SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

 

<< Wbrew pozorom znane kurorty położone w górach nie są odwiedzane tylko przez turystów, miłośników trekkingu i sportów zimowych oraz osoby nastawione na pobyty kuracyjne. To znakomite miejsca również na konferencje, spotkania z klientami, ważne wydarzenia biznesowe i kulturalne czy atrakcyjne wyjazdy integracyjno-motywacyjne. Dużym zainteresowaniem cieszą się w tym przypadku miejscowości usytuowane w malowniczym otoczeniu, pośród majestatycznych szczytów, szczególnie że po wytężonej pracy można się w nich często odprężyć w nowoczesnych, klimatycznych centrach spa i wellness. >>

 

Łomnicki Staw w słowackich Tatrach Wysokich

© MAREK HAJKOVSKY FOTO

 

Osoby z branży hotelarskiej doskonale wiedzą, jak ważną rolę odgrywa obecnie turystyka biznesowa. Dlatego w wielu obiektach stwarza się jak najlepsze warunki do przeprowadzenia szkoleń firmowych, konferencji i kongresów. W ofertach dostępnych na rynku znajduje się już nie tylko możliwość korzystania z odpowiednio wyposażonych pomieszczeń. Coraz częściej w pakiecie jest też pomoc w obsłudze logistycznej wydarzenia czy szereg dodatkowych atrakcji.

W przypadku kurortów górskich trzeba brać pod uwagę, że niektóre hotele działają w nich inaczej poza sezonem zimowym. Nie oznacza to jednak, że miejsca te są wówczas mniej atrakcyjne. Chcielibyśmy przedstawić Państwu dziesięć eleganckich europejskich miejscowości wartych, naszym zdaniem, rozważenia przy planowaniu wyjazdu biznesowego w góry.

 

KRYNICA-ZDRÓJ (POLSKA)

Na południu Polski, w Beskidzie Sądeckim leży 11-tysięczna Krynica-Zdrój. Wokół niej wznoszą się malownicze wzgórza i rozpościerają zielone lasy. Okolicę można podziwiać z Jaworzyny Krynickiej (1114 m n.p.m.), na którą wjeżdża się koleją gondolową, oraz z Góry Parkowej (742 m n.p.m.) – na jej szczyt od 1937 r. kursuje kolej linowo-terenowa. Miejscowość rozsławiły na cały kraj (i nie tylko) tutejsze źródła mineralnych wód leczniczych (wśród nich są m.in. Kryniczanka, Słotwinka, Zuber czy Jan). Odkryto je i zbadano ich dobroczynne właściwości w drugiej połowie XVIII w. Dlatego też centrum uzdrowiska tworzą neorenesansowy Stary Dom Zdrojowy, a także modernistyczne budynki Pijalni Głównej i Nowego Domu Zdrojowego. Niepowtarzalny charakter nadają Krynicy-Zdrojowi zdobione drewniane wille, wciąż pozostające w użytku. W jednej z nich – Romanówce – funkcjonuje Muzeum Nikifora, czyli Epifaniusza Drowniaka (1895–1968), malarza prymitywisty pochodzenia łemkowskiego. Warto również przejść się do Parku Słotwińskiego z pijalnią wody mineralnej Słotwinka i dawnym pawilonem koncertowym mieszczącym restaurację „Koncertową”.

                Od 1992 r. w uzdrowisku odbywa się co roku Forum Ekonomiczne organizowane przez Fundację Instytut Studiów Wschodnich. Spotykają się na nim osoby ze świata biznesu i polityki głównie z regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Na 2018 r. (4–6 września) zaplanowano 28. edycję tego międzynarodowego wydarzenia. Codziennie podczas debat panelowych goście dyskutują o kwestiach związanych z sytuacją gospodarczą, polityczną i społeczną w Europie. Forum Ekonomiczne w Krynicy-Zdroju jest szeroko komentowane w mediach krajowych i światowych. Stanowi największe tego typu wydarzenie w regionie. W tym roku do wzięcia w nim udziału zaproszono ponad 4 tys. gości z Europy, Azji i Stanów Zjednoczonych.

                Dlatego (i nie tylko) małopolskie uzdrowisko jest znakomitym miejscem na organizowanie spotkań biznesowych i konferencji. W ich przypadku świetnie sprawdzi się m.in. 4-gwiazdkowy Czarny Potok Resort Spa & Conference. Uczestnicy szkoleń i innych wydarzeń mogą korzystać w nim z trzech sal modułowych wyposażonych w urządzenia audiowizualne i nowoczesny system sterowania ułatwiający prowadzenie profesjonalnych prezentacji. Poza tym z myślą o klientach biznesowych przygotowano szeroką ofertę zajęć o charakterze integracyjnym. Do największych atutów obiektu oprócz malowniczego położenia należy też czteropoziomowe luksusowe Centrum Aqua & Wellness z Łaźniami Zdrojowymi (z sauną suchą i łaźnią parową aromatyczną), Łaźniami Beskidzkimi (z beskidzką sauną suchą i górską ziołową, łaźnią parowo-błotną i prysznicem wrażeń), basenem rekreacyjnym z różnorodnymi atrakcjami wodnymi, jacuzzi, wanną solankową, studiem cardio i fitness oraz 13 gabinetami zabiegowymi. Zamkniętą strefę termalną (Strefę Saun VIP) można tu wynająć na wyłączność. W kompleksie hotelowo-konferencyjnym znajdują się również trzy restauracje, bar, klub muzyczny i specjalna kameralna sala VIP (JW. Club), idealna na spotkania z klientami.

 

Hotel Czarny Potok Resort Spa & Conference

© ANDRZEJ KLIMKOWSKI

 

TATRZAŃSKA ŁOMNICA (SŁOWACJA)

Na Słowacji, ok. 90 km na południowy zachód od Krynicy-Zdroju usytuowana jest Tatrzańska Łomnica (Tatranská Lomnica), jeden z najbardziej znanych kurortów w rejonie Tatr. Miejscowość rozpościera się u podnóży Łomnicy (2634 m n.p.m.), drugiego najwyższego szczytu Tatr Wysokich. Można na niego wjechać koleją gondolową i linową. Po drodze dociera się do stacji Skalnaté pleso (Łomnicki Staw – 1754 m n.p.m.), skąd wjeżdża się już na Łomnicę. Na ostatni etap podróży trzeba kupić bilet w obie strony, ponieważ na szczyt nie prowadzą żadne szlaki piesze. Pierwsza kolejka zaczęła tu powstawać w latach 20. XX w., a ukończono ją 22 grudnia 1937 r. To ona sprawiła, że miejscowość stała się popularna wśród turystów. Na przełomie XIX i XX stulecia powstały także pierwsze hotele: Lomnica i Grandhotel Praha (do 1919 r. noszący nazwę Hotel Palace), działające do dziś.

W Tatrzańskiej Łomnicy mieści się siedziba słowackiego Tatrzańskiego Parku Narodowego i jego muzeum. Poza tym kurort jest znanym ośrodkiem narciarskim. Zimą ściągają tu miłośnicy białego szaleństwa zarówno z kraju, jak i zagranicy. Latem popularnością cieszą się liczne malownicze szlaki piesze. W okolicy można też pojeździć konno lub na rowerze. Do najbardziej niesamowitych atrakcji tego miejsca (chociaż dość kosztownych) należy możliwość spędzenia nocy w apartamencie na szczycie Łomnicy. Widoki, jakie się stąd rozpościerają, sprawiają, że jest to naprawdę wyjątkowe przeżycie.

Wspomniany Hotel Lomnica został otwarty w 1894 r. Dziś, po niedawnej rekonstrukcji, oferuje pobyt w 4-gwiazdkowym standardzie. Kompleks składa się z historycznego budynku i nowoczesnego skrzydła. Z tarasu można podziwiać wspaniałą panoramę okolicznych szczytów. W hotelu znajduje się centrum wellness z basenem, jacuzzi i saunami. Dla klientów biznesowych przygotowano ofertę organizacji spotkań firmowych i konferencji w salach z pełnym wyposażeniem technicznym. Grandhotel Praha również zachwyca swoim położeniem, a niezapomnianymi widokami goście cieszą się w nim wprost z zewnętrznego basenu, jedynego w Tatrach Wysokich. W strefie wellness i spa wykonuje się relaksujące masaże i zabiegi. Niektóre apartamenty wyposażone są w kominek. W 4-gwiazdkowym hotelu udostępniono też sześć pomieszczeń z przeznaczeniem na konferencje i imprezy firmowe, a dla uczestników wyjazdów motywacyjno-integracyjnych opracowano propozycje ciekawych aktywności. W okolicy Łomnicy pogramy poza tym w golfa. W miejscowości Veľká Lomnica działa Golfový rezort Black Stork. Tworzy go kompleks trzech pól (każde ma dziewięć dołków) powstałych w przepięknym otoczeniu. Częścią ośrodka jest 4-gwiazdkowy Hotel International. W nim także istnieje możliwość zorganizowania szkoleń i różnego rodzaju imprez biznesowych.

 

SZPINDLEROWY MŁYN (CZECHY)

Dla odmiany w czeskich Karkonoszach amatorów górskich krajobrazów przyciąga Szpindlerowy Młyn (Špindlerův Mlýn). Miasto leży na południowy zachód od Śnieżki, najwyższego szczytu Sudetów (1603,3 m n.p.m.), wznoszącego się na granicy Polski i Czech. Stanowi jeden z największych ośrodków narciarskich w tym kraju. Na miłośników sportów zimowych czekają tu liczne trasy zjazdowe i biegowe oraz trzy snowparki. Latem można uprawiać turystykę górską lub rowerową. Ciekawym pomysłem są wycieczki na Śnieżkę, do źródeł rzeki Łaby (w okolicy Łabskiej Łąki – ok. 1387 m n.p.m.) albo nad dwa malownicze wodospady: 148-metrowy Pančavský vodopád i Labský vodopád (35 m wysokości). Ze Szpindlerowego Młyna w sezonie letnim wjedziemy linową kolejką krzesełkową na dwa okoliczne szczyty.

                W mieście mamy możliwość zakwaterowania w znakomitych warunkach. Wysoką jakość oferuje m.in. Harmony Club Hotel (4 gwiazdki z plusem). Tutejszy przestronny Apartament LUX połączony jest z pokojem konferencyjnym z osobnym wejściem i toaletą. Na potrzeby klientów biznesowych oddano do użytku kilka sal, w tym kongresową z futurystycznym sufitem i kinową ze świetnymi warunkami akustycznymi. Zrelaksować można się na basenie rekreacyjnym, basenie z hydromasażem lub w strefie saun. Na zainteresowanie zasługuje także 4-gwiazdkowy Hotel Savoy położony tuż nad Łabą, z elegancką restauracją „Savoya” serwującą dania współczesnej kuchni czeskiej i międzynarodowej oraz luksusowym Spa by L’Occitane. To również dobre miejsce do zorganizowania konferencji, szkolenia czy wyjazdu motywacyjno-integracyjnego. Podczas pobytu w Szpindlerowym Młynie można wypocząć też w centrum wellness w Hotelu VZ Bedřichov (3 gwiazdki z plusem). W jego skład wchodzą: Wodny Raj z basenem, zjeżdżalnią, dziką rzeką, zasłoną wodną, dyszami wodnymi i jacuzzi, strefa wellness z sauną parową, solną parową i dwiema suchymi oraz chodnikiem Kneippa, a także gabinety zabiegowe. Z kolei u podnóży Kozich Grzbietów (1321–1422 m n.p.m.), w otoczeniu drzew znajduje się 4-gwiazdkowy Orea Resort Horal Špindlerův Mlýn. Z jego najlepszego apartamentu (94-metrowego Grand Suite), usytuowanego na najwyższym piętrze hotelu, rozpościera się cudowny widok. Goście hotelowi mogą zrelaksować się w przytulnym centrum spa z basenem, jacuzzi i saunami. Na klientów biznesowych czekają dwie sale (w tym Kongresowa na 300 osób) i trzy pokoje spotkań.

 

BLED (SŁOWENIA)

Jedynym w swoim rodzaju alpejskim kurortem jest bez wątpienia 5-tysięczny słoweński Bled. W jego sąsiedztwie znajduje się jezioro o tej samej nazwie (Blejsko jezero), otoczone szczytami Alp Julijskich i łańcucha górskiego Karawanki. To tu na niewielkiej wysepce (Blejski otok) stoi malowniczy barokowy kościół pojawiający się często na zdjęciach ze Słowenii. Turyści, którzy go odwiedzają, korzystają z okazji, żeby uderzyć w tzw. dzwon życzeń, dzięki czemu podobno spełniają się marzenia. Na skale, 139 m nad taflą jeziora wznosi się Blejski grad – pierwsze wzmianki o zamku pochodzą z początku XI w. Rozpościera się z niego wspaniały widok na okolicę i położone w dole miasto. Bled stanowi dobrą bazę wypadową na wycieczki do Triglavskiego Parku Narodowego z najwyższym szczytem kraju, czyli Triglavem (2864 m n.p.m.). Ciekawym obiektem w rejonie kurortu jest rezydencja Josipa Broza Tity (1892–1980), przywódcy Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii od 1945 r. aż do swojej śmierci. W położonej nad brzegiem jeziora Vili Bled, bo o niej mowa, działa obecnie elegancki hotel butikowy.

                W mieście znajduje się Festivalna dvorana Bled – hala festiwalowa pełniąca też funkcję centrum kongresowego. Jej największa sala może pomieścić mniej więcej 500 osób. Do najlepszych w kurorcie należy 5-gwiazdkowy Grand Hotel Toplice z prywatną plażą i własnym źródłem termalnym. Jest jednym z kilku obiektów marki Sava Hotels & Resorts w Bledzie. W trzech z nich istnieje możliwość zorganizowania szkoleń bądź konferencji. Rikli Balance Hotel (z Centrum Wellness Živa), Hotel Park (oba 4-gwiazdkowe) i wspomniany Grand Hotel Toplice wyposażono w pomieszczenia idealne na większe lub mniejsze spotkania biznesowe. Również w tym mieście leży największy i najstarszy kompleks golfowy w Słowenii. Tutejsze 18-dołkowe pole klasy mistrzowskiej należy do utworzonego w 1937 r. Royal Bled. Oprócz niego na terenie tego obiektu znajduje się też pole z dziewięcioma dołkami i restauracja. Grę uprzyjemniają przepiękne widoki na rysujące się w oddali szczyty górskie. Grand Hotel Toplice i Rikli Balance Hotel oferują swoim gościom specjalny pobytowy pakiet golfowy obejmujący korzystanie z kompleksu Royal Bled.

 

Wysepka na jeziorze Bled w Alpach Julijskich

© JOST GANTAR/WWW.SLOVENIA.INFO

 

CORTINA D’AMPEZZO (WŁOCHY)

We Włoszech od dawna niesłabnącą popularnością wśród miłośników gór cieszą się Dolomity. W samym ich sercu leży Cortina d’Ampezzo – 6-tysięczny kurort przyciągający nie tylko sportowców startujących w międzynarodowych zawodach, lecz także osoby ze świata show-biznesu i bogaczy. Co ciekawe, kręcono tutaj niektóre sceny do jednego z filmów o przygodach Jamesa Bonda (Tylko dla twoich oczu, 1981 r.). Ta położona w regionie Wenecja Euganejska miejscowość jest przede wszystkim ośrodkiem narciarskim. W 1956 r. gościła VII Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Dziś zimą na okoliczne stoki ściągają liczni wielbiciele białego szaleństwa. Czekają tu na nich świetne warunki i znakomita infrastruktura. Latem Dolomity zachwycają w nie mniejszym stopniu. Są idealne na trekking i wycieczki rowerem po górskich trasach. W okolicy wytyczono również tzw. żelazne drogi (vie ferrate) – szlaki turystyczne o charakterze wspinaczkowym opatrzone stalowymi linami i drabinkami.

                Cortina d’Ampezzo to luksusowy kurort wypełniony eleganckimi hotelami, restauracjami odznaczonymi gwiazdkami Michelin i butikami znanych marek z wyższej półki. Oferuje się w nim zakwaterowanie w najlepszych warunkach. W Apartamencie Prezydenckim 5-gwiazdkowego hotelu Cristallo, a Luxury Collection Resort & Spa, z prywatnym hammamem i łazienką wyłożoną marmurem karraryjskim, zatrzymywali się m.in. Frank Sinatra, Peter Sellers i Tina Turner. Duże wrażenie robi też strefa spa i wellness w tym kompleksie – z basenu rozciąga się panoramiczny widok na góry. Przestronne apartamenty w Rosapetra Spa Resort (5 gwiazdek) zachwycają nowoczesnym wystrojem z wykorzystaniem naturalnych materiałów, np. drewna w ciepłym kolorze. Ciekawym rozwiązaniem jest w nich zaadaptowanie na potrzeby gości antresoli. Wśród obiektów 5-gwiazdkowych wyróżnia się również Grand Hotel Savoia. Znajdują się w nim dwie odpowiednio wyposażone sale przeznaczone do organizowania konferencji i spotkań biznesowych. Tutejszą strefę wellness można wynająć na wyłączność.

 

LECH AM ARLBERG (AUSTRIA)

Popularnych kurortów górskich należy także z pewnością szukać w Austrii, a to ze względu na fakt, że mniej więcej dwie trzecie jej terytorium zajmują Alpy. Na zachodzie kraju, w rejonie masywu Arlberg znajduje się Lech am Arlberg. Miejscowość położoną w kraju związkowym Vorarlberg chętnie odwiedzają członkowie rodów królewskich, przyjeżdżała tu np. księżna Walii Diana (1961–1997), która przywoziła ze sobą swoich synów Williama i Harry’ego. Zatrzymywała się w 5-gwiazdkowym Hotelu Arlberg Lech. Każdy jego pokój ma indywidualny wystrój, a na wyjątkowo wymagających gości czekają trzy najlepsze apartamenty: Arlberg, Omeshorn i Jagdhof. Do najbardziej luksusowych obiektów w kurorcie należy m.in. Hotel Aurelio (5 gwiazdek superior), na który składają się trzy budynki, w tym elegancki i ekskluzywny Aurelio Club Chalet. Podczas pobytu w nim można poczuć się jak w prywatnej rezydencji. W Hotelu Aurelio, podobnie jak w oferującym równie wysoki standard stylowym Hotelu Almhof Schneider, istnieje też możliwość zorganizowania kameralnych spotkań firmowych. Specjalne sale konferencyjne i pakiety dla klientów biznesowych przygotowano w kompleksie Burg Vital Resort (również 5 gwiazdek superior). Dużą atrakcją jest w nim vitalSPA – strefa, w której goście mogą się zrelaksować i poddać rozmaitym zabiegom, a także skorzystać z basenu i sprzętu do ćwiczeń.

                Lech am Arlberg to znany ośrodek narciarski, jeden z kilku w okolicy. W tym rejonie Alp jeździ się na nartach zarówno na znakomicie przygotowanych stokach, jak i poza wyznaczonymi trasami zjazdowymi. Wyciągi mają tu podgrzewane siedzenia, a po regionie można poruszać się na jednym skipassie. Co roku w połowie stycznia w pobliżu kurortu i sąsiedniego Zürs odbywa się słynny wyścig narciarski Der Weisse Ring (Biały Pierścień), w którym biorą udział zawodowi sportowcy i amatorzy. Zawodnicy pokonują trasę o długości 22 km. W okolicy nie sposób też się nudzić poza sezonem zimowym. Największą atrakcją są – oczywiście – wycieczki w góry, a to ze względu na wspaniałe widoki. Można je podziwiać także z pola golfowego obiektu Golfclub Lech (dziewięć dołków). Poza tym każdego roku, pod koniec czerwca, tutejsze drogi zamieniają się w osobliwą wystawę starych samochodów, gdy odbywa się wyścig klasycznych aut, zwany Arlberg Classic Car Rally.

 

DAVOS (SZWAJCARIA)

Od zachodu Austria graniczy ze Szwajcarią i to właśnie w tym drugim kraju, w 11-tysięcznym Davos w kantonie Gryzonia, Światowe Forum Ekonomiczne (World Economic Forum) organizuje co roku swoją styczniową konferencję. Spotykają się na niej najbardziej wpływowi ludzie na świecie – prezesi międzynarodowych korporacji, przywódcy polityczni, najważniejsze osoby z branży finansowej. Panele dyskusyjne odbywają się w nowoczesnym centrum Davos Congress, które łącznie może pomieścić nawet 5 tys. gości i jest wyposażone w udogodnienia technologiczne ułatwiające przeprowadzanie spotkań i konferencji.

                Okolica Davos i pobliskiej miejscowości Klosters to znany region sportów zimowych. Na stoki narciarzy i snowboardzistów wwożą liczne wyciągi, kolejki linowe i szynowo-linowe. Najwyższym punktem, z którego można zjechać, jest Weissfluh (2843 m n.p.m.). Z niższym szczytem Weissfluhjoch (2693 m n.p.m.) łączy go kolejka linowa. Na ten drugi z Davos kursuje wagonik kolejki Parsenn. Niedaleko szczytu Weissfluh znajduje się Iglu-Dorf – kompleks z hotelem, restauracją i barem, zbudowany ze śniegu i lodu. Zimą działa również ogromne lodowisko Eistraum Davos. W sezonie letnim można tu wybrać się na wędrówki dobrze oznaczonymi górskimi szlakami i przejażdżki rowerowe czy uprawiać tzw. bieganie w terenie, a nawet spróbować swoich sił w stand up paddlingu (SUP) lub żeglować na jeziorze Davos (Davosersee). Poza tym z Davos wyruszymy też w podróż panoramicznymi pociągami Bernina Express i Glacier Express.

                Ten szwajcarski kurort cieszy się popularnością wśród zamożnych gości. Do obiektów o najwyższym standardzie należą w nim m.in. Steigenberger Grandhotel Belvédère, Hotel Seehof Davos, InterContinental Davos czy Rixos Flüela Davos. We wszystkich istnieje możliwość zorganizowania konferencji i spotkań firmowych. W pierwszym z nich przygotowano specjalny pakiet ekologiczny dla klientów biznesowych, uwzględniający materiały przyjazne dla środowiska. Do wystroju trzech z pięciu sal konferencyjnych w Hotelu Seehof Davos użyto jedynie drewna z sosny limby. InterContinental Davos zachwyca swoją futurystyczną bryłą – w równie nowoczesnych wnętrzach prowadzi się w nim szkolenia. Rixos Flüela Davos łączy współczesny styl z pałacowym luksusem. W hotelach warto skorzystać z oferty rozbudowanych centrów spa i wellness. Ze względu na warunki klimatyczne pobyt w Davos wpływa dobroczynnie na osoby z chorobami układu oddechowego i alergiami.

 

CHAMONIX-MONT-BLANC (FRANCJA)

Najwyższy szczyt Alp – Mont Blanc (4808,72 m n.p.m.) – znajduje się na granicy Francji i Włoch. Kto chce zobaczyć tę charakterystyczną górę z bliska, udaje się do 9-tysięcznego kurortu Chamonix-Mont-Blanc i kolejką linową wjeżdża na Aiguille du Midi (3842 m n.p.m.). Stąd rozciąga się świetny widok na Dach Europy. Najodważniejsi robią sobie zdjęcie na szklanej platformie zawieszonej nad przepaścią. W Vallée Blanche, dolinie dostępnej z Aiguille du Midi, leży jedna z najpiękniejszych tras zjazdowych na kontynencie, przeznaczona do jazdy poza szlakiem. Stanowi ona klasyczną atrakcję dla miłośników białego szaleństwa. Na północnych zboczach masywu Mont Blanc rozpościera się lodowiec Mer de Glace (Morze Lodu) o powierzchni ok. 40 km². Turyści chętnie wybierają się na spacer w wykutej w nim jaskini. W Chamonix-Mont-Blanc można – oczywiście – pojeździć również na specjalnie przygotowanych stokach oplecionych siecią wyciągów i kolejek. To w tym kurorcie w 1924 r. odbyły się I Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Ze względu na bliskość najwyższego szczytu Alp miejscowość cieszy się popularnością przez cały rok, szczególnie wśród amatorów wspinaczki. Warto wybrać się kolejką linową na pobliską górę Le Brévent (2525 m n.p.m.) i usiąść na tarasie znajdującej się tu restauracji, z którego można podziwiać wspaniałą panoramę – Chamonix-Mont-Blanc ukryte w cieniu ośnieżonego masywu.

                W kurorcie uwagę zwraca 5-gwiazdkowy Hotel Mont-Blanc. Jego charakterystyczne niebieskie okiennice nawiązują do tradycyjnej zabudowy alpejskiej miejscowości. Początki działalności obiektu sięgają 1849 r. Dziś wnętrza hotelowe mają charakter uwspółcześnionej elegancji, restauracji przytulności dodaje otwarte palenisko, a na zewnątrz czeka na gości basen z podgrzewaną wodą. Miłośnikom tradycyjnej miejscowej architektury przypadnie też do gustu 4-gwiazdkowy Grand Hotel des Alpes. W wystroju pokojów i apartamentów ważną rolę odgrywa w nim drewno. Osoby marzące o odpoczynku przy trzaskającym ogniu powinny zdecydować się na hotel Hameau Albert 1er (5 gwiazdek). Część wnętrz wyposażono w nim w kominki. W każdym z obiektów oferuje się możliwość przeprowadzenia konferencji i szkoleń firmowych, ale do tego celu najlepiej nadaje się Centre des Congrès Le Majestic – centrum kongresowe funkcjonujące w dawnym pałacu. Znajduje się w nim dziewięć sal, a w największej z nich jest się w stanie pomieścić 400 osób.

 

Szklana platforma widokowa na Aiguille du Midi

© OT VALLÉE DE CHAMONIX/SALOMÉ ABRIAL

 

SOLDEU (ANDORA)

Pięknymi górskimi krajobrazami kuszą także Pireneje. To w nich, na terytorium Andory, leży Soldeu. Miejscowość ta, wraz z pięcioma innymi (Encamp, Canillo, El Tarter, Grau Riog i Pas de la Casa), wchodzi w skład regionu narciarskiego Grandvalira. W jej okolicy znajduje się wiele świetnie przygotowanych stoków, czarna pucharowa trasa Avet oraz dwa parki dla snowboardzistów i amatorów jazdy freestyle: Snowpark El Tarter i Sunset Park Henrik Harlaut (ten drugi czynny również po zapadnięciu zmroku). Dzięki sieci wyciągów i kolejek bez problemu można poruszać się po całym regionie. Latem na zmierzenie się z dziewięcioma dołkami zaprasza Golf Soldeu. To pole golfowe uchodzi za najwyżej położone w Europie (2250 m n.p.m.). Aby się odprężyć, warto udać się do niedalekiego uzdrowiska Les Escaldes, gdzie znajduje się Caldea Thermoludic Centre – rozległy kompleks termalny, w którym wykorzystuje się wody mineralne o wyjątkowym składzie. Część atrakcji jest tu ogólnodostępna, a część przeznaczona tylko dla dorosłych. Baseny, jacuzzi i masaże wodne umieszczone są zarówno w środku, jak i na zewnątrz budynku. Poza tym w kompleksie można skorzystać także z hammamu, sauny, masaży i rozmaitych zabiegów oraz wynająć na wyłączność prywatną strefę wellness.

                W samym Soldeu na zainteresowanie zasługuje Sport Wellness Mountain Spa. Obiekt ten ma pięć poziomów (o łącznej powierzchni 5 tys. m²), na których usytuowano m.in. basen relaksacyjny i z hydromasażami, sześć jacuzzi (w tym dwa zewnętrzne), saunę, łaźnię turecką, tepidarium, lodową fontannę, kabinę do aromaterapii czy gabinety zabiegowe. Wchodzi on w skład zespołu Sport Hotels Resort & Spa Andorra z apartamentami Hermitage Mountain Residences oraz trzema hotelami: dwoma 4-gwiazdkowymi i jednym 5-gwiazdkowym. Ten ostatni to Sport Hotel Hermitage & Spa. Jego goście mogą przez 3 godz. dziennie korzystać za darmo z wodnych atrakcji Sport Wellness Mountain Spa. Z myślą o klientach biznesowych oddano w nim do użytku dwie odpowiednio wyposażone sale (mniejszą i większą) przeznaczone na konferencje, szkolenia lub prezentacje.

 

SIERRA NEVADA (HISZPANIA)

Wyjątkowym regionem w Hiszpanii jest pasmo górskie Sierra Nevada, rozciągnięte wzdłuż brzegów Morza Śródziemnego w pobliżu Wybrzeża Tropikalnego (Costa Tropical). Od niego wziął swoją nazwę tutejszy ośrodek sportów zimowych, zwany również Sol y Nieve, czyli Słońce i Śnieg. Może on poszczycić się znakomitą infrastrukturą dla narciarzy i snowboardzistów. Z myślą o amatorach akrobacji na śniegu powstał z kolei snowpark Sulayr. Latem okolicznymi wyciągami i kolejkami podróżują wielbiciele pięknych widoków i osoby wybierające się do parku rowerowego (Sierra Nevada Bike Park). Popularnością cieszą się poza tym wyprawy szlakami górskimi. Ciekawym pomysłem jest też wycieczka do Obserwatorium Sierra Nevada (Observatorio de Sierra Nevada – 2896 m n.p.m.). Na dodatek bardzo blisko stąd do niezmiernie urokliwej Grenady (hiszpańskiej Granady) ze wspaniałą Alhambrą i ogrodami Generalife.

                Większość obiektów hotelowych w okolicy oferuje zakwaterowanie w sezonie zimowym. Warto wśród nich wymienić 5-gwiazdkowy hotel Vincci Selección Rumaykiyya usytuowany w sąsiedztwie wyciągu, inspirowany architekturą alpejską. Można tu wypożyczyć sprzęt narciarski, a bezpłatny bus zawozi gości do pobliskiego Pradollano. W tym ostatnim działają dwa kompleksy sieci Meliá: Meliá Sol y Nieve i Meliá Sierra Nevada (4-gwiazdkowe), których wnętrza utrzymane są we współczesnym stylu. Na chwilę odprężenia pozwala w nich wizyta w klimatycznym YHI Spa z krytym basenem z hydromasażami. Oprócz tego w obu hotelach istnieje możliwość urządzenia różnego rodzaju wydarzeń biznesowych. Do dyspozycji oddano tu dobrze wyposażone sale konferencyjne o zróżnicowanych wymiarach.

 

Wydanie Lato 2018

Artykuły wybrane losowo

Seszele – kokosowa kraina szczęścia

379 IMG1 Grande Soeur 10630x7102

Otoczona granitowymi skałami rajska plaża na wysepce Grande Soeur na Seszelach

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

MAGGIE ANKOWSKA

www.seszelerajnaziemi.com

 

Pewnego dnia dziwnym zbiegiem okoliczności miejsce, które do niedawna było dla mnie tylko kropką na mapie świata, tropikiem odległym i nieosiągalnym, stało się moim domem. Wylądowałam w zakazanym raju – wielokrotnie odnosiłam wrażenie, że nie mam prawa tu być. Na Seszelach, archipelagu będącym częścią Grzbietu Maskareńskiego, do dziś żyje największa populacja żółwi olbrzymich na naszym globie. Większość wysp jest niezamieszkała, a ciszę mąci na nich tylko szum Oceanu Indyjskiego i wiatr szeleszczący wśród liści palm kokosowych…

 

W tym wyspiarskim państwie mieszka ponad 93 tys. ludzi. Dla porównania w samej Warszawie żyje ich niemal 19 razy tyle. Największa w archipelagu jest wyspa Mahé (157,3 km2) ze stolicą Victorią. Seszele, znajdujące się przez wiele lat w rękach Francuzów, a potem Brytyjczyków, uzyskały niepodległość w czerwcu 1976 r. Mimo iż ich mieszkańcy silnie utożsamiają się ze swoją kreolską kulturą i najchętniej posługują się seszelskim kreolskim, wpływy wcześniejszych kolonizatorów są bardzo wyraźne – do języków urzędowych należy również francuski i brytyjski, na ulicach obowiązuje ruch lewostronny, a w budynkach montuje się gniazdka z trzema otworami.

 

Choć dochody z turystyki stanowią niezmiernie istotną część budżetu państwa i miejscowi chętnie goszczą turystów, najważniejsze pozostaje dla nich zachowanie archipelagu w niezmienionym naturalnym stanie. Życie lokalnej ludności płynie spokojnym rytmem, a ruch turystyczny odbywa się jakby obok. Mieszkałam tutaj kilka lat, pracowałam z wyspiarzami i spędzałam z nimi czas wolny, ale pomimo moich największych starań i dużej otwartości na odmienną kulturę zawsze czułam się obca, choć zostałam zaakceptowana. Ta aura niedostępności otaczająca Seszelczyków sprawia, że człowiek z zewnątrz odnosi wrażenie, iż znalazł miejsce wyjątkowe, tylko dla wybranych – trafił do raju. Okolica zdaje się zresztą potwierdzać to przypuszczenie. Nawet na Mahé, najpopularniejszej z wysp, o każdej porze dnia możemy wybierać z minimum tuzina rajskich plaż, na których będziemy po prostu sami.

 

WYSPA ATRAKCJI

 

W ostatnich latach ruch turystyczny na Seszelach zwiększył się i dziś archipelag postrzegany jest jako idealne miejsce na romantyczny wyjazd dla zakochanych, ślub, podróż poślubną czy świętowanie okrągłych rocznic dla osób w związku. Trudno się temu dziwić. Już w momencie opuszczania samolotu można poczuć, że trafiło się w tropiki. Słodkie, lepkie, gorące powietrze o niepowtarzalnym zapachu otula twarz i zapowiada dalsze przyjemności. Droga z lotniska prowadzi krętym wybrzeżem pokrytym białym piaskiem i granitowymi skałami. Gdy wreszcie dotrze się do jednego z miejscowych wspaniałych hoteli, trudno oprzeć się urokowi pięknych prywatnych plaż i znakomicie zagospodarowanych ogrodów. Niejednemu turyście wydaje się, że cudowniej być już nie może. Dlatego też wielu z nich decyduje się nie opuszczać swojego hotelowego raju, ale zupełnie niesłusznie. Zapewniam, że warto poznać bliżej całe Seszele.

 

Ze wszystkich wysp archipelagu właściwie tylko trzy są zamieszkałe przez lokalną ludność – Mahé, Praslin i La Digue. Na kilku pozostałych znajdują się luksusowe ośrodki wczasowe i przebywają tu tylko bardzo majętni turyści i obsługa hotelowa.

 

Dla większości osób odwiedzających Seszele pierwszym przystankiem jest Mahé. Ponieważ to największa i najbardziej rozwinięta wyspa z całego regionu, czeka na niej najwięcej atrakcji. Możemy wykupić lot helikopterem, popłynąć na połów, pojeździć po wybrzeżu konno, wynająć skutery wodne, wybrać się na rejs łodzią i zatrzymywać po drodze na najdzikszych plażach. Dla amatorów pieszych wycieczek nie zabraknie szlaków trekkingowych. W środku tropikalnego lasu poszalejemy na tyrolce. Podwodne królestwo wokół Mahé przypadnie do gustu nawet najbardziej wymagającym i doświadczonym nurkom. Chyba jedynym typowo turystycznym rejonem jest plaża Beau Vallon położona na północno-zachodnim brzegu wyspy. W jej okolicy znajdują się hotele, restauracje, promenada i uliczny bazar Labrin, na którym sprzedaje się typowo kreolskie jedzenie. Warto odwiedzić to miejsce w środę wieczorem, kiedy odbywa się festyn z kulinarnymi przysmakami. Seszelski rum Takamaka leje się wtedy strumieniami, a wokół rozbrzmiewa kreolska muzyka. Okoliczni mieszkańcy wylegają na ulice i można poczuć się wśród nich częścią tej lokalnej społeczności, która chętnie przyjmuje do swojego grona ludzi chcących poznać tutejszą kulturę.

 

Jeśli jednak wolimy zejść z utartych ścieżek i odkryć prawdziwe oblicze wyspy, proponuję wynająć samochód i objechać ją dookoła. Podczas takiej wycieczki trzeba zatrzymać się na plaży Anse Royale i po spacerze po ogrodzie przypraw spróbować dań seszelskiej kuchni. Na liście obowiązkowych przystanków nie powinno zabraknąć także Anse Takamaka. Ta jedna z najsłynniejszych plaż na Mahé ciągnie się przez 2 km. Warto zahaczyć też o plaże Anse Intendance i Port Launay.

 

Do stolicy Seszeli – Victorii – dobrze wybrać się rano, aby zdążyć na najświeższe przysmaki z tutejszego targu rybnego, kupić przyprawy, owoce i warzywa. Jeśli jednak ryby aż tak nas nie interesują albo wolimy rozpocząć dzień od plażowania, możemy spokojnie odwiedzić to miejsce później, gdyż otwarte jest do popołudnia i rzadko kiedy brakuje tu towaru.

 

Miłośnicy lokalnej sztuki znajdą w mieście mnóstwo straganów i galerii oferujących wyroby seszelskich artystów. W położonej na piętrze restauracji „Marie-Antoinette” spróbujemy miejscowej kuchni i zasymilujemy się z tutejszą społecznością.

 

Prawie w samym centrum Victorii, w dzielnicy Mont Fleuri leży piękny ogród botaniczny, w którym można zobaczyć, a nawet nakarmić słynne żółwie olbrzymie. Te osobliwe zwierzęta są jedną z większych atrakcji w tym zakątku świata.

 

W SESZELSKICH GŁĘBINACH

 

Podwodny świat Seszeli to przede wszystkim mieniące się tysiącami kolorów i tętniące życiem rafy koralowe, ale nie tylko one. Do najpopularniejszych punktów nurkowych w okolicy należą także cztery wraki (Ennerdale, Twin Barges, Dredger i Aldebaran), które koniecznie trzeba zobaczyć. W ich pobliżu zawsze, bez względu na sezon czy pogodę, można spotkać licznych mieszkańców oceanicznego królestwa. Pod wodą z pewnością natkniemy się na skorpeny, szkaradnice, skrzydlice, olbrzymich rozmiarów homary czy rozdymki tygrysie, a oglądaniu tych niezwykłych stworzeń będzie towarzyszył lekki dreszczyk emocji związany ze zwiedzaniem wnętrz zatopionych statków.

 

Sprzyjające warunki pogodowe i stabilna temperatura utrzymująca się przez cały rok sprawiają, że na nurkowanie na Seszelach warto wybrać się właściwie zawsze, jednak są miesiące, w których eksploracja głębin bywa znacznie przyjemniejsza. Polecam szczególnie okres od stycznia do kwietnia. Wówczas woda jest najcieplejsza, a widoczność – najlepsza. Życie w oceanie rozkwita i zachwyca swoją różnorodnością. Deszcze nie padają prawie w ogóle, w związku z czym między kolejnymi zanurzeniami można przyjemnie odpocząć na łódce i wspaniale się opalić.

 

211 STB 14 Vallee De Mai 4961x3311

Rezerwat Naturalny Doliny Mai porastają endemiczne lodoicje seszelskie

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

Nie oznacza to jednak wcale, że nie powinno się nurkować w pozostałe miesiące, wręcz przeciwnie, nawet trzeba! Zwłaszcza jeśli chcielibyśmy popływać w towarzystwie rekinów wielorybich. Przybywają one w rejon archipelagu w okolicy września i października wraz z południowo-wschodnim monsunem, aby żywić się planktonem. Woda w tym czasie jest trochę chłodniejsza – ma ok. 24–26°C, ale 45-minutowa kąpiel w takiej temperaturze w odpowiednim stroju miło orzeźwia, a podziwianie tej największej ryby na ziemi dostarcza niezapomnianych wrażeń.

 

Nie trzeba być jednak doświadczonym nurkiem, aby odkrywać piękno oceanicznego świata Seszeli. Osoby początkujące znajdą tu wiele fantastycznych miejsc na płytkich wodach, gdzie pośród wspaniałej morskiej fauny i flory będą mogły podszlifować swoje nurkowe umiejętności.

 

Tym, którzy wolą zostać na powierzchni, a ryby chętniej widzą na swoim talerzu, również spodoba się na archipelagu. W regionie, gdzie taniej jest mieć małą łódkę niż samochód, ludzie często trudnią się połowami, a wiedza lokalnych rybaków bywaimponująca. Chętnie dzielą się nią ze wszystkimi zainteresowanymi w trakcie powszechnie organizowanych wypraw na pełne morze, podczas których trafiają się takie zdobycze jak barakudy, żaglice, tuńczyki, pelamidy, marliny błękitne czy samogłowy.

 

Wróćmy jednak na chwilę na ląd, bo i tutaj na Mahé na miłośników przygód czeka niejedno. Jeśli ktoś lubi bliski kontakt z naturą i górskie wędrówki, to na pewno się nie rozczaruje. Co prawda tutejsze góry nie są wysokie, więc wspinaczka w ich rejonie ma charakter bardziej turystyczny niż wyczynowy, ale istnieje kilka szlaków, których pokonanie w tym tropikalnym klimacie wymaga nieco wysiłku. Nagrodę dla wytrwałych stanowią satysfakcja i niepowtarzalne widoki. Najwyższym szczytem na wyspie jest Morne Seychellois (905 m n.p.m.) i choć wydaje się niewysoki, wyprawa na niego bywa niełatwa. Trzeba się dobrze napocić, aby dotrzeć do wierzchołka, ale naprawdę warto! Przy odpowiedniej pogodzie można stąd podziwiać zapierający dech w piersiach rozległy widok na Ocean Indyjski upstrzony gdzieniegdzie kawałkami zielonego, często nietkniętego ludzką ręką lądu.

 

Mahé, mimo iż jest wspaniała i różnorodna, stanowi jednak tylko część tropikalnego archipelagu. Jeśli ograniczymy się więc jedynie do pobytu na niej, nie będziemy w stanie poznać całego regionu. Choć nie sposób odwiedzić wszystkich wysp, są miejsca, których przegapić nie wolno…

 

W CIENIU PALM

 

Zwiedzanie powinniśmy zacząć od Praslin, mimo iż La Digue leży w podobnej odległości od Mahé. Na wyspę najlepiej dostać się porannym samolotem – lot dwupłatowcem prawie w kokpicie pilota dostarcza niesamowitych wrażeń, a przepiękny widok wschodzącego słońca i budzącego się do życia świata zostaje na długo w pamięci.

 

Praslin zachwyca swoimi restauracjami, barami i chyba jeszcze piękniejszymi plażami i ośrodkami wypoczynkowymi, z których nie chce się wychodzić. Jeżeli planujemy spędzić na Seszelach więcej czasu i mamy kilka wolnych dni do zagospodarowania, wizyta tu z pewnością nas nie rozczaruje. Wyspa ta charakteryzuje się stabilniejszą od Mahé pogodą, niewielkim ruchem samochodowym i licznymi połaciami pełnych życia tropikalnych lasów.

 

Odwiedziny na tutejszej przepięknej plaży Anse Lazio będą wspaniałym wstępem do późniejszego poznawania cudów La Digue. Oprócz tego na Praslin zobaczyć trzeba na pewno Rezerwat Naturalny Doliny Mai (Vallée de Mai Nature Reserve) z ekosystemem stanowiącym pozostałość po pradawnych lasach palmowych, gdzie wykształciła się słynna endemiczna dla Seszeli palma kokosowa (lodoicja seszelska), lokalnie zwana coco de mer. W jej owocach o bardzo specyficznym kształcie kryje się największe nasienie świata roślinnego. Wyjątkowa lodoicja seszelska stała się symbolem tego wyspiarskiego kraju.

 

W tych niemalże niezmienionych od wieków lasach spotkać można wiele endemicznych gatunków ptaków i roślin. Podczas spaceru da się usłyszeć czarną papugę seszelską, koralczyka czerwonogłowego czy pustułkę seszelską. Niesamowite bogactwo fauny i flory, zachowane do dziś dzięki staraniom Seszelczyków, sprawia, że to miejsce przypomina świat sprzed rozwinięcia się cywilizacji człowieka, prehistoryczną krainę, w której rządzi tylko natura.

 

Jeśli z Praslin będziemy chcieli wybrać się na La Digue, zabierze nas na nią prom. Na 15 min. staniemy się małym poruszającym się punkcikiem na bezkresnym Oceanie Indyjskim. Gdy ze wszystkich stron otacza nas lazurowa woda, a na horyzoncie widać jedynie oddalającą się linię brzegową usianą palmami kokosowymi, trudno nie pomyśleć, jak mali jesteśmy w porównaniu z ogromem świata. I może niektórych myśl ta przeraża i skłania do rozważań prowadzących do kryzysu egzystencjalnego, ale ja w takim właśnie momencie czuję się wolna…

 

225 STB 7 Creole Buffet 4961x3311

Kuchnia seszelska charakteryzuje się niezmiernie bogatą mieszanką smaków

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

SMAK RAJU

 

La Digue to miejsce idealne. Na tej trzeciej co do wielkości zamieszkałej wyspie Seszeli główny środek transportu stanowi rower. Zaraz po wpłynięciu do portu przedsiębiorczy miejscowi próbują każdego z turystów wyposażyć w jednoślad. Nie należy, oczywiście, oczekiwać najnowocześniejszych modeli rowerów górsko-wyścigowych – większość z oferowanych pojazdów to raczej wysłużone i lekko zniszczone wehikuły, ale przecież nikt nie przyjeżdża się tu ścigać…

 

Na La Digue koniecznie trzeba odwiedzić dwie plaże: Anse Source d’Argent i L’Union Estate. Do obydwu prowadzą bardzo przyjemne, niewymagające specjalnej sprawności fizycznej trasy rowerowe. W Parku Union Estate możemy spotkać żółwie olbrzymie, zwiedzić plantacje wanilii, kokosów i ananasów. Po przemierzeniu tej okolicy w końcu dociera się do jednej z najczęściej fotografowanych plaż na świecie – Anse Source d’Argent. Biały, drobny piasek, nieskazitelnie czysta, turkusowa woda, kokosowe palmy i tak charakterystyczne dla Seszeli granitowe skały tworzą scenerię niczym z prawdziwego raju. Do tego wokół panuje niesamowita cisza nie zakłócana nawet szumem fal, bo ich tu prawie nie ma. Koniecznie należy zabrać ze sobą maskę do snorkelingu, chociaż nawet bez niej najprawdopodobniej będziemy mogli oglądać żółwie morskie podpływające do brzegu w towarzystwie najbardziej egzotycznych gatunków ryb na ziemi. Podczas spaceru wzdłuż plaży na południe podziwia się zapierające dech w piersiach widoki, które na zawsze pozostawiają w pamięci pewność, że byliśmy częścią czegoś wyjątkowego.

 

Choć dzięki otaczającemu nas pięknu na chwilę zapomnimy o głodzie, oprócz nasycenia ducha ważny jest też pokarm dla ciała. Usytuowana tuż przy plaży restauracja, której nie sposób ominąć w drodze powrotnej, serwuje przysmaki kuchni kreolskiej, opartej głównie na rybach i owocach morza.

 

Potrawy z Seszeli są świeże i naturalne. W tutejszej aromatycznej, dość pikantnej kuchni wykorzystuje się głównie produkty lokalne. Miłośnicy owoców morza będą zachwyceni – na początek powinni spróbować tradycyjnej sałatki z ośmiornicy, a po niej ryby po kreolsku. Rybołówstwo jest jednym z głównych zajęć na archipelagu, więc różnorakich świeżych ryb, wyławianych praktycznie co godzinę, nie brakuje nigdy, a miejscowi osiągnęli prawdziwe mistrzostwo w ich przygotowywaniu. Niemal do każdego posiłku podaje się sałatkę z mango i papai. Wyśmienicie komponuje się ona z dość pikantnymi przyprawami, w szczególności ze słynnym kreolskim sosem curry, z którym serwuje się praktycznie wszystko: kurczaka, ryby, wieprzowinę, a dla odważniejszych – lokalny przysmak, czyli nietoperza!

 

Na Seszelach warto też spróbować charakterystycznego dla wysp pacyficznych owocu chlebowca właściwego – rośnie na drzewie i wygląda jak owoc, ale ma konsystencję świeżego chleba i smakuje podobnie do pieczonych ziemniaków. Ci, którzy nie lubią kulinarnych eksperymentów, mogą zamówić po prostu hamburgera i frytki.

 

Najedzeni, opaleni i wypoczęci wyruszymy w drogę powrotną do portu, aby zdążyć przed zachodem słońca. Należy pamiętać, że Seszele leżą na równiku, więc dzień i noc mają porównywalną długość przez cały rok (mniej więcej 12 godz.). Słońce zachodzi ok. godz. 18.30. Zachód oglądany z pokładu statku płynącego przez ocean wygląda po prostu bajecznie…

 

324 IMG24 Anse Source dArgent 4288x2848

Zjawiskowa plaża Anse Source d’Argent na La Digue

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

OSOBLIWY CUD NATURY

 

Rozpieszczeni i może nawet chwilowo nasyceni ostatnimi wrażeniami nie dajmy się zwieść, że widzieliśmy już wszystko. Najdalej na północ w archipelagu leży niewielka koralowa wyspa o powierzchni ok. 1 km2, przez wielu uważana za najpiękniejszą na świecie. To prawdziwy raj dla ornitologów, miejsce, w którym w niezmąconym spokoju żółwie morskie (zielone i szylkretowe) składają jaja.

 

Od maja do października miliony ptaków przylatują na Bird Island zakładać gniazda. Przez cały rok wyspę zasiedla przynajmniej 20 ich gatunków. Nieustannie rozbrzmiewające ptasie odgłosy nie dają zapomnieć o tym, kto rządzi na tym skrawku lądu.

 

Na Bird Island znajduje się jeden ośrodek (z 24 bungalowami), zbudowany i prowadzony w jak największej zgodzie z naturą. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc wycieczkę na wyspę trzeba zaplanować odpowiednio wcześniej. Choć koszt pobytu może nie należy do najniższych, jest warty każdej złotówki, a większość pieniędzy zostawianych przez turystów przeznacza się na ochronę tego niezaprzeczalnego cudu przyrody.

 

Nie da się na paru stronach przedstawić całego bogactwa Seszeli, jak również nie sposób w kilka czy kilkanaście dni zwiedzić ich całych. Po każdej wyprawie na archipelag pozostaje niedosyt. Nawet po kilku latach spędzonych na wyspach wciąż będzie nam mało. Stawałam na najwyższych szczytach kontynentów, przemierzałam przerażające ciszą pustynie, skakałam z samolotów, nurkowałam w niedosięgłych głębinach oceanów – robiłam to wszystko, bo szukałam ekstremalnych doznań.

 

Seszele też są ekstremalne, w swoim pięknie, ciszy i osamotnieniu. Leżą pośrodku niczego. To miejsce tak cudowne, że niemal nierealne, odcięte od problemów, z którymi boryka się reszta świata. Tu królową jest natura, a największą wartością – czas spędzany na jej łonie w towarzystwie najbliższych, w cieniu kokosowych palm i przy szklaneczce Takamaki… Na Seszelach człowiek zaczyna rozumieć, że to właśnie ten poszukiwany przez wszystkich raj, beztroska kraina szczęścia.

 

Hakuna matata – Kenia dla każdego

1212_Segera_MP2_3255_HDR.jpg

Sanktuarium dzikiej przyrody Segera Retreat w sercu płaskowyżu Laikipia

©AFRICA LINE ADVENTURE

 

Karolina Sypniewska-Wida 

www.karolinasypniewska.pl


Kto na safari wybiera się do Kenii, może mieć pewność, że czekają go najlepsze warunki do obserwowania dzikich zwierząt oraz podziwiania gigantycznych przestrzeni i krajobrazów niczym z najpiękniejszych snów. Przy okazji pozna też afrykańskie ludy i dowie się, że Masajowie uważają się za właścicieli wszystkich krów na ziemi, język żyrafy mierzy prawie pół metra, z drzewa kiełbasianego (kigelii afrykańskiej) robi się piwo, a zebra jest czarna w białe paski. Co więcej, pod względem infrastruktury turystycznej to państwo należy do najbardziej rozwiniętych w Afryce. To prawda, że turyści z całego świata przybywający każdego roku w ogromnej liczbie na ten fascynujący kontynent zmienili na dobre obraz dzisiejszego Czarnego Lądu, ale odwiedziny w objętych ochroną parkach narodowych i rezerwatach przyrody w dalszym ciągu są jedyną w swoim rodzaju atrakcją.

Więcej…

Ekwador – kraj zwany Równikiem

ROMAN WARSZEWSKI
www.warszewski.info

<< Gdy spojrzymy na ekwadorskie godło, ujrzymy na nim rzekę otoczoną zieloną równiną na tle ośnieżonej góry. To Guayas, której jedno ze źródeł wypływa ze zbocza pokrytego lodowcami wulkanu Chimborazo. Trudno chyba w tym przypadku o lepsze symboliczne przedstawienie tego pasjonującego regionu kuli ziemskiej, naznaczonego masywami wulkanicznymi Andów i pokrytego różnorodną bujną roślinnością. Tutaj słońce króluje na widnokręgu zupełnie jak na herbowej tarczy. >>

Ekwador to jedyny kraj świata, który swoją nazwą podkreśla fakt, że przez jego terytorium przechodzi linia najdłuższego równoleżnika naszej planety. Hiszpańskie słowo ecuador oznacza właśnie równik. W pobliżu stołecznego Quito, na terenie Mitad del Mundo, czyli Środka Świata, obok monumentalnego pomnika namalowano symboliczną żółtą linię, oddzielającą półkulę północną od południowej. Na tutejszy plac tłumnie ściągają zagraniczni turyści, ale jeszcze chętniej przyjeżdżają w to miejsce sami Ekwadorczycy. Równik stał się ich narodową dumą i dziedzictwem.

Więcej…