WOJCIECH KUDER

 

Hiszpańskie wyspy to kraina słońca, wiecznej wiosny i niebiańskich plaż, wina o nieskazitelnym smaku i wyśmienitych potraw opartych na owocach morza i rybach, aromatycznych przyprawach oraz warzywach. Są one prawdziwym rajem dla turystów, żeglarzy i golfistów, ojczyzną słodkich pomarańczy, jak również ludzi, którzy swoim optymizmem i radością życia potrafią zarazić każdego. To także wymarzone miejsce dla plażowiczów i miłośników nurkowania, amatorów górskiej wspinaczki oraz spragnionych wrażeń wędkarzy. Hiszpańskie wyspy przyciągają wszystkich tych, którzy kochają beztroski wypoczynek oraz szaloną zabawę.

Położona z jednej strony nad ciepłym Morzem Śródziemnym, z drugiej otoczona przez bezkresny Atlantyk, Hiszpania od zawsze słynęła z wyśmienitych żeglarzy. Półwysep Iberyjski był dla nich zbyt mały, marzyli oni o podbojach i wspaniałych wyprawach – nic więc dziwnego, że już w I połowie XIII w. władca Aragonii Jakub I Zdobywca opanował Majorkę, Minorkę, Ibizę i Formenterę, a w II połowie XV stulecia Królowie Katoliccy, czyli Izabela i Ferdynand, zajęli ostatecznie cały archipelag Wysp Kanaryjskich. Baleary stały się ważnym punktem wyjściowym śródziemnomorskich podróży, a Kanary – atlantyckich. To stąd wyruszały kolejne wyprawy na podbój nowego świata, podczas których nieustraszeni żeglarze pokroju Krzysztofa Kolumba i Ferdynanda Magellana odkrywali nieznane wyspy, które do dziś zachwycają turystów.

Dzięki hiszpańskiej pasji do podróżowania i nieodpartej chęci poznawania tego, co kryło się daleko za horyzontem, kraj ten posiada obecnie setki malowniczych wysp i wysepek. Na odwiedzających je przybyszów czeka bajkowy świat pełen niepowtarzalnych kolorów, smaków i zapachów. Ci, którzy zdecydują się wybrać na Wyspy Kanaryjskie lub Baleary, na pewno nie będą rozczarowani. Jest to sprawdzona recepta na odkrycie własnej szczęśliwej krainy!

 

Wyspy Kanaryjskie – archipelag wiecznej wiosny

Kto choć raz odwiedził ten uroczy zakątek, natychmiast zrozumie, dlaczego Kanary utożsamiano od dawna z mitycznymi Wyspami Szczęśliwymi. Położony w pobliżu kontynentu afrykańskiego archipelag (Fuerteventura leży zaledwie ok. 95 km od jego brzegu) od pierwszego wejrzenia urzeka pięknem, wielką różnorodnością krajobrazów oraz przyrodniczymi osobliwościami. Na Wyspach Kanaryjskich znajdziemy szerokie piaszczyste plaże i ośnieżone wulkaniczne szczyty, niewielkie, zagubione pośród skał górskie wioski i tętniące życiem do białego rana kurorty, pachnące żywicą sosnowe lasy, gaje pomarańczowe, a także kwitnące na czerwono kaktusy, z których wyrabia się wyśmienite dżemy. Ta popularna „kraina wiecznej wiosny” jest doskonałym miejscem na wakacje przez okrągły rok – zarówno dla spragnionych ciszy i spokoju rodzin z dziećmi, jak również dla miłośników historii, kultury i zwiedzania. Wizytą na Kanarach nie będą też zawiedzeni na pewno zapaleni imprezowicze poszukujący beztroskiej zabawy i szalonych przygód.

 

Teneryfa – góry, słońce i wiatr znad oceanu

Chociaż tę największą wyspę archipelagu, mającą powierzchnię ponad 2 tys. km2, można bez trudu objechać samochodem w ciągu jednego dnia, jednak nawet w tydzień nie sposób odkryć jej wszystkich atrakcji. Górujący nad okolicą wulkan Teide(najwyższy szczyt Hiszpanii o wysokości 3718 m n.p.m.), Acantilados de Los Gigantes, czyli 600-metrowe „Klify Gigantów” spadające do błękitnych wód Oceanu Atlantyckiego, oraz ukryta pośród skał malownicza wioska Masca (dawna kryjówka piratów), przypominająca mi troszeczkę Machu Picchu w Peru, to tylko wybrane miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć na Teneryfie. Miłośnicy przyrody powinni wybrać się do położonego na północnym wybrzeżu wyspy Puerto de la Cruz, gdzie znajduje się LoroParque, jeden z najniezwyklejszych prywatnych parków rozrywki w całej Hiszpanii. Zapierające dech w piersiach występy tresowanych delfinów, orek i lwów morskich, popisy goryli, szympansów i niezmiernie zwinnych w wodzie pingwinów, groźne tygrysy oraz setki kolorowych papug zrobią wrażenie na każdym, kto odwiedzi ten niebywały zakątek. Teneryfa to również wymarzone miejsce dla tych wszystkich, którzy pragną przeżyć niezapomnianą przygodę za kierownicą samochodu. Drogi na wyspie, choć równe jak bilardowy stół, są bardzo wąskie i kręte, o czym najlepiej można się przekonać, docierając do położonego na północnym wschodzie masywu górskiego Anaga. Pokonywanie stromych podjazdów, serpentyn i wydrążonych w skałach tuneli dostarcza naprawdę dużych wrażeń. Zdobywając niedostępne górskie grzbiety, śmiałkowie mają okazję podziwiać porywające widoki na rozszalały w tym zakątku wyspy ocean oraz liczne ostre jak brzytwa szczyty. Jest to zdecydowanie jeden z najpiękniejszych i najbardziej zjawiskowych zakątków Teneryfy. Odwiedzając zielony masyw Anaga, warto się zatrzymać w jednej z ukrytych pośród skał niewielkich tawern, skosztować tradycyjnej kuchni i wybornej parzonej kawy oraz podziwiać niezwykły spektakl, w którym góry, słońce, wiatr i bezkresny Atlantyk odgrywają doprawdy oskarowe role…

 

Fuerteventura – bezkresne plaże

Położona najbliżej marokańskiego wybrzeża wyspa słynie z szerokich piaszczystych plaż oblanych krystalicznymi wodami oceanu. Jest to prawdziwy raj dla żeglarzy, nurków, wind- i kitesurferów oraz wszystkich kochających beztroski wypoczynek i błogie lenistwo. Praktycznie cała Fuerteventura otoczona jest przez ciągnące się kilometrami plaże z delikatnym białym piaskiem, ale te uważane za najpiękniejsze znajdują się na południu, w okolicach miejscowości Morro Jable. Poza słodkim nicnierobieniem na leżaku na wyspie można miło spędzić czas i świetnie się rozerwać. Na turystów czekają liczne sklepy, bary i restauracje, gwarne nadbrzeżne tawerny i dyskoteki, w których szampańska zabawa trwa do białego rana. To wszystko sprawia, że na Fuerteventurze nie sposób się nudzić. Na wyspie nie ma wielu zabytków, interesujących muzeów ani budowli, które można by uznać za arcydzieła architektury. Odwiedzając ten malowniczy skrawek lądu, warto zobaczyć położone na północy, w okolicach miejscowości Corralejo, rozległe wydmy piaskowe, zaś resztę czasu najlepiej przeznaczyć na spokojny odpoczynek na plaży w promieniach słońca i przy podmuchach orzeźwiającej oceanicznej bryzy. Jest to wymarzone miejsce, żeby zapomnieć o wszystkich problemach i troskach i zrelaksować się po królewsku.

 

Gran Canaria – kontynent w miniaturze

Trzecia co do wielkości (po Teneryfie i Fuerteventurze) wyspa archipelagu Kanarów przyciąga co roku tłumy turystów lubiących łączyć plażowanie i zwiedzanie z szaloną zabawą do białego rana. Z bogatego życia nocnego słynie w szczególności gwarny kurort Playa del Inglés, w którym nie brak klimatycznych knajpek, roztańczonych dyskotek i restauracji serwujących znakomite wina domowe do wyśmienicie przyrządzanych owoców morza. Miłośnicy zwiedzania i zakupów powinni wybrać się do stolicy Gran Canarii – Las Palmas, a w szczególności do jej najstarszej dzielnicy Vegueta, gdzie podziwiać można liczne zabytkowe domy, monumentalną Katedrę św. Anny i Pałac Biskupi. Na turystów czeka również Dom Kolumba (Casa de Colón), w którym – jeśli wierzyć przekazom – wielki odkrywca zatrzymał się w trakcie swojej pierwszej podróży do Ameryki w 1492 r. Ciekawą atrakcją może być tradycyjny niedzielny targ – tzw. Rastro de Las Palmas. Przechadzając się między stoiskami przekrzykujących się handlarzy, można kupić prawie wszystko. Śniadzi Marokańczycy oferują aromatyczne, korzenne przyprawy, Azjaci sprzedają cuda chińskiej elektroniki, czarnoskórzy przybysze z Afryki próbują dyskretnie wcisnąć turystom różne podróbki „rolexów” i „armanich”, a nawet haszysz... Robiąc zakupy, trzeba zawsze twardo się targować, żeby nie przepłacić. Doświadczeni handlarze, z uśmiechem na ustach witający przechodniów hasłem Special price for you, my friend, początkowo oferują swoje towary po zawyżonych cenach i tylko długie negocjacje z nimi dają szansę na naprawdę korzystną transakcję. Gran Canaria, nazywana również „kontynentem w miniaturze”, jest fascynującym, pełnym wspaniałych atrakcji i niespodzianek miejscem, które na każdym kroku zachwyca niepowtarzalną atmosferą oraz wielką różnorodnością przyrody, mikroklimatów czy krajobrazów.

 

La Gomera – święty spokój i anielska cisza

Ta niewielka, niezmiernie zielona wyspa, oddalona niecałe 30 km od Teneryfy, należy do najstarszych (jej wiek szacuje się na ok. 12 mln lat) i jednocześnie najspokojniejszych zakątków Kanarów. Z dala od tłumów, głośnych dyskotek i warkotu samochodowych silników można na niej doskonale wypocząć i spróbować wyśmienitych regionalnych przysmaków. Smażone sardynki, zupa z rekina i grillowana murena to tylko niektóre z potraw serwowanych na La Gomerze. Będąc w jej stolicy – San Sebastián de La Gomera, warto wybrać się do jednej z miejscowych tawern, aby spróbować również zupy jarzynowej zagęszczanej kozim serem, kremu bananowego i smażonej na blasze ośmiornicy oblanej jednym z tutejszych tradycyjnych sosów – mojo rojo lub mojo verde. La Gomera jest bez wątpienia małą wyspą na wielkie wakacje, wymarzonym miejscem na spokojny wypoczynek w rodzinnym gronie pośród dziewiczej, wspaniałej przyrody.

 

Lanzarote – gorąca jak wulkan

O jej wulkanicznym pochodzeniu przypominają powstałe w wyniku erupcji liczne stożki i wielokilometrowe pola zastygłej lawy. Największą atrakcją wyspy jest Park Narodowy Timanfaya, który swoim księżycowym krajobrazem przypomina bardziej odległą planetę niż jedną z wysp u wybrzeży Afryki. Na jego terenie, poza malowniczymi widokami, na turystów czekają zapierające dech w piersiach pokazy. Personel parku wrzuca do dołów w ziemi suche gałęzie, które natychmiast się zapalają, albo wlewa wodę do szczelin w gruncie, po czym wystrzeliwuje ona nagle zagotowana w powietrze, przypominając gejzer… To wszystko dzieje się za sprawą gorącej lawy płynącej płytko pod powierzchnią. Nagrzewa ona podziemne skały nawet do kilkuset stopni Celsjusza! Lanzarote posiada również drugie, odmienne oblicze. Ta „wyspa wulkanów” słynie od kilkunastu lat z luksusowych pensjonatów, ekskluzywnych hoteli i drogich restauracji, których najwięcej można spotkać w kurorcie Puerto del Carmen. Znajduje się w nim także Playa Grande, uznawana za jedną z najpiękniejszych plaż w całym archipelagu, uwielbiana przez turystów ze względu na swoją szerokość i delikatny, złocisty piasek.

 

La Palma – rajski ogród

Nie bez przyczyny mieszkańcy nazywają ją Isla Bonita, czyli „Piękną Wyspą”. Chociaż w porównaniu do pozostałych wysp archipelagu jest mało popularna wśród turystów, uważa się ją za najbardziej zieloną. To prawdziwy rajski ogród, który kwitnie przez okrągły rok! Na każdym kroku widać tutaj rozległe plantacje bananów, uginające się pod ciężarem słodkich owoców drzewa cytrusowe, promieniujące czerwienią krzewy hibiskusa czy jasnożółte kwiaty strelicji królewskiej. Charakterystycznym miejscem jest potężna ściana skalna w kształcie podkowy, zwana Caldera de Taburiente, którą tworzą najwyższe szczyty wyspy – na czele z Roque de los Muchachos (2426 m n.p.m.). Na tej górze mieści się jedno z najbardziej znanych na świecie obserwatoriów astronomicznych. Jak dotąd Isla Bonita nie została zadeptana przez tłumy turystów. La Palma jest więc idealnym miejscem dla tych, którzy cenią sobie spokój i ciszę, kochają podziwiać wspaniałe krajobrazy, obcować z dziką naturą, zwiedzać położone z dala od cywilizacji górskie wioski oraz odpoczywać na ciemnych, wulkanicznych plażach.

 

El Hierro – wrota do podwodnego królestwa

Przez stulecia ten malutki skrawek lądu o powierzchni 268 km2 był uważany przez Europejczyków za koniec świata. Położona najdalej na zachód ze wszystkich Wysp Kanaryjskich, El Hierro pozostaje najmniej znaną i najrzadziej odwiedzaną przez turystów. W jej krajobrazie dominują surowe skały, porośnięte krzaczastą roślinnością wzniesienia i pastwiska, na których miejscowi mieszkańcy wypasają stada owiec. Największą atrakcją wyspy pozostaje utworzony u jej południowych brzegów Rezerwat Morski Mar de las Calmas, gdzie na amatorów podwodnych przygód czekają doskonałe warunki do nurkowania (najlepsze na całych Kanarach!). Potężne płaszczki i smukłe barakudy, majestatyczne strzępiele, ośmiornice, przyjacielsko nastawione żółwie morskie oraz kryjące się pośród skał wielkie mureny zrobią wrażenie na każdym, kto zdecyduje się zejść do ich fascynującego królestwa…

 

Baleary – wyspy słońca i zabawy

W skład tego uroczego archipelagu położonego w pobliżu wschodniego wybrzeża Hiszpanii wchodzi ok. 200 wysp i wysepek, na czele ze słynnymi Majorką, Minorką, Ibizą i Formenterą, które co roku odwiedzają miliony turystów spragnionych słońca, sielskiego wypoczynku i kojącej bryzy znad Morza Śródziemnego. Jest to doskonałe miejsce na wielkie wędkarskie łowy, romantyczny urlop tylko we dwoje lub niczym nieskrępowane opalanie się nago. Baleary są wspaniałym i magnetyzującym zakątkiem porywającym wszystkich przybyszów bogactwem krajobrazów oraz życzliwością tutejszych mieszkańców. W tej wyspiarskiej części Hiszpanii dobrze się mieszka, cudownie odpoczywa i baluje jak nigdzie indziej na świecie...

 

Majorka – szczypta adrenaliny

Największa wyspa w archipelagu Balearów (o powierzchni 3625 km2) co roku ściąga tłumy gości marzących o kąpielach w słońcu i ciepłym morzu oraz o wyśmienitych winach i słodkich winogronach. Ten uroczy fragment Hiszpanii ma wiele twarzy. Na Majorce znajdziemy zarówno pełne turystów szerokie piaszczyste plaże, jak i spokojne zatoczki otoczone skałami, a także pełne głośnej muzyki kurorty, senne górskie wioski, starożytne zabytki oraz ekskluzywne hotele z najwyższej półki. Wschodnie wybrzeże wyspy, w okolicach miejscowości Cala Millor, jest prawdziwym rajem dla miłośników sportów wodnych i łowców adrenaliny. Wind- i kitesurfing, żeglarstwo, narty wodne i nurkowanie – każdy, kto lubi aktywnie spędzać czas nad morzem, znajdzie tu coś dla siebie. Obowiązkowym punktem zwiedzania „Perły Balearów” jest Palma, stolica Majorki, która przyciąga turystów fascynującymi zabytkami, przyjazną atmosferą i obietnicą szampańskiej zabawy. Spośród licznych atrakcji tego ponad 400-tysięcznego miasta z całą pewnością warto zobaczyć będący mieszanką stylów romańskiego i arabskiego Pałac Królewski La Almudaina(Palacio Real de la Almudaina) oraz pochodzącą z XIII i XIV w. gotycką Katedrę św. Marii, nazywaną przez mieszkańców wyspy La Seu. Palma de Mallorca to również prawdziwe królestwo życia nocnego, metropolia pełna roztańczonych dyskotek i klimatycznych restauracji, w których zawsze uśmiechnięci Hiszpanie zarażają przyjezdnych wrodzonym optymizmem i radością z życia.

 

Minorka – romantyczna oaza zakochanych

Ta druga pod względem wielkości wyspa Balearów, niegdyś pole krwawych wojen Kartagińczyków, Rzymian, Wandalów, Normanów i Arabów, znana jest dziś jako idealne miejsce na romantyczne wakacje dla zakochanych. Zjawiskowe zachody słońca, dzikie plaże z krystalicznie czystą wodą o lazurowym odcieniu, kwitnące sady cytrusowe, gaje oliwne i stare winnice sprawiają, że można tu cudownie wypocząć. Minorka słynie z malowniczych krajobrazów oraz tajemniczych megalitów – tauli. Jest wspaniałym miejscem na wycieczki rowerowe, długie spacery brzegiem morza i romantyczne wieczory we dwoje w jednej z licznych klimatycznych kawiarenek. Największymi i najciekawszymi miastami na wyspie są Ciutadella de Menorca (Ciudadela) – dawna stolica Minorki i siedziba biskupstwa – oraz Maó (Mahón), obecne centrum administracyjne, w którym warto zobaczyć ogromny naturalny port morski, urocze stare uliczki i Fortecę Mola (Fortaleza de la Mola). Wszyscy, którzy kochają kolekcjonować pamiątki z podróży, będą zachwyceni, odwiedzając niewielkie miasteczka – Es Mercadal (Mercadal) i Ferreries (Ferrerías). Mogą w nich nabyć lokalne rękodzieło artystyczne, w szczególności biżuterię i wyroby ze skóry, z których słynie Minorka. Wyspa ta jest doprawdy zjawiskowym zakątkiem, który skradł serce niejednemu podróżnikowi i przyciąga jak magnes tysiące zakochanych z całego świata.

 

Ibiza – szalone noce i zabawa do białego rana

Nazywana „wyspą rozrywki”, cieszy się światową sławą wśród imprezowiczów, którzy właśnie dla niej ściągają tłumnie na Baleary. Słynie z modnych dyskotek w pianie, nocnych klubów z podświetlaną podłogą, szalonych fiest na plaży, najlepszych didżejów oraz występów największych gwiazd muzyki trance, techno, dance i R&B. Co roku odwiedzają ją spragnieni niekończącej się zabawy turyści z całego świata. Ibiza (Eivissa) to wymarzone miejsce, aby beztrosko się rozerwać, zapomnieć o codziennych obowiązkach i problemach, poznać ciekawych ludzi, przeżyć wakacyjny flirt i zabalować do białego rana… Mimo iż nie brakuje na niej pięknych plaż i zachwycającej śródziemnomorskiej przyrody, jest to raczej doskonały kierunek na wakacyjną przygodę niż rodzinne wakacje z dziećmi. W przerwach między nocnymi imprezami warto poświęcić choć parę chwil na zwiedzanie. Na pewno trzeba zajrzeć do stolicy wyspy – miasta Ibiza (Eivissa), gdzie w historycznej dzielnicy Dalt Vila na przyjezdnych czeka interesujące Muzeum Archeologiczne oraz plątanina romantycznych, wąskich uliczek, pełnych knajpek i kawiarni, w których można miło spędzić czas na popołudniowej kawie i tradycyjnych migdałach w śnieżnobiałym lukrze. Wielkie walory kulturalne tego miejsca zostały docenione przez UNESCO. W 1999 r. wpisano je na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości, jako jedyne miasto w Hiszpanii otoczone przez morze. Atmosfera „wyspy rozrywki”, wbrew pozorom, odpowiada także emerytom (w szczególności z Wielkiej Brytanii i Niemiec), którzy tłumnie osiedlają się na Ibizie, żeby w trakcie jesieni życia korzystać ze słońca i kąpieli w ciepłych wodach. Jak podają nieoficjalne statystyki, nawet ok. 40 proc. osób zamieszkujących ten hiszpański skrawek lądu mogą stanowić cudzoziemcy. Wyspa ta idealnie łączy barwną historię, dawne tradycje z nowoczesnością i kosmopolitycznością. Ibiza nie tylko nigdy nie zasypia, ale również nigdy nie przestaje zachwycać swoim pięknem...

 

Formentera – mekka naturystów i wędkarzy

Ta niewielka (zaledwie 83 km2 powierzchni), oddzielona od Ibizy niespełna 4-kilometrowym przesmykiem wysepka jest wymarzoną bazą wypadową dla wielbicieli wędkarstwa morskiego. Zamieszkujące okoliczne wody potężne barweny, mętnookie okonie morskie, graniki i waleczne dorady gwarantują im niezapomniane emocje. Osoby cierpiące na chorobę morską również będą się czuły na Formenterze doskonale. Wyspa obfituje w piękne piaszczyste plaże (porównywane do karaibskich), z których najbardziej znanymi są Es Pujols, Illetes, Llevant, Sa Roqueta, Es Arenals, Mitjorn, Cala Saona. Warto też wybrać się w okolice miejscowości El Pilar de La Mola, gdzie na skalistym klifie znajduje się potężna latarnia morska, jeden z symboli całego archipelagu. Ta wznosząca się na wysokości 192 m n.p.m. (najwyższy punkt na Formenterze) budowla widoczna jest z odległości 65 km od brzegu. Na tych, którzy wejdą na jej szczyt, czeka porywający widok na całą wyspę i bezkresne wody Morza Śródziemnego. Formenterasłynie również z dwóch słonych jezior położonych w jej północnej części oraz… turystów kochających opalać się nago na rajskich plażach.

 

Cabrera – piękny krajobraz i tragiczna przeszłość

Maleńka wysepka, na której żyje zaledwie kilkudziesięciu mieszkańców, skrywa starą i mroczną tajemnicę. Podczas wojen napoleońskich na jej terenie utworzono odosobniony obóz dla francuskich żołnierzy, którzy poddali się zwycięskim Hiszpanom pod Bailén w lipcu 1808 r. Z ok. 9 tys. jeńców niewolę przeżyło tylko ponad 3,5 tys. Na szczęście po tych tragicznych wydarzeniach nie ma już śladu, a przybywający dzisiaj na wyspę turyści mogą podziwiać wspaniałą śródziemnomorską roślinność i porywające widoki, z których słynie Morsko-Lądowy Park Narodowy Cabrera.


 

Artykuły wybrane losowo

Mozaika andaluzyjska

1605

© PATRONATO PROVINCIAL DE TURISMO DE GRANADA

 

MONIKA BIEŃ-KÖNIGSMAN

www.hiszpanskiesmaki.es

 

Andaluzja to czarodziejka, kraina położona pomiędzy – już nie całkiem w Europie, a jeszcze nie w Afryce. Jest jak kobieta tańcząca flamenco w „tablao” i na plaży w nocy. Codzienność ma tu smak tapas i jerez (sherry). Surowe góry sąsiadują z Oceanem Atlantyckim oddzielonym od Morza Alborańskiego Cieśniną Gibraltarską. W Andaluzji znajduje się jeden ze starożytnych słupów Heraklesa. Urodził się w niej słynny gitarzysta flamenco Paco de Lucía. Dziś dźwięki gitary rozbrzmiewają wśród ulic miast, których prawdziwym skarbem są mauretańskie budowle – monumentalne, a jednocześnie finezyjnie zdobione. Wszystkie te elementy tworzą wyjątkową andaluzyjską mozaikę.

Więcej…

Filmowe oblicza Sycylii

HELENA KUCZYŃSKA-GRASSO


<< „Wydawało mi się naturalnym umiejscowienie akcji filmu w miejscu, gdzie historia jest nadal żywa i wibrująca. Jest to Sycylia, której nie należy identyfikować z mafią. Ta wyspa ma wiele innych twarzy, które ogromnie mnie fascynują” – powiedział kiedyś Krzysztof Zanussi o swoim filmie „Czarne słońce”. Zdecydowanie zgadzam się z jego słowami. Podróż po tej pasjonującej części Włoch dostarcza mnóstwa różnorodnych wrażeń i pozwala porównać rzeczywistość z powszechnymi wyobrażeniami. >>

Więcej…

Seszele – kokosowa kraina szczęścia

379 IMG1 Grande Soeur 10630x7102

Otoczona granitowymi skałami rajska plaża na wysepce Grande Soeur na Seszelach

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

MAGGIE ANKOWSKA

www.seszelerajnaziemi.com

 

Pewnego dnia dziwnym zbiegiem okoliczności miejsce, które do niedawna było dla mnie tylko kropką na mapie świata, tropikiem odległym i nieosiągalnym, stało się moim domem. Wylądowałam w zakazanym raju – wielokrotnie odnosiłam wrażenie, że nie mam prawa tu być. Na Seszelach, archipelagu będącym częścią Grzbietu Maskareńskiego, do dziś żyje największa populacja żółwi olbrzymich na naszym globie. Większość wysp jest niezamieszkała, a ciszę mąci na nich tylko szum Oceanu Indyjskiego i wiatr szeleszczący wśród liści palm kokosowych…

 

W tym wyspiarskim państwie mieszka ponad 93 tys. ludzi. Dla porównania w samej Warszawie żyje ich niemal 19 razy tyle. Największa w archipelagu jest wyspa Mahé (157,3 km2) ze stolicą Victorią. Seszele, znajdujące się przez wiele lat w rękach Francuzów, a potem Brytyjczyków, uzyskały niepodległość w czerwcu 1976 r. Mimo iż ich mieszkańcy silnie utożsamiają się ze swoją kreolską kulturą i najchętniej posługują się seszelskim kreolskim, wpływy wcześniejszych kolonizatorów są bardzo wyraźne – do języków urzędowych należy również francuski i brytyjski, na ulicach obowiązuje ruch lewostronny, a w budynkach montuje się gniazdka z trzema otworami.

 

Choć dochody z turystyki stanowią niezmiernie istotną część budżetu państwa i miejscowi chętnie goszczą turystów, najważniejsze pozostaje dla nich zachowanie archipelagu w niezmienionym naturalnym stanie. Życie lokalnej ludności płynie spokojnym rytmem, a ruch turystyczny odbywa się jakby obok. Mieszkałam tutaj kilka lat, pracowałam z wyspiarzami i spędzałam z nimi czas wolny, ale pomimo moich największych starań i dużej otwartości na odmienną kulturę zawsze czułam się obca, choć zostałam zaakceptowana. Ta aura niedostępności otaczająca Seszelczyków sprawia, że człowiek z zewnątrz odnosi wrażenie, iż znalazł miejsce wyjątkowe, tylko dla wybranych – trafił do raju. Okolica zdaje się zresztą potwierdzać to przypuszczenie. Nawet na Mahé, najpopularniejszej z wysp, o każdej porze dnia możemy wybierać z minimum tuzina rajskich plaż, na których będziemy po prostu sami.

 

WYSPA ATRAKCJI

 

W ostatnich latach ruch turystyczny na Seszelach zwiększył się i dziś archipelag postrzegany jest jako idealne miejsce na romantyczny wyjazd dla zakochanych, ślub, podróż poślubną czy świętowanie okrągłych rocznic dla osób w związku. Trudno się temu dziwić. Już w momencie opuszczania samolotu można poczuć, że trafiło się w tropiki. Słodkie, lepkie, gorące powietrze o niepowtarzalnym zapachu otula twarz i zapowiada dalsze przyjemności. Droga z lotniska prowadzi krętym wybrzeżem pokrytym białym piaskiem i granitowymi skałami. Gdy wreszcie dotrze się do jednego z miejscowych wspaniałych hoteli, trudno oprzeć się urokowi pięknych prywatnych plaż i znakomicie zagospodarowanych ogrodów. Niejednemu turyście wydaje się, że cudowniej być już nie może. Dlatego też wielu z nich decyduje się nie opuszczać swojego hotelowego raju, ale zupełnie niesłusznie. Zapewniam, że warto poznać bliżej całe Seszele.

 

Ze wszystkich wysp archipelagu właściwie tylko trzy są zamieszkałe przez lokalną ludność – Mahé, Praslin i La Digue. Na kilku pozostałych znajdują się luksusowe ośrodki wczasowe i przebywają tu tylko bardzo majętni turyści i obsługa hotelowa.

 

Dla większości osób odwiedzających Seszele pierwszym przystankiem jest Mahé. Ponieważ to największa i najbardziej rozwinięta wyspa z całego regionu, czeka na niej najwięcej atrakcji. Możemy wykupić lot helikopterem, popłynąć na połów, pojeździć po wybrzeżu konno, wynająć skutery wodne, wybrać się na rejs łodzią i zatrzymywać po drodze na najdzikszych plażach. Dla amatorów pieszych wycieczek nie zabraknie szlaków trekkingowych. W środku tropikalnego lasu poszalejemy na tyrolce. Podwodne królestwo wokół Mahé przypadnie do gustu nawet najbardziej wymagającym i doświadczonym nurkom. Chyba jedynym typowo turystycznym rejonem jest plaża Beau Vallon położona na północno-zachodnim brzegu wyspy. W jej okolicy znajdują się hotele, restauracje, promenada i uliczny bazar Labrin, na którym sprzedaje się typowo kreolskie jedzenie. Warto odwiedzić to miejsce w środę wieczorem, kiedy odbywa się festyn z kulinarnymi przysmakami. Seszelski rum Takamaka leje się wtedy strumieniami, a wokół rozbrzmiewa kreolska muzyka. Okoliczni mieszkańcy wylegają na ulice i można poczuć się wśród nich częścią tej lokalnej społeczności, która chętnie przyjmuje do swojego grona ludzi chcących poznać tutejszą kulturę.

 

Jeśli jednak wolimy zejść z utartych ścieżek i odkryć prawdziwe oblicze wyspy, proponuję wynająć samochód i objechać ją dookoła. Podczas takiej wycieczki trzeba zatrzymać się na plaży Anse Royale i po spacerze po ogrodzie przypraw spróbować dań seszelskiej kuchni. Na liście obowiązkowych przystanków nie powinno zabraknąć także Anse Takamaka. Ta jedna z najsłynniejszych plaż na Mahé ciągnie się przez 2 km. Warto zahaczyć też o plaże Anse Intendance i Port Launay.

 

Do stolicy Seszeli – Victorii – dobrze wybrać się rano, aby zdążyć na najświeższe przysmaki z tutejszego targu rybnego, kupić przyprawy, owoce i warzywa. Jeśli jednak ryby aż tak nas nie interesują albo wolimy rozpocząć dzień od plażowania, możemy spokojnie odwiedzić to miejsce później, gdyż otwarte jest do popołudnia i rzadko kiedy brakuje tu towaru.

 

Miłośnicy lokalnej sztuki znajdą w mieście mnóstwo straganów i galerii oferujących wyroby seszelskich artystów. W położonej na piętrze restauracji „Marie-Antoinette” spróbujemy miejscowej kuchni i zasymilujemy się z tutejszą społecznością.

 

Prawie w samym centrum Victorii, w dzielnicy Mont Fleuri leży piękny ogród botaniczny, w którym można zobaczyć, a nawet nakarmić słynne żółwie olbrzymie. Te osobliwe zwierzęta są jedną z większych atrakcji w tym zakątku świata.

 

W SESZELSKICH GŁĘBINACH

 

Podwodny świat Seszeli to przede wszystkim mieniące się tysiącami kolorów i tętniące życiem rafy koralowe, ale nie tylko one. Do najpopularniejszych punktów nurkowych w okolicy należą także cztery wraki (Ennerdale, Twin Barges, Dredger i Aldebaran), które koniecznie trzeba zobaczyć. W ich pobliżu zawsze, bez względu na sezon czy pogodę, można spotkać licznych mieszkańców oceanicznego królestwa. Pod wodą z pewnością natkniemy się na skorpeny, szkaradnice, skrzydlice, olbrzymich rozmiarów homary czy rozdymki tygrysie, a oglądaniu tych niezwykłych stworzeń będzie towarzyszył lekki dreszczyk emocji związany ze zwiedzaniem wnętrz zatopionych statków.

 

Sprzyjające warunki pogodowe i stabilna temperatura utrzymująca się przez cały rok sprawiają, że na nurkowanie na Seszelach warto wybrać się właściwie zawsze, jednak są miesiące, w których eksploracja głębin bywa znacznie przyjemniejsza. Polecam szczególnie okres od stycznia do kwietnia. Wówczas woda jest najcieplejsza, a widoczność – najlepsza. Życie w oceanie rozkwita i zachwyca swoją różnorodnością. Deszcze nie padają prawie w ogóle, w związku z czym między kolejnymi zanurzeniami można przyjemnie odpocząć na łódce i wspaniale się opalić.

 

211 STB 14 Vallee De Mai 4961x3311

Rezerwat Naturalny Doliny Mai porastają endemiczne lodoicje seszelskie

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

Nie oznacza to jednak wcale, że nie powinno się nurkować w pozostałe miesiące, wręcz przeciwnie, nawet trzeba! Zwłaszcza jeśli chcielibyśmy popływać w towarzystwie rekinów wielorybich. Przybywają one w rejon archipelagu w okolicy września i października wraz z południowo-wschodnim monsunem, aby żywić się planktonem. Woda w tym czasie jest trochę chłodniejsza – ma ok. 24–26°C, ale 45-minutowa kąpiel w takiej temperaturze w odpowiednim stroju miło orzeźwia, a podziwianie tej największej ryby na ziemi dostarcza niezapomnianych wrażeń.

 

Nie trzeba być jednak doświadczonym nurkiem, aby odkrywać piękno oceanicznego świata Seszeli. Osoby początkujące znajdą tu wiele fantastycznych miejsc na płytkich wodach, gdzie pośród wspaniałej morskiej fauny i flory będą mogły podszlifować swoje nurkowe umiejętności.

 

Tym, którzy wolą zostać na powierzchni, a ryby chętniej widzą na swoim talerzu, również spodoba się na archipelagu. W regionie, gdzie taniej jest mieć małą łódkę niż samochód, ludzie często trudnią się połowami, a wiedza lokalnych rybaków bywaimponująca. Chętnie dzielą się nią ze wszystkimi zainteresowanymi w trakcie powszechnie organizowanych wypraw na pełne morze, podczas których trafiają się takie zdobycze jak barakudy, żaglice, tuńczyki, pelamidy, marliny błękitne czy samogłowy.

 

Wróćmy jednak na chwilę na ląd, bo i tutaj na Mahé na miłośników przygód czeka niejedno. Jeśli ktoś lubi bliski kontakt z naturą i górskie wędrówki, to na pewno się nie rozczaruje. Co prawda tutejsze góry nie są wysokie, więc wspinaczka w ich rejonie ma charakter bardziej turystyczny niż wyczynowy, ale istnieje kilka szlaków, których pokonanie w tym tropikalnym klimacie wymaga nieco wysiłku. Nagrodę dla wytrwałych stanowią satysfakcja i niepowtarzalne widoki. Najwyższym szczytem na wyspie jest Morne Seychellois (905 m n.p.m.) i choć wydaje się niewysoki, wyprawa na niego bywa niełatwa. Trzeba się dobrze napocić, aby dotrzeć do wierzchołka, ale naprawdę warto! Przy odpowiedniej pogodzie można stąd podziwiać zapierający dech w piersiach rozległy widok na Ocean Indyjski upstrzony gdzieniegdzie kawałkami zielonego, często nietkniętego ludzką ręką lądu.

 

Mahé, mimo iż jest wspaniała i różnorodna, stanowi jednak tylko część tropikalnego archipelagu. Jeśli ograniczymy się więc jedynie do pobytu na niej, nie będziemy w stanie poznać całego regionu. Choć nie sposób odwiedzić wszystkich wysp, są miejsca, których przegapić nie wolno…

 

W CIENIU PALM

 

Zwiedzanie powinniśmy zacząć od Praslin, mimo iż La Digue leży w podobnej odległości od Mahé. Na wyspę najlepiej dostać się porannym samolotem – lot dwupłatowcem prawie w kokpicie pilota dostarcza niesamowitych wrażeń, a przepiękny widok wschodzącego słońca i budzącego się do życia świata zostaje na długo w pamięci.

 

Praslin zachwyca swoimi restauracjami, barami i chyba jeszcze piękniejszymi plażami i ośrodkami wypoczynkowymi, z których nie chce się wychodzić. Jeżeli planujemy spędzić na Seszelach więcej czasu i mamy kilka wolnych dni do zagospodarowania, wizyta tu z pewnością nas nie rozczaruje. Wyspa ta charakteryzuje się stabilniejszą od Mahé pogodą, niewielkim ruchem samochodowym i licznymi połaciami pełnych życia tropikalnych lasów.

 

Odwiedziny na tutejszej przepięknej plaży Anse Lazio będą wspaniałym wstępem do późniejszego poznawania cudów La Digue. Oprócz tego na Praslin zobaczyć trzeba na pewno Rezerwat Naturalny Doliny Mai (Vallée de Mai Nature Reserve) z ekosystemem stanowiącym pozostałość po pradawnych lasach palmowych, gdzie wykształciła się słynna endemiczna dla Seszeli palma kokosowa (lodoicja seszelska), lokalnie zwana coco de mer. W jej owocach o bardzo specyficznym kształcie kryje się największe nasienie świata roślinnego. Wyjątkowa lodoicja seszelska stała się symbolem tego wyspiarskiego kraju.

 

W tych niemalże niezmienionych od wieków lasach spotkać można wiele endemicznych gatunków ptaków i roślin. Podczas spaceru da się usłyszeć czarną papugę seszelską, koralczyka czerwonogłowego czy pustułkę seszelską. Niesamowite bogactwo fauny i flory, zachowane do dziś dzięki staraniom Seszelczyków, sprawia, że to miejsce przypomina świat sprzed rozwinięcia się cywilizacji człowieka, prehistoryczną krainę, w której rządzi tylko natura.

 

Jeśli z Praslin będziemy chcieli wybrać się na La Digue, zabierze nas na nią prom. Na 15 min. staniemy się małym poruszającym się punkcikiem na bezkresnym Oceanie Indyjskim. Gdy ze wszystkich stron otacza nas lazurowa woda, a na horyzoncie widać jedynie oddalającą się linię brzegową usianą palmami kokosowymi, trudno nie pomyśleć, jak mali jesteśmy w porównaniu z ogromem świata. I może niektórych myśl ta przeraża i skłania do rozważań prowadzących do kryzysu egzystencjalnego, ale ja w takim właśnie momencie czuję się wolna…

 

225 STB 7 Creole Buffet 4961x3311

Kuchnia seszelska charakteryzuje się niezmiernie bogatą mieszanką smaków

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

SMAK RAJU

 

La Digue to miejsce idealne. Na tej trzeciej co do wielkości zamieszkałej wyspie Seszeli główny środek transportu stanowi rower. Zaraz po wpłynięciu do portu przedsiębiorczy miejscowi próbują każdego z turystów wyposażyć w jednoślad. Nie należy, oczywiście, oczekiwać najnowocześniejszych modeli rowerów górsko-wyścigowych – większość z oferowanych pojazdów to raczej wysłużone i lekko zniszczone wehikuły, ale przecież nikt nie przyjeżdża się tu ścigać…

 

Na La Digue koniecznie trzeba odwiedzić dwie plaże: Anse Source d’Argent i L’Union Estate. Do obydwu prowadzą bardzo przyjemne, niewymagające specjalnej sprawności fizycznej trasy rowerowe. W Parku Union Estate możemy spotkać żółwie olbrzymie, zwiedzić plantacje wanilii, kokosów i ananasów. Po przemierzeniu tej okolicy w końcu dociera się do jednej z najczęściej fotografowanych plaż na świecie – Anse Source d’Argent. Biały, drobny piasek, nieskazitelnie czysta, turkusowa woda, kokosowe palmy i tak charakterystyczne dla Seszeli granitowe skały tworzą scenerię niczym z prawdziwego raju. Do tego wokół panuje niesamowita cisza nie zakłócana nawet szumem fal, bo ich tu prawie nie ma. Koniecznie należy zabrać ze sobą maskę do snorkelingu, chociaż nawet bez niej najprawdopodobniej będziemy mogli oglądać żółwie morskie podpływające do brzegu w towarzystwie najbardziej egzotycznych gatunków ryb na ziemi. Podczas spaceru wzdłuż plaży na południe podziwia się zapierające dech w piersiach widoki, które na zawsze pozostawiają w pamięci pewność, że byliśmy częścią czegoś wyjątkowego.

 

Choć dzięki otaczającemu nas pięknu na chwilę zapomnimy o głodzie, oprócz nasycenia ducha ważny jest też pokarm dla ciała. Usytuowana tuż przy plaży restauracja, której nie sposób ominąć w drodze powrotnej, serwuje przysmaki kuchni kreolskiej, opartej głównie na rybach i owocach morza.

 

Potrawy z Seszeli są świeże i naturalne. W tutejszej aromatycznej, dość pikantnej kuchni wykorzystuje się głównie produkty lokalne. Miłośnicy owoców morza będą zachwyceni – na początek powinni spróbować tradycyjnej sałatki z ośmiornicy, a po niej ryby po kreolsku. Rybołówstwo jest jednym z głównych zajęć na archipelagu, więc różnorakich świeżych ryb, wyławianych praktycznie co godzinę, nie brakuje nigdy, a miejscowi osiągnęli prawdziwe mistrzostwo w ich przygotowywaniu. Niemal do każdego posiłku podaje się sałatkę z mango i papai. Wyśmienicie komponuje się ona z dość pikantnymi przyprawami, w szczególności ze słynnym kreolskim sosem curry, z którym serwuje się praktycznie wszystko: kurczaka, ryby, wieprzowinę, a dla odważniejszych – lokalny przysmak, czyli nietoperza!

 

Na Seszelach warto też spróbować charakterystycznego dla wysp pacyficznych owocu chlebowca właściwego – rośnie na drzewie i wygląda jak owoc, ale ma konsystencję świeżego chleba i smakuje podobnie do pieczonych ziemniaków. Ci, którzy nie lubią kulinarnych eksperymentów, mogą zamówić po prostu hamburgera i frytki.

 

Najedzeni, opaleni i wypoczęci wyruszymy w drogę powrotną do portu, aby zdążyć przed zachodem słońca. Należy pamiętać, że Seszele leżą na równiku, więc dzień i noc mają porównywalną długość przez cały rok (mniej więcej 12 godz.). Słońce zachodzi ok. godz. 18.30. Zachód oglądany z pokładu statku płynącego przez ocean wygląda po prostu bajecznie…

 

324 IMG24 Anse Source dArgent 4288x2848

Zjawiskowa plaża Anse Source d’Argent na La Digue

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

OSOBLIWY CUD NATURY

 

Rozpieszczeni i może nawet chwilowo nasyceni ostatnimi wrażeniami nie dajmy się zwieść, że widzieliśmy już wszystko. Najdalej na północ w archipelagu leży niewielka koralowa wyspa o powierzchni ok. 1 km2, przez wielu uważana za najpiękniejszą na świecie. To prawdziwy raj dla ornitologów, miejsce, w którym w niezmąconym spokoju żółwie morskie (zielone i szylkretowe) składają jaja.

 

Od maja do października miliony ptaków przylatują na Bird Island zakładać gniazda. Przez cały rok wyspę zasiedla przynajmniej 20 ich gatunków. Nieustannie rozbrzmiewające ptasie odgłosy nie dają zapomnieć o tym, kto rządzi na tym skrawku lądu.

 

Na Bird Island znajduje się jeden ośrodek (z 24 bungalowami), zbudowany i prowadzony w jak największej zgodzie z naturą. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc wycieczkę na wyspę trzeba zaplanować odpowiednio wcześniej. Choć koszt pobytu może nie należy do najniższych, jest warty każdej złotówki, a większość pieniędzy zostawianych przez turystów przeznacza się na ochronę tego niezaprzeczalnego cudu przyrody.

 

Nie da się na paru stronach przedstawić całego bogactwa Seszeli, jak również nie sposób w kilka czy kilkanaście dni zwiedzić ich całych. Po każdej wyprawie na archipelag pozostaje niedosyt. Nawet po kilku latach spędzonych na wyspach wciąż będzie nam mało. Stawałam na najwyższych szczytach kontynentów, przemierzałam przerażające ciszą pustynie, skakałam z samolotów, nurkowałam w niedosięgłych głębinach oceanów – robiłam to wszystko, bo szukałam ekstremalnych doznań.

 

Seszele też są ekstremalne, w swoim pięknie, ciszy i osamotnieniu. Leżą pośrodku niczego. To miejsce tak cudowne, że niemal nierealne, odcięte od problemów, z którymi boryka się reszta świata. Tu królową jest natura, a największą wartością – czas spędzany na jej łonie w towarzystwie najbliższych, w cieniu kokosowych palm i przy szklaneczce Takamaki… Na Seszelach człowiek zaczyna rozumieć, że to właśnie ten poszukiwany przez wszystkich raj, beztroska kraina szczęścia.