IZABELA MISZCZAK

www.turcjawsandalach.pl

                                                                                                 FOT. BIURO RADCY DS. KULTURY I INFORMACJI AMBASADY TURCJI/ÝBRAHÝM ZAMAN
 << Turcja, kraj położony na półwyspie Azja Mniejsza, nazywanym też Anatolią, czyli Krainą Wschodzącego Słońca, oblewany wodami czterech mórz, to idealne miejsce zarówno na błogie wakacyjne lenistwo, jak i aktywny wypoczynek. Można tu podążać śladami dawnych cywilizacji i podziwiać niezwykłe krajobrazy z perspektywy łodzi kołyszącej się na błękitnych falach lub z balonu wznoszącego się o poranku nad przepiękną Kapadocją. >>

W większości wyżynne terytorium państwa otaczają wody mórz Czarnego, Marmara, Egejskiego i Śródziemnego. Linia brzegowa ma ponad 7 tys. km długości, a rozmieszczone wzdłuż niej kurorty są głównymi ośrodkami rozwijającej się dynamicznie turystyki. To one są najczęściej głównym celem letnich wyjazdów mieszkańców Europy.

 

Choć Turcja należy do najpopularniejszych wakacyjnych kierunków ostatnich lat, nadal nie przestaje zaskakiwać swoich gości. Mimo iż co roku odwiedzają ją tłumy turystów, wciąż pozostaje krajem potrafiącym zaciekawić. Zapewne to dlatego, że często kilka dni to za mało na prawdziwe poznanie niektórych miejsc, a ten fascynujący zakątek świata może pochwalić się naprawdę bogatą i sięgającą kilku tysięcy lat wstecz historią.

 

Miasto na pograniczu światów

Naszą przygodę w Turcji najlepiej zacząć w Stambule, nazywanym „okiem świata” czy też „miastem na dwóch kontynentach”. Na przestrzeni lat tę ogromną metropolię opisywano chyba na wszelkie możliwe sposoby. Wobec niej nikt nie pozostaje obojętny, bo już od pierwszego dnia robi ona na przybyszach ogromne wrażenie. Miasto to można pokochać albo równie szybko znienawidzić.

Trasę zwiedzania warto sobie zaplanować wcześniej – w znacznej mierze ułatwi nam to poznanie najważniejszych miejsc w tej rozległej aglomeracji. Lista obowiązkowych punktów obejmuje zabytki położone w sercu starego Stambułu, strefie wpisanej w 1985 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To właśnie tutaj znajduje się słynna Hagia Sophia, czyli Kościół Mądrości Bożej, wzniesiony w VI w. n.e., w XV w. przekształcony w meczet, a od 1934 r. – na polecenie pierwszego prezydenta Republiki Turcji Mustafy Kemala Atatürka (1881–1938) – pełniący funkcję muzeum. Dzieje tej monumentalnej świątyni stanowią doskonałą ilustrację burzliwej historii miasta. W jej sąsiedztwie stoi kolejna wspaniała stambulska budowla Meczet Sułtana Ahmeda, znany jako Błękitny Meczet. Nazwę tę zawdzięcza zdobiącym jego wnętrze 21 tys. niebieskich płytek fajansowych, wykonanych w XVII w. w manufakturach İzniku. Ukoronowaniem wycieczki śladami historii mogą być odwiedziny w dawnej rezydencji sułtanów – pałacu Topkapı Sarayı. Kompleks ten składa się z wielu pawilonów rozmieszczonych wokół czterech dziedzińców, tonących w zieleni drzew i kwiatów.

Tradycyjnie w dawnej stolicy Imperium Osmańskiego trzeba też wybrać się na zakupy na jeden z miejscowych bazarów. Najsłynniejszy z nich – Kapalı Çarşı (Kryty Bazar) – to obecnie bardziej atrakcja turystyczna niż prawdziwe targowisko. Dawną atmosferę tureckiego targu zachował jeszcze natomiast Mısır Çarşısı (Bazar Egipski), zlokalizowany przy Yeni Cami (Nowym Meczecie).

Stambuł posiada również bardziej współczesne oblicze. Aby się o tym przekonać, wystarczy udać się w okolice słynnego placu Taksim w sercu dzielnicy Beyoğlu, znanej dawniej jako Pera. Znajdują się tu jedne z najwspanialszych stambulskich hoteli: InterContinental Istanbul oraz The Ritz-Carlton Istanbul. Od placu odchodzi ulica İstiklâl pełna restauracji i barów, w których często posłuchamy muzyki na żywo. To najtłumniej odwiedzane wieczorami miejsce w tej tureckiej metropolii. W Beyoğlu działają również najciekawsze kluby stambulskie. Wśród nich wyróżniają się szczególnie te znajdujące się na dachach budynków. Wspaniałe widoki stanowią doskonałe tło dla zabawy do samego rana.

FOT. BIURO RADCY DS. KULTURY I INFORMACJI AMBASADY TURCJI /GUNGOR OZSOY

Kościół Hagia Sophia w Stambule

 

Najlepszym sposobem na poznanie sporej części Stambułu jest wybranie się w rejs po Bosforze. Podczas wycieczki wzdłuż tej cieśniny, stanowiącej granicę pomiędzy Europą a Azją, można podziwiać dawne rezydencje z czasów osmańskich, w tym pałace Dolmabahçe, Küçüksu oraz Çırağan. Ten ostatni został odrestaurowany i przekształcony w luksusowy hotel Çırağan Palace Kempinski Istanbul. Na zawsze w naszej pamięci pozostanie z pewnością widok na położone po przeciwnych stronach Bosforu twierdze Rumeli Hisarı i Anadolu Hisarı. Ostatnim przystankiem podczas rejsu jest Anadolu Kavağı – wioska znana z wyśmienitych restauracji rybnych.

W metropolii i okolicy znajdziemy także ślady polskie. W dzielnicy Beyoğlu mieści się Muzeum Adama Mickiewicza – nasz wieszcz narodowy zmarł w zajmowanym przez nie budynku w 1855 r. W tej interesującej placówce zobaczymy symboliczną kryptę poety i obejrzymy ekspozycję, która powstała dzięki Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie. Drugi polski akcent stanowi wieś Polonezköy, leżąca na północny wschód od centrum Stambułu. W XIX w. osiedlili się tu zbiegli uczestnicy powstania listopadowego wraz ze swoimi rodzinami i na cześć księcia Adama Czartoryskiego nazwali miejscowość Adampolem.

 

Nad Morzem Egejskim

Po intensywnym zwiedzaniu miasta każdemu dobrze zrobi odpoczynek od jego zgiełku. Zrelaksować możemy się w jednej z licznych nadmorskich miejscowości wypoczynkowych, np. nad stosunkowo mało w Polsce znanym brzegiem Morza Egejskiego. Zachodnie wybrzeże Azji Mniejszej słynie z łagodnego klimatu, który już w czasach antycznych zyskał sobie miano najlepszego na świecie. Wysokie temperatury w środku lata obniżają wiejące od strony morza wiatry. Czynią one też z tego regionu prawdziwy raj dla miłośników sportów wodnych. Przekonamy się o tym w niewielkim kurorcie Çeşme. To cel wakacyjnych wyjazdów dla mieszkańców pobliskiego Izmiru – miejsce, które spełni oczekiwania nawet najbardziej wymagających. Centrum miasta stanowi przykład udanego połączenia tradycyjnej architektury ze współczesnymi udogodnieniami dla turystów. Tutejszą bogatą infrastrukturę wzbogacono także o nowoczesną marinę, która przyciąga żeglarzy z całego świata.

Okolice Çeşme słyną z pięknych plaż. Warto wyróżnić szczególnie Altınkum, czyli Złoty Piasek, i Pırlantę, popularną wśród kitesurferów ze względu na silne wiatry i dość płytkie wody w rozległej zatoce. Z kolei do pobliskiej miejscowości Alaçatı ściągają zachwyceni tutejszymi warunkami windsurferzy. Miłośnicy komfortowego wypoczynku mają do dyspozycji największy w regionie hotel Sheraton Çeşme Hotel, Resort & SPA.

 

Efez i golfowy raj

Leżąca również na wybrzeżu egejskim miejscowość Kuşadası jest doskonałym miejscem dla osób pragnących połączyć błogi relaks z odkrywaniem śladów dawnych cywilizacji. To największy w tej części basenu Morza Śródziemnego port, w którym cumują luksusowe statki wycieczkowe. Ich pasażerów przyciąga w te okolice m.in. wspaniale zachowane starożytne miasto Efez. Historia tych ziem nierozerwalnie wiąże się też z dziejami chrześcijaństwa: w pobliskim miasteczku Selçuk pochowano św. Jana Ewangelistę. Tu także ostatnie lata swojego życia spędziła matka Jezusa. Meryem Ana Evi (Dom Marii Dziewicy) na oddalonym o kilka kilometrów wzgórzu Coressus stanowi obecnie cel pielgrzymek dla tysięcy wiernych. Odwiedzili go trzej papieże: Paweł VI, Jan Paweł II oraz Benedykt XVI.

Wypoczynek w Kuşadası może stać się wspaniałą okazją do bliższego poznania tureckiej kuchni (słusznie uznawanej za jedną z najsmaczniejszych na świecie), gdyż nie brak tutaj restauracji na najwyższym poziomie. Podróżnicy gustujący w regionalnych potrawach powinni wybrać się do górskiej wioski Şirince. Jej mieszkańcy, potomkowie imigrantów z terenów Grecji, kultywują dawne zwyczaje swoich przodków. Produkują wyśmienite wina gronowe i owocowe oraz wytwarzają tradycyjnymi metodami oliwę z oliwek i kosmetyki na jej bazie.

Położone dalej na południu Bodrum, porównywane z francuskim Saint-Tropez, cieszy się zasłużenie opinią kurortu na najwyższym światowym poziomie. Dzięki wprowadzonym regulacjom prawnym udało się zachować jego wygląd niewielkiego miasteczka, a białe domki i ruiny kamiennych wiatraków rozsiane na tutejszym półwyspie przypominają widoki znane z wysp greckich. W górującym nad wybrzeżem Zamku św. Piotra – dawnej siedzibie zakonu rycerskiego joannitów – mieści się obecnie ciekawe Muzeum Archeologii Podwodnej.

Wody w okolicach Bodrum to najlepszy region w Turcji dla zapalonych odkrywców dna morskiego. Podczas nurkowania można podziwiać wspaniałe rafy koralowe, zwiedzać zatopione statki i szukać śladów dawnych cywilizacji. Dla zwolenników sportów lądowych Bodrum oferuje również wiele atrakcji. Znajduje się tu m.in. jeden z największych i najbardziej luksusowych tureckich ośrodków golfowych – Vita Park Golf Resort, z dwoma 18-dołkowymi polami (Milas i Halikarnas) oraz dwoma 9-dołkowymi. W poszukiwaniu noclegu warto oddalić się nieco od centrum kurortu, aby zatrzymać się w komfortowych hotelach zlokalizowanych w mniejszych miejscowościach na półwyspie Bodrum, takich jak Yalıkavak czy Türkbükü.

Dobrym sposobem na poznanie tureckiego wybrzeża jest też Mavi Yolculuk (Błękitny Rejs). Statki wyruszają z portów w Kuşadası, Bodrum i Marmaris, a trasa tradycyjnie kończy się w Antalyi. Podczas wycieczki pasażerowie mają okazję obejrzeć największe skarby tego regionu, w tym ruiny miast antycznej Licji, oraz rozkoszować się kąpielami morskimi w malowniczych zatoczkach.

FOT. BIURO RADCY DS. KULTURY I INFORMACJI AMBASADY TURCJI/ÝBRAHÝM ZAMAN Z kurortu marmaris nad morzem Egejskim szybko dopłyniemy na grecką wyspę Rodos

 

Starożytna historia i współczesny komfort

Gwarna Antalya stanowi główne miasto Riwiery Tureckiej, nazywanej również Turkusowym Wybrzeżem. Często niesłusznie traktuje się ją jedynie jako punkt przesiadkowy w podróży do położonych w pobliżu kurortów. Wbrew tym powszechnym zwyczajom turystów warto zatrzymać się tu na dłużej. Główną atrakcją Antalyi jest świetnie zachowana stara dzielnica Kaleiçi z czasów osmańskich i rzymskich. Na jej terenie powstało wiele klimatycznych hoteli butikowych. Turyści przyzwyczajeni do nowoczesnych udogodnień mogą wybierać spośród ośrodków wypoczynkowych znajdujących się przy największej plaży w mieście noszącej nazwę Lara.

Okolice Antalyi to nie lada gratka dla miłośników historii. Zainteresują ich na pewno ruiny antycznych miast Aspendos, Perge czy Termessos, a także jaskinia Karain. Grota ta była zamieszkiwana przez ludzi już w epoce paleolitu, o czym świadczą pozostawione przez nich przedmioty, szczątki zwierząt i malowidła ścienne.

FOT. BIURO RADCY DS. KULTURY I INFORMACJI AMBASADY TURCJI /TEMSY GUNER

Teatr rzymski w Aspendos

 

Wśród pobliskich miejscowości wypoczynkowych wyróżnia się Belek, w którym funkcjonuje przeszło 30 wysokiej klasy hoteli. W tym ciągle rozwijającym się centrum golfowym w październiku 2012 r. (w Antalya Golf Club) odbył się największy w historii Turcji turniej golfa – Turkish Airlines World Golf Final. Niedaleko stąd znajduje się malowniczy wodospad Kurşunlu, nad którym można odpocząć wśród zieleni i posłuchać odgłosów ponad 100 gatunków ptaków.

Tętniąca dziś życiem Alanya w ciągu ostatnich 20 lat zmieniła się z niewielkiej miejscowości u stóp seldżuckiej cytadeli w raj dla amatorów plażowania. Dużą popularnością cieszą się tutejsze krótkie rejsy wycieczkowe. Podczas nich odwiedza się malownicze groty o uroczych nazwach. Na terenie miasta leżą też jedyne w Turcji ruiny stoczni z czasów seldżuckich, czyli sprzed prawie 800 lat. Turyści lubiący spędzać czas aktywnie mogą wybrać się na przejażdżkę samochodami terenowymi czy quadami po górach Taurus albo spróbować zmierzyć się z zimnymi górskimi potokami podczas spływu kajakiem lub pontonem na terenie Parku Narodowego Kanionu Köprülü.

FOT. BIURO RADCY DS. KULTURY I INFORMACJI AMBASADY TURCJI /YZZET KERYBAR 

Fethiye (Telmessos) – grobowce skalne

 

Bajkowa Kapadocja

Turcja to jednak nie tylko Stambuł i słoneczne wybrzeże, lecz także m.in. „kraina pięknych koni”, czyli Kapadocja. Jej krajobrazy, porównywane do księżycowych, zostały ukształtowane przez działalność trzech wulkanów. Większość turystów dociera do tego cudownego regionu w ramach krótkich wycieczek fakultatywnych. Nie dają one szans na docenienie w pełni jego uroków i poznanie licznych tutejszych atrakcji. Szczególnie warte uwagi są niezwykłe podziemne miasta oraz muzeum na świeżym powietrzu w Göreme. Podczas pobytu w Kapadocji trzeba też koniecznie wznieść się w powietrze. Codziennie przed świtem niebo zapełnia się tu balonami, z których rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na fantastyczne formacje tufowe oświetlone promieniami wschodzącego słońca.

FOT. BIURO RADCY DS. KULTURY I INFORMACJI AMBASADY TURCJI /YZZET KERYBAR

Lot balonem nad Kapadocją

 

Aby przyjrzeć się z bliska kapadockim dolinom o tak pięknie brzmiących nazwach, jak np. Dolina Gołębi czy Dolina Róż, można wybrać się na trekking lub przejażdżkę konną. Z całą pewnością niezapomniane przeżycie stanowi również spędzenie nocy w jednym z miejscowych hoteli butikowych. Ich oryginalne pokoje zostały wykute w miękkich skałach tworzących pejzaż tej bajkowej krainy.  

Wizyta w Kapadocji może być zarówno wspaniałym zakończeniem, jak i obiecującym początkiem naszej podróży po Turcji. Pamiętajmy jednak o jednym: tylko od nas zależy, czy w pełni wykorzystamy okazję do poznania tego niezmiernie fascynującego kraju...


 

Artykuły wybrane losowo

Katalonia – więcej niż region

Kurort Tossa de Mar na Costa Brava
151126 MAALV 1208

© AGENCIA CATALANA DE TURISME

ANETA KOTARSKA


Katalonia to część Hiszpanii, która kryje w sobie wiele przeciwieństw. Katalończycy obrali za swój symbol osła reprezentującego mądre i spokojne, lecz uparte dążenie do celu, Hiszpanie natomiast – byka ucieleśniającego temperament i siłę. Katalońskie tradycje mieszają się tu z hiszpańskimi, obok siebie współistnieją też dwa języki, kosmopolityzm łączy się z nacjonalizmem, sztuka z przemysłem, ruiny rzymskie z modernizmem. Nawet pod względem geograficznym region charakteryzują kontrasty – morze przeplata się w nim z górami.

Więcej…

Poczuć radość życia na Filipinach

kayaking_in_pangulasian.jpg

Wyspa Pangulasian – wycieczka kajakiem

©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM


MARTA DUCZMAN

MICHAŁ KĘPA

www.ducziwdrodze.pl


Pełna magii Republika Filipin leży w Azji Południowo-Wschodniej. Swoimi granicami obejmuje aż 7107 wysp. Niespełna połowa z nich ma własną nazwę, a zaledwie kilkaset jest zamieszkałych. Oblewają je wody Oceanu Spokojnego i mórz Sulu, Celebes, Południowochińskiego i Filipińskiego. 


ChocolateHills-3.jpg

Wzgórza Czekoladowe leżą na terenie gmin Carmen, Batuan i Sagbayan 

©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM


Powierzchnia wszystkich lądów w Archipelagu Filipińskim wynosi ok. 300 tys. km2,czyli nieco mniej niż terytorium Polski. Wydzielono tu 3 główne obszary geograficzne: Luzon, Visayas (Visayan) i Mindanao. Największą wyspę stanowi Luzon, która ma niemal 110 tys. km² i 50 mln ludności. Populacja kraju liczy ponad 102 mln mieszkańców, co sprawia, że znajduje się on na 12. miejscu wśród najbardziej zaludnionych państw na świecie. 


Filipiny to kraina niezmiernie różnorodna pod względem geograficznym i kulturowym. Dostrzeżemy w niej wyraźne wpływy kolonizatorów. Przybyli tu w XVI w. Hiszpanie zaszczepili na wyspach chrześcijaństwo. Dziś ok. 80 proc. Filipińczyków jest katolikami.


Krótka historia

north_luzon_38_midres.jpg

Vigan to najlepiej zachowane hiszpańskie miasto kolonialne w Azji 

©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM/DAVID HETTICH, TOBIAS HAUSER


Ludzie zamieszkiwali Archipelag Filipiński prawdopodobnie już ponad 50 tys. lat temu. W późniejszym okresie docierali w te strony m.in. przybysze z Półwyspu Arabskiego, dzisiejszych Chin, Tajwanu i Indii. Europejczycy pojawili się na wyspach wraz z Ferdynandem Magellanem (1480–1521) w 1521 r. Portugalski żeglarz i odkrywca, służący Hiszpanom, przyłączył je wtedy do hiszpańskiego imperium. Kolonizację Filipin rozpoczął jednak tak naprawdę dopiero w 1565 r. Miguel López de Legazpi (ok. 1503–1572), który zbudował pierwszą osadę – Villa de San Miguel, przemianowaną potem na Cebu. Następnie w 1571 r. założył dzisiejszą Manilę, ówczesną stolicę Hiszpańskich Indii Wschodnich (aż do 1898 r.).


W 1896 r. Filipińczycy wzniecili powstanie narodowe i 12 czerwca 1898 r. ogłosili niepodległość. Radość z wolności nie trwała zbyt długo. W tym czasie rozgrywała się wojna amerykańsko-hiszpańska, trwająca od 25 kwietnia do 12 sierpnia 1898 r. Ponieważ Hiszpanie ponieśli w niej klęskę, na mocy traktatu paryskiego z 10 grudnia 1898 r. Filipiny włączono do terytoriów Stanów Zjednoczonych. 8 grudnia 1941 r., po ataku na amerykańską bazę Pearl Harbor na Hawajach, armia japońska dokonała udanej inwazji na archipelag. Po przegranej w bitwie o Midway w czerwcu 1942 r. Japończycy zaczęli jednak tracić powoli zagarnięte tereny. Ostatecznie 4 lipca 1946 r. Filipińczycy podpisali z Amerykanami traktat w Manili, w wyniku którego proklamowana została niepodległa Republika Filipin. Pierwszym jej prezydentem był Manuel Róxas (1892–1948).


Przyjaźni wyspiarze

Kadayawan_Festival_2.jpg

Trzeci tydzień sierpnia to czas Festiwalu Kadayawan w mieście Davao

©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM


Filipiński (filipino) bazuje na języku tagalskim (tagalog). Oprócz tego istnieje tutaj mniej więcej 175 innych lokalnych języków i dialektów (w zależności od zasad klasyfikacji). W niektórych częściach Filipin wciąż usłyszymy ludzi mówiących po hiszpańsku. Angielski (drugi urzędowy język kraju obok filipińskiego) jest powszechnie używany w urzędach, szkołach i innych miejscach publicznych. Dlatego przed podróżą w te strony nie trzeba się obawiać problemów związanych z porozumiewaniem się z mieszkańcami.


Termin Filipino pierwotnie oznaczał „człowieka o hiszpańskim pochodzeniu urodzonego na Filipinach”. Żyjący obecnie na archipelagu naród stanowi potomków ludów austronezyjskich, Chińczyków, Hindusów, Hiszpanów, Japończyków, Amerykanów i Arabów. Wyspiarze charakteryzują się pogodnym usposobieniem, otwartością, życzliwością i serdecznością. Między sobą często używają zwrotów Madame i Sir. Podczas wizyty na Filipinach możemy zostać zaproszeni do gry w koszykówkę czy badmintona, a także do wspólnego biesiadowania. W wioskach i na mniejszych wyspach, szczególnie pod sklepikami zwanymi sari-sari, miejscowi chętnie częstują turystów lokalnym trunkiem tuba lub bahalina. To nic innego jak samogon, tyle że otrzymywany z palmy kokosowej. Ma on mętny brązowy kolor i bardzo charakterystyczny smak fermentującej rośliny. W niektórych regionach bywa podawany z pepsi. Takie wspólne popijanie tuby stanowi okazję do snucia opowieści o lokalnych zwyczajach i historii.


Nie sposób nie wspomnieć również o zamiłowaniu Filipińczyków do śpiewania i ich wstydliwości, która przejawia się tym, że kiedy nie potrafią odpowiedzieć na pytanie bądź czegoś nie wiedzą, spuszczają głowę, jakby udawali, iż rozmówca zniknął. Tę pierwszą cechę także nietrudno zauważyć. Wyspiarze, czy to młodzi, czy starzy, śpiewają niemal wszędzie. Czasem kiedy ekspedientka w dużym markecie usłyszy w głośnikach ulubiony utwór, przy obsługiwaniu klientów bez żadnego skrępowania wtóruje jego wykonawcy. Jeśli odmówimy wspólnego wykonania piosenki, tłumacząc się brakiem umiejętności, Filipińczycy prawdopodobnie odpowiedzą nam, że oni sami też nie wykazują szczególnych zdolności wokalnych. Jednak tym akurat się nie przejmują, bo zwyczajnie kochają śpiewać.


„Kani tayo!”


Kuchnia filipińska jest połączeniem wpływów orientalnych, europejskich (głównie hiszpańskich) i amerykańskich. Wspólne gotowanie i spożywanie posiłków ma dla mieszkańców tego kraju duże znaczenie. Dlatego w trakcie podróży po nim warto nauczyć się zwrotu Kani tayo!, czyli „Zjedzmy coś!”, funkcjonującego jako zaproszenie do stołu. Filipińczycy kochają życie i uwielbiają to celebrować podczas różnego rodzaju zjazdów i fiest. Do charakterystycznych dań lokalnej kuchni należy m.in. podawana na zimno przystawka z surowej ryby zwana kinilaw (kilawin). Świeże mięso np. z tuńczyka miesza się z octem, limonką, imbirem, chili, cebulą i czarnym pieprzem, a następnie pozostawia na kilka godzin w lodówce. Taki przysmak przyjemnie orzeźwia w gorące dni. Najważniejszą potrawą wszelkich uroczystości i świąt jest lechón – cała świnia pieczona nad rozgrzanymi węglami do uzyskania chrupiącej skórki. Poza tym mięsa lub owoce morza smaży się także w specjalnej marynacie adobo z czosnku, octu i sosu sojowego. Przygotowane w ten sposób kalmary są niezwykle smaczne. Popularnością cieszy się również pancit kanton, czyli smażony makaron jajeczny z krewetkami, wieprzowiną i niewielką ilością warzyw takich jak marchewka, kapusta i szczypior. Z kolei kare-kare stanowi rodzaj gulaszu o intensywnym orzechowym smaku.


Co ciekawe, sieci restauracyjne typu McDonald’s czy KFC do swojego menu na Filipinach wprowadzają dania kuchni lokalnej. Nawet w takim miejscu możemy więc dostać porcję ryżu do nóżki kurczaka, makaron ze słodkim sosem pomidorowym lub ciastko z mango. Za najpopularniejszy filipiński deser uchodzi natomiast halo-halo, na które składają się schłodzone owoce chlebowca, fasola, mleko, kostki galaretki i kruszony lód. Ten specjał podaje się w wysokiej szklance z łyżką.


Typowym elementem azjatyckiej gastronomii są stoiska z jedzeniem ulicznym. W tym kraju znajdziemy na nich smażone na głębokim oleju banany, słodkie ziemniaki, jelita kaczki, papryczki chili w cieście ryżowym i empanadas, czyli duże pierogi z ciasta kukurydzianego nadziewane kapustą, marchewką, chili i mięsem. Na koniec warto jeszcze wspomnieć o pewnej ciekawostce kulinarnej z Filipin – budzącym mieszane emocje wśród Europejczyków przysmaku balut.Jest togotowane jajko z 17-dniowym zarodkiem kaczki z wyraźnie wykształconym już dziobem. Przekąsce tej przypisuje się właściwości afrodyzjaku. Kosztuje ona 20 peso filipińskich (PHP) i kupimy ją prawie na każdym rogu.


Mango i fiesta t
en pyszny filipiński owoc wpisano do Księgi rekordów Guinnessa dwa razy. W 1995 r. odmiana manila mango została uznana za najsłodszą na świecie. Z kolei w 2009 r. w mieście portowym Cagayan de Oro na wyspie Mindanao podczas lokalnej fiesty zaprezentowano okaz, który ważył aż 3,435 kg! Na Filipinach zbiera się rocznie ponad 800 tys. ton tych owoców (ok. 3,6 proc. światowej produkcji). Z uprawy mango słynie przede wszystkim Cebu. Podczas odwiedzin na niej można wybrać się na plantację i jeść je prosto z drzewa.


Wyspiarze kochają kolory. Świadczą o tym m.in. dość kiczowate malunki na jeepneyach czy barwne imprezy w poszczególnych dzielnicach (barangay, dawniej barrio). Aby poznać lokalny folklor, trzeba koniecznie wybrać się na taką potańcówkę połączoną z występami i kulinarną ucztą zakrapianą miejscowymi trunkami. Filipiny słyną też z różnokolorowych festiwali tanecznych i maskarad. Jedno z najpopularniejszych tego typu wydarzeń odbywa się w mieście Bacolod na wyspie Negros. Nosi wiele mówiącą nazwę MassKara. Ta zabawa to kilkudniowy uliczny spektakl, w którym główne role grają tańczący ludzie poubierani w eleganckie i pomysłowe kostiumy z odblaskowymi maskami.

W drodze


Do przemieszczania się po lądzie na długich i krótkich dystansach mamy na Filipinach do wyboru autobusy typu naszych PKS-ów w wersji klimatyzowanej i nieklimatyzowanej. Szybsze są wyposażone w klimatyzację minibusy, ale komfort jazdy jest w nich raczej pozorny. W rzeczywistości takim pojazdem, przeznaczonym dla 11 pasażerów, jedzie tyle osób, ile się zmieści, wraz z bagażami, np. 10-kilogramowym workiem ryżu lub żywym inwentarzem w postaci kurczaków w pudełku. Kolejny popularny środek transportu publicznego stanowią jeepneye, czyli stare przedłużane jeepy, które zostały na wyspach po Amerykanach. Na pace takiego samochodu terenowego po obu stronach znajdują się ławki dla podróżujących. Karoserię aut zdobią charakterystyczne różnobarwne malunki, często pojawiają się na nich postaci Matki Boskiej albo Jezusa. Ciekawie prezentuje się również trycykl. To motocykl z domontowanym z boku wózkiem. Choć wygląda na dwuosobowy i niejednokrotnie ciężko wsiąść do niego przeciętnemu Europejczykowi, przewozi czasem kilkoro Filipińczyków i ich bagaże. Trycyklem nazywa się też rower typu BMX z zamocowanym koszem na pasażerów i parasolem ogrodowym. Rzadko ma on normalny hamulec, przeważnie kierowca zwalnia za pomocą naciśnięcia klapkiem na oponę. Interesujące rozwiązanie stanowi także taksówka motocyklowa habel-habel. Można podróżować nią tylko z kierowcą lub w większym towarzystwie. 


Do pokonywania odległości między wyspami służą wolne, ale tanie promy, trochę droższe szybkie łodzie (fast boats) oraz tradycyjne filipińskie banki (banca). Te ostatnie wyglądają jak duże pająki wodne, ponieważ do ich wąskich kadłubów przyczepia się długie bambusowe stabilizatory, które zapobiegają wywróceniu się. Jeśli wybierzemy lokalne środki transportu, na pewno czeka nas wiele niesamowitych przeżyć.


Sport dla odważnych


Za nieodłączną część kultury filipińskiej uchodzą walki kogutów. Mimo iż są krwawe i brutalne, odbywają się całkowicie legalnie. To lokalna forma hazardu. Arena, na której walczą ptaki przypomina ring bokserski. Koguty dzieli się na trzy kategorie wiekowe: 0–9 miesięcy, 9–20 miesięcy i powyżej 20 miesięcy. Standardowy trening przed walką trwa 21 dni. Zaczyna się o godz. 3.00 rano przy silnym oświetleniu. Taki zabieg ma na celu oswoić ptaka ze światłem, które pada na niego na arenie. Kogut wykonuje różne ćwiczenia wzmacniające jego mięśnie, skrzydła i pazury. Po 7 dniach treningów w nagrodę właściciel podsuwa mu kurę. Dzięki kopulacji w koguciej krwi wzrasta poziom testosteronu. Poza tym wpływa ona też pozytywnie na rozwój muskulatury. W czasie ćwiczeń ptak dostaje suplementy diety, specjalne jedzenie oraz witaminy i antybiotyki, a także środki na rozbudowę masy mięśniowej. 


W dniu walki przed wejściem na arenę do lewej nogi koguta przywiązuje się ostrze. Z wieloletnich obserwacji wynika, że w 99 proc. przypadków pierwsze kopnięcie wykonuje on właśnie tą łapą. Za pomocą tej broni ptak zadaje śmiertelny cios swojemu rywalowi. Gdyby nie otrzymał takiego wyposażenia, starcie trwałoby znacznie dłużej. Walki kogutów są ważną częścią codziennego życia wyspiarzy, dlatego jeśli mamy mocne nerwy, powinniśmy choć raz obejrzeć tego rodzaju zawody.


Wyspa cudów


Większość turystów rozpoczyna swoją podróż po Filipinach od największej ich wyspy Luzon ze stolicą Manilą i znajdującymi się w niej dwoma międzynarodowymi lotniskami – Ninoy Aquino International Airport i Clark International Airport. W pobliżu miasta, w prowincji Batangas wznosi się czynny wulkan Taal (311 m n.p.m.). Ostatnio wybuchł w 1977 r., lecz od 1991 r. pozostaje wciąż aktywny i raz na jakiś czas daje o sobie znać lekkimi wstrząsami ziemi i bulgotaniem wydobywającym się z krateru. Wygląda jednak wyjątkowo malowniczo. Jego stożek wystaje nad spokojną taflę oblewającego go jeziora Taal. To widok zapierający dech w piersiach.


Na Luzon ujrzymy także uznawane za ósmy cud świata, liczące sobie ok. 2 tys. lat, przepiękne tarasowe pola ryżowe Kordylierów Filipińskich, położone w prowincji Ifugao. Leżą one na wysokości mniej więcej 1500 m n.p.m. W 1995 r. zostały wpisane na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.


W górskim regionie (Mountain Province) znajduje się też miasteczko Sagada. W tej urokliwej miejscowości o przyjemnym chłodnym klimacie zobaczymy słynne wiszące trumny. Najpopularniejsze miejsce do ich oglądania stanowią Echo Valley i jaskinia Lumiang Burial. Przyczepione do wapiennych skał skrzynie są pozostałością po dawnej formie pochówku sprzed 500 lat. Razem z przewodnikiem można udać się z Sagady na eksplorowanie okolicznych grot, atrakcyjnych ze względu na wąskie przejścia i podziemną rzekę. 


Na północno-zachodnim wybrzeżu Luzon, nad Morzem Południowochińskim, leży 50-tysięczne Vigan. To czarujące miasto z zachowaną XVI-wieczną zabudową. Jego historyczne centrum wzniesione przez hiszpańskich kolonizatorów również znalazło się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Wśród jego klimatycznych uliczek można poczuć się jak w Hiszpanii. Warto tu przejechać się dorożką, spróbować empanadas i pizzy pinakbet, odwiedzić garncarnię i tkalnię. Kinomanów zaciekawi na pewno fakt, że w tym miejscu kręcono film Urodzony 4 lipca (1989 r.) z Tomem Cruise’em w roli głównej.


Podziemna rzeka


Najdalej wysuniętą na północ częścią archipelagu są wyspy Batanes położone w bliskim sąsiedztwie Tajwanu. Ten region uchodzi za nie lada gratkę dla miłośników historii II wojny światowej, ponieważ znajdowała się w nim amerykańska baza wojskowa. Do dziś zachowała się m.in. radiostacja, a także japoński tunel. Poza tym rejon charakteryzuje się chłodniejszym klimatem i soczyście zielonym krajobrazem z klifowym wybrzeżem. 


Z Manili dolecimy np. do Puerto Princesa na niezmiernie długiej wyspie Palawan, leżącej na południowym zachodzie. Słynie ona z obszaru wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO i jednego z 7 Nowych Cudów Natury, czyli Parku Narodowego Rzeki Podziemnej Puerto Princesa (bramę do niego stanowi wioska Sabang). Umieszczona w jego nazwie rzeka (Cabayugan) płynie przez 8,2 km pod ziemią, wpada bezpośrednio do Morza Południowochińskiego i podlega pływom. Jej okolicę porasta bujna roślinność. Odkryto tutaj ok. 800 gatunków flory. Oprócz tego jaskinie krasowe i ich sąsiedztwo zamieszkują liczne pajęczaki, ssaki, gady i ptaki. To znakomite miejsce dla miłośników biologii.


Na północny wschód od Sabang znajduje się cichy i leniwy nadmorski Port Barton. Przed budową drogi ekspresowej pozwalającej dostać się z Puerto Princesa do El Nido w kilka godzin w tym mieście przyjezdni zatrzymywali się na nocleg. Wówczas przeżywało ono okres największej popularności. Obecnie pozostaje trochę zapomniane. Port Barton spodoba się jednak osobom unikającym masowej turystyki i ceniącym sobie spokój. Rozciąga się w nim piękna piaszczysta plaża. Wybierzemy się też stąd na całodniowy rejs łodzią na pobliskie malutkie wyspy połączony z oglądaniem raf koralowych i ich mieszkańców, m.in. żółwi morskich. Podczas spaceru w głąb dżungli napotkamy lokalną ludność, ujrzymy liczne małpy i zażyjemy odświeżającej kąpieli w wodach wodospadu. Kolację najlepiej zjeść tu w jednej z garkuchni.

Z kolei wspomniane wcześniej El Nido to bardzo popularna miejscowość, położona na północnym końcu Palawanu. Słynie ona z dziewiczego archipelagu Bacuit. W jego okolicach spotkamy manty, delfiny, diugonie przybrzeżne i żółwie (szylkretowe, oliwkowe, skórzaste i zielone). Miłośnicy klifów i dziewiczych lagun na pewno będą zachwyceni tutejszymi krajobrazami.


Z El Nido drogą morską dostaniemy się na wyspę Coron. Właśnie w jej pobliżu spoczywa kilka wraków japońskiej floty zaopatrzeniowej z okresu II wojny światowej. Brak silnych prądów i specyficzne ukształtowanie terenu czynią nurkowanie z licencją OWD (Open Water Diver) wokół tych jednostek wyjątkowo łatwym.


Rekiny i czary


Zarówno z Manili, jak i z Puerto Princesa, można dotrzeć samolotem na wyspę Cebu, leżącą w sercu regionu Visayas. Miasto Cebu było pierwszą osadą założoną przez hiszpańskich kolonizatorów w kwietniu 1565 r. Znajdziemy w nim kaplicę ze słynnym Krzyżem Magellana (niedaleko Bazyliki Dzieciątka Jezus) i Muzeum Sugbo (Museo Sugbo). To wspaniałe miejsce do poznawania bogatej historii tego wyspiarskiego kraju.


Osoby lubiące nieco inne wrażenia powinny wybrać się w okolice Mango Square. Rejon ten znany jest z klubów nocnych, imprez w stylu house i klubów go-go. Na ulicach spotkamy dziewczyny lub transwestytów składających niedwuznaczne propozycje.


W położonym na południe od Cebu miasteczku Oslob można popływać z rekinami wielorybimi. Te niezwykłe ryby dożywają podobno nawet 70 lat. Ich skóra o grubości do 10 cm chroni je przed najgroźniejszymi drapieżnikami. Największy odnotowany okaz miał aż 12,65 m długości i ważył ok. 21,5 tony! Choć takie fakty brzmią nieco przerażająco, zwierzęta nie stanowią zagrożenia dla człowieka. Żywią się głównie planktonem. Spotkanie oko w oko z rekinem wielorybim z pewnością będzie przeżyciem zapadającym na długo w pamięć.


U południowych wybrzeży Cebu, pomiędzy wyspami Negros i Bohol znajduje się Siquijor. Wśród Filipińczyków cieszy się złą sławą i budzi grozę. Jeśli zaprosimy kogoś miejscowego na wspólne zwiedzanie tego niewielkiego lądu (ok. 337,5 km²), prawdopodobnie zdecydowanie nam odmówi. Podobno tę wyspę zamieszkują czarownice, szamani i stworzenia o nadprzyrodzonych zdolnościach takie jak abat czy łak-łak (wak-wak, aswang). Ten ostatni według lokalnych wierzeń zjada płody z wnętrzności ciężarnej kobiety. Mimo to urokliwa i zróżnicowana Siquijor jest coraz chętniej odwiedzana przez turystów. Jeśli wypożyczymy motocykl bądź trycykl, objedziemy ją w jeden dzień. Warto udać się tutaj do kilku wodospadów. Cambugahay mają 3 poziomy, a na każdym z nich można wykąpać się w orzeźwiającej wodzie. W Sanktuarium Motyli zapoznamy się ze stopniami rozwoju tych owadów i dowiemy się, jakie ich gatunki występują w tym regionie. Na uwagę zasługują też jaskinie i puste piaszczyste plaże. 


Czekoladowa kraina


Na samym środku pobliskiej wyspy Bohol, niedaleko miejscowości Carmen leżą słynne Wzgórza Czekoladowe, czyli co najmniej ok. 1270 kopców osiągających wysokość od 30 do 120 m. W porze suchej (od lutego do maja), kiedy wszystko wokół zamiera, przybierają brązowy kolor podobny do barwy czekolady.


Także w tej części Filipin znajdziemy rezerwat uroczych małych małpek – wyraków filipińskich. Po drodze do niego warto udać się na spływ rzeką Lobok, której okolica posłużyła za plener do filmu Czas Apokalipsy (1979 r.) Francisa Forda Coppoli. Ze względu na położenie w sercu dżungli zachwyca ona widokami.


Amatorom mocnych wrażeń przypadnie do gustu propozycja przejażdżki rowerem po linie rozwieszonej na wysokości 225 m w Chocolate Hills Adventure Park. W jej trakcie z siodełka można podziwiać niesamowitą panoramę ze Wzgórzami Czekoladowymi.


Na południowy wschód od Bohol leży Camiguin. Na tym lądzie o powierzchni niemal 238 km2, zamieszkanym przez 90 tys. ludzi, wznosi się aż 7 wulkanów. Erupcje i ruchy ziemi sprawiły, że ta spektakularna wyspa jest pełna cudów i bogactw naturalnych. Ogromne wrażenie robi zatopiony cmentarz (Sunken Cemetery), a jego historia opowiedziana przez mieszkańców dodaje mu jeszcze większego uroku. Na Camiguin odkryjemy również dwa potężne wodospady – Tuasan i Katibawasan. Bije od nich przyjemny chłód i życiodajna energia. Idealnym zakończeniem dnia będzie natomiast relaksująca kąpiel w gorących źródłach Ardent u stóp wulkanu Hibok-Hibok (1332 m n.p.m.).


Jak w raju


Z większą wyspą Panay sąsiaduje maleńka Boracay. Zajmuje ona ok. 10 km2 powierzchni i szczyci się najpiękniejszą białą plażą oblewaną turkusową wodą na całych Filipinach – White Beach. Jeżeli zapytamy Filipińczyków, dokąd warto wybrać się w ich ojczyźnie, jak jeden mąż odpowiedzą, że właśnie do tej rajskiej oazy. Ten niewielki skrawek lądu został w dużej mierze opanowany przez masową turystykę, lecz jest na tyle przestronny, że można na nim spędzić spokojnie urlop. Znakomitym pomysłem będzie też rejs dookoła Boracay połączony z przystankami na snorkeling, skakanie z klifu czy zwiedzanie grot i pływanie w nich. Do miejscowych atrakcji należą również nurkowanie, wind- i kitesurfing czy lot na paralotni, a nawet… kurs bycia syreną. 


Z kolei u północno-wschodnich wybrzeży Panay rozciągają się Wyspy Olbrzymów (Islas de Gigantes), podzielone na rejon północny (Gigantes Norte) i południowy (Gigantes Sur). Ten owiany legendami obszar kusi dziewiczymi piaszczystymi plażami, pysznymi świeżymi owocami i skalnym krajobrazem. Na archipelagu warto odwiedzić przestronne jaskinie (aż 73!) i zażyć kąpieli w ich krystalicznie czystych wodach, a także wejść na latarnię morską (North Gigantes Island Lighthouse). Przede wszystkim jednak trzeba koniecznie udać się na punkt widokowy, z którego rozpościera się wspaniała panorama okolicy.


Podwodne eldorado


Filipiny znajdują się w czołówce najlepszych regionów dla nurków na świecie. Eksploracja podwodnego królestwa w tej szerokości geograficznej dostarcza niezapomnianych wrażeń. Za największy skarb archipelagu uchodzi przede wszystkim wpisany w 1993 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO Park Naturalny Raf Tubbataha (Tubbataha Reefs Natural Park), założony na południowy wschód od Puerto Princesa (Palawan) na morzu Sulu. Zajmuje on 1300 km². Ochroną objęto tutaj dziewiczą rafę koralową z przepiękną 100-metrową ścianą, rozległymi lagunami i koralowymi wysepkami. Ten region jest udostępniony do zwiedzania tylko podczas kilkudniowego nurkowego safari, które – niestety – nie należy do najtańszych.


Kolejnym idealnym miejscem dla amatorów podwodnych przygód będzie rejon Parku Naturalnego Rafy Apo (Apo Reef Natural Park), zwanej też miniaturową Tubbatahą, rozciągający się u zachodnich wybrzeży Mindoro. To drugi co do wielkości ciągły system rafowy na świecie (ok. 34 km2). Podczas nurkowania można tu spotkać rekiny, ślimaki nagoskrzelne, ryby z rodziny rogatnicowatych, manty i barakudy.


Dużą popularnością cieszą się także Moalboal na Cebu i wyspa Pescador. Wśród pobliskich miękkich ścian koralowych aż roi się od egzotycznych stworzeń, w tym żółwi morskich. Nurkowie odwiedzają również Bohol i plażę Alona na Panglao, gdzie działa wiele lokalnych baz. Z tutejszymi instruktorami udamy się na wyspę Balicasag, wokół której wznoszą się pod wodą strome stoki z koralowców zamieszkane m.in. przez ryby z gatunku karanksów, plataksy długopłetwe (Platax teira), mniejsze ślimaki nagoskrzelne czy liczne błazenki. W okolicach brzegów rajskiej Pamilacan o poranku można spotkać stada delfinów radośnie skaczących nad powierzchnię morza w promieniach wschodzącego słońca.


Nad morzem i w górach


We wschodniej części Filipin oblewanej przez wody Morza Filipińskiego, w rejonie Mindanao leży Siargao (ok. 437 km²). Dzięki tworzącym się tutaj wysokim falom, wyspa zaskarbiła sobie względy surferów z całego świata. Miejsce, gdzie powstaje słynna „Cloud 9” („Chmura 9”) co roku we wrześniu gości międzynarodowe zawody surfingowe. Oprócz tego Siargao zachwyca pięknymi piaszczystymi plażami i kolorowymi rafami koralowymi.


Na Archipelagu Filipińskim nie powinni też się nudzić wielbiciele trekkingu. Najwyższy szczyt kraju stanowi góra Apo (2954 m n.p.m.) na Mindanao, położona koło miasta Davao. Wejście na nią zajmuje 3 dni i nie należy do łatwych ze względu na ukształtowanie terenu. Po drodze trzeba pokonać skaliste obszary, omszałe lasy, duże rzeki i bagna. Jednak zapierający dech w piersiach widok z wierzchołka wynagradza wszelkie trudy.


Na uwagę zasługuje również uważany za mistyczny Obelisk Kleopatry (Cleopatras’s Needle), druga najwyższa góra Palawanu (1593 m n.p.m.). Nazwa ta pochodzi od formacji skalnej znajdującej się na szczycie. Trekking trwa 3–4 dni, a wieńczy go podziwianie wspaniałej panoramy morza Sulu i miasta Puerto Princesa.


Filipiny są na tyle różnorodne, że można na nich stale podróżować do nowych regionów i odkrywać niezwykłe miejsca. Do poznania tego archipelagu szczególnie mocno zachęcają dwie rzeczy. Nadal nie ma tutaj zbyt wielu turystów, a Polacy nie potrzebują wizy, jeśli chcą zatrzymać się w kraju na okres do 30 dni. Wystarczy, że okażą ważny jeszcze co najmniej 6 miesięcy paszport, bilet powrotny i zadeklarują posiadanie środków na pokrycie kosztów pobytu. Warto więc wyruszyć na pełen atrakcji rajski Archipelag Filipiński, żeby odnaleźć na nim prawdziwą radość życia.

Kolumbia – istnieje duże ryzyko zakochania

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Kolumbia jest niewiarygodnie różnorodnym i czarującym tropikalnym krajem. Słynie z wybornej kawy i nieskazitelnie czystych, najpiękniejszych szmaragdów na świecie. To właśnie na tej fascynującej ziemi narodziła się słynna legenda o El Dorado oraz magiczna wioska Macondo stworzona przez Gabriela Garcíę Márqueza, kolumbijskiego powieściopisarza, laureata Nagrody Nobla. W Kolumbii znajdziemy niesłychanie piękne krajobrazy i rozległe, dziewicze plaże. Ten południowoamerykański kraj zamieszkują również ciepli, otwarci, sympatyczni i gościnni ludzie. Nie dziwi więc fakt, że promuje go na całym świecie kampania zatytułowana Colombia, el riesgo es que te quieras quedar, co oznacza Kolumbia, jedyne ryzyko jest takie, że będziesz chciał zostać. I rzeczywiście, łatwo zakochać się w tutejszych pocztówkowych widokach, cudownej muzyce i żywiołowych tańcach, przyjaznych mieszkańcach, pysznej kuchni, szalonych karnawałach, kolorowych targach, barwnych lokalnych świętach i spontanicznych fiestach, czy też we wspaniałym rękodziele artystycznym... Odwiedzając ten fascynujący kraj, ryzykujemy, że może stać się on naszą pasją!        

Więcej…