Miejscowość Azenhas do Mar położona na stromym klifie w gminie Sintra
T09ARH1E

© TURISMO DE PORTUGAL/JOSE MANUEL

MAGDALENA BARTCZAK


Przyjazny śródziemnomorski klimat, egzotyczne krajobrazy, różnorodna kuchnia, fascynująca historia, bogactwo architektury, liczne plaże rozciągnięte nad Atlantykiem i ogromna gościnność mieszkańców to tylko niektóre z wielu zalet Portugalii. Ten nieduży kraj pełen turystycznych atrakcji leży na samym krańcu Europy. Dlatego przez długi czas jego terytorium określano mianem „finis terrae”, czyli „koniec świata” bądź „koniec lądu”.


Właśnie tu znajduje się najdalej na zachód wysunięty punkt stałego lądu kontynentu europejskiego – Cabo da Roca, skalisty przylądek położony ok. 40 km od Lizbony, w Parku Naturalnym Sintra-Cascais (Parque Natural de Sintra-Cascais). Od lat pozostaje jedną z najbardziej niezwykłych atrakcji Portugalii. Jest to miejsce magiczne i obdarzone niezaprzeczalnym urokiem, a to m.in. z tego powodu, że przez wieki, aż do pierwszych międzykontynentalnych ekspedycji i odkryć geograficznych było dla Europejczyków symbolicznym końcem znanego im świata. Świadczy o tym chociażby zdanie, które do dziś widnieje na tablicy umieszczonej na tutejszym obelisku. Pochodzi ono z eposu Luzjady autorstwa jednego z najsłynniejszych portugalskich mistrzów pióra, nazywanego księciem poetów, Luísa Vaza de Camõesa (ok. 1524–1580): Tu, gdzie ziemia się kończy, a morze zaczyna.


Najcharakterystyczniejszy punkt przylądka, od którego otrzymał on swoją nazwę, stanowi potężny klif (wnoszący się na 144 m n.p.m.), wspinający się pod niebo nad niespokojnymi wodami oceanu. Ponoć dokładnie tutaj, w miejscu zwanym przez starożytnych Rzymian Wielkim Przylądkiem (Promontorium Magnum), można podziwiać najpiękniejsze i najbardziej spektakularne zachody słońca w Portugalii. Urody Cabo da Roca dodaje zbudowana w 1772 r. latarnia morska (Farol do Cabo da Roca) i samo otoczenie – dziki, nieco opustoszały krajobraz przywodzący na myśl niepokojące obrazy z gotyckich powieści.


ZŁOCISTE WYBRZEŻE

Równie zjawiskowo prezentuje się całe portugalskie wybrzeże. W tym niewielkim kraju (ponad 92 tys. km² powierzchni i niemal 10,5 mln mieszkańców) mnóstwo jest urokliwych nadmorskich miasteczek, klimatycznych wiosek rybackich i pięknych, często nieodkrytych przez turystów plaż. W samej okolicy Cabo da Roca leży np. dzika i otoczona potężnymi skałami Plaża Niedźwiedzia (Praia da Ursa), na której ze względu na utrudniony dostęp raczej nie natkniemy się – nawet w sezonie – na tłumy ludzi. W pobliżu wspomnianego przylądka, także na terenie Parku Naturalnego Sintra-Cascais, znajduje się również rozległa i całkowicie piaszczysta Praia Grande (czyli Wielka Plaża), słynąca m.in. ze znakomitych warunków do uprawiania sportów wodnych. Ich miłośnicy ściągają tu z całego kraju, a przede wszystkim z położonej ok. 30 km na wschód stąd Lizbony.


W sąsiedztwie stolicy wybierzemy się też na dużo innych godnych polecenia plaż, które regularnie trafiają na listy najlepszych tego typu miejsc nie tylko w Portugalii, lecz także w Europie. Wiele z nich znajduje się w miejscowości Cascais. Od Lizbony dzieli ją zaledwie pół godziny jazdy podmiejskim pociągiem. Z założonej w XII w. osady rybackiej zmieniła się ona w elegancki kurort, kuszący uroczymi wąskimi uliczkami, wartym dłuższej wizyty targiem z rybami i owocami morza oraz licznymi parkami, skwerami i muzeami. To właśnie w sąsiedztwie Cascais, w pobliżu XVII-wiecznej fortecy zamienionej w hotel i restaurację (Fortaleza do Guincho) rozciąga się rozległa i złocista plaża Guincho (Praia do Guincho), nieco dzika i pełna soczyście zielonych wydm. Słynie ona z występujących w tym rejonie silnych wiatrów (znacznie łatwiej i przyjemniej jest tutaj więc uprawiać surfing, kite- i windsurfing niż się kąpać) i tego, że kilkakrotnie pojawiła się na dużym ekranie. Najbardziej znaną produkcją, w której posłużyła za scenerię, był jeden z filmów o przygodach Jamesa Bonda – W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości (1969). W tej okolicy brytyjski agent (grany przez George’a Lazenby’ego) ratował z burzliwych fal oceanu piękną Tracy (czyli Contessę Teresę di Vicenzo), kreowaną przez Dianę Rigg.


Mnóstwo cudownych portugalskich plaż – uznawanych za prawdziwe skarby przyrody – kryje również region Algarve, czyli najdalej na południe wysunięta część kraju. Znajdziemy tu m.in. otoczoną skałami, jaskiniami i klifami bajeczną Praia da Marinha czy Praia da Rocha, która zachwyca krystalicznie przejrzystą, lazurową wodą i grotami wyrzeźbionymi w wapieniu przez fale Atlantyku.


PORTUGALSKIE SMAKI

Kolejną zaletą portugalskiego wybrzeża jest niewątpliwie wspaniała kuchnia słynąca z ryb i owoców morza, dostępnych – oczywiście – w restauracjach, sklepikach i supermarketach w całym kraju, ale ze względu na codzienne połowy najlepiej smakujących właśnie nad oceanem. Portugalczycy – obok Islandczyków i Japończyków – należą do społeczeństw spożywających statystycznie najwięcej ryb na świecie (ok. 60 kg na osobę rocznie). Ich narodową potrawę stanowi dorsz (bacalhau), którego podobno przyrządza się tu na ponad 360 sposobów! Prawdziwym kulinarnym skarbem Portugalii są także sardynki (sardinhas), jedna z najpopularniejszych przekąsek. Zjada się je równie chętnie na słono, jak i na słodko.


Mieszkańcy tego kraju przepadają też za wszelkiego rodzaju gulaszami i zupami, a za najbardziej typową pozycję w ich menu uchodzi przysmak, który łączy w sobie te dwa typy dań. Caldeirada, bo o niej mowa, przypomina gęstą zupę rybną przygotowaną m.in. z dorsza bądź halibuta, małż, kalmarów i ostryg. Wydaje się zresztą, że zakochani w owocach morza Portugalczycy dodają je do niemal każdej potrawy. Wystarczy wspomnieć, iż jedno z najpopularniejszych dań mięsnych to porco à alentejana, czyli gotowana wieprzowina z małżami (wieprzowina po alentejańsku). Poza tym wśród mięs królują wołowina i baranina, często podawane w formie grillowanej, w towarzystwie znakomitej tutejszej oliwy (określanej ze względu na swoją wysoką jakość płynnym złotem) i licznych przypraw, m.in. czosnku, goździków i słodkiego pieprzu. Jedno można stwierdzić na pewno: choć miłość mieszkańców Portugalii do wszystkiego, co da się wyłowić z morza, jest od wieków niezmienna, to ich kuchnia szczyci się niezmiernie różnorodnymi smakami i inspiracjami. Przyczyniły się do tego np. panowanie Arabów, wyprawy odkrywcze i kolonizacja obszarów na innych kontynentach. Dziś w portugalskiej sztuce kulinarnej znajdziemy wpływy arabskie, chińskie, japońskie, hinduskie, brazylijskie bądź afrykańskie. To bez wątpienia sprawia, że uchodzi ona za jedną z najciekawszych i najbardziej zróżnicowanych na świecie.


Prawdziwą specjalność Portugalczyków stanowią również znakomite szlachetne trunki, m.in. produkowane na północnym zachodzie kraju vinho verde. Najsłynniejszym tutejszym wyrobem alkoholowym pozostaje jednak porto – najczęściej słodkie (choć zdarzają się także odmiany wytrawne i półwytrawne) wino wzmacniane, powstające w wyniku fermentacji winogron zbieranych na północy, w dolinie rzeki Douro. Zdecydowanie najlepiej smakuje ono w noszącym tę samą nazwę niemal 240-tysięcznym mieście, drugim pod względem wielkości po Lizbonie. W Porto i okolicy działa wiele znakomitych winiarni, do których warto wybrać się na degustację. Na zainteresowanie zasługują choćby te w miejscowości Vila Nova de Gaia (w obszarze metropolitalnym Porto), położone tuż nad rzeką. Rozciąga się stąd wspaniały widok na oba brzegi, a w pobliskim porcie wciąż można natknąć się na tradycyjne drewniane barki wykorzystywane niegdyś do przewozu wina w dół Douro.


CERAMICZNE OBRAZY

Malownicze krajobrazy regionu winiarskiego Alto Douro (Górne Douro)

7842182530 4b9846dd63 o
© PORTO CONVENTION & VISITORS BUREAU

W Porto powinno się spędzić co najmniej 2–3 dni, aby odkryć jego piękno i na spokojnie móc poddać się jego urokowi. Stare portugalskie przysłowie mówi: W Porto pracują, w Bradze się modlą, w Coimbrze studiują, a w Lizbonie wydają. To zdanie świetnie oddaje charakter tego ruchliwego, nieco zabieganego miasta, które od rana do wieczora tętni życiem. Spacer po nim najlepiej będzie rozpocząć od leżącej nad samą rzeką dzielnicy Ribeira, pełnej krętych, klimatycznych uliczek i interesujących zabytków. Do tych ostatnich należą m.in. potężna, a przy tym niezwykle surowa w swojej architekturze Katedra (Sé do Porto) z XII stulecia czy oszałamiający bogatym wystrojem Kościół św. Franciszka (Igreja de São Francisco), ukończony w 1410 r. Warto też skusić się na przechadzkę po ogromnym Mercado do Bolhão – najstarszym w Porto nieprzerwanie działającym targowisku, gdzie od samego rana można kupić przepyszne ryby, owoce morza, warzywa i owoce czy piękne kwiaty. W innym budynku (z 1885 r.), który niegdyś stanowił popularny targ, czyli Mercado Ferreira Borges, znajduje się dziś cieszące się dużym zainteresowaniem centrum kulturalne. Organizuje się w nim spektakle teatralne, happeningi, wystawy i koncerty. Z placu Wolności (Praça da Liberdade) przez aleję Aliantów (Avenida dos Aliados) dotrzemy z kolei do okazałego Ratusza Miejskiego (Paços do Concelho do Porto, Câmara Municipal do Porto), jednego z największych w Europie. Wygląda, jakby miał kilkaset lat, ale jego budowę rozpoczęto w 1920 r.


Ogromne wrażenie robi również pobliski późnobarokowy Kościół św. Ildefonsa (Igreja de Santo Ildefonso), ukończony w 1739 r. Jego fasadę zdobią azulejos – kwadratowe ceramiczne płytki stanowiące znak rozpoznawczy architektury portugalskich miast i miasteczek. Sposób ich wyrobu przywieźli ze sobą Maurowie. Dekorowanie nimi budynków stopniowo rozwinęło się w prawdziwą sztukę. Ułożone z nich mozaiki przedstawiają najczęściej ważne sceny z historii, motywy mitologiczne lub religijne bądź miejskie krajobrazy, kwiaty, drzewa i zwierzęta. Azulejos pokrywają całe ściany, podłogi i place w wielu parkach, pałacach, kościołach i klasztorach, a nawet zwykłych budynkach mieszkalnych.


Jeden z najwspanialszych w Portugalii przykładów wykorzystania tej techniki ozdabiania budowli stanowi Pałac Narodowy w Sintrze (Palácio Nacional de Sintra), położony ok. 25 km od Lizbony. Jego historia sięga jeszcze czasów islamskich, ale swoją współczesną postać zawdzięcza on przebudowom przeprowadzonym w XIV, XV i XVI w. już z inicjatywy portugalskich władców, którzy mieli tu swoją letnią rezydencję. Do dziś pałac ten (zachwycający oszałamiającymi wnętrzami wyłożonymi misterną siatką azulejos) należy do najdoskonalszych w całym kraju obiektów łączących styl manueliński i mauretański. Zdecydowanie zasługuje więc na dłuższą wizytę, podczas której będziemy mogli w pełni docenić jego czar.


STOLICA MELANCHOLII

Arco da Rua Augusta przy lizbońskim placu Handlowym ukończono w 1875 r.
Praca-do-Comercio-I

© TURISMO DE LISBOA VISITORS & CONVENTION BUREAU

Każde miasto świata wydaje się mieć w sobie smutek, z którego nie potrafi się wyzwolić. W pewnych miejscach jest on prawie niezauważalny, w innych stanowi element dominujący, wgryza się w każdy kąt i wypełnia ulice i skwery. Melancholia przenika roztańczone tangiem Buenos Aires, gdzie pojawia się pod postacią mufy. Nad Wiedniem unosi się Traurigkeit. Stambułowi natomiast lirycznej urody dodaje tzw. hüzün, czyli – jak pisał m.in. turecki noblista Orhan Pamuk – rodzaj zbiorowego smutku, na jaki cierpią jego mieszkańcy. Na liście miast, którym czaru i urody dodaje unoszący się w powietrzu melancholijny nastrój, niewątpliwie znajduje się też Lizbona, najdalej na zachód wysunięta stolica kontynentalnej Europy, zamieszkana (wraz z przedmieściami tworzącymi zespół metropolitalny) przez ponad 2,8 mln ludzi. Jej ulice, place i podwórka wydają się przesiąknięte saudade. To słowo, według Portugalczyków nieprzetłumaczalne na inne języki, kryje w sobie tęsknotę za przeszłością, doświadczanie przemijania bądź poczucie braku czegoś, co zostało utracone. Wydaje się, że ten „narodowy smutek”, jak nazywał go jeden z najbardziej znanych portugalskich autorów Fernando Pessoa (1888–1935), najmocniej odczuwalny bywa w Alfamie. Tej dzielnicy nie można ominąć przy okazji wizyty w Lizbonie. Właśnie w tym rejonie znajdują się najstarsze budynki w całym mieście, ponieważ był jedną z nielicznych jego części niedotkniętych przez potężne (i należące do największych w historii ludzkości) trzęsienie ziemi z 1 listopada 1755 r., które niemal doszczętnie zrujnowało stolicę Portugalii.


Do najsłynniejszych tutejszych budowli zalicza się Zamek św. Jerzego (Castelo de São Jorge), górująca nad okolicą twierdza, wzniesiona w połowie XI w. przez Maurów. Forteca pozostawała w ich rękach do października 1147 r. Wówczas w trakcie rekonkwisty odbił ją pierwszy portugalski król Alfons I Zdobywca (1109–1185). W połowie XIII stulecia, gdy przeniesiono stolicę królestwa z Coimbry do Lizbony, zamek stał się siedzibą dworu. Przez pewien okres służył również za koszary i więzienie. Wspomniane trzęsienie ziemi okazało się dla niego tragiczne w skutkach – został wtedy poważnie zniszczony i dopiero w latach 40. XX w. rozpoczęto w nim prace restauratorskie, przywracające mu wcześniejszą świetność i czyniące go wizytówką miasta. Położona malowniczo na wzgórzach Alfama pełna jest nie tylko historycznych atrakcji, ale też stromych brukowanych uliczek. Niektóre są tak wąskie, że niewskazane byłyby próby wjechania w nie samochodem. Wśród nastrojowych zaułków natkniemy się na mnóstwo barów i restauracji z graną na żywo muzyką fado. Narodziła się ona w XIX w. m.in. w tej dzielnicy, wówczas jednej z najuboższych w całej stolicy. Według samych Portugalczyków ten gatunek, określany także mianem portugalskiego bluesa, najlepiej wyraża ich poczucie melancholii i ma charakter trudny do podrobienia poza granicami kraju.


Kolejnym charakterystycznym elementem lirycznego pejzażu Alfamy jest żółty pojazd, który już na dobre stał się wizytówką Lizbony. Mowa o legendarnym tramwaju nr 28 (eléctrico 28). Należy on do starego taboru pochodzącego jeszcze z końca XIX w. i od tego czasu niemal nieprzerwanie służącego lizbończykom. Dla porządku warto jednak dodać, że choć ta linia, zainaugurowana w 1914 r., kojarzona bywa głównie z tą dzielnicą, to tak naprawdę prowadzi również przez inne części miasta, a swoją trasę zaczyna w parafii (freguesia) Campo de Ourique, obok której leży XIX-wieczny Cmentarz Prazeres (Cemitério dos Prazeres), ważne miejsce w stolicy. Po drodze tramwaj nr 28 przejeżdża też np. przez położony w centralnej dzielnicy Baixa reprezentacyjny plac Handlowy (Praça do Comércio) ze wznoszącymi się nad nim pomnikiem króla Józefa I Reformatora (1714–1777) i kamiennym łukiem triumfalnym (Arco da Rua Augusta). To bez wątpienia prawdziwe serce Lizbony. Właśnie tu znajduje się również m.in. najstarsza kawiarnia w całym mieście – Café-Restaurante Martinho da Arcada, która działa nieprzerwanie od kilku stuleci. Stała się ona jednym z ulubionych miejsc spotkań towarzyskich lizbończyków już w styczniu 1782 r.


Z tymi klimatycznymi, zanurzonymi w portowej atmosferze placami, ulicami i lokalami wydaje się kontrastować nowoczesna dzielnica o nazwie Park Narodów (Parque das Nações). Ten obszar rozwinął się pod koniec lat 90. XX w. przy okazji wystawy światowej Expo’98 zorganizowanej w 1998 r. w Lizbonie. Podziwiać tutaj można wiele budynków, które zachwycą nas swoim nowoczesnym minimalizmem. Wśród nich jest największe w Europie Oceanarium Lizbony (Oceanário de Lisboa) ze zgromadzonymi na powierzchni 20 tys. m² ponad 8 tys. stworzeń morskich reprezentujących 500 różnych gatunków. Od momentu powstania w 1998 r. uchodzi za jedną z najwspanialszych atrakcji turystycznych stolicy Portugalii. Inny symbol tutejszej architektury stanowi znajdujący się niedaleko oceanarium słynny most Vasco da Gamy (Ponte Vasco da Gama), łączący wchłoniętą już właściwie przez miasto miejscowość Sacavém z drugim brzegiem Tagu, a ściślej miasteczkami Montijo i Alcochete. Został on oddany do użytku jeszcze przed Expo’98, 29 marca 1998 r., w 500. rocznicę odkrycia drogi morskiej z Europy do Indii przez portugalskiego żeglarza. Rozpięta nad Tagiem konstrukcja robi ogromne wrażenie nie tylko ze względu na swój nowoczesny styl, lecz także rozmiary. Ponte Vasco da Gama ma ponad 17 km długości i 6 pasów ruchu, co czyni go najdłuższym mostem na kontynencie europejskim i jednym z najszerszych.


WIECZNA WIOSNA

Urokliwe miasto Câmara de Lobos

Camara Lobos TS Turismo da Madeira 01
© T. S./TURISMO DA MADEIRA

Portugalię często określa się mianem małego kraju pełnego wielkich marzycieli. To właśnie dzięki nim w przeszłości stała się ona potężnym imperium kolonialnym. Dzięki kolejnym wyprawom i odkryciom takich podróżników jak Ferdynand Magellan (1480–1521) czy Vasco da Gama (ok. 1460 lub 1469–1524) stopniowo poszerzała swoje pozaeuropejskie granice. Była zresztą pierwszym państwem ówczesnej Europy, które organizowało zamorskie podboje. Pierwsza tego typu wyprawa odbyła się w sierpniu 1415 r. i zakończyła się zdobyciem afrykańskiej Ceuty (przejętej później, w 1580 r., przez Hiszpanów). W czasach świetności Portugalia swoimi wpływami sięgała trzech kontynentów i panowała na kilkudziesięciu podbitych terytoriach – od Brazylii przez Mozambik i Angolę oraz znaczącą część Indii aż po tereny Dalekiego Wschodu, w tym m.in. Timor Portugalski i japońskie Nagasaki. Ten europejski kraj najdłużej zachował też swoje kolonie – ostatnim miejscem opuszczonym przez Portugalczyków było miasto Makau, przekazane w grudniu 1999 r. Chinom.


Do takich marzycieli podbijających świat należała również dwójka odkrywców, którzy w 1418 r. podczas jednego z rejsów za sprawą gwałtownego sztormu trafili przypadkiem na wysepkę Porto Santo (42,5 km² powierzchni) w bezludnym wówczas archipelagu leżącym niemal 1 tys. km od Lizbony i mniej więcej 700 km od wybrzeża Afryki. Żeglarze João Gonçalves Zarco (ok. 1390–1471) i Tristão Vaz Teixeira (ok. 1395–1480), do których dołączył Bartolomeu Perestrelo (ok. 1394–1457), służący w portugalskim wojsku, w kolejnych miesiącach przybili do następnych wysp położonych w pobliżu – niedużej Vermeli Fory i największej ze wszystkich (ponad 740 km2 powierzchni) Madery. Ta ostatnia od razu zachwyciła Portugalczyków swoją wielką urodą. Ze względu na wszechobecną soczystą zieleń i liczne drzewa zdecydowanie odróżniała się od innych, bardziej pustynnych rejonów archipelagu. Nazwana przez odkrywców „Wyspą Drewna” (madeira po portugalsku oznacza „drewno”), stała się prawdziwym skarbem rodzącego się portugalskiego imperium i stanowiła odtąd częsty cel kolejnych wypraw. Coraz liczniejsi mieszkańcy Madery, której kolonizacja rozpoczęła się w 1425 r., zaczęli bogacić się na współpracy handlowej nie tylko z kontynentalną częścią kraju, ale też nowoodkrytymi terenami w Ameryce Południowej (w 1500 r. Portugalczycy dopłynęli do brzegów późniejszej Brazylii), a region zyskiwał na znaczeniu.


Choć od tego czasu wiele zdążyło się zmienić, a Portugalia przestała być imperialną potęgą i straciła swoją wysoką pozycję polityczną, to odkryty przez trójkę żeglarzy archipelag do dziś przyciąga swoją egzotyczną urodą. Stanowi nieco zagadkową i trudną do zaklasyfikowania ziemię pogranicza – zagubioną wśród wód Oceanu Atlantyckiego, leżącą między Europą a Afryką, oddaloną o setki kilometrów od wybrzeży obu kontynentów. Ze względu na łagodny klimat nazywa się Maderę „krainą wiecznej wiosny”. Temperatury rzadko osiągają w tym rejonie ekstremalne wartości. Latem wynoszą nie więcej niż 25°C, a zimą – nie mniej niż 20. Dzięki doskonałym warunkom klimatycznym i żyznym wulkanicznym glebom panują tu znakomite warunki do wytwarzania wina madera, które obok porto ma opinię najlepszego w całym kraju. Historia produkcji tego szlachetnego trunku na archipelagu sięga ponad 300 lat wstecz. Obecnie jego sprzedaż jest najważniejszą częścią lokalnej gospodarki zaraz obok turystyki, która z roku na rok coraz bardziej się rozwija, co potwierdza m.in. fakt, że w 2016 r. w głosowaniu organizowanym wśród użytkowników największego na świecie serwisu podróżniczego TripAdvisor Madera, nazywana Perłą Atlantyku, została uznana za jedną z 10 najlepszych wysp w Europie. Czym zasłużyła sobie na taki tytuł? Niewątpliwie jednym z powodów była różnorodność przyrody, która robi tym większe wrażenie, jeśli uświadomimy sobie, na jak małym terytorium się rozwija. Na tym niewielkim lądzie znajdziemy zarówno gęsto zalesione, jak i piaszczyste góry, liczne wodospady i zatoki oraz oszałamiające skaliste klify wznoszące się nad Oceanem Atlantyckim. Najwyższym z nich jest liczący 589 m Cabo Girão, uważany jednocześnie za jeden z największych w całej Europie. Wyjątkowości temu miejscu dodaje zbudowany na nim w październiku 2012 r. szklany taras widokowy, z którego rozpościera się zachwycający widok na okolicę. Słynny klif oraz tutejsze wąwozy i szczyty (m.in. spektakularny Pico Ruivo – 1862 m n.p.m. – i Pico das Torres – 1851 m n.p.m.) są charakterystycznymi elementami pejzażu Madery, ukształtowanej w wyniku serii wybuchów podwodnego wulkanu.


SERCE MADERY

Zapierający dech w piersiach Cabo Girão leży na trasie łączącej dwa najważniejsze miasta na wyspie – Câmara de Lobos i Funchal (stolicę Madery). Pierwsze z nich, niewielkie, 18-tysięczne, położone tuż nad rozciągającą się w dole zatoką, wydaje się miejscem, w którym czas się zatrzymał. Na każdym kroku czuje się w nim, że jeszcze niedawno było skromną i niepozorną osadą rybacką. W porcie do dziś można natknąć się na kutry, których właściciele przed chwilą powrócili z połowów, a na wzgórzach – przespacerować się wśród uroczych białych domków tutejszych rybaków i żeglarzy. To właśnie w Câmara de Lobos znajduje się najstarsza świątynia katolicka na Maderze, wybudowana w 1420 r. Kaplica Matki Boskiej z Conceição (Capela de Nossa Senhora da Conceição). Kilka uliczek dalej przez jakiś czas mieszkał jeden z najsłynniejszych gości, którzy zawitali na tę wyspę, sam brytyjski premier Winston Churchill (1874–1965). Polityk oddawał się tutaj błogiemu odpoczynkowi, ale też rozwijał swoją artystyczną pasję. Zainspirowany otaczającymi go uroczymi krajobrazami uwieczniał je na obrazach.


Z drugim ze wspomnianych miast, liczącym 112 tys. mieszkańców Funchal związane są losy innej osobistości, tym razem ze świata sportu. W nim właśnie (w parafii Santo António) 31 lat temu urodził się słynny piłkarz Cristiano Ronaldo, świeżo upieczony mistrz Europy. O ile o obecności Winstona Churchilla na wyspie świadczy kilkanaście pejzaży i kawiarnia nazwana jego imieniem (w której miał on ponoć godzinami przesiadywać), o tyle osoba popularnego sportowca cieszy się obecnie zdecydowanie większym zainteresowaniem. Pod koniec 2014 r. w centrum Funchal postawiono mu wielki pomnik z brązu, a od trzech lat fanów piłki nożnej i jego samego przyciąga tu poświęcone mu Muzeum CR7 (nazwa pochodzi od pseudonimu Portugalczyka). Placówka szczyci się kolekcją liczącą ponad 150 eksponatów związanych z karierą Cristiano Ronaldo. Składają się na nią m.in. jego pierwsze piłkarskie trofea, prywatne zdjęcia, filmy i figura woskowa piłkarza.


Innym znakiem rozpoznawczym stolicy Madery jest położona w jej historycznym centrum , w dzielnicy Santa Maria Maior, potężna Forteca św. Jakuba (Fortaleza de São Tiago do Funchal), przyciągająca wzrok swoim intensywnie żółtym kolorem. Stanowi nie tylko znakomity punkt widokowy, z którego można podziwiać ocean i dużą część wyspy, lecz także największy na niej raj dla miłośników sztuki. Od 1992 r. w murach twierdzy działa Muzeum Sztuki Współczesnej Funchal (Museu de Arte Contemporânea do Funchal – MACFunchal) prezentujące portugalskie dzieła powstałe w ciągu ostatnich 50 lat. Wśród stromych uliczek dzielnicy São Pedro znajdziemy m.in. renesansowe i modernistyczne wille oraz pałace, ogromny Klasztor św. Klary (Convento de Santa Clara), którego dzieje rozpoczynają się pod koniec XV stulecia, oraz Muzeum Historii Naturalnej (Museu de História Natural do Funchal), najstarszą tego typu placówkę na archipelagu, funkcjonującą już od 1929 r. Równie dużo atrakcji oferuje cała rozległa Zona Velha, czyli najdawniejsza część Funchal, słynąca choćby z tego, że właśnie w jej rejonie wybudowali domy pierwsi osadnicy. Po spacerze wśród XV-wiecznych kamienic warto odwiedzić pobliski Targ Rolników (Mercado dos Lavradores) w przepięknym budynku otwartym w listopadzie 1940 r., utrzymanym w stylu art déco i modernizmu. Zobaczymy tu barwny dziedziniec kwiatowy, wspaniałe dekoracje z płytek azulejos i przejdziemy się między stoiskami z rękodziełem artystycznym i kolorowymi straganami, gdzie będziemy mogli spróbować najbardziej typowych lokalnych przysmaków – egzotycznych owoców, serów, wina, owoców morza i ryb, m.in. suszonego wedle tradycyjnej portugalskiej receptury dorsza (bacalhau). Wreszcie na sam koniec zwiedzania najlepiej zostawić sobie ok. 15-minutową wycieczkę koleją gondolową (Teleférico Funchal-Monte) łączącą Zona Velha z leżącą wyżej parafią Monte. Co ciekawe, ze szczytu można zjechać tradycyjnymi wiklinowymi saniami charakterystycznymi dla Funchal. Kierują nimi mężczyźni w słomkowych kapeluszach. Swoje pojazdy rozpędzają, odpychając się nogami od podłoża. Widok przypominających kosze sań w zestawieniu z nowoczesną kolejką znakomicie oddaje charakter zarówno samej Madery, jak i całej Portugalii, kraju na każdym kroku pełnego niespodzianek i harmonijnie łączącego w sobie melancholijny nastrój ze śródziemnomorską radością życia czy dawne tradycje z nowoczesnością.

Artykuły wybrane losowo

Singapurski kalejdoskop

Sg - Kopia

SS Resort Marina Bay Sands nad zatoką

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

Singapur to państwo-miasto położone w Azji Południowo-Wschodniej przy krańcu Półwyspu Malajskiego. Ma powierzchnię ok. 720 km², a swoimi granicami obejmuje główną wyspę (również nazywaną Singapurem bądź Pulau Ujong) i mniej więcej 60 mniejszych wysp. Archipelag otaczają wody cieśnin: Malakka, Johor i Singapurskiej. Singapur został oficjalnie założony 6 lutego 1819 r. przez przedstawiciela Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej Thomasa Stamforda Rafflesa. Jego nazwa pochodzi od dwóch sanskryckich słów: „singa” („lew”) i „pura” („miasto”), dlatego bywa zwany Miastem Lwa. Dzisiaj Republika Singapuru to wielkie centrum finansowe, najeżone nowoczesnymi drapaczami chmur, i bardzo bezpieczny kraj. Znajduje się tu ogromne międzynarodowe lotnisko ze świetnymi połączeniami na cały świat i mnóstwo zapierających dech w piersiach atrakcji turystycznych.

 

Warto podkreślić, że ta azjatycka republika, będąca członkiem Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, należy do najmniejszych i jednocześnie najzamożniejszych państw na naszym globie. Kraj zamieszkuje ponad 5,6 mln ludzi, z czego największą grupę stanowią Chińczycy (powyżej 74 proc.). Poza tym żyją tutaj m.in. Malajowie, Hindusi, a także Europejczycy. Pod względem wyznaniowym najliczniejszą społecznością są buddyści (ok. 34 proc.), za nimi plasują się chrześcijanie i muzułmanie, a dalej taoiści i hinduiści. Nie brakuje także osób nie wyznających żadnej religii, które stanowią mniej więcej 18,5 proc. całej populacji.

 

Singapore - Kopia

Spotkanie z sympatycznymi orangutanami na terenie Singapore Zoo

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Singapur słynie dzisiaj z restrykcyjnego prawa, pedantycznego porządku i doskonałej organizacji. Kojarzy się z gorącym klimatem, egzotycznym jedzeniem, zachwycającymi parkami i ogrodami. Stanowi też zakupowe i rozrywkowe centrum tego regionu Azji. W tym fascynującym kraju jest wiele niepowtarzalnych atrakcji. Z pewnością każdy znajdzie tutaj coś idealnego dla siebie i dla swoich zmysłów.

 

GBTB HR 02

Niesamowite gigantyczne drzewa w rozległym kompleksie Gardens by the Bay

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

KIEDYŚ I DZIŚ

 

Serce Singapuru stanowi rzeka o tej samej nazwie i ulokowane wokół niej dzielnice. Główny obszar miejski nosi nazwę Central Area. Pomimo niewielkich rozmiarów powstała w nim wyjątkowa mieszanka wpływów licznych kultur żyjących od lat obok siebie.

 

Na uwagę zasługuje historyczna dzielnica kolonialna, w której znajdują się interesujące zabytki w stylu wiktoriańskim. Przy jednej z ulic stoi ormiański Kościół św. Grzegorza Oświeciciela z 1835 r., najstarsza singapurska świątynia chrześcijańska. Nieopodal wznosi się ukończona w 1847 r. katolicka Katedra Dobrego Pasterza i anglikańska Katedra św. Andrzeja z lat 1856–1861. Ta ostatnia zbudowana została w stylu neogotyckim, a jej białe ściany i kolorowe okienne witraże tworzą niezwykłą kompozycję. Do zabytków z czasów kolonialnych należy również odlana z brązu statua Thomasa Stamforda Rafflesa – założyciela miasta, nazywanego często Ojcem Singapuru. Budynek Ratusza (City Hall) pochodzi z kolei z lat 1926–1929. Ciekawymi obiektami w historycznej dzielnicy (Downtown Core) są niemal 14-metrowa fontanna (Fountain of Wealth), wpisana w 1998 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa na świecie, oraz Merlion – półlew, półryba – symbol azjatyckiego państwa-miasta. Oprócz zabudowań kolonialnych znajdują się tu także gmachy rządowe, kościoły i drapacze chmur dominujące w architekturze Singapuru. Ogromne centra handlowe łączy ze sobą sieć klimatyzowanych podziemnych przejść, w których funkcjonują różnorakie sklepy. To prawdziwy raj dla osób lubiących robić zakupy.

 

Nieco odmiennym rejonem od historycznej dzielnicy jest sąsiadujący z nią bulwar o długości 2,2 km – Orchard Road. W tej okolicy przeważają centra finansowe, galerie handlowe, ambasady, wysokie biurowce i luksusowe hotele. Dla odmiany na południowy wschód stąd, na nabrzeżu w 2010 r. otwarto resort Marina Bay Sands. To drugi najdroższy budynek na świecie, zaraz po kompleksie hotelowym Abradż Al Bajt (Abraj Al Bait) w Mekce w Arabii Saudyjskiej. Wzniesienie spektakularnego obiektu nad singapurską zatoką kosztowało aż 8 mld dolarów amerykańskich. Dzięki wysokiemu standardowi usług cieszy się on dużą popularnością wśród zamożnych turystów z całego globu. Odbywają się w nim też największe wystawy międzynarodowe. Na sam hotel składają się trzy 55-piętrowe wieżowcepołączone jednym dachem z ogromnym tarasem Sands SkyPark na szczycie, na którym znajduje się najdłuższy na świecie, 146-metrowy, podwyższony basen (położony na wysokości 191 m). Są tu także restauracje i bary, ogrody oraz punkt obserwacyjny dostępny nie tylko dla hotelowych gości. Według wielu osób to miejsce stanowi turystyczną wizytówkę Singapuru – widok rozpościerający się z dachu jest imponujący. Polecam wjechać na górę wieczorem, aby podziwiać różnobarwną i niepowtarzalną panoramę okolicy. W pobliżu można poza tym obejrzeć wówczas niesamowity pokaz Spectra łączący światło, dźwięk i wodę.

 

Niewątpliwą atrakcją w tej części Singapuru są ogrody wchodzące w skład kompleksu Gardens by the Bay, zajmującego powierzchnię 101 ha i zaprojektowanego przez wielu znakomitych architektów, inżynierów i ogrodników z różnych stron świata. Uwagę zwracają w nich m.in. dwie ogromne szklane konstrukcje – Kwiatowa Kopuła (Flower Dome) i Mglisty Las (Cloud Forest). W ich wnętrzu stworzono warunki sprzyjające rozwojowi zróżnicowanej roślinności z rozmaitych zakątków naszego globu. W Mglistym Lesie można przenieść się do tropikalnego górskiego klimatu, zobaczyć gigantyczny, 35-metrowy wodospad i przejść się licznymi zawieszonymi w powietrzu kładkami – taki spacer przypomina wędrówkę po zaginionej krainie. Pod dachem Kwiatowej Kopuły, wpisanej w 2015 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa szklana cieplarnia na świecie, zebrano rośliny z basenu Morza Śródziemnego, Kalifornii, Australii, Ameryki Południowej i Afryki, które rosną w stałej temperaturze 23–25°C. Warto wśród nich odpocząć od panującego w tym rejonie Azji upału. Podczas zwiedzania Gardens by the Bay trudno również nie zauważyć olbrzymich metalowych drzew. Mają one od 25 do 50 m wysokości i są porośnięte bujną roślinnością. Tuż pod ich futurystycznymi koronami (na poziomie 22 m) poprowadzono kładkę widokową o długości 128 m (OCBC Skyway). Rozciągają się z niej wspaniałe widoki na ogrody i malowniczą zatokę. Wieczorem drzewa rozbłyskują kolorowymi światłami, a sceneria staje się wręcz bajkowa. Jestem przekonana, że wizyta w tym magicznym miejscu na długo pozostanie w pamięci zwiedzających, dlatego gorąco polecam je wszystkim.

 

Z LOTU PTAKA

 

W zasadzie z każdej strony zatoki Marina (Marina Bay) rozpościera się malownicza panorama Singapuru, więc wieczorny spacer wzdłuż jej brzegów stanowi naprawdę wielką przyjemność. Po drodze można zatrzymać się, aby posłuchać ciekawych koncertów, obejrzeć interesujące pokazy i spróbować potraw z różnych kuchni świata.

 

Osobom, które chcą zobaczyć okolicę z lotu ptaka (a dokładnie z wysokości 165 m), proponuję wybranie się na gigantyczne koło widokowe (Singapore Flyer). Obecnie uchodzi ono za jedną z największych tutejszych atrakcji. Konstrukcję wyposażono w 28 klimatyzowanych kapsuł, z których w każdej mieści się 28 pasażerów. Dzięki powolnemu ruchowi koła podczas przejażdżki można dostrzec wiele interesujących miejsc położonych wzdłuż rzeki Singapur i w rejonie zatoki Marina, takich jak historyczne nabrzeża Clarke Quay i Boat Quay z klubami, barami i kawiarniami, luksusowy resort Marina Bay Sands, fantastyczny kompleks Gardens by the Bay, imponujący, 280-metrowy stalowy most dla pieszych o kształcie inspirowanym strukturą DNA (Helix Bridge) oraz Parlament (Parliament House) i Muzeum Cywilizacji Azjatyckich (Asian Civilisations Museum) z cennymi eksponatami. Na uwagę zasługuje również centrum sztuk scenicznych The Esplanade (Esplanade – Theatres on the Bay) – budowla przypominająca ogromne oczy muchy, gmach Muzeum Sztuki i Nauki (ArtScience Museum) w formie kwiatu lotosu czy drapacze chmur centrum biznesowego. Po zapadnięciu zmroku podświetlone budynki i mosty czynią panoramę tego państwa-miasta jeszcze bardziej niesamowitą, przypomina ona wręcz kadr ze świata przyszłości.

 

TRZY ŚWIATY

 

HR STB39140 64-r1

Masjid Sultan – meczet przy Muscat Street w dzielnicy muzułmańskiej

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Nieopodal historycznego kolonialnego centrum i Orchard Road znajduje się niezmiernie urokliwa dzielnica muzułmańska (Kampong Glam) zamieszkana głównie przez wyznawców islamu, w tym Malajów. Aby przywrócić jej dawny wygląd i ożywić okolicę, przeprowadzono w niej prace restauracyjne, podobnie jak w dystrykcie hinduskim i chińskim. Najbardziej znanymi ulicami są tu Arab Street, Baghdad Street, Bussorah Street, Muscat Street czy Kandahar Street. Turystów przyciągają klimatyczne kawiarenki i lokale ze smacznymi daniami kuchni bliskowschodniej. W tym rejonie można nie tylko zjeść pyszny posiłek, lecz także kupić produkty charakterystyczne dla muzułmańskich regionów Azji i przyjrzeć się ciekawej architekturze. Mimo iż w Singapurze znajduje się kilkadziesiąt różnych meczetów, szczególnie warto wybrać się właśnie do tego tutejszego – Masjid Sultan z 1928 r. Wielka, złota kopuła zwieńczona półksiężycem z gwiazdą odznacza się na tle nowoczesnych wieżowców. Duża centralna sala przeznaczona jest wyłącznie dla osób modlących się. Meczet robi niesamowite wrażenie, a wizyta w nim pozwala się wyciszyć i odpocząć przez chwilę.

 

W pobliżu dzielnicy muzułmańskiej leży wielobarwny dystrykt hinduski (Little India). Osiedlali się tu emigranci z Indii, którzy przybywali za czasów Brytyjczyków. Główną ulicą handlową jest Serangoon Road. Wyjątkową atmosferę okolicy tworzą sklepy z kolorowymi sari, hinduską biżuterią i egzotycznymi przyprawami. W dzielnicy znajduje się kilka obiektów sakralnych różnych religii. Do najciekawszych należą: kościół metodystów (Kampong Kapor Methodist Church), najstarsza singapurska świątynia hinduistyczna Sri Veeramakaliamman (wzniesiona w 1881 r.), świątynia Sri Vadapathira Kaliammanoraz meczet Angullia. Niedaleko stąd stoi dobrze zachowany Masjid Abdul Gaffoor, meczet, który został ukończony w 1910 r. i stanowi wyjątkowo udaną mieszankę stylu mauretańskiego, wpływów europejskich i hinduskich.

 

We wspomnianej dzielnicy chińskiej (Chinatown) panuje ład i porządek, jaki można zobaczyć tylko w Singapurze. Warto pamiętać, że w początkowym okresie rozwoju ośrodka właśnie tutaj znajdowało się jego centrum. W tym rejonie koniecznie trzeba zobaczyć najstarszą miejscową świątynię – Thian Hock Keng z 1839 r. – uważaną za perłę architektury chińskiej. W 1973 r. została ona uznana za pomnik narodowy. Swoim wyglądem zadziwia również Świątynia Zęba Buddy i Muzeum (Buddha Tooth Relic Temple and Museum). Spadziste, wielopoziomowe dachy budowli kontrastują z wysokimi wieżowcami wznoszącymi się dookoła niej. Obiekt przypomina pałac rodziny cesarskiej z Chin. W Chinatown poza podziwianiem architektury warto także spróbować potraw kuchni chińskiej i kupić kilka pamiątek. Właściciele obwoźnych stoisk z jedzeniem przemierzają wąskie uliczki, a za nimi ciągnie się zapach orientalnych przypraw. Niektórzy twierdzą, że właśnie tutaj można zjeść najlepszy w Singapurze durian (owoc o specyficznej, niezbyt przyjemnej woni). Obowiązkowo trzeba też zatrzymać się na pieczone kasztany.

 

Miłośnikom orientalnej kultury i kuchni z pewnością spodoba się w tych trzech dzielnicach, które czasem wydają się przenosić zwiedzających w inne rejony globu. Polecam poza tym popularne centra gastronomiczne z daniami z różnych stron świata (hawker centres albo food courts). Jest ich w Singapurze bardzo dużo i wszystkie oferują smaczne i niezmiernie zróżnicowane jedzenie. Znajdują się w nich stoiska z kuchnią chińską, indyjską, tajską czy malezyjską. Spróbujemy tu m.in. intrygujących zup i azjatyckich słodkości, w tym przysmaków z tapioki. Singapurskie centra gastronomiczne robią niesamowite wrażenie, bo zwykle usytuowane są w sąsiedztwie szklanych wieżowców i niemal przez cały dzień tętnią życiem. To miejsca, które każdy turysta zapamięta na długo.  

 

W OTOCZENIU PRZYRODY

 

Pomimo mnóstwa drapaczy chmur Singapur wypełnia zieleń, dzięki czemu w wielu okolicach można usłyszeć kojący śpiew ptaków. Nieopodal Orchard Road znajdują się słynne tropikalne Singapurskie Ogrody Botaniczne (Singapore Botanic Gardens) założone w dzisiejszej lokalizacji w 1859 r. Zajmują obecnie powierzchnię 82 ha. To jedno z najczęściej odwiedzanych tego rodzaju miejsc na całym świecie. W 2015 r. Singapore Botanic Gardens zostały umieszczone na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Można tu podziwiać mnóstwo wspaniałych egzotycznych roślin i odwiedzić imponujący, trzyhektarowy Narodowy Ogród Orchidei (National Orchid Garden) z 1,2 tys. różnych gatunków storczykowatych i ponad 2 tys. ich hybryd. Największe wrażenie wywiera storczyk o kwiatach osiągających długość aż 30 cm i kwitnących przez ok. 10 dni (Bulbophyllum echinolabium)! Warto tutaj zajrzeć również do kilku szklarni, w których prezentowana jest rzadka i unikatowa flora strefy tropikalnej. Singapurskie Ogrody Botaniczne to idealne miejsce dla miłośników przyrody, a także osób chcących wypocząć, pospacerować czy wybrać się na piknik. Tereny zielone są wspaniale utrzymane i niezmiernie malownicze. W weekendy często odbywają się tu koncerty. W tym miniaturowym królestwie roślin trzeba złożyć choćby jedną wizytę. Jest to pierwszy obiekt na terenie Singapuru i zarazem jedyny tropikalny ogród botaniczny na świecie wpisany na prestiżową listę UNESCO.

 

W granicach tego fascynującego państwa-miasta znajdują się też cztery rezerwaty przyrody i ogromny otwarty ogród zoologiczny bez klatek i metalowych ogrodzeń (Singapore Zoo). Ten ostatni ma powierzchnię 26 ha, na której żyje ponad 300 gatunków zwierząt (w sumie powyżej 2,8 tys. okazów). Ludzi od jego mieszkańców oddzielają w nim zwykle tylko kanały wypełnione wodą lub szklane ściany. Zwiedzający korzystają z licznych punktów widokowych i stanowisk do obserwacji stworzeń wodnych czy drapieżników. W singapurskim zoo spotkamy wiele zupełnie wyjątkowych przedstawicieli fauny, takich jak Inuka – jedyny niedźwiedź polarny na tej szerokości geograficznej (urodzony w grudniu 1990 r.), ok. 80-letni żółw olbrzymi Astove i niezmiernie rzadkie białe tygrysy bengalskie. Ciekawą atrakcję dla turystów stanowi również park Nocne Safari (Night Safari). Prowadzące nocny tryb życia zwierzęta ogląda się w nim podczas wędrówki ścieżkami tematycznymi lub przejażdżki specjalnym pociągiem.

 

Pasjonatom ornitologii polecam Jurong Bird Park, w którym żyje ponad 5 tys. ptaków. Podobnie jak we wspomnianym zoo w ptaszarni odbywają się interesujące pokazy. Tukany, papugi czy pelikany przelatują przez obręcze, grają w rozmaite gry, przynoszą różne przedmioty oraz mówią i śpiewają. Przedstawienia trwają po ok. 45 min. i są świetną atrakcją dla małych i dużych. W Jurong Bird Park znajdują się także liczne zbiorniki wodne i wspaniały wodospad. Największe wrażenie robią jednak ptaki przelatujące tuż nad głowami zwiedzających.

 

CENTRUM ROZRYWKI

 

Aby odpocząć trochę od miejskiego zgiełku, najlepiej udać się na malowniczą wyspę Sentosę. W języku malajskim jej nazwa oznacza „pokój i spokój”, ale dzisiaj to modne miejsce nie należy już do zbyt spokojnych i cichych. Wyspa uchodzi za centrum rozrywki i wypoczynku z wieloma atrakcjami. Jedną z nich jest park tematyczny Universal Studios Singapore (część Resorts World Sentosa), czyli kompleks z wesołym miasteczkiem inspirowanym motywami filmowymi. Można tu m.in. przejechać się niesamowitą kolejką górską Battlestar Galactica: HUMAN vs. CYLON™, odwiedzić Jurassic Park, Shreka czy słynne pingwiny z Madagaskaru oraz przyjrzeć się procesowi powstawania filmów. Zdecydowanie warto zajrzeć również do S.E.A. Aquarium z ponad 100 tys. zwierząt morskich reprezentujących niemal 1 tys. gatunków z różnych części świata. Na zainteresowanie zasługuje poza tym czterotrasowy tor zjazdowy z jednoosobowymi pojazdami (Skyline Luge Sentosa) i wieża obserwacyjna (Tiger Sky Tower) o wysokości 110 m, z której rozciąga się widok na okolicę. Sentosa słynie z trzech malowniczych plaż. Najbardziej zatłoczona jest Siloso, przy której działa popularny klub muzyczny – Azzura Beach Club – z restauracją, barami, basenami i jacuzzi. Wypożyczymy tutaj kajaki, deski do skimboardingu i surfingu oraz inny sprzęt do uprawiania sportów wodnych czy rowery górskie lub rolki. Pozostałe dwie plaże to Palawan z wiszącym mostem i egzotyczna, ocieniona wysmukłymi palmami, najspokojniejsza z całej trójki Tanjong. Na Sentosie każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie, a pobyt na niej będzie potem miło wspominał.

 

Osoby lubiące wycieczki rowerowe powinny wybrać się do urokliwego Parku East Coast, który leży w południowo-wschodniej części Singapuru. Można tu wypożyczyć rower i udać się na przejażdżkę długą, ponad 15-kilometrową trasą biegnącą wzdłuż plaży. Miejsce to jest także idealne do uprawiania sportów wodnych, takich jak wind- czy kitesurfing. Oprócz tego w parku po prostu wypoczniemy, popływamy i nacieszymy się pięknem natury.

 

W Singapurze Zachód spotyka się ze Wschodem. Z jednej strony znajdują się tutaj nowoczesne biurowce, centra handlowe i biznesowe, a z drugiej obok języka angielskiego usłyszymy na ulicy mandaryński, kantoński, malajski, tamilski czy singlish (oparty na angielskim język kreolski). Mówi się, że to państwo-miasto jest Azjąw miniaturze. Uważam jednak, że Singapur można wręcz nazwać całym światem w miniaturze.Ten niewielki kraj zachwyca i w dzień, i w nocy. Wizyta w nim dostarcza tysiąca wspaniałych wrażeń.

 

Na tropie Pierzastego Węża w Meksyku

ANNA GRZEŚKOWIAK

 

<< Współczesny Meksyk zachwyca niczym mural malowany ręką mistrza Diego Rivery. Jest wyrazisty i pełen kontrastów, sensualny i konserwatywny jednocześnie. To tu jeździ najwięcej taksówek na świecie i tutaj spożywa się największe ilości coca-coli i napojów do niej podobnych. Meksykańskie wieczory pachną kolendrą i słodyczą owoców. Kraj ten bywa chaotyczny i czasem przyprawia o zawrót głowy. Nie bez powodu w języku polskim utarło się powiedzenie „Ale Meksyk!”, określające nieład i chaos. Nikt, kto przekroczy jego granice, nie pozostanie jednak na niego obojętnym. >>

Meksykańskie Stany Zjednoczone graniczą od północy ze Stanami Zjednoczonymi, a od południa z Gwatemalą i Belize. Z jednej strony oblewają je wody Pacyfiku, a z drugiej – Zatoki Meksykańskiej i Morza Karaibskiego. Ich teren na długo przed przybyciem Hiszpanów zamieszkiwały ludy budujące mniej lub bardziej rozwinięte cywilizacje.

O Meksyku można by pisać w nieskończoność. Tym razem jednak skupimy się tylko na dwóch jego regionach: stanie Guerrero i półwyspie Jukatan. Co je łączy? To właśnie tu znajdują się najpiękniejsze meksykańskie plaże i przyjeżdża najwięcej turystów do luksusowych kurortów cieszących się wielką sławą na całym świecie.

Więcej…

W ciepłym toskańskim słońcu

BEATA GARNCARSKA

<< Dzisiejsza Toskania – jedno z najpiękniejszych krajobrazowo miejsc we Włoszech, gdzie zagęszczenie zabytków na 1 km² przekracza wszelkie normy światowe, nazywana była niegdyś Etrurią bądź Tuscią. Od północy graniczy ona z Ligurią i Emilią-Romanią, od wschodu – z zieloną Umbrią i Marche, na południu – z majestatycznym Lacjum z Rzymem, a zachodnie jej krańce oblewają wody Morza Tyrreńskiego. Poza tym należą do niej także Wyspy Toskańskie, m.in. Elba, Giglio, Capraia, Montecristo czy Gorgona. >>

Więcej…