snowland-igloo-restaurant-northern-lights-rovaniemi_9294.jpg

Zorza polarna nad lodową restauracją Lumimaa (Snowland) w Rovaniemi

©VISIT FINLAND MEDIA BANK

 

Karolina Paduszyńska

WWW.ZASTRZYKINSPIRACJI.PL

 

Zimą w Finlandii czas można spędzić bardzo ciekawie. Najlepiej zacząć od spaceru po nowoczesnych Helsinkach, potem wybrać się na przejażdżkę skuterem śnieżnym, pojechać do Laponii na podziwianie zorzy polarnej, zanocować w lodowym hotelu, a na koniec rozgrzać się w saunie, po czym wskoczyć do lodowatego jeziora. Takiej podróży nie sposób zapomnieć.


Finlandia jest na pozór spokojną republiką położoną w Europie Północnej. Choć rzadko pojawia się w codziennych serwisach informacyjnych, wcale nie oznacza to, że wieje w niej nudą. Wręcz przeciwnie, dzieje się tu naprawdę wiele. Fińska gospodarka, mimo międzynarodowego kryzysu finansowego, dość dobrze prosperuje, cały czas wprowadzane są innowacyjne rozwiązania technologiczne, w kraju działa jeden z najlepszych systemów edukacyjnych na świecie, miejscowy design prezentuje niezmiernie wysoki poziom, a na dodatek miasta i miasteczka leżą w otoczeniu nieskażonej niczym natury. Finowie trzymają się starego porzekadła Mowa jest srebrem, a milczenie złotem i zamiast o czymś opowiadać, po prostu zabierają się do pracy.

Odwiedzić to interesujące państwo można o każdej porze roku, szczególnie że moda na wycieczki do Europy Północnej nadal nie mija. Wyprawa zimą ma jednak pewien niepowtarzalny urok. Na szczęście, żeby dostać się z Polski do Finlandii, wystarczy tylko przeprawić się promem bądź samolotem przez Bałtyk.

W zielonej stolicy

060122_0919_3000x2250_534.jpg

Katedra w Helsinkach góruje nad zabudową centrum miasta

©VISIT HELSINKI/NIKLAS SJÖBLOM



Zimową podróż po krainie tysięcy jezior warto rozpocząć od Helsinek. Choć w porównaniu z innymi europejskimi stolicami są stosunkowo niewielkie (ok. 630 tys. mieszkańców), naprawdę nie mają się czego wstydzić. Miasto jest świetnie skomunikowane, mieszczą się w nim siedziby najważniejszych firm, a nowoczesny design otacza nas niemal z każdej strony. Zdecydowanie zasługuje ono na tytuł prawdziwej ekostolicy. Znajduje się tu kilkanaście zadbanych parków, zatoki i krystalicznie czyste jeziora, nie brakuje też ścieżek rowerowych czy specjalnie wytyczonych tras do biegania. Jak to wszystko zorganizować? Zdaniem Finów recepta może być tylko jedna – zamiast odgradzać się od natury, trzeba żyć w ciągłym z nią kontakcie. To się po prostu opłaca.

Numer jeden na turystycznej mapie stolicy stanowi luterańska Katedra w Helsinkach (Helsingin tuomiokirkko), położona w samym ich sercu. Jest widoczna z każdego punktu miasta, ale też z większych odległości. Jej biały gmach dostrzeżemy już, gdy będziemy zbliżać się do helsińskiego wybrzeża. Tak dobrą prezentację zapewnia jej murowane podwyższenie, do którego prowadzi 47 schodów. Katedra została podzielona na dwa poziomy, jeden z nich to nawa główna z niezwykle oszczędnymi zdobieniami. Zarówno wnętrze, jak i zewnętrzna fasada, nadają budowli majestatyczny charakter.

Świątynia stoi na placu Senackim (Senaatintori), przy którym znajdują się budynki ważnych instytucji państwowych, siedziba premiera Finlandii, Uniwersytet Helsiński i na którym wzniesiono pomnik cara Aleksandra II. Miejski gwar jest tutaj właściwie nieodczuwalny, chyba że w okresie przedświątecznym, kiedy to Senaatintori zamienia się w wielki targ. Odbywa się na nim wtedy jarmark bożonarodzeniowy. Na stoiskach zaopatrzymy się w rękodzieło artystyczne, ozdoby choinkowe, a także w potrawy świąteczne z różnych części świata. Podczas wizyty w pobliżu Katedry w Helsinkach warto przejść się uroczą uliczką Sofii (Sofiankatu), na której stoi słynna zielona budka telefoniczna.

Po zwiedzeniu serca fińskiej stolicy trzeba spróbować tutejszych specjałów. Rynek (Kauppatori) jest oddalony od placu Senackiego o 15 min. spaceru. To miejsce stanowi istny raj dla smakoszy i miłośników zdrowej żywności. Kupimy tu warzywa, owoce i potrawy tradycyjnej kuchni Finlandii (m.in. kotlet z renifera) lub ryby przyrządzane na przeróżne sposoby. Za absolutny numer jeden, jeśli chodzi o miejscowe dania rybne, uchodzi smażony okoń. Naprawdę rozpływa się w ustach. Wśród napojów króluje glögi – grzane wino z dodatkiem aromatycznych przypraw korzennych. Na deser najlepsza będzie tradycyjna fińska pulla, czyli bułka z kardamonem.

Po uzupełnieniu kalorii dobrze podnieść sobie poziom adrenaliny we krwi. W tym celu warto wybrać się na koło z kabinami obserwacyjnymi, stworzone na wzór London Eye – Finnair SkyWheel (na końcu Kauppatori). Rozpościerająca się z niego panorama miasta każdego turystę wprawi w zachwyt. Po zejściu na ziemię chwilę wytchnienia zapewnią nam odwiedziny w powstałej w 1969 r. świątyni Temppeliaukio (Temppeliaukion kirkko), nazywanej Skalnym Kościołem. To prawdziwa perła współczesnego fińskiego designu. Owalne wnętrze budowli zostało wydrążone w masywnych granitowych skałach i prezentuje się wyjątkowo surowo. Ze względu na doskonałą akustykę odbywają się tutaj także koncerty. Dach świątyni przypomina latający spodek. Kiedy zbliżam się do Temppeliaukio, zawsze mam wrażenie, jakbym podchodziła do statku kosmicznego, który właśnie wylądował w środku osiedla mieszkalnego, bowiem wokół kościoła znajdują się bloki i kilka sklepów z pamiątkami. Jego niespotykany styl nie jest w Helsinkach czymś wyjątkowym – to miasto stanowi prawdziwą mekkę dla miłośników współczesnej architektury.


Genialnych projektów w stolicy Finlandii zdecydowanie nie brakuje. Zobaczymy w niej przestronne biurowce, surowe wnętrza budynków użyteczności publicznej, nowoczesne muzea czy niemal po mistrzowsku zaprojektowany gmach funkcjonalnego Helsińskiego Dworca Głównego (Helsingin päärautatieasema). Choć nie ujrzymy tu romańskich zabytków, to znakomite nowsze rozwiązania urbanistyczne w pełni ten niedostatek rekompensują. Nie bez przyczyny Helsinki otrzymały tytuł Światowej Stolicy Designu 2012.

Osoby interesujące się modą i amatorzy zakupów również z pewnością nie będą się w tym mieście nudzić. Wystarczy, że wyruszą na spacer jedną z jego dwóch głównych ulic o wspólnej nazwie Esplanadi (prostopadłych do Sofiankatu). Nie dość, że w okresie przedświątecznym zdobią je bajeczne dekoracje, to jeszcze znajdują się przy nich butiki najważniejszych światowych projektantów, a wśród nich sklep Marimekko – znanej na całym globie firmy uchodzącej za symbol fińskiego wzornictwa. Charakterystyczny dla tej marki wzór kwiatowy pojawia się na tkaninach używanych w kolekcjach ubrań, artykułach do wyposażania wnętrz czy chociażby samolotach narodowych linii lotniczych (Finnair).

Rozrywka po fińsku

Saunatour_8291_8494.jpg

Finowie uwielbiają korzystać z dobrodziejstw tradycyjnej sauny

©VISIT FINLAND MEDIA BANK



Nawet przy temperaturze poniżej 0°C można się w Finlandii dobrze bawić. Jej mieszkańcy mają na to genialny sposób. Hokej to sport narodowy Finów. Każda rozgrywka jest dla nich niezmiernie emocjonująca, a do tego stanowi także świetną okazję do towarzyskich spotkań przy kuflu piwa. Nic nie zastąpi jednak meczowych wrażeń. Prawdziwy fiński kibic musi odwiedzić kryte lodowisko Helsingin Jäähalli. Obiekt mogący pomieścić ponad 8,2 tys. widzów był świadkiem wielu ważnych wydarzeń w historii krajowego hokeja. HIFK – drużyna Helsinek – to duma narodowa Finlandii. Zespół odnosi coraz więcej sukcesów zarówno w ojczyźnie, jak i poza jej granicami. Oglądanie błyskawicznych akcji na lodowisku i rozemocjonowanych Finów na trybunach będzie niesamowitym doświadczeniem, szczególnie że mieszkańcy tego kraju nie należą do najbardziej otwartych i wylewnych narodów świata. Są raczej skryci i nieufni, niechętnie zawierają nowe znajomości. W trakcie meczów hokejowych można mieć jedną z niewielu okazji, aby zobaczyć tak spontaniczne i entuzjastyczne reakcje w ich wykonaniu.


Po emocjonującym spotkaniu chwilę oddechu przyniesie nam wizyta we wzniesionej przez Szwedów twierdzy zwanej Suomenlinna, wpisanej w 1991 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Z południowej części Rynku dostaniemy się do niej po zaledwie 15-minutowym rejsie promem. Skaliste wyspy, na których leży forteca, wypełniają porośnięte trawą bunkry i działa. Zimą jej mury wydają się jeszcze bardziej majestatyczne. Widok, jaki tworzy pokryta białym puchem twierdza i surowe brzegi Bałtyku, naprawdę wywołuje gęsią skórkę. Warto zobaczyć tutaj główne muzeum (Suomenlinna-museo) oraz Muzeum Zabawek (Suomenlinnan Lelumuseo). Obowiązkowo należy także zajrzeć do fińskiego okrętu podwodnego Vesikko z czasów II wojny światowej (niestety, udostępnionego do oglądania tylko w sezonie letnim). Na zwiedzanie Suomenlinny trzeba zarezerwować sobie kilka godzin, ale gwarantuję, że wcale nie będziecie chcieli jej opuszczać…

Piękne okoliczności przyrody

W odległości zaledwie ok. 50 km na wschód od Helsinek znajduje się jedno z najstarszych, a zarazem najbardziej klimatycznych miast Finlandii. Do ponad 50-tysięcznego Porvoo (szw. Borgå) ze stolicy dotrzemy rozmaitymi środkami transportu: autobusem, promem lub koleją. Jego historia jest dość burzliwa. W XVIII w. z winy kucharki przygotowującej obiad spłonęła większość zabudowań. Zostały one później odtworzone na wzór tych sprzed wielkiego pożaru. Wśród brukowanych uliczek i charakterystycznych drewnianych budynków Porvoo panuje niepowtarzalna atmosfera. Dzięki niej ma się wrażenie, jakby czas się tu naprawdę zatrzymał. W trakcie spaceru po tej urokliwej miejscowości warto skierować się w stronę najstarszej jej części Vanha Porvoo (Stare Porvoo), zachwycającej rzędami czerwonych domów z drewna. Przy ulicach Väli (Välikatu) i Kirkko (Kirkkokatu) znajdziemy antykwariaty, galerie i jedyne w swoim rodzaju sklepiki. Jeden z najważniejszych tutejszych zabytków stanowi Katedra (Porvoon tuomiokirkko) z XV w. Na zainteresowanie zasługują również dom poety romantycznego Johana Ludviga Runeberga (1804–1877), autora słów do hymnu narodowego Maamme („Nasz kraju”), czy też Wzgórze Zamkowe (Linnamäki).

Im jesteśmy dalej od miast, tym bardziej zbliżamy się do natury, a na fińskiej ziemi czekają na nas tysiące przepięknych lasów i krystalicznie czystych jezior. Do wyboru mamy liczne parki narodowe (aż 39!), pojezierza czy bajeczną Laponię. Choć krajobraz w tym kraju wydaje się monotonny, o każdej porze roku zaskakuje turystów innymi, niezwykłymi kolorami. Zimą, gdy temperatury sięgają nawet -40°C na północy, wszystko pokrywa śnieg, a na niebie można zaobserwować niesamowite zjawisko zorzy polarnej (Aurora borealis). Wiosną kwitną rośliny i drzewa, a latem w Finlandii trwają białe noce. Jesienią natomiast liście przybierają różnorodne barwy: od głębokiej żółci przez intensywną czerwień do ciepłych brązów.

Żeby znaleźć się na łonie przyrody, należy wybrać się np. do Parku Narodowego Nuuksio, położonego zaledwie ok. 40 km na północny zachód od Helsinek. Na jego terenie (53 km²) odkryjemy wszystko to, co w tym kraju najpiękniejsze: wysokie drzewa, błękitnoszmaragdowe jeziora, doliny polodowcowe i skaliste wzgórza. Dla turystów dużym zaskoczeniem okazują się latające wiewiórki (polatuchy), wyjątkowo popularne na tym obszarze. Stanowią one zresztą symbol Nuuksio. Latem można się tutaj wspinać, wynająć kajaki czy rowery wodne, zimą z kolei – uprawiać nordic walking bądź zorganizować kulig.

Wizycie w fińskim parku narodowym koniecznie powinien towarzyszyć odpoczynek w tradycyjnym drewnianym domku i pobyt w saunie, która uchodzi przecież za towar eksportowy Finlandii. Nie mam wątpliwości, że stało się tak nie bez przyczyny. Ten rodzaj łaźni parowej jest znany na całym świecie, a korzystanie z jego dobrodziejstw przynosi wiele korzyści. Finowie nie wyobrażają sobie życia bez sauny. Znajdziemy ją niemal w każdym fińskim domu. Co więcej, w miastach istnieją też publiczne przybytki tego typu. Podczas pobytu w łaźni mieszkańcy Finlandii zaprzestają wszelkich sporów, a słowa w niej wypowiedziane mają moc wiążącą do końca życia. Aby fiński rytuał oczyszczenia został dopełniony, po kilkunastominutowej sesji należy wskoczyć do lodowatej wody. Zimą w tym celu na zamarzniętych jeziorach wycinane są przeręble. W pobliżu Parku Narodowego Nuuksio nie brakuje ani samych jezior, ani wielobarwnych drewnianych domków z saunami.

Lapońskie Rovaniemi

IMG_0791_copy_3143.jpg

Święty Mikołaj (Joulupukki) w swojej wiosce koło Rovaniemi

©VISIT FINLAND MEDIA BANK



Głodni wrażeń turyści znajdą w Finlandii jeszcze więcej atrakcji. Wspomniana już bajkowa Laponia stanowi prawdziwe wyzwanie. Najszybciej dotrzemy do niej samolotem kursującym z Helsinek do Rovaniemi (1,5 godz. lotu). Do tego ostatniego miasta jeżdżą także autobusy i pociągi. Fińska część Laponii to formalnie jeden z 19 administracyjnych regionów kraju (maakunta), a samo Rovaniemi pełni funkcję jego stolicy. Pogoda w tym rejonie Finlandii jest bardzo zmienna. Podczas planowania wyjazdu trzeba wziąć ten fakt pod uwagę. Latem słońce świeci tu zaledwie kilka godzin, a zimą temperatury spadają do -40°C. To jeden z nielicznych obszarów w Europie zupełnie nieskażonych przez człowieka. Do tego występuje na nim zjawisko zorzy polarnej, które zrobi wrażenie nawet na największych malkontentach. Jeśli w Laponii coś może nam się nie spodobać, to zbyt duża liczba komarów, utrudniających latem zachwycanie się przepięknymi widokami. Poza tym jest tutaj jak w bajce!

Podróż najlepiej zacząć od niedużego Rovaniemi, w którym żyje prawie 62 tys. osób. Na cały świat rozsławił je jego najsłynniejszy mieszkaniec – Święty Mikołaj. Jak to zazwyczaj bywa w Finlandii, wszystkie najważniejsze atrakcje w miejscowości skupione są wokół jednego miejsca, w tym przypadku deptaka Koski (Koskikatu). Ogromny wkład we współczesny wygląd miasta miał znany fiński architekt Alvar Aalto (1898–1976). Zaprojektował on m.in. budynki ratusza, teatru i biblioteki. Spacer w okolicy głównej ulicy to sama przyjemność, zwłaszcza w okresie zimowym. Rovaniemi jest wtedy pięknie przyozdobione, jakby stało się planem filmu o świętach Bożego Narodzenia. Duże wrażenie robi też Arktikum – nowoczesne multimedialne muzeum poświęcone Arktyce. W jego wyjątkowych przestronnych wnętrzach poznamy dzieje Laponii, począwszy od prehistorii, a skończywszy na latach 70. XX w. To prawdziwa gratka dla osób interesujących się nauką, przyrodą i historią. Ogromny przeszkolony dach nad głównym korytarzem umożliwia podziwianie zorzy polarnej.

Rovaniemi stanowi jednak przede wszystkim bramę do Wioski Świętego Mikołaja (Joulupukin Pajakylä). Koło podbiegunowe (Napapiiri) leży ok. 8 km na północny wschód od stolicy fińskiej Laponii. Jedni mówią, że tutejsze centrum to komercyjna maszyna służąca do zarabiania pieniędzy, inni zachwycają się tym miejscem. Rzeczywiście, można tu poczuć się jak w czasach beztroskiego dzieciństwa i przywołać wspomnienia związane z Bożym Narodzeniem. Dla takiej chwili radości warto czasem zapłacić te kilkadziesiąt euro. W wiosce wszystko zorganizowano całkiem sprawnie. Święty Mikołaj ma własną pocztę, biuro i sztab pomocników. Dziennie otrzymuje średnio ok. 32 tys. listów, w tym mnóstwo korespondencji od dzieci z Polski. Pracy jest więc dużo. Sympatyczny staruszek spotyka się też ze zwiedzającymi i pozuje z nimi do fotografii, oczywiście, za odpowiednią opłatą (30 euro). Cały kompleks ma typowo turystyczny charakter. Działają w nim restauracje, bary, kawiarnie i centrum handlowe, w których zaopatrzymy się we wszelkiego rodzaju pamiątki. Bez względu na porę roku zawsze panuje tutaj świąteczna atmosfera – nieustannie słychać kolędy. Wstęp na teren wioski jest bezpłatny. Podczas powrotu z tej beztroskiej krainy koniecznie trzeba stanąć na linii wyznaczającej koło podbiegunowe. Każdy, kto odwiedził Finlandię, po prostu musi przywieźć ze sobą zdjęcie z tego miejsca.

Kraina lodu i śniegu

Siedziba Świętego Mikołaja to właściwie jedyna większa atrakcja Laponii dla miłośników zwiedzania. W tym regionie nie znajdziemy typowych zabytków. Tutejsi mieszkańcy kochają natomiast naturę i nietypowe formy wypoczynku, dlatego wizyta w Rovaniemi może stać się okazją do zimowych szaleństw, bo do nich trzeba zaliczyć nocleg w lodowym hotelu. Pierwszy taki obiekt powstał w Szwecji, jednak bardzo szybko ten genialny pomysł podchwycili także Finowie. W pobliżu stolicy Laponii działa kilka tego typu ośrodków. Widok ogromnych brył lodu, w których wykuto pomieszczenia dla gości, bary i restauracje zaskakuje wielu przybyszów. Spędzenie nocy w zimowym hotelu stanowi wyjątkowe przeżycie. Możemy wybierać między zwykłymi pokojami lub igloo. Temperatury sięgają tu od 0 do 5°C. Mimo to nie musimy się obawiać, że zamarzniemy. Do dyspozycji gości są śpiwory, skóry reniferów i ciepłe pościele. W hotelowych restauracjach skosztujemy tradycyjnych lapońskich dań, w tym smażonego mięsa z łosia podawanego z ziemniakami w formie purée – smakuje ono wyśmienicie! Jak na Finlandię przystało, w lodowym hotelu nie brakuje również tradycyjnych saun. Zorzę polarną w Laponii można oglądać od września do marca, choć zwykle ten nieprawdopodobny taniec barw udaje się ujrzeć nielicznym. Część obiektów informuje swoich gości o pojawieniu się zjawiska za pomocą specjalnego alarmu. Jego kilka dźwięków wystarczy, aby szybko postawić człowieka na nogi. Podziwianie rozświetlonego niesamowitymi kolorami nieba przez przeszklony dach igloo to niezapomniane doświadczenie.

Zimą w Rovaniemi i okolicach naprawdę jest co robić. Do wyboru mamy np. jazdę skuterami śnieżnymi lub psimi zaprzęgami, udział w kuligu oraz odwiedziny na farmie łosi i reniferów. Nie wyobrażam sobie też nie spotkać się podczas wizyty w Laponii z jej rdzennymi mieszkańcami. Saamowie (Samowie) są ludem o wyjątkowo głęboko zakorzenionych tradycjach. W całej Finlandii mieszka ich ok. 7,5 tys. Trudnią się przede wszystkim hodowlą reniferów i łosi. To właśnie zajęcie wypełnia ich życie. Aby się o tym przekonać, jedziemy na Farmę Reniferów Konttaniemi (Konttaniemen Porotila), położoną jedynie 7 km od Rovaniemi. Mamy tutaj okazję porozmawiać z jej właścicielami i nakarmić zwierzęta. Po wypiciu pysznej fińskiej kawy i zjedzeniu na deser słodkiej bułki ruszamy w drogę. Czeka nas reniferowe safari w okolicy rzeki Ounas (Ounasjoki). Wokół rozpościerają się bajeczne lapońskie krajobrazy. Kto raz przyjedzie w te strony, na pewno się w nich zakocha.

Północ Finlandii stanowi wymarzone wręcz miejsce dla miłośników rozmaitych sportów zimowych. Choć Góry Skandynawskie nie są szczególnie wysokie (najwyższy punkt w fińskich granicach, Halti lub Haltiatunturi, wznosi się na 1324 m n.p.m.), znajdziemy w nich tereny świetnie przygotowane do uprawiania różnych aktywności. Położony w bajkowej scenerii ośrodek Levi (531 m n.p.m.) od listopada do maja przyjmuje wielbicieli białego szaleństwa z całego świata. Oferuje trasy narciarskie dla wszystkich i kilka dla dzieci, wyciągi, stoki zjazdowe dla snowboardzistów oraz dwa parki śnieżne. Wokół kompleksu wytyczono szlaki do narciarstwa biegowego, jazdy na skuterze śnieżnym oraz ścieżki rowerowe i piesze o łącznej długości 750 km. Nie brakuje tu również restauracji serwujących tradycyjne fińskie dania i grzane wino.

W tym miejscu nasza podróż dobiega końca. Finlandia jednak wciąż czeka na nowych przybyszów, skryta za wodami Morza Bałtyckiego. Kto tylko o niej zamarzy, zawsze może wyprawić się do tego niesamowitego nordyckiego kraju. Wystarczy zaledwie kilka godzin, żeby stanąć nad malowniczą Zatoką Fińską na helsińskim nabrzeżu.

Artykuły wybrane losowo

Nepal – w cieniu Himalajów

MAŁGORZATA MIKULSKA

 

Niejeden zapalony podróżnik marzy o ujrzeniu na własne oczy okrytych wiecznym śniegiem nepalskich ośmiotysięczników. Majestat najwyższych gór świata przyciąga jak magnes wszystkich, którzy pragną zmierzyć się z siłami natury. Jest coś pierwotnego, a jednocześnie podniosłego w tej wędrówce wśród przepaści, górskich jezior i osad ludzkich odciętych od cywilizacji w kraju, gdzie buddyzm przeplata się z hinduizmem, tworząc osobliwą mistyczną mozaikę.

  FOT. MAŁGORZATA MIKULSKA

Nepal wydaje się z pozoru maleńkim, ubogim państwem, umiejscowionym pomiędzy dwiema potęgami światowymi: Chinami i Indiami. Obszar kraju zajmują w ponad 80 proc. góry o średniej wysokości 6 tys. m n.p.m., co znacznie ogranicza możliwość szybkiego przemieszczania się. Takie ukształtowanie terenu stwarza dość trudne warunki do życia. Jednak dzięki temu, że pasma górskie rozciągają się wzdłuż granic Nepalu, izolują go od wpływów z zewnątrz. Dlatego mogła tu powstać bardzo unikalna mieszanka kulturowa. Himalaje odcinają Nepal od Tybetu i Chin, a góry Mahabharat od Indii. 

Więcej…

Malezja – między sacrum a futurum

ANNA JANOWSKA

<< Jeśli Malezja kojarzyła Wam się do tej pory z leżeniem na plaży, snorkelingiem czy nurkowaniem wśród kolorowych raf i pływaniem z żółwiami, a nie ze scenami rodem z filmów science fiction, nie jesteście na bieżąco! Są tu budowane od fundamentów na potrzeby branży informatycznej cybermiasta kontrolowane przez maszyny, jak w „Pamięci absolutnej”. Jest rozświetlona neonami stolica, w której życie toczy się piętrowo jak w futurystycznym Nowy Jorku z „Piątego elementu”. W nieskażonych cywilizacją lasach rodem z „Avatara” nadal można jednak spotkać tajemnicze gatunki roślin i zwierząt nieznane naukowcom. >>

To niemal 30-milionowe państwo w Azji Południowo-Wschodniej leży nad wodami Morza Południowochińskiego na Półwyspie Malajskim i w północnej części wyspy Borneo. Niepodległość od Wielkiej Brytanii uzyskało w 1957 r. Dziś na czele tego kraju o ustroju monarchii konstytucyjnej stoi król (obecnie Tuanku Abdul Halim), który mianuje premiera. Na początku lat 90. XX w. ze względu na szybkie tempo wzrostu gospodarczego Malezję zaliczono do tzw. azjatyckich tygrysów.

Więcej…

Good Morning, Wietnam!

PAWEŁ SKAWIŃSKI

 

Kraj przytulony do Zatoki Tonkińskiej i Morza Południowochińskiego zazwyczaj łączony jest z wojną, śmiercią i zniszczeniem. Ale turysta nie musi już przedzierać się przez pola minowe, żeby znaleźć dziewicze plaże, cuda natury oraz zabytki starej i bogatej kultury.

Dzień doooobry, Wietnam! – przeciągłe powitanie rozerwało ciszę wiosennego poranka 1965 r. Zaczęła się audycja Radia Amerykańskich Sił Zbrojnych, a za mikrofonem siedział Adrian Cronauer, niedawno przeniesiony z bazy w Grecji. Nowy didżej łamał sztywny gorset reguł wojskowej rozgłośni, która zazwyczaj nudziła żołnierzy obwieszczeniami i niekończącymi się pogadankami. Cronauer opowiadał dowcipy na antenie, puszczał popularną muzykę i walczył z przełożonymi o zachowanie audycji, która przecież nie licowała z powagą armii. Jednak żołnierze go kochali.

Więcej…