ALEKSANDRA SOROCZYŃSKA

<< Paryż nie bez powodu zajmuje pierwsze miejsce na podróżniczej liście wielu turystów zarówno z Europy, jak i całego świata. Tu, pod żelazną Wieżą Eiffla odkrywają oni swoje ulubione zakątki, które wspominają później po powrocie do domu. I choć niektórym z nich wydaje się, że w tej części Francji widzieli już chyba wszystko, na pewno się mylą. Przed nimi zostało jeszcze wiele do zobaczenia. >>

Île-de-France to najbardziej zaludniony francuski region (12-milionowy), którego centrum stanowi jedno z najchętniej odwiedzanych europejskich miast – Paryż. Tłumaczenie nazwy tego obszaru brzmi Wyspa Francji i trzeba przyznać, że w pełni zasługuje on na swoje miano. Nigdzie indziej w tym kraju nie znajdziemy tak wielkiej liczby francuskich zabytków, muzeów, galerii, teatrów, kin i innych centrów rozrywki, jak właśnie tutaj.

 

Każdego roku tysiące Polaków odwiedzają Paryż. Stolica Francji jest pełna atrakcji, jednak niektóre z nich kryją się w cieniu najbardziej znanych zabytków. Oto kilka propozycji dla turystów, którzy zwiedzili już Wieżę Eiffla, Pola Elizejskie i Luwr, a także dla tych, którzy chcieliby poznać okolice miasta.

 FOT. ATOUT FRANCE/MAURICE SUBERVIEDziedziniec Luwru ze szklaną, niemal 22-metrową Piramidą 

 

Paryż inaczej

Zwiedzanie francuskiej metropolii z pokładu statku oznacza najczęściej rejs po Sekwanie, ale tylko nieliczni wiedzą, że można też płynąć wodami 4,5-kilometrowego kanału Saint-Martin. Taka wycieczka trwa mniej więcej 2,5 godziny. Rozpoczyna się pod sklepieniem placu Bastylii (Place de la Bastille) filmem o historii kanału, który powstał z rozkazu Napoleona, aby poprawić zaopatrzenie Paryża w wodę pitną. Już na zewnątrz mijamy śluzy i mosty ruchome i dopływamy do Hôtel du Nord. Rejs kończy się w 19. dzielnicy, na największym sztucznym paryskim jeziorze La Villette (Bassin de la Villette). To rzadko odwiedzane miejsce, dlatego warto je odkryć.

Przejażdżkę rowerową po Paryżu polecam natomiast zacząć w herbaciarni Angelina znajdującej się w podcieniach ulicy Rivoli, naprzeciwko Ogrodu Tuileries (Jardin des Tuileries). Słynie ona z kolorowych makaroników, pysznych słodkich ciastek. Założył ją w 1903 r. austriacki cukiernik Antoine Rumpelmayer (1832–1914). Przychodziła tu głównie paryska arystokracja, a także osoby związane ze sferą artystyczną – projektantka mody Coco Chanel czy pisarz Marcel Proust. Spod tej znanej herbaciarni ruszamy w stronę placu Zgody (Place de la Concorde) i kierujemy się ku nabrzeżu Sekwany. Mijamy Muzeum d’Orsay (Musée d’Orsay), Luwr (Louvre), Nowy Most (Pont-Neuf) oraz Ratusz (Hôtel de Ville). Stąd już niedaleko do wysp św. Ludwika (Île Saint-Louis) i Cité (Île de la Cité). Na tej ostatniej nie można nie zatrzymać się przy Katedrze Najświętszej Marii Panny (Cathédrale Notre-Dame de Paris), a w jej pobliżu nie spróbować słynnych lodów czy sorbetów w Lodziarni Berthillon (Glacier Berthillon), działającej od 1954 r. Następnie zmierzamy do historycznej części francuskiej stolicy pod nazwą Le Marais, żeby odpocząć na placu Wogezów (Place des Vosges), gdzie warto zorganizować sobie piknik. Równie ciekawym pomysłem będzie wieczorna wycieczka rowerowa nabrzeżem Sekwany. Można wtedy podziwiać podświetlone fasady budynków i mostów.

 

Miejska winnica

Montmartre (w 18. dzielnicy) kojarzy się przede wszystkim z Bazyliką Najświętszego Serca (Basilique du Sacré-Cœur), placem des Abbesses (Place des Abbesses) czy karuzelą z filmu Amelia. To właśnie tam znajdziemy pewną dobrze chronioną tajemnicę – winnicę w sercu miasta. Małe i bardzo sympatyczne Muzeum Montmartre (Musée de Montmartre) leży między dwoma parkami przy ulicy Cortot w domu, który został wybudowany w XVII w. dla jednego z aktorów trupy Moliera – Rosimonda – jako podparyska letnia rezydencja. Później swoje pracownie mieli w nim m.in. Auguste Renoir, Émile Bernard, Suzanne Valadon, jej mąż André Utter oraz nieślubny syn Maurice Utrillo. Muzeum jest więc bezpośrednio związane z artystyczną historią Montmartre, Henrim de Toulouse-Lautrekiem, kabaretem Moulin Rouge (Czerwony Młyn) i bohemą.

Tuż obok na powierzchni 1500 m2 rozciąga się winnica Clos Montmartre. Rocznie produkuje się w niej 1500 butelek wina. Dochód z ich sprzedaży trafia do organizacji działających w 18. dzielnicy. Winobranie (Fête des Vendanges de Montmartre), które odbywa się na początku października, to zawsze okazja do barwnego ulicznego święta. W tym roku obchodziło okrągłą 80. rocznicę. Miało miejsce od 9 do 13 października.

Z Clos Montmartre dzieli nas już tylko kilka kroków od ulicy Lepic. Tu przed wiatrakiem Moulin de la Galette swoje sztalugi rozstawiali Vincent van Gogh, Auguste Renoir, Camille Pissarro, Henri de Toulouse-Lautrec czy Pablo Picasso. Pod numerem 15 mieści się Kawiarnia Dwóch Młynów (Café des 2 Moulins), znana ze wspomnianej już Amelii, o czym przypominają plakaty na ścianach lokalu. Zjemy tu typowe francuskie śniadanie lub wypijemy kawę. Sporym atutem tej słynnej kawiarni są bardzo przystępne ceny.

 

Nie tylko Renault

Miejscowość Boulogne-Billancourt słynie z głównej siedziby koncernu motoryzacyjnego Renault. W 1919 r. Louis Renault (1877–1944), właściciel firmy, zakupił pobliską wyspę Seguin (Île Seguin) na Sekwanie, gdzie w latach 1929–1934 zbudował swoją pierwszą fabrykę samochodów. Wprawdzie zakład ten zaprzestał produkcji w 1992 r., gdy z jego taśm zjechało ostatnie Renault Supercinq (Renault 5, wytwarzane w Europie do końca 1996 r.), jednak koncern wciąż pozostaje mocno związany z tym 115-tysięcznym podparyskim miastem.

Boulogne-Billancourt, położone przy południowo-zachodniej granicy Paryża, stanowi obecnie raczej sypialnię dla osób pracujących w centrum francuskiej metropolii, ale w jego historii ważną rolę odegrał przemysł. Mieszkali tutaj głównie bogaci przemysłowcy. Dzięki temu w latach 20. i przede wszystkim 30. XX w. miasto stało się polem doświadczalnym dla znanych architektów. Swoje projekty realizowali w nim wówczas Tony Garnier, Paul Landowski (twórca słynnego pomnika Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro), Jean Prouvé, Pierre Jeanneret, Le Corbusier czy Auguste Perret. Do dziś ich dzieła można podziwiać w cieniu pobliskiego paryskiego stadionu sportowego Parc des Princes (Park Książąt), mogącego pomieścić nawet 50 tys. widzów. W internecie na oficjalnej stronie miasta (www.boulognebillancourt.com) udostępniono przewodnik przygotowany przez lokalne władze, mający ułatwić turystom odnalezienie tych perełek architektury.

Uwagę zwraca zresztą też sam budynek Ratusza (Hôtel de ville de Boulogne-Billancourt), wzniesiony w latach 1931–1934. Należy on również do wybitnych przykładów obiektów z tego okresu. Zaprojektował go Tony Garnier (1869–1948) na zamówienie ówczesnego socjalistycznego mera miasta André Morizeta (1876–1942). Nie jest zbyt łatwo do niego wejść, ale warto spróbować to zrobić ze względu na jego rozświetlone i eleganckie wnętrza.

Kolejną interesującą atrakcją w Boulogne-Billancourt jest Muzeum i Ogród Departamentalny Alberta Kahna (Musée et Jardin Départementaux Albert-Kahn). Miejsce to słynie ze wspaniałych, 4-hektarowych ogrodów, m.in. w stylu japońskim, francuskim czy angielskim. Co ciekawe, nie powstało ono z inicjatywy bogatej rodziny Kahnów, a w wyniku jej bankructwa. Otóż rozległy teren, na którym bankier i filantrop Albert Kahn (1860–1940) zaczął tworzyć tzw. ogrody świata, został zakupiony przez lokalne władze, a w 1937 r. otwarty dla szerokiej publiczności. Na uwagę zasługuje także niezmiernie duży, 15-hektarowy Park Edmonda de Rothschilda (Parc Edmond de Rothschild). Niezbyt łatwo znaleźć do niego wejście, ale gdy już się nam to uda, naszym oczom ukazują się malownicze ogrody w stylu angielskim, francuskim i japońskim, rozciągnięte wokół jeziora i nad czarującymi kanałami. Posiadłość z XIX-wiecznym zamkiem należała do członka rodziny Rothschildów, która odzyskała ją po wojnie. Pod koniec lat 70. XX w. odsprzedano ją szejkowi z Arabii Saudyjskiej. Nie wprowadził on jednak od tego czasu żadnych zmian.

 FOT. ATOUT FRANCE/PATRICE THÉBAULT Ukończony w 1836 r. Łuk Triumfalny wieńczy Pola Elizejskie

 

Zielone włości wokół Paryża

Okolice stolicy Republiki Francuskiej obfitują również w inne skarby, np. wiele historycznych posiadłości przyciągających turystów wspaniałymi budowlami i uroczymi terenami zielonymi. Należy do nich choćby Zamek Malmaison (Château de Malmaison) w oddalonym o ok. 10 km od Paryża mieście Rueil-Malmaison. W przeszłości stanowił on rezydencję Józefiny – cesarzowej Francji. Wraz z nieistniejącym już paryskim Pałacem Tuileries w okresie Konsulatu (w latach 1799–1804) był siedzibą rządu francuskiego.

Józefina kupiła zamek w kwietniu 1799 r. dla siebie i swojego męża generała Napoleona Bonaparte, gdy ten uczestniczył w kampanii egipskiej. Po powrocie do kraju przyszły cesarz Francuzów wpadł w szał. Uznał, że żona roztrwoniła majątek, bowiem spodziewała się, iż z wyprawy wojennej przywiezie on dużo pieniędzy. Poza tym remont rezydencji wymagał wysokich nakładów. W 1800 r. wzniesiono tutaj oranżerię, w której Józefina, urodzona na plantacji trzciny cukrowej w Les Trois-Îlets na karaibskiej wyspie Martynika, hodowała 300 krzewów ananasowych. Pięć lat później powstała szklarnia ogrzewana 12 piecami węglowymi. Sprowadzono do niej w sumie ok. 200 rodzajów roślin, które po raz pierwszy widziano na francuskiej ziemi. Cesarzowa stworzyła też kolekcję ponad 250 gatunków róż, ukochanych kwiatów z jej rodzinnej Martyniki. Ogrody wzbogaciły także różne egzotyczne zwierzęta: kangury, emu, czarne łabędzie, zebry, wielbłądy, gazele, antylopy, foki czy lamy. Niektóre z nich pochodziły z australijskiej ekspedycji znanego marynarza, kartografa, podróżnika i odkrywcy Nicolasa Baudina (1754–1803). Józefina zmarła w swoim wspaniałym Zamku Malmaison w maju 1814 r.

Na początku XX w. kompleks odnowił znany francuski architekt Pierre Humbert. Dziś należy on do głównych narodowych muzeów napoleońskich. Wyróżnia się tym, że jako jeden z nielicznych obiektów we Francji posiada jednolity zbiór mebli i dekoracji z tej epoki. Szczególnie warto obejrzeć bibliotekę Napoleona i salę obrad w kształcie wojskowego namiotu.

Koniecznie trzeba zobaczyć również Château de Sceaux, zamek położony zaledwie 10 km na południe od Paryża w miejscowości Sceaux, w której urodził się w 1935 r. sławny francuski aktor Alain Delon. Paryżanie przyjeżdżają tu, aby uciec od hałasu i zrelaksować się np. podczas pikniku. Budowlę wzniesiono w XV w. jako siedzibę rodziny Potier de Blancmesnil. Wówczas była ona znacznie skromniejsza. W 1670 r. kupił ją Jean-Baptiste Colbert (1619–1683), minister finansów króla Ludwika XIV. Ponieważ uznał on, że wygląd zamku musi odpowiadać prestiżowi jego stanowiska, ściągnął do modernizacji swojej nowej rezydencji królewskich architektów i rzemieślników. W 1683 r. odziedziczył ją syn Colberta – markiz de Seignelay (1651–1690). On również wprowadził zmiany: rozbudował tarasy i dodał rzeźby. Następnie zatrudnił André Le Nôtre’a (1613–1700), projektanta ogrodów pałacowych w Wersalu, do zaplanowania terenów zielonych. Kolejnym etapem stało się wzniesienie rozległej oranżerii, którą otwierał sam król.

W 1700 r. Château de Sceaux sprzedano Ludwikowi Augustowi Burbonowi (1670–1736), księciu Maine, synowi Ludwika XIV z nieprawego łoża. Jego żona przekształciła zamek w salon kulturalny, gdzie odbywało się wiele przyjęć w artystycznym gronie. Było to ulubione miejsce młodego Woltera (1694–1778). W 1937 r. na terenie tej ogromnej, 180-hektarowej posiadłości w Sceaux otwarto dla zwiedzających tzw. Muzeum Île-de-France.

W XVI w. Jérôme de Gondi (1550–1604), koniuszy Katarzyny Medycejskiej, żony króla Francji Henryka II Walezjusza, zbudował na wzgórzu Saint-Cloud na wprost Sekwany renesansową willę otoczoną tarasowymi ogrodami. W 1658 r. posiadłość stała się własnością Filipa I Burbona-Orleańskiego (1640–1701), zwanego Monsieur, młodszego brata Ludwika XIV. Książę orleański powiększył budynek, korzystając z usług królewskich architektów. Otaczające zamek rozległe tereny zielone zaprojektował sam André Le Nôtre, ojciec barokowej szkoły ogrodu francuskiego. W tym miejscu należy podkreślić, że wszystkie instalacje hydrotechniczne zostały tutaj zachowane bez zmian. Kolejną osobą, która postanowiła unowocześnić i ulepszyć Château de Saint-Cloud, była Maria Antonina Austriaczka (1755–1793). Otrzymała ona tę posiadłość w prezencie w 1784 r. od męża Ludwika XVI. Od 1804 r. Saint-Cloud stało ulubioną rezydencją Napoleona Bonapartego, cesarza Francuzów. Podczas wojny francusko-pruskiej (1870–1871) pożar strawił znaczną część zamku. W 1891 r. rząd III Republiki Francuskiej podobno ze względu na bezpieczeństwo okolicznych mieszkańców podjął decyzję o zburzeniu jego potężnych ruin. Tak naprawdę chodziło jednak o to, że Château de Saint-Cloud kojarzyło się zbyt mocno z monarchią oraz I i II Cesarstwem Francuskim.

Dziś historyczne wzgórze zamkowe, którego najwyższy punkt znajduje się na wysokości 160 m n.p.m., zapewnia wyjątkowy widok na położony ok. 5 km stąd Paryż. Rozciąga się tu 460-hektarowy park z licznymi fontannami, rzeźbami i zapierającymi dech w piersiach pejzażami. W pobliżu rzeki leży dolny ogród, w którym kwietniki zdobią krzyżujące się aleje. To właśnie tutaj z zalesionego pagórka spływa 92-metrowa Wielka Kaskada (Grande Cascade). Zachwyca ona wszystkich wspaniałymi wodotryskami, spiętrzeniami czy wodnymi rzygaczami. Stromymi szlakami zwiedzający dochodzą do uroczej fontanny noszącej nazwę Grand Jet, której strumień tryska na wysokość 40 m. Z punktu widokowego rozpościera się zachwycająca panorama Sekwany, stolicy Francji i malowniczych lasków Bulońskiego (Bois de Boulogne), Clamart (Bois de Clamart) i Meudon (Bois de Meudon). Stąd schody prowadzą na rozległy taras, gdzie kiedyś mieścił się majestatyczny zamek i skąd podziwiać można sympatyczne Saint-Cloud. W pobliżu odpoczniemy także w cieniu ogrodu angielskiego. Paryżanie uważają te okolice za jedno ze swoich ulubionych miejsc na spotkania piknikowe.

 

Myszka Miki po parysku

Francuska metropolia przyciąga również najmłodszych turystów i ich opiekunów. Najczęściej odwiedzają oni Disneyland Paris – park rozrywki wytwórni The Walt Disney Company, który znajduje się na przedmieściach stolicy w mieście Marne-la-Vallée. Otwarto go w 1992 r. Jest mniejszy od tego w Lake Buena Vista koło Orlando na Florydzie (Walt Disney World Resort), ale większy od pierwszego Disneylandu w Anaheim w Kalifornii (Disneyland Park). Według wielu osób został przygotowany bardziej pod gusta Europejczyków, zarówno pod względem wystroju, jak i gastronomii. Na jego ścieżkach spotkamy ulubionych bohaterów kreskówek Disneya, również tych z najnowszych hitów kinowych. Na gości czeka też m.in. Disneyland Railroad (kolejka wożąca pasażerów dookoła parku), Kraina Dzikiego Zachodu (Frontierland) z Domem Strachu, górnicza kolejka pomiędzy czerwonymi skalistymi wzgórzami na sztucznym jeziorze, Kraina Przygody (Adventureland) z rollercoasterem Indiany Jonesa czy Piratami z Karaibów, Kraina Fantazji (Fantasyland) dla najmłodszych oraz Kraina Odkryć (Discoveryland) z symulatorami ruchu. Planując wyprawę do Disneyland Paris, należy wziąć pod uwagę, że jeden dzień może nie wystarczyć. Dużą zaletę parku stanowi to, że działa przez cały rok. Cena biletu 1-dniowego dla osoby dorosłej wynosi 95 euro, a dla dziecka – 75 euro.

FOT. DISNEYLAND PARIS Myszka Minnie w Disneylandzie Paris

 

Z wizytą u Asteriksa

Jednym z najciekawszych w Europie, choć mocno niedocenianym, jest Park Asteriksa (Parc Astérix), położony ok. 30 km na północ od stolicy Francji. Leży on już jednak nie w Île-de-France, ale tuż za jego granicą –w podparyskim miasteczku Plailly w regionie Pikardia. Co roku odwiedza go 1,6 mln osób. Każdy znajdzie tu coś dla siebie: oprócz tradycyjnych karuzel mamy do wyboru mnóstwo kolejek górskich i wodnych, także dla małych dzieci. Park Asteriksa to jednak nie tylko francuska wersja Disneylandu. Przenosi nas on 2 tys. lat wstecz – do czasów, gdy wszystkie drogi prowadziły do Rzymu, a jedynym człowiekiem zdolnym pokonać potężne imperium był mały wąsaty Gal. Nie trzeba uważać się za wielkiego fana komiksu o Asteriksie i Obeliksie, aby spędzić tutaj wspaniały dzień. Na obszarze parku dominuje rzymski amfiteatr, w którym odbywa się inscenizacja naboru do legionów – widowisko, którego nie wolno pominąć. Przez kilka godzin zwiedzający podróżują m.in. po Imperium Rzymskim, antycznej Grecji czy starożytnym Egipcie. Nie brakuje też – oczywiście – galijskiej wioski. Najsłynniejszą tutejszą kolejką jest rollercoaster OzIris, ale każdego roku pojawiają się nowe atrakcje. Park Asteriksa dysponuje również bogatym zapleczem gastronomicznym. Na gości czeka od mniej więcej połowy kwietnia do początku listopada. Ceny biletów są tu znacznie niższe niż w Disneylandzie Paris i zaczynają się od 44 euro dla dorosłych i nastolatków (od 12 roku życia) i 33 euro dla dzieci od 3 do 11 lat (młodsze pociechy wchodzą za darmo).

Nieważne, ile razy odwiedziło się już Paryż. To miasto i jego najbliższe okolice za każdym razem zaskakują nowymi miejscami, atrakcjami i to bez względu na porę roku.


 

Artykuły wybrane losowo

Najlepsze miejsca do nurkowania na świecie – top 10

MAGDALENA ZDRENKA

 

FOT. TOURISM AUSTRALIA

W morskich głębinach kryje się tak wielkie bogactwo podwodnych krajobrazów, unikalnych ekosystemów i różnorodnych gatunków, że trudno wybrać jeden najpiękniejszy i najciekawszy rejon. Na szczęście wcale nie musimy tego robić. Możemy zwiedzać je wszystkie po kolei, ale nie łudźmy się niepotrzebnie, na pewno nie uda nam się zobaczyć wszystkiego. Jedno życie to za mało na poznanie całego podmorskiego raju na ziemi.

Więcej…

Namibia w fotograficznym kadrze

JAKUB WOLSKI

 

Są takie miejsca na naszym globie, które mimo upływu setek lat zachowały swój pierwotny charakter. Taka właśnie jest Namibia wraz z bogatym światem fauny Parku Narodowego Etosha, olbrzymim Kanionem Rzeki Rybnej (Fish River Canyon) czy niesamowitym spektaklem światła, jaki odgrywa codziennie wschodzące i zachodzące słońce nad wydmami pustyni Namib. Dlatego też każdy, kto marzy o zrobieniu niezwykłych zdjęć w Afryce, powinien odwiedzić ten kraj. Na pewno przywiezie stąd mnóstwo wspaniałych wspomnień zatrzymanych w fotograficznym kadrze.

To jedno z największych afrykańskich państw jest 34. krajem na świecie pod względem powierzchni (825 418 km2). Jednak w jego granicach żyje ok. 19-krotnie mniej mieszkańców niż w Polsce (2,1 mln ludzi). Nazwa Namibia pochodzi od najstarszej na ziemi pustyni Namib, położonej wzdłuż wybrzeża Atlantyku. Mimo zdecydowanie pustynnego klimatu to na terenie tego kraju znajduje się olbrzymi park narodowy, w którego wodopojach gaszą pragnienie tysiące dzikich zwierząt. Tutaj również osiedliły się grupy rdzennej ludności afrykańskiej, które znakomicie przystosowały się do miejscowych warunków.

Więcej…

Kenia – duma Afryki

ROBERT PAWEŁEK

 

Dawnej, dzikiej Kenii, znanej ze słynnej powieści Karen Blixen Pożegnanie z Afryką, już nie ma. Miasta rozrastają się, cywilizacja dociera w nowe rejony, coraz trudniej przeżyć w ciszy i spokoju prawdziwe safari. Turyści mają do dyspozycji wygodne hotele, często należące do międzynarodowych sieci. Spędzają w nich czas w komfortowych warunkach w towarzystwie gości z całego świata. W ten sposób ciężko zobaczyć „prawdziwą Afrykę”. Podróżnicy przyjeżdżający na safari mają niewiele okazji, żeby zobaczyć z bliska życie codzienne zwykłych Kenijczyków. Interesują ich przede wszystkim parki narodowe, rezerwaty przyrody, dzika zwierzyna… Wyjeżdżają z Kenii z uśmiechem na ustach, ze wspaniałymi wrażeniami, z tysiącem cudownych zdjęć oraz wspominają ją jako prawdziwy raj dla miłośników dziewiczej natury. 

Więcej…