snowland-igloo-restaurant-northern-lights-rovaniemi_9294.jpg

Zorza polarna nad lodową restauracją Lumimaa (Snowland) w Rovaniemi

©VISIT FINLAND MEDIA BANK

 

Karolina Paduszyńska

WWW.ZASTRZYKINSPIRACJI.PL

 

Zimą w Finlandii czas można spędzić bardzo ciekawie. Najlepiej zacząć od spaceru po nowoczesnych Helsinkach, potem wybrać się na przejażdżkę skuterem śnieżnym, pojechać do Laponii na podziwianie zorzy polarnej, zanocować w lodowym hotelu, a na koniec rozgrzać się w saunie, po czym wskoczyć do lodowatego jeziora. Takiej podróży nie sposób zapomnieć.


Finlandia jest na pozór spokojną republiką położoną w Europie Północnej. Choć rzadko pojawia się w codziennych serwisach informacyjnych, wcale nie oznacza to, że wieje w niej nudą. Wręcz przeciwnie, dzieje się tu naprawdę wiele. Fińska gospodarka, mimo międzynarodowego kryzysu finansowego, dość dobrze prosperuje, cały czas wprowadzane są innowacyjne rozwiązania technologiczne, w kraju działa jeden z najlepszych systemów edukacyjnych na świecie, miejscowy design prezentuje niezmiernie wysoki poziom, a na dodatek miasta i miasteczka leżą w otoczeniu nieskażonej niczym natury. Finowie trzymają się starego porzekadła Mowa jest srebrem, a milczenie złotem i zamiast o czymś opowiadać, po prostu zabierają się do pracy.

Odwiedzić to interesujące państwo można o każdej porze roku, szczególnie że moda na wycieczki do Europy Północnej nadal nie mija. Wyprawa zimą ma jednak pewien niepowtarzalny urok. Na szczęście, żeby dostać się z Polski do Finlandii, wystarczy tylko przeprawić się promem bądź samolotem przez Bałtyk.

W zielonej stolicy

060122_0919_3000x2250_534.jpg

Katedra w Helsinkach góruje nad zabudową centrum miasta

©VISIT HELSINKI/NIKLAS SJÖBLOM



Zimową podróż po krainie tysięcy jezior warto rozpocząć od Helsinek. Choć w porównaniu z innymi europejskimi stolicami są stosunkowo niewielkie (ok. 630 tys. mieszkańców), naprawdę nie mają się czego wstydzić. Miasto jest świetnie skomunikowane, mieszczą się w nim siedziby najważniejszych firm, a nowoczesny design otacza nas niemal z każdej strony. Zdecydowanie zasługuje ono na tytuł prawdziwej ekostolicy. Znajduje się tu kilkanaście zadbanych parków, zatoki i krystalicznie czyste jeziora, nie brakuje też ścieżek rowerowych czy specjalnie wytyczonych tras do biegania. Jak to wszystko zorganizować? Zdaniem Finów recepta może być tylko jedna – zamiast odgradzać się od natury, trzeba żyć w ciągłym z nią kontakcie. To się po prostu opłaca.

Numer jeden na turystycznej mapie stolicy stanowi luterańska Katedra w Helsinkach (Helsingin tuomiokirkko), położona w samym ich sercu. Jest widoczna z każdego punktu miasta, ale też z większych odległości. Jej biały gmach dostrzeżemy już, gdy będziemy zbliżać się do helsińskiego wybrzeża. Tak dobrą prezentację zapewnia jej murowane podwyższenie, do którego prowadzi 47 schodów. Katedra została podzielona na dwa poziomy, jeden z nich to nawa główna z niezwykle oszczędnymi zdobieniami. Zarówno wnętrze, jak i zewnętrzna fasada, nadają budowli majestatyczny charakter.

Świątynia stoi na placu Senackim (Senaatintori), przy którym znajdują się budynki ważnych instytucji państwowych, siedziba premiera Finlandii, Uniwersytet Helsiński i na którym wzniesiono pomnik cara Aleksandra II. Miejski gwar jest tutaj właściwie nieodczuwalny, chyba że w okresie przedświątecznym, kiedy to Senaatintori zamienia się w wielki targ. Odbywa się na nim wtedy jarmark bożonarodzeniowy. Na stoiskach zaopatrzymy się w rękodzieło artystyczne, ozdoby choinkowe, a także w potrawy świąteczne z różnych części świata. Podczas wizyty w pobliżu Katedry w Helsinkach warto przejść się uroczą uliczką Sofii (Sofiankatu), na której stoi słynna zielona budka telefoniczna.

Po zwiedzeniu serca fińskiej stolicy trzeba spróbować tutejszych specjałów. Rynek (Kauppatori) jest oddalony od placu Senackiego o 15 min. spaceru. To miejsce stanowi istny raj dla smakoszy i miłośników zdrowej żywności. Kupimy tu warzywa, owoce i potrawy tradycyjnej kuchni Finlandii (m.in. kotlet z renifera) lub ryby przyrządzane na przeróżne sposoby. Za absolutny numer jeden, jeśli chodzi o miejscowe dania rybne, uchodzi smażony okoń. Naprawdę rozpływa się w ustach. Wśród napojów króluje glögi – grzane wino z dodatkiem aromatycznych przypraw korzennych. Na deser najlepsza będzie tradycyjna fińska pulla, czyli bułka z kardamonem.

Po uzupełnieniu kalorii dobrze podnieść sobie poziom adrenaliny we krwi. W tym celu warto wybrać się na koło z kabinami obserwacyjnymi, stworzone na wzór London Eye – Finnair SkyWheel (na końcu Kauppatori). Rozpościerająca się z niego panorama miasta każdego turystę wprawi w zachwyt. Po zejściu na ziemię chwilę wytchnienia zapewnią nam odwiedziny w powstałej w 1969 r. świątyni Temppeliaukio (Temppeliaukion kirkko), nazywanej Skalnym Kościołem. To prawdziwa perła współczesnego fińskiego designu. Owalne wnętrze budowli zostało wydrążone w masywnych granitowych skałach i prezentuje się wyjątkowo surowo. Ze względu na doskonałą akustykę odbywają się tutaj także koncerty. Dach świątyni przypomina latający spodek. Kiedy zbliżam się do Temppeliaukio, zawsze mam wrażenie, jakbym podchodziła do statku kosmicznego, który właśnie wylądował w środku osiedla mieszkalnego, bowiem wokół kościoła znajdują się bloki i kilka sklepów z pamiątkami. Jego niespotykany styl nie jest w Helsinkach czymś wyjątkowym – to miasto stanowi prawdziwą mekkę dla miłośników współczesnej architektury.


Genialnych projektów w stolicy Finlandii zdecydowanie nie brakuje. Zobaczymy w niej przestronne biurowce, surowe wnętrza budynków użyteczności publicznej, nowoczesne muzea czy niemal po mistrzowsku zaprojektowany gmach funkcjonalnego Helsińskiego Dworca Głównego (Helsingin päärautatieasema). Choć nie ujrzymy tu romańskich zabytków, to znakomite nowsze rozwiązania urbanistyczne w pełni ten niedostatek rekompensują. Nie bez przyczyny Helsinki otrzymały tytuł Światowej Stolicy Designu 2012.

Osoby interesujące się modą i amatorzy zakupów również z pewnością nie będą się w tym mieście nudzić. Wystarczy, że wyruszą na spacer jedną z jego dwóch głównych ulic o wspólnej nazwie Esplanadi (prostopadłych do Sofiankatu). Nie dość, że w okresie przedświątecznym zdobią je bajeczne dekoracje, to jeszcze znajdują się przy nich butiki najważniejszych światowych projektantów, a wśród nich sklep Marimekko – znanej na całym globie firmy uchodzącej za symbol fińskiego wzornictwa. Charakterystyczny dla tej marki wzór kwiatowy pojawia się na tkaninach używanych w kolekcjach ubrań, artykułach do wyposażania wnętrz czy chociażby samolotach narodowych linii lotniczych (Finnair).

Rozrywka po fińsku

Saunatour_8291_8494.jpg

Finowie uwielbiają korzystać z dobrodziejstw tradycyjnej sauny

©VISIT FINLAND MEDIA BANK



Nawet przy temperaturze poniżej 0°C można się w Finlandii dobrze bawić. Jej mieszkańcy mają na to genialny sposób. Hokej to sport narodowy Finów. Każda rozgrywka jest dla nich niezmiernie emocjonująca, a do tego stanowi także świetną okazję do towarzyskich spotkań przy kuflu piwa. Nic nie zastąpi jednak meczowych wrażeń. Prawdziwy fiński kibic musi odwiedzić kryte lodowisko Helsingin Jäähalli. Obiekt mogący pomieścić ponad 8,2 tys. widzów był świadkiem wielu ważnych wydarzeń w historii krajowego hokeja. HIFK – drużyna Helsinek – to duma narodowa Finlandii. Zespół odnosi coraz więcej sukcesów zarówno w ojczyźnie, jak i poza jej granicami. Oglądanie błyskawicznych akcji na lodowisku i rozemocjonowanych Finów na trybunach będzie niesamowitym doświadczeniem, szczególnie że mieszkańcy tego kraju nie należą do najbardziej otwartych i wylewnych narodów świata. Są raczej skryci i nieufni, niechętnie zawierają nowe znajomości. W trakcie meczów hokejowych można mieć jedną z niewielu okazji, aby zobaczyć tak spontaniczne i entuzjastyczne reakcje w ich wykonaniu.


Po emocjonującym spotkaniu chwilę oddechu przyniesie nam wizyta we wzniesionej przez Szwedów twierdzy zwanej Suomenlinna, wpisanej w 1991 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Z południowej części Rynku dostaniemy się do niej po zaledwie 15-minutowym rejsie promem. Skaliste wyspy, na których leży forteca, wypełniają porośnięte trawą bunkry i działa. Zimą jej mury wydają się jeszcze bardziej majestatyczne. Widok, jaki tworzy pokryta białym puchem twierdza i surowe brzegi Bałtyku, naprawdę wywołuje gęsią skórkę. Warto zobaczyć tutaj główne muzeum (Suomenlinna-museo) oraz Muzeum Zabawek (Suomenlinnan Lelumuseo). Obowiązkowo należy także zajrzeć do fińskiego okrętu podwodnego Vesikko z czasów II wojny światowej (niestety, udostępnionego do oglądania tylko w sezonie letnim). Na zwiedzanie Suomenlinny trzeba zarezerwować sobie kilka godzin, ale gwarantuję, że wcale nie będziecie chcieli jej opuszczać…

Piękne okoliczności przyrody

W odległości zaledwie ok. 50 km na wschód od Helsinek znajduje się jedno z najstarszych, a zarazem najbardziej klimatycznych miast Finlandii. Do ponad 50-tysięcznego Porvoo (szw. Borgå) ze stolicy dotrzemy rozmaitymi środkami transportu: autobusem, promem lub koleją. Jego historia jest dość burzliwa. W XVIII w. z winy kucharki przygotowującej obiad spłonęła większość zabudowań. Zostały one później odtworzone na wzór tych sprzed wielkiego pożaru. Wśród brukowanych uliczek i charakterystycznych drewnianych budynków Porvoo panuje niepowtarzalna atmosfera. Dzięki niej ma się wrażenie, jakby czas się tu naprawdę zatrzymał. W trakcie spaceru po tej urokliwej miejscowości warto skierować się w stronę najstarszej jej części Vanha Porvoo (Stare Porvoo), zachwycającej rzędami czerwonych domów z drewna. Przy ulicach Väli (Välikatu) i Kirkko (Kirkkokatu) znajdziemy antykwariaty, galerie i jedyne w swoim rodzaju sklepiki. Jeden z najważniejszych tutejszych zabytków stanowi Katedra (Porvoon tuomiokirkko) z XV w. Na zainteresowanie zasługują również dom poety romantycznego Johana Ludviga Runeberga (1804–1877), autora słów do hymnu narodowego Maamme („Nasz kraju”), czy też Wzgórze Zamkowe (Linnamäki).

Im jesteśmy dalej od miast, tym bardziej zbliżamy się do natury, a na fińskiej ziemi czekają na nas tysiące przepięknych lasów i krystalicznie czystych jezior. Do wyboru mamy liczne parki narodowe (aż 39!), pojezierza czy bajeczną Laponię. Choć krajobraz w tym kraju wydaje się monotonny, o każdej porze roku zaskakuje turystów innymi, niezwykłymi kolorami. Zimą, gdy temperatury sięgają nawet -40°C na północy, wszystko pokrywa śnieg, a na niebie można zaobserwować niesamowite zjawisko zorzy polarnej (Aurora borealis). Wiosną kwitną rośliny i drzewa, a latem w Finlandii trwają białe noce. Jesienią natomiast liście przybierają różnorodne barwy: od głębokiej żółci przez intensywną czerwień do ciepłych brązów.

Żeby znaleźć się na łonie przyrody, należy wybrać się np. do Parku Narodowego Nuuksio, położonego zaledwie ok. 40 km na północny zachód od Helsinek. Na jego terenie (53 km²) odkryjemy wszystko to, co w tym kraju najpiękniejsze: wysokie drzewa, błękitnoszmaragdowe jeziora, doliny polodowcowe i skaliste wzgórza. Dla turystów dużym zaskoczeniem okazują się latające wiewiórki (polatuchy), wyjątkowo popularne na tym obszarze. Stanowią one zresztą symbol Nuuksio. Latem można się tutaj wspinać, wynająć kajaki czy rowery wodne, zimą z kolei – uprawiać nordic walking bądź zorganizować kulig.

Wizycie w fińskim parku narodowym koniecznie powinien towarzyszyć odpoczynek w tradycyjnym drewnianym domku i pobyt w saunie, która uchodzi przecież za towar eksportowy Finlandii. Nie mam wątpliwości, że stało się tak nie bez przyczyny. Ten rodzaj łaźni parowej jest znany na całym świecie, a korzystanie z jego dobrodziejstw przynosi wiele korzyści. Finowie nie wyobrażają sobie życia bez sauny. Znajdziemy ją niemal w każdym fińskim domu. Co więcej, w miastach istnieją też publiczne przybytki tego typu. Podczas pobytu w łaźni mieszkańcy Finlandii zaprzestają wszelkich sporów, a słowa w niej wypowiedziane mają moc wiążącą do końca życia. Aby fiński rytuał oczyszczenia został dopełniony, po kilkunastominutowej sesji należy wskoczyć do lodowatej wody. Zimą w tym celu na zamarzniętych jeziorach wycinane są przeręble. W pobliżu Parku Narodowego Nuuksio nie brakuje ani samych jezior, ani wielobarwnych drewnianych domków z saunami.

Lapońskie Rovaniemi

IMG_0791_copy_3143.jpg

Święty Mikołaj (Joulupukki) w swojej wiosce koło Rovaniemi

©VISIT FINLAND MEDIA BANK



Głodni wrażeń turyści znajdą w Finlandii jeszcze więcej atrakcji. Wspomniana już bajkowa Laponia stanowi prawdziwe wyzwanie. Najszybciej dotrzemy do niej samolotem kursującym z Helsinek do Rovaniemi (1,5 godz. lotu). Do tego ostatniego miasta jeżdżą także autobusy i pociągi. Fińska część Laponii to formalnie jeden z 19 administracyjnych regionów kraju (maakunta), a samo Rovaniemi pełni funkcję jego stolicy. Pogoda w tym rejonie Finlandii jest bardzo zmienna. Podczas planowania wyjazdu trzeba wziąć ten fakt pod uwagę. Latem słońce świeci tu zaledwie kilka godzin, a zimą temperatury spadają do -40°C. To jeden z nielicznych obszarów w Europie zupełnie nieskażonych przez człowieka. Do tego występuje na nim zjawisko zorzy polarnej, które zrobi wrażenie nawet na największych malkontentach. Jeśli w Laponii coś może nam się nie spodobać, to zbyt duża liczba komarów, utrudniających latem zachwycanie się przepięknymi widokami. Poza tym jest tutaj jak w bajce!

Podróż najlepiej zacząć od niedużego Rovaniemi, w którym żyje prawie 62 tys. osób. Na cały świat rozsławił je jego najsłynniejszy mieszkaniec – Święty Mikołaj. Jak to zazwyczaj bywa w Finlandii, wszystkie najważniejsze atrakcje w miejscowości skupione są wokół jednego miejsca, w tym przypadku deptaka Koski (Koskikatu). Ogromny wkład we współczesny wygląd miasta miał znany fiński architekt Alvar Aalto (1898–1976). Zaprojektował on m.in. budynki ratusza, teatru i biblioteki. Spacer w okolicy głównej ulicy to sama przyjemność, zwłaszcza w okresie zimowym. Rovaniemi jest wtedy pięknie przyozdobione, jakby stało się planem filmu o świętach Bożego Narodzenia. Duże wrażenie robi też Arktikum – nowoczesne multimedialne muzeum poświęcone Arktyce. W jego wyjątkowych przestronnych wnętrzach poznamy dzieje Laponii, począwszy od prehistorii, a skończywszy na latach 70. XX w. To prawdziwa gratka dla osób interesujących się nauką, przyrodą i historią. Ogromny przeszkolony dach nad głównym korytarzem umożliwia podziwianie zorzy polarnej.

Rovaniemi stanowi jednak przede wszystkim bramę do Wioski Świętego Mikołaja (Joulupukin Pajakylä). Koło podbiegunowe (Napapiiri) leży ok. 8 km na północny wschód od stolicy fińskiej Laponii. Jedni mówią, że tutejsze centrum to komercyjna maszyna służąca do zarabiania pieniędzy, inni zachwycają się tym miejscem. Rzeczywiście, można tu poczuć się jak w czasach beztroskiego dzieciństwa i przywołać wspomnienia związane z Bożym Narodzeniem. Dla takiej chwili radości warto czasem zapłacić te kilkadziesiąt euro. W wiosce wszystko zorganizowano całkiem sprawnie. Święty Mikołaj ma własną pocztę, biuro i sztab pomocników. Dziennie otrzymuje średnio ok. 32 tys. listów, w tym mnóstwo korespondencji od dzieci z Polski. Pracy jest więc dużo. Sympatyczny staruszek spotyka się też ze zwiedzającymi i pozuje z nimi do fotografii, oczywiście, za odpowiednią opłatą (30 euro). Cały kompleks ma typowo turystyczny charakter. Działają w nim restauracje, bary, kawiarnie i centrum handlowe, w których zaopatrzymy się we wszelkiego rodzaju pamiątki. Bez względu na porę roku zawsze panuje tutaj świąteczna atmosfera – nieustannie słychać kolędy. Wstęp na teren wioski jest bezpłatny. Podczas powrotu z tej beztroskiej krainy koniecznie trzeba stanąć na linii wyznaczającej koło podbiegunowe. Każdy, kto odwiedził Finlandię, po prostu musi przywieźć ze sobą zdjęcie z tego miejsca.

Kraina lodu i śniegu

Siedziba Świętego Mikołaja to właściwie jedyna większa atrakcja Laponii dla miłośników zwiedzania. W tym regionie nie znajdziemy typowych zabytków. Tutejsi mieszkańcy kochają natomiast naturę i nietypowe formy wypoczynku, dlatego wizyta w Rovaniemi może stać się okazją do zimowych szaleństw, bo do nich trzeba zaliczyć nocleg w lodowym hotelu. Pierwszy taki obiekt powstał w Szwecji, jednak bardzo szybko ten genialny pomysł podchwycili także Finowie. W pobliżu stolicy Laponii działa kilka tego typu ośrodków. Widok ogromnych brył lodu, w których wykuto pomieszczenia dla gości, bary i restauracje zaskakuje wielu przybyszów. Spędzenie nocy w zimowym hotelu stanowi wyjątkowe przeżycie. Możemy wybierać między zwykłymi pokojami lub igloo. Temperatury sięgają tu od 0 do 5°C. Mimo to nie musimy się obawiać, że zamarzniemy. Do dyspozycji gości są śpiwory, skóry reniferów i ciepłe pościele. W hotelowych restauracjach skosztujemy tradycyjnych lapońskich dań, w tym smażonego mięsa z łosia podawanego z ziemniakami w formie purée – smakuje ono wyśmienicie! Jak na Finlandię przystało, w lodowym hotelu nie brakuje również tradycyjnych saun. Zorzę polarną w Laponii można oglądać od września do marca, choć zwykle ten nieprawdopodobny taniec barw udaje się ujrzeć nielicznym. Część obiektów informuje swoich gości o pojawieniu się zjawiska za pomocą specjalnego alarmu. Jego kilka dźwięków wystarczy, aby szybko postawić człowieka na nogi. Podziwianie rozświetlonego niesamowitymi kolorami nieba przez przeszklony dach igloo to niezapomniane doświadczenie.

Zimą w Rovaniemi i okolicach naprawdę jest co robić. Do wyboru mamy np. jazdę skuterami śnieżnymi lub psimi zaprzęgami, udział w kuligu oraz odwiedziny na farmie łosi i reniferów. Nie wyobrażam sobie też nie spotkać się podczas wizyty w Laponii z jej rdzennymi mieszkańcami. Saamowie (Samowie) są ludem o wyjątkowo głęboko zakorzenionych tradycjach. W całej Finlandii mieszka ich ok. 7,5 tys. Trudnią się przede wszystkim hodowlą reniferów i łosi. To właśnie zajęcie wypełnia ich życie. Aby się o tym przekonać, jedziemy na Farmę Reniferów Konttaniemi (Konttaniemen Porotila), położoną jedynie 7 km od Rovaniemi. Mamy tutaj okazję porozmawiać z jej właścicielami i nakarmić zwierzęta. Po wypiciu pysznej fińskiej kawy i zjedzeniu na deser słodkiej bułki ruszamy w drogę. Czeka nas reniferowe safari w okolicy rzeki Ounas (Ounasjoki). Wokół rozpościerają się bajeczne lapońskie krajobrazy. Kto raz przyjedzie w te strony, na pewno się w nich zakocha.

Północ Finlandii stanowi wymarzone wręcz miejsce dla miłośników rozmaitych sportów zimowych. Choć Góry Skandynawskie nie są szczególnie wysokie (najwyższy punkt w fińskich granicach, Halti lub Haltiatunturi, wznosi się na 1324 m n.p.m.), znajdziemy w nich tereny świetnie przygotowane do uprawiania różnych aktywności. Położony w bajkowej scenerii ośrodek Levi (531 m n.p.m.) od listopada do maja przyjmuje wielbicieli białego szaleństwa z całego świata. Oferuje trasy narciarskie dla wszystkich i kilka dla dzieci, wyciągi, stoki zjazdowe dla snowboardzistów oraz dwa parki śnieżne. Wokół kompleksu wytyczono szlaki do narciarstwa biegowego, jazdy na skuterze śnieżnym oraz ścieżki rowerowe i piesze o łącznej długości 750 km. Nie brakuje tu również restauracji serwujących tradycyjne fińskie dania i grzane wino.

W tym miejscu nasza podróż dobiega końca. Finlandia jednak wciąż czeka na nowych przybyszów, skryta za wodami Morza Bałtyckiego. Kto tylko o niej zamarzy, zawsze może wyprawić się do tego niesamowitego nordyckiego kraju. Wystarczy zaledwie kilka godzin, żeby stanąć nad malowniczą Zatoką Fińską na helsińskim nabrzeżu.

Artykuły wybrane losowo

Urlop na sportowo

Galiny to idealne miejsce dla miłośników wędkowania i jazdy konnej

Staw konie

© PAŁAC I FOLWARK GALINY

Plaża Acquavivetta (La Sorgente) na północnym wybrzeżu Elby

Acquavivetta copia

© ASSOCIAZIONE ALBERGATORI ISOLA D'ELBA

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

Nie każdy marzy o tym, żeby w czasie wolnym wylegiwać się bez końca na plaży lub na leżaku nad basenem. Niektórzy po prostu muszą być stale w ruchu, dbać o kondycję fizyczną, walczyć z wiatrem i falami, stawiać sobie wyzwania, sprawdzać swoją wytrzymałość na wysiłek i zdobywać nowe umiejętności. Wcale nie trzeba być niespokojnym duchem, żeby czerpać radość z aktywnego wypoczynku. Nie od dziś wiadomo, że uprawianie sportu, szczególnie na świeżym powietrzu, nie tylko wpływa korzystnie na zdrowie, lecz także poprawia samopoczucie. W zdrowym ciele zdrowy duch!

Więcej…

Słodkie życie w Kalabrii

MARZENA PAWŁOWICZ

 

Jeśli zdecydujemy się na podróż na słoneczny południowy kraniec Włoch, będziemy czuć się na miejscu jak prawdziwi odkrywcy. W Kalabrii można delektować się pełnym relaksem nad ciepłym Morzem Tyrreńskim, odpoczynkiem na pięknych plażach, uprawianiem sportów wodnych, bogatą przyrodą, wspaniałymi zabytkami, przepyszną kuchnią i słynnym, przyjemnym dolce vita, czyli „słodkim życiem”.

Więcej…

Maroko – egzotyka w zasięgu ręki

 

KATARZYNA BYRTEK

 

Aromatyczne, kolorowe przyprawy, intensywna miętowa herbata i świeżo wyciskany sok z pomarańczy, urokliwe miasta pełne uliczek, wśród których trzeba się zagubić, długa linia brzegowa, wysokie góry, morza piasku i bogata historia – Maroko ma swoje sposoby na przyciągnięcie gości. Ten północnoafrykański kraj kusi smaczną kuchnią, świetną pogodą i różnorodnością widoków. To zdecydowanie odpowiednie miejsce na egzotyczną podróż.

 

Królestwo Marokańskie leży tuż za granicą Unii Europejskiej, w północno-zachodnim rogu Afryki. Od wschodu kraj graniczy z Algierią, od południa – z terytorium spornym o nazwie Sahara Zachodnia, od północy – z hiszpańskimi eksklawami Ceutą i Melillą. Od Europy oddziela go wąska Cieśnina Gibraltarska. Maroko szczyci się niezmiernie długą linią brzegową (ponad 1,8 tys. km), większa część wybrzeża rozciąga się nad Oceanem Atlantyckim. Na terytorium kraju przeważają góry. Wznoszą się tu szczyty Antyatlasu, Atlasu Wysokiego, Atlasu Średniego, Atlasu Tellskiego, Atlasu Saharyjskiego i Rifu (Ar-Rifu). Na południu i południowym wschodzie tereny górzyste przechodzą w piaszczyste i kamieniste pustynie. W Maroku mieszka ok. 35 mln ludzi. Niemal wszyscy Marokańczycy wyznają islam. Pod względem etnicznym większość mieszkańców kraju to Arabowie, ale żyje w nim też duża społeczność berberyjska. Berberowie są rdzenną, koczowniczą ludnością tej części Afryki. Zakładali tutaj swoje państwa już w starożytności. Wielu z nich do dzisiaj ma jasne włosy i niebieskie oczy, czyli cechy wyglądu bardzo nietypowe dla tego rejonu świata. Funkcję oficjalnych języków w Maroku pełnią arabski i tamazight (oparty na językach berberyjskich). Wiele osób posługuje się także francuskim, a to dlatego, że od 1912 r. do lat 50. XX w. kraj był protektoratem Francji. Wpływy z tamtych czasów widoczne są również w lokalnej kuchni – na śniadanie bez problemu kupić tu można chrupiącego croissanta czy pain au chocolat (bułeczkę z ciasta francuskiego z czekoladą).

 

 

Rabat - Tour Hassan

Rabacka Wieża Hasana widziana od strony Mauzoleum Muhammada V

© MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

 

Wyjazd do Maroka najlepiej zaplanować na wiosnę (kwiecień–czerwiec), kiedy po okresie deszczowym bujna przyroda budzi się do życia, albo jesień (wrzesień–październik), gdy ustępuje już upalne lato. Lipiec i sierpień to odpowiednie miesiące dla osób, które nastawiają się na wypoczynek na plaży lub przy hotelowym basenie, a także miłośników wypraw w wysokie góry. Przed wyruszeniem w podróż warto sprawdzić, w jakim terminie przypada ramadan (w 2018 r. od wieczoru 15 maja do 14 czerwca). Wizyta w kraju muzułmańskim w okresie postu może być ciekawym doświadczeniem kulturowym, ale zwiedzanie bywa wówczas nieco utrudnione – w wielu miejscach obowiązują skrócone godziny otwarcia, od świtu do zmierzchu nie działają restauracje i kawiarnie (poza miejscowościami typowo turystycznymi), na ulicy nie wypada jeść, a nawet pić wody. Dobrym pomysłem będzie przyjazd w ostatnich dniach ramadanu, ponieważ jego koniec obchodzi się bardzo hucznie.

 

Marrakech - Jemaa El Fna

Plac Dżemaa al-Fna żyje także nocą

© MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

 

UROK MAROKAŃSKICH MIAST

 

Główne ośrodki turystyczne Maroka znajdują się w zachodniej jego części, na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego, i w rejonie Morza Śródziemnego. Stolicą kraju jest Rabat, ale większość osób zaczyna swoją marokańską przygodę wMarrakeszu położonym dogodnie na środkowym zachodzie. Niemal każdy turysta pierwsze kroki kieruje w tym mieście na słynny plac Dżemaa al-Fna (Jemaa el-Fna). O każdej porze dnia i nocy panuje tutaj gwar. Obcokrajowcy przechadzają się między restauracjami i wózkami wypełnionymi po brzegi pomarańczami, których właściciele oferują świeżo wyciskany sok, zaklinaczami węży, kobietami malującymi wzory henną, sprzedawcami pamiątek czy akrobatami. W Marrakeszu nie wolno ominąć też medyny, najstarszej części miasta, gdzie mieszczą się bazary (tzw. suki), meczety i inne ciekawe budowle. Została ona wpisana w 1985 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Spacer między nigdy niekończącymi się straganami to wyjątkowe przeżycie. Można tu kupić dosłownie wszystko, a na pamiątki najlepiej nadają się marokańskie słodycze, tkaniny, biżuteria lub przyprawy. Trzeba jednak pamiętać, żeby nigdy nie zgadzać się od razu na proponowaną cenę, ale choć trochę się potargować. W Marrakeszu zachowały się ceglaste mury obronne ciągnące się przez ok. 19 km – ze względu na nie zyskał on miano Czerwonego Miasta. Do najważniejszych zabytków należy tu Meczet Alego ibn Jusufa z pobliską medresą (szkołą teologiczną), Meczet Kutubijja z XII w. i XIX-wieczny Pałac Bahia z ogromnym ogrodem o powierzchni 8 tys. m². Przed upałem warto schronić się do Ogrodu Majorelle (Jardin Majorelle) albo Ogrodów Menara.

 

Po zwiedzeniu Marrakeszu trzeba podjąć decyzję, czy najpierw udać się na północ czy południe. Po drodze do stołecznego Rabatu (ponad 320 km) przejeżdża się obok 4-milionowej Casablanki (największego ośrodka w kraju). Większości osób kojarzy się ona z kultowym amerykańskim melodramatem z 1942 r. z Humphreyem Bogartem i Ingrid Bergman w rolach głównych. Akcja filmu rozgrywa się właśnie w tym mieście. Dzisiejsza Casablanca to przede wszystkim ważny ośrodek przemysłowy, finansowy, kulturowy i największy marokański port. Tutaj można zobaczyć nowoczesne oblicze kraju, tak różne od historycznego centrum Marrakeszu. Do najpiękniejszych zabytków należy Meczet Hasana II, jeden z największych obiektów sakralnych tego typu na świecie i najwyższa konstrukcja w Maroku. W głównej sali modlitewnej zmieści się nawet 25 tys. wiernych, a minaret przylegający do świątyni jest wysoki na 210 m.

 

Tylko ok. 80 km dzieli Casablankę od Rabatu,także leżącego nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego. Jednymi z najważniejszych atrakcji stolicy kraju są cytadela i Szalla – rozległy kompleks starożytnych i średniowiecznych ruin, otoczonych murami obronnymi. Symbol miasta stanowi niedokończony 44-metrowy minaret na planie kwadratu nazywany Wieżą Hasana. Wznosi się on wśród palm nad rzeką Bu Rakrak (Wadi Bu Rakrak). Do minaretu przylega Mauzoleum Muhammada V, w którym pochowano sułtana i króla Maroka Muhammada V z dynastii Alawitów (1909–1961) i jego dwóch synów.

 

Mniej więcej 200 km na wschód od Rabatu znajduje się Fez (ponad 1,1 mln mieszkańców). To jedno z najlepiej zachowanych miast średniowiecznych w krajach muzułmańskich. Jego najbardziej wiekową część – starą medynę (Fes el-Bali), założoną na przełomie VIII i IX stulecia – umieszczono w 1981 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Oprócz zakupów na niekończących się targowiskach, odwiedzin w meczetach czy medresie nie wolno zapomnieć o zwiedzeniu farbiarni i garbarni, z których Fez słynie. W zasadzie żadna z nich nie jest widoczna z ulicy, należy więc skorzystać z (najczęściej płatnego) zaproszenia właściciela sklepu lub mieszkańców. Po przejściu na taras widokowy od dziedzińca podziwiać można gliniane naczynia wypełnione różnymi barwnikami oraz suszące się na słońcu tkaniny i skóry.

 

W północno-zachodnim Maroku nie sposób ominąć błękitnego Szafszawanu (Chefchaouen) położonego wśród gór Rif. Niemal wszystkie domy w starej części tego ponad 40-tysięcznego miasta są pomalowane na biało i niebiesko. W tym miejscu każdy odruchowo sięga po aparat. Główny plac Szafszawanu pełen jest uroczych kawiarni, w których delektować się można mocną marokańską miętową herbatą.

 

Jeśli ktoś ma wystarczająco dużo czasu, powinien wybrać się aż do Tangeru leżącego nad Cieśniną Gibraltarską. Od wieków mieszają się w nim kultury, religie, języki i interesy. W XIX stuleciu i przede wszystkim w pierwszej połowie XX w. (w latach 1923–1956 Tanger stanowił tzw. strefę międzynarodową) różnorodność kulturowa miasta przyciągała artystów z całej Europy i Stanów Zjednoczonych. Przyjeżdżali tutaj m.in. francuscy malarze Eugène Delacroix i Henri Matisse, amerykańscy twórcy Paul Bowles, Tennessee Williams, Truman Capote, Allen Ginsberg i Jack Kerouac czy muzycy z zespołu The Rolling Stones. W Tangerze kręcono sceny do filmu Jima Jarmuscha Tylko kochankowie przeżyją z 2013 r. Dziś odwiedzają go głównie Hiszpanie przybywający na jednodniowe wycieczki z Europy.

 

KRÓLESTWO SMAKÓW I ZAPACHÓW

 

Nieodłączną część podróżowania stanowi poznawanie lokalnej kuchni. Ta marokańska jest niezmiernie bogata i zróżnicowana, choć stosunkowo mało znana w Polsce. Dania główne opierają się zwykle na mięsie, ale niemal w każdym przepisie używa się mnóstwa warzyw. W tutejszych potrawach stosuje się liczne aromatyczne przyprawy, z których wiele przed wiekami przywieziono wprost z Indonezji. Znajdziemy je na targach ułożone w wysokie, kolorowe stosy.

 

Dzień zacząć trzeba od śniadania, które oferuje większość kawiarni i knajpek w okolicy hoteli i pensjonatów. Podstawą posiłku jest pokrojony w trójkąty arabski chleb nazywany khubz, przypominający duży, okrągły, gruby placek. Często podaje się również naleśniki (placki) baghrir (beghrir). Ich powierzchnię pokrywają małe dziurki, które pozostały po bąbelkach powietrza (do ciasta dodaje się drożdże i proszek do pieczenia). Je się je zwykle na słodko: z miodem lub dżemem. Do śniadania serwuje się także lokalne sery, serki topione, oliwki czy pomidory. Czasem w zestawach śniadaniowych pojawiają się croissanty albo pain au chocolat. Do picia koniecznie należy zamówić przepyszny i bardzo tani sok ze świeżo wyciskanych pomarańczy (albo granatów) oraz kawę, często doprawianą kardamonem. Za najpopularniejszy napój uchodzi niewątpliwie gorąca, mocna herbata ze świeżych liści mięty z bardzo dużą ilością cukru. Na początku do jej intensywnego smaku miętowej goryczki przełamanej słodkością ciężko się przyzwyczaić, ale z czasem może stać się naszym największym przysmakiem. Herbatę tę podaje się w metalowych czajniczkach razem z niewielką szklanką.

 

Wybór dań na obiad czy kolację jest bardzo szeroki. Do lokalnych specjałów należy kuskus – danie z kaszy (znanej w Polsce głównie jako dodatek) z mięsem (przede wszystkim baraniną), sosem warzywnym i kilkoma rodzajami warzyw. Idealnie nadaje się ono na obiad, bo w gorące dni w Maroku większe posiłki najlepiej jeść po zmroku, kiedy słońce schowa się już za horyzontem. Spróbować trzeba tu również aromatycznej zupy harira z ciecierzycą i soczewicą, popularnej szczególnie w ramadanie. Na kolację zamówić można mięso z grilla lub szaszłyki (w ten sposób przyrządza się zazwyczaj kurczaka i baraninę, czasem też wołowinę). Na ruszcie przygotowuje się także pulpeciki z jagnięciny, czyli keftę (koftę), i pikantne kiełbaski z baraniny, zwane merguezami. W regionach nadmorskich często serwowane są smażone bądź grillowane ryby i owoce morza.

 

Do mięsa albo ryb warto zamówić np. sałatkę marokańską z drobno pokrojonych pomidorów i ogórków. W oczekiwaniu na jedzenie można podjadać małe przekąski podawane w niewielkich miseczkach lub meze – zestaw przystawek (popularny również m.in. w Grecji, Turcji, Jordanii czy Albanii), na który składają się warzywa w przeróżnych marynatach, sery, oliwki, przepyszny marynowany bakłażan czy purée z dyni. Wiele dań zawiera świeżą kolendrę. To dość specyficzna przyprawa – zazwyczaj uwielbia się ją albo jej nie znosi.

 

Chyba najpopularniejszą marokańską potrawę stanowi jednak tadżin (tażin). Przygotowuje się go w specjalnym naczyniu z grubej gliny (noszącym taką samą nazwę), przypominającym głęboki talerz z pokrywką w kształcie stożka. W środku znajdują się kawałki mięsa duszonego razem z warzywami, ziemniakami, tradycyjnymi przyprawami, a czasem także suszonymi owocami. Tę potrawę można zamówić w Maroku dosłownie wszędzie.

 

Ze względu na zakazy religijne alkohol nie jest powszechnie dostępny w tym kraju. W niektórych restauracjach w większych miastach podaje się piwo. Mocniejsze trunki dostać można na ogół tylko w barach i restauracjach hotelowych. Alkohol sprzedaje się w marketach lub w mniejszych sklepach, o których zwykle wiedzą jedynie miejscowi. W tych drugich klient przechodzi do oddzielnego pomieszczenia bądź lokalu mieszczącego się piętro niżej, gdzie bez problemu kupi wino czy wódkę.

 

Na deser jada się w Maroku np. świeże owoce. Poza tym Marokańczycy kochają słodycze, zwłaszcza te z dodatkiem miodu i migdałów. Do wyboru są przeróżne bułki, tłuste pączki, słodkie ciasta lepkie od syropu (podobne do baklawy) albo tzw. rogi gazeli, czyli ciastka w kształcie półksiężyców wypełnione migdałowym nadzieniem. Popularny smakołyk stanowią trójkąty nadziewane migdałami i – oczywiście – polane miodem, nazywane briwats. Spotkać je można również w wersji na słono wypełnione mielonym mięsem lub rybą.

 

PLAŻE NAD OCEANEM

 

Kto z Marrakeszu wyrusza na zwiedzanie południowego Maroka, zwykle najpierw dociera do położonej nad Atlantykiem As-Sawiry (Essaouiry), dawniej zwanej Mogadorem. Od XVIII w. była ona ważnym ośrodkiem handlu międzynarodowego – interesy ubijali tu Żydzi, Holendrzy, Portugalczycy, Berberowie, Arabowie, Brytyjczycy i Francuzi. Baśniową scenerię tego niemal 80-tysięcznego miasta tworzą pomalowane na biało zadbane domy z niebieskimi drzwiami, połączone kamiennymi uliczkami. Od 2001 r. medyna w As-Sawirze widnieje na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Jest ona nieco inna niż te spotykane w innych częściach kraju – jej uliczki nie są splątane, ale ułożone pod kątem prostym, dzięki czemu łatwiej się po niej poruszać niż np. po tych w Fezie czy Marrakeszu, gdzie po kilkunastu minutach chodzenia między stoiskami można się zgubić.

 

Najważniejsze miasto i kurort w południowo-zachodnim Maroku stanowi Agadir (powyżej 420 tys. mieszkańców), który cieszy się ponad 300 słonecznymi dniami w roku. To idealne miejsce dla osób chcących się zrelaksować i poleniuchować w cieniu parasola lub palmy. W samym centrum znajduje się tutaj długa, piaszczysta plaża – Plage d’Agadir (ok. 10-kilometrowa), przy której rozciągają się liczne luksusowe hotele z basenami. W Agadirze raczej nie ma zabytków – w lutym 1960 r. silne trzęsienie ziemi zrównało z ziemią dużą jego część. Komu znudzi się jedzenie w hotelowych restauracjach albo plażowanie, może wybrać się na spacer po jednym z urokliwych bulwarów albo udać się na zakupy na targu (suku), odwiedzić lokalne knajpki nad brzegiem morza lub wyruszyć na wycieczkę po pełnej atrakcji okolicy.

 

Na południe od kurortu rozciąga się malowniczy Park Narodowy Souss-Massa, słynący z rozmaitych gatunków ptaków takich jak występujący prawdopodobnie tylko w Maroku ibis grzywiasty, ibisy kasztanowate, warzęchy, flamingi, czaple purpurowe czy czagry. Wybrzeże w tym rejonie tworzą piaszczyste plaże, wydmy, klify i jaskinie. Przez park prowadzą kilkukilometrowe ścieżki spacerowe. Po wyprawie do niego warto odwiedzić miasto Tiznit, znane w całym kraju z ręcznie wykonywanych wyrobów ze srebra, głównie biżuterii. Ok. 60 km na południowy zachód stąd odpocząć można na najsłynniejszej dzikiej plaży w Maroku – Legzirze (Lagzirze). Za jej symbol uchodził jeszcze do niedawna niezwykły klif, w którym morze wytworzyło naturalną bramę (niestety, jeden z emblematycznych łuków runął 23 września 2016 r., najprawdopodobniej w wyniku naturalnej erozji). Przepiękna Legzira od lat przyciąga rzesze surferów.

 

Casbah Ait Ben Haddou XR

Ufortyfikowana osada (ksar) Ajt Bin Haddu

© MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

 

WŚRÓD FAL, GÓR I WYDM

 

Maroko to idealny kraj dla wszystkich, którzy kochają aktywnie spędzać czas. Większa część wybrzeża świetnie nadaje się do uprawiania wind- i kitesurfingu oraz surfingu. Miłośnicy tych sportów wodnych często wybierają okolice wspomnianego już miasta As-Sawira, położonego ok. 170 km na północ od Agadiru. W lecie fale są mniejsze, ale wiatr bywa silniejszy, w zimie – odwrotnie. Najlepiej przyjechać tutaj w okresie od września do kwietnia. Ostatnio coraz większą popularnością wśród pasjonatów wind- i kitesurfingu oraz surfingu cieszy się również miasteczko Sidi Kaouki, usytuowane 25 km na południe od As-Sawiry. Doskonałe miejsce do uprawiania sportów wodnych stanowi także zatoka utworzona przez podłużny półwysep w pobliżu Ad-Dachli (niemal 1,2 tys. km na południowy zachód od Agadiru, na terytorium Sahary Zachodniej).

 

W Maroku znajduje się aż ok. 50 pól golfowych. Leżą one głównie na północy (m.in. w Tangerze czy Tetuanie), w sercu kraju (Rabacie, Fezie i Casablance), okolicy Marrakeszu i As-Sawiry oraz w Agadirze. W tym pełnym atrakcji państwie można też spędzić kilka tygodni na wędrówkach po górach i wspinaczce w różnych warunkach. Najwyższym szczytem Królestwa Marokańskiego, jak również całego Atlasu i Afryki Północnej, jest Dżabal Tubkal (4167 m n.p.m.). Zdobędzie go każda osoba o dobrej kondycji – nie trzeba wspinać się na niego ze sprzętem, choć poleca się wynajęcie lokalnego przewodnika. Na trasie wyprawy, na końcu doliny na ponad 3200 m n.p.m. znajduje się duże schronisko (Refuge du Toubkal), w którym większość turystów przechodzi nocną aklimatyzację przed dotarciem do celu. Wejście na najwyższy szczyt kraju to – oczywiście – tylko jedna z wielu propozycji dla amatorów trekkingu. Do wyboru mają oni mnóstwo górskich szlaków (nie są oznaczone).

 

Wyjątkowym przeżyciem będzie w Maroku także wyprawa na pustynię: na piaszczyste wydmy, pod niebo wyścielone gwiazdami. Tego typu wycieczkę najlepiej wykupić bezpośrednio w lokalnym biurze podróży w jednym z większych miast. Można też wynająć prywatnego kierowcę z autem lub dojechać autobusem i w mieście Warzazat (Ouarzazate) opłacić przewodnika z samochodem terenowym. W drodze na pustynię trzeba przejechać przez góry Atlas, co stanowi okazję do podziwiania wspaniałych widoków. Większość wycieczek zatrzymuje się również w Ajt Bin Haddu, ufortyfikowanej osadzie zwanej ksarem, wpisanej w 1987 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Kręcono tu sceny m.in. do filmów Gladiator, Aleksander, Królestwo Niebieskie, Babel, Książę Persji: Piaski czasu i serialu Gra o tron. Poza tym zwykle odwiedza się także spektakularne wąwozy: Dades i Todra. Do atrakcji wyprawy na pustynię należą też spacery po niekończących się wydmach, przejażdżka na wielbłądach i spędzenie nocy pod gwiazdami. Z dala od cywilizacji, pod gołym niebem, w otoczeniu surowych krajobrazów można dostrzec egzotyczne, magiczne oblicze Maroka, które wciąż przyciąga ludzi z różnych zakątków świata.