SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

<< Jeśli komuś rejsy statkiem kojarzą się jedynie z przeprawami promowymi lub długimi, męczącymi podróżami przez ocean, zdecydowanie powinien zrewidować swoje poglądy. Liczne oferty wycieczek olbrzymimi, luksusowymi jednostkami pokazują, że wczasy w modnych kurortach to nie jedyny sposób spędzania urlopu. Na dodatek podczas wyprawy ogromnym wycieczkowcem wcale nie trzeba rezygnować z wygód, jakie zapewniają wysokiej klasy obiekty hotelowe. Te swoiste pływające kompleksy turystyczne są znakomicie wyposażone i oferują swoim gościom mnóstwo atrakcji, począwszy od basenów, świetnych restauracji i pól do minigolfa, a skończywszy na centrach spa, salach kinowych i klubach nocnych. W trakcie rejsu pasażerowie mogą schodzić na ląd w portach znajdujących się w najciekawszych miastach położonych na trasie i połączyć odpoczynek ze zwiedzaniem. Warto więc rozważyć, czy w planach urlopowych nie uwzględnić ekscytującej podróży przez morza i oceany. >>

Movies Under the Stars, czyli wieczorne oglądanie filmów w kinie pod gwiazdami

© PRINCESS CRUISES

 

Jak do każdej zagranicznej wycieczki, także i do wyprawy pływającym hotelem należy się odpowiednio przygotować. Jeśli po drodze statek będzie zatrzymywał się w krajach spoza strefy Schengen, Polacy powinni zabrać ze sobą ważny paszport. Zaleca się jednak, aby na wszelki wypadek mieć ze sobą ten dokument bez względu na okolicę, w której ma odbywać się rejs. Trasa wycieczki może ulec zmianie ze względu na wyjątkowe okoliczności i bezpieczeństwo przebywających na pokładzie gości, np. z powodu niekorzystnych warunków pogodowych (m.in. wystąpienia huraganu czy sztormu) bądź niespokojnej sytuacji w danym regionie (konflikt zbrojny, zamieszki, zamachy terrorystyczne, następstwa klęsk żywiołowych itp.). Poza tym przy zakupie biletu warto dowiedzieć się również, czy w danym miejscu obejmuje nas obowiązek wizowy. Na statkach pasażerowie mogą skorzystać z pomocy medycznej – zwykle znajdują się na nich zarówno lekarze, jak i pielęgniarki. Poza tym na pokładzie akceptuje się płatności najpopularniejszymi kartami kredytowymi i debetowymi, jednostki wyposażono też w bankomaty. Podczas pakowania się należy przeważnie uwzględnić także zabranie ze sobą stroju na formalną kolację. Liczba posiłków o bardziej eleganckim charakterze uzależniona jest od długości rejsu. Jeśli chodzi o zakwaterowanie, to zazwyczaj na statku mamy do wyboru kabiny wewnętrzne albo zewnętrzne z oknem lub balkonem oraz apartamenty.

Ogromne wycieczkowce pływają w różnych regionach świata. Popularnością cieszą się zwłaszcza Karaiby, basen Morza Śródziemnego i norweskie fiordy, ale w ofercie najbardziej znanych armatorów są również rejsy transatlantyckie, do Azji, Ameryki Południowej, Australii i Oceanii czy na Alaskę i Hawaje. Przed wykupieniem wycieczki warto sprawdzić, czy nasz statek kończy swoją podróż w porcie, w którym ją zaczyna, oraz rozważyć sposoby dotarcia do punktu początkowego na trasie i zaplanować, jak wrócimy do domu.

 

KRÓLOWA MÓRZ

Jedną z najwspanialszych jednostek pływających po świecie jest RMS Queen Mary 2. To pierwsza z tzw. trzech królowych, do których zaliczają się jeszcze MS Queen Elizabeth i MS Queen Victoria. Należy ona do Cunard Line, obecnie marki Carnival Corporation & plc, i została ochrzczona przez samą królową Wielkiej Brytanii Elżbietę II w 2004 r. Statek ten ma 345,03 m długości i 18 pokładów, w tym 14 pasażerskich. Zaprojektowano go z myślą o rejsach z Europy do Ameryki Północnej przez Atlantyk i w tym rejonie kursuje najczęściej. Klasyczną trasą jest ta z angielskiego Southampton do Nowego Jorku w Stanach Zjednoczonych. Poza tym RMS Queen Mary 2 pływa też m.in. na Karaiby, a w 2019 r. zabierze swoich pasażerów do Azji przez Kanał Sueski. Ta jednostka Cunard Line obsługuje także rejsy dookoła świata (najbliższą tego typu podróż z jej udziałem zaplanowano na 2020 r., w 2019 r. można opłynąć nasz glob na pokładzie wycieczkowca MS Queen Victoria). Na statku pojawiali się znakomici goście – wizytę złożyli na nim np. hiszpańska królowa Zofia, prezydent Francji Jacques Chirac, brytyjski premier Tony Blair, obecny prezydent USA Donald Trump czy amerykańska senator i sekretarz stanu Hillary Clinton, a podróżowali nim muzycy Rod Stewart i Lenny Kravitz, aktorki Tilda Swinton, Uma Thurman i Jane Seymour i wiele innych osobistości.

                Pasażerowie RMS Queen Mary 2 mają do wyboru kabiny z serii Britannia (wewnętrzne, z oknem lub balkonem) oraz apartamenty z balkonem: Princess Grill i Queens Grill (te ostatnie w różnych wersjach). We wszystkich podłączono telewizję satelitarną i bezpośrednią linię telefoniczną. Dla wygody gości udostępniono również całodobowy room service. W cenie apartamentów Queens Grill jest też obsługa kamerdynera, a najdroższe z nich są dwupoziomowe. Główne posiłki na statku serwują restauracje „Queens Grill”, „Princess Grill”, „Britannia Club”, „Britannia” i „Kings Court”. Dania kuchni francuskiej oferuje „The Verandah”. Poza tym znajdują się tu jeszcze „Commodore Club”, „Champagne Bar”, pub „Golden Lion”, kawiarnia „Sir Samuel’s”, „Carinthia Lounge” i sala balowa Queens Room, gdzie w dzień można udać się na herbatę i przekąski.

                Na pokładzie RMS Queen Mary 2 nie sposób się nudzić. Pasażerowie mogą wybierać spośród różnych rodzajów aktywności i sposobów odpoczynku. Na statku jest pięć basenów, centrum fitness i Canyon Ranch SpaClub. Organizuje się zajęcia z jogi i pilatesu czy treningi na rowerze stacjonarnym (spinning). Pokład spacerowy idealnie nadaje się do uprawiania porannego joggingu. Chętni mogą skorzystać także z symulatora golfa. We wspomnianej sali balowej Queens Room, oświetlonej kryształowymi żyrandolami, odbywają się eleganckie bale przy muzyce na żywo. Osoby wolące bawić się w mniej formalnej atmosferze zaprasza klub nocny G32. Na statku znajduje się również kino, Empire Casino, centrum komputerowe, biblioteka i planetarium (jak zapewnia armator – jedyne planetarium na pełnym morzu). Przygotowano też bogaty program zajęć dla dzieci w różnym wieku.

 

 

Tyrolka w Labadee, prywatnym kurorcie Royal Caribbean Cruises Ltd. na północy Haiti

© ROYAL CARIBBEAN CRUISES LTD.

 

NIE TYLKO KARAIBY

Do największych na świecie przedsiębiorstw zarządzających flotami wycieczkowców należy Royal Caribbean Cruises Ltd. Jedną z jego marek jest Royal Caribbean International – jednostki wchodzące w jej skład mają charakterystyczne nazwy z niezmiennym drugim członem brzmiącym of the Seas i są pogrupowane w klasy (Oasis, Quantum, Freedom, Radiance, Voyager, Vision). Zabierają swoich pasażerów na Karaiby i Bahamy, do Europy, ze szczególnym uwzględnieniem Morza Śródziemnego, do Azji i na Bliski Wschód, do obu Ameryk (w tym na Alaskę) i na Hawaje oraz do Australii i Nowej Zelandii.

                Najnowszy statek marki to MS Symphony of the Seas (z klasy Oasis). W swój pierwszy rejs wyruszył 31 marca 2018 r. z Barcelony. Znakiem rozpoznawczym jednostek w tej klasie jest strefa Central Park z restauracjami, butikami i galeriami umieszczonymi na świeżym powietrzu wśród tropikalnej roślinności. Na pokładzie MS Symphony of the Seas znajdują się kabiny wewnętrzne, z oknem albo balkonem oraz apartamenty Royal Suite Class (Star, Sky i Sea). Nowość stanowi Ultimate Family Suite – dwupoziomowy apartament rodzinny ze zjeżdżalnią. Na statku można korzystać z bardzo szybkiego internetu. Do największych atrakcji zaliczają się m.in. 10-piętrowa zjeżdżalnia Ultimate Abyss, park wodny dla dzieci Splashaway Bay, symulator surfingu FlowRider, wodne zjeżdżalnie The Perfect Storm, tyrolka, sala do laserowego paintballa, lodowisko czy ścianka wspinaczkowa. Poza tym są tu również np. baseny, centrum spa, Casino Royale, AquaTheater oraz liczne bary i restauracje. Wśród tych ostatnich warto wymienić choćby japońską „Izumi”, „Chops Grille”, „Jamie’s Italian” (lokal należący do sieci słynnego angielskiego szefa kuchni i restauratora Jamie’ego Olivera), „Bionic Bar” (gdzie drinki przygotowują roboty), pub stylizowany na angielski czy latynoski klub Boleros. Jesień i zimę 2018/2019 MS Symphony of the Seas spędzi w okolicy Karaibów.

                W rejonie Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej oraz Australii i Nowej Zelandii pływają jednostki klasy Quantum (MS Quantum of the Seas i MS Ovation of the Seas), MS Voyager of the Seas i MS Explorer of the Seas z klasy Voyager oraz MS Radiance of the Seas (klasa Radiance). Wiosną 2019 r. dołączy do nich MS Spectrum of the Seas (klasa Quantum) – w pierwszą podróż uda się z portu w Szanghaju w Chińskiej Republice Ludowej. Tego samego roku MS Radiance of the Seas i MS Ovation of the Seas zabiorą pasażerów z Vancouver w Kanadzie na Hawaje. Z tego miasta, jak i Seattle w Stanach Zjednoczonych, statki Royal Caribbean International wyruszają też na Alaskę.

 

STYLOWA PODRÓŻ

Ciekawym pomysłem na spędzenie udanego urlopu są wycieczki oferowane przez Costa Cruises (Costa Crociere), również marki brytyjsko-amerykańskiego koncernu Carnival Corporation & plc. W skład jej floty wchodzą jednostki podzielone na klasy. Ten armator zaprasza swoich pasażerów na podróże w prawdziwie włoskim stylu. Jego statki przez cały rok pływają po naszym kontynencie (Morzu Śródziemnym, Europie Północnej, norweskich fiordach) i to na niej koncentruje się główna oferta, ale poza tym docierają też na malownicze archipelagi na Atlantyku (Wyspy Kanaryjskie i Maderę), Karaiby i do Ameryki Południowej, na Półwysep Arabski (do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Omanu), do Azji (np. Kambodży, Tajlandii, Malezji, Singapuru, Japonii czy Korei Południowej) i w rejon Oceanu Indyjskiego (gdzie odwiedzają m.in. Indie, Sri Lankę, Madagaskar, Mauritius, Seszele). Costa Cruises realizuje także rejsy transatlantyckie i dookoła świata (najbliższy rozpocznie się w styczniu 2019 r., a wyruszy w niego MS Costa Luminosa). Jednostki wyposażono w kabiny klasyczne i premium oraz zwykłe apartamenty i luksusowe apartamenty serii Samsara. Goście tych ostatnich mają bezpośredni i nielimitowany dostęp do centrum spa (z wyjątkiem Costa neoRomantica).

                Największym i jednocześnie najnowszym statkiem marki jest Costa Diadema (klasa Dream). Został on ochrzczony w listopadzie 2014 r. w porcie w Genui, a na swoją pierwszą podróż udał się z Savony (oba miasta położone są we włoskim regionie Liguria). Najbliższą jesień i zimę jednostka ta spędzi w basenie Morza Śródziemnego. W tym czasie odwiedzi m.in. Barcelonę i Baleary w Hiszpanii, Marsylię we Francji oraz porty we Włoszech takie jak Civitavecchia, Neapol, Palermo (na Sycylii) i Cagliari (na Sardynii). Z kolei od listopada 2019 r. będzie pływać w okolicy Zatoki Perskiej i Omańskiej. Costa Diadema ma 306 m długości, a na piątym pokładzie znajduje się tu taras o długości ponad 500 m z barami i restauracjami, na którym – jak obiecuje armator – pasażerowie mogą poczuć się niczym w letni dzień na Riwierze Włoskiej. Do wyboru są kabiny wewnętrzne, z oknem lub prywatnym balkonem oraz 64 apartamenty (wszystkie z balkonami) i 11 apartamentów Samsara z werandą (usytuowano je w części wellness). Na statku można skorzystać z czteropoziomowego, eleganckiego Samsara Spa (zajmującego powierzchnię 6,2 tys. m²) z basenem ze słoną wodą i hydromasażami, sauną, łaźnią turecką, gabinetami zabiegowymi i innymi atrakcjami. Poza tym na pokładzie jest jeszcze 8 jacuzzi, ścieżka do uprawiania joggingu (220 m) czy 3 baseny (w tym jeden z rozsuwanym szklanym dachem). Rozrywkę zapewniają m.in. Teatr Emerald, Country Rock Club, kasyno, dyskoteka, niewielkie kino 4D, symulator Formuły 1 oraz sala gier laserowych. Statek Costa Diadema zdobią liczne oryginalne dzieła sztuki i reprodukcje.

 

 

Pepper, pierwszy robot na świecie, który rozumie ludzkie emocje, na Costa Diadema

© COSTA CROCIERE S.P.A

 

STATEK MIŁOŚCI

Do Carnival Corporation & plc oprócz Cunard Line i Costa Cruises należy jeszcze m.in. marka Princess Cruises. To na pokładzie jej jednostek filmowano sceny do słynnego amerykańskiego serialu komediowego Statek miłości (The Love Boat). Ten armator oferuje rejsy w rejonie Europy, amerykańskiego regionu Nowa Anglia oraz Kanady, pacyficznego wybrzeża USA (w tym Kalifornii i Alaski), Karaibów, Meksyku, Ameryki Południowej i Antarktydy, Azji (ze szczególnym uwzględnieniem Japonii, Półwyspu Malezyjskiego, Indonezji, Tajlandii i Wietnamu), Australii i Nowej Zelandii, a także na Hawaje i Tahiti, po południowym Pacyfiku, przez Kanał Panamski i dookoła świata.

W skład floty wchodzi 18 luksusowych jednostek, a największe z nich to Royal Princess, Regal Princess i Majestic Princess (statki siostrzane, należące do klasy Royal). Wśród atrakcji na tych ostatnich warto wymienić promenadę i bar ze szklanym dnem (SeaWalk i SeaView Bar), przez które widać morskie fale, kino pod gwiazdami (Movies Under the Stars), Princess Theater z ciekawym repertuarem, nocny Club 6, wieczorny pokaz wspaniale oświetlonych fontann z towarzyszeniem muzyki, dostępną dla osób pełnoletnich strefę relaksacyjną The Sanctuary czy centrum Lotus Spa. Poza tym są tu też trzy kluby dla dzieci, każdy przeznaczony dla innej grupy wiekowej, kasyno, butiki, baseny i jacuzzi. Pasażerowie na czas rejsu mogą zatrzymać się w kabinie wewnętrznej, mającej balkon kabinie zwykłej lub deluxe, miniapartamencie bądź apartamencie (oba z balkonami). Royal Princess jesień 2018 r. spędzi na północy Europy, po czym wyruszy przez Atlantyk w stronę Kanady i Nowej Anglii, w listopadzie uda się na Karaiby, a w nowym roku odwiedzi Amerykę Południową i po okrążeniu przylądka Horn popłynie w stronę Kalifornii i dalej na Alaskę. Regal Princess również jesienią wróci z Europy i dotrze do kanadyjskiego wybrzeża Atlantyku i Nowego Jorku, a potem skieruje się na wody Morza Karaibskiego. Na wiosnę 2019 r. obierze jednak kurs na Skandynawię i zawita aż do rosyjskiego Petersburga. Warto dodać, że linia Princess Cruises oferuje wycieczki na lądzie przed rejsem lub po nim w rejonie Europy, Azji (w tym Japonii), Ameryki Południowej, Australii, Kanady i Alaski.

 

WŁOSKA ELEGANCJA

Bogatą ofertę rejsów ma także założona przez Włochów firma MSC Cruises (MSC Crociere), będąca częścią przedsiębiorstwa żeglugowego Mediterranean Shipping Company. Jej jednostki pogrupowane są w klasy (Lirica, Musica, Fantasia, Meraviglia, Seaside). Najnowsze statki armatora to MSC Meraviglia, MSC Seaside i MSC Seaview. Największy jest pierwszy z nich. Jego matką chrzestną, podobnie jak w przypadku dwóch kolejnych, została w czerwcu 2017 r. włoska aktorka Sophia Loren. Kabiny na pokładzie statku oprócz tradycyjnego podziału na wewnętrzne, z oknem lub balkonem i apartamenty przypisane są również do różnych kategorii. Pasażerowie decydujący się na wycieczkę wybierają spośród kilku taryf z rozmaitymi udogodnieniami. Najbardziej podstawowa nazywa się Bella. Kolejna, Fantastica, zawiera dodatkowe przywileje. Aurea uzupełniona jest m.in. o dostęp do kompleksu termalnego i zabiegi spa. Wellness stworzono z myślą o osobach chcących zadbać o zdrowie i kondycję fizyczną. Najbardziej luksusowy pakiet (typu all inclusive) stanowi MSC Yacht Club, obejmujący np. całodobowy serwis concierge i usługę prywatnego kamerdynera. Do każdej z taryf przydzielono odpowiednie kabiny i apartamenty.

                Na statku MSC Meraviglia na pasażerów czeka mnóstwo atrakcji – symulator Formuły 1, Polar Aquapark ze zjeżdżalniami i basenami, promenada z butikami, barami i restauracjami przykryta kopułą z ekranem LED wyświetlającym rozmaite obrazy, tory do kręgli, Attic Club z muzyką i drinkami, Auera SPA czy prywatna strefa MSC Yacht Club. Poza tym na pokładzie odbywają się też jedyne w swoim rodzaju przedstawienia światowej sławy Cirque du Soleil. Z myślą o dzieciach w każdym wieku powstały kluby zabaw.

                Największa jak dotąd jednostka MSC Cruises lato spędziła w okolicy Islandii, Wysp Brytyjskich i Półwyspu Skandynawskiego. Na jesieni wybierze się w rejs po Bałtyku, po czym popłynie na Morze Śródziemne, gdzie w okresie zimowym odwiedzi m.in. hiszpańską Barcelonę, francuską Marsylię, włoską Genuę, Palermo na Sycylii i stolicę Malty Vallettę. MSC Seaside przez resztę 2018 r. i w roku kolejnym będzie krążyć w rejonie Florydy, Bahamów i wysp Morza Karaibskiego. MSC Seaview późną jesienią z basenu Morza Śródziemnego wyruszy przez Atlantyk ku portom u wybrzeży Brazylii. W podróż dookoła świata w 2020 r. zabierze pasażerów MSC Magnifica.

 

PEŁNA SWOBODA

Ogromne jednostki Norwegian Cruise Line (NCL) są dość łatwe do rozpoznania, a to ze względu na kolorowe grafiki zdobiące ich burty. Cechę charakterystyczną oferty tego amerykańsko-bermudzkiego armatora stanowi formuła Freestyle Cruising. Zgodnie z jej założeniem pasażerowie nie muszą dostosowywać się do stałych godzin podawania posiłków, spożywać ich w wyznaczonym miejscu ani przestrzegać zasad dotyczących stroju. Największe statki Norwegian Cruise Line należą do kategorii Breakaway Plus Class. Zaliczają się do niej Norwegian Escape, Norwegian Joy i Norwegian Bliss. Ten ostatni w pierwszą podróż wyruszył w kwietniu 2018 r. Grafikę na jego kadłubie wykonał Robert Wyland, amerykański artysta malujący murale z naturalnej wielkości waleniami i innymi stworzeniami morskimi. Siostrzaną jednostką tego statku (oddaną do użytkowania w kwietniu 2017 r.) jest Norwegian Joy.

                Norwegian Bliss wyposażono w kabiny studio (dla jednej osoby), wewnętrzne, z oknem i balkonem, miniapartamenty, apartamenty i penthouse’y. Część z nich objęto pakietem spa, przeznaczonym dla osób nastawionych na korzystanie z zabiegów relaksujących i centrum fitness. Najlepsze warunki zakwaterowania zapewniają apartamenty i penthouse’y serii The Haven. The Haven by Norwegian to oferta armatora przygotowana z myślą o gościach, którzy chcą wypocząć w luksusowych warunkach, liczą na najlepszą obsługę i oczekują specjalnych usług w cenie pobytu. Decydujący się na nią pasażerowie oprócz wielu typowych udogodnień, takich jak np. pierwszeństwo przy wchodzeniu na pokład i opuszczaniu go, opieka concierge’a i osobistego kamerdynera, możliwość zamówienia posiłku do pokoju, mają też swobodny dostęp do prywatnej strefy wypoczynkowej z basenem i osobnego tarasu oraz specjalnej restauracji. Na statku znajdują się m.in. park wodny, pole do minigolfa, tor wyścigowy, strefa do gry w laserowego paintballa, kasyno, teatr czy Mandara Spa z relaksacyjną salą Thermal Suite, grotą solną i śnieżną. Są tu również baseny, butiki, bary i restauracje.

                Na jesieni 2018 r. Norwegian Bliss będzie przebywał na wodach Pacyfiku w okolicy zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej. Odwiedzi stan Alaska, Kanadę, Kalifornię i Meksyk. Potem uda się wzdłuż Ameryki Centralnej do wejścia do Kanału Panamskiego i przeprawi się nim na Morze Karaibskie, aby dotrzeć do Miami. Zimę spędzi we wschodniej części Karaibów, a na wiosnę znów trafi na Ocean Spokojny. Rejsy w rejonie Azji oraz Australii i Nowej Zelandii odbywa Norwegian Jewel (klasa Jewel). Po Hawajach pływa Pride of America. Do statków, które w sezonie letnim zabierają pasażerów na wycieczki po Europie, a gdy zbliża się zima, pokonują Atlantyk, aby dostać się na Karaiby, należą np. Norwegian Getaway i Norwegian Breakaway (klasa Breakaway) oraz Norwegian Epic (klasa Epic). Głównie europejskie akweny przemierza Norwegian Spirit. Co prawda dociera także na Wyspy Kanaryjskie i do Maroka, ale zwykle pływa po Morzu Śródziemnym (przybija m.in. do portów w Hiszpanii, Francji, Włoszech i Grecji), gdzie udaje się też na Adriatyk, oraz po Bałtyku i w rejonie Wysp Brytyjskich, Islandii i wybrzeży Norwegii. Latem 2019 r. podczas rejsu w kierunku rosyjskiego Petersburga zatrzyma się przy nabrzeżu w Gdyni.

***

Poza wymienionymi armatorami warto jeszcze wspomnieć przykładowo o Celebrity Cruises, ekskluzywnej marce należącej do Royal Caribbean Cruises Ltd. podobnie jak Royal Caribbean International, oraz mniejszych, niezmiernie luksusowych statkach Seabourn Cruise Line (linii Carnival Corporation & plc), z Seabourn Encore i Seabourn Ovation na czele, czy Regent Seven Seas Cruises (RSSC), operatora szczycącego się niezwykle elegancką jednostką Seven Seas Explorer z łazienkami wyłożonymi prawdziwym marmurem karraryjskim, bądź Silversea Cruises, firmy oferującej ekscytujące wyprawy ekspedycyjne w formule all inclusive, np. do tak niepowtarzalnych miejsc jak ekwadorski archipelag Galapagos lub Grenlandia. To – oczywiście – nie wszystkie możliwości. Osoby zainteresowane podróżą komfortowym wycieczkowcem mają naprawdę bardzo duży wybór. Sam rejs dostarcza niesamowitych wrażeń i jest okazją do spędzenia urlopu w zupełnie inny sposób.

 

Wydanie Lato 2018

Artykuły wybrane losowo

Pełna tajemnic Malta

DANUTA SZNAJDER
<< Malta, najdalej wysunięte na południe państwo europejskie, leży niespełna 300 km od wybrzeży Afryki. O ten tajemniczy skrawek lądu walczyło wiele narodów. Liczne ślady jego burzliwej historii zachowały się do naszych czasów. To właśnie w tym kraju odnaleziono jedne z najstarszych budowli na świecie – kamienne świątynie, które zachwycają rozmachem i intrygują zarówno turystów, jak i badaczy, wciąż nieznających ich przeznaczenia. >>

Więcej…

Zniewalająca Indonezja

MAGDALENA BARTCZAK

 

<< Indonezja jest fascynującym miejscem utkanym z wielu różnych kultur, cudów przyrody, zapachów, smaków i kolorów. Niektóre jej wyspy są tak duże bądź odmienne od pozostałych, że mogłyby stanowić odrębne państwa. Nie bez powodu mówi się, że ten kraj przypomina osobny kontynent – magiczny i hipnotyzujący podróżników swoją urodą. >>

Gdybym miała powiedzieć, co wywarło na mnie najmocniejsze pierwsze wrażenie podczas podróży do Indonezji, to wymieniłabym uderzenie wilgotnego, tropikalnego powietrza po wyjściu z lotniska uważanego za jeden z największych i najbardziej zatłoczonych portów lotniczych w Azji (Soekarno-Hatta), położonego w obszarze metropolitalnym Dżakarty (Jabodetabek), albo niezwykły widok na ten ogrom wysp z góry, który podziwiałam, gdy samolot zaczął zbliżać się do lądowania. Terytorium państwa, złożonego z tysiąca zielonych punktów na niebieskim tle, nie sposób było objąć wzrokiem. Ten kraj zajmuje obszar 1,9 mln km². Składa się na niego ponad 17,5 tys. wysp, zamieszkanych przez blisko 270 mln ludzi. Jeśli przyjrzymy się mapie, przekonamy się, że Indonezja rozciąga się na niemal całą szerokość Azji Południowo-Wschodniej (ponad 5,1 tys. km) i zdaje się w tajemniczy sposób łączyć dwa oceany: Indyjski i Spokojny. Ta rozciągłość przekłada się m.in. na różnice w pogodzie, o których warto pamiętać przy planowaniu podróży. W zależności od konkretnej wyspy różnie wypada tu pora sucha i deszczowa. Cały kraj cechuje jednak typowy klimat równikowy, odznaczający się dużą wilgotnością powietrza i wysokimi temperaturami przez okrągły rok.

 

Balijczycy praktykują zwyczaj przygotowywania darów dla bogów każdego dnia

© Wonderful Indonesia

 

Ze względu na tak ogromną powierzchnię Indonezja jest także bardzo różnorodna. Znajdziemy tutaj wysokie góry i wulkany, zielone doliny, gęste lasy deszczowe, malownicze wodospady i jeziora oraz spektakularne plaże – jednym słowem wszystko, o czym może marzyć podróżnik. To największe wyspiarskie państwo świata stanowi też wielobarwny i fascynujący tygiel kulturowy. Żyje w nim powyżej 300 grup etnicznych, mówiących w ponad 720 językach (tym oficjalnym jest indonezyjski, powstały na bazie malajskiego). Indonezyjczycy są dumni ze swoich lokalnych tradycji i obrzędów, a ich kulturowe zróżnicowanie najlepiej oddaje narodowe motto, widniejące na godle: Bhinneka Tunggal Ika, czyli „Jedność w różnorodności”. Każda wyspa wydaje się tu osobnym światem, pełnym odrębnych wierzeń oraz sobie właściwych kulturowych i przyrodniczych skarbów. To sprawia, że można ten kraj odkrywać bez końca.

 

Buddyjski kompleks świątynny Borobudur na Jawie

© Wonderful Indonesia

 

WIELKI DURIAN

Naszą podróż zacznijmy od Jawy. Jest ona najbardziej zaludnioną wyspą świata. Zamieszkuje ją ok. 145 mln ludzi, czyli ponad połowa populacji Indonezji. Na zachodnio-północnym wybrzeżu Jawy leży stolica kraju, Dżakarta, nazywana Wielkim Durianem (na terenie jej obszaru metropolitalnego – Jabodetabek – żyje ponad 32 mln osób). Mówi się, że budzi równie skrajne emocje jak ów tropikalny owoc obdarzony specyficznym zapachem, uznawany tutaj za narodowy. Można ją kochać lub jej nienawidzić. Metropolia ta funkcjonuje na prawach prowincji i składa się z pięciu miast (zwanych kota): Dżakarty Północnej, Południowej, Wschodniej, Centralnej i Zachodniej – szczególnie dwie ostatnie są chętnie odwiedzane przez turystów.

W centralnej części stolicy warto zajrzeć na plac Merdeka i do pobliskiego Meczetu Niepodległości (Masjid Istiqlal), udostępnionego wiernym w 1978 r., uchodzącego za największy w Azji Południowo-Wschodniej. Zbudowano go tuż obok strzelistej, neogotyckiej Katedry (Gereja Katedral Jakarta), pochodzącej z przełomu XIX i XX w. Ta koegzystencja islamskiej i katolickiej świątyni jest charakterystyczna dla tego wielokulturowego państwa, które stara się, żeby wyznawcy różnych dominujących w nim religii mogli normalnie żyć obok siebie, co się zazwyczaj udaje. Indonezja to dość konserwatywny kraj, ale otwarty na różnice. Choć większość populacji (ponad 87 proc.) stanowią tu muzułmanie, konstytucja gwarantuje prawo do wolności wyznania. Za oficjalne religie uznaje się islam, buddyzm, hinduizm, konfucjanizm, protestantyzm i katolicyzm. Ta wieloreligijność wpisana w multikulturowy pejzaż kraju wpływa na atmosferę Dżakarty, której architektura łączy w sobie inspiracje pochodzące z różnych, często odległych porządków. Obok tradycyjnych świątyń reprezentujących rozmaite religie trafimy w niej na drapacze chmur, nowoczesne centra handlowe i ślady kultur Starego Kontynentu. Najsilniej odcisnęły się wpływy holenderskie – Indonezja od początku XVII w. była stopniowo podbijana przez niderlandzką Republikę Zjednoczonych Prowincji i znajdowała się pod zwierzchnictwem Holendrów aż do wybuchu II wojny światowej. W latach 1942–1945 okupowała ją Japonia, a po wojnie kraj zaczął wyzwalać się spod obcych wpływów i w 1949 r. ogłosił niepodległość. W Dżakarcie, niegdyś głównym ośrodku Holenderskich Indii Wschodnich zwanym Batawią, ślady kolonialnej przeszłości są dziś najbardziej widoczne w starej dzielnicy Kota Tua. Rozciąga się ona wokół placu Fatahillaha (Taman Fatahillah), stanowiącego serce stolicy kolonii Holendrów. Znajduje się tutaj m.in. Ratusz (Stadhuis) z 1710 r. (obecnie Muzeum Historii Dżakarty), słynna XIX-wieczna Café Batavia i uliczki pełne zabudowy inspirowanej stylem holenderskiej architektury miejskiej.

 

UROK WIELOKULTUROWOŚCI

Choć indonezyjska stolica skrywa wiele ciekawych miejsc, to jako zatłoczona i słynąca z męczących korków metropolia rzadko zatrzymuje przyjezdnych na dłużej. Podróżnicy zwykle uciekają z niej w inne zakątki kraju, np. do położonej ok. 520 km na południowy wschód stąd Yogyakarty (Jogyakarty), uważanej za kulturalną stolicę Jawy i całej Indonezji. Nazywana pieszczotliwie Yogya, jest bardziej urokliwą i zadbaną siostrą Dżakarty, usytuowaną u stóp wulkanu Merapi (Góry Ognia – ok. 2920 m n.p.m.). To miasto pełne sztuki ulicznej, barwnych targów, muzeów, kawiarni i intelektualnej energii – słynie z dużej liczby uczelni i stanowi siedzibę jednego z czołowych indonezyjskich uniwersytetów (Universitas Gadjah Mada). Po Yogyakarcie można spacerować godzinami, podziwiając m.in. lokalne wyroby z batiku, czyli barwnie zdobionej tkaniny, z której słynie Indonezja. Trafimy na nie choćby przy głównej ulicy handlowej – gwarnej, nieco chaotycznej i wypełnionej sklepikami Jalan Malioboro.

W mieście warto też wybrać się na tradycyjne przedstawienie marionetek (wayang golek) – spektakl klasycznej sztuki lalkarskiej pochodzącej z zachodniej Jawy. Smukłe lalki z drewna odgrywają podczas takiego widowiska swój teatr. Jednym z jego stałych elementów jest muzyka wykonywana przez zespół gamelan. Lalkarzom akompaniują muzycy grający m.in. na gongach, bębnach (membranofonach), saronie (metalofonie z siedmioma płytkami z brązu) i sulingu (długim, bambusowym flecie). Na koncert gamelanu można wybrać się np. do pałacu Kraton (Keraton), kompleksu wybudowanego za czasów panowania sułtana Hamengkubuwono I (przypadających na lata 1755–1792) – fundatora dynastii do dziś sprawującej władzę w sułtanacie Yogyakarta. Inne warte wizyty miejsce stanowi Pałac Wodny Taman Sari, dawna posiadłość wypoczynkowa władców, na której terenie znajduje się m.in. podziemny meczet (Sumur Gumuling). Koniecznie należy również zajrzeć na jeden z lokalnych targów, choćby wielki Pasar Beringharjo, gdzie czekają liczne stoiska z egzotycznymi przyprawami i owocami morza oraz półki uginające się od wyrobów z batiku i innych lokalnych tkanin, bambusa czy popularnego w Indonezji rattanu.

Kolejnym powodem, dla którego podróżnicy ściągają do Yogyakarty, jest fakt, że służy ona za świetną bazę wypadową do odwiedzenia dwóch najsłynniejszych świątyń w kraju, wpisanych w 1991 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Pierwsza z nich to Borobudur – jedna z największych buddyjskich budowli sakralnych na świecie, wzniesiona ok. VIII–IX w. na niewielkim wzgórzu. Na jej usytuowanych schodkowo tarasach można podziwiać 2672 reliefy i 504 posągi Buddy. Ok. 50 km na południowy wschód stąd leży największy kompleks świątyń hinduistycznych w Indonezji. Zabudowania Prambanan postawiono mniej więcej w podobnym czasie (w połowie IX stulecia), co jej buddyjską „sąsiadkę”. Poświęcono je trzem aspektom boga: Brahmie, Wisznu i Śiwie. Oba obiekty były przez lata opuszczone – na nowo odkryli je w XIX w. Brytyjczycy. Dziś stanowią jeden z największych skarbów kulturowych Indonezji i należą do najważniejszych symboli jej różnorodności religijnej.

 

WŚRÓD SMOKÓW I DUCHÓW

Ten azjatycki kraj leży w strefie tzw. Pacyficznego Pierścienia Ognia, obszaru charakteryzującego się dużą aktywnością sejsmiczną i wulkaniczną. Na jego wyspach znajduje się mniej więcej 400 wulkanów, z czego 127 pozostaje czynnych. Jednym z najpopularniejszych wśród turystów jest jawajski Bromo (2329 m n.p.m.), z którego rozciąga się spektakularny widok na okolicę, m.in. Park Narodowy Bromo Tengger Semeru. Z kolei najwyższy (i przy tym aktywny) wulkan Indonezji to Kerinci (3805 m n.p.m.) z Sumatry, drugiej po Jawie najbardziej zaludnionej wyspy Indonezji (z ponad 50 mln mieszkańców). Cieszy się on dużą popularnością szczególnie wśród osób uprawiających trekking. Leży na terenie Parku Narodowego Kerinci Seblat, jednego z 12 sumatrzańskich parków narodowych. Sumatrę chętnie odwiedzają amatorzy wypraw trekkingowych i miłośnicy dzikiej przyrody. Położona na równiku, skąpana w soczystej zieleni, przyciąga masywnymi, pokrytymi lasami deszczowymi łańcuchami górskimi, stromym, wulkanicznym wybrzeżem, które wygląda niczym wyjęte z baśni, malowniczymi polami ryżowymi i rozległymi plantacjami rozmaitych owoców tropikalnych. Na wyspie występują też niesamowite zwierzęta – choćby wolno żyjące orangutany, które spotkamy w Parku Narodowym Gunung Leuser, jednym z największych indonezyjskich rezerwatów przyrody (o powierzchni ok. 8 tys. km²). W 1973 r. został tu założony ośrodek rehabilitacji (w wiosce Bukit Lawang), gdzie te ginące zwierzęta mogą liczyć na ochronę i opiekę medyczną. W parku mieszkają także przedstawiciele wielu innych zagrożonych gatunków, m.in. nosorożce, tygrysy i słonie sumatrzańskie.

Wymienione stworzenia to tylko niewielka część egzotycznej fauny żyjącej w tym kraju. Prawdziwym jego skarbem są warany, będące obecnie największymi jaszczurkami na ziemi: dorosłe osobniki osiągają nawet 3 m długości i ważą ponad 70 kg. Te potężne gady, nazywane Smokami Indonezji, żyją w Parku Narodowym Komodo, który w 1991 r. został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO ze względu na wielkie bogactwo świata roślin i zwierząt. Poza waranami żyją tutaj również m.in. konie, woły, dziki, małpy (makaki krabożerne), łaskuny palmowe, jelenie (sambary sundajskie) i różne gatunki ptaków. W granicach parku leży kilkadziesiąt niewielkich wysepek oraz trzy większe wyspy: Rinca, Padar i właśnie Komodo.

Podczas podróży w te rejony warto zajrzeć też na Flores, wciąż jeszcze w wielu miejscach dziewiczą i nieodkrytą przez turystów. Zachwyca ona swoją przyrodniczą różnorodnością. Na wyspie są rajskie plaże, zielone i górzyste tereny z gorącymi źródłami i wodospadami oraz osiągający wysokość 1639 m n.p.m. wulkan Kelimutu. W jego kraterze znajdują się trzy jeziora zmieniające barwę – bywają błękitne, granatowe, zielone, czarne, a nawet białe i czerwone. Jak mówi lokalna legenda, na ich dnie mieszkają duchy i to właśnie od ich humoru zależy, jaki kolor przyjmie woda. Flores, podobnie jak cała Indonezja, wierzy głęboko w magię, którą wszystko jest tu podszyte i chętnie tłumaczone. Magia leczy i uzdrawia bądź przeciwnie – sprowadza na kogoś zły urok. Tylko od nas zależy, czy także w te legendy uwierzymy, ale z jednego musimy zdawać sobie sprawę: jeśli poddamy się mistycznej atmosferze indonezyjskich wysp, nie będzie to wcale takie trudne.

 

Warany, największe obecnie żyjące jaszczurki na świecie, zamieszkują Park Narodowy Komodo

© Wonderful Indonesia

 

NA WYSPIE BOGÓW

Paul Theroux, należący do najwybitniejszych pisarzy podróżników XX w., jedną ze swoich wypraw odbył kajakiem. Przepłynął nim część Pacyfiku od wybrzeży Nowej Zelandii po Hawaje. W literackim dzienniku z tej niezwykłej włóczęgi (pt. Szczęśliwe wyspy Oceanii. Wiosłując przez Pacyfik) tak opisał swoje przemyślenia na temat odwiedzanych lądów: Elementem wspólnym nie jest pejzaż wysp ani ich położenie na mapie świata, lecz sam charakter miejsca otoczonego przez wodę, żywioł sam w sobie magiczny i będący czynnikiem przemiany. Wyspa ma szczególną moc panowania nad swoimi mieszkańcami – czy to rodzimymi, czy to rozbitkami, czy też domniemanymi kolonistami – i chyba dlatego wyspy są tak pełne mitów i legend. Ten fragment doskonale oddaje specyfikę jednej z najbardziej niezwykłych wysp Indonezji – pełnej magii i uroku, od lat przyciągającej podróżnych tajemniczą siłą Bali. Popularnym kierunkiem turystycznym stała się ona już w latach 20. XX w. Wtedy odkryła ją europejska i amerykańska bohema. Wakacje spędzali tu m.in. aktor Charlie Chaplin czy pisarz H.G. Wells.

Ten uwielbiany przez turystów zakątek Indonezji jest pod wieloma względami wyjątkowy, m.in. z powodu swojej historii. W czasach kolonialnego podboju wyspa długo zachowywała niezależność od Holendrów, którzy zaczęli ją sobie podporządkowywać dopiero od lat 40. XIX stulecia. Bali stanowi także dziś kroplę hinduizmu w morzu dominującego w kraju islamu. Hinduistami jest aż ok. 83 proc. z jej 4,5 mln mieszkańców. Hinduizm balijski to w istocie mieszanka hinduizmu z elementami buddyzmu i lokalnych wierzeń animistycznych. Religijność wyspiarzy widać na każdym kroku. Balijczycy zaczynają dzień od złożenia ofiary i tak również go kończą. Pragną nią przejednać złe demony i podziękować dobrym bogom. W tym celu przygotowują specjalne podarki, które umieszczają w koszach wiszących nad skrzyżowaniami ulic, przed wejściami do supermarketów czy sklepów, szpitali, szkół i urzędów. Jednym z popularnych rytuałów jest też piłowanie zębów – ostre uzębienie uchodzi tutaj za symbol złych duchów. Zgodnie z tradycją Balijczykom już we wczesnej młodości skraca się sześć przednich zębów (górne siekacze i kły). W ten sposób wypędza się z człowieka demony i otacza się go ochroną.

Ta niemal namacalna wiara w magię i wyższe siły kierujące ludzkim życiem jest na Bali wszechobecna, stanowi naturalny element codziennego życia mieszkańców. Przyjazne i złośliwe duchy wnikają w tkankę balijskich wiosek i miasteczek, snują się nad licznymi polami ryżowymi i wypełniają lasy deszczowe. Słusznie określa się więc Bali mianem Wyspy Bogów. Niemal wszędzie spotkamy na niej malownicze świątynie, będące jej prawdziwą wizytówką. Na stosunkowo niedużym terenie (ok. 5,7 tys. km²) znajduje się tu ich ponad 20 tys. Co znamienne, w każdej, nawet najmniejszej osadzie można natknąć się na kapliczki i inne miejsca kultu. Do jednej z najbardziej charakterystycznych, tłumnie odwiedzanych świątyń Bali należy Pura Ulun Danu Bratan (Pura Bratan), spektakularnie położona nad jeziorem Bratan, na północny wyspy. Ważnym tutejszym ośrodkiem religijnym jest także leżąca ok. 22 km w linii prostej na południowy wschód stąd Świątynia Świętej Wody – Pura Tirta Empul. Wzniesiono ją w X w. w miejscu bijącego źródła, które ma ponoć magiczną i uzdrawiającą moc: podobno ten, kto się w nim zanurzy, nigdy się nie zestarzeje. Za najważniejszy i największy ośrodek kultu na Bali uważa się Pura Besakih. To imponujący kompleks kilkudziesięciu świątyń zbudowanych na zboczach wulkanu Agung (3031 m n.p.m.). Często odbywają się tu ważne ceremonie i docierają liczne pielgrzymki hinduistów ubranych w kolorowe sarongi bądź tradycyjne balijskie śnieżnobiałe stroje.

 

BALIJSKIE SKARBY

Wzdłuż wybrzeża Bali, zwłaszcza na wschodzie i południu, leżą kurorty, mniejsze osady i miasteczka. Stolicą wyspy jest 900-tysięczny Denpasar, do którego ze względu na znajdujący się w tym rejonie port i międzynarodowe lotnisko zwykle najpierw docierają podróżni. Jeśli ktoś lubi życie nocne, powinien stąd wyskoczyć na południe – do pełnej backpackerów i innych turystów imprezowej Kuty. Kto woli zatrzymać się w nieco spokojniejszym miejscu, niech postawi na miasto Ubud, położone w otoczeniu pól ryżowych. Mimo popularności wśród przyjezdnych nie straciło ono swojego czaru i jest jednym z najbardziej urokliwych zakątków w całej Indonezji. Ze względu na położenie wydaje się świetną bazą wypadową dla tych, którzy chcą wypożyczyć samochód lub skuter i zjechać na własną rękę pobliskie plaże, ukryte w lesie tropikalnym wioski czy plantacje owoców i kawy.

Miasto stanowi też artystyczne i duchowe serce Bali. Ubud wypełniają świątynie, eleganckie sklepy, kawiarnie, muzea oraz galerie z pracami lokalnych twórców. Przy wąskich uliczkach stoją budynki w tradycyjnym balijskim stylu. Miejscowe domostwa okolone są najczęściej murem (który ma strzec mieszkańców przed złymi duchami) i konstruowane wedle ściśle określonych zasad. Od frontu znajduje się pawilon do przyjmowania gości, a w środku – obszerny dziedziniec z właściwym budynkiem mieszkalnym, ozdobioną ornamentami świątynią i otaczającymi ją posągami. Tym, co w Ubud zwraca uwagę, jest również tradycyjny styl hoteli czy bungalowów. Swoim charakterem świetnie współgrają one z krajobrazem – nie spotkamy tu wysokich, szklanych wieżowców i apartamentowców, które dominowałyby w okolicy. Jeden z doskonałych przykładów miejscowej idealnie dopasowanej do otoczenia architektury stanowi stojący w sercu miasta Puri Saren Agung, kompleks z pałacem wzniesiony na początku XIX w., a następnie odbudowany w 1917 r. po trzęsieniu ziemi. Warto odwiedzić go zwłaszcza po zachodzie słońca, gdy odbywają się pokazy tradycyjnego tańca balijskiego, uważanego na wyspie za najważniejszy rodzaj sztuki. Służy on rozrywce, ale – jak niemal wszystko tutaj – ma także znaczenie religijne. Jest jednym ze sposobów na zbliżenie się człowieka do bóstw i opowiedzenie śmiertelnikom ich historii.

 

SMAKI TROPIKALNEGO RAJU

Inna specjalność najpopularniejszej wyspy Indonezji to masaż balijski, opierający się na technikach zaczerpniętych z medycyny chińskiej, akupresury, aromaterapii, refleksologii i ajurwedy. Ze względu na swoją skuteczność i relaksacyjne działanie stał się znany na całym świecie, również w Polsce, jednak na Bali zdaje się mieć wyjątkową moc. Najlepiej skusić się na niego na którejś z licznych plaż, gdzie dzięki szumowi morza i zapachowi orientalnych olejków rzeczywiście można się odprężyć.

Kolejną wielką atrakcję stanowią tu właśnie plaże, na południu szersze i jaśniejsze, na północy wulkaniczne i ciemniejsze. Przyciągają wszystkich przyjezdnych: zarówno tych, którzy chcą po prostu poleżeć i wypocząć, jak i osoby szukające okazji do uprawiania sportu. Dla wielu miłośników nurkowania ulubioną częścią wyspy jest północne i przede wszystkim wschodnie wybrzeże, w pobliżu którego można znaleźć mieniące się kolorami rafy koralowe i liczne wraki oraz spotkać przedstawicieli bogatej fauny. Amatorzy surfingu najchętniej wybierają się na południe – m.in. na plaże w okolicach Kuty oraz miejscowości Seminyak i Canggu. Z kolei moim absolutnym odkryciem była srebrzysta plaża Nyang-Nyang na samym południowym krańcu Bali, rozciągająca się na długości ok. 1,5 km. Aby się na nią dostać, należy odbyć kilkugodzinny trekking z Pecatu lub świątyni Uluwatu (Pura Luhur Uluwatu). Ten utrudniony dostęp sprawia, że wydaje się ona jedną z bardziej dziewiczych i naturalnych plaż w tej części wybrzeża. Jeśli zaś trafimy na wschód wyspy, warto zajrzeć na plaże w pobliżu miejscowości Amed. Są długie i szerokie, w niektórych mniej uczęszczanych miejscach niemal śnieżnobiałe, w tych bardziej popularnych – wypełnione restauracjami, kawiarniami i warungami, czyli barami lub po prostu budkami z pysznymi lokalnymi specjałami i świeżo wyciskanymi sokami.

Jeśli już wspominamy o jedzeniu, należy zdawać sobie sprawę, że kuchnia Indonezji, zrodzona z inspiracji m.in. smakami Indii, Chin i Bliskiego Wschodu, jest równie różnorodna i bogata we wpływy rozmaitych kultur jak sam kraj. Wydaje się zatem kolejnym tematem na osobną opowieść. Typowe indonezyjskie produkty to przede wszystkim ryż, uprawiany na licznych plantacjach, a także tropikalne owoce, które zwykle trudno spotkać w innych częściach globu, takie jak choćby rambutan. Ma on wielkość śliwki, a jego – zależnie od odmiany – purpurową, czerwoną lub pomarańczową skórkę pokrywają włoski (stąd zresztą pochodzi jego nazwa, rambut w języku malezyjskim oznacza „włosy”). Osobliwym owocem jest też salak jadalny (oszpilna jadalna), uprawiany głównie na Jawie i Sumatrze. Kształtem przypomina czosnek, ale z twardą, kłującą skórką przywodzącą na myśl łuski. Bardzo pożywny salak jadalny świetnie gasi pragnienie, a sami Indonezyjczycy uważają go za środek wzmacniający odporność. Kluczowym elementem tutejszej sztuki kulinarnej są jednak przyprawy. W Indonezji dania doprawia się przede wszystkim goździkami, kardamonem, kurkumą, galangalem, trawą cytrynową, czosnkiem, pastami z krewetek i orzechów ziemnych oraz papryczkami chili. Największym królem dodatków decydujących o charakterze potraw jest mleczko kokosowe – w żadnym innym kraju na świecie nie używa się go tyle co tu.

Do tradycyjnych dań indonezyjskiej kuchni należą nasi goreng – smażony ryż z rozmaitymi przyprawami, słodkim sosem sojowym i mięsem lub warzywami, satay (sate) – kawałki lub plastry mięsa (najczęściej kurczaka bądź jagnięciny) grillowane na patyczku bambusowym i podawane z sosem orzechowym, jak również nasi padang – ryż serwowany z mięsem, rybą albo warzywami, polany mleczkiem kokosowym z curry, limonką, czosnkiem i masą ziół. Te trzy potrawy pachnące dalekim Orientem spotkamy w Indonezji wszędzie, ale wiele pozycji z menu Indonezyjczyków przyrządza się tylko na konkretnej wyspie czy w danym regionie. Typowe tradycyjne dania zjemy na Jawie. Najbardziej pikantne podaje się w warungach i restauracjach Sumatry. Z wysublimowanych i najpiękniej serwowanych potraw słynie Bali i pobliska wyspa Lombok (jej nazwa w tłumaczeniu na polski oznacza swoją drogą paprykę chili).

Właśnie ta ostatnia, spokojniejsza i słabiej rozpoznawalna niż jej popularna sąsiadka, będzie ostatnim przystankiem naszej podróży po tym fascynującym kraju. Lombok najlepiej odwiedzić w maju, na początku pory suchej – zachwyca wówczas bujną roślinnością, jaka rozwinęła się po kilku miesiącach letniego monsunu. Jej góry i wzniesienia są jednak przez cały rok pokryte soczyście zielonymi lasami deszczowymi, które – gdy spojrzy się na nie z większej odległości – zdają się wspinać znad złocistych plaż pod samo niebo. W tutejszym krajobrazie wyróżnia się czynny wulkan Rinjani (3726 m n.p.m.), dla mieszkańców od wieków stanowiący serce wyspy i miejsce święte. Zresztą cała Lombok wydaje się, podobnie jak większa od niej Bali, emanować magią i od pierwszej wizyty oczarowuje. Jej tajemniczą atmosferę zdają się potwierdzać słowa wspomnianego Paula Theroux, który podczas swojego rejsu po oceanie napisał: Nie wiem, czy to złudzenie czy nie, ale ową aurę tajemnicy i władzy wyczuwają wszyscy rodowici mieszkańcy wysp i wszyscy, którzy do nich tęsknią. Wyspa pod wieloma względami przewyższa księstwo. Jest ostatecznym schronieniem – światem magicznym i niezniszczalnym.

Wydanie jesień-zima 2018

Na ścieżkach współczesnych Majów w Meksyku i Gwatemali

NATALIA ŚWIĘCHOWICZ

 

<< Olbrzymia różnorodność Meksyku i Gwatemali onieśmiela podróżnika i zaskakuje go na każdym kroku. Codziennie odkrywa on w tych krajach coś nowego i niepowtarzalnego, spotyka na swojej drodze niesamowitych ludzi i dowiaduje się o zupełnie nieznanych mu wcześniej rzeczach. Może to wszystko sprawia duch Majów, którego obecność wyczuwa się często wśród górskich szczytów, nad taflami jezior, w bujnych lasach i potężnych dolinach, pośród ruin starożytnych piramid i ścian współczesnych chat, a nawet biorąc w dłoń najmniejszy kamień pochodzący z tutejszej ziemi… >>

Hiszpańscy konkwistadorzy widzieli w Nowym Świecie przede wszystkim krainę pełną ukrytych bogactw. Wielkie miasta i wspaniałe budowle, które tu zastali, utwierdziły ich tylko w tej nadziei. Dlatego zagarnęli te ziemie, nie licząc się zupełnie z rdzennymi mieszkańcami i tym wszystkim, co przez wieki zdążyli oni stworzyć. Historii nie da się zmienić, ale z pewnością wielu z nas zastanawiało się często nad tym, jak potoczyłyby się dalsze losy tych indiańskich plemion, gdyby nie zetknęły się z wojskami odkrywców...  

Więcej…