PAWEŁ PAKIEŁA

 

 FOT. ISOLADELBA.CA

Od czasów Etrusków poprzez panowanie rzymskie aż do renesansu, jak się powszechnie uważa, największą na świecie skarbnicą dzieł sztuki jest położona w środkowych Włoszech historyczna kraina –Toskania. Zgromadzono tu niezwykłe malowidła, rzeźby, freski czy arcydzieła architektoniczne. Można wymienić jednak więcej powodów, dla których warto przyjechać do tego magicznego miejsca. Tym, co przyciąga tutaj ludzi, jest również ciepły, śródziemnomorski klimat oraz sielskie i malownicze krajobrazy, które pozwalają odpocząć od miejskiego gwaru. Smakosze wina znajdą w tym regionie urocze restauracje z prostym, lecz smacznym jedzeniem i dużym wyborem szlachetnych trunków z miejscowych winnic. Amatorzy wycieczek pieszych i rowerowych mogą cieszyć się licznymi trasami, z kolei spragnieni kąpieli słonecznych wypoczywać na piaszczystych plażach. Nic dziwnego, że Toskania stała się tłem dla wielu filmów i książek skutecznie zachęcających do odwiedzenia tego niezwykłego miejsca.

 

Bez nadmiernej przesady można stwierdzić, że region ten należy do jednych z najczęściej odwiedzanych przez turystów na świecie. Jest tu jednak tyle do obejrzenia, że naprawdę trudno odpowiedzieć na pytanie, od czego zacząć naszą wędrówkę… Na pewno warto polecić Florencję, a także inne miasta, jak np. Siena, Piza czy Lukka. Niezapomnianych wrażeń dostarczą nam również San Gimignano, Arezzo, Cortona i wiele innych. W Toskanii trudno oprzeć się odczuciu, że zewsząd otacza nas historia. Niezależnie od tego, czy stoimy przed fasadą florenckiej Duomo (Katedry), czy delektujemy się atmosferą spokoju przy filiżance popołudniowej kawy wśród wzgórz ze średniowiecznymi zamkami.

Ogromna popularność Toskanii związana jest być może z wrażeniem, które nieodparcie nasuwa się każdemu, kto zawita w te strony. Chodzi tu o niezwykłe odczucie, jakby czas w tym miejscu nie tylko się zatrzymał, ale nawet nie miał żadnego znaczenia. W cieniu starych budowli i winnic czuć ten sam nastrój nieśpiesznie mijającego życia, co 500 lat temu. I nic nie wskazuje na to, że coś mogłoby się zmienić…                                                                                                                                                                              

MIASTO  ZABYTEK                                                                                               

                                                                                                             FOT. PAWEŁ PAKIEŁA

Najbardziej wyraźny, widoczny z daleka element florenckiej Katedry Santa Maria del Fiore (Duomo) – jej kopuła, stanowi symbol miasta. Historyczne centrum Florencji przyciąga co roku miliony turystów. Biorąc pod uwagę artystyczne i architektoniczne dziedzictwo, amerykański magazyn Forbes uznał to miejsce za jedno z najpiękniejszych na świecie. W burzliwej historii stolicy Toskanii, przeplatanej rewolucjami oraz wstrząsami politycznymi i religijnymi, szczególnie wyróżnia się okres działalności rodziny Medyceuszów. Ostatnia przedstawicielka tego rodu, Anna Maria Medycejska, przekazała miastu w darze w 1737 r. gromadzoną przez wieki rodzinną kolekcję dzieł sztuki. Obecnie możną ją oglądać w 45 salach drugiego piętra jednego z najsłynniejszych muzeów na świecie – Galerii Uffizi.  Posiada ono najwybitniejsze przykłady malarstwa florenckiego, jak również szkoły weneckiej, flamandzkiej oraz słynny zbiór autoportretów. Galeria eksponuje też bezcenną kolekcję starożytnych rzeźb i gobelinów.

Miłośnicy historii i sztuki powinni obejrzeć nie tylko Uffizi, lecz także niezliczone zabytki Florencji. Wychodząc z muzeum, warto udać się nad rzekę Arno, na rozciągnięty nad nią Ponte Vecchio z 1345 r. Po obu stronach mostu stoją małe kamieniczki, pierwotnie używane przez rzeźników i garbarzy, a później przez jubilerów, dlatego nazywa się go „Mostem Złotników”. Dzisiaj turyści mogą tu kupić pamiątki. Niedaleko znajduje się największy kościół franciszkański na świecie – Bazylika św. Krzyża (Basilica di Santa Croce). Stał się on miejscem spoczynku wielu osobistości Florencji. Z tego powodu często bywa nazywany „Panteonem”. Zostali tu pochowani m.in. Michał Anioł, Dante Alighieri, Galileusz czy Niccolo Machiavelli.  

Oddalając się od rzeki, zauważymy wspomniany już symbol Florencji – kopułę Duomo. Zaprojektowano ją jako największą tego typu ceglaną konstrukcję na świecie. Autorem projektu był Filippo Brunelleschi, wybrany w drodze konkursu w 1420 r. słynny florencki rzeźbiarz, architekt i inżynier. Sama Katedra Santa Maria del Fiore, która powstała zgodnie z kanonami gotyckiej architektury włoskiej, cechuje się niezwykłą przestrzennością (jest to czwarty pod względem wielkości kościół na ziemi). Imponująco wygląda również dzwonnica zaprojektowana przez mistrza Giotto. W pobliżu wejścia do Duomo znajduje się Baptysterium św. Jana, powstałe na przełomie IV i V w., ze słynnymi „Drzwiami Raju” – tak nazwał dzieło Lorenza Ghibertiego sam Michał Anioł.

Spacerując po tym historycznym mieście, natkniemy się na wiele obiektów opisywanych w przewodnikach. Wśród nich znajdują się m.in. kościół i muzeum Orsanmichele (XIV w.), dominikański Kościół Santa Maria Novella (XIII–XV w.), Bazylika San Lorenzo (IV w., XV w.) z Kaplicą Medyceuszów (XVI–XVII w.) z rzeźbami Michała Anioła z XVI w., Pałac Medyceuszów (Palazzo Medici) z XV w., Klasztor św. Marka (San Marco) z XV w., Pałac Pittich (Palazzo Pitti) z XV–XVIII w. i wiele innych. W życiu współczesnej Florencji ważną rolę odgrywa również moda, która kreuje światowe trendy i jest rodzajem przedłużenia jej bogatego dziedzictwa kulturowego. 

 

W ROLI GŁÓWNEJ: TOSKANIA

Jeżeli mielibyśmy wskazać ulubiony region reżyserów filmowych i dokumentalistów, z pewnością byłaby to malownicza Toskania. Jej popularność wśród nich rozpoczęła się już na początku XX w. Jednym z pierwszych dzieł kinematografii, w których posłużyła za tło, był film Romola z 1924 r. z gwiazdą kina niemego Lillian Gish w roli głównej. W 1962 r. Roger Vadim nakręcił w plenerach olśniewającego opactwa w San Galgano Le repos du guerrier (Odpoczynek wojownika) z udziałem Brigitte Bardot. We Florencji rozgrywa się akcja współczesnej produkcji – thrillera Hannibal z 2001 r. w reżyserii Ridleya Scotta, kontynuacji głośnego Milczenia owiec z wstrząsającą kreacją Anthony’ego Hopkinsa.

San Gimignano z jego średniowiecznymi wieżami jest chyba najbardziej fotogenicznym miastem w całych Włoszech. Dlatego właśnie tu nakręcono sceny do Fratello sole, sorella luna (Brat Słońce, siostra Księżyc) Franca Zeffirellego z 1972 r., pięknej opowieści o życiu św. Franciszka z Asyżu.  Natomiast Montepulciano i okolice wokół Pienzy stały się tłem dla Angielskiego pacjenta z 1996 r., zdobywcy 9 Oscarów. To w pięknym Klasztorze Sant’Anna Juliette Binoche opiekuje się zranionym żołnierzem. Reżyser Bernardo Bertolucci do swojego filmu Ukryte pragnienia z tego samego roku wybrał malownicze San Regolo.                                                                                                                                                   

Nie wolno nam w tym miejscu – oczywiście – zapomnieć o sympatycznym filmie Pod słońcem Toskanii z 2003 r. Opowiada on historię amerykańskiej pisarki z San Francisco, która po rozwodzie wyjeżdża do Toskanii. Z czasem zakochuje się w tym miejscu, ludziach i kupionej pod wpływem impulsu starej willi. Czuje, że odnalazła tu swoje miejsce na ziemi. Akcja filmu rozgrywa się wokół Montepulciano, Cortony oraz na wybrzeżu Amalfi w Kampanii, a obok Diane Lane gra w nim m.in. młody polski aktor Paweł Szajda. 

Nie tylko amerykańscy i europejscy twórcy zachwycili się Toskanią. Zainteresował się nią również chiński reżyser Wang Xiaoshuai, nagrodzony w Cannes w 2005 r. za film Szanghajskie sny, który stworzył siedem lat temu dokumentalny obraz Tuscan Dreams (Toskańskie sny). Chciał w nim pokazać mniej znane oblicze tego regionu, życie zamieszkującej go ludności, ich tradycje i zwyczaje. Do swojego filmu wybrał takie miejsca, jak Piza, Florencja, Chianti i Maremma. Toskanię znajdziemy – oczywiście – również w wielu innych obrazach, jak choćby Listy do Julii, Zapiski z Toskanii, Pod słońce itd.

 

SIENA OTWIERA SWOJE SERCE PRZED TOBĄ             

  FOT. FOTOTECA ENIT                               

Na Porta Camollia, jednej z bram w murach starego miasta Sieny, umieszczono łaciński napis: Cor magis tibi Siena pandit, który oznacza „Siena otwiera swoje serce przed tobą szerzej [niż tę bramę]”. Tak mogłoby z pewnością brzmieć jej motto, ponieważ sentencja ta doskonale oddaje atmosferę tego miejsca. Miejscowość znaną z prastarej tradycji gonitw konnych organizowanych podczas słynnego Palio di Siena należy odwiedzić przede wszystkim ze względu na szczególny, zniewalający klimat średniowiecza, jaki tu panuje.

Siedząc na Piazza del Campo, możemy podziwiać wyrastającą nad nim wieżę ratuszową –Torre del Mangia (dosłownie „Wieża Zjadacza”). Swą dziwną nazwę wzięła od przezwiska dzwonnika miejskiego Giovanniego di Balduccio, który potrafił przetrwonić cały majątek na jedzenie i w ten sposób zasłużył sobie na miano „Mangiaguadagni” („Przejadacz majątku”). Sam plac należy do najpiękniejszych i najciekawszych w Europie. Właśnie tutaj odbywa się co roku 2 lipca i 16 sierpnia festyn na cześć Matki Boskiej – Palio di Siena. Wokół odpowiednio przygotowanego placu (pokrywa się go piaskiem) rozgrywa się słynna, sięgająca czasów średniowiecza konna gonitwa. Jej nazwa pochodzi od głównej nagrody wyścigu, którą jest właśnie Palio, czyli sztandar z herbem.

Niedaleko Piazza del Campo znajduje się jedna z najwspanialszych katedr romańsko-gotyckich we Włoszech – Cattedrale di Santa Maria Assunta. Jej wnętrze udekorowali słynni włoscy twórcy, m.in. Donatello, Michał Anioł czy Gian Lorenzo Bernini.       

 

MIASTO KRZYWEJ WIEŻY

Kto z nas nie uczył się na lekcji geografii o Krzywej Wieży w Pizie? Co ciekawe, to piękne miasto znane jest obecnie na całym świecie głównie dzięki błędom popełnionym przez konstruktorów i budowniczych słynnej Torre Pendente. Przechylenie konstrukcji miało miejsce już kilka lat po rozpoczęciu budowy w 1173 r. Przyczyniło się do tego muliste podłoże, na którym położono fundamenty. Wieża w rzeczywistości jest dzwonnicą Katedry Santa Maria Assunta. Warto zwiedzić tę wspaniałą świątynię, nawiązującą do architektury islamskiej, którą poznano dzięki kontaktom handlowym z mauretańską Hiszpanią i północną Afryką. Obok niej wznosi się największe we Włoszech baptysterium pochodzące z XIII w.      

 

ŚREDNIOWIECZNY MANHATTAN                                                                               

                                                                                                            FOT. PAWEŁ PAKIEŁA

Znajdujący się w prowincji Siena symbol średniowiecznej Toskanii – San Gimignano, robi naprawdę ogromne wrażenie na osobach, które po raz pierwszy go oglądają. Niezależnie od tego, czy przyzwyczailiśmy się już do toskańskiego krajobrazu nierozłącznie związanego z zabytkowymi wieżami, zbliżając się do tego miasta, już z daleka przecieramy ze zdumienia oczy. Przed nami pojawiają się na horyzoncie wysokie ceglane budowle przypominające swoją strzelistością współczesne drapacze chmur. Te średniowieczne wieże z XIII–XIV w. pełniły funkcje obronne, ale były też wyrazem prestiżu i zamożności ich właścicieli. W samym mieście na każdym kroku możemy napotkać klimatyczne restauracyjki oferujące smaczne toskańskie potrawy i tutejszą dumę – białe, wytrawne wino Vernaccia di San Gimignano, którego początki produkcji sięgają XIII w. Zwiedzając San Gimignano, warto poczekać do wieczora, kiedy stare mury oświetlają najpierw promienie zachodzącego słońca, a potem specjalnie zamontowane reflektory. Ta gra świateł tworzy magiczny, niezapomniany nastrój.  

 

TOSKANIA DLA MIŁOŚNIKÓW MUZYKI I SZTUKI

Melomani nie powinni przegapić Festiwalu Pucciniego odbywającego się nad brzegiem uroczego jeziora Massaciuccoli w teatrze na świeżym powietrzu w miejscowości Torre del Lago koło pięknego średniowiecznego miasta Lukka, w którym przyszedł na świat autor jednych z najsłynniejszych oper (m.in. Cyganerii, Madame Butterfly i Toski). To wielkie wydarzenie dla miłośników muzyki klasycznej jest organizowane co roku (od 1930 r.), według życzenia zmarłego w 1924 r. kompozytora. Obok oddanego do użytku w 2008 r. nowego Gran Teatro all’Aperto wznosi się Villa Puccini, w której mieszkał i pracował ten wspaniały artysta. Melomani z całego świata mają możliwość delektowania się muzyką Giacoma Pucciniego w ukochanym przez niego miejscu. W tym roku od 20 lipca do 25 sierpnia odbędzie się już 58. Festival Puccini.     

                Kolejnym wielkim wydarzeniem jest The Tuscan Sun Festival (Festival del Sole), czyli Festiwal Słońca. Miał on dotychczas miejsce w przepięknym średniowiecznym mieście Cortona i w jego malowniczych okolicach. To prawdziwe święto muzyki i sztuki. W jego interesującym programie znajdują się nie tylko wieczorne koncerty artystów najwyższej klasy, które odbywały się do tej pory w klimatycznym teatrze z czasów rzymskich – Teatro Signorelli. W ciągu dnia organizowane są również liczne wydarzenia kulturalne, m.in. wystawy sztuk pięknych, pokazy filmów z udziałem gwiazd kina czy degustacje toskańskich potraw i win. W tym roku, w związku ze swoją 10. jubileuszową edycją i co za tym idzie przewidywaną większą liczbą znanych gości z całego świata, Festival del Sole ma zostać przeniesiony do stolicy Toskanii – Florencji. Będzie miał miejsce od 11 do 18 czerwca.   

 

ODKRYJ CHIANTI

Chianti należy do najpiękniejszych i najbardziej znanych rejonów Toskanii. Kojarzy się przede wszystkim z kulturą winiarską. Między Florencją i Sieną napotkamy wiele farm, winnic i piwnic z dumą oferujących swoje produkty. Popularności temu obszarowi przysporzyły wytwarzane tu czerwone wina, powszechnie znane jako chianti. Co ciekawe, jak poświadczają dokumenty z 1398 r., na samym początku ten szlachetny trunek był biały. Jednak od XVIII w. kojarzył się on już tylko z winem czerwonym. W 1967 r. włoski rząd nadał chianti apelację DOC (Denominazione di Origine Controllata), definiując jego skład w oparciu o formułę Ricasoli – bazę stanowi szczep Sangiovese z 10–30-procentowym udziałem Malvasii i Trebbiano. W XX w. zaczęto je sprzedawać w charakterystycznej pękatej butelce w słomianej plecionce, zwanej fiasco. W 1984 r. otrzymało apelację DOCG (Denominazione di Origine Controllata e Garantita), certyfikat potwierdzający najwyższą jakość trunku. Po wielu regulacjach dotyczących jego struktury najbardziej korzystną dla winiarzy decyzją jest jednak ta pozwalająca na wytwarzanie Chianti Classico wyłącznie z winorośli Sangiovese. Jednocześnie grupa producentów zaczęła pracować nad podniesieniem prestiżu wina, który spadł w czasach powojennych. W ten sposób doszło do powstania klasy Super Tuscan. Jej wytwórcy nie używają Sangiovese jako dominującej odmiany, lecz innych gatunków winorośli, jak np. Cabernet Sauvignon czy Merlot. Obecnie część najdroższych toskańskich win stanowią właśnie Super Tuscany: Sassicaia, Tignanello, Solaia, Magari, Ornellaia i Picconero.

 

W ŁAGODNYCH OBJĘCIACH TOSKANII                                                     

Klimat tej niezmiernie malowniczej historycznej krainy Włoch jest rzeczywiście łagodny, chociaż między jej poszczególnymi rejonami występują niewielkie różnice. Zasadniczo lato na wybrzeżu bywa bardziej gorące niż w głębi lądu. Deszcz pada częściej wiosną lub jesienią, ale wciąż dominują zazwyczaj suche, słoneczne dni. Zima jest łagodna i również pogodna, choć zdarzają się zimne noce. W najcieplejszym miesiącu roku – lipcu – średnia temperatura powietrza waha się od 23 do 30oC, zaś w najzimniejszym – styczniu – termometry wskazują ok. 7oC na wybrzeżu Toskanii i 3,5–5,5oC w jej wnętrzu. Sezon turystyczny trwa tutaj od wiosny do niezwykle barwnej jesieni.

 

NA ELBIE U NAPOLEONA

Elba słynie w świecie przede wszystkim jako miejsce zesłania Napoleona Bonapartego, który przebywał na tej wyspie u wybrzeży Toskanii od maja 1814 r. do lutego 1815 r. Znajdziemy na niej cenne znaleziska archeologiczne, wojskowe fortyfikacje, jak np. Castello del Volterraio (Fortezza del Volterraio), czy też piękną Palazzina dei Mulini w Portoferraio, rezydencję przeznaczoną dla wielkiego cesarza Francuzów.  

Najbardziej jednak przyciągają tutaj turystów czyste, błękitne morze i urocze plaże. Poza tym na Elbie panują doskonałe warunki do uprawiania sportu, szczególnie kolarstwa górskiego, wspinaczki i żeglarstwa. Popularnością cieszy się San Giovanni, gdzie można zrelaksować się i nabrać sił w basenach termalnych. Na miłośników kąpieli słonecznych na wyspie czeka ponad 70 plaż, zaś amatorów nurkowania, dla których przygotowano tu wiele centrów, zachwyci piękno podwodnego świata.                                                                                                            

Na Elbę można bez problemu dostać się zarówno drogą powietrzną, jak i morską. Podczas szczytu sezonu promy kursują co pół godziny. Rejs trwa od 40 min. do godziny (najpopularniejsza trasa prowadzi z Piombino do Portoferraio). Samoloty przylatujące z turystami na wyspę lądują na lotnisku Marina di Campo, które znajduje się ok. 2 km na północ od miejscowości o tej samej nazwie. Na Elbie działa też dobrze rozwinięta sieć połączeń autobusowych. Istnieje również możliwość wypożyczenia samochodu bądź skorzystania z taksówki.

Dla Europejczyka pragnącego poznać nie tylko dokonania współczesności, lecz także korzenie cywilizacji, z której wyrósł, Toskania jest obowiązkowym punktem w edukacji kulturowej. W tym słonecznym regionie Włoch wszystko smakuje lepiej i bardziej cieszy. Dlatego też nawet ci turyści, którzy podczas swojej toskańskiej podróży pragną znaleźć jedynie chwilę wytchnienia i spokoju, a nie zwiedzać bezcenne zabytki, z pewnością nie wyjadą stąd rozczarowani. To miejsce ich zaczaruje…

 

WYJAZDY INTEGRACYJNO-MOTYWACYJNE DO TOSKANII           

Toskania jest wymarzonym kierunkiem podróży incentive. Uroki tego przepięknego i pełnego atrakcji regionu w sercu Włoch można odkrywać praktycznie przez cały rok. Przelot samolotem z Polski do Florencji jest szybki, tani i wygodny. Od 7 czerwca do 25 października br. będzie można polecieć do toskańskiej stolicy także i polskimi liniami Eurolot z lotniska w Krakowie (dwa połączenia w tygodniu – w czwartek i niedzielę). Grupy incentive mają do wyboru szeroki wachlarz komfortowego i niebanalnego zakwaterowania – począwszy od uroczych wiejskich posiadłości i winnic, poprzez zabytkowe rezydencje, wille i pałace, a skończywszy na luksusowych hotelach SPA & Wellness. Usługi turystyczne i gastronomia są w Toskanii na najwyższym światowym poziomie.

                W programie wyjazdów integracyjno-motywacyjnych do tego czarującego regionu Włoch mogą się znaleźć następujące atrakcje: wycieczki historycznym Fiatem 500, lekcje malarstwa i przygotowywania typowych toskańskich potraw, rajdy rowerowe, regaty na wybrzeżu lub rejsy od jednej do drugiej wyspy Archipelagu Toskańskiego, rafting w górskim rejonie Garfagnana, zwiedzanie miast na skuterach Vespa, udział w licznych festiwalach, testy sportowych samochodów Ferrari, degustacje wyśmienitych win, nauka slow food, czyli cieszenia się jedzeniem itd. Pobyt w Toskanii z pewnością pozostawi wspaniałe i niezapomniane wrażenia wśród uczestników podróży incentive.         

 


 

Artykuły wybrane losowo

Safari po kenijsku

ALEKSANDRA PROCHALSKA

 

<< Kenijska ziemia to kraina kontrastów, magia barw, mieszanka kultur, smaków, zapachów i dźwięków oraz mekka tych, którzy pragną zaznajomić się z bogatą afrykańską fauną i florą, doświadczyć prawdziwej przygody i odpocząć od szarej, monotonnej codzienności. W mojej wyobraźni Kenia jest rudo-purpurowa jak stroje Masajów i czerwona ziemia w Parku Narodowym Tsavo Wschodnie, złotosłomkowa jak sawanna i majestatyczne lwy, soczyście zielona po długiej porze deszczowej i wreszcie turkusowo-błękitna jak fale Oceanu Indyjskiego. >>

 

Do Kenii można przyjechać w dowolnym momencie, jednak większość turystów pojawia się tu między grudniem a marcem (ze względu na gwarancję doskonałej pogody) oraz lipcem i wrześniem (w czasie Wielkiej Migracji ssaków kopytnych z tanzańskiego Parku Narodowego Serengeti do kenijskiego Rezerwatu Narodowego Masai Mara). W Kenii występują zasadniczo dwie pory deszczowe: krótsza – w listopadzie oraz dłuższa trwająca od końca marca do przełomu maja i czerwca. Podczas opadów pojawia się dużo komarów, zwiększa się zatem zagrożenie malaryczne, nieco trudniej też obserwować zwierzęta, jednak wyprawy safari są wtedy znacznie tańsze.

Więcej…

UGANDA – nie tylko w poszukiwaniu goryli

ŁUKASZ WALL

 

Po wylądowaniu w godzinach wieczornych na międzynarodowym lotnisku Entebbe sprawnie załatwiamy formalności wizowe. Gdy opuszczamy budynek terminalu, zewsząd ogarniają nas ciemności. Nad głowami mamy piękne, rozgwieżdżone niebo, a dookoła rozlegają się dźwięki cykad. Tak rozpoczyna się nasza wielka przygoda w Ugandzie, do której trafiliśmy na spotkanie z wielkimi i niezmiernie rzadkimi gorylami górskimi…

Na pierwszy rzut oka rzuca się, że drogi w tym kraju (w większości szutrowe) są wyboiste i dziurawe. Przepędzane są po nich stada bydła, mkną szybko rejsowe autobusy przepełnione ludźmi oraz jeżdżą rowerzyści nieużywający świateł i żadnych elementów odblaskowych.  

Więcej…

Ekwador – cztery światy w jednym kraju

KAROLINA WUDNIAK

www.tropimyprzygody.pl

<< „Cuatro mundos, un destino” („Cztery światy, jedno miejsce”) – tak brzmi jedno z haseł promujących Ekwador. Czterema światami są tutaj wyspy Galapagos, wybrzeże Pacyfiku, Andy i Amazonia. Choć ten południowoamerykański kraj należy do najmniejszych na kontynencie, faktycznie może się poszczycić ogromnym zróżnicowaniem geograficznym i przyrodniczym, nie mniejszym niż jego więksi sąsiedzi. Swoim pięknem zachwyci z pewnością nawet najbardziej wybrednych podróżników. >>

 

 Wikunie andyjskie w rezerwacie Chimborazo

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

Ekwador jest w zdecydowanej większości górzysty. Wraz z archipelagiem Galapagos ma powierzchnię niemal 284 tys. km2, a więc trochę mniejszą od Polski. Leży pomiędzy Kolumbią (na północy) i Peru (na wschodzie i południu). Zachodnią granicę stanowi wybrzeże Oceanu Spokojnego. Przez Ekwador przebiega równik, są tu zatem nie tylko fascynujące cztery światy, ale i środek Ziemi.

Ta południowoamerykańska republika przyciąga również wulkanami. Znajdują się one zarówno w kontynentalnej jej części, jak i na Galapagos. Wiele z ekwadorskich wulkanów pozostaje wciąż czynnych. Najsłynniejszy – Cotopaxi – wznosi się na 5897 m n.p.m. To drugi najwyższy szczyt Ekwadoru, zaraz po nieaktywnym stratowulkanie Chimborazo (6263,47 m n.p.m.). Ciągnące się z północy na południe Andy dzielą kraj na pół: Amazonię na wschodzie i wybrzeże Pacyfiku na zachodzie. Wycieczkę zacznijmy więc w środku, w górach.

 

MIASTO W ANDACH

Większość turystów swoją przygodę w Ekwadorze zaczyna w jego stolicy – Quito. To miasto zachwyca każdego, kto do niego przyjedzie. Jest przepięknie położone w dolinie pośród gór i wulkanów, a jego kolonialne centrum i interesujące zabytki robią naprawdę ogromne wrażenie. Z tym zachwytem na ustach wyjeżdża się stąd po dwóch czy trzech dniach. Kiedy zostaje się dłużej, czar może prysnąć. Spędziłam w tym mieście trzy miesiące i zawsze, gdy czułam, że mój zachwyt przygasa, szukałam nowych niesamowitych miejsc. Quito jest najwyżej położoną stolicą na świecie (często mylnie przyznaje się ten tytuł La Paz, ale ono nie pełni funkcji konstytucyjnej stolicy Boliwii, choć mieści się w nim siedziba rządu). Oficjalnie podaje się uśrednioną wysokość 2850 m n.p.m. W rzeczywistości część zabudowań leży na ok. 2800 m n.p.m., a dzielnice usytuowane na wzgórzach znajdują się nawet na 3100 m n.p.m. Z wyżej położonych rejonów miasta roztacza się zapierający dech w piersiach widok na okolicę. Trzeba jednak pamiętać, że w takich warunkach można mieć problemy zdrowotne. U osób przylatujących z niżej usytuowanych regionów często pojawiają się objawy choroby wysokościowej (hiszp. soroche): bóle głowy, brak apetytu, trudności z oddychaniem, szybkie męczenie się, a nawet nudności i wymioty. Dlatego właśnie w ciągu pierwszych dni pobytu zaleca się picie dużej ilości wody, unikanie alkoholu i nadmiernego wysiłku fizycznego. Kiedy już organizm przyzwyczai się do nowych warunków, można zacząć zwiedzanie.

Centrum historyczne Quito należy do największych i najlepiej zachowanych w całej Ameryce Łacińskiej (ma powierzchnię 3,75 km²). Nie bez powodu we wrześniu 1978 r. znalazło się na nowo utworzonej Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (było jednym z pierwszych 12 obiektów podobnie jak krakowskie Stare Miasto i polska kopalnia soli w Wieliczce). Tutejsze urokliwe kamienice, niezwykłe dziedzińce, białe kościoły, bogato zdobione wnętrza zachwycają zwiedzających.

Na zainteresowanie zasługuje szczególnie klasztor św. Franciszka z kościołem (Iglesia y Convento de San Francisco), którego budowa rozpoczęła się w 1534 r. Świątynię wypełniają rzeźby i inne dzieła sztuki. To tutaj można zobaczyć słynną drewnianą rzeźbę z 1734 r. – Dziewicę z Quito (Virgen de Quito), której gigantyczna replika spogląda na miasto ze wzgórza El Panecillo (roztacza się z niego wspaniały widok na stolicę, a przy bezchmurnym niebie widać też okoliczne wulkany). Ważnym punktem na mapie historycznego centrum jest również Plaza Grande (inaczej Plaza de la Independencia). W rejonie tego placu znajduje się kilka ciekawych zabytków: Palacio de Carondelet, czyli oficjalna rezydencja prezydencka, Pałac Arcybiskupi, siedziba władz miasta (Palacio Municipal de Quito) i XVI-wieczna Katedra Metropolitalna. W tej ostatniej warto zwrócić uwagę na obraz Ostatnia Wieczerza, na którym na stole umieszczono tradycyjne andyjskie specjały – pieczoną świnkę morską (cuy) i napój alkoholowy ze sfermentowanej kukurydzy (chichę). Część Palacio de Carondelet udostępniono do zwiedzania. Najbardziej interesująca jest sala reprezentacyjna. To w niej prezydent podpisuje wszystkie ważne dokumenty. Poza tym za atrakcję uchodzi tu stanięcie na balkonie w miejscu, w którym przemawia on do obywateli. W każdy poniedziałek o 11.00, podczas uroczystej zmiany warty, można go zobaczyć i posłuchać na żywo. W narożniku pomiędzy rezydencją prezydencką a Katedrą Metropolitalną znajduje się Muzeum Alberta Meny Caamaña (Museo Alberto Mena Caamaño). W pięknym, starym budynku z końca XVI stulecia obejrzymy wystawy stałe i czasowe poświęcone współczesnym problemom Ekwadoru i świata.

Kolejny zabytek stanowi Bazylika Narodowego Ślubowania (Basílica del Voto Nacional). Z jej dwóch 115-metrowych wież roztacza się wspaniała panorama stolicy. To największy neogotycki kościół w obu Amerykach. Budowla góruje nad okolicą, co dobrze widać z otaczających miasto wzgórz. Inną ciekawą świątynią jest barokowy i bardzo bogato zdobiony Kościół Towarzystwa Jezusowego (Iglesia de La Compañía de Jesús; budowę rozpoczęto na początku XVII w.), uznawany za jeden z najpiękniejszych na kontynencie. Podczas spaceru po starym Quito nie wolno ominąć ulicy La Ronda. Niegdyś przebiegał tędy szlak używany przez Inków, na początku XX stulecia upodobali ją sobie artyści i bohema, a dziś tłumnie ściągają na nią turyści. La Ronda ma swoją niepowtarzalną atmosferę. Można ją odczuć szczególnie wieczorem, kiedy restauracje zapełniają się ludźmi, a ulica muzykami.

Oprócz historycznego centrum warto odwiedzić też północną część Quito. Koło pięknego, ogromnego Parku Metropolitalnego (Parque Metropolitano) znajduje się muzeum ekwadorskiego malarza, rysownika, rzeźbiarza, grafika i twórcy murali Oswalda Guayasamína (1919–1999), zwanego południowoamerykańskim Picassem, z powstałą z jego inicjatywy Kaplicą Człowieka (Capilla del Hombre). Miejsce zasługuje na zainteresowanie nie tylko ze względu na obrazy artysty i jego kolekcję sztuki prekolumbijskiej, ale również z powodu niezmiernie ciekawej i oryginalnej bryły Kaplicy Człowieka. Na sąsiednim wzgórzu, w uchodzącej za artystyczną dzielnicy Guápulo polecam wybrać się do jednej z wielu restauracyjek.

Nad Quito góruje wulkan Pichincha z dwoma najwyższymi szczytami: Ruku Pichincha (4698 m n.p.m.) i Guagua Pichincha (4784 m n.p.m.). Można na niego wjechać TelefériQo, czyli koleją gondolową, która wwozi chętnych na wysokość 3945 m n.p.m. Rozpościera się stąd niezwykły widok na miasto i okoliczne szczyty. Jeśli powietrze jest czyste, a niebo bezchmurne, da się nawet dostrzec Cotopaxi.

 

Plaża Los Frailes w Parku Narodowym Machalilla u wybrzeży Pacyfiku

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

W ŚRODKU ŚWIATA

Na północ od Quito przebiega równik i leży obszar Mitad del Mundo. Znajduje się na nim duży kompleks turystyczny wraz z muzeum etnograficznym, planetarium, pomnikiem środka świata i żółtą linią dzielącą półkulę północną od południowej. Można tu stanąć na obu półkulach jednocześnie, postawić jajko na gwoździu i zobaczyć, jak wir wodny kręci się w dwie różne strony. Problem polega jednak na tym, że środki świata są dwa… W miejscu, gdzie badacze z francuskiej misji w XVIII w. wyrysowali linię równika, w 1936 r. postawiono pomnik, który później przebudowano. Obecnie mieści się w nim muzeum. Dookoła powstał cały kompleks turystyczny. Jednak żółta linia dzieląca świat na pół jest namalowana ok. 240 m na południe od faktycznego równika, bo… badacze pomylili się w pomiarach.

Niedaleko Mitad del Mundo stoi ciekawa Świątynia Słońca (Templo del Sol) zbudowana przez lokalnego malarza, rzeźbiarza i popularyzatora kultury Cristóbala Ortegę Maila. Tuż za nią znajduje się wejście do Rezerwatu Geobotanicznego Pululahua (Reserva Geobotánica Pululahua). Można poprzestać na udaniu się na taras widokowy lub zejść do rozległej kaldery (ma prawie 34 km2), aby stanąć na jej dnie. Zakres wysokości obszaru wynosi od 1800 do 3356 m n.p.m. Wulkan pozostaje nieaktywny, do ostatniej erupcji doszło ok. 2,5 tys. lat temu. Ze względu na wyjątkowy mikroklimat i niezwykle żyzną ziemię, jaka powstała na zastygniętej lawie, utworzono tu rezerwat przyrody. Kopuły wulkaniczne porasta gęsty las deszczowy zamieszkany przez różnorodną faunę. W rezerwacie występuje wiele endemicznych gatunków roślin. Ale wulkan budzi zainteresowanie nie tylko ze względu na bogactwo przyrodnicze. Pululahua to jedna z kilku zamieszkałych kalder na świecie i podobno jedyna, w której uprawia się ziemię. Wewnątrz żyje niewiele ponad 100 osób, zajmujących się rolnictwem, a od kilku lat również turystyką.

Kilkudniowa wizyta we wnętrzu wulkanu pozwala odciąć się od cywilizacji i odpocząć w bliskim otoczeniu natury. Można też wybrać się tu na krótką wycieczkę. Zejście do kaldery zajmuje pół godziny. Ważne jednak, aby wyprawę zaplanować w godzinach porannych. Pululahua w języku keczua oznacza „wodną chmurę” lub „dym wodny”. Nazwa nie jest przypadkowa – codziennie mniej więcej od południa kalderę wypełnia mgła. Co ciekawe, to ona stanowi główne źródło wody w tym rejonie, bo deszcz pada tutaj bardzo rzadko. Dlatego właśnie jedynym dobrym momentem na zobaczenie całej okolicy będzie poranek. Pojawiająca się później mgła tworzy przez chwilę mistyczną atmosferę, żeby w końcu ukryć wszystko przed oczyma turystów podziwiających wulkan z tarasu widokowego.

Kilkadziesiąt kilometrów na zachód od rezerwatu (ok. 80 km od stolicy Ekwadoru), w dolinie pośród lasu deszczowego leży miejscowość Mindo. Można tu wybrać się do motylarni, aby dowiedzieć się czegoś o motylach, oraz zobaczyć kolibry i obserwować inne gatunki ptaków, a także podziwiać piękne wodospady (Santuario de Cascadas). Do tych ostatnich dociera się kolejką linową rozpiętą nad wysokim kanionem. Wprawdzie Mindo cieszy się popularnością wśród turystów, ale to wciąż mała miejscowość, w której da się odpocząć od zgiełku wielkiego i głośnego Quito. Jest jednym z moich ulubionych miejsc w tym południowoamerykańskim kraju, chętnie kiedyś do niego wrócę.

Dalej na północny wschód od stolicy Ekwadoru znajdują się dwa ciekawe miasta: Ibarra i Otavalo. Pierwsze odgrywa rolę stolicy prowincji Imbabura, leży niedaleko malowniczego jeziora Yahuarcocha (Laguna de Yahuarcocha) i szczyci się dobrze zachowanym kolonialnym centrum (zrekonstruowanym po trzęsieniu ziemi z 1868 r.). Niewielkie (ok. 50-tysięczne) Otavalo słynie z kolei z popularnego targowiska z andyjskim rękodziełem. Sprzedaje się tu hamaki, obrusy, biżuterię w odcieniach tęczy, plecione torby w wielokolorowe wzory, a pomiędzy tym pledy, kubki, długopisy, szachy, paski, figurki lam, poszewki na poduszki, kapelusze i wszystko, czego tylko dusza zapragnie. Miasto przyciąga tłumy turystów chcących wrócić z Ekwadoru z ciekawymi pamiątkami. W Otavalo naprawdę trudno się opanować, żeby nic nie kupić.

Na południowy wschód od stolicy warto wybrać się do wioski Papallacta, gdzie lubią spędzać weekendy quiteños (mieszkańcy Quito). Ze względu na występujące w okolicy wody termalne miejsce to jest idealne na wypoczynek wśród pięknych górskich krajobrazów. Papallacta leży w sąsiedztwie Parku Narodowego Cayambe-Coca (Parque Nacional Cayambe-Coca, Reserva Ecológica Cayambe-Coca). Tutejsze lasy deszczowe, jeziora i wulkan Cayambe (5790 m n.p.m.) przyciągają miłośników przyrody i chodzenia po górach. Podobne atrakcje czekają w popularnym wśród amatorów mocniejszych wrażeń miasteczku Baños de Agua Santa (w skrócie Baños). Łaźnie Świętej Wody, jak tłumaczy się tę nazwę, znajdują się u stóp aktywnego stratowulkanu Tungurahua (5023 m n.p.m.) i przyciągają gorącymi źródłami. Miejscowość ta uchodzi za ekwadorską stolicę sportów ekstremalnych. Można tutaj skakać na bungee, uprawiać canyoning, rafting i wspinaczkę skalną, latać na paralotni czy zjeżdżać na linie. W okolicy jest też wiele tras trekkingowych, w tym kilka prowadzących do przepięknych wodospadów, jak choćby do imponującego Kotła Diabła (Pailón del Diablo), który ogląda się z różnych perspektyw. Poza granicami Ekwadoru miasteczko Baños słynie przede wszystkim z huśtawki na krańcu świata. Wisi ona na drzewie rosnącym na krawędzi zbocza, co sprawia, że wygląda, jakby naprawdę znajdowała się na końcu ziemi. W bezchmurny dzień można huśtać się na niej na tle wulkanu Tungurahua. Najlepiej przyjechać tu wcześnie rano, kiedy kolejka chętnych bywa jeszcze krótka, a szanse na czyste niebo są największe.

 

POCIĄGIEM WŚRÓD WULKANÓW

Zarówno Baños, jak i niedalekie miasta Ambato i Riobamba leżą w tzw. Alei Wulkanów (Avenida de los Volcanes), która ciągnie się mniej więcej od Quito do miasta Cuenca (ponad 300 km). Widoki rozpościerające się z Ambato i Riobamby przy dobrej pogodzie zapierają dech w piersiach i nie ma się co dziwić. To drugie miasto znajduje się u podnóży wulkanu Chimborazo i jest bazą wypadową dla osób chcących wejść na szczyt tej najwyższej góry Ekwadoru. Z Riobamby niedaleko już do Alausí (ok. 90 km), małego i urokliwego miasteczka, z którego odjeżdża słynny turystyczny pociąg. Jego malownicza 12-kilometrowa trasa wiedzie po zboczu góry Nos Diabła (Nariz del Diablo) do stacji Sibambe. Mówi się, że aby dokończyć budowę odcinka kolei wykutego w twardej skale, zawarto pakt z samym diabłem, bo praca w tak trudnych warunkach pochłonęła wiele ludzkich istnień. Z ok. 4 tys. pracowników (pochodzących głównie z Jamajki) przeżyli nieliczni. Oddanie do użytku kilkunastokilometrowego fragmentu torów na początku XX w. było jednak wielkim wydarzeniem. Wszak odcinek ten nazywany jest najtrudniejszą trasą kolejową na świecie ze względu na wyzwanie, jakim okazało się zaprojektowanie i wybudowanie linii na zboczu góry Nariz del Diablo między wysoko położonym Alausí (ok. 2340 m n.p.m.) i leżącym w kanionie Sibambe (1400 m n.p.m.). Przedsięwzięcie stanowiło część większego planu połączenia stolicy Ekwadoru z wybrzeżem. Wprawdzie obecnie z Quito do Guayaquil, usytuowanego u ujścia rzeki Guayas do zatoki Pacyfiku, kursuje pociąg (Tren de las Maravillas), jednak uchodzi on raczej za luksusową atrakcję turystyczną. Podróż nim trwa cztery dni, ale w jej trakcie noce spędza się w hotelach położonych przy trasie. Ci, którzy mają mniej czasu lub nie są aż tak wielkimi miłośnikami kolei, powinni zadowolić się pokonaniem krótkiego, lecz niezmiernie malowniczego odcinka z Alausí do Sibambe.

W drodze na wybrzeże koniecznie trzeba zatrzymać się w pięknym kolonialnym mieście Cuenca (Santa Ana de los Cuatro Ríos de Cuenca). Ze względu na dobrze zachowaną zabudowę jego historyczne centrum znalazło się w 1999 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Na szczególną uwagę zasługuje Stara Katedra (z XVI w.) przekształcona w muzeum sztuki sakralnej oraz Nowa Katedra z cudownymi zdobieniami, której budowę rozpoczęto w drugiej połowie XIX stulecia. W Cuence warto zgubić się w labiryncie wąskich uliczek. Poza tym polecam też pojechać do stanowiska archeologicznego Ingapirca. W tej okolicy pierwotnie osiedlił się lud Cañari, później miejsce trafiło pod panowanie Inków. Niewiele obiektów zachowało się do obecnych czasów, dlatego te ruiny są raczej gratką dla prawdziwych pasjonatów historii prekolumbijskiej. Osoby szukające wrażeń powinny skorzystać z drugiej słynnej ekwadorskiej huśtawki. Znajduje się ona na zboczu wzgórza Turi, z którego roztacza się panoramiczny widok na Cuencę i okolice. Huśtającym się na zamocowanym na długich linach krześle wydaje się, że unoszą się nad miastem.

 

Endemiczne legwany morskie na przybrzeżnych skałach w archipelagu Galapagos

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

NAD OCEANEM

Zjeżdżając z Andów do Guayaquil, największego miasta Ekwadoru (mniej więcej 3-milionowego), wkraczamy w strefę tropikalną. Wysokie temperatury towarzyszą jego mieszkańcom przez cały rok, można więc zapomnieć o górskim chłodzie. Guayaquil to najważniejszy ośrodek biznesowy kraju. Jest nowoczesnym miastem z nadrzeczną promenadą, wieloma sklepami, restauracjami i pubami. Miłośnicy kolonialnej zabudowy znajdą chwilę wytchnienia na kolorowym wzgórzu Santa Ana, na którego zboczach rozciąga się najstarsza dzielnica Las Peñas, pełna galerii sztuki i małych knajpek. To właśnie tutaj w XVI w. został założony ten prężny dzisiaj ośrodek.

W odległości dwóch godzin jazdy samochodem (ok. 140 km) na zachód stąd leży miasto Salinas, popularne wśród mieszkańców Guayaquil miejsce na wypoczynek na plaży. Im dalej na północ wzdłuż wybrzeża się kierujemy, tym wokół robi się ciekawiej. Miejscowość Montañita zyskała popularność wśród surferów ze względu na tworzące się w jej pobliżu wysokie fale. W ciągu kilku lat z małej wioski przekształciła się w kurort turystyczny bardzo chętnie odwiedzany przez osoby chcące nauczyć się języka hiszpańskiego. Tak jak mieszkańcy Guayaquil mają swoje plaże w Salinas, tak quiteños jeżdżą wygrzewać się do Esmeraldas. Kto pragnie uciec od tłumów turystów, powinien poszukać małych wiosek rybackich jak choćby Mompiche. Mniej zatłoczonych miejsc nie brakuje, bo linia brzegowa Ekwadoru liczy sobie ponad 2,2 tys. km. Ekwadorskie wybrzeże to również świetny punkt do obserwowania migracji humbaków. Od czerwca do września można się wybrać na wycieczkę w poszukiwaniu tych wielkich ssaków z rodziny płetwalowatych, a z miasteczka Puerto López warto popłynąć na tzw. Galapagos dla ubogich, czyli Srebrną Wyspę (Isla de la Plata), gdzie spotyka się m.in. uchatki patagońskie, delfinki wysmukłe (tropikalne), głuptaki niebieskonogie i czerwononogie, żółwie morskie, pelikany czy fregaty. Jeśli jednak ktoś jest prawdziwym miłośnikiem przyrody, musi udać się na prawdziwy archipelag Galapagos. To miejsce zupełnie nie z tej ziemi!

 

ARCHIPELAG DARWINA

Wyspy Galapagos są niezaprzeczalnie skarbem Ekwadoru. Zamieszkuje je wiele gatunków zwierząt (w tym endemicznych), np. żółwie słoniowe, kotiki i uszanki galapagoskie, głuptaki niebieskonogie, kormorany nielotne, myszołowy galapagoskie, gołębiaki plamiste, albatrosy galapagoskie, fregaty wielkie, legwany galapagoskie i morskie, pingwiny równikowe, petrele galapagoskie, zięby Darwina, czaple galapagoskie, pelikany czy flamingi. W 1959 r. cały region objęto ochroną parku narodowego. Prawie 20 lat później, w 1978 r., wyspy wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Dziś archipelag zamieszkuje niecałe 30 tys. osób, ale w ciągu roku przybywa na niego ponad 200 tys. turystów.

Podczas pobytu na Galapagos ma się niepowtarzalną okazję zobaczenia z bliska zwierząt, które nie występują nigdzie indziej na świecie. Ruch turystyczny jest tu ograniczony, ale wszystkie dostępne miejsca, takie jak Stacja Badawcza im. Charlesa Darwina w mieście Puerto Ayora na Santa Cruz, okolice do nurkowania, tunel z lawy oraz trasy trekkingowe, są warte zainteresowania. Na archipelagu znajdują się liczne wulkany. Najwyższy, Wolf, wznosi się na największej wyspie, Isabeli, i mierzy 1707 m n.p.m. Najpopularniejszym sposobem poznawania Galapagos są kilku- lub kilkunastodniowe rejsy niewielkimi statkami. W trakcie takiej wycieczki zwiedza się różne miejsca na archipelagu i nurkuje, a na noc wraca na pokład. Wizyta na tych niezwykłych wyspach może być zdecydowanie jednym z najpiękniejszych i najbardziej nietypowych doświadczeń w życiu. Ja na pewno kiedyś na nie wrócę, bo czuję niedosyt wrażeń.

 

Kajmany zamieszkują rozlewiska rzek w ekwadorskim regionie Oriente (Wschód)

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

W AMAZOŃSKIM LESIE

Z unikatowego archipelagu przenosimy się na kontynent i to na wschodnią stronę Andów, gdzie jest zielono i wilgotno. Czwarty świat Ekwadoru stanowi fragment Amazonii, zwany tutaj Oriente (Wschód). Region ten pokrywa prawie połowę całego obszaru kraju. Co ciekawe, to właśnie w tej okolicy hiszpańscy konkwistadorzy pod przywództwem Francisca de Orellany (1511–1546) odkryli dorzecze Amazonki i jej górny bieg w XVI w. Samą rzekę nazwano podobno od plemienia Amazonek, ponieważ po drodze wyprawa odkrywcza spotkała kobiety-wojowników.

Amazońskie gęste lasy deszczowe są prawdziwym królestwem flory i fauny. Mimo swoich dużych rozmiarów Oriente jest regionem słabo zasiedlonym. W jego granicach znajduje się tylko kilka miast i według szacunków obszar zamieszkuje ok. 750 tys. ludzi. W ekwadorskiej Amazonii założono cztery parki narodowe i kilka rezerwatów przyrody. Niektóre źródła podają, że na terenie Parku Narodowego Yasuní (Parque Nacional Yasuní) występuje największa bioróżnorodność na świecie.

Aby dostać się do lasów deszczowych Oriente i móc na własne oczy zobaczyć tę wyjątkową krainę dzikiej przyrody, trzeba skorzystać z usług tutejszych doświadczonych przewodników. Samodzielna wyprawa jest nie najlepszym pomysłem. W Ekwadorze działa sporo firm, które organizują kilkudniowe wycieczki do Amazonii. W programie są również noclegi w specjalnych domkach w lesie i rozmaite atrakcje, jak np. łowienie piranii, pływanie łódką po rzece, poznawanie gatunków roślin i zwierząt, a niekiedy także spotkania z rdzennymi mieszkańcami tych terenów i uczestniczenie w ich codziennym życiu. Jeśli ktoś nie ma ochoty na dłuższy pobyt w wilgotnym, tropikalnym klimacie, może dojechać do Teny (niewielkiej stolicy prowincji Napo) i wybrać się na jednodniową wycieczkę w leśną gęstwinę. Przedsmak lasu deszczowego zapewnia już okolica wspomnianych miejscowości Baños i Papallacta, do których łatwiej się dostać niż do miast w regionie Oriente.

***

Góry i niziny, śnieg i parny tropik, ocean i lasy deszczowe, ciekawi ludzie i niesamowite zwierzęta – wszystko to czeka na wyciągnięcie ręki w Ekwadorze. Ten kraj naprawdę łączy w sobie cztery światy. Warto samemu się o tym przekonać.

Wydanie Wiosna 2018