PAWEŁ PAKIEŁA

 

 FOT. ISOLADELBA.CA

Od czasów Etrusków poprzez panowanie rzymskie aż do renesansu, jak się powszechnie uważa, największą na świecie skarbnicą dzieł sztuki jest położona w środkowych Włoszech historyczna kraina –Toskania. Zgromadzono tu niezwykłe malowidła, rzeźby, freski czy arcydzieła architektoniczne. Można wymienić jednak więcej powodów, dla których warto przyjechać do tego magicznego miejsca. Tym, co przyciąga tutaj ludzi, jest również ciepły, śródziemnomorski klimat oraz sielskie i malownicze krajobrazy, które pozwalają odpocząć od miejskiego gwaru. Smakosze wina znajdą w tym regionie urocze restauracje z prostym, lecz smacznym jedzeniem i dużym wyborem szlachetnych trunków z miejscowych winnic. Amatorzy wycieczek pieszych i rowerowych mogą cieszyć się licznymi trasami, z kolei spragnieni kąpieli słonecznych wypoczywać na piaszczystych plażach. Nic dziwnego, że Toskania stała się tłem dla wielu filmów i książek skutecznie zachęcających do odwiedzenia tego niezwykłego miejsca.

 

Bez nadmiernej przesady można stwierdzić, że region ten należy do jednych z najczęściej odwiedzanych przez turystów na świecie. Jest tu jednak tyle do obejrzenia, że naprawdę trudno odpowiedzieć na pytanie, od czego zacząć naszą wędrówkę… Na pewno warto polecić Florencję, a także inne miasta, jak np. Siena, Piza czy Lukka. Niezapomnianych wrażeń dostarczą nam również San Gimignano, Arezzo, Cortona i wiele innych. W Toskanii trudno oprzeć się odczuciu, że zewsząd otacza nas historia. Niezależnie od tego, czy stoimy przed fasadą florenckiej Duomo (Katedry), czy delektujemy się atmosferą spokoju przy filiżance popołudniowej kawy wśród wzgórz ze średniowiecznymi zamkami.

Ogromna popularność Toskanii związana jest być może z wrażeniem, które nieodparcie nasuwa się każdemu, kto zawita w te strony. Chodzi tu o niezwykłe odczucie, jakby czas w tym miejscu nie tylko się zatrzymał, ale nawet nie miał żadnego znaczenia. W cieniu starych budowli i winnic czuć ten sam nastrój nieśpiesznie mijającego życia, co 500 lat temu. I nic nie wskazuje na to, że coś mogłoby się zmienić…                                                                                                                                                                              

MIASTO  ZABYTEK                                                                                               

                                                                                                             FOT. PAWEŁ PAKIEŁA

Najbardziej wyraźny, widoczny z daleka element florenckiej Katedry Santa Maria del Fiore (Duomo) – jej kopuła, stanowi symbol miasta. Historyczne centrum Florencji przyciąga co roku miliony turystów. Biorąc pod uwagę artystyczne i architektoniczne dziedzictwo, amerykański magazyn Forbes uznał to miejsce za jedno z najpiękniejszych na świecie. W burzliwej historii stolicy Toskanii, przeplatanej rewolucjami oraz wstrząsami politycznymi i religijnymi, szczególnie wyróżnia się okres działalności rodziny Medyceuszów. Ostatnia przedstawicielka tego rodu, Anna Maria Medycejska, przekazała miastu w darze w 1737 r. gromadzoną przez wieki rodzinną kolekcję dzieł sztuki. Obecnie możną ją oglądać w 45 salach drugiego piętra jednego z najsłynniejszych muzeów na świecie – Galerii Uffizi.  Posiada ono najwybitniejsze przykłady malarstwa florenckiego, jak również szkoły weneckiej, flamandzkiej oraz słynny zbiór autoportretów. Galeria eksponuje też bezcenną kolekcję starożytnych rzeźb i gobelinów.

Miłośnicy historii i sztuki powinni obejrzeć nie tylko Uffizi, lecz także niezliczone zabytki Florencji. Wychodząc z muzeum, warto udać się nad rzekę Arno, na rozciągnięty nad nią Ponte Vecchio z 1345 r. Po obu stronach mostu stoją małe kamieniczki, pierwotnie używane przez rzeźników i garbarzy, a później przez jubilerów, dlatego nazywa się go „Mostem Złotników”. Dzisiaj turyści mogą tu kupić pamiątki. Niedaleko znajduje się największy kościół franciszkański na świecie – Bazylika św. Krzyża (Basilica di Santa Croce). Stał się on miejscem spoczynku wielu osobistości Florencji. Z tego powodu często bywa nazywany „Panteonem”. Zostali tu pochowani m.in. Michał Anioł, Dante Alighieri, Galileusz czy Niccolo Machiavelli.  

Oddalając się od rzeki, zauważymy wspomniany już symbol Florencji – kopułę Duomo. Zaprojektowano ją jako największą tego typu ceglaną konstrukcję na świecie. Autorem projektu był Filippo Brunelleschi, wybrany w drodze konkursu w 1420 r. słynny florencki rzeźbiarz, architekt i inżynier. Sama Katedra Santa Maria del Fiore, która powstała zgodnie z kanonami gotyckiej architektury włoskiej, cechuje się niezwykłą przestrzennością (jest to czwarty pod względem wielkości kościół na ziemi). Imponująco wygląda również dzwonnica zaprojektowana przez mistrza Giotto. W pobliżu wejścia do Duomo znajduje się Baptysterium św. Jana, powstałe na przełomie IV i V w., ze słynnymi „Drzwiami Raju” – tak nazwał dzieło Lorenza Ghibertiego sam Michał Anioł.

Spacerując po tym historycznym mieście, natkniemy się na wiele obiektów opisywanych w przewodnikach. Wśród nich znajdują się m.in. kościół i muzeum Orsanmichele (XIV w.), dominikański Kościół Santa Maria Novella (XIII–XV w.), Bazylika San Lorenzo (IV w., XV w.) z Kaplicą Medyceuszów (XVI–XVII w.) z rzeźbami Michała Anioła z XVI w., Pałac Medyceuszów (Palazzo Medici) z XV w., Klasztor św. Marka (San Marco) z XV w., Pałac Pittich (Palazzo Pitti) z XV–XVIII w. i wiele innych. W życiu współczesnej Florencji ważną rolę odgrywa również moda, która kreuje światowe trendy i jest rodzajem przedłużenia jej bogatego dziedzictwa kulturowego. 

 

W ROLI GŁÓWNEJ: TOSKANIA

Jeżeli mielibyśmy wskazać ulubiony region reżyserów filmowych i dokumentalistów, z pewnością byłaby to malownicza Toskania. Jej popularność wśród nich rozpoczęła się już na początku XX w. Jednym z pierwszych dzieł kinematografii, w których posłużyła za tło, był film Romola z 1924 r. z gwiazdą kina niemego Lillian Gish w roli głównej. W 1962 r. Roger Vadim nakręcił w plenerach olśniewającego opactwa w San Galgano Le repos du guerrier (Odpoczynek wojownika) z udziałem Brigitte Bardot. We Florencji rozgrywa się akcja współczesnej produkcji – thrillera Hannibal z 2001 r. w reżyserii Ridleya Scotta, kontynuacji głośnego Milczenia owiec z wstrząsającą kreacją Anthony’ego Hopkinsa.

San Gimignano z jego średniowiecznymi wieżami jest chyba najbardziej fotogenicznym miastem w całych Włoszech. Dlatego właśnie tu nakręcono sceny do Fratello sole, sorella luna (Brat Słońce, siostra Księżyc) Franca Zeffirellego z 1972 r., pięknej opowieści o życiu św. Franciszka z Asyżu.  Natomiast Montepulciano i okolice wokół Pienzy stały się tłem dla Angielskiego pacjenta z 1996 r., zdobywcy 9 Oscarów. To w pięknym Klasztorze Sant’Anna Juliette Binoche opiekuje się zranionym żołnierzem. Reżyser Bernardo Bertolucci do swojego filmu Ukryte pragnienia z tego samego roku wybrał malownicze San Regolo.                                                                                                                                                   

Nie wolno nam w tym miejscu – oczywiście – zapomnieć o sympatycznym filmie Pod słońcem Toskanii z 2003 r. Opowiada on historię amerykańskiej pisarki z San Francisco, która po rozwodzie wyjeżdża do Toskanii. Z czasem zakochuje się w tym miejscu, ludziach i kupionej pod wpływem impulsu starej willi. Czuje, że odnalazła tu swoje miejsce na ziemi. Akcja filmu rozgrywa się wokół Montepulciano, Cortony oraz na wybrzeżu Amalfi w Kampanii, a obok Diane Lane gra w nim m.in. młody polski aktor Paweł Szajda. 

Nie tylko amerykańscy i europejscy twórcy zachwycili się Toskanią. Zainteresował się nią również chiński reżyser Wang Xiaoshuai, nagrodzony w Cannes w 2005 r. za film Szanghajskie sny, który stworzył siedem lat temu dokumentalny obraz Tuscan Dreams (Toskańskie sny). Chciał w nim pokazać mniej znane oblicze tego regionu, życie zamieszkującej go ludności, ich tradycje i zwyczaje. Do swojego filmu wybrał takie miejsca, jak Piza, Florencja, Chianti i Maremma. Toskanię znajdziemy – oczywiście – również w wielu innych obrazach, jak choćby Listy do Julii, Zapiski z Toskanii, Pod słońce itd.

 

SIENA OTWIERA SWOJE SERCE PRZED TOBĄ             

  FOT. FOTOTECA ENIT                               

Na Porta Camollia, jednej z bram w murach starego miasta Sieny, umieszczono łaciński napis: Cor magis tibi Siena pandit, który oznacza „Siena otwiera swoje serce przed tobą szerzej [niż tę bramę]”. Tak mogłoby z pewnością brzmieć jej motto, ponieważ sentencja ta doskonale oddaje atmosferę tego miejsca. Miejscowość znaną z prastarej tradycji gonitw konnych organizowanych podczas słynnego Palio di Siena należy odwiedzić przede wszystkim ze względu na szczególny, zniewalający klimat średniowiecza, jaki tu panuje.

Siedząc na Piazza del Campo, możemy podziwiać wyrastającą nad nim wieżę ratuszową –Torre del Mangia (dosłownie „Wieża Zjadacza”). Swą dziwną nazwę wzięła od przezwiska dzwonnika miejskiego Giovanniego di Balduccio, który potrafił przetrwonić cały majątek na jedzenie i w ten sposób zasłużył sobie na miano „Mangiaguadagni” („Przejadacz majątku”). Sam plac należy do najpiękniejszych i najciekawszych w Europie. Właśnie tutaj odbywa się co roku 2 lipca i 16 sierpnia festyn na cześć Matki Boskiej – Palio di Siena. Wokół odpowiednio przygotowanego placu (pokrywa się go piaskiem) rozgrywa się słynna, sięgająca czasów średniowiecza konna gonitwa. Jej nazwa pochodzi od głównej nagrody wyścigu, którą jest właśnie Palio, czyli sztandar z herbem.

Niedaleko Piazza del Campo znajduje się jedna z najwspanialszych katedr romańsko-gotyckich we Włoszech – Cattedrale di Santa Maria Assunta. Jej wnętrze udekorowali słynni włoscy twórcy, m.in. Donatello, Michał Anioł czy Gian Lorenzo Bernini.       

 

MIASTO KRZYWEJ WIEŻY

Kto z nas nie uczył się na lekcji geografii o Krzywej Wieży w Pizie? Co ciekawe, to piękne miasto znane jest obecnie na całym świecie głównie dzięki błędom popełnionym przez konstruktorów i budowniczych słynnej Torre Pendente. Przechylenie konstrukcji miało miejsce już kilka lat po rozpoczęciu budowy w 1173 r. Przyczyniło się do tego muliste podłoże, na którym położono fundamenty. Wieża w rzeczywistości jest dzwonnicą Katedry Santa Maria Assunta. Warto zwiedzić tę wspaniałą świątynię, nawiązującą do architektury islamskiej, którą poznano dzięki kontaktom handlowym z mauretańską Hiszpanią i północną Afryką. Obok niej wznosi się największe we Włoszech baptysterium pochodzące z XIII w.      

 

ŚREDNIOWIECZNY MANHATTAN                                                                               

                                                                                                            FOT. PAWEŁ PAKIEŁA

Znajdujący się w prowincji Siena symbol średniowiecznej Toskanii – San Gimignano, robi naprawdę ogromne wrażenie na osobach, które po raz pierwszy go oglądają. Niezależnie od tego, czy przyzwyczailiśmy się już do toskańskiego krajobrazu nierozłącznie związanego z zabytkowymi wieżami, zbliżając się do tego miasta, już z daleka przecieramy ze zdumienia oczy. Przed nami pojawiają się na horyzoncie wysokie ceglane budowle przypominające swoją strzelistością współczesne drapacze chmur. Te średniowieczne wieże z XIII–XIV w. pełniły funkcje obronne, ale były też wyrazem prestiżu i zamożności ich właścicieli. W samym mieście na każdym kroku możemy napotkać klimatyczne restauracyjki oferujące smaczne toskańskie potrawy i tutejszą dumę – białe, wytrawne wino Vernaccia di San Gimignano, którego początki produkcji sięgają XIII w. Zwiedzając San Gimignano, warto poczekać do wieczora, kiedy stare mury oświetlają najpierw promienie zachodzącego słońca, a potem specjalnie zamontowane reflektory. Ta gra świateł tworzy magiczny, niezapomniany nastrój.  

 

TOSKANIA DLA MIŁOŚNIKÓW MUZYKI I SZTUKI

Melomani nie powinni przegapić Festiwalu Pucciniego odbywającego się nad brzegiem uroczego jeziora Massaciuccoli w teatrze na świeżym powietrzu w miejscowości Torre del Lago koło pięknego średniowiecznego miasta Lukka, w którym przyszedł na świat autor jednych z najsłynniejszych oper (m.in. Cyganerii, Madame Butterfly i Toski). To wielkie wydarzenie dla miłośników muzyki klasycznej jest organizowane co roku (od 1930 r.), według życzenia zmarłego w 1924 r. kompozytora. Obok oddanego do użytku w 2008 r. nowego Gran Teatro all’Aperto wznosi się Villa Puccini, w której mieszkał i pracował ten wspaniały artysta. Melomani z całego świata mają możliwość delektowania się muzyką Giacoma Pucciniego w ukochanym przez niego miejscu. W tym roku od 20 lipca do 25 sierpnia odbędzie się już 58. Festival Puccini.     

                Kolejnym wielkim wydarzeniem jest The Tuscan Sun Festival (Festival del Sole), czyli Festiwal Słońca. Miał on dotychczas miejsce w przepięknym średniowiecznym mieście Cortona i w jego malowniczych okolicach. To prawdziwe święto muzyki i sztuki. W jego interesującym programie znajdują się nie tylko wieczorne koncerty artystów najwyższej klasy, które odbywały się do tej pory w klimatycznym teatrze z czasów rzymskich – Teatro Signorelli. W ciągu dnia organizowane są również liczne wydarzenia kulturalne, m.in. wystawy sztuk pięknych, pokazy filmów z udziałem gwiazd kina czy degustacje toskańskich potraw i win. W tym roku, w związku ze swoją 10. jubileuszową edycją i co za tym idzie przewidywaną większą liczbą znanych gości z całego świata, Festival del Sole ma zostać przeniesiony do stolicy Toskanii – Florencji. Będzie miał miejsce od 11 do 18 czerwca.   

 

ODKRYJ CHIANTI

Chianti należy do najpiękniejszych i najbardziej znanych rejonów Toskanii. Kojarzy się przede wszystkim z kulturą winiarską. Między Florencją i Sieną napotkamy wiele farm, winnic i piwnic z dumą oferujących swoje produkty. Popularności temu obszarowi przysporzyły wytwarzane tu czerwone wina, powszechnie znane jako chianti. Co ciekawe, jak poświadczają dokumenty z 1398 r., na samym początku ten szlachetny trunek był biały. Jednak od XVIII w. kojarzył się on już tylko z winem czerwonym. W 1967 r. włoski rząd nadał chianti apelację DOC (Denominazione di Origine Controllata), definiując jego skład w oparciu o formułę Ricasoli – bazę stanowi szczep Sangiovese z 10–30-procentowym udziałem Malvasii i Trebbiano. W XX w. zaczęto je sprzedawać w charakterystycznej pękatej butelce w słomianej plecionce, zwanej fiasco. W 1984 r. otrzymało apelację DOCG (Denominazione di Origine Controllata e Garantita), certyfikat potwierdzający najwyższą jakość trunku. Po wielu regulacjach dotyczących jego struktury najbardziej korzystną dla winiarzy decyzją jest jednak ta pozwalająca na wytwarzanie Chianti Classico wyłącznie z winorośli Sangiovese. Jednocześnie grupa producentów zaczęła pracować nad podniesieniem prestiżu wina, który spadł w czasach powojennych. W ten sposób doszło do powstania klasy Super Tuscan. Jej wytwórcy nie używają Sangiovese jako dominującej odmiany, lecz innych gatunków winorośli, jak np. Cabernet Sauvignon czy Merlot. Obecnie część najdroższych toskańskich win stanowią właśnie Super Tuscany: Sassicaia, Tignanello, Solaia, Magari, Ornellaia i Picconero.

 

W ŁAGODNYCH OBJĘCIACH TOSKANII                                                     

Klimat tej niezmiernie malowniczej historycznej krainy Włoch jest rzeczywiście łagodny, chociaż między jej poszczególnymi rejonami występują niewielkie różnice. Zasadniczo lato na wybrzeżu bywa bardziej gorące niż w głębi lądu. Deszcz pada częściej wiosną lub jesienią, ale wciąż dominują zazwyczaj suche, słoneczne dni. Zima jest łagodna i również pogodna, choć zdarzają się zimne noce. W najcieplejszym miesiącu roku – lipcu – średnia temperatura powietrza waha się od 23 do 30oC, zaś w najzimniejszym – styczniu – termometry wskazują ok. 7oC na wybrzeżu Toskanii i 3,5–5,5oC w jej wnętrzu. Sezon turystyczny trwa tutaj od wiosny do niezwykle barwnej jesieni.

 

NA ELBIE U NAPOLEONA

Elba słynie w świecie przede wszystkim jako miejsce zesłania Napoleona Bonapartego, który przebywał na tej wyspie u wybrzeży Toskanii od maja 1814 r. do lutego 1815 r. Znajdziemy na niej cenne znaleziska archeologiczne, wojskowe fortyfikacje, jak np. Castello del Volterraio (Fortezza del Volterraio), czy też piękną Palazzina dei Mulini w Portoferraio, rezydencję przeznaczoną dla wielkiego cesarza Francuzów.  

Najbardziej jednak przyciągają tutaj turystów czyste, błękitne morze i urocze plaże. Poza tym na Elbie panują doskonałe warunki do uprawiania sportu, szczególnie kolarstwa górskiego, wspinaczki i żeglarstwa. Popularnością cieszy się San Giovanni, gdzie można zrelaksować się i nabrać sił w basenach termalnych. Na miłośników kąpieli słonecznych na wyspie czeka ponad 70 plaż, zaś amatorów nurkowania, dla których przygotowano tu wiele centrów, zachwyci piękno podwodnego świata.                                                                                                            

Na Elbę można bez problemu dostać się zarówno drogą powietrzną, jak i morską. Podczas szczytu sezonu promy kursują co pół godziny. Rejs trwa od 40 min. do godziny (najpopularniejsza trasa prowadzi z Piombino do Portoferraio). Samoloty przylatujące z turystami na wyspę lądują na lotnisku Marina di Campo, które znajduje się ok. 2 km na północ od miejscowości o tej samej nazwie. Na Elbie działa też dobrze rozwinięta sieć połączeń autobusowych. Istnieje również możliwość wypożyczenia samochodu bądź skorzystania z taksówki.

Dla Europejczyka pragnącego poznać nie tylko dokonania współczesności, lecz także korzenie cywilizacji, z której wyrósł, Toskania jest obowiązkowym punktem w edukacji kulturowej. W tym słonecznym regionie Włoch wszystko smakuje lepiej i bardziej cieszy. Dlatego też nawet ci turyści, którzy podczas swojej toskańskiej podróży pragną znaleźć jedynie chwilę wytchnienia i spokoju, a nie zwiedzać bezcenne zabytki, z pewnością nie wyjadą stąd rozczarowani. To miejsce ich zaczaruje…

 

WYJAZDY INTEGRACYJNO-MOTYWACYJNE DO TOSKANII           

Toskania jest wymarzonym kierunkiem podróży incentive. Uroki tego przepięknego i pełnego atrakcji regionu w sercu Włoch można odkrywać praktycznie przez cały rok. Przelot samolotem z Polski do Florencji jest szybki, tani i wygodny. Od 7 czerwca do 25 października br. będzie można polecieć do toskańskiej stolicy także i polskimi liniami Eurolot z lotniska w Krakowie (dwa połączenia w tygodniu – w czwartek i niedzielę). Grupy incentive mają do wyboru szeroki wachlarz komfortowego i niebanalnego zakwaterowania – począwszy od uroczych wiejskich posiadłości i winnic, poprzez zabytkowe rezydencje, wille i pałace, a skończywszy na luksusowych hotelach SPA & Wellness. Usługi turystyczne i gastronomia są w Toskanii na najwyższym światowym poziomie.

                W programie wyjazdów integracyjno-motywacyjnych do tego czarującego regionu Włoch mogą się znaleźć następujące atrakcje: wycieczki historycznym Fiatem 500, lekcje malarstwa i przygotowywania typowych toskańskich potraw, rajdy rowerowe, regaty na wybrzeżu lub rejsy od jednej do drugiej wyspy Archipelagu Toskańskiego, rafting w górskim rejonie Garfagnana, zwiedzanie miast na skuterach Vespa, udział w licznych festiwalach, testy sportowych samochodów Ferrari, degustacje wyśmienitych win, nauka slow food, czyli cieszenia się jedzeniem itd. Pobyt w Toskanii z pewnością pozostawi wspaniałe i niezapomniane wrażenia wśród uczestników podróży incentive.         

 


 

Artykuły wybrane losowo

Dominikańska przygoda

ŁUKASZ KUDELSKI


Ten wyspiarski kraj położony na Karaibach na wyspie Hispanioli (to używana w Polsce do XIX w. nazwa Haiti) kojarzy mi się przede wszystkim z wyśmienitym rumem, wyborną kawą, motocyklami, pięknymi plażami i kobietami, gorącą muzyką, a także górami, jeziorami, wodospadami, sawannami i pustynią. Gdy rzucimy okiem na mapę świata i dostrzeżemy sąsiadów Dominikany – Haiti, Kubę, Jamajkę i Portoryko – nie będziemy mieć wątpliwości. To musi być wyjątkowo egzotyczne i pełne ciekawych niespodzianek miejsce. 

Więcej…

Brazylia – odliczanie do mundialu

ANNA GRZEŚKOWIAK
<< Brazylia kojarzy się wielu osobom głównie z karnawałem, pięknymi plażami, pyszną kawą, sambą i… piłką nożną. Gdy umilkną już uderzenia bębnów i letnia bryza rozwieje tysiące piór i cekinów pozostałych na ulicach po karnawałowym szaleństwie, przygotowania do drugiego największego wydarzenia sportowego na świecie, zaraz po Letnich Igrzyskach Olimpijskich, wejdą w ostatnią fazę. To właśnie ten południowoamerykański kraj będzie w tym roku po raz drugi w historii gospodarzem Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. >>

 Rio de Janeiro leży malowniczo nad brzegiem zatoki Guanabara

Więcej…

Korsyka – szalony wybryk natury

20148949

Snorkeling przy plaży Acciaju w Porto-Vecchio

© ATOUT FRANCE/ROBERT PALOMBA

 

MICHAŁ MOC

www.composer.pl

 

Miejsca i rzeczy najprościej opisuje się poprzez podobieństwa do innych, powszechnie znanych. Fakt, że Korsykę tak scharakteryzować wyjątkowo trudno, jest bodaj największą zachętą, aby poznać ją bliżej. Najwyższa pora odkryć ten wciąż niezadeptany kawałek lądu piętrzący się między Europą a Afryką, tuż obok włoskiej Sardynii.

 

Wśród kuszących turystycznym rajem wysp Morza Śródziemnego ta francuska nadal pozostaje ewenementem. Korsyka nie jest typową krainą piaszczystych plaż ze zdjęć z katalogów biur podróży – tutaj krajobrazy zmieniają się niczym w kalejdoskopie. Zamiast setek obwarowujących wybrzeże komfortowych resortów wypoczynkowych znajdziemy na niej porozrzucane między morzem a górami niewielkie hotele, domy do wynajęcia i rodzinne pensjonaty oraz inne zdecydowanie bardziej kameralne obiekty noclegowe.

 

Warto przygotować się na tę odmienność, aby w pełni z niej skorzystać. Można tu leniwie wylegiwać się nad krystalicznie czystym morzem, spacerować po ocienionych wąwozach, wybrać się na górski trekking lub rejs po okolicy czy delektować się wykwintnym jedzeniem. Do wyboru jest mnóstwo rozmaitych tras, z których rozpościerają się urzekające widoki. Korsyką łatwo się zauroczyć właśnie ze względu na jej dziewicze oblicze, możliwość ucieczki od zgiełku codzienności i idealne warunki do aktywnego spędzania czasu. A wszystko to na wyciągniecie ręki, niecałe 2 godz. lotu z wybranych europejskich lotnisk (np. Frankfurtu nad Menem, Düsseldorfu, Paryża czy Wiednia-Schwechatu).


LENIUCHOWANIE NA PIASKU

 

Po wylądowaniu w Bastii (położonej na północno-wschodnim brzegu wyspy) niełatwo zdecydować, od której z plaż rozpocząć urlop. Wschodnie wybrzeże to niemalże nieprzerwany pas piasku, oblewany przejrzyście czystą, słoną wodą. Gdziekolwiek zboczy się z wygodnej, wyjątkowo prostej głównej drogi, oczom ukazuje się nadmorski raj, tu i ówdzie urozmaicony małymi hotelami stojącymi przy miniaturowej promenadzie (jak choćby nieopodal Moriani). Częściej jednak trafia się po prostu na pusty brzeg zapraszający do plażowania. W opinii większości osób stale odwiedzających Korsykę odcinek ten jest jedynie przedsmakiem pocztówkowych zatok południa. Jeśli ktoś przybył na wyspę własnym autem (z któregoś z portów w kontynentalnej części Włoch), to wybrzeże rozciągające się od Bastii stanowi dla niego również pierwszy przystanek po zjechaniu z promu.

 

Kiedy podąża się drogą RT10 na południe, plaże kuszą nieprzerwanie. Szczególnie trudno sobie odmówić postoju, gdy trasa za miejscowością Sari-Solenzara zaczyna się robić kręta i mija się kolejne najbardziej popularne i wysoko oceniane zatoki. Wśród nich znajdują się plaże Saint-Cyprien i Cala Rossa, a nieco dalej te najsłynniejsze: Palombaggia czy Rondinara. Woda jest tu zazwyczaj spokojna, do tego czysta i ciepła. W pasie płycizny, niemal wszędzie wydłużonym, mogą kąpać się nawet młodsze dzieci. Upstrzone wysepkami i zakolami półwyspów południowo-wschodnie wybrzeże to raj dla rodzin. Takie warunki, w połączeniu z gęstą siecią kempingów, sprawiają, że na leniwy wypoczynek najlepiej wybrać się właśnie tutaj. W zatokach porośniętych od strony lądu m.in. palmami da się czasem odnieść wrażenie, że uciekliśmy znacznie dalej od kontynentalnej Europy. Na niemal wszystkich plażach można także spędzić popołudnie przy drinku, a wieczorem spróbować potraw korsykańskiej kuchni w restauracjach położonych kilkanaście metrów od wody. Delektowanie się lokalnymi serami (na czele ze słynnym brocciu z owczego lub koziego mleka), winem, rybami, daniami z figami lub kasztanami nad brzegiem morza przy stoliku z bajecznym widokiem relaksuje w stopniu niemożliwym do oddania słowami. A jeśli obok przejedzie konna wycieczka lub przypomni nam się poranne nurkowanie z maską i rurką, to szybko uświadomimy sobie, że znaleźliśmy się na wyspie idealnej na udany urlop, który na długo pozostanie w pamięci.

 

Po paru dniach spędzonych na plażowaniu wokół Porto-Vecchio na pewno będziemy chcieli wrócić na Korsykę. Jest tu w końcu jeszcze mnóstwo miejsc do zobaczenia. Wśród nich znajduje się perła południowego wybrzeża, usytuowane na wysokich klifach Bonifacio. Widoki z wycieczkowego rejsu, jak i ze ścieżek ciągnących się na południowy wschód od miasta zapierają dech w piersiach. Ale dużo przyjemności daje też samo przekraczanie miejskich bram, szwendanie się po uliczkach starej twierdzy, poznawanie miejscowej kulturalnej oferty, pokonywanie Schodów Króla Aragonii (L’Escalier du Roi d’Aragon), wreszcie szukanie otwartej restauracji na obiad (po południu w większości z nich podaje się najwyżej drinki, bo pełne menu wraca na stoły dopiero wieczorem, ok. godz. 19.00). Można również próbować znaleźć tu ślady pobytu Napoleona Bonapartego. W Bonifacio, jak i w Ajaccio (gdzie urodził się cesarz), stoi dom, w którym mieszkał francuski wódz. Oczywiście, trudno nie dostrzec wokół nastawienia na turystę, ale ponieważ miasto jest niewielkie (wraz z urokliwym cmentarzem da się je zwiedzić w jedno popołudnie lub wieczór), przyjezdni wciąż jeszcze mogą poczuć się w nim choć trochę jak odkrywcy, a nie jedynie klienci. Atrakcje południa dopełniają rzecz jasna kolejne piaszczyste plaże, ciągnące się aż po słusznie wychwalaną Roccapinę i bliźniaczą piękną Erbaju. Co prawda do tych ostatnich prowadzi kilkukilometrowa gruntowa droga, jednak warto podjąć wysiłek dotarcia do nich (chyba że kierowca czuje się niepewnie na zadrzewionych, wąskich trasach lub prześwit auta jest wyjątkowo mały).

 

Tutaj także kończy się opisywana dotąd część wybrzeża – region głównie wypoczynkowy, łatwy w eksploracji i przygotowany na potrzeby turystów. Na ten jego turystyczny charakter składają się parkingi (położone również przy plażach), które bywają płatne, nieco łatwiejszy dostęp do nadmorskiej infrastruktury i toalet czy więcej miejsc zakwaterowania (w sezonie trzeba się liczyć z wyższymi cenami). Stosunkowo szybko można też przemieszczać się wzdłuż brzegu, gdyż trasę z Bastii do Bonifacio lub Roccapiny da się pokonać samochodem w 4 godz. Natomiast przejechanie niewiele dłuższego odcinka na północno-zachodnim wybrzeżu albo w górzystym wnętrzu wyspy zajmie nam zdecydowanie więcej czasu.

 

PLAŻUJĄCE KROWY

 

20159090

Klimatyczny historyczny plac w Porto-Vecchio

© ATOUT FRANCE/ROBERT PALOMBA

 

Na północ od stolicy Korsyki – Ajaccio – przeważają plaże bardziej kamieniste, po krótkim pasie gruboziarnistego piasku lub żwiru pojawiają się tu gwałtowne uskoki. Brzeg wypiętrza się w trudne do opisania kamienne nacieki, postrzępione hałdy i strzeliste wieże. Za uroczą miejscowością Piana jedna z najpiękniejszych widokowych dróg Europy wije się wąską nitką między takimi formacjami. Wzdłuż jej kilkukilometrowego odcinka rozpoczyna się wiele tras spacerowych. Kierowcy trudno skupić się w tym rejonie na prowadzeniu również z powodu aut stojących na krawędziach skalnych półek lub w pojedynczych wnękach wydrążonych w zboczach. Takie parkowanie nie jest przejawem braku umiejętności (wręcz przeciwnie!), po prostu ukształtowanie terenu wymusza wciskanie się w każdą szczelinę. W tej oszałamiającej kształtami krainie można zatrzymać się na odległym parkingu leżącym zaraz za wspomnianą Pianą, aby wyruszyć na długi trekking. Jeżeli po Calanques de Piana będzie komuś wciąż mało wrażeń, powinien zjechać górską, asfaltową dróżką do samego morza i wybrać się na krótki, kilkunastominutowy spacer do pięknej ukrytej zatoki z plażą Ficajola.

 

Gdy podążamy dalej na północ, siłą rzeczy budzi się w nas zmysł odkrywcy, a to ze względu na brak ludzi nie tylko na drogach, ale i na plażach. O piasek tu już trudno i aby swobodnie wejść do wody, a w szczególności później z niej wyjść, przydaje się obuwie do pływania. Nagrodą za trudy są urocze zakątki. Na północnym zachodzie Korsyki na początku lub pod koniec sezonu nadal można odnieść wrażenie, że ta zielona wyspa czeka właśnie na nas, a nie peleton wczasowiczów. To rzadkie uczucie w popularnych wśród turystów miejscach dzisiejszej Europy. Jeśli więc kogoś nie odstraszają niezliczone zakręty i konieczność poczekania z kąpielą na dzień z mniejszymi falami, powinien zdecydować się na odpoczynek w tym rejonie.

 

W tej części Korsyki mamy też szansę na poznanie jej najbardziej autentycznego oblicza, nieco rustykalnego, prostego, niekiedy odbiegającego od standardów, do jakich jest przyzwyczajony europejski turysta. Spotkanie z rodowitym Korsykaninem, nie podejmującym rozmowy w innym języku niż jedyny mu znany, a w dodatku jakby nieprzyjemnie zaskoczonym, że będzie nas gościć (choć dokonaliśmy internetowej rezerwacji), trzeba uznać za doświadczenie wpisujące się w odkrywanie lokalnej kultury. Jednak dzięki rosnącym przed tarasem kwiatom, odmianom cytrynowych drzew niemal wpychających gałęzie do kuchni, domowym konfiturom z fig i towarzyszącemu nam poczuciu, że oto oddychamy pełną piersią, a nie tylko odbywamy zasłużony urlop, odpoczniemy tu znacznie lepiej niż na oddzielonym serpentynami południu wyspy. Jeżeli komuś nie wystarczy siły lub przekonania, by samodzielnie poznawać ten region, powinien przynajmniej wybrać się na rejs do Rezerwatu Naturalnego Scandola (Réserve Naturelle de Scandola; z Ajaccio lub Porto) – oszałamiająco pięknej, dziewiczej okolicy wybrzeża z zachwycającymi formami skalnymi, grotami i zatokami z plażami.

 

Pętlę wokół Korsyki domyka nadmorska trasa z Calvi na Cap Corse – półwysep wyrastający za Bastią. Samo Calvi, północny odpowiednik Bonifacio, nie jest w stanie przyćmić swoim urokiem malowniczej miejscowości z południa, ale konkuruje z nią nie bez powodu, gdyż dużo łatwiej się do niego dostać i także okalają je plaże (m.in. z pięknym widokiem na miasto i odpowiednią infrastrukturą). W dodatku można tu też dotrzeć pociągiem, który jedzie trasą wiodącą zachwycającymi wąwozami i wijącą się wśród wzgórz opanowanych przez stada kóz i krów. Jeżeli ma się dość czasu i zapału oraz samochód terenowy, warto wyruszyć na północ na trudno dostępną, ale interesującą ze względu na swój pustynny charakter i odizolowanie, plażę Saleccia. To wspaniała wyprawa na cały dzień. Koniecznie należy zaopatrzyć się we własny prowiant, ponieważ po pokonaniu kilkunastu kilometrów pustkowia na końcu oprócz pola kempingowego na turystę czeka już tylko piasek. Inną ciekawą propozycję stanowi objechanie Cap Corse. W trakcie takiej wycieczki odwiedza się uroczą artystyczną Erbalungę i zabytkowe kościoły (np. Kościół św. Julii w miejscowości Nonza). Odważniejsi przy bezwietrznej pogodzie wjeżdżają pozbawioną barierek drogą na szczyt Serra di Pigno i podziwiają niezapomniane widoki podczas spaceru ścieżką rozpoczynającą się kilkaset metrów przed końcem asfaltowej nawierzchni. Jeśli wyprawa po górach nie zakręci komuś w głowie zbyt mocno, zrobią to z pewnością lokalne wina, bo winnic (które zresztą można odwiedzać także w celu degustacji) w okolicy nie brakuje. Również każdy sklep, czy to prywatny, czy sieciowy, oferuje imponujący wybór korsykańskich trunków. I choć nie wszystko na wyspie spełnia standardy kontynentalnej Francji, selekcja win, ich oznaczenie i dbałość o istotne informacje w opisach poświadczają, że przynależność regionu do kraju z bogatymi tradycjami winiarskimi nie stanowi przypadku.

 

Jednak postrzeganie Korsyki jedynie przez pryzmat samego tylko wybrzeża jest błędne. Na prawdziwie aktywny wypoczynek pośród cudownych pejzaży zaprasza górzysty środek lądu. Wybór szlaków pieszych mamy ogromny: od prostych i krótkich, jak popularny, a niewymagający szczególnej kondycji odcinek z malowniczej miejscowości Ota do równie urokliwej Évisy prowadzący przez spektakularny wąwóz (Gorges de Spelunca), po trudne trasy z panoramicznymi widokami, położone powyżej 1500 m n.p.m. Górskie jeziora, a zwłaszcza wpadające do nich rzeki w wielu miejscach zachęcają do orzeźwiającej kąpieli w krystalicznie czystej wodzie i to mimo licznych spadków, wyżłobień i rynien. Wyspecjalizowane firmy umożliwiają korzystanie z tych naturalnych basenów i zjeżdżalni z wynajętym przewodnikiem i w ochronnych kombinezonach.

 

Należy zdawać sobie sprawę, że jeśli Korsykanin, przywykły do panujących na wyspie warunków, nazywa ścieżkę łatwą, może nas czekać porządna wspinaczka, a szlaki według niego trudne to już zwykle wyzwania dla osób z doświadczeniem. Jednak nawet niespieszna przedpołudniowa wycieczka do polodowcowego jeziora Melo (1710 m n.p.m.) na końcu wąwozu Restonica albo wyprawa łagodnym podejściem na przełęcz Bavella (Col de Bavella – 1218 m n.p.m.) są zdecydowanie warte rozważenia i pozwalają poczuć dzikość korsykańskiego interioru. Z górskich dróg, takich jak choćby Scala di Santa Regina czy kilkunastokilometrowa trasa wąwozem Asco (zakończona węzłem pięknych pieszych szlaków), rozpościerają się wspaniałe widoki, ale trzeba przyznać, że wymagają one od kierowcy pewnego doświadczenia. Jeżeli już przetrwa on irytującą swawolę gnających na złamanie karku miejscowych, może zawahać się, gdy zobaczy stado krów czekających za zakrętem, kozy wskakujące przed samochód albo kilkanaście… świń. Szczególnie te ostatnie budzą wśród przyjezdnych tyle samo ciekawości, ile niechęci z powodu trudnego do opisania zapachu. Tutejsze krowy i świnie lubią przebywać na ciepłym asfalcie i na plażach, przy czym z turystami łączy je to, że preferują miejsca wolne od tłoku. W każdym razie na górskich drogach w środku wyspy czy też którejkolwiek z mniej uczęszczanych tras należy być przygotowanym na spotkanie ze zwierzętami hodowlanymi i nie wolno zakładać, że na widok auta rozpierzchną się w popłochu. To my będziemy musieli się do nich dostosować, wszak są u siebie i swoim zachowaniem zdają się ten fakt demonstrować.

 

20159096

Wyprawa rowerowa szlakiem wiodącym przez tereny rezerwatu Punta di Spanu

© ATOUT FRANCE/ROBERT PALOMBA

 

GOTOWI DO DROGI

 

Na takie okrążenie Korsyki zgodnie z ruchem wskazówek zegara, urozmaicone wizytami we wnętrzu lądu albo pobytem w jednym z opisanych regionów, trzeba przeznaczyć tygodniowy (wówczas będzie to bardzo intensywny wyjazd) lub lepiej dwutygodniowy urlop. Przed podróżą należy uwzględnić jeszcze kilka istotnych faktów. Najlepszym czasem na wypoczynek na wyspie połączony z plażowaniem i kąpielami w krystalicznej wodzie jest zdecydowanie lato, ale ponieważ w tym okresie bywa nieznośnie gorąco (i tłoczno), warto zdecydować się na przyjazd w czerwcu bądź wrześniu. Temperatura powietrza za dnia nierzadko wynosi wtedy powyżej 25°C, koszty pobytu będą niższe i można cieszyć się większą prywatnością.

 

Ceny podstawowych artykułów są wyższe niż w Polsce, lecz nie osiągają poziomu tych ze Skandynawii czy najsłynniejszych europejskich kurortów. Osoby oszczędniejsze nie muszą zamartwiać się o stan budżetu wyjazdowego, jeśli postawią na zakupy w marketach. Wizyta dla dwojga w wysoko ocenianej restauracji to przy posiłku składającym się z dań głównych i miejscowego wina wydatek 40–50 euro. Za pełną wykwintną kolację zapłacimy już 100 euro, nawet jeżeli zamówimy specjały szefa kuchni i wyśmienite desery. Korsykanie są zazwyczaj gościnni, ale poza droższymi lokalami często można odnieść wrażenie, że jest się… intruzem, którego należy zlekceważyć lub zignorować. Błędem byłoby jednak dać się zirytować zbyt szybko! Pod maską surowości i nieprzystępności kryje się często prawdziwa serdeczność. Inna sprawa, że wyspiarze bywają rozdarci między uzależnieniem od dobrodziejstw turystyki a pragnieniem spokoju i wolności od trosk reszty świata. Nic więc dziwnego, że wspomniany brak sympatii w pierwszych kontaktach, o ile nie sfrustruje przybysza, zmienia się po pewnym czasie w życzliwość.

 

Po Korsyce najwygodniej poruszać się wypożyczonym samochodem. Ceny wynajmu auta są nieco wyższe niż na kontynencie, a niedoświadczeni kierowcy będą skupiać się na mozolnym pokonywaniu zakrętów, ale korzystanie z własnego środka transportu pozwala na pełną niezależność. Dzięki tego rodzaju wolności można naprawdę poznać wyspę. Zresztą zdecydowaniu się na takie rozwiązanie sprzyja fakt, że brak tu typowych hotelowych kurortów, w których wykupuje się pobyty w formie all inclusive. Czy chcemy, aby okolica była płaska czy górzysta, wolimy zatokę otoczoną skałami czy lasem palmowym, widok na otwarte morze i cumujące łódki czy sąsiedztwo portu i restauracji, towarzystwo zagranicznych turystów czy raczej miejscowych – wybór zakwaterowania na Korsyce przypomina bardziej szukanie wakacyjnego domu niż obiektu o odpowiedniej liczbie gwiazdek. Ta wyspa stawia na indywidualizm i aktywność.

 

To oczywiste, że dopiero na miejscu ma się szansę sprawdzić, które z rozmaitych wyspiarskich atrakcji będą idealne dla nas. Jednak choć nie sposób oddać w krótkim artykule całego uroku Korsyki – opisać przyjemności, jaką sprawia muśnięcie delikatnej morskiej bryzy, i pieszczot turkusowej wody, można być pewnym, że podczas pobytu tutaj przeżyje się wiele zaskakujących doświadczeń. Widok górskiej kozy stojącej w ekwilibrystycznej pozie na ledwo przylegającym do ściany urwiska kamieniu, smak dzikich jeżyn na kolejnym 180-stopniowym zakręcie, imponujący wodospad droczący się z podmuchami wiatru – wszystko to działa na wyobraźnię i zdaje się udowadniać, że wciąż istnieją nieznane doznania, na których poszukiwanie umysł wyrusza dopiero w takich miejscach. Słynny korsykański śpiew (w sezonie koncerty odbywają się w wielu miejscowościach) z podziałem na kilka głosów doskonale obrazuje charakter tego zjawiska. Jak twierdzą sami Korsykanie, dopiero gdy podstawowe głosy zespolą się, zabrzmią wspólnie, pojawia się nowy, dodatkowy głos. Umysł mamiony harmonią tego, co już go otacza, odkrywa jeszcze więcej. To dopiero sztuka! Dla takich cudownych przeżyć, kontemplowania niezwykłości i odkrywania świata warto wybrać się na fascynującą Korsykę.

 

20118221

Restauracja przed XVI-wiecznym zamkiem w Algajoli

© ATOUT FRANCE/ROBERT PALOMBA