SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

<< Jeśli komuś rejsy statkiem kojarzą się jedynie z przeprawami promowymi lub długimi, męczącymi podróżami przez ocean, zdecydowanie powinien zrewidować swoje poglądy. Liczne oferty wycieczek olbrzymimi, luksusowymi jednostkami pokazują, że wczasy w modnych kurortach to nie jedyny sposób spędzania urlopu. Na dodatek podczas wyprawy ogromnym wycieczkowcem wcale nie trzeba rezygnować z wygód, jakie zapewniają wysokiej klasy obiekty hotelowe. Te swoiste pływające kompleksy turystyczne są znakomicie wyposażone i oferują swoim gościom mnóstwo atrakcji, począwszy od basenów, świetnych restauracji i pól do minigolfa, a skończywszy na centrach spa, salach kinowych i klubach nocnych. W trakcie rejsu pasażerowie mogą schodzić na ląd w portach znajdujących się w najciekawszych miastach położonych na trasie i połączyć odpoczynek ze zwiedzaniem. Warto więc rozważyć, czy w planach urlopowych nie uwzględnić ekscytującej podróży przez morza i oceany. >>

Movies Under the Stars, czyli wieczorne oglądanie filmów w kinie pod gwiazdami

© PRINCESS CRUISES

 

Jak do każdej zagranicznej wycieczki, także i do wyprawy pływającym hotelem należy się odpowiednio przygotować. Jeśli po drodze statek będzie zatrzymywał się w krajach spoza strefy Schengen, Polacy powinni zabrać ze sobą ważny paszport. Zaleca się jednak, aby na wszelki wypadek mieć ze sobą ten dokument bez względu na okolicę, w której ma odbywać się rejs. Trasa wycieczki może ulec zmianie ze względu na wyjątkowe okoliczności i bezpieczeństwo przebywających na pokładzie gości, np. z powodu niekorzystnych warunków pogodowych (m.in. wystąpienia huraganu czy sztormu) bądź niespokojnej sytuacji w danym regionie (konflikt zbrojny, zamieszki, zamachy terrorystyczne, następstwa klęsk żywiołowych itp.). Poza tym przy zakupie biletu warto dowiedzieć się również, czy w danym miejscu obejmuje nas obowiązek wizowy. Na statkach pasażerowie mogą skorzystać z pomocy medycznej – zwykle znajdują się na nich zarówno lekarze, jak i pielęgniarki. Poza tym na pokładzie akceptuje się płatności najpopularniejszymi kartami kredytowymi i debetowymi, jednostki wyposażono też w bankomaty. Podczas pakowania się należy przeważnie uwzględnić także zabranie ze sobą stroju na formalną kolację. Liczba posiłków o bardziej eleganckim charakterze uzależniona jest od długości rejsu. Jeśli chodzi o zakwaterowanie, to zazwyczaj na statku mamy do wyboru kabiny wewnętrzne albo zewnętrzne z oknem lub balkonem oraz apartamenty.

Ogromne wycieczkowce pływają w różnych regionach świata. Popularnością cieszą się zwłaszcza Karaiby, basen Morza Śródziemnego i norweskie fiordy, ale w ofercie najbardziej znanych armatorów są również rejsy transatlantyckie, do Azji, Ameryki Południowej, Australii i Oceanii czy na Alaskę i Hawaje. Przed wykupieniem wycieczki warto sprawdzić, czy nasz statek kończy swoją podróż w porcie, w którym ją zaczyna, oraz rozważyć sposoby dotarcia do punktu początkowego na trasie i zaplanować, jak wrócimy do domu.

 

KRÓLOWA MÓRZ

Jedną z najwspanialszych jednostek pływających po świecie jest RMS Queen Mary 2. To pierwsza z tzw. trzech królowych, do których zaliczają się jeszcze MS Queen Elizabeth i MS Queen Victoria. Należy ona do Cunard Line, obecnie marki Carnival Corporation & plc, i została ochrzczona przez samą królową Wielkiej Brytanii Elżbietę II w 2004 r. Statek ten ma 345,03 m długości i 18 pokładów, w tym 14 pasażerskich. Zaprojektowano go z myślą o rejsach z Europy do Ameryki Północnej przez Atlantyk i w tym rejonie kursuje najczęściej. Klasyczną trasą jest ta z angielskiego Southampton do Nowego Jorku w Stanach Zjednoczonych. Poza tym RMS Queen Mary 2 pływa też m.in. na Karaiby, a w 2019 r. zabierze swoich pasażerów do Azji przez Kanał Sueski. Ta jednostka Cunard Line obsługuje także rejsy dookoła świata (najbliższą tego typu podróż z jej udziałem zaplanowano na 2020 r., w 2019 r. można opłynąć nasz glob na pokładzie wycieczkowca MS Queen Victoria). Na statku pojawiali się znakomici goście – wizytę złożyli na nim np. hiszpańska królowa Zofia, prezydent Francji Jacques Chirac, brytyjski premier Tony Blair, obecny prezydent USA Donald Trump czy amerykańska senator i sekretarz stanu Hillary Clinton, a podróżowali nim muzycy Rod Stewart i Lenny Kravitz, aktorki Tilda Swinton, Uma Thurman i Jane Seymour i wiele innych osobistości.

                Pasażerowie RMS Queen Mary 2 mają do wyboru kabiny z serii Britannia (wewnętrzne, z oknem lub balkonem) oraz apartamenty z balkonem: Princess Grill i Queens Grill (te ostatnie w różnych wersjach). We wszystkich podłączono telewizję satelitarną i bezpośrednią linię telefoniczną. Dla wygody gości udostępniono również całodobowy room service. W cenie apartamentów Queens Grill jest też obsługa kamerdynera, a najdroższe z nich są dwupoziomowe. Główne posiłki na statku serwują restauracje „Queens Grill”, „Princess Grill”, „Britannia Club”, „Britannia” i „Kings Court”. Dania kuchni francuskiej oferuje „The Verandah”. Poza tym znajdują się tu jeszcze „Commodore Club”, „Champagne Bar”, pub „Golden Lion”, kawiarnia „Sir Samuel’s”, „Carinthia Lounge” i sala balowa Queens Room, gdzie w dzień można udać się na herbatę i przekąski.

                Na pokładzie RMS Queen Mary 2 nie sposób się nudzić. Pasażerowie mogą wybierać spośród różnych rodzajów aktywności i sposobów odpoczynku. Na statku jest pięć basenów, centrum fitness i Canyon Ranch SpaClub. Organizuje się zajęcia z jogi i pilatesu czy treningi na rowerze stacjonarnym (spinning). Pokład spacerowy idealnie nadaje się do uprawiania porannego joggingu. Chętni mogą skorzystać także z symulatora golfa. We wspomnianej sali balowej Queens Room, oświetlonej kryształowymi żyrandolami, odbywają się eleganckie bale przy muzyce na żywo. Osoby wolące bawić się w mniej formalnej atmosferze zaprasza klub nocny G32. Na statku znajduje się również kino, Empire Casino, centrum komputerowe, biblioteka i planetarium (jak zapewnia armator – jedyne planetarium na pełnym morzu). Przygotowano też bogaty program zajęć dla dzieci w różnym wieku.

 

 

Tyrolka w Labadee, prywatnym kurorcie Royal Caribbean Cruises Ltd. na północy Haiti

© ROYAL CARIBBEAN CRUISES LTD.

 

NIE TYLKO KARAIBY

Do największych na świecie przedsiębiorstw zarządzających flotami wycieczkowców należy Royal Caribbean Cruises Ltd. Jedną z jego marek jest Royal Caribbean International – jednostki wchodzące w jej skład mają charakterystyczne nazwy z niezmiennym drugim członem brzmiącym of the Seas i są pogrupowane w klasy (Oasis, Quantum, Freedom, Radiance, Voyager, Vision). Zabierają swoich pasażerów na Karaiby i Bahamy, do Europy, ze szczególnym uwzględnieniem Morza Śródziemnego, do Azji i na Bliski Wschód, do obu Ameryk (w tym na Alaskę) i na Hawaje oraz do Australii i Nowej Zelandii.

                Najnowszy statek marki to MS Symphony of the Seas (z klasy Oasis). W swój pierwszy rejs wyruszył 31 marca 2018 r. z Barcelony. Znakiem rozpoznawczym jednostek w tej klasie jest strefa Central Park z restauracjami, butikami i galeriami umieszczonymi na świeżym powietrzu wśród tropikalnej roślinności. Na pokładzie MS Symphony of the Seas znajdują się kabiny wewnętrzne, z oknem albo balkonem oraz apartamenty Royal Suite Class (Star, Sky i Sea). Nowość stanowi Ultimate Family Suite – dwupoziomowy apartament rodzinny ze zjeżdżalnią. Na statku można korzystać z bardzo szybkiego internetu. Do największych atrakcji zaliczają się m.in. 10-piętrowa zjeżdżalnia Ultimate Abyss, park wodny dla dzieci Splashaway Bay, symulator surfingu FlowRider, wodne zjeżdżalnie The Perfect Storm, tyrolka, sala do laserowego paintballa, lodowisko czy ścianka wspinaczkowa. Poza tym są tu również np. baseny, centrum spa, Casino Royale, AquaTheater oraz liczne bary i restauracje. Wśród tych ostatnich warto wymienić choćby japońską „Izumi”, „Chops Grille”, „Jamie’s Italian” (lokal należący do sieci słynnego angielskiego szefa kuchni i restauratora Jamie’ego Olivera), „Bionic Bar” (gdzie drinki przygotowują roboty), pub stylizowany na angielski czy latynoski klub Boleros. Jesień i zimę 2018/2019 MS Symphony of the Seas spędzi w okolicy Karaibów.

                W rejonie Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej oraz Australii i Nowej Zelandii pływają jednostki klasy Quantum (MS Quantum of the Seas i MS Ovation of the Seas), MS Voyager of the Seas i MS Explorer of the Seas z klasy Voyager oraz MS Radiance of the Seas (klasa Radiance). Wiosną 2019 r. dołączy do nich MS Spectrum of the Seas (klasa Quantum) – w pierwszą podróż uda się z portu w Szanghaju w Chińskiej Republice Ludowej. Tego samego roku MS Radiance of the Seas i MS Ovation of the Seas zabiorą pasażerów z Vancouver w Kanadzie na Hawaje. Z tego miasta, jak i Seattle w Stanach Zjednoczonych, statki Royal Caribbean International wyruszają też na Alaskę.

 

STYLOWA PODRÓŻ

Ciekawym pomysłem na spędzenie udanego urlopu są wycieczki oferowane przez Costa Cruises (Costa Crociere), również marki brytyjsko-amerykańskiego koncernu Carnival Corporation & plc. W skład jej floty wchodzą jednostki podzielone na klasy. Ten armator zaprasza swoich pasażerów na podróże w prawdziwie włoskim stylu. Jego statki przez cały rok pływają po naszym kontynencie (Morzu Śródziemnym, Europie Północnej, norweskich fiordach) i to na niej koncentruje się główna oferta, ale poza tym docierają też na malownicze archipelagi na Atlantyku (Wyspy Kanaryjskie i Maderę), Karaiby i do Ameryki Południowej, na Półwysep Arabski (do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Omanu), do Azji (np. Kambodży, Tajlandii, Malezji, Singapuru, Japonii czy Korei Południowej) i w rejon Oceanu Indyjskiego (gdzie odwiedzają m.in. Indie, Sri Lankę, Madagaskar, Mauritius, Seszele). Costa Cruises realizuje także rejsy transatlantyckie i dookoła świata (najbliższy rozpocznie się w styczniu 2019 r., a wyruszy w niego MS Costa Luminosa). Jednostki wyposażono w kabiny klasyczne i premium oraz zwykłe apartamenty i luksusowe apartamenty serii Samsara. Goście tych ostatnich mają bezpośredni i nielimitowany dostęp do centrum spa (z wyjątkiem Costa neoRomantica).

                Największym i jednocześnie najnowszym statkiem marki jest Costa Diadema (klasa Dream). Został on ochrzczony w listopadzie 2014 r. w porcie w Genui, a na swoją pierwszą podróż udał się z Savony (oba miasta położone są we włoskim regionie Liguria). Najbliższą jesień i zimę jednostka ta spędzi w basenie Morza Śródziemnego. W tym czasie odwiedzi m.in. Barcelonę i Baleary w Hiszpanii, Marsylię we Francji oraz porty we Włoszech takie jak Civitavecchia, Neapol, Palermo (na Sycylii) i Cagliari (na Sardynii). Z kolei od listopada 2019 r. będzie pływać w okolicy Zatoki Perskiej i Omańskiej. Costa Diadema ma 306 m długości, a na piątym pokładzie znajduje się tu taras o długości ponad 500 m z barami i restauracjami, na którym – jak obiecuje armator – pasażerowie mogą poczuć się niczym w letni dzień na Riwierze Włoskiej. Do wyboru są kabiny wewnętrzne, z oknem lub prywatnym balkonem oraz 64 apartamenty (wszystkie z balkonami) i 11 apartamentów Samsara z werandą (usytuowano je w części wellness). Na statku można skorzystać z czteropoziomowego, eleganckiego Samsara Spa (zajmującego powierzchnię 6,2 tys. m²) z basenem ze słoną wodą i hydromasażami, sauną, łaźnią turecką, gabinetami zabiegowymi i innymi atrakcjami. Poza tym na pokładzie jest jeszcze 8 jacuzzi, ścieżka do uprawiania joggingu (220 m) czy 3 baseny (w tym jeden z rozsuwanym szklanym dachem). Rozrywkę zapewniają m.in. Teatr Emerald, Country Rock Club, kasyno, dyskoteka, niewielkie kino 4D, symulator Formuły 1 oraz sala gier laserowych. Statek Costa Diadema zdobią liczne oryginalne dzieła sztuki i reprodukcje.

 

 

Pepper, pierwszy robot na świecie, który rozumie ludzkie emocje, na Costa Diadema

© COSTA CROCIERE S.P.A

 

STATEK MIŁOŚCI

Do Carnival Corporation & plc oprócz Cunard Line i Costa Cruises należy jeszcze m.in. marka Princess Cruises. To na pokładzie jej jednostek filmowano sceny do słynnego amerykańskiego serialu komediowego Statek miłości (The Love Boat). Ten armator oferuje rejsy w rejonie Europy, amerykańskiego regionu Nowa Anglia oraz Kanady, pacyficznego wybrzeża USA (w tym Kalifornii i Alaski), Karaibów, Meksyku, Ameryki Południowej i Antarktydy, Azji (ze szczególnym uwzględnieniem Japonii, Półwyspu Malezyjskiego, Indonezji, Tajlandii i Wietnamu), Australii i Nowej Zelandii, a także na Hawaje i Tahiti, po południowym Pacyfiku, przez Kanał Panamski i dookoła świata.

W skład floty wchodzi 18 luksusowych jednostek, a największe z nich to Royal Princess, Regal Princess i Majestic Princess (statki siostrzane, należące do klasy Royal). Wśród atrakcji na tych ostatnich warto wymienić promenadę i bar ze szklanym dnem (SeaWalk i SeaView Bar), przez które widać morskie fale, kino pod gwiazdami (Movies Under the Stars), Princess Theater z ciekawym repertuarem, nocny Club 6, wieczorny pokaz wspaniale oświetlonych fontann z towarzyszeniem muzyki, dostępną dla osób pełnoletnich strefę relaksacyjną The Sanctuary czy centrum Lotus Spa. Poza tym są tu też trzy kluby dla dzieci, każdy przeznaczony dla innej grupy wiekowej, kasyno, butiki, baseny i jacuzzi. Pasażerowie na czas rejsu mogą zatrzymać się w kabinie wewnętrznej, mającej balkon kabinie zwykłej lub deluxe, miniapartamencie bądź apartamencie (oba z balkonami). Royal Princess jesień 2018 r. spędzi na północy Europy, po czym wyruszy przez Atlantyk w stronę Kanady i Nowej Anglii, w listopadzie uda się na Karaiby, a w nowym roku odwiedzi Amerykę Południową i po okrążeniu przylądka Horn popłynie w stronę Kalifornii i dalej na Alaskę. Regal Princess również jesienią wróci z Europy i dotrze do kanadyjskiego wybrzeża Atlantyku i Nowego Jorku, a potem skieruje się na wody Morza Karaibskiego. Na wiosnę 2019 r. obierze jednak kurs na Skandynawię i zawita aż do rosyjskiego Petersburga. Warto dodać, że linia Princess Cruises oferuje wycieczki na lądzie przed rejsem lub po nim w rejonie Europy, Azji (w tym Japonii), Ameryki Południowej, Australii, Kanady i Alaski.

 

WŁOSKA ELEGANCJA

Bogatą ofertę rejsów ma także założona przez Włochów firma MSC Cruises (MSC Crociere), będąca częścią przedsiębiorstwa żeglugowego Mediterranean Shipping Company. Jej jednostki pogrupowane są w klasy (Lirica, Musica, Fantasia, Meraviglia, Seaside). Najnowsze statki armatora to MSC Meraviglia, MSC Seaside i MSC Seaview. Największy jest pierwszy z nich. Jego matką chrzestną, podobnie jak w przypadku dwóch kolejnych, została w czerwcu 2017 r. włoska aktorka Sophia Loren. Kabiny na pokładzie statku oprócz tradycyjnego podziału na wewnętrzne, z oknem lub balkonem i apartamenty przypisane są również do różnych kategorii. Pasażerowie decydujący się na wycieczkę wybierają spośród kilku taryf z rozmaitymi udogodnieniami. Najbardziej podstawowa nazywa się Bella. Kolejna, Fantastica, zawiera dodatkowe przywileje. Aurea uzupełniona jest m.in. o dostęp do kompleksu termalnego i zabiegi spa. Wellness stworzono z myślą o osobach chcących zadbać o zdrowie i kondycję fizyczną. Najbardziej luksusowy pakiet (typu all inclusive) stanowi MSC Yacht Club, obejmujący np. całodobowy serwis concierge i usługę prywatnego kamerdynera. Do każdej z taryf przydzielono odpowiednie kabiny i apartamenty.

                Na statku MSC Meraviglia na pasażerów czeka mnóstwo atrakcji – symulator Formuły 1, Polar Aquapark ze zjeżdżalniami i basenami, promenada z butikami, barami i restauracjami przykryta kopułą z ekranem LED wyświetlającym rozmaite obrazy, tory do kręgli, Attic Club z muzyką i drinkami, Auera SPA czy prywatna strefa MSC Yacht Club. Poza tym na pokładzie odbywają się też jedyne w swoim rodzaju przedstawienia światowej sławy Cirque du Soleil. Z myślą o dzieciach w każdym wieku powstały kluby zabaw.

                Największa jak dotąd jednostka MSC Cruises lato spędziła w okolicy Islandii, Wysp Brytyjskich i Półwyspu Skandynawskiego. Na jesieni wybierze się w rejs po Bałtyku, po czym popłynie na Morze Śródziemne, gdzie w okresie zimowym odwiedzi m.in. hiszpańską Barcelonę, francuską Marsylię, włoską Genuę, Palermo na Sycylii i stolicę Malty Vallettę. MSC Seaside przez resztę 2018 r. i w roku kolejnym będzie krążyć w rejonie Florydy, Bahamów i wysp Morza Karaibskiego. MSC Seaview późną jesienią z basenu Morza Śródziemnego wyruszy przez Atlantyk ku portom u wybrzeży Brazylii. W podróż dookoła świata w 2020 r. zabierze pasażerów MSC Magnifica.

 

PEŁNA SWOBODA

Ogromne jednostki Norwegian Cruise Line (NCL) są dość łatwe do rozpoznania, a to ze względu na kolorowe grafiki zdobiące ich burty. Cechę charakterystyczną oferty tego amerykańsko-bermudzkiego armatora stanowi formuła Freestyle Cruising. Zgodnie z jej założeniem pasażerowie nie muszą dostosowywać się do stałych godzin podawania posiłków, spożywać ich w wyznaczonym miejscu ani przestrzegać zasad dotyczących stroju. Największe statki Norwegian Cruise Line należą do kategorii Breakaway Plus Class. Zaliczają się do niej Norwegian Escape, Norwegian Joy i Norwegian Bliss. Ten ostatni w pierwszą podróż wyruszył w kwietniu 2018 r. Grafikę na jego kadłubie wykonał Robert Wyland, amerykański artysta malujący murale z naturalnej wielkości waleniami i innymi stworzeniami morskimi. Siostrzaną jednostką tego statku (oddaną do użytkowania w kwietniu 2017 r.) jest Norwegian Joy.

                Norwegian Bliss wyposażono w kabiny studio (dla jednej osoby), wewnętrzne, z oknem i balkonem, miniapartamenty, apartamenty i penthouse’y. Część z nich objęto pakietem spa, przeznaczonym dla osób nastawionych na korzystanie z zabiegów relaksujących i centrum fitness. Najlepsze warunki zakwaterowania zapewniają apartamenty i penthouse’y serii The Haven. The Haven by Norwegian to oferta armatora przygotowana z myślą o gościach, którzy chcą wypocząć w luksusowych warunkach, liczą na najlepszą obsługę i oczekują specjalnych usług w cenie pobytu. Decydujący się na nią pasażerowie oprócz wielu typowych udogodnień, takich jak np. pierwszeństwo przy wchodzeniu na pokład i opuszczaniu go, opieka concierge’a i osobistego kamerdynera, możliwość zamówienia posiłku do pokoju, mają też swobodny dostęp do prywatnej strefy wypoczynkowej z basenem i osobnego tarasu oraz specjalnej restauracji. Na statku znajdują się m.in. park wodny, pole do minigolfa, tor wyścigowy, strefa do gry w laserowego paintballa, kasyno, teatr czy Mandara Spa z relaksacyjną salą Thermal Suite, grotą solną i śnieżną. Są tu również baseny, butiki, bary i restauracje.

                Na jesieni 2018 r. Norwegian Bliss będzie przebywał na wodach Pacyfiku w okolicy zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej. Odwiedzi stan Alaska, Kanadę, Kalifornię i Meksyk. Potem uda się wzdłuż Ameryki Centralnej do wejścia do Kanału Panamskiego i przeprawi się nim na Morze Karaibskie, aby dotrzeć do Miami. Zimę spędzi we wschodniej części Karaibów, a na wiosnę znów trafi na Ocean Spokojny. Rejsy w rejonie Azji oraz Australii i Nowej Zelandii odbywa Norwegian Jewel (klasa Jewel). Po Hawajach pływa Pride of America. Do statków, które w sezonie letnim zabierają pasażerów na wycieczki po Europie, a gdy zbliża się zima, pokonują Atlantyk, aby dostać się na Karaiby, należą np. Norwegian Getaway i Norwegian Breakaway (klasa Breakaway) oraz Norwegian Epic (klasa Epic). Głównie europejskie akweny przemierza Norwegian Spirit. Co prawda dociera także na Wyspy Kanaryjskie i do Maroka, ale zwykle pływa po Morzu Śródziemnym (przybija m.in. do portów w Hiszpanii, Francji, Włoszech i Grecji), gdzie udaje się też na Adriatyk, oraz po Bałtyku i w rejonie Wysp Brytyjskich, Islandii i wybrzeży Norwegii. Latem 2019 r. podczas rejsu w kierunku rosyjskiego Petersburga zatrzyma się przy nabrzeżu w Gdyni.

***

Poza wymienionymi armatorami warto jeszcze wspomnieć przykładowo o Celebrity Cruises, ekskluzywnej marce należącej do Royal Caribbean Cruises Ltd. podobnie jak Royal Caribbean International, oraz mniejszych, niezmiernie luksusowych statkach Seabourn Cruise Line (linii Carnival Corporation & plc), z Seabourn Encore i Seabourn Ovation na czele, czy Regent Seven Seas Cruises (RSSC), operatora szczycącego się niezwykle elegancką jednostką Seven Seas Explorer z łazienkami wyłożonymi prawdziwym marmurem karraryjskim, bądź Silversea Cruises, firmy oferującej ekscytujące wyprawy ekspedycyjne w formule all inclusive, np. do tak niepowtarzalnych miejsc jak ekwadorski archipelag Galapagos lub Grenlandia. To – oczywiście – nie wszystkie możliwości. Osoby zainteresowane podróżą komfortowym wycieczkowcem mają naprawdę bardzo duży wybór. Sam rejs dostarcza niesamowitych wrażeń i jest okazją do spędzenia urlopu w zupełnie inny sposób.

 

Wydanie Lato 2018

Artykuły wybrane losowo

Litewska przygoda

GRZEGORZ MICUŁA

 

<< Kraj ten słynie z wydobywanego w nim od setek lat bursztynu (po litewsku „gintaras”), tkanin z lnu, wód mineralnych i torfu wykorzystywanego w coraz liczniejszych obiektach spa oraz tradycyjnego litewskiego jedzenia – ciemnego chleba pieczonego na tataraku, wędlin, sera i śmietany, blinów, cepelinów i „šakotisa”, znanego u nas jako sękacz. Litwa ma też kilka uzdrowisk, do których chętnie jeździmy ze względu na znakomite kuracje lecznicze, czyste środowisko oraz fakt, że jest w nich wciąż taniej niż u nas. Dysponujące doskonałą bazą Druskienniki i Birsztany to ciągle miejsca na kieszeń przeciętnego turysty z Polski, podobnie jak litewskie nadbałtyckie miejscowości wypoczynkowe, mniej zatłoczone w sezonie letnim niż ich polskie odpowiedniki. >>

Więcej…

Słowenia – mały kraj wielkich win

LUCYNA LEWANDOWSKA

<< Istnieje takie państwo w Europie, w którym nic nie leży za daleko, a niemal wszystko jest po drodze. Z górskich szczytów widać w nim morze, blisko wybrzeża Adriatyku znajdują się liczne zapierające dech w piersiach jaskinie, a kawałek dalej – malownicze rejony winiarskie. To właśnie w niewielkiej Słowenii, dosłownie wciśniętej między Włochy, Austrię, Chorwację i Węgry, natura potrafiła zebrać wszystko to, co w niej najatrakcyjniejsze. >>

Więcej…

Korsyka – szalony wybryk natury

20148949

Snorkeling przy plaży Acciaju w Porto-Vecchio

© ATOUT FRANCE/ROBERT PALOMBA

 

MICHAŁ MOC

www.composer.pl

 

Miejsca i rzeczy najprościej opisuje się poprzez podobieństwa do innych, powszechnie znanych. Fakt, że Korsykę tak scharakteryzować wyjątkowo trudno, jest bodaj największą zachętą, aby poznać ją bliżej. Najwyższa pora odkryć ten wciąż niezadeptany kawałek lądu piętrzący się między Europą a Afryką, tuż obok włoskiej Sardynii.

 

Wśród kuszących turystycznym rajem wysp Morza Śródziemnego ta francuska nadal pozostaje ewenementem. Korsyka nie jest typową krainą piaszczystych plaż ze zdjęć z katalogów biur podróży – tutaj krajobrazy zmieniają się niczym w kalejdoskopie. Zamiast setek obwarowujących wybrzeże komfortowych resortów wypoczynkowych znajdziemy na niej porozrzucane między morzem a górami niewielkie hotele, domy do wynajęcia i rodzinne pensjonaty oraz inne zdecydowanie bardziej kameralne obiekty noclegowe.

 

Warto przygotować się na tę odmienność, aby w pełni z niej skorzystać. Można tu leniwie wylegiwać się nad krystalicznie czystym morzem, spacerować po ocienionych wąwozach, wybrać się na górski trekking lub rejs po okolicy czy delektować się wykwintnym jedzeniem. Do wyboru jest mnóstwo rozmaitych tras, z których rozpościerają się urzekające widoki. Korsyką łatwo się zauroczyć właśnie ze względu na jej dziewicze oblicze, możliwość ucieczki od zgiełku codzienności i idealne warunki do aktywnego spędzania czasu. A wszystko to na wyciągniecie ręki, niecałe 2 godz. lotu z wybranych europejskich lotnisk (np. Frankfurtu nad Menem, Düsseldorfu, Paryża czy Wiednia-Schwechatu).


LENIUCHOWANIE NA PIASKU

 

Po wylądowaniu w Bastii (położonej na północno-wschodnim brzegu wyspy) niełatwo zdecydować, od której z plaż rozpocząć urlop. Wschodnie wybrzeże to niemalże nieprzerwany pas piasku, oblewany przejrzyście czystą, słoną wodą. Gdziekolwiek zboczy się z wygodnej, wyjątkowo prostej głównej drogi, oczom ukazuje się nadmorski raj, tu i ówdzie urozmaicony małymi hotelami stojącymi przy miniaturowej promenadzie (jak choćby nieopodal Moriani). Częściej jednak trafia się po prostu na pusty brzeg zapraszający do plażowania. W opinii większości osób stale odwiedzających Korsykę odcinek ten jest jedynie przedsmakiem pocztówkowych zatok południa. Jeśli ktoś przybył na wyspę własnym autem (z któregoś z portów w kontynentalnej części Włoch), to wybrzeże rozciągające się od Bastii stanowi dla niego również pierwszy przystanek po zjechaniu z promu.

 

Kiedy podąża się drogą RT10 na południe, plaże kuszą nieprzerwanie. Szczególnie trudno sobie odmówić postoju, gdy trasa za miejscowością Sari-Solenzara zaczyna się robić kręta i mija się kolejne najbardziej popularne i wysoko oceniane zatoki. Wśród nich znajdują się plaże Saint-Cyprien i Cala Rossa, a nieco dalej te najsłynniejsze: Palombaggia czy Rondinara. Woda jest tu zazwyczaj spokojna, do tego czysta i ciepła. W pasie płycizny, niemal wszędzie wydłużonym, mogą kąpać się nawet młodsze dzieci. Upstrzone wysepkami i zakolami półwyspów południowo-wschodnie wybrzeże to raj dla rodzin. Takie warunki, w połączeniu z gęstą siecią kempingów, sprawiają, że na leniwy wypoczynek najlepiej wybrać się właśnie tutaj. W zatokach porośniętych od strony lądu m.in. palmami da się czasem odnieść wrażenie, że uciekliśmy znacznie dalej od kontynentalnej Europy. Na niemal wszystkich plażach można także spędzić popołudnie przy drinku, a wieczorem spróbować potraw korsykańskiej kuchni w restauracjach położonych kilkanaście metrów od wody. Delektowanie się lokalnymi serami (na czele ze słynnym brocciu z owczego lub koziego mleka), winem, rybami, daniami z figami lub kasztanami nad brzegiem morza przy stoliku z bajecznym widokiem relaksuje w stopniu niemożliwym do oddania słowami. A jeśli obok przejedzie konna wycieczka lub przypomni nam się poranne nurkowanie z maską i rurką, to szybko uświadomimy sobie, że znaleźliśmy się na wyspie idealnej na udany urlop, który na długo pozostanie w pamięci.

 

Po paru dniach spędzonych na plażowaniu wokół Porto-Vecchio na pewno będziemy chcieli wrócić na Korsykę. Jest tu w końcu jeszcze mnóstwo miejsc do zobaczenia. Wśród nich znajduje się perła południowego wybrzeża, usytuowane na wysokich klifach Bonifacio. Widoki z wycieczkowego rejsu, jak i ze ścieżek ciągnących się na południowy wschód od miasta zapierają dech w piersiach. Ale dużo przyjemności daje też samo przekraczanie miejskich bram, szwendanie się po uliczkach starej twierdzy, poznawanie miejscowej kulturalnej oferty, pokonywanie Schodów Króla Aragonii (L’Escalier du Roi d’Aragon), wreszcie szukanie otwartej restauracji na obiad (po południu w większości z nich podaje się najwyżej drinki, bo pełne menu wraca na stoły dopiero wieczorem, ok. godz. 19.00). Można również próbować znaleźć tu ślady pobytu Napoleona Bonapartego. W Bonifacio, jak i w Ajaccio (gdzie urodził się cesarz), stoi dom, w którym mieszkał francuski wódz. Oczywiście, trudno nie dostrzec wokół nastawienia na turystę, ale ponieważ miasto jest niewielkie (wraz z urokliwym cmentarzem da się je zwiedzić w jedno popołudnie lub wieczór), przyjezdni wciąż jeszcze mogą poczuć się w nim choć trochę jak odkrywcy, a nie jedynie klienci. Atrakcje południa dopełniają rzecz jasna kolejne piaszczyste plaże, ciągnące się aż po słusznie wychwalaną Roccapinę i bliźniaczą piękną Erbaju. Co prawda do tych ostatnich prowadzi kilkukilometrowa gruntowa droga, jednak warto podjąć wysiłek dotarcia do nich (chyba że kierowca czuje się niepewnie na zadrzewionych, wąskich trasach lub prześwit auta jest wyjątkowo mały).

 

Tutaj także kończy się opisywana dotąd część wybrzeża – region głównie wypoczynkowy, łatwy w eksploracji i przygotowany na potrzeby turystów. Na ten jego turystyczny charakter składają się parkingi (położone również przy plażach), które bywają płatne, nieco łatwiejszy dostęp do nadmorskiej infrastruktury i toalet czy więcej miejsc zakwaterowania (w sezonie trzeba się liczyć z wyższymi cenami). Stosunkowo szybko można też przemieszczać się wzdłuż brzegu, gdyż trasę z Bastii do Bonifacio lub Roccapiny da się pokonać samochodem w 4 godz. Natomiast przejechanie niewiele dłuższego odcinka na północno-zachodnim wybrzeżu albo w górzystym wnętrzu wyspy zajmie nam zdecydowanie więcej czasu.

 

PLAŻUJĄCE KROWY

 

20159090

Klimatyczny historyczny plac w Porto-Vecchio

© ATOUT FRANCE/ROBERT PALOMBA

 

Na północ od stolicy Korsyki – Ajaccio – przeważają plaże bardziej kamieniste, po krótkim pasie gruboziarnistego piasku lub żwiru pojawiają się tu gwałtowne uskoki. Brzeg wypiętrza się w trudne do opisania kamienne nacieki, postrzępione hałdy i strzeliste wieże. Za uroczą miejscowością Piana jedna z najpiękniejszych widokowych dróg Europy wije się wąską nitką między takimi formacjami. Wzdłuż jej kilkukilometrowego odcinka rozpoczyna się wiele tras spacerowych. Kierowcy trudno skupić się w tym rejonie na prowadzeniu również z powodu aut stojących na krawędziach skalnych półek lub w pojedynczych wnękach wydrążonych w zboczach. Takie parkowanie nie jest przejawem braku umiejętności (wręcz przeciwnie!), po prostu ukształtowanie terenu wymusza wciskanie się w każdą szczelinę. W tej oszałamiającej kształtami krainie można zatrzymać się na odległym parkingu leżącym zaraz za wspomnianą Pianą, aby wyruszyć na długi trekking. Jeżeli po Calanques de Piana będzie komuś wciąż mało wrażeń, powinien zjechać górską, asfaltową dróżką do samego morza i wybrać się na krótki, kilkunastominutowy spacer do pięknej ukrytej zatoki z plażą Ficajola.

 

Gdy podążamy dalej na północ, siłą rzeczy budzi się w nas zmysł odkrywcy, a to ze względu na brak ludzi nie tylko na drogach, ale i na plażach. O piasek tu już trudno i aby swobodnie wejść do wody, a w szczególności później z niej wyjść, przydaje się obuwie do pływania. Nagrodą za trudy są urocze zakątki. Na północnym zachodzie Korsyki na początku lub pod koniec sezonu nadal można odnieść wrażenie, że ta zielona wyspa czeka właśnie na nas, a nie peleton wczasowiczów. To rzadkie uczucie w popularnych wśród turystów miejscach dzisiejszej Europy. Jeśli więc kogoś nie odstraszają niezliczone zakręty i konieczność poczekania z kąpielą na dzień z mniejszymi falami, powinien zdecydować się na odpoczynek w tym rejonie.

 

W tej części Korsyki mamy też szansę na poznanie jej najbardziej autentycznego oblicza, nieco rustykalnego, prostego, niekiedy odbiegającego od standardów, do jakich jest przyzwyczajony europejski turysta. Spotkanie z rodowitym Korsykaninem, nie podejmującym rozmowy w innym języku niż jedyny mu znany, a w dodatku jakby nieprzyjemnie zaskoczonym, że będzie nas gościć (choć dokonaliśmy internetowej rezerwacji), trzeba uznać za doświadczenie wpisujące się w odkrywanie lokalnej kultury. Jednak dzięki rosnącym przed tarasem kwiatom, odmianom cytrynowych drzew niemal wpychających gałęzie do kuchni, domowym konfiturom z fig i towarzyszącemu nam poczuciu, że oto oddychamy pełną piersią, a nie tylko odbywamy zasłużony urlop, odpoczniemy tu znacznie lepiej niż na oddzielonym serpentynami południu wyspy. Jeżeli komuś nie wystarczy siły lub przekonania, by samodzielnie poznawać ten region, powinien przynajmniej wybrać się na rejs do Rezerwatu Naturalnego Scandola (Réserve Naturelle de Scandola; z Ajaccio lub Porto) – oszałamiająco pięknej, dziewiczej okolicy wybrzeża z zachwycającymi formami skalnymi, grotami i zatokami z plażami.

 

Pętlę wokół Korsyki domyka nadmorska trasa z Calvi na Cap Corse – półwysep wyrastający za Bastią. Samo Calvi, północny odpowiednik Bonifacio, nie jest w stanie przyćmić swoim urokiem malowniczej miejscowości z południa, ale konkuruje z nią nie bez powodu, gdyż dużo łatwiej się do niego dostać i także okalają je plaże (m.in. z pięknym widokiem na miasto i odpowiednią infrastrukturą). W dodatku można tu też dotrzeć pociągiem, który jedzie trasą wiodącą zachwycającymi wąwozami i wijącą się wśród wzgórz opanowanych przez stada kóz i krów. Jeżeli ma się dość czasu i zapału oraz samochód terenowy, warto wyruszyć na północ na trudno dostępną, ale interesującą ze względu na swój pustynny charakter i odizolowanie, plażę Saleccia. To wspaniała wyprawa na cały dzień. Koniecznie należy zaopatrzyć się we własny prowiant, ponieważ po pokonaniu kilkunastu kilometrów pustkowia na końcu oprócz pola kempingowego na turystę czeka już tylko piasek. Inną ciekawą propozycję stanowi objechanie Cap Corse. W trakcie takiej wycieczki odwiedza się uroczą artystyczną Erbalungę i zabytkowe kościoły (np. Kościół św. Julii w miejscowości Nonza). Odważniejsi przy bezwietrznej pogodzie wjeżdżają pozbawioną barierek drogą na szczyt Serra di Pigno i podziwiają niezapomniane widoki podczas spaceru ścieżką rozpoczynającą się kilkaset metrów przed końcem asfaltowej nawierzchni. Jeśli wyprawa po górach nie zakręci komuś w głowie zbyt mocno, zrobią to z pewnością lokalne wina, bo winnic (które zresztą można odwiedzać także w celu degustacji) w okolicy nie brakuje. Również każdy sklep, czy to prywatny, czy sieciowy, oferuje imponujący wybór korsykańskich trunków. I choć nie wszystko na wyspie spełnia standardy kontynentalnej Francji, selekcja win, ich oznaczenie i dbałość o istotne informacje w opisach poświadczają, że przynależność regionu do kraju z bogatymi tradycjami winiarskimi nie stanowi przypadku.

 

Jednak postrzeganie Korsyki jedynie przez pryzmat samego tylko wybrzeża jest błędne. Na prawdziwie aktywny wypoczynek pośród cudownych pejzaży zaprasza górzysty środek lądu. Wybór szlaków pieszych mamy ogromny: od prostych i krótkich, jak popularny, a niewymagający szczególnej kondycji odcinek z malowniczej miejscowości Ota do równie urokliwej Évisy prowadzący przez spektakularny wąwóz (Gorges de Spelunca), po trudne trasy z panoramicznymi widokami, położone powyżej 1500 m n.p.m. Górskie jeziora, a zwłaszcza wpadające do nich rzeki w wielu miejscach zachęcają do orzeźwiającej kąpieli w krystalicznie czystej wodzie i to mimo licznych spadków, wyżłobień i rynien. Wyspecjalizowane firmy umożliwiają korzystanie z tych naturalnych basenów i zjeżdżalni z wynajętym przewodnikiem i w ochronnych kombinezonach.

 

Należy zdawać sobie sprawę, że jeśli Korsykanin, przywykły do panujących na wyspie warunków, nazywa ścieżkę łatwą, może nas czekać porządna wspinaczka, a szlaki według niego trudne to już zwykle wyzwania dla osób z doświadczeniem. Jednak nawet niespieszna przedpołudniowa wycieczka do polodowcowego jeziora Melo (1710 m n.p.m.) na końcu wąwozu Restonica albo wyprawa łagodnym podejściem na przełęcz Bavella (Col de Bavella – 1218 m n.p.m.) są zdecydowanie warte rozważenia i pozwalają poczuć dzikość korsykańskiego interioru. Z górskich dróg, takich jak choćby Scala di Santa Regina czy kilkunastokilometrowa trasa wąwozem Asco (zakończona węzłem pięknych pieszych szlaków), rozpościerają się wspaniałe widoki, ale trzeba przyznać, że wymagają one od kierowcy pewnego doświadczenia. Jeżeli już przetrwa on irytującą swawolę gnających na złamanie karku miejscowych, może zawahać się, gdy zobaczy stado krów czekających za zakrętem, kozy wskakujące przed samochód albo kilkanaście… świń. Szczególnie te ostatnie budzą wśród przyjezdnych tyle samo ciekawości, ile niechęci z powodu trudnego do opisania zapachu. Tutejsze krowy i świnie lubią przebywać na ciepłym asfalcie i na plażach, przy czym z turystami łączy je to, że preferują miejsca wolne od tłoku. W każdym razie na górskich drogach w środku wyspy czy też którejkolwiek z mniej uczęszczanych tras należy być przygotowanym na spotkanie ze zwierzętami hodowlanymi i nie wolno zakładać, że na widok auta rozpierzchną się w popłochu. To my będziemy musieli się do nich dostosować, wszak są u siebie i swoim zachowaniem zdają się ten fakt demonstrować.

 

20159096

Wyprawa rowerowa szlakiem wiodącym przez tereny rezerwatu Punta di Spanu

© ATOUT FRANCE/ROBERT PALOMBA

 

GOTOWI DO DROGI

 

Na takie okrążenie Korsyki zgodnie z ruchem wskazówek zegara, urozmaicone wizytami we wnętrzu lądu albo pobytem w jednym z opisanych regionów, trzeba przeznaczyć tygodniowy (wówczas będzie to bardzo intensywny wyjazd) lub lepiej dwutygodniowy urlop. Przed podróżą należy uwzględnić jeszcze kilka istotnych faktów. Najlepszym czasem na wypoczynek na wyspie połączony z plażowaniem i kąpielami w krystalicznej wodzie jest zdecydowanie lato, ale ponieważ w tym okresie bywa nieznośnie gorąco (i tłoczno), warto zdecydować się na przyjazd w czerwcu bądź wrześniu. Temperatura powietrza za dnia nierzadko wynosi wtedy powyżej 25°C, koszty pobytu będą niższe i można cieszyć się większą prywatnością.

 

Ceny podstawowych artykułów są wyższe niż w Polsce, lecz nie osiągają poziomu tych ze Skandynawii czy najsłynniejszych europejskich kurortów. Osoby oszczędniejsze nie muszą zamartwiać się o stan budżetu wyjazdowego, jeśli postawią na zakupy w marketach. Wizyta dla dwojga w wysoko ocenianej restauracji to przy posiłku składającym się z dań głównych i miejscowego wina wydatek 40–50 euro. Za pełną wykwintną kolację zapłacimy już 100 euro, nawet jeżeli zamówimy specjały szefa kuchni i wyśmienite desery. Korsykanie są zazwyczaj gościnni, ale poza droższymi lokalami często można odnieść wrażenie, że jest się… intruzem, którego należy zlekceważyć lub zignorować. Błędem byłoby jednak dać się zirytować zbyt szybko! Pod maską surowości i nieprzystępności kryje się często prawdziwa serdeczność. Inna sprawa, że wyspiarze bywają rozdarci między uzależnieniem od dobrodziejstw turystyki a pragnieniem spokoju i wolności od trosk reszty świata. Nic więc dziwnego, że wspomniany brak sympatii w pierwszych kontaktach, o ile nie sfrustruje przybysza, zmienia się po pewnym czasie w życzliwość.

 

Po Korsyce najwygodniej poruszać się wypożyczonym samochodem. Ceny wynajmu auta są nieco wyższe niż na kontynencie, a niedoświadczeni kierowcy będą skupiać się na mozolnym pokonywaniu zakrętów, ale korzystanie z własnego środka transportu pozwala na pełną niezależność. Dzięki tego rodzaju wolności można naprawdę poznać wyspę. Zresztą zdecydowaniu się na takie rozwiązanie sprzyja fakt, że brak tu typowych hotelowych kurortów, w których wykupuje się pobyty w formie all inclusive. Czy chcemy, aby okolica była płaska czy górzysta, wolimy zatokę otoczoną skałami czy lasem palmowym, widok na otwarte morze i cumujące łódki czy sąsiedztwo portu i restauracji, towarzystwo zagranicznych turystów czy raczej miejscowych – wybór zakwaterowania na Korsyce przypomina bardziej szukanie wakacyjnego domu niż obiektu o odpowiedniej liczbie gwiazdek. Ta wyspa stawia na indywidualizm i aktywność.

 

To oczywiste, że dopiero na miejscu ma się szansę sprawdzić, które z rozmaitych wyspiarskich atrakcji będą idealne dla nas. Jednak choć nie sposób oddać w krótkim artykule całego uroku Korsyki – opisać przyjemności, jaką sprawia muśnięcie delikatnej morskiej bryzy, i pieszczot turkusowej wody, można być pewnym, że podczas pobytu tutaj przeżyje się wiele zaskakujących doświadczeń. Widok górskiej kozy stojącej w ekwilibrystycznej pozie na ledwo przylegającym do ściany urwiska kamieniu, smak dzikich jeżyn na kolejnym 180-stopniowym zakręcie, imponujący wodospad droczący się z podmuchami wiatru – wszystko to działa na wyobraźnię i zdaje się udowadniać, że wciąż istnieją nieznane doznania, na których poszukiwanie umysł wyrusza dopiero w takich miejscach. Słynny korsykański śpiew (w sezonie koncerty odbywają się w wielu miejscowościach) z podziałem na kilka głosów doskonale obrazuje charakter tego zjawiska. Jak twierdzą sami Korsykanie, dopiero gdy podstawowe głosy zespolą się, zabrzmią wspólnie, pojawia się nowy, dodatkowy głos. Umysł mamiony harmonią tego, co już go otacza, odkrywa jeszcze więcej. To dopiero sztuka! Dla takich cudownych przeżyć, kontemplowania niezwykłości i odkrywania świata warto wybrać się na fascynującą Korsykę.

 

20118221

Restauracja przed XVI-wiecznym zamkiem w Algajoli

© ATOUT FRANCE/ROBERT PALOMBA