MARCIN „HUMBAK” JĘDRZEJCZAK

 

Rejsy luksusowymi statkami wycieczkowymi są jednymi z najbardziej niezapomnianych wspomnień. Dla wielu osób stanowią wycieczkę życia. Dlatego tak ważne jest to, żeby dokonać dobrego wyboru armatora, danej jednostki z jego floty oraz trasy, w jaką zamierzamy się wybrać. Bez względu na to, czy zastanawiamy się nad organizacją romantycznej wycieczki we dwoje, urlopu z rodziną, wyjazdu integracyjno-motywacyjnego, podróży poślubnej, czy wakacji w gronie przyjaciół – wypoczynek spędzony na pokładzie luksusowego statku spełni wszelkie oczekiwania, zagwarantuje nam moc atrakcji i wspaniałą zabawę.

Rejs wycieczkowy pozwala na zwiedzenie w wygodny sposób wielu interesujących zakątków świata za jednym zamachem, bez konieczności znoszenia trudów dalekich podróży i ciągłego pakowania walizek. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób odkrywa zalety i uroki wakacji w formule all inclusive na luksusowych statkach. Od kilku lat wypoczynek w „hotelach na wodzie” cieszy się stale wzrastającą popularnością wśród polskich turystów.

W Europie Zachodniej (głównie w Niemczech, Włoszech, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii) rejsy wycieczkowe są już modne od dawna. Najwięcej pasażerów przyciągają jednak w Stanach Zjednoczonych – rocznie aż 13–14 mln osób (przy ok. 19 mln na całym świecie)! Według prognoz firmy konsultingowej Ocean Shipping Consultants, w 2020 r. z wakacji na luksusowych statkach ma skorzystać już 27 mln klientów, z czego 64 proc. będą stanowić Amerykanie, a 26 proc. – Europejczycy.

 

Pływające hotele przez cały rok

Choć sezon rejsów wycieczkowych rozpocznie się w Europie Północnej dopiero wiosną, to w południowej części kontynentu trwa przez cały rok. Po Morzu Śródziemnym statki pasażerskie pływają bez przerwy. Niemniej jednak najwięcej z nich spotkamy podczas wysokiego sezonu, który przypada tu na okres od końca maja do początku września. Natomiast nasza zima jest doskonałym momentem na wyprawę na Karaiby. Podczas jednego rejsu możemy zwiedzić w krótkim czasie kilka rajskich wysp oraz odwiedzić wiele interesujących miast. Wysoki sezon trwa tutaj od końca grudnia do kwietnia. Pasażerowie statków mogą skorzystać z wycieczek fakultatywnych, które organizowane są w odwiedzanych portach, albo wykupić jedynie transfer do pobliskiego miasta i zwiedzać wybrane atrakcje na własną rękę. W tym ostatnim wypadku trzeba jednak powrócić na pokład przynajmniej na 30 minut przed planowaną godziną wypłynięcia.

            Biura podróży przez cały rok kuszą najróżniejszymi ofertami luksusowych rejsów. Na wycieczkę statkiem, będącym pływającym hotelem, można się wybrać zarówno po europejskich trasach – po Morzu Śródziemnym, Bałtyckim albo Północnym, jak również po bardziej egzotycznych, np. po Karaibach czy Oceanie Indyjskim.   

Queen Mary 2, największy dotychczas zbudowany liniowiec transatlantycki (powstał w 2004 r.), należy do słynnej linii oceanicznej Cunard Line. Posiada aż 14 pokładów i ponad 1300 kabin. Może pomieścić 2620 pasażerów i 1253 członków załogi. Jest to jedyny liniowiec pokonujący regularnie legendarną trasę ze Starego do Nowego Świata. Wypływa z angielskiego portu Southampton i po 7 dniach przypływa do Nowego Jorku w Ameryce. Za ten transatlantycki rejs zapłacimy, w zależności od rodzaju kabiny oraz terminu, od ok. 900 do 7 tys. dolarów za osobę.

Na zamówienie norwesko-amerykańskiego armatora Royal Caribbean International (często stosującego skrót RCCL) powstały w ostatnich latach prawdziwe pływające giganty. Na statku Oasis of the Seas (zbudowanym w 2009 r.) znajdziemy aż 16 pokładów i 2700 kabin. Może on zabrać w rejs nawet 5400 pasażerów (maksymalnie do 6296 osób!) i 2165 członków załogi (z ponad 65 krajów!). Bliźniaczy Allure of the Seas (powstały w 2010 r.) jest największym statkiem wycieczkowym świata – dłuższym jedynie o 50 mm od Oasis of the Seas (ma 361 metrów długości)! Posiada także 16 pokładów i 2700 kabin. Może on pomieścić 5400 pasażerów (maksymalnie 6400!) i 2384 członków załogi. Oba te statki Royal Caribbean International zdetronizowały Freedom of the Seas (zbudowany w 2006 r.). Ma on 339 metrów długości, a na 15 pokładach znajduje się 1817 kabin. Może pomieścić 3634 osoby i 1360 członków załogi.

 

Cuda inżynierii morskiej

Na Freedom of the Seas znalazły się m.in. aleja sklepowa Royale Promenade, teatr, lodowisko, kasyno, 22 bary i kluby, 4 baseny, 6 jacuzzi, centrum SPA, symulator do nauki surfingu, ściana wspinaczkowa, boisko do koszykówki, mini golf czy ring bokserski. Z kolei pasażerowie Queen Mary 2 mają do dyspozycji np. ekskluzywne centrum SPA – Canyon Ranch SpaClub, tzw. Royal Court Theatre – pierwszy „teatr na wodzie”, który oferuje eleganckie prywatne loże ze stolikiem, Planetarium (jedyne na świecie mieszczące się na statku!), luksusowe restauracje serwujące wyśmienite potrawy z grilla, ogromną salę balową – Queens Room oraz bibliotekę z ponad 8 tys. książek. Goście Allure of the Seas, najnowszego statku Royal Caribbean, mogą skorzystać z kawiarni, oglądać musicale w teatrze, zadbać o swoje zdrowie i urodę w centrum SPA, zrelaksować się w 4 basenach i 10 jacuzzi, pograć w koszykówkę na pełnowymiarowym boisku, pojeździć na łyżwach, pobawić się w parku wodnym – H2O Zone, pooglądać filmy w kinie 3D, podziwiać spektakle w amfiteatrze na rufie – tzw. AquaTheater itd. Na wszystkich statkach wycieczkowych znajdują się liczne sklepy wolnocłowe, luksusowe butiki, restauracje, winiarnie i drink bary. Wieczorami na pasażerów czekają teatry, rewie na lodzie, dyskoteki czy kasyna. Wcześniej można zadbać o swój wygląd i udać się do salonów fryzjerskich i kosmetycznych. Na statkach działają nie tylko specjalne kluby dziecięce i młodzieżowe, place zabaw, ale nawet całe przedszkola dla najmłodszych!

Komfortowe kabiny zaprojektowane są w taki sposób, żeby zagwarantować doskonały relaks i wypoczynek podróżnym. Wszystkie posiadają łazienkę, telewizor, klimatyzację, sejf i wygodne łóżka. W zależności od naszego budżetu możemy wybrać kabiny wewnętrzne, te z oknem czy z balkonem (jeśli mamy większe fundusze). Na każdym statku mieszczą się również przestronne, luksusowe apartamenty. Przykładowo w ofercie Norwegian Cruise Line (NCL) dla najbogatszych osób znajdują się na górnym pokładzie ekskluzywne, luksusowo wyposażone i obszerne prywatne wille o powierzchni aż 400 m2 – tzw. The Haven Villas & Penthouses.

Należący do linii NCL statek wycieczkowy Norwegian Epic, skonstruowany w 2010 r., charakteryzuje się niespotykaną dotąd stylistyką i wzornictwem w aranżacji kabin i apartamentów, wykorzystując nowatorskie rozwiązania w oparciu o tzw. wave concept. Kabiny posiadają faliste ściany i dużo otwartej przestrzeni, a te zewnętrzne mają dodatkowo własne balkony. Statek oferuje także specjalne studia dla singli z prywatnym dostępem do tzw. Studio Lounge – miejsca spotkań towarzyskich. Na Norwegian Epic znajdziemy także olbrzymi Aqua Park, ekskluzywne Mandara Spa, liczne restauracje serwujące dania z całego świata oraz bary i kawiarnie z doskonałą muzyką, w tym pierwszy prawdziwy bar lodowy na morzu – SVEDKA Eisbar.

Programy rejsów są zaplanowane w ten sposób, żeby móc pokonać trasę pomiędzy jednym a drugim portem przede wszystkim nocą. Dzięki temu w ciągu dnia można zwiedzać interesujące miejsca i zabytki poszczególnych miast, do których zawijają statki. Czasami jednak zdarza się, ze względu na duże odległości pomiędzy danymi portami, że pasażerowie całe dnie spędzają na morzu. Uczestnicy rejsu otrzymują specjalną, wydawaną codziennie gazetkę przypominającą im o wszystkich atrakcjach, jakie czekają na nich na statku. Dzięki niej mogą sobie zaplanować każdy kolejny dzień podróży.

 

Potężny rynek rejsów wycieczkowych

Największym armatorem statków wycieczkowych na świecie jest obecnie brytyjsko-amerykański Carnival Cruise Lines – CCL (założony w 1972 r.), mający 49,2 proc. rynku wartego ponad 34 biliony dolarów. Należy do niego w sumie 10 linii – Carnival, Princess, Costa Cruises, Holland America Line, AIDA, P&O Cruises, P&O Cruises Australia, Cunard, Ibero Cruceros i Seabourn. Dysponuje on łącznie aż 103 pływającymi hotelami (przy 256 na całym świecie!), które mogą ugościć ok. 210 tys. osób. Jego flagowa linia – Carnival – zaprasza na rejsy m.in. na Alaskę, Bahamy, Bermudy, Hawaje, Tahiti, Fidżi, do Kanady, Nowej Anglii, Meksyku itd.

Drugą pozycję zajmuje Royal Caribbean International, znany często jako RCCL (istniejący od 1968 r.), do którego należy 23,8 proc. rynku. Ma on w sumie 5 znanych marek – Royal Caribbean, Celebrity Cruises, Pullmantur, CDF i Azamara. Do jego floty należy 40 statków wycieczkowych mogących pomieścić ponad 96 tys. pasażerów (dane Cruise Market Watch). Odwiedzają one łącznie 233 miejsca w 72 krajach na 6 kontynentach, m.in. Alaskę, Kanadę, Europę, Meksyk, Hawaje, Karaiby czy Kanał Panamski.    

Od 1966 r. działa firma Norwegian Cruise Line (NCL), założona na Florydzie jako Norwegian Caribbean Line. Ten trzeci armator statków wycieczkowych na świecie, mający 7,1 proc. rynku, dysponuje 11 pływającymi hotelami, na których przygotowano miejsca dla ponad 26 tys. gości (według Cruise Market Watch). W ofercie tej linii znajdują się m.in. rejsy po Morzu Śródziemnym i Bałtyckim, Karaibach, Hawajach, Kanale Panamskim, a także trasy transatlantyckie (np. z Miami na Florydzie do Barcelony w Hiszpanii czy z duńskiej Kopenhagi do Miami). Jej statki docierają również na Alaskę, do Kanady i Nowej Anglii. W 2000 r. firma NCL wprowadziła swój słynny produkt – tzw. Freestyle Cruising, nowatorską formę wakacji na morzu, oferującą pasażerowi maksimum swobody na pokładzie, bez sztywnych godzin posiłków, obowiązku stroju wieczorowego oraz innych zasad mogących zakłócać beztroski wypoczynek.

Czwartą siłę stanowi włoska linia MSC Cruises (MSC Crociere), do której należy 5,8 proc. rynku. Została założona oficjalnie w 1987 r., a jej główna siedziba mieści się w szwajcarskiej Genewie. Posiada obecnie najmłodszą flotę na świecie złożoną z 12 statków wycieczkowych mogących zabrać na pokład niemal 28 tys. pasażerów. W maju 2012 r. do użytku ma wejść luksusowa jednostka MSC Divina – ta nowa „Bogini Mórz” ma 13 pokładów przeznaczonych dla gości, 1751 kabin i może zabrać w rejs ok. 4 tys. osób. MSC Cruises oferuje m.in. wycieczki na Karaiby, do Ameryki Północnej i Południowej, Południowej Afryki, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Europy Północnej oraz ciekawe trasy po Morzu Śródziemnym.       

W 1989 r. powstała linia Celebrity Cruises, należąca obecnie do Royal Caribbean International. Dysponuje ona 11 statkami, na których może pomieścić się w sumie ponad 24 tys. gości. W 2009 r. została nagrodzona przez czytelników Condé Nast Traveller (słynnego amerykańskiego magazynu o podróżach luksusowych) tytułem najlepszej linii wycieczkowej świata – Top Mega-Ship Cruise Lines. – Celebrity Cruises wyróżniają przede wszystkim statki, w szczególności te należące do klasy Celebrity Solstice, zaprojektowane niezwykle elegancko i stylowo. Panuje na nich niezmiernie ciepła i przyjazna atmosfera – tłumaczy Małgorzata Budnik, kierownik ds. obsługi klienta portalu Kruzy.pl. – Celebrity to również słynna, wielokrotnie nagradzana kuchnia, niesamowity sposób delektowania się nią, wielkie bogactwo programów pokładowych, m.in. dla smakoszy, miłośników wina, osób poszukujących rozrywek intelektualnych lub regeneracji sił, a także szeroka oferta niezwykłych miejsc do odwiedzenia – dodaje. Podróż tą linią na pewno zadowoli najbardziej wytrawnych podróżników, tym bardziej, że trasy, które przemierzają statki Celebrity Cruises, odbiegają od tych standardowych. Jeden z najwspanialszych rejsów odbywa się w regionie archipelagu Galapagos na ekspedycyjnym statku Celebrity Xpedition, który zabiera na pokład tylko 92 pasażerów. – Kameralna atmosfera, luksusowy „hotel na wodzie” i ten cudowny ekwadorski archipelag, z niespotykanym nigdzie indziej na świecie bogactwem natury, to wszystko sprawia, że ta wycieczka jest spełnieniem marzeń niejednego podróżnika – zachwala Małgorzata Budnik z Kruzy.pl.

 

Polacy coraz śmielej wyruszają w rejsy

Rodzime biura turystyczne coraz częściej oferują rejsy z polskim pilotem, który towarzyszy klientom z Polski w podróży, służy pomocą przy meldowaniu się na statku, tłumaczy lokalnych przewodników podczas wycieczek fakultatywnych oraz udziela niezbędnych informacji. Wszystko to dzięki temu, że z roku na rok coraz więcej naszych rodaków wybiera wakacje w „hotelu na wodzie”. – Polecam szczególnie 8-dniowy rejs z polskim pilotem statkiem „Costa Favolosa”, najmłodszym dzieckiem linii Costa Cruises (pływającym od 2011 r.), po Półwyspie Arabskim. W tym sezonie zimowym można wziąć w nim udział na początku lutego 2012 r. Wypływa się z Dubaju i odwiedza m.in. Maskat, stolicę Omanu, oraz Abu Zabi (Abu Dhabi) – główne miasto Zjednoczonych Emiratów Arabskich. „Costa Favolosa” to luksusowy pływający hotel, który posiada 13 pokładów dostępnych dla gości i może zabrać 3780 pasażerów. Na statku znajdują się liczne restauracje i bary, 4 baseny, 5 jacuzzi, boiska sportowe, „Samsara SPA”, teatr, kasyno, dyskoteka, kluby dziecięce, centrum medyczne, galeria sklepów wolnocłowych oraz centrum konferencyjne. Taka wspaniała wycieczka po Półwyspie Arabskim kosztuje od 770 euro (za miejsce w 2-osobowej kabinie wewnętrznej) do 1270 euro (przy zakwaterowaniu w 2-osobowej kabinie zewnętrznej z balkonem) – mówi Jarosław Kruszka, wiceprezes zarządu oraz dyrektor sprzedaży i marketingu Marco Polo Travel.

            Rejsy statkami wycieczkowymi są obecnie jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się segmentów turystyki oraz niezmiernie modnym sposobem podróżowania i zwiedzania świata. Jest to także doskonały pomysł na spędzenie niezapomnianych chwil we dwoje lub w towarzystwie przyjaciół. Błękitne niebo i lazur morza, stale zmieniające się krajobrazy, malownicze porty, rajskie plaże, egzotyczne wyspy, fascynujące wschody i zachody słońca, moc atrakcji oferowanych przez luksusowe „hotele na wodzie” – to wszystko zapewnia romantyczne chwile, wspaniałe wspomnienia i udaną zabawę w komfortowych warunkach. Nic więc dziwnego, że coraz więcej Polaków nie wyobraża sobie udanych wakacji bez udziału w rejsie wycieczkowym…       


 

Artykuły wybrane losowo

Przez Irlandię ze św. Patrykiem

JUSTYNA MAZUREK-SCHRAMM

                                                                                                               FOT. TOURISM IRELAND

<< W IV i V w., gdy w Hibernii (łacińska nazwa Irlandii) ludzie żyli głównie z rolnictwa, jej terytorium podzielone było na wiele małych królestw. Mimo iż Rzymianie podbili sąsiednią Brytanię, nigdy nie pokusili się, aby zająć ziemie po drugiej stronie dzisiejszego Morza Irlandzkiego. Dlatego bez problemu mogła się tu rozwijać kultura celtycka. To wtedy rozpoczęła się chrystianizacja tej krainy, a dawne tradycje w połączeniu z nową religią zapoczątkowały rozwój irlandzkiej sztuki i literatury. >>

Szmaragdowa wyspa należy obecnie do dwóch państw: Republiki Irlandii (Éire) oraz Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Te oddzielone od siebie granicą obszary łączy jednak nierozerwalnie wspólna historia, której częścią jest postać pewnego wczesnochrześcijańskiego duchownego...

Więcej…

Malawi, czyli nie tylko jezioro

ROBERT GONDEK „GERBER”
www.stronagerbera.pl


<< Malawi, położone w południowo-wschodniej części Czarnego Lądu, bywa często nazywane „gorącym sercem Afryki”, choć temperatury panują w nim niższe niż w innych okolicznych państwach w rejonie klimatu podrównikowego. Dzieje się tak dlatego, że znaczną jego część stanowią wyżyny i płaskowyże wznoszące się na wysokość ponad 1000 m n.p.m. Te warunki upodobały sobie szczególnie zwierzęta, których różnorodność gatunkowa w tym regionie potrafi zaskoczyć niejednego wytrawnego miłośnika podróży. >>

Więcej…

12 najlepszych miejsc na świecie do uprawiania kitesurfingu

Wietnam

Victor Borsuk na Morzu Południowochińskim u wybrzeży Phan Rang w Wietnamie

© WWW.VICTORBORSUK.COM

 

VICTOR BORSUK

www.victorborsuk.com

 

 Dzięki rozbudowanej ofercie rozmaitych linii lotniczych sporty wodne można uprawiać praktycznie cały rok. Dotyczy to również kitesurfingu, który cieszy się dużą popularnością wśród Polaków, mimo iż u nas odpowiednie warunki klimatyczne panują jedynie przez kilka wiosennych i letnich miesięcy. Dla wielu naszych rodaków ślizganie się po falach na desce z latawcem stało się prawdziwą pasją, a kto raz połknie bakcyla, ten zawsze będzie śnił o tych wspaniałych miejscach na ziemi, gdzie natura sama stworzyła wymarzone warunki do wykonywania widowiskowych akrobacji na wodzie.

 

Jednym z najważniejszych czynników w kitesurfingu jest moc wiatru. Powiewy do 9 węzłów są zbyt słabe do uprawiania tego sportu. Wiatr o prędkości od 9 do 15 węzłów będzie dobry dla osób początkujących i tych wszystkich, którzy lubią czuć się bezpiecznie na wodzie i stabilnie poruszać latawcem. W takich warunkach ryzyko nieprzewidzianych sytuacji bywa raczej niskie. Prędkość 15–28 węzłów idealnie nadaje się dla średnio zaawansowanych kitesurferów. Można przy niej próbować wysokich skoków i porządnych ewolucji. Wiatr o prędkości powyżej 28 węzłów jest już bardzo silny. Czasem zrywa dachówki, łamie gałęzie i wieje piaskiem w oczy. Poradzą z nim sobie tylko doświadczeni kitesurferzy, którzy mierzą się w tej sytuacji z siłami natury.

Przy wyborze 12 najlepszych miejsc na świecie do uprawiania kitesurfingu kierowałem się głównie statystyczną ilością i siłą wiatru oraz warunkami panującymi na wodzie. Pod uwagę brałem także wygląd okolicy i możliwości spędzania czasu nie poświęconego na ewolucje na desce.

 

1

Guajiru

Brazylia

 

To jedno z najwietrzniejszych miejsc na świecie. W brazylijskim stanie Ceará, w którym leży wioska Guajiru, wieje od czerwca do końca grudnia codziennie. Wiatr osiąga prędkość od 18 do 30 węzłów. Znajdują się tu liczne laguny z płaską taflą, na których możemy bez obaw próbować wszystkiego, o czym marzymy. Woda jest bardzo ciepła (ma mniej więcej taką temperaturę jak powietrze), więc wystarczą tylko krótkie spodenki i kostium kąpielowy. Nie wolno zapomnieć o użyciu kremu do opalania (aplikację warto powtórzyć kilka razy w ciągu dnia) i zaopatrzeniu się w wodę do picia.

 

2

Phan Rang

Wietnam

 

Okolica miasta Phan Rang (Phan Rang-Tháp Chàm) jest jeszcze mało popularna wśród amatorów akrobacji na desce z latawcem. Działa w niej zaledwie kilka szkół kitesurfingu. Miejsce to odkrył mój przyjaciel mieszkający w Wietnamie i właśnie tutaj zabieram widzów w podróż w czasie najnowszego filmu realizowanego przez Virgin Mobile W pogoni za wiatrem. Od listopada do lutego prędkość wiatru wiejącego na wybrzeżu wynosi 18–35 węzłów. Woda jest przezroczysta i jak okiem sięgnąć zupełnie płaska. Dopiero w odległości mniej więcej 800–1000 m od brzegu pojawia się rafa koralowa, która stanowi granicę dla pięknych równych fal, na których można uprawiać kitesurfing. Powietrze nagrzewa się zazwyczaj do ok. 30°C, ale silny wiatr powoduje, że w ciągu dnia i nocy nie odczuwa się upału. Dlatego do torby podróżnej warto zapakować klapki, krótkie spodenki i przewiewną koszulkę. Muszę przyznać, że to jedno z moich ulubionych miejsc na ziemi. Właśnie tu zorganizowałem w minionym roku imprezę sylwestrową i przywitaliśmy nowy, 2018 r.

 

3

Woodman Point

Australia

 

Gdy miałem 18 lat, spędziłem w tym rejonie pół roku. Zaraz po maturze kupiłem bilet i poleciałem sprawdzić, jak wygląda to legendarne dla kitesurferów miejsce w Australii Zachodniej. Przed wyjazdem oglądałem filmy o nim i bardzo dużo czytałem. Uczciwie mogę przyznać, że długo marzyłem, aby tutaj przyjechać, a ponieważ była to daleka wyprawa, postanowiłem zatrzymać się w okolicy aż na pół roku. Mając zaledwie parę groszy przy duszy i głowę pełną nadziei, wyruszyłem w podróż. Na miejscu okazało się, że wszystko wygląda dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałem. Zastałem ogromne przestrzenie z płaską wodą i wiatr o prędkości 18–25 węzłów wiejący codziennie od godz. 14.00. Dlaczego właśnie o tej porze? Bo w tym rejonie występuje przede wszystkim wiatr termiczny zwany tu sea breeze (bryzą). Żadna prognoza nie podaje odpowiedniej siły wiatru, gdyż nie bierze pod uwagę różnicy temperatury między zimną wodą a bardzo mocno nagrzanym lądem. Oczywiście, poza tym, że był to jeden z najciekawszych okresów w moim życiu, odczuwałem również stres związany z występowaniem przy brzegu wielu rekinów i strach przed wywracaniem się na dużej głębokości. Jednak statystyki działały na moją korzyść, a kilka ataków na ludzi zdarzających się w ciągu roku w całej Australii nie mogło mnie wystraszyć na tyle mocno, żebym zrezygnował z ukochanego sportu. Zatem jeżeli ktoś nie boi się opowieści o rekinach i chłodnej (orzeźwiającej!) oceanicznej wodzie, cypel Woodman Point koło miasta Perth jest dla niego bez wątpienia jednym z miejsc do zaliczenia.

 

4

Prasonisi, Rodos

Grecja

 

Żywienie się konserwami i zupkami chińskimi oraz spanie na łonie przyrody – tak właśnie spędzałem wakacje jako nastolatek, aby zamknąć cały dwutygodniowy wyjazd w kwocie 1,2 tys. złotych i móc pływać przez 6–8 godzin dziennie. Półwysep Prasonisi na wyspie Rodos to jedna z najlepszych okolic do uprawiania kitesurfingu na świecie. Idealne miejsce dla amatorów tego sportu znajduje się między dwoma wzgórzami, które codziennie się nagrzewają, co sprawia, że powstaje schodzący z nich wiatr termiczny. Wzniesienia łączy piaszczysty wał, dzięki czemu tworzy się tu tzw. efekt Venturiego (wiatr przyspiesza w przewężeniu). Ze względu na te czynniki przez pół roku codziennie wieje w tym rejonie równy, ciepły i silny wiatr. Woda z jednej strony wału jest płaska jak stół, z drugiej powstają duże fale. Każdy ma inne wspomnienia z okresu nastoletniego, ja swoje pierwsze kroki w stronę dorosłości stawiałem właśnie na wyspie Rodos.

 

5

Mierzeja Helska

Polska

 

W tym przypadku moja ocena będzie siłą rzeczy bardziej subiektywna. Jest całkiem prawdopodobne, że wpływają na nią wspomnienia z 22 lat, przez które przyjeżdżałem na Hel, ale uważam tę część Polski za jedno z najlepszych miejsc, aby rozpocząć przygodę z kitesurfingiem. Przede wszystkim od strony Zatoki Puckiej mamy tutaj prawie 1 km płaskiej i płytkiej wody oraz rozległe przestrzenie. Nie bez znaczenia pozostaje też towarzystwo niesamowitych ludzi, których łączy zamiłowanie do sportów wodnych. Ja kocham to miejsce i nie wyobrażam sobie innej okolicy na spędzenie lata. Właśnie tu moje życie zaczęło nabierać obecnego kształtu. Na początku uczyłem się na Helu pływać, teraz prowadzę obozy dla dzieci od 9 do 18 lat i organizuję wyjazdy integracyjno-motywacyjne dla firm. Staram się zainspirować wszystkich swoją pasją.

 

6

Boracay

Filipiny

 

Filipińska wysepka Boracay kojarzy się z wysmukłymi palmami opadającymi do morza, błękitną wodą i białym piaskiem. To miejsce ma jednak także duszę. W ciągu dnia wszyscy żyją tutaj kitesurfingiem, a wieczorem zaczyna kwitnąć życie nocne. Wówczas każdy poddaje się magii, która otacza tę wyspę. Nie przez przypadek mówi się na niej: what happens on Boracay, stays in Boracay („co wydarzyło się na Boracay, zostaje na Boracay”). Uważam ten rejon Filipin za jeden z moich najbardziej ulubionych zakątków na świecie.

 

polska1

Victor Borsuk na Helu, gdzie często zapoznaje innych z kitesurfingiem

© WWW.VICTORBORSUK.COM

 

7

Auckland i Northland

Nowa Zelandia

 

Północna część nowozelandzkiej Wyspy Północnej (regiony: Auckland i Northland) należy do najpiękniejszych miejsc na ziemi, w których do tej pory byłem. Wzdłuż wschodniego i zachodniego wybrzeża znajduje się wiele zupełnie dzikich okolic do uprawiania kitesurfingu. W wodzie można dostrzec wieloryby, a na lądzie spotkać ptaki kiwi i tyle owiec, że trzeba by liczyć je do snu do końca życia. Przyleciałem do tego kraju w odwiedziny do swojego bardzo dobrego kolegi, który pływanie na desce z latawcem traktuje jako pasję, a żyje z koncertów (występuje jako gitarzysta i wokalista). Ten niesamowity człowiek zabrał mnie w podróż po północnej Nowej Zelandii. Swoją wizytę w tych stronach zacząłem od Auckland, czyli największego miasta w kraju (ponad półtoramilionowego). Wynająłem w nim auto i pojechałem do nadmorskiego kurortu Paihia, gdzie poza sezonem żyje ok. 2 tys. osób, a latem przebywa prawie 30 tys. ludzi. W tym mieście mieszka na co dzień mój kolega Robin, tu codziennie gra w golfa czy tenisa i wieczorami występuje na koncertach w knajpach na wodzie. Utrzymuje się też z lokalnej turystyki. W kurorcie warto zatrzymać się na dwa dni, jednak najbliższe miejsca do uprawiania kitesurfingu oddalone są stąd przynajmniej o 20 min. jazdy na północ. W takiej odległości znajdował się nasz secret spot, położony między dwoma wzgórzami na terenie należącym do znajomych mojego kolegi. Była to rewelacyjna okolica. Wiatr wiał do brzegu, a na wodzie nie spotkaliśmy nikogo. Dzień później wybraliśmy się bardziej na północ na plażę, po której można jeździć autem (Ninety Mile Beach). Tutaj również spędziliśmy czas na falach. Pływaliśmy, ścigając się z samochodami. W Nowej Zelandii przebywałem tydzień, z czego przez cztery dni nie wiało. Cisza, spokój i piękne widoki rekompensowały jednak brak wiatru. Jeżeli moim głównym celem wyjazdów nie byłby kitesurfing, ale podróż w głąb siebie i obcowanie z naturą, ponownie wybrałbym się do Nowej Zelandii.

 

8

Maui

Hawaje, USA

 

Maui powinien odwiedzić każdy, niezależnie od tego, czy uprawia jakiekolwiek sporty wodne, czy podróżuje w celach czysto turystycznych. Ta wulkaniczna wyspa przekracza wszelkie wyobrażenia. Zacznę od tego, co najbardziej mnie zaskoczyło. Po wylądowaniu w mieście Kahului wychodzimy na lotnisko, gdzie wita nas od razu parne, gorące powietrze (nie ma czekających kobiet z kwiatami na szyi), więc od samego początku czujemy, że znaleźliśmy się w miejscu naprawdę egzotycznym. Całą wyspę można objechać w zaledwie 4 godz., ale każda jej część zdumiewa innym mikroklimatem. Po jednej stronie lądu codziennie pada (czasem 15 min., innym razem cały dzień), między lasami bambusowymi wyrastają palmy, wzgórza i skały pokrywa zieleń, a po drugiej opady są rzadkie i pola golfowe muszą być sztucznie nawadniane. Wzdłuż północnego wybrzeża leżą najsłynniejsze miejsca dla amatorów ewolucji na desce z latawcem, takie jak Ho’okipa, Kite Beach, Haiku itd. Tu zobaczymy nie tylko kitesurferów, ale przede wszystkim najlepszych sportowców na świecie startujących w zawodach surfingowych i windsurfingowych. Widoki przypominają kadry z okładek magazynów sportowych. W okolicy codziennie wieje, jest ciepło i egzotycznie, ale spoty są tak małe, że aż trudno uwierzyć. Wszyscy żyją tutaj powoli, to prawdziwi surferzy. Niestety, muszę zmartwić osoby, które jeszcze nie miały styczności ze sportami wodnymi. Maui nie nadaje się dla stawiających swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie. Warunki są w tym rejonie bardzo wymagające, powiedziałbym nawet, że bywa niebezpiecznie. W wodzie łatwo zorientować się, iż znajdujemy się na Pacyfiku i nie należy lekceważyć jego siły, bo skończy się to tragicznie. Jeżeli ktoś chce sprawdzić się w tym miejscu, musi zdobyć doświadczenie. Dlatego polecam zacząć od Polski, potem warto wybrać się za granicę, polecieć do Brazylii i na spokojnie zmierzyć się z falami o wysokości 1–3 m, a na koniec dopiero można udać się na Hawaje.

 

9

Bintan

Indonezja

 

Wyspa Bintan leży w odległości zaledwie godziny rejsu promem od Singapuru (w archipelagu Riau). Kiedyś planowałem dotrzeć na nią na Puchar Azji (Kiteboard Tour Asia – KTA), ale termin wydarzenia kolidował z moim wcześniej zorganizowanym wyjazdem do Wenezueli. To jedno z najbardziej niezwykłych miejsc na ziemi. Ze względu na bliskość Singapuru jakość i ceny tutejszych hoteli przekraczają wszelkie wyobrażenia, ale my nocowaliśmy w domkach na palach, do których dochodziło się 200-metrowym drewnianym mostem. Jego deski wyglądały, jakby miały się zaraz złamać. Obiekt nazywał się Bintan Laguna Restaurant & Resort. Pobyt kosztował nas zaledwie 20 dolarów amerykańskich za noc (ze śniadaniem)! Na śniadanie podawano makaron z jajkiem, ale serwowano go na stole ustawionym nad wodą, co tworzyło niesamowitą atmosferę. W pokojach nie było okien z szybami, tylko otwory. Do środka wpadała przez nie bryza i ciepłe powietrze. Spędzanie dnia i nocy w tym miejscu stanowiło czystą przyjemność. Zaledwie 10 min. skuterem od obiektu znajduje się Bintan Agro Beach Resort, w którym mój kolega z Singapuru ma szkołę kitesurfingu. Okolica idealnie nadaje się na rozpoczęcie przygody z tym sportem, ponieważ woda jest tu płytka na obszarze rozciągającym się od brzegu do prawie 200 m w głąb morza. Ze względu jednak na bliskość równika kitesurferzy są zależni od pływów. Czasem w odległości 50 m od lądu fale odsłaniają suche dno. Ja na wyspie Bintan zupełnie się wyciszyłem. Nie ma na niej alkoholu (poza wytwarzanym przez mieszkańców winem ryżowym), auto można zobaczyć raz na godzinę, wszędzie panuje błoga cisza i spokój. Warto spędzić tutaj trochę czasu, aby porządnie wypocząć.

 

Cabarete 002

Klimatyczne Cabarete to popularne miejsce profesjonalnych zawodów w kitesurfingu

© MINISTERIO DE TURISMO DE REPÚBLICA DOMINICANA

 

10

Cabarete

Dominikana

 

Miasteczko Cabarete w Republice Dominikańskiej uchodzi za jedno z najbardziej znanych miejsc do uprawiania kitesurfingu na świecie. Szaleństwo na falach przy odpowiednim wietrze i w promieniach gorącego tropikalnego słońca można tu połączyć z wieczornymi imprezami na plaży. Sama okolica nie jest zbyt dobra do rozpoczęcia nauki, to raczej rejon dla zaawansowanych. Miejscowi wykonują naprawdę niesamowite ewolucje na desce. Odkąd zobaczyłem pierwszy film z zawodów Pucharu Świata w kitesurfingu w Dominikanie, marzyłem o tym, żeby kiedyś do niej pojechać. Czekały na mnie smukłe palmy, biały piasek na plaży i błękitna woda. Kitesurferzy reprezentowali najwyższy światowy poziom. Moje wyobrażenia o tym miejscu okazały się całkowicie zgodne z rzeczywistością. Jeżeli ktoś nauczył się podstaw kitesurfingu i opanował halsowanie, powinien chociaż raz w życiu odwiedzić ten kraj. Atmosfera Karaibów łączy się tutaj z surferskim duchem rywalizacji na wysokim poziomie. Nie brakuje też rumu, ale warto mieć świadomość, że w Republice Dominikańskiej wypoczywa mnóstwo turystów, więc nie należy liczyć na ciszę i spokój umilające pobyt w Indonezji.

 

Renę Egli Airview

Przepiękna plaża Sotavento na Fuerteventurze, mekka kitesurferów z całego świata

© RENÉ EGLI

 

11

Fuerteventura

Hiszpania

 

Niewątpliwą zaletę Fuerteventury (jednej z Wysp Kanaryjskich) stanowi fakt, że można na nią dość szybko dotrzeć za niewielkie pieniądze. Tanie linie lotnicze często oferują bilety od 200 zł w górę w obie strony i czasem aż trudno uwierzyć, jak małe są koszty dostania się z kontynentalnej Europy na archipelag położony nieopodal północno-zachodnich wybrzeży Afryki. Ja trafiłem tu po raz pierwszy 10 lat temu, kiedy startowałem w Pucharze Świata na Playa Barca i Sotavento (Fuerteventura Windsurfing & Kitesurfing World Cup). To właśnie jedno z tych miejsc, które można obejrzeć na filmach z najlepszymi kite- i windsurferami na świecie. Sama wyspa nie jest zbyt bogata w szatę roślinną, w jej krajobrazie dominują skały i piach, jednak należy do bardzo wietrznych rejonów. Najmocniej zaskakują tutaj tłumy ludzi kochających sporty wodne. Zjeżdżają oni głównie do południowo-wschodniej części Fuerteventury. Wzdłuż plaży Sotavento przy odpowiednim poziomie wody powstaje olbrzymia laguna (płytki akwen z płaską taflą) o długości ponad 4 km i szerokości powyżej 200 m, na której można zacząć swoją przygodę z kitesurfingiem. Jeżeli ktoś nie ma czasu na dalekie podróże, a liczy na słońce i dobry wiatr podczas wyjazdu, to bardzo mu polecam właśnie tę sympatyczną kanaryjską wyspę.

 

12

Sardynia

Włochy

 

Włoska Sardynia to wspaniałe miejsce, które potrafi zaskoczyć na każdym kroku. Jest pełna tajemnic i ma bogatą historię. Niektóre okolice bywają tutaj bardzo surowe, ale napotkamy też zakątki jak z bajki. Na wyspie, podobnie jak w wielu rejonach południowej Europy, obowiązuje sjesta – w tym czasie często nie działają sklepy ani restauracje. Morze Śródziemne wokół Sardynii przybiera kolor błękitny, a piasek na plażach jest biały. Aż chce się wskoczyć do wody. Ja nie miałem zbyt dużo szczęścia do dobrego wiatru podczas swoich odwiedzin na tej malowniczej wyspie. Udawało mi się popływać dwa lub trzy dni w ciągu trwającego tydzień wyjazdu, ale nie jest to tak naprawdę nic niezwykłego, bo i w popularnym wśród kitesurferów Egipcie zdarzają się podobne okresy bez odpowiednich podmuchów. Uważam, że naprawdę warto zawitać na Sardynię. Istnieje na niej wiele świetnych centrów kite- i windsurfingu, a okoliczne wody słyną z wymarzonych wręcz warunków do uprawiania tych sportów. Ja korzystałem z usług profesjonalnej polskiej bazy SKYHIGH znajdującej się w Porto Botte, miejscowości położonej na południowo-zachodnim wybrzeżu, niedaleko czarującej wysepki Sant’Antioco. Chętnie odwiedzę gościnną Sardynię ponownie, żeby spróbować szczęścia w łapaniu wiatru. Poza tym potrawy lokalnej kuchni są przepyszne, miasteczka wyglądają niezmiernie urokliwie, a sami Sardyńczycy to wyjątkowi ludzie, jakby z innego świata.