcielenie boga Wisznu) po powrocie ze Sri Lanki. Niestety, w grudniu 1964 r. cyklon zniszczył w dużym stopniu zarówno budowlę, jak i pobliskie miasto Rameśwaram. Na najdalej wysuniętym na południe krańcu Indii leży z kolei Kanjakumari (dawniej Przylądek Komoryn) przyciągające pielgrzymów czczących boginię Kumari. Warto pamiętać, że w dniu pełni księżyca w miesiącu ćajtra według kalendarza indyjskiego (co wypada w marcu lub kwietniu) można w nim obserwować wschodzący księżyc i zachodzące słońce w tym samym czasie. Miejscowość znajduje się na przylądku Komoryn, w okolicy którego, jak się przyjmuje, Morze Arabskie spotyka się z Lakkadiwskim i Zatoką Bengalską, co może być dodatkową atrakcją dla osób zwiedzających zabytki sakralne Tamilnadu.

 

Warto jeszcze wspomnieć o mieście Tiruwannamalaj (ok. 185 km na południowy zachód od Ćennaju). Tutejszy ogromny zespół świątynny zajmuje powierzchnię 10 ha i zachwyca czterema gopurami wzniesionymi w okresie potęgi Imperium Widźajanagaru (XIV–XVII w.).

 

Świątynie w Tamilnadu są imponujące i zadziwiają swoją wielkością i architekturą. Warto zatrzymać się w tym stanie na dłużej, aby spróbować wczuć się w panującą wokół nich atmosferę. Podczas takiej wyprawy zawsze można na chwilę zboczyć z drogi i zajrzeć do nadmorskich enklaw, górskich kurortów czy rezerwatów przyrody.

 

IMG 8160

Zabytkowy zespół świątyń w Mahabalipuramie nad brzegiem Zatoki Bengalskiej

© MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA/TAMIL NADU TOURISM