Pokój w Hotelu Aubrecht Country Spa Resort nad jeziorem Szczytno

14

© HOTEL AUBRECHT COUNTRY SPA RESORT

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL


Moda, wbrew pozorom, nie dotyczy tylko sfery ubrań bądź fryzur. Od zawsze zmianom stylu w sztuce towarzyszyło dostosowanie architektury i wnętrz do nowych kierunków. Chyba najlepiej widać to zjawisko na wciąż przebudowywanych w ciągu lat swojego istnienia obiektach, takich jak zamki, pałace, dwory, kamienice, kościoły czy klasztory. Choć z naszej perspektywy wyjątkowo ważne wydaje się zachowanie dawnych romańskich lub gotyckich budowli, ich właściciele i zarządcy często decydowali się na udoskonalenia zgodne z duchem czasu. I dziś wielu z nas odnosi się zresztą z ciekawością do nowych tendencji i chętnie wykorzystuje je we własnym otoczeniu. Nie biorą się przecież one znikąd, lecz zazwyczaj są odpowiedzią na zapotrzebowanie ludzi i w pewnej mierze odzwierciedlają różne procesy zachodzące w społeczeństwie.


Dziś, w dobie globalizacji, za przyczyną szybko rozwijających się technologii i błyskawicznego obiegu informacji mody zmieniają się w mgnieniu oka. W zaskakujących proporcjach mieszają się ze sobą style z całego świata, pomysły projektantów, nawiązania do epok w sztuce, realizacje całkowicie przemyślane i zupełnie przypadkowe. Przy aranżacji wnętrz najczęściej najważniejszym kryterium wyboru bywa funkcjonalność i dostosowanie do określonej grupy odbiorców. Nie inaczej jest m.in. w obiektach noclegowych. Pomieszczenia hotelowe i ich wyposażenie muszą z powodzeniem odgrywać swoją rolę, a jednocześnie dostarczać doznań estetycznych. Goście powinni się czuć i komfortowo, i przyjemnie. Dodatkowo każdy wystrój przekazuje tak naprawdę obserwatorowi i użytkownikowi komunikat – sielskie pensjonaty przekonują, aby zrelaksować się w nich jak w domu, przestronne, oszklone sale konferencyjne zapewniają o swoim profesjonalizmie, eleganckie hole są wizytówką usług na wysokim poziomie. Wygląd wnętrz ma więc ogromne znaczenie, szczególnie w niektórych branżach.


Nie jest łatwo śledzić nowe trendy w wyposażeniu hoteli, zwłaszcza w czasach tak szybkich zmian i ogromnej popularności mediów społecznościowych, w których nowinki obiegają świat z szybkością naciśnięcia przycisku na klawiaturze komputera lub smartfona. Mimo to spróbujemy przedstawić niektóre aktualne rozwiązania wprowadzane do obiektów, gdzie stawia się na podążanie za tendencjami designerskimi i technologicznymi.


MEBLE DO SPANIA


W wezgłowiu modelu Pilar zamontowano panel z oświetleniem LED

Pilar LED M01 B004 rendering
© A.R.M. RÓŻAŃSCY S.C./WWW.POPROSTULOZKA.COM.PL

Niewątpliwie najważniejszy mebel w pokoju hotelowym stanowi łóżko. Goście chcą często przede wszystkim wypocząć i wyspać się po podróży albo dniu wypełnionym zajęciami. W tym przypadku obowiązują zazwyczaj pewne standardy. Łóżka pojedyncze z reguły mają wymiar 90 x 200 m, a podwójne – co najmniej 160 x 200 m (w rozmiarze king size – 200 x 200 m). W luksusowych apartamentach można spodziewać się olbrzymich łóż o niestandardowych rozmiarach. Od lat dużą popularnością cieszą się ramy z wezgłowiami, również tymi przymocowanymi na stałe do ściany. To rozwiązanie korzystne zarówno z punktu widzenia gościa, jak i dla utrzymania czystości w pokoju. Z jednej strony pozwala na przyjęcie wygodnej pozycji siedzącej (np. przy czytaniu książki czy oglądaniu telewizji), z drugiej – zapobiega brudzeniu się ścian. Większy komfort zapewniają wezgłowia tapicerowane, które dodają także pomieszczeniu przytulności. Ciekawym pomysłem są łóżka pokryte w całości tapicerką i z już zamontowanym zagłówkiem. Takie meble oferuje m.in. rodzinna firma A.R.M. Różańscy s.c. z siedzibą w podwarszawskim Majdanie (gmina Wiązowna). Szczególnie nowatorsko prezentują się modele o zakrzywionej linii oparcia – projekt zyskuje wtedy spójną sylwetkę o nieco opływowym kształcie. Niezmiennie elegancji nadaje też pikowany panel przywodzący na myśl fotele i kanapy z dawnych salonów. Pokrycia łóżek tapicerowanych produkcji A.R.M. Różańscy wykonano ze skóry syntetycznej, chętnie używanej do obijania mebli ze względu na jej liczne zalety. Obecnie w procesie technologicznym można uzyskać tak wysoką jakość tego materiału, że do złudzenia przypomina swoją fakturą skórę naturalną, a w przeciwieństwie do niej jest znacznie bardziej odporny na odkształcenia, działanie promieni słonecznych czy środków chemicznych. Dzięki takim właściwościom nie odbarwia się, łatwo się czyści i niemal nie wymaga pielęgnacji (skórzane obicia natomiast z czasem stają się szorstkie i ulegają przesuszeniu, trzeba więc nawilżać je odpowiednimi preparatami). To szczególnie ważne również z powodów praktycznych – pokoje hotelowe są często sprzątane i muszą być szybko gotowe na przyjęcie nowych gości. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że skóry sztuczne mogą być farbowane na każdy kolor i przyjmować rozmaite faktury, dlatego wybór bywa tu bardzo szeroki. Popularne rozwiązanie stanowi też montowanie w wezgłowiu paneli z oświetleniem ledowym. Taki akcent nadaje łóżkom nowoczesny, a czasem wręcz trochę futurystyczny charakter, a jednocześnie dzięki jednolitym obudowom miękko rozpraszającym światło diody LED przyjemnie ocieplają wnętrze. Z mody nie wyszły również – oczywiście – meble z litego drewna, jednak wykorzystuje się je zwykle w aranżacjach pokojów o określonym stylu, np. nawiązującym do materiałów naturalnych bądź inspirowanym wystrojami dawnych rezydencji i apartamentów.

               
Do ramy należy poza tym dobrać materac (na rynku dostępne są głównie sprężynowe, piankowe i lateksowe). Dużym zainteresowaniem cieszy się obecnie model zapewniający podparcie siedmiu odcinków ciała, podzielony na siedem odpowiadających im stref twardości (głowy, barków, kręgów lędźwiowych, miednicy, ud, łydek i stóp). Produkuje się go w różnych odmianach, m.in. ze sprężynami kieszeniowymi jak Ortopedico 7 Stref z oferty A.R.M. Różańscy. Świetną propozycję stanowią także materace z tzw. pianki visco, czyli pianki wysoko elastycznej, które uginają się pod wpływem ciepła. Dzięki tym właściwościom wydają się one niezmiernie miękkie i przyjemnie otulają ciało, a jednocześnie zmniejszenie nacisku poprawia krążenie, co pozwala z kolei odpocząć naszym mięśniom. Gdy wstaniemy z łóżka, materiał po chwili powraca do swojego pierwotnego kształtu.


STANOWISKO PRACY


Zestaw mebli gabinetowych linii Maestro od Mikomax Smart Office

Maestro Mikomax Smart Office
© MIKOMAX SMART OFFICE

Gośćmi hotelów często bywają uczestnicy konferencji, kongresów i spotkań biznesowych. Z tego względu w pokojach pojawiają się też meble do pracy. W ich przypadku zazwyczaj dominuje nowoczesny design charakteryzujący się prostotą formy, brakiem przeładowania i znaczną funkcjonalnością. W takim zestawieniu dobrze współgrają ze sobą drewno i metal w odcieniu srebra. Wiele osób korzysta dziś z laptopów, dlatego narzędzie pracy może zabrać ze sobą niemal wszędzie. Hotelowe biurka powinny więc zapewniać swobodę ruchów, ale nie przytłaczać zbyt dużą powierzchnią. Dodatkowo dzięki lekkim konstrukcjom wnętrza wydają się bardziej przestronne.

               
Na polskim rynku interesujące systemy mebli biurowych oferuje Mikomax Smart Office z siedzibą w Łodzi. Ta rodzinna firma z 25-letnim doświadczeniem ma na swoim koncie realizacje projektów dla klientów polskich i zagranicznych, takich jak AstraZeneca (międzynarodowy koncern farmaceutyczny), Marks & Spencer (biuro w Londynie w Wielkiej Brytanii), poznańska Biblioteka Raczyńskich, wrocławski oddział przedsiębiorstwa ubezpieczeniowego XL Catlin czy Sąd Okręgowy w Poznaniu. Proponowane przez nią rozwiązania są przede wszystkim funkcjonalne, dopasowane do zadań, jakie będą spełniać jako miejsca spotkań, relaksu bądź pracy indywidualnej lub grupowej. Tym rolom podporządkowana jest nowoczesna forma, często ascetyczna i czysta (np. meble gabinetowe Maestro), a czasami bardziej elegancka, inspirowana zaokrąglonymi liniami stylu art déco (meble gabinetowe Tess). Projekty firmy wpisują się również we wciąż modny trend futurystyczny czy stanowią znakomite uzupełnienie industrialnych wystrojów wnętrz. Takie aranżacje sprawdzają się także w różnego typu salach konferencyjnych i szkoleniowych, które znajdują się w wielu hotelach, nie tylko nastawionych głównie na klienta biznesowego. Tu też najbardziej przyjazne dla użytkowników okazują się przestrzenie zorganizowane zgodnie z priorytetem funkcjonalności. Szczególnie pomysłowe rozwiązanie to składane stoły Flipper, wyposażone w kółka i dające się łączyć w dowolnych konfiguracjach w zależności od rodzaju prezentowanych materiałów, typu szkolenia, wielkości pomieszczenia czy liczby uczestników. Interesującym akcentem są elementy w żywych kolorach, nadające charakteru, ale nie przytłaczające i rozpraszające. W projektach Mikomax Smart Office wyraźnie widać całkiem słuszne przekonanie, że wygląd miejsca pracy i jego dostosowanie do potrzeb korzystających z nich osób ma ogromne znaczenie dla efektywności wykonywanych zadań.


SYSTEMY KLIMATYZACYJNE

Bardzo istotna w hotelu jest cykliczna wymiana powietrza. Zapewniają ją systemy klimatyzacji i wentylacji. Ze względu na komfort gości muszą być one ciche. Oprócz tego powinny płynnie regulować temperaturę powietrza i nie powodować przeciągów. Do standardowego wyposażenia pokojów coraz częściej należy ścienny sterownik, dzięki któremu można zmieniać ustawienia według indywidualnych potrzeb. Zazwyczaj stosuje się instalacje bazujące na połączeniu agregatu wody lodowej i poszczególnych klimakonwektorów w pomieszczeniach albo system VRV, w którym jedna jednostka zewnętrzna współpracuje z wieloma klimatyzatorami (jednostkami wewnętrznymi). Najkorzystniej wypadają urządzenia dające zsynchronizować się z tzw. BMS (Building Management System – systemem zarządzania budynkiem), ponieważ pozwalają efektywnie i oszczędnie zarządzać obiektem. Z tradycyjnymi rozwiązaniami z powodzeniem konkurują nowsze wersje klimatyzacji, np. belki i stropy chłodzące. Mają one sporo zalet, m.in. są ciche i nie wywołują ciągów powietrza o zwiększonej prędkości, utrzymują równy poziom temperatury w różnych punktach pomieszczenia, nie trzeba w ich przypadku budować instalacji odprowadzania skroplin, wpływają na obniżenie zużycia energii elektrycznej oraz nie wymagają specjalnej zabudowy, bo nie zajmują dużo miejsca. Nie wymienia się w nich też filtrów ani żadnych elementów ruchomych. Belki chłodzące dzieli się na pasywne (przez które przepływa powietrze z pomieszczenia) i aktywne (korzystające ze świeżego powietrza z zewnątrz).

               
Kompleksowe rozwiązanie wentylacyjno-grzewczo-chłodzące stanowią centrale z rewersyjną pompą ciepła, również sterowane zdalnie. Umożliwiają rezygnację z zewnętrznych agregatów skraplających i wody lodowej. Są energooszczędne – wykorzystują jako energię tzw. ciepło odpadowe.


W POKOJU

Interesującym i wcześniej nieco nietypowym wyposażeniem pokojów hotelowych jest ekspres do kawy. O ile przyzwyczailiśmy się do obecności czajników i zestawów herbat umieszczonych na stoliku na użytek gości, o tyle sprzęt do zaparzania aromatycznego czarnego napoju wydaje się ciągle nowością. Jego rozpowszechnienie umożliwił jednak postęp technologiczny. Stosowany w gastronomii, także w kawiarniach i barach w hotelu, ekspres tradycyjny, czyli kolbowy, wymaga obsługi wykwalifikowanego baristy. Oczywiście, wielu z nas może sobie pozwolić na zakup takiego urządzenia do domu i nauczyć się przygotowywać kawę z jego pomocą, ale ta umiejętność uchodzi raczej za rzadką. Dlatego nikogo nie dziwi popularność ekspresów automatycznych, idealnie nadających się do pokojów hotelowych właśnie. Korzystanie z nich jest proste, polega na wybraniu odpowiedniego przycisku, a przyrządza się w nich i espresso, i cappuccino, i latte macchiato. Większe modele ze stałym podłączeniem do wody to często nieodłączny element wyposażenia sal konferencyjnych lub śniadaniowych. Mniejsze wersje sprawdzą się w użytkowaniu indywidualnym. Wśród nich odrębną grupę stanowią urządzenia na kapsułki, chyba najłatwiejsze w obsłudze. Wystarczy wybrać konkretny rodzaj kawy z zestawu, załadować zamknięty hermetycznie pojemnik i ustawić program według wskazówek. Takie ekspresy są lekkie i mają ciekawy design, oferują je np. Nespresso i Dallmayr. Inne modele automatyczne produkuje firma Krups. Wyposażono je w młynek do ziaren, dyszę spieniającą do mleka i programy czyszczące. Swoim klasycznym wyglądem nawiązują do ekspresów kolbowych. Dzięki takiemu sprzętowi każdy gość może cieszyć się filiżanką doskonałej kawy z samego rana w zaciszu swojego pokoju.

               
Do standardowego już wyposażenia hotelowego należą natomiast telewizory. Modele przeznaczone do takich właśnie obiektów mają zaprogramowane specjalne opcje, m.in. blokowanie dostępu do niektórych funkcji, co zapobiega przypadkowemu rozstrajaniu, ustawianie planszy powitalnej, i charakteryzują się szczególnymi parametrami, jak wyjście na dodatkowy głośnik (np. w łazience), matryca przystosowana do dłuższej pracy w ciągu doby. Najnowsze urządzenia zapewniają wyjątkową jakość obrazu przy jednoczesnym zmniejszeniu zużycia energii. Dzieje się tak dzięki zastosowaniu technologii LED, czyli umieszczeniu w telewizorach LCD diod ledowych. Z jednej strony pozwala to na uzyskanie lepszego kontrastu, z drugiej umożliwia wyprodukowanie jeszcze cieńszych ekranów, prezentujących się w niemal niewidocznej obudowie niezmiernie elegancko. Goście mogą też do hotelowego sprzętu podłączać własne nośniki danych i odtwarzać z nich swoje pliki multimedialne, ustawić pobudkę lub automatyczne wyłączenie.


ELEMENTY DESIGNU

Wystrój wnętrz obiektów noclegowych również podlega zmieniającym się modom. Podporządkowany jest całościowej koncepcji hotelu, która determinuje wybór odpowiedniego wykończenia. W przypadku podłóg duże znaczenie ma ich wytrzymałość na zużycie i upływ czasu. Naturalne materiały, np. drewno, właściwie pielęgnowane w procesie starzenia otrzymują walor klasycznego, nieprzemijającego piękna. Współczesne metody impregnacji pozwalają je z kolei dłużej utrzymać w doskonałym stanie. Tworzywa sztuczne dzięki nowoczesnym technologiom są natomiast bardziej wytrzymałe, mogą być barwione na dowolne kolory, mieć różnorodne faktury i inne dodatkowe zalety (łatwość w czyszczeniu, dobre tłumienie dźwięków, właściwości bakteriostatyczne itp.). Oprócz tego potrafią idealnie naśladować materiały naturalne lub łączyć się z nimi w formie interesujących kompozycji. Nowym trendem w podłogach hotelowych jest zastosowanie posadzek typowo przemysłowych, czyli betonowych bądź żywicznych. Świetnie wpisują się one w założenia minimalistycznych aranżacji, łatwo utrzymać je w czystości i trudno uszkodzić. Pozwalają na pokrycie każdej, nawet rozległej płaszczyzny jednolitą, gładką warstwą bez przejść czy fug. Podłogi betonowe w połączeniu z innymi detalami (drewnem, szkłem, kamieniem, metalem) uwypuklają te elementy wystroju wnętrza, zwracają na nie uwagę patrzącego. Posadzki żywiczne to niemal nieograniczone możliwości kreowania przestrzeni – zatapia się w nich dowolne wzory, obrazy, zdjęcia bądź logo i napisy, da się je wykończyć matowo albo na wysoki połysk.

               
W wystroju wnętrz hotelowych nadal utrzymuje się eklektyzm i choć sama tendencja nie jest niczym nowym, to jej realizacja potrafi zaskoczyć. To zresztą jedna z zalet łączenia rozmaitych stylów pochodzących z różnych epok czy charakterystycznych dla odmiennych nurtów we wzornictwie. Takie komponowanie pozornie nieprzystających do siebie elementów uwypukla ich cechy, także te niewidoczne w klasycznych aranżacjach z ich użyciem. Za rozszerzenie tego eklektyzmu można uznać zestawianie ze sobą materiałów o innych fakturach, właściwościach i przeznaczeniu: zimnych w pierwszym odczuciu metali, szkła albo kamienia z ciepłym drewnem, tkaninami, miękkimi obiciami, eleganckiej skóry z surowością industrialnych pomieszczeń oświetlonych nietypowymi lampami kojarzącymi się z fabrycznymi halami, minimalistycznego wystroju z niezmiernie dekoracyjnymi detalami nawiązującymi do przepychu baroku. Uwagę skupiają wyjątkowe projekty oświetleniowe. Dużą popularnością cieszy się też design z lat 50. i 60. XX w. – fornirowane meble, fotele na cienkich nogach, krzesła z siedziskiem z jednego kawałka sklejki (inspirowane krzesłem mrówka słynnego duńskiego projektanta Arne Jacobsena), stoliki kawowe z trójkątnym blatem o zaokrąglonych rogach. Aranżacje wnętrz są także uzupełnieniem architektonicznego planu jak najbardziej harmonijnego wkomponowania obiektu w otoczenie, z którego czerpią kolorystykę i którego cechy starają się oddać. Nie tylko bryła budynku pasuje do charakteru konkretnego obszaru – nowoczesnych rejonów miasta, historycznej zabudowy bądź naturalnych krajobrazów. Nawiązuje do niego również wygląd pomieszczeń, zazwyczaj stanowiący wariację na zadany temat z zastosowaniem pewnych elementów z okolicy lub przyswajający zastane warunki do swoich potrzeb jak w przypadku budynków zabytkowych poddanych renowacji.


INNOWACYJNE PROJEKTY

Lobby Hotelu Almond z kamiennymi płytami z onyksu przy recepcji
LOBBY IMG 2207-HDR3 OK1 popr1
© HOTEL ALMOND BUSINESS & SPA

Przy okazji warto wspomnieć o nowych inwestycjach hotelowych w Polsce wpisujących się we współczesne trendy. Niedaleko brzegów Wisły w warszawskiej dzielnicy Wawer powstał hotel sieci DoubleTree by Hilton. Do dyspozycji gości oddano w nim 359 pokojów i apartamentów z bardzo wygodnymi łóżkami Sweet DreamsTM, indywidualnie sterowaną klimatyzacją, bezpłatnym bezprzewodowym i przewodowym dostępem do internetu czy dużymi telewizorami LCD LED, a także Salę Balową (o powierzchni prawie 2 tys. m²) idealną do organizowania bankietów i 20 sal konferencyjnych. W obiekcie działają „Restauracja Garden”, „Lobby Bar”, „Alchemy Bar”, „Zazen Entertainment Lounge” i „Spa Lounge”. Poza tym można skorzystać z oferty centrum spa i wellness oraz basenu z nisko zasoloną wodą, studia fitness i siłowni. Wnętrza charakteryzują się nowoczesną aranżacją z zastosowaniem ciekawych rozwiązań oświetleniowych i są utrzymane w eleganckiej kolorystyce beżów, brązów i szarości. Pierwszy w Polsce hotel sieci DoubleTree by Hilton otwarto jednak w Łodzi trzy lata temu (w 2013 r.), a najnowsza inwestycja zrealizowana pod tą marką – DoubleTree by Hilton Hotel Wroclaw (część kompleksu OVO Wrocław o futurystycznej opływowej bryle) – została oddana do użytku w sierpniu br. Znajduje się w niej 189 pokojów (w tym w wersji deluxe i executive) i apartamentów (wśród nich jeden prezydencki z widokiem na Park Słowackiego z Panoramą Racławicką), 7 sal konferencyjnych, 317-metrowa sala balowa, restauracja z patio („OVO Bar & Restaurant”) dostępna dla gości z zewnątrz i zaplecze konferencyjne na światowym poziomie.

               
Na uwagę zasługuje też z pewnością 4-gwiazdkowy Hotel Almond w Gdańsku, położony nad Motławą w dokładnie odtworzonych zabudowaniach fabryki marcepanu i kakao (objętych ochroną konserwatora zabytków) zaaranżowanych zgodnie z najnowszymi trendami. Można w nim przekonać się, jak harmonijnie łączą się ze sobą te dwa zupełnie odmienne style – proste wyposażenie w stonowanych kolorach idealnie współgra z surowością starych pomieszczeń zakładu produkcyjnego i ścianami z czerwonobrązowej cegły. W pokojach i apartamentach z indywidualnie sterowaną klimatyzacją, bezpłatnym bezprzewodowym dostępem do internetu i telewizją satelitarną umieszczono wygodne biurka do pracy. Po męczącym dniu goście mogą zrelaksować się w strefie spa i wellness (z sauną suchą, parową, jacuzzi i pięcioma gabinetami zabiegowymi) lub popływać w basenie z niechlorowaną wodą oczyszczaną roztworem koloidalnym srebra.


Intrygująco zapowiada się oprócz tego inna stołeczna inwestycja – hotel i centrum konferencyjne (otwarcie ma odbyć się pod koniec 2017 r.), projektowane w sercu Starej Pragi na terenie Warszawskiej Wytwórni Wódki Koneser, obecnie w Centrum Praskim Koneser. Plany zagospodarowania całego 5-hektarowego obszaru wyglądają naprawdę imponująco, a obejmują m.in. również powstanie lokali mieszkaniowych, biurowych i usługowych, barów i restauracji oraz Muzeum Polskiej Wódki. To świetny pomysł na rewitalizację tego rejonu Warszawy i przyciągnięcie do niego także gości zagranicznych. Projekt doskonale wpisuje się poza tym we współczesną tendencję wykorzystywania dawnych budynków fabrycznych i nadawania ich wnętrzom nowego wyglądu przy jednoczesnym zachowaniu najcharakterystyczniejszych cech tej już historycznej architektury. Otwarty w zabudowaniach byłej destylarni hotel będzie należał do marki Moxy (sieć Marriott International), która stawia na kreatywne rozwiązania i kieruje swoją ofertę do osób ceniących współczesne wzornictwo. Do dyspozycji gości zostanie oddanych 141 pokojów, podziemny parking i bar. Mają mieć oni też zapewniony dostęp do nowoczesnych technologii, szybkiego bezprzewodowego internetu i samoobsługowego serwisu cateringowego Grab&Go przez całą dobę. Ogromnym atutem Centrum Praskiego Koneser jest jego lokalizacja – dzięki istniejącym w pobliżu przystankom tramwajowym i autobusowym oraz stacji metra szybko dostaniemy się stąd na warszawskie klimatyczne Stare Miasto czy do Śródmieścia.


W Polsce wciąż wznoszone są kolejne obiekty hotelowe czerpiące inspiracje ze światowych trendów. Nasz rynek przyciąga inwestorów, dlatego co roku możemy przyglądać się, jak na mapie kraju pojawiają się interesujące realizacje zamysłów projektantów, trzymające bardzo wysoki poziom.

Artykuły wybrane losowo

W ciepłym toskańskim słońcu

BEATA GARNCARSKA

<< Dzisiejsza Toskania – jedno z najpiękniejszych krajobrazowo miejsc we Włoszech, gdzie zagęszczenie zabytków na 1 km² przekracza wszelkie normy światowe, nazywana była niegdyś Etrurią bądź Tuscią. Od północy graniczy ona z Ligurią i Emilią-Romanią, od wschodu – z zieloną Umbrią i Marche, na południu – z majestatycznym Lacjum z Rzymem, a zachodnie jej krańce oblewają wody Morza Tyrreńskiego. Poza tym należą do niej także Wyspy Toskańskie, m.in. Elba, Giglio, Capraia, Montecristo czy Gorgona. >>

Więcej…

Trzy twarze Meksyku

CancunPic.jpg

Znany meksykański kurort Cancún

©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

G0766801.jpg

W Guelaguetza w Oaxace de Juárez to barwny festiwal folklorystyczny

©SECTUR OAXACA

OLA SYNOWIEC

 „Góry, plaże, pustynie, morza, selwy – Meksyk ma wszystko!” – mówi Carlos, który już czwarty rok z rzędu spędza wakacje, podróżując po tym kraju. Pochodzi z jego stolicy – Meksyku (Ciudad de México) – i dodaje, że jego ojczyzna jest tak duża i zróżnicowana, iż na razie nie czuje potrzeby, aby miejsca na urlop szukać gdzieś dalej. W końcu Meksykańskie Stany Zjednoczone zajmują niemal taki obszar, jak jedna piąta Europy. Meksyk bez wątpienia potrafi zaoferować coś wspaniałego każdemu turyście.


ZAC_zacatecas_021.jpg

Widok na Bazylikę Katedralną w centrum historycznym Zacatecas

©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO


Czekają tu na nas turkusowe morze, bajkowe plaże, ruiny prekolumbijskich budowli, pyszne jedzenie i rozbudowana oferta kulturalna. Wielkie i gwarne kurorty sąsiadują z rejonami, gdzie na horyzoncie nie zobaczymy żadnego człowieka. Co ważne, do tego północnoamerykańskiego kraju (do Cancún) można dolecieć już bezpośrednio samolotami czarterowymi z Warszawy, a ceny biletów są dość konkurencyjne, bo podobne do kosztów przelotu do Wietnamu czy Tajlandii (już od 3249 zł w obie strony, przy czym zdarzają się niekiedy atrakcyjne promocje typu last minute z taryfami w wysokości ok. 2000 zł).


Chciałabym przedstawić trzy ciekawe krainy w Meksyku: półwysep Jukatan oraz stany Oaxaca i Zacatecas. Mimo iż różnią się od siebie, każda z nich jest na wskroś meksykańska i na swój sposób prezentuje bogactwo i historię tej części Ameryki Północnej.


Jukatan Majów

Tulum_Xpedi.jpg

Prekolumbijskie miasto Majów Tulum wzniesione na 12-metrowym klifie

©EXPERIENCIAS XCARET S.A. DE C.V


Półwysep Jukatan przypomina turystyczne eldorado. Tutejsze wybrzeże Morza Karaibskiego to urzeczywistnienie wyobrażenia raju. Zrelaksowani ludzie popijający drinki z kokosa w hamaku rozpiętym w cieniu palm nad białym piaskiem pokrywającym brzeg oblewany błękitnymi wodami – taki obrazek przyciąga rocznie ponad 7 mln turystów z całego świata, którzy odwiedzają kurorty położone na Riwierze Majów (Riviera Maya) i słynne Cancún w stanie Quintana Roo. Zatrzymują się oni przede wszystkim w luksusowych hotelach w tym ostatnim 650-tysięcznym mieście, a także imprezowo-młodzieżowej miejscowości wypoczynkowej Playa del Carmen, spokojnym Akumalu oraz wciąż nieco alternatywnym Tulum, szczycącym się bez wątpienia najpiękniejszą plażą ze wszystkich ośrodków turystycznych w tym rejonie. Górują tu nad nią dumne majańskie ruiny, nieustannie przypominające o wspaniałej historii tych okolic.


Na Jukatanie znajduje się prawie 150 stanowisk archeologicznych – pozostałości po cywilizacji Majów. Najpopularniejsze wśród nich jest Chichén Itzá, wybrane 7 lipca 2007 r. jednym z siedmiu nowych cudów świata. Oprócz rajskich plaż, to właśnie położona na jego terenie słynna Świątynia Kukulkána (Kukulkán to odpowiednik azteckiego Quetzalcóatla, czyli Pierzastego Węża), przez Hiszpanów nazwana El Castillo (Zamkiem), zazwyczaj kojarzy się z półwyspem. Najwięcej osób odwiedza to miejsce w czasie równonocy wiosennej i jesiennej, kiedy to można oglądać niezwykłe widowisko – po schodach budowli ześlizguje się cień węża.


Żeby uniknąć tłumów turystów na zdjęciach, warto udać się do nieco mniej popularnych stref archeologicznych. Wśród pagórków malowniczego Uxmal poznamy boga deszczu Chaca (Chaaca), który był bardzo ważnym bóstwem w tym majańskim mieście pozbawionym naturalnych źródeł wody. W kompleksie Cobá wdrapiemy się na najwyższą na Jukatanie piramidę Majów – Nohoch Mul. Ze szczytu 42-metrowej konstrukcji rozpościera się widok na ciągnący się po horyzont las tropikalny, nad który raz na jakiś czas wzlatuje kolorowa papuga. W innych stanowiskach możemy być często jedynymi turystami i podczas odkrywania prekolumbijskich ruin poczuć się jak Indiana Jones.


Potomkowie wielkich, nie do końca zbadanych kultur wciąż mieszkają na tych ziemiach. Tereny półwyspu to jeden z regionów kraju, w którym tradycje Indian są najżywsze, a wszystkie trzy jukatańskie stany – Jukatan, Quintana Roo i Campeche – plasują się w pierwszej piątce obszarów w Meksyku, gdzie językami indiańskimi posługuje się największy procent ludności. Podstawy maja (maya yucateco) pozwolą zrozumieć poetyckie toponimy w okolicy, np. nazwa rezerwatu Sian Ka’an oznacza „miejsce, gdzie narodziło się niebo”. Wśród lagun, mokradeł i lasów namorzynowych żyje w nim 379 gatunków ptaków oraz 115 gatunków ssaków, m.in. pumy, oceloty, margaje, jaguary, tapiry, wyjce, czepiaki czarnorękie, paki nizinne, hirary amerykańskie, pekari białobrode i delfiny. Podczas wycieczki kajakiem lub łodzią ma się wrażenie, że trafiło się do filmu przyrodniczego Davida Attenborough i jest się w samym sercu niezwykłego królestwa natury.


Najbarwniejsza fiesta w krainie fauny i flory odbywa się w Rezerwacie Biosfery Celestún. Upodobały go sobie szczególnie flamingi. Zlatują na zimę w okolice miasta Mérida, aby wykonywać bajkowo kolorowy taniec, w którym róż ich skrzydeł miesza się z błękitem wody i nieba. Można je zobaczyć także na jednej z najbardziej dziewiczych wysp w pobliżu Cancún – Holbox. W odróżnieniu od innych wyspiarskich oaz spokoju, takich jak Isla Mujeres (Wyspa Kobiet) czy Cozumel, ta jest wciąż rzadko wybieranym kierunkiem wśród turystów. Tak wyglądała kiedyś podobno cała Riwiera Majów, kiedy Cancún, Playa del Carmen i Tulum stanowiły jedynie małe rybackie wioski. Na Holbox nie wjedziemy samochodem, cały czas otacza nas tu natura. Wyjątkowym przeżyciem będzie w tej okolicy pływanie z rekinami wielorybimi. Warto wziąć też lekcje kitesurfingu – spokojne w tym rejonie morze świetnie nadaje się dla początkujących.


Półwysep Jukatan i oblewające go wody to jeden z bardziej popularnych celów wypraw nurkowych. Do obejrzenia znajdującej się tuż przy brzegu karaibskiej rafy koralowej wystarczy nawet jedynie maska z rurką. Nurkować wśród koralowców w towarzystwie kolorowych ryb można praktycznie na całej długości (aż 865 km!) wybrzeża stanu Quintana Roo. W Akumalu spotkamy się z ogromnymi żółwiami zielonymi, a niedaleko Cancún odwiedzimy niesamowite podwodne muzeum MUSA (Museo Subacúatico de Arte). Na dnie spoczywa tu ponad 500 rzeźb. Z kolei prawdziwą przygodą będzie wyprawa do wypełnionych krystalicznie czystą wodą studni wapiennych zwanych cenotami.


Cały teren obecnego półwyspu Jukatan pokrywało niegdyś morze. Był on olbrzymią rafą koralową. Jego obszar wypiętrzyło uderzenie meteorytu, najprawdopodobniej tego samego, który (według jednej z teorii) wywołał wymieranie kredowe i spowodował wyginięcie dinozaurów. Potężna kosmiczna skała spadła zresztą niedaleko Méridy, gdzie można odnaleźć wielki krater o średnicy ponad 180 km zwany Chicxulub. Przez wapienne skały nowego lądu pod jego powierzchnię zaczęły spływać deszcze tworzące podziemne jeziora. Woda i korzenie drzew przebiły do nich otwory. Tak powstały cenoty. Nazwa dzonot w języku maja oznacza „studnię”. Na Jukatanie znajduje się ich – wedle różnych szacunków – od ponad 2 do 30 tys. Wypełniająca je woda, filtrowana przez wapień, jest niezwykle czysta, a podziemne jeziora zamieszkują różne interesujące zwierzęta. Jednymi z nich są małe rybki, które podczas kąpieli zrobią nam darmowy peeling. W ciemniejszych częściach cenotów zauważymy szczelnie oblepiające strop nietoperze. Oprócz tego żyją tutaj endemiczne gatunki ryb i skorupiaków, w tym stworzenia, które na skutek niedoboru światła stały się wtórnie ślepe, a następnie w wyniku ewolucji utraciły nawet oczy.


Na półwyspie nie ma praktycznie żadnych rzek ani jezior. Jedynym źródłem słodkiej wody pozostają właśnie wapienne studnie, które dawni Majowie uważali za święte. Wierzyli, że są one wejściem do majańskich zaświatów (Mitnal). Krainę tę zamieszkiwał cały szereg dziwnych bóstw i demonów, które były odpowiedzialne za zsyłanie na ziemię śmierci i chorób. Poza tym świat umarłych nie różnił się zbytnio od codziennej rzeczywistości – ludzie kontynuowali swoje dawne życie w podziemnych miastach z placami, ogrodami i... boiskiem do rytualnej gry w piłkę (ullamaliztli), ukochanego sportu prekolumbijskiego Meksyku. W cenotach umieszczano więc podarunki dla przodków oraz bogów zaświatów. Składano też w nich ofiary dla władcy deszczu Chaca, czasem – jak w Cenote Sagrado w Chichén Itzá – również z ludzi.


Jeśli zechcemy opuścić królestwo natury, powinniśmy odwiedzić Méridę – jedno z najstarszych miast w obu Amerykach (założono ją w styczniu 1542 r.) i stolicę kulturalną półwyspu Jukatan. Tutejsze zbudowane z białego wapienia centrum historyczne uchodzi za drugie największe w całym Meksyku (po Ciudad de México). Ten klimatyczny ośrodek szczyci się ogromną ofertą wydarzeń związanych z kulturą, interesującymi muzeami i galeriami, a także świetnym rękodziełem artystycznym. Mérida to najbardziej oczywiste miejsce na zakup meksykańskiego hamaka. Można go wybrać w wersji jednoosobowej lub matrimonial („małżeńskiej”), która według mieszkańców doskonale nadaje się do uprawiania starej majańskiej sztuki zwanej hamacasutrą... W tym „Białym Mieście” (Ciudad Blanca) spróbujemy też specjałów kuchni jukatańskiej: sopa de lima (zupy z limonką, kurczakiem i kawałkami tortilli), poc chuc (pikantnej wieprzowiny marynowanej w sosie z kwaśnych pomarańczy) i pollo ticuleño (kurczaka pieczonego z plasterkami banana).


Oaxaca nad Pacyfikiem


Jukatan to nie jedyny cel wyjazdów wypoczynkowych w Meksyku. Wiele do zaoferowania ma także piękny stan Oaxaca, znajdujący się na południu kraju u wybrzeży Oceanu Spokojnego. Plaże nie są tu tak zatłoczone jak w kurortach na Riwierze Majów, jest również znacznie taniej. Może się nawet zdarzyć, że na szerokim piaszczystym brzegu będziemy zupełnie sami lub tylko w towarzystwie wyruszających na połów rybaków. To właśnie na jednej z tutejszych rajskich plaż, nazywanej Cacaluta (na terenie Santa María Huatulco lub po prostu Huatulco), kręcono sceny do filmu I twoją matkę też (2001 r.) z Maribel Verdú, Gaelem Garcíą Bernalem i Diegiem Luną w rolach głównych.


Na wybrzeżu Oaxaki wciąż nie powstało zbyt wiele luksusowych kompleksów hotelowych, zatrzymamy się na nim za to tuż nad oceanem, w małej drewnianej chatce cabaña krytej palmowymi liśćmi. Swój nieodparty urok mają małe hipisowskie wioski – Zipolite ze słynną plażą nudystów oraz Mazunte, gdzie odbywają się w listopadzie koncerty jazzowe (Festival Internacional de Jazz Mazunte), a pod koniec lutego i na początku marca festiwal cyrkowy (Festival de Circo en Mazunte). W tej ostatniej miejscowości zapoznamy się z żółwiami morskimi, którymi opiekuje się Centro Mexicano de la Tortuga. Można też tutaj ponoć zobaczyć najbardziej magiczny zachód słońca na całym wybrzeżu. Każdego dnia wspólne kontemplowanie tego widoku, zazwyczaj przy dźwięku bębnów, odbywa się na Punta Cometa – najdalej na południe wysuniętym przylądku Ameryki Północnej wychodzącym na Pacyfik. Miejsce to dla kultur prekolumbijskich miało znaczenie strategiczne i rytualne i do dziś uchodzi za źródło mocy.


Mniej więcej 65 km dalej leży mekka surferów – Puerto Escondido. Otóż Ocean Spokojny, wbrew swojej nazwie, wcale spokojny nie jest, a Atlantyk to przy nim – jak mówią Meksykanie – nudny i grzeczny kuzyn. Fale w tym rejonie osiągają wysokość nawet 6 m, a tutejsza 3-kilometrowa Playa Zicatela znajduje się w pierwszej dziesiątce najlepszych plaż do surfowania na świecie. Dla początkujących miłośników tego sportu lepsza będzie znana z bardziej sprzyjających warunków La Punta, a jeśli ktoś chce jedynie popływać, powinien wybrać Manzanillo albo Puerto Angelito. Jeżeli szukamy natomiast pięknych widoków, warto udać się na Carrizalillo albo Bacocho. Wszystkie z wymienionych miejsc położone są w Puerto Escondido. W innej popularnej miejscowości turystycznej, Huatulco, jest aż 36 plaż, i to leżących w 9 malowniczych zatokach!


Urokliwe zachody słońca, romantyczne klify, ciche zakątki, które możemy mieć tylko dla siebie – wybrzeże należy do niewątpliwych skarbów stanu Oaxaca. Wiele ciekawych miejsc znajduje się także w głębi lądu. Jedno z nich stanowi stolica stanu, nosząca tę samą co on nazwę – Oaxaca (Oaxaca de Juárez). Kolonialna architektura, kolorowe budynki, klimatyczne uliczki i urocze zaułki przyciągają amerykańskich i zachodnioeuropejskich seniorów, którzy decydują się spędzić tu swoją emeryturę. Miasto działa jak magnes również na artystów. Nie ma w nim wieczoru bez wernisażu albo innego wydarzenia kulturalnego. Meksykanie śmieją się, że w Oaxace ludzie przy nawiązywaniu znajomości po zwyczajowym zwrocie Jak się miewasz? pytają się o to, jaką sztuką zajmuje się na co dzień ich rozmówca.


Stolica stanu słynie z rękodzieła. Tutejsze przepiękne tkaniny można podziwiać w Muzeum Tekstyliów (Museo Textil de Oaxaca) lub po prostu w trakcie wizyty w lokalnych sklepach i na targach, które są także swojego rodzaju rękodzielniczymi galeriami. Natkniemy się na nie co chwilę podczas spaceru po spokojnym centrum miasta. W witrynach sklepowych rozgościła się kolorowa meksykańska sztuka. Z wielu półek spogląda na nas osobliwa ferajna dziwnych barwnych zwierząt: osioł ze skrzydłami motyla, kogut z rogami byka, lew z głową orła. To alebrijes – rzeźby cudacznych kreatur, które kiedyś przyśniły się pewnemu artyście. Pedro Linares (1906–1992) leżał w łóżku z wysoką gorączką i we śnie ujrzał te niezwykłe stworzenia. Kolorowe zwierzęta otoczyły go i zaczęły wykrzykiwać jedno bezsensowne słowo: Alebrijes!. Postanowił więc odtworzyć je w postaci figur z papier-mâché. Dzisiaj jego nocne widziadła zobaczymy tutaj w co drugim sklepie z rękodziełem artystycznym. Senne majaki Linaresa stały się jednym z symboli Oaxaki.


Miasto znane jest również ze swojej kuchni. Jak w raju poczują się w nim miłośnicy słodyczy. O ile samo kakao pochodzi ze stanu Tabasco i południa Chiapas, to właśnie Oaxaca słynie z najlepszej czekolady. Przy ulicy Francisca Javiera Miny można spróbować jej bezpośrednio u wytwórców. To tu znajdziemy najlepsze meksykańskie marki: od dużych producentów takich jak Chocolate Mayordomo aż po małe rodzinne firmy z tradycjami. Ten słodki specjał podaje się w formie gorącego napoju albo jako mole – pikantny sos do kurczaka. Przepis na tę ostatnią intrygującą potrawę zawiera długą listę starannie dobranych składników, w tym prażone ziarna i nasiona, suszone owoce, liczne przyprawy, orzechy i papryczki chili. Innym lokalnym przysmakiem są chapulines, czyli smażone koniki polne. Bez trudu dostaniemy je na tutejszych targach i bazarach. Mówi się, że jeśli ktoś ich spróbuje, to z pewnością wróci do Oaxaki.


Jeżeli do powrotu nie przekonają nas chrupiące owady, być może uczyni to mezcal. Miasto uchodzi za nieoficjalną stolicę producentów tego meksykańskiego trunku, wyrabianego z agawy. Ma on status niemal kultowego napoju i panaceum na wszelkie życiowe problemy. Meksykanie zwykli o nim mawiać: Para todo mal – mezcal, para todo bien – también („Na całe zło – mezcal, na wszystko, co dobre – też”). Serwujące go mezcalerie to bardzo popularny w kraju rodzaj lokalu, przypominający polskie bary z wódką i zakąską, tyle że jako zagryzkę podaje się w nich smażone koniki polne. Ten meksykański alkohol często kojarzy się także z innym owadem – pływającą w butelce larwą ćmy. Wbrew obiegowej opinii, jej obecność wcale nie świadczy o wysokiej jakości trunku. Wręcz przeciwnie, w najlepszych mezcalach się jej nie umieszcza.


Mimo tych wszystkich atrakcji nie powinniśmy się zbytnio zasiedzieć w stolicy stanu, bo jej okolice mają również wiele ciekawego do zaoferowania. Hierve el Agua w osadzie San Isidro Roaguía wygląda jak skamieniały wodospad przeniesiony z księżycowego krajobrazu. W rzeczywistości to formacje skalne, które powstawały przez tysiące lat. Na ich szczycie znajdują się źródła tworzące niewielkie jeziora. Gdy leży się w turkusowej wodzie tuż przy krawędzi przepaści z widokiem na pobliskie pasmo górskie, odnosi się wrażenie, że trafiło się w sam środek obrazu Salvadora Dalego (1904–1989). Na wierzchołku innej góry położonej w sąsiedztwie Oaxaki de Juárez odkryjemy natomiast pozostałości dawnej stolicy Zapoteków – Monte Albán. Z ruin rozciąga się zapierająca dech w piersiach panorama okolicznych wzniesień i dolin.


Oaxaca jest jednym ze stanów o największym procencie ludności rdzennej i słynie ze świetnie zachowanych tradycji ludowych. Wiele z tutejszych fiest ma swoje korzenie w rytuałach sprzed chrystianizacji. W mieście Juchitán de Zaragoza od czasów prekolumbijskich utrzymuje się także podział na trzy płcie: kobiety, mężczyzn i muxes, czyli osoby, które urodziły się mężczyznami, ale mówi się do nich w rodzaju żeńskim. Przedstawiciele tej ostatniej grupy podczas swojego dorocznego święta w listopadzie zakładają pięknie wyszywane i kolorowe bluzki zwane huipilami oraz kwieciste spódnice i wykonują regionalne tańce. Z kolei największą lokalną imprezą jest Guelaguetza – odbywający się w lipcu w Oaxace de Juárez barwny festiwal wszelkich ludowych tradycji.


Zacatecas ze srebra


O ile w Oaxace ludność rdzenna stanowi ok. 50 proc., to już w Zacatecas – tylko niespełna 3 proc. Mimo niewielkiej populacji Indian jest to region niezmiernie ważny dla kolonialnej historii kraju. Chociaż dość rzadko odwiedzany przez turystów, ma czym zaciekawić podróżników, szczególnie tych, których interesuje turystyka aktywna i kulturowa. Podczas wizyty w tym stanie zobaczymy zupełnie inną twarz Meksyku niż na Jukatanie i w Oaxace, co tylko zachęci nas do dalszego odkrywania fascynującej ojczyzny Meksykanów.


Stolica regionu, mająca tę samą co on nazwę, została założona w 1546 r., a powstała na fali gorączki srebra. Lokalne kopalnie uczyniły z kraju największego producenta tego metalu na świecie, która to sytuacja utrzymuje się do dziś. Na początku XIX w. sam tylko stan Zacatecas dostarczał 20 proc. światowego zapotrzebowania na ten kruszec. Zaledwie 10 min. od centrum stolicy znajduje się Mina El Edén – jeden z zakładów wydobywczych, działający w latach 1586–1960. W otworzonym dla zwiedzających w 1975 r. obiekcie można oglądać oryginalne mosty, klatki schodowe i maszyny górnicze oraz przetańczyć noc w La Mina Club. To podobno jedyny klub nocny na świecie utworzony w kopalni. Żeby bawić się 280 m pod ziemią, trzeba najpierw pokonać odcinek o długości 650 m specjalną kolejką, która zawozi pasażerów do dawnych komór.


Dzięki dochodom z wydobycia srebra wybudowano w Zacatecas jedne z najpiękniejszych meksykańskich kościołów i klasztorów. To drugie najwyżej położone duże miasto w kraju (rozciągające się na średniej wysokości ok. 2430 m n.p.m.) zapiera dech w piersiach. Jego architektura została dostosowana do górzystego ukształtowania terenu, a budynki są prawdziwymi dziełami sztuki. Zabudowania mają kolor żółtopomarańczowy, a wspaniale oświetlone w nocy sprawiają wrażenie złotych. W dawnych kompleksach kościelnych znajdziemy dwa ważne muzea. W kolegium jezuitów, następnie należącym do dominikanów, funkcjonuje obecnie Museo Pedro Coronel, gdzie możemy podziwiać jedną z większych kolekcji sztuki w Meksyku. Zebrano w nim dzieła takich artystów jak Salvador Dalí, Pablo Picasso, Joan Miró, Marc Chagall, Eugène Delacroix czy Georges Braque. Z kolei brat Pedra, Rafael, zgromadził największy na świecie zbiór meksykańskich masek liczący ponad 10 tys. egzemplarzy. Obejrzymy je w Museo Rafael Coronel w niegdysiejszym Klasztorze św. Franciszka, jednym z najstarszych na północy Meksyku, ufundowanym pod koniec XVI stulecia. To jednak tylko dwie z licznych placówek muzealnych Zacatecas, w którym tętni życie kulturalne i odbywa się wiele festiwali i ważnych wydarzeń.


Stolica stanu najlepiej prezentuje się z góry, z legendarnego wzgórza Bufa (Cerro de la Bufa – ok. 2650 m n.p.m.). Z historycznego centrum dostaniemy się na nie w 7 min. teleférico, czyli kolejką linową. Miejsce to było cichym świadkiem rewolucji meksykańskiej (1910–1920). To właśnie tutaj 23 czerwca 1914 r. rozegrała się jedna z jej największych bitew – toma de Zacatecas (bitwa o Zacatecas). Francisco Pancho Villa (1878–1923) pokonał w tym rejonie armię 12 tys. żołnierzy generała Luisa Mediny Barróna (1873–1937). Na wzgórzu znajduje się muzeum upamiętniające to wydarzenie. Zgromadzono w nim ubrania, broń, działa, makiety, gazety, zdjęcia i dokumenty z tego okresu, a przed budynkiem ustawiono pomniki wielkich przywódców rewolucji meksykańskiej.


Cały Meksyk usiany jest wspaniałymi pamiątkami po kulturach prekolumbijskich, więc także w Zacatecas leży kilka interesujących stref archeologicznych, takich jak Altavista (Chalchihuites), La Quemada czy El Teúl, czyli najstarsze miejsce w Ameryce Łacińskiej, w którym wytapiano miedź. Ten stan spodoba się też miłośnikom turystyki aktywnej. Park Narodowy Sierra de Órganos to świetna okolica na trekking, wspinaczkę bądź jazdę rowerem górskim. Erozja wietrzna nadała tutejszym górom niesamowite kształty – wyglądają jak katedry, wieże i zamki. U ich podnóży kręcono m.in. Działa Navarony (1961 r.) z Anthonym Quinnem i Gregorym Peckiem w rolach głównych i Jaskiniowca (1981 r.) z Ringo Starrem. Parkowa infrastruktura została wyśmienicie przygotowana – są tu np. specjalne miejsca z grillem, gdzie można rozbić namiot. Poza tym w tym rejonie zatrzymamy się również w domkach kempingowych. Jak mówi hasło promocyjne stanu: Zacatecas, Suena Bien!, czyli „Zacatecas, brzmi dobrze!”. Z pewnością warto odwiedzić ten region Meksyku, w którym czeka na nas mnóstwo niezapomnianych wrażeń.  

Finlandia w blasku zorzy polarnej

snowland-igloo-restaurant-northern-lights-rovaniemi_9294.jpg

Zorza polarna nad lodową restauracją Lumimaa (Snowland) w Rovaniemi

©VISIT FINLAND MEDIA BANK

 

Karolina Paduszyńska

WWW.ZASTRZYKINSPIRACJI.PL

 

Zimą w Finlandii czas można spędzić bardzo ciekawie. Najlepiej zacząć od spaceru po nowoczesnych Helsinkach, potem wybrać się na przejażdżkę skuterem śnieżnym, pojechać do Laponii na podziwianie zorzy polarnej, zanocować w lodowym hotelu, a na koniec rozgrzać się w saunie, po czym wskoczyć do lodowatego jeziora. Takiej podróży nie sposób zapomnieć.

Więcej…