ROBERT PAWEŁEK

 

Jeśli nie wiesz, jak wygląda raj, jedź do Trentino! – mawiają Włosi. Miłośnikom białego szaleństwa region ten oferuje 800 km nartostrad, a amatorom sportów wodnych – setki jezior i rzek. A wszystko to pośród majestatycznych szczytów Dolomitów, jednych z najpiękniejszych gór świata, wpisanych w 2009 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

Każdy narciarz ma swoje ulubione miejsca. Jedni wolą szwajcarskie, austriackie czy słoweńskie kurorty, inni, jak np. sam król nart – Alberto Tomba, Dolomity. Bardzo lubił je także papież Jan Paweł II, też narciarz. Trasy zjazdowe prowadzą tu pośród szczytów, przez zaśnieżone doliny. Warto poczekać do zmierzchu, żeby stać się świadkiem magicznego zjawiska nazywanego po włosku enrosadira, kiedy czerwona, słoneczna poświata oblewa szczyty. Te niesamowite widoki można również podziwiać o świcie. Zachwycał się nimi Johann Wolfgang von Goethe, choć sam nie jeździł na nartach.

 

Dla podróżnych, przybywających do Włoch starożytną drogą przez przełęcz Brenner (Passo del Brennero), Trentino-Alto Adige (Trydent-Górna Adyga) jest pierwszym napotkanym regionem tego kraju. Łagodny klimat jezior miesza się tutaj z ostrym powietrzem gór. Oprócz przepięknych krajobrazów znajdziemy na tym malowniczym terenie wszystko to, co sprawia, że wypoczynek można uznać za udany.

Prowincja Trentino (Trydent) znana jest nie tylko z doskonałych tras narciarskich, ale także z licznych źródeł termalnych, z których najsłynniejsze znajdują się w Levico Terme, Roncegno Terme, Rabbi i Comano Terme. W regionie znajduje się 297 jezior, na czele ze słynną Gardą oraz pobliskim Ledro. W wielu z nich można pływać i uprawiać sporty wodne – windsurfing, żeglarstwo czy kajakarstwo. Bez wątpienia Trentino to prawdziwy raj dla osób lubiących aktywny wypoczynek na łonie natury i ceniących sobie włoską gościnność.

 

Zima – narciarstwo bez granic

Jeśli zamierzacie szusować w paśmie Dolomitów Brenty (Dolomiti di Brenta), polecam miejscowość Madonna di Campiglio, która stała się najsłynniejszym ośrodkiem sportów zimowych we Włoszech. Niestety, ceny nie należą tu do najniższych. Ten modny kurort stanowi nie tylko mekkę narciarzy, lecz jest także miejscem, w którym warto bywać. Dlatego też pokazują się w nim znani politycy, gwiazdy show-biznesu, a wśród nich m.in. kreator mody Valentino, modelka Naomi Campbell, brytyjski aktor Roger Moore czy były gubernator stanu Kalifornia – Arnold Schwarzenegger.

Miłośników białego szaleństwa kuszą wspaniałe stoki, pozwalające szusować na wysokościach dochodzących do 2600 m n.p.m. Ci, którzy lubią wyzwania, powinni zmierzyć się z trasą Pucharu Świata, słynną nartostradą 3-Tre. Nie będą również zawiedzeni, jeśli wypuszczą się na Spinale Direttissima, której końcowy odcinek został zadedykowany mistrzowi Formuły 1 Michaelowi Schumacherowi. W Madonna di Campiglio każdy znajdzie coś dla siebie – zarówno wielbiciele ostrych zakrętów, jak i amatorzy łagodnych zjazdów, np. ze szczytu Spinale (2101 m n.p.m.). Warto zrobić sobie przerwę między szaleństwami na stokach i zajrzeć do lokalnych restauracji, żeby skosztować tradycyjnych włoskich makaronów i góralskiej polenty. W południe zapełniają się one zawsze narciarzami. Tłoczno bywa też w weekendy, dlatego niektórzy wolą zjazdy w sąsiednim, spokojniejszym Pinzolo (doskonałym dla rodzin z dziećmi). Dzięki nowym 8-osobowym gondolom, którymi połączono stoki w okolicach obu miejscowości, narciarze będą mieli teraz do swojej dyspozycji łącznie ponad 90 km tras. Dawniej odległość tę mogli pokonać jedynie samochodem, jadąc krętymi, górskimi drogami.

Nie odpinając desek, przeniesiemy się z Madonna di Campiglio również i do sąsiedniej strefy narciarskiej Folgarida-Marilleva w Val di Sole, czyli Dolinie Słońca, gdzie czeka na nas 300 km wspaniałych nartostrad. Zimą jest to najpopularniejsze miejsce w Trentino wśród turystów z Polski. Nazwa Dolina Słońca nie jest sloganem reklamowym. Wzmianki o Val di Sole można znaleźć już w starych dokumentach z XIII w. Według ludowej tradycji, nazwa ta wzięła się od położenia doliny, która „obraca się za słońcem” – ze względu na specyficzne ukształtowanie terenu przez większość dni w roku zbocza są tu wyjątkowo nasłonecznione.

Trentino przyciąga narciarzy jak magnes. W tym rejonie Włoch jest naprawdę wszystko: cudowne krajobrazy, łagodny klimat, 800 km nartostrad, setki kombinacji narciarskich. Oprócz Madonna di Campiglio, Folgarida-Marilleva czy Passo del Tonale (jazda na lodowcu), należących do regionu Skirama Dolomiti Adamello-Brenta, znajdziemy dziesiątki innych atrakcyjnych miejsc dla miłośników białego szaleństwa, w tym słynne Val di Fassa, Val di Fiemme czy San Martino di Castrozza (region Dolomiti Superski).

Poza samym narciarstwem alpejskim możemy tu spróbować zimą także innych rodzajów aktywnego wypoczynku. Do wyboru mamy m.in. snowboard, skialpinizm po trasach, które nie mają sobie równych nigdzie indziej w Europie, wspinaczkę po zamarzniętych wodospadach czy też nocne wyprawy przy blasku księżyca do Parku Narodowego Stelvio i Parku Przyrody Adamello-Brenta. A po dniu pełnym wrażeń warto zrelaksować się przy rozgrzewającym vin brulé, czyli grzanym winie.

 

Lato na świeżym powietrzu

Miłośnicy aktywnego wypoczynku również w sezonie letnim znajdą w Trentino coś dla siebie. Przygotowano tu np. rozbudowaną sieć szlaków rowerowych o różnym stopniu trudności. Są one doskonale oznakowane, nie sposób więc się zgubić. Dodatkowo hotele zrzeszone w Consorzio Trentino Mountain Bike Hotels, przyjazne dla wielbicieli dwóch kółek, zapewniają transport bagażu z jednego miejsca w drugie (obiekty tego typu znajdują się przy 150 trasach dla rowerzystów, w 13 miejscowościach). Nic więc dziwnego, że Trentino uważa się za wymarzoną krainę dla wszystkich miłośników turystyki rowerowej. Dla tych, którzy wolą spokojną jazdę z rodziną, przeznaczony jest najdłuższy, 89-kilometrowy szlak, o różnicy wzniesień zaledwie 45 metrów, przecinający Dolinę Adygi (Val d’Adige). Interesującą propozycję stanowi też trasa Tour delle Fortezze, która biegnie wśród fortyfikacji z okresu I wojny światowej. Rowerzyści, którzy szukają mocniejszych wrażeń, mogą skorzystać ze szlaków polecanych przez dwukrotnego zwycięzcę słynnego wyścigu kolarskiego Giro d’Italia (w 2001 i 2003 r.) – Gilberta Simoniego, urodzonego właśnie w Trydencie. Niezwykłe emocje przeżyją w Trentino także miłośnicy kolarstwa górskiego, którzy zwykle rozwijają zawrotne prędkości podczas zjazdów z gór. Grupki kolarzy spotkamy także często na malowniczych, krętych i stromych ścieżkach nad jeziorem Garda.

Jeśli nie przepadamy za jazdą na rowerze, mamy do wyboru ponad 800 tras pieszych (w sumie ok. 5 tys. km). Jedną z najsłynniejszych z nich jest niemal 200-kilometrowy Szlak Legend (Trekking delle Legende), który łączy trzy przepiękne doliny Trentino: Val di Fiemme, Val di Fassa i San Martino di Castrozza – Primiero – Vanoi. Kto nie chce wędrować sam, może wyruszyć na wyprawę z przewodnikiem górskim. Z ich fachowej pomocy korzystają również amatorzy wspinaczek wysokogórskich.

W Trentino dużą popularnością cieszy się również free climbing, czyli widowiskowa wspinaczka klasyczna. Jej mekką stały się okolice miejscowości Arco. Organizuje się tu co roku w pierwszy weekend września słynne zawody Rock Master. Jest to jedna z najbardziej prestiżowych imprez wspinaczkowych, na którą zapraszani są najlepsi zawodnicy z całego świata. Oprócz Arco na uwagę miłośników free climbingu zasługuje też Val di Daone. Dolina ta słynie jednak przede wszystkim z zimowej wspinaczki lodowej po zamarzniętych wodospadach (lodospadach).

 

Wodny raj

Trentino to nie tylko wysokie szczyty, ale także rzeki oraz 297 malowniczych jezior, rozrzuconych po górach, wyżynach, lasach i pastwiskach. Latem można uprawiać na nich pływanie, żeglarstwo, windsurfing, kajakarstwo, wędkarstwo oraz nurkowanie, a w okolicznych, rwących potokach – rafting i kanioning. Garda, największe z włoskich jezior (ok. 370 km2), za sprawą wiejącego codziennie lokalnego wiatru z południa o nazwie ora, wspaniale nadaje się do żeglowania i zalicza do światowej czołówki najlepszych akwenów na regaty. Dodatkowym atutem tego miejsca jest cudowny mikroklimat, który sprawia, że już w marcu temperatura powietrza dosyć często przekracza 20° C. A poza tym, spacerując wśród tutejszych pięknych palm, możemy się poczuć niemal jak na wybrzeżu Morza Śródziemnego...

Swoimi uroczymi zatoczkami i rozbudowaną linią brzegową wielu turystów przyciąga także jezioro Ledro. Jego krystalicznie czyste zielono-lazurowe wody są doskonałym miejscem do uprawiania żeglarstwa, windsurfingu i kajakarstwa. Jezioro warte jest polecenia również z powodu odkrycia w nim śladów prehistorycznych cywilizacji. W 1929 r., podczas znacznego obniżenia poziomu wód, z jego głębin wyłoniła się osada palowa z epoki brązu, zbudowana 3500 lat temu. Z kolei jezioro Caldonazzo to prawdziwa mekka miłośników jazdy na nartach wodnych…

 

Rodzinne wakacje

Położone nad jeziorem Garda 16-tysięczne miasteczko Riva del Garda raz w roku zapełnia się baśniowymi postaciami podczas organizowanej tu pod koniec sierpnia 4-dniowej imprezy Notte di Fiaba, czyli „Nocy Baśni”. Po uliczkach spacerują wtedy np. Królewna Śnieżka lub Czarodziej z Krainy Oz. Dla rodzin z dziećmi, planujących wakacje na łonie natury, doskonałym miejscem może być też jezioro Levico, w którym temperatura wody nie spada latem poniżej 23° C. Korzystać z promieni słonecznych można tu na dzikich plażach lub w jednym ze strzeżonych kąpielisk – Lido del Levico i La Taverna. Na miejscu działają wypożyczalnie sprzętu pływającego (kajaków, żaglówek, desek surfingowych), a nad bezpieczeństwem kąpiących się dzieci czuwają ratownicy. Oprócz hoteli i apartamentów położonych bezpośrednio nad jeziorem mamy też do dyspozycji trzy campingi z doskonałą infrastrukturą. Dla turystów przygotowano także różnorodne oferty, np. program Valsugana Junior, którego animatorzy organizują dla najmłodszych wspólne zabawy podczas wycieczek, gier i imprez muzycznych. Natomiast projekt Sette giorni nel verde skierowany jest do ludzi w każdym wieku i nastawiony na poznawanie tradycji, kultury i zwyczajów kulinarnych doliny Valsugana.

Do Trentino warto się wybrać z rodziną także zimą. Praktycznie w każdej miejscowości znajdują się szkółki narciarskie dla dzieci (godzinny kurs kosztuje ok. 40 euro). Na trasach dla maluchów ustawiono kolorowe, dmuchane zamki i postaci z bajek. Pomyślano też o specjalnych zniżkach: nasze pociechy do 8 roku życia otrzymują bezpłatny skipass (karnet narciarski), a za dzieci od 8 do 14 lat zapłacimy połowę ceny. Dla rodziców chcących w spokoju pozjeżdżać ze stoków powstały kluby dla najmłodszych (baby clubs). Mogą oni zostawić w nich swoje pociechy pod czujnym okiem doświadczonych opiekunów.

 

Zdrowie i relaks

Po aktywnie spędzonym dniu warto odpocząć, żeby zebrać siły przed kolejnymi sportowymi wyzwaniami. W każdym hotelu oznaczonym logiem Vita Nova – Trentino Wellness Hotel&Resort możemy spodziewać się najwyższego poziomu usług. Do wyboru będą sauny, łaźnie tureckie, baseny, wanny z hydromasażem i tzw. strefa relaksu. Wykwalifikowany personel wykonuje masaże odprężające i prowadzi kursy gimnastyki wodnej, jogi czy zajęcia fitness. W Trentino znajduje się aż osiem ośrodków wodolecznictwa, wyspecjalizowanych w kąpielach ziołowych, m.in. Rabbi i Peio w Val di Sole, Val Rendena w regionie Val Rendena i Terme Dolomia w Val di Fassa. Tradycje wód termalnych sięgają tu czasów antycznych, bowiem właściwości terapeutyczne tutejszych źródeł znane były już w okresie Cesarstwa Rzymskiego. W tym regionie leczy się głównie choroby skóry, stawów, układów krążenia i oddechowego, schorzenia trawienno-jelitowe. Wszystkie ośrodki są malowniczo położone, otoczone bujną zielenią i przepięknymi górami.

 

Rozkosze podniebienia

Miłośnikom włoskich smaków Trentino gwarantuje wspaniałe doznania. Posiłek w tutejszej restauracji składa się z kilku obowiązkowych pozycji. Najpierw podaje się antipasti (przekąski), czyli zestaw wędlin, sałat i serów, potem primo piatto (pierwsze danie) – makaron przyrządzany na różne sposoby, a potem secondo piatto (drugie danie) – mięso, sosy i dodatki w postaci polenty lub ziemniaków. Ucztę kończy deser oraz kawa. Alpejska kuchnia miesza się tu ze śródziemnomorską, dzięki czemu bogactwo potraw jest ogromne. Wiele restauracji, pensjonatów agroturystycznych i schronisk oferuje dania przygotowane według tradycyjnych receptur. Prawdziwą gwarancję wysokiej jakości naturalnych produktów dają jednak tylko typowe gospody trydenckie spod znaku Osteria Tipica Trentina. Jest to kilkadziesiąt wyselekcjonowanych lokali serwujących regionalne potrawy, do których podaje się znakomite wina ze znaczkiem DOC (Denominazione di Origine Controllata), a wśród nich najbardziej znane: Teroldego Rotaliano – mocne, czerwone, o intensywnym aromacie, Marzemino – wytrawne, czerwone, o delikatnej nucie oraz Vino Santo, czyli „Wino Święte” – słodkie i aromatyczne, wytwarzane ze szczepu winogron Nosiola. Na zakończenie posiłku zawsze podaje się słynną grappę, czyli mocny trunek destylowany ze świeżych sfermentowanych wytłoczyn po produkcji wina.

W Trentino mówi się: Ciesz się dniem, gdyż właśnie trwa. Zapewne ta maksyma przypadła do gustu również Polakom, którzy – według ostatnich badań – są drugą nacją po Niemcach, najchętniej odwiedzającą ten rejon Włoch. Co roku przyjeżdża tutaj na narty ok. 80 tys. polskich turystów. Warto, żeby poznali oni również wiosenne, letnie i jesienne atrakcje Trentino – miejsca idealnego na aktywne wakacje. Nic więc dziwnego, że nawet Czesław Lang myśli o rozpoczęciu w sierpniu 2013 r. naszego narodowego wyścigu kolarskiego Tour de Pologne z tej malowniczej prowincji Włoch…

 


 

 

Artykuły wybrane losowo

12 najlepszych miejsc na wyjazdy rowerowe w Polsce i Europie

opracował:
JAKUB WASIAK

<< Moda na aktywny wypoczynek nadal ma się świetnie wśród Polaków. Szczególnie niektóre sposoby takiego spędzania wolnego czasu zyskały sobie dużą popularność w naszym kraju. Gdy nadchodzi wiosna, z garażów i piwnic wyciągamy jeden z ulubionych środków transportu na całym świecie – tani w eksploatacji, w pełni ekologiczny i łatwy do przewożenia rower. Nic tak nie poprawia samopoczucia po mroźnej zimie i jednocześnie nie wzmacnia kondycji fizycznej jak wycieczka jednośladem wśród przepięknych polskich i europejskich krajobrazów. >>

Więcej…

Jedno oko na Maroko

cd6_5_09.jpg

Oaza blisko Al-Ujun (Laâyoune), największego miasta Sahary Zachodniej

©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM


MARCIN WROŃSKI


Afryka Północna ze względu na niezwykle ciepły klimat, swoje położenie w bliskim sąsiedztwie Europy, bogactwo wspaniałych zabytków i dobrze rozwiniętą infrastrukturę turystyczną, mimo ostatnich burzliwych wydarzeń na Bliskim Wschodzie i w państwach Maghrebu, wciąż stanowi jeden z najpopularniejszych kierunków podróży Polaków. Najczęściej jednak nadal wybieramy się tutaj na wypoczynek do Egiptu i Tunezji, które i tak w wyniku zawirowań politycznych i zagrożenia zamachami terrorystycznymi stały się największymi przegranymi tego roku. W tej części kontynentu afrykańskiego zupełnie niesłusznie dość często omijamy inny przepiękny kraj, posiadający malownicze wybrzeże zarówno nad Morzem Śródziemnym, jak i nad Oceanem Atlantyckim. Pora więc poznać bliżej Maroko – fascynującą krainę z arabskiego snu.


récolte_des_roses_.jpg

Z płatków róży damasceńskiej produkuje się drogocenny olejek

©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM


Na zachód od Egiptu leży region określany przez Arabów jako Maghreb (od al-Maghrib, czyli „zachód”). Nazwą tą obejmuje się współcześnie Tunezję, Libię, Algierię, Mauretanię, sporne terytorium Sahary Zachodniej i właśnie Maroko. Największymi grupami etnicznymi w tym ostatnim 34-milionowym państwie są Arabowie i Berberowie. Ok. 35 km dzieli marokańskie miasto Tanger od hiszpańskiej miejscowości Tarifa, położonej po przeciwnej stronie Cieśniny Gibraltarskiej. Afryka jest więc tylko kilka kroków od Europy.


My, Polacy, przywykliśmy mawiać: ładną mamy jesień tego lata. W tym roku jednak pogoda dopisała i długo mogliśmy cieszyć się słońcem. Niestety, wszystko, co dobre, kiedyś się kończy i po ciepłych, letnich miesiącach nastały chłodniejsze, jesienno-zimowe. W drodze na lotnisko pomyślałem więc, że to naprawdę wyśmienity moment, aby odwiedzić Maroko.


Lekarstwo na chłody

Klimat tego kraju kształtują Atlantyk i Morze Śródziemne oraz Sahara i łańcuchy górskie, m.in. Atlas Wysoki. Latem na równinach oraz obszarach pustynnych i półpustynnych notuje się nawet 50°C. Zimą na wybrzeżu termometry wskazują mniej więcej 12°C, a w górach pada śnieg. Te ekstremalne wyjątki nie oddają jednak przeciętnych warunków pogodowych w Królestwie Marokańskim. Średnia temperatura roczna wynosi 17–20°C. Gdzieniegdzie poziom słupka rtęci prawie nie zmienia się przez okrągłe 12 miesięcy (np. w przepięknej Essaouirze – As-Sawirze, o której trochę więcej później). Nad oceanem klimat jest łagodniejszy i chłodniejszy w porównaniu z wnętrzem kraju. Pogoda w strefie Morza Śródziemnego przypomina tę z jego przeciwległego hiszpańskiego brzegu. Kto chce się porządnie wygrzać, powinien więc przyjechać latem, a kto nie lubi upałów – wiosną lub jesienią, wszystko zależy od indywidualnych upodobań. Maroko zaprasza nas do siebie przez cały rok.


„Bóg, Ojczyzna, Król”

village_dadai.jpg

Miasteczko Tafraout w Antyatlasie

©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM


Taki właśnie gigantyczny napis, widoczny zarówno w dzień, jak i w nocy, góruje nad Agadirem i uchodzi za jego wizytówkę. Dzięki międzynarodowemu portowi lotniczemu (Agadir-Al Massira), blisko 10 km bardzo szerokich piaszczystych plaż oraz ok. 300 słonecznym dniom w roku to właśnie to miasto uznaje się za najpopularniejszy marokański kurort. Rozbudowana baza noclegowa i bogata oferta wycieczek w te strony czynią z niego najłatwiej chyba dostępne miejsce w Maroku. Osoby planujące podróże samodzielnie również bez problemu zorganizują swój wyjazd do Agadiru nad Oceanem Atlantyckim.


Wspomniany napis może posłużyć do krótkiej charakterystyki tego północnoafrykańskiego państwa. To kraj islamski, ale zamieszkany też przez chrześcijan i żydów. Przedstawiciele różnych religii żyją tu jednak ze sobą w zgodzie. Także muzułmanów nie obowiązują restrykcyjne nakazy. Nie są zmuszeni modlić się pięć razy dziennie – do meczetu udają się ci, którzy odczuwają taką potrzebę. Jeśli ktoś woli pozostać przy swojej pracy czy innych zajęciach, nie ponosi za to żadnych konsekwencji. Wielu Marokańczyków chwali sobie taką wolność w wypełnianiu praktyk religijnych. Oczywiście, turyści odwiedzający Królestwo Marokańskie powinni respektować obyczaje i przestrzegać zasad dotyczących chociażby ubioru, jednak nie muszą popadać przy tym w zbytnią przesadę.


Maroko jest dziedziczną monarchią konstytucyjną, a obecnie panuje w nim Muhammad VI (ur. w 1963 r. w Rabacie). Ze względu na napiętą sytuację w tym regionie Afryki warto poruszyć kilka kwestii politycznych. Zasiadający na tronie od 1999 r. marokański król cieszy się powszechnym szacunkiem, stabilności państwa nie zagrażają więc rozruchy czy wojna domowa. W 2011 r., w trakcie antyrządowych demonstracji Marokańczyków, zarządził m.in. podniesienie płacy minimalnej i zaproponował przeprowadzenie referendum konstytucyjnego. Znowelizowana konstytucja osłabiła nieco jego pozycję i wzmocniła uprawnienia premiera oraz parlamentu. Muhammad VI dał się poznać jako reformator, jeszcze zanim wybuchła arabska wiosna (2010–2013). Jego działania miały na celu nie dopuścić do eskalacji protestów – rzadka to postawa wśród władców z tych stron, którzy niepokoje przywykli tłumić siłą. Jako potomek Mahometa (dynastia Alawitów wywodzi się od wnuka proroka – Al-Hasana) posiada uzasadnione religijnie prawo do tronu. Król w nowej konstytucji zrezygnował jednak ze statusu „świętego” i zadowolił się tytułem „nietykalny”. Poza tym zmodernizował kodeks cywilny, znacznie poszerzając prawa kobiet. Marokanki zaczęły zasiadać w parlamencie oraz radzie ministrów, jak również pełnić ważne funkcje publiczne. Jego żona, księżniczka Lalla Salma, to pierwsza w historii kraju małżonka królewska, która została publicznie przedstawiona oraz reprezentuje swego męża na całym świecie jako pierwsza dama. Jest założycielką fundacji wspierającej walkę z rakiem, a także inicjatorką wielu działań w dziedzinie ekologii i zrównoważonego rozwoju. Poprzedniczki Lalli Salmy musiały się zadowolić rolą matki książąt.


Od brzegu oceanu do górskich szczytów


Wróćmy do Agadiru. To wyjątkowe miejsce, w którym ocean niemalże spotyka się z górami. Rozległa piaszczysta plaża robi na turystach oszałamiające wrażenie. Spotkałem się nawet z opinią, że to mniejsza wersja słynnej brazylijskiej Copacabany z Rio de Janeiro. O tutejszych spektakularnych falach krążą wręcz legendy, a informacje o najlepszych punktach znają tylko wtajemniczeni surferzy. Ocean przypadnie do gustu również amatorom kąpieli. Jego wielokilometrowy brzeg idealnie nadaje się też do spacerów – promenada ciągnie się wzdłuż niemal całej strefy turystycznej Agadiru, gdzie znajdziemy liczne butiki, bazary, restauracje, kawiarnie i kilka klubów. Życie kwitnie tu także i nocą.


Z miasta warto wybrać się na bliższe lub nieco dalsze wycieczki, np. do oddalonych o 3–4 godziny drogi Marrakeszu czy Essaouiry (As-Sawiry). Przedtem dobrze jest jednak poznać malownicze okolice Agadiru. Leży on niemal u stóp Atlasu Wysokiego (najwyższy szczyt Dżabal Tubkal, 4167 m n.p.m.), wchodzącego w skład pasma Atlasu, do którego zalicza się również: Atlas Średni (najwyższy szczyt Dżabal Bu Nasir, 3356 m n.p.m.), Antyatlas (tutaj króluje Dżabal Sirwa, 3304 m n.p.m.), Rif (najwyższy punkt to Dżabal Tidighin, 2456 m n.p.m.), Atlas Tellski (z najwyższym szczytem Tamkut Lalla Chadidża, 2308 m n.p.m.) i Atlas Saharyjski (na czele z Dżabal Chelia, 2328 m n.p.m.). Marokańskie góry są więc naprawdę potężne! Przejażdżka wysoko położonymi, krętymi drogami (mówi się, że mają ponad tysiąc zakrętów), nierzadko bezpośrednio sąsiadującymi z zapierającymi dech w piersiach przełęczami i przepaściami, dostarcza wielu mocnych wrażeń. W jednym z najpiękniejszych zakątków regionu – Rajskiej Dolinie – urzekną nas lasy palmowe i wodospady. Polecam też zatrzymać się w którejś z knajpek przy trasie, gdzie zjemy świeżo pieczony chleb z oliwą i doskonałym, aromatycznym miodem. Ten wyrób z lokalnej pasieki będziemy mogli tu także kupić.

Do ciekawszych miejscowości w tym rejonie należą Tafraoute (Tafrawut), Tiznit czy Taroudant (Tarudant). Mnie najbardziej do gustu przypadła ta ostatnia, zwana również „babcią Marrakeszu”. Przydomek ten zawdzięcza przepięknym, otoczonym palmami murom obronnym przywodzącym na myśl to położone w południowym Maroku miasto. Ze względu na usytuowanie w urodzajnej dolinie rzeki Sus, Tarudant było przedmiotem żywego zainteresowania kolejnych władców. Współcześnie stanowi ważny ośrodek handlowy kraju, choć liczy sobie tylko ok. 75 tys. mieszkańców. Na jednym z dwóch tutejszych arabskich targowisk (suków) zaopatrzymy się w owoce, warzywa, przyprawy, ubrania, biżuterię, dywany, pamiątki czy „płynne złoto Maroka” – olej arganowy. Miasto spodoba się szczególnie tym, którzy chcą zobaczyć, jak wygląda prawdziwe życie zwykłych Marokańczyków, a nie jego wyobrażenie przygotowane specjalnie pod turystów. Przed zrobieniem komuś zdjęcia zalecam jednak spytać o zgodę, a w razie odmowy nie próbować fotografowania z ukrycia.


Płynne złoto Maroka

W regionie Agadiru napotkamy tysiące drzew oliwnych i arganowych. To właśnie olej wytłaczany z owoców arganii żelaznej (dokładnie z nasion ukrytych w pestkach), jeden z najdroższych i najbardziej cenionych na świecie, uchodzi za największy skarb Maroka. Posiada on właściwości kosmetyczne oraz lecznicze, wspomaga choćby naturalną odporność organizmu. Wydaje się to niebywałe, ale nigdzie poza tym krajem drzewa tego gatunku nie przyjęły się na tyle dobrze, aby owocować.


Podczas wytwarzania oleju arganowego do celów kosmetologii pestki z owoców arganii żelaznej rozłupuje się, ręcznie miażdży, a z powstałej masy na zimno wyciska się gęsty płyn o złocistym kolorze. Natomiast do użytku spożywczego najpierw się je suszy, praży, a dopiero potem miele i przeznacza do tłoczenia. Produkt finalny w tym drugim przypadku posiada ciemniejszą, lekko brązową barwę. Różni się też nieco zapachem. Aby uzyskać 1 l oleju tradycyjną metodą tłoczenia na zimno, potrzeba mniej więcej 30–35 kg nasion i aż 8 godzin pracy. Dodatkowo zbiory odbywają się w okresie męczących upałów w lipcu, sierpniu i wrześniu. To wszystko wystarczająco już podnosi wartość „płynnego złota Maroka”, a to jeszcze nie koniec. Otóż ten wyjątkowy olej wzmacnia system immunologiczny, obniża poziom cholesterolu we krwi, poprawia krążenie, reguluje ciśnienie, spowalnia procesy starzenia, wspomaga regenerację komórek, łagodzi bóle mięśni i stawów. Jego regularne spożywanie zmniejsza ryzyko zawału serca, miażdżycy czy rozwinięcia się nowotworów oraz chorób Alzheimera i Parkinsona, a także schorzeń dermatologicznych. Stosowany zewnętrznie nawilża i ujędrnia skórę, poprawiając jej elastyczność. Łagodzi również objawy trądziku czy alergii. Wyśmienicie działa poza tym na włosy i paznokcie, a pozytywne rezultaty można dostrzec już po kilku zastosowaniach.


Czymś normalnym w Maroku jest widok chodzących po drzewach arganowych kóz. Owoce i liście arganii żelaznej stanowią prawdziwy przysmak tych zwierząt. Choć cenne pestki wypluwają lub w całości wydalają, to – niestety – zostawiają po sobie tylko gołe gałęzie. Aby zapobiec całkowitemu wyniszczeniu drzew arganowych, w miejsce jednego wyciętego okazu sadzi się dwa nowe. W 1998 r. obszar między Agadirem a Essaouirą (zajmujący ok. 80 proc. regionu Sus-Massa-Dara, tj. ponad 25,5 tys. km²), na którym rosną arganie żelazne, otrzymał status Rezerwatu Biosfery UNESCO.


Wśród czerwonych murów

Musicians_at_Marrakech_Festival_-MNTO_fotoseeker.jpg

Muzycy z miejscowości Tissa i Taounate podczas festiwalu w Marrakeszu

©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM


Z Agadiru i jego malowniczych okolic przenosimy się do Marrakeszu, zwanego też „Czerwonym Miastem” ze względu na rdzawy kolor starych murów. Legenda głosi, że gdy w XII w. wznoszono Meczet Kutubijja, w kraju toczyła się właśnie tak krwawa wojna, że wszystkie zabudowania i drogi przybrały barwę czerwieni. Marokańczycy trochę na wyrost nadają mu także miano tysiącletniego miasta. Tak naprawdę założył je w 1071 r. Jusuf ibn Taszfin (1009–1106) – władca Maroka z dynastii Almorawidów. Marrakesz swoje tysięczne urodziny będzie więc obchodzić dopiero za niemal 60 lat. Ten czwarty co do wielkości ośrodek w państwie (ok. 930 tys. mieszkańców), po Casablance, Rabacie i Fezie, co roku odwiedzają rzesze turystów z całego świata. Jego serce stanowi plac Dżemaa el-Fna (Jemaa el-Fna). Stał się on jednym z symboli miasta od początku jego rozwoju w XI stuleciu. W 1985 r. wpisano go wraz z całym zabytkowym centrum Marrakeszu (medyną) na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Każdego popołudnia i wieczoru odbywa się na nim wielki targ z owocami, usługami noszenia wody oraz wypożyczania lampionów. Wokół straganów gromadzą się berberyjscy kuglarze i opowiadacze historii, bębniarze, muzycy Gnawa, tancerze, zaklinacze węży, połykacze szkła, treserzy zwierząt oraz inni artyści. Występy trwają do późnych godzin nocnych i przyciągają tłumy gapiów. Oferowana jest tu również szeroka gama usług – gastronomicznych, stomatologicznych, medycznych, wróżbiarskich, kaznodziejskich, astrologicznych czy tatuażu henną. Otoczony licznymi restauracjami, sklepami, galeriami, hotelami i budynkami użyteczności publicznej plac stał się popularnym miejscem spotkań, niezmiernie twórczym centrum językowym, muzycznym, artystycznym i literackim. Potrafi oszołomić i zahipnotyzować nawet najbardziej wybrednych podróżników. Jego kosmopolityczny charakter znajduje odbicie w obecnej tutaj mieszaninie języków i dialektów – zarówno z całego Maroka, jak i świata. Niepowtarzalną atmosferę placu Dżemaa el-Fna tworzą muzyka na żywo i unoszące się w powietrzu wspaniałe orientalne zapachy. Można na nim przesiedzieć wiele godzin, wpatrując się w rozgrywające się dookoła sceny. Warto pamiętać o tym, żeby miejscowych artystów wynagrodzić za ich ciekawe występy, to w końcu źródło ich zarobku. Nikogo więc nie powinien dziwić fakt, że w 2008 r. przestrzeń kulturowa placu Dżemaa el-Fna znalazła się na Liście Reprezentatywnej Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.


Po jej opuszczeniu momentalnie gubimy się w niezmiernie wąskich i krętych uliczkach medyny. Taka kontrolowana utrata orientacji sprawi, że nasza wizyta w Marrakeszu z pewnością będzie niezapomniana. Wśród tej niewiarygodnej wręcz plątaniny przejść między przylegającymi do siebie domami napotkamy setki sklepików, warsztatów i knajpek. Nie musimy się obawiać przesadnej nachalności sprzedawców. Jeżeli nie jesteśmy zainteresowani zakupami, wystarczy nasza stanowcza odmowa. Marokańscy handlarze do swoich potencjalnych klientów podchodzą zwykle z należytym szacunkiem. Oczywiście, cena wyjściowa od finalnej może się różnić nawet o kilkaset procent, ale w końcu właśnie na tym polega cały urok targowania się.


Za jedną z głównych marrakeszeńskich atrakcji uważa się wspomniany już XII-wieczny Meczet Kutubijja. Z jego 69-metrowej wieży (minaretu) rozciąga się wspaniały widok na niemal całe miasto. Warto odwiedzić też Meczet Alego ibn Jusufa, najstarszy w Marrakeszu, wzniesiony w I połowie XII stulecia, nazwany tak na cześć marokańskiego władcy z dynastii Almorawidów – Alego ibn Jusufa (1083–1143). Znajduje się przy nim ufundowana w XIV w. medresa – największa szkoła teologiczna w Maghrebie (na ponad 800 uczniów). Cudowna architektura i wystrój tego miejsca robią niesamowite wrażenie. Polecam usiąść przy jednym z filarów na głównym dziedzińcu, poczekać, aż odpłynie fala turystów, i wsłuchać się w szum wody.


Na zainteresowanie zasługuje także Ogród Majorelle (Jardin Majorelle), niewielki, ale przepiękny ogród botaniczny, zaprojektowany w latach 20. XX w. przez francuskiego malarza Jacques’a Majorelle’a (1886–1962). Przekraczając jego progi, nagle z upalnej i gwarnej ulicy trafiamy do wspaniałej zielonej oazy, dającej orzeźwienie nawet w bardzo gorące dni. W jej sercu znajdziemy również małe muzeum, które przybliża swoim gościom kulturę berberyjską.


Miasto dobrej pogody

Po wizycie w pełnym atrakcji Marrakeszu proponuję udać się ok. 180 km na zachód do Essaouiry (As-Sawiry). W tym prześlicznym 80-tysięcznym mieście nad Oceanem Atlantyckim wiele osób zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Tutejsza szeroka plaża zachwyca amatorów kąpieli słonecznych. Średnia temperatura roczna wynosi tu ponad 17°C. Miejscowość jest raczej spokojna, większego ruchu turystycznego powinniśmy spodziewać się w okolicy starej jej części z ogromną liczbą sklepików z interesującymi wyrobami marokańskiego rzemiosła artystycznego. W 2001 r. zabytkową medynę w Essaouirze wpisano na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Z XVIII-wiecznego fortu Sqala de la Kasbah (Sqala de la Ville) rozpościera się przepiękny widok na Wyspy Purpurowe (Îles Purpuraires). Polecam przespacerować się też po porcie: przyjrzeć się rybakom w pracy i wsłuchać w obijające się o skały fale i śpiew setek krążących nad naszymi głowami mew. Essaouira cieszy się także zasłużoną popularnością wśród miłośników surfingu, kite- i windsurfingu oraz innych sportów wodnych.


To jednak tylko kilka z najciekawszych – według mnie – miejsc w Maroku. Do zwiedzenia w tym fascynującym kraju pozostają jeszcze np. Fez, Casablanca czy jego stolica Rabat. Gdziekolwiek pojedziemy, czekają tutaj na nas niezmiernie urokliwe krajobrazy, wyśmienita kuchnia i mili ludzie. Dzięki temu trudno nie poczuć się naprawdę dobrze na gościnnej marokańskiej ziemi. Opalony słońcem Maghrebu, z uśmiechem na ustach wracam do Warszawy. Na pewno jeszcze zawitam do Maroka, chociażby po to, aby spróbować ujarzmić wspaniałe fale, napić się pysznej miętowej herbaty i poznać bliżej cudowne właściwości oleju arganowego.

Turystyka konna w Polsce i na świecie

JERZY MOSKAŁA


<< W agencjach turystycznych i biurach podróży, tak w naszym kraju, jak i za granicą, coraz częściej znajdziemy nie tylko klasyczne oferty wypoczynkowe, lecz także bardziej wyprofilowane pakiety z zakresu turystyki kulturoznawczej, np. wyprawy winiarskie, czy aktywnej, m.in. wycieczki konne. Te ostatnie zyskują sobie z każdym rokiem więcej zwolenników, również wśród osób nigdy wcześniej nie interesujących się jeździectwem. >>

Więcej…