WOJCIECH KUDER

 

Hiszpańskie wyspy to kraina słońca, wiecznej wiosny i niebiańskich plaż, wina o nieskazitelnym smaku i wyśmienitych potraw opartych na owocach morza i rybach, aromatycznych przyprawach oraz warzywach. Są one prawdziwym rajem dla turystów, żeglarzy i golfistów, ojczyzną słodkich pomarańczy, jak również ludzi, którzy swoim optymizmem i radością życia potrafią zarazić każdego. To także wymarzone miejsce dla plażowiczów i miłośników nurkowania, amatorów górskiej wspinaczki oraz spragnionych wrażeń wędkarzy. Hiszpańskie wyspy przyciągają wszystkich tych, którzy kochają beztroski wypoczynek oraz szaloną zabawę.

Położona z jednej strony nad ciepłym Morzem Śródziemnym, z drugiej otoczona przez bezkresny Atlantyk, Hiszpania od zawsze słynęła z wyśmienitych żeglarzy. Półwysep Iberyjski był dla nich zbyt mały, marzyli oni o podbojach i wspaniałych wyprawach – nic więc dziwnego, że już w I połowie XIII w. władca Aragonii Jakub I Zdobywca opanował Majorkę, Minorkę, Ibizę i Formenterę, a w II połowie XV stulecia Królowie Katoliccy, czyli Izabela i Ferdynand, zajęli ostatecznie cały archipelag Wysp Kanaryjskich. Baleary stały się ważnym punktem wyjściowym śródziemnomorskich podróży, a Kanary – atlantyckich. To stąd wyruszały kolejne wyprawy na podbój nowego świata, podczas których nieustraszeni żeglarze pokroju Krzysztofa Kolumba i Ferdynanda Magellana odkrywali nieznane wyspy, które do dziś zachwycają turystów.

Dzięki hiszpańskiej pasji do podróżowania i nieodpartej chęci poznawania tego, co kryło się daleko za horyzontem, kraj ten posiada obecnie setki malowniczych wysp i wysepek. Na odwiedzających je przybyszów czeka bajkowy świat pełen niepowtarzalnych kolorów, smaków i zapachów. Ci, którzy zdecydują się wybrać na Wyspy Kanaryjskie lub Baleary, na pewno nie będą rozczarowani. Jest to sprawdzona recepta na odkrycie własnej szczęśliwej krainy!

 

Wyspy Kanaryjskie – archipelag wiecznej wiosny

Kto choć raz odwiedził ten uroczy zakątek, natychmiast zrozumie, dlaczego Kanary utożsamiano od dawna z mitycznymi Wyspami Szczęśliwymi. Położony w pobliżu kontynentu afrykańskiego archipelag (Fuerteventura leży zaledwie ok. 95 km od jego brzegu) od pierwszego wejrzenia urzeka pięknem, wielką różnorodnością krajobrazów oraz przyrodniczymi osobliwościami. Na Wyspach Kanaryjskich znajdziemy szerokie piaszczyste plaże i ośnieżone wulkaniczne szczyty, niewielkie, zagubione pośród skał górskie wioski i tętniące życiem do białego rana kurorty, pachnące żywicą sosnowe lasy, gaje pomarańczowe, a także kwitnące na czerwono kaktusy, z których wyrabia się wyśmienite dżemy. Ta popularna „kraina wiecznej wiosny” jest doskonałym miejscem na wakacje przez okrągły rok – zarówno dla spragnionych ciszy i spokoju rodzin z dziećmi, jak również dla miłośników historii, kultury i zwiedzania. Wizytą na Kanarach nie będą też zawiedzeni na pewno zapaleni imprezowicze poszukujący beztroskiej zabawy i szalonych przygód.

 

Teneryfa – góry, słońce i wiatr znad oceanu

Chociaż tę największą wyspę archipelagu, mającą powierzchnię ponad 2 tys. km2, można bez trudu objechać samochodem w ciągu jednego dnia, jednak nawet w tydzień nie sposób odkryć jej wszystkich atrakcji. Górujący nad okolicą wulkan Teide(najwyższy szczyt Hiszpanii o wysokości 3718 m n.p.m.), Acantilados de Los Gigantes, czyli 600-metrowe „Klify Gigantów” spadające do błękitnych wód Oceanu Atlantyckiego, oraz ukryta pośród skał malownicza wioska Masca (dawna kryjówka piratów), przypominająca mi troszeczkę Machu Picchu w Peru, to tylko wybrane miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć na Teneryfie. Miłośnicy przyrody powinni wybrać się do położonego na północnym wybrzeżu wyspy Puerto de la Cruz, gdzie znajduje się LoroParque, jeden z najniezwyklejszych prywatnych parków rozrywki w całej Hiszpanii. Zapierające dech w piersiach występy tresowanych delfinów, orek i lwów morskich, popisy goryli, szympansów i niezmiernie zwinnych w wodzie pingwinów, groźne tygrysy oraz setki kolorowych papug zrobią wrażenie na każdym, kto odwiedzi ten niebywały zakątek. Teneryfa to również wymarzone miejsce dla tych wszystkich, którzy pragną przeżyć niezapomnianą przygodę za kierownicą samochodu. Drogi na wyspie, choć równe jak bilardowy stół, są bardzo wąskie i kręte, o czym najlepiej można się przekonać, docierając do położonego na północnym wschodzie masywu górskiego Anaga. Pokonywanie stromych podjazdów, serpentyn i wydrążonych w skałach tuneli dostarcza naprawdę dużych wrażeń. Zdobywając niedostępne górskie grzbiety, śmiałkowie mają okazję podziwiać porywające widoki na rozszalały w tym zakątku wyspy ocean oraz liczne ostre jak brzytwa szczyty. Jest to zdecydowanie jeden z najpiękniejszych i najbardziej zjawiskowych zakątków Teneryfy. Odwiedzając zielony masyw Anaga, warto się zatrzymać w jednej z ukrytych pośród skał niewielkich tawern, skosztować tradycyjnej kuchni i wybornej parzonej kawy oraz podziwiać niezwykły spektakl, w którym góry, słońce, wiatr i bezkresny Atlantyk odgrywają doprawdy oskarowe role…

 

Fuerteventura – bezkresne plaże

Położona najbliżej marokańskiego wybrzeża wyspa słynie z szerokich piaszczystych plaż oblanych krystalicznymi wodami oceanu. Jest to prawdziwy raj dla żeglarzy, nurków, wind- i kitesurferów oraz wszystkich kochających beztroski wypoczynek i błogie lenistwo. Praktycznie cała Fuerteventura otoczona jest przez ciągnące się kilometrami plaże z delikatnym białym piaskiem, ale te uważane za najpiękniejsze znajdują się na południu, w okolicach miejscowości Morro Jable. Poza słodkim nicnierobieniem na leżaku na wyspie można miło spędzić czas i świetnie się rozerwać. Na turystów czekają liczne sklepy, bary i restauracje, gwarne nadbrzeżne tawerny i dyskoteki, w których szampańska zabawa trwa do białego rana. To wszystko sprawia, że na Fuerteventurze nie sposób się nudzić. Na wyspie nie ma wielu zabytków, interesujących muzeów ani budowli, które można by uznać za arcydzieła architektury. Odwiedzając ten malowniczy skrawek lądu, warto zobaczyć położone na północy, w okolicach miejscowości Corralejo, rozległe wydmy piaskowe, zaś resztę czasu najlepiej przeznaczyć na spokojny odpoczynek na plaży w promieniach słońca i przy podmuchach orzeźwiającej oceanicznej bryzy. Jest to wymarzone miejsce, żeby zapomnieć o wszystkich problemach i troskach i zrelaksować się po królewsku.

 

Gran Canaria – kontynent w miniaturze

Trzecia co do wielkości (po Teneryfie i Fuerteventurze) wyspa archipelagu Kanarów przyciąga co roku tłumy turystów lubiących łączyć plażowanie i zwiedzanie z szaloną zabawą do białego rana. Z bogatego życia nocnego słynie w szczególności gwarny kurort Playa del Inglés, w którym nie brak klimatycznych knajpek, roztańczonych dyskotek i restauracji serwujących znakomite wina domowe do wyśmienicie przyrządzanych owoców morza. Miłośnicy zwiedzania i zakupów powinni wybrać się do stolicy Gran Canarii – Las Palmas, a w szczególności do jej najstarszej dzielnicy Vegueta, gdzie podziwiać można liczne zabytkowe domy, monumentalną Katedrę św. Anny i Pałac Biskupi. Na turystów czeka również Dom Kolumba (Casa de Colón), w którym – jeśli wierzyć przekazom – wielki odkrywca zatrzymał się w trakcie swojej pierwszej podróży do Ameryki w 1492 r. Ciekawą atrakcją może być tradycyjny niedzielny targ – tzw. Rastro de Las Palmas. Przechadzając się między stoiskami przekrzykujących się handlarzy, można kupić prawie wszystko. Śniadzi Marokańczycy oferują aromatyczne, korzenne przyprawy, Azjaci sprzedają cuda chińskiej elektroniki, czarnoskórzy przybysze z Afryki próbują dyskretnie wcisnąć turystom różne podróbki „rolexów” i „armanich”, a nawet haszysz... Robiąc zakupy, trzeba zawsze twardo się targować, żeby nie przepłacić. Doświadczeni handlarze, z uśmiechem na ustach witający przechodniów hasłem Special price for you, my friend, początkowo oferują swoje towary po zawyżonych cenach i tylko długie negocjacje z nimi dają szansę na naprawdę korzystną transakcję. Gran Canaria, nazywana również „kontynentem w miniaturze”, jest fascynującym, pełnym wspaniałych atrakcji i niespodzianek miejscem, które na każdym kroku zachwyca niepowtarzalną atmosferą oraz wielką różnorodnością przyrody, mikroklimatów czy krajobrazów.

 

La Gomera – święty spokój i anielska cisza

Ta niewielka, niezmiernie zielona wyspa, oddalona niecałe 30 km od Teneryfy, należy do najstarszych (jej wiek szacuje się na ok. 12 mln lat) i jednocześnie najspokojniejszych zakątków Kanarów. Z dala od tłumów, głośnych dyskotek i warkotu samochodowych silników można na niej doskonale wypocząć i spróbować wyśmienitych regionalnych przysmaków. Smażone sardynki, zupa z rekina i grillowana murena to tylko niektóre z potraw serwowanych na La Gomerze. Będąc w jej stolicy – San Sebastián de La Gomera, warto wybrać się do jednej z miejscowych tawern, aby spróbować również zupy jarzynowej zagęszczanej kozim serem, kremu bananowego i smażonej na blasze ośmiornicy oblanej jednym z tutejszych tradycyjnych sosów – mojo rojo lub mojo verde. La Gomera jest bez wątpienia małą wyspą na wielkie wakacje, wymarzonym miejscem na spokojny wypoczynek w rodzinnym gronie pośród dziewiczej, wspaniałej przyrody.

 

Lanzarote – gorąca jak wulkan

O jej wulkanicznym pochodzeniu przypominają powstałe w wyniku erupcji liczne stożki i wielokilometrowe pola zastygłej lawy. Największą atrakcją wyspy jest Park Narodowy Timanfaya, który swoim księżycowym krajobrazem przypomina bardziej odległą planetę niż jedną z wysp u wybrzeży Afryki. Na jego terenie, poza malowniczymi widokami, na turystów czekają zapierające dech w piersiach pokazy. Personel parku wrzuca do dołów w ziemi suche gałęzie, które natychmiast się zapalają, albo wlewa wodę do szczelin w gruncie, po czym wystrzeliwuje ona nagle zagotowana w powietrze, przypominając gejzer… To wszystko dzieje się za sprawą gorącej lawy płynącej płytko pod powierzchnią. Nagrzewa ona podziemne skały nawet do kilkuset stopni Celsjusza! Lanzarote posiada również drugie, odmienne oblicze. Ta „wyspa wulkanów” słynie od kilkunastu lat z luksusowych pensjonatów, ekskluzywnych hoteli i drogich restauracji, których najwięcej można spotkać w kurorcie Puerto del Carmen. Znajduje się w nim także Playa Grande, uznawana za jedną z najpiękniejszych plaż w całym archipelagu, uwielbiana przez turystów ze względu na swoją szerokość i delikatny, złocisty piasek.

 

La Palma – rajski ogród

Nie bez przyczyny mieszkańcy nazywają ją Isla Bonita, czyli „Piękną Wyspą”. Chociaż w porównaniu do pozostałych wysp archipelagu jest mało popularna wśród turystów, uważa się ją za najbardziej zieloną. To prawdziwy rajski ogród, który kwitnie przez okrągły rok! Na każdym kroku widać tutaj rozległe plantacje bananów, uginające się pod ciężarem słodkich owoców drzewa cytrusowe, promieniujące czerwienią krzewy hibiskusa czy jasnożółte kwiaty strelicji królewskiej. Charakterystycznym miejscem jest potężna ściana skalna w kształcie podkowy, zwana Caldera de Taburiente, którą tworzą najwyższe szczyty wyspy – na czele z Roque de los Muchachos (2426 m n.p.m.). Na tej górze mieści się jedno z najbardziej znanych na świecie obserwatoriów astronomicznych. Jak dotąd Isla Bonita nie została zadeptana przez tłumy turystów. La Palma jest więc idealnym miejscem dla tych, którzy cenią sobie spokój i ciszę, kochają podziwiać wspaniałe krajobrazy, obcować z dziką naturą, zwiedzać położone z dala od cywilizacji górskie wioski oraz odpoczywać na ciemnych, wulkanicznych plażach.

 

El Hierro – wrota do podwodnego królestwa

Przez stulecia ten malutki skrawek lądu o powierzchni 268 km2 był uważany przez Europejczyków za koniec świata. Położona najdalej na zachód ze wszystkich Wysp Kanaryjskich, El Hierro pozostaje najmniej znaną i najrzadziej odwiedzaną przez turystów. W jej krajobrazie dominują surowe skały, porośnięte krzaczastą roślinnością wzniesienia i pastwiska, na których miejscowi mieszkańcy wypasają stada owiec. Największą atrakcją wyspy pozostaje utworzony u jej południowych brzegów Rezerwat Morski Mar de las Calmas, gdzie na amatorów podwodnych przygód czekają doskonałe warunki do nurkowania (najlepsze na całych Kanarach!). Potężne płaszczki i smukłe barakudy, majestatyczne strzępiele, ośmiornice, przyjacielsko nastawione żółwie morskie oraz kryjące się pośród skał wielkie mureny zrobią wrażenie na każdym, kto zdecyduje się zejść do ich fascynującego królestwa…

 

Baleary – wyspy słońca i zabawy

W skład tego uroczego archipelagu położonego w pobliżu wschodniego wybrzeża Hiszpanii wchodzi ok. 200 wysp i wysepek, na czele ze słynnymi Majorką, Minorką, Ibizą i Formenterą, które co roku odwiedzają miliony turystów spragnionych słońca, sielskiego wypoczynku i kojącej bryzy znad Morza Śródziemnego. Jest to doskonałe miejsce na wielkie wędkarskie łowy, romantyczny urlop tylko we dwoje lub niczym nieskrępowane opalanie się nago. Baleary są wspaniałym i magnetyzującym zakątkiem porywającym wszystkich przybyszów bogactwem krajobrazów oraz życzliwością tutejszych mieszkańców. W tej wyspiarskiej części Hiszpanii dobrze się mieszka, cudownie odpoczywa i baluje jak nigdzie indziej na świecie...

 

Majorka – szczypta adrenaliny

Największa wyspa w archipelagu Balearów (o powierzchni 3625 km2) co roku ściąga tłumy gości marzących o kąpielach w słońcu i ciepłym morzu oraz o wyśmienitych winach i słodkich winogronach. Ten uroczy fragment Hiszpanii ma wiele twarzy. Na Majorce znajdziemy zarówno pełne turystów szerokie piaszczyste plaże, jak i spokojne zatoczki otoczone skałami, a także pełne głośnej muzyki kurorty, senne górskie wioski, starożytne zabytki oraz ekskluzywne hotele z najwyższej półki. Wschodnie wybrzeże wyspy, w okolicach miejscowości Cala Millor, jest prawdziwym rajem dla miłośników sportów wodnych i łowców adrenaliny. Wind- i kitesurfing, żeglarstwo, narty wodne i nurkowanie – każdy, kto lubi aktywnie spędzać czas nad morzem, znajdzie tu coś dla siebie. Obowiązkowym punktem zwiedzania „Perły Balearów” jest Palma, stolica Majorki, która przyciąga turystów fascynującymi zabytkami, przyjazną atmosferą i obietnicą szampańskiej zabawy. Spośród licznych atrakcji tego ponad 400-tysięcznego miasta z całą pewnością warto zobaczyć będący mieszanką stylów romańskiego i arabskiego Pałac Królewski La Almudaina(Palacio Real de la Almudaina) oraz pochodzącą z XIII i XIV w. gotycką Katedrę św. Marii, nazywaną przez mieszkańców wyspy La Seu. Palma de Mallorca to również prawdziwe królestwo życia nocnego, metropolia pełna roztańczonych dyskotek i klimatycznych restauracji, w których zawsze uśmiechnięci Hiszpanie zarażają przyjezdnych wrodzonym optymizmem i radością z życia.

 

Minorka – romantyczna oaza zakochanych

Ta druga pod względem wielkości wyspa Balearów, niegdyś pole krwawych wojen Kartagińczyków, Rzymian, Wandalów, Normanów i Arabów, znana jest dziś jako idealne miejsce na romantyczne wakacje dla zakochanych. Zjawiskowe zachody słońca, dzikie plaże z krystalicznie czystą wodą o lazurowym odcieniu, kwitnące sady cytrusowe, gaje oliwne i stare winnice sprawiają, że można tu cudownie wypocząć. Minorka słynie z malowniczych krajobrazów oraz tajemniczych megalitów – tauli. Jest wspaniałym miejscem na wycieczki rowerowe, długie spacery brzegiem morza i romantyczne wieczory we dwoje w jednej z licznych klimatycznych kawiarenek. Największymi i najciekawszymi miastami na wyspie są Ciutadella de Menorca (Ciudadela) – dawna stolica Minorki i siedziba biskupstwa – oraz Maó (Mahón), obecne centrum administracyjne, w którym warto zobaczyć ogromny naturalny port morski, urocze stare uliczki i Fortecę Mola (Fortaleza de la Mola). Wszyscy, którzy kochają kolekcjonować pamiątki z podróży, będą zachwyceni, odwiedzając niewielkie miasteczka – Es Mercadal (Mercadal) i Ferreries (Ferrerías). Mogą w nich nabyć lokalne rękodzieło artystyczne, w szczególności biżuterię i wyroby ze skóry, z których słynie Minorka. Wyspa ta jest doprawdy zjawiskowym zakątkiem, który skradł serce niejednemu podróżnikowi i przyciąga jak magnes tysiące zakochanych z całego świata.

 

Ibiza – szalone noce i zabawa do białego rana

Nazywana „wyspą rozrywki”, cieszy się światową sławą wśród imprezowiczów, którzy właśnie dla niej ściągają tłumnie na Baleary. Słynie z modnych dyskotek w pianie, nocnych klubów z podświetlaną podłogą, szalonych fiest na plaży, najlepszych didżejów oraz występów największych gwiazd muzyki trance, techno, dance i R&B. Co roku odwiedzają ją spragnieni niekończącej się zabawy turyści z całego świata. Ibiza (Eivissa) to wymarzone miejsce, aby beztrosko się rozerwać, zapomnieć o codziennych obowiązkach i problemach, poznać ciekawych ludzi, przeżyć wakacyjny flirt i zabalować do białego rana… Mimo iż nie brakuje na niej pięknych plaż i zachwycającej śródziemnomorskiej przyrody, jest to raczej doskonały kierunek na wakacyjną przygodę niż rodzinne wakacje z dziećmi. W przerwach między nocnymi imprezami warto poświęcić choć parę chwil na zwiedzanie. Na pewno trzeba zajrzeć do stolicy wyspy – miasta Ibiza (Eivissa), gdzie w historycznej dzielnicy Dalt Vila na przyjezdnych czeka interesujące Muzeum Archeologiczne oraz plątanina romantycznych, wąskich uliczek, pełnych knajpek i kawiarni, w których można miło spędzić czas na popołudniowej kawie i tradycyjnych migdałach w śnieżnobiałym lukrze. Wielkie walory kulturalne tego miejsca zostały docenione przez UNESCO. W 1999 r. wpisano je na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości, jako jedyne miasto w Hiszpanii otoczone przez morze. Atmosfera „wyspy rozrywki”, wbrew pozorom, odpowiada także emerytom (w szczególności z Wielkiej Brytanii i Niemiec), którzy tłumnie osiedlają się na Ibizie, żeby w trakcie jesieni życia korzystać ze słońca i kąpieli w ciepłych wodach. Jak podają nieoficjalne statystyki, nawet ok. 40 proc. osób zamieszkujących ten hiszpański skrawek lądu mogą stanowić cudzoziemcy. Wyspa ta idealnie łączy barwną historię, dawne tradycje z nowoczesnością i kosmopolitycznością. Ibiza nie tylko nigdy nie zasypia, ale również nigdy nie przestaje zachwycać swoim pięknem...

 

Formentera – mekka naturystów i wędkarzy

Ta niewielka (zaledwie 83 km2 powierzchni), oddzielona od Ibizy niespełna 4-kilometrowym przesmykiem wysepka jest wymarzoną bazą wypadową dla wielbicieli wędkarstwa morskiego. Zamieszkujące okoliczne wody potężne barweny, mętnookie okonie morskie, graniki i waleczne dorady gwarantują im niezapomniane emocje. Osoby cierpiące na chorobę morską również będą się czuły na Formenterze doskonale. Wyspa obfituje w piękne piaszczyste plaże (porównywane do karaibskich), z których najbardziej znanymi są Es Pujols, Illetes, Llevant, Sa Roqueta, Es Arenals, Mitjorn, Cala Saona. Warto też wybrać się w okolice miejscowości El Pilar de La Mola, gdzie na skalistym klifie znajduje się potężna latarnia morska, jeden z symboli całego archipelagu. Ta wznosząca się na wysokości 192 m n.p.m. (najwyższy punkt na Formenterze) budowla widoczna jest z odległości 65 km od brzegu. Na tych, którzy wejdą na jej szczyt, czeka porywający widok na całą wyspę i bezkresne wody Morza Śródziemnego. Formenterasłynie również z dwóch słonych jezior położonych w jej północnej części oraz… turystów kochających opalać się nago na rajskich plażach.

 

Cabrera – piękny krajobraz i tragiczna przeszłość

Maleńka wysepka, na której żyje zaledwie kilkudziesięciu mieszkańców, skrywa starą i mroczną tajemnicę. Podczas wojen napoleońskich na jej terenie utworzono odosobniony obóz dla francuskich żołnierzy, którzy poddali się zwycięskim Hiszpanom pod Bailén w lipcu 1808 r. Z ok. 9 tys. jeńców niewolę przeżyło tylko ponad 3,5 tys. Na szczęście po tych tragicznych wydarzeniach nie ma już śladu, a przybywający dzisiaj na wyspę turyści mogą podziwiać wspaniałą śródziemnomorską roślinność i porywające widoki, z których słynie Morsko-Lądowy Park Narodowy Cabrera.


 

Artykuły wybrane losowo

Pięć odsłon Wysp Jońskich

Ionia_islands_Corfu_Old_town_photo_M_Mitzithropoulos.jpg

Często odwiedzane przez celebrytów urocze Fiskardo na Kefalinii

©GREEK NATIONAL TOURISM ORGANISATION/M. MITZITHROPOULOS


Pięć odsłon Wysp Jońskich

Agnieszka Zawistowska


Piękne plaże otoczone turkusową wodą, doskonałe lokalne potrawy i niezliczone legendy rozbudzające wyobraźnię – to wszystko oferują urokliwe Wyspy Jońskie. Jednak na tym archipelagu położonym na Morzu Jońskim na zachód od wybrzeży Półwyspu Bałkańskiego (w tym Peloponezu) czeka nas znacznie więcej atrakcji. Aby się o tym przekonać, wystarczy zaledwie parę godzin lotu z Polski.

Więcej…

Słoneczna Tajlandia pachnąca przyprawami

MS Borsang s umbrellas-Chiang Mai-036BB

Tajki malujące wzory kwiatowe na parasolkach w wiosce Bo Sang pod Chiang Mai

© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

 

MAGDALENA PINKWART

www.turystyka24.tv

 

Głośna Tajlandia z powietrzem przepełnionym egzotycznymi zapachami ma ponad 3,2 tys. km linii brzegowej. Plaże są tu zwykle usłane białym piaskiem i otoczone wysokimi palmami. Ten obraz rajskiej krainy dopełniają setki malowniczych wysepek, tysiące błyszczących złotem buddyjskich świątyń i dziko żyjące zwierzęta.

 

Wody w zatokach Tajlandii czasem przybierają kolor lazurowy, innym razem bardziej przypominają opalizujący w promieniach słonecznych szafir. Wszystko zależy od tego, czy patrzymy na nie rankiem czy o zachodzie słońca, z wysypanej drobnym piaskiem plaży czy pokładu jachtu, i – oczywiście – od pory roku. Tylko jedno się nie zmienia. Oblewające tajlandzkie wybrzeże wody są zawsze czyste i rozkosznie ciepłe, a kąpiel w nich jest jak seans w luksusowym gabinecie odnowy biologicznej.

 

Podróż po Tajlandii warto rozpocząć właśnie od wizyty w spa. Słynne na cały świat tajskie masaże relaksują jak nic innego. Wystarczy godzina czy dwie terapeutycznego dotyku doświadczonej masażystki, która ugniata skórę rękami albo delikatnie wciera w nią ciepłe, aromatyczne olejki, aby ciało stało się rozluźnione i wypoczęte, a dusza – lekka. Salony oferujące takie usługi znajdziemy tu niemal przy każdej ulicy, w eleganckich willach, ale także na licznych bazarach. Dla turysty z Europy tajskie masaże nie są zbyt dużym wydatkiem. Tutejsi masażyści stosujący wiedzę opartą na wielowiekowej tradycji potrafią zdziałać cuda.

 

RĘCE, KTÓRE LECZĄ

 

Takie właśnie cuda z pewnością będą nam potrzebne po długiej podróży. Jak każda droga do raju wyprawa do Tajlandii nie należy do najłatwiejszych. Ten kraj dzieli od Polski ponad 8 tys. km. Na razie nie ma regularnych bezpośrednich połączeń tradycyjnych linii lotniczych z żadnego polskiego miasta do Bangkoku, choć biura podróży organizują – oczywiście – loty czarterowe: Rainbow do tajskiej metropolii, a Itaka do miasta Krabi (ich ceny zaczynają się od ok. 2800 zł za jedną osobę w obie strony). Polacy muszą zatem na ogół lecieć z przesiadką np. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – Dubaju (Emirates), Katarze (Qatar Airways), Niemczech (Lufthansa), Francji (Air France), Szwajcarii (SWISS), Holandii (KLM), Austrii (Austrian Airlines z Wiednia) czy Rosji (Aeroflot). Ta sytuacja może się wprawdzie niedługo zmienić, bo tajlandzki tani przewoźnik Thai AirAsia X planuje wprowadzić bezpośrednie kursy do Warszawy z lotniska Bangkok-Don Mueang, ale póki co trzeba się pogodzić z tym, że podróż z naszego kraju do tej części Azji trwa zazwyczaj kilkanaście godzin. Do tego dochodzi zmiana strefy czasowej. Pomiędzy Polską a Tajlandią różnica czasu wynosi 5 godz. w okresie letnim i 6 godz. w okresie zimowym. Pierwszego dnia będziemy więc musieli przestawić swoje zegarki do przodu i zmierzyć się z przykrymi objawami jet lagu. Na takie dolegliwości nie ma na nic lepszego niż właśnie relaksujący tajski masaż i filiżanka rozgrzewającej zielonej herbaty z dodatkiem imbiru i mieszanki miejscowych ziół. Potem z nowymi siłami można rozpocząć zwiedzanie, a zdecydowanie jest tu co oglądać. Tajlandia to duży kraj (o powierzchni ponad 510 tys. km²) z wieloma zabytkami i bogatą kulturą. Poza tym znajdują się w nim również rajskie plaże, na których chciałoby się odpoczywać bez końca. Już sam gigantyczny wielopoziomowy Port Lotniczy Bangkok-Suvarnabhumi stanowi przedsmak głośnego, kolorowego, egzotycznego świata, w jakim mamy się zanurzyć. Co chwilę odlatują stąd samoloty do najciekawszych miast i regionów Tajlandii: Chiang Mai, Chiang Rai, Hat Yai, prowincji Krabi czy na wyspę Phuket. Zanim wybierzemy się do jednego z tych wakacyjnych rajów, warto poświęcić trochę czasu, żeby poznać tętniącą życiem stolicę kraju.

 

AZJATYCKIE MIASTO ANIOŁÓW

 

Bangkok to najgorętsza stolica świata, a zarazem obecnie najchętniej odwiedzane miasto na ziemi (przed Londynem i Paryżem). Jego pełna nazwa w języku tajskim brzmi Krung Thep Mahanakhon Amon Rattanakosin Mahinthara Ayuthaya Mahadilok Phop Noppharat Ratchathani Burirom Udomratchaniwet Mahasathan Amon Piman Awatan Sathit Sakkathattiya Witsanukam Prasit, w skrócie Krung Thep, czyli Miasto Aniołów. Żyje tu niemal 9 mln ludzi. Metropolia wystrzela w niebo setkami szklanych wieżowców, które mieszczą klimatyzowane biura i luksusowe hotele. Nad głowami przechodniów śmigają nowoczesne pociągi naziemnej kolei zwanej Skytrain. Tylko one i łodzie na rzece Menam (Chao Phraya) są w stanie uniknąć ciągłych korków. Warto pamiętać o tym, że Bangkok jest także drugim najbardziej zakorkowanym miastem świata (zaraz po stolicy Meksyku). Po plątaninie ulic w gigantycznych zatorach wolno przesuwają się tysiące samochodów. Pomiędzy nimi na pełnym gazie bohatersko przeciskają się setki skuterów i tuk-tuków. Jako kierowca zjeździłam wiele krajów, ale trzy razy zastanowiłabym się, zanim wyruszyłabym na przejażdżkę po tajlandzkiej metropolii. Poruszanie się po Bangkoku wymaga nie tylko niezwykłej sprawności i znajomości topografii miasta, ale też straceńczej odwagi. Z pewnością nie brakuje jej właścicielom tuk-tuków – małych, kolorowych trójkołowych pojazdów z pasażerską przyczepką. Choć niektórzy uważają jazdę pędzącą zmotoryzowaną rikszą bez pasów bezpieczeństwa za czyste szaleństwo, to zdecydowanie obowiązkowa atrakcja podczas każdej wycieczki do Tajlandii, zwłaszcza jeśli podróżujemy większą grupą. Gdy wyruszymy w trasę kilkoma tuk-tukami, ich kierowcy z dziką radością będą się ścigać, wyprzedzać i pogłaśniać azjatycką muzykę rozbrzmiewającą z małych radyjek. To przeżycie jedyne w swoim rodzaju, a koszt przejazdu jest niewygórowany. Trzeba jednak pamiętać, aby ostro negocjować cenę jeszcze przed zajęciem miejsca na siedzeniu pasażera, szczególnie w popularnych wśród turystów rejonach. Kierowców tuk-tuków ponosi nie tylko na drodze, ale także przy podawaniu początkowej kwoty opłaty za swoją usługę.

 

ULUBIENIEC NARODU

 

Pierwsze kroki kierujemy do największej atrakcji turystycznej miasta. Wielki Pałac Królewski jest sercem Bangkoku i stanowi obowiązkowy punkt wycieczki do stolicy. Zdobiony złotymi dachami, okazały kompleks był oficjalną rezydencją królów Tajlandii w latach 1782–1925. Leży w zakolu rzeki Menam, w samym centrum starej części miasta. Warto wybrać się tutaj do Wat Phra Kaew, aby zobaczyć słynnego Szmaragdowego Buddę wykonanego z zielonego jadeitu. Komnata, w której się znajduje, to najświętsze miejsce w kraju, a sama figura – choć niewielka (66-centymetrowa) – robi duże wrażenie. W tym rejonie Bangkoku pełno jest zabytkowych budowli i świątyń. Obok tłumnie odwiedzanych przez turystów obiektów wznoszą się zatopione w zieleni budynki rządowe i rezydencja króla Tajlandii (Amphorn Sathan Residential Hall).

 

Warto pamiętać, że w 2016 r. w wieku 88 lat zmarł ukochany władca narodu. W październiku, w rok po jego śmierci, odbędą się państwowe uroczystości pogrzebowe. Bhumibol Adulyadej, król Rama IX, rządził przez 70 lat, był wielkim reformatorem i dobroczyńcą swoich poddanych. Traktowano go tu jak dobrego ojca, a jego wspomnienie wywołuje u Tajów szczere łzy smutku. Od roku w całym kraju trwa żałoba narodowa, na ulicach rozstawione są zdjęcia władcy przepasane żałobnym kirem, a miejscowi noszą przypięte na piersi czarne wstążeczki. W samolotach tajskich przewoźników puszczane przed lotem komunikaty dotyczące bezpieczeństwa poprzedza informacja o pogrążonym w smutku narodzie. Turyści bywają zaskoczeni tym, że czasem nawet niewinna rozmowa na temat zmarłego króla może doprowadzić rozmówcę do płaczu. Dlatego w trakcie wizyty w Tajlandii należy okazywać szacunek zarówno samemu władcy, jak i wszystkim członkom rodziny panującej.

 

CHRUPIĄCE TARANTULE

 

Choć zajmujący ogromną powierzchnię Bangkok (niemal 1,6 tys. km², czyli mniej więcej trzy razy tyle co Warszawa) nie ma jednego wyraźnego centrum, wszystkie drogi prowadzą turystów odwiedzających miasto na Khao San. Ta głośna, zatłoczona ulica tętni życiem o każdej porze dnia i nocy. Można tu kupić pamiątki, ubrania i biżuterię, pyszne i bardzo tanie jedzenie przyrządzane na miejscu, owoce i świeże soki. Dla śmiałków znajdą się stragany ze smażonymi w głębokim tłuszczu larwami, skorpionami, szarańczami, chrupiącymi świerszczami i olbrzymimi tarantulami. Ci, którzy chcą poczuć dreszcz emocji, ale nie są gotowi na spróbowanie wielkiego pająka, mogą podjąć podobne kulinarne wyzwanie na targu owoców. Sprzedaje się na nim inną ciekawą osobliwość z tej części świata – kolczastego duriana. Ten nazywany królem owoców specjał wydziela mieszaninę woni z publicznej toalety i męskiej szatni pełnej graczy po wyczerpującym meczu. Nieprzyjemny zapach czuć już przez twardą skórę, dlatego sprzedawcy pracujący przy stoisku z durianami zakładają maseczki i rękawiczki, a dojrzałość towaru sprawdzają, tłukąc w niego kijem. Linie lotnicze zakazują przewożenia tego owocu w bagażu podręcznym. Hotelarze twierdzą, że jeśli ktoś zje go w pokoju, to pomieszczenie przez tydzień jest nie do użytku. Mimo tych przykrych doznań zapachowych durian uchodzi za wyjątkowo smaczny specjał wart wszelkich poświęceń… Według mnie przyjemność z jego jedzenia przypomina doznania przy delektowaniu się budyniem waniliowym z czosnkiem, ale najlepiej spróbować owocu samemu i wyrobić sobie własne zdanie.

 

AMERYKAŃSCY ŻOŁNIERZE I ŁAGODNE TAJKI

 

Bangkok- Chakri Maha Prasat Throne Hall

Kompleks Wielkiego Pałacu Królewskiego w Bangkoku

© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

 

Kiedy już nacieszymy się atmosferą Bangkoku, możemy ruszać na spotkanie z największymi atrakcjami kraju. Turyści lubiący plażowanie i luksusowy wypoczynek powinni wybrać się do pobliskiego miasta Pattaya położonego nad Zatoką Tajlandzką. Dziś to nowoczesny kurort z setkami hoteli na wybrzeżu, ale jeszcze w latach 60. XX w. był jedynie skromną wioską rybacką. Potem zaczęli tu przyjeżdżać amerykańscy żołnierze zwolnieni ze służby po walkach w Wietnamie. Chętnie zostawali na długie miesiące skuszeni ciepłymi wodami, świecącym przez cały rok słońcem, ciągnącą się wzdłuż miejscowości plażą w kształcie księżyca, pokrytą drobnym, białym piaskiem, i – oczywiście – niezwykłą urodą i łagodnym charakterem Tajek. Z czasem miejsce przekształciło się w popularny ośrodek turystyczny. W okolicy można nurkować, surfować, pływać na nartach wodnych, żeglować, wędkować, a także wybrać się łodzią na wycieczkę na pobliskie wyspy. Kilkugodzinne rejsy organizują touroperatorzy z Ocean Marina Yacht Club, jednej z najlepszych przystani w całej Azji. Wyprawy luksusowymi jachtami są tutaj znacznie tańsze niż w Europie. Katamaran kołysze się na falach i zawija do cichych zatoczek, gdzie można zeskoczyć do wody i poczuć na własnej skórze jej przyjemne ciepło. Jeśli podpłyniemy bliżej do jednej z zielonych wysepek, spotkamy dziko żyjące małpy, które z wdzięcznością przyjmą od nas podarki w postaci świeżych owoców serwowanych na pokładzie.

 

W Pattai koniecznie trzeba odwiedzić uważany za największy na świecie targ wodny (floating market). Na targowisko składają się łodzie wypełnione po burty owocami i drewniane budynki, w których można spróbować specjałów tajskiej kuchni. Kupimy tu też pamiątki wykonane ręcznie zgodnie z miejscową tradycją. Jeśli zechcemy nieco odetchnąć od upałów, powinniśmy odwiedzić miasteczko FROST Magical Ice of Siam. Pospacerujemy w nim wśród misternych rzeźb z lodu, a przy lodowym barze napijemy się drinków w lodowych szklankach, które możemy potem stłuc o lodową ścianę. Ta atrakcja nie będzie pewnie zbyt zaskakująca dla większości Europejczyków, ale przyjemnie jest popatrzeć na rozemocjonowanych Tajów po raz pierwszy widzących lód nie w szklance z whisky.

 

Chon Buri-Pattaya Beach

Oblegany przez turystów kurort Pattaya nad Zatoką Tajlandzką

© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

 

OŚWIECENIE I WINO

 

Jedną z wizytówek Pattai stanowi bogate życie nocne. Nieopodal centrum miasta rozciąga się ponad 3-kilometrowa plaża (Pattaya Beach). To zagłębie rozrywki z hotelami, restauracjami i galeriami handlowymi. W okolicy leży dzielnica Walking Street z setkami barów i dyskotek, słynąca również z usług erotycznych. Wbrew pozorom w Pattai znajdziemy coś nie tylko dla ciała, ale i dla ducha. Koniecznie trzeba odwiedzić ogromne ekumeniczne Sanktuarium Prawdy, poświęcone różnym odmianom buddyzmu i hinduizmu. Tę bogato zdobioną tysiącami rzeźb budowlę w całości wykonano z drewna, bez użycia gwoździ. Obiekt budowany jest od lat 80. XX w., wciąż jednak nie został ukończony. Zwiedzający muszą zakładać kaski, żeby wejść do środka, a przed sanktuarium mogą z pomocą pracujących tu cieśli wyrzeźbić dłutem własny wzór i pozostawić swój ślad w tym miejscu.

 

Pattaya potrafi także zaskoczyć atrakcjami unikatowymi w skali kraju. Tajlandia nie słynie wszak z regionów winiarskich, nic więc dziwnego, że większość turystów z lokalnych trunków zna jedynie whisky Mekhong (w rzeczywistości bliższą rumowi) czy orzeźwiające piwo Chang. Jednak od kilku lat rozwija się tu produkcja wina, a prawdziwym klejnotem w tym rejonie jest winnica znajdująca się niedaleko Pattai, czyli Silverlake Vineyard. Leży ona w dolinie w cieniu Khao Chi Chan (Góry Buddy) – olbrzymiej skały ze złotym wizerunkiem Buddy. W jej centrum stoi tonąca w kwiatach willa w stylu toskańskim. W tutejszej restauracji serwowane są dania kuchni tajskiej i europejskiej, do których podaje się świetne lokalne wina. Gospodynią winnicy jest znana tajska aktorka Supansa Nuangpirom, a oprócz degustacji urządza się tu wspaniałe imprezy muzyczne. Tuż obok znajduje się otwarty w maju 2016 r. park wodny – Ramayana Water Park, niezwykły kompleks ze zjeżdżalniami, sztucznymi falami, malowniczymi kanałami i wymyślnymi konstrukcjami. Można w nim spędzić relaksujące rodzinne popołudnie.

 

Ko Phi Phi

Widok na niewielką malowniczą zatokę Ton Sai na Ko Phi Phi Don

© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

 

WYSPY ROZKOSZY

 

Zupełnie inna atmosfera panuje w wyspiarskiej części kraju. Do Tajlandii należy kilkaset wysp i wysepek. Są one bardzo zróżnicowane, przyciągają więc rozmaitych turystów. Znajdą tutaj coś dla siebie wielbiciele luksusu, wytrawni backpackerzy, rodziny z dziećmi, osoby spragnione duchowych przeżyć i chcące wypocząć w spokoju w otoczeniu dziewiczej przyrody, a także imprezowicze. Jedną z najsłynniejszych wysp jest Ko Phi Phi Le położona w cieśninie Malakka, łączącej Morze Andamańskie z Południowochińskim. W 1999 r. kręcono na niej sceny do hollywoodzkiej produkcji Niebiańska plaża z Leonardem DiCaprio w roli głównej. Zachęcone tym filmem rzesze turystów zaczęły tu przyjeżdżać w poszukiwaniu raju na ziemi. Tym, którzy preferują gwarną wakacyjną atmosferę, spodoba się pobliska Ko Phi Phi Don, która składa się z dwóch grup wapiennych skał wyrastających z morza, połączonych ze sobą wąskim piaszczystym przesmykiem. Działa na niej mnóstwo hoteli, restauracji, barów, szkół sportów wodnych i dyskotek. Dla osób lubiących ciszę i kontakt z naturą idealna będzie Ko Muk, której nazwa w tłumaczeniu brzmi Wyspa Perłowa. Nie dotarła na nią jeszcze masowa turystyka. Znajdują się tutaj śnieżnobiałe plaże, skały porośnięte dziką roślinnością, plantacje kauczukowców i podwodne jaskinie, do których można dostać się łodzią. Na wyspie leży wioska rybacka, a świeże ryby i owoce morza są na niej znacznie tańsze niż w bardziej zatłoczonych rejonach popularnych wśród turystów.

 

TANIEC W ŚWIETLE KSIĘŻYCA

 

Miłośnicy dzikiej przyrody powinni odwiedzić Ko Phra Thong. Nie ma na niej utwardzonych dróg ani samochodów, a mieszkańcy żyją w tradycyjnych domach wtopionych w naturalne otoczenie. Brak rozwiniętej infrastruktury turystycznej wynagrodzi nam bogactwo fauny i flory. W Parku Narodowym Mu Ko Ra – Ko Phra Thong spotkamy żółwie morskie i makaki, zobaczymy lasy namorzynowe i zanurkujemy w lagunie kryjącej nietkniętą przez cywilizację rafę koralową. Osobom planującym wakacje z dziećmi przypadnie do gustu Ko Lanta. W tej okolicy nie ma głośnych barów i dyskotek, jest za to mnóstwo miejsc, które zachwycą najmłodszych – należą do nich wodospady, jaskinie czy gaje bananowe. Można też przejechać się na słoniu albo odwiedzić bajecznie kolorową farmę motyli.

 

Dla odmiany na Ko Pha Ngan, piątej co do wielkości wyspie Tajlandii (o powierzchni 125 km²), nie spotkamy raczej rodzin z dziećmi, ale natkniemy się na rzesze imprezowiczów. Raz w miesiącu odbywa się na niej największa na świecie i słynna w całej Azji impreza przy pełni księżyca (Full Moon Party). Młodzi ludzie przybywają wówczas z najbliższej okolicy i odległych rejonów kraju, a nawet naszego globu, żeby wziąć udział w tym niezwykłym święcie radości, tańca i muzyki. Nieco skromniejsze imprezy organizuje się na tutejszych plażach każdego dnia.

 

Królową tajlandzkich wysp jest z pewnością najsłynniejsza z nich, czyli Phuket. Jej największe miasto noszące tę samą nazwę (leżące w dystrykcie Mueang Phuket) to najpopularniejszy i chyba najbardziej zatłoczony kurort w Tajlandii. Pełno w nim eleganckich hoteli, klubów, restauracji i... domów uciech. Jednak nawet w tym królestwie cielesności Tajowie nie zapominają o sprawach duchowych. Nad miastem góruje Wat Khao Rang, świątynia z potężną, wysoką na 9 m złotą statuą siedzącego Buddy groźnie spoglądającego na położone w dole zabudowania. Na wyspie Phuket warto również zobaczyć Sanktuarium Dzikiej Przyrody Khao Phra Thaeo, chroniące dziewiczy las deszczowy. Można się tu zagubić w labiryncie egzotycznej roślinności pod koronami drzew sięgających nawet 50 m wysokości. Teren ten zamieszkują m.in. makaki, lamparty czy warany.

 

JEDWAB I SŁONIE

 

Jednak Tajlandia to nie tylko plaże i rajskie wysepki. Aby poznać zupełnie inne jej oblicze, warto wybrać się na północ do Chiang Mai. To jedno z największych miast w kraju (200-tysięczne) różni się zdecydowanie od Bangkoku – czas płynie w nim wolniej, a ludzie żyją znacznie spokojniej. Jego zabudowa w niczym nie przypomina lasu wieżowców typowych dla stolicy. W Chiang Mai większość mieszkańców nadal utrzymuje się z rolnictwa i rzemiosła. Na obrzeżach miasta znajdziemy zakłady, w których ręcznie wytwarza się papierowe parasolki i wachlarze malowane w misterne wzory. Natkniemy się tu także na fabryki słynnego tajskiego jedwabiu, gdzie na własne oczy zobaczymy, jak wygląda proces jego produkcji: od karmienia liśćmi morwy larw, poprzez gotowanie kokonów, aż po ręczne tkanie materiału na drewnianych krosnach. Historyczną część Chiang Mai otaczają pozostałości murów obronnych z bramami skierowanymi w różne strony świata. Nad miastem góruje ukryta wśród tropikalnej roślinności świątynia – Wat Phra That Doi Suthep. To prawdziwe cudo architektury, pełne przepychu, złota i misternych ozdób, a zarazem ważny ośrodek pielgrzymkowy. Z tutejszego tarasu rozciąga się szeroki widok na otoczoną górami równinę, na której leży Chiang Mai, a pomiędzy budynkami przechadzają się mnisi w ceglastoczerwonych szatach. W Tajlandii tradycja nakazuje, aby każdy mężczyzna przynajmniej raz w życiu wstąpił do klasztoru i został wyświęcony na mnicha. W klasztornych murach może spędzić całe życie albo tylko kilka miesięcy. Dopiero po tym doświadczeniu uznaje się go za dojrzałego i zdolnego do zawarcia związku małżeńskiego. Tradycji tej wierni są też tajlandzcy królowie. Mnisi żyją w ascezie, korzystają z darów dostarczanych im przez wiernych.

 

Ponad godzinę drogi od Chiang Mai znajduje się sanktuarium słoni. Elephant Nature Park zajmuje duży teren otoczony zalesionymi wzgórzami, po którym przechadzają się te majestatyczne zwierzęta. Żyją tu na wolności i to one są gospodarzami. Pod okiem opiekunów można karmić słonie świeżymi owocami albo brać udział w ich kąpieli w rzece. W parku dowiemy się także wiele o zwyczajach jego dostojnych mieszkańców. Sanktuarium działa charytatywnie na rzecz ratowania tych pięknych ssaków i dzikiej przyrody.

 

PIEKIELNIE SMACZNE

 

Na koniec kilka słów o tajskiej kuchni, która nie ma sobie równych na świecie i jest jedną z najlepszych i najzdrowszych na naszym globie. Jej podstawą są świeże przyprawy, zioła i warzywa. Niemal w każdym przepisie ważny składnik stanowią mleczko kokosowe, trawa cytrynowa, chili, liście limonki, imbir i kolendra. Naulicznych straganach wszystkie te cuda można kupić za grosze. W upalne dni zamiast niezdrowych przekąsek Tajowie (i odwiedzający Tajlandię turyści) raczą się soczystymi przysmakami wprost z drzewa. Spotkamy tu dziesiątki gatunków dziwnych, egzotycznych owoców, a niektóre nazwy trudno nawet wymówić. Na targach sprzedaje się kolczaste duriany, różowo-zielone pitaje, słodko-kwaśne longany, soczyste mangostany, orzeźwiające rambutany, ciężkie od mleka kokosy, delikatne pomelo i chyba najlepsze na świecie mango. Z tych ostatnich Tajowie robią rewelacyjny deser, niezwykle słodki, choć bez dodatku cukru. Pokrojone w kostkę mango podają z klejącym się ryżem zatopionym w mleczku kokosowym. Zresztą wszystko, co serwuje się w Tajlandii, zarówno na ulicznych straganach, jak i w wykwintnych restauracjach, jest po prostu obłędnie smaczne, czy to piekielnie pikantna zupa tom yum, smakowity makaron pad thai podawany ze słodkawymi orzeszkami, czy różne rodzaje ostrych curry lub dopiero co złowione i szybko przyrządzone owoce morza. Dzięki świeżym składnikom i lokalnym aromatycznym przyprawom potrawy tajskiej kuchni na długo zapadają w pamięć. Dla wielu osób są później jednym z ważnych powodów, aby odwiedzić ten azjatycki kraj ponownie...

 

Na północ przez Litwę, Łotwę i Estonię

Drewniana kaplica w Kiernowie nad Wilią
Kernav - Laimonas Ciunys
© WWW.LITHUANIA.TRAVEL/LAIMONAS CIŪNYS

Potężne tallińskie średniowieczne mury obronne z basztami i bramami

panorama-tornidevaljak

© VISIT ESTONIA/KAUPO KALDA

Piękna fasada Domu Bractwa Czarnogłowych na Starym Mieście w Rydze

house-of-the-blackheads

© WWW.LATVIA.TRAVEL

KATARZYNA BYRTEK


Litwa, Łotwa i Estonia, choć na pierwszy rzut oka wydają się do siebie podobne, są jednak całkiem inne. Podróż po tych trzech bałtyckich krajach będzie z pewnością pełna porównań, ale też nietypowych atrakcji. Zwiedzanie parku z socjalistycznymi pomnikami i wyspy, na której rządzą kobiety, podziwianie mnóstwa wspaniałych secesyjnych budynków, spacer po bagnach i oglądanie białych nocy – to wszystko przeżyjemy podczas naszej wyprawy. Ruszamy na północ!

Więcej…