MONIKA GODAWSKA

 

<< Niedużo znajdziemy na świecie miejsc, które przyciągają turystów taką różnorodnością, jak Wyspy Kanaryjskie. Gorący hiszpański temperament, wspaniałe wulkaniczne krajobrazy, smaczna kanaryjska kuchnia, bogata historia i kultura, przyjazny klimat wiecznej wiosny oraz orzeźwiająca atlantycka bryza tworzą niepowtarzalną atmosferę tego cudownego zakątka. Każda z tutejszych wysp jest wyjątkowa, niepodobna do innych i ma wiele do zaoferowania. Dlatego z pewnością nie można uznać za przesadę stwierdzenia, że próżno szukać na świecie człowieka, który mógłby się tu nudzić. >>

Administracyjnie archipelag Wysp Kanaryjskich podlega Hiszpanii. Leży na Oceanie Atlantyckim niedaleko północno-zachodniego wybrzeża Afryki i należy do niego siedem głównych wysp: Teneryfa, Fuerteventura, Gran Canaria, Lanzarote, El Hierro, La Palma i La Gomera. Wszystkie z nich powstały w wyniku aktywności wulkanicznej i charakteryzują się górzystym krajobrazem. Ten zakątek świata przed kolonizacją zamieszkiwali Guanczowie, lud spokrewniony z Berberami

.

Na Wyspach Kanaryjskich sezon trwa przez cały rok. Dlatego też coraz częściej stają się one idealną alternatywą dla wyjazdów do Egiptu lub Tunezji w czasie zimy czy pobytów w sanatorium dla osób starszych. Ich popularność stale rośnie. Przykładowo Fuerteventurę w ciągu ostatniego roku odwiedziło aż ponad 60 tys. Polaków. Nie bez znaczenia pozostaje także poziom usług hotelowych, wyższy niż w Afryce Północnej. Wszystko to sprawia, że większość turystów wraca na archipelag wielokrotnie.

 

Wietrzna Fuerteventura

Ponad 40 proc. Polaków przyjeżdżających na Wyspy Kanaryjskie wybiera położoną zaledwie 100 km od wybrzeży Afryki Fuerteventurę. Według niektórych źródeł jej nazwa pochodzi od francuskiego wyrażenia forte aventure znaczącego „mocna przygoda”, zgodnie z innymi – od hiszpańskiego fuerte viento, czyli „silny wiatr”. Nie da się ukryć, że jest to najbardziej wietrzna z wysp tego archipelagu. Temperatura nie spada na niej poniżej 18°C w zimie oraz 24°C w lecie. Wiatr sprawia jednak, że nie odczuwa się tutaj upału.

Fuerteventura przyciąga turystów kilometrami białych, piaszczystych plaż, które wyróżniane są za swoją szczególną czystość (Błękitna Flaga dla 7 gmin), idealnie niebieskim oceanem, a także możliwością uprawiania wielu sportów. Przez cały rok na wyspie działają centra nurkowe oraz szkoły wind- i kitesurfingu. Bardziej zaawansowani miłośnicy tych ostatnich dwóch dyscyplin mogą wziąć udział w zawodach (m.in. w odbywającym się co roku w lipcu i sierpniu na plażach półwyspu Jandía Pucharze Świata w windsurfingu i kiteboardingu). Coraz popularniejsze staje się tu również kolarstwo górskie. Kilka długich szlaków prowadzących przez zbocza najwyższych powulkanicznych masywów tworzy dość wymagające, lecz niezmiernie malownicze trasy.

FOT. TURISMODECANARIAS.COM

Wysepka Lobos leży na północny wschód od fuerteventury

 

Dla mniej aktywnych osób świetnym rozwiązaniem będzie wynajęcie samochodu. Wypożyczalnie znajdują się we wszystkich miejscowościach. Podczas objeżdżania wyspy warto zatrzymywać się przy specjalnych punktach widokowych, zwanych miradores. Rozpościerają się z nich zapierające dech w piersiach panoramy okolicy, wspaniale prezentujące się na zdjęciach. Z reguły przy punktach tych przygotowane są miejsca parkingowe na co najmniej kilka samochodów. W czasie postojów często spotkamy sympatyczne wiewiórki, które chętnie podchodzą do ludzi po orzechy. Te małe, zwinne gryzonie stały się jednym z symboli wyspy, występującym na wielu pocztówkach. Innymi charakterystycznymi zwierzętami Fuerteventury są kozy. Mimo iż na pierwszy rzut oka wcale tego nie widać, mieszka na niej ich więcej niż ludzi.

Zdecydowanie jedną z ciekawszych tras jest tu droga FV-605 prowadząca z Pájary do Costa Calma. Początkowy jej fragment niczym się nie wyróżnia, jednak na końcowym odcinku zza pagórków wyłania się przepiękny widok na ocean i plażę z drobniutkim, jasnożółtym piaskiem. Warto nadrobić kilka dodatkowych kilometrów, aby go zobaczyć. Kolejne godne polecenia miejsce to Ajuy – mała, rybacka wioska, od której rozpoczął się podbój całej wyspy. Stanowi ona najciekawszą pod względem geologicznym część Fuerteventury z jedyną na niej czarną plażą. Osoby szukające wrażeń powinny wybrać się tutaj na spacer po nieoświetlonych jaskiniach, do których od strony brzegu prowadzi pieszy szlak.

Na zainteresowanie zasługują także dwie inne miejscowości: Corralejo oraz Jandía. Leżą one po przeciwnych stronach wyspy i znacznie różnią się od siebie. Pierwszą z nich, znajdującą się na północy, otaczają ciągnące się przez 6 km wydmy z błękitnymi lagunami. Ogromne ilości białego piasku, przynoszonego przez wiatr z Sahary, tworzą malownicze pagórki oraz rozległe przepiękne plaże. W portowych restauracjach w Corralejo wieczorami zjemy pyszne dania ze świeżo złowionych ryb i owoców morza. Sam port jest o tej porze bardzo klimatycznym miejscem – promienie zachodzącego słońca oświetlają stoliki małych knajpek ustawione w stronę oceanu, a cicha, relaksująca muzyka płynąca z głośników miesza się z tą graną na żywo przez lokalne zespoły muzyczne. Sama miejscowość (z wyjątkiem portu), mimo dużej liczby hoteli, restauracji i barów, nie sprawia wrażenia zatłoczonej i przepełnionej.

Jandía leży na półwyspie o tej samej nazwie w południowej części wyspy. Ma ona typowo turystyczny charakter – wypełniają ją prawie same hotele i butiki znanych firm. Szczyci się jednak wyjątkowo piękną plażą: długą, z białym piaskiem, oblewaną idealnie przejrzystymi wodami oceanu, zachęcającą do romantycznych spacerów przy zachodzie słońca. Na koniec warto dodać, że wspaniała przyroda Fuerteventury podlega od 2009 r. ochronie UNESCO, która temu rejonowi nadała status rezerwatu biosfery.

 

Teneryfa – królowa archipelagu

Największa wyspa archipelagu zachwyca turystów czarnym, wulkanicznym piaskiem oraz bogactwem historycznych zabytków. Najwyższym szczytem Teneryfy (jak i całej Hiszpanii) jest wulkan Teide (3718 m n.p.m.). Niezapomniane przeżycie stanowi wjazd na jego zbocze i podziwianie z tego miejsca księżycowej panoramy. Sama wyprawa na wulkan stanowi wspaniałą przygodę. Kręta droga prowadząca z wybrzeża wyspy pod szczyt stale pnie się w górę. W ciągu kilkudziesięciu minut  pokonujemy różnicę wysokości od 0 do ponad 2500 m n.p.m. Jadąc z południa, mijamy wiele punktów widokowych oraz najstarsze drzewo na Teneryfie – okaz draceny smoczej (Dracaena draco) w Icod de los Vinos, które słynie ze smakowitych win. Jeśli zatrzymamy się w centrum miasteczka, na pewno już w pierwszym sklepie zostaniemy zaproszeni na degustację najprzeróżniejszych gatunków tego trunku, sprzedawanego tu po cenach producenta. Warto pamiętać o tym, że na wyspie powstaje wiele rodzajów wina i rumu. Co ciekawe, dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi kierowcy to aż 0,5 promila.

Teneryfa uchodzi za raj dla aktywnych turystów. Ciekawym pomysłem na spędzenie czasu może być geocaching – zabawa polegająca na szukaniu skarbów ukrytych wcześniej przez organizatorów. Wskazówki zapisywane są w postaci współrzędnych GPS, a wiele skrytek na Wyspach Kanaryjskich znajduje się właśnie na Teneryfie. Amatorom górskich wędrówek spodoba się na pewno trekking po wulkanicznych szlakach. Trasy opisano tutaj pod względem trudności, długości i strefy. Należy jednak pamiętać o dobrym przygotowaniu. Przy brzegu panują także świetne warunki dla wind- i kitesurferów, a okoliczne wody zachęcają do nurkowania. Dla tych, którzy wolą poruszać się po powierzchni oceanu, organizuje się wycieczki katamaranami lub jachtami. Na lądzie ogromne wrażenie robi zwiedzanie Jaskini Wiatru (Cueva del Viento) – najdłuższego (ponad 17-kilometrowego!) tunelu wulkanicznego w całej Unii Europejskiej.

Na Teneryfie znajdziemy również sporo cennych zabytków. La Laguna (San Cristóbal de La Laguna) – pierwsza stolica wyspy, z wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO historycznym centrum, to jedno z najpiękniejszych miast archipelagu. Warto wyruszyć na spacer po tutejszych spokojnych uliczkach z przewodnikiem w ręku i dowiedzieć się czegoś więcej o tym wspaniałym miejscu. Równie interesująca wydaje się La Orotava. Wzniesiono w niej jedną z najważniejszych dziś świątyń barokowych na Wyspach Kanaryjskich – XVIII-wieczny Kościół Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia (Iglesia Matriz de Nuestra Señora de la Concepción). Zresztą całe Stare Miasto (Casco Antiguo) zostało uznane w 1976 r. za zabytek o szczególnej wartości historycznej i artystycznej. Po zwiedzeniu najpiękniejszych miejscowości trzeba koniecznie wyruszyć na zachodnie wybrzeże, aby zobaczyć najwyższe skały przybrzeżne na archipelagu. Mowa tu – oczywiście – o Klifach Olbrzymów – Acantilados de Los Gigantes. Najlepiej podziwiać je od strony oceanu podczas rejsu katamaranem lub jachtem.

Teneryfa słynie z ogromnej liczby plantacji bananów. Wokół Los Gigantes znajdują się rozległe pola drzew bananowych. Niekiedy spotkamy też bananowce rosnące samotnie w centrum tego miasteczka. W sklepie nie kupimy tutaj jednak żółtych owoców – te wysyła się do Europy. Banany kanaryjskie (plátano de Canarias) są mniejsze, z czarnymi plamkami na skórce. Ich smaku nie da się za to porównać z tym, jaki mają te kupione w Polsce.

Do głównych miejscowości wypoczynkowych na wyspie należą Adeje oraz Puerto de la Cruz. Ta pierwsza, typowo rozrywkowa, leży na południu i posiada tyle samo zwolenników, co przeciwników. Tuż przy oceanie leży centrum turystyczne Playa de las Américas z licznymi barami, restauracjami i dyskotekami. To tu właśnie przez całą noc trwają zabawy i imprezy. Na terenie Costa Adeje działają także największe i najlepsze hotele. Jeśli nie lubimy hałasu, powinniśmy jednak zatrzymać się raczej w obiektach oddalonych trochę od promenady i wybrzeża. Z kolei w Puerto de la Cruz na północy wyspy możemy popływać w basenach wypełnionych wodą morską lub w sztucznym jeziorze w kompleksie rozrywkowym Lago Martiánez zaprojektowanym przez Césara Manrique. Przepiękna tutejsza plaża, pokryta czarnym piaskiem, jest wyjątkowo fotogeniczna – granat oceanu i czerń brzegu tworzą idealne tło dla białej piany unoszonej przez fale. 

 

Wulkany Lanzarote

Krajobraz Lanzarote ukształtowały wybuchy wulkanów w XVIII i XIX w. Na jej obecne oblicze miał również wpływ wspomniany już najsłynniejszy kanaryjski artysta César Manrique (1919–1992). Jego projekty podkreślają naturalne piękno wyspy. Takie było zresztą zamierzenie twórcy, który sprzeciwiał się niszczeniu jej przyrody i dawnych zabudowań. Zawsze poszukiwał harmonii między sztuką i naturą. Po jego śmierci utworzono na wyspie szlak Césara Manrique. Prowadzi on do najważniejszych obiektów autorstwa artysty, takich jak punkt widokowy Mirador del Río czy kompleks Jameos del Agua. Ten ostatni znajduje się w północnej części Lanzarote i składa się z kilku pomieszczeń powstałych w korytarzu lawowym, w tym restauracji, sali koncertowej oraz strefy wypoczynkowej z basenem. Znaną atrakcję wyspy stanowi wulkaniczny Park Narodowy Timanfaya (Parque Nacional de Timanfaya), zaliczony w 1993 r. do rezerwatów biosfery UNESCO. Na jednym ze wzniesień, w restauracji El Diablo, można zjeść dania grillowane z wykorzystaniem ciepła wulkanu (tzw. vulkan grill).

 

Rum z Gran Canarii

Nazywana często wyspą wiecznej wiosny Gran Canaria charakteryzuje się dużą różnorodnością. Najważniejszymi zabytkami jej największej miejscowości i jednocześnie stolicy – Las Palmas de Gran Canaria – są Katedra św. Anny na placu św. Anny i muzeum Dom Kolumba (Casa de Colón), który był na wyspie 3 razy. W leżącym na północy Arucas wznosi się natomiast neogotycki Kościół św. Jana Chrzciciela oraz działa najsłynniejsza w regionie destylarnia Arehucas. Obecnie produkuje się w niej ok. 20 rodzajów rumu i likierów, w tym także najbardziej znany na Wyspach Kanaryjskich – Ron Miel. Na terenie fabryki organizuje się wycieczki z przewodnikiem zakończone degustacją trunków.

Na Gran Canarii zachowało się wiele pamiątek po pierwszych mieszkańcach archipelagu – Guanczach. Możemy je obejrzeć w Muzeum i Parku Archeologicznym Malowana Jaskinia (Museo y Parque Arqueológico Cueva Pintada) w mieście Gáldar. Przez okrągły rok dzięki sprzyjającym temperaturom funkcjonują też tutaj (jak i na całych Wyspach Kanaryjskich) profesjonalne pola golfowe oraz centra nurkowe.

 

La Gomera – ojczyzna silbo

FOT. TURISMODECANARIAS.COM

La gomera – Park Narodowy garajonay

 

Wyspa ta słynie głównie z niezwykłego języka gwizdów silbo, który się na niej narodził. Obecnie przeżywa on swój renesans. Aby ocalić go od zapomnienia, do miejscowych szkół wprowadzono jego lekcje. Mieszkańcy La Gomery to bardzo ciepli i przyjaźnie nastawieni do turystów ludzie, a sama wyspa przyciąga turystów wszechobecną zielenią. Utworzony tu Park Narodowy Garajonay (Parque Nacional de Garajonay) chroni ekosystem, który zawiera największą liczbę gatunków endemicznych w całej Europie. Dziewicza przyroda zachęca przybyszów do pieszych wycieczek. To ona jest najwartościowszym skarbem tego miejsca. Z uwagi na to, że nie ma tutaj rozbudowanej infrastruktury hotelowej, większość turystów zagląda na La Gomerę tylko na jeden dzień. Warto jednak spędzić na niej więcej czasu i poznać jej prawdziwe piękno.

 

La Palma pod gwiazdami

Na stromej La Palmie znajdziemy zarówno urocze zielone zakątki, jak i kratery wygasłych wulkanów oraz jaskinie. Co ciekawe, góry przechodzące przez środek wyspy dzielą ją na dwie strefy pogodowe. Gdy w północnej części pada deszcz, prawdopodobnie w południowej świeci upalne słońce i odwrotnie. To właśnie tu ujrzymy najczystsze niebo w Europie. Dlatego utworzono w tym rejonie jedno z najważniejszych obserwatoriów astrofizycznych na świecie (Observatorio del Roque de los Muchachos, czyli Obserwatorium Skały Chłopców), którego największym osiągnięciem jest odkrycie gwiazdy neutronowej.

FOT. LAPALMATURISMO.COM

obserwatorium Roque de los Muchachos na La Palmie (2396 m n.p.m.)

 

Stołeczne Santa Cruz de La Palma uważa się za jedno z najpiękniejszych miast na całym archipelagu. Zobaczymy w nim rezydencje z XVI w., przepiękne place (m.in. Plaza de España) oraz kościoły (np. barokowa świątynia Iglesia Matriz de El Salvador). Miłośnicy podwodnych przygód będą w pełni usatysfakcjonowani eksploracją dna oceanu niedaleko wybrzeży. Dla spacerowiczów wytyczono natomiast na lądzie 1000 km ścieżek o różnym stopniu trudności. Niesamowitym przeżyciem może być także podziwianie wyspy podczas lotu na paralotni.

FOT. TURISMODECANARIAS.COM

urocza Avenida Marítima w Santa Cruz de La Palma na La Palmie

 

 

Nieodkryte El Hierro

Zaletą nie posiadającej dużych plaż El Hierro jest to, że nie została jeszcze odkryta przez turystykę masową. Dlatego też ściągają na nią ci, którzy poszukują ciszy i spokoju. Mogą się oni tutaj zatrzymać w jednym z domów, które miejscowi wynajmują na okres wakacji. Sama wyspa to kraina wulkanów – naliczono ich na niej ok. 1000. Jej największa miejscowość liczy niewiele ponad 5 tys. mieszkańców, ale to właśnie małe miasteczka tworzą charakterystyczny lokalny klimat. Tę atmosferę życia bez pośpiechu wyczujemy także w stolicy El Hierro – Valverde. Warte zainteresowania są w niej Ratusz z ciekawą fasadą oraz Kościół Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia (Iglesia Matriz de Nuestra Señora de la Concepción). Wyspę przecinają liczne bardzo dobrze utrzymane szlaki spacerowe i rowerowe. Poza tym dziewiczą El Hierro uważa się za doskonałe miejsce dla miłośników nurkowania. W 2000 r. uznano ją również za rezerwat biosfery UNESCO.

 

Kanaryjskie smaki

Chociaż Wyspy Kanaryjskie różnią się od siebie, ich tradycyjna kuchnia jest dosyć jednolita. Ważną rolę odgrywają w niej małe ziemniaki kanaryjskie (papa bonita) gotowane w morskiej wodzie (papas arrugadas), które smakują podobnie do polskich, choć trochę bardziej słodko. Podaje się je z dodatkiem tradycyjnych sosów mojo o nieco nietypowym smaku: łagodnym mojo verde z zielonej papryki i pikantnym mojo rojo z czerwonej papryki. Oba idealnie pasują również do chleba czy krakersów. Kolejnym popularnym na wyspach produktem są sery kozie. Na Fuerteventurze można je dostać w każdym sklepie. Szukajmy szczególnie tych z napisem majos lub majorero – niezwykle delikatnych z charakterystycznym posmakiem mleka koziego. Wyspiarze chętnie zajadają się natomiast gofio, czyli prażonymi ziarnami zbóż, które podają w różnej postaci. Oczywiście, nie wolno nam też zapomnieć o daniach z zawsze świeżych ryb i owoców morza. Do picia podaje się tu lokalny trunek – Ron Miel – rum z miodem, który smakuje jak bardzo słodki likier. Można go dostać na wyspach w różnych butelkach: od malutkich, jedynie do degustacji, po wielkie szklane. Na uwagę zasługują także miejscowe wina, których spróbujemy często w przydrożnych winiarniach.

 

Rozrywka dla każdego

Oprócz plaż i zabytków na Wyspach Kanaryjskich napotkamy wiele parków rozrywki. Najsłynniejszym z nich jest Park Papug (Loro Parque) w Puerto de la Cruz na Teneryfie – ogromny ogród zoologiczny pełen tropikalnych kwiatów. Słynie on przede wszystkim z pokazów tresowanych delfinów, lwów morskich czy orek. Jego siostrzany obiekt to Siam Park na terenie Costa Adeje, przy centrum turystycznym Playa de las Américas – ogromny aquapark z wymyślnymi zjeżdżalniami. Został on zaprojektowany w stylu tajlandzkiej wioski. Na Teneryfie powstało niedawno kilka nowych ośrodków przeznaczonych głównie dla najmłodszych. Prawie każda wyspa archipelagu posiada natomiast ogród botaniczny, akwarium lub zoo: Fuerteventura ma Oasis Park, Lanzarote – Aquarium Lanzarote, a Gran Canaria – Palmitos Park.

Jedną z największych atrakcji zimowych na wyspach stanowi barwny karnawał – cieszący się podobną popularnością do tych w Rio de Janeiro czy Wenecji. Na głównych ulicach miast w lutym lub marcu (w zależności od roku) odbywają się parady i pokazy, a mieszkańcy przebrani w kolorowe stroje wykonują specjalne tańce. Najbardziej efektowne fiesty organizuje się na Teneryfie w jej stolicy Santa Cruz de Tenerife, a także na Gran Canarii w Las Palmas de Gran Canaria. Co ciekawe, to właśnie w okresie karnawału na archipelag przybywa najwięcej turystów.

 

Wyspy Szczęśliwe

Miliony gości z całego świata nie mogą się mylić. Wyspy Kanaryjskie stanowią wymarzone miejsce na wypoczynek. Ciepłe słońce ogrzewa je niemal przez cały rok, a orzeźwiająca bryza znad oceanu daje wytchnienie od upału. Starożytni nie bez powodu nazywali je Wyspami Szczęśliwymi lub Rajskimi. Aby się o tym przekonać, wystarczy spędzić tutaj zaledwie kilka godzin. Nikt jednak, kto stanął na jednym z kanaryjskich brzegów, nie potrafi szybko opuścić tej czarującej krainy.


 

Artykuły wybrane losowo

WYSPIARSKA HISZPANIA, czyli recepta na wakacje pełne wrażeń

WOJCIECH KUDER

 

Hiszpańskie wyspy to kraina słońca, wiecznej wiosny i niebiańskich plaż, wina o nieskazitelnym smaku i wyśmienitych potraw opartych na owocach morza i rybach, aromatycznych przyprawach oraz warzywach. Są one prawdziwym rajem dla turystów, żeglarzy i golfistów, ojczyzną słodkich pomarańczy, jak również ludzi, którzy swoim optymizmem i radością życia potrafią zarazić każdego. To także wymarzone miejsce dla plażowiczów i miłośników nurkowania, amatorów górskiej wspinaczki oraz spragnionych wrażeń wędkarzy. Hiszpańskie wyspy przyciągają wszystkich tych, którzy kochają beztroski wypoczynek oraz szaloną zabawę.

Więcej…

Brazylia o smaku açaí

 

MAJA KAŹMIERCZAK-BARTHEL

www.TRAVELINGROCKHOPPER.COM

 

Brazylia nie jest typowym turystycznym rajem. Z jednej strony kojarzy się z pięknymi piaszczystymi plażami i słoneczną pogodą, a z drugiej – z ogromną biedą i przestępczością. Oczywiście, nie można zapominać, że dla wielu to po prostu królestwo piłki nożnej, a ten sport ma tutaj prawie status religii. Turyści, którzy odwiedzili kraj Brazylijczyków, zakochują się za to w smaku açaí, czyli owoców euterpy warzywnej, jednego z gatunków tropikalnych palm z Ameryki Południowej.

 

FozIguacu0797

Park Narodowy Iguaçu od 1986 r. znajduje się pod ochroną UNESCO

© EMBRATUR IMAGE BANK

 

Od 1960 r. stolicą Brazylii jest 3-milionowa Brasília. Wcześniej tę funkcję pełniło Rio de Janeiro. Władze zdecydowały jednak, że najważniejszy ośrodek administracyjny państwa powinien znajdować się raczej w głębi kraju. Nowe miasto zbudowano w ciągu 41 miesięcy na niemal niezamieszkanym terenie. Jego wygląd i układ zostały precyzyjnie zaplanowane. Co ciekawe, Brasílię zaprojektowano w taki sposób, żeby widziana z góry przypominała swoim kształtem ptaka albo samolot. Brazylijska stolica to swojego rodzaju ciekawostka turystyczno-architektoniczna. Niestety, leży dość daleko od głównych atrakcji kraju i dlatego turyści często ją omijają. Trafiają tu zwykle raczej miłośnicy architektury i urbanistyki.

 

Brazylia to największe państwo Ameryki Południowej – ma ponad 8,5 mln km² powierzchni i prawie 210 mln mieszkańców. Jest niesamowicie różnorodna, także pod względem przyrodniczym. Z tego powodu trudno opisać ją w krótkim artykule. Postaram się jednak nieco przybliżyć ten kraj.

 

Bondinho e Morro da Urca vistos Foto Alexandre Macieira Riotur

Bondinho do Pão de Açúcar – kolejka linowa kursująca na Głowę Cukru

© ALEXANDRE MACIEIRA/RIOTUR

 

JAGODY Z PALMY

 

Zacznę od wspomnianych już owoców, z którymi często Brazylia kojarzy się osobom ją zwiedzającym. Açaí (czyt. asai) wyglądają jak małe fioletowe winogrona albo duże borówki – pewnie dlatego bywają nazywane jagodami. Są ważnym składnikiem diety mieszkańców lasów tropikalnych w dorzeczu Amazonki.

 

W wielu miejscach w Brazylii można natrafić na pyszne desery z açaí, takie jak açaí na tigela (w dosłownym tłumaczeniu „açaí w misce”). To mrożony mus z tych jagód z dodatkiem cukru i innych owoców. Obowiązkowo należy go spróbować podczas wizyty w tym kraju. Polecam też sprawdzić, jak smakują same açaí. Deser jest dosładzany, z reguły zbyt mocno, więc warto od razu poprosić o mniejszą ilość cukru.

 

Poza Ameryką Południową te osobliwe owoce uważane są za tzw. superżywność. Od kilku lat promuje się je jako produkt pomagający w odchudzaniu, zawierający mnóstwo składników mineralnych i odżywczych. Również w Polsce można kupić rozmaite suplementy diety zawierające açaí. Część rozpowszechnianych informacji na temat jagód euterpy warzywnej nie jest oparta na żadnych badaniach naukowych. Jednak od lat eksportuje się z Brazylii coraz więcej tych owoców, czasem kosztem lokalnej ludności, która traci ważne źródło witamin.

 

Gdy wracałam z mojej brazylijskiej wyprawy, już zakochana w niezwykłych jagodach, zamarzyło mi się, aby zabrać je do domu. Niestety, açaí bardzo szybko się psują. W Rio de Janeiro znalazłam owoce w proszku, które od razu kupiłam i szczęśliwa wróciłam do Polski. Okazało się jednak, że po takim przetworzeniu nie smakują one jak w brazylijskim deserze. Przez jakiś czas byłam bardzo zdeterminowana w swoich poszukiwaniach i gdziekolwiek zobaczyłam produkt spożywczy z açaí (lody, czekoladę, suszone jagody itd.), natychmiast go kupowałam. W końcu przekonałam się, że te owoce powinno się jeść tylko w Brazylii. Może dzięki temu są one takie wyjątkowe… A jeżeli ktoś chce zdrowo się odżywiać, to idealnym składnikiem jego diety będą zwykłe polskie jagody, porzeczki, maliny, żurawiny czy borówki. Nie dajmy się oszukiwać rozmaitym firmom obiecującym, że ich produkty z açaí odmienią nasze życie.

 

TROPIKALNA AMAZONKA

 

Odpowiedź na pytanie, która rzeka na ziemi jest najdłuższa, okazuje się nie taka oczywista. Nauczyciele z Ameryki Południowej mają często na ten temat inne zdanie niż ci z Europy – pierwsi nieraz przyznają pierwszeństwo Amazonce, a drudzy Nilowi. W obu przypadkach można podeprzeć się źródłami i opiniami badaczy potwierdzającymi słuszność danego stwierdzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że obie rzeki są wyjątkowe.

 

W trakcie pobytu w Brazylii, jeżeli tylko jest taka możliwość, warto spędzić trochę czasu w tropikalnym lesie. Nawet w Amazonii udaje się znaleźć różne formy zakwaterowania: od wygodnych hoteli po prymitywne miejsca noclegowe. Jeśli ktoś obawia się nocować w otoczeniu dzikiej przyrody, wystarczy, że wybierze się na kilkugodzinny rejs po Amazonce. W tak krótkim czasie również można dostrzec wyjątkowość tej wspaniałej rzeki, spotkać niesamowite zwierzęta i zobaczyć rozmaite rośliny. Szczególnie polecam nasłuchiwać odgłosów ptaków i rozglądać się za tymi bajecznie kolorowymi!

 

MOTYLE ZNAD IGUAÇU

 

Gdy wspominam brazylijską przyrodę, mam przed oczyma ogromne liście palm, papugi i tukany oraz barwne motyle spotkane przy wodospadach Iguaçu. Te ostanie leżą na granicy Brazylii i Argentyny, na rzece o tej samej nazwie. Niedaleko rozciąga się już terytorium Paragwaju, ale na jego terenie główną atrakcją jest potężna zapora Itaipú na rzece Paranie. Najlepsze punkty widokowe znajdują się po brazylijskiej i argentyńskiej stronie, odpowiednio w miastach Foz do Iguaçu i Puerto Iguazú.

 

Iguaçu są jednymi z największych wodospadów na świecie, a według mnie należą do najbardziej imponujących. Warto przeznaczyć nawet dwa dni na samo ich podziwianie z rozmaitych miejsc w Brazylii i Argentynie. Podczas spaceru ścieżkami w tej okolicy można spotkać różne ptaki i zwierzęta, a przede wszystkim ogromną ilość kolorowych motyli. Osobiście uważam, że argentyńska część wodospadów prezentuje się dużo lepiej niż brazylijska, jest także bardziej zróżnicowana (aż ok. 80 proc. powierzchni Iguaçu leży w Argentynie). Ta druga też ma sporo uroku i w niej nad kaskadami z reguły łatwiej tworzy się tęcza.

 

KRAJ W MINIATURZE

 

Czasem mówię, trochę przekornie, że jeżeli nie odwiedziliśmy jakiegoś miejsca w danym kraju, to tak jakbyśmy wcale w nim nie byli. W przypadku Brazylii chodzi zdecydowanie o Rio de Janeiro. Może takie stwierdzenie wydaje się trochę na wyrost, ale to 6,5-milionowe miasto i jego okolice odzwierciedlają charakter ojczyzny Brazylijczyków z rozmaitymi jej cechami: tymi najlepszymi, najciekawszymi, ale i najgorszymi. W Rio de Janeiro każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie, czy w podróżach najbardziej fascynuje go przyroda, uprawianie sportu, kultura, zabytki, jedzenie, plażowanie czy szalona zabawa.

 

Są tu trzy takie miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć – pomnik Chrystusa Odkupiciela (Cristo Redentor), Głowa Cukru (Pão de Açúcar) i plaża Copacabana. Warto także wybrać się do Parku Narodowego Tijuca (Parque Nacional da Tijuca), pospacerować po najstarszej dzielnicy miasta i wypić w niej kawę, zajrzeć na plażę Ipanema, a z daleka przyjrzeć się fawelom. Każdego dnia polecam pić soki z pysznych świeżych owoców dostępnych na każdym rogu ulicy i obowiązkowo rozkoszować się açaí.

 

DWA WZGÓRZA

 

Pomnik Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro został zbudowany w dużej mierze dzięki datkom brazylijskich katolików. Zaprojektował go francuski rzeźbiarz polskiego pochodzenia Paul Landowski (1875–1961). Statuę wykonano we Francji i w 1931 r. przewieziono do Brazylii. Pomnik jest ogromny, mierzy 30 m (bez 8-metrowego cokołu), a rozpiętość ramion Chrystusa (od końca palców jednej ręki do drugiej) wynosi 28 m.

 

Figura stoi w niezmiernie urokliwym miejscu, na wzgórzu Corcovado (710 m n.p.m.). Jeżeli kogoś nie interesują zabytki religijne, i tak powinien się tutaj wybrać, bo rozpościera się stąd wspaniały widok na okolicę. Do pomnika można dojść na piechotę lub część trasy pokonać kolejką (Trem do Corcovado). Jeżeli według prognozy pogody na dany dzień przewidziano burze, lepiej przełożyć wycieczkę na Corcovado. W wysoką statuę czasami uderzają pioruny. W styczniu 2014 r. w ten właśnie sposób została ona uszkodzona.

 

Wzgórze Głowa Cukru jest niemal o połowę niższe od Corcovado (osiąga wysokość 396 m n.p.m.). Stanowi ono kolejny świetny punkt widokowy w Rio de Janeiro, który zdecydowanie warto odwiedzić. Co więcej, to bardzo charakterystyczny symbol miasta – ze względu na nietypowy kształt łatwo rozpoznać go na każdym zdjęciu. Na szczyt można wjechać kolejką linową (Bondinho do Pão de Açúcar) albo się wspiąć. Tutejsze trasy wspinaczkowe z pewnością zadowolą miłośników sportów ekstremalnych.

 

CUDOWNE PLAŻE

 

Podobno najpiękniejsze na świecie plaże znajdują się w Brazylii. To stwierdzenie nie wzięło się znikąd! Piaszczyste wybrzeże ciągnie się tu kilometrami (linia brzegowa tego kraju ma aż 7491 km!). Najbardziej znane plaże leżą w stanach: Bahia, Ceará i Pernambuco (jego granice obejmują cudowny archipelag Fernando de Noronha). W Rio de Janeiro na zainteresowanie zasługują przede wszystkim dwie.

 

Copacabana jest położona w dzielnicy o tej samej nazwie. To prawdopodobnie najsłynniejsza plaża na świecie i wręcz kultowe miejsce w mieście. Oczywiście, można na niej się opalać, kąpać, grać w siatkówkę i obowiązkowo piłkę nożną. Poza tym odbywają się tutaj rozmaite imprezy kulturalne i sportowe. Charakterystyczny wzór pokrywający miejscową promenadę umieszcza się na wielu pamiątkach z Brazylii. Copacabana ma długość ponad 4 km. Sąsiaduje z inną piękną plażą, którą także warto zobaczyć – Ipanemą.

 

BRAZYLIJSKA MIŁOŚĆ DO PIŁKI

 

Nie jestem pewna, czy istnieje na świecie drugi taki kraj, którego mieszkańców tak silnie łączy wspólna pasja – miłość do piłki nożnej. Brzmi to wręcz jak stereotyp, jednak nie da się ukryć, że każde brazylijskie miasto ma przynajmniej jeden stadion piłkarski, a podczas spaceru w Brazylii, czy to wzdłuż plaży, czy ulicy, prawie zawsze dostrzeżemy kogoś biegającego za piłką.

 

Narodową fascynację tym sportem widać szczególnie w trakcie międzynarodowych mistrzostw. Cały kraj wygląda wtedy jak sparaliżowany – sklepy są zamykane, dzieciom skraca się zajęcia w szkołach, a w większych firmach pracodawcy zapewniają telewizory, aby pracownicy mieli szansę śledzić przebieg meczów. Choć w wielu innych stronach świata mundial wzbudza podobne emocje, Brazylię opanowuje istne szaleństwo.

 

Wydawać by się mogło, że piłka nożna od zawsze była tutaj częścią kultury. Jednak dopiero pod koniec XIX w. szkoccy i angielscy emigranci rozpowszechnili ten sport (za ojca brazylijskiego futbolu uważa się Charlesa Millera). Bardzo szybko zyskał on ogromną popularność w Brazylii. Każdy mógł grać w piłkę nożną. Potrzebne było jedynie miejsce do gry i coś okrągłego do kopania.

 

GORĄCE RYTMY

 

24389490043 0dd320be9d o

Największą atrakcją karnawału w Rio de Janeiro jest parada szkół samby

© FERNANDO GRILLI/RIOTUR

 

Co jest bardziej brazylijskie: piłka nożna czy samba? Ani jedno, ani drugie nie narodziło się w tym kraju, ale obie rzeczy są zdecydowanie jego symbolami.

 

Samba to taniec towarzyski. Wywodzi się prawdopodobnie ze zwyczajów afrykańskich niewolników z ludów Bantu, choć niektórzy dopatrują się w nim również europejskich wpływów. Co ciekawe, dość długo był uważany za nieprzyzwoity i bogaci Brazylijczycy go nie tańczyli. Obecnie samba ma bardzo wiele stylów: od klasycznego prezentowanego w parach na turniejach do swobodnego, ekspresyjnego, rodem z dyskoteki, a pewne jej elementy przeniesiono nawet do sali sportowej.

 

Z tym widowiskowym tańcem nieodłącznie wiąże się karnawał w Rio de Janeiro, kolejny symbol Brazylii. Impreza trwa od piątku do Środy Popielcowej (w 2018 r. od 9 do 13 lutego) i szacuje się, że codziennie bawi się na niej ok. 2 mln ludzi. W większości są to Brazylijczycy, mniej więcej 20 proc. stanowią obcokrajowcy. Świętuje się nie tylko na słynnym sambodromie (Sambódromo da Marquês de Sapucaí), ulicach miasta, ale także na plażach, w barach i klubach – wszędzie, gdzie tylko się da.

 

Spędzenie karnawału w Rio de Janeiro ma swoje wady i zalety. Na pewno jest to jedyne w swoim rodzaju doświadczenie. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że w tym czasie znalezienie tu noclegu będzie bardzo trudne, więc należy wszystko zarezerwować z dużym wyprzedzeniem. Poza tym towarzystwo ogromnych tłumów po jednym dniu szaleństwa może stać się uciążliwe, szczególnie dla osób nieprzyzwyczajonych. W takim ścisku łatwiej też paść ofiarą kradzieży czy nawet napaści.

 

ŚRODKI OSTROŻNOŚCI

 

Niestety, opowieści o przestępczości w Brazylii nie są wyssane z palca. Choć wszędzie na świecie może nam się przytrafić coś złego i nie brakuje złych ludzi, w pewnych miejscach w tym kraju trzeba bardziej uważać. Jeśli zachowamy zdrowy rozsądek, nie będziemy chodzić sami nocą po ulicach i plażach itp., najpewniej wrócimy do domu bogatsi tylko o pozytywne doświadczenia.

 

Przed wyjazdem do Brazylii, a przede wszystkim do Rio de Janeiro, mój znajomy Brazylijczyk ostrzegał mnie, że jest tu bardzo niebezpiecznie i dawał rozmaite porady. Opowiadał, że gdy sam odwiedza to miasto, nosi ze sobą zawsze dwa portfele. Jeden, ten z dokumentami i gotówką chowa głębiej, a drugi, przeznaczony dla ewentualnego złodzieja i wypełniony drobnymi pieniędzmi, żeby wyglądał w miarę wiarygodnie, trzyma gdzieś na wierzchu. Jeżeli ktoś w Rio de Janeiro zechce zabrać nam portfel czy cokolwiek innego, lepiej zbytnio nie protestować, aby nie pogorszyć sytuacji.

 

INNE OBLICZE RAJU

 

Przestępczość w Rio de Janeiro związana jest w dużej mierze z miejscami największej biedy – fawelami. Nazywa się tak ubogie dzielnice, położone wokół centrów miast, często na wzgórzach, w których domy zbudowane są dosłownie z czegokolwiek, np. z materiałów znalezionych na śmietniskach – tektury, sklejek, desek, blach itp. Szacuje się, że ok. 6 proc. ludności Brazylii mieszka w fawelach. W samym Rio de Janeiro jest to zdecydowanie większy odsetek (mniej więcej 22 proc.).

 

Fawele prawdopodobnie powstały pod koniec XIX w., gdy wyzwoleni niewolnicy lub żołnierze, którzy nigdy nie otrzymali swojej zapłaty, szukali miejsca do życia. Nie mieli niczego, zaczęli więc budować sobie domy z materiałów, jakie były pod ręką. Z czasem bieda doprowadziła do wzrostu przestępczości, nierzadko związanej z narkotykami. Fawele rządzą się swoimi prawami, więc nawet policja unika wkraczania na ich teren.

 

Jest wiele filmów pokazujących życie w Brazylii. Warto obejrzeć kilka z nich przed wizytą w tym kraju albo po niej. Do bardziej znanych należy Miasto Boga z 2002 r. Produkcję oparto na książce brazylijskiego pisarza Paula Linsa, która opowiada o życiu młodych chłopców z faweli w Rio de Janeiro.

 

W te rejony w Brazylii turysta nie powinien wybierać się sam. Taka przygoda może być niebezpieczna i bardzo źle się skończyć. Od kilku lat lokalne biura podróży oferują zwiedzanie faweli, ale z reguły tych dość rozwiniętych i względnie bezpiecznych, które dostają pomoc finansową od organizatorów wycieczek. Jest także wiele agencji organizujących przejazdy opancerzonym autobusem przez losowo wybrane dzielnice biedy. Z tego typu atrakcji lepiej zrezygnować – fawele to nie zoo, a osiedla, gdzie mieszkają ludzie, którzy nie mieli w życiu tyle szczęścia co my.

 

Salvador0362

Dzielnica Pelourinho w Salvadorze z arcydziełami brazylijskiego baroku

© EMBRATUR IMAGE BANK

 

MIASTO NAD ZATOKĄ

 

Stan Bahia należy do tych części Brazylii, które słyną ze wspaniałych plaż. Dodatkowo nad Zatoką Wszystkich Świętych (Baía de Todos os Santos) znajduje się tutaj region Recôncavo, uznawany za miejsce narodzin samby de roda, wpisanej na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Stolicą Bahii jest klimatyczny Salvador (Salvador da Bahia), który koniecznie trzeba odwiedzić. Jeśli mamy do wyboru wizytę w tym mieście lub Brasílii, zdecydowanie warto zdecydować się na to pierwsze.

 

W Salvadorze czeka na turystów wiele atrakcji, łącznie z tutejszym niezmiernie barwnym karnawałem. Najciekawsza wydaje się być historyczna dzielnica Pelourinho. Kojarzy mi się ona z La Bocą w Buenos Aires w Argentynie. Oba miejsca są wypełnione kolorowymi budynkami, tańcem i muzyką, dzięki czemu przyciągają licznych przybyszów z zagranicy.

 

SKARBY PRZYRODY

 

Na zakończenie chciałabym wspomnieć o kilku parkach narodowych. Brazylia jest jednym z największych państw na świecie, więc na jej terytorium znajduje się ich wiele. Do może mniej znanych niż bardzo popularne wśród turystów Park Narodowy Iguaçu i Park Narodowy Tijuca, ale z pewnością niezmiernie ciekawych należą: Lençóis Maranhenses (w stanie Maranhão), Aparados da Serra (na granicy Rio Grande do Sul i Santa Catarina), Serra da Bodoquena (na terenie Mato Grosso do Sul), Pantanal Matogrossense (na obszarze Mato Grosso), Chapada dos Veadeiros (w Goiás) i Fernando de Noronha (w Pernambuco). Warto odwiedzić każdy z nich, ale jeśli kogoś w podróży goni czas, polecam szczególnie wizytę w tym pierwszym. Zwykle robi on na przybyszach zaskakujące wrażenie, bo nie wygląda jak typowy brazylijski region – w kraju kojarzonym z rozległymi lasami deszczowymi i dziewiczą Amazonią nie spodziewamy się zazwyczaj pustynnych pejzaży. A jednak olbrzymi obszar Parku Narodowego Lençóis Maranhenses (Parque Nacional dos Lençóis Maranhenses) pokrywają piaszczyste wydmy. W porze deszczowej pomiędzy nimi powstają malownicze jeziora. Widoki są tu wręcz bajeczne!

 

NA ZDROWIE!

 

Brazylia to ogromny, bardzo różnorodny kraj, zachwycający piękną przyrodą i mnóstwem atrakcji. Trzeba jednak pamiętać, że doniesienia o dość wysokiej przestępczości w tym państwie bywają nierzadko prawdziwe. Mimo to ostrożność i zdrowy rozsądek powinny zapewnić nam bezpieczną podróż.

 

A jeżeli moje opowieści o açaí kogoś nie przekonały, dodam coś jeszcze na temat dwóch typowych brazylijskich napoi. Po pierwsze, niektórzy uważają, że najlepsza kawa na naszym globie pochodzi z Brazylii. Można też spotkać się z opinią mówiącą, że w tym przypadku ilość zwycięża nad jakością. Według mnie prawda leży gdzieś pośrodku. Brazylia jest największym światowym eksporterem kawy, więc nastawienie na masową produkcję nie powinno dziwić. Dlatego jakość napoju czasem nie zadowala prawdziwych smakoszy. Jednak i tu znajdują się mniejsze plantacje, które w pierwszej kolejności stawiają na uzyskanie jak najlepszych ziaren.

 

Inny tradycyjny brazylijski napitek to caipirinha, koktajl na bazie miejscowego alkoholu z fermentowanego soku z trzciny cukrowej, zwanego cachaçą, z limonką, cukrem i lodem. Bez większych problemów można przygotować ją samemu w domu, a jeszcze łatwiej zamówić ten drink w barze. Jednak caipirinha pita w pasjonującej Brazylii na pewno będzie smakować inaczej.

 

Wśród turkusowych miast Uzbekistanu

fot_11.jpg

Błękitno-turkusowa fasada budynku w nekropolii Szach-i Zinda

© SŁAWEK JANAS/ODPRAWIENI.PL


Sławomir Janas

Magdalena Oczkowska-Janas

 www.odprawieni.pl

 

Bajkowe krajobrazy, egzotyczny klimat, miasta spowite błękitem, atmosfera jak z „Baśni tysiąca i jednej nocy”, a do tego najsłodsze arbuzy i melony pod słońcem – tak wyobrażaliśmy sobie Uzbekistan, zanim go odwiedziliśmy. Te przewidywania w większości się sprawdziły, ale dziś możemy powiedzieć, że przed wyjazdem nasz obraz tego serca Azji Środkowej był niepełny. Trudno przecież tak naprawdę poznać jakiś region bez ruszania się z domu. Zapraszamy więc do zapoznania się z naszymi doświadczeniami z podróży do tej wyjątkowej azjatyckiej republiki.

Więcej…