Nad Klasztorem Świętej Trójcy dominuje ośnieżony szczyt góry Kazbek
gergeti1

© GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

JERZY MOSKAŁA

 

Mało jest krajów na świecie, których mieszkańcy darzą nas podobną sympatią, jaką my czujemy do nich. Niewątpliwie należy do nich jednak dość odległa pod względem geograficznym od Polski Gruzja. Właśnie dlatego, choć nie tylko, warto odwiedzić niesamowitą ojczyznę Gruzinów, położoną w regionie Zakaukazia, między Europą i Azją.


Procesja z flagami do tbiliskiego Soboru Świętej Trójcy

droshebi
© GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

Linie lotnicze Wizz Air obsługują bezpośrednie połączenia do gruzińskiego miasta Kutaisi z Warszawy (trzy razy w tygodniu – we wtorki, czwartki i soboty) oraz Katowic (dwa razy w tygodniu – w poniedziałki i piątki). Tutejsze lotnisko leży ok. 230 km na zachód od stołecznego Tbilisi i ponad 150 km na wschód od portu Batumi w Adżarii. To odpowiedni punkt na rozpoczęcie podróży po Gruzji. Oprócz tego do gruzińskiej stolicy dolecimy bezpośrednio samolotem Polskich Linii Lotniczych LOT z Warszawy.


W Tbilisi nad rzeką Kurą mieszka ponad 1,1 mln obywateli 3,7-milionowej Gruzji. Turyści chętnie zwiedzają jednak też inne części kraju. Można tu zarówno podziwiać majestatyczne górskie szczyty, jak i wypocząć na słonecznym wybrzeżu. Wyjazd umilą nam z pewnością smaczna gruzińska kuchnia i wspaniałe miejscowe wina.


NAD BRZEGIEM MORZA

Widok na batumskie hotele i Wieżę Alfabetu na tle pobliskich gór

Gruzja1 8
© GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

Wchodząca w skład Gruzji Adżarska Republika Autonomiczna (Adżaria) leży nad Morzem Czarnym, a jej najważniejszym ośrodkiem i stolicą jest 160-tysięczne Batumi. Pełni ono także funkcję głównego portu kraju i uchodzi za popularny nadmorski kurort. Znajdują się w nim liczne komfortowe hotele, restauracje i promenada ciągnąca się wzdłuż plaży.


O herbacianych polach Batumi śpiewały w połowie lat 60. XX w. Filipinki i chyba ich piosenka najbardziej rozpowszechniła w Polsce nazwę tego miasta. Czasy się jednak zmieniły i niewiele zostało w tej okolicy plantacji herbaty, choć liście z lokalnych upraw nadal można kupić na tutejszym targu. Dziś do tego nowoczesnego ośrodka wypoczynkowego ściągają turyści. Chcą zobaczyć, gdzie spotykają się Zachód ze Wschodem i morze z górami. Serce współczesnego Batumi stanowi niewątpliwie wspomniany kilkunastokilometrowy nadmorski bulwar, który tętni życiem dniem i nocą. Odbywają się na nim również różne wydarzenia. Osoby odwiedzające miasto zdecydowanie muszą udać się w to miejsce.


Batumską plażę pokrywają drobne kamienie. Piasek na wybrzeżu Morza Czarnego w tej okolicy znajdziemy czasem w sąsiednich miejscowościach, np. w zatłoczonym każdego lata kurorcie Kobuleti i w pobliżu dawnej rzymskiej twierdzy Gonio. Za atrakcję turystyczną uchodzi czarny wulkaniczny brzeg w Ureki. Plaża w Batumi jest bardzo długa i dość szeroka, zmieści się więc na niej wielu amatorów opalania. Do morza prowadzi kamieniste zejście, ale woda nagrzewa się do stosunkowo wysokiej temperatury i można się w niej kąpać bez obaw.


Wzdłuż wybrzeża wzniesiono w mieście liczne ciekawe obiekty, a wśród nich m.in. zegar astronomiczny, Wieżę Alfabetu czy pomnik Ali i Nino. Ta ostatnia konstrukcja to olbrzymia, 7-metrowa rzeźba wykonana ze stali. Składają się na nią postacie kobiety i mężczyzny, które zbliżają się do siebie co pewien czas i zastygają w namiętnym pocałunku, aby za chwilę znowu się od siebie oddalić. Dzieło wykonała gruzińska artystka Tamara Kvesitadze, a jego nazwa nawiązuje do powieści Lwa Nussimbauma (1905–1942) Ali i Nino (wydanej w 1937 r. pod pseudonimem Kurban Said), opowiadającej historię miłości chrześcijanki z gruzińskiej rodziny książęcej i muzułmanina z Azerbejdżanu. Pomnik nie tylko kojarzy się np. z najsłynniejszą literacką parą kochanków Romeem i Julią, lecz także symbolizuje spotkanie Zachodu ze Wschodem. Poza tym swoisty taniec ruchomych rzeźb skłania do refleksji nad związkiem dwojga ludzi.

               
Niedaleko portu stoi 25-metrowa Wieża Czaczy nazwana tak od rodzaju gruzińskiej wódki wytwarzanej najczęściej z wytłoków winogronowych. Jej odpowiedniki znane z basenu Morza Śródziemnego stanowią włoska grappa, serbska i chorwacka rakija, tureckie raki, a nawet francuski marc. Ten napój jest bardzo popularny w Gruzji i miejscowi chętnie nim częstują, ale w przypadku produkcji domowej należy uważać zarówno na jego czystość, jak i przede wszystkim wysoką zawartość alkoholu (czasami dochodzącą nawet do 65 proc.). Przez wiele lat obiektem zainteresowania turystów były umieszczone obok Wieży Czaczy cztery dystrybutory. Co tydzień o tej samej porze (o godz. 19.00) przez 10 minut lał się z nich darmowy trunek. Niestety, od pewnego czasu wódka już z nich nie płynie, ale bez problemu możemy ją dostać np. na lokalnym bazarze.


Batumski bulwar to też miejsce rozrywek kulturalnych. Zagramy tu w olbrzymie szachy i posłuchamy występów chórów gruzińskich (męskich i żeńskich) śpiewających tradycyjne i nowsze pieśni. Trzeba pamiętać, że Gruzini są obdarzeni niesamowitymi umiejętnościami. Wspaniałe polifoniczne utwory potrafią wykonywać również a cappella.


ATRAKCJE ADŻARII

W Batumi warto odwiedzić także m.in. plac Europy (Eras Moedani) i niedawno wyremontowany kwartał Piazza utrzymany w stylistyce centrum włoskiego miasteczka. W tej okolicy działa mnóstwo eleganckich restauracji i odbywają się koncerty. Osoby interesujące się historią i sztuką powinny zajrzeć do Muzeum Archeologicznego z eksponatami przedstawiającymi dzieje Adżarii czy Państwowego Muzeum Sztuki Adżarii prezentującego dzieła słynnego gruzińskiego prymitywisty Niko Pirosmaniego (Niko Pirosmanaszwilego).


Podobnie jak w wielu miastach Wschodu większość dróg mieszkańców zbiega się na tutejszym targu, zwanym bazarem (słowo zapożyczone z języka tureckiego, od pazar). Turyści tropiący koloryt lokalny mogą poczuć się na nim w swoim żywiole – na każdym kroku na stoiskach piętrzą się nieprzebrane ilości warzyw, owoców (również tych zupełnie w Polsce nieznanych), serów i przypraw najróżnorodniejszego rodzaju. Tuż obok sprzedawcy oferują herbatę z pobliskich plantacji i miejscowe wina. Warto kupić np. adżikę (pikantną pastę z czerwonej papryki z dodatkiem czosnku, ziół i orzecha włoskiego) lub swańską sól (mieszankę z dzikimi ziołami i przyprawami). Wielbicielom mocnych wrażeń polecam degustację domowych trunków – czaczy czy innych winiaków.


Interesującą atrakcją Batumi jest delfinarium. W sezonie letnim nawet trzy razy dziennie odbywają się w nim pokazy, na których przed publicznością występują właśnie delfiny. Stanowią one wspaniałą rozrywkę dla dzieci.


Adżaria to nie tylko Batumi. Na uwagę zasługują też parki narodowe Maczachela i Mtirala. Ze względu na górzyste ukształtowanie terenu są one świetnymi regionami na trekking. Można się po nich poruszać wyznaczonymi szlakami turystycznymi, a na nocleg zatrzymać w gospodarstwach agroturystycznych. Panuje tutaj klimat odmienny od tego nad brzegiem Morza Czarnego, dlatego na wyprawę warto się odpowiednio przygotować – przydadzą się cieplejsze ubrania i wygodne buty do wędrówek górskich.


Wielbiciele antycznych budowli powinni dotrzeć do twierdzy Gonio, która leży ok. 15 km na południe od Batumi i 4 km na północ od tureckiej granicy. W tym miejscu istniało starożytne miasto Apsaros (Apsaruntos), założone przez Greków. W II w. n.e. znajdował się tu dobrze ufortyfikowany rzymski ośrodek kolonii Kolchida. Twierdzę zbudowano na planie prostokąta i umocniono kilkunastoma basztami. Pełniła ona swoją militarną funkcję także za czasów panowania na tym terenie Bizancjum i Imperium Osmańskiego (do 1878 r.). Do dziś przetrwały dawne mury i fragmenty wież.


Na terytorium Adżarii zachowały się oprócz tego pozostałości sieci dróg bitych. Do najciekawszych obiektów należy nadal używany średniowieczny most kamienny w Dandalo, powstały w XII stuleciu za panowania królowej Tamar I Wielkiej (ok. 1160–1213). Nawet dzisiaj przeprawa zadziwia inżynierów swoją charakterystyczną konstrukcją bez podpór. Takich mostów znajdziemy zresztą w Gruzji więcej.


W Adżarii spodoba się również amatorom kulinarnych przysmaków. Lokalne potrawy są nieodłączną częścią gruzińskiej kuchni. Najbardziej rozpoznawalnym daniem jest adżarskie chaczapuri, czyli wypiekany w piecu placek w formie łódeczki z nadzieniem z sera i jajkiem. Znakomicie sprawdzi się jako śniadanie czy lunch. Poza tym pysznie smakują też badrijani – ruloniki ze smażonych plastrów bakłażana zazwyczaj wypełniane pastą orzechową, lobio – gęsty gulasz z rozgniecionej czerwonej fasoli serwowany w glinianym garnku oraz adżarska kawarma – cienkie plastry mięsa w sosie doprawione chili, podawane w ketsi (naczyniu z gliny).


TBILISKA UCZTA

W Tbilisi od godzin porannych aż do późnej nocy unosi się wszędzie zapach gruzińskich potraw, ziół i przypraw. Towarzyszy on tu turystom niemal zawsze. Gruzini cenią swoją kuchnię i rzeczywiście potrafią zarówno gotować, jak i jeść prawie w każdym miejscu. Wystarczy chwila przerwy, aby zaczęli rozkładać na trawie obrusy i wykładać wcześniej przyrządzone lub świeżo zakupione specjały.


W gruzińskiej stolicy znajdują się setki kafejek, barów czy restauracji, w których podaje się lokalne potrawy. Z myślą o turystach w menu umieszcza się także opisy dań w języku angielskim, a często nawet i zdjęcia.


Na śniadanie warto zjeść tutejsze chaczapuri. Placki przypominają te serwowane w Adżarii, ale są płaskie i mają nadzienie serowe z dodatkiem ziół. Jako ciepły posiłek mogą być znakomitym początkiem dnia. Oprócz tego nie kosztują wiele i kupimy je w niemal każdym barze lub budce oferującej właśnie te przekąski.


Na lunch warto znaleźć lokal, w którym podaje się dania wegetariańskie, a czasem wręcz wegańskie. Gruzińska kuchnia pełna jest bardzo smacznych potraw z warzyw. Należą do nich choćby wspomniane już przeze mnie zupa lobio i bakłażanowy specjał badrijani oraz pszenny placek lobiani z czerwoną fasolą bądź phali – pasta szpinakowa przyprawiona orzechami włoskimi.


Wieczorem obowiązkowo trzeba udać się na kolację, która u Gruzinów często przeradza się w wielodaniową ucztę. Na niej już najczęściej królują dania mięsne – przede wszystkim chinkali (pyszne i soczyste pierogi faszerowane baraniną i wołowiną, najczęściej doprawione kolendrą), lula kababi (mielona i grillowana baranina z mnóstwem ziół) oraz adżapsandali (rodzaj gulaszu bezmięsnego z bakłażana, papryki i pomidorów z ziołami).


Do posiłku zaleca się pić wodę Borjomi (Bordżomi) lub inne wody mineralne wspomagające trawienie. Nie wolno również zapomnieć o winie. W Gruzji podaje się je wszędzie i choć często dostaniemy wino domowe, to w Tbilisi, szczególnie w lepszych restauracjach, można znaleźć świetne wina jakościowe. Za popularne szczepy gruzińskie uchodzą saperawi (uprawiany np. w Dolinie Alazańskiej) i mcwane (rosnący m.in. w okolicy Teliani). Na osoby mające mocną głowę na koniec wieczoru czeka jeszcze kieliszek czaczy.


ZWIEDZANIE STOLICY

Tbilisi stanowi ważny ośrodek Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego. Budowle sakralne w mieście odzwierciedlają dzieje państwa Gruzinów, zachwycają swoim pięknem i tchną mistycyzmem. Najstarszą stołeczną świątynią jest Anczischati z VI w. Cerkiew zachowała wczesnośredniowieczny układ trzynawowy, choć w następnych stuleciach była wielokrotnie przebudowywana. Czczono w niej cudowną ikonę Chrystusa. Według legendy miała ona powstać w nadnaturalny sposób – poprzez przeniesienie wizerunku Jezusa z mandylionu z greckiej Edessy (Edesy). Obecnie obraz znajduje się w Narodowym Muzeum Sztuk Pięknych im. Szalwy Amiranaszwilego w Tbilisi.


Do najważniejszych świątyń Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego należy majestatyczna Katedra Sioni, której nazwa pochodzi od wzgórza Syjon w Jerozolimie. Wzniesiono ją w XII stuleciu (choć pierwszy kościół zbudowano w tym miejscu już w V w.) w obecnym rejonie Dzweli Tbilisi (Starego Tbilisi). Zwiedzanie tbiliskich cerkwi dla chrześcijan bywa przeżyciem duchowym, ale i wyznawcy innych religii lub osoby niewierzące mogą odkryć mistycyzm tutejszego chrześcijaństwa.


Oprócz budowli sakralnych w stolicy Gruzji znajdziemy jeszcze wiele innych zabytków i atrakcji. Warto tu wymienić choćby Muzeum Historii Tbilisi i Muzeum Gruzji (oddziały Gruzińskiego Muzeum Narodowego), twierdzę Narikala z IV w. górującą nad centrum miasta, zabudowania Dzweli Tbilisi, Narodowy Ogród Botaniczny Gruzji, łaźnie siarkowe w Abanotubani, reprezentacyjną aleję Szoty Rustawelego, przy której stoją gmachy Teatru im. Szoty Rustawelego, Opery Narodowej i Baletu, dawny budynek parlamentu i secesyjne kamienice, oraz Sobór Trójcy Świętej (ukończona w 2004 r. najwyższa na Kaukazie świątynia chrześcijańska – ma 68 m, nie licząc krzyża na kopule). Koniecznie trzeba też wybrać się na lokalny targ. Wcześnie rano tętni on życiem, a turyści mogą nacieszyć się atmosferą wschodniego bazaru i kupić regionalne produkty.


W POSZUKIWANIU ZABYTKÓW

Mccheta-Mtianetia to jeden z najpiękniejszych regionów Gruzji. Rolę jego stolicy odgrywa ponad 10-tysięczna Mccheta. Drugi człon nazwy – Mtianetia – pochodzi od gruzińskiego słowa mta, czyli „góra”. Region ten leży w północnej części kraju i obejmuje fragment łańcucha Wielkiego Kaukazu. Najwyższym szczytem na tym obszarze jest Kazbek (5033,8 m n.p.m.).


Mccheta była kiedyś stolicą Królestwa Iberii, istniejącego od ok. IV w. p.n.e. do VI w. n.e. Od Tbilisi dzieli ją jedynie mniej więcej 20 km, dlatego niezwykle łatwo do niej dotrzeć. W mieście i jego okolicy znajdują się trzy obiekty wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Pierwszy z nich stanowi Katedra Sweti Cchoweli – siedziba patriarchy Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego. Świątynia pochodzi z XI stulecia. Zbudowano ją na planie krzyża równoramiennego. Dach wieńczy szesnastookienna kopuła w kształcie ostrosłupa. Wewnątrz można podziwiać liczne freski i grobowce gruzińskich królów.


Na wspomnianej liście znajduje się także leżący pod Mcchetą monastyr Dżwari z przełomu VI i VII w. Podobnie jak katedrę, wzniesiono go na planie krzyża. Każde jego ramię zamyka półkolista absyda. Ostatni obiekt objęty ochroną organizacji UNESCO to usytuowany nieopodal centrum miasta monastyr Samtawro. Ten zespół architektoniczny uchodzi za jeden z najważniejszych zabytków Mcchety. Składa się na niego m.in. kościół, dzwonnica i mury z wieżami, które pochodzą z pierwszej połowy XI stulecia.


W bezpośredniej okolicy stolicy regionu znajdziemy również inne niezmiernie interesujące zabytki. Warto wśród nich wymienić ruiny imponującej średniowiecznej twierdzy Bebris Ciche, wznoszące się malowniczo nad prawym brzegiem rzeki Aragwi, pozostałości miasta Armazi z zarysem starożytnego pałacu na górze Bagineti oraz monastyr Zedazeni położony na lewym brzegu Aragwi. Ten ostatni klasztor został założony w VI w. Zabudowania, które zachowały się do naszych czasów, datowane są na VIII stulecie.


Obszar Mcchety-Mtianetii przecina Gruzińska Droga Wojenna. Ciągnie się ona na północ w stronę miejscowości Stepancminda (dawniej Kazbegi). Trasa ta prowadzi z Tbilisi przez Wielki Kaukaz aż do Władykaukazu w Osetii Północnej (autonomicznej republice Federacji Rosyjskiej). W całości liczy 208 km, a swoją nazwę otrzymała ze względu na fakt, że w XIX w. Rosjanie przerzucali tędy swoje wojska do walk z kaukaskimi góralami i Imperium Osmańskim. W starożytności natomiast biegł tędy szlak komunikacyjny łączący Kaukaz Południowy z Kaukazem Północnym. Dzięki zapierającym dech w piersiach widokom Gruzińska Droga Wojenna stanowi dziś jedną z najważniejszych atrakcji turystycznych kraju. Popularnością cieszy się szczególnie wśród miłośników górskich krajobrazów. W tym urokliwym rejonie natkniemy się też na specyficzne wieże mieszkalno-obronne (tzw. koszkis), które mają zwykle trzy kondygnacje.


Amatorom trekkingu warto polecić wycieczkę do Stepancmindy nad rzeką Terek. Stąd można organizować wyprawy w wyższe partie gór, np. do wioski Gergeti i Klasztoru Świętej Trójcy (Cminda Sameba) wzniesionego na wysokości 2170 m n.p.m. albo na drzemiący wulkan Kazbek. Jedną z atrakcji na Gruzińskiej Drodze Wojennej jest forteca Ananuri, pochodząca z przełomu XVI i XVII w. Znajduje się ona nad Zbiornikiem Żinwalskim. Kąpiel w jego turkusowych wodach przynosi ulgę w czasie letnich upałów.


ZIMOWE SZALEŃSTWO

W regionie Mccheta-Mtianetia, ok. 120 km na północ od Tbilisi leży znany ośrodek narciarski Gudauri. Nie przypomina on modnych austriackich czy włoskich kurortów alpejskich, gdyż wypełniają go zarówno hotele, jak i apartamentowce. Dojazd do tej szybko rozwijającej się miejscowości nawet w sezonie zimowym jest stosunkowo wygodny – obiekty hotelowe organizują do niej własne transfery, z Tbilisi jeżdżą busy zwane marszrutkami, a w ostateczności można dostać się tu taksówką.


Gudauri oferuje ponad 57 km tras położonych na wysokości między 1990 a 3007 m n.p.m. i 7 wyciągów (gondolowy, orczykowy i 5 krzesełkowych). Do największych jego zalet należą niezmiernie tanie przejazdy (koszt dziennego karnetu dla dorosłych to ok. 50 zł) oraz wyspecjalizowane szlaki do slalomu, slalomu giganta i supergiganta (z certyfikatami FIS). Skorzystamy tutaj także z możliwości jazdy w stylu freeride po stokach Kaukazu i odwiedzimy snowpark. Lokalna infrastruktura narciarska zapewnia znakomitą rozrywkę dzieciom i dorosłym, osobom początkującym i doświadczonym narciarzom. Wokół rozpościerają się spektakularne widoki, a pobyt w kurorcie uprzyjemnia smaczna gruzińska kuchnia. Wieczorem odwiedzający Gudauri bawią się z kolei w licznych klubach i barach.


Najlepszy okres na wyprawę na narty do północnej Gruzji to druga połowa lutego i marzec (sezon trwa tu zazwyczaj od grudnia do końca kwietnia). Na początku lutego obserwuje się na ogół największe opady śniegu, po których można jeździć na pokrywie o grubości powyżej 1,5 m. Dni stają się również wówczas coraz dłuższe i są bardziej słoneczne, a powietrze bywa niezwykle przejrzyste. W przypadku niesprzyjających warunków pogodowych używa się specjalnego systemu do sztucznego naśnieżania stoków. Dzięki temu grudniowe otwarcie sezonu odbywa się zawsze zgodnie z planem. Nad bezpieczeństwem w rejonie ośrodka narciarskiego czuwają ratownicy patrolujący okolicę. Przed wejściami na wyciągi umieszczono elektroniczne tablice informujące o wysokości, pogodzie i sytuacji na stoku. Na terenie kompleksu udostępniono bezpłatny bezprzewodowy internet.


Polscy narciarze cenią Gudauri. Zwracają uwagę przede wszystkim na możliwość jazdy w stylu freeride w znakomitych warunkach, jakich próżno szukać w popularnych regionach narciarskich Europy. Bardzo zachęcające są też tanie karnety oraz małe kolejki na wyciągi, szczególnie w tygodniu. Polacy chwalą sobie poza tym podawane w lokalnych knajpkach smaczne potrawy w cenach porównywalnych do tych w naszym kraju. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że koszty zakwaterowania w komfortowym hotelu należą do dość wysokich. Na osoby ze skromniejszym budżetem czekają więc tańsze hostele, pensjonaty czy apartamenty.


Gudauri odwiedzają głównie Gruzini i Rosjanie, a także Litwini, Łotysze i Ukraińcy, choć nie brak również turystów z całego świata. Ośrodek cieszy się coraz większą renomą i doskonale sprawdzi się jako cel wyjazdu dla osób szukających nowych miejsc idealnych na zimowe szaleństwo na śniegu.


NA POŁUDNIU I PÓŁNOCY

Heliskiing – zjazd ze stoku, na który dociera się helikopterem

ski 1

Mniej znanymi i niewątpliwie tańszymi kurortami narciarskimi w Gruzji są Bakuriani (w południowym regionie Samcche-Dżawachetia) i Mestia (w Megrelii-Górnej Swanetii na północnym zachodzie). Ten pierwszy zalicza się do najstarszych w kraju. Leży na średniej wysokości 1700 m n.p.m. w masywie Małego Kaukazu w północnej części Gór Trialeckich. W Bakuriani panują odmienne warunki niż w Gudauri. Najwyższy szczyt w okolicy to Kochtagora (2155,4 m n.p.m.). Całkowita długość tras zjazdowych wynosi 17 km. Działa tutaj 16 wyciągów narciarskich. Rejon kurortu ze względu na klimat i ukształtowanie terenu bardziej od Alp przypomina polskie Beskidy, a sam ośrodek kojarzy się mocniej z Krynicą-Zdrojem lub Zakopanem niż alpejskimi miasteczkami. Stanowi więc dobre miejsce dla tych osób, które na wyjeździe sportowym lubią też odpocząć na świeżym powietrzu i spróbować swoich sił w innych dyscyplinach zimowych, takich jak jazda bobslejem, skitouring (górskie wycieczki na nartach) czy narciarstwo biegowe. Bakuriani otaczają wspaniałe lasy iglaste (głównie z przewagą świerków kaukaskich), dlatego szczyci się znakomitym mikroklimatem. Podobnie jak w Gudauri jest tu dużo restauracji z tradycyjną kuchnią gruzińską.


Mestia z kolei znajduje się w południowo-zachodniej części Wielkiego Kaukazu. W pobliżu miejscowości wyciąg zbudowała znana na świecie amerykańska firma Leitner-Poma of America. Z położonej na wysokości 2350 m n.p.m. stacji w Hatswali wiodą trasy zjazdowe o długości 1900 m (czerwona) lub 2565 m (niebieska). Dodatkowo powstała tutaj infrastruktura dla początkujących narciarzy i łyżwiarzy. Poza tym ciekawą atrakcję w Mestii stanowią wędrówki na malownicze górskie szczyty, w tym wycieczki dwudniowe z noclegiem w Cwirmi (Tsvirmi), pozwalające podziwiać piękno Wielkiego Kaukazu i jego niezniszczonej przez człowieka dzikiej przyrody.


Gruzja kiedyś kojarzyła się Polakom głównie z wypoczynkiem nad Morzem Czarnym w kurorcie Batumi. Później stała się w ich oczach mekką dla wielbicieli trekkingu w rejonie Małego i Wielkiego Kaukazu. Dziś zaczynają ściągać do tego kraju amatorzy sportów zimowych, szczególnie coraz popularniejszego stylu freeride. Warto jednak pamiętać, że gościnna Gruzja potrafi także zachwycić wspaniałą kulturą, wyjątkową sztuką kulinarną, świetnymi winami i swoim specyficznym charakterem, który sprawia, że choć leży ona tak daleko od Polski, można się w niej poczuć jak w domu.

Artykuły wybrane losowo

SKARBY SRI LANKI

ALINA WOŹNIAK

 

<< Ogromne bogactwo tropikalnej przyrody, ziół i przypraw, bezcenne pamiątki przeszłości, kamienie szlachetne i wyśmienita herbata – wszystko to znajdziemy na niewielkiej wyspie, która niczym łza opada z Półwyspu Indyjskiego. A powitają nas na niej ludzie, którym spokoju ducha może pozazdrościć każdy Europejczyk. >>

  FOT. SRI LANKA TOURISM

Mimo iż położona na wyspie Cejlon Sri Lanka ma zaledwie ok. 65,6 tys. km2, to jest ogromnie zróżnicowana, pulsuje kolorami, a krajobrazy zmieniają się tu jak w kalejdoskopie: od wiecznie zielonych lasów po góry wysokie jak Tatry, suche równiny, malownicze rzeki i wodospady, laguny, plantacje herbaty i tropikalnych owoców oraz skąpane w słońcu, długie i piaszczyste plaże z rozwiniętą infrastrukturą turystyczną. To prawdziwie rajski zakątek dla spragnionych błogiego leniuchowania, kontaktu z dziewiczą naturą i wspaniałymi zabytkami. Aż 8 tutejszych obiektów znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO – starożytne miasta Polonnaruwa, Sigiriya, Anuradhapura i Kandy, Rezerwat Leśny Sinharaja, Stare Miasto Galle i jego fortyfikacje, buddyjska Złota Świątynia Dambulla i Płaskowyż Centralny.

Więcej…

Singapurski kalejdoskop

Sg - Kopia

SS Resort Marina Bay Sands nad zatoką

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

Singapur to państwo-miasto położone w Azji Południowo-Wschodniej przy krańcu Półwyspu Malajskiego. Ma powierzchnię ok. 720 km², a swoimi granicami obejmuje główną wyspę (również nazywaną Singapurem bądź Pulau Ujong) i mniej więcej 60 mniejszych wysp. Archipelag otaczają wody cieśnin: Malakka, Johor i Singapurskiej. Singapur został oficjalnie założony 6 lutego 1819 r. przez przedstawiciela Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej Thomasa Stamforda Rafflesa. Jego nazwa pochodzi od dwóch sanskryckich słów: „singa” („lew”) i „pura” („miasto”), dlatego bywa zwany Miastem Lwa. Dzisiaj Republika Singapuru to wielkie centrum finansowe, najeżone nowoczesnymi drapaczami chmur, i bardzo bezpieczny kraj. Znajduje się tu ogromne międzynarodowe lotnisko ze świetnymi połączeniami na cały świat i mnóstwo zapierających dech w piersiach atrakcji turystycznych.

 

Warto podkreślić, że ta azjatycka republika, będąca członkiem Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, należy do najmniejszych i jednocześnie najzamożniejszych państw na naszym globie. Kraj zamieszkuje ponad 5,6 mln ludzi, z czego największą grupę stanowią Chińczycy (powyżej 74 proc.). Poza tym żyją tutaj m.in. Malajowie, Hindusi, a także Europejczycy. Pod względem wyznaniowym najliczniejszą społecznością są buddyści (ok. 34 proc.), za nimi plasują się chrześcijanie i muzułmanie, a dalej taoiści i hinduiści. Nie brakuje także osób nie wyznających żadnej religii, które stanowią mniej więcej 18,5 proc. całej populacji.

 

Singapore - Kopia

Spotkanie z sympatycznymi orangutanami na terenie Singapore Zoo

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Singapur słynie dzisiaj z restrykcyjnego prawa, pedantycznego porządku i doskonałej organizacji. Kojarzy się z gorącym klimatem, egzotycznym jedzeniem, zachwycającymi parkami i ogrodami. Stanowi też zakupowe i rozrywkowe centrum tego regionu Azji. W tym fascynującym kraju jest wiele niepowtarzalnych atrakcji. Z pewnością każdy znajdzie tutaj coś idealnego dla siebie i dla swoich zmysłów.

 

GBTB HR 02

Niesamowite gigantyczne drzewa w rozległym kompleksie Gardens by the Bay

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

KIEDYŚ I DZIŚ

 

Serce Singapuru stanowi rzeka o tej samej nazwie i ulokowane wokół niej dzielnice. Główny obszar miejski nosi nazwę Central Area. Pomimo niewielkich rozmiarów powstała w nim wyjątkowa mieszanka wpływów licznych kultur żyjących od lat obok siebie.

 

Na uwagę zasługuje historyczna dzielnica kolonialna, w której znajdują się interesujące zabytki w stylu wiktoriańskim. Przy jednej z ulic stoi ormiański Kościół św. Grzegorza Oświeciciela z 1835 r., najstarsza singapurska świątynia chrześcijańska. Nieopodal wznosi się ukończona w 1847 r. katolicka Katedra Dobrego Pasterza i anglikańska Katedra św. Andrzeja z lat 1856–1861. Ta ostatnia zbudowana została w stylu neogotyckim, a jej białe ściany i kolorowe okienne witraże tworzą niezwykłą kompozycję. Do zabytków z czasów kolonialnych należy również odlana z brązu statua Thomasa Stamforda Rafflesa – założyciela miasta, nazywanego często Ojcem Singapuru. Budynek Ratusza (City Hall) pochodzi z kolei z lat 1926–1929. Ciekawymi obiektami w historycznej dzielnicy (Downtown Core) są niemal 14-metrowa fontanna (Fountain of Wealth), wpisana w 1998 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa na świecie, oraz Merlion – półlew, półryba – symbol azjatyckiego państwa-miasta. Oprócz zabudowań kolonialnych znajdują się tu także gmachy rządowe, kościoły i drapacze chmur dominujące w architekturze Singapuru. Ogromne centra handlowe łączy ze sobą sieć klimatyzowanych podziemnych przejść, w których funkcjonują różnorakie sklepy. To prawdziwy raj dla osób lubiących robić zakupy.

 

Nieco odmiennym rejonem od historycznej dzielnicy jest sąsiadujący z nią bulwar o długości 2,2 km – Orchard Road. W tej okolicy przeważają centra finansowe, galerie handlowe, ambasady, wysokie biurowce i luksusowe hotele. Dla odmiany na południowy wschód stąd, na nabrzeżu w 2010 r. otwarto resort Marina Bay Sands. To drugi najdroższy budynek na świecie, zaraz po kompleksie hotelowym Abradż Al Bajt (Abraj Al Bait) w Mekce w Arabii Saudyjskiej. Wzniesienie spektakularnego obiektu nad singapurską zatoką kosztowało aż 8 mld dolarów amerykańskich. Dzięki wysokiemu standardowi usług cieszy się on dużą popularnością wśród zamożnych turystów z całego globu. Odbywają się w nim też największe wystawy międzynarodowe. Na sam hotel składają się trzy 55-piętrowe wieżowcepołączone jednym dachem z ogromnym tarasem Sands SkyPark na szczycie, na którym znajduje się najdłuższy na świecie, 146-metrowy, podwyższony basen (położony na wysokości 191 m). Są tu także restauracje i bary, ogrody oraz punkt obserwacyjny dostępny nie tylko dla hotelowych gości. Według wielu osób to miejsce stanowi turystyczną wizytówkę Singapuru – widok rozpościerający się z dachu jest imponujący. Polecam wjechać na górę wieczorem, aby podziwiać różnobarwną i niepowtarzalną panoramę okolicy. W pobliżu można poza tym obejrzeć wówczas niesamowity pokaz Spectra łączący światło, dźwięk i wodę.

 

Niewątpliwą atrakcją w tej części Singapuru są ogrody wchodzące w skład kompleksu Gardens by the Bay, zajmującego powierzchnię 101 ha i zaprojektowanego przez wielu znakomitych architektów, inżynierów i ogrodników z różnych stron świata. Uwagę zwracają w nich m.in. dwie ogromne szklane konstrukcje – Kwiatowa Kopuła (Flower Dome) i Mglisty Las (Cloud Forest). W ich wnętrzu stworzono warunki sprzyjające rozwojowi zróżnicowanej roślinności z rozmaitych zakątków naszego globu. W Mglistym Lesie można przenieść się do tropikalnego górskiego klimatu, zobaczyć gigantyczny, 35-metrowy wodospad i przejść się licznymi zawieszonymi w powietrzu kładkami – taki spacer przypomina wędrówkę po zaginionej krainie. Pod dachem Kwiatowej Kopuły, wpisanej w 2015 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa szklana cieplarnia na świecie, zebrano rośliny z basenu Morza Śródziemnego, Kalifornii, Australii, Ameryki Południowej i Afryki, które rosną w stałej temperaturze 23–25°C. Warto wśród nich odpocząć od panującego w tym rejonie Azji upału. Podczas zwiedzania Gardens by the Bay trudno również nie zauważyć olbrzymich metalowych drzew. Mają one od 25 do 50 m wysokości i są porośnięte bujną roślinnością. Tuż pod ich futurystycznymi koronami (na poziomie 22 m) poprowadzono kładkę widokową o długości 128 m (OCBC Skyway). Rozciągają się z niej wspaniałe widoki na ogrody i malowniczą zatokę. Wieczorem drzewa rozbłyskują kolorowymi światłami, a sceneria staje się wręcz bajkowa. Jestem przekonana, że wizyta w tym magicznym miejscu na długo pozostanie w pamięci zwiedzających, dlatego gorąco polecam je wszystkim.

 

Z LOTU PTAKA

 

W zasadzie z każdej strony zatoki Marina (Marina Bay) rozpościera się malownicza panorama Singapuru, więc wieczorny spacer wzdłuż jej brzegów stanowi naprawdę wielką przyjemność. Po drodze można zatrzymać się, aby posłuchać ciekawych koncertów, obejrzeć interesujące pokazy i spróbować potraw z różnych kuchni świata.

 

Osobom, które chcą zobaczyć okolicę z lotu ptaka (a dokładnie z wysokości 165 m), proponuję wybranie się na gigantyczne koło widokowe (Singapore Flyer). Obecnie uchodzi ono za jedną z największych tutejszych atrakcji. Konstrukcję wyposażono w 28 klimatyzowanych kapsuł, z których w każdej mieści się 28 pasażerów. Dzięki powolnemu ruchowi koła podczas przejażdżki można dostrzec wiele interesujących miejsc położonych wzdłuż rzeki Singapur i w rejonie zatoki Marina, takich jak historyczne nabrzeża Clarke Quay i Boat Quay z klubami, barami i kawiarniami, luksusowy resort Marina Bay Sands, fantastyczny kompleks Gardens by the Bay, imponujący, 280-metrowy stalowy most dla pieszych o kształcie inspirowanym strukturą DNA (Helix Bridge) oraz Parlament (Parliament House) i Muzeum Cywilizacji Azjatyckich (Asian Civilisations Museum) z cennymi eksponatami. Na uwagę zasługuje również centrum sztuk scenicznych The Esplanade (Esplanade – Theatres on the Bay) – budowla przypominająca ogromne oczy muchy, gmach Muzeum Sztuki i Nauki (ArtScience Museum) w formie kwiatu lotosu czy drapacze chmur centrum biznesowego. Po zapadnięciu zmroku podświetlone budynki i mosty czynią panoramę tego państwa-miasta jeszcze bardziej niesamowitą, przypomina ona wręcz kadr ze świata przyszłości.

 

TRZY ŚWIATY

 

HR STB39140 64-r1

Masjid Sultan – meczet przy Muscat Street w dzielnicy muzułmańskiej

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Nieopodal historycznego kolonialnego centrum i Orchard Road znajduje się niezmiernie urokliwa dzielnica muzułmańska (Kampong Glam) zamieszkana głównie przez wyznawców islamu, w tym Malajów. Aby przywrócić jej dawny wygląd i ożywić okolicę, przeprowadzono w niej prace restauracyjne, podobnie jak w dystrykcie hinduskim i chińskim. Najbardziej znanymi ulicami są tu Arab Street, Baghdad Street, Bussorah Street, Muscat Street czy Kandahar Street. Turystów przyciągają klimatyczne kawiarenki i lokale ze smacznymi daniami kuchni bliskowschodniej. W tym rejonie można nie tylko zjeść pyszny posiłek, lecz także kupić produkty charakterystyczne dla muzułmańskich regionów Azji i przyjrzeć się ciekawej architekturze. Mimo iż w Singapurze znajduje się kilkadziesiąt różnych meczetów, szczególnie warto wybrać się właśnie do tego tutejszego – Masjid Sultan z 1928 r. Wielka, złota kopuła zwieńczona półksiężycem z gwiazdą odznacza się na tle nowoczesnych wieżowców. Duża centralna sala przeznaczona jest wyłącznie dla osób modlących się. Meczet robi niesamowite wrażenie, a wizyta w nim pozwala się wyciszyć i odpocząć przez chwilę.

 

W pobliżu dzielnicy muzułmańskiej leży wielobarwny dystrykt hinduski (Little India). Osiedlali się tu emigranci z Indii, którzy przybywali za czasów Brytyjczyków. Główną ulicą handlową jest Serangoon Road. Wyjątkową atmosferę okolicy tworzą sklepy z kolorowymi sari, hinduską biżuterią i egzotycznymi przyprawami. W dzielnicy znajduje się kilka obiektów sakralnych różnych religii. Do najciekawszych należą: kościół metodystów (Kampong Kapor Methodist Church), najstarsza singapurska świątynia hinduistyczna Sri Veeramakaliamman (wzniesiona w 1881 r.), świątynia Sri Vadapathira Kaliammanoraz meczet Angullia. Niedaleko stąd stoi dobrze zachowany Masjid Abdul Gaffoor, meczet, który został ukończony w 1910 r. i stanowi wyjątkowo udaną mieszankę stylu mauretańskiego, wpływów europejskich i hinduskich.

 

We wspomnianej dzielnicy chińskiej (Chinatown) panuje ład i porządek, jaki można zobaczyć tylko w Singapurze. Warto pamiętać, że w początkowym okresie rozwoju ośrodka właśnie tutaj znajdowało się jego centrum. W tym rejonie koniecznie trzeba zobaczyć najstarszą miejscową świątynię – Thian Hock Keng z 1839 r. – uważaną za perłę architektury chińskiej. W 1973 r. została ona uznana za pomnik narodowy. Swoim wyglądem zadziwia również Świątynia Zęba Buddy i Muzeum (Buddha Tooth Relic Temple and Museum). Spadziste, wielopoziomowe dachy budowli kontrastują z wysokimi wieżowcami wznoszącymi się dookoła niej. Obiekt przypomina pałac rodziny cesarskiej z Chin. W Chinatown poza podziwianiem architektury warto także spróbować potraw kuchni chińskiej i kupić kilka pamiątek. Właściciele obwoźnych stoisk z jedzeniem przemierzają wąskie uliczki, a za nimi ciągnie się zapach orientalnych przypraw. Niektórzy twierdzą, że właśnie tutaj można zjeść najlepszy w Singapurze durian (owoc o specyficznej, niezbyt przyjemnej woni). Obowiązkowo trzeba też zatrzymać się na pieczone kasztany.

 

Miłośnikom orientalnej kultury i kuchni z pewnością spodoba się w tych trzech dzielnicach, które czasem wydają się przenosić zwiedzających w inne rejony globu. Polecam poza tym popularne centra gastronomiczne z daniami z różnych stron świata (hawker centres albo food courts). Jest ich w Singapurze bardzo dużo i wszystkie oferują smaczne i niezmiernie zróżnicowane jedzenie. Znajdują się w nich stoiska z kuchnią chińską, indyjską, tajską czy malezyjską. Spróbujemy tu m.in. intrygujących zup i azjatyckich słodkości, w tym przysmaków z tapioki. Singapurskie centra gastronomiczne robią niesamowite wrażenie, bo zwykle usytuowane są w sąsiedztwie szklanych wieżowców i niemal przez cały dzień tętnią życiem. To miejsca, które każdy turysta zapamięta na długo.  

 

W OTOCZENIU PRZYRODY

 

Pomimo mnóstwa drapaczy chmur Singapur wypełnia zieleń, dzięki czemu w wielu okolicach można usłyszeć kojący śpiew ptaków. Nieopodal Orchard Road znajdują się słynne tropikalne Singapurskie Ogrody Botaniczne (Singapore Botanic Gardens) założone w dzisiejszej lokalizacji w 1859 r. Zajmują obecnie powierzchnię 82 ha. To jedno z najczęściej odwiedzanych tego rodzaju miejsc na całym świecie. W 2015 r. Singapore Botanic Gardens zostały umieszczone na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Można tu podziwiać mnóstwo wspaniałych egzotycznych roślin i odwiedzić imponujący, trzyhektarowy Narodowy Ogród Orchidei (National Orchid Garden) z 1,2 tys. różnych gatunków storczykowatych i ponad 2 tys. ich hybryd. Największe wrażenie wywiera storczyk o kwiatach osiągających długość aż 30 cm i kwitnących przez ok. 10 dni (Bulbophyllum echinolabium)! Warto tutaj zajrzeć również do kilku szklarni, w których prezentowana jest rzadka i unikatowa flora strefy tropikalnej. Singapurskie Ogrody Botaniczne to idealne miejsce dla miłośników przyrody, a także osób chcących wypocząć, pospacerować czy wybrać się na piknik. Tereny zielone są wspaniale utrzymane i niezmiernie malownicze. W weekendy często odbywają się tu koncerty. W tym miniaturowym królestwie roślin trzeba złożyć choćby jedną wizytę. Jest to pierwszy obiekt na terenie Singapuru i zarazem jedyny tropikalny ogród botaniczny na świecie wpisany na prestiżową listę UNESCO.

 

W granicach tego fascynującego państwa-miasta znajdują się też cztery rezerwaty przyrody i ogromny otwarty ogród zoologiczny bez klatek i metalowych ogrodzeń (Singapore Zoo). Ten ostatni ma powierzchnię 26 ha, na której żyje ponad 300 gatunków zwierząt (w sumie powyżej 2,8 tys. okazów). Ludzi od jego mieszkańców oddzielają w nim zwykle tylko kanały wypełnione wodą lub szklane ściany. Zwiedzający korzystają z licznych punktów widokowych i stanowisk do obserwacji stworzeń wodnych czy drapieżników. W singapurskim zoo spotkamy wiele zupełnie wyjątkowych przedstawicieli fauny, takich jak Inuka – jedyny niedźwiedź polarny na tej szerokości geograficznej (urodzony w grudniu 1990 r.), ok. 80-letni żółw olbrzymi Astove i niezmiernie rzadkie białe tygrysy bengalskie. Ciekawą atrakcję dla turystów stanowi również park Nocne Safari (Night Safari). Prowadzące nocny tryb życia zwierzęta ogląda się w nim podczas wędrówki ścieżkami tematycznymi lub przejażdżki specjalnym pociągiem.

 

Pasjonatom ornitologii polecam Jurong Bird Park, w którym żyje ponad 5 tys. ptaków. Podobnie jak we wspomnianym zoo w ptaszarni odbywają się interesujące pokazy. Tukany, papugi czy pelikany przelatują przez obręcze, grają w rozmaite gry, przynoszą różne przedmioty oraz mówią i śpiewają. Przedstawienia trwają po ok. 45 min. i są świetną atrakcją dla małych i dużych. W Jurong Bird Park znajdują się także liczne zbiorniki wodne i wspaniały wodospad. Największe wrażenie robią jednak ptaki przelatujące tuż nad głowami zwiedzających.

 

CENTRUM ROZRYWKI

 

Aby odpocząć trochę od miejskiego zgiełku, najlepiej udać się na malowniczą wyspę Sentosę. W języku malajskim jej nazwa oznacza „pokój i spokój”, ale dzisiaj to modne miejsce nie należy już do zbyt spokojnych i cichych. Wyspa uchodzi za centrum rozrywki i wypoczynku z wieloma atrakcjami. Jedną z nich jest park tematyczny Universal Studios Singapore (część Resorts World Sentosa), czyli kompleks z wesołym miasteczkiem inspirowanym motywami filmowymi. Można tu m.in. przejechać się niesamowitą kolejką górską Battlestar Galactica: HUMAN vs. CYLON™, odwiedzić Jurassic Park, Shreka czy słynne pingwiny z Madagaskaru oraz przyjrzeć się procesowi powstawania filmów. Zdecydowanie warto zajrzeć również do S.E.A. Aquarium z ponad 100 tys. zwierząt morskich reprezentujących niemal 1 tys. gatunków z różnych części świata. Na zainteresowanie zasługuje poza tym czterotrasowy tor zjazdowy z jednoosobowymi pojazdami (Skyline Luge Sentosa) i wieża obserwacyjna (Tiger Sky Tower) o wysokości 110 m, z której rozciąga się widok na okolicę. Sentosa słynie z trzech malowniczych plaż. Najbardziej zatłoczona jest Siloso, przy której działa popularny klub muzyczny – Azzura Beach Club – z restauracją, barami, basenami i jacuzzi. Wypożyczymy tutaj kajaki, deski do skimboardingu i surfingu oraz inny sprzęt do uprawiania sportów wodnych czy rowery górskie lub rolki. Pozostałe dwie plaże to Palawan z wiszącym mostem i egzotyczna, ocieniona wysmukłymi palmami, najspokojniejsza z całej trójki Tanjong. Na Sentosie każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie, a pobyt na niej będzie potem miło wspominał.

 

Osoby lubiące wycieczki rowerowe powinny wybrać się do urokliwego Parku East Coast, który leży w południowo-wschodniej części Singapuru. Można tu wypożyczyć rower i udać się na przejażdżkę długą, ponad 15-kilometrową trasą biegnącą wzdłuż plaży. Miejsce to jest także idealne do uprawiania sportów wodnych, takich jak wind- czy kitesurfing. Oprócz tego w parku po prostu wypoczniemy, popływamy i nacieszymy się pięknem natury.

 

W Singapurze Zachód spotyka się ze Wschodem. Z jednej strony znajdują się tutaj nowoczesne biurowce, centra handlowe i biznesowe, a z drugiej obok języka angielskiego usłyszymy na ulicy mandaryński, kantoński, malajski, tamilski czy singlish (oparty na angielskim język kreolski). Mówi się, że to państwo-miasto jest Azjąw miniaturze. Uważam jednak, że Singapur można wręcz nazwać całym światem w miniaturze.Ten niewielki kraj zachwyca i w dzień, i w nocy. Wizyta w nim dostarcza tysiąca wspaniałych wrażeń.

 

Z wizytą nad Sprewą i Hawelą

JOANNA CZUPRYNA

                                                                                   FOT. GERMAN NATIONAL TOURIST BOARD/KLAUS UND DIRK LEHNARTZ

<< Berlin ze swoją wyjątkową historią i unikalnymi zabytkami od lat stanowi magnes dla turystów z całego świata i systematycznie przyciąga ich coraz więcej. Plan na 2015 r., zakładający przekroczenie sprzedaży 20 mln noclegów rocznie, został ku zdziwieniu ekspertów i radości władz miasta osiągnięty już trzy lata temu. Ze wzrastającego zainteresowania niemiecką metropolią korzysta również Poczdam, jej elegancki sąsiad, którego malownicze położenie zwróciło przed wiekami uwagę członków rodziny panującej z dynastii Hohenzollernów. Dzięki pobudowanym przez nich pałacom otoczonym pięknymi ogrodami słusznie zasłużył on sobie na miano „Wersalu Północy”. Sama Brandenburgia, której jest stolicą, zachwyci natomiast entuzjastów turystyki aktywnej. >>

W Berlinie żyje obecnie ponad 3,5 mln ludności. To prawdziwa europejska metropolia i jedno z największych miast na kontynencie. Leży w samym środku kraju związkowego Brandenburgia. Stolicy Republiki Federalnej Niemiec przysługują jednak prawa autonomicznej jednostki administracyjnej. Pobliski Poczdam uchodzi za ważny ośrodek naukowy – działają tu wyższe uczelnie i instytuty badawcze oraz mieszkają studenci.

Więcej…