Dominika Rotthaler
polkawmonachium.blogspot.com

 

<< Powszechnie Bawaria kojarzy się ze świętem Oktoberfest, odbywającym się corocznie w Monachium, z piwem, charakterystycznym strojem ludowym, Alpami, zamkami Ludwika II i może jeszcze z barokowymi kościołami. Popełniłby jednak błąd ten, kto chciałby na tym zakończyć jej opis. Największy kraj związkowy w Niemczech, zajmujący ok. 20 proc. ich terytorium, jest niezwykle zróżnicowanym, ciekawym regionem, bogatym w walory przyrodnicze i rozwiniętym pod względem kulturowym i przemysłowym. >>

Doskonałe położenie geograficzne – zarówno bezpośrednie sąsiedztwo Austrii, Czech i Szwajcarii, jak i bliskość Włoch – sprawiają, że Bawaria stanowi chętnie odwiedzany land, a Monachium – jedno z najczęściej wizytowanych niemieckich miast. Bawarczycy posługują się aż pięcioma różnymi dialektami. Język niemiecki z akcentem bawarskim uchodzi natomiast za bardzo trudny do zrozumienia dla niewprawionego ucha. Jednak serdeczność mieszkańców i ich życzliwość w stosunku do przybyszów jest w stanie pokonać językowe trudności i pomaga przełamać pierwsze lody.


Hamburczycy czy berlińczycy mówią często o tym regionie z lekką nonszalancją bayerische Gemütlichkeit, czyli „bawarska przytulność”. W Bawarii widzą prowincjonalny, konserwatywny i mało postępowy land, w którym kultura picia piwa i pewnego rodzaju spowolnienie hamują rozwój oraz dążenie do modernizacji. To nie do końca prawda. Otóż Bawarczycy cenią przywiązanie do tradycji i chętnie pielęgnują lokalne zwyczaje, lubią spędzać czas w gronie znajomych i delektować się swobodną atmosferą ogródków piwnych. Poza tym są dumni ze swojej monarchistycznej przeszłości, przepięknej przyrody, bardzo wartościowej architektury oraz wybitnych osobowości, pochodzących z ich kraju związkowego. Ten spokojny, nieco senny i powolny rytm życia odbieram jako pozytywną odmianę w naszym zwariowanym, pędzącym na oślep nowoczesnym społeczeństwie.

 

W DUŻEJ WIOSCE
Stolicę Bawarii – Monachium – nie bez powodu nazywa się „dużą wioską”. Mimo iż żyje w niej ponad 1, 4 mln ludzi, niekiedy sprawia ona wrażenie małego miasteczka, a to ze względu na znaczną liczbę całorocznie pielęgnowanych parków, skwerów oraz pasów zieleni, tzw. Grünstreifen, a także samą panującą tutaj atmosferę. Tereny zielone oraz kamieniste plaże ciągnące się wzdłuż przepływającej przez miejskie centrum rzeki Izary wręcz zachęcają do spacerowania, grillowania, piknikowania lub opalania się nad wodą. Nad rzecznymi brzegami poprowadzono również zadbaną ścieżkę rowerową, dzięki której przez prawie całą bawarską metropolię można poruszać się rowerem. Wszystko to pozwala uciec od wielkomiejskiego zgiełku bez konieczności opuszczania Monachium.
     W Ogrodzie Angielskim – Englischer Garten (a zwłaszcza w jego północnej, dzikszej części), jednym z największych śródmiejskich parków na ziemi, zajmującym powierzchnię 3,75 km², poczujemy się zupełnie jak na spacerze w lesie. Także na jego obszarze rowerzyści są mile widziani i wyznaczono miejsca do rozpalania grilla. To właśnie tu, nad silnym i dość niebezpiecznym potokiem Eisbach, spotkamy surferów, korzystających z tworzących się na nim wysokich, stojących fal. Ich wyczyny przyciągają tłumy turystów. Englischer Garten słynie też z jednego z największych monachijskich ogródków piwnych (z aż 7 tys. miejsc!), położonego u stóp Wieży Chińskiej (Chinesischer Turm), oraz z kopii greckiej świątyni Monopteros z 1836 r., z której rozciąga się piękny widok na panoramę centrum Monachium. Intrygującą ciekawostkę stanowi fakt, że w ogrodzie istnieje również jedyna na świecie strefa dla nudystów leżąca w środku miasta.  

 

PIWNE TRADYCJE
Według ustawy z 1539 r. poświęconej warzeniu piwa, wydanej przez księcia Bawarii Albrechta V (1528–1579), ten niepasteryzowany napój wolno było wytwarzać wyłącznie podczas zimnych miesięcy (od 29 września do 23 kwietnia) ze względu na metody fermentacji. Zakaz produkowania go w lecie wynikał także z dużej liczby pożarów, jakie wywoływały nagrzane kotły warzelniane. Aby umożliwić picie piwa też w porze letniej, monachijscy piwowarzy utworzyli specjalnie piwnice w sąsiedztwie Izary, w których przechowywali je przez cały rok. Dodatkowo chłodzić składy miały wysypane żwirem podłogi oraz cień rozłożystych kasztanowców, sadzonych w pobliżu. Wkrótce rozpoczął się wyszynk, ustawiono stoły i ławy, a nowe miejsca spotkań stały się ulubionym celem wycieczek monachijczyków. Ta działalność piwowarów nie spodobała się właścicielom gospód, którzy tracili klientów. Żeby załagodzić ten spór, książę Maksymilian I Bawarski (1573–1651) wprowadził zakaz podawania jedzenia w browarach. Dzięki niemu do dziś zachował się często pielęgnowany zwyczaj przynoszenia własnego posiłku do ogródków piwnych. Wielu mieszkańców Monachium korzysta z tego przywileju i zabiera ze sobą koszyk piknikowy z obrusem w biało-czerwoną kratę, sztućcami, solą i pieprzem oraz chlebem na zakwasie, słonymi preclami, serem, również takim do smarowania, zwanym Obatzter (Obatzda), kiełbasą i rzodkiewkami. Do tego wszystkiego wyśmienicie smakuje duże piwo, czyli Maß Bier (od Maß – miary objętości stosowanej tylko do piwa, równej oryginalnie 1,069 l).

 

PIWO W ROLI GŁÓWNEJ
Przy temacie browarnictwa trzeba koniecznie wspomnieć o największym na świecie piwnym festynie Oktoberfest. Ponieważ święto odbywa się na placu Theresienwiese, a Wiese znaczy po niemiecku „łąka”, Bawarczycy powszechnie używają właśnie skrótowego określenia Wiesn na swój festiwal. Wydarzenie to ma już ponad 200-letnią tradycję i obchodzi się je regularnie od października 1810 r. Wtedy to król bawarski Maksymilian I Józef Wittelsbach (1756–1825) z okazji zaślubin syna – księcia Ludwika I (1786–1868) z Teresą von Sachsen-Hildburghausen (1792–1854), od której imienia pochodzi nazwa wspomnianego placu, urządził wyścigi konne pod miejskimi murami. Uznano je później za pierwsze narodowe święto młodego Królestwa Bawarii, istniejącego w latach 1806–1918. W 1818 r. pojawiły się na terenie Theresienwiese pierwsze karuzele i stragany z jedzeniem, a od 1819 r. władze Monachium przejęły finansową i organizacyjną odpowiedzialność za przygotowania do corocznej imprezy i jej przebieg.

FOT. DEUTSCHE ZENTRALE FÜR TOURISMUS E.V./BÜRO GAFF, PIERRE ADENIS

Na Oktoberfest do stolicy Bawarii zjeżdżają prawdziwe tłumy gości


     Mimo swojej nazwy (Oktober to po niemiecku „październik”) Oktoberfest, trwający ponad 2 tygodnie, odbywa się głównie we wrześniu – rozpoczyna się w jego połowie i kończy w pierwszy weekend października (najbliższa edycja, 181. już, będzie miała miejsce od 19 września do 4 października 2015 r.). Ten festiwal to także szczególny rodzaj pokazu mody ludowej. Prawie każdy jego gość – Bawarczyk, Japończyk czy Amerykanin – ubiera się w tradycyjny lokalny strój i z dumą prezentuje go otoczeniu. Mężczyźni zakładają Lederhose, czyli skórzane spodnie, oraz kraciastą koszulę. Kobiety noszą natomiast Dirndl, początkowo typowy ubiór do pracy dla młodych służek pracujących na dworach bawarskich i austriackich – spódnicę z fartuszkiem i sznurowany gorset, pod który wkłada się białą bluzkę z krótkimi bufiastymi rękawami. Warto pamiętać, że sposób wiązania tego fartuszka powie nam dużo o jego właścicielce: kokarda umieszczona po prawej stronie oznacza, że kobieta pozostaje w związku, po lewej – że jest stanu wolnego, wdowy zawiązują ją z tyłu, a dziewice – z przodu.
     Myliłby się jednak ten, który sprowadzałby Wiesn wyłącznie do picia piwa. Owszem, spożycie alkoholu w tym czasie wzrasta w sposób znaczący, co ostatnio bywa często krytykowane, ale Oktoberfest to nadal ciekawe wydarzenie prezentujące folklor w niespotykanych rozmiarach i niecodziennym wydaniu. Całe Monachium żyje podczas niego popołudniowymi i wieczornymi wyjściami do ogromnych namiotów, w których gra muzyka na żywo i lecą popowe oraz popularne szlagiery. Piwowarzy uroczyście wjeżdżają na teren festynu. Gdy burmistrz miasta otwiera coroczną zabawę, odszpuntowując pierwszą beczkę, rozbrzmiewa słynny zwrot O’zapft is! („Odszpuntowana!”). Odbywa się tradycyjny pochód grup w ludowych strojach, kręcą się karuzele i młyńskie koła, na straganach pysznią się balony i serca z piernika. Oktoberfest przypomina przede wszystkim okres karnawału, tak zakorzenionego w kulturze niemieckiej, w trakcie którego zapomina się na chwilę o szarej codzienności, a zamiast niej króluje radość, śmiech, taniec i śpiew.

 

SIELSKI OBRAZEK
Zupełnie słusznie Bawaria kojarzy się z Alpami (dokładnie pasmem Alp Bawarskich) i położonymi u ich podnóży malowniczymi jeziorami. Aby się o tym przekonać, wystarczy zawitać do regionu Allgäu (częściowo leżącego również w sąsiedniej Badenii-Wirtembergii) znajdującego się w południowo-zachodnim jej rogu. Czekają w nim liczne atrakcje turystyczne (m.in. zamki Ludwika II, urokliwe miasteczka Oberstaufen czy Oberstdorf) i przyrodnicze (Alpy Algawskie na czele z najwyższą górą Großer Krottenkopf, wznoszącą się na wysokość 2656 m n.p.m.), malownicze trasy do pieszych wędrówek górskich oraz szerokie zaplecze agroturystyczne.

FOT. BAYERN TOURISMUS MARKETING GMBH

Masyw Waxenstein w pobliżu kurortu Garmisch-Partenkirchen

 

Tuż obok, na wschód od niego, usytuowany jest piękny Oberland ze słynnym kurortem Garmisch-Partenkirchen. Dominuje nad nim majestatyczny Zugspitze (2962 m n.p.m.). To najwyższy szczyt w Niemczech. Oba te urocze regiony dzięki wysokim górom i soczyście zielonym łąkom szczycą się rozwiniętym przemysłem mleczarskim. Pochodzące z nich sery, masła i mleko cieszą się dużą popularnością nie tylko w całym landzie, lecz także w innych częściach kraju. Podczas spacerów po lesie czy wśród górskich szczytów prawie zawsze daje się usłyszeć ciche dźwięki dzwonków zawieszonych na szyjach brązowych krów, charakterystycznych dla tego obszaru. Typowo polskich biało-czarnych krasul nie spotkamy tu wcale. Ta sielankowa kraina oddalona jest od Monachium o zaledwie ok. 1,5 godz. jazdy samochodem.

 

JAK W BAJCE
Jeśli ktoś spędza wakacje w malowniczym regionie Allgäu, na pewno nie pominie największej jego atrakcji, a mianowicie zamku Neuschwanstein, wybudowanego przez króla bawarskiego Ludwika II Wittelsbacha (1845–1886). Stanowi on najczęściej odwiedzany tego typu obiekt w Niemczech. W sezonie letnim odwiedza go nawet 6 tys. osób dziennie, a w ciągu roku – 1,4 mln! Aż trudno uwierzyć, że dla zwiedzających udostępniono zaledwie kilka pomieszczeń zamieszkiwanych przez władcę.
     Właśnie ze względu na ogromną liczbę turystów, wizytę w nim warto zaplanować wcześniej według kilku wskazówek. Neuschwanstein znajduje się powyżej wsi Hohenschwangau niedaleko Füssen, położonej niecałe 2 godz. jazdy od Monachium. To właśnie w niej parkuje się auto i kupuje bilety w stanowisku Ticket Center. W lecie często kolejka do punktu obsługi ciągnie się na kilkaset metrów, dlatego najlepiej wejściówkę zarezerwować sobie przez internet. Minusem tego rozwiązania jest konieczność podania konkretnej daty i godziny przybycia. Dodatkowo rezerwacji należy dokonać najpóźniej na 2 dni przed planowanym terminem wizyty. Mimo to ten sposób oszczędzi nam dużo czasu i nerwów.
Co ważne, w Neuschwanstein nie ma indywidualnego zwiedzania, a jego wnętrza można zobaczyć wyłącznie podczas zorganizowanego oprowadzania z przewodnikiem. Zwykle trwa ono ok. 35 min. Obiekt leży na wzniesieniu i z dolnego poziomu parkingu trzeba (już z biletem) dostać się na górę. Trasa ta pieszo osobie dorosłej zajmuje mniej więcej 30 min. Alternatywę stanowi wjazd dorożką lub autobusem, który jednak nie jeździ po ośnieżonych lub oblodzonych drogach. Końcowy przystanek autobusowy znajduje się niedaleko słynnego mostu Marienbrücke. Właśnie z niego rozpościera się jeden z najpiękniejszych widoków na zamek, przedstawiający go w całej okazałości wraz ze spektakularnym otoczeniem. Stąd czeka nas już tylko 10-minutowy spacer do wejścia.
     Wpuszczanie nowej grupy rozpoczyna się co 5 min., więc należy pilnować zegarka, bo każdy ma jedynie tyle czasu, aby dołączyć do swojej tury. Wchodzi się przez automatyczne bramki, dlatego spóźnialscy nie będą mogli nikogo uprosić o wpuszczenie. Oprowadzanie odbywa się po niemiecku lub angielsku. Dostępne są też audioprzewodniki w innych językach, m.in. polskim. Dokładnych informacji udziela Ticket Center Hohenschwangau.
     Odwiedziny na zamku Neuschwanstein to bardzo ciekawa lekcja historii. Poznamy w ich trakcie wyjątkowy i tajemniczy życiorys jego właściciela Ludwika II – tzw. Bajkowego Króla, interesujące szczegóły budowy obiektu, uważanego za symbol landu, i wreszcie Bawarię drugiej połowy XIX w., stojącą na progu włączenia do Cesarstwa Niemieckiego, założonego w 1871 r. przez Ottona von Bismarcka (1815–1898).

 

W ALPEJSKIEJ KRAINIE
Innym, jeszcze nie do końca odkrytym bawarskim rejonem, który koniecznie trzeba zobaczyć, jest powiat Berchtesgadener Land położony w południowo-wschodnim zakątku tego kraju związkowego. Ten pełen uroku obszar geograficzny i jednocześnie jednostka podziału administracyjnego to nie tylko zapierające dech w piersiach górskie krajobrazy, na czele z tymi rozciągającymi się z fascynującej Niemieckiej Drogi Alpejskiej (Deutsche Alpenstraße). Znajdziemy w nim również wiele atrakcji turystycznych, do których należy m.in. bardzo nowoczesna Kopalnia Soli Berchtesgaden (Salzbergwerk Berchtesgaden) oraz leżące w sercu Parku Narodowego Berchtesgaden jezioro Königssee (Królewskie), jedno z najpiękniejszych, najczystszych i najwyżej usytuowanych w Niemczech (603,30 m n.p.m.). Jego maksymalna długość wynosi ok. 7,2 km, a szerokość – mniej więcej 1,2 km.

FOT. BERCHTESGARDENER LAND TOURISMUS GMBH

Kościół św. Bartłomieja usytuowany na zachodnim brzegu Königssee


     Wspomniana Kopalnia Soli Berchtesgaden działa już prawie 500 lat (od 1517 r.), jednak dopiero w 2007 r. została przebudowana i zmodernizowana na potrzeby zwiedzających. Turyści mogą oglądać jej wnętrza, podziwiać niesamowitą multimedialną instalację, a nawet przepłynąć promem po podziemnym Jeziorze Lustrzanym (Spiegelsee). Wiele osób, zwłaszcza borykających się z takimi dolegliwościami jak astma, alergie, przewlekłe zapalenie oskrzeli czy katar sienny, korzysta z wyjątkowej możliwości spędzenia 2–3 godzin w sztolniach solankowych.
     Kraina Berchtesgaden to także raj dla miłośników sportów zimowych oraz turystyki aktywnej. Pojeździmy tutaj na nartach biegowych i zjazdowych, sankach, desce snowboardowej i łyżwach, pogramy w curling, weźmiemy udział w kuligu z pochodniami oraz wybierzemy się na wycieczki po górach. Najwyższy szczyt w tym rejonie to masyw Watzmann (2713 m n.p.m.) wchodzący w skład Alp Berchtesgadeńskich, części Alp Bawarskich. Latem i jesienią warto zdecydować się na wyprawę rowerową po okolicy, odwiedzić jedno z licznych górskich schronisk, oferujących lokalną kuchnię, pograć w golfa lub powspinać się w niedalekim parku linowym Kletterwald Garmisch-Partenkirchen. Osoby zainteresowane historią na pewno chętnie odwiedzą Kehlsteinhaus – słynną rezydencję (herbaciarnię) Adolfa Hitlera na górze Kehlstein (1834 m n.p.m.). Turystów przyciąga również bliskość Salzburga – zabytkowego austriackiego miasta oddalonego od granicy niemieckiej zaledwie o ok. 10 km.

 

***

Przywiązana do tradycji i rodzinnych wartości, dumna ze swojego miejsca w świecie Bawaria chętnie gości w swoich progach przybyszów. Przygotowała dla nich malownicze wioski i miasteczka, krajobrazy górskich dolin z polodowcowymi jeziorami, łagodnymi pagórkami i ośnieżonymi szczytami Alp, otworzyła bramy zamków i drzwi muzeów. Na dodatek co roku zwołuje do pełnego atrakcji Monachium miłośników piwa na wyjątkowe, dedykowane właśnie im święto. Czegóż więcej można by oczekiwać od prawdziwego gospodarza?

Artykuły wybrane losowo

Wśród turkusowych miast Uzbekistanu

fot_11.jpg

Błękitno-turkusowa fasada budynku w nekropolii Szach-i Zinda

© SŁAWEK JANAS/ODPRAWIENI.PL


Sławomir Janas

Magdalena Oczkowska-Janas

 www.odprawieni.pl

 

Bajkowe krajobrazy, egzotyczny klimat, miasta spowite błękitem, atmosfera jak z „Baśni tysiąca i jednej nocy”, a do tego najsłodsze arbuzy i melony pod słońcem – tak wyobrażaliśmy sobie Uzbekistan, zanim go odwiedziliśmy. Te przewidywania w większości się sprawdziły, ale dziś możemy powiedzieć, że przed wyjazdem nasz obraz tego serca Azji Środkowej był niepełny. Trudno przecież tak naprawdę poznać jakiś region bez ruszania się z domu. Zapraszamy więc do zapoznania się z naszymi doświadczeniami z podróży do tej wyjątkowej azjatyckiej republiki.

Więcej…

SŁOWENIA – ZIELONY ZAKĄTEK EUROPY

TOMASZ ŁUKASZEWICZ

<< Na tegorocznych XXII Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi słoweńscy sportowcy prezentowali się w strojach z elementami koloru zielonego. Podobnie było 2 lata wcześniej podczas letniej olimpiady w Londynie. I mimo iż nie ma tej zieleni na fladze Słowenii, każdy, kto choć raz zawitał w jej gościnne progi, wie, co zainspirowało projektantów… >>

Więcej…

Etiopia – ginący świat

KATARZYNA DUDEK

 

                                                                                                                 FOT. MAJKA SZURA/WWW.POLKATRAVEL.PL 

<< Etiopia to kraj, który pozostaje w sercu na zawsze, a podróżowanie po nim jest łatwiejsze niż myślimy. Powinni się o tym przekonać szczególnie ci, którzy nie odwiedzili jeszcze tzw. Rogu Afryki. Z pewnością będą zachwyceni bezcennymi skarbami dawnej Abisynii. >>

Podróżującym po Etiopii polecam wybór kompletnej trasy, tzn. zwiedzenie terenów północnych (do Aksum) połączone z wyprawą na południe (aż do granic słonego Jeziora Turkana, dawniej Jeziora Rudolfa). Ten program można wzbogacić o wycieczkę do położonego na wschodzie muzułmańskiego miasta Harar (Harer) oraz na plantacje kawy na zachodzie lub wymagający idealnego zdrowia wyjazd do Kotliny Danakilskiej (Afaru) – depresji w zapadlisku tektonicznym wchodzącym w skład Wielkich Rowów Afrykańskich. Dlaczego warto przemierzyć ten kraj wzdłuż i wszerz, żeby zobaczyć jak najwięcej miejsc? Otóż tempo zachodzących tu zmian jest tak duże, że trzeba się śpieszyć, aby zdążyć poznać prawdziwą afrykańską Etiopię. 

Więcej…