Bali-_Tanah_Loot.jpg

Popularna balijska świątynia Tanah Lot

©TOURISMUS-INDONESIEN.DE

KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

www.karolinasypniewska.pl

 

Indonezyjskie motto narodowe „Bhinneka Tunggal Ika”, czyli „Jedność w różnorodności”, idealnie określa to państwo położone na największym na ziemi Archipelagu Malajskim, złożonym z ponad 25 tys. wysp. Trudno znaleźć na naszym globie drugie takie miejsce, które może poszczycić się równie długą historią, bogactwem natury oraz wielokulturowością. Nowoczesne kurorty na znanej chyba każdemu na świecie wyspie Bali sąsiadują z historycznymi jawajskimi świątyniami. Z kolei wschodni kraniec kraju – Papua – to kraina rytuałów i wodzów wiosek, odcięta od rzeczywistości, jakby zatrzymana w czasoprzestrzeni. Jawa tętni życiem olbrzymiej stolicy Dżakarty, a sylwetki jej licznych wulkanów majaczą złowieszczo na horyzoncie. Poszukiwacze mocnych wrażeń będą mieli szansę zajrzeć w oczy słynnemu waranowi z Komodo. Zapaleni nurkowie zachwycą się wielobarwnym podwodnym królestwem okolic Bali. Czwarty najbardziej zaludniony kraj na ziemi to prawdziwy raj dla podróżników. 

04-rytualy1_.jpg

Baliem Valley Festival – wielkie święto plemion Dani, Lani i Yali

©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA


Republika Indonezji jest państwem wyspiarskim położonym między Oceanem Spokojnym a Indyjskim. W jej skład wchodzi 17508 wysp Archipelagu Malajskiego (niektóre powstają podczas silnego odpływu), z czego tylko ok. 6 tys. zostało zamieszkanych. Pięć największych z nich stanowią Sumatra, Jawa, Borneo (należące częściowo do Malezji i Brunei), Celebes (Sulawesi) i Nowa Gwinea (wschodni jej region znajduje się w granicach Papui-Nowej Gwinei). Kraj ten leży w Azji Południowo-Wschodniej i Oceanii (Nową Gwineę uznaje się za część Melanezji). Ogółem zajmuje powierzchnię powyżej 1,9 mln km2. Loty między indonezyjskimi wyspami traktowane są jak przejazdy lokalnym autobusem. Niektórzy bilety na nie kupują dopiero na lotnisku.

Populacja Indonezji wynosi ponad 255 mln osób. Indonezyjczycy dzielą się na ok. 300 różnych grup etnicznych władających niemal 740 odrębnymi językami i dialektami, z których kilka co jakiś czas umiera wraz ze śmiercią ostatnich posługujących się nimi ludzi. Funkcję języka urzędowego pełni indonezyjski (Bahasa Indonesia), powstały na bazie malajskiego. Uważa się go za dość łatwy do nauczenia, ponieważ nie posiada czasów, odmiany czasowników czy rzeczowników. Mniej więcej 87 proc. mieszkańców Indonezji stanowią muzułmanie, pozostali to przede wszystkim chrześcijanie (głównie protestanci), hinduiści, buddyści, konfucjaniści oraz wyznawcy wierzeń animistycznych. Ogromne dysproporcje panują w rozmieszczeniu ludności na poszczególnych wyspach – ponad 148 mln żyje na Jawie i Bali, które zajmują tylko 7,6 proc. powierzchni kraju. Z tego względu władze prowadzą politykę przesiedleń ubogich osób na dalekie odludne części archipelagu, co wiedzie do konfliktów pomiędzy grupami etnicznymi. Ich przedstawiciele znacznie różnią się od siebie – widać to szczególnie przy porównaniu Papuasów z ludźmi z Jawy. Na przestrzeni wieków mieszały się tu różne kultury za sprawą kontaktów handlowych. Dlatego w tym regionie osiedli Hindusi, Arabowie, Europejczycy oraz Chińczycy.

Fakty historyczne

Wyspy Indonezji zostały trwale zasiedlone ok. 2000 lat p.n.e. przez plemiona austronezyjskie, ale złożone struktury organizacyjne pojawiły się dopiero w VII i VIII w. n.e. Wówczas powstały państwa buddyjskie Śriwidźaja na Sumatrze i hinduistyczne Mataram (Medang) na Jawie. W XIII–XVI stuleciu dominację nad większością Archipelagu Malajskiego przejęło jawajskie królestwo Majapahit, którego szczyt potęgi przypadł na drugą połowę XIV w. Przez cały ten okres z kontynentu napływała do tego regionu ludność indyjska, co z czasem doprowadziło do wyparcia pierwotnych wierzeń przez hinduizm. Świadectwem tego procesu są m.in. sztuka Bali oraz wiele hinduistycznych świątyń na Jawie. Od VII stulecia coraz większą popularność zaczął natomiast zyskiwać buddyzm, zwłaszcza na Sumatrze. Sytuacja ponownie zmieniła się wraz z nawiązaniem przez wyspiarzy kontaktów handlowych z kupcami arabskimi. Od końca XIII w. rozpoczął się stopniowy proces islamizacji archipelagu. Ekspansja muzułmanów przyczyniła się do upadku królestwa Majapahit i powstania sułtanatów Mataram (1588–1681) i Banten (1527–1813).

Po założeniu w 1602 r. Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej na te tereny zaczęli napływać kupcy z Republiki Zjednoczonych Prowincji. Holendrzy podporządkowali sobie i skolonizowali wyspy w XIX i XX stuleciu, po stłumieniu powstań rdzennej ludności na Bali, Lombok, Sumatrze, Borneo i Celebesie. Od początku XX w. na archipelagu rozwijał się ruch narodowowyzwoleńczy. W rękach Portugalczyków, pierwszych Europejczyków, którzy dotarli do Indonezji, pozostawała wówczas jedynie wschodnia część Timoru. Wcześniej, na krótki okres, władzę nad całym regionem przejęły Francja (w latach 1806–1811) i Wielka Brytania (1811–1815). Wrócił on jednak w 1815 r. ponownie pod panowanie holenderskie.W czasie II wojny światowej archipelag znalazł się pod okupacją Japonii (1942–1945), a zaraz po jej zakończeniu (17 sierpnia 1945 r.) rozpoczęła się 4-letnia walka o wyzwolenie spod dominacji Holandii. Dopiero od 27 grudnia 1949 r. Indonezja mogła cieszyć się wolnością.

Kraj dążył do poszerzenia swojego terytorium i od 1963 r. sprawował kontrolę polityczną nad Irianem Zachodnim (zachodnia część Nowej Gwinei oraz wyspy do niej przyległe), a w latach 1975–1976 zbrojnie zdobył Timor Wschodni, dotychczasową kolonię portugalską, która pełną niepodległość ogłosiła dopiero w maju 2002 r.

Mistyczny świat

08-Karolina_aSypniewska-_Indonezja.jpg

Rytualne obmywanie ciała w balijskiej świątyni Tirta Empul

©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA



Selamat datang! – witają nas z uśmiechem na Bali (ponad 5,6 tys. km2 powierzchni, ok. 4,2 mln mieszkańców), wyspie tysiąca skrywanych marzeń, przyciągającej miliony turystów z całego świata. Niegdyś tak bardzo tajemnicza, egzotyczna i dla wielu niedostępna, dziś znajduje się na wyciągnięcie ręki. Zwłaszcza że od czerwca 2015 r. Polacy nie potrzebują wyrabiać wizy do Indonezji na okres pobytu do 30 dni. Ruch bezwizowy – oczywiście – obowiązuje na najpopularniejszym balijskim lotnisku Denpasar (Ngurah Rai International Airport).

Ta jedna z Małych Wysp Sundajskich (Nusa Tenggara) przyciąga globtroterów kulturą, sztuką, olśniewającymi krajobrazami, przepięknymi plażami i tysiącem świątyń. Tutejsza odmiana hinduizmu (hindu dharma) przetrwała trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów czy ekspansję islamu. Do największych skarbów tego miejsca należy jednak różnorodność podwodnego świata. Bez względu na stopień zaawansowania, każdy nurek znajdzie tu coś dla siebie. W płytkich, obfitujących w rafy i spokojnych zatoczkach koło miejscowości Tulamben i Amed lub opływanej morskimi prądami zatoce Amuk, nad którą leży balijska Candidasa (Candi Dasa), można spotkać większe drapieżne ryby, takie jak żarłacze grube (Triaenodon obesus – ang. whitetip reef sharks), a także tuńczyki czy tajemniczego samogłowa, zwanego inaczej Mola mola. W okolicy pobliskiej wyspy Nusa Penida natkniemy się na ogromne oceaniczne manty (Manta birostris) i ciągnące się kilometrami nietknięte ręką człowieka formacje rafowe.Nurkowanie wokół Bali dostarcza różnorodnych wrażeń i na długo pozostaje w pamięci. To jeden z takich uroczych zakątków świata, jakie bez wahania poleca się potem swoim znajomym i dokąd chętnie samemu się wraca.

Na szczególną uwagę w tym regionie zasługuje profesjonalny resort nurkowy we wspomnianym malowniczym miasteczku Candidasa – Benthos Bali Dive Resort, który stworzył nasz rodak Maciej Perepeczo. To idealna propozycja dla osób chcących poznać prawdziwe oblicze wyspy, stroniących od głośnych dyskotek, przepełnionych plaż i hoteli znanych z modnego kurortu Kuta. Tutaj nie znajdziemy wpływów masowej turystyki, a ujrzymy egzotyczną i różnorodną indonezyjską krainę. W pobliskiej świątyni spotkamy liczne małpki. Podczas takich odwiedzin musimy tylko bardzo uważać na okulary bądź aparaty, bo szybko mogą stać się łupem tych zwinnych zwierząt.

Boskie wulkany

Trzema fundamentami rzeczywistości Balijczyków są ryż, woda i religia. Uprawa pól ryżowych nie jest jedynie zwykłą działalnością rolniczą, to znacznie więcej. Lokalna społeczność łączy się i pomaga sobie we wszystkim: od przygotowań do wielkich świąt religijnych po decyzje polityczne i gospodarcze, a nawet rozwiązywanie problemów poszczególnych osób. Życie codzienne opiera się na współdziałaniu banjaru – kilku wielopokoleniowych rodzin oraz subaku – spółdzielni irygacyjnej koordynującej dystrybucję wody i podział prac polowych.

Zbiory z plantacji ryżu, kawy, kakaowca, pieprzu, wanilii, goździkowca, palmy kokosowej i trzciny cukrowej mają dość duże znaczenie dla gospodarki Bali. Jednak decydującą rolę w tym zakresie od wielu już lat odgrywa turystyka (mimo zamachów terrorystycznych przeprowadzonych w 2002 i 2005 r.). Zarówno pod względem duchowym, jak i krajobrazowym ważny element oblicza wyspy stanowią również trzy potężne wulkaniczne szczyty: Batur (1717 m n.p.m.), Batukaru (2276 m n.p.m.) oraz najświętszy z nich Agung (3142 m n.p.m.). Ten ostatni to centrum balijskiego wszechświata, siedziba bogów i źródło wody. Co ciekawe, według wierzeń mieszkańców właśnie bogowie mogą wywołać wybuch wulkanu, aby ukarać ludzi za brak należytego szacunku lub inne przewinienia. Niedawno grupa turystów przyłapana na robieniu sobie nagich zdjęć na wierzchołku tutejszej góry została skazana na karę więzienia. Dlatego lepiej nie postępować wbrew lokalnym zwyczajom.

Garuda i sztuka

Bali to wyspa niezmiernie różnorodna. Odkryjemy na niej m.in. jeden z najpotężniejszych posągów na świecie, który ma osiągnąć ostatecznie wysokość ok. 120 m i szerokość 64 m. Olbrzymi Wisznu dosiadający Garudę (stworzenie o głowie orła i ciele człowieka) znajduje się w interesującym Parku Kulturowym Garuda Wisnu Kencana (Garuda Wisnu Kencana Cultural Park) w Ungasan. Monument ma symbolizować podróż ludzkości ku nowemu tysiącleciu, tak jak Statua Wolności przypomina o niepodległości Ameryki, a wieża Eiffla jest świadectwem rewolucji przemysłowej w Europie.

Warto zobaczyć również balijską świątynię Tanah Lot („Ziemia w morzu”), którą założył w XVI w. bramin Dang Hyang Nirartha (Danghyang Nirartha, znany też jako Pedanda Shakti Wawu Rauh). Podczas przypływu budowla wygląda, jakby stała na wodzie, gdyż wznosi się na wielkiej skale położonej nieopodal brzegu. Turystom musi wystarczyć oglądanie kompleksu z zewnątrz, ponieważ tylko wierni mogą wejść do środka. Mieszkańcy przynoszą tu dary w postaci jedzenia, kwiatów i figurek z liści palmowych. Życie religijne skupia się wokół ceremonii składania ofiar i oczyszczania. Codzienną daninę zwaną canang sari stanowią kwiaty i garść ugotowanego ryżu umieszczone na palmowym liściu, skropione świętą wodą i odymione kadzidłem. Wyznawana na Bali odmiana hinduizmu (hindu dharma) łączy tę religię z animizmem i kultem przodków. Wyjątkowym jej rysem jest fakt, że Balijczycy jednakowo czczą bogów i demony, a utrzymanie równowagi między tymi dwiema siłami umożliwiają im rytuały.

Po drugiej stronie

Na wschód od Bali rozciąga się reszta archipelagu Małych Wysp Sundajskich. Na prowincję Małe Wyspy Sundajskie Zachodnie (Nusa Tenggara Barat) składają się m.in. Lombok i Sumbawa. Z kolei okręg administracyjny Małe Wyspy Sundajskie Wschodnie (Nusa Tenggara Timur) tworzą Flores, Sumba, Komodo, Sawu, Roti, zachodnia część Timoru i pobliskie mniejsze wysepki. Ten ostatni zakątek stanowi jedno z niewielu miejsc w Indonezji, w którym zdecydowanie przeważają chrześcijanie (ok. 90 proc. ludności). Coraz ważniejszą rolę odgrywa tutaj turystyka.

W bezpośrednim sąsiedztwie Bali leży Lombok. Na tej niezmiernie malowniczej wyspie o powierzchni 4750 km2 wznosi się drugi najwyższy wulkan kraju – Rinjani (3726 m n.p.m.). Oba lądy (Bali i Lombok) oddziela tzw. linia Wallace’a, która wyznacza granicę między ich odrębnymi klimatami oraz całkowicie odmienną florą i fauną. Według tego podziału Bali zalicza się do regionu azjatyckiego, a Lombok – australijskiego.

Głównym ośrodkiem turystycznym w tym pięknym rejonie Indonezji jest miejscowość Senggigi położona u zachodnich brzegów wyspy. Funkcję stolicy administracyjnej całej prowincji Małe Wyspy Sundajskie Zachodnie pełni tutejsze ponad 400-tysięczne miasto Mataram. Wśród miłośników nurkowania (i nie tylko!) dużą popularnością cieszą się trzy pobliskie Wyspy Gili: Gili Trawangan, Gili Meno i Gili Air. Ich wyjątkowa atmosfera pozwala oderwać się od rzeczywistości i naładować baterie. Warunki do obserwacji podwodnego świata w tej okolicy są wręcz idealne. Lombok ma zdecydowanie mniej komercyjny charakter niż Bali. Centra dla nurków (oraz surferów) powstały tu również na południowo-zachodnim półwyspie i na południowej plaży Kuta (Kute).

Ta „wyspa tysiąca meczetów” słynie głównie z gamelanów (indonezyjskich zespołów muzyki tradycyjnej) i ceramiki znanej na całym świecie. Jak na Indonezję przystało, Lombok jest zróżnicowany pod względem kulturowym, religijnym i etnicznym. Liczba jego mieszkańców wynosi ok. 3,5 mln osób, z czego 85 proc. stanowią Sasakowie. Reszta to Balijczycy, Chińczycy, Jawajczycy i Arabowie. Obok siebie na wyspie żyją zarówno hindusi i muzułmanie, jak i chrześcijanie oraz ateiści. Podczas świąt obchodzonych w listopadzie lub grudniu przy pełni księżyca w XVIII-wiecznym kompleksie sakralnym Pura Lingsar spotkamy wyznających hinduizm Balijczyków i muzułmańskich Sasaków. Lombok oferuje nie tylko wspaniałe warunki do nurkowania czy surfingu, ale także świetne tereny do uprawiania turystyki trekkingowej. Zachodnią jego część pokrywa niezmiernie bujna zielona roślinność. 

Sen na Jawie

Nie istnieje właściwa odpowiedź na pytanie, jaką wyspę najlepiej wybrać podczas wizyty w Indonezji, tak wiele każda z nich potrafi zaoferować. Na pewno warto odwiedzić Jawę, bo skrywa ona mnóstwo jedynych w swoim rodzaju skarbów. Jawajska Yogyakarta (wym. Dżogjakarta) to prawdziwe miasto muzeum obfitujące w liczne atrakcje kulturalne. Jego serce wyznacza XVIII-wieczny rozległy pałac sułtański Keraton (Kraton). Budowa obiektu rozpoczęła się w 1755 r., a mieszkał w nim sułtan Hamengkubuwono I, uważany za władcę wszystkich bóstw. Po miejskich ulicach polecam pojeździć becakiem, czyli rikszą rowerową. Poza tym musimy koniecznie zakupić indonezyjski batik (tkaninę malowaną przy użyciu specjalnej techniki z wykorzystaniem wosku) lub posłuchać gamelanu. W Yogyakarcie działa prowadzone przez Polaka Piotra Śmieszka i jego żonę Arun biuro Lombok Tour & Travel, organizujące wakacje w Indonezji rodakom znad Wisły.

W tym praktycznie muzułmańskim kraju najpopularniejszymi świątyniami nie są wcale meczety, lecz dwa inne kompleksy sakralne – hinduistyczny Prambanan i buddyjski Borobudur. Obydwa znajdują się na Jawie i właśnie je co roku odwiedzają miliony turystów z całego świata. Ten drugi jest jednym z największych zabytków buddyzmu na ziemi. Olbrzymią stupę wznoszono od ok. 770 do 825 r. podczas stosunkowo krótkiego panowania dynastii Śailendrów w środkowej części wyspy, zatem ponad 300 lat wcześniej niż Angkor Wat w Kambodży i mniej więcej tyle samo przed położeniem kamienia węgielnego pod budowę Katedry Notre-Dame de Paris w stolicy Francji. Najpewniej nigdy nie poznamy pełnego znaczenia Borobudur jako obiektu religijnego. Szacuje się, że nad świątynią pracowało ok. 30 tys. kamieniarzy i rzeźbiarzy, 15 tys. innych robotników fizycznych i tysiące murarzy. Jednak ponad wiek po zakończeniu budowy cały kompleks i jego okolice zostały opuszczone (prawdopodobnie między 928 a 1006 r). Przypuszcza się, że w tym samym czasie wydarzył się gwałtowny wybuch sąsiedniego wulkanu, w wyniku którego stupę przysypał popiół. Prawdopodobnie gdyby nie ogromna pomoc organizacji UNESCO (duże prace restauracyjne trwały w latach 1975–1982), Borobudur nigdy nie nabrałby tak wielkiego blasku, jakim szczyci się obecnie. Na szczęście kompleks sakralny wyszedł cało z niszczycielskiego trzęsienia ziemi w 2006 r., które – niestety – zrujnowało hinduistyczną świątynię Prambanan. Zbudowano ją dla upamiętnienia zwycięstwa króla Rakaiego Pikatana z dynastii Sandżaja nad Balupatrą, ostatnim przedstawicielem Śailendrów w środkowej części Jawy. Wznoszenie zespołu architektonicznego dedykowanego Śiwie, Wisznu i Brahmie ukończono ok. 850 r. W kolejnym stuleciu (w latach 30. X w.) jego konstruktorzy go opuścili, wskutek czego popadł w ruinę. Mimo iż pierwsze prace remontowe ruszyły już w 1918 r., zostały zakończone dopiero w 1953 r. Gdy 27 maja 2006 r. silne trzęsienie ziemi nawiedziło okolicę, nie tylko pochłonęło ok. 6 tys. ofiar, lecz także uszkodziło częściowo Prambanan.

Polskie specjały na Flores

W podróżach zawsze kochałam nieprzewidywalność i niespodzianki. Podczas przemierzania Flores, przepięknej wyspy kwiatów, przydarzyła mi się zaskakująca przygoda – w rybackim miasteczku Labuan Bajo poznałam polskiego księdza z zakonu werbistów. Gdy jeden z wyspiarzy dowiedział się, że pochodzę z Polski, zadzwonił do ojca Stanisława Wyparły, znanego wśród miejscowych jako Padre Stanis. Okazało się, że duchowny działa tutaj od niemal 50 lat, wybudował 15 kościołów, szkoły, drogi i mosty, a w dzień mojej wizyty akurat obchodził 50-lecie święceń kapłańskich. Uroczystość w świątyni przyciągnęła wszystkich mieszkańców osady, która jako nieliczna w Indonezji jest w prawie 100 proc. chrześcijańska. Niestety, ksiądz Stanisław Stanis Wyparło zmarł 14 kwietnia 2013 r. w szpitalu w Cancar na Flores. W Labuan Bajo kochał go praktycznie każdy i dzięki niemu nawet w tak odległej od naszej ojczyzny części globu ludzie wiedzą, co to bigos i pierogi. Jak widać, rodaka można spotkać również niemal na krańcu świata.

W Indonezji koniecznie trzeba spróbować niepowtarzalnej i jednej z najdroższych na ziemi kaw – kopi luwak. Co ciekawe, jej ziarna wydobywa się z odchodów łaskuna muzanga, popularnie zwanego cywetą. Ten indonezyjski drapieżny ssak, podobny do łasicy i zachowujący się w sytuacjach zagrożenia jak skunks, zjada najdorodniejsze owoce kawowca. Potem wydala z kałem lekko nadtrawione i sfermentowane nasiona. Ziarna, które przeszły przez przewód pokarmowy łaskuna muzanga, tracą gorycz, za to kawa z nich zaparzona zyskuje jedyny w swoim rodzaju smak i aromat. Rocznie wytwarza się tylko 300–400 kg produktu, co przekłada się na niezmiernie wysokie ceny, jakie osiąga na rynku. Filiżanka napoju kosztuje nawet 30 dolarów amerykańskich.

Pacyfik i Ocean Indyjski opływające Archipelag Malajski kryją przepiękne, kolorowe podwodne królestwo. Jego bogactwo zachęca do snorkelingu, czyli pływania po powierzchni wody z maską i rurką, czy nurkowania z profesjonalnym sprzętem. Mnie u wybrzeży morza Flores udało się zajrzeć do świata magicznych diabłów morskich, tzn. wielkich płaszczek zwanych mantami. Godzinami mogłabym obserwować te niesamowite ryby, które osiągają długość do 5 m i posiadają płetwy o rozpiętości nawet do 9 m. Trudno uwierzyć, że unoszące się z gracją dookoła mnie stworzenia ważyły ponad tonę. Manty niespodziewanie wyłaniały się z głębin, zwalniając przy nas tempo. Miałam wrażenie, że to one bacznie wpatrują się w nas, siedzących na dnie morza przybyszów z lądu.

Spojrzeć w oczy waranowi

Innym niecodziennym przeżyciem było spotkanie z największymi jaszczurkami na ziemi, nazywanymi smokami z Komodo, w Parku Narodowym Komodo. Warany zamieszkują obecnie Małe Wyspy Sundajskie: Komodo, Rinkę (Rincah), Flores, Gili Motang i Padar. Ich liczba z roku na rok maleje i obecnie wynosi 4–5 tys. sztuk. Gatunkiem zagrożonym stały się głównie dlatego, że są kanibalami. Z tego względu zaraz po wykluciu małe jaszczurki przez dwa lata żyją wysoko pośród drzew, żywiąc się owadami i gekonami. Widok dorosłych nawet 3-metrowych waranów, ważących zwykle ok. 70 kg, przyprawił mnie o ciarki na całym ciele. Szczególnie że te dzikie stworzenia oglądałam w ich naturalnym środowisku. Po parku oprowadzał mnie strażnik, którego jedyną bronią był rozwidlony na końcu patyk. Wydawało mi się to mało przekonującą ochroną przed jadowitym zwierzęciem, którego ugryzienie powoduje śmierć w przeciągu tygodnia. Na samej wyspie można zatrzymać się na kempingu, na którym dookoła kuchni zawsze krąży jakiś głodny tutejszy smok. Lepiej więc nie wychodzić po zmroku...

Przedstawicielkami niezwykłej indonezyjskiej przyrody są też jedne z najmniejszych małpiatek na świecie. Dużą atrakcję północnej części Celebesu (Sulawesi) stanowi Park Narodowy Bogani Nani Wartabone, w którym o zachodzie słońca wypatrzymy osiągające tylko ok. 100–130 g i mające ogromne oczy wyraki upiory. Te małe zwierzęta spoglądają z drzewa na przybyszów, a potem przeskakują na kolejne gałęzie w poszukiwaniu owadów. Najłatwiej obserwuje się je, kiedy zapada zmrok, ponieważ wtedy wyruszają na żer.

Zaginiony świat

W trakcie mojej podróży po Indonezji zdecydowałam się także na przelot do Jayapury położonej na dalekim wschodzie kraju, na Nowej Gwinei, aby odwiedzić plemiona, u których zatrzymał się czas. Najpierw dotarłam do miasta Wamena w sercu Doliny Baliem. Do niektórych wiosek można dojechać małymi vanami, a dalej w góry powędrować z plecakiem. Im głębiej się zapuścimy, tym więcej tradycyjnie ubranych ludzi i nietkniętych cywilizacją osad znajdziemy. Sam region został odkryty całkiem niedawno, bo dopiero w 1938 r. Ze względu na położenie na wysokości ok. 1600–1700 m n.p.m. panuje tu klimat górski i bardzo zmienna pogoda. Żyjące w tej okolicy plemiona Dani oraz Yali i Lani reprezentują pierwotną kulturę ludu gór. Mężczyźni chodzą praktycznie nago, a na penisy zakładają tzw. koteki, czyli wydrążone owoce tykwy, które przymocowuje się tasiemką bądź sznurkiem do ciała. Nos zdobią natomiast kłami dzików. Ich ciała pokrywa czasem błoto. Kobiety z kolei noszą tylko trawiastą spódnicę. Na głowę zakładają zawsze dekoracje zrobione z kłów, liści bądź skór zwierząt.

Prowincja Papua Zachodnia przed 2007 r. nazywała się Irian Jaya Zachodni. Jej rdzenni mieszkańcy to Melanezyjczycy o czarnej skórze i gęstych, kręconych włosach. Wyglądają bardzo podobnie do Papuasów z Papui-Nowej Gwinei i bliżej im do nich niż do biznesmena z Jawy. W części Doliny Baliem żyją w drewnianych chatach z typowymi owalnymi dachami. W środku leży siano, czasem chodzą świnie (traktowane często jako członkowie rodziny). Centrum domu wyznacza miejsce do gotowania, przy którym gromadzi się zazwyczaj cała rodzina. Wnętrze jest bardzo ciemne, nie ma tu okien, a światło wpada jedynie przez małe drzwi. Podczas trekkingu przez Baliem zawsze witaliśmy się z każdym spotkanym po drodze miejscowym. Uściskom dłoni, uśmiechom i krótkim rozmowom nie było końca. Zauważyliśmy jednak, iż niektórym kobietom brakowało kilku palców, czasami tylko kciuka. Okazało się, że obcina się im je, gdy umiera im ktoś z najbliższych krewnych, najczęściej mężczyzna, po to, aby zapomniały o bólu psychicznym, kiedy pojawi się fizyczny. W jednej z wiosek, noszącej nazwę Jiwika, wyjęto dla nas z ciemnej chaty mniej więcej 360-letnią mumię wodza. Jej mieszkańcy są dość przyzwyczajeni do widoku białych. Próbują nawet podwyższać cenę za zobaczenie zmumifikowanego przywódcy, więc trzeba się mocno z nimi targować. Na terenie Doliny Baliem można wciąż zobaczyć trzy tak zakonserwowane ciała. Coroczny Baliem Valley Festival (w tym roku odbywający się od 6 do 8 sierpnia) przyciąga tutaj tysiące turystów z całego świata, więc polecam zaszyć się na kilka dni w górach, aby spotkać niesamowicie życzliwych ludzi.

Podczas wędrówek po tym regionie natrafiliśmy również na dzieci, które chwaliły się nam swoją zręcznością i zaradnością. Poczęstowały nas ustrzeloną przez siebie z procy i upieczoną jaszczurką. Ja dostałam do zjedzenia nóżkę, niezmiernie żylastą i gumiastą. Starałam się jednak okazać zadowolenie z otrzymanego przysmaku, w końcu wpatrywała się we mnie gromadka małych, ale dumnych z siebie przedstawicieli rdzennego ludu. W wielu wioskach znajdują się też kościoły. W niedzielę uczestniczyliśmy więc we mszy razem z tradycyjnie ubranymi (czyli prawie nagimi) miejscowymi. Wielu z nich witało się z nami, a dzieci nie spuszczały z nas wzroku. Te okolice słyną również z toreb noken. Wyplata się je kilka tygodni, a nosi się w nich nie tylko niemowlęta, lecz także trawę czy warzywa, owoce i wszystko, co można znaleźć w dżungli.

Okiełznać Bromo

BROMO_KIAT.jpg

Wulkan Bromo na Jawie należy do najaktywniejszych w Indonezji

©MINISTRY OF CULTURE & TOURISM, REPUBLIC OF INDONESIA



Oprócz obserwowania dzikich zwierząt i poznawania fascynujących rdzennych plemion, w Indonezji warto też wspiąć się na jeden z wielu czynnych wulkanów. Ja postanowiłam dotrzeć do krateru samego groźnego Bromo (2329 m n.p.m.) wznoszącego się we wschodniej części Jawy. Aby ujarzmić nieprzewidywalną górę, po rozmowie z lokalnymi mieszkańcami zdecydowałam się wrzucić do otwartej paszczy stratowulkanu bukiet świeżych kwiatów. Osiadli w okolicy Hindusi wierzą, że taki dar uspokaja Bromo, który wydaje się spać i złowieszczo pochrapywać przez bulgoczącą lawę.

Choć co roku niejeden kataklizm nęka którąś z indonezyjskich wysp, Indonezyjczycy na pytanie Apa kabar? („Jak się masz?”) zawsze odpowiadają z szerokim uśmiechem Bagus! („Dobrze!”). To właśnie ci niezmiernie otwarci, przyjaźni ludzie sprawiają, że do tego wyspiarskiego kraju chce się wracać, bo w końcu zostało w nim jeszcze tyle do odkrycia…

Artykuły wybrane losowo

Hakuna matata – Kenia dla każdego

1212_Segera_MP2_3255_HDR.jpg

Sanktuarium dzikiej przyrody Segera Retreat w sercu płaskowyżu Laikipia

©AFRICA LINE ADVENTURE

 

Karolina Sypniewska-Wida 

www.karolinasypniewska.pl


Kto na safari wybiera się do Kenii, może mieć pewność, że czekają go najlepsze warunki do obserwowania dzikich zwierząt oraz podziwiania gigantycznych przestrzeni i krajobrazów niczym z najpiękniejszych snów. Przy okazji pozna też afrykańskie ludy i dowie się, że Masajowie uważają się za właścicieli wszystkich krów na ziemi, język żyrafy mierzy prawie pół metra, z drzewa kiełbasianego (kigelii afrykańskiej) robi się piwo, a zebra jest czarna w białe paski. Co więcej, pod względem infrastruktury turystycznej to państwo należy do najbardziej rozwiniętych w Afryce. To prawda, że turyści z całego świata przybywający każdego roku w ogromnej liczbie na ten fascynujący kontynent zmienili na dobre obraz dzisiejszego Czarnego Lądu, ale odwiedziny w objętych ochroną parkach narodowych i rezerwatach przyrody w dalszym ciągu są jedyną w swoim rodzaju atrakcją.

Więcej…

Pięć odsłon Wysp Jońskich

Ionia_islands_Corfu_Old_town_photo_M_Mitzithropoulos.jpg

Często odwiedzane przez celebrytów urocze Fiskardo na Kefalinii

©GREEK NATIONAL TOURISM ORGANISATION/M. MITZITHROPOULOS


Pięć odsłon Wysp Jońskich

Agnieszka Zawistowska


Piękne plaże otoczone turkusową wodą, doskonałe lokalne potrawy i niezliczone legendy rozbudzające wyobraźnię – to wszystko oferują urokliwe Wyspy Jońskie. Jednak na tym archipelagu położonym na Morzu Jońskim na zachód od wybrzeży Półwyspu Bałkańskiego (w tym Peloponezu) czeka nas znacznie więcej atrakcji. Aby się o tym przekonać, wystarczy zaledwie parę godzin lotu z Polski.

Więcej…

Wietnam w pięciu smakach

DSC_0561.jpg

Stare Miasto w Hội An na północnym brzegu rzeki Thu Bồn

©POLKA TRAVEL/MAJKA SZURA

 


MAGDALENA BARTCZAK

 

Wietnamczycy tworzą jedną z najliczniejszych mniejszości narodowych mieszkających w Polsce. Jeśli wierzyć aktualnym statystykom, ich populacja w naszym kraju sięga dziś ponad 50 tys. osób. Mimo tego wydaje się, że większość Polaków nadal niewiele wie o tym narodzie oraz jego fascynującej ojczyźnie, pełnej kontrastów i emanującej zauważalną na każdym kroku energią. 

Więcej…