ALEKSANDRA PAKIEŁA

 

Budapeszt jest miastem tętniącym życiem, pełnym ciekawych miejsc, przepięknych pomników, mostów i zabytków, łączącym w sobie bogatą przeszłość i dynamiczną teraźniejszość. Stolica Węgier kojarzy się przede wszystkim z monumentalnym gmachem Parlamentu (Országház), ruinami rzymskimi – Aquincum, neogotyckim Kościołem Macieja (Mátyás templom), Zamkiem Królewskim (Budavári Palota) czy chętnie odwiedzanym przez turystów Węgierskim Muzeum Narodowym (Magyar Nemzeti Múzeum). Ta urocza metropolia oferuje jednak zdecydowanie więcej atrakcji. Warto je odkryć choćby teraz, podczas ciepłej i słonecznej węgierskiej jesieni…

 

Budapeszt jest niezmiernie interesującym kierunkiem turystycznym, nawet jeśli znamy go już doskonale, to stale potrafi nas zaskakiwać czymś nowym. Ta „perła Dunaju” za każdym razem jest inna, zmienia się bez przerwy, przygotowując dla swoich mieszkańców i gości z całego świata mnóstwo niespodzianek. Jeśli wybieramy się do stolicy Węgier jesienią, warto odwiedzić oryginalne miejscowe muzea, jak np. Dom Terroru(Terror Háza) czy uznawany za jeden z siedmiu podziemnych cudów świata Labirynt pod Zamkiem Królewskim(Budavári Labirintus). Koniecznie trzeba też wziąć udział w licznych festiwalach albo zapomnieć o otaczającym nas świecie w słynnych od wieków budapeszteńskich kąpieliskach termalnych.

W węgierskiej metropolii cały czas coś się dzieje, przez okrągły rok oferuje ona bogaty program ciekawych imprez o międzynarodowym znaczeniu. Nic więc dziwnego, że Budapeszt przyjęło się nazywać „Festiwalowym Miastem”. I tak np. zaraz po zakończeniu wakacji, w pierwszej połowie września, na Wzgórzu Zamkowym w Budzie odbywa się znany w całej Europie coroczny Festiwal Wina (Budavári Borfesztivál). W dniach od 8 do 17 października w ramach słynnego Budapeszteńskiego Festiwalu Jesiennego(Budapesti Őszi Fesztivál)poświęconego sztuce współczesnej można podziwiać występy wielu grup muzycznych, tanecznych, wystawy fotografii czy projekcje filmowe. Nemzeti Vágta, czyli Galop Narodowy, jest wydarzeniem, które z pewnością przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom koni. Jego pierwszą edycję zorganizowano w 2008 r., a tegoroczną zaplanowano na 14–18 września. To stosunkowo młoda impreza, monumentalna rekonstrukcja ponad 1000-letniej węgierskiej historii i tradycji. Ma ona przybliżyć zarówno mieszkańcom Budapesztu, jak i gościom z całego świata, dawną świetność sławnej madziarskiej jazdy. W ubiegłym roku wzięło w niej udział aż 380 koni. Punktem kulminacyjnym programu jest narodowa gonitwa, w której walczą o zwycięstwo reprezentanci węgierskich miast i wiosek. Odbywa się ona w niedzielę wieczorem na placu Bohaterów (Hősök tere). W 2010 r. wygrał Zsolt Gajdos z miejscowości Demecser i zabrał ze sobą do domu tzw. Miecz Galopu (Kard Vágta) oraz główną nagrodę w wysokości 20 mln forintów, czyli ponad 300 tys. złotych. Finałowy dzień Nemzeti Vágta przyciągnął ponad 100 tys. widzów, z czego ok. 15 proc. stanowili zagraniczni turyści. Jak więc widać, wrzesień i październik w stolicy Węgier są wypełnione atrakcyjnymi imprezami. Niezależnie od tego, kiedy przyjedziemy do Budapesztu, na pewno nie będziemy się w nim nudzić…

 

PAŁAC CUDÓW – TU KAŻDY MOŻE ZOSTAĆ ODKRYWCĄ
Za jednego z najbardziej znanych węgierskich popularyzatorów nauki uważa się Józsefa Övegesa (1895–1979). Marzył on o powstaniu takiego budynku, w którym goście mogliby obserwować niesamowite zjawiska przyrodnicze, przeprowadzać eksperymenty i być bliżej nauki... Nadał temu miejscu nazwę Pałacu Cudów (Csodák Palotája).

Początki urzeczywistniania jego wizji sięgają 1993 r. Pałac Cudów pozwala dzisiaj każdemu chociaż na chwilę poczuć się jak prawdziwy naukowiec i odkrywca. Jest to pierwsza placówka w Europie Środkowej ze specjalną ekspozycją, na którą składają się różnego rodzaju gry i zabawy logiczne, eksperymenty fizyczne, chemiczne, matematyczne czy mechaniczne. Poprzez rozrywkę tłumaczone są tutaj skomplikowane zjawiska. Pałac Cudów to interaktywna wystawa naukowa oferująca w sposób przystępny, zabawny i widowiskowy możliwość zapoznania się z prawami natury, dziwami fizyki i zdumiewającym światem, jaki nas otacza. Wizyta w tym oryginalnym miejscu dostarczy niezapomnianych wrażeń nie tylko dzieciom, ale i całej rodzinie. Spacer po Księżycu, odpoczynek na łóżku fakira, przejażdżka samochodem o kwadratowych kołach… – to tylko kilka przykładów nieprawdopodobnych atrakcji, jakie czekają tutaj na zwiedzających.

Rozległy Park Milenijny (Millenáris Park), na którego terenie znajduje się Pałac Cudów, to nowoczesny kompleks z salami wystawowymi, teatrem, galeriami i kawiarniami. Dawne budynki przemysłowe zostały tu przekształcone w areny ważnych imprez kulturalnych, edukacyjnych i naukowych. Otacza je doskonale utrzymany malowniczy park z jeziorami, niezmiernie popularny wśród rodzin z małymi dziećmi. Millenáris to cudowne miejsce na piknik i na odpoczynek od zgiełku wielkiego miasta albo na posłuchanie koncertu czy obejrzenie przedstawienia. Program wydarzeń kulturalnych, niezależnie od pory roku, jest tu niezmiernie bogaty.

 

PLANETARIUM, CZYLI PODRÓŻ W KOSMOS
Jak połączyć dobrą zabawę z nauką? Wystarczy wybrać się do Planetarium w Budapeszcie (TIT Budapesti Planetárium) mieszczącego się na terenie parku Népliget (parku Ludowego). Do 2010 r. znane było ono jako Teatr Laserów (LézerSzínház). Organizowano tutaj wówczas przede wszystkim pokazy typu „światło i dźwięk” do muzyki m.in. Mike’a Oldfielda, Pink Floyd, Queen, Led Zeppelin, Genesis, Jeana Michela-Jarre’a, Depeche Mode, U2, Dire Straits, Vangelisa, The Beatles, Michaela Jacksona, Madonny czy Mozarta i Bacha. Dzisiaj w Planetarium możemy podziwiać instalacje, prezentacje i filmy w technice 3D poświęcone Wielkiemu Wybuchowi, powstaniu Wszechświata, życiu pozaziemskiemu i Gwieździe Betlejemskiej.

Każdy program dostosowany jest tutaj do odpowiedniej grupy wiekowej. Bogaty wybór filmów zapewnia rozrywkę dla całej rodziny. Jaki stosunek mają naukowcy do kalendarza Majów i do teorii na temat końca świata w 2012 r.? Czy na Marsie istnieje życie? Jak umierają gwiazdy? Na tego typu pytania (i na wiele innych) możemy znaleźć odpowiedzi, oglądając wybrane filmy i prezentacje w budapeszteńskim Planetarium.

 

ZASŁUŻONA SŁAWA WZGÓRZA GELLERTA
Moc atrakcji znajdziemy na wznoszącym się na wysokość 235 m n.p.m. malowniczym Wzgórzu Gellerta (Gellért-hegy), na którym stoją dwie potężne budowle – Cytadela (Citadella) i Statua Wolności (Szabadság-szobor). Niegdyś miejsce to cieszyło się złą sławą wśród mieszkańców Budapesztu. Podobno na górze odbywały się zloty czarownic, w co wierzono w XVII i XVIII w. Obecnie Wzgórze Gellerta jest jedną z głównych atrakcji turystycznych węgierskiej metropolii, obowiązkowym punktem programu dla miłośników fotografii, ponieważ rozciąga się stąd zapierająca dech w piersiach panorama na całe miasto i przepływający przez nie Dunaj. Z kolei amatorów astronomii przyciąga tutaj Obserwatorium Urania (Uránia Csillagvizsgáló). Wejście do niego kosztuje 300 forintów, czyli niecałe 5 złotych. Nieważne, czy patrzymy ze szczytu góry w dół, na uroczy Budapeszt, czy też wznosimy nasze oczy ku niebu, obserwując przez lunety i zabytkowy 90-letni teleskop Kosmos – widoki ze Wzgórza Gellerta są zawsze cudowne.

Po upadku węgierskiej Wiosny Ludów (powstania narodowego z lat 1848–1849, które miało doprowadzić do wyzwolenia kraju spod panowania austriackiego) z rozkazu cesarza Franciszka Józefa I wzniesiono tu groźnie wyglądającą Cytadelę. Miała ona przypominać budapeszteńczykom o przegranej rewolucji, a 60 dział wycelowanych z niej w centrum miasta – pełnić rolę straszaka i wybić z głowy Madziarom ich niepodległościowe dążenia. Wojska cesarskie stacjonowały tutaj do 1897 r. Dwa lata później Cytadelę przekazano władzom Budapesztu, które przekształciły ją w obiekt cywilny. Jak się miało okazać w niedalekiej przyszłości, w XX w., twierdzę tę wykorzystano jeszcze dwukrotnie do celów militarnych. Pod koniec II wojny światowej, w 1945 r., wojska niemieckie broniły się stąd przed atakującymi od strony Pesztu oddziałami Armii Czerwonej. W 1956 r., podczas rewolucji węgierskiej, radzieckie czołgi stojące na Wzgórzu Gellerta prowadziły ostrzał stolicy Węgier. Na początku lat 60. ubiegłego stulecia pojawił się pomysł rozebrania dawnej austriackiej Cytadeli, ale w 1967 r. zdecydowano ostatecznie o jej zachowaniu i przekształceniu w atrakcję turystyczną. Dzisiaj nikt tego nie żałuje, gdyż mury tej twierdzy przyciągają tłumy gości z całego świata chcących podziwiać stąd wspaniałe widoki na całą „perłę Dunaju”.

Obecnie na terenie Cytadeli mieści się panoramiczna restauracja Citadella, muzea oraz niewielki 1-gwiazdkowy hotel Citadella. Istnieje również plan stworzenia w tym miejscu nowoczesnej wieży widokowej – Budapest Eye (Budapest Szeme), która ma stać się jednym z głównych symboli miasta.Osoby zainteresowane historią Węgier mogą się zapoznać tutaj z ciekawymi wystawami. Są wśród nich ekspozycje zdjęć pt. Węgierscy święci (w panoramicznej galerii hotelu Citadella) czy Budapest Anno 1850–1945 (na północnych murach fortecy). Wielką atrakcją budapeszteńskiej Cytadeli jest bunkier, w którym znajduje się Muzeum Figur Woskowych. Zbudowano go podczas II wojny światowej w samym centrum twierdzy. Posiada on trzy piętra i ma aż 17 pomieszczeń o łącznej powierzchni 750 m2. W muzeum możemy podziwiać interesującą ekspozycję poświęconą historycznym wydarzeniom z okresu II wojny światowej. Wszystko zaprezentowano tutaj – oczywiście – za pomocą wosku. W bunkrze mieści się także fascynująca wystawa pt. Oblężenie Budapesztu w 1944 r. (Budapest ostroma 1944).

 

CZUWANIE NAD PAMIĘCIĄ OFIAR TERRORU
Węgierska metropolia ma mnóstwo wspaniałych niespodzianek dla miłośników zabytków i historii. Wystarczy tylko zejść z malowniczego Wzgórza Gellerta, z potężnych murów Cytadeli i udać się na spacer piękną aleją Andrássyego (Andrássy út), żeby natrafić na kolejną wielką atrakcję Budapesztu – słynny Terror Háza, czyli Dom Terroru. Te niezmiernie interesujące muzeum poświęcono ofiarom totalitaryzmu na Węgrzech, zbrodniom komunistycznym i nazistowskim oraz bohaterom rewolucji z 1956 r. Miejsce na tego typu placówkę zostało wybrane nieprzypadkowo. Otóż w latach 1937–1944 w budynku tym znajdowała się siedziba, a następnie także więzienie faszystowskiego, antykomunistycznego i antysemickiego ugrupowania Strzałokrzyżowców (Nyilaskereszteses Párt). Po zakończeniu II wojny światowej urzędowała tutaj do 1956 r. stalinowska policja polityczna ÁVH (Államvédelmi Hatóság), odpowiednik naszego Urzędu Bezpieczeństwa (UB). Warto wspomnieć, że jedna z obecnych wystaw czasowych w Domu Terroru poświęcona jest zbrodni katyńskiej i nosi nazwę Katyń – Ludobójstwo, Polityka i Moralność. Można ją oglądać na 3. piętrze muzeum. W tym niezwykłym miejscu, jak chyba nigdzie indziej na świecie, w niezmiernie dobitny sposób pokazano podobieństwo dwóch zbrodniczych systemów totalitarnych: nazizmu i stalinizmu. Jedno jest pewne – wizyta w Terror Háza nikogo nie pozostawi obojętnym…

 

BUDAPESZTEŃSKI PODZIEMNY CUD
Węgierska metropolia może się pochwalić unikalnym w skali światowej naturalnym systemem jaskiń, jaki znajduje się pod Zamkiem Królewskim. Jest to niepowtarzalne miejsce – zarówno ze względu na genezę swojego powstania, jak i samą historię. Przez setki tysięcy lat tutejsze gorące źródła drążyły skały, tworząc rozległe podziemne groty. Mieszkańcy Wzgórza Zamkowego dosyć szybko odkryli to wspaniałe dzieło natury i rozpoczęli jego użytkowanie, powiększanie i przebudowę. W ten sposób pod Zamkiem Królewskim w Budapeszcie (Budavári Palota)powstał niesamowity 10-kilometrowy, głęboki na 10–15 metrów, system połączonych ze sobą jaskiń, piwnic (w tym z wybornymi węgierskimi winami!) i wijących się tuneli. Po wybuchu II wojny światowej władze miasta uznały, że mógłby on służyć jako schron przeciwlotniczy na wypadek bombardowania. Następnie ówczesny burmistrz Budapesztu – Károly Szendy – zarządził pod koniec 1939 r. stworzenie w tym miejscu szpitala wojskowego, który był niezmiernie nowoczesny na swoje czasy. Uruchomiono go w lutym 1944 r. Zapewniał on ochronę przeciwlotniczą i doskonałą opiekę lekarską. W tzw. Szpitalu w Skale (Sziklakórház) w okresie oblężenia Budapesztu (od 29 grudnia 1944 r. do 13 lutego 1945 r.) przebywało jednocześnie aż 650–700 rannych. Po wojnie zamknięto go, a na początku lat 50. XX w. całemu miejscu nadano klauzulę „ściśle tajne” (aż do 2002 r.). Szpital w Skale otworzono ponownie w październiku 1956 r., podczas rewolucji węgierskiej, dla rannych cywilów i żołnierzy. W latach 1958–1962 został on powiększony do dzisiejszych rozmiarów i zbudowano w nim ogromny, tajny schron przeciwatomowy. W 2007 r. z inicjatywy Instytutu i Muzeum Wojskowości dawny szpital został zrekonstruowany. Otwarto go oficjalnie dla publiczności w marcu 2008 r. i nadano mu nazwę „Szpital w Skale – tajny szpital wojskowy i bunkier przeciwatomowy”. Obecnie można w nim podziwiać ciekawe stałe ekspozycje. Poświęcone są one m.in. historii szpitala podczas oblężenia Budapesztu w latach 1944–1945 oraz w okresie rewolucji z 1956 r., niemieckiej komendzie i poczcie, które działały tutaj w 1945 r., schronowi przeciwatomowemu i obronie cywilnej w czasie zimnej wojny oraz sprzętowi medycznemu używanemu w tym miejscu w latach 1944–1980. Ten niegdyś ściśle tajny obiekt przyciąga dzisiaj wielu turystów z całego świata. Już sama jego nazwa – Szpital w Skale – budzi wielkie zainteresowanie podróżników…

Inną niepowtarzalną atrakcją systemu jaskiń, położoną tuż obok, jest Labirynt pod Zamkiem Królewskim(Budavári Labirintus). Ten fascynujący, podziemny świat co roku przyciąga uwagę tysięcy osób odwiedzających Budapeszt. Podczas jego modernizacji, którą przeprowadzono w latach 1996–1997, przywrócono przedwojenny wygląd piwnic i korytarzy oraz przygotowano tajemniczą, magiczną ekspozycję opowiadającą historię Madziarów – od prehistorii (tzw. Labirynt Prehistorii), poprzez takie wydarzenia, jak np. najazd Hunów czy chrzest Węgier, aż po wyobrażenia o przyszłości kraju (Labirynt Inny Świat). Delikatny wystrój tworzą tutaj kryształy gipsowe oraz rzadko spotykane w Europie nacieki w formie bąbelków (przypominające kalafior bądź winogrona). Na zwiedzanie tego wspaniałego labiryntu warto zdecydować się po godzinie 18.00, gdy gasną wszystkie światła, a turyści otrzymują lampki oliwne, które delikatnie oświetlają eksponaty i dodają całej wyprawie atmosfery tajemniczości…

W celu uczczenia przewodnictwa Węgier w Radzie Unii Europejskiej (w I połowie 2011 r.) w Labiryncie pod Wzgórzem Zamkowym został stworzony nowy nocny program. Na zwiedzających czekają interesujące 40-minutowe Wędrówki z Wielkimi Osobistościami Europy (np. Lisztem, Beethovenem, Mozartem, Shakespearem, Pascalem, Bachem, Dantem, Goethem, Dostojewskim, Vivaldim, Kafką, Sofoklesem itd.). W II połowie 2011 r. prezydencję w Unii Europejskiej objęła po Węgrzech Polska i w związku z tym miłośnicy budapeszteńskiego labiryntu mogli głosować na Facebooku na polskiego artystę, z którym chcieliby pospacerować nocą po systemie jaskiń pod Zamkiem Królewskim. W wyniku konkursu do Wędrówek z Wielkimi Osobistościami Europy dołączył Fryderyk Chopin. Niestety, od 29 lipca br. Labirynt pod Zamkiem Królewskim (Budavári Labirintus) jest czasowo zamknięty. Warto więc obserwować jego stronę internetową www.labirintus.com, żeby – będąc w węgierskiej metropolii – nie przegapić okazji odkrycia tej wielkiej, niezmiernie klimatycznej, podziemnej atrakcji Budapesztu.

 

NIE MASZ WINA NAD WĘGRZYNA!
Odwiedzić Budapeszt i nie napić się wyśmienitego węgierskiego wina, to jak przyjechać do Paryża i nie zobaczyć Wieży Eiffla, być we Włoszech i nie zjeść pizzy czy spacerować po Sopocie i nie wejść na molo… Nie masz wina nad węgrzyna! – to powiedzenie znają chyba wszyscy polscy miłośnicy tego szlachetnego trunku. Madziarzy należą do światowej czołówki producentów wina, a wiele tutejszych marek znanych jest i cenionych na całym świecie – wystarczy wspomnieć tylko Tokaj aszú albo słynną czerwoną Egerską byczą krew (Egri bikavér).

Każdego roku od sierpnia do października wszystko na Węgrzech kręci się wokół wina. Liczne święta i festiwale zapraszają turystów do wspólnego winobrania, świętowania i picia. W kraju naszych bratanków nie brakuje interesujących szlaków wina, które dają możliwość przyjrzenia się z bliska kulturze uprawy winorośli oraz produkcji szlachetnego trunku. Oczywiście, zwiedzanie malowniczych winnic kończy się zawsze degustacją…

Produkty ze wszystkich 22 węgierskich regionów winiarskich można spróbować np. w Domu Węgierskich Win (Magyar Borok Háza). Jest to duża, 500-metrowa piwnica pod Zamkiem Królewskim w Budapeszcie. Znajduje się tu także duża sala wielofunkcyjna, mogąca pomieścić od 80 do 100 gości, gdzie odbywają się degustacje win, kursy sommelierskie oraz różne wystawy i koncerty.

W stolicy Węgier, na Wzgórzu Zamkowym w Budzie, organizowany jest od 20 lat słynny Festiwal Wina (Budavári Borfesztivál). W tym roku zaplanowano go na 7–11 września. Cieszy się on renomą jednego z najbardziej prestiżowych wydarzeń winiarskich w Europie. Dziesiątki tysięcy ludzi co roku przyjeżdżają do Budapesztu, żeby posłuchać o sposobach uprawy winorośli, produkcji wina oraz zwyczajach z nim związanych. Festiwalowi towarzyszą m.in. Uniwersytet Wina, targi, koncerty, występy folklorystyczne i pokazy tańca. Podczas tej 5-dniowej wielkiej imprezy zwiedzający mogą spróbować zarówno węgierskich win z najwyższej półki, jak również tych wytwarzanych za granicą. Gościem honorowym jubileuszowej, 20. edycji Budavári Borfesztivál wybrano Francję. Bilet na wybrany jeden dzień festiwalowy kosztuje 2500 forintów, czyli ok. 38 złotych, a wejściówka na całą imprezę – 7000 forintów (ok. 106 złotych).

Tym, którzy wolą mocniejsze trunki, z pewnością przypadnie do gustu coroczny Festiwal Palinki (Budapesti Pálinkafesztivál). W maju br. na Wzgórzu Zamkowym odbyła się jego 6. edycja. Węgierskie palinki, czyli tradycyjne wódki owocowe, produkowane są m.in. ze śliwek, brzoskwiń, gruszek, jabłek, moreli czy czereśni. Będąc w Budapeszcie, polecamy choć raz spróbować tego mocnego trunku. Najlepiej – naszym zdaniem – jest wybrać palinkę o smaku śliwkowym lub brzoskwiniowym. Możemy być pewni, że zarówno po Budavári Borfesztivál, jak i po Budapesti Pálinkafesztivál, będziemy mieć wspaniałe wspomnienia. Prawdziwą duszę Węgrów odkryjemy jedynie wtedy, kiedy poznamy ich narodowe trunki – wyborne wina i mocne palinki…

 

JEDYNA EUROPEJSKA STOLICA-UZDROWISKO
Jak więc widać, „perła Dunaju” oferuje nam degustacje win i palinek, zwiedzanie interesujących i oryginalnych muzeów, odkrywanie swoich podziemnych tajemnic czy udaną zabawę podczas rozmaitych festiwali… Czy życie może być jeszcze piękniejsze? Tak, jeśli zdecydujemy się dodatkowo na relaks w jednym ze znajdujących się w Budapeszcie słynnych kąpielisk.

            Węgierska metropolia nosi nazwę „Miasta SPA”, ponieważ znajduje się tutaj więcej wód termalnych i leczniczych gorących źródeł niż w jakiejkolwiek innej stolicy na świecie. Z ich dobrodziejstw korzystali już starożytni Rzymianie. Dopiero jednak okupacja turecka w XVI w. pozwoliła w pełni zabłysnąć miejscowym kąpieliskom. Specyfiką Budapesztu jest dzisiaj jego uzdrowiskowy charakter. W całym mieście występuje aż 118 gorących źródeł, które dostarczają dziennie 70 mln litrów wody termalnej o temperaturze od 21 do 78 st. C.

Do najbardziej znanych budapeszteńskich kąpielisk należą: Gellért, Király, Lukács, Rudas w Budzie oraz Széchenyi w Peszcie. To ostatnie (Széchenyi gyógyfürdő) uważa się za najpiękniejsze w stolicy Węgier. Mieści się ono na terenie popularnego, pełnego atrakcji, niezmiernie malowniczego Parku Miejskiego (Városliget). Z kolei Király gyógyfürdő to wspaniała łaźnia będąca pamiątką po okupacji tureckiej. Zbudowano ją w II połowie XVI w. Wznosi się nad nią kopuła z sześciokątnymi otworami mającymi stanowić źródło światła. Bez wątpienia jest to prawdziwa perełka pośród kąpielisk Budapesztu.

Wiele ciekawych miejsc, przepięknych pomników i zabytków, a także ogromna liczba cyklicznych festiwali – to wszystko sprawia, że węgierska metropolia przyciąga niczym magnes tłumy turystów z całego świata o różnorodnych zainteresowaniach. Ta interesująca stolica, pełna przez okrągły rok licznych atrakcji, oferuje mnóstwo niespodzianek i wciąż nieodkrytych tajemnic. Warto się do niej wybrać jesienią, żeby odkryć choć kilka z nich…

 

Artykuły wybrane losowo

Najlepsze miejsca do nurkowania na świecie – top 10

MAGDALENA ZDRENKA

 

FOT. TOURISM AUSTRALIA

W morskich głębinach kryje się tak wielkie bogactwo podwodnych krajobrazów, unikalnych ekosystemów i różnorodnych gatunków, że trudno wybrać jeden najpiękniejszy i najciekawszy rejon. Na szczęście wcale nie musimy tego robić. Możemy zwiedzać je wszystkie po kolei, ale nie łudźmy się niepotrzebnie, na pewno nie uda nam się zobaczyć wszystkiego. Jedno życie to za mało na poznanie całego podmorskiego raju na ziemi.

Więcej…

Madagaskar a sprawa polska

MAREK RACHOŃ

www.e-rachon.pl

Wyobraźcie sobie egzotyczny kraj, oddalony od Warszawy o jakieś 10 godzin lotu, gdzie pół Polski z całymi rodzinami wyrusza co roku na wakacje. Do tego bez przerwy świeci tam słońce i jest przyjemnie ciepło… Wyobraźcie sobie ląd, na którym tubylcy o skórze w kolorze przypieczonego chleba mówią po polsku. Takim miejscem mógł być Madagaskar. Oczywiście, gdyby historia potoczyła się nieco inaczej. Gdyby Francuzi w latach 30. ubiegłego wieku przekazali nam tę wyspę, a naszym rodakom udało się ją skolonizować. Mielibyśmy wówczas w Afryce trochę polskiej kultury i kuchni, na plażach swojsko brzmiące napisy, a w głębi lądu przewodników posługujących się językiem Miłosza i Gombrowicza. Nasze narodowe linie lotnicze obrałyby Madagaskar za jeden ze swoich głównych wakacyjnych kierunków, a dzieci w szkole uczyłyby się historii tego kraju. Szkoda wam trochę? Bo mnie tak.

Madagaskar ma jednak jeden polski akcent. Chodzi tu o Maurycego Beniowskiego (1746–1786). Malgasze obwołali go w 1776 r. królem wyspy. Chociaż urodził się w Verbó (obecnie słowackie miasteczko Vrbové), na terenie ówczesnych Węgier, uważał się za Polaka, co podkreślał w swoim Pamiętniku.  

Więcej…

Dotrzymać kroku Jamajce

TOMASZ ŁADA
www.najamajke.pl

<< Na hasło „Jamajka” wyobraźnia najczęściej podsuwa nam obraz egzotycznego, porośniętego palmami kraju, leżącego gdzieś na końcu świata i zamieszkanego przez wyluzowanych, beztroskich i kolorowo ubranych ludzi z dredami i tlącym się w ustach papierosem z marihuany. Poza tym ta karaibska wyspa kojarzy się także z Bobem Marleyem, muzyką reggae, rajskimi plażami, piratami i najszybszymi sprinterami na ziemi (na czele z Usainem Boltem, rekordzistą na dystansie 100 i 200 m). Taki właśnie jej wizerunek jest bardzo bliski rzeczywistości, z którą spotykają się każdego roku przybywający tu turyści. Zapraszamy na krótką podróż po liczącej blisko 3 mln mieszkańców Jamajce, odkrytej w 1494 r. przez Krzysztofa Kolumba i uznanej przez niego za najpiękniejsze miejsce, jakie kiedykolwiek widział. >>

To karaibskie państwo, zajmujące jedną z wysp Wielkich Antyli (do archipelagu należą też Kuba, Hispaniola – Haiti i Portoryko), uzyskało niepodległość dopiero w sierpniu 1962 r. Dzisiaj znaczące dochody przynosi mu turystyka. Funkcje stolicy pełni w nim Kingston, założone na południowo-wschodnim wybrzeżu Jamajki pod koniec XVII w. Oficjalny język kraju to angielski, ale Jamajczycy posługują się najczęściej kreolskim Jamaican Patois (jamajski patois).

Więcej…