Z naszą rodaczką Renatą Olejnicką, właścicielką biura podróży Renata Travel z włoskiej Sardynii, rozmawia Michał Domański.


POLACY W TURYSTYCE NA ŚWIECIE


W tym wiosennym wydaniu magazynu All Inclusive prezentujemy Państwu sylwetkę dynamicznej i sympatycznej Polki, która odniosła sukces w turystyce we Włoszech, na magicznej, pełnej wspaniałych skarbów i tajemnic Sardynii. Rozmawiamy z naszą rodaczką Renatą Olejnicką, działającą niezmiernie prężnie w branży turystycznej nie tylko na najbliższym jej sercu rynku sardyńskim, ale także sycylijskim i korsykańskim. W kolejnym numerze (latem 2015 r.) przeniesiemy się na inną pasjonującą wyspę w samym centrum Morza Śródziemnego – Maltę. Spotkamy się z Iloną Kajewską, dyrektor zarządzającą firmy Sven Hedin Travel Group Limited, radzącą sobie doskonale w turystyce na archipelagu Wysp Maltańskich. Już teraz zapraszamy serdecznie do lektury!
                                                                                                                               MICHAŁ DOMAŃSKI

 

 

Jak to się stało, że związała Pani swoje życie z Sardynią? Co jest takiego przyciągającego, magicznego w tej wyspie na Morzu Śródziemnym?
W 1997 r. moje przyjaciółki ze studiów zapytały mnie, czy chcę pojechać z nimi na Sardynię. Siostra jednej z nich od lat mieszkała we Włoszech i podczas urlopu spotkała rodzinę Sardyńczyków, która prowadziła charakterystyczną restaurację rybną na pewnej malowniczej sardyńskiej plaży. W niej właśnie w wakacje miała pracować moja przyjaciółka. Nie zastanawiałam się długo nad wyjazdem, ponieważ przy okazji postanowiłam się też nauczyć języka włoskiego. Na Sardynii spędziłam wówczas dwa miesiące. Podczas tego pobytu poznałam mężczyznę, z którym związałam się na kolejne 13 lat mojego życia. Przez 9 ostatnich mieszkałam już na wyspie. Miłość się skończyła, ale ja zostałam, bo zakochałam się w tym cudownym miejscu.
     Sardynię nie bez powodu nazywa się siedmioma kontynentami. Doskonale pamiętam, że na samym początku największe wrażenie zrobiła na mnie tutejsza przyroda – śródziemnomorska roślinność, kaktusy, palmy, fikusy oraz agawy, które rosły wszędzie i osiągały rozmiary drzew. Nigdy nie zapomnę również mnóstwa kwitnących oleandrów.
     Później oczarował mnie każdy zakątek tego regionu. Pamiętam, jak wcześniej z moimi koleżankami zawsze toczyłyśmy niekończące się dyskusje, gdzie tego lata wybrać się na wakacje: nad morze czy w góry… Otóż na Sardynii wszystkiego jest pod dostatkiem. Skały wapienne, granitowe i bazaltowe mienią się barwami od bieli przez róż, żółć i czerwień aż po czerń błyszczącą w słońcu jak srebro. Otaczające ląd morze przybiera natomiast różne odcienie błękitu, niebieskiego, turkusu, granatu, szmaragdu oraz zieleni. Do tego wszystkiego trzeba jeszcze dodać niesamowitą atmosferę spokoju, w jakiej toczy się życie mieszkańców, oraz doskonałe jedzenie i niezmiernie ciekawą historię tej wyspy.

 

Dlaczego postanowiła Pani poświęcić się turystyce? Jak powstała firma Renata Travel?
Jeszcze gdy mieszkałam w Polsce, uczyłam się w Poznaniu na kierunku hotelarsko-turystycznym. Od zawsze moim marzeniem była praca w turystyce. Potem studiowałam na poznańskim Uniwersytecie Ekonomicznym (ówczesnej Akademii Ekonomicznej) na kierunku zarządzanie przedsiębiorstwami i jednocześnie pracowałam – przez kilka miesięcy w hotelu, a później przy organizacji kongresów, wyjazdów służbowych i cyklicznych konferencji. Gdy zaczęłam wiązać swoją przyszłość z Sardynią, chciałam raczej zostać przewodnikiem, gdyż kocham historię i naturę, ale wszystko ułożyło się tak, że w 2004 r. otworzyłam biuro podróży, na początku pod inną nazwą. Moi klienci nigdy jej nie używali, lecz mówili, że podróżowali z Renatą – tak powstała firma Renata Travel, która obecnie ma już 11 lat. Na początku mojej działalności organizowałam wycieczki po wyspie dla… Sardyńczyków! Jak się okazało, wielu z nich nie zna – niestety – zbyt dobrze swojej małej ojczyzny.

FOT. RENATA TRAVEL

Plaża Cala Corsara na wyspie Spargi w archipelagu La Maddalena

 

Czy ciężko odnaleźć się w branży turystycznej na Sardynii? Jaka jest specyfika tamtejszego rynku? Co go różni od naszego, polskiego?
Sardynia oferuje mnóstwo atrakcji, ale – moim zdaniem – wciąż brak odpowiednich osób, które potrafiłyby i chciały dobrze ją wypromować i sprzedać. Według mnie promocją regionu nie powinni zajmować się politycy, lecz eksperci od marketingu. Bardzo często uchodzi ona za wyspę drogą i nikt nie próbuje tego wyjaśnić. Rzadko podkreśla się też, dlaczego na wypoczynek warto wybrać się właśnie tutaj. Sardyńska baza hotelowa jest bardzo różnorodna i każdy może w niej znaleźć coś dla siebie. Sardynia często kojarzy się tylko z wakacjami nad morzem, zdecydowanie za mało mówi się o jej przyrodzie, historii czy też kuchni i winach.

 

Czy próbuje Pani również promować Polskę na Sardynii? W jaki sposób?
Moje biuro zajmuje się turystyką zarówno przyjazdową, jak i wyjazdową. Proponujemy więc także wycieczki do Polski. Muszę jednak przyznać, że niezmiernie trudno promuje się nasz kraj na sardyńskim rynku. Sardyńczycy ciągle mają w pamięci szare i smutne obrazy prezentowane w latach 80. XX w. we włoskich programach telewizyjnych dotyczących strajków Solidarności i stanu wojennego. Dlatego turyści, których udało mi się zabrać do Polski, byli miło zaskoczeni. Myśleliśmy też o serii wydarzeń zachęcających do odwiedzenia naszej ojczyzny, podobnych do tych organizowanych przez nas w kraju poświęconych Sardynii.

 

Czy Renata Travel może pochwalić się dużą liczbą polskich klientów? Jakiego rodzaju programy cieszą się wśród nich największą popularnością?
Włożyliśmy wiele wysiłku w to, aby zaistnieć na polskim rynku, co sprawia, że z naszych usług korzysta coraz więcej Polaków. Oferujemy wszystko to, o czym klient może sobie zamarzyć podczas swojej wizyty w tym regionie Włoch. Dysponujemy bardzo dużą bazą hotelową, sprawdzającą się tak w przypadku wyjazdów wypoczynkowych, jak i różnego rodzaju spotkań, konferencji, kongresów bądź szkoleń. Polscy turyści kochają ciepłe morze, ale ciekawi ich również sama wyspa. Kiedy spędzają na niej 2 tygodnie, często jeden z nich poświęcają na odpoczynek w nadmorskim kurorcie, a drugi – na zwiedzanie. W trakcie pobytu w ośrodku hotelowym goście z naszego kraju wykupują zawsze wycieczki fakultatywne, zazwyczaj dwie w ciągu tygodniowego urlopu. Polacy są doskonałymi klientami, gdyż mają bardzo różnorodne zainteresowania. Na Sardynię docierają miłośnicy wind- i kitesurfingu, surfingu, wspinaczki, speleologii, nurkowania, żeglarstwa, wędkarstwa czy kolarstwa. Ostatnio popularne stały się także śluby i wesela na wyspie. Przy organizacji takiego wydarzenia pomagamy we wszystkim: od sporządzenia listy niezbędnych dokumentów, wybrania miejsca na ceremonię, zakupu kwiatów, wynajęcia fotografa czy makijażystki po załatwienie formalności związanych ze ślubem kościelnym udzielanym przez polskiego duchownego.

FOT. RENATA TRAVEL

Zabytkowe Castelsardo w centrum zatoki Asinara na północy Sardynii

 

W jaki sposób promuje Pani swoją firmę oraz atrakcje turystyczne uroczej Sardynii na rynku polskim?
Od 7 lat współpracuję z rodzimą branżą turystyczną, dlatego co roku jestem obecna na warszawskich Międzynarodowych Targach Turystycznych TT Warsaw. W 2014 r. postanowiłam zająć się znacznie mocniej promocją Sardynii w Polsce, gdyż jest ona nadal mało znana polskim turystom. W kwietniu braliśmy udział w Gdańskich Targach Turystycznych GTT, w czerwcu zorganizowaliśmy wycieczkę na wyspę dla naszych touroperatorów oraz wyjazd edukacyjny dla pracowników i agentów Rainbow Tours. W lipcu przeprowadziliśmy dwie prezentacje w Warszawie i Krakowie dla biur podróży, dziennikarzy i wszystkich podmiotów działających w turystyce (np. izb turystycznych i różnych stowarzyszeń). Podczas takiego wydarzenia można obejrzeć zdjęcia z Sardynii, posłuchać moich opowieści oraz spróbować typowych sardyńskich przysmaków, win czy nalewek przy dźwiękach regionalnej muzyki. W październiku mieliśmy przyjemność gościć na wyspie Roberta Makłowicza z jego ekipą filmową. Emisje 4 odcinków nagranego wtedy programu Makłowicz w podróży zaplanowano w TVP2 w marcu i kwietniu 2015 r. W listopadzie biuro Renata Travel zawitało na Warszawskie Targi Turystyczne PODRÓŻE oraz TT Warsaw. Zorganizowaliśmy też kolejną serię prezentacji w Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu. Staraliśmy się dotrzeć również do czytelników magazynu All Inclusive, na którego łamach przez cały 2014 r. ukazywały się artykuły o Sardynii oraz nasza reklama. W lutym 2015 r. byliśmy obecni na warszawskich Targach Sportów Wodnych i Rekreacji WIATR i WODA, gdzie znów przedstawialiśmy wyspę. Poza tym ten region Włoch dzięki zaproszeniu Roberta Makłowicza będzie patronem festiwalu „Europa na widelcu” na wrocławskim rynku (5 i 6 czerwca 2015 r.).


Dlaczego – Pani zdaniem – warto choć raz w życiu odwiedzić Sardynię? Jakie niepowtarzalne atrakcje czekają na niej na turystów z Polski?
Jak już wspominałam, Sardynia posiada wszystko, co można sobie wymarzyć: zapierającą dech w piersiach śródziemnomorską przyrodę, wspaniałe góry, mnóstwo malowniczych zatok i różnorodnych plaż, wybrzeże usiane wysepkami, interesujące rezerwaty, wyśmienitą kuchnię, wyborne wino i ciągle żywe tradycje. Koniecznie trzeba tutaj zobaczyć wyjątkowe obchody Wielkiego Tygodnia albo karnawału. Warto zaplanować też wycieczkę enogastronomiczną. Na Sardynii znajduje się jeden z najgłębszych kanionów Europy – Gorroppu. Na lądzie poprowadzono liczne trasy trekkingowe, rowerowe, do wypraw jeepami i quadami (tu przygotowuje się do Rajdu Dakar Rafał Sonik). Okolice wyspy doskonale nadają się do uprawiania sportów wodnych. Na wybrzeżu działają także polskie szkoły kitesurfingu, a trenować przyjeżdża w te strony nawet mistrzyni świata w tej dyscyplinie Karolina Winkowska. Poza tym od wielu lat w tym miejscu zakochani są polscy żeglarze. Również historia tego regionu jest niezmiernie fascynująca. Przypomina trochę niespokojne losy Polski ze względu na położenie wyspy w strategicznym punkcie Morza Śródziemnego. Jej mieszkańcy zawsze bronili swojej tożsamości narodowej. Jeśli zapytamy ich, za kogo się uważają, odpowiedzą nam, że w pierwszej kolejności są Sardyńczykami. Ten naród posługuje się przecież oficjalnie uznanym językiem. Dlatego nie wolno zmarnować okazji, aby poznać tych ludzi, ich dzieje, zwyczaje i piękno ich ziemi.


e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.         www.renatatravel.com

Artykuły wybrane losowo

Słowenia wyjęta z obrazka

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Słoweńcy mówią o swoim pięknym kraju, że to Europa w miniaturze. Mają praktycznie każdy rodzaj krajobrazu – wysokie Alpy Julijskie, równiny, rozległe lasy, bystre rzeki, malownicze winnice, wody termalne, urocze kurorty nad ciepłym Adriatykiem, zabytkowe miasta i czarujące zamki oraz nowoczesną bazę hotelową i wyśmienitą kuchnię. Turystów z całego świata (ostatnio w Bledzie spotkałem nawet znajomych z Kolumbii!) przyciągają do Słowenii niesamowite cuda natury – bajeczne jaskinie (słynna Postojnska jama i Škocjanske jame) i zapierające dech w piersiach jeziora (Bled i Bohinj). Kraj ten jest także mekką miłośników raftingu (cudowna Soča), koni (historyczna stadnina w Lipicy), białego szaleństwa (Bovec, Cerkno, Kranjska Gora, Krvavec, Maribor Pohorje, Rogla), wędkarstwa (wyprawy na pstrągi), żeglarstwa, golfa, kolarstwa górskiego czy wreszcie zdrowego wypoczynku w ośrodkach SPA & Wellness (Moravske Toplice, Rogaška Slatina czy Portorož).

 

Słowenia to małe państwo o powierzchni porównywalnej do naszego województwa podlaskiego (ma jedynie 20 273 km2). Oferuje jednak tyle atrakcji, że śmiało może konkurować ze znacznie większymi krajami. Na jej obszarze żyje niewiele ponad 2 mln mieszkańców. Ma ona tylko 47 km wybrzeża, ale co najważniejsze – niezmiernie urodziwego. Brakuje tu jedynie piaszczystych plaż (wyjątek stanowi Portorož). Powiedzenie małe jest piękne pasuje jak ulał do tego kraju, położonego po słonecznej stronie Alp. Tylko w Słowenii możemy kąpać się w morzu, opalać na plaży, żeby już za chwilę (za mniej niż godzinę) wspinać się po wysokich górach, spacerować wokół malowniczych jezior i oddychać czystym, rześkim powietrzem.

Więcej…

Klejnot równika – Indonezja

Darmansjah Djumala – ambasador Republiki Indonezji w Polsce – odpowiada na pytania Michała Domańskiego.

 

Co Indonezja może zaoferować polskim turystom?

Moim zdaniem, praktycznie wszystko – bogatą kulturę, przyrodę, kuchnię i tradycję. Indonezja ma mnóstwo plaż, zarówno pełnych zgiełku i tłumów turystów, np. Kuta w południowej części Bali, jak i spokojnych, cichych, m.in. Senggigi na wyspie Lombok. Są też wybrzeża, choćby na archipelagu Mentawai, które oferują doskonałe warunki dla miłośników surfingu. Amatorzy podnoszących adrenalinę przygód mogą odkrywać u nas głębokie, rwące potoki, tajemnicze jaskinie, skały i klify. Co do wydarzeń kulturalnych – w naszym kraju istnieje ogromna liczba barwnych kultur (ok. 300 grup etnicznych i prawie 750 różnych języków i dialektów). Jest więc naprawdę co podziwiać! Trzeba też koniecznie spróbować tradycyjnych indonezyjskich potraw. Indonezja to również doskonałe miejsce dla miłośników zakupów.

 

Która pora roku jest najlepsza do odwiedzenia Indonezji?

Panujący w Indonezji tropikalny klimat, zapewniający niemal 30°C w cieniu przez cały rok, sprawia, że to dobre miejsce na wypoczynek zarówno wtedy, kiedy w Polsce jest lato, jak i sam środek zimy. Wody, które stanowią 81 proc. powierzchni kraju, są cały czas ciepłe. To one utrzymują praktycznie stałą temperaturę powietrza przez okrągły rok: na nadbrzeżnych równinach ok. 28°C, w głębi lądu i na terenach górzystych – 26°C, a w wyższych regionach górskich – 23°C. Indonezja jest więc doskonałym miejscem dla wszystkich osób spragnionych słońca.

Więcej…

Wśród birmańskich złotych stup

ANNA SOBKOWICZ

<< Do niedawna zamknięta na świat Birma staje się dziś coraz modniejszym kierunkiem turystycznym. Wśród podróżników panuje przekonanie, że warto ją odwiedzić jak najszybciej, zanim zaleją ją zdobycze zachodniej cywilizacji. Pierwsze zmiany już można zaobserwować, a ich znakiem są np. pojawiające się bankomaty i planowane otwarcie pierwszej w kraju restauracji McDonald’s. >>

 W języku polskim tradycyjnie na określenie tego państwa leżącego w Azji Południowo-Wschodniej używa się toponimu Birma, jednak od 1989 r. jego oficjalna nazwa brzmi Myanmar (na gruncie polszczyzny spotyka się też zapisy Mjanma, Mianma lub Republika Związku Mjanmy). Wzdłuż jego zachodniej, północnej i wschodniej granicy ciągną się tereny górskie, natomiast środek zajmuje nizina Irawadi, przez którą płynie rzeka o tej samej nazwie (najdłuższa w kraju). Od południa kraj oblewają wody Oceanu Indyjskiego, a dokładniej Zatoki Bengalskiej i Morza Andamańskiego.

Więcej…