pano2net.jpg

Widok na marinę w Alicante z Zamku św. Barbary na wzgórzu Benacantil

©AYUNTAMIENTO DE ALICANTE

MAGDALENA BARTCZAK


Choć wśród polskich turystów odwiedzających Hiszpanię wciąż największą popularnością cieszą się przede wszystkim Barcelona i region Costa Brava czy Wyspy Kanaryjskie – na czele z Fuerteventurą i Teneryfą – oraz Madryt, to warto pamiętać o tym, jak niezmiernie fascynującym miejscem jest południe tego kraju. Ten rozpalony słońcem fragment Półwyspu Iberyjskiego wypełniają piękne miasta i pokrywają liczne, wciąż jeszcze nieodkryte plaże. Koniecznie trzeba się o tym przekonać. 


Leżąca niemal na samym zachodnim krańcu Europy Hiszpania stała się prawdziwą turystyczną potęgą w latach 60. i 70. XX w., w okresie rządów generała Francisco Franco (1892–1975), który bardzo inwestował w rozwój turystyki, ponieważ uważał ją za ważną gałąź narodowego przemysłu. Szczyt jej największego rozkwitu przypadł na 1974 r., kiedy do kraju zawitało ponad 30 mln przybyszów z zagranicy, a więc dokładnie tyle, ile wynosiła wówczas jego populacja. Do dziś ojczyzna reżysera Pedra Almodóvara, zamieszkana obecnie przez ponad 46 mln obywateli, stanowi jedno z najchętniej odwiedzanych europejskich państw. Należy również do ulubionych kierunków podróży Polaków. W 2013 r. do Hiszpanii przyjechało aż 60,6 mln gości. Daje jej to trzecie miejsce na świecie pod względem liczby turystów zagranicznych – zaraz po Francji i Stanach Zjednoczonych. Sami Hiszpanie często lubią mówić o swoim kraju w liczbie mnogiej – Las Españas („Hiszpanie”). To słowo znakomicie oddaje bogactwo i różnorodność tutejszej kultury, wielość używanych języków i dialektów czy zróżnicowanie występujących na tym obszarze stref klimatycznych – od rześkiej i pełnej gęstych wrzosowisk północy po subtropikalne południe, przesycone słodkim zapachem granatów, mandarynek, pomarańczy i hibiskusów.

Tym, co łączy różne części Hiszpanii, posiadającej czwarte największe terytorium w Europie (po Rosji, Francji i Ukrainie), jest niesamowita witalność i energia, dostrzegalne tu niemal na każdym kroku i wpisane w krwiobieg całej krainy. Dają się one zauważyć w gwarnych kawiarniach i restauracjach, wśród tłumów ludzi korzystających z ciepłych wieczorów, w strzelistych budynkach barokowych kościołów oraz gotyckich katedr i wreszcie w języku hiszpańskim, melodyjnym i gorącym jak temperament Hiszpanów. Szczególnie mocno te cechy przejawiają się na południu – rozgrzanym upałem, cieszącym się niemal nieprzerwaną fiestą i zanurzonym w potężnym świecie wielokulturowych tradycji i niezwykłych legend.

Gotyckie zamki i zielone równiny

Naszą podróż po południowej Hiszpanii warto rozpocząć od autonomicznej Wspólnoty Walenckiej (Comunitat Valenciana), uważanej za jeden z najżyźniejszych obszarów w Europie, do którego można tanio i dość łatwo dotrzeć m.in. dzięki licznym promocjom lotniczym. Panuje w nim łagodny śródziemnomorski klimat, tutejsze pola wydają plony 3–4 razy do roku, a pobocza dróg wypełniają drzewa pomarańczowe i cytrynowe. Stolicę tej urodzajnej krainy stanowi 800-tysięczna Walencja, uznawana nieoficjalnie za ojczyznę płytek ceramicznych azulejos i rytmicznego tańca paso doble, rozsławiona w Cydzie Pierre’a Corneille’a (1606–1684). Tytułowym bohaterem tego XVII-wiecznego dramatu jest Rodrigo Díaz de Vivar (ok. 1043–1099), znany jako Waleczny (el Campeador), który po przybyciu do śródziemnomorskiego portu podobno oznajmił: Od dnia, w którym zobaczyłem to miasto, przypadło mi ono do serca. I zapragnąłem go, i poprosiłem Boga, żeby uczynił mnie jego panem. Tak właśnie się stało – rządzony przez muzułmanów od ponad 380 lat ośrodek w czerwcu 1094 r. trafił pod jego władzę. Po śmierci Rodriga Díaza de Vivara Walencja ponownie znalazła się pod jurysdykcją islamską i ten stan trwał do 1238 r., gdy włączono ją do Królestwa Aragonii. W 1262 r. zaczęto wznosić górującą nad zabudowaniami miasta Katedrę św. Marii (Catedral de Santa María de Valencia). Świątynia szybko stała się wizytówką tego miejsca. Jej najważniejszy punkt wyznacza 63-metrowa wieża El Miguelete (Micalet), z której można podziwiać panoramę okolicy. W gotyckich wnętrzach kościoła znajduje się XIV-wieczna Kaplica Świętego Kielicha (Capilla del Santo Cáliz) z legendarnym świętym Graalem, z którego miał korzystać Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy.

Okres największego rozkwitu Walencja przeżywała w XV–XVI w. (tzw. Siglo de Oro Valenciano). To właśnie w tym okresie powstało wiele zdobiących ją obiektów architektonicznych. Należy do nich np. dawne Kolegium św. Piusa V (Colegio de San Pío V), w 1913 r. przemianowane na Muzeum Sztuk Pięknych Walencji (Museo de Bellas Artes de Valencia), i Lonja de la Seda (której nazwa w walenckim zapisie to Llotja de la Seda), od czasów renesansu pełniąca funkcję centrum handlu jedwabiem. Na początku XX stulecia naprzeciwko jej gmachu stanął Mercat Central (Mercado Central) – obecnie jedna z najdłużej działających hal targowych w Europie, mieszcząca nie tylko sklepy, ale też świetne restauracje. Dziś Walencja, trzeci po Madrycie i Barcelonie największy ośrodek w kraju, ponownie rozkwita i inwestuje w siebie. Wciąż pojawiają się w niej coraz nowocześniejsze ulice i osiedla, ruszają także kolejne śmiałe architektoniczne przedsięwzięcia. Jednym z nich jest Miasteczko Sztuki i Nauki (Ciudad de las Artes y las Ciencias), czyli zespół budynków okrzyknięty „dzielnicą przyszłości”. Zaprojektowany przez jednego z najbardziej znanych hiszpańskich architektów Santiaga Calatravę Vallsa, składa się m.in. z interaktywnego Muzeum Nauki Księcia Filipa (Museo de las Ciencias Príncipe Felipe) oraz ogromnej konstrukcji złożonej ze scen, na których wystawiane są opery i spektakle teatralne oraz odbywają się koncerty. Najciekawszą atrakcję futurystycznego kompleksu stanowi największe europejskie oceanarium (L’Oceanogràfic) o powierzchni 100 tys. m². Obejrzymy w nim ponad 40 tys. zwierząt reprezentujących 500 różnych gatunków, w tym umieszczone w specjalnie wydzielonym miejscu delfiny i uchatki (lwy morskie).

Walencja słynie też ze Święta Ognia (Fiesta de Las Fallas lub Las Fallas) – hucznie obchodzonego dnia św. Józefa (19 marca). Za jego charakterystyczny element uchodzą gigantyczne kukły z kartonu i drewna, nazywane ninots, które podczas procesji wynosi się na ulice i pali w ramach efektownego spektaklu. Choć najważniejsze wydarzenia wpisujące się w ten zwyczaj odbywają się w tygodniu, w którym wypada ten konkretny dzień, to miasto przygotowuje się do obchodów od początku miesiąca i codziennie organizuje pokazy pirotechniczne tzw. mascletà. Kulminacyjny punkt zabawy następuje 19 marca wieczorem, gdy wykonane specjalnie na tę okazję wielkie lalki trafiają na centralny plac miejski (Plaza del Ayuntamiento) i zaczynają płonąć wśród świateł, muzyki i sztucznych ogni. Występom w trakcie trwania Święta Ognia towarzyszą tańce, walki byków i koncerty muzyczne, idealnie wpisujące się w radosny charakter tutejszych fiest – prawdziwego sportu narodowego Hiszpanów, którzy są bardzo przywiązani do swoich tradycji i uwielbiają to okazywać w wyjątkowy, często dość spektakularny sposób.

ZŁOCISTE PIASKI COSTA BLANCA

Benidorm2.jpg

Miasto Benidorm chwali się prawdziwym lasem drapaczy chmur

©WIKIMEDIA COMMONS/SIOCAW



Ok. 150 km na południe od Walencji leży prowincja Alicante, której wschodnią granicę wyznacza Białe Wybrzeże (Costa Blanca). Chociaż jej nadmorskie miasteczka od lat cieszą się dużą popularnością wśród turystów, to nadal można tu znaleźć wiele ukrytych przed światem klifów, jaskiń, cypli i plaż, niemal nieskażonych obecnością człowieka. Jednym z miejsc, które zachowały taki autentyczny, niezmieniony przez ruch turystyczny klimat, jest 35-tysięczna miejscowość Villajoyosa (La Vila Joiosa), znana z urokliwego portu rybackiego, utrzymanej w soczystych kolorach zabudowy oraz wytwórni znakomitej czekolady. Odwiedzając „Radosne Miasto” (bo to właśnie oznacza jego oryginalna nazwa), nie sposób nie natknąć się wszędzie na ten lokalny specjał. Najlepiej spróbować go podanego razem z churros, czyli typowymi dla iberyjskiej kuchni smażonymi w głębokim tłuszczu pączkami (chrustami), najczęściej jadanymi przez Hiszpanów na śniadanie.

Jeszcze spokojniejsze i równie malowniczo położone są inne okoliczne miasteczka, m.in. Vall de Gallinera i Guadalest (El Castell de Guadalest), nad którym góruje XI-wieczny zamek (Castillo de San José) wybudowany jeszcze w czasach mauretańskich. Z ich sennym charakterem kontrastuje ożywiona atmosfera pobliskich kurortów. Do najchętniej odwiedzanych z nich należy bez wątpienia Benidorm, który jeszcze w latach 50. XX w. był niepozorną i zaciszną wioską rybacką. Dziś ta miejscowość słynie z licznych hoteli i wieżowców. Według międzynarodowych statystyk zajmuje ona drugie po Manhattanie miejsce na świecie pod względem liczby drapaczy chmur przypadających na 1 km² powierzchni i pierwsze – w przeliczeniu na jednego mieszkańca! Na terytorium niemal 39 km² żyje tu dziś niewiele ponad 69 tys. ludzi i stoi 40 tych wznoszących się pod niebo budynków (minimum 85-metrowych). Co więcej, właśnie w Benidormie znajduje się najwyższy hotel w całej Europie – mierzący 186 m śnieżnobiały Gran Hotel Bali.

Z tego gęsto zabudowanego miasta blisko już do równie ruchliwego i głośnego ponad 330-tysięcznego Alicante (Alacant), czyli założonego w 201 r. p.n.e. przez Rzymian portu (Lucentum), którego nazwa (Al-Laqant) oznacza po arabsku „Źródło Światła”. To poetyckie miano ma – oczywiście – historyczną genezę: od VIII do połowy XIII w. ośrodek należał do Maurów. Później został włączony do Królestwa Aragonii. Pobliski starożytny Zamek św. Barbary (Castillo de Santa Bárbara), szerokie nadmorskie paseos („pasaże”), pełne kawiarni ze stolikami na świeżym powietrzu, długie piaszczyste plaże i pięknie odnowiona stara część miasta, w której nie brakuje godnych uwagi zabytków – to wszystko sprawia, że niewątpliwie warto zatrzymać się w Alicante co najmniej na jeden dzień. Najlepiej przyjechać do niego na początku lata, gdy odbywa się tutaj najpopularniejsza lokalna fiesta zwana Fogueres de Sant Joan (Hogueras de San Juan), czyli Ognie św. Jana. Uroczystości trwają zazwyczaj od 20 do 24 czerwca. W tym czasie rozpala się na plaży ogniska, puszcza w niebo fajerwerki i zażywa morskich kąpieli. Głównymi bohaterami wydarzenia są zrobione z kartonów ogromne postaci (ninots), które ostatniego dnia obchodów zostają spalone (tzw. la cremà). Zgodnie z tradycyjnymi wierzeniami, rytualny ogień ma odpędzić złe duchy, stanowiące zagrożenie dla mieszkańców oraz ich rolniczych plonów.

Miłośników lokalnych świąt, regionalnej kuchni i architektury o wielokulturowym rodowodzie zachwyci także 440-tysięczna Murcja (Murcia), znajdująca się ok. 80 km na południowy zachód od Alicante. W tym założonym przez Maurów (25 lipca 825 r.) mieście jedną z najbardziej niezwykłych imprez jest tzw. pogrzeb sardynki (Entierro de la Sardina), obchodzony w sobotę po Wielkanocy (odmiennie niż w innych rejonach, gdzie kończy on zazwyczaj karnawał). Kiedyś podczas tego ludowego święta (uwiecznionego m.in. na płótnie Francisca Goi) organizowano procesje mieszkańców, którzy w przebraniach i z pochodniami szli nad rzekę, niosąc na czele pochodu wielką kukłę z rybą w ustach. Potem owiniętą w specjalne płótno sardynkę wkładali do skrzynki i puszczali na wodę, a lalkę palili na stosie. Współcześnie uczestnicy wydarzenia ograniczają się do spektakularnego podpalenia samej ryby, wykonanej najczęściej z papieru.

Do symboli tego wielokulturowego miasta należy budynek XIX-wiecznego kasyna (Real Casino de Murcia), które niegdyś było klubem miejskiej elity i pozostawało zamknięte dla turystów. Od kilku lat, po zakończonej w 2009 r. pieczołowitej restauracji, wnętrza udostępnia się zwiedzającym, a kryją one takie skarby, jak np. arabskie patio (Patio Árabe) z wejściem w orientalnym stylu mudéjar, neobarokową salę balową, bibliotekę, starą herbaciarnię i ozdobioną freskami damską toaletę. Za inny charakterystyczny obiekt w Murcji uchodzi potężna gotycko-renesansowo-barokowa Katedra (Catedral de Murcia), stojąca na fundamentach dawnego meczetu. Jej strzelista dzwonnica (Torre-Campanario) mierzy 98 m i jest trzecią najwyższą w całej Hiszpanii po słynnej Giraldzie w Sewilli i wieżach Świątyni Pokutnej Świętej Rodziny (Sagrada Família) w Barcelonie. Pod jej kopułą wisi aż 25 dzwonów, wybijających godzinę odpowiednią na obiad. Dobrych miejsc na zjedzenie posiłku w tym zabytkowym mieście nie brakuje. Na każdym kroku można tutaj znaleźć klimatyczne restauracje z lokalnymi przysmakami składającymi się na pyszną kuchnię Lewantu (jak określa się wschodnie wybrzeże Półwyspu Iberyjskiego, zwłaszcza region Murcji i Walencji), obfitującą przede wszystkim w wyśmienite owoce morza i warzywa. Właśnie z tej okolicy pochodzi zresztą jedna z najpopularniejszych obecnie hiszpańskich potraw, czyli paella(danie z ryżu współcześnie na ogół z dodatkiem owoców morza, szafranu i papryki – tzw. paella marinera). Należy jednak pamiętać o tym, że tradycyjna paella valenciana składa się z mięsa z kurczaka, kaczki i królika oraz ślimaków i warzyw. Równie smakowite pozycje z tutejszego menu, takie jak choćby pescaíto frito (rybę obtoczoną w mące i smażoną w głębokiej oliwie, podawaną z kawałkami cytryny) czy pochodzące z Malagi gazpachuelo (zupę rybną z majonezem czosnkowym, jajkiem, olejem z oliwek i ziemniakami), znajdziemy też w innych pobliskich miastach i miasteczkach, wypełniających Ciepłe Wybrzeże (Costa Cálida). Ta część regionu Murcja obfituje w przepiękne, wielokilometrowe plaże i laguny, wśród których wyróżnia się najefektowniejsza z nich lazurowa Mar Menor (Morze Mniejsze) słynąca m.in. ze znakomitych warunków do nurkowania i windsurfingu, nazywana „największym basenem na świecie”. W pobliżu leży także wart jednodniowej wizyty Park Regionalny Salin i Piasków San Pedro del Pinatar (Parque Regional de las Salinas y Arenales de San Pedro del Pinatar), dokąd na kilka miesięcy w roku przylatują flamingi różowe. Najwięcej tych uroczych ptaków spotkamy tu pod koniec lipca.  

Żar tropików i dźwięki flamenco

GRANADA-Alhambra.jpg

Alhambra w Granadzie to pełen wspaniałości warowny zespół pałacowy

©EMPRESA PÚBLICA PARA LA GESTIÓN DEL TURISMO Y DEL DEPORTE DE ANDALUCÍA, S. A



Wiele zachwycających pod względem przyrodniczym miejsc odkryjemy też w bardziej oddalonym na południe rejonie Hiszpanii – niemal przez okrągły rok rozpalonej słońcem Andaluzji. Jeśli ktoś lubi obcować z dziką naturą, to powinien odwiedzić tutaj leżący w prowincjach Huelva i Sewilla Park Narodowy Doñana (Parque Nacional de Doñana), największy w całym kraju (o powierzchni 54 252 ha) i imponujący różnorodnością fauny i flory. Wśród jego mokradeł, lasów, pustyń i wydm mieszkają np. rysie iberyjskie, jelenie, daniele, dziki i rozmaite gatunki gadów. Na surowość andaluzyjskich pejzaży ogromny wpływ ma upalny klimat, określany jako śródziemnomorski z elementami półpustynnego.

Innym znakiem rozpoznawczym tego regionu poza upałami jest fakt, że skupia on w sobie wszystko, z czym kojarzy się zwykle Hiszpania. Właśnie tu narodziło się rozdzierające serce flamenco – posiadający orientalne korzenie taniec andaluzyjskich Cyganów, wykonywany przy nieodłącznym akompaniamencie gitary i w romantycznym rytmie kastanietów. Z tym zmysłowym, artystycznym stylem wyrażania swoich emocji wiąże się zresztą całe zjawisko kulturowe, które obejmuje również śpiew, strój i zachowania. Flamenco to prawdziwa sztuka i filozofia życia. Nic więc dziwnego, że od 2010 r. znajdziemy je na Liście Reprezentatywnej Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Choć dziś ten gatunek muzyki cieszy się ogromną popularnością – kochają go już nie tylko Andaluzyjczycy, ale i cały świat – to jedno nie uległo zmianie: wielu jego wykonawców i wielbicieli nadal wywodzi się z uboższych warstw społecznych. Melancholijnymi i zarazem wyrazistymi dźwiękami flamenco rozkołysane są w Andaluzji restauracje, kawiarnie, bary i ulice. Wydaje się ono być stałym składnikiem tutejszego klimatu i pejzażu.

Z tego gorącego regionu pochodzi też inna słynna tradycja, z której Hiszpanie bywają jednak mniej dumni, czyli kontrowersyjna korrida (corrida de toros), sięgająca swoimi korzeniami do początków XII w. Krwawy spektakl od dłuższego czasu wzbudza dużo gorących dyskusji. Od lat zmniejsza się grono jego miłośników, a przeciwnikom coraz częściej udaje się doprowadzić do zakazania tego widowiska. Tak stało się w Katalonii w lipcu 2010 r., kiedy to miejscowy parlament (Parlament de Catalunya) zabronił świętowania walk byków na całym obszarze tej wspólnoty autonomicznej.

Na kolejny element tutejszej kultury, który jak w soczewce skupia w sobie różne cechy hiszpańskiej mentalności, składają się liczne ludowe zabawy i imprezy, znane jako fiestas, ferias i romerías. Do najciekawszych należą lutowy karnawał z pochodami przebierańców i koncertami flamenco (szczególnie ten z Kadyksu – Carnaval de Cádiz), Feria de Abril de Sevilla – barwne kwietniowe uroczystości w Sewilli (będące największym w Hiszpanii jarmarkiem), magiczne procesje organizowane w ramach Wielkiego Tygodnia (Semana Santa), majowa Feria del Caballo w Jerez de la Frontera, czerwcowo-lipcowe festiwale muzyczne, np. Festival de la Guitarra de Córdoba odbywający się w Kordobie, oraz sierpniowa Feria de Agosto w Maladze, nazywana „Wielką Fiestą Lata” (Gran Fiesta del Verano). Jedno jest pewne: 8,5-milionowa Andaluzja tętni życiem przez wszystkie dni w roku, chociaż – ze względu na warunki klimatyczne – przede wszystkim podczas mniej upalnych wieczorów.

Najbardziej ożywionym zakątkiem tej części kraju pozostaje niewątpliwie jej 700-tysięczna stolica Sewilla, bodaj najsilniej kuszące z miast południowej Hiszpanii. Uważa się ją przy tym za jeden z najgorętszych ośrodków Europy – średnie roczne temperatury powietrza sięgają w niej 19,2°C. Właśnie tu odnotowano prawdopodobnie najwyższy poziom słupka rtęci w historii całego kontynentu – 30 lipca 1876 r. termometry pokazały 51°C. Uroda tego miejsca została uczczona w refrenie dawnej lokalnej pieśni brzmiącym: Quien no ha visto Sevilla, no ha visto maravilla („Kto nie widział Sewilli, ten nie widział cudu”). W przeszłości to miasto cudów upodobało sobie wielu pisarzy i poetów. Właśnie tutaj swoje fikcyjne, pełne przygód życie prowadzili Carmen ze słynnej opery Georges’a Bizeta (1838–1875) oraz Don Juan z poematu George’a Gordona Byrona (1788–1824). Także współcześnie niezmiernie fascynująca Sewilla przyciąga miłośników literatury, muzyki, teatru i… pomarańczy. Największy andaluzyjski ośrodek nosi nieoficjalnie miano stolicy tych owoców, które można w nim spotkać właściwie na każdym kroku. Przekonamy się o tym szczególnie na wiosnę, kiedy tysiące sewilskich drzewek pokrywa się białymi kwiatami, a wszędzie unosi się słodki zapach cytrusów.

Wspaniałą Sewillę tworzą również zapierające dech w piersiach zabytki, m.in. Katedra Najświętszej Marii Panny (Catedral de Santa María de la Sede de Sevilla), uważana za jeden z największych i najświetniejszych budynków gotyckich na świecie. W swoich monumentalnych wnętrzach kryje liczne skarby, np. obrazy Bartolomé Estebana Murilla (1617–1682) i Francisca Goi (1746–1828) oraz krzyż wykonany z pierwszego złota, jakie Krzysztof Kolumb przywiózł z Ameryki do Europy. Niesamowite wrażenie robi też stanowiąca dziś serce sewilskiej bohemy stara dzielnica żydowska (Barrio de Santa Cruz) oraz okolice placu Hiszpanii (Plaza de España de Sevilla), ozdobionego wykonanymi z płytek ceramicznych (azulejos) herbami wszystkich prowincji kraju. Nie sposób także wyjechać z tego miasta bez wizyty w Alkazarze (Real Alcázar de Sevilla) – budynku dawnej mauretańskiej cytadeli, w którym przez blisko 700 lat mieszkali hiszpańscy królowie. Właśnie w jego murach podjęto decyzję o ekspedycji Ferdynanda Magellana (1480–1521) i to w nim Izabela I Katolicka (1451–1504) i Ferdynand II Katolicki (1452–1516) przyjęli Krzysztofa Kolumba po jego powrocie z Ameryki.

Podobne fascynujące historie związane są również z innymi pełnymi zabytków andaluzyjskimi miejscowościami, które warto odwiedzić, jeśli tylko jeszcze starczy nam czasu. Należy do nich bez wątpienia położona niezmiernie malowniczo, na wysokości ok. 680 m n.p.m., 240-tysięczna Granada, która była ostatnim bastionem i najtrwalszym ośrodkiem muzułmanów w Hiszpanii (do 2 stycznia 1492 r.). Ślady tego okresu odnajdziemy w atmosferze i budynkach miasta, szczególnie w jego starych dzielnicach Albaicín (Albayzín), Sacromonte czy Realejo-San Matías. Zdecydowanie największe wrażenie wywiera w nim potężna Alhambra, dawna mauretańska twierdza, która służyła jako siedziba władcy i dworu Emiratu Granady (Reino nazarí de Granada, Emirato de Granada) istniejącego w latach 1238–1492. Uznawana nieoficjalnie za jeden z cudów świata forteca zalicza się do szczytowych osiągnięć arabskiej architektury, inżynierii, wyobraźni i sztuki. Wygląda jak zamek z Księgi tysiąca i jednej nocy. Miłośników orientalnej kultury zachwycą też z pewnością 120-tysięczny Kadyks (Cádiz), założony w XII w. p.n.e. przez Fenicjan (jako Gádir) i będący jednym z najstarszych ośrodków na Półwyspie Iberyjskim, a także Ronda, 35-tysięczna miejscowość leżąca nad potężnym skalnym urwiskiem (Tajo de Ronda), które dzieli ją na dwie części połączone imponującym Nowym Mostem (Puente Nuevo) wzniesionym w latach 1759–1793.

Na pobliskim upalnym Wybrzeżu Słońca (Costa del Sol) istnieje zresztą mnóstwo równie urokliwych miast. Wiele z nich – tak jak elitarna i luksusowa 140-tysięczna Marbella czy większa, znacznie bardziej zatłoczona i gwarna Malaga (zamieszkiwana przez 570 tys. osób) – poza zabytkami szczyci się również rejonami idealnymi do beztroskiego wypoczynku. Niezaprzeczalną zaletą tego obszaru, podobnie zresztą jak całego południa kraju, jest też to, że z łatwością znajdziemy w nim dużo korzystnych ofert nieruchomości wakacyjnych do wynajęcia na kilka dni, tygodni i dłużej, jak także komfortowych willi czy apartamentów przeznaczonych na sprzedaż, jeżeli tylko chcemy posiadać swój drugi dom pod gorącym słońcem Hiszpanii. Warto tu skorzystać z pomocy doświadczonych firm, działających już na miejscu od wielu lat i zapewniających obsługę w języku polskim. Należą do nich m.in. Iberia Home, entradacasa, P&O Apartments w Marbelli na Costa del Sol, Costa Invest na Orihuela Costa w prowincji Alicante, Costa del Sol Rental z Malagi czy Star Nerja z miejscowości Nerja w historycznym regionie Andaluzji La Axarquía. Dużą popularnością cieszą się tutaj wakacyjne apartamenty i wille położone w takich kurortach, jak np. Altea, Dénia, Torremolinos, Almuñécar, Torrevieja czy Estepona, oraz okolicach Orihueli i Alicante, ale jeśli wybierzemy inne miasto, także bez problemu znajdziemy atrakcyjne lokum w dość przystępnej cenie. Niektóre agencje oferują wynajęcie mieszkania nawet za kwotę od 200 euro za tydzień, a czasem nieco taniej. Za bardziej luksusowe warunki trzeba – oczywiście – zapłacić znacznie więcej, ale urlop na pełnym atrakcji południu Hiszpanii, wśród ciepłych promieni słońca, wspaniałych zabytków, pachnących drzew owocowych i złocistych plaż, na pewno jest tego warty.

380.jpg

Gmach Ratusza wznoszący się przy placu Pomarańczy w kurorcie Marbella

©TURISMO Y PLANIFICACIÓN COSTA DEL SOL S.L.U

Artykuły wybrane losowo

Do Panamy po panamę

SYLWIA JEDLAK 

 

<< Kanał Panamski i słynny biały kapelusz panama mogą śmiało uchodzić za najbardziej rozpoznawalne symbole tego małego kraju Ameryki Środkowej. Są też zapewne pierwszymi skojarzeniami, z którymi turyści z innych części świata przekraczają jego granice. Gdy jednak opuszczają gościnne progi Panamy, w ich głowach nie ma już śladu po tej prostej, stereotypowej symbolice. Od tego momentu we wspomnieniach podróżników zdecydowanie ważniejsze miejsce zajmują chociażby przepiękne, wielobarwne „molas” – tradycyjne, bogato zdobione ubrania Indian Kuna. >>

  FOT. VISITPANAMA

Na mapie terytorium Panamy wygląda jak mały haczyk łączący ze sobą Amerykę Północną z Południową. Na wschodnim i zachodnim krańcu państwa leżą dziewicze obszary chronionej przyrody: Park Narodowy Darién (Parque Nacional Darién) przy granicy z Kolumbią oraz Międzynarodowy Park La Amistad (Parque Internacional La Amistad) przy granicy z Kostaryką. Bogactwo flory i fauny jest zresztą jedną z panamskich atrakcji turystycznych, a możemy się nim zachwycać nie tylko na lądzie, lecz także pod wodą. Poza tym na powierzchni 78 200 km2, oprócz Metysów, Mulatów, ludności pochodzenia europejskiego i przedstawicieli rasy czarnej, żyją tutaj unikalne plemiona indiańskie, które przetrwały kolonizację hiszpańską, i do dziś zachowały swoją kulturę i obyczaje.

Chyba niewiele osób wie o tym, że popularne kapelusze typu panama, oryginalnie wyplatane z włókien łyczkowca palmiastego (Carludovica palmata), pochodzą tak naprawdę z Ekwadoru. Jednak pod koniec XIX w. to właśnie w Panamie ekwadorscy producenci tych nakryć głowy znaleźli dużo większy rynek zbytu na swoje towary niż we własnej ojczyźnie. Dziś wielu turystów chętnie zabiera ze sobą pamiątkowy egzemplarz kapelusza, aby przypominał im o panamskiej podróży w zaciszu domowym.

Więcej…

Fotografowanie przyrody

Mandryl barwnolicy (Gabon)
IMG 8889

Jenot azjatycki (Polska, Warmia)

Jenot

ROBERT GONDEK

www.szczytyafryki.pl

Podróżuję po różnych zakątkach naszego globu od ponad dwudziestu lat. Najchętniej wyjeżdżam do Afryki, ale nie tylko tam. Odwiedziłem już ponad pięćdziesiąt państw na całym świecie, w tym siedemnaście właśnie na tym kontynencie. Lubię chodzić po górach. W trakcie swoich wyjazdów skupiam się na przyrodzie. Fotografuję ptaki, zwierzęta i krajobrazy. To moja wielka pasja.

Więcej…

Birma – kraj uśmiechniętych ludzi

PYI_SOE_TUN_120C345_smiling_of_lisu_ladies.jpg

Birmę zamieszkuje oficjalnie aż 135 różnych grup etnicznych © HTAY WIN/MYANMAR TOURISM MARKETING ©

©PYI SOE TUN/MYANMAR TOURISM MARKETING

 


Anna Bandura 
www.nadiavstheworld.com

 

Choć Birma (od 1989 r. oficjalnie Mjanma – Myanmar) otworzyła się na świat cztery lata temu, wciąż na swój sposób jest krajem zamkniętym. Mężczyźni chodzą tu w spódnicach, kobiety nie piją alkoholu w miejscach publicznych, a dzieci pracują odkąd postawią pierwsze kroki. Woły zaprzęgnięte do drewnianego wozu czy parowóz w ruchu osobowym to nie atrakcje turystyczne, a codzienny widok. Najlepszą wizytówką tej krainy są jej mieszkańcy – imponują gościnnością, otwartością i szacunkiem do obcokrajowców. Ich ciepłe uśmiechy, szczere pozdrowienia oraz okrzyki radości rzucane w stronę turystów zaskakują zagranicznych gości, a jednocześnie sprawiają, że czujemy się niezwykle dobrze w tym kraju, w którym czas się zatrzymał.

Więcej…