BEATA GARNCARSKA

 

<< Toskania to jedna z najpiękniejszych i najczęściej odwiedzanych części Włoch. Jednak większość turystów skupia się w niej na zwiedzaniu takich miast jak Florencja, Piza czy Siena lub regionu Chianti, który słynie z winnic, a zapomina o innych jej magicznych zakątkach. Należy do nich m.in. Arcipelago Toscano (po polsku Wyspy Toskańskie), wchodzący w skład przepięknego Parco Nazionale Arcipelago Toscano (Parku Narodowego Wysp Toskańskich). >>

Archipelag leży między toskańskim wybrzeżem a francuską Korsyką. Otaczają go wody kilku akwenów: od północy Morza Liguryjskiego, od południa Morza Tyrreńskiego, od wschodu kanału Piombino, a od zachodu Kanału Korsykańskiego. Według legendy siedem głównych wysp powstało, gdy bogini Wenus przez nieuwagę upuściła kilka pereł w morską otchłań. Największą z nich jest Elba (223 km2) – trzecia co do wielkości we Włoszech (po Sycylii i Sardynii), a drugą – Giglio (24 km2), zwana słusznie niebieską perłą. Pozostałe to wulkaniczna Capraia (19 km2), dzika i niedostępna Montecristo (10,39 km2), płaska Pianosa (10,30 km2), Giannutri (2,6 km2) o kształcie półksiężyca i malutka Gorgona (2,25 km2). Sąsiadują z nimi również mniejsze wysepki np. Formiche di Grosseto, Palmaiola i Cerboli bądź Scoglio d’Africa. Wszystkie od 1996 r. są chronione ze względu na ich wspaniałą i dziką przyrodę, zróżnicowane środowisko naturalne, wiele gatunków roślin i zwierząt, także endemicznych, oraz czyste okoliczne wody, w których rozwija się bujne życie. Dzisiaj obszar ten jest jednym z największych parków morskich w Europie. Spora część archipelagu znajduje się pod ścisłą ochroną, co oznacza, że zwiedzanie w tych miejscach odbywa się tylko o określonej porze roku, z przewodnikiem i po wyznaczonych szlakach. Warto upewnić się, jak dokładnie wyglądają te zasady, zanim wybierzemy się na wycieczkę, gdyż za ich naruszenie grozi wysoka kara.
Te urocze wysepki przyciągają wielu podróżników. Jedni szukają tutaj wytchnienia na licznych pięknych plażach Elby czy Giglio, inni uciekają w te strony od miejskiego zgiełku, aby błądzić po szlakach, wzdłuż których leżą małe romańskie kościółki, sanktuaria, ruiny starożytnych rzymskich willi czy opuszczone więzienia. Są i tacy, co przybywają na archipelag, żeby podziwiać urokliwe średniowieczne miasteczka rozciągnięte na zboczach gór, zobaczyć dawne kopalnie i miejsca związane z Napoleonem Bonapartem (1769–1821). Na koniec zostają jeszcze miłośnicy odkrywania podwodnego świata, trekkingu czy też wycieczek na dwóch kółkach. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, a przyjazny śródziemnomorski klimat sprzyja odwiedzinom przez cały rok.

FOT. HOTELIERS’ ASSOCIATION OF THE ISLAND OF ELBA/NENA&TOMY

Plaża Cotoncello – Sant’Andrea

 

WŁODARZE ARCHIPELAGU
Te bogate w surowce i minerały wyspy kusiły swoimi skarbami i strategicznym położeniem kolejnych zdobywców. Ok. VII w. p.n.e. przybyli tutaj Etruskowie – cywilizacja zamieszkująca m.in. na terenie dzisiejszej Toskanii. Od nich pochodzi nazwa odcinka wybrzeża biegnącego od Livorno do Piombino – Costa degli Etruschi (Wybrzeże Etrusków) oraz samego historycznego regionu Tuscia. Zainteresowali się Elbą ze względu na złoża rud żelaza, które przyczyniły się do powstania i umocnienia ich kultury. Na stałym lądzie stworzyli sieć państw twierdz. Niektóre z nich możemy nadal podziwiać (Volterra, Arezzo, Populonia, Vetulonia). Surowiec początkowo wydobywano i przetwarzano na wyspie, ale gdy zaczęły się kurczyć na niej lasy, a co za tym idzie kończyło się drewno potrzebne do przeróbki, rudy żelaza przewożono do pobliskiej Populonii, jednego z ważniejszych miast Etrusków i jedynego ośrodka założonego na wybrzeżu.
     Przejąwszy władzę nad tymi obszarami, Rzymianie zaanektowali wszystkie etruskie twierdze, łącznie z kopalniami na Elbie. Kontynuowali oni eksploatację złóż, przyczyniając się tym samym do wyniszczenia lasów. Co ciekawe, pierwsze miecze, których używali rzymscy żołnierze podczas podboju Europy, pochodziły z tutejszego surowca. Wkrótce również rozpoczęło się wydobycie granitu. Powstawały z niego olbrzymie rzeźby, kolumny i budynki, zdobiące nowe miasta. Jeszcze dzisiaj na Elbie znajdziemy ślady rzymskich, ale też i średniowiecznych kamieniołomów. Na porzucone jakby w pośpiechu elementy konstrukcyjne natkniemy się m.in. na Costa del Sole (Wybrzeżu Słońca) w Cavoli i Seccheto.
     Począwszy od wieków średnich, przez wiele stuleci toskańskie wybrzeże i jego wyspy były celem ataków piratów, którzy grabili i mordowali całe wioski. Jako kryjówki niejednokrotnie służyły im tutejsze zatoczki i groty. Dlatego Pizańczycy, Genueńczycy, książę Toskanii Kosma I Medyceusz (1519–1574) oraz Hiszpanie wznosili w tym rejonie budowle obronne: wieże, twierdze, forty i zamki. Miały one na celu chronić lokalną ludność przed częstymi grabieżami. Jednak najsłynniejszym mieszkańcem archipelagu, a dokładnie Elby, pozostaje do dziś bez wątpienia Napoleon Bonaparte. Wyspiarze wspominają go dobrze nawet obecnie.

 

W DRODZE ZE STAŁEGO LĄDU
Na wyspy dostaniemy się z kilku portów na toskańskim wybrzeżu, np. z Piombino na Elbę do miejscowości Portoferraio, Cavo i Rio Marina (promy Moby Lines i Toremar) i na Pianosę przez Rio Marinę (Toremar) czy z Livorno na Capraię i Gorgonę (Toremar). W sezonie wiosenno-letnim funkcjonuje także wiele połączeń z innych miasteczek, m.in. z San Vincenzo (Aquavision) oraz z Piombino do wspomnianego Portoferraio (BluNavy – od 27 marca do 4 października br., Corsica Ferries – Sardinia Ferries (Elba Ferries) – od czerwca do września). Z Porto Santo Stefano (prowincja Grosseto) są też promy na Giglio i Giannutri (Toremar). Z Elby popłyniemy również Corsica Ferries – Sardinia Ferries (Elba Ferries) i Aquavision na Korsykę (np. do miasta Bastia).
     Jeśli planujemy wyjazd w lato, powinniśmy wykupić bilety wcześniej (szczególnie na Giglio), ponieważ może się okazać, że zabraknie wolnych miejsc. Dokonując zakupu na stronach internetowych, należy liczyć się jednak z dodatkową opłatą transakcyjną. Na Elbę i Giglio przeprawimy się wraz z samochodem. Jeżeli nie dysponujemy autem, poruszanie się po lądzie ułatwią nam publiczne linie autobusowe. Pozostałe wyspy są tak małe, że z łatwością zwiedzimy je pieszo lub rowerem w ciągu jednego dnia.
     W okresie wiosenno-letnim wielu przewoźników oprócz standardowych kursów oferuje duży wybór jednodniowych rejsów (minicrociere) po archipelagu połączonych z wizytami we wszystkich jego zakątkach (m.in. Aquavision, Maregiglio). W miejscowości La Pila (Campo nell’Elba) na Elbie znajduje się także niewielkie lotnisko – Aeroporto di Marina di Campo. Nie obsługuje ono jednak bezpośrednich połączeń z Polską. Lądują na nim małe samoloty z Niemiec, Austrii (austriackiej linii InterSky) lub Szwajcarii (SkyWork Airlines, czartery Air-Glaciers) albo włoskich miast: Pizy, Florencji, Lugano i Mediolanu (Silver Air Italia).

 

PO PIERWSZE: ELBA
Naszą podróż po archipelagu rozpoczniemy od największej jego wyspy, na której żyje obecnie na stałe 35 tys. osób. Zasiedlało ją wiele cywilizacji. Grecy mówili o niej Aethalia, czyli „Dym”, co kojarzy się z ogniem licznych pieców z epoki Etrusków czy Rzymian, którzy dla odmiany zwali ją Ilva, ponieważ zamieszkiwali tu Ilwatowie (Ilvates), ludność pochodzenia liguryjskiego. Na Elbę dostaniemy się przez cały rok z 35-tysięcznego miasta Piombino, które znajduje się ok. 90 km na południe od Livorno. Leży ona mniej więcej 10 km od kontynentu, jak zwykli nazywać Półwysep Apeniński wyspiarze, i jakieś 50 km od Korsyki. Jej obszar podzielono na 8 gmin: Portoferraio, Campo nell’Elba, Capolivieri, Porto Azzurro, Rio Marina, Marciana, Marciana Marina i Rio nell’Elba.
     Na zwiedzanie wyspy warto poświęcić kilka dni. Najlepiej poruszać się po niej samochodem, który bez problemu wypożyczymy już na miejscu. To pozwoli nam na objechanie całego terenu i dotarcie do każdego zakątka. Wyjątkowy charakter Elby tworzy jej ogromna różnorodność. Górzysty ląd kształtem przypomina rybę. Pełno tutaj krętych dróg, cypli wysuniętych w morze, zatoczek, plaż, klimatycznych starych miasteczek ukrytych wśród zielonych wzgórz i makii śródziemnomorskiej, osad rybackich, a także starych kopalni. Wyspa spodoba się zarówno miłośnikom aktywnego wypoczynku, jak i osobom preferującym kąpiele słoneczne.

 

WIELKI WÓDZ NA ZESŁANIU
Portoferraio, największe miasto Elby (13 tys. mieszkańców), kojarzy się głównie z postacią francuskiego cesarza. Napoleon Bonaparte został tu zesłany na mocy traktatu z Fontainebleau w kwietniu 1814 r. Dopłynął do brzegów 3 maja i spędził na wyspie niecałe 10 miesięcy (opuścił ją 26 lutego 1815 r.). Mimo tak krótkiego pobytu przyczynił się do znacznego jej rozwoju, za co do dzisiaj są mu wdzięczni tutejsi mieszkańcy. Główną rezydencję wodza Francuzów i jego ulubionej siostry Pauliny (1780–1825) stanowiła Villa dei Mulini (Palazzina dei Mulini), którą powiększył on i udoskonalił na wzór francuskich posiadłości. Obiekt położony jest malowniczo w górnej części miasta, a rozpościera się z niego wspaniały widok na port pomiędzy imponującymi XVI-wiecznymi fortami Stella i Falcone. Obecnie działa w nim interesujące muzeum.
     Zaledwie kilka kilometrów od Portoferraio znajduje się z kolei letnia rezydencja Napoleona – Villa di San Martino. Powiewającą gdzieniegdzie na wietrze flagę Elby również wybrał właśnie cesarz Francuzów, kiedy stał się suwerenem tego terytorium. Za duże atrakcje okolicy uchodzą Villa Romana delle Grotte z I w. p.n.e., ruiny twierdzy Castello (Fortezza) del Volterraio, jako jedyne nigdy nie zdobyte przez piratów i górujące nad miastem (wzniesione na wysokości 394 m n.p.m.), oraz miejskie mury obronne postawione na rozkaz księcia Toskanii Kosmy I Medyceusza.
     Podczas wyprawy na zachód wzdłuż wybrzeża warto zatrzymać się na krótki spacer stromymi i wąskimi uliczkami średniowiecznej miejscowości Marciana. To jeden z najstarszych ośrodków na wyspie, położony w cieniu XII-wiecznej twierdzy zbudowanej przez Pizańczyków – Fortezza Pisana (415 m n.p.m.). Z tutejszych punktów widokowych roztacza się cudowna panorama portowego miasteczka Marciana Marina i okolic. W miejscowym muzeum archeologicznym (Museo Civico Archeologico di Marciana) przechowuje się eksponaty pochodzące m.in. z epoki Etrusków i Rzymian. Kilka minut drogi od centrum Marciany natkniemy się na stację kolei gondolowej (cabinovia), która zabierze nas na najwyższy szczyt Elby – Monte Capanne (1019 m n.p.m.). Z miejscowości wyrusza wiele szlaków, np. do Santuario della Madonna del Monte, gdzie od 23 sierpnia do 5 września 1814 r. przebywał Napoleon Bonaparte. W trakcie jego krótkiego pobytu w tym sanktuarium 1 września 1814 r. złożyła mu trzydniową wizytę jego kochanka Maria Walewska (1786–1817) wraz z synem Aleksandrem (1810–1868). Była ona jedyną kobietą oprócz matki i siostry francuskiego wodza, która odwiedziła go na zesłaniu. W pobliżu Poggio, niezmiernie uroczej górskiej wioski (330 m n.p.m.), bije natomiast źródło wody mineralnej zwane Fonte di Napoleone. Podobno pił z niego sam Napoleon Bonaparte.

 

TURYSTYKA, WINO I GÓRNICTWO
Nieopodal Marciany znajdziemy Capo Sant’Andrea, magiczny zakątek słynący z granitowych głazów nazywanych Cote Piane. Piękne lazurowe morze i kwitnące na wiosnę różowe kwiaty tworzą niepowtarzalny krajobraz i robią niesamowite wrażenie.
     Zachodnie wybrzeże usiane jest małymi turystycznymi miejscowościami. To jeden z najczęściej wybieranych rejonów przez amatorów opalania. Nic więc dziwnego, że otrzymał nazwę Costa del Sole (Wybrzeże Słońca). W pobliskich górach leży urocza osada San Piero in Campo (227 m n.p.m.), centrum wydobycia granitu już w epoce rzymskiej.
     Do najbardziej obleganych kurortów należy Marina di Campo – siedziba władz gminy Campo nell’Elba, położona w głęboko wciętej zatoce na samym południu Elby. Posiada ona bogatą bazę noclegową (hotele, kempingi, apartamenty) i restauracyjną, a także szeroką ofertę usług turystycznych (wycieczki, wypożyczalnie, szkoły nurkowania). Latem wypływają stąd łodzie w rejsy po archipelagu i do niektórych wysp (zwłaszcza na pobliską Pianosę).
     Przyjezdnych może też zainteresować bogata historia lokalnego górnictwa. We wschodniej części Elby już od czasów dominacji Etrusków wydobywano rudy żelaza. W 1981 r. została zamknięta ostatnia kopalnia, ale ślady przeszłości odkryjemy nie tylko w kilku ważnych muzeach. W specjalnie utworzonym Parku Górniczym Wyspy Elba (Parco Minerario dell’Isola d’Elba) organizuje się wycieczki i warsztaty edukacyjne. Znaczący ośrodek górnictwa stanowiło miasteczko Rio nell’Elba. Poza tym warto odwiedzić również 4-tysięczne Capoliveri. Usytuowane jest ono na wzgórzu (167 m n.p.m.) z cudownym widokiem na morze oraz Rio Marinę, zwaną stolicą żelaza, z której wyruszymy na oglądanie specyficznych czerwonych jeziorek. To właśnie w tej ostatniej miejscowości działa wspomniany Park Górniczy Wyspy Elba z Muzeum Minerałów z mniej więcej tysiącem okazów pochodzących z wyspy.
Elba słynie także z wyśmienitych win. Winorośl uprawiali na niej już Etruskowie. Kiedyś uprawy zajmowały większą część lądu, ale dzisiaj jest to zaledwie ok. 350 ha. Wyspa leży na interesującym Szlaku Wina i Oliwy Wybrzeża Etrusków (Strada del Vino e dell’Olio Costa degli Etruschi). Koniecznie trzeba się wybrać do miejscowych producentów na zwiedzanie i degustację. Do najbardziej znanych win należą słodkie czerwone Elba Aleatico Passito (Aleatico Passito dell’Elba) DOCG oraz Elba Ansonica DOC, Elba Bianco DOC i Elba Rosso DOC.
 
COŚ DLA AKTYWNYCH
Archipelag zachwyca dziką przyrodą. Wytyczono na nim wiele malowniczych szlaków do wycieczek pieszych, rowerowych, a nawet konnych. Jedną z najciekawszych i najbardziej widokowych tras jest Anello Occidentale, czyli Zachodni Pierścień, biegnąca przez niemal 50 km wzdłuż zachodniego wybrzeża Elby z Procchio do miasteczka Marina di Campo i przechodząca przez ważniejsze miejscowości w tym rejonie.
     Piesze wędrówki są doskonałą okazją do poznania niezwykłej flory i fauny, zatopienia się w makii śródziemnomorskiej i ciszy oraz obserwowania natury. W zależności od pory roku natkniemy się tutaj na liczne endemiczne rośliny i kwitnące dzikie orchidee. Ujrzymy też muflony i różne gatunki ptaków, np. mewę śródziemnomorską, orła południowego (orzełka Bonellego) czy gadożera zwyczajnego. Najlepsza na takie wyprawy będzie wiosna, kiedy archipelag zamienia się w pachnący raj i budzi do życia po szarych, wietrznych zimowych dniach, lub nostalgiczna jesień. W obu tych okresach odbywa się Festival del Camminare (Walking Festiwal) – cykl darmowych wycieczek z przewodnikiem. Głównym tematem tegorocznej edycji (od 21 kwietnia do 4 maja oraz od 20 września do 12 października) pt. „Sui passi di Napoleone” jest słynny cesarz Francuzów i miejsca z nim związane.
     W okolicy Poggio na górze Monte Perone (630 m n.p.m.) znajdziemy 2-kilometrowy szlak nazywany Sanktuarium Motyli (Santuario delle Farfalle). Na terenie Parku Narodowego Wysp Toskańskich można zobaczyć także delfiny, a nawet finwale i kaszaloty. Wszystkie wyspy są częścią Sanktuarium Pelagos dla Śródziemnomorskich Ssaków Morskich, obejmującego powierzchnię 87,5 tys. km2 i ponad 2 tys. km wybrzeża. Jego obszar ustalono na drodze umowy między Włochami, Monako i Francją.
     Dla miłośników wypraw rowerowych powstał natomiast Capoliveri Bike Park na Monte Calamita (413 m n.p.m.) w miasteczku Capoliveri. 5 jego tras ma łączną długość ponad 100 km i różne poziomy trudności. W pobliżu Portoferraio (Biodola) działa również przepięknie położone 9-dołkowe pole golfowe – Golf Club Hermitage, otwarte od kwietnia do października. Poza tym na Elbie odważniejsi turyści mogą uprawiać też paralotniarstwo.

 

NIE TYLKO NA LATO
147 km zróżnicowanej linii brzegowej Elby urozmaicają zatoczki o krystalicznie czystej wodzie. Do najpiękniejszych plaż należą te z Wybrzeża Słońca (Costa del Sole): piaszczysta i długa Cavoli, idealna dla rodzin z dziećmi, lub Seccheto i Fetovaia. W sąsiedztwie Portoferraio rozciągają się pokryta piaskiem Biodola oraz otoczone białymi skałami żwirowe Padulella, Sansone, Le Ghiaie i Capo Bianco. Osobom szukającym zacisznych miejsc, szczególnie latem, warto polecić dzikie kamieniste brzegi na Capo Sant’Andrea, koło Chiessi czy Patresi.

FOT. HOTELIERS’ ASSOCIATION OF THE ISLAND OF ELBA/R. RIDI

Przepiękna plaża Fetovaia otoczona śródziemnomorską makią


     Okolice archipelagu są prawdziwym rajem dla nurków. Pod wodą mogą oni podziwiać łąki posidonii, czerwone koralowce, gorgonie, mureny i rzadko spotykane gatunki ryb albo eksplorować zatopione wraki. Do wyjątkowych atrakcji zalicza się włoski statek handlowy Elviscot osiadły w 1972 r. niedaleko Scoglio dell’Ogliera obok miejscowości Pomonte. Poza tym licznych miłośników wielkiego błękitu przyciągają tu również wspaniałe podwodne oazy gorgonii (nieopodal Capo Sant’Andrea i Capo di Stella), wysepka Scoglietto di Portoferraio oraz wiele innych.
     O każdej porze roku weźmiemy za to udział w różnorodnych interesujących imprezach organizowanych na głównej wyspie archipelagu. Warto wymienić wśród nich choćby takie jak Maggio Napoleonico (w maju) czy festiwale z Capoliveri: Festa del Cavatore, która odbywa się zazwyczaj na początku czerwca, Festa dell’Innamorata (14 lipca) lub Festa dell’Uva z przełomu września i października. Natomiast w Poggio już od 36 lat obchodzi się festyn kasztanów La Castagnata (ostatnia niedziela października).
     Co istotne, na Elbie z łatwością zarezerwujemy nocleg. Większość komfortowych kempingów leży na południu w miasteczkach Marina di Campo, Capoliveri bądź Porto Azzurro czy koło Capo di Stella (Lacona, Laconella). Na niektóre natkniemy się również w okolicy Portoferraio. Z kolei kilkugwiazdkowe hotele, pensjonaty typu bed and breakfast i liczne apartamenty znajdziemy we wszystkich większych miastach.

 

DWIE SĄSIADKI
Giglio, druga pod względem wielkości wyspa archipelagu, zamieszkana przez 1,5 tys. osób, położona jest na wprost cypla Monte Argentario w niewielkiej odległości od wybrzeża kontynentalnych Włoch (16 km). Słynie głównie z pięknych piaszczystych plaż, uroczych zatoczek, szmaragdowego morza i bogactwa roślinności. Założono na niej jedynie trzy miejscowości: malownicze Giglio Porto, będące kiedyś osadą rybacką, a dzisiaj uchodzące za ośrodek handlowy, Giglio Campese, popularny kurort nadmorski, który przyciąga turystów i miłośników nurkowania, oraz średniowieczne Giglio Castello, stolicę leżącą w górnej części lądu (na wysokości 405 m n.p.m.). Na wyspę dostaniemy się przez cały rok z Porto Santo Stefano na cyplu Monte Argentario (prowincja Grosseto) dzięki firmom Maregiglio i Toremar, a wiosną i latem z Porto Azzurro na Elbie (trasa obsługiwana przez Aquavision). W okresie wiosenno-letnim (od końca kwietnia do początku października) najlepiej wcześniej zarezerwować zarówno bilety na prom, jak i miejsca noclegowe. Do wyboru mamy różne formy zakwaterowania: od kempingów do hoteli. Po Giglio można poruszać się lokalnym transportem publicznym – autobusami Tiemme Toscana Mobilità.

FOT. HOTELIERS’ ASSOCIATION OF THE ISLAND OF ELBA/NENA&TOMY

W Fortecy św. Jakuba w Porto Azzurro działa dziś więzienie


     Grecy przypominającą kształtem półksiężyc Giannutri nazywali Artemisia, a Rzymianie – Dianium. To najbardziej na południe wysunięta wyspa archipelagu. Skalisty, wapienny ląd o poszarpanym wybrzeżu z licznymi grotami dawał schronienie piratom grasującym w basenie Morza Śródziemnego. Tutejszą atrakcję stanowi rzymska willa z II w. Bogata podwodna flora i fauna oraz liczne wraki statków (Anna Bianca, Nasim) przyciągają natomiast wielu nurków. Oprócz tego spotkamy tu rzadkie żółwie morskie karetta (Caretta caretta), liczne gatunki ptaków, w tym mew (dlatego na Giannutri mówi się Isola dei Gabbiani – „Wyspa Mew”), a także dzikie króliki. Najwyższy miejscowy szczyt Poggio Capel Rosso wznosi się na 88 m n.p.m. Zimą wyspa pustoszeje i jedynie w Cala Spalmatoio zostaje kilkunastu stałych mieszkańców. Główne porty powstały tu w malowniczych zatoczkach Cala Spalmatoio (na południowym wschodzie) i Cala Maestra (na północnym zachodzie). Na Giannutri obowiązuje zakaz biwakowania, nie ma też hoteli, ale turyści mogą wynająć prywatne apartamenty. Przybysze przypływają do jej brzegów z Porto Santo Stefano lub Giglio.

 

GRANITOWA SKAŁA
Wszystkie wyspy udostępniono zwiedzającym, jednak poruszanie się po niektórych z nich podlega ograniczeniom, ponieważ znajdują się pod ścisłą ochroną lub były czy też wciąż są więzieniami. Odwiedziny na nich odbywają się więc pod opieką przewodnika.
     Najbardziej niedostępna w archipelagu, mała granitowa Montecristo (Monte Cristo) nosiła kiedyś nazwę Oglasa. Wygląda niczym stroma piramida. Najwyższy jej szczyt to Monte della Fortezza (645 m n.p.m.). Rozgłos przyniosła jej powieść francuskiego pisarza Aleksandra Dumasa (1802–1870) Hrabia Monte Christo (1844–1846). Na wyspie istnieje rezerwat biogenetyczny „Isola di Montecristo” objęty ścisłą ochroną. Z tego powodu rocznie może odwiedzać ten niewielki skrawek lądu jedynie 1000 gości, i to po otrzymaniu specjalnego pozwolenia. Czas oczekiwania na taki dokument wynosi nawet do 3 lat. Szczęśliwym turystom zejść na Montecristo wolno tylko przez kilka miesięcy w roku (od kwietnia do października). Zamieszkuje ją na stałe zaledwie kilka osób – strażników parku. Swoją siedzibę mają w Cala Maestra, dokąd prowadzi jedyna dostępna droga morska. Poza tym spotkamy tu również zagrożony wyginięciem gatunek dzikiej kozy – capra di Montecristo (Capra aegagrus hircus). Na wolności żyje tylko ok. 250 okazów tych zwierząt.  
 
W ODOSOBNIENIU
Wspomniane wysepki więzienne to Pianosa, Capraia oraz Gorgona (do dziś wykorzystywana w tym celu). Pierwsza z nich, położona zaledwie 13 km na południowy zachód od Elby, charakteryzuje się niewielkimi wzniesieniami (najwyższy szczyt ma 29 m n.p.m.). Z tego powodu zyskała właśnie przydomek Pianosa, czyli „Płaska”. W latach 1863–1998 służyła jako więzienie o zaostrzonym rygorze, dzięki czemu jej przyroda zachowała swoją dziewiczość. Od 2011 r. wolno ją odwiedzać, ale tylko z przewodnikiem i jedynie 250 osobom dziennie. Do najciekawszych tutejszych aktywności należą wycieczki piesze i rowerowe, objazd całego obszaru busem lub opłynięcie brzegów kajakiem oraz nurkowanie. Na wyspę dostaniemy się z Elby (Marina di Campo lub Rio Marina) i z San Vincenzo lub Piombino (tylko w sezonie). Do ceny biletu musimy doliczyć dodatkową opłatę za wejście na teren Parku Narodowego Wysp Toskańskich. Na Pianosie działa tylko jeden nieduży i skromny hotel (Hotel Milena).

FOT. HOTELIERS’ ASSOCIATION OF THE ISLAND OF ELBA/NENA&TOMY

Pomost do załadunku surowca z kopalni w okolicy Rio Mariny


     Capraia od 1873 do 1986 r. była kolonią karną (Colonia Penale Agricola di Capraia). Jej północna część do dziś nie jest w pełni dostępna dla przyjezdnych. Tą piękną i dziką wulkaniczną wyspą rządzi natura. Grecy mówili o niej Aigylion („Wyspa Kóz”). Genueńczycy zostawili na niej po sobie kilka budowli obronnych, np. Forte di San Giorgio z XVI w. Obecnie garstka mieszkańców (ponad 400) skupia się w jedynym porcie i miasteczku, które połączono drogą asfaltową o ok. 900 m długości. Dlatego też samochód nie będzie nam na niej potrzebny. Ta górzysta wyspa o stromych brzegach leży bliżej Korsyki niż Toskanii. Jej jedyna piaszczysta plaża to Cala della Mortola, która znika i pojawia się w zależności od prądów morskich. Najwyższy szczyt na lądzie Monte Castello osiąga wysokość 447 m n.p.m. Capraia przyciąga przede wszystkim miłośników wędrówek, jazdy na rowerze oraz nurkowania. Znajduje się na niej jedyne naturalne jezioro na archipelagu – malutkie Laghetto (inaczej Stagnone). Najpiękniejsza z miejscowych zatoczek Cala Rossa powstała w wyniku erozji. W tym uroczym zakątku widać doskonale wulkaniczny charakter wyspy. Strome czerwone skały odbijają się tutaj w błękicie wód. Najlepiej oglądać je z pokładu statku wycieczkowego. Na południu przy cyplu Zenobito wznosi się XVI-wieczna wieża genueńska – Torre dello Zenobito. Na początku listopada odbywa się tu Sagra del Totano. Podczas tego wydarzenia spróbujemy typowych dań z kalmara i weźmiemy udział w zawodach wędkarskich. Capraię pokrywa w większości zielona makia śródziemnomorska. Miejscowa baza noclegowa jest raczej skromna (hotele, kemping), a turyści przybijają do tutejszych brzegów z portu w Livorno (Toremar), a w sezonie wiosenno-letnim także z San Vincenzo oraz Portoferraio i Mariny di Campo na Elbie.
     Gorgona, najmniejsza z 7 toskańskich sióstr, stanowi ostatnią wyspę więzienie we Włoszech. Wysunięta najbardziej na północ, leży naprzeciw Livorno, 37 km od wybrzeża. Zachowały się na niej 2 fortyfikacje: pizańska Torre Vecchia z mniej więcej XIII w. i medycejska Torre Nuova z XVII stulecia. Ciekawymi atrakcjami są również Kościół św. Gorgoniusza (Chiesa di San Gorgonio) i Villa Margherita wzniesiona na ruinach etruskich i rzymskich budowli. Na wyspie znajduje się jaskinia Bove Marino, w której niegdyś żyły mniszki śródziemnomorskie (ssaki z rodziny fokowatych). Oprócz więźniów, strażników, policjantów i garstki rybaków ląd zamieszkuje wiele gatunków ptaków. Zwiedzanie odbywa się tylko pod opieką przewodnika, po uprzedniej rezerwacji w instytucji Cooperativa Parco Naturale „Isola di Gorgona”. Dostaniemy się tu z Livorno. W okresie wiosenno-letnim z miejscowości Cecina organizuje się sporadycznie jednodniowe wycieczki na Gorgonę.
     Dziewicze Wyspy Toskańskie z rozsławioną przez Napoleona Bonapartego rajską Elbą na czele stanowią bez wątpienia wielką atrakcję turystyczną Włoch. Na turystów czekają tutaj krystalicznie czyste morze, zjawiskowe plaże i zatoczki, malownicze widoki, które zapierają dech w piersiach nawet najbardziej wybrednym podróżnikom, oraz dużo interesujących zabytków. To z pewnością jeden z najpiękniejszych zakątków magicznej Toskanii. Nic więc dziwnego, że zakochało się w nim już wiele osób, które co roku odwiedzają ten niezmiernie czarujący archipelag.

Artykuły wybrane losowo

Rajskie wyspy Indonezji

 Prambanan temple

Hinduistyczny kompleks Prambanan na Jawie

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

MAJA KAŹMIERCZAK-BARTHEL

www.TRAVELINGROCKHOPPER.COM

 

Według mnie Indonezja słynie z licznych wulkanów, tradycyjnego dania „nasi goreng”, orangutanów z Sumatry i Borneo oraz waranów z Komodo. Choć każdy z moich przykładów da się uzasadnić, większość osób kojarzy ją jednak z rajską Bali. Czy właśnie ta wyspa najlepiej reprezentuje cały kraj? Zdecydowanie nie i… trochę tak.

 

Indonezja leży w Azji Południowo-Wschodniej i częściowo Oceanii. To największe wyspiarskie państwo na świecie (o powierzchni ponad 1,9 mln km²). Swoimi granicami obejmuje 17 508 wysp, z czego mniej więcej 6 tys. pozostaje zamieszkanych. Ten rozległy kraj oddziela Pacyfik od Oceanu Indyjskiego.

 

Przy tak dużym wyborze naprawdę trudno zdecydować, gdzie zawitać podczas podróży po Indonezji. Mnóstwo jej wysp kusi turystów obietnicą rajskich wakacji. W tym ogromie znajduje się wiele prawdziwych perełek.

 

KRAINA BOGÓW

 

Bali z jednej strony jawi się jako turystyczny eden, egzotyczna kraina o wyjątkowej kulturze, z cudowną przyrodą, piaszczystymi plażami i idealną pogodą. Z drugiej strony wiele osób mówi, że wyspa jest przereklamowana, zatłoczona czy wręcz niewarta odwiedzenia, ponieważ w Indonezji znajduje się mnóstwo ciekawszych miejsc. Obie te opinie są słuszne. Na Bali funkcjonują rewelacyjne resorty, ale także kiepskiej jakości hotele. Rozwinęła się tu interesująca kultura i balijska odmiana hinduizmu, przetrwał odrębny język (balijski, basa bali), jednak inne rejony kraju też są wyjątkowe. Na wyspie leży dużo pięknych plaż, lecz wiele z nich jest zatłoczonych. W tym regionie panuje klimat równikowy z dwoma porami w roku: suchą i deszczową. W trakcie trwania tej drugiej (zazwyczaj od października do kwietnia) nie należy raczej spodziewać się idealnej pogody. Mnóstwo miejsc na Bali ma charakter typowo turystyczny, komercyjny, ale nie wszystkie, uchowało się tutaj również wiele urokliwych zakątków. Choć to nieduża wyspa (ma ponad 5,5 tys. km² powierzchni), jednak jest na tyle rozległa, że dzięki sporemu zróżnicowaniu prawie każdy znajdzie na niej coś dla siebie. Zdecydowanie warto ją odwiedzić i poznać rozmaite jej oblicza. W końcu nie bez przyczyny nazywana bywa krainą bogów.

 

Jednym z powodów, dla których turyści udają się na Bali, są jej przepiękne plaże. Wybrzeże wyspy w wielu miejscach pokrywa biały piasek. Natkniemy się też na czarne, wulkaniczne brzegi (plaża Lovina na północy), także bardzo malownicze. Amatorzy wszelkich sportów wodnych poczują się tu jak w raju. Ogromną popularnością cieszą się surfing i nurkowanie. Ciekawą atrakcję stanowi poza tym obserwowanie delfinów.

 

Indonezja jest w większości muzułmańska (powyżej 87 proc. ludności), jednak Balijczycy wyznają przede wszystkim lokalną odmianę hinduizmu (ok. 83,5 proc. mieszkańców wyspy), co w dużej mierze sprawiło, że kultura balijska tak bardzo różni się od tej z innych rejonów kraju. Na Bali znajduje się ponad 6 tys. świątyń hinduistycznych! Nie sposób ich wszystkich odwiedzić, ale do kilku koniecznie należy się wybrać, gdyż są dość specyficzne. Jedne z piękniejszych to np. Besakih na zboczu góry Agung (3031 m n.p.m.), Tirta Empul i Gunung Kawi w mieście Tampaksiring, sanktuarium Goa Gajah (Jaskinia Słonia) koło Ubud, zbudowana na klifie XI-wieczna świątynia Uluwatu (zwana również Luhur Uluwatu) oraz dwie najchętniej fotografowane budowle: Ulun Danu Bratan nad brzegiem jeziora Bratan i usytuowana na skale Tanah Lot niedaleko Denpasar.

 

Zwiedzanie obiektów sakralnych na wyspie można połączyć z oglądaniem przedstawienia muzyczno-tanecznego. Mimo iż takie spektakle bywają zwykle przeznaczone głównie dla turystów, warto je zobaczyć, gdyż prezentują interesujące elementy balijskiej kultury. Do typowych widowisk należy pokaz tańca lwa (barong), ilustrującego wieczną walkę dobra ze złem.

 

Podczas pobytu na Bali albo w innej części Indonezji polecam zainteresować się także batikiem. To technika malowania tkanin polegająca na nakładaniu wielu warstw wosku na materiał, a następnie zanurzaniu go w barwniku, który farbuje jedynie nie pokryte niczym miejsca. Aby uzyskać rozmaite efekty, proces woskowania i farbowania powtarza się wielokrotnie. Ta metoda zdobienia znana jest w różnych krajach, np. w Indonezji, Malezji, Singapurze, Indiach, Bangladeszu, Nigerii, Senegalu, Mali, Chinach, Japonii, Iranie, na Sri Lance i Filipinach. Historia batiku sięga starożytności, już w IV w. p.n.e. w Egipcie używano podobnie dekorowanych tkanin do owijania zwłok. Co ciekawe, ten indonezyjski uchodzi za zdecydowanie najsłynniejszy. W 2009 r. batik z Indonezji wpisano na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Od tego czasu tutejszy rząd zachęca obywateli, aby w piątki nosili ubrania wykonane z tak zdobionych tkanin, a 2 października obchodzi się w kraju Dzień Batiku.

 

Ciekawą atrakcją Bali jest również Małpi Las Ubud (Ubud Monkey Forest). To park o powierzchni ok. 12,5 ha. Żyje w nim mniej więcej 700 małp (makaków krabożernych), występują tutaj rozmaite gatunki roślin i znajdują się trzy świątynie. Wizyta w tym miejscu powinna być doznaniem duchowym, przynieść nam spokój i równowagę.

 

Jeden z moich ulubionych rejonów na wyspie stanowią tarasy ryżowe (Tegallalang lub Jatiluwih). Ryż jest podstawowym produktem spożywczym na Bali (jak i w całym kraju), częścią tutejszej kultury. Co więcej, jego uprawa to ważny element indonezyjskiej gospodarki. Indonezja znajduje się na trzecim miejscu wśród największych światowych producentów ryżu (po Chinach i Indiach). Niestety, uprawianie tej rośliny stanowi skomplikowane i trudne zajęcie. W Azji rolnicy coraz częściej rezygnują z pracy na polu, gdy widzą, że łatwiej czerpać dochody z branży turystycznej. Trudno im się dziwić, ale żal patrzeć na niszczejące tarasy ryżowe.

 

Bali szczyci się też typowo indonezyjską atrakcją, jaką są wulkany. Dwa najsłynniejsze to Batur (1717 m n.p.m.) i Agung (3031 m n.p.m.). Ze szczytu pierwszego z nich turyści często podziwiają zachwycający wschód słońca. Góra Agung jest wyższa i wspinaczka na nią wymaga dużo więcej wysiłku. Na dodatek od sierpnia 2017 r. aktywność tego wulkanu bardzo wzrosła i w listopadzie doszło do kilku znacznych wybuchów. Z tego powodu odwołano wszystkie loty z i na Bali, a wiele osób ewakuowano. Większa erupcja może całkowicie odmienić oblicze wyspy...

 

RAJ BEZ TURYSTÓW

 

Jeżeli wakacje na Bali ciągle nie brzmią do końca przekonująco, polecam wybrać się na Lombok. Obie wyspy są do siebie podobne pod względem przyrodniczym (niektóre miejsca nawet mają takie same nazwy, np. plaża Kuta). Lombok bywa jednak słusznie nazywana Bali bez tłumów. Warto się spieszyć, żeby ją odwiedzić, bo każdego roku przybywa na nią coraz więcej turystów.

 

Na wyspie znajdują się wspaniałe plaże (w tym wyjątkowa różowa Tangsi), piękne wodospady (Benang Kelambu i Senaru), góry i wulkany. Jej okolica świetnie nadaje się do surfowania i nurkowania. Lombok to również znakomite miejsce na romantyczną podróż dla nowożeńców. Tutejsze tradycje i kulturę można poznać bliżej w wiosce grupy etnicznej Sasak.

 

Na północy wyspy wznosi się jeden z najwyższych i najbardziej aktywnych indonezyjskich wulkanów – Rinjani (3726 m n.p.m.). Wyprawa na jego szczyt zajmuje ok. dwa–trzy dni, mimo to przyciąga on wielu chętnych. Z góry rozpościera się wspaniała panorama na całą Lombok, widać nawet pobliską Bali.

 

U północno-zachodnich wybrzeży leżą tu trzy małe wysepki Gili. Dość długo ten archipelag był uznawany za rajski, idealny na idylliczne wakacje dla mniej zamożnych turystów. Obecnie wszystko się zmienia, jednak wysepki Gili ciągle wydają się być ciekawą propozycją turystyczną.

 

SEN NA JAWIE

 

bromo

Rozległa kaldera Tengger z dymiącym kraterem czynnego wulkanu Bromo

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

Najbardziej zaludnioną wyspę na świecie stanowi indonezyjska Jawa. Zamieszkuje ją aż ok. 145 mln osób. Zdecydowanie nie brzmi to jak zachęta do jej odwiedzenia, ale jest tutaj kilka wspaniałych miejsc, bez zobaczenia których wizyta w Indonezji byłaby niepełna. To właśnie na Jawie znajdują się mistyczne świątynie Borobudur i Prambanan, zachwycające okolice z wulkanami Bromo (2329 m n.p.m.) i Ijen (2443 m n.p.m.) oraz Madakaripura – wodospad pozostający na długo w pamięci. Tutejsze cuda wbrew nazwie wyspy wydają się jak ze snu.

 

Zwiedzanie najlepiej zacząć od ponad 400-tysięcznej Yogyakarty (Jogyakarty). Uchodzi ona za centrum kultury i sztuki jawajskiej. Miasto jest warte zobaczenia, a do tego tutejsze restauracje kuszą smaczną kuchnią. Z Yogyakarty obowiązkowo trzeba wybrać się do wspomnianych wyjątkowych zabytków sakralnych.

 

Borobudur należy do największych buddyjskich świątyń na świecie. Pochodzi według szacunków z VIII–IX w. W 1991 r. obiekt ten został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Moim zdaniem to najpiękniejsza i najciekawsza świątynia w Indonezji, nie tylko ze względu na detale architektoniczne, liczne rzeźby (m.in. 504 posągi Buddy) i płaskorzeźby (2672 reliefy). Zachwyca także jej okolica. Jedynie ogromna popularność tego miejsca, a co za tym idzie, ściągające tu codziennie tłumy turystów, mogą odstręczać od wizyty. Co ciekawe, kompleks Borobudur przez kilka stuleci był ukryty pod pyłem wulkanicznym i porośnięty bujną roślinnością. Został opuszczony prawdopodobnie na przełomie X i XI w., ale dopiero w 1814 r. natrafiono na pierwsze ślady budowli. Przez kolejne lata odkrywano ją po kawałku, a obecnie jest jedną z głównych atrakcji kraju.

 

Prambanan to hinduistyczny zespół świątynny z połowy IX w. Ten największy tego typu obiekt w Indonezji umieszczono zresztą w 1991 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Niestety, w wyniku trzęsień ziemi, zwłaszcza ostatniego z maja 2006 r., wiele miejscowych świątyń zostało zniszczonych. Niektóre z nich odbudowano, ale część nadal czeka na renowację. Prambanan również uchodzi za jedną z ważniejszych atrakcji kraju. Każdego dnia odwiedzają go rzesze turystów. Jednak i tu można znaleźć spokój i miejsce tylko dla siebie.

 

W Indonezji jest prawie 130 czynnych wulkanów. Na Jawie, o ile pozwalają na to względy bezpieczeństwa, polecam odwiedzić okolice Bromo i Ijen. Czasem z powodu dużej aktywności nie zaleca się wycieczek w ich rejony. Należy więc wcześniej sprawdzić aktualną sytuację.

 

Najpopularniejszy w Indonezji Bromo wchodzi w skład masywu Tengger. Najaktywniejszym i najwyższym wulkanem na Jawie jest jednak Semeru (zwany też Mahameru, 3676 m n.p.m.). Od 1967 r. regularnie (co ok. 20 min.) wydobywa się z niego dym, a czasem wydostają się również chmury pyłu lub kamienie. Bromo i Semeru położone są wewnątrz kaldery o średnicy mniej więcej 10 km i otoczone przez tzw. morze piasków (z drobnego piasku wulkanicznego). Okolica wulkanów stanowi popularne miejsce na podziwianie wschodu słońca. Jakkolwiek banalnie to brzmi, zapewniam, że jest cudownym doświadczeniem. Wyłaniający się spod pierzyny chmur krajobraz wygląda niesamowicie. Po przeżyciach natury estetycznej można pokrążyć w pobliżu i nawet zajrzeć do krateru. W drodze powrotnej trzeba koniecznie zobaczyć Madakaripurę – według mnie jeden z najwspanialszych wodospadów w Azji.

 

Równie wyjątkowo prezentuje się zespół czynnych wulkanów Ijen (Kawah Ijen, Gunung Iljen). W jednym z kraterów znajduje się największe na świecie kwaśne jezioro charakteryzujące się pięknym turkusowym kolorem. Ijen często bywa celem nocnych wycieczek, których uczestnicy chcą zobaczyć tzw. niebieski płomień. Zjawisko to zachodzi na skutek wysokiego stężenia związków siarki. Nie jest to jedyne miejsce na naszym globie, gdzie można je obserwować, jednak w Indonezji widuje się największe niebieskie ognie. Niestety, okolica słynie także z niezmiernie ciężkich warunków pracy. Mężczyźni wydobywający siarkę wspinają się po zboczu, aby dostać się do złóż. Nie mają żadnego specjalistycznego sprzętu, strojów ochronnych czy chociażby masek przeciwgazowych. Rozłupują ogromne bloki, a potem układają żółte bryły w dwóch sporych koszach i niosą je na plecach stromą i długą ścieżką. Mimo włożonego wielkiego wysiłku nie zarabiają zbyt dużo. Na ten temat nakręcono kilka filmów dokumentalnych, m.in. Śmierć człowieka pracy (Workingman’s Death) z 2005 r. w reżyserii Austriaka Michaela Glawoggera.

 

Na Jawie znajduje się również stolica, a zarazem największe miasto Indonezji – ponad 10-milionowa Dżakarta. Nie jest ona jednak zbyt ciekawa. Właściwie warto polecić w niej jedynie piękny park Taman Mini Indonesia Indah, który prezentuje w miniaturze rozmaite atrakcje kraju. Wizyta w nim może być swojego rodzaju inspiracją do odwiedzenia poszczególnych wysp. Dżakarta sprawia też wrażenie najbardziej holenderskiego miejsca w Indonezji. Przez kilka wieków nazywana była Batawią (od 1619 do 1949 r.) i stanowiła stolicę Holenderskich Indii Wschodnich (od 1800 do 1949 r.). Dziś w Holandii działa wiele restauracji indonezyjskich. W Indonezji można za to spotkać Holendrów i znaleźć wiatraki.

 

 Sunrise at Kawah Ijen

Turkusowe kwaśne jezioro wulkaniczne w aktywnym kraterze Kawah Iljen

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

U ORANGUTANÓW

 

Sumatra to szósta pod względem wielkości wyspa na świecie (ma powierzchnię ponad 443 tys. km²) i największa należąca w całości do Indonezji. Słynie ona przede wszystkim z przepięknej przyrody. Znajdziemy tutaj tropikalne lasy, wulkany i jeziora. Poza tym wyspę zamieszkuje także endemiczny gatunek orangutana (orangutan sumatrzański). Polecam szczególnie dwa akweny na Sumatrze – Toba i rzekę Bahorok.

 

Pierwszy z nich to największe jezioro wulkaniczne na świecie, które powstało po wybuchu ogromnego wulkanu, prawdopodobnie ok. 75–80 tys. lat temu. Toba ma powierzchnię 1130 km². Znajduje się na nim wyspa o nazwie Samosir. Okolica cieszy się dużą popularnością wśród Indonezyjczyków, ale niewielu obcokrajowców słyszało o tym miejscu. Muszę przyznać, że otoczenie jeziora wygląda całkiem przyjemnie, wokół wznoszą się majestatyczne góry, jest tu spokojnie (prawie nie ma turystów) i można wypocząć. Jednak bardzo rozczarowała mnie jakość wody. Niestety, obecnie Toba nie nadaje się nawet do pływania. Widok ludzi myjących w nim kanistry na benzynę zdecydowanie nie polepsza sytuacji. Może kiedyś się to zmieni.

 

Lasy deszczowe na Borneo i Sumatrze zamieszkują orangutany. Te wyjątkowe zwierzęta są dziś zagrożone wyginięciem. Ich populacja zmniejsza się ze względu na wycinanie drzew i wypalanie skupisk leśnych (często nielegalne). Uważam, że podczas podróżowania po świecie trzeba zachowywać się odpowiedzialnie i starać się jak najmniej wpływać na miejsca, do których się trafia. Dotyczy to szczególnie środowiska naturalnego. Polecam więc odwiedzać rezerwaty (a nie ogrody zoologiczne), gdzie można nauczyć się czegoś o ich mieszkańcach i dowiedzieć się, jak pomóc przetrwać zagrożonym gatunkom. Jednym z takich obszarów specjalnej ochrony jest sanktuarium w miejscowości Bukit Lawang na Sumatrze. Ośrodek nad rzeką Bahorok został założony w 1973 r. właśnie z myślą o osieroconych, rannych lub urodzonych w niewoli orangutanach. To wspaniałe centrum rehabilitacji leży na wschodnim skraju Parku Narodowego Gunung Leuser.

 

NA GRANICY

 

Trzecią co do wielkości wyspę na świecie stanowi Borneo (ma blisko 750 tys. km² powierzchni). Jej terytorium jest podzielone między trzy kraje: Malezję, Brunei i Indonezję. Do tego ostatniego należy największy obszar (ok. 73 proc. powierzchni wyspy). Borneo po indonezyjsku nazywa się Kalimantan. Co ciekawe, nie ma na niej wulkanów (z wyjątkiem Bombalai w malezyjskiej części), nie występuje również zagrożenie tsunami. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wyspę pokrywały głównie lasy deszczowe. Niestety, ten stan bardzo drastycznie się zmienił. Niemniej dla turystów Borneo wciąż jest wielkim tropikalnym lasem z rozmaitymi gatunkami roślin i zwierząt. W indonezyjskiej części wyspy obowiązkowo trzeba odwiedzić Park Narodowy Tanjung Puting słynący z ochrony orangutanów i nosaczy sundajskich.

 

WSPANIAŁY OGRÓD

 

Sulawesi (Celebes) leży między Borneo i Molukami (Wyspami Korzennymi). Jest jedną z głównych wysp Indonezji (ma ponad 180 tys. km² powierzchni), ale ciągle pozostaje niemal nieodkrytą perełką. Znajdują się na niej piękne plaże, góry, tarasy ryżowe czy lasy deszczowe. Rozwinęła się tutaj także bogata kultura i tradycje. Na Sulawesi można spotkać wiele endemicznych gatunków zwierząt, np. anoa nizinnego, babirussę sulaweską, łaskuniaka (łaskuna) brązowego, wyraka karłowatego, nogala hełmiastego, makaka czarnego czy makaka czubatego (który przeniósł się też na sąsiednie mniejsze wyspy). Okoliczne wody budzą duże zainteresowanie wśród miłośników nurkowania, ponieważ rozciąga się w nich przepiękna kolorowa rafa koralowa (m.in. w rejonie wysepki Bunaken, archipelagu Wakatobi lub Togian).

 

Sulawesi ma bardzo specyficzny kształt – składa się z czterech półwyspów. Na poszczególnych jej obszarach występuje charakterystyczna dla nich fauna i flora. Mieszkańcy każdego półwyspu wymieniają tysiące powodów, dla których turyści powinni odwiedzić właśnie ich region. Ja jednak ograniczyłabym się do kilku najpiękniejszych miejsc (np. jeziora Tondano, obszaru Tana Toraja), chyba że czas pozwala komuś na dłuższy pobyt.

 

Wyspę zamieszkują różne grupy etniczne, w tym m.in. Toradżowie (Toraja), którzy zajmują się od lat uprawą ryżu, rybołówstwem i myślistwem. Warto rozważyć wizytę w rejonie Tana Toraja, aby poznać zwyczaje jego mieszkańców, ich styl życia czy specyficzne podejście do śmierci i oryginalne tradycje pogrzebowe. Poza tym to wyjątkowo malownicza okolica z zielonymi dolinami i górami.

 

Na Sulawesi nie bez powodu przyciągają wielu turystów dwa obszary chronione. W końcu przyroda jest najpiękniejszym skarbem tej wyspy. W Parku Narodowym Bogani Nani Wartabone żyje mnóstwo endemicznych gatunków zwierząt, w tym anoa nizinny, niezmiernie rzadko widywana sowica cynobrowa, babirussa sulaweska, świnia celebeska czy jego symbol – nogal hełmiasty. Podobnym bogactwem fauny szczyci się pięknie usytuowany Rezerwat Naturalny Tangkoko Batuangus, gdzie ujrzymy choćby makaka czubatego i wyraka upiornego.

 

NIEZNANY SKARB

 

Flores przez wielu uważana jest za najpiękniejszą i najbardziej fascynującą wyspę Indonezji. Długo pozostawała w cieniu np. dużo popularniejszej Bali i dzięki temu nie została jeszcze zalana przez tłumy turystów. Dlatego tym bardziej polecam rozważyć zatrzymanie się na niej podczas planowania wakacji w tym fascynującym kraju. Flores reklamuje się jako wyspa dla osób aktywnych, ze wspaniałymi miejscami do nurkowania i snorkelingu oraz spektakularnymi wulkanami idealnymi na trekkingi. Poza tym kładzie się tu też nacisk na ekoturystykę, promowanie lokalnych tradycji i kultury.

 

Największą atrakcją wyspy jest zdecydowanie góra Kelimutu (1639 m n.p.m.). Zdjęcia prezentujące trzy tutejsze niesamowite wulkaniczne jeziora zdecydowanie zachęcają do odwiedzenia Flores. Widoki w tej okolicy rzeczywiście zapierają dech w piersiach. W przeszłości trzy jeziora w kraterze często zmieniały swój kolor. Obecnie jedno jest czarnobrązowe, drugie – turkusowoniebieskie, a trzecie ma barwę przechodzącą z zielonej w czerwoną. Ich woda wybarwia się prawdopodobnie za sprawą minerałów, które nasycają ją w różnej ilości w zależności od aktywności wulkanu. Ze względu na występowanie tego zjawiska lokalna ludność uważa to miejsce za święte. Okolica wulkanu Kelimutu zachwyca o każdej porze dnia, jednak najwięcej ludzi przyciąga o wschodzie słońca lub wcześnie rano.

 

Aby poznać kulturę Flores i jej mieszkańców, najlepiej wybrać się do wioski Wae Rebo. Żyją w niej przedstawiciele grupy etnicznej Manggarai. Osada jest ukryta wśród malowniczych gór i żeby się do niej dostać, trzeba maszerować przez ok. 3–4 godz. Nagrodę za ten wysiłek stanowi wyjątkowe doświadczenie obcowania z rdzenną ludnością Indonezji. Co więcej, w Wae Rebo można także spędzić noc w charakterystycznym domu w kształcie stożka.

 

Całkowicie inną wioską, niemniej fascynującą, jest Bena. To najbardziej znana i najczęściej odwiedzana tradycyjna osada na Flores. Podobnie jak Wae Rebo ona również leży w pięknej scenerii. Wizyta w niej będzie więc nie tylko poznawaniem kultury grupy etnicznej Ngada (Ngadha), ale też doznaniem estetycznym.

 

Inne ciekawe miejsce na wyspie stanowi jaskinia Liang Bua. Sama w sobie jest warta odwiedzenia, ale cieszy się obecnie zainteresowaniem głównie ze względu na cenne znalezisko. W 2003 r. odkryto tutaj szczątki Homo floresiensis, czyli człowieka z Flores. Naukowcy wciąż spierają się, czy był to osobny gatunek, czy odnaleziony osobnik cierpiał na jakąś chorobę, np. genetycznie uwarunkowany zespół Downa bądź zespół Larona. Niezależnie od tego, jakie okaże się wyjaśnienie tej zagadki, Flores jest dumna ze swojego hobbita, jak potocznie nazywa się hominida, którego szczątki zachowały się w Liang Bua. W okolicy warto również odwiedzić dwie pobliskie jaskinie – Gua Galang i Gua Tanah.

 

 Wae Rebo

Wioska Wae Rebo na wyspie Flores z domami mbaru niang w kształcie stożka

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

INDONEZYJSKIE SMOKI

 

Na zakończenie należy dodać chociaż kilka słów o jednym z symboli Indonezji – waranie (smoku) z Komodo. To największa współcześnie żyjąca jaszczurka. Dorosły osobnik może ważyć ponad 70 kg i osiągnąć 3 m długości. Co ciekawe, warany z Komodo nie mają naturalnych wrogów, przynajmniej wśród innych zwierząt, ale zdarza się, że zjadają młode swojego gatunku. Potrafią być też dość agresywne i choć zdarza się to wyjątkowo rzadko, mogą zaatakować człowieka. Muszę przyznać, że gdy kiedyś spotkałam jednego z nich na plaży (akurat wyszedł zza krzaków, wydając charakterystyczne odgłosy), bardzo szybko przeniosłam się w inne, bezpieczniej wyglądające miejsce. W celu ochrony warana w 1980 r. założono Park Narodowy Komodo (od 1991 r. znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Zajmuje on powierzchnię 1817 km² i obejmuje wiele wysp i wysepek, m.in. Komodo, Padar i Rincę (Rindję).

 

Jamajka – więcej niż plaże

MAŁGORZATA CHOLEWA

<< Właściwie każda osoba, którą pytam o Jamajkę, wiąże ją z Bobem Marleyem i jednymi z najpiękniejszych plaż na świecie. Oczywiście, na urlopie Polacy chcą poleżeć na wygodnym leżaku z kolorowym drinkiem w dłoni, skorzystać z mocno prażącego tropikalnego słońca i zrobić sobie zdjęcie pod wysmukłą palmą i nie ma w tym nic złego, ale skoro dotarliśmy już na odległe Karaiby, warto poszukać na nich innych, równie niespotykanych dla nas wrażeń. Mnie ta wyspa kojarzy się z niezliczonymi atrakcjami dla osób aktywnych, pikantną marynatą do mięs „jerk”, aromatyczną kawą, pysznym rumem i przecudownymi krajobrazami tonącymi w bujnej zieleni. >>

Więcej…

Teneryfa – wyspa wiecznej wiosny

WIOLETTA KRAWIEC

 

Marzy wam się takie miejsce, gdzie przez okrągły rok panują doskonałe warunki pogodowe – jest ciepło i słonecznie, ale nie upalnie, a twarze owiewa orzeźwiająca morska bryza? Chcecie wybrać się na wyspiarskie wakacje, ale wyprawa w odległe tropikalne kraje wydaje się zbyt daleką i męczącą podróżą? A może oprócz leżenia na plaży i kąpieli w morzu macie także ochotę zobaczyć cuda przyrody i ciekawe zabytki? Jeśli tak wygląda wasz sen o wakacyjnym raju, zapraszamy na Teneryfę – jedną z Wysp Kanaryjskich!

Więcej…