9126_a4.jpg

Rodzinne wakacje nad Balatonem

©MAGYAR TURIZMUS ZRT. FOTOTÁR

 

Sylwia Jedlak-Dubiel

 

Choć Węgry, położone między Austrią, Słowacją, Ukrainą, Rumunią, Serbią, Chorwacją i Słowenią, nie mają obecnie dostępu do morza, znakomicie radzą sobie z tą niedogodnością. Dzięki niej Madziarzy mogą w pełni docenić tutejsze jeziora, rzeki i źródła termalne, a należą one do prawdziwych skarbów tego kraju. W czasach PRL-u, gdy wyjazdy za żelazną kurtynę stanowiły przywilej niewielu osób, to m.in. węgierski Balaton robił prawdziwą furorę wśród kierunków urlopowych. Mimo iż dziś granice są już otwarte, a wycieczki na słoneczne południowe wybrzeża Europy wcale nie kosztują dużo, wciąż cieszy się on niesłabnącym zainteresowaniem turystów z zagranicy, w tym Polaków. 

festetics-kastely-hintozasa.jpg

Przejażdżka bryczką wokół pięknego Pałacu Festeticsów w Keszthely 

©NYUGAT-BALATONI TURISZTIKAI IRODA


Do niemalże legendarnej już tęsknoty Węgrów za terytorium Krajów Korony Świętego Stefana (które obejmowało Węgry, Siedmiogród, Chorwację, Slawonię i miasto Rijeka) sprzed I wojny światowej można odnosić się z pobłażaniem, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że po podpisaniu traktatu w Trianon w czerwcu 1920 r. poza granicami nowego państwa węgierskiego znalazły się miliony obywateli dawnego królestwa. Z tej perspektywy dumne określenie „węgierskie morze”, którym Madziarzy nazywają Balaton, nabiera głębszego znaczenia. Zresztą nadbalatońskie miasteczka swoją leniwą atmosferą przypominają śródziemnomorskie miejscowości, a ciepła pogoda w okresie letnim zachęca do kąpieli (średnia temperatura wody wynosi wtedy ok. 23°C) i opalania się z siłą nie mniejszą niż w rejonach włoskich czy greckich zatok.

Dla tych, którzy nie wierzą w sprzyjającą aurę nad Bałtykiem, a zmęczyli się zbyt dalekimi wyjazdami na wybrzeże Włoch, Francji, Hiszpanii czy Grecji, ojczyzna naszych bratanków będzie dobrą alternatywą. Ten kraj oferuje słońce, wino i śpiew oraz towarzystwo życzliwych Węgrów, równie gościnnych i żywiołowych co mieszkańcy południa Europy, zaś lot z warszawskiego Lotniska Chopina do Budapesztu trwa zaledwie ok. 1 godz. i 15 min.

Słoneczne plaże

Największe węgierskie jezioro (594 km² powierzchni) znajduje się na południowy zachód od stolicy Węgier i to właśnie budapeszteńczycy upodobali je sobie najbardziej. Chętnie spędzają nad nim nie tylko urlopy, ale i weekendy (centrum miasta od jego wschodnich brzegów dzieli ok. 90 km). W wakacje Balaton przeżywa prawdziwe oblężenie i nie ma w tym nic dziwnego. Turystów przyciągają nad niego południowe piaszczyste plaże i płytkie, ciepłe wody. To świetne miejsce na wypoczynek dla rodzin z dziećmi.

               
Prawdziwym turystycznym centrum jest 25-tysięczny Siófok. Słynie on z ciągnącej się wzdłuż brzegu jeziora promenady (Petőfi sétány), tłumnie odwiedzanej wieczorami przez ludzi spragnionych rozrywki, oraz płatnej Wielkiej Plaży (Nagystrand). Choć miejscowość uchodzi za typowy wakacyjny kurort, warto w niej zobaczyć kilka rzeczy. Należą do nich m.in. 45-metrowa Wieża Wodna (Víztorony) z 1912 r. Można z niej podziwiać malowniczą panoramę okolicy. Budowla została kilka lat temu odnowiona i obecnie funkcjonuje w niej kawiarnia i bar tlenowy. Inny ciekawy obiekt w Siófok stanowi kościół luterański w Parku Oulu zaprojektowany przez Imre Makovecza (1935–2011), węgierskiego przedstawiciela nurtu architektury organicznej. Niemal we wszystkich swoich dziełach starał się on łączyć narodowe tradycje Węgier z naturalnymi elementami konstrukcyjnymi (taka idea przyświecała mu także, gdy tworzył niesamowity pawilon na wystawę EXPO 1992 odbywającą się w Sewilli), chętnie wykorzystywał też motywy skrzydeł i drzewa. Wnętrze świątyni zdobią drewniane filary i rzeźby, a sam budynek przypomina ni to głowę sowy, ni hełm wojownika. W kościele odbywają się koncerty organowe.

               
Przy południowym brzegu Balatonu leży jeszcze wiele miejscowości, w których znajdziemy zakwaterowanie i sprzyjające warunki do wypoczynku. Polaków może zainteresować np. Balatonboglár. W czasie II wojny światowej działało w nim gimnazjum dla polskiej młodzieży (uczył się w nim m.in. dziennikarz i tłumacz literatury węgierskiej Tadeusz Olszański).

Wulkaniczne wzgórza

Krajobraz północnych brzegów jeziora tworzą dla odmiany przede wszystkim liczne wzniesienia. Najcharakterystyczniejsze z nich to bazaltowa góra Badacsony (437,4 m n.p.m.) o sylwetce trapezu. Jej rejon znany jest ze znakomitych białych win takich jak olaszrizling czy szürkebarát (odmiana pinot gris). Warto zajrzeć tutaj do lokalnych winiarni, żeby spróbować ich produktów. W okolicznych miasteczkach w okresie letnim i na jesieni organizuje się festiwale winiarskie. Ze szczytu wzgórza rozpościera się piękny widok na szmaragdowe wody Balatonu. Po wycieczce na płaski wierzchołek góry najlepiej zejść do pobliskiej 2-tysięcznej miejscowości Badacsonytomaj odpocząć na molo albo, jeśli wystarczy nam jeszcze sił, wybrać się do ruin XIII-wiecznego zamku (Szigligeti vár) lub klasycystycznej rezydencji węgierskiego rodu Esterházych (Eszterházych) w Szigliget. Z kolei w położonym na północ stąd 16-tysięcznym miasteczku Tapolca przeżyjemy jedyną w swoim rodzaju przygodę – przepłyniemy łódką przez przepięknie oświetlone podziemne jezioro wypełniające system grot (Tapolcai-tavasbarlang). Żyje w nim m.in. mała karpiowata ryba strzebla potokowa.

               
Kierując się na północny wschód od Badacsony, dotrzemy na półwysep Tihany (Tihanyi-félsziget), region ciekawy z kilku powodów. Po pierwsze, znajduje się tutaj opactwo benedyktyńskie z XI w. Powstało ono z inicjatywy króla Andrzeja I (1013–1060) z dynastii Arpadów, którego pochowano w przyklasztornym kościele. Jego grób można obecnie oglądać w krypcie pod świątynią. Po drugie, na tym obszarze leżą dwa jeziora: Wewnętrzne (Belső-tó) i Zewnętrzne (Külső-tó). Ich lustra wody od tafli Balatonu dzieli odpowiednio 25 i 12 m wysokości. Oba zbiorniki zajmują kalderę dawnego wulkanu. Jezioro Zewnętrzne, dzisiaj w znacznej części zasypane i zarośnięte, zamieszkują liczne gatunki ptaków. Oprócz tego to właśnie z końca półwyspu Tihany mamy najbliżej do południowego balatońskiego brzegu (ok. 1,5 km). Z tutejszej przystani do przeciwległej miejscowości Szántód przez cały rok (w sezonie ze zwiększoną częstotliwością) kursuje prom pasażersko-samochodowy. W pobliskim 13-tysięcznym Balatonfüred na miłośników speleologii i nie tylko czeka jaskinia Lóczy (Lóczy-barlang) ze ścianami prezentującymi kolejne warstwy wapienia. Odkryto ją pod koniec XIX w. w zboczu góry Tamás (Tamás-hegy). Obecnie udostępnia się ją do zwiedzania od połowy kwietnia do końca września.

Mniejszy brat Balatonu

Tereny Pogórza Balatonu razem z południową częścią Lasu Bakońskiego (Bakony), Kotliną Tapolcy (Tapolcai-medence), górami Keszthely (Keszthelyi-hegység) i Małym Balatonem (Kis-Balaton) należą do utworzonego w 1997 r. Parku Narodowego Pogórza Balatonu (Balaton-felvidéki Nemzeti Park). W jego granicach (ok. 570 km² powierzchni) spotkamy ponad 200 gatunków roślin chronionych na Węgrzech, np. pierwiosnki łyszczaki, mieczyki błotne czy dwulistniki musze. Poza tym żyje tu także wiele rozmaitych ptaków.

               
Wspomniany Mały Balaton był niegdyś częścią „węgierskiego morza”, a znajduje się na południowy zachód od niego, u ujścia rzeki Zala. Na tym obszarze obowiązuje ograniczony ruch turystyczny, a to ze względu na jego wyjątkowy ekosystem. Osoby pasjonujące się ornitologią powinny koniecznie wybrać się tutaj na obserwację ptactwa wodnego pod opieką przewodnika. W okolicy jeziora założono też rezerwat bawoła domowego (Kápolnapuszta–Bivalyrezervátum), gdzie oprócz tych zwierząt hoduje się węgierskie szare bydło rogate (węgierskie siwe bydło stepowe), rasę pochodzącą z puszty. Na Małym Balatonie leżą również liczne wyspy, w tym Wyspa Kaniowy Zamek (Kányavári-sziget), na którą dostaniemy się za pomocą drewnianego mostu, bądź Wyspa Zamkowa (Vár-sziget) z interesującym stanowiskiem archeologicznym w miejscowości Zalavár.

Z wizytą u arystokracji

Wróćmy jednak jeszcze nad balatoński brzeg. Za stolicę tego regionu uważa się 20-tysięczne Keszthely, położone przy północno-zachodnim krańcu jeziora. Wielkim skarbem miasta jest późnobarokowa rezydencja Festeticsów (Festetics-kastély) – arystokratycznej rodziny wywodzącej się z Chorwacji. To jeden z najwspanialszych zabytków w całym kraju. Na terenie posiadłości w otoczeniu zadbanego parku stoi pałac, którego wnętrza udostępniono częściowo do zwiedzania. Wypełnione meblami i dekoracjami pomieszczenia zaznajamiają gości z życiem węgierskich magnatów w XVIII i XIX stuleciu. Duże wrażenie robi biblioteka hrabiego Györgya Festeticsa (1755–1819) – do dziś zachował się jej bogaty księgozbiór (ponad 80 tys. woluminów). Sam arystokrata uchodził za postać wybitną. To on w 1797 r. założył Georgikon, czyli pierwszą w Europie wyższą szkołę rolniczą. W rezydencji wyróżnia się też reprezentacyjna dębowa klatka schodowa z portretami członków znamienitego rodu. Słynną mieszkanką posiadłości była Maria Wiktoria Hamilton (1850–1922), która wyszła za mąż za Tasziló Festeticsa (1850–1933) po tym, jak rozwiodła się z księciem Monako Albertem I Grimaldim (1848–1922).

               
W Keszthely, obok Plaży Miejskiej (Városi Strand) znajdziemy tzw. Wyspę Kąpielową (Szigetfürdő) z odnowionymi pawilonami z XIX w., do której prowadzi pomost. Poza tym w mieście można odwiedzić Muzeum Balatońskie (Balatoni Múzeum), Muzeum Lalek (Babamúzeum) czy Muzeum Marcepanu (Marcipán Múzeum).

Pomysł na każdy dzień

Balaton i jego okolice to idealny rejon na wypoczynek. Co roku ściągają w te strony tysiące osób spragnionych słońca, chcących po prostu odetchnąć od gonitwy życia codziennego lub spędzić trochę czasu z rodziną bądź przyjaciółmi. Dlatego infrastruktura turystyczna rozwija się tu bardzo szybko i nie dotyczy to tylko bazy noclegowej. Region można podziwiać zarówno z perspektywy plaży czy pokładu jachtu, jak i z wysokości siodełka, ponieważ wokół jeziora wytyczono sieć szlaków rowerowych. W niektórych miejscowościach (np. w Siófok czy Balatonboglár) działają wypożyczalnie jednośladów. Dużą popularnością cieszą się także rajdy konne. Tego typu wycieczki organizują miejscowe ośrodki, m.in. ujeżdżalnia w centrum Balatonlelle-Rádpuszta Gasztro Élménybirtok w Balatonlelle i szkoła jazdy Georgikon Lovasiskola w Keszthely.

               
W sezonie wakacyjnym w miejscowościach wypoczynkowych rozstawiają się wesołe miasteczka. W okolicy powstały też liczne kąpieliska, w tym Gránit Gyógyfürdő w Zalakaros i Annagora Aquapark w Balatonfüred. Z myślą o aktywnych turystach w 2003 r. w Balatonfűzfő otwarto Park Przygód Serpa (Serpa Kalandpark), który oferuje wspinaczkę na 9-metrową wieżę, zjazd na tyrolce, pokonanie jednej z 7 ścieżek przygodowych (trasy przygotowano odpowiednio do wieku uczestników i ich umiejętności) oraz strzelanie do celu z łuku. Razem z profesjonalnym polem do gry w paintball (Balaton Paintball) stanowi on część Parku Wolnego Czasu Balatońskie Bobsleje (Balatoni Bob Szabadidőpark). To również świetne miejsce dla rodzin z dziećmi. Do użytku oddano w nim dwa całoroczne tory bobslejowe o łącznej długości 1,5 km. Z ich najwyższych punktów rozpościera się wspaniała panorama pobliskich lasów i usianej żaglówkami tafli „węgierskiego morza”.

               
Dorośli mogą zrelaksować się także na malowniczo położonym 18-dołkowym polu golfowym należącym do Royal Balaton Golf & Yacht Club w Balatonudvari lub podczas enoturystycznej wyprawy po okolicznych winnicach, winiarniach i piwnicach. Nad Balatonem koniecznie trzeba też spróbować prawdziwego węgierskiego przysmaku, czyli halászlé (zupy rybnej). Podaje się ją w różnych częściach kraju i wszędzie smakuje nieco inaczej, a to ze względu na odmienny dobór składników, m.in. gatunków używanych ryb. To mocno paprykowe danie stanowi niewątpliwie nieodłączny element lokalnej kuchni.

Uzdrawiająca moc wody    

kek-szalag-1.jpg

Letnie regaty żeglarskie Kékszalag ÁRKÁD Nagydíj na Balatonie

©BALATONFÜREDI TURISZTIKAI EGYESÜLET

    

Nieoficjalną stolicę Balatonu, Keszthely, dzieli tylko 7 km od 5-tysięcznego Hévíz – jedynego w swoim rodzaju uzdrowiska z największym naturalnym jeziorem termalnym w Europie (4,44 ha). Podejrzewa się, że korzystny na zdrowie wpływ jego wód znali już od II w. n.e. Rzymianie, zakładający osady, twierdze i łaźnie na obrzeżach imperium. Do rozkwitu miejscowości jako kurortu leczniczego przyczyniła się dopiero w XVIII stuleciu rodzina Festeticsów, do których należały te dobra. Pierwszy budynek kąpielowy kazał tu postawić właśnie wspomniany założyciel Georgikonu, hrabia György. Wysoka temperatura jeziora utrzymuje się przez cały rok. W zimie woda ogrzewa się do 24–26°C, a latem – do 33–38°C. Dzięki temu na przełomie XIX i XX w. udało się tutaj introdukować indyjską czerwoną lilię wodną (Nymphaea rubra var. longiflora). Wizytę w uzdrowisku zaleca się przede wszystkim osobom z bólami reumatycznymi i dolegliwościami narządów ruchu, ale z kąpieli w tym niezwykłym miejscu może skorzystać każdy. Trzeba tylko pamiętać, żeby jednorazowa sesja nie trwała dłużej niż 30 min.

               
Dzisiaj w Hévíz nie brakuje komfortowych hoteli z doskonałą obsługą, takich jak Hunguest Hotel Helios (3 gwiazdki z plusem), 4-gwiazdkowy NaturMed Hotel Carbona o podwyższonym standardzie lub 5-gwiazdkowy Lotus Therme Hotel & Spa. Nie zawiodą się również ci turyści, którzy szukają zakwaterowania w niższej cenie. Poza tym w 1925 r. w miejscowości odkryto tzw. grobowiec rzymskiego legionisty ze szkieletem pochodzącym, jak się szacuje, z IV w. n.e. Znalezione przy zmarłym przedmioty przeniesiono do Muzeum Balatońskiego w Keszthely, a jego szczątki pozostawiono w ceglanej budowli. Najstarszą świątynią w mieście jest kościół z najprawdopodobniej XIII w. (pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 1341 r.), odnowiony w XVIII stuleciu w stylu barokowym. Mimo zmian zachował on średniowieczną bryłę architektoniczną.

Wiele okazji do zabawy

P1130806.jpg

Dziewczęta w tradycyjnych strojach podczas święta winobrania

©NYUGAT-BALATONI TURISZTIKAI IRODA



Sezon letni nad Balatonem to okres wielu różnorodnych wydarzeń. Jeśli planujemy podróż w te urocze strony, pomyślmy o wzięciu udziału chociaż w jednym z nich. Na samym początku lipca w Balatonfüred odbywają się widowiskowe regaty żeglarskie, których uczestnicy walczą o Błękitną Wstążkę (Kékszalag ÁRKÁD Nagydíj). Młodzież (i nie tylko) ściąga tłumnie w tym miesiącu na plażę w Zamárdi na wielką imprezę muzyczną MasterCard Balaton Sound z koncertami międzynarodowych gwiazd (w tym roku m.in. Tiësto, Hardwell, Faithless, Jason Derulo, Ludacris, Nicky Romero, Zedd czy Afrojack). Miłośnicy odmiennego stylu w muzyce wybierają się za to trochę później do Balatonboglár na Festiwal Jazzu i Wina (Jazz és a Bor Fesztiválja). Również mniej więcej w pierwszych dniach lipca organizuje się zawody w przepłynięciu Balatonu na odcinku od Révfülöp do plaży Platan w Balatonboglár (Pek-Snack® Balaton-átúszás). Dystans do pokonania wynosi 5,2 tys. m. Latem obchodzi się też barwne Tygodnie Wina w Badacsony (Badacsonyi Borhetek – w tym roku od 17 lipca do 2 sierpnia), podczas których degustacjom szlachetnych trunków towarzyszą rozmaite wydarzenia kulturalne. Podobnych rozrywek dostarczają Tygodnie Wina w Balatonfüred (Balatonfüredi Borhetek zaplanowane na 8–29 sierpnia 2015 r.). W sierpniu mnóstwo osób przyjeżdża na południowy brzeg jeziora do miejscowości Balatonboglár na dużą imprezę na świeżym powietrzu zwaną Boglári Szüreti Fesztivál – Festiwal Winobrania w Boglár (39. jego edycja odbędzie się 19–23 sierpnia 2015 r.). Siófok zaprasza natomiast miłośników tradycji na 10 dni dobrej zabawy (w tym roku od 14 do 23 sierpnia) z okazji Festiwalu Siófolk (Siófolk Fesztivál) oraz Święta Wina i Chleba (Bor és Kenyér Ünnepe – od 20 do 23 sierpnia), w trakcie trwania których wypada węgierskie święto narodowe i państwowe, czyli Dzień św. Stefana (20 sierpnia).

               
Jak widać, w okolicy Balatonu trudno się nudzić, szczególnie w lecie. Tutejsze miejscowości wypoczynkowe mogą być także świetną bazą wypadową do pobliskich zabytkowych miast, takich jak Veszprém, Székesfehérvár czy nawet sam magiczny Budapeszt. Jedno jest pewne – u gościnnych i przyjaznych Madziarów spędzimy zawsze niezapomniany urlop!

Artykuły wybrane losowo

Mój Zanzibar

LAURA KUZAK-MARKOWSKA

 

« Co pojawia się przed oczami, gdy pomyśli się o Zanzibarze? Zwykle są to białe plaże, turkusowy ocean, błękitne niebo, wysmukłe palmy i słońce. To wystarczające powody, żeby go odwiedzić. Jednak dopiero na miejscu da się w pełni zachwycić tym rajem. Można tu poczuć smak i zapach przypraw – wszak archipelag bywa nazywany również Spice Islands, czyli Wyspami Korzennymi. Na Zanzibarze skosztujemy owoców prosto z drzewa i zobaczymy, jak uprawia się wanilię, pieprz, kurkumę i cynamonowce. Spotkamy delfiny i będziemy podziwiać rafę koralową wokół wysepki Mnemba, a na targu rybnym znajdziemy wszystko, co rybacy wyławiają z morza. Ich zdobycze tego samego dnia trafiają na stoły w restauracjach i hotelach. »

Więcej…

Rajskie wyspy Indonezji

 Prambanan temple

Hinduistyczny kompleks Prambanan na Jawie

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

MAJA KAŹMIERCZAK-BARTHEL

www.TRAVELINGROCKHOPPER.COM

 

Według mnie Indonezja słynie z licznych wulkanów, tradycyjnego dania „nasi goreng”, orangutanów z Sumatry i Borneo oraz waranów z Komodo. Choć każdy z moich przykładów da się uzasadnić, większość osób kojarzy ją jednak z rajską Bali. Czy właśnie ta wyspa najlepiej reprezentuje cały kraj? Zdecydowanie nie i… trochę tak.

 

Indonezja leży w Azji Południowo-Wschodniej i częściowo Oceanii. To największe wyspiarskie państwo na świecie (o powierzchni ponad 1,9 mln km²). Swoimi granicami obejmuje 17 508 wysp, z czego mniej więcej 6 tys. pozostaje zamieszkanych. Ten rozległy kraj oddziela Pacyfik od Oceanu Indyjskiego.

 

Przy tak dużym wyborze naprawdę trudno zdecydować, gdzie zawitać podczas podróży po Indonezji. Mnóstwo jej wysp kusi turystów obietnicą rajskich wakacji. W tym ogromie znajduje się wiele prawdziwych perełek.

 

KRAINA BOGÓW

 

Bali z jednej strony jawi się jako turystyczny eden, egzotyczna kraina o wyjątkowej kulturze, z cudowną przyrodą, piaszczystymi plażami i idealną pogodą. Z drugiej strony wiele osób mówi, że wyspa jest przereklamowana, zatłoczona czy wręcz niewarta odwiedzenia, ponieważ w Indonezji znajduje się mnóstwo ciekawszych miejsc. Obie te opinie są słuszne. Na Bali funkcjonują rewelacyjne resorty, ale także kiepskiej jakości hotele. Rozwinęła się tu interesująca kultura i balijska odmiana hinduizmu, przetrwał odrębny język (balijski, basa bali), jednak inne rejony kraju też są wyjątkowe. Na wyspie leży dużo pięknych plaż, lecz wiele z nich jest zatłoczonych. W tym regionie panuje klimat równikowy z dwoma porami w roku: suchą i deszczową. W trakcie trwania tej drugiej (zazwyczaj od października do kwietnia) nie należy raczej spodziewać się idealnej pogody. Mnóstwo miejsc na Bali ma charakter typowo turystyczny, komercyjny, ale nie wszystkie, uchowało się tutaj również wiele urokliwych zakątków. Choć to nieduża wyspa (ma ponad 5,5 tys. km² powierzchni), jednak jest na tyle rozległa, że dzięki sporemu zróżnicowaniu prawie każdy znajdzie na niej coś dla siebie. Zdecydowanie warto ją odwiedzić i poznać rozmaite jej oblicza. W końcu nie bez przyczyny nazywana bywa krainą bogów.

 

Jednym z powodów, dla których turyści udają się na Bali, są jej przepiękne plaże. Wybrzeże wyspy w wielu miejscach pokrywa biały piasek. Natkniemy się też na czarne, wulkaniczne brzegi (plaża Lovina na północy), także bardzo malownicze. Amatorzy wszelkich sportów wodnych poczują się tu jak w raju. Ogromną popularnością cieszą się surfing i nurkowanie. Ciekawą atrakcję stanowi poza tym obserwowanie delfinów.

 

Indonezja jest w większości muzułmańska (powyżej 87 proc. ludności), jednak Balijczycy wyznają przede wszystkim lokalną odmianę hinduizmu (ok. 83,5 proc. mieszkańców wyspy), co w dużej mierze sprawiło, że kultura balijska tak bardzo różni się od tej z innych rejonów kraju. Na Bali znajduje się ponad 6 tys. świątyń hinduistycznych! Nie sposób ich wszystkich odwiedzić, ale do kilku koniecznie należy się wybrać, gdyż są dość specyficzne. Jedne z piękniejszych to np. Besakih na zboczu góry Agung (3031 m n.p.m.), Tirta Empul i Gunung Kawi w mieście Tampaksiring, sanktuarium Goa Gajah (Jaskinia Słonia) koło Ubud, zbudowana na klifie XI-wieczna świątynia Uluwatu (zwana również Luhur Uluwatu) oraz dwie najchętniej fotografowane budowle: Ulun Danu Bratan nad brzegiem jeziora Bratan i usytuowana na skale Tanah Lot niedaleko Denpasar.

 

Zwiedzanie obiektów sakralnych na wyspie można połączyć z oglądaniem przedstawienia muzyczno-tanecznego. Mimo iż takie spektakle bywają zwykle przeznaczone głównie dla turystów, warto je zobaczyć, gdyż prezentują interesujące elementy balijskiej kultury. Do typowych widowisk należy pokaz tańca lwa (barong), ilustrującego wieczną walkę dobra ze złem.

 

Podczas pobytu na Bali albo w innej części Indonezji polecam zainteresować się także batikiem. To technika malowania tkanin polegająca na nakładaniu wielu warstw wosku na materiał, a następnie zanurzaniu go w barwniku, który farbuje jedynie nie pokryte niczym miejsca. Aby uzyskać rozmaite efekty, proces woskowania i farbowania powtarza się wielokrotnie. Ta metoda zdobienia znana jest w różnych krajach, np. w Indonezji, Malezji, Singapurze, Indiach, Bangladeszu, Nigerii, Senegalu, Mali, Chinach, Japonii, Iranie, na Sri Lance i Filipinach. Historia batiku sięga starożytności, już w IV w. p.n.e. w Egipcie używano podobnie dekorowanych tkanin do owijania zwłok. Co ciekawe, ten indonezyjski uchodzi za zdecydowanie najsłynniejszy. W 2009 r. batik z Indonezji wpisano na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Od tego czasu tutejszy rząd zachęca obywateli, aby w piątki nosili ubrania wykonane z tak zdobionych tkanin, a 2 października obchodzi się w kraju Dzień Batiku.

 

Ciekawą atrakcją Bali jest również Małpi Las Ubud (Ubud Monkey Forest). To park o powierzchni ok. 12,5 ha. Żyje w nim mniej więcej 700 małp (makaków krabożernych), występują tutaj rozmaite gatunki roślin i znajdują się trzy świątynie. Wizyta w tym miejscu powinna być doznaniem duchowym, przynieść nam spokój i równowagę.

 

Jeden z moich ulubionych rejonów na wyspie stanowią tarasy ryżowe (Tegallalang lub Jatiluwih). Ryż jest podstawowym produktem spożywczym na Bali (jak i w całym kraju), częścią tutejszej kultury. Co więcej, jego uprawa to ważny element indonezyjskiej gospodarki. Indonezja znajduje się na trzecim miejscu wśród największych światowych producentów ryżu (po Chinach i Indiach). Niestety, uprawianie tej rośliny stanowi skomplikowane i trudne zajęcie. W Azji rolnicy coraz częściej rezygnują z pracy na polu, gdy widzą, że łatwiej czerpać dochody z branży turystycznej. Trudno im się dziwić, ale żal patrzeć na niszczejące tarasy ryżowe.

 

Bali szczyci się też typowo indonezyjską atrakcją, jaką są wulkany. Dwa najsłynniejsze to Batur (1717 m n.p.m.) i Agung (3031 m n.p.m.). Ze szczytu pierwszego z nich turyści często podziwiają zachwycający wschód słońca. Góra Agung jest wyższa i wspinaczka na nią wymaga dużo więcej wysiłku. Na dodatek od sierpnia 2017 r. aktywność tego wulkanu bardzo wzrosła i w listopadzie doszło do kilku znacznych wybuchów. Z tego powodu odwołano wszystkie loty z i na Bali, a wiele osób ewakuowano. Większa erupcja może całkowicie odmienić oblicze wyspy...

 

RAJ BEZ TURYSTÓW

 

Jeżeli wakacje na Bali ciągle nie brzmią do końca przekonująco, polecam wybrać się na Lombok. Obie wyspy są do siebie podobne pod względem przyrodniczym (niektóre miejsca nawet mają takie same nazwy, np. plaża Kuta). Lombok bywa jednak słusznie nazywana Bali bez tłumów. Warto się spieszyć, żeby ją odwiedzić, bo każdego roku przybywa na nią coraz więcej turystów.

 

Na wyspie znajdują się wspaniałe plaże (w tym wyjątkowa różowa Tangsi), piękne wodospady (Benang Kelambu i Senaru), góry i wulkany. Jej okolica świetnie nadaje się do surfowania i nurkowania. Lombok to również znakomite miejsce na romantyczną podróż dla nowożeńców. Tutejsze tradycje i kulturę można poznać bliżej w wiosce grupy etnicznej Sasak.

 

Na północy wyspy wznosi się jeden z najwyższych i najbardziej aktywnych indonezyjskich wulkanów – Rinjani (3726 m n.p.m.). Wyprawa na jego szczyt zajmuje ok. dwa–trzy dni, mimo to przyciąga on wielu chętnych. Z góry rozpościera się wspaniała panorama na całą Lombok, widać nawet pobliską Bali.

 

U północno-zachodnich wybrzeży leżą tu trzy małe wysepki Gili. Dość długo ten archipelag był uznawany za rajski, idealny na idylliczne wakacje dla mniej zamożnych turystów. Obecnie wszystko się zmienia, jednak wysepki Gili ciągle wydają się być ciekawą propozycją turystyczną.

 

SEN NA JAWIE

 

bromo

Rozległa kaldera Tengger z dymiącym kraterem czynnego wulkanu Bromo

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

Najbardziej zaludnioną wyspę na świecie stanowi indonezyjska Jawa. Zamieszkuje ją aż ok. 145 mln osób. Zdecydowanie nie brzmi to jak zachęta do jej odwiedzenia, ale jest tutaj kilka wspaniałych miejsc, bez zobaczenia których wizyta w Indonezji byłaby niepełna. To właśnie na Jawie znajdują się mistyczne świątynie Borobudur i Prambanan, zachwycające okolice z wulkanami Bromo (2329 m n.p.m.) i Ijen (2443 m n.p.m.) oraz Madakaripura – wodospad pozostający na długo w pamięci. Tutejsze cuda wbrew nazwie wyspy wydają się jak ze snu.

 

Zwiedzanie najlepiej zacząć od ponad 400-tysięcznej Yogyakarty (Jogyakarty). Uchodzi ona za centrum kultury i sztuki jawajskiej. Miasto jest warte zobaczenia, a do tego tutejsze restauracje kuszą smaczną kuchnią. Z Yogyakarty obowiązkowo trzeba wybrać się do wspomnianych wyjątkowych zabytków sakralnych.

 

Borobudur należy do największych buddyjskich świątyń na świecie. Pochodzi według szacunków z VIII–IX w. W 1991 r. obiekt ten został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Moim zdaniem to najpiękniejsza i najciekawsza świątynia w Indonezji, nie tylko ze względu na detale architektoniczne, liczne rzeźby (m.in. 504 posągi Buddy) i płaskorzeźby (2672 reliefy). Zachwyca także jej okolica. Jedynie ogromna popularność tego miejsca, a co za tym idzie, ściągające tu codziennie tłumy turystów, mogą odstręczać od wizyty. Co ciekawe, kompleks Borobudur przez kilka stuleci był ukryty pod pyłem wulkanicznym i porośnięty bujną roślinnością. Został opuszczony prawdopodobnie na przełomie X i XI w., ale dopiero w 1814 r. natrafiono na pierwsze ślady budowli. Przez kolejne lata odkrywano ją po kawałku, a obecnie jest jedną z głównych atrakcji kraju.

 

Prambanan to hinduistyczny zespół świątynny z połowy IX w. Ten największy tego typu obiekt w Indonezji umieszczono zresztą w 1991 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Niestety, w wyniku trzęsień ziemi, zwłaszcza ostatniego z maja 2006 r., wiele miejscowych świątyń zostało zniszczonych. Niektóre z nich odbudowano, ale część nadal czeka na renowację. Prambanan również uchodzi za jedną z ważniejszych atrakcji kraju. Każdego dnia odwiedzają go rzesze turystów. Jednak i tu można znaleźć spokój i miejsce tylko dla siebie.

 

W Indonezji jest prawie 130 czynnych wulkanów. Na Jawie, o ile pozwalają na to względy bezpieczeństwa, polecam odwiedzić okolice Bromo i Ijen. Czasem z powodu dużej aktywności nie zaleca się wycieczek w ich rejony. Należy więc wcześniej sprawdzić aktualną sytuację.

 

Najpopularniejszy w Indonezji Bromo wchodzi w skład masywu Tengger. Najaktywniejszym i najwyższym wulkanem na Jawie jest jednak Semeru (zwany też Mahameru, 3676 m n.p.m.). Od 1967 r. regularnie (co ok. 20 min.) wydobywa się z niego dym, a czasem wydostają się również chmury pyłu lub kamienie. Bromo i Semeru położone są wewnątrz kaldery o średnicy mniej więcej 10 km i otoczone przez tzw. morze piasków (z drobnego piasku wulkanicznego). Okolica wulkanów stanowi popularne miejsce na podziwianie wschodu słońca. Jakkolwiek banalnie to brzmi, zapewniam, że jest cudownym doświadczeniem. Wyłaniający się spod pierzyny chmur krajobraz wygląda niesamowicie. Po przeżyciach natury estetycznej można pokrążyć w pobliżu i nawet zajrzeć do krateru. W drodze powrotnej trzeba koniecznie zobaczyć Madakaripurę – według mnie jeden z najwspanialszych wodospadów w Azji.

 

Równie wyjątkowo prezentuje się zespół czynnych wulkanów Ijen (Kawah Ijen, Gunung Iljen). W jednym z kraterów znajduje się największe na świecie kwaśne jezioro charakteryzujące się pięknym turkusowym kolorem. Ijen często bywa celem nocnych wycieczek, których uczestnicy chcą zobaczyć tzw. niebieski płomień. Zjawisko to zachodzi na skutek wysokiego stężenia związków siarki. Nie jest to jedyne miejsce na naszym globie, gdzie można je obserwować, jednak w Indonezji widuje się największe niebieskie ognie. Niestety, okolica słynie także z niezmiernie ciężkich warunków pracy. Mężczyźni wydobywający siarkę wspinają się po zboczu, aby dostać się do złóż. Nie mają żadnego specjalistycznego sprzętu, strojów ochronnych czy chociażby masek przeciwgazowych. Rozłupują ogromne bloki, a potem układają żółte bryły w dwóch sporych koszach i niosą je na plecach stromą i długą ścieżką. Mimo włożonego wielkiego wysiłku nie zarabiają zbyt dużo. Na ten temat nakręcono kilka filmów dokumentalnych, m.in. Śmierć człowieka pracy (Workingman’s Death) z 2005 r. w reżyserii Austriaka Michaela Glawoggera.

 

Na Jawie znajduje się również stolica, a zarazem największe miasto Indonezji – ponad 10-milionowa Dżakarta. Nie jest ona jednak zbyt ciekawa. Właściwie warto polecić w niej jedynie piękny park Taman Mini Indonesia Indah, który prezentuje w miniaturze rozmaite atrakcje kraju. Wizyta w nim może być swojego rodzaju inspiracją do odwiedzenia poszczególnych wysp. Dżakarta sprawia też wrażenie najbardziej holenderskiego miejsca w Indonezji. Przez kilka wieków nazywana była Batawią (od 1619 do 1949 r.) i stanowiła stolicę Holenderskich Indii Wschodnich (od 1800 do 1949 r.). Dziś w Holandii działa wiele restauracji indonezyjskich. W Indonezji można za to spotkać Holendrów i znaleźć wiatraki.

 

 Sunrise at Kawah Ijen

Turkusowe kwaśne jezioro wulkaniczne w aktywnym kraterze Kawah Iljen

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

U ORANGUTANÓW

 

Sumatra to szósta pod względem wielkości wyspa na świecie (ma powierzchnię ponad 443 tys. km²) i największa należąca w całości do Indonezji. Słynie ona przede wszystkim z przepięknej przyrody. Znajdziemy tutaj tropikalne lasy, wulkany i jeziora. Poza tym wyspę zamieszkuje także endemiczny gatunek orangutana (orangutan sumatrzański). Polecam szczególnie dwa akweny na Sumatrze – Toba i rzekę Bahorok.

 

Pierwszy z nich to największe jezioro wulkaniczne na świecie, które powstało po wybuchu ogromnego wulkanu, prawdopodobnie ok. 75–80 tys. lat temu. Toba ma powierzchnię 1130 km². Znajduje się na nim wyspa o nazwie Samosir. Okolica cieszy się dużą popularnością wśród Indonezyjczyków, ale niewielu obcokrajowców słyszało o tym miejscu. Muszę przyznać, że otoczenie jeziora wygląda całkiem przyjemnie, wokół wznoszą się majestatyczne góry, jest tu spokojnie (prawie nie ma turystów) i można wypocząć. Jednak bardzo rozczarowała mnie jakość wody. Niestety, obecnie Toba nie nadaje się nawet do pływania. Widok ludzi myjących w nim kanistry na benzynę zdecydowanie nie polepsza sytuacji. Może kiedyś się to zmieni.

 

Lasy deszczowe na Borneo i Sumatrze zamieszkują orangutany. Te wyjątkowe zwierzęta są dziś zagrożone wyginięciem. Ich populacja zmniejsza się ze względu na wycinanie drzew i wypalanie skupisk leśnych (często nielegalne). Uważam, że podczas podróżowania po świecie trzeba zachowywać się odpowiedzialnie i starać się jak najmniej wpływać na miejsca, do których się trafia. Dotyczy to szczególnie środowiska naturalnego. Polecam więc odwiedzać rezerwaty (a nie ogrody zoologiczne), gdzie można nauczyć się czegoś o ich mieszkańcach i dowiedzieć się, jak pomóc przetrwać zagrożonym gatunkom. Jednym z takich obszarów specjalnej ochrony jest sanktuarium w miejscowości Bukit Lawang na Sumatrze. Ośrodek nad rzeką Bahorok został założony w 1973 r. właśnie z myślą o osieroconych, rannych lub urodzonych w niewoli orangutanach. To wspaniałe centrum rehabilitacji leży na wschodnim skraju Parku Narodowego Gunung Leuser.

 

NA GRANICY

 

Trzecią co do wielkości wyspę na świecie stanowi Borneo (ma blisko 750 tys. km² powierzchni). Jej terytorium jest podzielone między trzy kraje: Malezję, Brunei i Indonezję. Do tego ostatniego należy największy obszar (ok. 73 proc. powierzchni wyspy). Borneo po indonezyjsku nazywa się Kalimantan. Co ciekawe, nie ma na niej wulkanów (z wyjątkiem Bombalai w malezyjskiej części), nie występuje również zagrożenie tsunami. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wyspę pokrywały głównie lasy deszczowe. Niestety, ten stan bardzo drastycznie się zmienił. Niemniej dla turystów Borneo wciąż jest wielkim tropikalnym lasem z rozmaitymi gatunkami roślin i zwierząt. W indonezyjskiej części wyspy obowiązkowo trzeba odwiedzić Park Narodowy Tanjung Puting słynący z ochrony orangutanów i nosaczy sundajskich.

 

WSPANIAŁY OGRÓD

 

Sulawesi (Celebes) leży między Borneo i Molukami (Wyspami Korzennymi). Jest jedną z głównych wysp Indonezji (ma ponad 180 tys. km² powierzchni), ale ciągle pozostaje niemal nieodkrytą perełką. Znajdują się na niej piękne plaże, góry, tarasy ryżowe czy lasy deszczowe. Rozwinęła się tutaj także bogata kultura i tradycje. Na Sulawesi można spotkać wiele endemicznych gatunków zwierząt, np. anoa nizinnego, babirussę sulaweską, łaskuniaka (łaskuna) brązowego, wyraka karłowatego, nogala hełmiastego, makaka czarnego czy makaka czubatego (który przeniósł się też na sąsiednie mniejsze wyspy). Okoliczne wody budzą duże zainteresowanie wśród miłośników nurkowania, ponieważ rozciąga się w nich przepiękna kolorowa rafa koralowa (m.in. w rejonie wysepki Bunaken, archipelagu Wakatobi lub Togian).

 

Sulawesi ma bardzo specyficzny kształt – składa się z czterech półwyspów. Na poszczególnych jej obszarach występuje charakterystyczna dla nich fauna i flora. Mieszkańcy każdego półwyspu wymieniają tysiące powodów, dla których turyści powinni odwiedzić właśnie ich region. Ja jednak ograniczyłabym się do kilku najpiękniejszych miejsc (np. jeziora Tondano, obszaru Tana Toraja), chyba że czas pozwala komuś na dłuższy pobyt.

 

Wyspę zamieszkują różne grupy etniczne, w tym m.in. Toradżowie (Toraja), którzy zajmują się od lat uprawą ryżu, rybołówstwem i myślistwem. Warto rozważyć wizytę w rejonie Tana Toraja, aby poznać zwyczaje jego mieszkańców, ich styl życia czy specyficzne podejście do śmierci i oryginalne tradycje pogrzebowe. Poza tym to wyjątkowo malownicza okolica z zielonymi dolinami i górami.

 

Na Sulawesi nie bez powodu przyciągają wielu turystów dwa obszary chronione. W końcu przyroda jest najpiękniejszym skarbem tej wyspy. W Parku Narodowym Bogani Nani Wartabone żyje mnóstwo endemicznych gatunków zwierząt, w tym anoa nizinny, niezmiernie rzadko widywana sowica cynobrowa, babirussa sulaweska, świnia celebeska czy jego symbol – nogal hełmiasty. Podobnym bogactwem fauny szczyci się pięknie usytuowany Rezerwat Naturalny Tangkoko Batuangus, gdzie ujrzymy choćby makaka czubatego i wyraka upiornego.

 

NIEZNANY SKARB

 

Flores przez wielu uważana jest za najpiękniejszą i najbardziej fascynującą wyspę Indonezji. Długo pozostawała w cieniu np. dużo popularniejszej Bali i dzięki temu nie została jeszcze zalana przez tłumy turystów. Dlatego tym bardziej polecam rozważyć zatrzymanie się na niej podczas planowania wakacji w tym fascynującym kraju. Flores reklamuje się jako wyspa dla osób aktywnych, ze wspaniałymi miejscami do nurkowania i snorkelingu oraz spektakularnymi wulkanami idealnymi na trekkingi. Poza tym kładzie się tu też nacisk na ekoturystykę, promowanie lokalnych tradycji i kultury.

 

Największą atrakcją wyspy jest zdecydowanie góra Kelimutu (1639 m n.p.m.). Zdjęcia prezentujące trzy tutejsze niesamowite wulkaniczne jeziora zdecydowanie zachęcają do odwiedzenia Flores. Widoki w tej okolicy rzeczywiście zapierają dech w piersiach. W przeszłości trzy jeziora w kraterze często zmieniały swój kolor. Obecnie jedno jest czarnobrązowe, drugie – turkusowoniebieskie, a trzecie ma barwę przechodzącą z zielonej w czerwoną. Ich woda wybarwia się prawdopodobnie za sprawą minerałów, które nasycają ją w różnej ilości w zależności od aktywności wulkanu. Ze względu na występowanie tego zjawiska lokalna ludność uważa to miejsce za święte. Okolica wulkanu Kelimutu zachwyca o każdej porze dnia, jednak najwięcej ludzi przyciąga o wschodzie słońca lub wcześnie rano.

 

Aby poznać kulturę Flores i jej mieszkańców, najlepiej wybrać się do wioski Wae Rebo. Żyją w niej przedstawiciele grupy etnicznej Manggarai. Osada jest ukryta wśród malowniczych gór i żeby się do niej dostać, trzeba maszerować przez ok. 3–4 godz. Nagrodę za ten wysiłek stanowi wyjątkowe doświadczenie obcowania z rdzenną ludnością Indonezji. Co więcej, w Wae Rebo można także spędzić noc w charakterystycznym domu w kształcie stożka.

 

Całkowicie inną wioską, niemniej fascynującą, jest Bena. To najbardziej znana i najczęściej odwiedzana tradycyjna osada na Flores. Podobnie jak Wae Rebo ona również leży w pięknej scenerii. Wizyta w niej będzie więc nie tylko poznawaniem kultury grupy etnicznej Ngada (Ngadha), ale też doznaniem estetycznym.

 

Inne ciekawe miejsce na wyspie stanowi jaskinia Liang Bua. Sama w sobie jest warta odwiedzenia, ale cieszy się obecnie zainteresowaniem głównie ze względu na cenne znalezisko. W 2003 r. odkryto tutaj szczątki Homo floresiensis, czyli człowieka z Flores. Naukowcy wciąż spierają się, czy był to osobny gatunek, czy odnaleziony osobnik cierpiał na jakąś chorobę, np. genetycznie uwarunkowany zespół Downa bądź zespół Larona. Niezależnie od tego, jakie okaże się wyjaśnienie tej zagadki, Flores jest dumna ze swojego hobbita, jak potocznie nazywa się hominida, którego szczątki zachowały się w Liang Bua. W okolicy warto również odwiedzić dwie pobliskie jaskinie – Gua Galang i Gua Tanah.

 

 Wae Rebo

Wioska Wae Rebo na wyspie Flores z domami mbaru niang w kształcie stożka

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

INDONEZYJSKIE SMOKI

 

Na zakończenie należy dodać chociaż kilka słów o jednym z symboli Indonezji – waranie (smoku) z Komodo. To największa współcześnie żyjąca jaszczurka. Dorosły osobnik może ważyć ponad 70 kg i osiągnąć 3 m długości. Co ciekawe, warany z Komodo nie mają naturalnych wrogów, przynajmniej wśród innych zwierząt, ale zdarza się, że zjadają młode swojego gatunku. Potrafią być też dość agresywne i choć zdarza się to wyjątkowo rzadko, mogą zaatakować człowieka. Muszę przyznać, że gdy kiedyś spotkałam jednego z nich na plaży (akurat wyszedł zza krzaków, wydając charakterystyczne odgłosy), bardzo szybko przeniosłam się w inne, bezpieczniej wyglądające miejsce. W celu ochrony warana w 1980 r. założono Park Narodowy Komodo (od 1991 r. znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Zajmuje on powierzchnię 1817 km² i obejmuje wiele wysp i wysepek, m.in. Komodo, Padar i Rincę (Rindję).

 

Hamburg – metropolia na wodzie

 

Magdalena Ciach-Baklarz


W tej charyzmatycznej i gwarnej metropolii z przepięknymi jeziorami położonymi w samym jej sercu działa prężnie olbrzymi port zapewniający jej bogactwo. Hamburg zawsze był i do dziś jest wolnym miastem, tak kulturowo, jak i obyczajowo i politycznie. To tu żyją najszczęśliwsi mieszkańcy Niemiec, choć z drugiej strony to podobno najmniej niemiecki ośrodek w kraju.Warto sprawdzić, jak dziś wygląda dawne centrum handlu należące do Hanzy.

Więcej…