ALEKSANDRA SOROCZYŃSKA

 

                                                                                                              FOT. ATOUT FRANCE/ROBERT PALOMBA

<< Jeszcze nie tak dawno Prowansja była uznawana przez Francuzów za ojczyznę prowincjuszy. Z kolei obcokrajowcy postrzegali ten region jako istny raj, ale tylko dla bogaczy. Dziś turystów wciąż przybywa, a i sami mieszkańcy Francji uznali, że jest to miejsce godne uwagi i chętnie się tu osiedlają. >>

Ta historyczna kraina rozciąga się nad Morzem Śródziemnym, przy południowo-wschodniej granicy Republiki Francuskiej. Jej krajobraz kształtują z jednej strony Alpy, a z drugiej słoneczne Lazurowe Wybrzeże. Do najbardziej znanych miast na tym terenie zalicza się Niceę, Cannes, Tulon, Aix-en-Provence, Antibes, Saint-Tropez czy Marsylię. Ta ostatnia do końca 2013 r. będzie nosić zaszczytny tytuł Europejskiej Stolicy Kultury (razem ze słowackimi Koszycami).

 

Prowansja nadal jednak pozostaje nieco prowincjonalna. Jej zachodnia część, Camargue, znajduje się pod silnym wpływem Hiszpanii, a wschodnia – Włoch. Tu ceni się tradycję. Dlatego lokalne rzemiosło nie tylko nie wymarło, ale stało się wręcz popularne. To tutaj Pablo Picasso uczył się garncarstwa od rzemieślników. W każdym prowansalskim domu można zobaczyć miejscowe wyroby – szkło z Biot, gliniane figurki z Aix-en-Provence, fajansowe naczynia z Arles czy ekologiczne i naturalne kosmetyki z Manosque. Bogactwo wytworów rzemieślniczych i piękno przyrody przyciągają w te strony artystów z całego świata.

FOT. ATOUT FRANCE/MICHEL ANGOT

Słynne Saint-Tropez na Lazurowym Wybrzeżu (Riwierze Francuskiej)

 

Tchnienie przeszłości

Zbyt łatwo zapominamy, że prowansalskie niebo bywa błękitne nie tylko latem. Tymczasem niezmiernie dużą przyjemność sprawia odwiedzenie tego regionu w czasie, gdy nie okupują go tysiące turystów, a termometry nie są rozgrzane do czerwoności.

Podróż po Prowansji najlepiej rozpocząć od wyprawy śladami Paula Cézanne’a (1839–1906) i udać się najpierw w okolicę Aix-en-Provence, nazywanego miastem stu fontann, gdzie wznosi się Góra św. Wiktorii (Montagne Sainte-Victoire). Wspinaczka na nią w otoczeniu zieleni jest wspaniałym przeżyciem. Jej krajobraz przybierający różne barwy pod wpływem zmieniającego się oświetlenia zainspirował słynnego francuskiego malarza do stworzenia ponad 60 obrazów. Kolejnym etapem wycieczki powinna być wizyta w atelier artysty w samym Aix-en-Provence. Pracownia doskonale odzwierciedla osobowość i styl życia malarza.

Następnie warto zwiedzić wioskę Gordes, Abbaye Notre-Dame de Sénanque, czyli Opactwo Naszej Pani w Sénanque, oraz miasteczko L'Isle-sur-la-Sorgue. Ta ostatnia miejscowość słynie z kanałów utworzonych przez rzekę Sorgue, wzdłuż których można wybrać się na romantyczny spacer. Kiedyś było tu kilkadziesiąt młynów wodnych i zakładów tłoczenia oleju. Z wielu kół młyńskich zachowało się tylko sześć, a jedno z najpiękniejszych, porośnięte mchem, znajduje się koło Place Gambetta (placu Gambetty). L'Isle-sur-la-Sorgue to również prawdziwy raj dla łowców okazji, bowiem miasteczko słynie z wielu dobrze zaopatrzonych antykwariatów.

Wioskę Gordes uważa się za jedną z najpiękniejszych w całej Francji. Położona tarasowo w masywie Lubéron (Luberon), zwraca uwagę jednolitym zespołem domów zbudowanych z jasnego kamienia. Polecam przejść się labiryntem sklepionych arkadowo średniowiecznych uliczek i w jednym z licznych sklepików kupić produkty regionalne. W centrum Gordes wznosi się przebudowany zamek z XVI stulecia (pierwotnie XI-wieczna twierdza). Skrywa on prawdziwe skarby, np. kominek w sieni, zdobiony motywami morskimi i roślinnymi, czy ozdobne renesansowe drzwi prowadzące na dziedziniec. U stóp wioski leżą bories, czyli prehistoryczne domy w kształcie kopuły, skonstruowane z układanych warstwowo białych płyt wapiennych bez zaprawy. Były one stawiane już ok. 3500 lat p.n.e., a zamieszkiwane – do końca XIX w. Do dziś w Prowansji zachowało się ponad 2 tys. bories, które pełnią obecnie funkcję szałasów i szop na narzędzia.

FOT. ATOUT FRANCE/ROBERT PALOMBA
Gordes to jedna z najpiękniejszych miejscowości we Francji

 

Do Opactwa w Sénanque, należącego od wielu stuleci do cystersów, dojeżdża się przez rozległe pola lawendy. Kompleks klasztorny powstał w XII w. W niektórych miejscach zachowały się oryginalne wapienne dachówki, wykonane z takich samych płytek, jak ściany bories. We wnętrzach brak jest jakichkolwiek dekoracji czy witraży. Klasztor został odrestaurowany przez Association des Amis de Sénanque (Towarzystwo Przyjaciół Sénanque), które utworzono z inicjatywy bogatego przemysłowca Paula Berlieta.

 

Prowansalskie specjały

W trakcie wizyty w Prowansji trzeba zapoznać się z lokalnymi wyrobami. Po wypiciu kawy na promenadzie Cours Mirabeau w Aix-en-Provence i spacerze po uliczkach tego wspaniałego miasta należy udać się do Maison Fouque, gdzie wytwarza się gliniane figurki (santons), przedstawiające m.in. wykonawców różnych zawodów. Santons są też tradycyjnie umieszczane w bożonarodzeniowych szopkach. Na miejscu można nie tylko je kupić (zazwyczaj mierzą od dwóch do kilkunastu centymetrów), ale także przyjrzeć się, jak powstają.

Inną prowansalską specjalność stanowią calissons – słodkie smakołyki z melonów, migdałów i cukru pudru. O tytuł najpyszniejszych tego rodzaju cukierków nieustannie walczą tacy ich producenci, jak np. Confiserie du Roy René czy Puyricard. Ten ostatni uchodzi za mistrza w dziedzinie wyrobów czekoladowych. Do dziś w jego zakładach proces produkcji czekoladek – od sortowania ziaren kakaowca aż do pakowania – odbywa się ręcznie. Podczas wizyty w fabryce gości otacza błogi zapach kakao i wanilii. Na koniec przewidziana jest degustacja czekolady, a także możliwość wzięcia udziału w warsztatach, podczas których wykonuje się słodkości pod czujnym okiem cukiernika.

W Aix-en-Provence zwiedzimy również liczne muzea, obejrzymy spektakl baletowy zespołu znanego choreografa Angelina Preljoçaja lub sztukę na jednej z wielu scen teatralnych. To także doskonałe miejsce do odkrycia wyśmienitej tradycyjnej kuchni regionalnej. Bez względu na to, czy zasiada się do stołu w małej jadłodajni, czy w wykwintnej restauracji, dopieszczone słońcem prowansalskie specjały smakują równie wspaniale.

 

Nicea – lazurowy raj

Nieoficjalna stolica Lazurowego Wybrzeża – Nicea, położona nad morzem w pobliżu Monako oraz Cannes, stanowi idealny kierunek nie tylko na letni wypoczynek. Ta ponad milionowa obecnie aglomeracja rozwijała się przez wieki. Jednak na uwagę turystów zasługują przede wszystkim centrum i stara część miasta. Nicejska starówka, rozciągająca się między wybrzeżem Morza Śródziemnego a boulevard Jean Jaurès – bulwarem Jeana Jaurèsa, to plątanina wąskich i zacienionych uliczek, przecinanych placami, na których – gdy tylko pozwala na to pogoda, czyli niemalże przez cały rok – rozstawiają się ogródki restauracji i kawiarni. Stoliki wypełniają również deptak Cours Saleya. Ruch zaczyna się tutaj wczesnym popołudniem, a kończy późną nocą. Wyjątkiem jest poniedziałek, gdy Saleya przekształca się w pchli targ, na którym wielbiciele staroci mogą znaleźć wiele skarbów.  

Wokół centrum Nicei skupia się wiele instytucji kulturalnych. Działają tu m.in. Musée National Marc Chagall (Narodowe Muzeum Marca Chagalla) i Musée Matisse (Muzeum Matisse’a), a bliżej wybrzeża – Musée des Beaux-Arts (Muzeum Sztuk Pięknych). Również w nadmorskiej części miasta stoi budynek Opery, założonej w 1826 r. jako Théâtre Royal, która do dziś pozostaje jedną z najważniejszych scen we Francji.

Wzdłuż brzegu Morza Śródziemnego przez wiele kilometrów ciągnie się niezmiernie elegancki bulwar Promenade des Anglais. Tutaj ulokowały się luksusowe hotele, przyciągające bogaczy z całego świata oraz tych, którzy do takiego miana aspirują. Mniej zamożni klienci mogą znaleźć zakwaterowanie i wyżywienie w pobliżu centrum. Turyści szukający rozrywek powinni udać się do leżącej na wschód od starej Nicei dzielnicy portowej. Trochę dalej, zaledwie kilka minut jazdy pociągiem, leży spokojniejsza i rzadziej uczęszczana miejscowość Villefranche-sur-Mer. Tutejsza plaża bywa mniej zatłoczona, a liczne urocze knajpki oferują pyszne dania kuchni regionalnej.

Nicea jest świetną bazą wypadową do zwiedzania Monako czy Cannes. Wystarczy odbić jednak nieco na północ, aby odkryć malownicze miasteczka, takie jak Saint-Paul-de-Vence, Grasse, Èze czy Biot, w których czas się prawie zatrzymał i które mogłyby stanowić scenerię dla niejednego filmu.

 

Białe skały wybrzeża

Mianem calanques określa się małe doliny zagłębione w stromych wapiennych skałach na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Często udaje się do nich dotrzeć jedynie drogą morską. Tego typu formacje rozciągają się na obszarze 5 tys. ha między Marsylią a Cassis. Region ten nazwano Massif des Calanques. W 2003 r. objęto go ochroną w ramach programu Natura 2000. Pionowe ściany calanques miewają nawet kilkaset metrów wysokości, dlatego są bardzo popularne wśród amatorów wspinaczki.

To dzikie wybrzeże, które inspirowało poetę Frédérica Mistrala (narodowego barda Prowansji), malarza André Deraina, a znanemu francuskiemu alpiniście Gastonowi Rébuffatowi pozwoliło odkryć swoje powołanie, jest niczym podręcznik geologii. W granicach tego jednego z najwyższych klifów w Europie znajduje się 90 stanowisk archeologicznych, w tym tak cenne znaleziska, jak podwodna grota z prehistorycznymi malowidłami naściennymi, odkryta w 1991 r. Żyje tu także 138 chronionych gatunków flory i fauny, w tym chrząszcze z rodzaju Julodis, orzełki południowe, nietoperze oraz największe europejskie jaszczurki, czyli jaszczurki perłowe.

FOT. ATOUT FRANCE/R-CAST

Massif des Calanques nad morzem Śródziemnym, między marsylią a Cassis

 

Od XIX w. obszar ten był wykorzystywany jako strefa przemysłowa – ostatnia z fabryk została zamknięta dopiero niedawno. Masyw uniknął dewastacji za sprawą realizacji wielkich projektów, takich jak budowa linii kolejowej w 1851 r. oraz drogi w 1942 r., a także rewizji planu zagospodarowania, który pozwoliłby na urbanizację terenów uznanych za unikalne przyrodniczo. Obecnie największe zagrożenie stanowią pożary, gdyż – niestety – nieostrożni turyści dość często zaprószają ogień.

Do regionu Massif des Calanques można dostać się statkami wycieczkowymi od strony morza lub szlakami pieszymi (także po łańcuchach) i rowerowymi od strony lądu. Do ujść niektórych dolin dojedziemy autobusami miejskimi z Marsylii. Te większe i okazalsze leżą na obszarze masywu Marseilleveyre, a pierwsze z nich zobaczymy już w okolicy portu jachtowego La Madrague. Za największą uchodzi Calanque de Sormiou.

Marsylia – Europejska Stolica Kultury 2013

Marsylia to największy port i najstarsze z wielkich miast Francji. Jej mieszkańcy tworzą niezwykłą mieszankę kulturową. Aleksander Dumas mówił, że tu spotyka się cały świat. Pewnie dlatego od 1 stycznia br. ta francuska metropolia nosi zaszczytny tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2013. Z tej okazji w całej Prowansji odbędzie się wiele interesujących wydarzeń kulturalnych, których tematem przewodnim wybrano Morze Śródziemne. Sztuka współczesna w przestrzeni publicznej, przedstawienia cyrkowe, pokazy pirotechniczne, gościnne występy włoskich artystów, wystawa retrospektywna dzieł rzeźbiarza Auguste’a Rodina… – każdy znajdzie wśród tych propozycji coś dla siebie. Lokalne społeczności z Marsylii, Arles, Istres, Aix-en-Provence, Martigues, Abubagne wyłożyły ponad 90 mln euro na organizację wyjątkowych atrakcji.

Dla samego miasta ta zaszczytna rola jest szansą na nowy początek. Dlatego na jego mapie kulturalnej pojawiły się nowości, jak choćby Tour-Panorama, w której odbędą się wystawy sztuki współczesnej. Już w czerwcu zostanie również otwarte Musée des Civilisations de l'Europe et de la Méditerranée (Muzeum Cywilizacji Europejskich i Śródziemnomorskich).

Marsylia to miasto nie tylko emigrantów z krajów Maghrebu, lecz także buntowników. Jacques Pfister, prezes stowarzyszenia Marsylia-Prowansja 2013, zapowiedział, że francuska metropolia nie będzie grzecznym dzieckiem kultury, lecz burzliwym kreatorem oryginalnych wydarzeń kulturalnych. Więcej informacji o atrakcjach Europejskiej Stolicy Kultury można znaleźć na stronie internetowej www.mp2013.fr.

FOT. ATOUT FRANCE/FRANCK CHAREL

Wejście do Starego Portu w marsylii – widok z Pałacu Pharo

 

W kolorze ochry

Niebo w Prowansji ma zawsze lazurową barwę. Gdy jednak przykrywają je chmury, przebijające się gdzieniegdzie promienie słońca rozpoczynają niezwykły świetlny spektakl. Krajobraz zaczyna się mienić wszystkimi odcieniami brązów i czerwieni. Miasteczko Roussillon wznosi się na wzgórzu w otoczeniu Parc Naturel Régional du Luberon (Naturalnego Parku Regionalnego Luberon). To tu znajdują się największe na świecie złoża ochry – żółtej lub brunatnej glinki, używanej jako barwnik przy produkcji farb. Miejscowość słynie też z uroczych uliczek. Spacer nimi stanowi czystą przyjemność. Warto zatrzymać się przede wszystkim przed Kościołem św. Michała, którego fasada powstała w XVII w.

Obowiązkowym punktem zwiedzania okolicy powinna być jednak wyprawa do wyrobisk ochry, gdzie można upajać się zapachem sosen i podziwiać piękno czerwonych urwisk. Do najpiękniejszych należy Chaussée des Géants (Grobla Olbrzymów). Na początku szlaku umieszczono tablice informujące o powstaniu glinki – przez wiele milionów lat osady nagromadzone przez morze były wystawione na erozyjne działanie wiatru i deszczu, w wyniku czego przekształcały się w kryształki piasku o dużym stężeniu żelaza. Podążając trasą dalej, poznamy sposoby wydobycia i wykorzystywania ochry. Tutejsze wyrobiska eksploatowano do lat 30. XX w. Dziś są chronione, a zabieranie kryształków z ich terenu jest zabronione.

Odkrywanie krajobrazów w barwie ochry proponuję kontynuować w wiosce Rustrel, położonej w samym sercu wspomnianego już przeze mnie parku regionalnego. Wznosi się nad nią wspaniały zamek z XVII w. Miejscowość stanowi wrota do jednego z najczęściej odwiedzanych regionów w Prowansji – Colorado Provençal (Prowansalskiego Colorado), zajmującego powierzchnię 350 ha. Wokół tutejszych tras o różnej długości rozpościera się zapierająca dech w piersiach panorama, która zadziwia unikalnym połączeniem zielonej roślinności i złoto-czerwonej ziemi. To widok piękniejszy nawet od pocztówkowych pól lawendy.

 FOT. ATOUT FRANCE/R-CAST

Roussillon otaczają największe na świecie złoża ochry

 

Spacer po czerwonym dywanie

Każdego roku w maju wszystkie oczy zwrócone są na Cannes, gdzie w trakcie słynnego festiwalu filmowego po bulwarze Croisette przechadzają się gwiazdy srebrnego ekranu. Dziś w starym porcie tej dawnej wioski rybackiej zamiast kutrów cumują nowoczesne jachty miliarderów, którzy wygrzewają się na tutejszej plaży. Jednak to miasto – wbrew pozorom – posiada także inne oblicza. Na miłośników zwiedzania czeka w nim wiele zabytków, np. fort na Wyspie św. Małgorzaty czy Opactwo Lérins na Wyspie św. Honoraty.

Atmosferę Prowansji najlepiej oddaje dzielnica Suquet. Na zboczach góry Chevallier znajduje się mnóstwo atrakcji turystycznych, m.in. zamkowe Musée de la Castre (Muzeum Castre), w którym obejrzymy dzieła sztuki prymitywnej ze wszystkich stron świata oraz XIX-wieczne malarstwo przedstawiające prowansalskie pejzaże.

Cannes to stolica kultury nie tylko podczas festiwalu filmowego. Przez cały rok bogatą ofertę spektakli i koncertów posiadają Auditorium Louisa Lumière’a i Teatr Claude’a Debussy’ego (oba w Palais des Festivals et des Congrès – Pałacu Festiwalowym i Kongresowym), a także Théâtre Croisette w Palais Stéphanie (Teatr Croisette w Pałacu Stefanii) i Théâtre La Licorne (Teatr Jednorożec). Latem odbywają się tutaj również festiwale – teatralny (czerwiec), muzyki klasycznej (lipiec) i muzyki jazzowej (sierpień). Ci, którzy lubią nocne życie, z pewnością nie będą narzekać. Zabawę do białego rana zapewniają znane dyskoteki: Palm Beach Summer Club czy Bâoli. Od 2006 r. na przełomie lipca i sierpnia na plaży miejskiej przez pięć nocy można bawić się przy muzyce elektronicznej.

Prowansja ma wiele twarzy – zachwyca pięknem przyrody i zabytków, kusi smakiem regionalnych dań i przyciąga centrami rozrywki. Bez względu na porę roku czy objętość portfela warto odwiedzić ten uroczy region Francji, bo każdy znajdzie tu coś dla siebie.


 

Artykuły wybrane losowo

Na południowym krańcu Szwecji

 

GRZEGORZ MICUŁA

 

Do Szwecji, położonej po drugiej stronie Morza Bałtyckiego, dość łatwo dostać się z Polski. Ze Świnoujścia kursują regularnie promy do Ystad i Trelleborga, z Gdyni pływają statki do Karlskrony, a z Gdańska – do Nynäshamn w regionie Sztokholm, linie Wizz Air i Ryanair oferują tanie loty do szwedzkich miast. Polacy chętnie szukają w tym skandynawskim kraju pracy, a często znajdują w nim swój nowy dom. Nie ma w tym nic dziwnego, bo Szwecja jest piękna, przyjazna i szczyci się dbaniem o środowisko naturalne. Dlatego warto odwiedzić ją również w celu czysto turystycznym.

 

Południowe regiony kraju: Skania, Blekinge i leżący bardziej na zachód Halland, przez stulecia były kością niezgody pomiędzy Danią i Szwecją, które toczyły o nie krwawe wojny. Obecne szwedzkie tereny na południu Półwyspu Skandynawskiego stanowiły część państwa duńskiego aż do 1658 r., kiedy to Szwedzi przeszli po zamarzniętych cieśninach Bałtyku i zaatakowali zaskoczonych Duńczyków. Tym ostatnim próbował pomóc Stefan Czarniecki, który dowodził oddziałami polskimi w wyprawie sojuszniczej (brandenbursko-polsko-habsburskiej) przeciwko królowi Szwecji Karolowi X Gustawowi. W trakcie kampanii zdobył szturmem twierdzę Koldynga na Półwyspie Jutlandzkim i przeprawił się z jazdą przez morską cieśninę na wyspę Als.

 

W wyniku traktatu z Roskilde (1658 r.) prowincje Danii na Półwyspie Skandynawskim stały się częścią Szwecji. Mimo upływu kilku stuleci o tamtych czasach przypominają potężne, niegdyś graniczne twierdze, a wpływy duńskie są tu nadal widoczne, zarówno w języku i lokalnych nazwach, jak i architekturze.

 

URODZAJNA KRAINA

 

Skania to różnorodny i pełen kontrastów region rolniczy. Znajduje się w nim kilkaset kilometrów piaszczystych plaż. Można tutaj jeździć konno, rowerem, pływać kajakiem, żeglować czy łowić ryby, a także wybrać się na obserwowanie i fotografowanie ptaków i zwierząt. Ta najdalej na południe wysunięta część kraju różni się od reszty jego terytorium budową geologiczną. Występują w niej również niezłe, jak na Skandynawię, gleby, a ponieważ region ten leży w strefie łagodniejszego klimatu niż rozciągające się dalej na północ tereny Półwyspu Skandynawskiego, właśnie stąd pochodzi większość wytwarzanej przez Szwedów żywności. Skania bywa nawet nazywana spichlerzem Szwecji. Miejscowi cenią sobie dobre jedzenie. W regionalnej kuchni królują śledzie, węgorze, gęsi, szparagi czy jabłka. Poza tym do typowych specjałów należą omlety i spettkaka (spettekaka) – słodkie ciasto o smaku bezy, przypominające wyglądem nasz sękacz.

 

Tutejsze krajobrazy mają wiele uroku. Są też malowniczym tłem dla dawnych budowli obronnych, wiatraków i kościołów. W niewielkiej Skanii (niemal 11 tys. km² powierzchni) jest blisko 300 zamków, pałaców i dworów, będących w większości własnością prywatną, a przez to zwykle niedostępnych dla turystów.

 

W tym regionie Szwecji znajdują się także duże miasta, m.in. ponad 300-tysięczne Malmö (trzeci pod względem liczby ludności ośrodek miejski w kraju), kosmopolityczny Helsingborg czy Lund z jedną z najwspanialszych świątyń północnej Europy. Płaskie tereny półwyspu Bjäre (Bjärehalvön) doskonale nadają się na wycieczki piesze, rowerowe i konne. Jest tu również wiele profesjonalnych pól golfowych, a pobliskie miasteczko Båstad stało się szwedzką stolicą tenisa.

 

Na południowym wybrzeżu leży śliczne zabytkowe 20-tysięczne Ystad ze średniowiecznym układem ulic, do którego docierają promy ze Świnoujścia. Okolice pełne są śladów po walecznych wikingach. Warto zobaczyć najdalej na południe wysuniętą szwedzką miejscowość Smygehamn (w gminie Trelleborg), rybackie miasteczko Simrishamn, gdzie funkcjonuje połączenie promowe z duńskim Bornholmem, oraz otoczone sadami jabłoniowymi Kivik, niedaleko którego w 1748 r. odkryto kurhan z epoki brązu. W mieście Åhus produkowana jest słynna szwedzka wódka Absolut (należąca obecnie do francuskiego koncernu Pernod Ricard), a w pobliskim Kristianstad, wybudowanym w 1614 r. z rozkazu króla Danii i Norwegii Chrystiana IV Oldenburga, do dziś zachował się renesansowy układ urbanistyczny.

 

WŚRÓD SZACHULCOWYCH MURÓW

 

Ystad przez wieki miało status miasta królewskiego, dlatego w jego herbie znajduje się królewski lew. Przez 300 lat mieszkańcy utrzymywali się z połowu śledzi. Zachowało się tu ponad 300 starych, szachulcowych domów. Ze względu na korzystne położenie Ystad ma stałe połączenia z Malmö, Bornholmem i Świnoujściem (do tego ostatniego promy Unity Line i Polferries kursują codziennie).

 

W biurze informacji turystycznej usytuowanym w pobliżu portu, dworca kolejowego i autobusowego można zaopatrzyć się w mapy i foldery. W tym samym budynku mieści się Muzeum Sztuki Ystad (Ystads konstmuseum) specjalizujące się w gromadzeniu dzieł skandynawskich artystów. Na północny zachód stąd znajduje się Stortorget, główny plac miasta z Kościołem NMP, erygowanym ok. 1200 r. i pierwotnie romańskim, w XV stuleciu przebudowanym w stylu gotyckim, a później wielokrotnie przekształcanym. Ciekawie wygląda jego barokowa ambona, pod którą wyrzeźbiono przerażającą twarz, a także średniowieczny krucyfiks z głową Jezusa z prawdziwymi włosami.

 

Przy Stortorget stoi również Stary Ratusz (Gamla Rådhuset). Zaczęto go budować w XV w. Za wspomnianym kościołem, koło zabytkowej hali (Saluhallen) wzniesionej w miejscu, gdzie od stuleci handluje się produktami spożywczymi, zaczyna się malownicza Lilla Västergatan, jedna z głównych ulic w historycznym centrum Ystad. Zachowało się tutaj wiele zabytkowych domów kupieckich.

 

Przy ulicy Klasztornej (Klostergatan) znajduje się muzeum historyczno-kulturowe Klostret i Ystad, urządzone w założonym w 1267 r. opactwie franciszkańskim z Kościołem św. Piotra (Sankt Petri kyrka). Zebrane w nim eksponaty związane z historią miasta i regionu dobrze komponują się z zabytkowymi wnętrzami. W muzealnej kawiarence można odpocząć przy kawie i ciastku.

 

Dzisiejsze Ystad kojarzy się także z Kurtem Wallanderem – doświadczonym przez życie detektywem z powieści kryminalnych Henninga Mankella (1948–2015). Urodzony w Sztokholmie pisarz kupił w okolicy posiadłość, tutaj też umieszczał akcje swoich kryminałów.

 

Warto pamiętać, że to szwedzkie miasto jest kąpieliskiem morskim, a piękne plaże ciągną się zarówno na zachód, w kierunku Trelleborga, jak i na wschód, w stronę osady Kåseberga, gdzie na stromym klifie znajduje się Ales stenar – największy w Skandynawii kompleks megalityczny (o długości 67 m). Tworzące go wielkie głazy (w sumie 59!) zostały ułożone w kształt przypominający z lotu ptaka łódź.

 

Nocny trębacz z Ystad

 

W Ystad kultywuje się tradycję podobną do tej z naszego Krakowa, a sięgającą XVIII w. Strażnik (tornväktare) na wieży Kościoła NMP w nocy gra na trąbce hejnał co 15 min. od 21.15 do 1.00. Powtarzającą się co chwilę melodię słychać w całym centrum miasta. Niegdyś w ten sposób obywatele zyskiwali pewność, że strażnik nie śpi – aż do połowy XIX stulecia zaśnięcie na warcie karane było śmiercią. Kiedy zaniechano odgrywania hejnału w czasie II wojny światowej, mieszkańcy skarżyli się, że nie mogą zasnąć z powodu niczym nie przerywanej ciszy panującej w nocy.

 

OŚRODEK AKADEMICKI

 

Lund, najstarsze miasto Skanii, słynie z zabytków. O istniejącej w tym miejscu osadzie wspominały już normańskie sagi w 940 r., ale ośrodek zaczął się rozwijać w czasach króla Swena Widłobrodego. Jego syn – Knut Wielki – uczynił Lund jednym z najważniejszych miast północnej Europy, centrum religijnym, politycznym i handlowym Danii. W 1104 r. ustanowiono tu siedzibę arcybiskupstwa. W latach 80. XI stulecia rozpoczęto budowę wspaniałej romańskiej Katedry (Lunds domkyrka), którą konsekrowano w 1145 r. Po odebraniu Skanii Duńczykom w mieście założono w 1666 r. drugi po Uppsali uniwersytet w Szwecji – Lunds universitet. Obecnie studiuje na nim ok. 42 tys. osób.

 

Lund jest przyjemne i spokojne. Wiele uliczek w centrum ma jeszcze nawierzchnię ze starego bruku. Miasto zdobi mnóstwo kwiatów, zwłaszcza róż. Tuż obok Katedry znajduje się park Lundagård z głównym budynkiem uniwersyteckim (Universitetshuset) i Stortorget – główny plac Lund. Wspaniała architektura i interesujące muzea, a przede wszystkim liczni studenci nadają temu miastu niepowtarzalny urok.

 

Wspomniana romańska Katedra to najciekawszy tutejszy zabytek. Wzniesiona została z białego kamienia. Jej fasadę wieńczą dwie masywne wieże wysokie na 55 m, zwane Chłopcami z Lund, a od wschodu zamyka ją okazała absyda. Majestatyczne wnętrze jest zaskakująco skromne. W lewej nawie w pobliżu wejścia znajduje się kolorowy zegar astronomiczny Horologium Mirabile Lundense z 1425 r., który pokazuje godziny, dni i tygodnie oraz ruch słońca i księżyca na niebie. Co jakiś czas urządzenie ożywa i mechaniczne figurki zaczynają swoje przedstawienie: rycerze dmą w trąby, a trzej mędrcy okrążają Maryję z małym Jezusem. Katedralny ołtarz główny z 1398 r. pochodzi z północnych Niemiec. Ambona z 1592 r. jest jednym z najwspanialszych dzieł nordyckiego renesansu, a bogato rzeźbione, XIV-wieczne dębowe stalle należą do największych w Europie.

 

Pod głównym ołtarzem znajduje się krypta niezmieniona od niemal dziewięciu stuleci, wsparta na 23 kolumnach, z posadzką wyłożoną płytami nagrobnymi. Dwie kolumny obejmują kamienne postacie mężczyzny i kobiety z dzieckiem. Legenda mówi, że to olbrzym Finn i jego rodzina, którzy chcieli zniszczyć świątynię i zostali zamienieni w kamień.

 

Za katedrą mieści się Muzeum Historyczne (Historiska museet) należące do uniwersytetu. Szczyci się ono drugim co do wielkości zbiorem eksponatów archeologicznych w Szwecji oraz interesującą kolekcją średniowiecznych rzeźb. Niedaleko znajduje się Kulturen i Lund – pod gołym niebem ustawiono tu oryginalne budynki reprezentujące architekturę charakterystyczną dla czterech warstw społecznych: arystokracji, kleru, mieszczan i chłopów. Placówka liczy sobie ponad 125 lat, bo otwarto ją już w 1892 r.

 

 per pixel petersson-lund cathedral-5260

Ogromna romańska Katedra należy do najważniejszych zabytków Lund

© PER PIXEL PETERSSON/IMAGEBANK.SWEDEN.SE

 

EKOLOGICZNA METROPOLIA

 

Malmö, położone nad cieśniną Sund, przyciąga turystów średniowiecznym centrum z zamkniętymi dla ruchu kołowego ulicami. Nazywane bywa miastem parków, których znajduje się tutaj ok. 20. Prawie w samym centrum leżą też piaszczyste plaże (z 2,5-kilometrową Ribersborg na czele). W Malmö działa poza tym podobno najwięcej restauracji w Szwecji w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Oprócz turystów przyjeżdżają do niego na zakupy tłumy Duńczyków z pobliskiej Kopenhagi.

 

Stare Miasto, czyli Gamla staden, okala kanał, po którym można dziś przepłynąć się statkiem wycieczkowym lub łódką czy rowerem wodnym. Na zachodzie wśród zieleni stoi otoczony fosą zamek – Malmöhus. Jego okolica przywodzi na myśl Holandię. Nad rozległym parkiem góruje wiatrak (Slottsmöllan), a do zamkowej kawiarni („Slottsträdgårdens kafé”) prowadzą długie aleje kwiatów, głównie różnokolorowych tulipanów. W sąsiednim ogrodzie uprawiane są warzywa i zioła, wykorzystywane w kuchni w tym lokalu. Najlepiej zamówić tu rybę, zwłaszcza łososia serwowanego na rozmaite sposoby, albo tradycyjną szwedzką kanapkę z sałatą, krewetkami i jajkiem, polaną majonezem.

 

Niedaleko dworca centralnego stoi rzeźba przedstawiająca rewolwer z zawiązaną na węzeł lufą, która symbolizuje niechęć do używania przemocy. Umieszczono ją w pobliżu XIX-wiecznego gmachu dawnej giełdy. Z kolei przy Stortorget, głównym placu Starego Miasta, otoczonym zabytkowymi kamienicami, stoi Ratusz (Malmö rådhus) zbudowany w pierwszej połowie XVI w. w stylu niderlandzkiego renesansu. W jego wnętrzu na zainteresowanie zasługuje wspaniała sala gildii kupieckiej. W ratuszowych piwnicach od ponad czterech stuleci karmi się gości. Obecnie działa w nich znana restauracja „Rådhuskällaren”. Z konnego pomnika ustawionego pośrodku placu na przechodniów spogląda król szwedzki Karol X Gustaw, który odebrał Malmö Duńczykom.

 

Na dawnych terenach przemysłowych leżących nad brzegiem morza zbudowano nowoczesną i bardzo ekologiczną dzielnicę Västra Hamnen (Zachodnia Przystań). Uwagę zwraca w niej widoczny z daleka wieżowiec Turning Torso – najwyższy drapacz chmur w Skandynawii. Ma 190 m wysokości (54 piętra) i przypomina skręconą wieżę. W tym luksusowym gigancie znajdują się zarówno biura, jak i apartamenty.

 

Most nad cieśniną Sund

 

Przeprawa łącząca Szwecję z Danią została oficjalnie oddana do użytku w lipcu 2000 r. Zaczyna się w Lernacken leżącym w gminie Malmö. Mostem rozpiętym nad Sundem samochody i pociągi docierają do sztucznej wyspy – Peberholm – usypanej u wybrzeży Danii. Z niej dostają się do położonego pod wodą tunelu, z którego wyjeżdżają w pobliżu międzynarodowego portu lotniczego Kopenhaga-Kastrup. Sam most wiszący o długości 7845 m podtrzymują dwa ogromne, 203,5-metrowe pylony. Prześwit między nimi wynosi 57 m, dzięki czemu mogą tędy przepływać nawet największe statki. Przejazd samochodem przez most trwa zaledwie 10 min. i jest bardzo komfortowy.

 

justin brown-western harbour-672

Turning Torso zaprojektował znany hiszpański architekt Santiago Calatrava

© JUSTIN BROWN/IMAGEBANK.SWEDEN.SE

 

OGRÓD SZWECJI

 

Blekinge to druga po Olandii najmniejsza historyczna prowincja (landskap) w kraju (ma powierzchnię 2941 km²). Jej nazwa pochodzi od słowa bleke, co oznacza „spokojną wodę” lub „martwą ciszę” – są też tacy, którzy tłumaczą ją jako „odbicie słońca na wodzie”. Doskonale oddaje to poetycką atmosferę krainy zwanej ogrodem Szwecji. Wzdłuż wybrzeża ciągną się setki wygładzonych przez lodowiec granitowych wysepek tworzących rozległy archipelag. Stoją na nich pomalowane na ceglastoczerwony kolor wakacyjne domki, przy każdym zacumowana jest żaglówka lub łódka. Żeglowanie i łowienie ryb stanowią bez wątpienia najpopularniejsze zajęcia miejscowych.

 

To rejon stworzony dla rowerzystów. Niewielkie odległości i gęsta sieć dobrze utrzymanych szlaków rowerowych sprawiają, że zwiedzanie Blekinge na dwóch kółkach staje się bardzo przyjemne. Okolica wygląda zupełnie jak z książek szwedzkiej autorki Astrid Lindgren (1907–2002), która mieszkała w sąsiedniej Smalandii.

 

Do stolicy regionu – Karlskrony – kursują dwa lub trzy razy dziennie promy Stena Line z Gdyni. Dotarcie do samego serca Blekinge nie stanowi więc problemu. W miejscowej informacji turystycznej można dostać foldery i materiały w języku polskim.

 

MIASTO NA WYSPACH

 

Nazywana małym Sztokholmem Karlskrona, położona malowniczo na ponad 30 wyspach, jest jednym z głównychszwedzkich portów morskich, siedzibą dowództwa marynarki wojennej i akademii marynarki wojennej. W 1679 r. król Karol XI postanowił wznieść idealne miasto i bazę floty wojennej na wyspie Trossö, ale jej właściciel, rolnik Vittus Anderson, nie chciał sprzedać swojej ziemi. Władca wtrącił go do więzienia i trzymał w nim tak długo, aż ten zmienił zdanie. Przy projektowaniu Karlskrony wytyczono regularną siatkę szerokich traktów, po których mogły defilować oddziały marynarzy. Ulice noszą imiona szwedzkich admirałów, a najważniejsze tutejsze muzeum poświęcone jest – oczywiście – historii marynarki wojennej Królestwa Szwecji.

 

Zwiedzanie najlepiej rozpocząć od Stortorget, głównego placu miasta, ponoć największego i najpiękniejszego w całej północnej Europie. Stoi na nim pomnik Karola XI. Za plecami króla znajduje się Ratusz (Rådhuset) wzniesiony w końcu XVIII w. (obecnie mieści się w nim sąd), a przed nim – Kościół św.Fryderyka, elegancka budowla z dwiema wieżami. Świątynię, podobnie jak pobliski Kościół Świętej Trójcy, zaprojektował słynny szwedzki architekt Nicodemus Tessin młodszy (1654–1728), który ukończył królewską rezydencję Drottningholm pod Sztokholmem.

 

Najważniejszym zabytkiem Karlskrony jest stara stocznia – Karlskronavarvet. Założona została w 1679 r. i do dziś stanowi jedno z najważniejszych miejsc, gdzie produkuje się okręty wojenne w Szwecji. Do najciekawszych obiektów należą Femfingerdockan (Dok Pięciu Palców) – zespół pięciu suchych doków przypominający układem dłoń, zbudowany w latach 1758–1856; imponujący rozmiarami drewniany budynek Wasaskjulet (Hangar Wasa), wzniesiony w 1763 r., w którym powstawały okręty wojenne wyposażone w maksymalnie 70 dział; długa na ponad 300 m hala Repslagarbanan (Powrozownia), wykorzystywana do skręcania lin okrętowych, oraz Gamla mastkranen – stary ceglany żuraw o wysokości 42 m służący do montażu masztów.

 

Stocznię i bazę marynarki oddziela od miasta wysoki kamienny mur (Varvsmuren), również zabytkowy. Okoliczne forty oraz podmiejska rezydencja słynnego szwedzkiego konstruktora okrętów Fredrika Henrika Chapmana (Skärva herrgård) zachowały się w świetnym stanie. W 1998 r. znaczna część dawnych portowych zabudowań Karlskrony trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

 

MORSKIE TRADYCJE

 

Niedaleko portu w Karlskronie stoi Kościół Admiralicji, noszący też nazwę Ulrica Pia od imienia królowej Szwecji Ulryki Eleonory Wittelsbach (panującej w latach 1718–1720), która przyczyniła się do jego budowy. Imponujących rozmiarów świątynia o pięknych proporcjach konsekrowana została w 1685 r. Wzniesiono ją na planie krzyża greckiego i jest największym drewnianym kościołem w kraju. W pomalowanym na jasnoniebiesko skromnym wnętrzu znajdują się okazałe organy. Po naciśnięciu przycisku umieszczonego przy wejściu można posłuchać granych na nich melodii. Obok zainstalowano audioprzewodnik, m.in. w języku polskim.

 

Przed kościołem od niemal 300 lat stoi drewniana rzeźba dziadka Rosenboma, będąca skarbonką i uchodząca za symbol miasta (w 1956 r. oryginał przeniesiono do świątyni, a na zewnątrz ustawiono kopię). Przedstawia biedaka, który według legendy zamarzł, gdy w noc sylwestrową 1717 r. prosił o jałmużnę dla swojej rodziny. Zgodnie z tradycją każdy odwiedzający Karlskronę powinien złożyć w tym miejscu jakiś datek. Pieniądze wrzuca się do otworu pod kapeluszem dziadka Rosenboma.

 

W mieście koniecznie odwiedzić trzeba poza tym Muzeum Marynarki Wojennej (Marinmuseum), którego tradycja sięga 1752 r. (w obecnej lokalizacji działa od 1997 r.). Przed nowoczesnym budynkiem leżą wielkie kotwice okrętowe. W specjalnej hali znajduje się pierwszy szwedzki okręt podwodny HMS Hajen (Rekin) z 1904 r., przypominający Nautilusa kapitana Nemo. W placówce obok interesujących modeli żaglowców oraz elementów wyposażenia i uzbrojenia statków obejrzymy także galerię kilkunastu galionów – wielkich rzeźb, jakie umieszczano na dziobach. Pomieszczenie ma znakomitą akustykę, dlatego często odbywają się tu koncerty. Niesamowite wrażenie robią wpływające do portu wielkie statki widoczne przez przeszklone ściany. W muzeum powstała też ekspozycja poświęcona incydentowi ze szpiegowską wizytą radzieckiej łodzi podwodnej. W 1981 r. na wody silnie strzeżonego archipelagu Karlskrony wpłynęła należąca do ZSRR jednostka S-363 i utknęła na skałach przy wysepce Torhamnaskär.

 

Żeby odetchnąć atmosferą dawnego miasta, trzeba wybrać się do jego najstarszej dzielnicy Björkholmen (Brzozowa Wyspa), gdzie zachowało się kilkadziesiąt małych, drewnianych domków z ogródkami z początku XVIII stulecia, zbudowanych dla pracujących w stoczni wojennej robotników. Małe drzwi i okna z kwiatami, kołatki i rosnące pod ścianami malwy wyglądają uroczo. Warto zwrócić uwagę na wiatrowskazy w kształcie łódek żaglowych, czarownic czy ptaków w locie. Niektóre domki można wynająć. Niegdyś mówiono tutaj osobliwym dialektem björkholmska.

 

Amatorzy morskich pamiątek powinni odwiedzić wyspę Saltö. Przy ulicy Utövägen znajduje się nautykwariat z elementami wyposażenia okrętowego, m.in. starymi lampami żeglarskimi, chronometrami, mapami i dziełami sztuki marynistycznej. Po obejrzeniu najciekawszych atrakcji Karlskrony można wyruszyć na zwiedzanie okolicy. Na zainteresowanie w Blekinge zasługują stare kupieckie miasta Ronneby i Karlshamn oraz Växjö (szwedzka stolica szkła) i zabytkowy Kalmar w sąsiedniej historycznej prowincji Smalandia, a także spokojna wyspa Olandia.

 

 ty1s91pir0z3je98v3qwea

Wyspa Stumholmen wchodząca w skład Karlskrony

© VISIT KARLSKRONA/BIRGER LALLO

 

ZACHODNIA BRAMA KRAJU

 

Göteborg to drugie po Sztokholmie miasto Szwecji oraz największy port całej Skandynawii. Zbudowany został na początku XVII w. według planów architektów holenderskich pracujących na zlecenie króla Gustawa II Adolfa. Dziś mieszka w nim niemal 600 tys. ludzi. Swoje siedziby założyły tu takie firmy jak Volvo, SKF (producent łożysk) i Hasselblad (koncern fotograficzny). Ze względu na swoje znaczenie Göteborg stanowi poważną konkurencję dla stołecznego Sztokholmu.

 

Miasto jest doskonale zaprojektowane, przyjazne mieszkańcom i turystom. Znajdziemy w nim szerokie aleje, eleganckie place ozdobione pomnikami, malownicze kanały pamiętające czasy wytyczających je Holendrów. Jedna z najstarszych budowli Göteborga to Kronhuset (z lat 1643–1654), dawny arsenał miejski, obecnie placówka muzealna. Ciekawym zabytkiem jest też dawna siedziba Szwedzkiej Kompanii Wschodnioindyjskiej z połowy XVIII stulecia (Ostindiska huset), w której obecnie mieści się Muzeum Göteborga (Göteborgs stadsmuseum). W historycznej części miasta znajdują się także XVII-wieczny Ratusz (Göteborgs rådhus) oraz klasycystyczna Katedra z XIX w. (Göteborgs domkyrka). Przy wąskich uliczkach stoją tu zabytkowe kamienice. Koło portu funkcjonuje Maritiman – ciekawe muzeum morskie z zewnętrzną ekspozycją składającą się z ok. 20 statków i okrętów. Wśród nich jest niszczyciel HMS Småland, łódź podwodna HMS Nordkaparen, statek strażacki i latarniowiec Fladen z 1915 r.

 

Ważny punkt na mapie miasta stanowi Götaplatsen – główny plac współczesnego Göteborga, z fontanną ozdobioną pomnikiemPosejdona, dziełem szwedzkiego rzeźbiarza Carla Millesa (1875–1955). W jego okolicy znajduje się Konserthus (siedziba słynnej Göteborskiej Orkiestry Symfonicznej) i Muzeum Sztuki (Göteborgs konstmuseum) z najbogatszą w Szwecji kolekcją sztuki nordyckiej oraz wspaniałym zbiorem płócien holenderskich, francuskich i hiszpańskich mistrzów malarstwa: Rembrandta, Vincenta van Gogha, Claude’a Moneta i Pabla Picassa. Z dzieł współczesnych można zobaczyć m.in. prace stworzone przez znane w Szwecji artystki Charlottę Gyllenhammar, Klarę Kristalovą czy Cajsę von Zeipel. Rodziny z dziećmi powinny odwiedzić pełen atrakcji rozległy park rozrywki Liseberg (największe wesołe miasteczko w Skandynawii).

 

goteborg port bark Vikingfot

Czteromasztowy bark Viking z 1906 r. służy obecnie za hotel w Göteborgu

© GRZEGORZ MICUŁA

KALEJDOSKOP KUBAŃSKI

MARCIN WESOŁY

 

<< Foldery biur podróży wypełniają zdjęcia kolorowych kubańskich domów, wypucowanych starych amerykańskich samochodów, uśmiechniętych par tańczących salsę i Kubańczyków kurzących cygara. Tak wygląda Kuba dewizowych turystów. Aby zobaczyć tę prawdziwą, trzeba mieć oczy szeroko otwarte i nie bać się wyjść jej naprzeciw. >>

Hiszpańscy osadnicy zbudowali niegdyś potęgę swojej kolonii na handlu cukrem, tytoniem i kawą, a także niewolnikami. Dziś Republika Kuby należy do najsłynniejszych państw komunistycznych na świecie, a brodatą twarz Fidela Castro rozpoznają niemal wszyscy. Jej główna wyspa jest jednocześnie największą w archipelagu Wielkich Antyli i na całych Karaibach. W stolicy kraju, znajdującej się nad Zatoką Meksykańską Hawanie, żyje obecnie ponad 2 mln mieszkańców.

Na hawańskim lotnisku podczas kontroli paszportowej podaję młodemu funkcjonariuszowi wymagane dokumenty. Ten odbiera je ode mnie i prosi, abym ustawił się do zdjęcia. Potem długo czekam, zanim wreszcie słyszę zbawienny odgłos przystawianego stempla.

Więcej…

Gruzja winem płynąca

MARIUSZ KAPCZYŃSKI
REDAKTOR NACZELNY PORTALU VINISFERA.PL

 

<< Wyprawy do Gruzji w ostatnich latach cieszą się wśród Polaków dużą popularnością. Trudno jednoznacznie stwierdzić, co tak szczególnego przyciąga ich w te strony: niesamowite krajobrazy, wiekowe zabytki kultury chrześcijańskiej, smaczna regionalna kuchnia i wyjątkowe wina czy wreszcie życzliwi mieszkańcy, traktujący gości jak członków rodziny. Być może zresztą wszystkie te aspekty razem wzięte sprawiają, że w tym niewielkim kraju skrytym w cieniu gór łatwo poczuć się jak w domu. >>

Więcej…