Nad Klasztorem Świętej Trójcy dominuje ośnieżony szczyt góry Kazbek
gergeti1

© GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

JERZY MOSKAŁA

 

Mało jest krajów na świecie, których mieszkańcy darzą nas podobną sympatią, jaką my czujemy do nich. Niewątpliwie należy do nich jednak dość odległa pod względem geograficznym od Polski Gruzja. Właśnie dlatego, choć nie tylko, warto odwiedzić niesamowitą ojczyznę Gruzinów, położoną w regionie Zakaukazia, między Europą i Azją.


Procesja z flagami do tbiliskiego Soboru Świętej Trójcy

droshebi
© GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

Linie lotnicze Wizz Air obsługują bezpośrednie połączenia do gruzińskiego miasta Kutaisi z Warszawy (trzy razy w tygodniu – we wtorki, czwartki i soboty) oraz Katowic (dwa razy w tygodniu – w poniedziałki i piątki). Tutejsze lotnisko leży ok. 230 km na zachód od stołecznego Tbilisi i ponad 150 km na wschód od portu Batumi w Adżarii. To odpowiedni punkt na rozpoczęcie podróży po Gruzji. Oprócz tego do gruzińskiej stolicy dolecimy bezpośrednio samolotem Polskich Linii Lotniczych LOT z Warszawy.


W Tbilisi nad rzeką Kurą mieszka ponad 1,1 mln obywateli 3,7-milionowej Gruzji. Turyści chętnie zwiedzają jednak też inne części kraju. Można tu zarówno podziwiać majestatyczne górskie szczyty, jak i wypocząć na słonecznym wybrzeżu. Wyjazd umilą nam z pewnością smaczna gruzińska kuchnia i wspaniałe miejscowe wina.


NAD BRZEGIEM MORZA

Widok na batumskie hotele i Wieżę Alfabetu na tle pobliskich gór

Gruzja1 8
© GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

Wchodząca w skład Gruzji Adżarska Republika Autonomiczna (Adżaria) leży nad Morzem Czarnym, a jej najważniejszym ośrodkiem i stolicą jest 160-tysięczne Batumi. Pełni ono także funkcję głównego portu kraju i uchodzi za popularny nadmorski kurort. Znajdują się w nim liczne komfortowe hotele, restauracje i promenada ciągnąca się wzdłuż plaży.


O herbacianych polach Batumi śpiewały w połowie lat 60. XX w. Filipinki i chyba ich piosenka najbardziej rozpowszechniła w Polsce nazwę tego miasta. Czasy się jednak zmieniły i niewiele zostało w tej okolicy plantacji herbaty, choć liście z lokalnych upraw nadal można kupić na tutejszym targu. Dziś do tego nowoczesnego ośrodka wypoczynkowego ściągają turyści. Chcą zobaczyć, gdzie spotykają się Zachód ze Wschodem i morze z górami. Serce współczesnego Batumi stanowi niewątpliwie wspomniany kilkunastokilometrowy nadmorski bulwar, który tętni życiem dniem i nocą. Odbywają się na nim również różne wydarzenia. Osoby odwiedzające miasto zdecydowanie muszą udać się w to miejsce.


Batumską plażę pokrywają drobne kamienie. Piasek na wybrzeżu Morza Czarnego w tej okolicy znajdziemy czasem w sąsiednich miejscowościach, np. w zatłoczonym każdego lata kurorcie Kobuleti i w pobliżu dawnej rzymskiej twierdzy Gonio. Za atrakcję turystyczną uchodzi czarny wulkaniczny brzeg w Ureki. Plaża w Batumi jest bardzo długa i dość szeroka, zmieści się więc na niej wielu amatorów opalania. Do morza prowadzi kamieniste zejście, ale woda nagrzewa się do stosunkowo wysokiej temperatury i można się w niej kąpać bez obaw.


Wzdłuż wybrzeża wzniesiono w mieście liczne ciekawe obiekty, a wśród nich m.in. zegar astronomiczny, Wieżę Alfabetu czy pomnik Ali i Nino. Ta ostatnia konstrukcja to olbrzymia, 7-metrowa rzeźba wykonana ze stali. Składają się na nią postacie kobiety i mężczyzny, które zbliżają się do siebie co pewien czas i zastygają w namiętnym pocałunku, aby za chwilę znowu się od siebie oddalić. Dzieło wykonała gruzińska artystka Tamara Kvesitadze, a jego nazwa nawiązuje do powieści Lwa Nussimbauma (1905–1942) Ali i Nino (wydanej w 1937 r. pod pseudonimem Kurban Said), opowiadającej historię miłości chrześcijanki z gruzińskiej rodziny książęcej i muzułmanina z Azerbejdżanu. Pomnik nie tylko kojarzy się np. z najsłynniejszą literacką parą kochanków Romeem i Julią, lecz także symbolizuje spotkanie Zachodu ze Wschodem. Poza tym swoisty taniec ruchomych rzeźb skłania do refleksji nad związkiem dwojga ludzi.

               
Niedaleko portu stoi 25-metrowa Wieża Czaczy nazwana tak od rodzaju gruzińskiej wódki wytwarzanej najczęściej z wytłoków winogronowych. Jej odpowiedniki znane z basenu Morza Śródziemnego stanowią włoska grappa, serbska i chorwacka rakija, tureckie raki, a nawet francuski marc. Ten napój jest bardzo popularny w Gruzji i miejscowi chętnie nim częstują, ale w przypadku produkcji domowej należy uważać zarówno na jego czystość, jak i przede wszystkim wysoką zawartość alkoholu (czasami dochodzącą nawet do 65 proc.). Przez wiele lat obiektem zainteresowania turystów były umieszczone obok Wieży Czaczy cztery dystrybutory. Co tydzień o tej samej porze (o godz. 19.00) przez 10 minut lał się z nich darmowy trunek. Niestety, od pewnego czasu wódka już z nich nie płynie, ale bez problemu możemy ją dostać np. na lokalnym bazarze.


Batumski bulwar to też miejsce rozrywek kulturalnych. Zagramy tu w olbrzymie szachy i posłuchamy występów chórów gruzińskich (męskich i żeńskich) śpiewających tradycyjne i nowsze pieśni. Trzeba pamiętać, że Gruzini są obdarzeni niesamowitymi umiejętnościami. Wspaniałe polifoniczne utwory potrafią wykonywać również a cappella.


ATRAKCJE ADŻARII

W Batumi warto odwiedzić także m.in. plac Europy (Eras Moedani) i niedawno wyremontowany kwartał Piazza utrzymany w stylistyce centrum włoskiego miasteczka. W tej okolicy działa mnóstwo eleganckich restauracji i odbywają się koncerty. Osoby interesujące się historią i sztuką powinny zajrzeć do Muzeum Archeologicznego z eksponatami przedstawiającymi dzieje Adżarii czy Państwowego Muzeum Sztuki Adżarii prezentującego dzieła słynnego gruzińskiego prymitywisty Niko Pirosmaniego (Niko Pirosmanaszwilego).


Podobnie jak w wielu miastach Wschodu większość dróg mieszkańców zbiega się na tutejszym targu, zwanym bazarem (słowo zapożyczone z języka tureckiego, od pazar). Turyści tropiący koloryt lokalny mogą poczuć się na nim w swoim żywiole – na każdym kroku na stoiskach piętrzą się nieprzebrane ilości warzyw, owoców (również tych zupełnie w Polsce nieznanych), serów i przypraw najróżnorodniejszego rodzaju. Tuż obok sprzedawcy oferują herbatę z pobliskich plantacji i miejscowe wina. Warto kupić np. adżikę (pikantną pastę z czerwonej papryki z dodatkiem czosnku, ziół i orzecha włoskiego) lub swańską sól (mieszankę z dzikimi ziołami i przyprawami). Wielbicielom mocnych wrażeń polecam degustację domowych trunków – czaczy czy innych winiaków.


Interesującą atrakcją Batumi jest delfinarium. W sezonie letnim nawet trzy razy dziennie odbywają się w nim pokazy, na których przed publicznością występują właśnie delfiny. Stanowią one wspaniałą rozrywkę dla dzieci.


Adżaria to nie tylko Batumi. Na uwagę zasługują też parki narodowe Maczachela i Mtirala. Ze względu na górzyste ukształtowanie terenu są one świetnymi regionami na trekking. Można się po nich poruszać wyznaczonymi szlakami turystycznymi, a na nocleg zatrzymać w gospodarstwach agroturystycznych. Panuje tutaj klimat odmienny od tego nad brzegiem Morza Czarnego, dlatego na wyprawę warto się odpowiednio przygotować – przydadzą się cieplejsze ubrania i wygodne buty do wędrówek górskich.


Wielbiciele antycznych budowli powinni dotrzeć do twierdzy Gonio, która leży ok. 15 km na południe od Batumi i 4 km na północ od tureckiej granicy. W tym miejscu istniało starożytne miasto Apsaros (Apsaruntos), założone przez Greków. W II w. n.e. znajdował się tu dobrze ufortyfikowany rzymski ośrodek kolonii Kolchida. Twierdzę zbudowano na planie prostokąta i umocniono kilkunastoma basztami. Pełniła ona swoją militarną funkcję także za czasów panowania na tym terenie Bizancjum i Imperium Osmańskiego (do 1878 r.). Do dziś przetrwały dawne mury i fragmenty wież.


Na terytorium Adżarii zachowały się oprócz tego pozostałości sieci dróg bitych. Do najciekawszych obiektów należy nadal używany średniowieczny most kamienny w Dandalo, powstały w XII stuleciu za panowania królowej Tamar I Wielkiej (ok. 1160–1213). Nawet dzisiaj przeprawa zadziwia inżynierów swoją charakterystyczną konstrukcją bez podpór. Takich mostów znajdziemy zresztą w Gruzji więcej.


W Adżarii spodoba się również amatorom kulinarnych przysmaków. Lokalne potrawy są nieodłączną częścią gruzińskiej kuchni. Najbardziej rozpoznawalnym daniem jest adżarskie chaczapuri, czyli wypiekany w piecu placek w formie łódeczki z nadzieniem z sera i jajkiem. Znakomicie sprawdzi się jako śniadanie czy lunch. Poza tym pysznie smakują też badrijani – ruloniki ze smażonych plastrów bakłażana zazwyczaj wypełniane pastą orzechową, lobio – gęsty gulasz z rozgniecionej czerwonej fasoli serwowany w glinianym garnku oraz adżarska kawarma – cienkie plastry mięsa w sosie doprawione chili, podawane w ketsi (naczyniu z gliny).


TBILISKA UCZTA

W Tbilisi od godzin porannych aż do późnej nocy unosi się wszędzie zapach gruzińskich potraw, ziół i przypraw. Towarzyszy on tu turystom niemal zawsze. Gruzini cenią swoją kuchnię i rzeczywiście potrafią zarówno gotować, jak i jeść prawie w każdym miejscu. Wystarczy chwila przerwy, aby zaczęli rozkładać na trawie obrusy i wykładać wcześniej przyrządzone lub świeżo zakupione specjały.


W gruzińskiej stolicy znajdują się setki kafejek, barów czy restauracji, w których podaje się lokalne potrawy. Z myślą o turystach w menu umieszcza się także opisy dań w języku angielskim, a często nawet i zdjęcia.


Na śniadanie warto zjeść tutejsze chaczapuri. Placki przypominają te serwowane w Adżarii, ale są płaskie i mają nadzienie serowe z dodatkiem ziół. Jako ciepły posiłek mogą być znakomitym początkiem dnia. Oprócz tego nie kosztują wiele i kupimy je w niemal każdym barze lub budce oferującej właśnie te przekąski.


Na lunch warto znaleźć lokal, w którym podaje się dania wegetariańskie, a czasem wręcz wegańskie. Gruzińska kuchnia pełna jest bardzo smacznych potraw z warzyw. Należą do nich choćby wspomniane już przeze mnie zupa lobio i bakłażanowy specjał badrijani oraz pszenny placek lobiani z czerwoną fasolą bądź phali – pasta szpinakowa przyprawiona orzechami włoskimi.


Wieczorem obowiązkowo trzeba udać się na kolację, która u Gruzinów często przeradza się w wielodaniową ucztę. Na niej już najczęściej królują dania mięsne – przede wszystkim chinkali (pyszne i soczyste pierogi faszerowane baraniną i wołowiną, najczęściej doprawione kolendrą), lula kababi (mielona i grillowana baranina z mnóstwem ziół) oraz adżapsandali (rodzaj gulaszu bezmięsnego z bakłażana, papryki i pomidorów z ziołami).


Do posiłku zaleca się pić wodę Borjomi (Bordżomi) lub inne wody mineralne wspomagające trawienie. Nie wolno również zapomnieć o winie. W Gruzji podaje się je wszędzie i choć często dostaniemy wino domowe, to w Tbilisi, szczególnie w lepszych restauracjach, można znaleźć świetne wina jakościowe. Za popularne szczepy gruzińskie uchodzą saperawi (uprawiany np. w Dolinie Alazańskiej) i mcwane (rosnący m.in. w okolicy Teliani). Na osoby mające mocną głowę na koniec wieczoru czeka jeszcze kieliszek czaczy.


ZWIEDZANIE STOLICY

Tbilisi stanowi ważny ośrodek Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego. Budowle sakralne w mieście odzwierciedlają dzieje państwa Gruzinów, zachwycają swoim pięknem i tchną mistycyzmem. Najstarszą stołeczną świątynią jest Anczischati z VI w. Cerkiew zachowała wczesnośredniowieczny układ trzynawowy, choć w następnych stuleciach była wielokrotnie przebudowywana. Czczono w niej cudowną ikonę Chrystusa. Według legendy miała ona powstać w nadnaturalny sposób – poprzez przeniesienie wizerunku Jezusa z mandylionu z greckiej Edessy (Edesy). Obecnie obraz znajduje się w Narodowym Muzeum Sztuk Pięknych im. Szalwy Amiranaszwilego w Tbilisi.


Do najważniejszych świątyń Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego należy majestatyczna Katedra Sioni, której nazwa pochodzi od wzgórza Syjon w Jerozolimie. Wzniesiono ją w XII stuleciu (choć pierwszy kościół zbudowano w tym miejscu już w V w.) w obecnym rejonie Dzweli Tbilisi (Starego Tbilisi). Zwiedzanie tbiliskich cerkwi dla chrześcijan bywa przeżyciem duchowym, ale i wyznawcy innych religii lub osoby niewierzące mogą odkryć mistycyzm tutejszego chrześcijaństwa.


Oprócz budowli sakralnych w stolicy Gruzji znajdziemy jeszcze wiele innych zabytków i atrakcji. Warto tu wymienić choćby Muzeum Historii Tbilisi i Muzeum Gruzji (oddziały Gruzińskiego Muzeum Narodowego), twierdzę Narikala z IV w. górującą nad centrum miasta, zabudowania Dzweli Tbilisi, Narodowy Ogród Botaniczny Gruzji, łaźnie siarkowe w Abanotubani, reprezentacyjną aleję Szoty Rustawelego, przy której stoją gmachy Teatru im. Szoty Rustawelego, Opery Narodowej i Baletu, dawny budynek parlamentu i secesyjne kamienice, oraz Sobór Trójcy Świętej (ukończona w 2004 r. najwyższa na Kaukazie świątynia chrześcijańska – ma 68 m, nie licząc krzyża na kopule). Koniecznie trzeba też wybrać się na lokalny targ. Wcześnie rano tętni on życiem, a turyści mogą nacieszyć się atmosferą wschodniego bazaru i kupić regionalne produkty.


W POSZUKIWANIU ZABYTKÓW

Mccheta-Mtianetia to jeden z najpiękniejszych regionów Gruzji. Rolę jego stolicy odgrywa ponad 10-tysięczna Mccheta. Drugi człon nazwy – Mtianetia – pochodzi od gruzińskiego słowa mta, czyli „góra”. Region ten leży w północnej części kraju i obejmuje fragment łańcucha Wielkiego Kaukazu. Najwyższym szczytem na tym obszarze jest Kazbek (5033,8 m n.p.m.).


Mccheta była kiedyś stolicą Królestwa Iberii, istniejącego od ok. IV w. p.n.e. do VI w. n.e. Od Tbilisi dzieli ją jedynie mniej więcej 20 km, dlatego niezwykle łatwo do niej dotrzeć. W mieście i jego okolicy znajdują się trzy obiekty wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Pierwszy z nich stanowi Katedra Sweti Cchoweli – siedziba patriarchy Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego. Świątynia pochodzi z XI stulecia. Zbudowano ją na planie krzyża równoramiennego. Dach wieńczy szesnastookienna kopuła w kształcie ostrosłupa. Wewnątrz można podziwiać liczne freski i grobowce gruzińskich królów.


Na wspomnianej liście znajduje się także leżący pod Mcchetą monastyr Dżwari z przełomu VI i VII w. Podobnie jak katedrę, wzniesiono go na planie krzyża. Każde jego ramię zamyka półkolista absyda. Ostatni obiekt objęty ochroną organizacji UNESCO to usytuowany nieopodal centrum miasta monastyr Samtawro. Ten zespół architektoniczny uchodzi za jeden z najważniejszych zabytków Mcchety. Składa się na niego m.in. kościół, dzwonnica i mury z wieżami, które pochodzą z pierwszej połowy XI stulecia.


W bezpośredniej okolicy stolicy regionu znajdziemy również inne niezmiernie interesujące zabytki. Warto wśród nich wymienić ruiny imponującej średniowiecznej twierdzy Bebris Ciche, wznoszące się malowniczo nad prawym brzegiem rzeki Aragwi, pozostałości miasta Armazi z zarysem starożytnego pałacu na górze Bagineti oraz monastyr Zedazeni położony na lewym brzegu Aragwi. Ten ostatni klasztor został założony w VI w. Zabudowania, które zachowały się do naszych czasów, datowane są na VIII stulecie.


Obszar Mcchety-Mtianetii przecina Gruzińska Droga Wojenna. Ciągnie się ona na północ w stronę miejscowości Stepancminda (dawniej Kazbegi). Trasa ta prowadzi z Tbilisi przez Wielki Kaukaz aż do Władykaukazu w Osetii Północnej (autonomicznej republice Federacji Rosyjskiej). W całości liczy 208 km, a swoją nazwę otrzymała ze względu na fakt, że w XIX w. Rosjanie przerzucali tędy swoje wojska do walk z kaukaskimi góralami i Imperium Osmańskim. W starożytności natomiast biegł tędy szlak komunikacyjny łączący Kaukaz Południowy z Kaukazem Północnym. Dzięki zapierającym dech w piersiach widokom Gruzińska Droga Wojenna stanowi dziś jedną z najważniejszych atrakcji turystycznych kraju. Popularnością cieszy się szczególnie wśród miłośników górskich krajobrazów. W tym urokliwym rejonie natkniemy się też na specyficzne wieże mieszkalno-obronne (tzw. koszkis), które mają zwykle trzy kondygnacje.


Amatorom trekkingu warto polecić wycieczkę do Stepancmindy nad rzeką Terek. Stąd można organizować wyprawy w wyższe partie gór, np. do wioski Gergeti i Klasztoru Świętej Trójcy (Cminda Sameba) wzniesionego na wysokości 2170 m n.p.m. albo na drzemiący wulkan Kazbek. Jedną z atrakcji na Gruzińskiej Drodze Wojennej jest forteca Ananuri, pochodząca z przełomu XVI i XVII w. Znajduje się ona nad Zbiornikiem Żinwalskim. Kąpiel w jego turkusowych wodach przynosi ulgę w czasie letnich upałów.


ZIMOWE SZALEŃSTWO

W regionie Mccheta-Mtianetia, ok. 120 km na północ od Tbilisi leży znany ośrodek narciarski Gudauri. Nie przypomina on modnych austriackich czy włoskich kurortów alpejskich, gdyż wypełniają go zarówno hotele, jak i apartamentowce. Dojazd do tej szybko rozwijającej się miejscowości nawet w sezonie zimowym jest stosunkowo wygodny – obiekty hotelowe organizują do niej własne transfery, z Tbilisi jeżdżą busy zwane marszrutkami, a w ostateczności można dostać się tu taksówką.


Gudauri oferuje ponad 57 km tras położonych na wysokości między 1990 a 3007 m n.p.m. i 7 wyciągów (gondolowy, orczykowy i 5 krzesełkowych). Do największych jego zalet należą niezmiernie tanie przejazdy (koszt dziennego karnetu dla dorosłych to ok. 50 zł) oraz wyspecjalizowane szlaki do slalomu, slalomu giganta i supergiganta (z certyfikatami FIS). Skorzystamy tutaj także z możliwości jazdy w stylu freeride po stokach Kaukazu i odwiedzimy snowpark. Lokalna infrastruktura narciarska zapewnia znakomitą rozrywkę dzieciom i dorosłym, osobom początkującym i doświadczonym narciarzom. Wokół rozpościerają się spektakularne widoki, a pobyt w kurorcie uprzyjemnia smaczna gruzińska kuchnia. Wieczorem odwiedzający Gudauri bawią się z kolei w licznych klubach i barach.


Najlepszy okres na wyprawę na narty do północnej Gruzji to druga połowa lutego i marzec (sezon trwa tu zazwyczaj od grudnia do końca kwietnia). Na początku lutego obserwuje się na ogół największe opady śniegu, po których można jeździć na pokrywie o grubości powyżej 1,5 m. Dni stają się również wówczas coraz dłuższe i są bardziej słoneczne, a powietrze bywa niezwykle przejrzyste. W przypadku niesprzyjających warunków pogodowych używa się specjalnego systemu do sztucznego naśnieżania stoków. Dzięki temu grudniowe otwarcie sezonu odbywa się zawsze zgodnie z planem. Nad bezpieczeństwem w rejonie ośrodka narciarskiego czuwają ratownicy patrolujący okolicę. Przed wejściami na wyciągi umieszczono elektroniczne tablice informujące o wysokości, pogodzie i sytuacji na stoku. Na terenie kompleksu udostępniono bezpłatny bezprzewodowy internet.


Polscy narciarze cenią Gudauri. Zwracają uwagę przede wszystkim na możliwość jazdy w stylu freeride w znakomitych warunkach, jakich próżno szukać w popularnych regionach narciarskich Europy. Bardzo zachęcające są też tanie karnety oraz małe kolejki na wyciągi, szczególnie w tygodniu. Polacy chwalą sobie poza tym podawane w lokalnych knajpkach smaczne potrawy w cenach porównywalnych do tych w naszym kraju. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że koszty zakwaterowania w komfortowym hotelu należą do dość wysokich. Na osoby ze skromniejszym budżetem czekają więc tańsze hostele, pensjonaty czy apartamenty.


Gudauri odwiedzają głównie Gruzini i Rosjanie, a także Litwini, Łotysze i Ukraińcy, choć nie brak również turystów z całego świata. Ośrodek cieszy się coraz większą renomą i doskonale sprawdzi się jako cel wyjazdu dla osób szukających nowych miejsc idealnych na zimowe szaleństwo na śniegu.


NA POŁUDNIU I PÓŁNOCY

Heliskiing – zjazd ze stoku, na który dociera się helikopterem

ski 1

Mniej znanymi i niewątpliwie tańszymi kurortami narciarskimi w Gruzji są Bakuriani (w południowym regionie Samcche-Dżawachetia) i Mestia (w Megrelii-Górnej Swanetii na północnym zachodzie). Ten pierwszy zalicza się do najstarszych w kraju. Leży na średniej wysokości 1700 m n.p.m. w masywie Małego Kaukazu w północnej części Gór Trialeckich. W Bakuriani panują odmienne warunki niż w Gudauri. Najwyższy szczyt w okolicy to Kochtagora (2155,4 m n.p.m.). Całkowita długość tras zjazdowych wynosi 17 km. Działa tutaj 16 wyciągów narciarskich. Rejon kurortu ze względu na klimat i ukształtowanie terenu bardziej od Alp przypomina polskie Beskidy, a sam ośrodek kojarzy się mocniej z Krynicą-Zdrojem lub Zakopanem niż alpejskimi miasteczkami. Stanowi więc dobre miejsce dla tych osób, które na wyjeździe sportowym lubią też odpocząć na świeżym powietrzu i spróbować swoich sił w innych dyscyplinach zimowych, takich jak jazda bobslejem, skitouring (górskie wycieczki na nartach) czy narciarstwo biegowe. Bakuriani otaczają wspaniałe lasy iglaste (głównie z przewagą świerków kaukaskich), dlatego szczyci się znakomitym mikroklimatem. Podobnie jak w Gudauri jest tu dużo restauracji z tradycyjną kuchnią gruzińską.


Mestia z kolei znajduje się w południowo-zachodniej części Wielkiego Kaukazu. W pobliżu miejscowości wyciąg zbudowała znana na świecie amerykańska firma Leitner-Poma of America. Z położonej na wysokości 2350 m n.p.m. stacji w Hatswali wiodą trasy zjazdowe o długości 1900 m (czerwona) lub 2565 m (niebieska). Dodatkowo powstała tutaj infrastruktura dla początkujących narciarzy i łyżwiarzy. Poza tym ciekawą atrakcję w Mestii stanowią wędrówki na malownicze górskie szczyty, w tym wycieczki dwudniowe z noclegiem w Cwirmi (Tsvirmi), pozwalające podziwiać piękno Wielkiego Kaukazu i jego niezniszczonej przez człowieka dzikiej przyrody.


Gruzja kiedyś kojarzyła się Polakom głównie z wypoczynkiem nad Morzem Czarnym w kurorcie Batumi. Później stała się w ich oczach mekką dla wielbicieli trekkingu w rejonie Małego i Wielkiego Kaukazu. Dziś zaczynają ściągać do tego kraju amatorzy sportów zimowych, szczególnie coraz popularniejszego stylu freeride. Warto jednak pamiętać, że gościnna Gruzja potrafi także zachwycić wspaniałą kulturą, wyjątkową sztuką kulinarną, świetnymi winami i swoim specyficznym charakterem, który sprawia, że choć leży ona tak daleko od Polski, można się w niej poczuć jak w domu.

Artykuły wybrane losowo

Witajcie w fińskiej bajce!

KAROLINA PADUSZYŃSKA

www.zastrzykinspiracji.pl

 

<< W okresie zimowym Finlandia zamienia się w iście bajkową krainę. W tętniących życiem Helsinkach działa jarmark świąteczny z regionalnymi smakołykami i aromatycznym, grzanym winem o nazwie „glögi”. W klimatycznym Porvoo czas na chwilę się zatrzymuje, a na północy kraju możemy zobaczyć niesamowity taniec barw podczas zorzy polarnej. Przed najgrzeczniejszymi Święty Mikołaj otwiera drzwi swojej wioski. Jedno jest pewne – nudzić się tu na pewno nikt nie będzie! >>

Z Polski do Finlandii mamy wbrew pozorom naprawdę niedaleko. Od tego rozległego kraju Europy Północnej (niemal 340 tys. km² powierzchni) oddziela nas właściwie tylko Morze Bałtyckie. Najłatwiej dostać się do niego zatem samolotem lub promem.

 

Obserwowanie zorzy polarnej z tzw. Aurora Dome nad brzegiem jeziora Torassieppi

© Lapland Material Bank/Antti Pietikäinen

 

Finlandia pełna jest kontrastów. Z jednej strony to świetnie rozwinięte technologicznie i gospodarczo państwo, z drugiej zaś jej mieszkańcy słyną z powściągliwości i zachowawczości. Trudno się do nich zbliżyć, ale jeśli Fin stanie się naszym przyjacielem, to będzie nim już do końca życia, a o swoich sekretach i problemach najchętniej opowie nam w saunie. Charakter mieszkańców kraju determinują warunki klimatyczne i fakt, że na 1 km2 przypada w nim zaledwie ok. 16 osób. Jednak poza ponad 5,5 mln małomównych Finów czeka tutaj na nas mnóstwo atrakcji.

 

PERŁA PÓŁNOCY

Prawdziwa Finlandia to miliony drzew, tysiące krystalicznie czystych jezior i setki wysp, które dostrzeżemy właściwie już w czasie lotu nad Helsinkami, bo miasto otoczone jest malowniczym archipelagiem. Choć – jak na stolicę przystało – stanowi tętniącą życiem, nowoczesną metropolię, to zarówno władze, jak i mieszkańcy przywiązują dużą wagę do ochrony środowiska naturalnego. Helsinki są naprawdę eko – ludzie stawiają tu na recykling i życie w zgodzie z naturą. Dzięki temu w mieście jest na co popatrzeć i czym oddychać. Poza tym w fińskiej stolicy jak w raju poczują się osoby lubiące aktywnie spędzać czas. W Helsinkach wyznaczono aż 1,2 tys. km tras rowerowych, ścieżki do biegania czy nordic walkingu. Sport można tutaj uprawiać w otoczeniu nieskażonej przez człowieka przyrody. W mieście mieszka ponad 640 tys. ludzi, a wszystkie najważniejsze atrakcje uda się nam zwiedzić w ciągu trzech, czterech dni.

 

Helsinki, Lasipalatsin aukio (Glass Palace Square)

© Amos Rex/Tuomas Uusheimo

 

FIŃSKI DESIGN

Helsinki bezsprzecznie zasługują na tytuł stolicy designu. Tutejsza architektura zdecydowanie różni się od tej, którą możemy oglądać chociażby w Polsce. Jednak przecież w tym tkwi cały urok! W mieście nie ma średniowiecznych zabudowań – w tym czasie znajdowała się w tym miejscu tylko niewielka osada. Zobaczymy tu za to świetnie zaprojektowane budynki użyteczności publicznej i nowoczesne biurowce. W historii fińskiej architektury bardzo ważną postacią jest Alvar Aalto (1898–1976). To on zaprojektował gmach centrum kongresowo-widowiskowego Finlandia-talo czy zabudowania dawnego Helsińskiego Uniwersytetu Technicznego (TKK) w Espoo (w zespole miejskim Helsinek). Z kolei autorem projektu centralnego dworca kolejowego i Muzeum Narodowego (Kansallismuseo) był Gottlieb Eliel Saarinen (1873–1950). Aby poznać biografie tych twórców i inne perełki fińskiej architektury i sztuki, warto wybrać się do Muzeum Designu (Designmuseo, przy Korkeavuorenkatu 23).

 

STOŁECZNE PLACE

Sercem stolicy Finlandii jest plac Senacki (Senaatintori) z luterańską Katedrą w Helsinkach (Helsingin tuomiokirkko). Biały budynek zwieńczony kopułą to wizytówka miasta – można go dostrzec z morza, jak i z większości punktów obserwacyjnych na terenie stolicy. Dziś chyba nikt nie byłby w stanie wyobrazić sobie Helsinek bez tego miejsca.

Katedra powstawała w latach 1830–1852. Nadano jej styl neoklasycystyczny. Obecnie jest nie tylko obiektem kultu religijnego, odbywają się w niej również koncerty. W katedralnej krypcie napijemy się pysznej kawy. Schody prowadzące do budynku są popularnym miejscem spotkań.

W okresie przedświątecznym na placu Senackim funkcjonuje jarmark bożonarodzeniowy (w 2018 r. od 1 do 22 grudnia). Na stoiskach można znaleźć prawdziwe perełki. Kupimy tu tradycyjne świąteczne potrawy i napoje, w tym grzane wino z przyprawami zwane glögi (ten napój naprawdę będzie nas w stanie rozgrzać). Poza tym zaopatrzymy się m.in. w rękodzieło artystyczne czy wyroby ceramiczne. Każdy znajdzie coś dla siebie. W bliskiej odległości od Katedry wznosi się główny gmach Uniwersytetu Helsińskiego, a także siedziba fińskiego premiera (przy Snellmaninkatu 1).

Do placu Senackiego prowadzi Sofiankatu – urocza uliczka, która podobno od czasu swojego powstania (ok. 1640 r.) niemal nie zmieniła wyglądu. Jej ozdobą jest zielona budka telefoniczna z lat 30. XX w. O wyjeździe z Helsinek bez zdjęcia z tym eksponatem nie warto nawet myśleć.

Jeśli ktoś uwielbia lokalne targowiska, koniecznie musi wybrać się na leżący w odległości 15-minutowego spaceru od Senaatintori Rynek (plac Targowy, Kauppatori). Najlepszy widok na to miejsce ma prezydent Finlandii Sauli Niinistö (pełniący tę funkcję od marca 2012 r.), bo plac znajduje się tuż pod oknami Pałacu Prezydenckiego (Presidentinlinna). Na Kauppatori obowiązkowo należy spróbować tradycyjnych fińskich specjałów: pierogów karelskich czy dań z renifera i niedźwiedzia. Na amatorów słodkości czeka pyszna bułka z kardamonem (pulla).

Przebywając w okolicach placu Targowego, nie można odmówić sobie przyjemności wyprawy do Suomenlinny. To bajecznie położona na sześciu wyspach twierdza. Z południowej części Kauppatori odpływają promy, które w zaledwie kilkanaście minut zawiozą nas na teren kompleksu. Decyzję o budowie fortyfikacji podjęto w 1747 r., gdy Finlandia była pod panowaniem Szwecji. Najważniejszymi elementami twierdzy są mury obronne o łącznej długości ok. 8 km, mogące pomieścić 1,3 tys. dział. Te ostatnie zostały ukryte w skałach. Dla wroga zbliżającego się do obiektu wydawały się niegroźne. Fortyfikacje, mury obronne i działa oraz otaczające je wody Bałtyku tworzą niemal mistyczną atmosferę. Zwiedzanie tego spektakularnego kompleksu zajmuje dobre kilka godzin. Obowiązkowo należy tutaj odwiedzić Muzeum Zabawek (Suomenlinnan Lelumuseo) oraz Muzeum Wojny (Sotamuseo). Dla miłośników militariów nie lada gratką będzie ocalały z czasów II wojny światowej okręt podwodny Vesikko z 1933 r. (udostępniany do zwiedzania jedynie w sezonie letnim).

 

TOWAR EKSPORTOWY

Podczas spaceru wśród murów Suomenlinny zimą można nieco zmarznąć. Jak się ogrzać? Finowie mają na to genialny sposób. Oczywiście, mowa o saunie – to przecież jeden z najważniejszych elementów fińskiej kultury. Na terenie Helsinek znajduje się aż osiem publicznych obiektów tego typu. Najpopularniejsza z nich jest oddana do użytku w 1928 r. Kotiharjun Sauna. Wizyta w rozgrzanej do czerwoności saunie wiąże się z rytuałem oczyszczenia. Dla Finów to niemal święte miejsce. Właśnie w nim rozmawiają, zdradzają swoje sekrety, zawiązują kontrakty. W saunach odbywają się również porody i spotkania dyplomatyczne na najwyższym szczeblu. Mieszkańcy Finlandii kończą w nich spory i nawiązują przyjaźnie.

 

KOŚCIÓŁ W SKALE

Po przyjemnej dla ciała wizycie w fińskiej saunie czas na coś dla ducha. W tym celu warto wybrać się do mistycznego Temppeliaukion kirkko. To prawdziwy unikat! Kościół został wykuty w granitowych skałach i z pewnością zrobi wrażenie nawet na największych malkontentach. Wewnątrz panuje doskonała akustyka, co pozwala organizować w nim koncerty oraz przeróżnego rodzaju wydarzenia religijne i kulturalne. Wokół budynku usytuowane są sklepiki z pamiątkami.

Ktoś ma ochotę pojeździć na łyżwach w środku miasta? Czemu nie – w Helsinkach wszystko jest możliwe. W stolicy Finlandii znajdziemy nawet kilka lodowisk. Największe z nich – Jääpuisto – leży w centrum, przy Rautatientori. Na łyżwach jeżdżą na nim całe rodziny, nie brakuje też wydarzeń kulturalnych.

 

PODRÓŻ W CZASIE

Podczas pobytu w Helsinkach grzechem byłoby nie zdecydować się na wyprawę do oddalonego od nich o ok. 50 km na północny wschód urokliwego Porvoo. W trakcie spaceru po jego uliczkach będzie nam towarzyszyło nieodparte wrażenie, że czas zatrzymał się tu kilka wieków temu. Charakterystyczne czerwone, drewniane domki pokryte zimą białym puchem wyglądają naprawdę niesamowicie! Z Porvoo związana jest historia o kucharce, która przygotowując obiad, w 1760 r. puściła z dymem aż 202 domy, czyli ponad dwie trzecie wszystkich ówczesnych zabudowań. Dzisiejsze Vanha Porvoo to najstarszy fragment miasta wzniesiony tuż po wielkim pożarze z XVIII stulecia. Część historycznych budynków służy obecnie jako galerie czy sklepy. Ich wnętrza są niesamowite, zostały urządzone w tradycyjnym skandynawskim stylu. W okresie przedświątecznym Porvoo jest przepięknie oświetlone, a podczas bożonarodzeniowego targu kupimy w nim rozmaite smakołyki. Poza tym w mieście warto zajrzeć do XV-wiecznej Katedry (Porvoon tuomiokirkko) czy domu poety romantycznego Johana Ludviga Runeberga (1804–1877), tworzącego w języku szwedzkim, autora hymnu narodowego Finlandii – Maamme (Nasz kraju).

 

 

Widok z lotu ptaka na Temppeliaukion kirkko

© Helsinki Marketing /Kuvio

 

PIERWSZA STOLICA

Zostawiamy za sobą klimatyczne Porvoo i nowoczesne Helsinki i kierujemy się na zachód w stronę Turku. To najstarsze miasto w Finlandii (założone pod koniec XIII stulecia), a zarazem jej pierwsza oficjalna stolica (od 1809 r.). Turku było głównym ośrodkiem gospodarczo-kulturalnym kraju aż do 1812 r. Wtedy to stolicę przeniesiono do Helsinek. Miejscowe lotnisko obsługuje bezpośrednie połączenie z gdańskim portem lotniczym (Wizz Air).

Wszystkie najważniejsze punkty na mapie Turku są usytuowane wzdłuż rzeki Aura (Aurajoki). Znajdziemy tutaj mnóstwo przyjemnych knajpek serwujących lokalne potrawy. Warto spróbować przeróżnego rodzaju dań z ryb. Zimą, kiedy temperatury spadają znacznie poniżej zera, Aurajoki zamarza, a mieszkańcy miasta ochoczo spacerują po lodzie od jednego brzegu do drugiego. Popularnym pod względem turystycznym miejscem jest Luostarinmäen käsityöläismuseo (Luostarinmäki). To skansen na otwartym powietrzu, w którym można przenieść się do czasów sprzed wielkiego pożaru Turku z września 1827 r. Na jego terenie znajdują się warsztaty różnych rzemieślników. W okresie letnim zobaczymy ich tu przy pracy. W okolicy Aurajoki są także sklepy, biura oraz muzea, które działają przez cały rok.

Po wizycie w skansenie kierujemy się w stronę Katedry (Turun tuomiokirkko). To z kolei najważniejsza fińska świątynia, a zarazem siedziba arcybiskupa Ewangelicko-Luterańskiego Kościoła Finlandii. Od czasu konsekracji (w 1300 r.) była świadkiem wielu ważnych wydarzeń w historii kraju. Iglica katedry ma wysokość 101 m, a sam budynek jest uważany za jeden z największych skarbów krajowej architektury.

Na wizytę w Turku warto poświęcić dwa, trzy dni, aby zobaczyć większość tutejszych atrakcji. Bogatą historię miasta i jego sztukę współczesną poznamy w muzeum Aboa Vetus & Ars Nova. Osoby interesujące się medycyną i aptekarstwem powinny zajrzeć do Muzeum Farmacji i Domu Qwensela (Apteekkimuseo ja Qwenselin talo – AQ), które mieści się w najstarszym drewnianym budynku w Turku (powstał on ok. 1695–1700 r.). Eksponaty muzealne pochodzą w większości z XIX w., a wnętrza utrzymane są w stylu gustawiańskim i rokoko.

Prawdziwą perłą okolic Turku jest leżący w jego pobliżu archipelag, na który składa się ponad 2 tys. wysp z rzadkimi gatunkami fauny i flory. Obszar archipelagu został objęty w 1983 r. ochroną parku narodowego (Saaristomeren kansallispuisto – Park Narodowy Morza Archipelagowego), który uchodzi za jeden z najważniejszych w Finlandii. Pomiędzy poszczególnymi wyspami można poruszać się pieszo mostami oraz statkami, promami i wodnymi taksówkami.

 

U MUMINKÓW

W odległości kilkunastu kilometrów na zachód od dawnej stolicy Finlandii znajduje się Naantali z położonym na wyspie Kailo tematycznym parkiem rozrywki Świat Muminków (Muumimaailma) poświęconym Muminkom – bohaterom książek fińskiej pisarki szwedzkojęzycznej Tove Jansson (1914–2001). Ta powstała w 1993 r. osobliwa kraina jest otwarta dla turystów głównie latem. Obowiązkowo należy tutaj odwiedzić dom Muminków, obóz Włóczykija, statek piratów czy chociażby łódź Taty Muminka. W tym miejscu i duzi i mali zupełnie zapominają o otaczającym ich świecie.

NA DALEKIEJ PÓŁNOCY

To jeszcze nie koniec bajkowych historii. Podczas pobytu w Finlandii w zimie można się poczuć jak w zupełnie nierealnym świecie. Aby tego doświadczyć, należy wybrać się na północ kraju.

Podobno niesamowita kraina Świętego Mikołaja leży za siedmioma górami i siedmioma lasami... Jej najsłynniejszego mieszkańca otaczają elfy i mnóstwo pomocników. Ma on swoje biuro i pocztę, a na zewnątrz w gotowości czekają na niego zaparkowane sanie, do których zaprzężone są renifery pod przewodnictwem Rudolfa. Jeśli ktokolwiek sądzi, że to tylko bajka, muszę go rozczarować. To wszystko prawda. Aby przekonać się o tym na własne oczy, wcale nie musimy przenosić się do równoległego świata ani tym bardziej na inną planetę. Wystarczy, że w Helsinkach wsiądziemy do samolotu lecącego do Rovaniemi. Po blisko półtoragodzinnej podróży znajdziemy się w najprawdziwszej bajce. Do Rovaniemi regularnie kursują także autobusy i pociągi.

Laponia jest bez wątpienia jedną z najpiękniejszych części Finlandii. Ten region, niemal zupełnie nieskażony ludzką działalnością, wypełniają lasy, pola i jeziora. Obejrzymy tu niesamowite zjawisko zorzy polarnej (aurora borealis), jak i doświadczymy bardzo niskich temperatur. W podróż do Laponii trzeba zabrać ze sobą komplet ciepłych ubrań. Temperatura zimą spada nawet do –40°C. Latem słońce na tym obszarze Finlandii świeci przez zaledwie kilka godzin. Przez większą część roku panuje tutaj po prostu ciemność, choć nie zawsze całkowita. Laponia to formalnie jeden z 19 regionów administracyjnych kraju (maakunta), a Rovaniemi pełni funkcję jej stolicy.

W porównaniu z naszymi miastami te fińskie nie są zbyt licznie zaludnione. Dotyczy to również Rovaniemi, które liczy ledwo ok. 62 tys. mieszkańców. Znane jest ono przede wszystkim z mieszkającego w bardzo bliskim sąsiedztwie człowieka z długą brodą. Wszystkie najważniejsze punkty na mapie tego miasta leżą wzdłuż deptaka zwanego Koskikatu. Zimą Rovaniemi zostaje bajecznie przyozdobione. Na długo przed świętami Bożego Narodzenia poczujemy w nim niepowtarzalną świąteczną atmosferę. Podczas spaceru w centrum może nam się wydawać, że trafiliśmy na plan jakiegoś bożonarodzeniowego filmu.

Ważnym miejscem w Rovaniemi jest Arktikum. To nowoczesne centrum nauki i muzeum poświęcone Arktyce. Powinni do niego zajrzeć wszyscy zainteresowani tutejszą fauną i florą, kulturą, sztuką, historią, klimatem oraz życiem codziennym. Budynek jest świetnie zaprojektowany, a wewnątrz znajdziemy mnóstwo multimedialnych ekspozycji. Szklany dach umożliwia oglądanie zapierającej dech w piersiach zorzy polarnej. Tego po prostu nie da się opisać – trzeba to zobaczyć na własne oczy.

Tuż przy Arktikum znajduje się Centrum Nauki Pilke (Tiedekeskus Pilke). Prezentuje ono historię fińskich drzew i lasów oraz podejście, jakie Finowie mają do natury. Kiedy je poznamy, zrozumiemy, dlaczego środowisko naturalne jest dla mieszkańców Finlandii tak ważne. W Centrum Nauki Pilke można się naprawdę sporo nauczyć. Sam jego budynek to niewątpliwie arcydzieło nowoczesnej architektury. W niemal 90 proc. został wykonany z drewna. Nikogo chyba specjalnie nie dziwi fakt, że właśnie tu swoje biura ma agencja rządowa zajmująca się parkami narodowymi Finlandii.

 

DUCH ŚWIĄT

Z klimatycznego Rovaniemi przenosimy się do Wioski Świętego Mikołaja (Joulupukin Pajakylä) – oddalonego od centrum miasta o ok. 8 km na północ, prawdziwego centrum bajecznego świata. To się dopiero nazywa sen na jawie! Święty Mikołaj zamieszkał tu ponad 30 lat temu i od tamtej pory otrzymał mniej więcej 15 mln listów od dzieci z całego świata. W niewielkiej wiosce ma swoją pocztę, biuro i miejsce do przyjmowania gości. Jego pomocnikami są – oczywiście – elfy. Pomagają mu w sprawach związanych z korespondencją czy koordynowaniu przyjmowania gości. To świetnie działające przedsiębiorstwo jest kapitalnym przykładem fińskiej organizacji.

Elfy oprowadzają turystów po wiosce i opowiadają o jej historii. Spotkanie ze Świętym Mikołajem stanowi ogromne przeżycie zarówno dla małych, jak i dużych. W tym miejscu każdy może poczuć się jak dziecko. Wizyta w wiosce, gdzie panuje niesamowita atmosfera świąt Bożego Narodzenia, przywołuje wspomnienia z dzieciństwa. Tutaj na chwilę zupełnie zapomnimy o otaczającym nas świecie i codziennych problemach. Można też zrobić sobie wspólne zdjęcie ze Świętym Mikołajem. Do swojej dyspozycji ma on również piękne sanie i renifery z Rudolfem na czele, które tylko czekają na komendy.

Mikołajowe królestwo to także istne centrum komercji. Bez względu na to, czy odwiedzamy je zimą czy latem, możemy w nim zrobić całkiem spore zakupy. Na miejscu funkcjonuje blisko 50 różnych sklepów z pamiątkami i rękodziełem artystycznym, restauracji, barów, kawiarni itd. Działają tu biura, które organizują reniferowe safari lub przejażdżki skuterami śnieżnymi czy psimi zaprzęgami. Podczas wizyty w Wiosce Świętego Mikołaja grzechem byłoby nie podejść do linii wyznaczającej koło podbiegunowe. Zdjęcie w tym miejscu to obowiązkowy punkt każdej wycieczki. Możemy stąd również wysłać kartkę do swoich najbliższych z oryginalnym stemplem z koła podbiegunowego. Wioska Świętego Mikołaja jest naprawdę bajeczna, a zimą zyskuje tylko na uroku. Choć pewnie wiele osób powie, że cały kompleks stanowi po prostu maszynkę do zarabiania pieniędzy, warto go odwiedzić, aby na chwilę znów poczuć się dzieckiem.

 

 

Oznaczona latarniami linia symbolizująca granicę koła podbiegunowego

© Visit Finland

 

NIEZWYKŁY REGION

Wioska Świętego Mikołaja to – oczywiście – jedna z najlepszych wizytówek Laponii. Jednak atrakcje tego regionu wcale się na niej nie kończą. Poza spotkaniem ze starszym panem w czerwonym stroju i z długą brodą można tutaj podziwiać niesamowite krajobrazy i przepiękny taniec barw podczas zorzy polarnej czy wybrać się na reniferowe safari lub przejechać psim zaprzęgiem, a nawet spędzić noc w hotelu z lodu. Wycieczka do Laponii będzie świetnym pomysłem dla osób lubiących przygody i niestandardowe rozrywki. Nawet ci najbardziej leniwi znajdą w tej części kraju coś dla siebie.

Amatorzy nietypowych wrażeń koniecznie powinni skorzystać z możliwości noclegu w lodowym hotelu. Gwarantuję, że nocy w takim miejscu nie zapomną do końca życia. Pierwszy hotel z lodu powstał w północnej Szwecji, ale niemal błyskawicznie pomysł na budowę tego typu obiektów podchwycili również mieszkańcy Finlandii. W okolicy Rovaniemi znajduje się kilka takich kompleksów. Lodowe królestwo Laponii to nie tylko hotele, ale także kapliczki, bary czy restauracje. Widok ogromnych brył lodu, w których zostały wykute przeróżne kształty, zrobi wrażenie nawet na największych malkontentach. A to, co zobaczymy w środku, jest wręcz nieprawdopodobne.

Nocować można zwykle w standardowym pokoju lub igloo. Temperatury wewnątrz wahają się od 0 do 5°C. Jednak nie ma się czego obawiać, nikt na pewno nie zamarznie. W wyposażeniu znajdują się śpiwory, skóry reniferów i bardzo ciepłe pościele. Hotelowe restauracje serwują swoim gościom tradycyjne lapońskie potrawy, a wśród nich mięso z renifera bądź łosia. Grzechem byłoby ich nie spróbować, te dania po prostu rozpływają się w ustach. Na terenie kompleksów hotelowych nie brakuje – oczywiście – tradycyjnych fińskich saun. Koniecznie trzeba z nich skorzystać. Im dalej na północ, tym bardziej wizyta w rozgrzanej saunie nam się przyda.

Jak kończy się każda bajka? Oczywiście, happy endem, czasami towarzyszą mu nawet fajerwerki. W Finlandii czeka nas coś znacznie lepszego. Zorza polarna bez wątpienia należy do najpiękniejszych zjawisk na świecie. Taniec barw na gwieździstym niebie to naprawdę coś niepowtarzalnego. Można go obserwować właśnie m.in. na terenie fińskiej części Laponii. Niektóre z lodowych hoteli informują swoich gości o pojawieniu się zorzy za pomocą specjalnego alarmu. Wystarczy zaledwie kilka dźwięków, żeby postawić turystów na nogi. Dachy igloo są przeszklone, zatem zjawisko można podziwiać z ich wnętrza. Tego po prostu nie wolno przegapić!

Finlandia to kraj, w którym zarówno latem, jak i zimą na nudę nie da się narzekać. Każdy jej region szczyci się innym rodzajem atrakcji. W nowoczesnych Helsinkach obejrzymy perły współczesnego designu, w Porvoo przeniesiemy się w czasie, w Turku poznamy tajniki pracy rzemieślników, a w magicznej Laponii zupełnie zapomnimy o otaczającym nas świecie. Jeśli w tym kraju choć na chwilę możemy przenieść się do innej bajki, to chyba warto go odwiedzić…

 

Wydanie jesień-zima 2018

Dominikańska przygoda

ŁUKASZ KUDELSKI


Ten wyspiarski kraj położony na Karaibach na wyspie Hispanioli (to używana w Polsce do XIX w. nazwa Haiti) kojarzy mi się przede wszystkim z wyśmienitym rumem, wyborną kawą, motocyklami, pięknymi plażami i kobietami, gorącą muzyką, a także górami, jeziorami, wodospadami, sawannami i pustynią. Gdy rzucimy okiem na mapę świata i dostrzeżemy sąsiadów Dominikany – Haiti, Kubę, Jamajkę i Portoryko – nie będziemy mieć wątpliwości. To musi być wyjątkowo egzotyczne i pełne ciekawych niespodzianek miejsce. 

Więcej…

Zachwycająca przygoda w Meksyku

EWA ZAMIECKA

 

                                                                                                             FOT. MEXICO TOURISM BOARD

<< Gdy poszukujący złota Hiszpanie pod wodzą Hernána Cortésa przybyli w 1519 r. do kontynentalnego wybrzeża Zatoki Meksykańskiej, nie spodziewali się znaleźć tutaj zbyt rozwiniętej cywilizacji i wielkich kamiennych miast. Ogrom i bogactwo tych ziem musiały jednak ich zachwycić, bo zapragnęli przyłączyć je do swojego królestwa. Tak powstała Nowa Hiszpania, która po trzech stuleciach wyzwoliła się spod władzy kolonizatorów, aby przeistoczyć się m.in. w barwny Meksyk, gdzie dziś obok hiszpańskiego funkcjonuje aż 67 języków urzędowych (np. náhuatl, maja, mixtec czy tzeltal). Ta dawna kraina Majów, Azteków i Zapoteków przyciąga obecnie każdego roku miliony turystów z całego świata. >>

Nazwa México pochodzi z języka z grupy uto-azteckiej – náhuatl, rozpowszechnionego przez Azteków. Jej znaczenie nie zostało jednak do końca wyjaśnione. Meksyk to dzisiaj jedno z najludniejszych państw naszego globu – ma prawie 115 mln mieszkańców. Posiada powierzchnię ponad 6 razy większą od Polski (niemal 2 mln km²). Jest ojczyzną rozśpiewanych muzyków mariachi, charyzmatycznej malarki Fridy Kahlo i laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury Octavia Paza.

Więcej…