Milano-Galleria_00101.jpg

Wspaniała Galleria Vittorio Emanuele II

©EXPLORA/WONDERFULEXPO2015.IT

Maksymilian Dymitr Czornyj

 

Lombardia to góry, doliny i jeziora, tysiące lat historii, wspaniałe zabytki i przepiękne widoki. Stanowi krainę elegancji, wykwintnej kuchni i szyku. Smakuje risottem, pachnie kawą i zachwyca włoskością. Dawniej dość często pomijana przez podróżnych, obecnie staje się jednym z najbardziej rozpoznawalnych regionów w kraju.


Jest ona najbogatszym i najludniejszym z 20 regionów Włoch. Zajmuje obszar niemal 24 tys. km², na którym mieszka co 6 obywatel państwa. Lombardia od północy graniczy ze Szwajcarią, od zachodu – z Piemontem, od wschodu – z Trydentem-Górną Adygą i Wenecją Euganejską, a od południa – z Emilią-Romanią. Składa się na nią 12 prowincji, z których każda ma swój niepowtarzalny klimat i czar. Mediolan – stolica regionu i drugie co do wielkości miasto kraju – leży na wysokości 122 m n.p.m., pobliskie Bergamo to miejscowość położona u południowych podnóży Alp Bergamskich, a Como rozciąga się nad najgłębszym jeziorem Italii.

Różnorodność charakteryzuje całe Włochy, ale w tej ich części widać ją szczególnie dobrze. Jeżeli będziemy zmęczeni oglądaniem coraz to innych lombardzkich zabytków, wystarczy, że usiądziemy przy restauracyjnym stoliku i zajrzymy do karty dań, gdzie obok tradycyjnych pierożków tortellini i ravioli widnieją także cotoletta alla milanese (kotlet cielęcy po mediolańsku), zuppa alla pavese (zupa po pawijsku) i polenta alla bergamasca (polenta po bergamsku). Wybór potraw będzie tak samo trudny jak miejsca, od którego powinniśmy zacząć zwiedzanie niezmiernie interesującej Lombardii.

Dwa miasta Bergamo

Naszą podróż możemy rozpocząć w podmediolańskim Międzynarodowym Porcie Lotniczym Orio al Serio w Bergamo. Nie traktujmy go jedynie jako punkt tranzytowy. Sama 120-tysięczna miejscowość zachwyci nas swoją atmosferą, olśni widokami i pozwoli zasmakować prawdziwego dolce vita (z wł. „słodkiego życia”).

Bergamo dzieli się na dwie części – Górne (Città Alta) i Dolne Miasto (Città Bassa). Do tego drugiego wkroczymy szerokim trotuarem przez Nową Bramę (Porta Nuova) z 1837 r. Obecny wygląd otrzymało ono w latach 20. XX w., kosztem wielu starszych budynków. W trakcie zwiedzania nie powinniśmy pominąć tu takich obiektów jak pinakoteka i akademia sztuk pięknych Accademia Carrara oraz kościoły: św. Ducha (Chiesa di Santo Spirito), św. Bartłomieja i św. Szczepana (Chiesa dei Santi Bartolomeo e Stefano) i św. Bernardyna (Chiesa di San Bernardino).

Położone na wzgórzu Górne Miasto otaczają XVI-wieczne weneckie mury. Możemy udać się bezpośrednio w jego ocienione, wąskie uliczki lub przystanąć wzdłuż dawnych fortyfikacji i podziwiać rozległą panoramę.

Najsłynniejszym punktem Bergamo jest Stary Rynek (Piazza Vecchia) – główny plac historycznego centrum, przy którym znajduje się Palazzo della Ragione. Miejsce to przez wieki stanowiło ośrodek tutejszego świeckiego życia. Wznosząca się obok Wieża Miejska (Torre Civica) pochodzi z XI i XII stulecia i mierzy 52 m wysokości, dzięki czemu uchodzi za wspaniały punkt widokowy. Niewiele dalej natkniemy się na Katedrę w Bergamo (Duomo di Bergamo). Natomiast pobliska Bazylika Matki Boskiej Większej (Basilica di Santa Maria Maggiore di Bergamo) kusi kunsztowną fasadą Kaplicy Colleoniego (Capella Colleoni).

Wycieczkę warto zakończyć na wzgórzu San Vigilio (496 m n.p.m.), na które wjedziemy kolejką szynowo-linową. Z ruin tutejszego potężnego zamku (Castello di San Vigilio) rozpościera się zapierająca dech w piersiach panorama Alp i podalpejskiej równiny.

Como w blasku jeziora

Zabudowania 85-tysięcznego Como pokrywają południowy brzeg malowniczego jeziora o tej samej nazwie. Podziwiać je można zarówno z okolicznych wzniesień, jak i z pokładów łodzi turystycznych.

Wspaniałe tutejsze historyczne centrum wypełniają zabytki. Charakterystyczny punkt w krajobrazie miasta stanowi kopuła Katedry Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (Cattedrale di Santa Maria Assunta). Wznosząca się niedaleko romańska Bazylika św. Fidelisa (Basilica di San Fedele) z licznymi pięknymi freskami pochodzi z 1120 r. Na centralnym placu Como stoi pomnik fizyka i wynalazcy Alessandra Volty (1745–1827) – najsłynniejszego mieszkańca tej miejscowości, na którego cześć jednostkę napięcia elektrycznego nazwano woltem.

Po opuszczeniu wąskich uliczek warto przespacerować się kilkukilometrowym bulwarem biegnącym wzdłuż urokliwego wybrzeża. Na jego skraju znajduje się park należący do imponującej neoklasycystycznej Willi Olmo – pałacowej budowli z elegancką fasadą i doskonale utrzymanym ogrodem.

Idealnym pożegnaniem z klimatycznym Como będzie wjazd kolejką na sąsiadujące z nim wzgórza, na których powstały liczne punkty widokowe. Podobno nigdzie nie zobaczymy tak pięknych zachodów słońca...

Cremona nad Padem

cremona_piazza_del_comune_DSC_5435.jpg

Baptysterium i budynek Ratusza przy placu Miejskim w Cremonie

©EXPLORA/WONDERFULEXPO2015.IT



Leżąca na lewym brzegu rzeki Pad ponad 70-tysięczna Cremona pełni funkcję stolicy prowincji graniczącej z regionem Emilia-Romania. Najważniejsze zabytkowe obiekty ulokowane są przy średniowiecznym placu Miejskim (Piazza del Comune). Tutejsza Katedra (Duomo di Cremona) jest jedną z najwspanialszych romańskich budowli we Włoszech. Przylegająca do niej dzwonnica Torrazzo ma 112 m wysokości, co czyni ją najwyższą w kraju. Natomiast umieszczony na wieży zegar astronomiczny uchodzi za największy na świecie. W ośmiokątnym baptysterium (Battistero di Cremona) zobaczymy XVI-wieczną chrzcielnicę wykonaną przez Lorenza Trottiego.

Naprzeciwko Katedry znajduje się Ratusz (Palazzo del Comune) posiadający ciekawe zbiory muzealne. Wśród nich możemy podziwiać skrzypce Il Cremonese, wykonane w 1715 r. przez lutnika Antonia Stradivariego (1644–1737), który niemal całe życie spędził właśnie w Cremonie. Inny interesujący zabytek stanowi Loggia dei Militi. Budynek pochodzi z 1292 r. i dziś mieści się w nim siedziba miejskiej policji.

W tym mieście warto także odwiedzić Kościół św. Zygmunta (Chiesa di San Sigismondo), położony – niestety – w dość znacznej odległości od historycznego centrum (należy kierować się w stronę autostrady 21). To w jego wnętrzu Francesco Sforza (1401–1466) zawarł małżeństwo z córką Filippa Marii Viscontiego (1392–1447), co doprowadziło do sojuszu zwaśnionych rodów, który pozwolił Sforzom przejąć władzę nad Mediolanem.

Wyścigowa Monza

Na torze Autodromo Nazionale di Monza już od 1922 r. organizuje się wyścigi samochodowe. W tym samym roku odbyło się na nim słynne Grand Prix Włoch Formuły 1 (Gran Premio d’Italia). Choć leżący pod Monzą obiekt to najpopularniejsza atrakcja okolicy, do samej ponad 120-tysięcznej miejscowości również warto zajrzeć.

Najważniejszym jej zabytkiem jest gotycka Katedra (Duomo di Monza) pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela (San Giovanni Battista), w której zbiorach znajduje się Corona Ferrea (Żelazna Korona). Ten średniowieczny diadem królewski, wykonany ze złotych płytek inkrustowanych drogocennymi kamieniami, został w XIX w. symbolem Zjednoczonego Królestwa Włoch. Korona miała należeć w IX w. do Gizeli (818/820–876), córki cesarza Ludwika I Pobożnego (778–840). Według legendy żelazną obręcz umieszczoną wewnątrz diademu wykuto z gwoździa wyjętego ze Świętego Krzyża, na którym umarł Chrystus.

Podczas wizyty w Monzie nie wolno ominąć Kościoła Matki Boskiej w Drodze (Chiesa di Santa Maria in Strada) z freskami Francesca Ferraria. Przy głównym placu starej części miasta zwanym Piazza Roma wznosi się Arengario – średniowieczny ratusz. Swoim stylem nawiązuje on do mediolańskiego Palazzo della Ragione.

W tej miejscowości znajdziemy też pałac królewski Villa Reale wzniesiony pierwotnie dla austriackiego arcyksięcia, ale od 1861 r. odgrywający rolę rezydencji włoskiej rodziny królewskiej z dynastii sabaudzkiej. Został przez nią opuszczony po zastrzeleniu króla Humberta I (Umberta I, 1844–1900) u wejścia na teren posiadłości. Kompleks otacza wspaniały rozległy park (Parco di Monza) o powierzchni 688 ha. To właśnie w jego obrębie zbudowano wspomniany tor Autodromo Nazionale di Monza. We Włoszech w końcu historia miesza się ze współczesnością na każdym kroku.

Stolica Lombardii

Milano_Stazione_Centrale_IMG_6448.jpg

Stylowe wnętrze olbrzymiego dworca kolejowego Milano Centrale

©EXPLORA/WONDERFULEXPO2015.IT



Jest w tym południowoeuropejskim kraju takie miasto, w którym na ulicach łatwiej natknąć się na porsche czy ferrari niż na winiarnię. Nie znaczy to wcale, że jego mieszkańcy są abstynentami, a takich przybytków prawie w nim nie ma. W Mediolanie po prostu, bo o nim mowa, za kwintesencję stylu, wyznacznik prestiżu i pozycji społecznej, poza wysokogatunkowym garniturem, uchodzi właśnie samochód, a właściwie jego marka. Lombardzka stolica przypomina pod tym względem trochę stereotypowy obraz Warszawy. Niby wiele osób kpi z ludzi pragnących trafić do stołecznych elit, nazywanych pogardliwie „warszawką”, ale jednocześnie marzy, aby przyjechać do tej metropolii i zrobić w niej oszałamiającą karierę.

Blisko 1,5-milionowy Mediolan tętni życiem o każdej porze roku, dnia i nocy. Nie brakuje w nim polskich turystów. Na pobliskie lotnisko w Bergamo latają z Polski tanie linie lotnicze (Ryanair i Wizz Air). Koszt przejazdu pod Milano Centrale, jeden z największych dworców w Europie, to 5 euro. Obsługuje on ok. 320 tys. pasażerów dziennie i stanowi doskonały punkt przesiadkowy kolejowych podróży po całej Italii. Oficjalnie oddany do użytku w 1931 r. obiekt został zbudowany na podstawie wykonanego prawie dwie dekadywcześniej projektu. Fasada przylegająca do placu Duca D'Aosta jest szeroka na ponad 200 m i mierzy 72 m wysokości. Architektura dworca to mieszanka stylów secesyjnego (wł. liberty) i art déco. Potężne sale, hole i perony szczelnie wypełniają przybysze z całego świata. Jeżeli wysiadamy z autobusu pod tym wyjątkowym budynkiem, warto zajrzeć do środka.

Mediolański szyk

HDlom_0014.jpg

Zachwycająca marmurowa fasada ogromnej gotyckiej Katedry w Mediolanie

©EXPLORA/WONDERFULEXPO2015.IT



Od Milano Centrale ciągnie się szeroka ulica. To najwygodniejsza arteria dla podążającego pieszo turysty. Po obu jej stronach lśnią szklane domy firm finansowych i gmachy międzynarodowych spółek. W tym miejscu najłatwiej dostrzec włoski pośpiech i nie będzie to wcale oktawiańskie festina lente (łac. „śpiesz się powoli”). Mężczyźni w idealnie skrojonych garniturach i kobiety w starannie dobranych kostiumach szybko mijają się na chodnikach, a otacza ich ryk przejeżdżających samochodów. Brak tu typowych dla Włoch grup starszych osób,niefrasobliwych nastolatków i roześmianych dzieci. Jeżeli chce się poczuć klimat znany z filmów o sielskiej Sycylii, trzeba iść dalej.

Zgiełk towarzyszy nawet turystom przechodzącym przez znajdujący się kilkaset metrów dalej mały skwer. Pod nim dudni mediolańskie metro – najważniejsze w kraju. Jego linie liczą razem 100 km długości. Zaraz za niewielkim placem ulice rozgałęziają się i stają znacznie węższe, wszystkie prowadzą jednak w tym samym kierunku. Warto skręcić w Via Marco De Marchi, nazwaną na cześć pochodzącego z Mediolanu byłego piłkarza i agenta sportowego Marca Antonia De Marchi (ur. w 1966 r.). Płynnie przechodzi ona w Via dei Giardini, przyktórej pojawia się pierwsza oaza spokoju – Giardino Perego. Ten ogród, a właściwie park założono jeszcze w XVIII stuleciu. Na zlecenie rodziny Perego zasadzono w nim m.in. kilkadziesiąt dębów, klonów i grabów. Najpiękniej jest tutaj jesienią, kiedy bogactwo kolorów cieszy oczy zmęczone widokiem aut i wieżowców. Stąd niedaleko już do słynnej Montenapoleone (Monte Napoleone) – wytyczonej przez starożytne rzymskie mury ulicy luksusowych butików. Znajdują się przy niej sklepy m.in. takich marek jak Armani, Dolce & Gabbana, Versace, Alberta Ferretti, Audemars Piguet, Gucci, Pradaczy Yves Saint Laurent.

Kultura wysoka i luksus

Z Montenapoleone bardzo blisko już do Teatro alla Scala. To jedno z kilku serc miasta, wyznaczających rytm jego życia. Każdego 7 grudnia, czyli w dzień św. Ambrożego, patrona Mediolanu, rozpoczyna się sezon operowy. Dla elit kulturalnych, ale też wielu osób chcących pokazać się w towarzystwie, jest to bez wątpienia najważniejsze wydarzenie roku. Gmach teatru może pomieścić ponad 2 tys. widzów. La Scala to jedna znajsłynniejszych scen operowych świata. Specjalnie do wystawienia na jej deskach powstawały takie wybitne dzieła jak Madame Butterfly Giacoma Pucciniego (1858–1924), Turek we Włoszech Gioacchina Rossiniego (1792–1868) czy Otello i Falstaff Giuseppe Verdiego (1813–1901). Warto wspomnieć, że mediolańskie zamiłowanie do rozrywek kulturalnych i zabaw prawie cztery wieki temu doprowadziło do tragicznej sytuacji. W 1630 r. niepomni na epidemię dżumy (czarną śmierć) mediolańczycy tłumnie świętowali karnawał. Ta niefrasobliwość spowodowała rozprzestrzenienie się zarazy, która zebrała obfite żniwo. Zmarło wtedy ok. 60 tys. osób, costanowiło niemal połowę ówczesnej populacji miasta.

Położona tuż obok opery Galleria Vittorio Emanuele II także przyciąga mnóstwo ludzi. To gigantyczne centrum handlowe zostało wzniesione przez architekta i inżyniera Giuseppe Mengoniego (1829–1877) między 1865 i 1877 r. Dwie skrzyżowane ze sobą ulice okrywa stalowo-szklany dach. W centralnym jego punkcie znajdujesię majestatyczna, również stalowo-szklana, kopuła, przy rozmaitych okazjach podświetlana w różnych kolorach. Plac pod nią pokryto mozaiką przedstawiającą herbytrzech stolic Zjednoczonego Królestwa Włoch: Turynu, Florencji i Rzymu. Większości niewydanych wcześniej pieniędzy można błyskawicznie pozbyć się właśnie tutaj, ponieważ w galerii mieszczą się nie mniej luksusowe sklepy niż te przy Via Montenapoleone. Do października 2012 r. w jednym z lokali działała restauracja sieci McDonald’s, ale władze miasta nie wyraziły zgody na przedłużenie jej właścicielowi umowy najmu w tej lokalizacji ze względu na zbyt elegancki charakter centrum handlowego. Pomimo zapowiedzi wytoczenia sprawy sądowej, nie cofnięto decyzji i na miejscu popularnego baru otwarto drugi w tym kompleksie butik Prady.

Perła gotyku

Jeżeli ktoś lubi niespodzianki i cieszy się, gdy na trasie zwiedzania coś go zaskoczy, niech nie czyta tego akapitu i po wizycie w Gallerii Vittorio Emanuele II kieruje się ku przeciwległemu, południowemu wyjściu. Prowadzić go będzie tunel dziennego światła. Po przejściu kilku kilometrów od dworca, czyli około godzinie spaceru, natrafimy tu na przedziwne zagięcie czasoprzestrzeni, jakby wrota równoległego świata. Oczom strudzonego wędrowca najpierw ukazuje siębezmierny tłum ludzi, następnie skrawek przestrzeni ponad nim i wreszcie ona – zajmująca powierzchnię ponad 11 tys. m2 gotycka Katedra w Milanie (Duomo di Milano) pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Marii Panny (Santa Maria Nascente), czyli jeden z największych kościołów w Europie. W ciągu tygodnia odwiedza ją 100 tys. gości, dzięki czemu pod względem liczby wizyt plasuje się niedaleko za Luwrem i wieżą Eiffla w Paryżu, a przed ateńskim Akropolem czy londyńskim Tower Bridge. Zresztą nie tylko te dane robią wrażenie. Świątynia mierzy 108 m wysokości, zdobi ją ponad 3 tys. statui. W środku jest w stanie pomieścić jednocześnie nawet 40 tys. wiernych! Na dachu katedry utworzono punkt widokowy, z którego w pogodny dzień można nie tylko podziwiać panoramę całego miasta, ale i dostrzec Alpy. Na skrzyżowaniu nawy głównej i transeptu wznosi się wieżyczka zwieńczona ponad 4-metrową, złoconą figurą Madonny (Madonnina). Uchodzi ona za jeden z symboli stolicy Lombardii. W świątynnej posadzce umieszczono mosiężny znacznik, wskazujący przebiegający przez Mediolanpołudnik. W katedralnych podziemiach znajduje się obszerny skarbiec, pełny drogocennych przedmiotów, pochodzących w znacznej części z epoki średniowiecza. Podczas opuszczania kościoła trzeba zwrócić uwagę na odlane z brązu wrota, pokryte płaskorzeźbami przedstawiającymi sceny z życia Matki Boskiej i św. Ambrożego. Na powstałym w drugiej połowie XIX w. placu przed katedrą stoi pomnik Wiktora Emanuela II pod San Martino. Stanowi on punkt spotkań mieszkańców i atrakcyjny obiekt do fotografowania, o ile tylko uda się go uchwycić nieobklejonego turystami bardziej niż lep muchami.

Po przejściu kilkudziesięciu metrów od placu Katedralnego (Piazza del Duomo) trafimy na Piazza Mercanti, czyli plac Kupców. W czasach średniowiecznych znajdowały się na nim giełda, targ i jednocześnie miejsce publicznych tortur. Poza tym aż do 1886 r. na początku grudnia organizowano tutaj festyn świąteczny „Oh Bej! Oh Bej!” („Jak miło! Jak miło!”) z okazji dnia patrona miasta (7 grudzień), nazywany też Fiera di Sant’Ambrogio. Od 2006 r. ta czterodniowa impreza, stanowiąca jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu mediolańczyków, odbywa się w rejonie Zamku Sforzów (Castello Sforzesco). Warto przyjrzeć się otaczającym Piazza Mercanti zabytkowym budynkom: wzniesionemu w 1233 r. Palazzo della Ragione, w którym przeprowadzano głosowania i siedzibę mieli włodarze Mediolanu, gotyckiemu Loggia degli Osii z 1316 r., Casa dei Panigarola zwanemu również Pałacem Notariuszy (Palazzo dei Notai) od zawodu jego właścicieli, a także XVII-wiecznemu barokowemu Palazzo delle Scuole Palatine – gmachowi jednej z najsłynniejszych szkół, ukończonej m.in. przez prawnika i pisarza Cesare’a Beccarię (1738–1794).

Duch Sforzów

W drodze do widocznej już z oddali wieży bramnej Zamku Sforzów, nie sposób ominąć placu Cordusio (Piazza Cordusio). Jego neoklasycystyczna architektura ponownie przenosi turystę do innej epoki, o czym dodatkowo przypomina szalony ruch uliczny. Od VI w. w tym miejscu odbywały się sądy książęce, stąd jego nazwa (curia ducis – „sąd książęcy”). Pierzeje tworzą słynne budowle. Są to zaprojektowany przez Lucę Beltramiego (1854–1933) Palazzo delle Assicurazioni Generali, zwieńczony charakterystyczną kopułą, oraz wzniesione pod nadzorem Luigiego Broggiego (1851–1926) łukowaty Palazzo del Credito Italiano i dawny gmach mediolańskiej giełdy (Borsa di Milano) Palazzo delle Poste (Palazzo Broggi) – obecnie główna siedziba Poczty Włoskiej (Poste Italiane) w Mediolanie.

Piazza Cordusio od zamku dzieli już tylko kilkadziesiąt metrów. Tuż przed wspomnianą wieżą bramną z historycznym, wielkim zegarem można usiąść na brzegu współczesnej fontanny, która jak większość tego typu obiektów na świecie oferuje szczęście w zamian za kilka wrzuconych monet. To właśnie w tej okolicy reklamowane było EXPO 2015, które odbywa się w Mediolanie od 1 maja do 31 października 2015 r. i gości blisko 150państw. Tereny wystawiennicze znajdują się jednak w północno-zachodniej części miasta, a najwygodniej dojechać do nich metrem (linia M1). Polska idealnie oddała temat tegorocznej edycji brzmiący Wyżywienie planety, energia dla życia. Nasz pawilon, cieszący się uznaniem odwiedzających, nawiązuje do tradycji sadowniczej. Cena jednodniowego biletu wstępu na wydarzenie wynosi 34 (z wybraną datą) lub 39 (na dowolny dzień) euro.

Tymczasem my zbliżamy się do powstałego w XV stuleciu Zamku Sforzów. Przez kolejne wieki był on wielokrotnie przebudowywany i rozbudowywany, co widać nie tylko po detalach architektonicznych, ale i jego zupełnie nietypowym układzie. We wnętrzach kompleksu funkcjonuje kilka placówek muzealnych, w tym Muzeum Sztuki Antycznej (Museo d’Arte Antica), galeria obrazów Pinacoteca del Castello Sforzesco, Muzeum Egipskie (Museo Egizio) czy Muzeum Instrumentów Muzycznych (Museo degli Strumenti Musicali). Rezydencja słynnego rodu bez wątpienia robi imponujące wrażenie. Jednocześnie wyczuwa się w niej pewną świeżość ostatnich rekonstrukcji i powojennych prac. Mimo zmęczenia w czasie wizyty w Mediolanie nie należy jednak kończyć zwiedzania pod zamkiem jako ostatnim wartym zobaczenia obiektem w mieście, obowiązkową przewodnikową atrakcją turystyczną.

Włoskie życie

Na tyłach fortecy znajduje się największy w stolicy Lombardii Park Sempione – Parco Sempione, otwarty w 1893 r. Na powierzchni 386 tys. m2 umieszczono tu kilkadziesiąt rzeźb. Rocznie odwiedza go milion turystów. Park stanowi łącznik pomiędzy Zamkiem Sforzów i Porta Sempione (Arco della Pace), czyli mediolańskim łukiem tryumfalnym, który rozpoczęto wznosić w 1807 r. pod rządami Napoleona Bonapartego w miejscu starożytnych murów miejskich i średniowiecznej Porta Giovia. Olbrzymia neoklasycystyczna brama ma 25 m wysokości i 24 m szerokości. Pokrywają ją liczne reliefy przedstawiające sceny mitologiczne, a także wydarzenia istotne dla historii Włoch i Europy, w tym Kongres Wiedeński czy bitwę pod Lipskiem. Plac, na którym stoi budowla, zamyka od strony Parku Sempione kilka rzędów schodów. To dobre miejsce na zasłużony odpoczynek po całodziennym zwiedzaniu. Na koniec można jeszcze raz spojrzeć na Mediolan i jego okolice z pobliskiej wieży widokowej Torre Branca (niemal 109 m wysokości).

W drodze powrotnej, wyznaczanej strumieniem kończących pracę mediolańczyków, trzeba zajść do jednej z tutejszych restauracji i spróbować lokalnego risotta. Na deser obowiązkowo należy zamówić lody. Stały się one znakiem rozpoznawczym regionu i właśnie obok risotta i pieczonych kasztanów stanowią jego prawdziwy skarb. Ferrari i XIX-wieczne obwoźne kuchnie, najnowsza moda i strzeliste gotyckie wieże – kontrasty to właśnie istota włoskiego świata i spiritus movens mediolańskiego pośpiechu. W trakcie wizyty w Lombardii i samym Mediolanie wchłaniamy kawałek tej rzeczywistości i na zawsze zachowujemy z niej coś dla siebie. Nie ma jednak ona wiele wspólnego z osławionym dolce vita ani tym bardziej leniwym dolce far niente (z wł. „słodkim nieróbstwem”). W tym przypadku Włochy nie przypominają obrazu z marzeń, a raczej solidną porcję niezmiernie smakowitego dania.

Artykuły wybrane losowo

Macedonia – nieodkryte Bałkany

 

Kinga Nowotniak

www.odkrywamyinterior.pl

 

 W porównaniu ze swoimi bałkańskimi sąsiadami Macedonia jest w Polsce stosunkowo mało popularna. Uchodzi raczej za kraj tranzytowy w drodze do Grecji. Polacy ignorują ją jednak bardzo niesłusznie, bo znajduje się tu znacznie więcej niż tylko ładne górskie widoki, jakie rozpościerają się z autostrady wiodącej do przejścia granicznego.

 

Choć może to się wydać zaskakujące, do Macedonii całkiem łatwo dotrzeć z Polski samochodem (odległość z Warszawy do Skopje wynosi ponad 1500 km). Praktycznie całą drogę pokonamy autostradami, co znacznie skraca czas podróży i czyni ją dużo wygodniejszą. Już na miejscu z pewnością docenimy wybór tego właśnie środka lokomocji. Dzięki własnemu autu dojedziemy do najbardziej nawet oddalonych rejonów. Jest to o tyle istotne, że główną atrakcją Macedonii są małe miasteczka i wsie oraz nie naznaczona ludzką obecnością przyroda. Niestety, jeśli nie będziemy się poruszać po kraju samochodem, zwiedzanie okaże się nieco trudniejsze. O ile do większych miast dostaniemy się autobusami, o tyle w przypadku niewielkich miejscowości musimy korzystać z taksówek (a i tymi nie wszędzie dotrzemy).

 

Osobom, które zdecydują się na podróż samolotem, pozostaje wypożyczenie auta na miejscu. Jeżeli chcemy zobaczyć jak najwięcej, to na pewno warto je wynająć. Do macedońskiej stolicy Skopje nie ma na razie bezpośrednich połączeń lotniczych z Polski. Zarówno tradycyjni przewoźnicy, jak i ci niskobudżetowi oferują loty z przesiadkami. Zdarzają się jednak nawet takie super promocje, w ramach których dolecimy na skopijskie lotnisko już za ok. 200–300 zł. Możemy też dotrzeć bezpośrednio do Belgradu, stolicy Serbii, i w nim wypożyczyć samochód na wyprawę do Macedonii. Oczywiście, zostaje nam jeszcze wycieczka autobusem. Poza tym z naszego kraju samoloty kursują bezpośrednio do Sofii w Bułgarii. Stąd autobusem lub autem również przekroczymy macedońską granicę. Niestety, ze względu na drogi podróż nie będzie tak wygodna jak z Belgradu, z którego do Skopje prowadzi całkiem przyzwoita autostrada.

 

Miasto pomników

 

Niezależnie od wybranego środka transportu, zwiedzanie warto zacząć od macedońskiej stolicy. Często zwycięża ona w rankingach na najbrzydsze i najmniej ciekawe miasto stołeczne na świecie. Jednak mimo wielu negatywnych opinii Skopje ma swój osobliwy urok, na który składają się m.in. tysiące pomników w zasięgu wzroku. To zdecydowanie niedoceniane miejsce.

 

Nagromadzenie rozmaitych monumentów jest efektem projektu Skopje 2014, na realizację którego wydano ponoć ponad 500 mln euro (!). Najwięcej pieniędzy przeznaczono na posągi większości macedońskich postaci historycznych. Projekt miał na celu zmodernizowanie miasta i nadanie mu nowego wyglądu, który przyciągnąłby turystów. W lipcu 1963 r. aż ok. 80 proc. zabudowy stolicy Macedonii zostało zniszczone przez potężne trzęsienie ziemi. Skopje trzeba było zaprojektować praktycznie od nowa. O 40 latach borykania się ze skutkami tego tragicznego wydarzenia przypomina pomnik wystawiony w centrum, w pobliżu Muzeum Miasta Skopje. Ten monument architektonicznie jeszcze się broni, ale nie można już tego powiedzieć np. o rzeźbach innych naturalistycznie przedstawionych postaci. Twarze bohaterów macedońskich patrzą na turystów i mieszkańców z każdego budynku rządowego i z kilku mostów przewieszonych nad rzeką Wardar. Spacer po stolicy to odkrywanie coraz to nowych pomników porozrzucanych po całym mieście. Warto je zobaczyć ze zwykłej ciekawości, bo same w sobie nie przedstawiają raczej zbyt dużej wartości artystycznej.

 

Po zwiedzaniu współczesnej części Skopje najlepiej wyruszyć na poszukiwania atmosfery dawnych czasów. Znajdziemy ją w rejonie noszącym nazwę Stary Bazar (Stara čaršija), gdzie łatwo zgubić się wśród wąskich uliczek, wzdłuż których ciągną się sklepy z antykami i małe manufaktury macedońskich rzemieślników. Z witryn spoglądają na turystów manekiny ubrane w cekinowe suknie balowe zaprojektowane według lokalnych kanonów mody, ale również wspaniałe dzieła tutejszych jubilerów. Ich umiejętności w wytwarzaniu srebrnej biżuterii budzą zachwyt, ceny są jednak adekwatne do wysokiej jakości wyrobów. Stary Bazar to także najlepsze miejsce na spróbowanie narodowej potrawy Macedonii – tawcze grawcze. Ta zapieczona w glinianej miseczce fasola z cebulą i czerwoną papryką w intensywnie pomidorowym sosie serwowana z dodatkiem mięsa przypomina trochę fasolkę po bretońsku. W wersji macedońskiej, zgodnie ze starym zwyczajem, zapiekana jest w piecach w naczyniach z pewnością zakupionych u tutejszych handlarzy. Wszystkie miski mają prawdopodobnie swoje dzieje, a jedli z nich zarówno turyści, jak i miejscowi Bośniacy, Turcy, Serbowie, Romowie i Albańczycy, którzy mieszkają w okolicznych niskich domkach stojących wzdłuż wąskich uliczek. Tawcze grawcze warto zagryźć świeżym chlebem i popić białym winem Smederevka z regionu winiarskiego Tikveš.

 

Latem temperatury w Macedonii bywają wysokie, dlatego dla ochłody można wybrać się do kanionu Matka (po macedońsku Łono), położonego nie tak daleko od stolicy. Znajduje się w nim jezioro o tej samej nazwie. Tak naprawdę jest sztucznym zbiornikiem, powstałym po wybudowaniu w 1937 r. zapory na rzece Treska. Z jednej strony kanionu wznoszą się wysokie zbocza góry Wodno (1066 m n.p.m.), a z drugiej – strome ściany masywu Osoj (Kowaczica). Wzdłuż jeziora prowadzi wykuta w skałach ścieżka, którą dochodzi się aż do zapory. Oprócz tego można tu wsiąść w romantyczną łódkę i popłynąć do jednej z najgłębszych jaskiń w Europie – Wrelo (Vrelo). Do kanionu dostaniemy się zarówno autobusem miejskim, jak i… na dwóch kółkach! Z wynajęciem tego ostatniego środka transportu nie powinno być problemu, bo w Skopje funkcjonuje miejski system wypożyczania rowerów z dość symbolicznymi opłatami. Trasa nad jezioro Matka jest bezpieczna, a kierowcy samochodów, inaczej niż w sąsiednich krajach bałkańskich, są tutaj przyzwyczajeni do rowerzystów.

 

Warto też wybrać się na pieszą wycieczkę na wspomnianą już górę Wodno, która znajduje się zaraz obok południowo-zachodniej granicy stolicy i stanowi naturalną barierę oddzielającą ją od akwenu w kanionie. Ze szczytu rozpościera się wspaniała panorama miasta i okolicy. Stoi na nim również ogromny Krzyż Milenijny (66 m), wyższy od słynnej figury Chrystusa Odkupiciela z Rio de Janeiro w Brazylii i podobnego pomnika z polskiego Świebodzina. Ma on upamiętniać 2000 lat rozwoju chrześcijaństwa w Macedonii i na świecie oraz symbolizować wejście w nowe tysiąclecie. Albańczycy, którzy są znaczną grupą wśród obywateli republiki (ponad 25 proc. całej populacji), uważają jednak, że monumentalna konstrukcja jest znakiem niechęci prawosławnej społeczności południowosłowiańskiej (stanowiącej w kraju większość) do muzułmańskiej mniejszości pochodzenia albańskiego. Ten pogląd nie wydaje się bezpodstawny, bo krzyż postawiono w 2002 r., tuż po zakończeniu konfliktu zbrojnego w Tetowie.

 

Charakterystyczny obiekt na szczycie góry pełni poza tym bardzo praktyczną funkcję. Uchodzi za najlepszy drogowskaz podczas spacerów po Skopje i wręcz uniemożliwia zgubienie się w mieście. Nocą podświetlony krzyż błyszczy na niebie niczym gwiazda i jest z daleka widoczny z autostrady, dzięki czemu służy jako punkt orientacyjny. Ze względu na tę rolę przypomina latarnię morską, ale umieszczoną w głębi lądu. Z samym wzniesieniem wiąże się pewna ciekawostka. Podobno jego rejon jeszcze niedawno był powszechnie znany jako popularne miejsce dla par umawiających się na seks w samochodzie. Lokalne władze wprowadziły kilka lat temu nawet specjalny zakaz takich aktywności w tej okolicy, za którego złamanie grozi kara pieniężna do 1500 euro. Zwyczaj przyjął się na tyle mocno, że zwrot byliśmy na Wodnie w niektórych sytuacjach interpretowano jako przyznanie się dwójki osób do kontaktów seksualnych.

 

Niezbyt wysoka góra nie robi wrażenia na amatorach trekkingu. Wielki krzyż zdaje się być na wyciągnięcie ręki. Wiedzie tu asfaltowa droga, którą można pokonać samochodem lub nawet autobusem miejskim (dwupoziomowym!). Następnie z parkingu na szczyt idzie się już pieszo wyznaczonym szlakiem lub wjeżdża nowoczesną koleją gondolową z 2010 r. W trakcie wędrówki mija się zazwyczaj wielu Macedończyków, którzy bardzo lubią spędzać weekendy aktywnie. Ustawione przy samym krzyżu stoliki oblegają z reguły liczne grupy ludzi. Piknik możemy zorganizować nawet na małych drewnianych tarasach widokowych przyklejonych do zboczy. Na szczycie znajduje się także wiele restauracji, w których warto zamówić mocno gazowaną wodę Pelisterkę w dużej szklanej butelce, dokładnie takiej, jakich używano w latach 80. XX w. w Polsce. Z pewnością znakomicie zaspokoi ona nasze pragnienie, szczególnie po letniej wspinaczce na tę niepozorną górę, gdy temperatura powietrza sięga 30°C.

 

Noworoczne fajerwerki nad placem Macedonia w centrum stolicy kraju

37 - Ploshtad Makedonija - Zoran Sekerov

© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

 

Górskie krajobrazy

 

Kiedy obejrzymy już wszystkie największe atrakcje stolicy, powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, co tak naprawdę lubimy. Jeśli wolimy spędzać czas nad wodą, czekają na nas przepiękne macedońskie jeziora, np. Jezioro Ochrydzkie (358,2 km² powierzchni) lub Prespa (276,2 km²), nad którymi odpoczniemy w cichych, zapomnianych wioskach. Jeżeli jesteśmy aktywni, a górskie wędrówki nie są nam obce, zapewne spodoba nam się zdobywanie malowniczych szczytów.

 

Wielbicielom gór Macedonia ma niezmiernie wiele do zaoferowania. Co najważniejsze, tutejsze szlaki nie należą do ciężkich i niebezpiecznych. Wyprawy trekkingowe po dobrze oznaczonych trasach wymagają raczej odrobiny lepszej kondycji. Najbliżej Skopje (ok. 50 km) leży ośrodek Popowa Szapka (Popova Sapka – 1780 m n.p.m.), w okolicy którego zimą pojeździmy na nartach na stokach pasma Szar Płanina (Szarska Płanina). Latem natomiast stanowi on doskonałą bazę wypadową na najwyższy miejscowy szczyt, czyli Titow Wrw (2747 m n.p.m.). Podczas wędrówek trzeba jednak uważać na psy pasterskie, często osobniki rasy sarplaninac (szarplaninac), które od wiosny do jesieni przebywają na halach, gdzie pilnują owiec. Niestety, nie zawsze można liczyć na szybką interwencję pasterza. Dlatego w macedońskich górach (nie dotyczy to wszystkich masywów górskich) trzeba być przygotowanym na takie spotkanie i wiedzieć, jak reagować. Przede wszystkim najbezpieczniej chodzić w większej grupie, wtedy czworonożni strażnicy stad nie powinni nas niepokoić. Jeżeli jednak wybieramy się sami lub we dwójkę, warto wziąć ze sobą kije trekkingowe (albo inne) i kilka niedużych kamieni. Psy pasterskie często uciekają, gdy tylko widzą gest zamachnięcia się, więc w razie potrzeby wystarczy jedynie udawać rzucanie.

 

Niedaleko Skopje (ok. 95 km) znajduje się kolejny urokliwy górski kurort, szczególnie popularny zimą, a mianowicie Mawrowo (Mavrovo – 1230 m n.p.m.). Ze względu na piękną okolicę i sztuczne jezioro warto przyjechać tu o każdej porze roku. Jedną z atrakcji tego niezmiernie malowniczego zakątka jest Kościół św. Mikołaja z 1850 r., który przy wysokim stanie wody wygląda, jakby unosił się na powierzchni zbiornika. Latem i jesienią udaje się nawet dojść pod świątynię suchą stopą, ponieważ tafla obniża się na tyle, że brzeg przesuwa się w głąb jeziora.

 

Malowniczy rejs przez wypełniony szmaragdową wodą kanion Matka

46 - Kanjon Matka

© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

 

Nad błękitnymi wodami

 

Zarówno wielbicielom pocztówkowych akwenów, jak i osobom niezdecydowanym, co chciałyby robić w Macedonii, z pewnością spodobają się wspomniane jeziora Ochrydzkie i Prespa. Oddziela je od siebie Park Narodowy Galiczica (Galicica – ok. 250 km² powierzchni), przez który można przejechać samochodem. Trasę między oboma zbiornikami pokonamy w mniej więcej godzinę, a przy okazji będziemy podziwiać wspaniałe widoki, jakie rozpościerają się z przełęczy Livada (1568 m n.p.m.). Z tego ostatniego miejsca wyruszymy także na Magaro, najwyższy szczyt w parku (2254 m n.p.m.). Przy dobrej pogodzie da się z niego dostrzec oba akweny.

 

Znajdujące się nad Jeziorem Ochrydzkim miasto Ochryda (695–740 m n.p.m.) to perełka Macedonii i jedna z najstarszych osad ludzkich w Europie. W większości została zbudowana między VII i XIX w. Wznosi się tutaj pierwszy w dziejach słowiański klasztor (poświęcony św. Pantaleonowi), który powstał ponoć już w 863 r. Miasto słynie z tego, że miało niegdyś aż 365 kościołów, po jednym na każdy dzień roku. Dlatego też bywa nazywane „Jerozolimą Bałkanów”. Wielkie walory przyrodnicze i kulturalne regionu Ochrydy doceniła organizacja UNESCO, która umieściła go na swojej prestiżowej Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości. Na pewno spotkamy tu mnóstwo turystów. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Zabytkowe miasto jest przepięknie położone, a spacer po jego wąskich, kamiennych uliczkach stanowi wyjątkową przyjemność. W sezonie i w weekendy Ochryda tętni życiem. Restauracje są wypełnione, nad wodą zbierają się prawdziwe tłumy. Niestety, nie znajdziemy tutaj piaszczystych plaż, a jedynie wąskie pasy kamieni, kilka pomostów w centrum i trawnik obok nich. Dlatego na plażowanie i kąpiel lepiej wybrać się do jednego z miasteczek leżących przy trasie wiodącej wzdłuż jeziora w kierunku granicy z Albanią. Warto również wynająć domek stojący tuż przy kamienistym brzegu, gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał. Odpoczniemy w nim w ciszy i spokoju. W pobliskiej restauracji natomiast zjemy świeżą rybę prosto z Jeziora Ochrydzkiego.

 

Kiedy znudzi nam się opalanie, możemy odwiedzić założony w 905 r. Monastyr św. Nauma, który znajduje się niedaleko albańskiej granicy. Dotrzemy do niego zarówno samochodem, jak i statkiem turystycznym, odpływającym z Ochrydy. Wokół tutejszego malowniczo położonego klasztoru przechadzają się pawie. Są dosłownie wszędzie i trzeba uważać, aby się z nimi nie zderzyć, ponieważ lubią wlatywać na dach monastyru i okolicznych budynków. Oprócz tego powinniśmy także spróbować smacznych dań podawanych w miejscowych restauracjach.

 

Równie piękne, ale dużo mniej popularne, jest jezioro Prespa, znajdujące się po drugiej stronie Parku Narodowego Galiczica, u zbiegu granic Macedonii, Grecji i Albanii. Poza sezonem czasem na tutejszych plażach nie ma nikogo. Jedynie w gęstych zaroślach przy brzegu, w wykarczowanych przecinkach lokalni rybacy zostawiają swoje łodzie. Nad tym niezmiernie urokliwym zbiornikiem żyją pelikany, kormorany i czaple. Najlepiej zatrzymać się w jednej z malowniczych wiosek leżących trochę wyżej, w górach, tuż przy granicy Parku Narodowego Pelister (171,5 km² powierzchni). W miejscowościach takich jak Brajčino (ok. 1000 m n.p.m.) i Ljubojno (mniej więcej 900 m n.p.m.) można odciąć się od otaczającego świata i doświadczyć prawdziwej macedońskiej gościnności. Znajduje się w nich kilka kameralnych pensjonatów, są też pokoje do wynajęcia. Taki wypoczynek urozmaica wyśmienita domowa kuchnia. Sałatka szopska i dania z grillowanego mięsa nigdzie nie smakują tak świetnie jak u miejscowych gospodarzy.

 

Na wschód od brzegów jeziora Prespa i dalej aż na terytorium północnej Grecji rozciąga się pasmo górskie Baba. Charakterystycznym elementem tutejszego krajobrazu są gołoborza. Stoki jedynie gdzieniegdzie porasta las iglasty, m.in. z endemiczną bałkańską sosną rumelijską, nazywaną sosną macedońską. Najwyższym szczytem jest Pelister (2601 m n.p.m.). Przy sprzyjających warunkach atmosferycznych łatwo go zdobyć, ale nawet lekkie oblodzenie uniemożliwia osiągnięcie celu, choć wierzchołek widać ze szlaku jak na dłoni. Pokonanie niektórych tras zajmuje nawet 13 godz. i wymaga przejścia po śliskich kamieniach. W okolicy samego szczytu leżą dwa małe górskie akweny zwane Pelisterski Oczi: Wielkie Jezioro (Golemo Ezero, 2218 m n.p.m.) i Małe Jezioro (Маlo Ezеrо, 2180 m n.p.m.). Wyprawę do nich najlepiej rozpocząć spod wyciągu narciarskiego w miejscowości Niżepołe (Nižepole), położonej niedaleko zabytkowej Bitoli – drugiego co do wielkości miasta w Macedonii (ponad 75 tys. mieszkańców). Według informacji na drogowskazach z tego punktu czeka nas jedynie 4 godz. marszu na odcinku 9 km. Szlak biegnie początkowo drogą gruntową, a później wchodzi w las i zygzakami wiedzie ostro w górę.

 

W tektonicznym jeziorze Prespa występuje aż 9 endemicznych gatunków ryb

41 - Prespansko ezero - nace popov

© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

 

Wyprawy winne

 

Oprócz wspaniałych jezior i majestatycznych gór oraz niezwykłej gościnności swoich mieszkańców Macedonia słynie również z doskonałego wina. Najbardziej znane krajowe winnice – Tikveš (jej historia sięga 1885 r.) i Popova Kula – leżą na południu. Do obu można wybrać się w odwiedziny, aby skosztować produkowanych przez nie szlachetnych trunków i specjalnie dobranych do nich przekąsek. Wśród nich są najlepsze macedońskie sery i wędliny. Osoby z większym apetytem nasycą głód tradycyjnymi daniami regionu. Warto wiedzieć, że jedynie w winnicy Popova Kula działa komfortowy hotel, w którym na gości czekają 33 pokoje. Jeżeli na degustację przyjedziemy samochodem i nie zapewnimy sobie transportu powrotnego, lepiej skorzystajmy z możliwości noclegu. Tutejsze wina smakują wyśmienicie i trudno poprzestać tylko na jednym kieliszku. Budynek hotelowy stoi na wzgórzu wśród winorośli, a z jego okien rozpościera się przepiękny widok na położone w dole zabytkowe miasteczko Demir Kapija. Na miejscu wypożyczymy także rowery lub weźmiemy udział w zorganizowanym spływie kajakowym po rzece Wardar.

 

Warto wspomnieć, że Macedończycy, podobnie jak mieszkańcy Bałkanów w ogóle, uwielbiają biesiadować. W trakcie spotkań przy wspólnym stole chętnie rozmawiają i śpiewają. Co najważniejsze w obecnych czasach, rzadko zerkają wtedy na telefon, a skupiają się raczej na swoim towarzystwie. Wizyta w restauracji lub kafanie (po macedońsku kafeanie), czyli rodzaju karczmy w krajach byłej Jugosławii, ma też bardziej oczywiste zalety. Macedońskie potrawy są wyjątkowo smaczne, a Polacy nie od dziś przecież cenią sobie bałkańską kuchnię. Dodatkowo ceny dań bywają niezmiernie atrakcyjne dla turysty. W knajpkach podaje się również wyśmienitej jakości regionalne wina, za które zapłacimy już od 20 zł za butelkę.  

  

Niezależnie od tego, czy zdecydujemy się na wycieczki górskie, sielski odpoczynek nad jeziorami, czy odkrywanie zapomnianych miasteczek, Macedonia na długo pozostanie w naszej pamięci. To niewątpliwie zasługa niezwykle gościnnych Macedończyków, tutejszego wspaniałego jedzenia i jeszcze lepszych trunków. A jeśli będziemy chcieli przypomnieć sobie podróż w te malownicze strony, wystarczy, że wyjmiemy przywieziony ze sobą słoik z pyszną pastą warzywną ajwar i butelkę macedońskiego wina, a ich wyborny smak jak za skinieniem magicznej różdżki wyczaruje w naszym domu cudowną atmosferę tego naprawdę wyjątkowego bałkańskiego kraju.

 

Dania ze świeżych ryb podawane nad jeziorem Dojran na granicy z Grecją

14 - Hrana riba Dojran

© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

 

Katalonia – więcej niż region

Kurort Tossa de Mar na Costa Brava
151126 MAALV 1208

© AGENCIA CATALANA DE TURISME

ANETA KOTARSKA


Katalonia to część Hiszpanii, która kryje w sobie wiele przeciwieństw. Katalończycy obrali za swój symbol osła reprezentującego mądre i spokojne, lecz uparte dążenie do celu, Hiszpanie natomiast – byka ucieleśniającego temperament i siłę. Katalońskie tradycje mieszają się tu z hiszpańskimi, obok siebie współistnieją też dwa języki, kosmopolityzm łączy się z nacjonalizmem, sztuka z przemysłem, ruiny rzymskie z modernizmem. Nawet pod względem geograficznym region charakteryzują kontrasty – morze przeplata się w nim z górami.

Więcej…

Wyspy Zielonego Przylądka – ostatni raj na Atlantyku

KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA
www.karolinasypniewska.pl


<< Ten niezasiedlony aż do przybycia Portugalczyków w drugiej połowie XV w. archipelag, należący dziś do Republiki Zielonego Przylądka (República de Cabo Verde), znany był niegdyś wśród żeglarzy z produkcji wspaniałego grogu robionego z trzciny cukrowej oraz handlu niewolnikami. Obecnie wciąż zachwyca niezwykłą naturą, przepięknymi plażami nad oceanem i jedyną w swoim rodzaju europejsko-afrykańską kulturą wyspiarską. To świetny kierunek nie tylko dla indywidualnych turystów, miłośników sportów wodnych, ale również na firmowe wyjazdy integracyjne i motywacyjne (tzw. incentive), spotkania biznesowe, kongresy czy konferencje. Odkryjmy zatem ostatni raj na Atlantyku! >>

Więcej…