ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

Położona w południowo-wschodniej części Azji Kambodża to kraj o długiej i pełnej tragicznych wydarzeń historii. Zamieszkuje ją prawie 16 mln ludzi, którzy wciąż w większości nie znają pośpiechu charakterystycznego dla cywilizacji Zachodu, a nade wszystko cenią sobie więzi rodzinne i utrzymywanie relacji społecznych. Mimo stosunkowo niewielkiej populacji i powierzchni (ok. 181 tys. km2) jest miejscem niezmiernie ciekawym. Podróżników przyciągają w te strony ciepłe morze, rafy koralowe, biały piasek wybrzeża, świątynie, malownicza kambodżańska stolica Phnom Penh, cudowne krajobrazy i bardzo mili, uśmiechnięci i serdeczni ludzie. Zdecydowanie warto się tu wybrać, i to nie tylko na trzydniową wycieczkę do słynnego kompleksu zabytków Angkor.

 

Kambodża leży w strefie klimatu zwrotnikowego monsunowego. Pora deszczowa trwa od maja do października, a sucha – od listopada do kwietnia. Sezon turystyczny przypada na okres mniej więcej od grudnia do lutego, kiedy zmniejsza się wilgotność powietrza. Ten wyjątkowo ciekawy kraj z całą pewnością nie jest standardowym miejscem na spędzenie urlopu. Jeszcze przed wyjazdem polecam więc zapoznać się z jego historią i kulturą, co pozwoli na pełniejsze zrozumienie rzeczywistości, z jaką przyjdzie nam się spotkać. 

 

Warto pamiętać, że mieszkańcy dzisiejszej Kambodży są potomkami Khmerów, którzy ponad 1300 lat temu utworzyli swoje potężne państwo (nazywane Imperium Angkoru lub Khmerskim, istniejące od 802 do 1431 r.) obejmujące też terytoria współczesnej Malezji, Tajlandii, Wietnamu, Laosu i Birmy (Mjanmy). W procesie europejskiej kolonizacji w 1887 r. tereny obecnego kraju zostały włączone do Indochin Francuskich (utraconych przez Francuzów w 1954 r.). Od 1975 r. władzę na tym obszarze przejęli Czerwoni Khmerzy pod dowództwem krwawego dyktatora Pol Pota (1925–1998). Ich pełne przemocy i terroru, naznaczone ludobójstwem rządy zakończyły się w styczniu 1979 r. Odcisnęły one piętno na całej Kambodży, co doskonale oddaje film Rolanda Joffé z 1984 r. pod tytułem The Killing Fields (Pola śmierci). Obraz ten otrzymał trzy Oscary i wiele innych prestiżowych nagród filmowych. Na terytorium kraju pod ziemią leży nadal kilka milionów min przeciwpiechotnych i stale giną przez nie przypadkowi ludzie. Do ich rozbrojenia potrzeba jeszcze ok. 10 lat. W 1993 r. Kambodża stała się monarchią konstytucyjną. Choć jest biednym państwem, dynamicznie się rozwija. Kiedy dziś odwiedzamy ten kraj, zachwycamy się jego architekturą, zabytkami, pływającymi wioskami, ale też ludźmi, którym z twarzy nie schodzi uśmiech. Mamy wrażenie, że znaleźliśmy się w rajskiej krainie. Wielu podróżnikom nasuwa się jednak pytanie, czy Kambodżanie zapomnieli już o tragicznych rządach Czerwonych Khmerów?

 

KAMBODŻAŃSKA DŻUNGLA 

 

Najbardziej interesującym miejscem w Kambodży jest z pewnością dawna stolica Imperium Khmerskiego. Dziś mianem Angkoru określa się dawne państwo Khmerów i słynny na cały świat kompleks wybudowany w samym sercu kambodżańskiej dżungli. 

 

Powstały tu park archeologiczny ma powierzchnię ok. 400 km2. Główny zespół świątynny, czyli Angkor Wat (w tłumaczeniu na polski Świątynię Miejską), wzniesiono na polecenie Surjawarmana II (panował od 1113 do 1145–1150 r.) ku czci hinduistycznego boga Wisznu, z którym władca się identyfikował. Jednak na przełomie XII i XIII stulecia, gdy w Kambodży zaczął dominować buddyzm, nadano obiektowi charakter buddyjski. Szacuje się, że budowano go najpewniej ok. 35 lat. Warto wiedzieć, że to prawdopodobnie jedyna wzniesiona przez Khmerów świątynia, której główne wejście wychodzi nie na wschód, lecz na zachód. Ponieważ ta ostatnia strona świata symbolizowała śmierć, stąd podejrzenia, że budowla była grobowcem dla Surjawarmana II. 

 

Angkor Wat jest kluczową atrakcją parku archeologicznego mieszczącego w swoich granicach kompleksy sakralne, królewskie pałace i inne wspaniałe zabytki. Obiekt zadziwia swoimi rozmiarami. Dzieli się na trzy poziomy – przeznaczony do nauki dla mnichów, do modlitwy oraz tylko dla króla, rodziny królewskiej i najwyższych rangą kapłanów. Poza tym na drugim z nich znajduje się tzw. środek świata, czyli centrum całej świątyni. 

 

Najbardziej zewnętrzna galeria Angkor Wat ma długość 215 m i szerokość 187 m. Charakterystyczny element głównej budowli stanowi pięć wież w kształcie kwiatów lotosu. Najwyższa z nich wznosi się na wysokość 65 m. Te wymiary czynią z tej świątyni jeden z największych sakralnych obiektów świata. Angkor Wat został zbudowany pośrodku rozległej przestrzeni, ogrodzonej obmurowaniem i fosą o szerokości 190 m. Mury otaczające największy dziedziniec zdobią setki płaskorzeźb, które ukazują sceny z mitologii hinduskiej i wojen prowadzonych przez króla Surjawarmana II. Kompozycje są gładkie i lśniące, ponieważ dotykają je miliony pielgrzymów, którzy przybywają tu, aby oddać cześć Buddzie. Przed bramą główną wejścia strzegą węże Muczalinda – buddyjski symbol ochronny. 

 

Godna uwagi jest malownicza świątynia Ta Prohm, której ściany oplatają ogromne korzenie kilkudziesięciometrowych drzew (figowca bengalskiego i dyniowców). Ukryta w dżungli, tajemnicza i magiczna, bywa trochę mniej zatłoczona niż pozostałe. Niestety, budowla przegrywa walkę z siłami natury. Korzenie drzew wdzierają się pomiędzy kamienie i sprawiają, że Ta Prohm popada w ruinę. Niektóre jej fragmenty wyłączono ze zwiedzania ze względów bezpieczeństwa. 

 

Obowiązkowo trzeba także odwiedzić trzecią z wielkich angorskich świątyń – Bajon – słynącą z 54 wież ozdobionych 216 smutno uśmiechającymi się gigantycznymi twarzami Awalokiteśwary. W założeniu miała ona przyćmić swoim ogromem sam Angkor Wat. Podczas wizyty spacerujący odnoszą często wrażenie, że rzeźby wciąż im się przyglądają, a niektórzy nawet twierdzą, że kamienne wizerunki przedstawiają ostatniego potężnego króla Angkoru – Dżajawarmana VII, panującego najprawdopodobniej w latach 1181–1218. To naprawdę robi niesamowite wrażenie!

 

Imponującym obiektem jest również słynny Taras Słoni, na którym znajduje się wielka płaskorzeźba (350 m długości) z tymi olbrzymimi zwierzętami idącymi w orszaku lub uczestniczącymi w łowach w dżungli. Część centralna tarasowej konstrukcji leży naprzeciw wschodniej bramy pałacu królewskiego. Ozdobiona została przedstawieniami Garudy z uniesionymi w górę skrzydłami i lwów.

 

Na terenie Angkoru wytyczono dwie pętle, wzdłuż których usytuowane są najważniejsze obiekty – krótszą o długości 17 km i dłuższą, 26-kilometrową. Żadna z nich nie doprowadzi nas do wszystkich zakątków kompleksu, ale nawet jeśli będziemy korzystać tylko z tych szlaków, możemy tu spędzić kilka dni na odkrywaniu kolejnych malowniczych ruin ośrodka należącego do niezmiernie bogatego dziedzictwa Khmerów. Jednym bardziej spodoba się mistyczna świątynia Ta Prohm, innym do gustu przypadną położone na uboczu pozostałości zespołu Banteay Srei z X w. Imponujący kambodżański zabytek nie bez powodu został wpisany w 1992 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Dzisiaj dawna stolica Imperium Khmerskiego wciąż wzbudza ogromną ciekawość i skrywa wiele tajemnic. 

 

Podróżnicy, którzy pragną zwiedzić to magiczne miejsce, najczęściej zatrzymują się w Siem Reap – mieście leżącym najbliżej Angkoru, pełniącym funkcję bazy wypadowej. Ze względu na olbrzymią popularność niedalekiego historycznego khmerskiego ośrodka rozwija się ono bardzo dynamicznie. Powstały w nim liczne hotele, resorty, bary i restauracje, muzea, sklepy z pamiątkami i rękodziełem artystycznym, a ok. 8 km od centrum wybudowano międzynarodowe lotnisko. Nikt nie powinien mieć problemu ze znalezieniem czegoś odpowiedniego dla siebie, ponieważ obiektów o każdym standardzie, od 5-gwiazdkowych do takich oferujących nocleg w cenie kilku dolarów, jest tutaj bez liku. W Siem Reap można wypożyczyć rower bądź motocykl czy też wynająć rikszę z kierowcą w celu zwiedzania pobliskiego kompleksu świątyń. Bardzo polecam tego typu rozwiązanie, szczególnie w upalne dni.

 

PERŁY STOLICY 

 

IMG 9354

Bajon w centrum miasta Angkor Thom

© MAGAZYN ALL INCLUSIVE

 

Kolejne miejsce warte odwiedzenia stanowi stolica Kambodży Phnom Penh (leżąca ok. 320 km od Angkoru). Jej populacja wynosi ponad 1,5 mln ludzi. To miasto kontrastów: wspaniałe budynki Pałacu Królewskiego sąsiadują z zatłoczonymi targowiskami i rejonami zamieszkanymi przez biedotę. Ta mozaika idealnie jednak oddaje wyjątkowy charakter Phnom Penh położonego przy ujściu rzeki Tonle Sap do Mekongu. Wolny czas można tu spędzić na spacerze malowniczym nabrzeżem Sisowath, otoczonym zadbanymi drzewami i starannie przyciętą trawą. Szczególnie atrakcyjnie okolica wygląda w porze zachodu słońca – wiele osób udaje się wtedy w to miejsce na romantyczne przechadzki we dwoje. Po zmroku w tym rejonie budzi się życie nocne. Liczne bary, kawiarnie, restauracje czy kluby muzyczne zapełniają się w okamgnieniu.

 

Domki na palach na rzece Tonle Sap

Osiedle na palach na rzece Tonle Sap

© ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

Warto także wybrać się na wycieczkę łódką po rzece Tonle Sap, podczas której można oglądać panoramę miasta oraz wioski rybackie i ujście Tonle Sap do Mekongu. Przy okazji przyjrzymy się codziennemu życiu ludzi mieszkających na tutejszych wyspach. Z pokładu łodzi mamy również szansę podziwiać jeden z najpiękniejszych zachodów słońca w Azji Południowo-Wschodniej. 

 

Jednak najbardziej rozpoznawalną atrakcją turystyczną stolicy Kambodży jest Pałac Królewski ze Srebrną Pagodą, który robi niesamowite wrażenie. Z rezydencji nadal korzysta kambodżański monarcha, dlatego można ją zwiedzać tylko, kiedy go nie ma. Zespół architektoniczny wzniesiono w drugiej połowie XIX w., lecz od tego czasu jego obiekty przekształcano, burzono i odbudowywano. 

 

Zwiedzanie zaczyna się od ogrodu z wielkim pawilonem z salą tronową. Wybudowano go w 1917 r. na miejscu poprzedniego, istniejącego od ok. 1870 r. Jego nazwa w języku khmerskim oznacza Świętą Siedzibę Osądu. Odbywają się tutaj do dzisiaj królewskie i religijne ceremonie. Niedaleko stoi Preah Thineang Chan Chhaya, czyli Pawilon Blasku Księżyca. Można w nim obejrzeć pokazy tradycyjnych khmerskich tańców. 

 

Przepiękna Srebrna Pagoda (Wat Preah Keo) otrzymała swoją nazwę ze względu na podłogę pokrytą ponad 5 tys. płytek ze srebra. W środku znajduje się m.in. kryształowa figura tzw. kambodżańskiego Szmaragdowego Buddy i naturalnej wielkości złoty wizerunek Buddy ozdobiony niemal 9,6 tys. diamentów, z których największy waży 25 karatów. Osoby chcące zwiedzić ten obiekt powinny pamiętać o stosownym ubiorze, czyli zakryciu ramion i kolan.

 

Miejscem związanym z tragicznymi wydarzeniami z historii kraju jest często odwiedzane przez podróżników Muzeum Ludobójstwa Tuol Sleng. Jego nazwę tłumaczy się z języka khmerskiego na Wzgórze Zatrutych Drzew. W czasach reżimu Czerwonych Khmerów (1975–1979) gmach tej placówki (dawnej szkoły średniej) służył jako Więzienie Bezpieczeństwa 21 (S-21). Zostało ono opuszczone, gdy zbliżała się armia wietnamska, i przetrwało w niezmienionym stanie. Nadal można zobaczyć tu cele i sale tortur, a także fotografie przedstawiające więźniów. Szacuje się, że zginęło w tym miejscu ok. 20 tys. osób, ale dokładna liczba nie jest znana. Odwiedziny w muzeum nie należą do przyjemnych przeżyć, ale pozwalają zrozumieć ogrom okrucieństwa reżimu i rządów Pol Pota. 

 

apsara dance 1280 large

Kobiety wykonujące taniec apsara

© MINISTRY OF TOURISM OF THE KINGDOM OF CAMBODIA/WWW.TOURISMCAMBODIA.ORG

 

Warto też pamiętać, że Phnom Penh stanowi również centrum orientalnej kultury. Jej przejawy odkryjemy w niemal każdym zakątku tego kolorowego miasta – od barwnych rynków przez ciasne i gwarne ulice aż po zachwycające buddyjskie świątynie. Koniecznie trzeba wziąć udział w jednym z tutejszych widowiskowych festiwali lub świąt, takich jak listopadowy Bon Om Tuk z wyścigiem łodzi na rzece Tonle Sap, majowa Ceremonia Królewskiej Orki (Chat Preah Nengkal) czy przypadające na połowę kwietnia obchody khmerskiego Nowego Roku (Chaul Chnam Thmey). Niezapomnianym spektaklem jest także pokaz tańca apsara wykonywanego przez kambodżańskie tancerki w pozłacanych strojach. 

 

Polecam też spróbować grillowanych pająków, wybrać się na wycieczkę na słoniu i przejechać się bambusowym pociągiem nori (norry), który uchodzi za ciekawą atrakcję dla podróżników. Ten nietypowy pojazd kursuje na krótkim odcinku w okolicach miasta Battambang, a swoim pasażerom dostarcza niesamowitych wrażeń. Phnom Penh to niezwykła stolica – na jej ulicach riksze, samochody, wózki i piesi poruszają się według tylko sobie znanych reguł.


SKARBY PRZYRODY

 

sokha-beach-over-view

Luksusowy Sokha Beach Resort z prywatną plażą w kurorcie Sihanoukville

© SOKHA HOTELS & RESORTS/WWW.SOKHAHOTELS.COM 

 

Kambodża zachwyca nie tylko wspaniałą architekturą i rozległymi kompleksami świątyń. Warto również poświęcić kilka dni na odpoczynek na jednej z jej tropikalnych plaż. Pokryte białym piaskiem kambodżańskie wybrzeże nie jest tak zatłoczone jak tajskie. Można na nim znaleźć zarówno rozbudowane kurorty z luksusowymi hotelami, np. 90-tysięczne miasto Sihanoukville (oficjalnie Krong Preah Sihanouk) nad Zatoką Tajlandzką – położone ok. 220 km od Phnom Penh, jak i dziewicze, niemal niezamieszkałe wyspy, do których dopłyniemy wypożyczoną łodzią. Wspomniana miejscowość została nazwana na cześć króla Norodoma Sihanouka (1922–2012). Władca był znany z tego, że lubił poświęcać czas na komponowanie muzyki i kręcenie filmów.

 

Sama podróż ze stolicy do kurortu jest niebywałą atrakcją, ponieważ droga prowadzi przez soczyście zielone lasy tropikalne i pola ryżowe. Wrażenie robią też proste drewniane domki wkomponowane w malowniczą przyrodę. Panoramę zamykają Góry Kardamonowe z najwyższym szczytem kraju – Aural, mierzącym 1813 m n.p.m. W tym regionie spotyka się m.in. słonie indyjskie, tygrysy indochińskie czy zagrożone wyginięciem niedźwiedzie malajskie i pantery mgliste. 

 

Ze względu na otaczające plaże Sihanoukville stało się ulubionym miejscem wypoczynku mieszkańców stolicy Kambodży. Królewski kurort jest także rajem dla płetwonurków, windsurferów i plażowiczów, którzy przybywają do niego licznie z Europy i Chin. Po plażowaniu i nurkowaniu można wybrać się również na zwiedzanie pobliskich wysp, w tym tej porośniętej bambusowym lasem (Wyspy Bambusowej – Koh Russei, Koh Russey). Na koniec warto zrelaksować się podczas sesji khmerskiego masażu. 

 

Jeśli leniuchowanie na plaży już nam się znudzi, udajmy się do uroczego buddyjskiego klasztoru, który góruje nad Sihanoukville. Znajduje się w nim posąg leżącego Buddy. Pomiędzy budowlami kompleksu spotkamy mnichów w charakterystycznych pomarańczowych szatach. Atmosfera tego miejsca i unoszące się w powietrzu zapachy kadzideł zachęcają do wyciszenia, medytacji i podziwiania w spokoju malowniczego krajobrazu. 

 

Jak widać, zdecydowanie warto przeznaczyć więcej czasu na zwiedzenie i poznanie egzotycznej i tajemniczej Kambodży. Serdecznie polecam każdemu podróż do tego niesamowitego, pełnego różnorodnych atrakcji kraju Azji Południowo-Wschodniej!

 

PRZYDATNE INFORMACJE 

 

Obowiązującą walutą w Kambodży jest riel (KHR). Polacy udający się do tego państwa muszą zaopatrzyć się w wizę (nie funkcjonują wizy tranzytowe). Pozostaje ona ważna przez 30 dni i można ją kupić na przejściach granicznych i lotniskach za ok. 30 dolarów amerykańskich lub wyrobić w przedstawicielstwach dyplomatycznych (najbliżej w Ambasadzie Kambodży w Berlinie), a także przez internet (tzw. e-visa) na stronie www.evisa.gov.kh. Większość mieszkańców Kambodży wyznaje buddyzm (ponad 95 proc.).

 

Najwygodniejszym środkiem transportu w Kambodży są autobusy. Wśród popularnych tradycyjnych dań warto wymienić amok trey (rybę z mleczkiem kokosowym duszoną w liściu bananowca), kralan (przekąskę z ryżu, fasoli i grochu z wiórkami kokosowymi, przygotowywaną w bambusowej tubie) czy lok lak (cienko pokrojoną wołowinę marynowaną w sosie sojowo-rybnym). Podczas zwiedzania – jak wszędzie na świecie – należy uważać na kieszonkowców, którzy zwykle działają w grupach. 

Artykuły wybrane losowo

Safari po kenijsku

ALEKSANDRA PROCHALSKA

 

<< Kenijska ziemia to kraina kontrastów, magia barw, mieszanka kultur, smaków, zapachów i dźwięków oraz mekka tych, którzy pragną zaznajomić się z bogatą afrykańską fauną i florą, doświadczyć prawdziwej przygody i odpocząć od szarej, monotonnej codzienności. W mojej wyobraźni Kenia jest rudo-purpurowa jak stroje Masajów i czerwona ziemia w Parku Narodowym Tsavo Wschodnie, złotosłomkowa jak sawanna i majestatyczne lwy, soczyście zielona po długiej porze deszczowej i wreszcie turkusowo-błękitna jak fale Oceanu Indyjskiego. >>

 

Do Kenii można przyjechać w dowolnym momencie, jednak większość turystów pojawia się tu między grudniem a marcem (ze względu na gwarancję doskonałej pogody) oraz lipcem i wrześniem (w czasie Wielkiej Migracji ssaków kopytnych z tanzańskiego Parku Narodowego Serengeti do kenijskiego Rezerwatu Narodowego Masai Mara). W Kenii występują zasadniczo dwie pory deszczowe: krótsza – w listopadzie oraz dłuższa trwająca od końca marca do przełomu maja i czerwca. Podczas opadów pojawia się dużo komarów, zwiększa się zatem zagrożenie malaryczne, nieco trudniej też obserwować zwierzęta, jednak wyprawy safari są wtedy znacznie tańsze.

Więcej…

Na południowym krańcu Szwecji

 

GRZEGORZ MICUŁA

 

Do Szwecji, położonej po drugiej stronie Morza Bałtyckiego, dość łatwo dostać się z Polski. Ze Świnoujścia kursują regularnie promy do Ystad i Trelleborga, z Gdyni pływają statki do Karlskrony, a z Gdańska – do Nynäshamn w regionie Sztokholm, linie Wizz Air i Ryanair oferują tanie loty do szwedzkich miast. Polacy chętnie szukają w tym skandynawskim kraju pracy, a często znajdują w nim swój nowy dom. Nie ma w tym nic dziwnego, bo Szwecja jest piękna, przyjazna i szczyci się dbaniem o środowisko naturalne. Dlatego warto odwiedzić ją również w celu czysto turystycznym.

 

Południowe regiony kraju: Skania, Blekinge i leżący bardziej na zachód Halland, przez stulecia były kością niezgody pomiędzy Danią i Szwecją, które toczyły o nie krwawe wojny. Obecne szwedzkie tereny na południu Półwyspu Skandynawskiego stanowiły część państwa duńskiego aż do 1658 r., kiedy to Szwedzi przeszli po zamarzniętych cieśninach Bałtyku i zaatakowali zaskoczonych Duńczyków. Tym ostatnim próbował pomóc Stefan Czarniecki, który dowodził oddziałami polskimi w wyprawie sojuszniczej (brandenbursko-polsko-habsburskiej) przeciwko królowi Szwecji Karolowi X Gustawowi. W trakcie kampanii zdobył szturmem twierdzę Koldynga na Półwyspie Jutlandzkim i przeprawił się z jazdą przez morską cieśninę na wyspę Als.

 

W wyniku traktatu z Roskilde (1658 r.) prowincje Danii na Półwyspie Skandynawskim stały się częścią Szwecji. Mimo upływu kilku stuleci o tamtych czasach przypominają potężne, niegdyś graniczne twierdze, a wpływy duńskie są tu nadal widoczne, zarówno w języku i lokalnych nazwach, jak i architekturze.

 

URODZAJNA KRAINA

 

Skania to różnorodny i pełen kontrastów region rolniczy. Znajduje się w nim kilkaset kilometrów piaszczystych plaż. Można tutaj jeździć konno, rowerem, pływać kajakiem, żeglować czy łowić ryby, a także wybrać się na obserwowanie i fotografowanie ptaków i zwierząt. Ta najdalej na południe wysunięta część kraju różni się od reszty jego terytorium budową geologiczną. Występują w niej również niezłe, jak na Skandynawię, gleby, a ponieważ region ten leży w strefie łagodniejszego klimatu niż rozciągające się dalej na północ tereny Półwyspu Skandynawskiego, właśnie stąd pochodzi większość wytwarzanej przez Szwedów żywności. Skania bywa nawet nazywana spichlerzem Szwecji. Miejscowi cenią sobie dobre jedzenie. W regionalnej kuchni królują śledzie, węgorze, gęsi, szparagi czy jabłka. Poza tym do typowych specjałów należą omlety i spettkaka (spettekaka) – słodkie ciasto o smaku bezy, przypominające wyglądem nasz sękacz.

 

Tutejsze krajobrazy mają wiele uroku. Są też malowniczym tłem dla dawnych budowli obronnych, wiatraków i kościołów. W niewielkiej Skanii (niemal 11 tys. km² powierzchni) jest blisko 300 zamków, pałaców i dworów, będących w większości własnością prywatną, a przez to zwykle niedostępnych dla turystów.

 

W tym regionie Szwecji znajdują się także duże miasta, m.in. ponad 300-tysięczne Malmö (trzeci pod względem liczby ludności ośrodek miejski w kraju), kosmopolityczny Helsingborg czy Lund z jedną z najwspanialszych świątyń północnej Europy. Płaskie tereny półwyspu Bjäre (Bjärehalvön) doskonale nadają się na wycieczki piesze, rowerowe i konne. Jest tu również wiele profesjonalnych pól golfowych, a pobliskie miasteczko Båstad stało się szwedzką stolicą tenisa.

 

Na południowym wybrzeżu leży śliczne zabytkowe 20-tysięczne Ystad ze średniowiecznym układem ulic, do którego docierają promy ze Świnoujścia. Okolice pełne są śladów po walecznych wikingach. Warto zobaczyć najdalej na południe wysuniętą szwedzką miejscowość Smygehamn (w gminie Trelleborg), rybackie miasteczko Simrishamn, gdzie funkcjonuje połączenie promowe z duńskim Bornholmem, oraz otoczone sadami jabłoniowymi Kivik, niedaleko którego w 1748 r. odkryto kurhan z epoki brązu. W mieście Åhus produkowana jest słynna szwedzka wódka Absolut (należąca obecnie do francuskiego koncernu Pernod Ricard), a w pobliskim Kristianstad, wybudowanym w 1614 r. z rozkazu króla Danii i Norwegii Chrystiana IV Oldenburga, do dziś zachował się renesansowy układ urbanistyczny.

 

WŚRÓD SZACHULCOWYCH MURÓW

 

Ystad przez wieki miało status miasta królewskiego, dlatego w jego herbie znajduje się królewski lew. Przez 300 lat mieszkańcy utrzymywali się z połowu śledzi. Zachowało się tu ponad 300 starych, szachulcowych domów. Ze względu na korzystne położenie Ystad ma stałe połączenia z Malmö, Bornholmem i Świnoujściem (do tego ostatniego promy Unity Line i Polferries kursują codziennie).

 

W biurze informacji turystycznej usytuowanym w pobliżu portu, dworca kolejowego i autobusowego można zaopatrzyć się w mapy i foldery. W tym samym budynku mieści się Muzeum Sztuki Ystad (Ystads konstmuseum) specjalizujące się w gromadzeniu dzieł skandynawskich artystów. Na północny zachód stąd znajduje się Stortorget, główny plac miasta z Kościołem NMP, erygowanym ok. 1200 r. i pierwotnie romańskim, w XV stuleciu przebudowanym w stylu gotyckim, a później wielokrotnie przekształcanym. Ciekawie wygląda jego barokowa ambona, pod którą wyrzeźbiono przerażającą twarz, a także średniowieczny krucyfiks z głową Jezusa z prawdziwymi włosami.

 

Przy Stortorget stoi również Stary Ratusz (Gamla Rådhuset). Zaczęto go budować w XV w. Za wspomnianym kościołem, koło zabytkowej hali (Saluhallen) wzniesionej w miejscu, gdzie od stuleci handluje się produktami spożywczymi, zaczyna się malownicza Lilla Västergatan, jedna z głównych ulic w historycznym centrum Ystad. Zachowało się tutaj wiele zabytkowych domów kupieckich.

 

Przy ulicy Klasztornej (Klostergatan) znajduje się muzeum historyczno-kulturowe Klostret i Ystad, urządzone w założonym w 1267 r. opactwie franciszkańskim z Kościołem św. Piotra (Sankt Petri kyrka). Zebrane w nim eksponaty związane z historią miasta i regionu dobrze komponują się z zabytkowymi wnętrzami. W muzealnej kawiarence można odpocząć przy kawie i ciastku.

 

Dzisiejsze Ystad kojarzy się także z Kurtem Wallanderem – doświadczonym przez życie detektywem z powieści kryminalnych Henninga Mankella (1948–2015). Urodzony w Sztokholmie pisarz kupił w okolicy posiadłość, tutaj też umieszczał akcje swoich kryminałów.

 

Warto pamiętać, że to szwedzkie miasto jest kąpieliskiem morskim, a piękne plaże ciągną się zarówno na zachód, w kierunku Trelleborga, jak i na wschód, w stronę osady Kåseberga, gdzie na stromym klifie znajduje się Ales stenar – największy w Skandynawii kompleks megalityczny (o długości 67 m). Tworzące go wielkie głazy (w sumie 59!) zostały ułożone w kształt przypominający z lotu ptaka łódź.

 

Nocny trębacz z Ystad

 

W Ystad kultywuje się tradycję podobną do tej z naszego Krakowa, a sięgającą XVIII w. Strażnik (tornväktare) na wieży Kościoła NMP w nocy gra na trąbce hejnał co 15 min. od 21.15 do 1.00. Powtarzającą się co chwilę melodię słychać w całym centrum miasta. Niegdyś w ten sposób obywatele zyskiwali pewność, że strażnik nie śpi – aż do połowy XIX stulecia zaśnięcie na warcie karane było śmiercią. Kiedy zaniechano odgrywania hejnału w czasie II wojny światowej, mieszkańcy skarżyli się, że nie mogą zasnąć z powodu niczym nie przerywanej ciszy panującej w nocy.

 

OŚRODEK AKADEMICKI

 

Lund, najstarsze miasto Skanii, słynie z zabytków. O istniejącej w tym miejscu osadzie wspominały już normańskie sagi w 940 r., ale ośrodek zaczął się rozwijać w czasach króla Swena Widłobrodego. Jego syn – Knut Wielki – uczynił Lund jednym z najważniejszych miast północnej Europy, centrum religijnym, politycznym i handlowym Danii. W 1104 r. ustanowiono tu siedzibę arcybiskupstwa. W latach 80. XI stulecia rozpoczęto budowę wspaniałej romańskiej Katedry (Lunds domkyrka), którą konsekrowano w 1145 r. Po odebraniu Skanii Duńczykom w mieście założono w 1666 r. drugi po Uppsali uniwersytet w Szwecji – Lunds universitet. Obecnie studiuje na nim ok. 42 tys. osób.

 

Lund jest przyjemne i spokojne. Wiele uliczek w centrum ma jeszcze nawierzchnię ze starego bruku. Miasto zdobi mnóstwo kwiatów, zwłaszcza róż. Tuż obok Katedry znajduje się park Lundagård z głównym budynkiem uniwersyteckim (Universitetshuset) i Stortorget – główny plac Lund. Wspaniała architektura i interesujące muzea, a przede wszystkim liczni studenci nadają temu miastu niepowtarzalny urok.

 

Wspomniana romańska Katedra to najciekawszy tutejszy zabytek. Wzniesiona została z białego kamienia. Jej fasadę wieńczą dwie masywne wieże wysokie na 55 m, zwane Chłopcami z Lund, a od wschodu zamyka ją okazała absyda. Majestatyczne wnętrze jest zaskakująco skromne. W lewej nawie w pobliżu wejścia znajduje się kolorowy zegar astronomiczny Horologium Mirabile Lundense z 1425 r., który pokazuje godziny, dni i tygodnie oraz ruch słońca i księżyca na niebie. Co jakiś czas urządzenie ożywa i mechaniczne figurki zaczynają swoje przedstawienie: rycerze dmą w trąby, a trzej mędrcy okrążają Maryję z małym Jezusem. Katedralny ołtarz główny z 1398 r. pochodzi z północnych Niemiec. Ambona z 1592 r. jest jednym z najwspanialszych dzieł nordyckiego renesansu, a bogato rzeźbione, XIV-wieczne dębowe stalle należą do największych w Europie.

 

Pod głównym ołtarzem znajduje się krypta niezmieniona od niemal dziewięciu stuleci, wsparta na 23 kolumnach, z posadzką wyłożoną płytami nagrobnymi. Dwie kolumny obejmują kamienne postacie mężczyzny i kobiety z dzieckiem. Legenda mówi, że to olbrzym Finn i jego rodzina, którzy chcieli zniszczyć świątynię i zostali zamienieni w kamień.

 

Za katedrą mieści się Muzeum Historyczne (Historiska museet) należące do uniwersytetu. Szczyci się ono drugim co do wielkości zbiorem eksponatów archeologicznych w Szwecji oraz interesującą kolekcją średniowiecznych rzeźb. Niedaleko znajduje się Kulturen i Lund – pod gołym niebem ustawiono tu oryginalne budynki reprezentujące architekturę charakterystyczną dla czterech warstw społecznych: arystokracji, kleru, mieszczan i chłopów. Placówka liczy sobie ponad 125 lat, bo otwarto ją już w 1892 r.

 

 per pixel petersson-lund cathedral-5260

Ogromna romańska Katedra należy do najważniejszych zabytków Lund

© PER PIXEL PETERSSON/IMAGEBANK.SWEDEN.SE

 

EKOLOGICZNA METROPOLIA

 

Malmö, położone nad cieśniną Sund, przyciąga turystów średniowiecznym centrum z zamkniętymi dla ruchu kołowego ulicami. Nazywane bywa miastem parków, których znajduje się tutaj ok. 20. Prawie w samym centrum leżą też piaszczyste plaże (z 2,5-kilometrową Ribersborg na czele). W Malmö działa poza tym podobno najwięcej restauracji w Szwecji w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Oprócz turystów przyjeżdżają do niego na zakupy tłumy Duńczyków z pobliskiej Kopenhagi.

 

Stare Miasto, czyli Gamla staden, okala kanał, po którym można dziś przepłynąć się statkiem wycieczkowym lub łódką czy rowerem wodnym. Na zachodzie wśród zieleni stoi otoczony fosą zamek – Malmöhus. Jego okolica przywodzi na myśl Holandię. Nad rozległym parkiem góruje wiatrak (Slottsmöllan), a do zamkowej kawiarni („Slottsträdgårdens kafé”) prowadzą długie aleje kwiatów, głównie różnokolorowych tulipanów. W sąsiednim ogrodzie uprawiane są warzywa i zioła, wykorzystywane w kuchni w tym lokalu. Najlepiej zamówić tu rybę, zwłaszcza łososia serwowanego na rozmaite sposoby, albo tradycyjną szwedzką kanapkę z sałatą, krewetkami i jajkiem, polaną majonezem.

 

Niedaleko dworca centralnego stoi rzeźba przedstawiająca rewolwer z zawiązaną na węzeł lufą, która symbolizuje niechęć do używania przemocy. Umieszczono ją w pobliżu XIX-wiecznego gmachu dawnej giełdy. Z kolei przy Stortorget, głównym placu Starego Miasta, otoczonym zabytkowymi kamienicami, stoi Ratusz (Malmö rådhus) zbudowany w pierwszej połowie XVI w. w stylu niderlandzkiego renesansu. W jego wnętrzu na zainteresowanie zasługuje wspaniała sala gildii kupieckiej. W ratuszowych piwnicach od ponad czterech stuleci karmi się gości. Obecnie działa w nich znana restauracja „Rådhuskällaren”. Z konnego pomnika ustawionego pośrodku placu na przechodniów spogląda król szwedzki Karol X Gustaw, który odebrał Malmö Duńczykom.

 

Na dawnych terenach przemysłowych leżących nad brzegiem morza zbudowano nowoczesną i bardzo ekologiczną dzielnicę Västra Hamnen (Zachodnia Przystań). Uwagę zwraca w niej widoczny z daleka wieżowiec Turning Torso – najwyższy drapacz chmur w Skandynawii. Ma 190 m wysokości (54 piętra) i przypomina skręconą wieżę. W tym luksusowym gigancie znajdują się zarówno biura, jak i apartamenty.

 

Most nad cieśniną Sund

 

Przeprawa łącząca Szwecję z Danią została oficjalnie oddana do użytku w lipcu 2000 r. Zaczyna się w Lernacken leżącym w gminie Malmö. Mostem rozpiętym nad Sundem samochody i pociągi docierają do sztucznej wyspy – Peberholm – usypanej u wybrzeży Danii. Z niej dostają się do położonego pod wodą tunelu, z którego wyjeżdżają w pobliżu międzynarodowego portu lotniczego Kopenhaga-Kastrup. Sam most wiszący o długości 7845 m podtrzymują dwa ogromne, 203,5-metrowe pylony. Prześwit między nimi wynosi 57 m, dzięki czemu mogą tędy przepływać nawet największe statki. Przejazd samochodem przez most trwa zaledwie 10 min. i jest bardzo komfortowy.

 

justin brown-western harbour-672

Turning Torso zaprojektował znany hiszpański architekt Santiago Calatrava

© JUSTIN BROWN/IMAGEBANK.SWEDEN.SE

 

OGRÓD SZWECJI

 

Blekinge to druga po Olandii najmniejsza historyczna prowincja (landskap) w kraju (ma powierzchnię 2941 km²). Jej nazwa pochodzi od słowa bleke, co oznacza „spokojną wodę” lub „martwą ciszę” – są też tacy, którzy tłumaczą ją jako „odbicie słońca na wodzie”. Doskonale oddaje to poetycką atmosferę krainy zwanej ogrodem Szwecji. Wzdłuż wybrzeża ciągną się setki wygładzonych przez lodowiec granitowych wysepek tworzących rozległy archipelag. Stoją na nich pomalowane na ceglastoczerwony kolor wakacyjne domki, przy każdym zacumowana jest żaglówka lub łódka. Żeglowanie i łowienie ryb stanowią bez wątpienia najpopularniejsze zajęcia miejscowych.

 

To rejon stworzony dla rowerzystów. Niewielkie odległości i gęsta sieć dobrze utrzymanych szlaków rowerowych sprawiają, że zwiedzanie Blekinge na dwóch kółkach staje się bardzo przyjemne. Okolica wygląda zupełnie jak z książek szwedzkiej autorki Astrid Lindgren (1907–2002), która mieszkała w sąsiedniej Smalandii.

 

Do stolicy regionu – Karlskrony – kursują dwa lub trzy razy dziennie promy Stena Line z Gdyni. Dotarcie do samego serca Blekinge nie stanowi więc problemu. W miejscowej informacji turystycznej można dostać foldery i materiały w języku polskim.

 

MIASTO NA WYSPACH

 

Nazywana małym Sztokholmem Karlskrona, położona malowniczo na ponad 30 wyspach, jest jednym z głównychszwedzkich portów morskich, siedzibą dowództwa marynarki wojennej i akademii marynarki wojennej. W 1679 r. król Karol XI postanowił wznieść idealne miasto i bazę floty wojennej na wyspie Trossö, ale jej właściciel, rolnik Vittus Anderson, nie chciał sprzedać swojej ziemi. Władca wtrącił go do więzienia i trzymał w nim tak długo, aż ten zmienił zdanie. Przy projektowaniu Karlskrony wytyczono regularną siatkę szerokich traktów, po których mogły defilować oddziały marynarzy. Ulice noszą imiona szwedzkich admirałów, a najważniejsze tutejsze muzeum poświęcone jest – oczywiście – historii marynarki wojennej Królestwa Szwecji.

 

Zwiedzanie najlepiej rozpocząć od Stortorget, głównego placu miasta, ponoć największego i najpiękniejszego w całej północnej Europie. Stoi na nim pomnik Karola XI. Za plecami króla znajduje się Ratusz (Rådhuset) wzniesiony w końcu XVIII w. (obecnie mieści się w nim sąd), a przed nim – Kościół św.Fryderyka, elegancka budowla z dwiema wieżami. Świątynię, podobnie jak pobliski Kościół Świętej Trójcy, zaprojektował słynny szwedzki architekt Nicodemus Tessin młodszy (1654–1728), który ukończył królewską rezydencję Drottningholm pod Sztokholmem.

 

Najważniejszym zabytkiem Karlskrony jest stara stocznia – Karlskronavarvet. Założona została w 1679 r. i do dziś stanowi jedno z najważniejszych miejsc, gdzie produkuje się okręty wojenne w Szwecji. Do najciekawszych obiektów należą Femfingerdockan (Dok Pięciu Palców) – zespół pięciu suchych doków przypominający układem dłoń, zbudowany w latach 1758–1856; imponujący rozmiarami drewniany budynek Wasaskjulet (Hangar Wasa), wzniesiony w 1763 r., w którym powstawały okręty wojenne wyposażone w maksymalnie 70 dział; długa na ponad 300 m hala Repslagarbanan (Powrozownia), wykorzystywana do skręcania lin okrętowych, oraz Gamla mastkranen – stary ceglany żuraw o wysokości 42 m służący do montażu masztów.

 

Stocznię i bazę marynarki oddziela od miasta wysoki kamienny mur (Varvsmuren), również zabytkowy. Okoliczne forty oraz podmiejska rezydencja słynnego szwedzkiego konstruktora okrętów Fredrika Henrika Chapmana (Skärva herrgård) zachowały się w świetnym stanie. W 1998 r. znaczna część dawnych portowych zabudowań Karlskrony trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

 

MORSKIE TRADYCJE

 

Niedaleko portu w Karlskronie stoi Kościół Admiralicji, noszący też nazwę Ulrica Pia od imienia królowej Szwecji Ulryki Eleonory Wittelsbach (panującej w latach 1718–1720), która przyczyniła się do jego budowy. Imponujących rozmiarów świątynia o pięknych proporcjach konsekrowana została w 1685 r. Wzniesiono ją na planie krzyża greckiego i jest największym drewnianym kościołem w kraju. W pomalowanym na jasnoniebiesko skromnym wnętrzu znajdują się okazałe organy. Po naciśnięciu przycisku umieszczonego przy wejściu można posłuchać granych na nich melodii. Obok zainstalowano audioprzewodnik, m.in. w języku polskim.

 

Przed kościołem od niemal 300 lat stoi drewniana rzeźba dziadka Rosenboma, będąca skarbonką i uchodząca za symbol miasta (w 1956 r. oryginał przeniesiono do świątyni, a na zewnątrz ustawiono kopię). Przedstawia biedaka, który według legendy zamarzł, gdy w noc sylwestrową 1717 r. prosił o jałmużnę dla swojej rodziny. Zgodnie z tradycją każdy odwiedzający Karlskronę powinien złożyć w tym miejscu jakiś datek. Pieniądze wrzuca się do otworu pod kapeluszem dziadka Rosenboma.

 

W mieście koniecznie odwiedzić trzeba poza tym Muzeum Marynarki Wojennej (Marinmuseum), którego tradycja sięga 1752 r. (w obecnej lokalizacji działa od 1997 r.). Przed nowoczesnym budynkiem leżą wielkie kotwice okrętowe. W specjalnej hali znajduje się pierwszy szwedzki okręt podwodny HMS Hajen (Rekin) z 1904 r., przypominający Nautilusa kapitana Nemo. W placówce obok interesujących modeli żaglowców oraz elementów wyposażenia i uzbrojenia statków obejrzymy także galerię kilkunastu galionów – wielkich rzeźb, jakie umieszczano na dziobach. Pomieszczenie ma znakomitą akustykę, dlatego często odbywają się tu koncerty. Niesamowite wrażenie robią wpływające do portu wielkie statki widoczne przez przeszklone ściany. W muzeum powstała też ekspozycja poświęcona incydentowi ze szpiegowską wizytą radzieckiej łodzi podwodnej. W 1981 r. na wody silnie strzeżonego archipelagu Karlskrony wpłynęła należąca do ZSRR jednostka S-363 i utknęła na skałach przy wysepce Torhamnaskär.

 

Żeby odetchnąć atmosferą dawnego miasta, trzeba wybrać się do jego najstarszej dzielnicy Björkholmen (Brzozowa Wyspa), gdzie zachowało się kilkadziesiąt małych, drewnianych domków z ogródkami z początku XVIII stulecia, zbudowanych dla pracujących w stoczni wojennej robotników. Małe drzwi i okna z kwiatami, kołatki i rosnące pod ścianami malwy wyglądają uroczo. Warto zwrócić uwagę na wiatrowskazy w kształcie łódek żaglowych, czarownic czy ptaków w locie. Niektóre domki można wynająć. Niegdyś mówiono tutaj osobliwym dialektem björkholmska.

 

Amatorzy morskich pamiątek powinni odwiedzić wyspę Saltö. Przy ulicy Utövägen znajduje się nautykwariat z elementami wyposażenia okrętowego, m.in. starymi lampami żeglarskimi, chronometrami, mapami i dziełami sztuki marynistycznej. Po obejrzeniu najciekawszych atrakcji Karlskrony można wyruszyć na zwiedzanie okolicy. Na zainteresowanie w Blekinge zasługują stare kupieckie miasta Ronneby i Karlshamn oraz Växjö (szwedzka stolica szkła) i zabytkowy Kalmar w sąsiedniej historycznej prowincji Smalandia, a także spokojna wyspa Olandia.

 

 ty1s91pir0z3je98v3qwea

Wyspa Stumholmen wchodząca w skład Karlskrony

© VISIT KARLSKRONA/BIRGER LALLO

 

ZACHODNIA BRAMA KRAJU

 

Göteborg to drugie po Sztokholmie miasto Szwecji oraz największy port całej Skandynawii. Zbudowany został na początku XVII w. według planów architektów holenderskich pracujących na zlecenie króla Gustawa II Adolfa. Dziś mieszka w nim niemal 600 tys. ludzi. Swoje siedziby założyły tu takie firmy jak Volvo, SKF (producent łożysk) i Hasselblad (koncern fotograficzny). Ze względu na swoje znaczenie Göteborg stanowi poważną konkurencję dla stołecznego Sztokholmu.

 

Miasto jest doskonale zaprojektowane, przyjazne mieszkańcom i turystom. Znajdziemy w nim szerokie aleje, eleganckie place ozdobione pomnikami, malownicze kanały pamiętające czasy wytyczających je Holendrów. Jedna z najstarszych budowli Göteborga to Kronhuset (z lat 1643–1654), dawny arsenał miejski, obecnie placówka muzealna. Ciekawym zabytkiem jest też dawna siedziba Szwedzkiej Kompanii Wschodnioindyjskiej z połowy XVIII stulecia (Ostindiska huset), w której obecnie mieści się Muzeum Göteborga (Göteborgs stadsmuseum). W historycznej części miasta znajdują się także XVII-wieczny Ratusz (Göteborgs rådhus) oraz klasycystyczna Katedra z XIX w. (Göteborgs domkyrka). Przy wąskich uliczkach stoją tu zabytkowe kamienice. Koło portu funkcjonuje Maritiman – ciekawe muzeum morskie z zewnętrzną ekspozycją składającą się z ok. 20 statków i okrętów. Wśród nich jest niszczyciel HMS Småland, łódź podwodna HMS Nordkaparen, statek strażacki i latarniowiec Fladen z 1915 r.

 

Ważny punkt na mapie miasta stanowi Götaplatsen – główny plac współczesnego Göteborga, z fontanną ozdobioną pomnikiemPosejdona, dziełem szwedzkiego rzeźbiarza Carla Millesa (1875–1955). W jego okolicy znajduje się Konserthus (siedziba słynnej Göteborskiej Orkiestry Symfonicznej) i Muzeum Sztuki (Göteborgs konstmuseum) z najbogatszą w Szwecji kolekcją sztuki nordyckiej oraz wspaniałym zbiorem płócien holenderskich, francuskich i hiszpańskich mistrzów malarstwa: Rembrandta, Vincenta van Gogha, Claude’a Moneta i Pabla Picassa. Z dzieł współczesnych można zobaczyć m.in. prace stworzone przez znane w Szwecji artystki Charlottę Gyllenhammar, Klarę Kristalovą czy Cajsę von Zeipel. Rodziny z dziećmi powinny odwiedzić pełen atrakcji rozległy park rozrywki Liseberg (największe wesołe miasteczko w Skandynawii).

 

goteborg port bark Vikingfot

Czteromasztowy bark Viking z 1906 r. służy obecnie za hotel w Göteborgu

© GRZEGORZ MICUŁA

Najpiękniejsze miejsca do nurkowania na Ziemi

opracował:

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

W tym wydaniu magazynu All Inclusive mamy obszerny artykuł Darka Sepioły, ilustrowany jego niezwykłymi zdjęciami, poświęcony magii wielkiego błękitu. Ten podróżnik, dziennikarz, fotograf i filmowiec, a przede wszystkim znany w Polsce nurek, który spędził pod wodą aż 2 tys. godzin, opowiada o najwspanialszych miejscach na świecie, jakie można znaleźć w głębinach mórz i oceanów. Jego tekst, będący cudowną podróżą po 7 kontynentach, zainspirował nas do przygotowania większego materiału na temat prawdziwych rajów dla miłośników podwodnych przygód. Postanowiliśmy zapytać kilku wybranych ekspertów i pasjonatów nurkowania o ich ulubione, najpiękniejsze miejsca pod wodą na Ziemi, jakie do tej pory odwiedzili. Dzięki nim odbywamy wspaniałą podróż po morskich głębinach…   

Więcej…