Nad Klasztorem Świętej Trójcy dominuje ośnieżony szczyt góry Kazbek
gergeti1

© GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

JERZY MOSKAŁA

 

Mało jest krajów na świecie, których mieszkańcy darzą nas podobną sympatią, jaką my czujemy do nich. Niewątpliwie należy do nich jednak dość odległa pod względem geograficznym od Polski Gruzja. Właśnie dlatego, choć nie tylko, warto odwiedzić niesamowitą ojczyznę Gruzinów, położoną w regionie Zakaukazia, między Europą i Azją.


Procesja z flagami do tbiliskiego Soboru Świętej Trójcy

droshebi
© GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

Linie lotnicze Wizz Air obsługują bezpośrednie połączenia do gruzińskiego miasta Kutaisi z Warszawy (trzy razy w tygodniu – we wtorki, czwartki i soboty) oraz Katowic (dwa razy w tygodniu – w poniedziałki i piątki). Tutejsze lotnisko leży ok. 230 km na zachód od stołecznego Tbilisi i ponad 150 km na wschód od portu Batumi w Adżarii. To odpowiedni punkt na rozpoczęcie podróży po Gruzji. Oprócz tego do gruzińskiej stolicy dolecimy bezpośrednio samolotem Polskich Linii Lotniczych LOT z Warszawy.


W Tbilisi nad rzeką Kurą mieszka ponad 1,1 mln obywateli 3,7-milionowej Gruzji. Turyści chętnie zwiedzają jednak też inne części kraju. Można tu zarówno podziwiać majestatyczne górskie szczyty, jak i wypocząć na słonecznym wybrzeżu. Wyjazd umilą nam z pewnością smaczna gruzińska kuchnia i wspaniałe miejscowe wina.


NAD BRZEGIEM MORZA

Widok na batumskie hotele i Wieżę Alfabetu na tle pobliskich gór

Gruzja1 8
© GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

Wchodząca w skład Gruzji Adżarska Republika Autonomiczna (Adżaria) leży nad Morzem Czarnym, a jej najważniejszym ośrodkiem i stolicą jest 160-tysięczne Batumi. Pełni ono także funkcję głównego portu kraju i uchodzi za popularny nadmorski kurort. Znajdują się w nim liczne komfortowe hotele, restauracje i promenada ciągnąca się wzdłuż plaży.


O herbacianych polach Batumi śpiewały w połowie lat 60. XX w. Filipinki i chyba ich piosenka najbardziej rozpowszechniła w Polsce nazwę tego miasta. Czasy się jednak zmieniły i niewiele zostało w tej okolicy plantacji herbaty, choć liście z lokalnych upraw nadal można kupić na tutejszym targu. Dziś do tego nowoczesnego ośrodka wypoczynkowego ściągają turyści. Chcą zobaczyć, gdzie spotykają się Zachód ze Wschodem i morze z górami. Serce współczesnego Batumi stanowi niewątpliwie wspomniany kilkunastokilometrowy nadmorski bulwar, który tętni życiem dniem i nocą. Odbywają się na nim również różne wydarzenia. Osoby odwiedzające miasto zdecydowanie muszą udać się w to miejsce.


Batumską plażę pokrywają drobne kamienie. Piasek na wybrzeżu Morza Czarnego w tej okolicy znajdziemy czasem w sąsiednich miejscowościach, np. w zatłoczonym każdego lata kurorcie Kobuleti i w pobliżu dawnej rzymskiej twierdzy Gonio. Za atrakcję turystyczną uchodzi czarny wulkaniczny brzeg w Ureki. Plaża w Batumi jest bardzo długa i dość szeroka, zmieści się więc na niej wielu amatorów opalania. Do morza prowadzi kamieniste zejście, ale woda nagrzewa się do stosunkowo wysokiej temperatury i można się w niej kąpać bez obaw.


Wzdłuż wybrzeża wzniesiono w mieście liczne ciekawe obiekty, a wśród nich m.in. zegar astronomiczny, Wieżę Alfabetu czy pomnik Ali i Nino. Ta ostatnia konstrukcja to olbrzymia, 7-metrowa rzeźba wykonana ze stali. Składają się na nią postacie kobiety i mężczyzny, które zbliżają się do siebie co pewien czas i zastygają w namiętnym pocałunku, aby za chwilę znowu się od siebie oddalić. Dzieło wykonała gruzińska artystka Tamara Kvesitadze, a jego nazwa nawiązuje do powieści Lwa Nussimbauma (1905–1942) Ali i Nino (wydanej w 1937 r. pod pseudonimem Kurban Said), opowiadającej historię miłości chrześcijanki z gruzińskiej rodziny książęcej i muzułmanina z Azerbejdżanu. Pomnik nie tylko kojarzy się np. z najsłynniejszą literacką parą kochanków Romeem i Julią, lecz także symbolizuje spotkanie Zachodu ze Wschodem. Poza tym swoisty taniec ruchomych rzeźb skłania do refleksji nad związkiem dwojga ludzi.

               
Niedaleko portu stoi 25-metrowa Wieża Czaczy nazwana tak od rodzaju gruzińskiej wódki wytwarzanej najczęściej z wytłoków winogronowych. Jej odpowiedniki znane z basenu Morza Śródziemnego stanowią włoska grappa, serbska i chorwacka rakija, tureckie raki, a nawet francuski marc. Ten napój jest bardzo popularny w Gruzji i miejscowi chętnie nim częstują, ale w przypadku produkcji domowej należy uważać zarówno na jego czystość, jak i przede wszystkim wysoką zawartość alkoholu (czasami dochodzącą nawet do 65 proc.). Przez wiele lat obiektem zainteresowania turystów były umieszczone obok Wieży Czaczy cztery dystrybutory. Co tydzień o tej samej porze (o godz. 19.00) przez 10 minut lał się z nich darmowy trunek. Niestety, od pewnego czasu wódka już z nich nie płynie, ale bez problemu możemy ją dostać np. na lokalnym bazarze.


Batumski bulwar to też miejsce rozrywek kulturalnych. Zagramy tu w olbrzymie szachy i posłuchamy występów chórów gruzińskich (męskich i żeńskich) śpiewających tradycyjne i nowsze pieśni. Trzeba pamiętać, że Gruzini są obdarzeni niesamowitymi umiejętnościami. Wspaniałe polifoniczne utwory potrafią wykonywać również a cappella.


ATRAKCJE ADŻARII

W Batumi warto odwiedzić także m.in. plac Europy (Eras Moedani) i niedawno wyremontowany kwartał Piazza utrzymany w stylistyce centrum włoskiego miasteczka. W tej okolicy działa mnóstwo eleganckich restauracji i odbywają się koncerty. Osoby interesujące się historią i sztuką powinny zajrzeć do Muzeum Archeologicznego z eksponatami przedstawiającymi dzieje Adżarii czy Państwowego Muzeum Sztuki Adżarii prezentującego dzieła słynnego gruzińskiego prymitywisty Niko Pirosmaniego (Niko Pirosmanaszwilego).


Podobnie jak w wielu miastach Wschodu większość dróg mieszkańców zbiega się na tutejszym targu, zwanym bazarem (słowo zapożyczone z języka tureckiego, od pazar). Turyści tropiący koloryt lokalny mogą poczuć się na nim w swoim żywiole – na każdym kroku na stoiskach piętrzą się nieprzebrane ilości warzyw, owoców (również tych zupełnie w Polsce nieznanych), serów i przypraw najróżnorodniejszego rodzaju. Tuż obok sprzedawcy oferują herbatę z pobliskich plantacji i miejscowe wina. Warto kupić np. adżikę (pikantną pastę z czerwonej papryki z dodatkiem czosnku, ziół i orzecha włoskiego) lub swańską sól (mieszankę z dzikimi ziołami i przyprawami). Wielbicielom mocnych wrażeń polecam degustację domowych trunków – czaczy czy innych winiaków.


Interesującą atrakcją Batumi jest delfinarium. W sezonie letnim nawet trzy razy dziennie odbywają się w nim pokazy, na których przed publicznością występują właśnie delfiny. Stanowią one wspaniałą rozrywkę dla dzieci.


Adżaria to nie tylko Batumi. Na uwagę zasługują też parki narodowe Maczachela i Mtirala. Ze względu na górzyste ukształtowanie terenu są one świetnymi regionami na trekking. Można się po nich poruszać wyznaczonymi szlakami turystycznymi, a na nocleg zatrzymać w gospodarstwach agroturystycznych. Panuje tutaj klimat odmienny od tego nad brzegiem Morza Czarnego, dlatego na wyprawę warto się odpowiednio przygotować – przydadzą się cieplejsze ubrania i wygodne buty do wędrówek górskich.


Wielbiciele antycznych budowli powinni dotrzeć do twierdzy Gonio, która leży ok. 15 km na południe od Batumi i 4 km na północ od tureckiej granicy. W tym miejscu istniało starożytne miasto Apsaros (Apsaruntos), założone przez Greków. W II w. n.e. znajdował się tu dobrze ufortyfikowany rzymski ośrodek kolonii Kolchida. Twierdzę zbudowano na planie prostokąta i umocniono kilkunastoma basztami. Pełniła ona swoją militarną funkcję także za czasów panowania na tym terenie Bizancjum i Imperium Osmańskiego (do 1878 r.). Do dziś przetrwały dawne mury i fragmenty wież.


Na terytorium Adżarii zachowały się oprócz tego pozostałości sieci dróg bitych. Do najciekawszych obiektów należy nadal używany średniowieczny most kamienny w Dandalo, powstały w XII stuleciu za panowania królowej Tamar I Wielkiej (ok. 1160–1213). Nawet dzisiaj przeprawa zadziwia inżynierów swoją charakterystyczną konstrukcją bez podpór. Takich mostów znajdziemy zresztą w Gruzji więcej.


W Adżarii spodoba się również amatorom kulinarnych przysmaków. Lokalne potrawy są nieodłączną częścią gruzińskiej kuchni. Najbardziej rozpoznawalnym daniem jest adżarskie chaczapuri, czyli wypiekany w piecu placek w formie łódeczki z nadzieniem z sera i jajkiem. Znakomicie sprawdzi się jako śniadanie czy lunch. Poza tym pysznie smakują też badrijani – ruloniki ze smażonych plastrów bakłażana zazwyczaj wypełniane pastą orzechową, lobio – gęsty gulasz z rozgniecionej czerwonej fasoli serwowany w glinianym garnku oraz adżarska kawarma – cienkie plastry mięsa w sosie doprawione chili, podawane w ketsi (naczyniu z gliny).


TBILISKA UCZTA

W Tbilisi od godzin porannych aż do późnej nocy unosi się wszędzie zapach gruzińskich potraw, ziół i przypraw. Towarzyszy on tu turystom niemal zawsze. Gruzini cenią swoją kuchnię i rzeczywiście potrafią zarówno gotować, jak i jeść prawie w każdym miejscu. Wystarczy chwila przerwy, aby zaczęli rozkładać na trawie obrusy i wykładać wcześniej przyrządzone lub świeżo zakupione specjały.


W gruzińskiej stolicy znajdują się setki kafejek, barów czy restauracji, w których podaje się lokalne potrawy. Z myślą o turystach w menu umieszcza się także opisy dań w języku angielskim, a często nawet i zdjęcia.


Na śniadanie warto zjeść tutejsze chaczapuri. Placki przypominają te serwowane w Adżarii, ale są płaskie i mają nadzienie serowe z dodatkiem ziół. Jako ciepły posiłek mogą być znakomitym początkiem dnia. Oprócz tego nie kosztują wiele i kupimy je w niemal każdym barze lub budce oferującej właśnie te przekąski.


Na lunch warto znaleźć lokal, w którym podaje się dania wegetariańskie, a czasem wręcz wegańskie. Gruzińska kuchnia pełna jest bardzo smacznych potraw z warzyw. Należą do nich choćby wspomniane już przeze mnie zupa lobio i bakłażanowy specjał badrijani oraz pszenny placek lobiani z czerwoną fasolą bądź phali – pasta szpinakowa przyprawiona orzechami włoskimi.


Wieczorem obowiązkowo trzeba udać się na kolację, która u Gruzinów często przeradza się w wielodaniową ucztę. Na niej już najczęściej królują dania mięsne – przede wszystkim chinkali (pyszne i soczyste pierogi faszerowane baraniną i wołowiną, najczęściej doprawione kolendrą), lula kababi (mielona i grillowana baranina z mnóstwem ziół) oraz adżapsandali (rodzaj gulaszu bezmięsnego z bakłażana, papryki i pomidorów z ziołami).


Do posiłku zaleca się pić wodę Borjomi (Bordżomi) lub inne wody mineralne wspomagające trawienie. Nie wolno również zapomnieć o winie. W Gruzji podaje się je wszędzie i choć często dostaniemy wino domowe, to w Tbilisi, szczególnie w lepszych restauracjach, można znaleźć świetne wina jakościowe. Za popularne szczepy gruzińskie uchodzą saperawi (uprawiany np. w Dolinie Alazańskiej) i mcwane (rosnący m.in. w okolicy Teliani). Na osoby mające mocną głowę na koniec wieczoru czeka jeszcze kieliszek czaczy.


ZWIEDZANIE STOLICY

Tbilisi stanowi ważny ośrodek Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego. Budowle sakralne w mieście odzwierciedlają dzieje państwa Gruzinów, zachwycają swoim pięknem i tchną mistycyzmem. Najstarszą stołeczną świątynią jest Anczischati z VI w. Cerkiew zachowała wczesnośredniowieczny układ trzynawowy, choć w następnych stuleciach była wielokrotnie przebudowywana. Czczono w niej cudowną ikonę Chrystusa. Według legendy miała ona powstać w nadnaturalny sposób – poprzez przeniesienie wizerunku Jezusa z mandylionu z greckiej Edessy (Edesy). Obecnie obraz znajduje się w Narodowym Muzeum Sztuk Pięknych im. Szalwy Amiranaszwilego w Tbilisi.


Do najważniejszych świątyń Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego należy majestatyczna Katedra Sioni, której nazwa pochodzi od wzgórza Syjon w Jerozolimie. Wzniesiono ją w XII stuleciu (choć pierwszy kościół zbudowano w tym miejscu już w V w.) w obecnym rejonie Dzweli Tbilisi (Starego Tbilisi). Zwiedzanie tbiliskich cerkwi dla chrześcijan bywa przeżyciem duchowym, ale i wyznawcy innych religii lub osoby niewierzące mogą odkryć mistycyzm tutejszego chrześcijaństwa.


Oprócz budowli sakralnych w stolicy Gruzji znajdziemy jeszcze wiele innych zabytków i atrakcji. Warto tu wymienić choćby Muzeum Historii Tbilisi i Muzeum Gruzji (oddziały Gruzińskiego Muzeum Narodowego), twierdzę Narikala z IV w. górującą nad centrum miasta, zabudowania Dzweli Tbilisi, Narodowy Ogród Botaniczny Gruzji, łaźnie siarkowe w Abanotubani, reprezentacyjną aleję Szoty Rustawelego, przy której stoją gmachy Teatru im. Szoty Rustawelego, Opery Narodowej i Baletu, dawny budynek parlamentu i secesyjne kamienice, oraz Sobór Trójcy Świętej (ukończona w 2004 r. najwyższa na Kaukazie świątynia chrześcijańska – ma 68 m, nie licząc krzyża na kopule). Koniecznie trzeba też wybrać się na lokalny targ. Wcześnie rano tętni on życiem, a turyści mogą nacieszyć się atmosferą wschodniego bazaru i kupić regionalne produkty.


W POSZUKIWANIU ZABYTKÓW

Mccheta-Mtianetia to jeden z najpiękniejszych regionów Gruzji. Rolę jego stolicy odgrywa ponad 10-tysięczna Mccheta. Drugi człon nazwy – Mtianetia – pochodzi od gruzińskiego słowa mta, czyli „góra”. Region ten leży w północnej części kraju i obejmuje fragment łańcucha Wielkiego Kaukazu. Najwyższym szczytem na tym obszarze jest Kazbek (5033,8 m n.p.m.).


Mccheta była kiedyś stolicą Królestwa Iberii, istniejącego od ok. IV w. p.n.e. do VI w. n.e. Od Tbilisi dzieli ją jedynie mniej więcej 20 km, dlatego niezwykle łatwo do niej dotrzeć. W mieście i jego okolicy znajdują się trzy obiekty wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Pierwszy z nich stanowi Katedra Sweti Cchoweli – siedziba patriarchy Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego. Świątynia pochodzi z XI stulecia. Zbudowano ją na planie krzyża równoramiennego. Dach wieńczy szesnastookienna kopuła w kształcie ostrosłupa. Wewnątrz można podziwiać liczne freski i grobowce gruzińskich królów.


Na wspomnianej liście znajduje się także leżący pod Mcchetą monastyr Dżwari z przełomu VI i VII w. Podobnie jak katedrę, wzniesiono go na planie krzyża. Każde jego ramię zamyka półkolista absyda. Ostatni obiekt objęty ochroną organizacji UNESCO to usytuowany nieopodal centrum miasta monastyr Samtawro. Ten zespół architektoniczny uchodzi za jeden z najważniejszych zabytków Mcchety. Składa się na niego m.in. kościół, dzwonnica i mury z wieżami, które pochodzą z pierwszej połowy XI stulecia.


W bezpośredniej okolicy stolicy regionu znajdziemy również inne niezmiernie interesujące zabytki. Warto wśród nich wymienić ruiny imponującej średniowiecznej twierdzy Bebris Ciche, wznoszące się malowniczo nad prawym brzegiem rzeki Aragwi, pozostałości miasta Armazi z zarysem starożytnego pałacu na górze Bagineti oraz monastyr Zedazeni położony na lewym brzegu Aragwi. Ten ostatni klasztor został założony w VI w. Zabudowania, które zachowały się do naszych czasów, datowane są na VIII stulecie.


Obszar Mcchety-Mtianetii przecina Gruzińska Droga Wojenna. Ciągnie się ona na północ w stronę miejscowości Stepancminda (dawniej Kazbegi). Trasa ta prowadzi z Tbilisi przez Wielki Kaukaz aż do Władykaukazu w Osetii Północnej (autonomicznej republice Federacji Rosyjskiej). W całości liczy 208 km, a swoją nazwę otrzymała ze względu na fakt, że w XIX w. Rosjanie przerzucali tędy swoje wojska do walk z kaukaskimi góralami i Imperium Osmańskim. W starożytności natomiast biegł tędy szlak komunikacyjny łączący Kaukaz Południowy z Kaukazem Północnym. Dzięki zapierającym dech w piersiach widokom Gruzińska Droga Wojenna stanowi dziś jedną z najważniejszych atrakcji turystycznych kraju. Popularnością cieszy się szczególnie wśród miłośników górskich krajobrazów. W tym urokliwym rejonie natkniemy się też na specyficzne wieże mieszkalno-obronne (tzw. koszkis), które mają zwykle trzy kondygnacje.


Amatorom trekkingu warto polecić wycieczkę do Stepancmindy nad rzeką Terek. Stąd można organizować wyprawy w wyższe partie gór, np. do wioski Gergeti i Klasztoru Świętej Trójcy (Cminda Sameba) wzniesionego na wysokości 2170 m n.p.m. albo na drzemiący wulkan Kazbek. Jedną z atrakcji na Gruzińskiej Drodze Wojennej jest forteca Ananuri, pochodząca z przełomu XVI i XVII w. Znajduje się ona nad Zbiornikiem Żinwalskim. Kąpiel w jego turkusowych wodach przynosi ulgę w czasie letnich upałów.


ZIMOWE SZALEŃSTWO

W regionie Mccheta-Mtianetia, ok. 120 km na północ od Tbilisi leży znany ośrodek narciarski Gudauri. Nie przypomina on modnych austriackich czy włoskich kurortów alpejskich, gdyż wypełniają go zarówno hotele, jak i apartamentowce. Dojazd do tej szybko rozwijającej się miejscowości nawet w sezonie zimowym jest stosunkowo wygodny – obiekty hotelowe organizują do niej własne transfery, z Tbilisi jeżdżą busy zwane marszrutkami, a w ostateczności można dostać się tu taksówką.


Gudauri oferuje ponad 57 km tras położonych na wysokości między 1990 a 3007 m n.p.m. i 7 wyciągów (gondolowy, orczykowy i 5 krzesełkowych). Do największych jego zalet należą niezmiernie tanie przejazdy (koszt dziennego karnetu dla dorosłych to ok. 50 zł) oraz wyspecjalizowane szlaki do slalomu, slalomu giganta i supergiganta (z certyfikatami FIS). Skorzystamy tutaj także z możliwości jazdy w stylu freeride po stokach Kaukazu i odwiedzimy snowpark. Lokalna infrastruktura narciarska zapewnia znakomitą rozrywkę dzieciom i dorosłym, osobom początkującym i doświadczonym narciarzom. Wokół rozpościerają się spektakularne widoki, a pobyt w kurorcie uprzyjemnia smaczna gruzińska kuchnia. Wieczorem odwiedzający Gudauri bawią się z kolei w licznych klubach i barach.


Najlepszy okres na wyprawę na narty do północnej Gruzji to druga połowa lutego i marzec (sezon trwa tu zazwyczaj od grudnia do końca kwietnia). Na początku lutego obserwuje się na ogół największe opady śniegu, po których można jeździć na pokrywie o grubości powyżej 1,5 m. Dni stają się również wówczas coraz dłuższe i są bardziej słoneczne, a powietrze bywa niezwykle przejrzyste. W przypadku niesprzyjających warunków pogodowych używa się specjalnego systemu do sztucznego naśnieżania stoków. Dzięki temu grudniowe otwarcie sezonu odbywa się zawsze zgodnie z planem. Nad bezpieczeństwem w rejonie ośrodka narciarskiego czuwają ratownicy patrolujący okolicę. Przed wejściami na wyciągi umieszczono elektroniczne tablice informujące o wysokości, pogodzie i sytuacji na stoku. Na terenie kompleksu udostępniono bezpłatny bezprzewodowy internet.


Polscy narciarze cenią Gudauri. Zwracają uwagę przede wszystkim na możliwość jazdy w stylu freeride w znakomitych warunkach, jakich próżno szukać w popularnych regionach narciarskich Europy. Bardzo zachęcające są też tanie karnety oraz małe kolejki na wyciągi, szczególnie w tygodniu. Polacy chwalą sobie poza tym podawane w lokalnych knajpkach smaczne potrawy w cenach porównywalnych do tych w naszym kraju. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że koszty zakwaterowania w komfortowym hotelu należą do dość wysokich. Na osoby ze skromniejszym budżetem czekają więc tańsze hostele, pensjonaty czy apartamenty.


Gudauri odwiedzają głównie Gruzini i Rosjanie, a także Litwini, Łotysze i Ukraińcy, choć nie brak również turystów z całego świata. Ośrodek cieszy się coraz większą renomą i doskonale sprawdzi się jako cel wyjazdu dla osób szukających nowych miejsc idealnych na zimowe szaleństwo na śniegu.


NA POŁUDNIU I PÓŁNOCY

Heliskiing – zjazd ze stoku, na który dociera się helikopterem

ski 1

Mniej znanymi i niewątpliwie tańszymi kurortami narciarskimi w Gruzji są Bakuriani (w południowym regionie Samcche-Dżawachetia) i Mestia (w Megrelii-Górnej Swanetii na północnym zachodzie). Ten pierwszy zalicza się do najstarszych w kraju. Leży na średniej wysokości 1700 m n.p.m. w masywie Małego Kaukazu w północnej części Gór Trialeckich. W Bakuriani panują odmienne warunki niż w Gudauri. Najwyższy szczyt w okolicy to Kochtagora (2155,4 m n.p.m.). Całkowita długość tras zjazdowych wynosi 17 km. Działa tutaj 16 wyciągów narciarskich. Rejon kurortu ze względu na klimat i ukształtowanie terenu bardziej od Alp przypomina polskie Beskidy, a sam ośrodek kojarzy się mocniej z Krynicą-Zdrojem lub Zakopanem niż alpejskimi miasteczkami. Stanowi więc dobre miejsce dla tych osób, które na wyjeździe sportowym lubią też odpocząć na świeżym powietrzu i spróbować swoich sił w innych dyscyplinach zimowych, takich jak jazda bobslejem, skitouring (górskie wycieczki na nartach) czy narciarstwo biegowe. Bakuriani otaczają wspaniałe lasy iglaste (głównie z przewagą świerków kaukaskich), dlatego szczyci się znakomitym mikroklimatem. Podobnie jak w Gudauri jest tu dużo restauracji z tradycyjną kuchnią gruzińską.


Mestia z kolei znajduje się w południowo-zachodniej części Wielkiego Kaukazu. W pobliżu miejscowości wyciąg zbudowała znana na świecie amerykańska firma Leitner-Poma of America. Z położonej na wysokości 2350 m n.p.m. stacji w Hatswali wiodą trasy zjazdowe o długości 1900 m (czerwona) lub 2565 m (niebieska). Dodatkowo powstała tutaj infrastruktura dla początkujących narciarzy i łyżwiarzy. Poza tym ciekawą atrakcję w Mestii stanowią wędrówki na malownicze górskie szczyty, w tym wycieczki dwudniowe z noclegiem w Cwirmi (Tsvirmi), pozwalające podziwiać piękno Wielkiego Kaukazu i jego niezniszczonej przez człowieka dzikiej przyrody.


Gruzja kiedyś kojarzyła się Polakom głównie z wypoczynkiem nad Morzem Czarnym w kurorcie Batumi. Później stała się w ich oczach mekką dla wielbicieli trekkingu w rejonie Małego i Wielkiego Kaukazu. Dziś zaczynają ściągać do tego kraju amatorzy sportów zimowych, szczególnie coraz popularniejszego stylu freeride. Warto jednak pamiętać, że gościnna Gruzja potrafi także zachwycić wspaniałą kulturą, wyjątkową sztuką kulinarną, świetnymi winami i swoim specyficznym charakterem, który sprawia, że choć leży ona tak daleko od Polski, można się w niej poczuć jak w domu.

Artykuły wybrane losowo

Bawaria mlekiem i piwem stoi

Dominika Rotthaler
polkawmonachium.blogspot.com

 

<< Powszechnie Bawaria kojarzy się ze świętem Oktoberfest, odbywającym się corocznie w Monachium, z piwem, charakterystycznym strojem ludowym, Alpami, zamkami Ludwika II i może jeszcze z barokowymi kościołami. Popełniłby jednak błąd ten, kto chciałby na tym zakończyć jej opis. Największy kraj związkowy w Niemczech, zajmujący ok. 20 proc. ich terytorium, jest niezwykle zróżnicowanym, ciekawym regionem, bogatym w walory przyrodnicze i rozwiniętym pod względem kulturowym i przemysłowym. >>

Doskonałe położenie geograficzne – zarówno bezpośrednie sąsiedztwo Austrii, Czech i Szwajcarii, jak i bliskość Włoch – sprawiają, że Bawaria stanowi chętnie odwiedzany land, a Monachium – jedno z najczęściej wizytowanych niemieckich miast. Bawarczycy posługują się aż pięcioma różnymi dialektami. Język niemiecki z akcentem bawarskim uchodzi natomiast za bardzo trudny do zrozumienia dla niewprawionego ucha. Jednak serdeczność mieszkańców i ich życzliwość w stosunku do przybyszów jest w stanie pokonać językowe trudności i pomaga przełamać pierwsze lody.

Więcej…

Gdy sport staje się pasją

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

 

<< Mogłoby się wydawać, że Polska to kraj, który piłką nożną stoi. Trudno nie odnieść takiego wrażenia zwłaszcza, gdy przychodzi czas mistrzostw świata czy Europy i nawet osoby nie interesujące się na co dzień sportem zmieniają się w zagorzałych kibiców. Jednak prawda wygląda tak, że zawodnicy z innych dyscyplin dają nam ostatnio dużo więcej powodów do dumy. Nie od dziś znaczące sukcesy na arenie światowej odnoszą polscy siatkarze, znakomicie radzą sobie też nasi lekkoatleci. Z ostatnich Mistrzostw Europy w Lekkoatletyce, które odbyły się w sierpniu 2018 r. w Berlinie, wróciliśmy z aż siedmioma złotymi medalami. Tyle samo razy pierwsze miejsce zajęli Brytyjczycy. To właśnie Polska i Wielka Brytania zdobyły największą liczbę złotych medali podczas tych zawodów. >>

Polacy dość chętnie uprawiają sport, choć większość z nich traktuje tego typu aktywność jako rekreację. Z powodu braku czasu zwykle ograniczają się do wyjazdów połączonych z surfowaniem, wycieczkami rowerowymi, kajakowymi, konnymi, grą w golfa czy jazdą na nartach i snowboardzie. Aby zadbać o zdrowie, zapisują się do klubów fitness lub na siłownię albo zaczynają regularnie biegać, ćwiczyć, jeździć na rowerach (szosowym i górskim). Sport potrafi być jednak prawdziwą pasją. Poświęcenie czasu na treningi uczy cierpliwości i pokory, pozwala lepiej poznać możliwości organizmu. Nie bez znaczenia jest także satysfakcja, jaką daje stawanie się coraz lepszym w tym, co się robi. Nie można również zapomnieć o wydzielaniu się podczas wysiłku fizycznego endorfin, czyli hormonów szczęścia. Kto chce na poważnie zająć się jakąś dyscypliną sportową, wcale nie musi od razu zostawać zawodowcem. W Polsce, podobnie jak na całym świecie, organizuje się coraz więcej zawodów dla amatorów czy półprofesjonalistów. Branie w nich udziału przynosi podobną przyjemność co uczestniczenie w letnich lub zimowych igrzyskach olimpijskich.

 

Obóz Wavecamp na greckiej wyspie Karpatos

© Olek Pobikrowski/WaveCamp

 

Najłatwiej chyba zarazić pasją sportową dzieci. W dobie rozwoju nowych technologii, które angażują człowieka raczej intelektualnie niż fizycznie, wydaje się to szczególnie ważne. Lekarze nie od dziś podkreślają, że ruch jest niezmiernie ważny dla zdrowia. Jednak im człowiek starszy, tym trudniej go przekonać do uprawiania jakiejś aktywności ruchowej. A przecież sport to nie tylko pot, łzy i wyrzeczenia. Dzięki niemu możemy spotkać ludzi o podobnych zainteresowaniach, znaleźć swoje miejsce w społeczności pasjonatów i… odwiedzić mnóstwo ciekawych zakątków świata. Zapalonych narciarzy i snowboardzistów przyciągają ośnieżone stoki Alp, surferzy, wind- i kitesurferzy wyjeżdżają nad Atlantyk, żeby mierzyć się z falami. Na szczęście, większość rodzajów sportu da się uprawiać i w Polsce, i za granicą. Musimy jedynie wybrać taki typ aktywności, który będzie nam sprawiał największą przyjemność i najlepiej pasował do naszego charakteru.

 

PROFESJONALNE PRZYGOTOWANIE

Rozbudowaną bazę sportowo-szkoleniową oferuje Centralny Ośrodek Sportu (COS). Do jego głównych zadań należy zapewnienie odpowiednich warunków do prowadzenia treningów organizowanych przez polskie związki sportowe oraz przygotowywanie kadry narodowej (zarówno seniorów, jak i juniorów) do startowania w międzynarodowych zawodach (w tym igrzyskach olimpijskich i paraolimpijskich, mistrzostwach Europy i świata). Poza tym w kręgu jego działań znajduje się też organizacja wydarzeń sportowych i obsługa zgrupowań polskich sportowców. W siedmiu obiektach COS można trenować np. lekkoatletykę, narciarstwo zjazdowe i biegowe oraz skoki narciarskie, łyżwiarstwo, hokej na lodzie, siatkówkę, koszykówkę, piłkę nożną, tenis, judo, boks, podnoszenie ciężarów, kajakarstwo, żeglarstwo czy wioślarstwo. Położone są one w Cetniewie (dzielnicy Władysławowa), Giżycku (nad jeziorem Kisajno), Spale (w województwie łódzkim), Szczyrku (w Beskidzie Śląskim), Wałczu (nad jeziorem Raduń), Warszawie i Zakopanem. W tym ostatnim w skład kompleksu wchodzą m.in. Wielka Krokiew i inne skocznie narciarskie, lodowisko (największe na Podhalu), tor lodowy, trasy dla narciarzy biegowych, stadion lekkoatletyczny, boiska i korty tenisowe oraz hala wielofunkcyjna, kryta pływalnia i sale o różnym przeznaczeniu. W Warszawie COS zarządza halami Torwar I i Torwar II Lodowisko przy ulicy Łazienkowskiej. Odbywają się tu np. różnego rodzaju zawody sportowe czy treningi łyżwiarskie i hokejowe. W Wałczu znajduje się tor wioślarsko-kajakowy, stadion lekkoatletyczny, pływalnia „Delfin”, boisko do gry w hokeja na trawie i inne boiska oraz sale sportowe (w tym sala z ergometrami wioślarsko-kajakowymi). Szczyrk to przede wszystkim ośrodek narciarski na górze Skrzyczne (1257 m n.p.m.) z ponad 10 km tras narciarskich (w tym jedną z homologacją FIS), czteroosobową linową kolejką kanapową i dwoma wyciągami orczykowymi. Oprócz tego są tutaj także skocznie narciarskie, pływalnia, boiska do siatkówki plażowej, hale sportowe, stadion czy korty tenisowe. W Spale można uprawiać m.in. szermierkę, sporty zespołowe lub pływanie, jak również doskonalić się w konkurencjach lekkoatletycznych i podnoszeniu ciężarów. COS Giżycko zaprasza do hal sportowych (dużej i małej), na ściankę wspinaczkową czy kort tenisowy mogący służyć też jako boisko. W pobliżu znajduje się port jachtowy z wypożyczalnią sprzętu (łodzi, kajaków, rowerów wodnych). W Cetniewie czekają korty tenisowe, pływalnia „AQUARIUS”, stadion lekkoatletyczny, rozmaite hale i boiska (także stanowiska do rzutu młotem, dyskiem, kulą i oszczepem). Jak widać, mamy więc w Polsce gdzie trenować.

 

POWIEW DALEKIEGO WSCHODU

Warto również z pewnością wspomnieć o pewnym nietypowym miejscu w naszym kraju. Tu nietrudno poczuć się jak w zupełnie innym zakątku świata. Mowa o Centrum Japońskich Sportów i Sztuk Walki „Dojo – Stara Wieś” położonym w województwie łódzkim, na południowy wschód od Piotrkowa Trybunalskiego. Powstało ono na drodze porozumienia między Fundacją Rozwoju Karate Tradycyjnego a Polskim Związkiem Karate Tradycyjnego.

Umieszczony wśród polskich pejzaży obiekt nawiązuje do tradycyjnej architektury japońskiej. Został stworzony do treningów dalekowschodnich sportów walki i zajmuje powierzchnię 60 ha. W budynku treningowym znajdują się trzy sale ze specjalistyczną podłogą, matami do karate i judo, lustrami i workami treningowymi oraz trzy szatnie z natryskami, podgrzewaną podłogą i jacuzzi (japońskie ofuro). Po drugiej stronie kompleksu stoi pawilon herbaty, w którym odbywają się pokazy tradycyjnej ceremonii jej parzenia. Otoczenie sprzyja nie tylko odpoczynkowi i delektowaniu się aromatycznym naparem. Herbaciarnia leży nad małym zbiornikiem wodnym, sąsiadującym z większym i budynkiem do odnowy biologicznej z sauną i salą z leżankami. W środkowej części terenu centrum usytuowana jest jadalnia wyposażona zarówno w zwykłe stoły, jak i te w stylu japońskim (mogąca pomieścić 120 osób). W pobliżu wybudowano 16 domków noclegowych z futonami do spania (tradycyjnymi japońskimi materacami wypełnionymi bawełną), kominkami i połączeniem z internetem. Do wyboru mamy wersję standard lub VIP. W ośrodku organizuje się też dodatkowe zajęcia prezentujące kulturę Japonii, takie jak warsztaty przyrządzania sushi, kaligrafii, ikebany (sztuki układania kwiatów), origami i kitsuke (sztuki zakładania kimona). Centrum Japońskich Sportów i Sztuk Walki „Dojo – Stara Wieś” leży w malowniczym otoczeniu Przedborskiego Parku Krajobrazowego. Oprócz dwóch połączonych ze sobą sztucznych jezior znajdują się tu kamienne ogrody. Samo dojo (miejsce przeznaczone na treningi) położone jest na wzgórzu. Szczególna harmonia, z jaką został zaprojektowany ten obszar, ma sprzyjać doskonaleniu umiejętności w ciszy i spokoju.

 

NA POŁUDNIU EUROPY

Klimat, w granicach którego leży Polska, nie sprzyja uprawianiu niektórych dyscyplin sportowych przez cały rok. Jednak aby utrzymać odpowiednią formę, nie można zaprzestać treningów w okresie zimowym. Dlatego dobrym wyjściem w tej sytuacji jest wybranie się w rejony o bardziej korzystnych warunkach pogodowych. Zresztą obecnie Polacy coraz częściej mogą sobie pozwolić nie tylko na wakacyjne wyjazdy za granicę, lecz także te profilowane. Korzystają więc z możliwości uprawiania ulubionego sportu w innych krajach. Chętnie odwiedzane miejsce stanowią np. południowe regiony Europy. Znajdują się nie tak daleko od Polski, a zima jest w nich łagodna.

                Zagraniczne wyjazdy sportowe to świetna propozycja nie tylko dla dorosłych. Dla dzieci sport bywa nie mniej ważną pasją, a jeśli chcą związać z nim swoją przyszłość, muszą ciągle doskonalić umiejętności. Z drugiej strony wielu rodziców chce, aby ich pociechy spędzające dużo czasu na treningach nie traciły okazji do poznawania świata. W młodym wieku chłonie się najwięcej i to nie tylko w trakcie nauki. Niektóre dyscypliny sportowe w Polsce są dofinansowywane przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, co stanowi znaczne ułatwienie w przypadku wysyłania dzieci na obozy za granicę.

                Dużą popularnością w przypadku tego typu wyjazdów cieszy się słoneczna Hiszpania. Na południu kraju zimą można trenować na świeżym powietrzu, bo temperatury utrzymują się tu na poziomie 15–20°C. Dla Polaków to z pewnością miła odmiana. Obozy sportowe w tej części Europy organizuje m.in. polskie biuro podróży Iberotravel z siedzibą w Katalonii. Zajmuje się ono tym już od pięciu lat. Oferuje wyjazdy na Dzikie Wybrzeże (Costa Brava) i w okolice Barcelony, a także do innych części Hiszpanii, np. do Andaluzji. Współpracuje z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki (PZLA), klubami piłki nożnej, siatkówki, nordic walkingu i nie tylko. Najwięcej obozów Iberotravel organizuje w mieście Lloret de Mar. To jeden z najpiękniejszych kurortów Costa Brava. Słynie m.in. z malowniczych plaż. Na klifie nad brzegiem morza wznosi się tutaj średniowieczny Zamek św. Jana (Castell de Sant Joan). Lloret de Mar jest bardzo korzystnie położone – znajduje się niedaleko portów lotniczych leżących w rejonie Barcelony i Girony. Od Polski dzieli kurort na tyle nieduża odległość (z Warszawy – ok. 2,3 tys. km), że dzieci i młodzież mogą pokonać ją również autokarem. W centrum miasta usytuowane są nowoczesne obiekty sportowe: stadion lekkoatletyczny, boiska piłkarskie, hale, basen olimpijski, siłownie. Biuro Iberotravel zajmuje się wszystkimi kwestiami dotyczącymi wyjazdu. Rezerwuje hotele i obiekty sportowe, organizuje transport i dodatkowe atrakcje (takie jak wycieczki do Barcelony, niezmiernie interesującej stolicy wspólnoty autonomicznej Katalonia). Na miejscu zapewnia opiekę polskiego rezydenta. Ponieważ ma siedzibę w Lloret de Mar, jego pracownicy mogą na bieżąco koordynować wszelkie sprawy związane z obsługą każdej grupy. Warto też podkreślić, że koszty obozów sportowych w Hiszpanii w okresie zimowym są dość niskie, porównywalne do cen w Polsce.

 

UJARZMIĆ FALE

Polacy chętnie zajmują się także różnorodnymi sportami wodnymi. Choć przez większość roku woda w Bałtyku i jego zatokach nie ma szczególnie przyjemnej temperatury, wiele osób uprawiających wind- i kitesurfing odwiedza Mierzeję Helską, aby doskonalić umiejętności. To często jedno z pierwszych miejsc, gdzie próbują swoich sił w ślizgu na falach. W sezonie letnim miejscowe szkoły organizują kursy i obozy zarówno dla dzieci i młodzieży, jak i dorosłych. Jednak ze względu na warunki klimatyczne surferów, wind- i kitesurferów z Polski coraz częściej przyciągają inne regiony na świecie. W tym przypadku ogromne znaczenie ma nie tylko temperatura powietrza i wody. Ważna jest również siła wiatru. Dlatego dużym zainteresowaniem cieszą się m.in. Wyspy Kanaryjskie, atlantyckie wybrzeże Maroka czy okolice miasta Tarifa na Wybrzeżu Światła (Costa de la Luz) w hiszpańskiej Andaluzji. Osoby pasjonujące się sportami wodnymi chętnie odwiedzają też miejsca, gdzie odbywają się międzynarodowe zawody, aby sprawdzić się w warunkach, w których walczą profesjonalni sportowcy. Przybywają więc m.in. na słoneczną Fuerteventurę. Na tej drugiej największej z Wysp Kanaryjskich (ok. 1660 km² i ponad 110 tys. mieszkańców), w rejonie pięknej plaży Sotavento rozgrywa się już od 33 lat na przełomie lipca i sierpnia Fuerteventura Windsurfing & Kitesurfing World Cup. Organizatorem tej widowiskowej imprezy jest tutejsze prężne, profesjonalne centrum René Egli by Meliã. Warto dodać, że sporty wodne stają się coraz bardziej znaczącymi dyscyplinami na świecie. Na XXXII Letnich Igrzyskach Olimpijskich w 2020 r., zaplanowanych w Tokio, po raz pierwszy pojawi się surfing. Zmagania zawodników będą rozgrywać się w okolicy plaży Tsurigasaki w mieście Ichinomiya (prefektura Chiba). Do programu kolejnych Igrzysk XXXIII Olimpiady (w 2024 r. w Paryżu) ma zostać włączony kitesurfing.

                Na zagraniczne szkolenia windsurfingowe Polacy mogą wyjechać np. z firmą Wavecamp. Firma powstała z inicjatywy Macieja Kapusty Kapuścińskiego, instruktora Polskiego Stowarzyszenia Windsurfingu (PSW), współorganizatora i pomysłodawcy zawodów windsurfingowych rangi mistrzostw Polski. Pierwszy taki wyjazd zorganizował on w maju 2010 r. i od tamtej pory dzieli się doświadczeniem i pasją z kolejnymi ludźmi chcącymi spróbować swoich sił w tej dyscyplinie. Obecnie oferta Wavecamp skierowana jest do osób na każdym poziomie zaawansowania: od początkujących przez średnio zaawansowanych do zaawansowanych. W części kursów mogą uczestniczyć także dzieci. Szkolenia prowadzą znakomici polscy instruktorzy, którzy nie tylko mają świetne umiejętności, ale potrafią również odpowiednio przekazywać wiedzę. Kursanci uczą się i trenują m.in. na Wyspach Kanaryjskich (np. Fuerteventurze, Gran Canarii, Teneryfie), na greckiej wyspie Karpatos, położonej u zachodnich brzegów Afryki São Vicente (w archipelagu Wysp Zielonego Przylądka, w grupie Wysp Zawietrznych) czy na południowo-wschodnim wybrzeżu Wietnamu, w Mỹ Hòa koło miasta Long Xuyên w prowincji An Giang. W grudniu można z Wavecampem spędzić windsurfingowego sylwestra właśnie w wietrznej Republice Zielonego Przylądka. Maciej Kapuściński na stronie internetowej swojej firmy prowadzi też blog, na którym pisze o różnych kwestiach związanych z windsurfingiem i o zrealizowanych kursach.

                Na brak możliwości nie powinni także narzekać amatorzy kitesurfingu. Różne atrakcyjne rejony naszego globu odwiedzą m.in. dzięki KiteWyjazdy.pl Marcina Remplewicza – znanej marce w świecie kite’owym. Firma już od 10 lat zabiera swoich klientów do Brazylii (np. do miejscowości Cumbuco, Jericoacoara, Ilha do Guajirú, Guajiru), Egiptu (Soma Bay), Grecji, Kenii, na Kubę (Playa El Paso na Cayo Coco i Playa Pilar na Cayo Guillermo), Mauritius i Fuerteventurę. Przygotowuje też wyjazdy kitesurfingowe do dowolnego, oczywiście odpowiednio wietrznego, miejsca na świecie, jeżeli zgłosi się większa liczba osób chcących spróbować swoich sił w tym widowiskowym sporcie. Oferta obejmuje wszystkie aspekty wyprawy (ubezpieczenie, lot, zakwaterowanie, transfery), a dodatkowo zawiera również czasem wycieczki turystyczne. KiteWyjazdy.pl organizuje profesjonalne szkolenia kitesurfingowe dla osób indywidualnych, grup i firm. Warto też wspomnieć o założonej w 2001 r. przez Piotra Szewlakowa szkole Kite Park z Mierzei Helskiej. Właśnie w tym rejonie w sezonie letnim działa jej baza. Oprócz kursów kitesurfingu oferuje szkolenia z windsurfingu, wakeboardingu, surfingu, skimboardingu i stand up paddlingu (SUP) oraz udostępnia wypożyczalnię sprzętu do uprawiania sportów wodnych. Jednym z instruktorów tego centrum jest Victor Borsuk, siedmiokrotny zdobywca tytułu mistrza Polski i czterokrotny wicemistrz Polski w kitesurfingu, który trenuje dzieci i młodzież od 8. roku życia (osoby początkujące i zaawansowane) w ramach Borsuk CAMPS. Kite Park ma na swoim koncie również organizację wyjazdów do Brazylii, Wietnamu, Wenezueli, Egiptu, na Rodos, Zanzibar, Filipiny, Grenadyny czy Sardynię. Na zainteresowanie zasługuje poza tym profesjonalna polska baza kite- i windsurfingu SKYHIGH znajdująca się we Włoszech, w sardyńskiej miejscowości Porto Botte. Dostępne są w niej także kursy surfingu i wakeboardingu. Dodatkowo otwarto tutaj też wypożyczalnię rowerów.

 

Obozy jogi w Los Angeles w Kalifornii z Fun Travel

© Żaneta Auler/FUNtravel

 

TEST NA WYTRZYMAŁOŚĆ

Jednym z najmodniejszych tematów z dziedziny szeroko rozumianego sportu jest w Polsce od kilku lat również fitness i inne rodzaje zajęć, które ogólnie zaliczylibyśmy do gimnastyki (takie jak crossfit czy joga). Choć ta forma aktywności kojarzy się raczej z odwiedzaniem siłowni i klubów oraz dbaniem o zachowanie sprawności ruchowej, potrafi naprawdę wciągnąć i stać się prawdziwą pasją. Poza tym osoby regularnie uprawiające tego typu ćwiczenia często zmieniają swój dotychczasowy tryb życia i starają się żyć zdrowiej, zaczynają zwracać uwagę na to, co jedzą, i jak spędzają czas wolny. Niewątpliwie wpływ na wzrost zainteresowania fitnessem wśród Polek i Polaków miały znane obecnie trenerki, które wyczuły trend i wyrobiły sobie na nim swoją markę, przekształcając tę dziedzinę w dochodowy biznes. Trudno jednak nie dostrzec w tej popularności samych plusów – w końcu wszystko sprowadza się do tego, aby ruszać się więcej i nie spędzać całych dni za biurkiem. Inną niezmiernie modną w ostatnich latach aktywnością jest bieganie. I nie chodzi tu o zwykły, codzienny jogging, ale o sport związany z realizacją wyznaczonych sobie celów i ciągłym doskonaleniem się. W wielu miejscach w Polsce organizuje się obecnie różnego rodzaju biegi, w których może wziąć udział praktycznie każdy. Obok amatorów pojawiają się jednak na nich także osoby przygotowujące się do kilku takich zawodów w roku, trenujące mocno przed każdym wyścigiem, interesujące się tym, jak polepszyć swoją technikę, i stawiające na bicie własnych rekordów. Podobne podejście da się zaobserwować w przypadku odbywających się też w całym kraju imprez rowerowych (m.in. TAURON Tour de Pologne Amatorów, Lang Team Race, Vienna Life Lang Team Maratony Rowerowe, Cisowianka Mazovia MTB Marathon czy Maratony Rowerowe Kellys Cyklokarpaty). Polacy chętnie zajmują się sportem w zupełnie nieamatorski sposób, nawet jeśli nie walczą o stanięcie na podium w mistrzostwach o randze krajowej, kontynentalnej czy światowej.

                Oferta wyjazdów sportowych skierowana jest również do osób uprawiających tego typu aktywności. Połączenie zagranicznej podróży z poświęcaniem się swojej pasji stanowi znakomity sposób na poznanie innych krajów i ich mieszkańców od nieco odmiennej strony. Na maratony w różnych miejscach na świecie zabierają klientów np. biuro Logos Travel Marek Śliwka z Poznania, które opracowało program Maratony na 7 kontynentach, MK Tramping Travel & Incentive z Krakowa (pod sportową marką MK Active Sport), Biuro Podróży GRYF i Travel2Run z Katowic, Albatros Travel (przedstawicielstwo największego skandynawskiego organizatora wycieczek objazdowych) oraz Venga Travel i Tritraveler (specjalizujące się też w wyjazdach na triatlony) z Warszawy czy RAZevent ze Szczecina. Turystyką aktywną zajmuje się m.in. polska firma turystyczna Fun Travel ze Stanów Zjednoczonych Ameryki (USA). Jej założycielka, Żaneta Auler, jest także właścicielką klubu fitness YogaCycle w Los Angeles w Kalifornii, gdzie odbywają się zajęcia z różnego rodzaju jogi i spinningu (jazdy na rowerze stacjonarnym) oraz treningi TRX, do których wykorzystuje się specjalny zestaw regulowanych pasów i taśm. To właśnie do USA zaprasza swoich klientów. Oferta Fun Travel obejmuje rozmaite sposoby aktywnego spędzania czasu. Znajdują się w niej np. obozy jogi w Los Angeles i mieście Sedona (w północnej części stanu Arizona), wycieczki rowerowe po dolinie Napa (Napa Valley) pokrytej licznymi winnicami, w których produkuje się wyśmienite kalifornijskie wina, wyprawy na narty do Kolorado i Utah. Firma służy też pomocą w organizacji wyjazdów na maratony (w Nowym Jorku, Los Angeles czy Bostonie) i triatlony (łącznie ze słynnym Ironmanem). Poza tym oferuje pobyty szkoleniowe dla trenerów i właścicieli klubów fitness w Polsce, podczas których zapoznają się oni z nowymi trendami i spotykają z osobami z branży w Stanach Zjednoczonych. Z Fun Travel można również wybrać się na zwiedzanie USA urozmaicone zajęciami jogi lub spinningu czy jazdą na rowerze w plenerze.

 

W ramach programu Maratony na 7 kontynentach Logos Travel można wyjechać do Jerozolimy

© Logos Travel

 

ZOSTAĆ MISTRZEM STOKU

Na koniec należy z pewnością poruszyć jeszcze jeden temat, a mianowicie sporty zimowe. Polacy mają swoje góry, które zimą odwiedzają bardzo chętnie, ale na prawdziwe śnieżne szaleństwo wybierają się głównie w rejon Alp. Tu od lat wśród ulubionych miejsc naszych rodaków królują Włochy. W sezonie zimowym przybywa ich do tego kraju tak wielu, że w niektórych górskich miejscowościach można natknąć się w lokalach gastronomicznych na polskie menu. Nie ma się zresztą co temu dziwić, warunki do jazdy na nartach lub snowboardzie na północy Italii są znakomite, zarówno ze względu na ukształtowanie terenu i pogodę, jak i rozbudowaną infrastrukturę (także hotelową), a Włosi uchodzą za wyjątkowo sympatycznych i otwartych ludzi. Ogromną popularnością cieszy się zwłaszcza okolica Marmolady (3343 m n.p.m.) – najwyższego szczytu Dolomitów. W rejonie słynnej Doliny Słońca (Val di Sole) w Trentino znajduje się jedna z najlepszych i najdłuższych nartostrad w Europie. Co ważne, w Dolomitach można w sezonie zimowym korzystać z jednego skipassu. Pomiędzy poszczególnymi ośrodkami kursują specjalne busy i autobusy. Do najpopularniejszych kurortów w regionie należą Madonna di Campiglio czy elegancka Cortina d’Ampezzo.

                Ze względu na ogromne zainteresowanie oferta zagranicznych obozów i wyjazdów narciarskich do Włoch (i nie tylko) przygotowana przez polskie firmy jest naprawdę bardzo szeroka. Każdy z pewnością znajdzie więc coś dla siebie. Do wyboru są propozycje dla dorosłych, dzieci i młodzieży na wszystkich poziomach zaawansowania. Można też zdecydować się na sportową wyprawę rodzinną. Na ośnieżone włoskie stoki udamy się np. z warszawskim Klubem Tenisowym, Narciarskim i Żeglarskim Sporteum. W sezonie 2018/2019 oferuje on wyjazdy do Carezzy w Tyrolu Południowym, Monte Bondone i Folgarii w Trentino czy miejscowości w okolicy Val di Sole – Passo Tonale, Madonna di Campiglio i Pinzolo. Poza tym prowadzi specjalną sportową sekcję narciarską dla dzieci w każdym wieku, która organizuje treningi i obozy oraz przygotowuje chętnych do startowania w zawodach. Dorośli mogą trenować jazdę na nartach w ramach przeznaczonej dla nich grupy Sporteum Masters.

Jamajka – więcej niż plaże

MAŁGORZATA CHOLEWA

<< Właściwie każda osoba, którą pytam o Jamajkę, wiąże ją z Bobem Marleyem i jednymi z najpiękniejszych plaż na świecie. Oczywiście, na urlopie Polacy chcą poleżeć na wygodnym leżaku z kolorowym drinkiem w dłoni, skorzystać z mocno prażącego tropikalnego słońca i zrobić sobie zdjęcie pod wysmukłą palmą i nie ma w tym nic złego, ale skoro dotarliśmy już na odległe Karaiby, warto poszukać na nich innych, równie niespotykanych dla nas wrażeń. Mnie ta wyspa kojarzy się z niezliczonymi atrakcjami dla osób aktywnych, pikantną marynatą do mięs „jerk”, aromatyczną kawą, pysznym rumem i przecudownymi krajobrazami tonącymi w bujnej zieleni. >>

Więcej…