MONIKA BIEŃ-KÖNIGSMAN

www.hiszpanskiesmaki.es

 

« Hiszpania to szczęśliwy kraj z dostępem do mórz i oceanu. Do szczególnie urokliwych miejsc należą w nim zwłaszcza odcinki wybrzeża położone między miastem Walencja a zachodnimi prowincjami Andaluzji. Oprócz ciągnących się kilometrami plaż czekają tu na nas małe wioski rybackie, portowe miasteczka, winnice, gaje cytrusowe i palmowe, domy z kamienia, rzymskie i mauretańskie zabytki, naturalne jaskinie i wysokie klify. »

 

Słoneczne hiszpańskie brzegi Morza Śródziemnego przyciągają mnóstwo wczasowiczów. Temperatury powietrza i wody w ich okolicy sprzyjają wypoczynkowi przez wiele miesięcy w roku. Dlatego można się tutaj wybrać nawet na wiosnę czy jesienią.

 

Malownicze wybrzeża leżą m.in. w prowincjach Walencja i Alicante (we wspólnocie autonomicznej Walencja), Murcji oraz prowincjach Almería i Grenada (w Andaluzji). Costa Blanca, Costa Cálida, Costa Tropical i Costa de Almería to świetne rejony na urlop. Na dodatek wcale nie znajdują się tak daleko od Polski.

 

COSTA BLANCA

Białe Wybrzeże wzięło swoją nazwę od koloru piasku i kwitnących w tej okolicy wiosną migdałowców. Urody nie da mu się z pewnością odmówić. Dzięki linii brzegowej o długości blisko 250 km, z czego połowę stanowią plaże, i ponad 300 słonecznym dniom w roku panują tu doskonałe warunki zarówno do uprawiania sportów wodnych, jak i wypoczynku. Miłośnicy zabytków również nie będą mieli powodów do narzekania. Costa Blanca rozciąga się od miasta Denia na północy do Pilar de la Horadada na południu. Ze względu na niezwykle urozmaicony i piękny krajobraz (pasma górskie, piaszczyste plaże i tereny rolnicze) uchodzi za jeden z najatrakcyjniejszych regionów hiszpańskiego wybrzeża. 

 

KULINARNY RAJ

Wspomniana Denia (Dénia) jest ważnym śródziemnomorskim portem o bogatej historii. Każdego dnia odpływają z niej promy na Baleary. Ibiza leży jedynie ok. 100 km stąd. Jednak Denia słynie przede wszystkim z bogatych tradycji kulinarnych i wysokiej jakości produktów. W 2015 r. przystąpiła do programu Sieć Miast Kreatywnych UNESCO. Uczestniczy w nim jako partner w dziedzinie Gastronomia.

 

Oprócz wspaniałej kuchni Denia przyciąga prawie 20 km plaż, malowniczą dzielnicą portową i centrum historycznym przytulonym do pochodzącego z czasów arabskich zamku (Castillo de Denia). Warto wyruszyć na spacer plątaniną starych uliczek. Kalorie z pysznych dań, którymi będziemy się delektować w tym kulinarnym raju, możemy spalić w trakcie wycieczek tutejszymi doskonale przygotowanymi trasami rowerowymi.

 

Z WIDOKIEM NA IBIZĘ

W rejonie Białego Wybrzeża górzyste tereny przechodzą łagodnie w doliny, a turyści chętnie biorą udział w licznych lokalnych świętach i zabawach. Z Denii warto się wybrać do Parku Przyrodniczego Montgó (Parque Natural del Montgó). Występuje w nim ponad 650 gatunków roślin i żyje mnóstwo zwierząt. Ze szczytu Montgó (753 m n.p.m.) widać nieodległą Ibizę. Niedaleko Denii znajduje się kurort Jávea (Xàbia). W jego okolicy skalisty brzeg schodzi prosto do morza, a dziewicze plaże kuszą czystą wodą. To jedno z najpiękniejszych miejsc na Costa Blanca.

 

AKTYWNIE NAD WODĄ

Calpe (Calp) jest wręcz stworzone dla wszystkich amatorów sportów wodnych. Czekają tu na nich wspaniałe plaże. Poza tym główną atrakcję tej miejscowości wypoczynkowej stanowi Peñón de Ifach (Penyal d’Ifac) – skała o wysokości 332 m, na której szczyt wchodzi się przez wydrążone w niej tunele. W Calpe znajduje się również sporo zabytków oraz Muzeum Historii i Archeologii (Museo de Historia y Arqueología) mieszczące się w budynku znanym jako Casa de la Senyoreta.

 

BIAŁE DOMY

Jeśli kogoś Hiszpania przyciąga zwłaszcza widokiem bielonych domów udekorowanych bajecznie kolorowymi kwiatami w donicach, to musi koniecznie odwiedzić Alteę. Biała zabudowa stanowi w niej tło dla niebieskich kopuł Kościoła Matki Boskiej Pocieszenia (Iglesia de Nuestra Señora del Consuelo). Przyklejone do wzgórza miasto schodzi wprost do morza, co wygląda wręcz niesamowicie. Nic więc dziwnego, że Altea należy do najpiękniejszych miejscowości w tej części wybrzeża.

 

W jej okolicy można żeglować i pływać kajakiem, uprawiać nurkowanie, kite- i windsurfing. Po dniu spędzonym na morzu warto zapuścić się w wąskie i strome uliczki starej części miasta, aby podziwiać zabytkowe kamienice z XVIII i XIX w. W porównaniu z pobliskim Benidormem Altea to oaza spokoju, dlatego spacer po niej jest prawdziwą przyjemnością.

 

W pobliżu znajduje się poza tym Parque Natural de la Sierra Helada (Parc Natural de la Serra Gelada). Charakterystycznym elementem jego krajobrazu są wysokie klify, które mają nawet ponad 300 m. Podczas nurkowania w tutejszych wodach można obserwować różne gatunki ryb. Jeśli komuś dopisze szczęście, spotka delfiny. Uważam, że wspólne pływanie w morzu to o wiele lepszy sposób na podziwianie tych ssaków (również dla nich samych) niż pokazy w zamkniętych delfinariach. Aby dotrzeć do parku od strony wody, trzeba wypożyczyć łódź, kajak lub deskę do stand up paddlingu (SUP).

 

Mniej więcej 12 km na północny zachód od Altei, u źródła rzeki Algar, znajdują się Las Fuentes del Algar (Les Fonts d’Algar). Te popularne, zwłaszcza wśród Hiszpanów, wodospady wyglądają jak skrawek raju i są jedną z największych atrakcji w regionie. Przepiękna sceneria sprawia, że kąpiel w ich krystalicznie czystej, ale bardzo zimnej wodzie jest niezapomnianym przeżyciem. A jeśli zgłodniejemy, możemy posilić się w pobliskiej restauracji serwującej pyszne dania.

 

Niebieskie kopuły Kościoła Matki Boskiej Pocieszenia i białe domy z balkonami w klimatycznej Altei

© PATROnATOPROVInCIALTURISMOCOSTAbLAnCA

 

ZAMEK NA SKALE

Jeżeli udamy się dalej na północny zachód od Altei, dotrzemy do charakterystycznej budowli – arabskiego zamku wzniesionego na niedostępnej skale. Rozpościera się z niego zapierający dech w piersiach widok na położoną u stóp twierdzy miejscowość Guadalest (El Castell de Guadalest), szczyty gór, doliny i turkusowe jezioro.

 

Najstarsza część miasteczka przytula się do stromej skały, jakby szukała wsparcia. Guadalest przyciąga turystów niezwykłym urokiem, a także sklepikami z rękodziełem artystycznym, restauracjami ze smacznym lokalnym jedzeniem i oryginalnymi muzeami tematycznymi (np. Muzeum Solniczek i Pieprzniczek – Museo de Saleros y Pimenteros).

 

Choć dotarcie do miejscowości wymaga pewnego wysiłku, warto się na niego zdobyć. Trud wynagradzają (i to z nawiązką) widoki jak z bajki. Guadalest otaczają rosnące w dolinach i na skalnych tarasach gaje migdałowe, pomarańczowe i oliwne. Do miasteczka wchodzi się przez tunel, po którego pokonaniu oczom przechodzącego ukazuje się górująca nad wszystkim twierdza.

 

MANHATTAN W HISZPANII

Całkowitym przeciwieństwem Guadalestu jest Benidorm – najbardziej zurbanizowana część wybrzeża. Uważa się, że pod względem liczby wieżowców nie dorównuje mu żadne inne miasto w Hiszpanii. Przy takim nagromadzeniu wysokich budynków nie dziwi bogata oferta noclegowa kurortu. Dlatego w sezonie ściągają tu tłumy wczasowiczów. Jednak jeśli ktoś lubi tętniące życiem miasta z mnóstwem dyskotek, barów i restauracji, będzie się w Benidormie znakomicie bawił. W okolicy znajduje się też kilka parków rozrywki. Do najpopularniejszych należą Terra Mítica, Aqualandia, Mundomar, Terra Natura i DinoPark Algar.

 

Kurort przyciąga również długimi, piaszczystymi plażami (z Playa de Poniente na czele). Koniecznie trzeba tu także wybrać się na popularny punkt obserwacyjny – Mirador del Castillo, nazywany balkonem Morza Śródziemnego. Roztaczają się z niego przepiękne widoki.

Mirador del Castillo (Balcón del Mediterráneo), punkt widokowy w kurorcie Benidorm na Costa Blanca

TROnATOPROVInCIALTURISMOCOSTAbLAnCA

 

CZEKOLADOWE MIASTECZKO

Nieduża, ok. 35-tysięczna Villajoyosa (La Vila Joiosa), podobnie jak mnóstwo nadmorskich miejscowości na Białym Wybrzeżu, słynie z malowniczych plaż i niezmiernie kolorowych domów. Jednak to nie wszystko, co czeka w niej na turystów. Największy jej atut stanowi… czekolada. W mieście działa kilka fabryk tego słodkiego smakołyku. Z myślą o zwiedzających stworzony został specjalny czekoladowy szlak. Chętni (których nie brakuje) mogą brać udział w warsztatach i wykonać własny przysmak z czekolady.

 

IBERYJSKA ATMOSFERA

Nieoficjalna stolica regionu Costa Blanca – ponad 330-tysięczne Alicante (Alacant) – jest miastem na wskroś hiszpańskim. Aby się o tym przekonać, wystarczy przejść się wspaniałą, obsadzoną palmami promenadą (Explanada de España lub Paseo de la Explanada), która ciągnie się wzdłuż miejskiej plaży i portu, albo wieczorem wybrać się na spacer położoną w centrum popularną aleją (Rambla de Méndez Núñez, La Rambla). Warto udać się również na 169-metrowe wzgórze Benacantil, żeby spojrzeć z góry na zatokę i odwiedzić Zamek św. Barbary (Castillo de Santa Bárbara). Poza tym można tu bez pośpiechu wędrować wąskimi uliczkami z białymi domami, które zdobią wzorzyste płytki azulejos i donice pełne kolorowych kwiatów. Do miasta polecam zawitać zwłaszcza w czerwcu (w okolicy nocy świętojańskiej, z 23 na 24 czerwca), kiedy odbywa się kilkudniowy, widowiskowy festiwal Hogueras de San Juan (Fogueres de Sant Joan).

 

PALMOWY GAJ

Nieopodal Alicante znajduje się największy w Europie gaj palm daktylowych (Palmeral de Elche lub Huertos de Palmeras de Elche), wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To właśnie jemu zawdzięcza swoją popularność Elche (Elx). Do dziś w granicach miasta zachowało się powyżej 200 tys. daktylowców (wśród nich są nawet okazy ponad 300-letnie). Poza palmami daktylowymi na tym samym obszarze rosną także pomarańcze, cytryny i granatowce. 

 

Drugim tutejszym skarbem jest Misterium z Elche (Misterio de Elche, Misteri d’Elx). To średniowieczne przedstawienie teatralne ku czci Matki Boskiej było pierwszym zjawiskiem z Hiszpanii uznanym przez UNESCO za arcydzieło ustnego i niematerialnego dziedzictwa ludzkości (potem trafiło na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Spektakl odbywa się co roku 14 i 15 sierpnia w Bazylice św. Marii (Basílica de Santa María) i opowiada o zaśnięciu (śmierci), wniebowzięciu i koronacji matki Chrystusa. Z kolei miłośnicy zabytków powinni zobaczyć XV-wieczny Pałac Altamira (Palacio de Altamira), w którym obecnie mieści się muzeum (Museo Arqueológico y de Historia de Elche – MAHE), i łaźnie arabskie.

 

TAJEMNICZA WYSPA

Jakieś 22 km od Alicante leży wyspa Tabarca (Isla de Tabarca lub Nova Tabarca). Ma ona zaledwie 1,8 km długości i 450 m szerokości. Jej wschodnia część zachowała swój naturalny charakter – znajdują się w niej lęgowiska ptaków i latarnia morska pochodząca z połowy XIX stulecia (Faro de Tabarca). Na zachodzie Tabarki powstało otoczone murem miasteczko. Żyje w nim ok. 60 osób. W rodzinnych restauracjach serwuje się tu przepyszne dania rybne. Na wyspę można dotrzeć ze zorganizowaną wycieczką z miast Alicante lub Santa Pola.

 

W historii tego ostatniego dużą rolę odegrali piraci. To właśnie Tabarca była ich bazą wypadową. Dlatego w mieście natkniemy się na różne ślady z czasów działalności korsarzy. W celu obrony przed pirackimi atakami w XVI w. wzniesiono w tym miejscu zamek – Castillo-Fortaleza de Santa Pola. Dziś w murach twierdzy funkcjonuje m.in. Muzeum Morza (Museo del Mar) przedstawiające jego znaczenie w dziejach miasta. Oprócz tego do tutejszych atrakcji należą Akwarium Miejskie (Aquàrium Municipal), statek muzealny (Barco-Museo Esteban González), Parque Natural de las Salinas de Santa Pola, dawne wieże strażnicze, a także pozostałości po rzymskim porcie (Portus Ilicitanus).

S Jachty i łodzie cumujące w niewielkiej zatoczce na Tabarce, tuż koło jej piaszczystej plaży

© PATROnATOPROVInCIALTURISMOCOSTAbLAnCA

 

MORZE I SÓL

Imponująca promenada, piękne i czyste plaże (oznaczone Błękitną Flagą), ponad 100 barów nocnych, port rybacki, ale przede wszystkim dwie słone laguny (Lagunas de La Mata y Torrevieja) – tym przyciąga w swoje progi Torrevieja. Bywa ona nazywana miastem morza i soli, gdyż jest jednym z największych w Europie producentów tego białego złota. Najciekawsze atrakcje okolicy leżą wzdłuż trzech tras turystycznych, które zostały tu wyznaczone (Szlaku Natury – Ruta Natura, Szlaku Morskiego – Ruta Marinera, Szlaku Solnego – Ruta Salinera). Torrevieja to również nietypowe placówki muzealne. Warto wśród nich wymienić Muzeum Wielkiego Tygodnia (Museo de la Semana Santa „Tomás Valcárcel Deza”) czy też Muzeum Szopek Betlejemskich (Museo de Belenes). 

 

Pobliskie plaże są szerokie i piaszczyste, idealne dla osób, które marzą o błogim relaksie. Bardzo urokliwie wygląda Cala Ferris. Urody dodają zatoczce małe wydmy. Krystalicznie czysta woda skrywa morskie łąki i różne gatunki ryb, dlatego okolicę upodobali sobie nurkowie.

 

SZTUKA, NAUKA I OCEANARIUM

W trakcie pobytu na Białym Wybrzeżu nie można ominąć Walencji (Valencia, València), 800-tysięcznej stolicy wspólnoty autonomicznej o tej samej nazwie. Znajduje się w niej mnóstwo atrakcji zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Jednocześnie jest tu dużo spokojniej niż np. w Madrycie lub Barcelonie. 

 

Do charakterystycznych miejsc w Walencji należy kompleks Miasto Sztuki i Nauki (Ciudad de las Artes y las Ciencias, Ciutat de les Arts i les Ciències). W jego skład wchodzi największe w Europie oceanarium o łącznej powierzchni 110 tys. m2 (Oceanogràfic) – zebrano w nim ponad 500 gatunków zwierząt! Miasto Sztuki i Nauki powstało w dawnym dorzeczu rzeki Turii. Po powodzi w 1957 r. zmieniono jej bieg. Teraz znajdują się na tym obszarze ogrody (Jardín del Turia), skwery, parki, tereny rekreacyjne i place zabaw, które wiją się jak zielona wstążka. To fantastyczne miejsce na wypoczynek, spacer z przyjaciółmi czy uprawianie joggingu.

 

Najbardziej znany obszar zabytkowej części Walencji (Ciudad Vieja, Ciutat Vella) stanowi dzielnica El Carmen (El Carme) z klimatycznymi uliczkami oraz świetną ofertą kulinarną i kulturalną. Walenckie plaże są szerokie i pokryte piaskiem. Ze względu na czystą wodę i znakomite zaplecze gastronomiczne przyciągają osoby spragnione słońca i uwielbiające kąpiele. Leżą w pewnym oddaleniu od centrum, ale warto się na nie wybrać. Za najlepszą uchodzi blisko 2-kilometrowa Malvarrosa (Playa de la Malvarrosa).

 

SZUM FAL

W pobliżu Walencji na zainteresowanie zasługuje przepiękny Park Przyrodniczy Albufera (Parque Natural de la Albufera, Parc Natural de l’Albufera). Na jego obszarze leży zalew morski (po hiszpańsku albufera), wokół którego ciągną się aż po horyzont pola ryżowe. W parku można przemieszczać się pieszo po lądzie i małymi statkami po akwenie. Na rejs najlepiej wybrać się o zachodzie słońca. Na terenie parkowym znajdują się też piękne plaże: El Saler, La Garrofera i La Devesa.

 

W prowincji Walencja warto odwiedzić także Sagunto (Sagunt). Miasto to zostało zdobyte w 219 r. p.n.e. po ośmiomiesięcznym oblężeniu przez kartagińskiego wodza Hannibala (247 r. p.n.e.–183 r p.n.e.). Szczyci się ono licznymi zabytkami i malowniczym centrum historycznym. Poza tym polecam również zobaczyć średniowieczny zamek w mieście Játiva (Xàtiva).

 

COSTA CÁLIDA 

Największą atrakcję Ciepłego Wybrzeża stanowi Mar Menor, czyli wielka laguna osłonięta mierzeją o długości 22 km (La Mangą). Jej wody są bardzo ciepłe i płytkie, dlatego idealnie nadają się na uprawianie sportów wodnych, szczególnie windsurfingu. Nazwa Costa Cálida dobrze oddaje panujące tu warunki, ponieważ słońce i wysokie temperatury powietrza sprawiają, że w morzu można się kąpać przez pół roku. Rozległe i piaszczyste plaże ciągną się prawie nieprzerwanie przez 250 km, a woda jest przejrzysta i spokojna. W głębi lądu dominują tereny pustynne i górzyste. W okolicy rosną opuncje, figowce i agawy. Ciepłe Wybrzeże rozciąga się od miejscowości El Mojón (San Pedro del Pinatar) na północy po Águilas na południu. 

 

RZYMSKIE RUINY

Costa Cálida nie może poszczycić się taką liczbą zabytków jak pozostałe opisywane przeze mnie wybrzeża. Jednak i na nim znajduje się co najmniej kilka bardzo interesujących miejsc. Zalicza się do nich założona jeszcze przez Fenicjan 220-tysięczna dzisiaj Kartagena (Cartagena) z pozostałościami z czasów rzymskich, do których należy teatr wzniesiony między 5 a 1 r. p.n.e. Poza tym warto zwiedzić historyczne centrum ze średniowieczną zabudową, wychodzące na port. Pełno tutaj barów i kawiarni. 

 

Stolicą położonej w tej części Hiszpanii wspólnoty autonomicznej Murcja jest 450-tysięczne miasto o tej samej nazwie. Znajdują się w nim m.in. eklektyczny gmach Real Casino de Murcia (Casino de Murcia) i Katedra (Catedral de Murcia). Leżąca w głębi lądu Lorca przyciąga wspaniałymi średniowiecznymi fortyfikacjami, kościołami i willami z czasów rzymskich. W miasteczku Mula, usytuowanym między Murcją i miejscowością Caravaca de la Cruz, wznosi się zamek markiza de los Vélez z pierwszej połowy XVI stulecia (Castillo de los Vélez). Są tu też źródła wód leczniczych. Wspomniana Caravaca de la Cruz to ważny ośrodek religijny – jedno z pięciu świętych miast katolickich, obok Rzymu, Jerozolimy, Santiago de Compostela i Santo Toribio de Liébana. 

 

KURORTY MAR MENOR

Mar Menor oddziela od morza mierzeja La Manga. W okolicach laguny znajduje się wiele miejscowości wypoczynkowych, np. Santiago de la Ribera, Los Alcázares i La Manga del Mar Menor. Na wczasowiczów czekają tutaj liczne apartamenty i hotele oraz infrastruktura odpowiednia do uprawiania sportów wodnych.

 

Na północy leży Parque Regional Las Salinas y Arenales de San Pedro del Pinatar. Bramę wjazdową do parku stanowi dawna wioska rybacka San Pedro del Pinatar, dzisiaj popularna miejscowość wypoczynkowa. Na okolicznych podmokłych terenach i słonych lagunach spotyka się tysiące ptaków, a wśród nich flamingi różowe. W położonej w pobliżu miejscowości Lo Pagán można zażywać leczniczych kąpieli błotnych.

 

Ten malowniczy zakątek Hiszpanii upodobali sobie szukający nowego domu obcokrajowcy. Osiedlają się w nim głównie Brytyjczycy, Niemcy i Skandynawowie, ale coraz częściej sprowadzają się tu także Polacy. Przyciągają ich urokliwe plaże i łagodny klimat.

 

COSTA TROPICAL

Tropikalne Wybrzeże swoją nazwę zawdzięcza m.in. uprawianym w tym rejonie owocom, takim jak np. czerymoja (flaszowiec peruwiański), mango, awokado, papaja, gujawa (gruszla) czy banany. Bujna roślinność, błękitne morze i niebo oraz majestatyczne szczyty pobliskich gór tworzą tutaj zapierające dech w piersiach widoki. W regionie znajduje się ponad 100 szerokich plaż z jasnym, miękkim piaskiem, wśród których można znaleźć bardziej kameralne miejsca ukryte w zatoczkach. U podnóży zaśnieżonego pasma górskiego Sierra Nevada leży zjawiskowa, magiczna Grenada (hiszp. Granada).

 

PODWODNY ŚWIAT

Na zainteresowanie na Tropikalnym Wybrzeżu zasługuje miejscowość La Herradura położona na północny zachód od cypla Mona (Punta de la Mona). Miłośników żeglarstwa z pewnością oczaruje usytuowany we wschodniej części tego ostatniego port jachtowy – Marina del Este, znany też pod nazwą Puerto de Punta de la Mona. W okolicy spotkać można amatorów sportów wodnych, szczególnie żeglarstwa i nurkowania. W morzu kryje się tu wspaniały świat. Warto odwiedzić również miejscowość Salobreña z arabskim zamkiem i piękną plażą, plantacje trzciny cukrowej oraz tętniący życiem, klimatyczny kurort Almuñécar, zwany sexi miasteczkiem, bo na jego dzisiejszym terenie powstała pod koniec IX w. p.n.e. ważna kolonia fenicka Sexi (Secks, Sexs, Eks lub Ex). Góruje nad nim potężna forteca – Castillo de San Miguel. Poza tym do najbardziej znanych centrów turystycznych Costa Tropical (w Hiszpanii spotkamy się także z określeniem Costa Granadina) zaliczają się Castell de Ferro (z warownym zamkiem z czasów mauretańskich), La Rábita, Motril czy Torrenueva Costa.

Arabski zamek na skale w miejscowości Salobreña

© PATROnATOPROVInCIALDETURISMODEGRAnADA

BAŚNIOWY PAŁAC

Symbolem 230-tysięcznej Grenady jest niewątpliwie twierdza Alhambra sąsiadująca z letnim pałacem z ogrodami Generalife. Oba obiekty trafiły na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Fortecę wznieśli w XIII w. i rozbudowywali w kolejnym stuleciu Maurowie. Czerwone mury skrywają misternie zdobione wnętrza. Równie niesamowicie prezentuje się kompleks Generalife, który zachwyca wspaniałymi ogrodowymi aranżacjami.

 

Pod ochroną organizacji UNESCO znajduje się jeszcze jeden skarb Grenady – dawna arabska dzielnica Albaicín (Albayzín), której zabudowania położone są na łagodnie opadającym zboczu wzgórza. Niezwykłego uroku dodają jej wąskie uliczki, targowiska i herbaciarnie. W mieście polecam także zobaczyć przepiękną XVI-wieczną Katedrę (Catedral de Granada). 

 

COSTA DE ALMERÍA 

W krajobrazie Wybrzeża Almeríi wyróżnia się zapierający dech w piersiach Parque Natural Cabo de Gata-Níjar. Gdy przemierza się tutejsze kręte drogi prowadzące przez górzysto-pustynne tereny i spogląda na leżące w dole morze, można zapomnieć o całym świecie. Ze względu na rozmaite formacje skalne oraz afrykańską faunę i florę nietrudno jednak poczuć się zdezorientowanym. W niejednym turyście budzą się wątpliwości, czy wciąż jeszcze jest w Europie, czy już w Afryce.

 

RYSUNKI W JASKINI

Costa de Almería z pewnością spodoba się osobom lubiącym spędzać czas w otoczeniu przyrody. W trakcie wyprawy przez Przylądek Kota (Cabo de Gata) można podziwiać spektakularne widoki i egzotyczną roślinność. Krajobraz urozmaicają agawy, kaktusy i palmy. Poza tym spotyka się tu liczne ptaki, np. orły, rybołowy, perkozy, flamingi i czaple.

 

W Parku Przyrodniczym Sierra María-Los Vélez (Parque Natural Sierra María-Los Vélez) znajduje się słynna jaskinia Los Letreros. Obejrzymy w niej malowidła ścienne z epoki neolitu. Wraz z innymi obiektami z Hiszpanii umieszczono je w 1998 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO jako Sztukę Naskalną z Basenu Morza Śródziemnego na Półwyspie Iberyjskim. Kto chce poczuć dreszczyk emocji, powinien wybrać się na potężny stratowulkan Cerro del Hoyazo (230 m n.p.m.) w paśmie Sierra Alhamilla, usytuowany ok. 3 km na wschód od malowniczego miasta Níjar.

 

COŚ DLA KAŻDEGO

Do najpopularniejszych miejscowości regionu należy Vera. Jej renesansowa i barokowa zabudowa, plaże oraz park wodny (Aquavera) przyciągają turystów każdego roku. Popularnością cieszy się również blisko 100-tysięczny kurort Roquetas de Mar położony nad piaszczystym brzegiem, ze wspaniałym zamkiem z końca XVI stulecia (Castillo de Santa Ana lub Castillo de Las Roquetas). Wczasowiczom preferującym bardziej kameralną atmosferę spodoba się niewielka miejscowość Garrucha. To fantastyczne miejsce na rodzinne wakacje.

 

DZIKI ZACHÓD

W okolicach Almeríi koniecznie trzeba odwiedzić pustynię Tabernas. Jej krajobrazy w latach 60. XX w. zachwyciły włoskiego reżysera Sergia Leone (1929–1989), który zaczął kręcić w Andaluzji słynne spaghetti westerny. Swoją karierę zaczynali tutaj kompozytor Ennio Morricone i aktor Clint Eastwood. Dziś działa w tym rejonie park tematyczny Oasys MiniHollywood. Z kolei w 200-tysięcznej Almeríi John Lennon napisał w 1966 r. jedną z najbardziej znanych piosenek The Beatles Strawberry Fields Forever. W miejscowym muzeum kinematografii (Casa del Cine) można zobaczyć zajmowany przez niego pokój i wannę, w której miał ułożyć tekst utworu.

 

NA URLOP LUB NA DŁUŻEJ

Gdy w jakimś miejscu pogoda rozpieszcza, nad głową przez większą część roku ma się błękit nieba, nieopodal słychać szum fal ciepłego morza, a kuchnia kusi pysznościami, chciałoby się w nim pozostać na dłużej lub wracać do niego w każdej możliwej chwili. Nic więc dziwnego, że coraz więcej Polaków decyduje się na zakup nieruchomości w Hiszpanii. Dużą zachętą do tego jest również rosnąca liczba połączeń lotniczych między Polską a Półwyspem Iberyjskim. Samolotem dotrzemy z naszego kraju do wielu hiszpańskich miast.

Rynek nieruchomości w Hiszpanii obfituje w oferty, zatem mamy w czym wybierać. Wybrzeże leżące na południe od Walencji nadal należy do najtańszych regionów pod tym względem. Popularne wśród Polaków są takie miejscowości jak Torrevieja, Orihuela, Santa Pola czy Guardamar de Segura. W okolicy dwóch pierwszych dzięki słonym lagunom panuje specyficzny mikroklimat, korzystny dla zdrowia. Bliskość morza sprawia, że można czuć się tu jak na wakacjach. Oprócz tego region charakteryzuje się dobrą infrastrukturą, a miejscowe placówki opieki zdrowotnej i szkoły są na wysokim poziomie. Warto więc pomyśleć, czy na czarującym wybrzeżu Hiszpanii nie zatrzymać się na dłużej.

Artykuły wybrane losowo

Hakuna matata – Kenia dla każdego

1212_Segera_MP2_3255_HDR.jpg

Sanktuarium dzikiej przyrody Segera Retreat w sercu płaskowyżu Laikipia

©AFRICA LINE ADVENTURE

 

Karolina Sypniewska-Wida 

www.karolinasypniewska.pl


Kto na safari wybiera się do Kenii, może mieć pewność, że czekają go najlepsze warunki do obserwowania dzikich zwierząt oraz podziwiania gigantycznych przestrzeni i krajobrazów niczym z najpiękniejszych snów. Przy okazji pozna też afrykańskie ludy i dowie się, że Masajowie uważają się za właścicieli wszystkich krów na ziemi, język żyrafy mierzy prawie pół metra, z drzewa kiełbasianego (kigelii afrykańskiej) robi się piwo, a zebra jest czarna w białe paski. Co więcej, pod względem infrastruktury turystycznej to państwo należy do najbardziej rozwiniętych w Afryce. To prawda, że turyści z całego świata przybywający każdego roku w ogromnej liczbie na ten fascynujący kontynent zmienili na dobre obraz dzisiejszego Czarnego Lądu, ale odwiedziny w objętych ochroną parkach narodowych i rezerwatach przyrody w dalszym ciągu są jedyną w swoim rodzaju atrakcją.

Więcej…

Filipiny – kraj tysięcy wysp

DARIUSZ METEL

 

<< Ten przepiękny, malowniczy kraj o powierzchni 300 tys. km2 leży w Azji Południowo-Wschodniej, na Oceanie Spokojnym. Od północy oblewają go wody cieśniny Luzon, a od północnego zachodu – Morza Południowochińskiego. Z kolei na wschodzie rozciąga się Morze Filipińskie. Na południu i południowym zachodzie natrafimy zaś na morza Celebes i Sulu. >>

W archipelagu, na którym położone są Filipiny, jest aż 7107 wysp pochodzenia wulkanicznego, z czego 880 pozostaje zamieszkanych. To jeden z najbogatszych obszarów na świecie pod względem bioróżnorodności. Okoliczne wody kryją przepiękne rafy koralowe i rzadkie gatunki egzotycznych ryb. Turystom ten kraj kojarzy się przede wszystkim z rajskimi plażami z białym piaskiem i lazurowym morzem.

 

Wzgórza Czekoladowe pokrywa gęsta trawa

© Philippine Department of Tourism/David Hettich, Tobias Hauser

 

Filipiny mają ponad 106 mln mieszkańców, niestety, nie należą do bogatych państw, ale wciąż się rozwijają. Ze względu na położenie geograficzne występują tu tajfuny. Nie zniechęca to jednak turystów, z każdym rokiem przybywa ich coraz więcej. Stolicą kraju jest Manila – jedna z największych metropolii na świecie (w granicach obszaru metropolitalnego żyje ok. 13 mln ludzi). Znajdują się w niej m.in. dzielnice biznesowe (Makati) i turystyczno-rozrywkowe (Ermita). Mimo nowoczesnego charakteru miasta nadal można natknąć się w nim na slumsy, zwłaszcza w dzielnicy Tondo.

 

KRAJ W PIGUŁCE

Przygodę z Filipinami koniecznie trzeba zacząć od mojego numeru jeden – wyspy Bohol. Leży ona w samym sercu obszaru administracyjnego Visayas. Stąd promem można dotrzeć na Camiguin, Siquijor, Cebu czy do miasta Dumaguete na Negros. Słyszałem, iż o Bohol mówi się, że to Filipiny w pigułce, ponieważ mamy tutaj wszystkiego po trochu. Na wyspie poznamy kulturę i historię kraju, odpoczniemy na piaszczystych plażach, ponurkujemy z delfinami, wybierzemy się na wycieczkę w celu obserwowania dzikich zwierząt oraz spróbujemy przepysznych, tradycyjnych filipińskich dań. Poza tym spotkamy na niej także otwartych, pomocnych i radosnych Filipińczyków.

                Warto tu udać się w okolice Wzgórz Czekoladowych. Składa się na nie ok. 1270 kopców o bardzo regularnych kształtach, porośniętych trawą. Mniej więcej 30 km na wschód od stolicy wyspy, miasta Tagbilaran, leży miejscowość Loboc. Przepływa przez nią rzeka o tej samej nazwie, po której pływają łodzie przerobione na restauracje. Uczestnicy rejsu przy lokalnej muzyce zajadają się filipińskimi przysmakami. Na pokładzie podaje się kurczaka adobo, owoce morza, ryż, przeróżne ryby, wieprzowinę i – oczywiście – owocowe desery. Jeśli łódź udaje się w głąb tropikalnego lasu, podczas zachodu słońca pasażerowie mają dużą szansę, żeby zobaczyć tysiące świetlików. Nad tą rzeką Francis Ford Coppola kręcił sceny do swojego dramatu wojennego Czas apokalipsy (1979 r.).

Pięknym miejscem jest błękitny wodospad Mag-Aso koło miasteczka Antequera. W upalne dni warto zanurzyć się w jego wodach, aby nieco się ochłodzić. Jeśli ktoś chce poczuć dreszczyk emocji, może pójść w ślady miejscowych i skoczyć na główkę z wysokiego na 10 m brzegu.

Osobom lubiącym aktywny wypoczynek spodoba się Danao Adventure Park. Do wyboru są tu takie atrakcje jak zwiedzanie jaskiń, wspinaczka po korzeniach na klifie, ślizg nad wąwozem czy skok wahadłowy. Wszystko to możliwe jest dzięki naturalnemu ukształtowaniu terenu. Poza tym od września do lutego można też popływać z rekinami wielorybimi w okolicy miasteczka Oslob na pobliskiej wyspie Cebu. Na Bohol za wielką atrakcję turystyczną uchodzi również sanktuarium wyraków filipińskich (tarsjuszy), w którym spotkamy się oko w oko z tymi jednymi z najmniejszych małpiatek na świecie.

 

SAM ŚRODEK RAJU

Na przepięknej, piaszczystej wysepce Pamilacan bungalow wynajmiemy już za równowartość 60 złotych za dobę (oczywiście, standard zakwaterowania można podnieść przy wyższej opłacie). W cenę wliczone są śniadanie, kolacja, niezliczona ilość tropikalnych owoców oraz świeżych ryb i owoców morza, takich jak ośmiornice czy krewetki. Plaża jest zupełnie bezludna. Można na niej znaleźć wspaniałe, duże, kolorowe muszle. Za atrakcję turystyczną uchodzą tutaj czarne jeżowce, które smakują jak słona ikra.

Od niedawna prąd na Pamilacan zapewniają baterie słoneczne. Niestety, ze względu na brak dostępu do wody pitnej nieliczni mieszkańcy (ok. 2 tys.) muszą przywozić ją z miasta Baclayon na wyspie Bohol. Poza bungalowami i zabudowaniami mieszkalnymi znajduje się tu też kościół, sąsiadujący z ruinami ponad 200-letniego hiszpańskiego fortu. Pamilacan to prawdziwa filipińska wieś. Wyspiarze hodują świnie, kozy, krowy, a nawet koguty. Wyspę pokrywa zielona trawa, wśród której rosną ogromne palmy.

 

PODZIEMNY ŚWIAT

W centrum wyspy Palawan leżą lasy namorzynowe i pola uprawne, na których rosną palmy kokosowe, kukurydza i ryż. Ona sama przyciąga bajecznymi krajobrazami i parkami zamieszkanymi przez dzikie zwierzęta. Wzdłuż linii brzegowej rozciągają się piaszczyste plaże oblewane krystaliczną wodą. W okolicy wyspy z całą pewnością warto udać się na nurkowanie. Widok tropikalnych raf koralowych jest nie do opisania. Inną wspaniałą rozrywką będzie tzw. island hopping. Taka wycieczka łodzią trwa cały dzień. Jej uczestnicy przemieszczają się z jednej plaży na drugą, z laguny do laguny. Po drodze koniecznie należy odwiedzić małą wioskę rybacką Sabang. To właśnie w tutejszym Parku Narodowym Rzeki Podziemnej Puerto Princesa (umieszczonym w 1999 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO) płynie podziemna rzeka (Cabayugan), która ma długość 8,2 km (do zwiedzania udostępniono ok. 1,5 km). Za wstęp do wioski trzeba zapłacić. Można to zrobić już na miejscu lub niedaleko Puerto Princesa – głównego miasta wyspy, gdzie znajduje się lotnisko. Park został okrzyknięty w 2011 r. jednym z 7 Nowych Cudów Natury.

 

KRÓLESTWO PLAŻ

Na północy Palawanu położone jest blisko 50-tysięczne miasto El Nido. Ze względu na rozbudowaną ofertę noclegów cieszy się dużą popularnością wśród turystów. Mimo to zachowało swój lokalny charakter. Nadal nie można w nim płacić kartą i działa tu tylko jeden bankomat, dlatego przed przyjazdem lepiej zaopatrzyć się w gotówkę. W pobliżu miasta leży archipelag Bacuit, znajdujący się pod ochroną jako rezerwat przyrody. Wiele przewodników turystycznych uważa go za jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie. Organizuje się na niego jednodniowe wycieczki (koszt w przeliczeniu to ok. 90 złotych), podczas których posiłek podaje się na rajskiej wysepce.

Szczególnie warto odwiedzić okoliczne plaże. Każda z nich jest nieco inna. Wąską plażę miejską w El Nido wypełniają stoliki. Trudno nie zauważyć licznych łódek, które cierpliwie czekają na turystów. Z całą pewnością nie da się tu odpocząć w ciszy i spokoju. Mimo to warto odwiedzić to miejsce, choćby po to, aby obejrzeć spektakularny zachód słońca, które chowa się za malowniczymi górami.

Corong-Corong też nie nadaje się na spokojne plażowanie. Plaża ta leży w południowej części miasta, niedaleko nowego terminalu autobusowego. Można wybrać się na nią na romantyczne spacery i drinka w jednej z nastrojowych knajpek.

Zupełnie inna jest Las Cabanas. To prawdziwa perełka wśród plaż na wyspie Palawan, idealna na leniwe wylegiwanie się na piasku, kąpiel w krystalicznie czystym morzu i długie spacery. Najlepiej odwiedzić ją rano, gdy bywa niemal pusta, a wokół panuje błoga cisza, oraz o zachodzie słońca, bo właśnie z niego słynie. Tę fenomenalną grę świateł i kolorów koniecznie trzeba zobaczyć.

Ogromną, piaszczystą plażę Duli oblewa turkusowa woda. Jej główną zaletą jest to, że turyści zbytnio jej nie oblegają. Znajdziemy tutaj za to kilka miejsc idealnych do uprawiania surfingu. Dlatego Duli warto polecić miłośnikom sportów wodnych.

Najpopularniejsza w tym rejonie Nacpan uchodzi również za najpiękniejszą. Znajduje się ona na północ od El Nido, bliżej Duli. Jest szeroka, piaszczysta, zachwyca czystą wodą. Niestety, zwykle goszczą na niej tłumy ludzi, ze względu na których zastawiono ją byle jakimi restauracjami. Dlatego można ją sobie odpuścić.

Prawdziwym rajem dla samotników będzie za to Papaya. Na tę plażę dostaniemy się jedynie drogą morską. Leży ona bardzo blisko El Nido. Ponieważ przypływa się na nią prywatną łodzią, można tu zostać tak długo, jak się pragnie.

 

Wyspa Coron koło Palawanu, z wapiennymi skałami

© Philippine Department of Tourism

 

NIEZNANY SKARB

Mało jeszcze znanym regionem Filipin są wyspy Caramoan (w regionie Bicol) rozsiane w pobliżu półwyspu o tej samej nazwie (części największej filipińskiej wyspy Luzon – ok. 110 tys. km² powierzchni). Zaczynają one jednak budzić coraz większe zainteresowanie wśród turystów. Rejon przypomina nieco El Nido, ale warto go polecić przede wszystkim z uwagi na fakt, że nie dociera tu aż tak wiele ludzi.

Caramoan potrafią zauroczyć. Zdecydowanie polecam spędzić czas na jednej ze spokojnych, białych plaż. Warto przyjrzeć się imponującym, wapiennym skałom i zanurzyć się w turkusowej wodzie, pod której powierzchnią można oglądać kolorowe morskie ryby. Tutaj z całą pewnością da się poczuć bliskość z naturą. Co ciekawe, właśnie w tej okolicy kręcono jedną z edycji amerykańskiej serii telewizyjnej Survivor.

Na Luzon wznosi się też Mayon (2463 m n.p.m.), należący do najpiękniejszych czynnych wulkanów na świecie. Jego szczyt ma kształt stożka. Można go zdobyć bez większego problemu (koszt całodniowej wyprawy z przewodnikiem wynosi 100 dolarów amerykańskich).

 

OSOBLIWA TRADYCJA

Na Filipinach za każdym razem odkryjemy coś nowego. Podczas jednej z moich licznych wycieczek w te strony miałem okazję zobaczyć, jak miejscowi obchodzą Wielkanoc.

                Mniej więcej 80 proc. Filipińczyków jest katolikami. W Wielki Czwartek w Manili rusza procesja z udziałem mężczyzn przebranych za apostołów. Kapłani odprawiają mszę Wieczerzy Pańskiej z obrzędem obmywania nóg. Następnie Filipińczycy z rodzinami i przyjaciółmi odwiedzają siedem kościołów. W takim właśnie momencie znalazłem się w filipińskiej stolicy. Atmosfera zbliżających się świąt była odczuwalna praktycznie na każdym rogu ulicy, gdzie ustawiono stoliki z figurkami Matki Boskiej i Jezusa, różańcami oraz świecami. Wokół klęczeli ludzie zanurzeni w modlitwie. Na twarzach przechodzących widniały szczere uśmiechy. Głośno rozmawiali i z radością oczekiwali zbliżającego się święta.

W Wielki Piątek, pomimo krytyki ze strony zwierzchników kościelnych, na Filipinach wciąż praktykuje się zwyczaj przybijania ochotników do krzyża. Filipińscy biskupi zaznaczają, że tradycje biczowania i krzyżowania w czasie Wielkiego Tygodnia mają korzenie w animizmie i nie są aprobowane przez Kościół katolicki. W ponad 300-tysięcznym mieście San Fernando w prowincji Pampanga na wyspie Luzon w ramach przygotowań do Wielkiego Piątku mieszkańcy na niewielkiej górze w okolicy ustawiają trzy duże krzyże (w dzielnicy San Pedro Cutud). Z tego miejsca ruszają biczujący się pokutnicy. Maszerują wąskimi uliczkami aż do centrum miasta, pod Katedrę Metropolitalną (Metropolitan Cathedral of San Fernando). W tym dniu na ogromnym placu spotyka się tłum wierzących. Oprócz nich są także ekipy telewizyjne, które przyjeżdżają z całego świata, żeby udokumentować to wydarzenie. Wokół placu stoją namioty z barami oraz punkty medyczne, w razie gdyby komuś trzeba było udzielić pomocy.

Typowy pokutnik przemierza trasę boso, trzymając w dłoniach półtorametrowy bicz, na którego końcu znajdują się krótkie, bambusowe patyczki. Biczuje się ok. 3 godz., raniąc plecy ociekające krwią. Mimo 37°C nie przerywa. Koło 13.00 do tysięcy ludzi zgromadzonych na placu w centrum miasta dołączają żołnierze, którzy prowadzą Jezusa wraz z Maryją. Zakończeniem pochodu jest ukrzyżowanie Zbawiciela – jego rolę odgrywa ochotnik. Wraz z nim zostaje ukrzyżowanych jeszcze 14 osób. Do drewnianych krzyży mocuje się metalowe dyby, wzdłuż których mocno i energicznie rozciąga się ręce pokutników. Nie jest to zwyczajne przedstawienie. Słychać krzyki wiernych i obserwujących. Podczas stawiania krzyża w pionie w tłumie rozlega się płacz, czuć wielkie poruszenie. Ludzie na nowo przeżywają mękę Jezusa.

Wielkopiątkowe ukrzyżowania pierwotnie były rytuałem katolickim, jednak na przestrzeni lat zamieniły się w spektakl, który przyciąga tysiące turystów. Choć praktyk tych Kościół nie pochwala i uważa je za wypaczenie wiary, dotychczas nie udało się położyć im kresu. To widowisko wywiera ogromne wrażenie na oglądających, bo wygląda wyjątkowo realnie. Z tego powodu na długo zapada w pamięć. Filipińska tradycja krzyżowania ochotnika nie jest długa. W latach 80. XX w. pewien Filipińczyk, Ruben Enaje, spadł z drabiny przy rusztowaniu i przeżył upadek. Uznał to za cud, postanowił więc podziękować Bogu za uratowanie mu życia. Podczas wielkopiątkowych obchodów w 1985 r. wziął ciężki drewniany krzyż na swoje barki i udał się na górę, gdzie po raz pierwszy dał się ukrzyżować. Zwyczaj trwa do dziś, a Ruben Enaje krzyżuje się co roku w Wielki Piątek, a wraz z nim ok. 20 innych osób.

Ochotnicy przybijani do drewnianych krzyży podczas corocznych obchodów Wielkiego Piątku
© Dariusz Metel

POJEDYNEK KOGUTÓW

Z kolei w mieście Puerto Princesa na Palawanie można odwiedzić wielką, profesjonalną arenę do walk kogucich. Według filipińskiej tradycji każdy mieszkaniec kraju powinien posiadać koguta. Nie chodzi tutaj o kwestie żywieniowe, ale o szacunek sąsiadów. Im lepszy ptak (champion), tym większe poważanie wśród miejscowych. Sabong, czyli walki kogutów, to prawdziwy sport. Oprócz dostarczania oczywistych emocji pozwala też zarobić. Rozgrywki są traktowane niezmiernie poważnie, za wygrany pojedynek można dostać równowartość 75 złotych. Dla Filipińczyków to naprawdę spora kwota. Walka trwa średnio kilkanaście minut – jeśli podczas pierwszych dziesięciu koguty nie zaczynają walczyć, uznawana jest za nieważną.

Zanim jednak ptak stanie na ringu, wymaga specjalnego przygotowania, tzw. uzbrojenia. Do jego nóg przymocowuje się specjalne ostrza, czyli tore, które stają się dodatkową bronią w walce. Kogut przy wyskoku zadaje cios tym ostrzem i tak pokonuje przeciwnika. Zdarzają się bardzo zaciekłe, krwawe potyczki, wtedy nawet sam sędzia, który z bliska śledzi cały pojedynek, musi uważać na swoje bezpieczeństwo.

 

Soczyście zielone tarasy ryżowe znajdujące się w Banaue na wyspie Luzon

© Philippine Department of Tourism

 

POLA NA ZBOCZACH

Podczas opisywania Filipin, nie można zapomnieć o spektakularnych polach ryżowych. W trakcie podróży po tym kraju trzeba je koniecznie zobaczyć.

Jedne z nich znajdują się w okolicy Banaue (w północnej części wyspy Luzon). Zabudowania tego górskiego miasteczka skupione są praktycznie wzdłuż jednej, długiej ulicy. Na centralnym placu stoją kolorowe jeepneye, czyli zmodyfikowane modele jeepa, i mnóstwo trójkołowych rowerów. Blaszane domy nie robią wrażenia na turystach. Uwagę przyciągają liczące aż ok. 2 tys. lat, przepiękne, soczyście zielone tarasy ryżowe, które uchodzą za ósmy cud świata. Uważa się, że ludzie zbudowali je, nie używając maszyn, co czyni je wyjątkowym obiektem. Leżą na pokrytych bujną roślinnością zboczach górskich.

W prowincji Ifugao znajduje się w sumie pięć tarasów ryżowych (w Kordylierach Filipińskich – Batad i Bangaan – oba w Banaue, a także Mayoyao w Mayoyao, Hungduan w Hungduan i Nagacadan w Kiangan), które wpisano w 1995 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Widoki w ich okolicach zapierają dech w piersiach. Można tutaj podziwiać wspaniały, ok. 30-metrowy wodospad Tappiya, w którego wodach warto ochłodzić się po podróży z oddalonej o mniej więcej 30 minut drogi wioski Batad. Niestety, to malownicze miejsce jest bardzo oblegane przez turystów.

 

WISZĄCE TRUMNY

Filipiny to nie tylko rajskie plaże i turkusowa woda, ale również piękne góry. Najsłynniejszą górską miejscowością jest Sagada. Swoją popularność zawdzięcza przede wszystkim tajemniczym jaskiniom i wiszącym trumnom. Niecodzienny sposób chowania zmarłych zapoczątkowała ludność Igorot (Cordillerans), która zamieszkuje północne tereny Luzonu. Zwyczaj głosi, że każdy powinien za swojego życia własnoręcznie wykonać trumnę z jednego kawałka drewna, aby po śmierci zostać w niej pochowany. Zmarłych zawijano w koce i obwiązywano liśćmi rattanu. Rodzina i przyjaciele nieśli później tak przygotowane zwłoki pod skały. Tam owinięte ciało układano w trumnie w pozycji embrionalnej. Wierzono, że skoro człowiek w takiej pozycji przyszedł na świat, to i w tej samej powinien z niego odejść. Trumna po zamknięciu była umieszczana na wcześniej przygotowanym miejscu na skale, wnoszono ją po drabinie. Według wierzeń dzięki usytuowaniu ciała na wysokości zmarły miał bliżej do nieba. Inna hipoteza mówi, że takie nietypowe umieszczanie zwłok stanowiło nagrodę za godne życie.

Podczas wizyty w Sagadzie trzeba także zobaczyć pobliskie, połączone ze sobą jaskinie: Lumiang i Sumaguing. W pierwszej z nich również chowano zmarłych. W ciemnych, podziemnych komorach znajduje się ponad 100 drewnianych skrzyń z ciałami, które mają po kilkaset lat. Należy jednak pamiętać, że jaskinie można zwiedzać tylko z przewodnikiem. Dobrze też zabrać buty na zmianę, ponieważ w środku zbiera się dużo wody. Poza tym koniecznie trzeba wziąć ze sobą latarkę. Jaskinie są ogromne. Do wejścia prowadzą długie, strome, kamienne schody. Należy na nich bardzo uważać, aby się nie przewrócić. Stopnie są wilgotne od spadających na nie kropel wody.

Obszerna Jaskinia Pogrzebowa Lumiang (Lumiang Burial Cave) wyróżnia się ładnymi korytarzami z pojedynczymi naciekami. Podczas jej zwiedzania będziemy zmuszeni często pochylać się i przeciskać przez zwężenia. Jaskinia jest jednak całkiem łatwa do przejścia, a wędrówka po niej to przyjemność.

Sumaguing ma inny charakter korytarzy. Są one większe, zdobi je także więcej nacieków. Na samym końcu znajduje się piękna, kilkumetrowej wysokości formacja naciekowa przypominająca szeroki, zamrożony wodospad.

 

PRZYDATNE INFORMACJE

Przed wyjazdem na Filipiny warto dowiedzieć się kilku rzeczy. Bezpłatną wizę, ważną przez 30 dni, turyści otrzymują na lotnisku – pracownik wbija ją do paszportu po przylocie na miejsce (paszport musi być ważny jeszcze przynajmniej sześć miesięcy). Aby ją dostać, trzeba okazać bilet na wyjazd z Filipin (powrotny do Polski lub do innego kraju). Jeśli nie będziemy go mieć, nie zostaniemy przepuszczeni przez granicę. Największe i najważniejsze filipińskie lotnisko – Międzynarodowy Port Lotniczy Ninoy Aquino – znajduje się w rejonie Manili.

                Jako turyści możemy korzystać z polskiego prawa jazdy przez cztery tygodnie. Po ich upływie powinno się wyrobić lokalne pozwolenie na prowadzenie pojazdów. Przed wyjazdem na Filipiny nie trzeba szczepić się profilaktycznie przeciw żadnym chorobom. Jeśli wybieramy się tu w sezonie (od grudnia do maja), powinniśmy zarezerwować sobie miejsca noclegowe przed przybyciem. Poza sezonem zwykle nie ma problemów ze znalezieniem zakwaterowania już po przylocie. Do wyboru są hotele, hostele i mniej liczne obiekty typu guesthouse (domki gościnne). Zanim zdecydujemy się na jakieś miejsce, powinniśmy sprawdzić, jaki oferuje standard.

 

W DRODZE DO RAJU

Filipiny to idealne miejsce na wakacje. Podróż do tego kraju jest jak ucieczka do raju, gdzie odkrywa się nowy, nieznany świat i… samego siebie. Tutaj można wyjść poza swoją sferę komfortu, docenić piękno przyrody i wartość życia. Wycieczka na Filipiny pozwala oderwać się od rzeczywistości. Ten kraj stanowi wielką mozaikę kultur, dlatego przypadnie do gustu turystom zmęczonym popularnymi kurortami nastawionymi na europejskich urlopowiczów.

Jednak jak każde miejsce na ziemi i to również ma swoje ciemniejsze strony. Znajdziemy tu nie tylko bezludne wyspy i soczyste arbuzy. Natkniemy się także na niewyobrażalne ilości śmieci w największych miastach i spotkamy smutne spojrzenia bezdomnych dzieci śpiących na ulicy. Filipiny są piękne, ale i pełne sprzeczności. Dlatego przed wyjazdem na nie należy przemyśleć swoje nastawienie do podróży. Do tego kraju trzeba podejść świadomie, być przekonanym o tym, że chce się do niego pojechać. W wycieczce na rajskie plaże Filipin chodzi o coś głębszego niż odhaczenie kolejnego punktu z listy marzeń. To miejsce potrafi rozkochać w sobie, ale umie też zawieźć, szczególnie osoby nastawione na idealne wakacje. Jednak po kilku dniach pobytu tutaj zazwyczaj przestaje się zwracać uwagę na niedogodności. Zapomina się również o stresie, codziennym pędzie, potrzebie posiadania coraz to nowych rzeczy. Podróż po Filipinach przede wszystkim skłania do refleksji na temat życia. W tym kraju prawdziwą przyjemnością jest delektowanie się smakiem kokosa i poznawanie zwykłych, szczerych ludzi. Problemy miejscowych, takie jak brak dostępu do wody pitnej czy prądu, także wydają się bardziej realne. Po pobycie na Filipinach człowiek zaczyna się zastawiać, na czym tak naprawdę mu zależy. W Europie mamy różne udogodnienia technologiczne i możliwość kupienia butów z najnowszych kolekcji projektantów, ale czy to pomaga nam w uczeniu się szacunku do ludzi? Na Archipelagu Filipińskim można nauczyć się akceptowania innych i samego siebie oraz tego, że w życiu chodzi o coś więcej niż konsumowanie dóbr.

 

Wydanie lato-jesień 2018

DOMINIKANA TO STAN UMYSŁU

MARCIN WESOŁY

 

 FOT. DOMINICAN REPUBLIC MINISTRY OF TOURISM

<< Raj to poniekąd rzecz względna – również w Republice Dominikańskiej. W tym malowniczym zakątku świata może być bajkowo tylko gdzieniegdzie – ale za to jak bardzo! Niebiańskie Karaiby to bardziej stan umysłu. Gdy człowiek napatrzy się na zjawiskowe pejzaże, posiedzi w cieniu palmy nad brzegiem lazurowej wody, zakosztuje tropikalnych specjałów, popije koktajli na bazie rumu, odwzajemni serdeczne uśmiechy Dominikańczyków, to zechce tutaj wracać jak najczęściej… Wizyta w tym karaibskim kraju pozostawia w duszy ślad na całe życie! >>

 

Republika Dominikańska, położona na wyspie La Española (znanej w Polsce jako Haiti) na Morzu Karaibskim, to popularny kierunek podróży szczególnie wśród tych turystów, którzy raz w roku (zimą) uciekają przed niesprzyjającą pogodą we własnym kraju. Językiem urzędowym jest hiszpański i mimo iż jego tutejsza odmiana nieco różni się od wersji z Półwyspu Iberyjskiego, nie stanowi to przeszkody w komunikacji (oczywiście, dla znających go osób). Poza tym sami Dominikańczycy są niezmiernie otwarci i towarzyscy, więc naprawdę trudno się z nimi nie dogadać.

Więcej…