PAWEŁ SKAWIŃSKI

 

<< Turcja ma tyle twarzy, ile kultur, religii i ludów mieszało się na jej terytorium. Turystów czeka tu coś więcej niż tylko błogie lenistwo na pięknych plażach. Na obszarze półwyspu Azja Mniejsza już na długo przed narodzeniem Chrystusa rozgrywały się ważne wydarzenia dla dziejów ludzkości. Dziś my sami możemy odbyć wyprawę w czasie do miejsc, o których opowiadają starożytne teksty i piszą z pasją historycy. >>

Poszukiwanie śladów z początków rozwoju chrześcijaństwa i islamu oraz pozostałości po dawnych imperiach stanowi znakomity pomysł na podróż po tym niezmiernie interesującym kraju. Zdecydowanie się na taki właśnie temat przewodni naszej wycieczki do Turcji jest gwarancją udanego urlopu.

W połowie I w. n.e. w Antiochii nad rzeką Orontes (tureckie Asi), gdzie nauczał Paweł z Tarsu, pojawił się apostoł Piotr (zwany Kefasem). Przed przybyciem reszty swoich towarzyszy z Jerozolimy nie unikał kontaktu z tutejszą wspólnotą niedawno nawróconych, ale nie przestrzegających żydowskich zwyczajów chrześcijan.

Później jednak zaczął od nich stronić, ponieważ dla większości Żydów, którzy przeszli na nową wiarę, największą ujmą na honorze i naruszeniem obyczaju było obcowanie z nieczystymi. Piotr postąpił tak z obawy przed rozłamem wśród wyznawców Chrystusa – sekty dopiero się rozwijającej, prześladowanej przez gminy żydowskie. Wywołało to sprzeciw Pawła, który w Liście do Galatów (mieszkańców starożytnej krainy w centralnej Azji Mniejszej, usytuowanej wokół dzisiejszej Ankary) tak opisał tę sytuację: Gdy następnie Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył. W ten sposób rozpoczęła się nowa era chrześcijaństwa jako religii dla wszystkich ludzi, bez względu na ich pochodzenie.

 

Głosiciel ewangelii w antiochii

Szaweł, zwany później św. Pawłem, który ośmielił się sprzeciwić apostołowi Piotrowi, opoce Kościoła, pochodził z konserwatywnej żydowskiej rodziny faryzeuszy z Tarsu – historycznego miasta położonego na południowym wybrzeżu dzisiejszej Turcji (ok. 20 km w głąb lądu od Morza Śródziemnego). W połowie I w. n.e. należało ono do Cesarstwa Rzymskiego, przeżywającego gwałtowny rozkwit gospodarczy.

            Szaweł otrzymał gruntowne wykształcenie: uczył się retoryki, łaciny i greki. Dzięki rzymskiemu obywatelstwu należał do uprzywilejowanej warstwy społecznej i mógł bez przeszkód podróżować po całym terenie imperium. Za młodu studiował Torę w Jerozolimie, był świadkiem ukamienowania św. Szczepana i stał się zagorzałym przeciwnikiem, a w końcu prześladowcą sekty chrześcijan. Ok. 35 r. n.e. Wielki Sanhedryn (najważniejsza żydowska instytucja religijna i sądownicza) wysłał go z nakazem aresztowania wyznawców Jezusa do Damaszku (obecnej stolicy Syrii). Po drodze objawił mu się jednak Chrystus. To wydarzenie stało się początkiem przemiany św. Pawła z wroga nowej wiary w jej gorliwego propagatora. Po przyjęciu chrztu zaczął głosić nauki Jezusa wśród społeczności żydowskiej, czym naraził się bardzo Żydom z Damaszku. W obawie o swoje życie uciekł więc z miasta. W końcu poznał Barnabę, który przedstawił go dwóm apostołom – Piotrowi i Jakubowi. Chrześcijanie nadal jednak mu nie ufali, ponieważ pamiętali wcześniejsze prześladowania i nie wierzyli w jego nagłe nawrócenie. Dlatego przywódcy nowej religii polecili mu udać się do rodzinnego Tarsu.

            Wkrótce Barnaba zabrał swojego protegowanego do Antiochii (obecnie południowa Turcja), gdzie znajdowała się dość liczna kolonia chrześcijan. Prawie wszyscy członkowie gminy uznawali za obowiązujące nakazy i zalecenia wywodzące się z judaizmu, jako że nowy odłam wyrósł właśnie na gruncie religii żydowskiej. Paweł nie cieszył się tu dobrą sławą, więc wykluczony z życia wspólnoty postanowił swoje przesłanie skierować do pogan. Z uwagi na to, że uchodził za świetnego mówcę i miał charyzmatyczną osobowość, szybko zyskał sobie słuchaczy, którzy tłumnie nawracali się na chrześcijaństwo. Decydującym czynnikiem mógł być zapewne także fakt, że głosił równość wszystkich członków wspólnoty bez względu na pochodzenie czy status społeczny.

            To właśnie Paweł stanął również po stronie nawróconych pogan w ich konflikcie z żydowskimi chrześcijanami, którzy uważali, że wszyscy nowi wyznawcy powinni przestrzegać zwyczajów prawa mojżeszowego (np. obrzezania czy wystrzegania się niektórych potraw). Wraz z Barnabą wziął udział w tzw. soborze jerozolimskim (ok. 49–50 r.). Postanowiono na nim utrzymać tylko niektóre zakazy, co okazało się przełomem w rozwoju nowopowstającej społeczności religijnej. Historycy są zgodni, że bez św. Pawła – misjonarza i teologa szeroko komentującego nauczanie Chrystusa w swoich słynnych listach – chrześcijaństwo nie stałoby się religią światową. Mimo iż jest on obok apostoła Piotra drugą najważniejszą osobą w panteonie świętych, to właśnie jego, a nie najukochańszego ucznia Jezusa, można uznać za postać, która odegrała znaczącą rolę w rozwoju jednego z największych systemów religijnych na ziemi.

 

Św. Paweł wśród pogan  

W południowej Turcji na potrzeby turystów i pielgrzymów wytyczono ciekawy szlak śladami św. Pawła. Biegnie on przez wybrzeże Morza Śródziemnego i pobliskie góry. Prawie 500-kilometrowa trasa zaczyna się w antycznym Perge i kończy w Yalvaç, na północny wschód od jeziora Eğirdir. Wyprawę można też rozpocząć w uroczym Aspendos. Oba szlaki łączą się w Adada – opuszczonych ruinach rzymskiego miasta. Pierwsza miejscowość – Perge, leży ok. 15 km na wschód od Antalyi (niezmiernie popularnego nadmorskiego kurortu wśród polskich wczasowiczów). Znajdziemy w niej m.in. ruiny teatru i stadionu, a także bramy rzymskie i greckie oraz ulicę z kolumnadą i nimfeum (bogato zdobioną fontanną kończącą wodociąg). Z kolei w malowniczo położonym Aspendos możemy podziwiać najlepiej zachowany wspaniały starożytny amfiteatr na 7 tys. miejsc. Szlak cieszy się dość dużą popularnością wśród turystów. Podczas wycieczki śladami apostoła z Tarsu wielu z nich wybiera noclegi nie w komfortowych hotelach, lecz pod gołym niebem lub u miejscowej ludności (co stanowi dodatkową atrakcję dla prawdziwych podróżników). Co więcej, tę trasę można pokonywać śmiało nawet w środku lata, gdy panują duże upały, ponieważ temperatura powietrza w górach zawsze jest nieco niższa.

            Św. Paweł przemierzał Azję Mniejszą pieszo oraz na pokładach statków. Niemal na pewno odwiedził liczne porty (dziś znane kurorty) Riwiery Tureckiej (oprócz rodzinnego Tarsu, obecnie położonego koło Mersinu): Antakyę (starożytną Antiochię), Alanyę (z piękną średniowieczną twierdzą na wzgórzu), Antalyę (rozłożoną malowniczo u południowych podnóży gór Taurus), Fethiye (z antycznym teatrem greckim) czy Bodrum (usytuowany już nad Morzem Egejskim, naprzeciwko greckiej wyspy Kos, z dominującym nad nim potężnym XV-wiecznym Zamkiem św. Piotra wzniesionym przez joannitów). O tej ostatniej modnej miejscowości wypoczynkowej śpiewa zresztą popularna turecka piosenkarka Hande Yener. Św. Paweł pojawił się też w dawnych koloniach greckich w Azji Mniejszej – słynnym starożytnym Efezie (leżącym dziś obok Selçuk), Milecie (koło obecnego miasta Balat) i okolicach Troi (przy współczesnej wsi Tevfikiye). Turyści pragnący poznać Turcję od strony morza mogą wykupić wycieczkę tzw. guletami – tradycyjnymi tureckimi jachtami, oferującymi wszystkie wygody. Tego rodzaju rejsy są organizowane niemal z każdego portu na riwierze. Trwają od jednego do kilku, a czasem nawet kilkunastu dni.    

 

Kolebka języków Europy

Na terenie dzisiejszej Turcji przez wieki mieszały się wpływy kultur Wschodu i Zachodu. Według niektórych językoznawców (tzw. teoria anatolijska) jest ona ojczyzną języka praindoeuropejskiego. To właśnie z tureckiej Anatolii mają wywodzić się języki indoeuropejskie, czyli m.in. germańskie, romańskie czy słowiańskie (w tym polski). Do tej rodziny zalicza się również sanskryt – język literacki starożytnych i średniowiecznych Indii.

Za jedno z najstarszych siedlisk ludzkich na terenie obecnej Turcji uważa się Göbekli Tepe, położone w południowo-wschodniej części Anatolii, datowane na ok. 10 tys. lat p.n.e. Wielką pomysłowość naszych przodków można podziwiać w Kapadocji (środkowa część Wyżyny Anatolijskiej). Ludzie wydrążyli tu całe miasta w kruchych skałach tufowych uformowanych po potężnym wybuchu wulkanu. Osiedla powstawały zresztą nie tylko na powierzchni, ale też pod ziemią. Dawały więc schronienie przed najeźdźcami. Dużą popularnością cieszą się tutaj loty balonami, podczas których można podziwiać księżycowy krajobraz Kapadocji.  

           Na południe od tej historycznej krainy wznosi się góra Nemrut (2134 m n.p.m.). Tajemniczy lud, który nigdy nie podporządkował się żadnemu imperium, czcił na niej swoich bogów. Jest to także miejsce, gdzie według tradycji muzułmanie (a wyznawcami islamu są niemal wszyscy mieszkańcy Turcji) otrzymują jednorazową dyspensę zwalniającą z zakazu picia wina, wprowadzonego przez proroka Mahometa.    

 

Historia wielkiego Potopu

Całkiem niedaleko góry Nemrut leży Urfa (dziś Şanlıurfa, zwana kiedyś Edessą). Legenda mówi, że była ona pierwszym miastem założonym po biblijnym potopie. Niektórzy badacze identyfikują ją z chaldejskim Ur, w którym miał urodzić się Abraham, ojciec Izmaela, przodka wszystkich ludów arabskich. Nie tylko ta postać jest wspólna dla tradycji chrześcijańskiej i islamskiej. Oprócz Jezusa (dla muzułmanów to jeden z najważniejszych proroków) Koran wspomina także Noego, który uratował swoją rodzinę i wszystkie gatunki zwierząt przed potopem. Hebrajska nazwa arki tebah oznacza skrzynię (stąd np. Arka Przymierza). Tradycja chrześcijańska i muzułmańska określa ją natomiast jako statek i podaje nawet jego dokładne wymiary. Do dziś opowieść o arce, wspólna dla trzech wielkich religii świata (islamu, judaizmu i chrześcijaństwa), stanowi temat różnorodnych rozważań praktycznych (np. jak zmieścili się na pokładzie jej pasażerowie) oraz interpretacji symbolicznych (w których stanowi m.in. alegorię Kościoła). Według biblijnej Księgi Rodzaju, gdy wody potopu opadły, ocaleni zatrzymali się na masywie wulkanicznym Ararat (zbudowanym z dwóch szczytów, wyższy z nich osiąga wysokość 5137 m n.p.m.). Wznosi się on we wschodniej Turcji, przy granicy z Iranem oraz Armenią, dla której utrata tej świętej góry, znajdującej się na historycznie ormiańskich ziemiach, jest wielką tragedią i zaostrza i tak już napięte stosunki między oboma krajami. Poszukiwania arki wciąż trwają – podobno za każdym razem, kiedy ktoś zdobywa szczyt Araratu, chowa się ona w chmurach.

 

Stambuł na granicy kultur

Dawna osada grecka Bizancjum, później przemianowana na Konstantynopol, a obecnie nosząca nazwę Stambuł jest symbolem Turcji. Była stolica Cesarstwa Wschodniorzymskiego stanowi dziś ważne miejsce na mapie islamu. Stambulskie mosty łączą ze sobą dwa kontynenty – Europę i Azję. W samej Turcji kultura chrześcijańska i muzułmańska tworzą zaskakującą mieszankę tradycji i zwyczajów. Mimo iż islam zakazuje picia alkoholu, Turcy nie tylko gustują w piwie, lecz także produkują własne wina. Choć niektórym ten przyjazny kraj może się wydać nieco egzotyczny, Europejczyk ma szansę poczuć się w nim jak u siebie w domu.


 

Artykuły wybrane losowo

Tajlandia – z miejskiej dżungli wprost do raju

MARCIN WESOŁY

                                                                                                             FOT. MARCIN WESOŁY

<< Tajlandia to kraj uśmiechniętych ludzi. My sami wkrótce po zawitaniu w jego gościnne progi zaczniemy odwzajemniać ten uśmiech zupełnie naturalnie i szczerze. Wszechobecna atmosfera spokoju oddziałuje na przybyszy już od pierwszych chwil i powoli zaczyna ich zmieniać. Turystom poprawia się nastrój i przestają myśleć o codziennych problemach. To prawdziwa magia Tajlandii. >>

Wydaje się, że tutaj łatwiej jest wypocząć, niż gdziekolwiek indziej na świecie. Dotyczy to również pozornie zabieganego Bangkoku, w którym także można odnaleźć swój azyl, oazę wytchnienia. Dzieje się tak zapewne za sprawą niezmiernie pogodnych i serdecznych Tajów. Już sam gest tajskiego powitania zwanego wai (dłonie złączone jak do modlitwy na wysokości piersi) promieniuje ciepłem i radością, których chcielibyśmy cały czas doświadczać. Mieszkańcy Tajlandii sprawiają wrażenie silnych jakimś im tylko znanym wewnętrznym spokojem. W tym miejscu nietrudno odzyskać równowagę psychiczną, tak potrzebną w pełnej stresów Europie.

Więcej…

Malta - śladami joannitów

PAWEŁ PAKIEŁA

<< Położona w centrum Morza Śródziemnego Malta zachwyca stolicą Vallettą wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, świątyniami starszymi niż starożytne piramidy Egiptu oraz historią sięgającą ponad 7 tys. lat wstecz. Wiele narodów zostawiło tutaj ślady swojej obecności (m.in. Fenicjanie, Rzymianie, Grecy, Hiszpanie, Arabowie, Brytyjczycy czy Francuzi), a wpływy ich kultur stworzyły wyjątkową mieszankę. Mimo to Maltańczycy nie utracili swojej tożsamości, co od zawsze stanowiło dla nich powód do dumy. Poza tym łagodny klimat, czyste morze i spektakularne klify zapewniają tu znakomite warunki nie tylko do leniwego wypoczynku w promieniach słońca, lecz także uprawiania sportów wodnych. Natomiast dzięki miejscowym, niezmiernie popularnym wśród obcokrajowców, szkołom języka angielskiego możemy połączyć wakacyjny relaks z nauką. >> 

 

Republika Malty obejmuje swoimi granicami niewielki archipelag na Morzu Śródziemnym, którego największe wyspy to Malta i Gozo. Jako niepodległe państwo pojawiła się na mapie Europy dopiero w 1964 r., gdy przestała być kolonią brytyjską. Od 2004 r. należy również do krajów członkowskich Unii Europejskiej. Co ciekawe, język maltański (mający status urzędowego obok angielskiego) wywodzący się z grupy semickiej spokrewniony jest z dialektami arabskimi.  

Więcej…

Wenezuela, czyli „mała Wenecja” dla łowców przygód

Magdalena Moll-Musiał

 

 FOT. MINISTERIO DE TURISMO DE VENEZUELA (MINTUR)

<< Wenezuela to kraj kontrastów - kipiące zielenią wilgotne lasy równikowe delty Orinoko, krystalicznie czysta woda i wspaniałe karaibskie plaże, nieziemskie góry stołowe, nazywane tu „tepuyes”, oraz Salto Ángel, najwyższy wodospad świata. Na jego terytorium mieszkają otwarci, roztańczeni ludzie, pielęgnujący swoje niezliczone tradycje. Z drugiej strony mamy tutaj zaniedbaną gospodarkę, niepohamowaną inflację i ubóstwo, co szczególnie rzuci nam się w oczy, jeśli zdecydujemy się na dłuższą wyprawę po kontynentalnej części tego południowoamerykańskiego państwa. Z pewnością jednak różnorodność pejzaży, smaków, zapachów i innych doznań sprawia, że ojczyzna jednych z najpiękniejszych kobiet na ziemi posiada nieodparty urok dla poszukiwaczy przygód. >>

 

Stać, kontrola! – krzyczy wojskowy, zatrzymując naszego busa. Wchodzi do środka, sprawdza dokumenty.  – Pani nie ma ważnego paszportu – zwraca się do jaskrawo ubranej Wenezuelki. – Tak, niestety, nie mam… – odpowiada ona, nieśmiało wtykając w dłoń mężczyzny zawiniątko boliwarów. Ten wsuwa banknoty do kieszeni i mówi: Można jechać! Pokonanie odległości 90 km od granicy z Kolumbią do wenezuelskiego miasta Maracaibo zajmuje nam 7 godz. Po drodze podobnych kontroli mamy aż 14, ale nie wszystkie są tak błyskawiczne. Podczas każdej pani bez paszportu uiszcza opłatę, która umożliwia jej kontynuowanie podróży. Gdy kończy się jej gotówka, cały bus wykazuje imponującą solidarność – pasażerowie zrzucają się na odpowiednią łapówkę, abyśmy mogli pojechać dalej. Wojskowi i policja nie sprawdzają niczego poza dokumentami – w bagażach prawdopodobnie da się przewieźć wszystko, czego dusza zapragnie, pewnie nawet i kolumbijską kokainę… Dla kontrolujących znalezienie podróżnego bez odpowiednich papierów to prosty i pewny zarobek.

Więcej…