GRZEGORZ MICUŁA

 

<< Kraj ten słynie z wydobywanego w nim od setek lat bursztynu (po litewsku „gintaras”), tkanin z lnu, wód mineralnych i torfu wykorzystywanego w coraz liczniejszych obiektach spa oraz tradycyjnego litewskiego jedzenia – ciemnego chleba pieczonego na tataraku, wędlin, sera i śmietany, blinów, cepelinów i „šakotisa”, znanego u nas jako sękacz. Litwa ma też kilka uzdrowisk, do których chętnie jeździmy ze względu na znakomite kuracje lecznicze, czyste środowisko oraz fakt, że jest w nich wciąż taniej niż u nas. Dysponujące doskonałą bazą Druskienniki i Birsztany to ciągle miejsca na kieszeń przeciętnego turysty z Polski, podobnie jak litewskie nadbałtyckie miejscowości wypoczynkowe, mniej zatłoczone w sezonie letnim niż ich polskie odpowiedniki. >>

 

Ze wszystkich naszych sąsiadów najkrótszą granicę współdzielimy z Litwinami (104 km). Rozciąga się ona na krańcach powiatu suwalskiego i sejneńskiego w województwie podlaskim. Litwę warto jednak odwiedzić nie tylko przy okazji wizyty w północno-wschodniej części Polski.

Wielu Polaków z pewnością zawitało już choć raz do Wilna, 540-tysięcznej litewskiej stolicy. Podczas wycieczki do tego kraju można zwiedzać miasta i oglądać zabytki, ale to nie jedyne jego atrakcje. Powinny wziąć go pod uwagę również osoby, które chcą wypocząć wśród pięknych lasów i nad brzegiem morza. 

 

UZDROWISKO NAD NIEMNEM

Druskienniki (Druskieniki, lit. Druskininkai) są znanym uzdrowiskiem od kilkuset lat. Miasto otaczają rozległe lasy, w okolicy nie ma zakładów przemysłowych, dlatego powietrze jest bardzo czyste. Za wielką atrakcję uchodzi rozległy park zdrojowy rozciągający się od Niemna do jeziora Druskonis. Wspaniały klimat i doskonałe wody mineralne przyciągają tysiące kuracjuszy. Z Warszawy bliżej tu niż do Zakopanego i Krynicy-Zdroju – zaledwie ok. 360 km. 

 

Z miejscowych solanek od wieków pozyskiwano sól. Także lecznicze walory wód znane były od dawna. Dekretem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego 20 czerwca 1794 r. Druskienniki ogłoszone zostały uzdrowiskiem. Przydatność tutejszych wód w leczeniu rozmaitych chorób potwierdził badaniami profesor Ignacy Fonberg (1801–1891) z Uniwersytetu Wileńskiego, co sprawiło, że w XIX stuleciu modne stały się wyjazdy kuracyjne do druskiennickich źródeł. Kurort rozwijał się szczególnie na początku XX w., kiedy przybywali do niego kuracjusze z całego rosyjskiego imperium. Bawili w nim Eliza Orzeszkowa, Józef Ignacy Kraszewski, Stanisław Moniuszko, Juliusz Osterwa, Hanka Ordonówna i Zygmunt Gloger. W dwudziestoleciu międzywojennym Druskienniki były ulubioną miejscowością wypoczynkową marszałka Józefa Piłsudskiego, który mieszkał w drewnianej willi („Na Pogance”, rozebranej w 1964 r.) na wysokiej skarpie w miejscu, gdzie Rotniczanka wpada do Niemna. Miał tutaj nawiązać romans z atrakcyjną, młodą lekarką, dr Eugenią Lewicką (1896–1931). W czasach sowieckich pobudowano gigantyczne sanatoria, do których masowo ściągał lud pracy z całego Związku Radzieckiego. Co roku leczyło się w kurorcie niemal pół miliona osób. 

 

Wspaniały klimat, czyste powietrze i piękne krajobrazy oraz zabiegi balneoterapii pomagają zregenerować siły i wrócić do zdrowia. Bardzo skuteczne są kąpiele i inhalacje z użyciem wybranej wody mineralnej z 12 miejscowych ujęć oraz okłady z gorącego błota (borowiny). Woda źródlana o niższym stopniu mineralizacji doskonale orzeźwia, dostarcza też niezbędnych dla organizmu mikroelementów i korzystnie wpływa na układ trawienny. W dziewięciu sanatoriach leczy się schorzenia narządów ruchu, stawów i mięśni. Poza tym do uzdrowiska przyjeżdżają również osoby z zaburzeniami przemiany materii (otyłością i cukrzycą), cierpiące na dermatozy, choroby układu oddechowego (takie jak astma) czy trawiennego, serca i układu krążenia oraz choroby kobiece. 

 

W kurorcie wciąż jeszcze znajduje się wiele drewnianych willi, pamiętających przedwojenne czasy świetności, ale wyrasta w nim coraz więcej nowoczesnych hoteli, sanatoriów i obiektów sportowych. Jednym z tych ostatnich jest Snow Arena, w której przez cały rok można szaleć na śniegu. Nie powinno go tu zabraknąć, bo powstaje z wody z płynącego tuż obok Niemna. W kompleksie działają wypożyczalnie sprzętu sportowego, restauracje i bary. Przygotowano także atrakcje dla rodzin z dziećmi (dużą salę zabaw DruFunPark). Obiekt – otwarty do późnych godzin wieczornych – cieszy się popularnością również wśród gości z Polski. Do rozległego parku wodnego (o powierzchni 30 tys. m²) w centrum Druskiennik można stąd dotrzeć w kilka minut komfortowymi gondolami kolejki linowej poprowadzonej nad Niemnem na wysokości 45 m (Lynų kelias). Rozpościera się z nich wspaniały widok na miasto ogród, okoliczne lasy i rzekę. 

 

Park wodny w kompleksie Druskininkų sveikatinimo ir poilsio centras AQUA działa od 2015 r. Poza saunami i basenami dla dorosłych i dla dzieci do jego największych atrakcji należy wystrój – wśród egzotycznych roślin i elementów dekoracyjnych z drewna i kamienia poczujemy się tutaj jak na indonezyjskiej wyspie Bali. Całość ozdabiają stosowne malowidła.

 

Ramka: 

MUZEUM SĘKACZA W DRUSKIENNIKACH

Obok restauracji „Romnesa” w Druskiennikach znajduje się Muzeum Sękacza (Šakočių Muziejus) z największym sękaczem na świecie. Ma wysokość 3,72 m i waży 85,8 kg. Upieczono go 30 maja 2015 r. wspecjalnie wybudowanym piecu opalanym drewnem brzozowym. Gigant ten trafił do Księgi rekordów Guinnessa. Do jego produkcji zużyto 1,7 tys. jaj, 64 kg mąki, 48 kg cukru, 45 kg masła i 29 l śmietany. W muzeum dowiemy się, jak przygotowuje się sękacze nie tylko na Litwie, ale także na Węgrzech, w Polsce, Szwecji czy Japonii. Poza tym można w nim również podziwiać zabytkowe narzędzia oraz te wykorzystywane obecnie do wytwarzania czekoladowych rogalików.   

 

Wspomniany park zdrojowy ciągnie się od brzegów Niemna do głównej ulicy uzdrowiska (M.K. Čiurlionio gatvė) i jeziora Druskonis. Kuracjusze spacerują promenadą wzdłuż rzeki od zakładu przyrodoleczniczego koło przystani dla statków spacerowych do ujścia Rotniczanki, gdzie stała willa marszałka Józefa Piłsudskiego, który wiele zrobił dla tego kurortu. W parku znajdują się fontanny z wodą mineralną, pomnik Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa (1875–1911), litewskiego malarza, grafika i kompozytora, zabytkowa drewniana Cerkiew Ikony Matki Bożej „Wszystkich Strapionych Radość” z 1865 r. i wzniesiony w latach 1912–1931 z czerwonej cegły neogotycki kościół katolicki, zaprojektowany przez Stefana Szyllera (1857–1933). W stojących przy deptaku kramach kupimy wyroby z bursztynu i drewna oraz ciekawą czarną ceramikę. 

 

Druskienniki są świetnym miejscem nie tylko dla tych, którzy chcą zadbać o swoje zdrowie i odpocząć. Można tu także przyjemnie spędzić czas. Obok ślicznych przedwojennych willi w kurorcie powstało wiele nowoczesnych obiektów, których goście wypoczywają i odbywają kuracje lecznicze w komfortowych warunkach. Miasto otoczone jest ok. 50 tys. ha lasów iglasto-liściastych z ogromną ilością sosen oraz bogatym runem leśnym. Latem okolice Druskiennik są prawdziwym rajem dla grzybiarzy.

 

Przez cały rok w uzdrowisku odbywają się ciekawe wydarzenia kulturalne i sportowe. W drugiej połowie kwietnia, gdy w parku Vijūnėlės zakwita 220 tys. białych narcyzów, obchodzi się Święto Narcyzów (Narcizų žydėjimo šventė). W ostatni weekend maja organizowane są dni Druskiennik (Druskininkų kurorto šventė) z kolorową paradą i fajerwerkami. Na ulicach pojawiają się wtedy prawdziwe tłumy. W wakacje można wybrać się na koncerty odbywające się w ramach festiwalu muzyki fortepianowej i festiwalu Druskiennickie lato z M.K. Čiurlionisem (Druskininkų vasara su M.K. Čiurlioniu). Gdy nadchodzą chłodniejsze miesiące, rozpoczyna się Druskiennicka Jesień Poetycka (Poetinis Druskininkų ruduo). Z kolei zimą na terenie Snow Areny organizuje się Snow Kayak, czyli widowiskowy spływ kajakowy na nartach zakończony skokiem do basenu z zimną wodą. Poza tym w styczniu 2019 r. po raz pierwszy ozdobiono Druskienniki rzeźbami lodowymi. Wystawa ma odbywać się co roku.

 

Osoby lubiące wycieczki mogą wypożyczyć rower i wyruszyć na niezbyt trudne, malownicze trasy. Prowadzą one m.in. do pobliskiej Rotnicy (lit. Ratnyčia), gdzie na cmentarzu przy katolickim Kościele św. Bartłomieja Apostoła pochowany jest polski poeta, tłumacz, etnograf, przyjaciel Adama Mickiewicza, sekretarz Towarzystwa Filomatycznego Jan Czeczot (1796–1847). Można też wybrać się do muzeum przyrodniczego Girios Aidas (Echo Leśne) lub do odległego o ok. 9 km parku Grūtas (Grūto parkas), w którym na powierzchni 20 ha zebrano 86 pomników komunistycznych 46 twórców. 

 

LENIN WIECZNIE ŻYWY

W otoczonym kolczastym drutem sosnowym lesie, w symbolicznym sowieckim łagrze z wieżami strażniczymi zamknięto kilkadziesiąt pomników z czasów Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Jest tutaj kilkunastu Włodzimierzów Leninów, pomnik i popiersie Józefa Stalina, kilku Feliksów Dzierżyńskich i cała masa pomniejszych notabli. Popielaty sołdat z pepeszą straszący niegdyś w Szawlach (lit. Šiauliai) strzeże wejścia do kawiarni, w której można zjeść typowe dania z czasów sowieckich i napić się okropnej wódki ze szklanki z zaznaczonymi kreskami toastami za Stalina, ojczyznę i partię. Niedaleko ustawiono gigantyczny (ważący 110 t) pomnik partyzantów, którzy wsławili się niszczeniem partyzantki polskiej i litewskiej, a obok niego umieszczono monumenty działaczy partyjnych w za dużych garniturach. W kilku barakach urządzono galerie sztuki socrealistycznej, gdzie zgromadzono obrazy, medale, rzeźby, plakaty, książki i legitymacje. Zachowała się nawet gipsowa maska pośmiertna Włodzimierza Lenina. W sali kinowej wyświetlane są sowieckie filmy dokumentalne, a z zawieszonych na wieżach strażniczych megafonów słychać optymistyczne radzieckie melodie. 

 

Park Grūtas nie jest parkiem rozrywki. To muzeum, gdzie upamiętniono cierpienia narodu litewskiego. W czasach komunistycznych aresztowano, zabito lub zesłano na Syberię blisko 300 tys. obywateli Litwy, a ok. 60 tys. Litwinów udało się na emigrację (według danych zebranych przez VDU Lietuvių išeivijos institutas – Instytut Litewskiej Emigracji Uniwersytetu Witolda Wielkiego). Powstanie parku w kwietniu 2001 r. wywołało skandal. Jego założyciela, litewskiego milionera Viliumasa Malinauskasa, oskarżano o odradzanie upiorów komunizmu. Z drugiej strony podobno aż do dziś dostaje on listy z pogróżkami od pogrobowców systemu. Sam pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę.

 

KRÓLEWSKIE MIASTO

Nad Niemnem, w miejscu, gdzie tworzy on malownicze meandry, leżą Birsztany (Birštonas). Otoczone sosnowymi lasami miasteczko szczyci się łagodnym klimatem, doskonałym zwłaszcza dla osób zmęczonych wielkomiejskim gwarem, znerwicowanych i przepracowanych. 

 

Już w średniowieczu była tu nadniemeńska warownia. Okolica stanowiła ulubione miejsce polowań wielkich książąt litewskich. Kiedy w XIX w. odkryto złoża borowiny i źródła wody mineralnej, Birsztany stały się miejscowością uzdrowiskową. Leczy się w nich schorzenia reumatyczne, kardiologiczne, endokrynologiczne i przewodu pokarmowego oraz nerwice. Wody mineralne przypominają druskiennickie. Obecnie jest tutaj 13 ujęć. Największą renomą cieszą się wody Vytautas, Birutė, Akvilė oraz Versmė i Vaidilutė.

 

Birsztany są mniej znanym w Polsce litewskim uzdrowiskiem. Miasteczko postawiło na terapię bawarskiego księdza Sebastiana Kneippa (1821–1897), wielkiego zwolennika hydroterapii. W centrum (w tzw. Ogrodzie Kneippa) urządzono dostępną dla wszystkich ścieżkę – używaną jednak głównie latem – z różnej wielkości kamykami, piaskiem i zbiornikami z zimną wodą. Niedawno otwarto nową pijalnię w parku Witolda (Vytauto parkas) w zbudowanym za unijne fundusze pawilonie Birutės vila. Z darmowych inhalacji z użyciem solanki bogatej w magnez, wapń i cynk korzystają mieszkańcy i przyjezdni. Z myślą o terapii wziewnej powstały również podświetlane tężnie w głównym miejskim parku, na które pomysł podpatrzono w niemieckim Baden-Baden. Birsztany ze swoim mikroklimatem, wodami mineralnymi i borowinami są idealnym miejscem zarówno dla osób chorych, jak i zdrowych, dbających o swoją kondycję i odporność. Wielu rodziców przyjeżdża tu z dziećmi, aby wzmocnić ich system immunologiczny. 

 

Pobyt w tym uzdrowisku to właściwie nieustające inhalacje. Tak w położonym w środku kurortu sosnowym parku, jak i praktycznie wszędzie w miasteczku obowiązuje zakaz palenia. Na kuracjuszy poza zabiegami i piciem wody mineralnej czeka tutaj wiele atrakcji. Mogą wybrać się na pobliską Górę Witolda (Vytauto kalnas), popływać łódką po Niemnie, pojeździć konno lub na rowerze po pobliskich lasach oraz spojrzeć na okolicę z lotu ptaka podczas organizowanych przez Oreivių Klubas Audenis lotów balonem. Co dwa lata w ostatni weekend marca w uzdrowisku odbywa się najstarszy na Litwie Międzynarodowy Festiwal Muzyki Jazzowej Birsztany (istniejący od 1980 r.). Poza tym można wybrać się stąd na wycieczkę do niedalekiego Kowna albo Wilna i Trok. W oddalonym o kilka kilometrów mieście Preny (lit. Prienai) stoi drewniany, neobarokowy Kościół Objawienia Pańskiego z cennym wyposażeniem wnętrza. Co dość istotne, od polskiej granicy dzieli Birsztany jedynie ok. 85 km. 

 

WYPOCZYNEK NAD MORZEM

Litewskie wybrzeże Bałtyku przyciąga wyjątkowym mikroklimatem, cudowną przyrodą i bogatą historią. Największym i najpopularniejszym nadmorskim uzdrowiskiem Litwy jest Połąga (Palanga). Ponad pół miliona kuracjuszy i turystów przybywa do niej w ciągu roku na leczenie i wypoczynek. Ta dawna rybacka wioska to obecnie nowoczesny kurort, w którym mieszka na stałe nieco ponad 15 tys. ludzi. Pierwsze pensjonaty i wille dla kuracjuszy wybudowali tu Tyszkiewiczowie, dawni właściciele Połągi (w latach 1824–1940). Zatrzymywało się w nich wielu znakomitych gości, takich jak Stanisław Witkiewicz, Henryk Sienkiewicz, Lucjan Rydel, Tadeusz Miciński, Leon Wyczółkowski, Aleksander Zelwerowicz czy Władysław Reymont. O tym, że Adam Mickiewicz spędzał w tym miejscu dwukrotnie wakacje (w pierwszej połowie lipca 1821 r. i latem 1824 r.), przypomina ulica jego imienia. Główna ulica Połągi, Jono Basanavičiaus gatvė (na cześć Jonasa Basanavičiusa – lekarza, redaktora naczelnego pierwszego czasopisma wydawanego w języku litewskim – Aušry), prowadzi wprost na prawie półkilometrowe molo w kształcie litery L, zawsze oblegane przez tłumy turystów. Niedaleko niego znajduje się nadmorska rzeźba Juraty (Jūratė) i Kastytisa. Według legendy bogini Morza Bałtyckiego Jurata mieszkała w pałacu z bursztynu na dnie morskim. Zabierała do niego swojego ukochanego Kastytisa, rybaka. Perkun (Perkūnas), ojciec bogini, zniszczył jednak pałac i utopił jej kochanka, a fale ponoć do dzisiaj wyrzucają na brzeg kawałki bursztynowej rezydencji Juraty.

 

BURSZTYNY W PAŁACU

Pierwszą przystań w Połądze kazał zbudować już w latach 80. XIX w. hrabia Józef Tyszkiewicz. Jego syn Felikszlecił wzniesienie neorenesansowego pałacu, który do dziś stoi w otoczeniu rozległego założenia parkowego. Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości w marcu 1990 r. spadkobierca rodu, Alfred Tyszkiewicz, zrzekł się posiadłości na rzecz miasta, a jego władze nadały mu siedem lat później honorowe obywatelstwo Połągi. Dzisiaj w pałacu znajdującym się na terenie ogromnego, niemal 100-hektarowego parku mieści się Muzeum Bursztynu (Palangos gintaro muziejus) z ciekawymi okazami inkluzji – zatopionymi w żywicy komarami, pająkami i innymi stworzeniami. Na wystawie pokazane są też bursztynowe dzieła artystów jubilerów. Przed pałacem stoi rzeźba Chrystusa przypisywana BertelowiThorvaldsenowi (1770–1844), twórcy warszawskich pomników Mikołaja Kopernika i księcia Józefa Poniatowskiego. 

 

PARKOWE SERENADY

Park wokół pałacu Tyszkiewiczów stworzył słynny francuski architekt krajobrazu Édouard François André (1840–1911). Spędził w Połądze trzy lata, kierując pracami, a wiele z 500 rodzajów drzew i krzewów sprowadził m.in. z Berlina i Królewca. Od południa rezydencję otacza rosarium (ogród różany), w którym latem gromadzą się goście słuchający koncertów. Największą sławą cieszy się cykl Nakties serenados, czyli Nocne serenady, wspaniałe wieczory muzyki klasycznej, organizowane na przełomie lipca i sierpnia już od 1970 r. Tradycją jest, że koncert zawsze rozpoczyna Eine kleine Nachtmusik Wolfganga Amadeusza Mozarta, a kończy Symfonia pożegnalna Józefa Haydna. W parku na Górze Biruty stała niegdyś świątynia, w której płonął wieczny ogień strzeżony przez kapłanki dziewice (vaidilutė). Jedną z nich, Birutę, porwał do Trok książę Kiejstut (została potem matką m.in. wielkiego księcia Witolda).  

 

BOGOWIE NAD ŚWIĘTĄ

Na północ od Połągi (choć w granicach administracyjnych jej obszaru miejskiego), blisko granicy z Łotwą, leży Šventoji, czyli Święta. Tę samą nazwę co letnisko nosi też tutejsza rzeka. W pobliżu Sveikatos centras ,,Energetikas” znajduje się pogańskie sanktuarium i obserwatorium paleoastronomiczne Žemaičių Alka. Na szczycie wydmy stoją drewniane rzeźby – dzieła ludowych rzeźbiarzy litewskich. Słupy kilkumetrowej wysokości zostały poświęcone pogańskim bogom, takim jak Perkun (Perkūnas) – władca piorunów, Žemyna – bogini ziemi, urodzajów i dostatku, Velnias – rogaty diabeł, Ondenis i Łada (Lada). Sam kompleks leczniczo-wypoczynkowy Sveikatos centras ,,Energetikas” zbudowano tak blisko morza, że w czasie silniejszego wiatru w pokojach słychać szum fal. Można również podziwiać je z balkonów. Na plażach nie ma tłoku, dlatego warto przyjechać tu nie tylko na typową kurację, lecz także zwykły wypoczynek nad wodą. 

 

BAŁTYCKI PORT

Położona ok. 30 km od Połągi Kłajpeda,czyli dawny niemiecki Memel, jest głównym portem Litwy oraz uznanym i lubianym nadbałtyckim uzdrowiskiem. Za początek historii miasta przyjmuje się zajęcie przez Krzyżaków istniejącej w tym miejscu osady rybackiej i wzniesienie przez nich zamku (Memelburg). Przez centrum płynie rzeka Danga (Danė). Historyczny obszar Kłajpedy (Stare Miasto) jest raczej niewielki, a znaczna część domów to rekonstrukcje. Warto jednak zwrócić uwagę na hanzeatycki charakter miasta. Jego cechą szczególną są domy z muru pruskiego. Takie budownictwo było popularne w pierwszej połowie XIX w. Najładniejsze tego typu domy znajdują się między ulicą Vandens (Didžioji Vandens gatvė) i placem Rynkowym (Turgaus aikštė). Sercem miasta jest plac Teatralny (Teatro aikštė). W 1912 r. zbudowano tutaj fontannę ku czci urodzonego w Kłajpedzie niemieckiego poety i profesora Uniwersytetu Albrechta w Królewcu (Albertyny) Simona Dacha (1605–1659). Zdobi ją rzeźba przedstawiająca młodą, bosą dziewczynę – opiewaną przez niego postać. Mieszkańcy miasta nazywają ją Taravos Anikė, od wiersza poety o tym tytule. 

 

Amatorzy turystyki aktywnej mogą m.in. uprawiać rozmaite sporty wodne i grać w golfa oraz korzystać z bezpłatnych tras biegów na orientację czy odbywać wycieczki piesze i rowerowe. Nadmorski Szlak Rowerowy ma blisko 220 km. Znajdziemy też sporo propozycji dla rodzin. Organizuje się tu loty widokowe czy paralotnią oraz skoki ze spadochronem. Można wybrać się do Litewskiego Muzeum Morza (Lietuvos jūrų muziejus) z akwarium i delfinarium, a w pobliskim DINO.LT Parkas Radailiai zobaczyć ponad 40 ruszających się modeli dinozaurów. Przemieszczanie się między malowniczymi miejscowościami położonymi nad Zalewem Kurońskim ułatwiają szybkie tramwaje wodne. 

 

STYNKI I PTAKI

Przysmakiem w nadmorskich restauracjach jest stynka (po litewsku stinta), mała ryba, której mięso ma charakterystyczny zapach świeżego ogórka. Jej wiosenne połowy świętuje się, urządzając tańce i wspólne grillowanie na ulicach i podwórkach.

 

Na dłuższy odpoczynek warto również zatrzymać się przy ujściu Niemna do Zalewu Kurońskiego. Rzeka tworzy tu sporą deltę, którą od wieków zamieszkiwali rybacy. Dzisiaj ich domy w Rusi (lit. Rusnė) i pobliskich wioskach służą za wakacyjne dacze. Ten zakątek polubili także ornitolodzy. Odwiedzają oni znaną w świecie stację ornitologiczną na przylądku Ventė (Ventės ragas). Ze stojącej obok niej 11-metrowej latarni morskiej z 1863 r. roztacza się wspaniały widok na zalew i oddzielającą go od Bałtyku piaszczystą Mierzeję Kurońską, wąski (od 0,4 do 3,8 km szerokości) i długi (prawie 100 km) pasek lądu, którego północna część należy do Litwy, a południowa do Rosji. 

 

MIĘDZY ZALEWEM A MORZEM 

Mierzeja Kurońska została wpisana w 2000 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Jest unikatem ze względu na chyba największe w Europie ruchome wydmy. O jej wyjątkowości świadczy też fakt występowania na tym terenie ponad 300 gatunków ptaków i ok. 40 gatunków ssaków oraz 900 gatunków roślin. Na półwysep wypływają promy z portu w Kłajpedzie. 

 

Prawie całą litewską część Mierzei Kurońskiej zajmuje kolejne uzdrowiskowe miasto – Neringa, utworzona w 1961 r. w wyniku połączenia pięciu wiosek (o nazwach Nida, Juodkrantė, Preila,Pervalka i Alksnynė). W tym rejonie również rozciąga się królestwo najwyższych nad Bałtykiem ruchomych wydm (ich wysokość dochodzi do 68 m). Fascynujące pejzaże, oznaczone Błękitną Flagą plaże o białym piasku (w Nidzie i Juodkrantė) i nadmorski las ze stuletnimi drzewami – Neringa to idealne miejsce na letni wypoczynek i regenerację sił. Amatorzy aktywnej turystyki także nie będą się tutaj nudzić. W okolicy można jeździć konno i na wycieczki rowerowe, wspinać się na wydmy lub pływać po Zalewie Kurońskim wodolotem czy łodzią rybacką albo uprawiać wind- i kitesurfing oraz żeglarstwo.

Artykuły wybrane losowo

Litewska przygoda

GRZEGORZ MICUŁA

 

<< Kraj ten słynie z wydobywanego w nim od setek lat bursztynu (po litewsku „gintaras”), tkanin z lnu, wód mineralnych i torfu wykorzystywanego w coraz liczniejszych obiektach spa oraz tradycyjnego litewskiego jedzenia – ciemnego chleba pieczonego na tataraku, wędlin, sera i śmietany, blinów, cepelinów i „šakotisa”, znanego u nas jako sękacz. Litwa ma też kilka uzdrowisk, do których chętnie jeździmy ze względu na znakomite kuracje lecznicze, czyste środowisko oraz fakt, że jest w nich wciąż taniej niż u nas. Dysponujące doskonałą bazą Druskienniki i Birsztany to ciągle miejsca na kieszeń przeciętnego turysty z Polski, podobnie jak litewskie nadbałtyckie miejscowości wypoczynkowe, mniej zatłoczone w sezonie letnim niż ich polskie odpowiedniki. >>

Więcej…

Boska Brazylia

MAGDALENA WALCZUK

Fundacja Terra Brasilis

                                                                                                             FOT. FOZDOIGUACUDESTINODOMUNDO.COM.BR

<< „Deus é brasileiro”, czyli „Bóg jest Brazylijczykiem” – stwierdzenie to słyszałam z ust wielu mieszkańców Brazylii. Większość z osób, które kiedykolwiek miały okazję postawić stopę na brazylijskiej ziemi, zgodzi się z nim bez wahania. Bez wątpienia kraj ten został hojnie obdarzony przez Stwórcę: zachwyca bogactwem i niezwykłością przyrody, odurza tropikalnymi smakami i zapachami, urzeka niesamowitą różnorodnością, wybuchową mieszanką kultur, intryguje kontrastami i niejednoznacznością. Naprawdę nietrudno zakochać się w Brazylii. Jak prawdziwa kobieta, powoli odsłania przed nami swoje tajemnice i nie przestaje kusić tym, co jeszcze pozostało do odkrycia. Niechętnie poddaje się prostym definicjom. Nie wierzcie temu, kto twierdzi, że zdołał ją zrozumieć i poznać jej wszystkie sekrety. >>

Więcej…

Madagaskar – ósmy kontynent

34651030336 fa80c82240 k

Ścisły rezerwat przyrody Tsingy de Bemaraha

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

EWA JERMAKOWICZ

www.ruszwpodroz.pl

 

Parki narodowe z niespotykanymi formacjami skalnymi, skaczące lemury, olbrzymie baobaby, zielone pola ryżowe, lasy równikowe, sawanny i pustynie – to wszystko znajdziemy na Madagaskarze, czwartej pod względem wielkości wyspie świata. Nieoficjalny status ósmego kontynentu zyskała ona dzięki ogromnej bioróżnorodności i występującym na niej niezwykłym gatunkom roślin i zwierząt. To nieodkryty jeszcze przez tłumy turystów raj dla miłośników natury, słońca i kuchni łączącej w sobie elementy pochodzące z Azji Południowo-Wschodniej, Afryki, Indii, Chin i Europy.

 

Położona na Oceanie Indyjskim u południowo-wschodnich wybrzeży Afryki wyspa zajmuje obszar nieco większy niż Francja metropolitarna (ma ok. 587 tys. km² powierzchni), a ze względu na fakt, że przez miliony lat pozostawała w izolacji, jest unikatowa w skali świata. Aż ok. 90 proc. roślin i zwierząt tu występujących nie znajdziemy nigdzie indziej na naszym globie. Do tej niesamowitej różnorodności przyrodniczej trzeba dodać piękne i zróżnicowane krajobrazy – po pokonaniu niecałych 300 km można przenieść się z terenów pustynnych do wilgotnych lasów deszczowych.

 

Madagaskar to świetne miejsce na urlop marzeń, choć podróżowanie po nim wymaga wytrwałości i cierpliwości i jest przygodą samą w sobie. Przed wyjazdem do tego kraju należy się więc nieco lepiej przygotować niż w przypadku innych, bardziej popularnych rejonów świata. Warto jednak podjąć ten trud, bo z pewnością nie ma drugiego takiego zakątka na ziemi.

 

HISTORIA I WĄTEK POLSKI

 

Według jednej z teorii pierwsi ludzie przybyli na Madagaskar przypuszczalnie między IV w. p.n.e. a I w. n.e. z Archipelagu Malajskiego. Wcześni osadnicy głównie wycinali i wypalali lasy, aby uzyskać tereny pod uprawę roślin i hodowlę zwierząt. Takie działania i polowania przyczyniły się do wyginięcia niektórych gatunków zamieszkujących wówczas wyspę: olbrzymich lemurów (Archaeoindris) i foss (Cryptoprocta spelea) czy hipopotamów malgaskich.

 

W VII stuleciu na Madagaskar przybyli Arabowie omańscy, którzy utworzyli tu kolonie handlowe. Niedługo później z Afryki Wschodniej dotarli przedstawiciele grupy Bantu. Przywieźli oni ze sobą zebu – gatunek udomowionego bydła, którego mięso do dzisiaj jest podstawą diety miejscowych. Same zwierzęta wykorzystuje się także jako pociągowe w rejonach wiejskich. Z czasem na wyspę zaczęli przybywać kolejni Arabowie, Persowie oraz Hindusi i Chińczycy. Każda z tych grup miała istotny wkład w życie kulturalne Madagaskaru. Wpływy wielu kultur i wierzeń można tutaj dostrzec do dziś. Również w wyglądzie mieszkańców kraju da się zauważyć cechy charakterystyczne dla ludzi z innych zakątków świata.

 

Portugalczycy byli prawdopodobnie pierwszymi Europejczykami, którzy trafili na wyspę (kapitan Diogo Dias przybił do jej brzegów w sierpniu 1500 r.). Początkowo traktowali ją jako przystanek w drodze do Indii, ale wraz ze wzrostem wpływów francuskich wyspiarze stali się źródłem taniej siły roboczej i – niestety – niewolnikami, których w XVII i XVIII w. wywozili stąd także piraci.

 

W czasie kiedy Francja starała się wzmocnić swoją pozycję na Madagaskarze, na jego południowo-wschodnie wybrzeże przybył Maurycy August Beniowski (1746–1786). Uciekł z rosyjskiej niewoli, do której został wzięty za udział w konfederacji barskiej (1768–1772). Z Kamczatki wydostał się okrętem Św. Piotr i Paweł i dotarł nim do Makau. Po sprzedaniu statku na pokładzie francuskiej jednostki dopłynął do Fort-Dauphin(dziś Tôlanaro) położonego na południu Madagaskaru. Na wyspę wrócił z polecenia króla Ludwika XV (1710–1774) kilka lat później, w 1774 r. Stosując nierzadko drakońskie metody, podporządkował sobie miejscową ludność. W październiku 1776 r. Beniowski został obwołany przez nią królem Madagaskaru. Przez 10 lat zabiegał we Francji i Stanach Zjednoczonych o stworzenie własnego królestwa. Plan ten jednak się nie powiódł. Beniowski zginął w maju 1786 r. podczas ataku oddziału francuskiej ekspedycji wojskowej.

 

W historii Madagaskaru epizod polski pojawił się po raz drugi na krótko przed II wojną światową. Kraj ten był wówczas brany pod uwagę przez Francję jako możliwy cel przesiedlenia europejskich Żydów. Polska zaczęła zabiegać o przejęcie kolonii. W niektórych źródłach znaleźć można informację, że pomysł przekazania wyspy Polakom wyszedł ze strony francuskiej. Ostatecznie, ze względu na wybuch II wojny światowej, negocjacje zostały wstrzymane.

 

Od przełomu XIX i XX stulecia na Madagaskarze rozwijały się ruchy wyzwoleńcze, nasilone po 1945 r. i w końcu w 1960 r. kolonia uzyskała niepodległość od Francji. Od tego czasu w kraju doszło do czterech zamachów stanu spowodowanych kryzysem gospodarczym i konfliktami etnicznymi. Ostatni z nich wydarzył się w 2009 r. W jego następstwie na Madagaskarze zmalał poziom bezpieczeństwa. W ostatnich latach sytuacja uległa jednak zdecydowanej poprawie.

 

TABU I KULT ZMARŁYCH

 

W wyniku tych wszystkich zawirowań historycznych wyspa stała się prawdziwym tyglem kulturowym. W kraju oficjalnie uznanych jest 18 grup etnicznych, choć według antropologów istnieje ich 19. Każda ma własne tradycje i wierzenia. Językami urzędowymi są malgaski i francuski.

 

W życiu Malgaszy dużą rolę odgrywa kult zmarłych. Wielu z nich całe życie odkłada na godny, zgodny ze zwyczajem pochówek. Żyją w małych domach, często w kilka pokoleń, ale stawiają ogromne, bogate grobowce. Nagrobki poszczególnych grup etnicznych różnią się wielkością, kształtem i wykonaniem. Przykładowo Mahafaly wznoszą betonowe konstrukcje z oknami, zdobieniami i rzeźbami zwanymi aloalo przedstawiającymi głównie ludzi, ptaki, zebu i inne zwierzęta, używają też zwierzęcych czaszek i szkieletów. Sakalawa ozdabiają groby figurkami nawiązującymi do sfery seksu. Z kolei na południu wyspy można podziwiać nagrobki w kształcie statków czy samolotów, prezentujące niezrealizowane marzenia zmarłego.

 

Kolejnym istotnym elementem malgaskiej kultury są fady, czyli tabu. Każda z grup etnicznych ma swoje zakazy kulturowe, często wzajemnie się wykluczające. Malgasze nierzadko próbują jednak obejść te zasady. Jeśli w jednej społeczności nie wolno zabijać konkretnego gatunku lemura, a w innej spożywać jego mięsa, przedstawiciele tej drugiej mogą upolowane przez siebie zwierzęta sprzedać ludziom, u których obowiązuje tabu na uśmiercanie tych stworzeń. Gdy fady przeszkadzają w pracy zarobkowej, np. zabraniają podróżowania w konkretny dzień tygodnia albo wchodzenia do lasu turystom, można odprawić rytuał i dogadać się z duchami przodków, aby na pewien okres zawiesić zakaz.

 

Czasami tabu ma swoje korzenie w historii lub legendach. Żyjący w okolicach miasta Antsiranana (Diego-Suarez) lud Antankarana (Antakarana) musiał chronić się w przeszłości w jaskiniach przed grupą Merina. Szczątki jego przodków znajdują się ponoć do dzisiaj w korytarzach tych grot. Merina nie mogą więc wchodzić do jaskiń Parku Narodowego Ankarana. Antambahoaka wierzą, że bliźnięta (kanamba) przynoszą nieszczęście rodzinie. Według legendy kiedy w jednej z wiosek wybuchł pożar, matka bliźniąt próbowała uratować życie obojga swoich dzieci, zamiast jedno z nich poświęcić, przez co zginęła w płomieniach. Do niedawna zdarzało się, że w przypadku bliźniaczej ciąży jedno z niemowląt zabijało się od razu po urodzeniu lub porzucało w lesie. Obecnie jednak w zdecydowanej większości oddaje się je do sierocińców. Rodziny chcące zachować przy sobie również drugie z bliźniąt muszą opuścić wioskę.

 

Wielkie zróżnicowanie kulturowe Madagaskaru sprawia, że turyście trudno jest się dobrze przygotować do wyjazdu. Jak w przypadku każdej podróży warto jednak poświęcić trochę czasu i zaznajomić się z najważniejszymi zwyczajami, aby uniknąć postawienia kogoś w niezręcznej sytuacji i móc łatwiej nawiązywać przyjazne relacje z miejscowymi.

 

Masonjoany

Tabàky – malgaski naturalny kosmetyk

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

ARKA NOEGO

 

Gospodarka rolna na wyspie nie zmieniła się zbyt wiele od czasów pierwszych osadników. Ze względu na nieefektywne metody upraw i wyjałowienie ziemi wypala się coraz więcej lasów, aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na żywność. To z kolei przyczynia się do zmian klimatu, które nie sprzyjają rozwojowi rolnictwa. Najbardziej cierpi na tym wszystkim przyroda i – niestety – co chwilę możemy usłyszeć, że kolejne endemiczne gatunki roślin i zwierząt stają się zagrożone wyginięciem.

 

Madagaskar dzięki swojemu odizolowaniu od innych kontynentów i panującym na jego obszarze warunkom klimatycznym jest prawdziwą arką Noego. Na wyspie, w przeciwieństwie do wielu innych miejsc na świecie, turystyka nie stanowi głównego zagrożenia dla przyrody, zapewne dlatego, że nadal zbytnio się nie rozwinęła. Warto tu więc przyjechać, żeby podziwiać piękno dziewiczej natury, zanim będzie za późno.

 

Lemury, z których Madagaskar słynie, przetrwały na nim dzięki brakowi konkurencji ze strony lepiej przystosowanych małp i relatywnie małej liczbie naturalnych wrogów. Do tych ostatnich zaliczają się niektóre ptaki drapieżne i fossa, największy na wyspie ssak mięsożerny, sam również zagrożony wyginięciem. Wokół lemurów powstało wiele fady. Do dzisiaj niektóre grupy etniczne wierzą, że czarny aj-aj (palczak madagaskarski) przynosi nieszczęście, a wygrzewający się w promieniach słonecznych wari, rozkładający szeroko ramiona, modli się do boga-słońca.

 

Na usłyszenie tych wyjątkowych zwierząt ma się największe szanse, jeśli odwiedzi się któryś z parków narodowych wcześnie rano lub przed zmierzchem. Lemury porozumiewają się ze sobą za pomocą dźwięków, a głos niektórych z nich rozchodzi się nawet w promieniu 3 km, co pomaga w tropieniu. Te odgłosy przypominają czasem pieśni wielorybów, śmiejące się dzieci, a nawet policyjną syrenę. Do lemurokształtnych należy kilkadziesiąt gatunków małpiatek. Osobniki osiągające najmniejsze rozmiary (mikruski malutkie) ważą tylko ok. 30 g i prowadzą nocny tryb życia. Większe lemury są aktywne za dnia, ale zwykle kryją się w koronach drzew w godzinach południowych ze względu na upał.

 

Kolejne zwierzęta, z których znany jest Madagaskar, a które najlepiej wypatrywać po zmierzchu, to kameleony. Czasem przy parkach narodowych zamykanych po zapadnięciu zmroku przewodnicy organizują spacery wzdłuż granic. Wypatrzenie tych kolorowych gadów bywa jednak niełatwe, bo doskonale się maskują. Wbrew powszechnemu poglądowi nie dostosowują koloru skóry do otoczenia, a zmieniają go m.in. w reakcji na zagrożenie i gdy chcą wysłać innym konkretny komunikat. Najłatwiej się o tym przekonać, gdy w nocy oświetli się kameleona latarką.

 

Choć wiele tutejszych endemicznych zwierząt można również obserwować w niewoli – w zoo i prywatnych parkach na terenie całego kraju – to tropienie tych, które żyją na wolności, sprawia zdecydowanie więcej radości i na takie poznawanie przyrody na Madagaskarze warto się zdecydować. Mimo iż natura bywa nieprzewidywalna, to tak naprawdę przy odrobinie cierpliwości i szczęścia niemal zawsze udaje się trafić na tropione stworzenia. Wybierając ten sposób zwiedzania wyspy, pokazujemy także jej mieszkańcom, że doceniamy niezwykłe piękno ich ojczyzny. Może dzięki zyskom, jakie przynosi zainteresowanie turystów, miejscowi zdecydowanie chętniej będą dbać o dziką przyrodę, zamiast niszczyć ją na potrzeby rolnictwa.

 

Lemur

Wari czarno-biały żywi się na ogół owocami

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

NAJPIĘKNIEJSZE PARKI

 

Atrakcji na Madagaskarze jest tak wiele, że nie sposób zobaczyć wszystkiego podczas jednego wyjazdu. Ze względu na ogromną różnorodność parków narodowych, mnóstwo dróg niemal stworzonych dla miłośników off-roadu, aż 4828 km linii brzegowej i setki okolicznych wysepek trudno ograniczyć się wyłącznie do jednego regionu.

 

Amatorzy błogiego wypoczynku na plaży i nurkowania najpiękniejsze miejsca znajdą dla siebie w okolicy zachodniego wybrzeża. Na północnym zachodzie leży wyspa Nosy Be – największa (oprócz głównej) z należących do kraju i jednocześnie najlepiej przystosowana do potrzeb turystów. Na gości czekają resorty o wysokim standardzie. Można na niej skorzystać z ofert jednodniowych wycieczek po malowniczej okolicy, uprawiać snorkeling i nurkować w pobliskich wodach, wspinać się na wzniesienia, odwiedzić plantacje przypraw, rośliny ylang-ylang, z której kwiatów powstaje aromatyczny olejek ilangowy (używany do produkcji perfum), czy trzciny cukrowej. Atrakcji wystarczy nawet na dwa tygodnie, które da się spędzić, nie docierając na sam Madagaskar.

 

Poza tym u południowo-zachodnich wybrzeży wyspy znajduje się jedna z największych raf koralowych świata. Ciągnie się przez ponad 450 km, a prawdopodobnie najciekawszy jej fragment leży pomiędzy punktami na wysokości miejscowości Andavadoaka i Itampolo. To tutaj działają pracownicy organizacji pozarządowych utrzymujący rafę w doskonałym stanie. Zapaleni nurkowie powinni szczególnie zainteresować się podwodną „katedrą” w okolicach wiosek Ifaty i Mangily koło miasta Toliara (Tuléar). Trzeba jednak pamiętać, że na Madagaskarze infrastruktura do obsługi nurkujących nie charakteryzuje się tak wysokim poziomem jak w innych rejonach świata, a najbliższa komora dekompresyjna znajduje się na francuskiej wyspie Reunion, oddalonej o niecałe 2 godz. lotu ze stołecznej Antananarywy.

 

Mniej uczęszczane, odrobinę słabiej rozwinięte, ale równie piękne jest wschodnie wybrzeże. Do najbardziej wyjątkowych miejsc należy tu położony na północnym wschodzie Park Narodowy Masoala (Parc National Masoala). Rozciąga się on na półwyspie Masoala i pobliskiej wysepce Nosy Mangabe, które stanowią odrębny świat ze wszystkim, co najlepsze na Madagaskarze. Można poczuć się tutaj niemal jak na innej, całkowicie dziewiczej planecie. Do znajdującego się na półwyspie luksusowego ośrodka (Masoala Forest Lodge) jego gości przewozi się łodzią lub helikopterem z najbliżej położonej drogi, która kończy się kilkadziesiąt kilometrów od resortu. Na miejscu mają oni zapewnione wszystko, co potrzebne jest do spędzenia udanych wakacji, a oferta obejmuje również wycieczki po okolicy.

 

W głębi lądu nie wolno pominąć najpiękniejszych parków narodowych. Po odwiedzeniu każdego z nich będziemy chcieli wrócić na Madagaskar i zobaczyć jeszcze więcej. Jedynie kilka godzin jazdy na wschód od stolicy (ok. 150 km), Antananarywy, znajduje się miejscowość Andasibe sąsiadująca z popularnym Parkiem Narodowym Andasibe-Mantadia (składającym się z dwóch, oddalonych od siebie o kilkanaście kilometrów obszarów chronionych: Réserve Spéciale Analamazaotra i Parc National Mantadia). Dojazd do Andasibe jest znacznie łatwiejszy i nie wymaga samochodu z napędem na cztery koła, a niewielki rozmiar Rezerwatu Specjalnego Analamazaotra sprawia, że większość turystów kieruje się właśnie tutaj. W Mantadii z kolei trzeba poświęcić więcej czasu na tropienie dzikich zwierząt, ale można je podziwiać niemal w odosobnieniu, ponieważ dociera tu niewiele osób. Oba te miejsca znane są z dużej populacji największych indrisowatych zamieszkujących Madagaskar – indrisów krótkoogonowych. Najlepiej wypatrywać te lemury w godzinach wczesnoporannych, gdy las deszczowy nadal spowija mgła, a płaczliwe głosy tych stworzeń słychać z odległości wielu kilometrów. Poza indrisami krótkoogonowymi w tym regionie spotkać można m.in. palczaki madagaskarskie (aj-aj), awahi wełniste, wari czarno-białe, lemurie płowe i sifaki diademowe o wyjątkowo ciekawym umaszczeniu.

 

Najprawdopodobniej najpopularniejszym parkiem na Madagaskarze jest Ranomafana (Parc National Ranomafana), w którym wytyczono mnóstwo szlaków o zróżnicowanej trudności. Występuje w nim aż 13 gatunków lemurokształtnych, na czele z makim złotym. Szczególnie popularne są w tej okolicy nocne spacery na obrzeżach parku. To właśnie tutaj zobaczyć można jedne z najmniejszych lemurów nocnych i wiele gatunków kameleonów ukrytych na gałęziach i wśród liści drzew. Dobry miejscowy przewodnik w tym przypadku będzie nieocenioną pomocą.

 

W południowej części wyspy są co najmniej dwa parki, które koniecznie trzeba odwiedzić: Andringitra i Isalo. Dotarcie do pierwszego z nich wymaga cierpliwości, dobrego samochodu i odpowiedniej pogody. Nie zaleca się tu jazdy w porze deszczowej ze względu na warunki na trasie – drogi zostają wówczas rozmoczone przez wodę, a mosty przerzucone przez strumyki i rzeki bywają zalane. Park Narodowy Andringitra (Parc National Andringitra) jest chyba najlepszym miejscem na kilkudniowy trekking na Madagaskarze. Można w nim zdobyć drugi co do wysokości szczyt w kraju – Boby (Imarivolanitra, 2658 m n.p.m.), z którego roztaczają się przepiękne widoki na okolicę. Pokonanie najpopularniejszego szlaku zajmuje dwa dni i najlepiej wybrać się na niego pod opieką miejscowego przewodnika. Taka osoba zajmuje się również wyposażeniem turystów w namioty i zaopatrzeniem ich w prowiant. Dba też o to, aby uczestnicy trekkingu poznali najciekawsze atrakcje w tym rejonie.

 

Na zachód stąd leży Park Narodowy Isalo (Parc National Isalo), w którym także warto spędzić minimum jeden pełny dzień. Najdłuższa i najciekawsza trasa prowadzi do jego najpiękniejszych zakątków przez formacje z piaskowca, głębokie kaniony, oazy palmowe, sawannę i las deszczowy. W ciągu kilku godzin można tu poczuć się jak w podróży przez cały Madagaskar, a zachód słońca oglądany z jednego z okolicznych hoteli z widokiem na park zapiera dech w piersiach.

 

Podczas pobytu na tropikalnej Nosy Be najlepiej skupić się na poznawaniu północnej części kraju. W tym regionie pogoda w porze deszczowej bywa mniej przewidywalna niż na południu Madagaskaru i zdarza się, że z położonej w centrum lądu stolicy nie udaje się dotrzeć tutaj drogą lądową.

 

Najbardziej oddalonym od cywilizacji parkiem, dla odwiedzenia którego warto poświęcić każdą godzinę spędzoną na wyboistych drogach, jest Park Narodowy Marojejy (Parc National de Marojejy). Poza porą suchą można się do niego dostać jedynie samolotem (Air Madagascar lata z Antananarywy do Sambavy, skąd należy wziąć taksówkę lub wyruszyć wynajętym samochodem). Występujący tu rozległy las deszczowy to prawdziwa plątanina gałęzi, korzeni i gęstego listowia, poprzecinana wodospadami pojawiającymi się w najmniej spodziewanych miejscach. Przez park prowadzi tylko jedna trasa trekkingowa, przechodząca przez trzy bazy wiodące na szczyt masywu Marojejy (2132 m n.p.m.). Rejon ten zamieszkują sifaki jedwabiste (sifaki jedwabne) i 10 innych gatunków lemurów, 149 gatunków płazów i gadów (w tym gekony i kameleony) czy 118 gatunków ptaków.

 

Znacznie bardziej dostępne są parki narodowe Ankarana i Montagne d’Ambre, leżące na północny wschód od Nosy Be. Pierwszy z nich (Parc National Ankarana, Réserve Spéciale Ankarana) słynie przede wszystkim ze spektakularnych formacji skalnych zwanych tsingy. Sąsiadują one z gęstym wiecznie zielonym lasem tropikalnym. Park znany jest również z największej w Afryce sieci jaskiń (o łącznej długości ok. 100 km), które można zwiedzać z przewodnikiem. Na osoby lubiące atrakcje podwyższające im poziom adrenaliny czeka most zawieszony ponad koronami drzew.

 

Park Narodowy Montagne d’Ambre (Parc National Montagne d’Ambre) przyciąga turystów ogromną bioróżnorodnością, wieloma spektakularnymi wodospadami i jeziorami w kraterach. Ze względu na położenie na masywie wulkanicznym jest tu znacznie chłodniej niż w innych miejscach w regionie, dzięki czemu wycieczka do tego zakątka Madagaskaru może stanowić odpoczynek od wszechobecnych upałów. Warto jednak pamiętać, że w tym rejonie pada niemal codziennie, także w porze suchej, trzeba więc odpowiednio przygotować się na takie warunki przed wizytą.

 

Reine de lIsalo - Queen of Isalo

Formacja skalna Królowa Isalo przypomina profil siedzącej kobiety w koronie

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

PRZYDATNE INFORMACJE

 

Na koniec zostawiłam jeszcze kilka praktycznych uwag. Osoby chcące podróżować po wyspie, powinny zdecydować się na wynajęcie samochodu z doświadczonym kierowcą, który jest zazwyczaj doskonałym przewodnikiem. Większość tutejszych wypożyczalni ze względu na bardzo zły stan dróg nie zgadza się na wynajem auta bez kierowcy. Przy planowaniu trasy należy zostawić sobie wystarczającą ilość czasu na przemieszczanie się pomiędzy poszczególnymi atrakcjami i pamiętać o tym, żeby nie jeździć po zmroku. Polecam również z rezerwą podchodzić do narodowego przewoźnika Air Madagascar. Został on co prawda usunięty z listy linii lotniczych objętych zakazem operowania na terytorium Unii Europejskiej, ale przy wykupywaniu oferowanego przez niego lotu trzeba liczyć się z możliwością nawet kilkudniowych opóźnień, odwołania kursu i braku rekompensaty za noclegi czy utracone rezerwacje.

 

Niebezpiecznie bywa głównie w stołecznej Antananarywie i większych miastach. Jednak jeśli zachowamy podstawowe zasady bezpieczeństwa (nie będziemy wybierać się samotnie w nieznane rejony po zapadnięciu zmierzchu i zostawiać bagażu bez nadzoru itp.), nic złego nie powinno nam się przydarzyć. Madagaskar jest naprawdę wymarzonym miejscem na podróż i chce się do niego wracać wielokrotnie.