DANUTA SZNAJDER
<< Malta, najdalej wysunięte na południe państwo europejskie, leży niespełna 300 km od wybrzeży Afryki. O ten tajemniczy skrawek lądu walczyło wiele narodów. Liczne ślady jego burzliwej historii zachowały się do naszych czasów. To właśnie w tym kraju odnaleziono jedne z najstarszych budowli na świecie – kamienne świątynie, które zachwycają rozmachem i intrygują zarówno turystów, jak i badaczy, wciąż nieznających ich przeznaczenia. >>

Skąpany w słońcu i otulony szmaragdowozielonymi wodami Morza Śródziemnego archipelag Wysp Maltańskich był świadkiem wielu ważnych wydarzeń. W 60 r. n.e. do jego brzegów przybił św. Paweł, który zaszczepił wśród tutejszych mieszkańców chrześcijaństwo. 1505 lat później kawalerowie maltańscy stawili tu czoła osmańskiemu sułtanowi Sulejmanowi Wspaniałemu (1494–1566). Wzniesione przez nich potężne fortyfikacje i zabudowania przetrwały do dziś. Dla tego zakonu rycerskiego pracował przez trzy lata słynny włoski malarz barokowy Michelangelo Merisi da Caravaggio (1571–1610), który schronił się na gościnnej Malcie po ucieczce z Rzymu.
Maltańskie rękodzieło artystyczne, smaczne dania, doskonałe wina i barwne fiesty należą do największych atrakcji wysp. Jeśli dodamy do tego jeszcze inne ich zalety: piękne krajobrazy, wyjątkowy klimat, słoneczne plaże, rozbudowaną bazę noclegową i infrastrukturę turystyczną oraz wygodne połączenia lotnicze z portami w całej Europie, otrzymamy wymarzone miejsce na urlop dla każdego.

 

KLIMAT I PRZYRODA
Malta znajduje się w śródziemnomorskiej strefie klimatycznej, co oznacza łagodne zimy oraz gorące lata z lekkim wiatrem sirocco. Średnia temperatura powietrza waha się od 11,5°C (grudzień–luty) do 27,3°C (maj–październik). W lipcowe i sierpniowe dni przyda nam się tutaj butelka wody, okulary przeciwsłoneczne oraz dobry krem z wysokim filtrem UV i kapelusz, które ochronią nas przed poparzeniami i przegrzaniem. Opady (głównie w porze zimowej) bywają niespodziewane i gwałtowne. Warto nosić więc ze sobą lekką nieprzemakalną kurtkę. Od połowy stycznia do połowy marca zdarzają się silne i chłodne wiatry. Wilgotność powietrza sięga wtedy do 81 proc. Na ten krótki okres trzeba zaopatrzyć się w ciepłą odzież.
Sezon turystyczny na archipelagu trwa przez cały rok. Od maja do września odwiedzają go głównie amatorzy morskich i słonecznych kąpieli. Pora jesienno-zimowa sprzyja pieszym i rowerowym wycieczkom wśród maltańskich klifów i łąk, pokrywających się zielonymi kobiercami. To dobry czas również dla tych, którzy nie lubią wakacyjnego zgiełku.
Na Malcie, Gozo i Comino rośliny nie przechodzą w stan wegetacji. Jedynie w najgorętsze tygodnie lata część z nich wysycha z braku wody. W tym rejonie spotkamy ponad 1000 różnych gatunków flory, także endemicznych, oraz takich przedstawicieli fauny, jak małe ssaki (myszy, jeże, króliki), jaszczurki, kameleony, bardzo rzadko występujące i niegroźne dla człowieka węże, owady oraz ptaki. Podczas snorkelingu lub nurkowania przyjrzymy się bliżej równie interesującemu królestwu morskiemu.

 

HANDEL I WIARA
Niezmiernie gościnni i otwarci Maltańczycy chętnie wskazują drogę zagubionym turystom i wdają się z nimi w rozmowy. Aby się z nimi dogadać wystarczy znajomość kilku słów w języku angielskim bądź włoskim. Jak przystało na południowców, tutejsi wyspiarze są żywiołowi, dużo gestykulują, przekrzykują się wzajemnie i zawzięcie dyskutują o polityce, sporcie i każdym innym temacie. Kochają dobre jedzenie, wino i wieczorne grillowanie nad brzegiem morza, który latem oświetlony pochodniami tętni życiem do późnej nocy. Najwyższą wartość dla mieszkańców Malty stanowią rodzina i wiara katolicka (98 proc. populacji kraju to katolicy). W żadnym wypadku nie wolno też przerywać im świętego czasu popołudniowej sjesty.
Maltańczycy lubią się również targować. Przekonamy się o tym w wiosce rybackiej Marsaxlokk słynącej z niedzielnego targowiska nad zatoką, gdzie sprzedaje się świeże ryby i owoce morza prosto z kutra, warzywa czy wyroby rękodzielnicze, m.in. serwetki z koronki klockowej i wiele innych. W kontaktach z handlarzami warto stosować się do pewnych zasad: najpierw musimy do właściciela stoiska niezobowiązująco zagadać, potem pochwalić jego towar i na koniec uważać, żeby nie dać sobie wcisnąć więcej rzeczy, niż zamierzaliśmy od niego kupić. Samo nabrzeże zdobi mnóstwo kolorowych łodzi rybackich zwanych luzzu, których konstrukcja sięga prawdopodobnie czasów fenickich. Prezentują się one szczególnie pięknie na pamiątkowych zdjęciach.
Kultywowanie tradycji religijnych to dla mieszkańców tego kraju nieodłączny element życia. Od wczesnego lata do jesieni co weekend fajerwerki rozświetlają niebo nad kolejnymi przyozdobionymi girlandami miastami obchodzącymi święto swojego patrona. Uroczystości uświetniają procesje uliczne, muzyka i śpiewy. Wyjątkowo barwny pochód przechodzi w Wielki Piątek ulicami miejscowości Paola. Kroczą w nim starotestamentowi prorocy, żołnierze rzymscy, Poncjusz Piłat, Barabasz i inne postacie biblijne oraz mężczyźni niosący na swoich barkach potężne konstrukcje przedstawiające sceny z historii o ukrzyżowaniu Jezusa Chrystusa.

 

KAWALEROWIE MALTAŃSCY I VALLETTA
Rycerski Zakon Szpitalników św. Jana (znany jako joannici) jest jedną z najstarszych suwerennych instytucji zachodniej cywilizacji. Powstał oficjalnie w Jerozolimie w 1113 r. ze świeckiego bractwa przy Szpitalu św. Jana Chrzciciela. Na Malcie rycerze zakonni znaleźli się za sprawą cesarza rzymskiego Karola V Habsburga w 1530 r. Bronili Maltańczyków przed korsarzami, którzy nieustannie łupili wyspę i uprowadzali ludność. W 1565 r. wsławili się bohaterską walką z wojskami osmańskimi sułtana Sulejmana Wspaniałego.
Joannici uchodzili za doskonałych budowniczych i architektów. W czasie oblężenia tureckiego ich siedziba Birgu została zniszczona, więc wielki mistrz Jean Parisot de La Valette (1494–1568) zdecydował o wzniesieniu nowej w pobliżu Fortu Saint Elmo (Fortu św. Elma). Nazwano ją na jego cześć Vallettą, a zaprojektował ją Francesco Laparelli (1521–1570). To pełniące obecnie funkcję stolicy miasto zachowało do dziś charakter średniowiecznej twierdzy. W wielu zabytkowych budowlach mieszczą się teraz interesujące muzea.
Symbol potęgi zakonu stanowi Pałac Wielkich Mistrzów. Korytarze udekorowano w nim freskami przedstawiającymi sceny z historii zgromadzenia, ze ścian spoglądają podobizny przełożonych, a sale wyłożono marmurowymi posadzkami. Na miłośników sztuki i militariów czekają natomiast arcydzieła snycerzy i ogromna kolekcja broni.
Do najbardziej spektakularnych miejsc w Valletcie zalicza się Konkatedrę św. Jana. Zbudowana w latach 1573–1577 jako główna świątynia joannitów, z zewnątrz nie wyróżnia się niczym specjalnym. Jej surowa bryła nie zapowiada tego, co zobaczymy w środku. Po wejściu do wnętrza przepych barokowego wystroju wręcz przytłacza. W kościele znajduje się jedno z najsłynniejszych dzieł Caravaggia – Ścięcie św. Jana Chrzciciela (1608 r.). Spoczywają w nim także przedstawiciele najznamienitszych rodzin szlacheckich z XVI i XVII w. Inskrypcje na marmurowych płytach opisują ich losy i mężne czyny.

Valletta i zatoka Grand Harbour


W niedzielne przedpołudnia w Forcie św. Elma odbywa się pokaz historyczny z udziałem gwardii. Ubrani w barwne stroje z XVI stulecia mężczyźni z halabardami i muszkietami odgrywają sceny z życia fortu, zbiórki, ćwiczenia i potyczki z najeźdźcami. Z kolei w Górnych Ogrodach Barrakka (Upper Barrakka Gardens) tuż przed godz. 12.00 rozbrzmiewa salwa armatnia. Z tego punktu roztacza się zapierający dech w piersiach widok na całą zatokę Grand Harbour (Wielki Port) i przeciwległy brzeg z malowniczymi Trzema Miastami: Cospicuą (Bormlą), Birgu (Vittoriosą) i Sengleą (Islą).

 

MDINA I OKOLICE
O bogactwie kawalerów maltańskich świadczy też Mdina. W tym maleńkim miasteczku czas się zatrzymał. Jego okazałe mury obronne powstawały przez wieki. Ich budowę rozpoczęli Fenicjanie, po nich Rzymianie, kontynuowali ją Bizantyjczycy, Arabowie i Normanowie, a dokończyli joannici. Już sam spacer po wąskich mdińskich uliczkach przynosi niezwykłe doznania. Po drodze możemy podziwiać kolorowe balkony, dostojne drzwi z mosiężnymi kołatkami, misterne fasady budynków i wieżyczki kościołów. Warto przyjrzeć się tutaj bliżej zwłaszcza Vilhena Palace – Muzeum Historii Naturalnej, a także Palazzo Falson (Pałacowi Falson) – jednemu z najstarszych obiektów w Mdinie, którego dzieje zaczynają się w XIII stuleciu. Z Bastion Square (placu Bastionu) rozpościera się rozległa panorama środkowej Malty.

FOT. VIEWINGMALTA.COM/WILLIAM ATTARD MCCARTHY

Mdina, dawna stolica Malty, leży malowniczo na wzgórzu


Obecnie zakon na mocy umowy z rządem znów korzysta z górnej części położonego w Birgu Fort Saint Angelo (Fortu św. Anioła), który należał do niego od 1530 r. do zajęcia wyspy przez Napoleona w 1798 r. Charakterystyczna flaga z białym krzyżem maltańskim na czerwonym tle powiewa na jego szczycie jak dawniej.
Do przylegającego do Mdiny Rabatu turyści zaglądają, aby obejrzeć Katakumby św. Pawła i św. Agaty – późnorzymski kompleks podziemnych cmentarzy, używanych do IV w. n.e. (to najstarsze dowody obecności chrześcijan w tym rejonie), a także Domvs Romana – rekonstrukcję autentycznej willi rzymskiej, którą odtworzono z użyciem oryginalnych i doskonale zachowanych fragmentów budowli. Zarówno na Malcie, jak i na Gozo odkryjemy również pozostałości starożytnej cywilizacji sprzed ponad 7000 lat. W świetnym stanie dotrwały do współczesnych czasów np. kompleks megalitycznych świątyń Ġgantija czy Hypogeum Ħal Saflieni, gdzie odnaleziono słynną figurkę Śpiącej Wenus (wystawioną w National Museum of Archaeology – Narodowym Muzeum Archeologii w Valletcie).

 

NAUKA I ODPOCZYNEK
Przez 164 lata (do uzyskania niepodległości w 1964 r.) archipelag Wysp Maltańskich stanowił część brytyjskiego mocarstwa. Współcześnie uważa się go za jeden z najbardziej przyjaznych rejonów dla ludzi, którzy chcą się nauczyć angielskiego, będącego językiem urzędowym kraju (obok maltańskiego). Na wyspach Malta, Gozo i Comino mówią nim wszyscy: obsługa hotelowa, kelnerzy w restauracjach, przechodnie na ulicach. Miejscowe szkoły językowe specjalizują się w organizowaniu pobytów dla osób z wielu stron świata, w różnym wieku i na każdym poziomie zaawansowania. Oferują kursy prowadzone przez znakomicie przygotowaną kadrę (w większości native speakerów) z użyciem dobrze opracowanych materiałów i uzupełnione bogatymi zajęciami pozalekcyjnymi. Studenci zostają zakwaterowani w hotelach, apartamentach lub domach prywatnych i mają możliwość spędzania ze sobą wolnego czasu. Jak powszechnie wiadomo, najłatwiej da się nauczyć języka obcego w praktyce, używając go niemal 24 godziny na dobę. Dlatego też mnóstwo osób z całego globu uczestniczy w kursach angielskiego na Malcie.  

 

NURKOWANIE I ŻEGLARSTWO
Morze Śródziemne wokół Malty, Gozo i Comino kryje wiele bardzo atrakcyjnych miejsc dla nurków. Pasjonatów podwodnych przygód kuszą m.in. zatopione statki z II wojny światowej, celowo umieszczone na dnie wraki, jaskinie, bajeczny świat fauny morskiej, rafa koralowa oraz wyjątkowo przejrzysta (do 30 m) i ciepła woda. Liczne centra nurkowe umożliwiają zdobycie kolejnych stopni umiejętności, począwszy od podstawowego PADI Open Water Diver aż do profesjonalnego PADI Divemaster. Bez problemu zbierzemy także w okolicy doświadczonych towarzyszy na wyprawę oraz wynajmiemy łódź.

FOT. VIEWINGMALTA.COM/TED ATTARD

Skalne Lazurowe Okno u brzegów Gozo w zatoce Dwejra


Uznanie wśród miłośników nurkowania zdobyła sobie zwłaszcza zatoka Dwejra na Gozo. Głębokość pobliskiej studni Blue Hole (Błękitna Dziura) sięga 55 m. Tuż obok formacji skalnej Azure Window (Lazurowego Okna) z fantastycznego naturalnego basenu przepłyniemy podwodnym korytarzem w stronę otwartego morza.
U maltańskich brzegów cumują też często amatorzy jachtingu i żeglarstwa. Z doskonale wyposażonych przystani korzysta wielu obcokrajowców, którzy przechowują w nich swoje jachty i katamarany. Wystarczy przejść się do mariny w Portomaso lub Msidzie, aby się o tym przekonać. Dla zainteresowanych prowadzi się kursy z certyfikatem RYA (Royal Yachting Association) na wszystkich poziomach. Na wybrzeżu działa także wiele wypożyczalni jachtów, łodzi motorowych czy skuterów wodnych.

 

TURYSTYKA PIESZA I ROWEROWA
Malownicze widoki, nieduże odległości, łagodne wzniesienia i wiele atrakcyjnych przystanków po drodze zachęcają do tego, aby archipelag zwiedzać pieszo. Należy jednak wziąć pod uwagę tutejsze warunki klimatyczne, zwłaszcza wysokie temperatury w sezonie letnim. W skład niezbędnego ekwipunku piechura wchodzą butelka wody, przekąska, dobre okulary przeciwsłoneczne i czapka chroniąca przed słońcem. Wskazane jest też używanie kosmetyków z wysokim filtrem UV, żeby uniknąć ewentualnych poparzeń. Dla tak przygotowanych osób wycieczki po uroczych Wyspach Maltańskich staną się ogromną przyjemnością. Szlaki zostały bardzo dobrze opisane w przewodnikach dostępnych w punktach informacji turystycznej lub internecie. Mimo to warto zabrać ze sobą mapę. Odległość pomiędzy najdalej wysuniętymi punktami na Malcie z północy na południe wynosi ok. 27 km, zaś ze wschodu na zachód – zaledwie 14 km. Na Gozo to odpowiednio 7 i 14 km. Wszystkie trasy nadają się do zwykłych wędrówek pieszych, marszów nordic walking lub wspaniałych wycieczek rowerowych. Większość pokonamy również małym samochodem.

 

SZTUKA KULINARNA I WINO
Kuchnia maltańska wykształciła się z mieszanki śródziemnomorskich stylów. Tradycyjne dania przygotowuje się w oparciu o świeże produkty dostępne w danej porze roku. Polecam spróbować przede wszystkim pastizzi (półfrancuskie ciastko z nadzieniem twarogowym lub pastą z grochu), ryby koryfena (lampuka) z grilla, fenkaty – potrawy z królika i spaghetti, uważanej za nieoficjalne danie narodowe. Warto skusić się również na aljottę – zupę z kawałkami ryby, na bazie przecieru pomidorowego, z czosnkiem, ziołami i ryżem, czy Ħobż biż-żejt – chleb maczany w oliwie z sałatką z tuńczyka, cebuli, czosnku, pomidorów i kaparów. Dla orzeźwienia najlepiej wypić chłodny napój Kinnie.
Żaden śródziemnomorski posiłek nie jest kompletny bez odpowiedniego wina. Te maltańskie, choć mało znane w Polsce, zdobywają liczne wyróżnienia na międzynarodowych konkursach. Na Malcie i Gozo uprawia się szlachetne szczepy winorośli Cabernet sauvignon, Merlot, Syrah, Grenache, Sauvignon blanc, Chardonnay, Carignan, Chenin blanc i Muscat, a także miejscowe Ġellewża i Ghirghentina, z których produkuje się znakomite trunki o wyrafinowanym smaku. Rodzime winnice, np. Emmanuel Delicata Winemaker, Marnisi Estate, Marsovin Cellars lub Montekristo Estates, zapraszają na degustacje swoich wyśmienitych produktów. We wrześniu na obu wyspach odbywają się festiwale wina.

 

RODZINNE WAKACJE I PLENERY FILMOWE
Na Malcie wypoczną też rodziny z dziećmi. Do gustu przypadną im niewątpliwie piaszczyste lub równe kamieniste wybrzeże. Latem woda osiąga temperaturę nawet do 28°C, a samo morze wydaje się prawie gładkie, co stwarza idealne warunki dla najmłodszych. Na większych plażach można wypożyczyć leżaki i parasole. Za najładniejsze uchodzą Golden Bay, Mellieha Bay, Paradise Bay i Balluta Bay. Nie wolno – oczywiście – zapominać o podstawowych zasadach bezpiecznego opalania: nasze pociechy powinniśmy nasmarować kremem z filtrem UV 50, a ich głowy chronić czapkami. Zaleca się także nie wygrzewać się na słońcu w godz. 11.00–15.00.
Dzieci uwielbiają kompleks basenowy Splash & Fun Water Park w Baħar iċ-Ċagħaq (otwarty w tym roku od 17 maja), przylegający do Mediterraneo Marine Park, w którym odbywają się m.in. pokazy papug i uchatek oraz sesje pływania z delfinami. Atrakcją będzie też dla nich na pewno wycieczka do The Limestone Heritage Park and Gardens w Siġġiewi, gdzie audiowizualne prezentacje przedstawiają historię i kulturę regionu. Wizyta w fabryce klocków Playmobil (Playmobil FunPark) w Ħal Far również zapadnie im na długo w pamięci. Poza tym do wyboru mamy jeszcze rejs statkiem do szmaragdowej cieśniny Blue Lagoon (Błękitna Laguna) między wyspami Comino i Cominotto albo wyprawę dookoła Malty piętrowym autobusem.

FOT. VIEWINGMALTA.COM/YUJI TERAI

Na Błękitną Lagunę koło Comino dostaniemy się tylko łodzią


Piękno archipelagu doceniają nie tylko turyści, lecz także znani reżyserzy. Kręcono na nim m.in. sceny do filmów Aleksander, Asterix i Obelix: Misja Kleopatra, Hrabia Monte Christo, Starcie tytanów, Gladiator czy Troja. Trzeba przyznać, że niezmiernie fotogeniczne maltańskie krajobrazy oczarowują przybyszów z taką mocą, że często pragną oni zostać wśród nich choć chwilę dłużej.

Artykuły wybrane losowo

SKARBY SRI LANKI

ALINA WOŹNIAK

 

<< Ogromne bogactwo tropikalnej przyrody, ziół i przypraw, bezcenne pamiątki przeszłości, kamienie szlachetne i wyśmienita herbata – wszystko to znajdziemy na niewielkiej wyspie, która niczym łza opada z Półwyspu Indyjskiego. A powitają nas na niej ludzie, którym spokoju ducha może pozazdrościć każdy Europejczyk. >>

  FOT. SRI LANKA TOURISM

Mimo iż położona na wyspie Cejlon Sri Lanka ma zaledwie ok. 65,6 tys. km2, to jest ogromnie zróżnicowana, pulsuje kolorami, a krajobrazy zmieniają się tu jak w kalejdoskopie: od wiecznie zielonych lasów po góry wysokie jak Tatry, suche równiny, malownicze rzeki i wodospady, laguny, plantacje herbaty i tropikalnych owoców oraz skąpane w słońcu, długie i piaszczyste plaże z rozwiniętą infrastrukturą turystyczną. To prawdziwie rajski zakątek dla spragnionych błogiego leniuchowania, kontaktu z dziewiczą naturą i wspaniałymi zabytkami. Aż 8 tutejszych obiektów znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO – starożytne miasta Polonnaruwa, Sigiriya, Anuradhapura i Kandy, Rezerwat Leśny Sinharaja, Stare Miasto Galle i jego fortyfikacje, buddyjska Złota Świątynia Dambulla i Płaskowyż Centralny.

Więcej…

Dolce Vita w Toskanii

PAWEŁ PAKIEŁA

 

 FOT. ISOLADELBA.CA

Od czasów Etrusków poprzez panowanie rzymskie aż do renesansu, jak się powszechnie uważa, największą na świecie skarbnicą dzieł sztuki jest położona w środkowych Włoszech historyczna kraina –Toskania. Zgromadzono tu niezwykłe malowidła, rzeźby, freski czy arcydzieła architektoniczne. Można wymienić jednak więcej powodów, dla których warto przyjechać do tego magicznego miejsca. Tym, co przyciąga tutaj ludzi, jest również ciepły, śródziemnomorski klimat oraz sielskie i malownicze krajobrazy, które pozwalają odpocząć od miejskiego gwaru. Smakosze wina znajdą w tym regionie urocze restauracje z prostym, lecz smacznym jedzeniem i dużym wyborem szlachetnych trunków z miejscowych winnic. Amatorzy wycieczek pieszych i rowerowych mogą cieszyć się licznymi trasami, z kolei spragnieni kąpieli słonecznych wypoczywać na piaszczystych plażach. Nic dziwnego, że Toskania stała się tłem dla wielu filmów i książek skutecznie zachęcających do odwiedzenia tego niezwykłego miejsca.

Więcej…

Poczuć radość życia na Filipinach

kayaking_in_pangulasian.jpg

Wyspa Pangulasian – wycieczka kajakiem

©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM


MARTA DUCZMAN

MICHAŁ KĘPA

www.ducziwdrodze.pl


Pełna magii Republika Filipin leży w Azji Południowo-Wschodniej. Swoimi granicami obejmuje aż 7107 wysp. Niespełna połowa z nich ma własną nazwę, a zaledwie kilkaset jest zamieszkałych. Oblewają je wody Oceanu Spokojnego i mórz Sulu, Celebes, Południowochińskiego i Filipińskiego. 


ChocolateHills-3.jpg

Wzgórza Czekoladowe leżą na terenie gmin Carmen, Batuan i Sagbayan 

©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM


Powierzchnia wszystkich lądów w Archipelagu Filipińskim wynosi ok. 300 tys. km2,czyli nieco mniej niż terytorium Polski. Wydzielono tu 3 główne obszary geograficzne: Luzon, Visayas (Visayan) i Mindanao. Największą wyspę stanowi Luzon, która ma niemal 110 tys. km² i 50 mln ludności. Populacja kraju liczy ponad 102 mln mieszkańców, co sprawia, że znajduje się on na 12. miejscu wśród najbardziej zaludnionych państw na świecie. 


Filipiny to kraina niezmiernie różnorodna pod względem geograficznym i kulturowym. Dostrzeżemy w niej wyraźne wpływy kolonizatorów. Przybyli tu w XVI w. Hiszpanie zaszczepili na wyspach chrześcijaństwo. Dziś ok. 80 proc. Filipińczyków jest katolikami.


Krótka historia

north_luzon_38_midres.jpg

Vigan to najlepiej zachowane hiszpańskie miasto kolonialne w Azji 

©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM/DAVID HETTICH, TOBIAS HAUSER


Ludzie zamieszkiwali Archipelag Filipiński prawdopodobnie już ponad 50 tys. lat temu. W późniejszym okresie docierali w te strony m.in. przybysze z Półwyspu Arabskiego, dzisiejszych Chin, Tajwanu i Indii. Europejczycy pojawili się na wyspach wraz z Ferdynandem Magellanem (1480–1521) w 1521 r. Portugalski żeglarz i odkrywca, służący Hiszpanom, przyłączył je wtedy do hiszpańskiego imperium. Kolonizację Filipin rozpoczął jednak tak naprawdę dopiero w 1565 r. Miguel López de Legazpi (ok. 1503–1572), który zbudował pierwszą osadę – Villa de San Miguel, przemianowaną potem na Cebu. Następnie w 1571 r. założył dzisiejszą Manilę, ówczesną stolicę Hiszpańskich Indii Wschodnich (aż do 1898 r.).


W 1896 r. Filipińczycy wzniecili powstanie narodowe i 12 czerwca 1898 r. ogłosili niepodległość. Radość z wolności nie trwała zbyt długo. W tym czasie rozgrywała się wojna amerykańsko-hiszpańska, trwająca od 25 kwietnia do 12 sierpnia 1898 r. Ponieważ Hiszpanie ponieśli w niej klęskę, na mocy traktatu paryskiego z 10 grudnia 1898 r. Filipiny włączono do terytoriów Stanów Zjednoczonych. 8 grudnia 1941 r., po ataku na amerykańską bazę Pearl Harbor na Hawajach, armia japońska dokonała udanej inwazji na archipelag. Po przegranej w bitwie o Midway w czerwcu 1942 r. Japończycy zaczęli jednak tracić powoli zagarnięte tereny. Ostatecznie 4 lipca 1946 r. Filipińczycy podpisali z Amerykanami traktat w Manili, w wyniku którego proklamowana została niepodległa Republika Filipin. Pierwszym jej prezydentem był Manuel Róxas (1892–1948).


Przyjaźni wyspiarze

Kadayawan_Festival_2.jpg

Trzeci tydzień sierpnia to czas Festiwalu Kadayawan w mieście Davao

©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM


Filipiński (filipino) bazuje na języku tagalskim (tagalog). Oprócz tego istnieje tutaj mniej więcej 175 innych lokalnych języków i dialektów (w zależności od zasad klasyfikacji). W niektórych częściach Filipin wciąż usłyszymy ludzi mówiących po hiszpańsku. Angielski (drugi urzędowy język kraju obok filipińskiego) jest powszechnie używany w urzędach, szkołach i innych miejscach publicznych. Dlatego przed podróżą w te strony nie trzeba się obawiać problemów związanych z porozumiewaniem się z mieszkańcami.


Termin Filipino pierwotnie oznaczał „człowieka o hiszpańskim pochodzeniu urodzonego na Filipinach”. Żyjący obecnie na archipelagu naród stanowi potomków ludów austronezyjskich, Chińczyków, Hindusów, Hiszpanów, Japończyków, Amerykanów i Arabów. Wyspiarze charakteryzują się pogodnym usposobieniem, otwartością, życzliwością i serdecznością. Między sobą często używają zwrotów Madame i Sir. Podczas wizyty na Filipinach możemy zostać zaproszeni do gry w koszykówkę czy badmintona, a także do wspólnego biesiadowania. W wioskach i na mniejszych wyspach, szczególnie pod sklepikami zwanymi sari-sari, miejscowi chętnie częstują turystów lokalnym trunkiem tuba lub bahalina. To nic innego jak samogon, tyle że otrzymywany z palmy kokosowej. Ma on mętny brązowy kolor i bardzo charakterystyczny smak fermentującej rośliny. W niektórych regionach bywa podawany z pepsi. Takie wspólne popijanie tuby stanowi okazję do snucia opowieści o lokalnych zwyczajach i historii.


Nie sposób nie wspomnieć również o zamiłowaniu Filipińczyków do śpiewania i ich wstydliwości, która przejawia się tym, że kiedy nie potrafią odpowiedzieć na pytanie bądź czegoś nie wiedzą, spuszczają głowę, jakby udawali, iż rozmówca zniknął. Tę pierwszą cechę także nietrudno zauważyć. Wyspiarze, czy to młodzi, czy starzy, śpiewają niemal wszędzie. Czasem kiedy ekspedientka w dużym markecie usłyszy w głośnikach ulubiony utwór, przy obsługiwaniu klientów bez żadnego skrępowania wtóruje jego wykonawcy. Jeśli odmówimy wspólnego wykonania piosenki, tłumacząc się brakiem umiejętności, Filipińczycy prawdopodobnie odpowiedzą nam, że oni sami też nie wykazują szczególnych zdolności wokalnych. Jednak tym akurat się nie przejmują, bo zwyczajnie kochają śpiewać.


„Kani tayo!”


Kuchnia filipińska jest połączeniem wpływów orientalnych, europejskich (głównie hiszpańskich) i amerykańskich. Wspólne gotowanie i spożywanie posiłków ma dla mieszkańców tego kraju duże znaczenie. Dlatego w trakcie podróży po nim warto nauczyć się zwrotu Kani tayo!, czyli „Zjedzmy coś!”, funkcjonującego jako zaproszenie do stołu. Filipińczycy kochają życie i uwielbiają to celebrować podczas różnego rodzaju zjazdów i fiest. Do charakterystycznych dań lokalnej kuchni należy m.in. podawana na zimno przystawka z surowej ryby zwana kinilaw (kilawin). Świeże mięso np. z tuńczyka miesza się z octem, limonką, imbirem, chili, cebulą i czarnym pieprzem, a następnie pozostawia na kilka godzin w lodówce. Taki przysmak przyjemnie orzeźwia w gorące dni. Najważniejszą potrawą wszelkich uroczystości i świąt jest lechón – cała świnia pieczona nad rozgrzanymi węglami do uzyskania chrupiącej skórki. Poza tym mięsa lub owoce morza smaży się także w specjalnej marynacie adobo z czosnku, octu i sosu sojowego. Przygotowane w ten sposób kalmary są niezwykle smaczne. Popularnością cieszy się również pancit kanton, czyli smażony makaron jajeczny z krewetkami, wieprzowiną i niewielką ilością warzyw takich jak marchewka, kapusta i szczypior. Z kolei kare-kare stanowi rodzaj gulaszu o intensywnym orzechowym smaku.


Co ciekawe, sieci restauracyjne typu McDonald’s czy KFC do swojego menu na Filipinach wprowadzają dania kuchni lokalnej. Nawet w takim miejscu możemy więc dostać porcję ryżu do nóżki kurczaka, makaron ze słodkim sosem pomidorowym lub ciastko z mango. Za najpopularniejszy filipiński deser uchodzi natomiast halo-halo, na które składają się schłodzone owoce chlebowca, fasola, mleko, kostki galaretki i kruszony lód. Ten specjał podaje się w wysokiej szklance z łyżką.


Typowym elementem azjatyckiej gastronomii są stoiska z jedzeniem ulicznym. W tym kraju znajdziemy na nich smażone na głębokim oleju banany, słodkie ziemniaki, jelita kaczki, papryczki chili w cieście ryżowym i empanadas, czyli duże pierogi z ciasta kukurydzianego nadziewane kapustą, marchewką, chili i mięsem. Na koniec warto jeszcze wspomnieć o pewnej ciekawostce kulinarnej z Filipin – budzącym mieszane emocje wśród Europejczyków przysmaku balut.Jest togotowane jajko z 17-dniowym zarodkiem kaczki z wyraźnie wykształconym już dziobem. Przekąsce tej przypisuje się właściwości afrodyzjaku. Kosztuje ona 20 peso filipińskich (PHP) i kupimy ją prawie na każdym rogu.


Mango i fiesta t
en pyszny filipiński owoc wpisano do Księgi rekordów Guinnessa dwa razy. W 1995 r. odmiana manila mango została uznana za najsłodszą na świecie. Z kolei w 2009 r. w mieście portowym Cagayan de Oro na wyspie Mindanao podczas lokalnej fiesty zaprezentowano okaz, który ważył aż 3,435 kg! Na Filipinach zbiera się rocznie ponad 800 tys. ton tych owoców (ok. 3,6 proc. światowej produkcji). Z uprawy mango słynie przede wszystkim Cebu. Podczas odwiedzin na niej można wybrać się na plantację i jeść je prosto z drzewa.


Wyspiarze kochają kolory. Świadczą o tym m.in. dość kiczowate malunki na jeepneyach czy barwne imprezy w poszczególnych dzielnicach (barangay, dawniej barrio). Aby poznać lokalny folklor, trzeba koniecznie wybrać się na taką potańcówkę połączoną z występami i kulinarną ucztą zakrapianą miejscowymi trunkami. Filipiny słyną też z różnokolorowych festiwali tanecznych i maskarad. Jedno z najpopularniejszych tego typu wydarzeń odbywa się w mieście Bacolod na wyspie Negros. Nosi wiele mówiącą nazwę MassKara. Ta zabawa to kilkudniowy uliczny spektakl, w którym główne role grają tańczący ludzie poubierani w eleganckie i pomysłowe kostiumy z odblaskowymi maskami.

W drodze


Do przemieszczania się po lądzie na długich i krótkich dystansach mamy na Filipinach do wyboru autobusy typu naszych PKS-ów w wersji klimatyzowanej i nieklimatyzowanej. Szybsze są wyposażone w klimatyzację minibusy, ale komfort jazdy jest w nich raczej pozorny. W rzeczywistości takim pojazdem, przeznaczonym dla 11 pasażerów, jedzie tyle osób, ile się zmieści, wraz z bagażami, np. 10-kilogramowym workiem ryżu lub żywym inwentarzem w postaci kurczaków w pudełku. Kolejny popularny środek transportu publicznego stanowią jeepneye, czyli stare przedłużane jeepy, które zostały na wyspach po Amerykanach. Na pace takiego samochodu terenowego po obu stronach znajdują się ławki dla podróżujących. Karoserię aut zdobią charakterystyczne różnobarwne malunki, często pojawiają się na nich postaci Matki Boskiej albo Jezusa. Ciekawie prezentuje się również trycykl. To motocykl z domontowanym z boku wózkiem. Choć wygląda na dwuosobowy i niejednokrotnie ciężko wsiąść do niego przeciętnemu Europejczykowi, przewozi czasem kilkoro Filipińczyków i ich bagaże. Trycyklem nazywa się też rower typu BMX z zamocowanym koszem na pasażerów i parasolem ogrodowym. Rzadko ma on normalny hamulec, przeważnie kierowca zwalnia za pomocą naciśnięcia klapkiem na oponę. Interesujące rozwiązanie stanowi także taksówka motocyklowa habel-habel. Można podróżować nią tylko z kierowcą lub w większym towarzystwie. 


Do pokonywania odległości między wyspami służą wolne, ale tanie promy, trochę droższe szybkie łodzie (fast boats) oraz tradycyjne filipińskie banki (banca). Te ostatnie wyglądają jak duże pająki wodne, ponieważ do ich wąskich kadłubów przyczepia się długie bambusowe stabilizatory, które zapobiegają wywróceniu się. Jeśli wybierzemy lokalne środki transportu, na pewno czeka nas wiele niesamowitych przeżyć.


Sport dla odważnych


Za nieodłączną część kultury filipińskiej uchodzą walki kogutów. Mimo iż są krwawe i brutalne, odbywają się całkowicie legalnie. To lokalna forma hazardu. Arena, na której walczą ptaki przypomina ring bokserski. Koguty dzieli się na trzy kategorie wiekowe: 0–9 miesięcy, 9–20 miesięcy i powyżej 20 miesięcy. Standardowy trening przed walką trwa 21 dni. Zaczyna się o godz. 3.00 rano przy silnym oświetleniu. Taki zabieg ma na celu oswoić ptaka ze światłem, które pada na niego na arenie. Kogut wykonuje różne ćwiczenia wzmacniające jego mięśnie, skrzydła i pazury. Po 7 dniach treningów w nagrodę właściciel podsuwa mu kurę. Dzięki kopulacji w koguciej krwi wzrasta poziom testosteronu. Poza tym wpływa ona też pozytywnie na rozwój muskulatury. W czasie ćwiczeń ptak dostaje suplementy diety, specjalne jedzenie oraz witaminy i antybiotyki, a także środki na rozbudowę masy mięśniowej. 


W dniu walki przed wejściem na arenę do lewej nogi koguta przywiązuje się ostrze. Z wieloletnich obserwacji wynika, że w 99 proc. przypadków pierwsze kopnięcie wykonuje on właśnie tą łapą. Za pomocą tej broni ptak zadaje śmiertelny cios swojemu rywalowi. Gdyby nie otrzymał takiego wyposażenia, starcie trwałoby znacznie dłużej. Walki kogutów są ważną częścią codziennego życia wyspiarzy, dlatego jeśli mamy mocne nerwy, powinniśmy choć raz obejrzeć tego rodzaju zawody.


Wyspa cudów


Większość turystów rozpoczyna swoją podróż po Filipinach od największej ich wyspy Luzon ze stolicą Manilą i znajdującymi się w niej dwoma międzynarodowymi lotniskami – Ninoy Aquino International Airport i Clark International Airport. W pobliżu miasta, w prowincji Batangas wznosi się czynny wulkan Taal (311 m n.p.m.). Ostatnio wybuchł w 1977 r., lecz od 1991 r. pozostaje wciąż aktywny i raz na jakiś czas daje o sobie znać lekkimi wstrząsami ziemi i bulgotaniem wydobywającym się z krateru. Wygląda jednak wyjątkowo malowniczo. Jego stożek wystaje nad spokojną taflę oblewającego go jeziora Taal. To widok zapierający dech w piersiach.


Na Luzon ujrzymy także uznawane za ósmy cud świata, liczące sobie ok. 2 tys. lat, przepiękne tarasowe pola ryżowe Kordylierów Filipińskich, położone w prowincji Ifugao. Leżą one na wysokości mniej więcej 1500 m n.p.m. W 1995 r. zostały wpisane na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.


W górskim regionie (Mountain Province) znajduje się też miasteczko Sagada. W tej urokliwej miejscowości o przyjemnym chłodnym klimacie zobaczymy słynne wiszące trumny. Najpopularniejsze miejsce do ich oglądania stanowią Echo Valley i jaskinia Lumiang Burial. Przyczepione do wapiennych skał skrzynie są pozostałością po dawnej formie pochówku sprzed 500 lat. Razem z przewodnikiem można udać się z Sagady na eksplorowanie okolicznych grot, atrakcyjnych ze względu na wąskie przejścia i podziemną rzekę. 


Na północno-zachodnim wybrzeżu Luzon, nad Morzem Południowochińskim, leży 50-tysięczne Vigan. To czarujące miasto z zachowaną XVI-wieczną zabudową. Jego historyczne centrum wzniesione przez hiszpańskich kolonizatorów również znalazło się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Wśród jego klimatycznych uliczek można poczuć się jak w Hiszpanii. Warto tu przejechać się dorożką, spróbować empanadas i pizzy pinakbet, odwiedzić garncarnię i tkalnię. Kinomanów zaciekawi na pewno fakt, że w tym miejscu kręcono film Urodzony 4 lipca (1989 r.) z Tomem Cruise’em w roli głównej.


Podziemna rzeka


Najdalej wysuniętą na północ częścią archipelagu są wyspy Batanes położone w bliskim sąsiedztwie Tajwanu. Ten region uchodzi za nie lada gratkę dla miłośników historii II wojny światowej, ponieważ znajdowała się w nim amerykańska baza wojskowa. Do dziś zachowała się m.in. radiostacja, a także japoński tunel. Poza tym rejon charakteryzuje się chłodniejszym klimatem i soczyście zielonym krajobrazem z klifowym wybrzeżem. 


Z Manili dolecimy np. do Puerto Princesa na niezmiernie długiej wyspie Palawan, leżącej na południowym zachodzie. Słynie ona z obszaru wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO i jednego z 7 Nowych Cudów Natury, czyli Parku Narodowego Rzeki Podziemnej Puerto Princesa (bramę do niego stanowi wioska Sabang). Umieszczona w jego nazwie rzeka (Cabayugan) płynie przez 8,2 km pod ziemią, wpada bezpośrednio do Morza Południowochińskiego i podlega pływom. Jej okolicę porasta bujna roślinność. Odkryto tutaj ok. 800 gatunków flory. Oprócz tego jaskinie krasowe i ich sąsiedztwo zamieszkują liczne pajęczaki, ssaki, gady i ptaki. To znakomite miejsce dla miłośników biologii.


Na północny wschód od Sabang znajduje się cichy i leniwy nadmorski Port Barton. Przed budową drogi ekspresowej pozwalającej dostać się z Puerto Princesa do El Nido w kilka godzin w tym mieście przyjezdni zatrzymywali się na nocleg. Wówczas przeżywało ono okres największej popularności. Obecnie pozostaje trochę zapomniane. Port Barton spodoba się jednak osobom unikającym masowej turystyki i ceniącym sobie spokój. Rozciąga się w nim piękna piaszczysta plaża. Wybierzemy się też stąd na całodniowy rejs łodzią na pobliskie malutkie wyspy połączony z oglądaniem raf koralowych i ich mieszkańców, m.in. żółwi morskich. Podczas spaceru w głąb dżungli napotkamy lokalną ludność, ujrzymy liczne małpy i zażyjemy odświeżającej kąpieli w wodach wodospadu. Kolację najlepiej zjeść tu w jednej z garkuchni.

Z kolei wspomniane wcześniej El Nido to bardzo popularna miejscowość, położona na północnym końcu Palawanu. Słynie ona z dziewiczego archipelagu Bacuit. W jego okolicach spotkamy manty, delfiny, diugonie przybrzeżne i żółwie (szylkretowe, oliwkowe, skórzaste i zielone). Miłośnicy klifów i dziewiczych lagun na pewno będą zachwyceni tutejszymi krajobrazami.


Z El Nido drogą morską dostaniemy się na wyspę Coron. Właśnie w jej pobliżu spoczywa kilka wraków japońskiej floty zaopatrzeniowej z okresu II wojny światowej. Brak silnych prądów i specyficzne ukształtowanie terenu czynią nurkowanie z licencją OWD (Open Water Diver) wokół tych jednostek wyjątkowo łatwym.


Rekiny i czary


Zarówno z Manili, jak i z Puerto Princesa, można dotrzeć samolotem na wyspę Cebu, leżącą w sercu regionu Visayas. Miasto Cebu było pierwszą osadą założoną przez hiszpańskich kolonizatorów w kwietniu 1565 r. Znajdziemy w nim kaplicę ze słynnym Krzyżem Magellana (niedaleko Bazyliki Dzieciątka Jezus) i Muzeum Sugbo (Museo Sugbo). To wspaniałe miejsce do poznawania bogatej historii tego wyspiarskiego kraju.


Osoby lubiące nieco inne wrażenia powinny wybrać się w okolice Mango Square. Rejon ten znany jest z klubów nocnych, imprez w stylu house i klubów go-go. Na ulicach spotkamy dziewczyny lub transwestytów składających niedwuznaczne propozycje.


W położonym na południe od Cebu miasteczku Oslob można popływać z rekinami wielorybimi. Te niezwykłe ryby dożywają podobno nawet 70 lat. Ich skóra o grubości do 10 cm chroni je przed najgroźniejszymi drapieżnikami. Największy odnotowany okaz miał aż 12,65 m długości i ważył ok. 21,5 tony! Choć takie fakty brzmią nieco przerażająco, zwierzęta nie stanowią zagrożenia dla człowieka. Żywią się głównie planktonem. Spotkanie oko w oko z rekinem wielorybim z pewnością będzie przeżyciem zapadającym na długo w pamięć.


U południowych wybrzeży Cebu, pomiędzy wyspami Negros i Bohol znajduje się Siquijor. Wśród Filipińczyków cieszy się złą sławą i budzi grozę. Jeśli zaprosimy kogoś miejscowego na wspólne zwiedzanie tego niewielkiego lądu (ok. 337,5 km²), prawdopodobnie zdecydowanie nam odmówi. Podobno tę wyspę zamieszkują czarownice, szamani i stworzenia o nadprzyrodzonych zdolnościach takie jak abat czy łak-łak (wak-wak, aswang). Ten ostatni według lokalnych wierzeń zjada płody z wnętrzności ciężarnej kobiety. Mimo to urokliwa i zróżnicowana Siquijor jest coraz chętniej odwiedzana przez turystów. Jeśli wypożyczymy motocykl bądź trycykl, objedziemy ją w jeden dzień. Warto udać się tutaj do kilku wodospadów. Cambugahay mają 3 poziomy, a na każdym z nich można wykąpać się w orzeźwiającej wodzie. W Sanktuarium Motyli zapoznamy się ze stopniami rozwoju tych owadów i dowiemy się, jakie ich gatunki występują w tym regionie. Na uwagę zasługują też jaskinie i puste piaszczyste plaże. 


Czekoladowa kraina


Na samym środku pobliskiej wyspy Bohol, niedaleko miejscowości Carmen leżą słynne Wzgórza Czekoladowe, czyli co najmniej ok. 1270 kopców osiągających wysokość od 30 do 120 m. W porze suchej (od lutego do maja), kiedy wszystko wokół zamiera, przybierają brązowy kolor podobny do barwy czekolady.


Także w tej części Filipin znajdziemy rezerwat uroczych małych małpek – wyraków filipińskich. Po drodze do niego warto udać się na spływ rzeką Lobok, której okolica posłużyła za plener do filmu Czas Apokalipsy (1979 r.) Francisa Forda Coppoli. Ze względu na położenie w sercu dżungli zachwyca ona widokami.


Amatorom mocnych wrażeń przypadnie do gustu propozycja przejażdżki rowerem po linie rozwieszonej na wysokości 225 m w Chocolate Hills Adventure Park. W jej trakcie z siodełka można podziwiać niesamowitą panoramę ze Wzgórzami Czekoladowymi.


Na południowy wschód od Bohol leży Camiguin. Na tym lądzie o powierzchni niemal 238 km2, zamieszkanym przez 90 tys. ludzi, wznosi się aż 7 wulkanów. Erupcje i ruchy ziemi sprawiły, że ta spektakularna wyspa jest pełna cudów i bogactw naturalnych. Ogromne wrażenie robi zatopiony cmentarz (Sunken Cemetery), a jego historia opowiedziana przez mieszkańców dodaje mu jeszcze większego uroku. Na Camiguin odkryjemy również dwa potężne wodospady – Tuasan i Katibawasan. Bije od nich przyjemny chłód i życiodajna energia. Idealnym zakończeniem dnia będzie natomiast relaksująca kąpiel w gorących źródłach Ardent u stóp wulkanu Hibok-Hibok (1332 m n.p.m.).


Jak w raju


Z większą wyspą Panay sąsiaduje maleńka Boracay. Zajmuje ona ok. 10 km2 powierzchni i szczyci się najpiękniejszą białą plażą oblewaną turkusową wodą na całych Filipinach – White Beach. Jeżeli zapytamy Filipińczyków, dokąd warto wybrać się w ich ojczyźnie, jak jeden mąż odpowiedzą, że właśnie do tej rajskiej oazy. Ten niewielki skrawek lądu został w dużej mierze opanowany przez masową turystykę, lecz jest na tyle przestronny, że można na nim spędzić spokojnie urlop. Znakomitym pomysłem będzie też rejs dookoła Boracay połączony z przystankami na snorkeling, skakanie z klifu czy zwiedzanie grot i pływanie w nich. Do miejscowych atrakcji należą również nurkowanie, wind- i kitesurfing czy lot na paralotni, a nawet… kurs bycia syreną. 


Z kolei u północno-wschodnich wybrzeży Panay rozciągają się Wyspy Olbrzymów (Islas de Gigantes), podzielone na rejon północny (Gigantes Norte) i południowy (Gigantes Sur). Ten owiany legendami obszar kusi dziewiczymi piaszczystymi plażami, pysznymi świeżymi owocami i skalnym krajobrazem. Na archipelagu warto odwiedzić przestronne jaskinie (aż 73!) i zażyć kąpieli w ich krystalicznie czystych wodach, a także wejść na latarnię morską (North Gigantes Island Lighthouse). Przede wszystkim jednak trzeba koniecznie udać się na punkt widokowy, z którego rozpościera się wspaniała panorama okolicy.


Podwodne eldorado


Filipiny znajdują się w czołówce najlepszych regionów dla nurków na świecie. Eksploracja podwodnego królestwa w tej szerokości geograficznej dostarcza niezapomnianych wrażeń. Za największy skarb archipelagu uchodzi przede wszystkim wpisany w 1993 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO Park Naturalny Raf Tubbataha (Tubbataha Reefs Natural Park), założony na południowy wschód od Puerto Princesa (Palawan) na morzu Sulu. Zajmuje on 1300 km². Ochroną objęto tutaj dziewiczą rafę koralową z przepiękną 100-metrową ścianą, rozległymi lagunami i koralowymi wysepkami. Ten region jest udostępniony do zwiedzania tylko podczas kilkudniowego nurkowego safari, które – niestety – nie należy do najtańszych.


Kolejnym idealnym miejscem dla amatorów podwodnych przygód będzie rejon Parku Naturalnego Rafy Apo (Apo Reef Natural Park), zwanej też miniaturową Tubbatahą, rozciągający się u zachodnich wybrzeży Mindoro. To drugi co do wielkości ciągły system rafowy na świecie (ok. 34 km2). Podczas nurkowania można tu spotkać rekiny, ślimaki nagoskrzelne, ryby z rodziny rogatnicowatych, manty i barakudy.


Dużą popularnością cieszą się także Moalboal na Cebu i wyspa Pescador. Wśród pobliskich miękkich ścian koralowych aż roi się od egzotycznych stworzeń, w tym żółwi morskich. Nurkowie odwiedzają również Bohol i plażę Alona na Panglao, gdzie działa wiele lokalnych baz. Z tutejszymi instruktorami udamy się na wyspę Balicasag, wokół której wznoszą się pod wodą strome stoki z koralowców zamieszkane m.in. przez ryby z gatunku karanksów, plataksy długopłetwe (Platax teira), mniejsze ślimaki nagoskrzelne czy liczne błazenki. W okolicach brzegów rajskiej Pamilacan o poranku można spotkać stada delfinów radośnie skaczących nad powierzchnię morza w promieniach wschodzącego słońca.


Nad morzem i w górach


We wschodniej części Filipin oblewanej przez wody Morza Filipińskiego, w rejonie Mindanao leży Siargao (ok. 437 km²). Dzięki tworzącym się tutaj wysokim falom, wyspa zaskarbiła sobie względy surferów z całego świata. Miejsce, gdzie powstaje słynna „Cloud 9” („Chmura 9”) co roku we wrześniu gości międzynarodowe zawody surfingowe. Oprócz tego Siargao zachwyca pięknymi piaszczystymi plażami i kolorowymi rafami koralowymi.


Na Archipelagu Filipińskim nie powinni też się nudzić wielbiciele trekkingu. Najwyższy szczyt kraju stanowi góra Apo (2954 m n.p.m.) na Mindanao, położona koło miasta Davao. Wejście na nią zajmuje 3 dni i nie należy do łatwych ze względu na ukształtowanie terenu. Po drodze trzeba pokonać skaliste obszary, omszałe lasy, duże rzeki i bagna. Jednak zapierający dech w piersiach widok z wierzchołka wynagradza wszelkie trudy.


Na uwagę zasługuje również uważany za mistyczny Obelisk Kleopatry (Cleopatras’s Needle), druga najwyższa góra Palawanu (1593 m n.p.m.). Nazwa ta pochodzi od formacji skalnej znajdującej się na szczycie. Trekking trwa 3–4 dni, a wieńczy go podziwianie wspaniałej panoramy morza Sulu i miasta Puerto Princesa.


Filipiny są na tyle różnorodne, że można na nich stale podróżować do nowych regionów i odkrywać niezwykłe miejsca. Do poznania tego archipelagu szczególnie mocno zachęcają dwie rzeczy. Nadal nie ma tutaj zbyt wielu turystów, a Polacy nie potrzebują wizy, jeśli chcą zatrzymać się w kraju na okres do 30 dni. Wystarczy, że okażą ważny jeszcze co najmniej 6 miesięcy paszport, bilet powrotny i zadeklarują posiadanie środków na pokrycie kosztów pobytu. Warto więc wyruszyć na pełen atrakcji rajski Archipelag Filipiński, żeby odnaleźć na nim prawdziwą radość życia.