Kurort Tossa de Mar na Costa Brava
151126 MAALV 1208

© AGENCIA CATALANA DE TURISME

ANETA KOTARSKA


Katalonia to część Hiszpanii, która kryje w sobie wiele przeciwieństw. Katalończycy obrali za swój symbol osła reprezentującego mądre i spokojne, lecz uparte dążenie do celu, Hiszpanie natomiast – byka ucieleśniającego temperament i siłę. Katalońskie tradycje mieszają się tu z hiszpańskimi, obok siebie współistnieją też dwa języki, kosmopolityzm łączy się z nacjonalizmem, sztuka z przemysłem, ruiny rzymskie z modernizmem. Nawet pod względem geograficznym region charakteryzują kontrasty – morze przeplata się w nim z górami.


Ta wielowymiarowość Katalonii czyni z niej jeszcze bardziej intrygującą krainę. Sprawia także, że jej odkrywanie może stać się dla nas fascynującą przygodą. Na dodatek tutejsze malownicze miejscowości są znakomitymi miejscami na udany wypoczynek.


Naszą podróż zaczniemy od najbardziej znanego miasta tej wspólnoty autonomicznej, czyli Barcelony. Odgrywa ona jednocześnie rolę ośrodka kulturalnego i administracyjnego. Potem ruszymy na rozgrzane słońcem katalońskie wybrzeże.


MIASTO PEŁNE UROKU

Barcelona kojarzy się z wieloma różnymi rzeczami – słynnym kościołem Antoniego Gaudíego Sagrada Família, stadionem Fútbol Club Barcelona Camp Nou, wąskimi uliczkami Dzielnicy Gotyckiej (Barri Gòtic) bądź plażą nad Morzem Śródziemnym. Ta metropolia tętni życiem przez cały rok, nieustannie nas zaskakuje i wciąż inspiruje swoim bogactwem kulturowym. Na ten jej specyficzny charakter wpływa fakt, że stała się ona tyglem, w którym mieszają się różne narody, kultury czy języki, i to właśnie wyróżnia ją na tle innych europejskich ośrodków. Z tego też względu mnóstwo osób po pierwszej wizycie w stolicy Katalonii wraca do niej co roku. Każdy zaspokoi tutaj swój głód nowych wrażeń, zarówno w sensie estetycznym, jak i muzycznym lub kulinarnym.


Na różnorodność Barcelony składa się wiele elementów, jednak przede wszystkim tę jej cechę znakomicie oddaje dobrze zachowana architektura reprezentująca odmienne style. Kiedy chodzimy po Barri Gòtic i dzielnicy La Ribera, oprócz średniowiecznych budowli, tj. gotyckiej Katedry św. Eulalii lub Bazyliki Santa María del Mar (znanej z powieści historycznej Ildefonsa Falconesa Katedra w Barcelonie), czy XIV-wiecznym kwartale żydowskim El Call, możemy oglądać pozostałości dawnego ośrodka Barcino, który należał do Imperium Rzymskiego. Stolica Katalonii to miasto na mieście, dlatego wśród uliczek Dzielnicy Gotyckiej odnajdziemy fragmenty rzymskich akweduktów i murów miejskich bądź kolumny świątyni Augusta. Poza tym natrafimy tu także na perełki z okresu modernizmu, takie jak Casa Bruno Cuadros, inaczej Casa dels Paraigües, czyli Dom Parasolek, i 4 Gats (Els Quatre Gats – Cztery Koty) – restaurację, która od czerwca 1897 r. gromadziła bohemę artystyczną skupioną wokół katalońskich modernistów, a później była silnie związana z Pablem Picassem. Wszystkie te style krzyżują się na niewielkim obszarze starej barcelońskiej dzielnicy, mającej niepowtarzalną atmosferę i zachęcającej do zgubienia się w jej zaułkach.

 
Praktycznie na każdym kroku natkniemy się w Barcelonie na coś intrygującego i godnego zwiedzania. Takie zagęszczenie zabytków wynika z faktu, że nie zajmuje ona tak dużej powierzchni, jak mogłoby nam się wydawać (101,4 km²). Jednak choć miasto jest niezbyt rozległe, na 1 km2 przypada w nim średnio niemal 16 tys. osób, dlatego też bary i restauracje są pełne za dnia i w nocy, a widok ludzi siedzących przy stolikach, jedzących tapas, pijących wino, głośno rozmawiających i po prostu cieszących się chwilą nie należy do rzadkości. Oczywiście, na popularność tego sposobu spędzania wolnego czasu wpływają duże znaczenie życia we wspólnocie i sprzyjająca pogoda. Barcelona charakteryzuje się klimatem śródziemnomorskim z łagodnymi zimami i ciepłymi latami. Raczej tutaj nie zmarzniemy, średnia roczna temperatura wynosi ok. 20°C. Czasem doskwierać nam może natomiast wysoka wilgotność powietrza. Przetrwać gorące miesiące letnie pomaga chłodzenie się na barcelońskich tarasach. Mają je zarówno restauracje czy bary, jak i hotele. Warto w tych miejscach odetchnąć i skorzystać z szerokiej oferty atrakcji – od muzyki na żywo do imprez w basenie.


SZLAKIEM MODERNIZMU

Jeśli natomiast chcemy mimo upału podążać śladami Antoniego Gaudíego, powinniśmy skierować się ku modernistycznej dzielnicy Eixample (hiszp. Ensanche). Znajduje się w niej najbardziej znany i najczęściej odwiedzany obiekt zaprojektowany przez katalońskiego architekta – Sagrada Família (Temple Expiatori de la Sagrada Família, czyli Świątynia Pokutna Świętej Rodziny), która od 134 lat (od 1882 r.) jest w budowie. Mimo to zadziwia swoją oryginalną naturalistyczną formą i bogactwem symboli, umieszczonych na fasadach i we wnętrzu bazyliki, a tworzących cały labirynt znaczeń. Z tego zresztą względu nazywano Gaudíego Dantem architektury i geniuszem swojej epoki.


Gdy przestępujemy próg Sagrady Famílii, czujemy się, jakbyśmy wchodzili do ogromnego lasu, ponieważ kolumny kościoła przypominają pnie drzew, które rozgałęziają się w wyższych partiach, aby rozłożyć swoje liście na sklepieniu. Słynny artysta eksperymentował nie tylko z formą, lecz także ze światłem, dlatego też ogromne wrażenie robią tu witraże dające efekt naturalnej tęczy. Mimo iż duża część oryginalnych planów i makiet Gaudíego uległa zniszczeniu podczas hiszpańskiej wojny domowej (1936–1939), architekci trzymają się koncepcji mistrza. Choć ciężko im określić dokładną datę ukończenia prac (wspomina się o 2026–2028 r., ale ten termin jest mało prawdopodobny), wiadomo już, że po wybudowaniu środkowej wieży, która ma mierzyć 172,5 m, Sagrada Família stanie się najwyższą świątynią na świecie.


Innymi nietypowymi projektami Gaudíego są domy Casa Milà (La Pedrera, czyli Kamieniołom) i Casa Batlló oraz Pałac Güell (Palau Güell) i Park Güell. Zadziwiają nieregularnymi kształtami zainspirowanymi naturą, kolorową mozaiką czy połączeniem różnych materiałów, m.in. szkła, kamienia i żelaza. Formy zaobserwowane w przyrodzie udało się artyście oddać w obiektach architektonicznych nie tylko w ornamentyce (tak jak jego poprzednikom), lecz także w samych ich konstrukcjach. W ten sposób „ożywił” swoje budowle, które w pewnym sensie stały się samodzielnymi organizmami. Dzięki temu Gaudí uchodzi za pioniera antropomorfizmu w architekturze i przeszedł do historii jako jeden z najważniejszych przedstawicieli modernizmu. Był również wzorem dla wielu późniejszych twórców.


FIESTA, FIESTA, FIESTA

Taras na dachu kamienicy Casa Milà projektu Antoniego Gaudíego

IMAS 07 1555
© AGENCIA CATALANA DE TURISME

Przyjezdni mogą się zastanawiać, dlaczego dach Casa Batlló został pokryty łuskami smoka, a motyw tego fikcyjnego stwora tak często pojawia się w tym mieście. Wytłumaczenie okazuje się dość proste. Patronem Katalonii jest św. Jerzy (Sant Jordi), który według legendy pokonał właśnie smoka. Krzyż pogromcy potwora znajduje się też w herbie Barcelony. Święto opiekuna katalońskiej stolicy, które wypada 23 kwietnia, także obchodzi się w całym regionie w szczególny sposób. Jak mówi podanie, ze smoczej krwi wyrosła róża, dlatego w tym dniu kobiety otrzymują od mężczyzn te piękne czerwone kwiaty. Same z kolei wręczają panom książki (22 kwietnia to rocznica śmierci pisarza Miguela de Cervantesa, zmarłego w 1616 r. w Madrycie). Na wszystkich ulicach rozstawiają się wówczas stoiska z rozmaitymi publikacjami i kwiatami, a tutejsi autorzy podpisują egzemplarze swoich dzieł.


W Katalonii, podobnie jak w ogóle w Hiszpanii, organizuje się mnóstwo fiest, w które angażuje się cała lokalna społeczność. W Barcelonie najważniejsze są obchody La Mercè, czyli święta Matki Boskiej Łaskawej (24 września). Możemy wtedy podziwiać najpiękniejsze tradycje katalońskie. Do ciekawszych zwyczajów należą castells – wieże z ludzi, mające nawet dziesięć poziomów. Oprócz tego obejrzymy też pochód diabłów zwany correfoc. Towarzyszą mu pokazy sztucznych ogni czy typowego tańca katalońskiego sardana. Istotną rolę odgrywają również giganci (gegants) – figury reprezentujące popularne archetypy bądź postacie historyczne ważne dla lokalnej społeczności. Huczne obchody La Mercè trwają kilka dni, podczas których odbywają się liczne koncerty, spektakle, widowiska pirotechniczne i audiowizualne.


Początek lata świętuje się natomiast wraz z wigilią św. Jana 23 czerwca (Nit de Sant Joan). Katalończycy idą wtedy na plażę, rozpalają ogniska, słuchają muzyki, tańczą, jedzą tradycyjne ciasto coca de Sant Joan i bawią się do białego rana. Noc świętojańska związana jest z wodą i ogniem, dlatego fiesty ożywiają blask fajerwerków i huk petard, a zabawę czasem urozmaica się kąpielą w morzu.


WOKÓŁ WZGÓRZA

W Barcelonie warto wybrać się kolejką linową na Montjuïc, czyli Wzgórze Żydowskie (ok. 178 m n.p.m.). Rozpościera się stąd wspaniały widok na Stary Port (Port Vell), Pomnik Kolumba (Monument a Colom) i molo. Na szczycie możemy zwiedzić zamek (Castell de Montjuïc) pochodzący z końca XVII stulecia. Podczas hiszpańskiej wojny domowej służył jako więzienie, w którym stracono tysiące osób walczących po obu stronach. Mniej więcej w połowie wzniesienia znajduje się Stadion Olimpijski Montjuïc Lluísa Companysa (Estadi Olímpic de Montjuïc Lluís Companys). Stanowił on główną arenę XXV Letnich Igrzysk Olimpijskich w 1992 r. Dla Barcelony był to niezmiernie ważny moment. Rozwinęła się wówczas, zaistniała na arenie międzynarodowej i zainwestowała pieniądze w różne przedsięwzięcia promujące miasto. Po tym wydarzeniu zachowała się również Wioska Olimpijska (La Vila Olímpica del Poblenou) leżąca na północ od portu, w dzielnicy Sant Martí.


Po drodze z Montjuïc można odwiedzić także plac Hiszpanii (Plaça d’Espanya) usytuowany u podnóża góry. Jego centralnym punktem jest dawna arena byków (Plaça de toros de les Arenes), na której od czerwca 1900 r. odbywały się korridy. Walki byków zostały w Katalonii zakazane od lipca 2010 r. W pobliżu znajduje się też Pałac Narodowy (Palau Nacional), w którym obecnie mieści się Muzeum Narodowe Sztuki Katalonii (Museu Nacional d'Art de Catalunya). Rozciąga się stąd wspaniała panorama całego miasta. Obok Palau Nacional odbywają się pokazy fontann w aranżacji muzycznej i świetlnej. Warto również zwiedzić Poble Espanyol, czyli Wioskę Hiszpańską, stanowiącą wizytówkę kulturalną, kulinarną, a przede wszystkim architektoniczną regionu i kraju. Obejrzymy tutaj przykłady różnych stylów architektury z całej Hiszpanii.


DUMA KATALONII

Klasztor Montserrat (720 m n.p.m.), ważny cel pielgrzymek w Katalonii

Montserrat
© AGENCIA CATALANA DE TURISME/ABADIA DE MONTSERRAT

Fani piłki nożnej powinni z kolei wybrać się na Camp Nou. Największą atrakcją jest – oczywiście –  oglądanie na nim meczu. Jednak już sama wizyta w klubowym muzeum i wejście na stadion Fútbol Club Barcelona na pewno dostarczą wielu wrażeń. Zobaczymy tu puchary i koszulki piłkarzy, dział poświęcony Lionelowi Messiemu, a także zwiedzimy Camp Nou od kuchni, czyli zajrzymy do szatni sportowców, kabin przeznaczonych dla dziennikarzy itd. Jeśli dopisze nam szczęście i będziemy w mieście w czasie, kiedy słynny barceloński klub zdobył właśnie jakiś puchar, może natrafimy też na przejazd drużyny przez Barcelonę i uda nam się pomachać naszym ulubionym piłkarzom. Ciekawe i pełne emocji doświadczenie stanowi również oglądanie meczu z lokalnymi kibicami w jednym z miejscowych barów.


Dzieciom, oprócz stadionu, spodoba się oceanarium w Akwarium Barcelony (L’Aquàrium de Barcelona) z 80-metrowym tunelem pod powierzchnią wody czy Muzeum Czekolady (Museu de la Xocolata) z czekoladową korridą lub słodką figurką Lionela Messiego. Niepowtarzalnym przeżyciem dla całej rodziny jest wjazd na Tibidabo (516,2 m n.p.m.) – górę, na której znajduje się kościół (Temple Expiatori del Sagrat Cor) i najstarsze wesołe miasteczko w Hiszpanii (Parc d’Atraccions Tibidabo), otwarte w październiku 1901 r. Możemy tutaj podziwiać panoramę stolicy Katalonii z kabiny diabelskiego młyna. Jeśli przyjechaliśmy z dziećmi i mamy dużo czasu, powinniśmy rozważyć zakup biletów do całego parku rozrywki (wejściówka dla dorosłych pozwalająca na korzystanie ze wszystkich atrakcji kosztuje 28,50 euro, dla dzieci do 120 cm wzrostu – 10,30 euro, najmłodsi, którzy nie mierzą jeszcze 90 cm, wchodzą za darmo).


KUCHNIA I MUZYKA

Ludzie kochają Barcelonę również za bogatą ofertę kulinarną. Z katalońskich przysmaków koniecznie musimy spróbować takich potraw jak botifarra (kiełbasa z siekanego mięsa wieprzowego podawana na gorąco), escalivada (sałatka z bakłażana, czerwonej papryki i cebuli), chleb z pomidorem (pa amb tomàquet, rodzaj tapas) i cebule dymki (calçots) z pikantnym sosem romesco. Na deser natomiast trzeba zamówić krem kataloński (crema catalana) i kieliszek tutejszego wyśmienitego wina musującego cava, podobnego do szampana. Dowiedzieć się czegoś więcej o tym szlachetnym trunku i tradycyjnych metodach jego wytwarzania można podczas wycieczki do regionu Penedès, a zwłaszcza miejscowości Sant Sadurní d’Anoia, gdzie powstaje. Najbardziej znanymi producentami są Codorníu i Freixenet. Ta informacja przyda się nam, jeśli oprócz zwiedzania zdecydujemy się także na degustację. W Barcelonie jedną z atrakcji jest również wizyta na targu, których znajduje się tu aż kilkadziesiąt. Najsłynniejszy i najstarszy z nich – La Boqueria (Mercat de Sant Josep) – działa w hali z pięknym modernistycznym zadaszeniem, otwartej w 1840 r. Warto wybrać się też na inne targowiska, np. Mercat de Santa Caterina czy Mercat de la Concepció, oferujące mnóstwo różnych naturalnych produktów i mające bardziej lokalny charakter.


W stolicy Katalonii odbywa się wiele koncertów znanych muzyków i sporo festiwali, m.in. Primavera Sound (na przełomie maja i czerwca), Sónar (w połowie czerwca) czy Cruïlla (w pierwszej połowie lipca). Oprócz tego Barcelona stanowi ważny ośrodek flamenco. Mimo iż samo zjawisko kulturowe pochodzi z Andaluzji, czyli południa Hiszpanii, to właśnie w tym mieście spotkamy najważniejszych artystów z całego kraju popularyzujących ten element cygańskiego folkloru (np. Mayte Martín, Miguela Povedę czy Juana Manuela Cañizaresa). Występują zarówno na spektaklach we wspaniałym Pałacu Muzyki Katalońskiej (Palau de la Música Catalana), jak i w bardziej kameralnych lokalach tablaos.


Z Barcelony warto pojechać także na oddalony od niej o niemal 50 km na północny zachód masyw Montserrat (z najwyższym szczytem Sant Jeroni – 1236 m n.p.m.). Jego nazwa oznacza dosłownie „Postrzępioną Górę”, co znakomicie oddaje wygląd tej formacji. Rozciąga się stąd widok na cały region. Na tutejszych zboczach, na wysokości 720 m n.p.m., znajduje się klasztor benedyktyński (Monestir de Santa Maria de Montserrat) z figurą Czarnej Madonny (tzw. La Moreneta). To miejsce pielgrzymkowe odegrało ważną rolę podczas dyktatury Francisco Franco. Używanie języka katalońskiego było wtedy zakazane, a Montserrat stało się schronieniem dla artystów i intelektualistów zaangażowanych w działalność ruchu oporu. Stanowiło twierdzę nie do zdobycia. Do tej pory mieści się tu drukarnia i muzeum (Museo de Montserrat) z wieloma dziełami malarskimi.


WŚRÓD NADMORSKICH SKAŁ

Charakterystyczne kolorowe fasady domów nad rzeką Onyar w Gironie

151126 117079086
© AGENCIA CATALANA DE TURISME

Pora opuścić Barcelonę i jej najbliższą okolicę, żeby zwiedzić inne zakątki Katalonii. Swoimi pięknymi plażami i urwistą linią brzegową na pewno zachwyci nas Dzikie Wybrzeże (Costa Brava) położone w północno-wschodniej części regionu. Aby odpocząć od zgiełku miasta, najlepiej wybrać się do mniej znanego kurortu, takiego jak Tossa de Mar czy Cadaqués. Ta pierwsza miejscowość, zwana czasem „niebieskim rajem”, oprócz wspaniałej plaży może pochwalić się jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych zespołów miejskich (Vila Vella) i fortyfikacjami obronnymi z XII w., z których rozciąga się niezmiernie urokliwy widok na brzegi Morza Śródziemnego. Cadaqués z kolei, ponieważ jest odgrodzone od reszty półwyspu górami Pení (Puig Pení – 606,6 m n.p.m.) i Bufadors (Puig dels Bufadors – 431,7 m n.p.m.), do końca XIX stulecia było odciętą od świata wioską rybacką. Dzięki temu jego architektura orientalna (białe domy z niebieskimi okiennicami) dotrwała praktycznie w nienaruszonym stanie aż do dzisiaj. W XX w. miasteczko przyciągało wielu artystów. Francuski malarz Marcel Duchamp od 1958 r. spędzał w nim każde lato. Również surrealista Salvador Dalí miał niedaleko swój dom (w wiosce Portlligat), w którym obecnie mieści się muzeum (Casa-Museu Salvador Dalí). Odwiedzał go tu słynny andaluzyjski poeta i wielbiciel flamenco Federico García Lorca. Do Cadaqués przyjeżdżali też Pablo Picasso, Joan Miró i inni reprezentanci awangardy. Gdy już obejrzymy wszystkie związane z nimi miejsca, koniecznie musimy spróbować tutejszych sardeli (anchoas de Cadaqués).


U podnóży Gór Katalońskich leży Girona – jeden z największych ośrodków Katalonii (niemal 100 tys. mieszkańców). Szczyci się znakomicie zachowanym średniowiecznym centrum (Barri Vell) i historyczną dzielnicą żydowską (Barri Jueu). Uroku dodają miastu przepływające przez nie dwie rzeki Ter i Onyar, nad którymi rozciąga się wiele mostów łączących Barri Vell z rejonem Mercadal. Jeden z nich – Pont de les Peixateries Velles z 1877 r. – został zaprojektowany przez firmę Gustave’a Eiffela, konstruktora paryskiej wieży. Nad brzegiem Onyaru wznoszą się kolorowe domy stawiane przede wszystkim w XIX w. (tzw. cases de l’Onyar lub cases del Riu), prezentujące się szczególnie wspaniale o zachodzie słońca. Nad nimi górują potężna katedra, której budowę rozpoczęto już w XI stuleciu (Catedral de Santa Maria de Girona), i Bazylika św. Feliksa (Basílica de Sant Feliu). Warto wybrać się także na spacer po fortyfikacjach obronnych pochodzących z czasów rzymskich (muralles de Girona) i spojrzeć na Gironę z wieży Gironella (Torre Gironella), w średniowieczu pełniącej funkcję zamku.


W zachodniej części Katalonii nad rzeką Segre położona jest 140-tysięczna Lleida. Przez cztery wieki znajdowała się ona pod panowaniem muzułmanów (719–1149). Leżała wówczas na obrzeżach Al-Andalus (ziem Półwyspu Iberyjskiego podbitych przez wyznawców islamu). Na terenie miasta krzyżowały się wpływy trzech kultur: arabskiej, żydowskiej i chrześcijańskiej, co odzwierciedla jego architektura. Najbardziej charakterystyczny punkt Lleidy stanowi XIII-wieczna Stara Katedra (La Seu Vella) wzniesiona na gruzach dawnego meczetu. Nad świątynią odnajdziemy pozostałości arabskiej twierdzy Suda, która została później przekształcona w Zamek Królewski (Castell del Rei). Niezmiernie ciekawy jest również program wizyt w Zamku Gardeny (Castell de Gardeny) zbudowanym przez templariuszy w połowie XII w. Rodziny z dziećmi mogą wybrać się na zwiedzanie nocą bądź sprawdzić, jak wyglądał typowy dzień rycerza zakonnego.


ZŁOTE PIASKI

Jeśli udamy się na południowy wschód Katalonii, dotrzemy do Złotego Wybrzeża (Costa Daurada, Costa Dorada). Jak wskazuje nazwa, to region rozległych i piaszczystych plaż. Ciągną się one przez 81 km aż do ujścia rzeki Ebro. Jedną z piękniejszych stanowi wciąż dziewicza Cala Fonda, nazywana też Waikiki (od swojego pierwowzoru z Hawajów). Pobliska Tarragona jest głównym miastem w tym rejonie (ponad 130 tys. mieszkańców). W III w. p.n.e. Rzymianie założyli tu ośrodek Tarraco. W czasach Imperium Rzymskiego był on obozem warownym, służącym jako baza do podboju ziem Półwyspu Iberyjskiego. Dziś przypomina o tym zespół archeologiczny, w tym pozostałości amfiteatru nad brzegiem morza, fragmenty muru otaczającego miasto, akweduktu de les Ferreres (na obrzeżach Tarragony), dwóch forów (fòrum provincial i fòrum colonial), nekropolii i cyrku, na arenie którego odbywały się wyścigi rydwanów.


Osoby szukające mocnych wrażeń powinny wybrać się do parku rozrywki PortAventura World przy miejscowości Salou, oddalonej o niecałe 10 km od Tarragony. Jest to jedno z największych wesołych miasteczek w Hiszpanii (zajmuje obszar 825,7 ha), pełne atrakcji dla całej rodziny, z podobno najwyższym i najszybszym rollercoasterem w Europie (Shambhala: Expedició a l’Himàlaia), który wznosi się na 76 m i opada z maksymalną prędkością 134 km/godz. pod kątem ponad 85°. Obecnie powstaje w nim także pierwszy park tematyczny poświęcony marce Ferrari na naszym kontynencie (Ferrari Land). W planach znajduje się wybudowanie kolejki górskiej o maksymalnej wysokości 112 m, osiągającej prędkość 180 km/godz. w zaledwie 5 s. Dzięki takiemu przyśpieszeniu będziemy mogli poczuć się jak kierowcy bolidów Formuły 1. Ukończenie prac ma nastąpić jeszcze w tym roku, a otwarcie parku o powierzchni 60 tys. m² przewidziano na kwiecień 2017 r.


Pomiędzy Barceloną i Tarragoną leży malownicza miejscowość Sitges. Miasto, oprócz znanego kąpieliska, zachwyca piękną nadmorską promenadą i krętymi uliczkami, przy których jest mnóstwo barów i małych sklepów, najczęściej z rękodziełem. Warto skierować się ku plaży San Sebastián i usiąść w jednej z tutejszych restauracji. Możemy w nich spróbować świeżych ryb i owoców morza, a jednocześnie rozkoszować się uroczym widokiem na Morze Śródziemne. Właśnie w Sitges założono pierwszy w Hiszpanii lokal chiringuito (rodzaj baru na plaży). Pomysł na niego przywędrował w 1913 r. aż z Kuby wraz z kapitanem Calafellem. Ta miejscowość stanowi też kolebkę słynnego rumu Bacardi, dlatego warto wybrać się do Casa Bacardí, aby dowiedzieć się czegoś więcej o historii samej marki, jej twórcy Facundzie Bacardí i Massó oraz procesie powstawania trunku. Po drodze przejdziemy obok XVII-wiecznego Kościoła św. Bartłomieja i św. Tekli (L’església de Sant Bartomeu i Santa Tecla), przy którym zawsze występują muzycy. W Sitges życie nocne toczy się przez cały rok, tutaj również odbywa się najbardziej znany karnawał w Katalonii (Carnaval de Sitges), rozpoczynający się w tłusty czwartek i ściągający tłumy ludzi, zawsze barwnie poprzebieranych i bawiących się hucznie przez kilka dni.


Na koniec zostawiłam ciekawostkę szczególnie interesującą dla polskich czytelników. Otóż Katalończyków w Hiszpanii nazywa się los polacos. Nie jest to co prawda związane z jakimkolwiek pokrewieństwem między naszymi narodami, ale wskazuje na pewne podobieństwo. Hiszpanie używają tego określenia, ponieważ język kataloński brzmi inaczej niż hiszpański i wydaje im się po prostu trudny do zrozumienia, zupełnie jak polski. Niektórzy dostrzegają wśród Katalończyków i Polaków także wspólne cechy, np. dużą motywację do walki o niepodległość i tendencję do jednoczenia się w sprawie narodowej, co można zaobserwować zwłaszcza 11 września, czyli w Narodowy Dzień Katalonii (to rocznica zdobycia Barcelony przez wojska Burbonów w 1714 r. podczas wojny o sukcesję hiszpańską). Z pewnością jednak doszukalibyśmy się i innych podobieństw. Żeby się o tym przekonać, musimy koniecznie odwiedzić tę wyjątkową wspólnotę autonomiczną Hiszpanii.

Artykuły wybrane losowo

Turystyka konna w Polsce i na świecie

JERZY MOSKAŁA


<< W agencjach turystycznych i biurach podróży, tak w naszym kraju, jak i za granicą, coraz częściej znajdziemy nie tylko klasyczne oferty wypoczynkowe, lecz także bardziej wyprofilowane pakiety z zakresu turystyki kulturoznawczej, np. wyprawy winiarskie, czy aktywnej, m.in. wycieczki konne. Te ostatnie zyskują sobie z każdym rokiem więcej zwolenników, również wśród osób nigdy wcześniej nie interesujących się jeździectwem. >>

Więcej…

Wśród birmańskich złotych stup

ANNA SOBKOWICZ

<< Do niedawna zamknięta na świat Birma staje się dziś coraz modniejszym kierunkiem turystycznym. Wśród podróżników panuje przekonanie, że warto ją odwiedzić jak najszybciej, zanim zaleją ją zdobycze zachodniej cywilizacji. Pierwsze zmiany już można zaobserwować, a ich znakiem są np. pojawiające się bankomaty i planowane otwarcie pierwszej w kraju restauracji McDonald’s. >>

 W języku polskim tradycyjnie na określenie tego państwa leżącego w Azji Południowo-Wschodniej używa się toponimu Birma, jednak od 1989 r. jego oficjalna nazwa brzmi Myanmar (na gruncie polszczyzny spotyka się też zapisy Mjanma, Mianma lub Republika Związku Mjanmy). Wzdłuż jego zachodniej, północnej i wschodniej granicy ciągną się tereny górskie, natomiast środek zajmuje nizina Irawadi, przez którą płynie rzeka o tej samej nazwie (najdłuższa w kraju). Od południa kraj oblewają wody Oceanu Indyjskiego, a dokładniej Zatoki Bengalskiej i Morza Andamańskiego.

Więcej…

Magia pełnej tajemnic Sardynii

JERZY MOSKAŁA

<< Choć Sardynia to druga co do wielkości wyspa Morza Śródziemnego, pozostaje dla turystów z Polski mniej znanym kierunkiem niż jej większa sąsiadka Sycylia, hiszpańskie Baleary, greckie archipelagi czy wreszcie Cypr i Malta. Wpłynęły na to m.in. jej opinia dość drogiego miejsca oraz koszty podróży na nią – samolotem albo promem. Dzięki temu jednak ten skalisty ląd leżący u wybrzeży Włoch otacza w oczach Polaków pewna aura tajemniczości, a dziś po uruchomieniu bezpośrednich połączeń obsługiwanych przez tanie linie lotnicze oraz przelotów czarterowych możemy wyruszyć na odkrywanie tego fascynującego zakątka Europy w każdej chwili. >>

Więcej…