Nad Klasztorem Świętej Trójcy dominuje ośnieżony szczyt góry Kazbek
gergeti1

© GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

JERZY MOSKAŁA

 

Mało jest krajów na świecie, których mieszkańcy darzą nas podobną sympatią, jaką my czujemy do nich. Niewątpliwie należy do nich jednak dość odległa pod względem geograficznym od Polski Gruzja. Właśnie dlatego, choć nie tylko, warto odwiedzić niesamowitą ojczyznę Gruzinów, położoną w regionie Zakaukazia, między Europą i Azją.


Procesja z flagami do tbiliskiego Soboru Świętej Trójcy

droshebi
© GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

Linie lotnicze Wizz Air obsługują bezpośrednie połączenia do gruzińskiego miasta Kutaisi z Warszawy (trzy razy w tygodniu – we wtorki, czwartki i soboty) oraz Katowic (dwa razy w tygodniu – w poniedziałki i piątki). Tutejsze lotnisko leży ok. 230 km na zachód od stołecznego Tbilisi i ponad 150 km na wschód od portu Batumi w Adżarii. To odpowiedni punkt na rozpoczęcie podróży po Gruzji. Oprócz tego do gruzińskiej stolicy dolecimy bezpośrednio samolotem Polskich Linii Lotniczych LOT z Warszawy.


W Tbilisi nad rzeką Kurą mieszka ponad 1,1 mln obywateli 3,7-milionowej Gruzji. Turyści chętnie zwiedzają jednak też inne części kraju. Można tu zarówno podziwiać majestatyczne górskie szczyty, jak i wypocząć na słonecznym wybrzeżu. Wyjazd umilą nam z pewnością smaczna gruzińska kuchnia i wspaniałe miejscowe wina.


NAD BRZEGIEM MORZA

Widok na batumskie hotele i Wieżę Alfabetu na tle pobliskich gór

Gruzja1 8
© GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

Wchodząca w skład Gruzji Adżarska Republika Autonomiczna (Adżaria) leży nad Morzem Czarnym, a jej najważniejszym ośrodkiem i stolicą jest 160-tysięczne Batumi. Pełni ono także funkcję głównego portu kraju i uchodzi za popularny nadmorski kurort. Znajdują się w nim liczne komfortowe hotele, restauracje i promenada ciągnąca się wzdłuż plaży.


O herbacianych polach Batumi śpiewały w połowie lat 60. XX w. Filipinki i chyba ich piosenka najbardziej rozpowszechniła w Polsce nazwę tego miasta. Czasy się jednak zmieniły i niewiele zostało w tej okolicy plantacji herbaty, choć liście z lokalnych upraw nadal można kupić na tutejszym targu. Dziś do tego nowoczesnego ośrodka wypoczynkowego ściągają turyści. Chcą zobaczyć, gdzie spotykają się Zachód ze Wschodem i morze z górami. Serce współczesnego Batumi stanowi niewątpliwie wspomniany kilkunastokilometrowy nadmorski bulwar, który tętni życiem dniem i nocą. Odbywają się na nim również różne wydarzenia. Osoby odwiedzające miasto zdecydowanie muszą udać się w to miejsce.


Batumską plażę pokrywają drobne kamienie. Piasek na wybrzeżu Morza Czarnego w tej okolicy znajdziemy czasem w sąsiednich miejscowościach, np. w zatłoczonym każdego lata kurorcie Kobuleti i w pobliżu dawnej rzymskiej twierdzy Gonio. Za atrakcję turystyczną uchodzi czarny wulkaniczny brzeg w Ureki. Plaża w Batumi jest bardzo długa i dość szeroka, zmieści się więc na niej wielu amatorów opalania. Do morza prowadzi kamieniste zejście, ale woda nagrzewa się do stosunkowo wysokiej temperatury i można się w niej kąpać bez obaw.


Wzdłuż wybrzeża wzniesiono w mieście liczne ciekawe obiekty, a wśród nich m.in. zegar astronomiczny, Wieżę Alfabetu czy pomnik Ali i Nino. Ta ostatnia konstrukcja to olbrzymia, 7-metrowa rzeźba wykonana ze stali. Składają się na nią postacie kobiety i mężczyzny, które zbliżają się do siebie co pewien czas i zastygają w namiętnym pocałunku, aby za chwilę znowu się od siebie oddalić. Dzieło wykonała gruzińska artystka Tamara Kvesitadze, a jego nazwa nawiązuje do powieści Lwa Nussimbauma (1905–1942) Ali i Nino (wydanej w 1937 r. pod pseudonimem Kurban Said), opowiadającej historię miłości chrześcijanki z gruzińskiej rodziny książęcej i muzułmanina z Azerbejdżanu. Pomnik nie tylko kojarzy się np. z najsłynniejszą literacką parą kochanków Romeem i Julią, lecz także symbolizuje spotkanie Zachodu ze Wschodem. Poza tym swoisty taniec ruchomych rzeźb skłania do refleksji nad związkiem dwojga ludzi.

               
Niedaleko portu stoi 25-metrowa Wieża Czaczy nazwana tak od rodzaju gruzińskiej wódki wytwarzanej najczęściej z wytłoków winogronowych. Jej odpowiedniki znane z basenu Morza Śródziemnego stanowią włoska grappa, serbska i chorwacka rakija, tureckie raki, a nawet francuski marc. Ten napój jest bardzo popularny w Gruzji i miejscowi chętnie nim częstują, ale w przypadku produkcji domowej należy uważać zarówno na jego czystość, jak i przede wszystkim wysoką zawartość alkoholu (czasami dochodzącą nawet do 65 proc.). Przez wiele lat obiektem zainteresowania turystów były umieszczone obok Wieży Czaczy cztery dystrybutory. Co tydzień o tej samej porze (o godz. 19.00) przez 10 minut lał się z nich darmowy trunek. Niestety, od pewnego czasu wódka już z nich nie płynie, ale bez problemu możemy ją dostać np. na lokalnym bazarze.


Batumski bulwar to też miejsce rozrywek kulturalnych. Zagramy tu w olbrzymie szachy i posłuchamy występów chórów gruzińskich (męskich i żeńskich) śpiewających tradycyjne i nowsze pieśni. Trzeba pamiętać, że Gruzini są obdarzeni niesamowitymi umiejętnościami. Wspaniałe polifoniczne utwory potrafią wykonywać również a cappella.


ATRAKCJE ADŻARII

W Batumi warto odwiedzić także m.in. plac Europy (Eras Moedani) i niedawno wyremontowany kwartał Piazza utrzymany w stylistyce centrum włoskiego miasteczka. W tej okolicy działa mnóstwo eleganckich restauracji i odbywają się koncerty. Osoby interesujące się historią i sztuką powinny zajrzeć do Muzeum Archeologicznego z eksponatami przedstawiającymi dzieje Adżarii czy Państwowego Muzeum Sztuki Adżarii prezentującego dzieła słynnego gruzińskiego prymitywisty Niko Pirosmaniego (Niko Pirosmanaszwilego).


Podobnie jak w wielu miastach Wschodu większość dróg mieszkańców zbiega się na tutejszym targu, zwanym bazarem (słowo zapożyczone z języka tureckiego, od pazar). Turyści tropiący koloryt lokalny mogą poczuć się na nim w swoim żywiole – na każdym kroku na stoiskach piętrzą się nieprzebrane ilości warzyw, owoców (również tych zupełnie w Polsce nieznanych), serów i przypraw najróżnorodniejszego rodzaju. Tuż obok sprzedawcy oferują herbatę z pobliskich plantacji i miejscowe wina. Warto kupić np. adżikę (pikantną pastę z czerwonej papryki z dodatkiem czosnku, ziół i orzecha włoskiego) lub swańską sól (mieszankę z dzikimi ziołami i przyprawami). Wielbicielom mocnych wrażeń polecam degustację domowych trunków – czaczy czy innych winiaków.


Interesującą atrakcją Batumi jest delfinarium. W sezonie letnim nawet trzy razy dziennie odbywają się w nim pokazy, na których przed publicznością występują właśnie delfiny. Stanowią one wspaniałą rozrywkę dla dzieci.


Adżaria to nie tylko Batumi. Na uwagę zasługują też parki narodowe Maczachela i Mtirala. Ze względu na górzyste ukształtowanie terenu są one świetnymi regionami na trekking. Można się po nich poruszać wyznaczonymi szlakami turystycznymi, a na nocleg zatrzymać w gospodarstwach agroturystycznych. Panuje tutaj klimat odmienny od tego nad brzegiem Morza Czarnego, dlatego na wyprawę warto się odpowiednio przygotować – przydadzą się cieplejsze ubrania i wygodne buty do wędrówek górskich.


Wielbiciele antycznych budowli powinni dotrzeć do twierdzy Gonio, która leży ok. 15 km na południe od Batumi i 4 km na północ od tureckiej granicy. W tym miejscu istniało starożytne miasto Apsaros (Apsaruntos), założone przez Greków. W II w. n.e. znajdował się tu dobrze ufortyfikowany rzymski ośrodek kolonii Kolchida. Twierdzę zbudowano na planie prostokąta i umocniono kilkunastoma basztami. Pełniła ona swoją militarną funkcję także za czasów panowania na tym terenie Bizancjum i Imperium Osmańskiego (do 1878 r.). Do dziś przetrwały dawne mury i fragmenty wież.


Na terytorium Adżarii zachowały się oprócz tego pozostałości sieci dróg bitych. Do najciekawszych obiektów należy nadal używany średniowieczny most kamienny w Dandalo, powstały w XII stuleciu za panowania królowej Tamar I Wielkiej (ok. 1160–1213). Nawet dzisiaj przeprawa zadziwia inżynierów swoją charakterystyczną konstrukcją bez podpór. Takich mostów znajdziemy zresztą w Gruzji więcej.


W Adżarii spodoba się również amatorom kulinarnych przysmaków. Lokalne potrawy są nieodłączną częścią gruzińskiej kuchni. Najbardziej rozpoznawalnym daniem jest adżarskie chaczapuri, czyli wypiekany w piecu placek w formie łódeczki z nadzieniem z sera i jajkiem. Znakomicie sprawdzi się jako śniadanie czy lunch. Poza tym pysznie smakują też badrijani – ruloniki ze smażonych plastrów bakłażana zazwyczaj wypełniane pastą orzechową, lobio – gęsty gulasz z rozgniecionej czerwonej fasoli serwowany w glinianym garnku oraz adżarska kawarma – cienkie plastry mięsa w sosie doprawione chili, podawane w ketsi (naczyniu z gliny).


TBILISKA UCZTA

W Tbilisi od godzin porannych aż do późnej nocy unosi się wszędzie zapach gruzińskich potraw, ziół i przypraw. Towarzyszy on tu turystom niemal zawsze. Gruzini cenią swoją kuchnię i rzeczywiście potrafią zarówno gotować, jak i jeść prawie w każdym miejscu. Wystarczy chwila przerwy, aby zaczęli rozkładać na trawie obrusy i wykładać wcześniej przyrządzone lub świeżo zakupione specjały.


W gruzińskiej stolicy znajdują się setki kafejek, barów czy restauracji, w których podaje się lokalne potrawy. Z myślą o turystach w menu umieszcza się także opisy dań w języku angielskim, a często nawet i zdjęcia.


Na śniadanie warto zjeść tutejsze chaczapuri. Placki przypominają te serwowane w Adżarii, ale są płaskie i mają nadzienie serowe z dodatkiem ziół. Jako ciepły posiłek mogą być znakomitym początkiem dnia. Oprócz tego nie kosztują wiele i kupimy je w niemal każdym barze lub budce oferującej właśnie te przekąski.


Na lunch warto znaleźć lokal, w którym podaje się dania wegetariańskie, a czasem wręcz wegańskie. Gruzińska kuchnia pełna jest bardzo smacznych potraw z warzyw. Należą do nich choćby wspomniane już przeze mnie zupa lobio i bakłażanowy specjał badrijani oraz pszenny placek lobiani z czerwoną fasolą bądź phali – pasta szpinakowa przyprawiona orzechami włoskimi.


Wieczorem obowiązkowo trzeba udać się na kolację, która u Gruzinów często przeradza się w wielodaniową ucztę. Na niej już najczęściej królują dania mięsne – przede wszystkim chinkali (pyszne i soczyste pierogi faszerowane baraniną i wołowiną, najczęściej doprawione kolendrą), lula kababi (mielona i grillowana baranina z mnóstwem ziół) oraz adżapsandali (rodzaj gulaszu bezmięsnego z bakłażana, papryki i pomidorów z ziołami).


Do posiłku zaleca się pić wodę Borjomi (Bordżomi) lub inne wody mineralne wspomagające trawienie. Nie wolno również zapomnieć o winie. W Gruzji podaje się je wszędzie i choć często dostaniemy wino domowe, to w Tbilisi, szczególnie w lepszych restauracjach, można znaleźć świetne wina jakościowe. Za popularne szczepy gruzińskie uchodzą saperawi (uprawiany np. w Dolinie Alazańskiej) i mcwane (rosnący m.in. w okolicy Teliani). Na osoby mające mocną głowę na koniec wieczoru czeka jeszcze kieliszek czaczy.


ZWIEDZANIE STOLICY

Tbilisi stanowi ważny ośrodek Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego. Budowle sakralne w mieście odzwierciedlają dzieje państwa Gruzinów, zachwycają swoim pięknem i tchną mistycyzmem. Najstarszą stołeczną świątynią jest Anczischati z VI w. Cerkiew zachowała wczesnośredniowieczny układ trzynawowy, choć w następnych stuleciach była wielokrotnie przebudowywana. Czczono w niej cudowną ikonę Chrystusa. Według legendy miała ona powstać w nadnaturalny sposób – poprzez przeniesienie wizerunku Jezusa z mandylionu z greckiej Edessy (Edesy). Obecnie obraz znajduje się w Narodowym Muzeum Sztuk Pięknych im. Szalwy Amiranaszwilego w Tbilisi.


Do najważniejszych świątyń Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego należy majestatyczna Katedra Sioni, której nazwa pochodzi od wzgórza Syjon w Jerozolimie. Wzniesiono ją w XII stuleciu (choć pierwszy kościół zbudowano w tym miejscu już w V w.) w obecnym rejonie Dzweli Tbilisi (Starego Tbilisi). Zwiedzanie tbiliskich cerkwi dla chrześcijan bywa przeżyciem duchowym, ale i wyznawcy innych religii lub osoby niewierzące mogą odkryć mistycyzm tutejszego chrześcijaństwa.


Oprócz budowli sakralnych w stolicy Gruzji znajdziemy jeszcze wiele innych zabytków i atrakcji. Warto tu wymienić choćby Muzeum Historii Tbilisi i Muzeum Gruzji (oddziały Gruzińskiego Muzeum Narodowego), twierdzę Narikala z IV w. górującą nad centrum miasta, zabudowania Dzweli Tbilisi, Narodowy Ogród Botaniczny Gruzji, łaźnie siarkowe w Abanotubani, reprezentacyjną aleję Szoty Rustawelego, przy której stoją gmachy Teatru im. Szoty Rustawelego, Opery Narodowej i Baletu, dawny budynek parlamentu i secesyjne kamienice, oraz Sobór Trójcy Świętej (ukończona w 2004 r. najwyższa na Kaukazie świątynia chrześcijańska – ma 68 m, nie licząc krzyża na kopule). Koniecznie trzeba też wybrać się na lokalny targ. Wcześnie rano tętni on życiem, a turyści mogą nacieszyć się atmosferą wschodniego bazaru i kupić regionalne produkty.


W POSZUKIWANIU ZABYTKÓW

Mccheta-Mtianetia to jeden z najpiękniejszych regionów Gruzji. Rolę jego stolicy odgrywa ponad 10-tysięczna Mccheta. Drugi człon nazwy – Mtianetia – pochodzi od gruzińskiego słowa mta, czyli „góra”. Region ten leży w północnej części kraju i obejmuje fragment łańcucha Wielkiego Kaukazu. Najwyższym szczytem na tym obszarze jest Kazbek (5033,8 m n.p.m.).


Mccheta była kiedyś stolicą Królestwa Iberii, istniejącego od ok. IV w. p.n.e. do VI w. n.e. Od Tbilisi dzieli ją jedynie mniej więcej 20 km, dlatego niezwykle łatwo do niej dotrzeć. W mieście i jego okolicy znajdują się trzy obiekty wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Pierwszy z nich stanowi Katedra Sweti Cchoweli – siedziba patriarchy Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego. Świątynia pochodzi z XI stulecia. Zbudowano ją na planie krzyża równoramiennego. Dach wieńczy szesnastookienna kopuła w kształcie ostrosłupa. Wewnątrz można podziwiać liczne freski i grobowce gruzińskich królów.


Na wspomnianej liście znajduje się także leżący pod Mcchetą monastyr Dżwari z przełomu VI i VII w. Podobnie jak katedrę, wzniesiono go na planie krzyża. Każde jego ramię zamyka półkolista absyda. Ostatni obiekt objęty ochroną organizacji UNESCO to usytuowany nieopodal centrum miasta monastyr Samtawro. Ten zespół architektoniczny uchodzi za jeden z najważniejszych zabytków Mcchety. Składa się na niego m.in. kościół, dzwonnica i mury z wieżami, które pochodzą z pierwszej połowy XI stulecia.


W bezpośredniej okolicy stolicy regionu znajdziemy również inne niezmiernie interesujące zabytki. Warto wśród nich wymienić ruiny imponującej średniowiecznej twierdzy Bebris Ciche, wznoszące się malowniczo nad prawym brzegiem rzeki Aragwi, pozostałości miasta Armazi z zarysem starożytnego pałacu na górze Bagineti oraz monastyr Zedazeni położony na lewym brzegu Aragwi. Ten ostatni klasztor został założony w VI w. Zabudowania, które zachowały się do naszych czasów, datowane są na VIII stulecie.


Obszar Mcchety-Mtianetii przecina Gruzińska Droga Wojenna. Ciągnie się ona na północ w stronę miejscowości Stepancminda (dawniej Kazbegi). Trasa ta prowadzi z Tbilisi przez Wielki Kaukaz aż do Władykaukazu w Osetii Północnej (autonomicznej republice Federacji Rosyjskiej). W całości liczy 208 km, a swoją nazwę otrzymała ze względu na fakt, że w XIX w. Rosjanie przerzucali tędy swoje wojska do walk z kaukaskimi góralami i Imperium Osmańskim. W starożytności natomiast biegł tędy szlak komunikacyjny łączący Kaukaz Południowy z Kaukazem Północnym. Dzięki zapierającym dech w piersiach widokom Gruzińska Droga Wojenna stanowi dziś jedną z najważniejszych atrakcji turystycznych kraju. Popularnością cieszy się szczególnie wśród miłośników górskich krajobrazów. W tym urokliwym rejonie natkniemy się też na specyficzne wieże mieszkalno-obronne (tzw. koszkis), które mają zwykle trzy kondygnacje.


Amatorom trekkingu warto polecić wycieczkę do Stepancmindy nad rzeką Terek. Stąd można organizować wyprawy w wyższe partie gór, np. do wioski Gergeti i Klasztoru Świętej Trójcy (Cminda Sameba) wzniesionego na wysokości 2170 m n.p.m. albo na drzemiący wulkan Kazbek. Jedną z atrakcji na Gruzińskiej Drodze Wojennej jest forteca Ananuri, pochodząca z przełomu XVI i XVII w. Znajduje się ona nad Zbiornikiem Żinwalskim. Kąpiel w jego turkusowych wodach przynosi ulgę w czasie letnich upałów.


ZIMOWE SZALEŃSTWO

W regionie Mccheta-Mtianetia, ok. 120 km na północ od Tbilisi leży znany ośrodek narciarski Gudauri. Nie przypomina on modnych austriackich czy włoskich kurortów alpejskich, gdyż wypełniają go zarówno hotele, jak i apartamentowce. Dojazd do tej szybko rozwijającej się miejscowości nawet w sezonie zimowym jest stosunkowo wygodny – obiekty hotelowe organizują do niej własne transfery, z Tbilisi jeżdżą busy zwane marszrutkami, a w ostateczności można dostać się tu taksówką.


Gudauri oferuje ponad 57 km tras położonych na wysokości między 1990 a 3007 m n.p.m. i 7 wyciągów (gondolowy, orczykowy i 5 krzesełkowych). Do największych jego zalet należą niezmiernie tanie przejazdy (koszt dziennego karnetu dla dorosłych to ok. 50 zł) oraz wyspecjalizowane szlaki do slalomu, slalomu giganta i supergiganta (z certyfikatami FIS). Skorzystamy tutaj także z możliwości jazdy w stylu freeride po stokach Kaukazu i odwiedzimy snowpark. Lokalna infrastruktura narciarska zapewnia znakomitą rozrywkę dzieciom i dorosłym, osobom początkującym i doświadczonym narciarzom. Wokół rozpościerają się spektakularne widoki, a pobyt w kurorcie uprzyjemnia smaczna gruzińska kuchnia. Wieczorem odwiedzający Gudauri bawią się z kolei w licznych klubach i barach.


Najlepszy okres na wyprawę na narty do północnej Gruzji to druga połowa lutego i marzec (sezon trwa tu zazwyczaj od grudnia do końca kwietnia). Na początku lutego obserwuje się na ogół największe opady śniegu, po których można jeździć na pokrywie o grubości powyżej 1,5 m. Dni stają się również wówczas coraz dłuższe i są bardziej słoneczne, a powietrze bywa niezwykle przejrzyste. W przypadku niesprzyjających warunków pogodowych używa się specjalnego systemu do sztucznego naśnieżania stoków. Dzięki temu grudniowe otwarcie sezonu odbywa się zawsze zgodnie z planem. Nad bezpieczeństwem w rejonie ośrodka narciarskiego czuwają ratownicy patrolujący okolicę. Przed wejściami na wyciągi umieszczono elektroniczne tablice informujące o wysokości, pogodzie i sytuacji na stoku. Na terenie kompleksu udostępniono bezpłatny bezprzewodowy internet.


Polscy narciarze cenią Gudauri. Zwracają uwagę przede wszystkim na możliwość jazdy w stylu freeride w znakomitych warunkach, jakich próżno szukać w popularnych regionach narciarskich Europy. Bardzo zachęcające są też tanie karnety oraz małe kolejki na wyciągi, szczególnie w tygodniu. Polacy chwalą sobie poza tym podawane w lokalnych knajpkach smaczne potrawy w cenach porównywalnych do tych w naszym kraju. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że koszty zakwaterowania w komfortowym hotelu należą do dość wysokich. Na osoby ze skromniejszym budżetem czekają więc tańsze hostele, pensjonaty czy apartamenty.


Gudauri odwiedzają głównie Gruzini i Rosjanie, a także Litwini, Łotysze i Ukraińcy, choć nie brak również turystów z całego świata. Ośrodek cieszy się coraz większą renomą i doskonale sprawdzi się jako cel wyjazdu dla osób szukających nowych miejsc idealnych na zimowe szaleństwo na śniegu.


NA POŁUDNIU I PÓŁNOCY

Heliskiing – zjazd ze stoku, na który dociera się helikopterem

ski 1

Mniej znanymi i niewątpliwie tańszymi kurortami narciarskimi w Gruzji są Bakuriani (w południowym regionie Samcche-Dżawachetia) i Mestia (w Megrelii-Górnej Swanetii na północnym zachodzie). Ten pierwszy zalicza się do najstarszych w kraju. Leży na średniej wysokości 1700 m n.p.m. w masywie Małego Kaukazu w północnej części Gór Trialeckich. W Bakuriani panują odmienne warunki niż w Gudauri. Najwyższy szczyt w okolicy to Kochtagora (2155,4 m n.p.m.). Całkowita długość tras zjazdowych wynosi 17 km. Działa tutaj 16 wyciągów narciarskich. Rejon kurortu ze względu na klimat i ukształtowanie terenu bardziej od Alp przypomina polskie Beskidy, a sam ośrodek kojarzy się mocniej z Krynicą-Zdrojem lub Zakopanem niż alpejskimi miasteczkami. Stanowi więc dobre miejsce dla tych osób, które na wyjeździe sportowym lubią też odpocząć na świeżym powietrzu i spróbować swoich sił w innych dyscyplinach zimowych, takich jak jazda bobslejem, skitouring (górskie wycieczki na nartach) czy narciarstwo biegowe. Bakuriani otaczają wspaniałe lasy iglaste (głównie z przewagą świerków kaukaskich), dlatego szczyci się znakomitym mikroklimatem. Podobnie jak w Gudauri jest tu dużo restauracji z tradycyjną kuchnią gruzińską.


Mestia z kolei znajduje się w południowo-zachodniej części Wielkiego Kaukazu. W pobliżu miejscowości wyciąg zbudowała znana na świecie amerykańska firma Leitner-Poma of America. Z położonej na wysokości 2350 m n.p.m. stacji w Hatswali wiodą trasy zjazdowe o długości 1900 m (czerwona) lub 2565 m (niebieska). Dodatkowo powstała tutaj infrastruktura dla początkujących narciarzy i łyżwiarzy. Poza tym ciekawą atrakcję w Mestii stanowią wędrówki na malownicze górskie szczyty, w tym wycieczki dwudniowe z noclegiem w Cwirmi (Tsvirmi), pozwalające podziwiać piękno Wielkiego Kaukazu i jego niezniszczonej przez człowieka dzikiej przyrody.


Gruzja kiedyś kojarzyła się Polakom głównie z wypoczynkiem nad Morzem Czarnym w kurorcie Batumi. Później stała się w ich oczach mekką dla wielbicieli trekkingu w rejonie Małego i Wielkiego Kaukazu. Dziś zaczynają ściągać do tego kraju amatorzy sportów zimowych, szczególnie coraz popularniejszego stylu freeride. Warto jednak pamiętać, że gościnna Gruzja potrafi także zachwycić wspaniałą kulturą, wyjątkową sztuką kulinarną, świetnymi winami i swoim specyficznym charakterem, który sprawia, że choć leży ona tak daleko od Polski, można się w niej poczuć jak w domu.

Artykuły wybrane losowo

W indonezyjskiej krainie rozmaitości

ANNA MARIA KRAJEWSKA

DAWID ZASTROŻNY

 

W różnorodności siła – to narodowe motto Indonezji wyjątkowo trafnie opisuje ten piękny kraj. Składa się na niego ponad 17,5 tys. wysp, z czego „jedynie” ok. 6 tys. jest zamieszkałych, 300 grup etnicznych, więcej niż pół tysiąca języków. To największe wyspiarskie państwo świata (mające powierzchnię ponad 1,9 mln km2) przyciąga turystów błękitem swoich wybrzeży, zielenią tropikalnych lasów, doskonałymi miejscami do nurkowania i tajemnicą groźnych wulkanów. Aż trudno w to uwierzyć, że te tysiące wysp u południowo-wschodnich krańców Azji, o zróżnicowanej geografii, historii, przyrodzie i tradycjach, należą do jednego kraju – Republiki Indonezji… Indonezyjczycy są niezwykle otwarci i tolerancyjni, bliska jest im postawa szacunku dla innych, dla różnorodności kulturowej. Nic więc dziwnego, że odwiedzający ich goście z całego świata czują się tutaj naprawdę dobrze i bezpiecznie.

Więcej…

Odkryj Wenezuelę!

 

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Wenezuela staje się coraz popularniejszym kierunkiem turystycznym wśród Polaków. Szczególnie modna jest jej największa wyspa – Margarita, nazywana „Perłą Karaibów”. Łączy ona dzikość wenezuelskiej przyrody z rajskim krajobrazem tropikalnych plaż. To także doskonały punkt wypadowy do odkrywania wspaniałych atrakcji pięknego kraju Simóna Bolívara i kontrowersyjnego prezydenta Hugo Cháveza. Dla turystów z Europy przygoda z niepowtarzalną Wenezuelą bardzo często zaczyna się właśnie od Margarity.

Więcej…

Nieznana Korea Południowa

1516007201507023k_Juknokwon_Bamboo_Park.jpg

Przepiękny gaj bambusowy Juknokwon

©KOREA TOURISM ORGANIZATION
2010005200908021k_Changing_Ceremony_of_Royal_Guards_at_Gyeongbokgung_Palace.jpg

Gyeongbokgung – pałac królewski w Seulu

©KOREA TOURISM ORGANIZATION



KAROLINA BEDNARZ www.wkrainietajfunow.pl

 

Przez ponad 500 lat w tej części Azji Północno-Wschodniej istniało królestwo Joseon, przekształcone w 1897 r. w Cesarstwo Koreańskie. Dziś nie ma już – niestety – jednej Korei. Została ona podzielona na dwa terytoria w 1945 r. po zakończeniu II wojny światowej. Północna część Półwyspu Koreańskiego znajduje się poza zasięgiem większości turystów, lecz Korea Południowa zaprasza ich z otwartymi ramionami.

Więcej…