PAWEŁ CHOIŃSKI
WWW.MOJA-MALTA.PL

<< Malta to jedno z najmniejszych państw Starego Kontynentu. Łączna powierzchnia wszystkich wysp archipelagu wynosi zaledwie 316 km2, a ich populacja – ok. 450 tys. mieszkańców. Jednak co roku kraj ten odwiedza mniej więcej 1,5 mln turystów. Co sprawia, że jest on aż tak chętnie wybieranym celem podróży? Na pewno duży wpływ na tę popularność ma miejscowy klimat. Jak mówią statystyki, w ciągu okrągłych 12 miesięcy zdarza się tu ok. 300 słonecznych dni, a średnia temperatura powietrza od maja do października utrzymuje się na poziomie powyżej 25oC, tak jak i temperatura wody w morzu w sierpniu i wrześniu. >>

Tym osobom, które nie przepadają za kąpielami morskimi lub opalaniem się, Wyspy Maltańskie oferują szereg innych atrakcji. Znajdują się na nich m.in. jedne z najstarszych budowli na świecie (datowane nawet na 3,5 tys. lat p.n.e.) oraz zabytki pozostawione przez władających tymi terenami Rzymian, joannitów czy Brytyjczyków. Malta jest też doskonałą bazą dla nurków, zarówno tych doświadczonych, jak i tych dopiero chcących rozpocząć swoją przygodę ze zwiedzaniem podwodnego świata. Poza tym ze względu na fakt, że archipelag przez ponad 160 lat był brytyjską kolonią, stanowi on idealne miejsce do nauki języka angielskiego.
Państwo Maltańczyków leży ok. 80 km w linii prostej od Sycylii, 284 km od Tunezji, 1,9 tys. km od Tel Awiwu-Jafy i 1,75 tys. km od Gibraltaru, czyli praktycznie w samym centrum Morza Śródziemnego. To świetny punkt do kontrolowania wszystkiego, co dzieje się między Europą a Afryką. Dlatego w przeszłości Malta przyciągała uwagę wielu narodów, którym marzyło się panowanie w tej części świata. W ciągu ostatnich trzech tysiącleci trafiała w ręce m.in. Fenicjan, Kartagińczyków, Rzymian, Wandalów, Bizantyjczyków, Arabów, Normanów, Suwerennego Rycerskiego Zakonu Szpitalników św. Jana, Francuzów i Brytyjczyków. Ich wpływy są widoczne do dziś. W samym języku maltańskim, choć bardzo mocno spokrewnionym z arabskim, znajdziemy również zapożyczenia z włoskiego czy angielskiego. Nic więc dziwnego, że podczas wizyty na archipelagu możemy poczuć się nieco jak w jednym z krajów arabskich, a trochę jak we Włoszech lub Wielkiej Brytanii.

 

OSOBLIWI WYSPIARZE
W ciągu tych stuleci burzliwych wydarzeń Maltańczycy musieli wybrać między dwoma drogami postępowania: mogli albo zamknąć się w swoim niewielkim świecie, starając się odgrodzić od wszystkiego, co przychodzi z zewnątrz, albo przyswoić sobie te elementy obcych kultur, które uważali za najcenniejsze. Na szczęście, zdecydowali się na to drugie wyjście, dzięki czemu współcześnie spotkamy na wyspach ludzi bardzo otwartych, przyjaźnie nastawionych do przyjezdnych i chętnie ofiarujących swoją pomoc.
     W mieszkańcach Malty odnajdziemy też mnóstwo cech charakterystycznych dla większości narodów basenu Morza Śródziemnego. Nigdzie się nie spieszą, wiedzą, że jeżeli coś ma być zrobione, to tak się stanie, choć niekoniecznie dziś. Jeśli zaś będziemy świadkami prowadzonej przez nich dyskusji, zauważymy, iż na tę rozmowę składają się nie tylko słowa (np. ciągłe używanie wieloznacznego wyrazu mela), lecz także ton wypowiedzi, zmieniający się co chwila od spokojnego głosu do prawie krzyku, i energiczna gestykulacja.

FOT. VIEWINGMALTA.COM

Malta słynie z hucznych odpustów


     Maltańczycy są poza tym bardzo religijni. Szczycą się tym, że chrześcijaństwo zaszczepił wśród nich ok. 60 r. n.e. sam św. Paweł, gdy statek, który wiózł go do Rzymu, rozbił się u tutejszych wybrzeży. Mówi się też, że na Malcie jest tyle kościołów, ile dni w roku. Wydaje mi się jednak, iż jeżeli policzy się wszystkie maltańskie świątynie włącznie z kaplicami, to wyjdzie ich znacznie więcej. Przywiązanie do religii nie przejawia się tylko w uczęszczaniu co niedzielę na mszę, ale również w wyjątkowo hucznych odpustach ku czci patronów miast i miasteczek, tzw. festach. W sezonie letnim praktycznie w każdy weekend w którejś z miejscowości odbywają się jakieś uroczystości. Na ulicach koło kościoła pojawiają się stragany z lokalnymi słodyczami i urządza się parady orkiestr dętych. W niedzielę przechodzi procesja z figurą świętego opiekuna parafii. Koniec wydarzenia wieńczą niesamowite, czasem trwające nawet ponad 20 min. pokazy fajerwerków.
     Warto wspomnieć o jeszcze jednej cesze Maltańczyków – zaufaniu, jakim darzą innych ludzi. Nikogo nie dziwi tu, że ktoś po zaparkowaniu nie zamyka samochodu i, jak gdyby nigdy nic, udaje się do sklepu. Jeśli natomiast ujrzymy w zamku w drzwiach domu klucze, nie oznacza to, że właściciel o nich zapomniał, lecz po prostu zostawił je tam specjalnie, bo sam musiał wyjść, a w czasie jego nieobecności może wrócić któryś z domowników lub przyjść jakiś znajomy.

 

„DO YOU SPEAK ENGLISH?”
W 1800 r. Malta znalazła się pod protektoratem Wielkiej Brytanii, a od 1814 r. oficjalnie stała się kolonią brytyjską. Naturalnym następstwem tych zdarzeń było wprowadzenie języka angielskiego jako państwowego. W 1934 r. dodano do niego także maltański. Od tego momentu po dzień dzisiejszy oba pełnią funkcję języków urzędowych. Choć Maltańczycy w rozmowach między sobą wolą używać ojczystej mowy, blisko 90 proc. z nich deklaruje znajomość angielskiego. Zresztą już od najmłodszych lat mieszkańcy wysp mają praktycznie codziennie z nim styczność. W szkołach podstawowych naucza się go od pierwszej klasy, a i większość czasopism oraz książek w tym kraju wydaje się właśnie w tym języku.
     Szansa na trafienie na kogoś mówiącego po angielsku w maltańskim mieście jest więc prawie identyczna jak na ulicach Londynu. Jeśli dodamy do tego niemal zawsze świecące słońce i krystalicznie czyste wody Morza Śródziemnego, okaże się, że Malta to wprost idealne miejsce na wyjazdowy kurs językowy. Do takiego też wniosku dochodzi rocznie ok. 70–80 tys. ludzi z całego świata, którzy przyjeżdżają tu na naukę. Mniej więcej 2 tys. osób z tej liczby stanowią nasi rodacy. 45 proc. z nich to młodzież w wieku do 18 lat, zaś 35 proc. – Polacy powyżej 35 roku życia.
     Na wyspach działa wiele renomowanych szkół językowych takich jak Berlitz, BELS, EF (Education First), EC czy Sprachcaffe. Znaczna część z nich znajduje się w okolicach Sliemy, St. Julian's i Buġibby, czyli największych lokalnych baz hotelowych. Ci, którzy potrzebują nieco spokojniejszych warunków, mogą wykupić pakiet lekcji na Gozo.
     W przypadku większości kursów mamy do wyboru zakwaterowanie zarówno w hotelu bądź apartamencie, jak i u maltańskiej rodziny. Niektóre placówki zapewniają pobyt bezpośrednio na swoim terenie, zwykle w 1- lub 2-osobowych pokojach. Oferta tutejszych szkół językowych jest bardzo bogata i skierowana do osób na każdym poziomie zaawansowania: od zupełnie początkujących do posiadających już duże umiejętności. Poza tym zapiszemy się również na zajęcia profilowane – biznesowe, medyczne, dla prawników czy związane z branżą turystyczną albo przygotowujące do jednego z kilku egzaminów, np. FCE – First Certificate in English, IELTS – International English Language Testing System bądź TOEFL – Test of English as a Foreign Language. Organizowane są lekcje indywidualne i grupowe, dostosowane do wieku uczniów (dla dzieci, młodzieży, dorosłych, a czasem nawet osób starszych).
     Programy wyjazdów językowych organizatorzy wzbogacają o dodatkowe atrakcje. Należą do nich zwiedzanie najciekawszych miejsc na archipelagu (przykładowo wycieczki do Valletty, Mdiny, stanowisk archeologicznych i jaskiń Blue Grotto), rejsy po Morzu Śródziemnym, imprezy sportowe, a nawet wieczory z barbecue na plaży. Oprócz nauki można się zatem tutaj też wspaniale bawić.

 

PODWODNA MALTA
Okolice Wysp Maltańskich uchodzą za jeden z najciekawszych akwenów dla nurków w Europie. Na amatorów podziwiania podwodnego świata czekają w nim zarówno bogata śródziemnomorska flora i fauna, ciekawe formacje skalne, jak i zatopione wraki. Na Malcie i Gozo funkcjonuje wiele świetnie przygotowanych wypożyczalni sprzętu i centrów nurkowych, w tym także baza prowadzona przez Polaków. Oferują one turystom kursy nurkowania (dla początkujących i zaawansowanych) oraz wyprawy w obrębie całego archipelagu, gdzie znajdziemy mnóstwo dobrze opisanych i przyszykowanych nurkowisk. Część z nich jest dostępna z brzegu, jednak zazwyczaj trzeba skorzystać z łodzi.
     Maltańskie podwodne królestwo tworzy przede wszystkim przyroda, tak ożywiona, jak i nieożywiona. Obejrzymy w nim rafy koralowe, niesamowite wapienne formacje skalne: łuki, groty, tunele i jaskinie oraz spotkamy gąbki, jeżowce, ośmiornice, barakudy, a nawet rekiny i delfiny. Cieszyć się tymi fantastycznymi widokami pozwala doskonała widoczność w tutejszych wodach, sięgająca do 40 m.

FOT. VIEWINGMALTA.COM

Statua Kristu tal-Baħħara koło Qawry


     Z pobytu na Malcie zadowoleni będą również miłośnicy nurkowania wrakowego. Niektóre obiekty zostały umieszczone na dnie morskim specjalnie z myślą o turystach, ale są tu też szczątki maszyn biorących udział w zaciekłych walkach, jakie toczyły się w czasie II wojny światowej w tym regionie. Pod powierzchnią morza kryją się m.in. wraki samolotów brytyjskich: myśliwców Bristol Beaufighter i De Havilland Mosquito oraz bombowca Bristol Blenheim, zatopione statki: niszczyciele HMS Southwold i HMS Maori, stawiacze min HMS Eddy i HMS St Angelo, okręt podwodny HMS Stubborn czy niemiecki kuter torpedowy S31. Poza tym duże zainteresowanie wzbudzają libijski tankowiec Um El Faroud i kursujący niegdyś pomiędzy Maltą i Gozo prom o nazwie Imperial Eagle. Jednostki leżą na różnych głębokościach, więc zaspakajają ambicje nurków zarówno rekreacyjnych, jak i technicznych.
     Możliwe także, że niedługo na mapie tego rejonu pojawi się jeszcze jeden warty zobaczenia obiekt, ogromnie cenny szczególnie dla Polaków. We wrześniu 2014 r. odnaleziono tutaj, po ponad 70 latach, wrak polskiego niszczyciela eskortowego z czasów II wojny światowej ORP Kujawiaka. Okręt ten w czerwcu 1942 r. po dopłynięciu do Malty w osłonie konwoju z zaopatrzeniem (operacja wojskowa „Harpoon”) wszedł na minę i zatonął u wybrzeży Valetty.
     Wreszcie trzeba wspomnieć o nieco innej atrakcji głębin. W 1990 r. w pobliżu Wysp św. Pawła zatopiona została 3-metrowa figura Jezusa Chrystusa (Kristu tal-Baħħara). W ceremonii tej uczestniczył papież Jan Paweł II. Wyciągnięto ją 10 lat później i ponownie złożono pod wodą, tym razem w pobliżu Qawry.

 

POD ŻAGLAMI
Maltański archipelag nie należy do rozległych, w związku z czym wyprawa żeglarska wokół niego nie trwa zbyt długo, ale dla wielu osób na pewno będzie to ciekawy sposób na spędzenie czasu. Czeka tu na nich sporo firm zajmujących się czarterem jachtów oraz kilka bardzo dobrze wyposażonych marin, wśród których do największych zaliczają się Grand Harbour Marina, Msida and Ta’ Xbiex Marina (obie na Malcie) oraz Mġarr Marina (na Gozo).
     Linia brzegowa wysp jest dość zróżnicowana, pełna mniejszych i większych zatoczek doskonale nadających się na kotwicowiska. Skaliste wybrzeże często urzeka przepięknymi formami skalnymi, jakie przez wieki drążyły w wapieniu morskie fale, takimi jak Lazurowe Okno (Azure Window) na Gozo i kompleks jaskiń Blue Grotto na Malcie. Można też zacumować przy kilku urokliwych piaszczystych plażach, np. Għajn Tuffieħa koło Manikaty czy w cieśninie Błękitna Laguna (Blue Lagoon) między Comino i Cominotto zachwycającej pięknym turkusowym kolorem wody.  

FOT. VIEWINGMALTA.COM/LESLIE VELLA

Cieśnina Błękitna Laguna oddziela wysepki Comino i Cominotto


     Od 1968 r. (z przerwą w latach 1984–1995) w październiku odbywają się w tej części basenu Morza Śródziemnego coroczne regaty Rolex Middle Sea Race. Trasa wyścigu zaczyna się i kończy na głównej wyspie archipelagu (start w Wielkim Porcie – Grand Harbour, meta w Marsamxett Harbour), a wiedzie wokół Sycylii, Pantellerii i Lampedusy. Jego 36. edycja ma rozpocząć się 17 października 2015 r.  
     Ze względu na niewielkie odległości rejsy po okolicy trwają zazwyczaj tydzień. Istnieje jednak możliwość wyczarterowania jachtu na dłużej i zorganizowania wycieczki również na Sycylię, Lampedusę, Pantellerię lub wybrzeże Tunezji. Najlepszy okres na żeglowanie wzdłuż brzegów Republiki Malty stanowią maj i czerwiec oraz wrzesień i październik. W środku lata bywa w ich pobliżu trochę ciasno.

 

KRÓLIK W POTRAWCE
Położenie kraju mogłoby sugerować, że w lokalnej kuchni powinny królować potrawy z ryb i owoców morza. Tak jednak nie jest. Maltańskie menu charakteryzuje się licznymi wpływami sztuki kulinarnej narodów władających w przeszłości tym regionem, szczególnie Włochów, czego przykładem są makarony czy pizza. Za typowo tradycyjne dania Malty uważa się potrawkę z królika (Stuffat tal-Fenek), podawaną także ze spaghetti, oraz lampukę – rybę z gatunku okoniokształtnych, znaną w Polsce pod nazwą koryfena i poławianą w sezonie od sierpnia do listopada. Turystom poleca się zazwyczaj te dwie pozycje, lecz warto spróbować też innych specjałów.
     Jeden z nich to pastizzi, czyli małe bułeczki z ciasta francuskiego nadziewane serem ricotta lub groszkiem. Kupimy je w niewielkich piekarniach, zwanych pastizzeriami. Znajdziemy ich kilka praktycznie w każdej miejscowości. Kolejną tutejszą specjalność stanowi maltański chleb, niezmiernie smaczny i zazwyczaj wypiekany wciąż w glinianych piecach opalanych drewnem. Często serwuje się go w postaci Ħobż biż-żejt, czyli kromek posmarowanych oliwą z oliwek z czosnkiem i pastą pomidorową. Jako placek chlebowy z dziurą w środku przybiera formę kanapki o nazwie ftira.
     Malta ma również swój lokalny gazowany napój bezalkoholowy – Kinnie. Posiada on słodko-gorzki smak i jest alternatywą dla coca-coli. Jego główne składniki to pomarańcze chinotto i aromatyczne zioła. Z kolei podczas wizyty na Gozo nie wolno zapomnieć o innym przysmaku: serze kozim Ġbejna.

 

WINNE TRADYCJE
W trakcie pobytu na Wyspach Maltańskich trzeba koniecznie skosztować regionalnych win. Zyskują one ostatnio coraz większą popularność na świecie i co roku produkty którejś z kilkunastu krajowych winnic zdobywają międzynarodowe nagrody. Uprawę winorośli na archipelagu rozpoczęli już Fenicjanie, ale początki współczesnego przemysłu winiarskiego sięgają dopiero XX w. Powstały wtedy dwie największe dziś winiarnie: Marsovin (1919 r.) i Delicata (1907 r.), obydwie założone w pobliżu miejscowości Paola na Malcie. Do najbardziej liczących się producentów zaliczają się jeszcze Meridiana Wine Estate oraz Ta’ Mena Estate i Tal-Massar Winery z Gozo.
     Obecnie Maltańczycy uprawiają ponad 30 szczepów. Są wśród nich m.in. Chardonnay, Merlot, Cabernet Sauvignon, Cabernet Franc, Syrah czy Petit Verdot. Jednak 70 proc. stanowią odmiany rodzime Girgentina (białe) i Ġellewża (czerwone). W kraju o niewielkiej powierzchni na winnice nie da się przeznaczyć znacznych obszarów. Szacuje się, że zajmują one zaledwie 700 ha, z czego największym terenem uprawnym dysponują Meridiana Wine Estate (19 ha) i Marsovin (18 ha). Miejscowi winiarze, żeby sprostać zapotrzebowaniu, część winogron importują z zagranicy, głównie z Włoch i Hiszpanii. Co ciekawe, wspomniana Meridiana Wine Estate wytwarza trunki wyłącznie z własnych owoców, lecz należących jedynie do szczepów międzynarodowych.
     Enoturystyczna wycieczka po Malcie może być interesującym sposobem na jej zwiedzanie. Największe firmy na rynku produkują od kilkunastu do kilkudziesięciu rodzajów wina – mamy więc w czym wybierać. Mimo iż popyt na maltańskie wyroby w ostatnich latach wciąż wzrasta, to – niestety – nie cieszą się one szczególną popularnością poza granicami kraju. Według szacunków 90 proc. z nich zostaje sprzedanych na miejscu. Tutejsze szlachetne trunki możemy kupić w sklepie, jak i zamówić w restauracji, ale zdecydowanie najlepiej skorzystać z oferty wytwórców. Wszyscy więksi producenci wina na wyspach zapraszają gości na oprowadzanie po swoich winiarniach, połączone z degustacją. Co roku organizuje się tu także festiwale wina: Qormi Wine Festival odbywa się na początku września w miejscowości Qormi na Malcie, The Marsovin Summer Wine Festival – w lipcu w Valletcie, a Delicata Classic Wine Festival – w sierpniu również w Valletcie i we wrześniu w Nadur na Gozo.

 

W BLASKU REFLEKTORÓW
Maltański archipelag doceniają też filmowcy. Ciągle powstają na nim zdjęcia do nowych produkcji. Trzy najważniejsze chyba filmy, których akcja toczy się wyspach, to Malta Story z 1953 r., w którym Alec Guinness (1914–2000) zagrał zakochanego w Maltance brytyjskiego lotnika z czasów II wojny światowej, Treasure in Malta (1963 r.) o dzieciach poszukujących starożytnego skarbu i śledzących ich bandytach oraz Czarny orzeł z 1988 r. z Jeanem-Claude’em Van Damme’em jako agentem KGB na tropie tajnego urządzenia pochodzącego z zestrzelonego amerykańskiego samolotu.
     Poza tym ten mały kraj niejednokrotnie służył jako plan filmowy dla niezwiązanych z nim obrazów. Na potrzeby Gladiatora (2000 r.) w reżyserii Ridleya Scotta w studiu nieopodal Fortu Rinella wybudowano replikę rzymskiego Koloseum. W Monachium (2005 r.) Stevena Spielberga Malta odegrała role Tel Awiwu, Cypru, Rzymu, Bejrutu czy Hajfy. W produkcji World War Z (2013 r.), w której wystąpił Brad Pitt, była Jerozolimą, a w Hrabim Monte Christo (2002 r.) – Marsylią i Rzymem. Świetnie spisała się również jako tło w Troi (2004 r.), Kodzie da Vinci (2006 r.) i popularnym serialu telewizyjnym Gra o tron (np. w okolicy Lazurowego Okna na Gozo odbyły się zaślubiny khala Drogo z Daenerys Targaryen).
     Z kolei do scen w wodzie wykorzystuje się dwa olbrzymie baseny w kompleksie Mediterranean Film Studios. W pierwszym, płytkim (1,8 m głębokości) i zbudowanym w 1964 r. kręcono m.in. Orkę – wieloryba zabójcę (1977 r.), Sztorm (1996 r.) oraz Wyspę piratów (1995 r.). Drugi, głębszy obiekt (11 m głębokości) skonstruowano w 1979 r. specjalnie z myślą o tytule Podnieść Titanica (1980 r.). Przydał się on później także twórcom U-571 (2000 r.).
     Przy tej okazji warto wspomnieć o pewnym szczególnym filmie Roberta Altmana Popeye z 1980 r. Swoją pierwszą główną rolę zagrał w nim zmarły niedawno aktor Robin Williams (1951–2014). W zatoce Anchor Bay wzniesiono wtedy na potrzeby scenografii małą wioskę złożoną z kilkunastu kolorowych drewnianych domów. Mimo iż minęło już 35 lat, stoi ona do dziś. Popeye Village, bo taką nosi teraz nazwę, stanowi obecnie wielką atrakcję dla najmłodszych turystów.

FOT. VIEWINGMALTA.COM/SEREN OZCAN

Popeye Village nad Anchor Bay


     Na Wyspach Maltańskich nagrywane są również teledyski do utworów gwiazd z całego świata. Wśród nich można wymienić choćby wideoklip zespołu Genesis do singla Congo (1997 r.). W ubiegłym roku materiał do piosenki GPS kręciła tutaj Honey (Honorata Skarbek).
     Na koniec jeszcze kilka polskich akcentów. Ten niewielki wyspiarski kraj pojawił się np. w odcinkach serialu Kryminalni (Oko za oko i Nie zabijaj) oraz w ostatnich minutach filmu Nie kłam, kochanie (2008 r.). Co ciekawe, w czasie gdy pracowano nad tą drugą produkcją, na archipelagu przebywał były prezydent RP Lech Wałęsa. Ekipie filmowej udało namówić się go do wzięcia udziału w kilkusekundowej scenie. Powstawał tu też Kill Cruise (1990 r.) austriackiego reżysera Petera Keglevica, z epizodyczną rolą Grażyny Szapołowskiej. Autorem zdjęć do niego jest Edward Kłosiński (1943–2008). Oprócz tego Maltę zobaczymy we fragmentach filmu Piraci z 1986 r., wyreżyserowanego przez Romana Polańskiego. Ten uroczy zakątek świata naprawdę zasługuje na to, żeby znajdować się w blasku reflektorów.

Artykuły wybrane losowo

Rumunia – w królestwie Karpat

JAKUB WOLSKI

 

<< Jeszcze w latach 90. ubiegłego stulecia podróż do kraju Drakuli budziła ogólne zdziwienie. Działo się tak dlatego, że strony te nie należały do najbezpieczniejszych i cieszyły się złą sławą. Dziś coraz więcej turystów z całego świata patrzy na Rumunię z zainteresowaniem, a nawet nieskrywaną fascynacją. Potężne Karpaty i owiana aurą tajemniczości historyczna Transylwania mają w sobie coś, czemu trudno się oprzeć… >>

Początki samodzielnego państwa rumuńskiego przypadają dopiero na XIX w. Wcześniej jego tereny trafiały pod panowanie Rzymian, Węgrów, Austriaków, Turków czy Rosjan. Współcześnie najwięcej przedstawicieli w tym kraju liczy sobie mniejszość węgierska. Stanowi ona aż 6,5 proc. mieszkańców 19-milionowej Rumunii. Wiele miast położonych przy granicy z Węgrami czy szczycących się długą historią posiada dwie wersje językowe: rumuńską i węgierską. Tu kończy swój bieg druga najdłuższa rzeka Europy – Dunaj, która u wybrzeży Morza Czarnego tworzy szeroką i widowiskową deltę.

Więcej…

Śladami Majów po Meksyku i Gwatemali

 

JERZY PAWLETA

 

Majowie stworzyli jedną z najlepiej rozwiniętych i jednocześnie najbardziej tajemniczych cywilizacji świata starożytnego. Ślady po niej znajdują się na obszarze ok. 500 tys. km2, na terenie dzisiejszych 5 krajów – Belize, Salwadoru, Gwatemali, Hondurasu i południowo-wschodniej części Meksyku. Swoją wiedzę astronomiczną wykorzystali do skonstruowania najdokładniejszego w ich czasach kalendarza z cyklami zaćmień Słońca i Księżyca. Do dziś tzw. Mundo Maya, czyli „świat Majów”, kryje wiele intrygujących tajemnic. Ponad 100 wspaniałych stanowisk archeologicznych, rozrzuconych wśród malowniczych dolin, wulkanów, dżungli i raf, fascynuje licznych naukowców. Na tym terenie pozostało jednak wciąż wiele do odkrycia…

Więcej…

Gorąca zima na Węgrzech

NOÉMI PETNEKI

                                                                                  FOT. MAGYAR TURIZMUS ZRT FOTOTAR

<< Gdy za oknem robi się szaro i smutno, a dzień szybko przemienia się w wieczór, nic tak nie poprawia nastroju, jak ucieczka myślami od zimowej aury i… zaplanowanie bliższej lub dalszej podróży do jakiegoś interesującego zakątka Europy i świata. Doskonałym kierunkiem na niedaleką wyprawę będą z pewnością Węgry, gdzie zimą słońce świeci nieco częściej i mocniej niż w Polsce, a w dodatku można rozgrzać się w licznych kąpieliskach i basenach termalnych albo wyśmienitych winiarniach. A jeśli do tego wszystkiego wspomnimy jeszcze o wspaniałych zabytkach Budapesztu, Wyszegradu czy Ostrzyhomia, to sami musicie przyznać, że kraj naszych bratanków jest niezmiernie atrakcyjny również i zimą! >>

Oprócz Mostu Łańcuchowego, Placu Bohaterów, Zamku Królewskiego, gmachu parlamentu, Parku Miejskiego i basenów termalnych stolica Węgier oferuje wiele innych, mniej znanych czy też nowo powstałych atrakcji. Stanowi też wygodną bazę wypadową do organizacji wycieczek po okolicy ze względu na doskonałe połączenia drogowe, a także szerokie możliwości komunikacji publicznej. Wyprawa do Budapesztu i nad Zakole Dunaju to propozycja zarówno dla wielbicieli leniwych spacerów śladami historii, jak i amatorów aktywnego odpoczynku w każdym wieku.

Więcej…