PAWEŁ PAKIEŁA

Większość z nas na pytanie, czy próbowaliśmy kiedyś swoich sił w grze w golfa, odpowiada, że od nudnego chodzenia za piłką woli dyscypliny podnoszące poziom adrenaliny we krwi. Transmisje telewizyjne z turniejów golfowych wyglądają z pozoru mało emocjonująco i kojarzą się ze sportem przede wszystkim dla ludzi z zasobnym portfelem. Dopóki sami nie weźmiemy kija do rąk, nie dowiemy się, jak ogromną radość sprawia uprawianie tej wciąż niedocenianej w Polsce dyscypliny sportowej. W rzeczywistości golf wciąga w niemniejszym stopniu niż popularna piłka nożna, siatkówka czy kolarstwo. Sami nie zorientujemy się, kiedy naszym celem stanie się przejście wszystkich etapów pola (dołków), co zajmuje zwykle od 4 do 6 godzin. Na pewno niewielu z nas zdaje sobie sprawę również z tego, że w czasie jednej rundy przeciętny golfista, noszący samodzielnie swoją torbę golfową, spala do 2500 kcal!

GRA W GOLFA POWOLI PRZESTAJE BYĆ KOJARZONA Z FORMĄ SPĘDZANIA WOLNEGO CZASU WYŁĄCZNIE PRZEZ LUDZI BARDZO BOGATYCH I CENIĄCYCH LUKSUS. LICZNE PROJEKTY REALIZOWANE PRZEZ WIELE KRAJÓW, W TYM I POLSKĘ, MAJĄ NA CELU POPULARYZACJĘ TEJ DYSCYPLINY WŚRÓD WIĘKSZEJ LICZBY OSÓB. URZECZYWISTNIENIEM TYCH PLANÓW MAJĄ BYĆ OŚRODKI, W KTÓRYCH KAŻDY MÓGŁBY TRENOWAĆ GRĘ W GOLFA NA PRAWDZIWYM POLU, PONOSZĄC JEDYNIE NIEWIELKIE KOSZTY, BEZ KONIECZNOŚCI OPŁACANIA KART KLUBOWYCH. WZÓR DLA INNYCH STANOWI NP. NASZ ZAMORSKI SĄSIAD, LICZĄCA 9,5 MLN MIESZKAŃCÓW SZWECJA, GDZIE ZAREJESTROWANYCH JEST OK. 500 TYS. GOLFISTÓW I ISTNIEJE PRAWIE 450 PÓL GOLFOWYCH. CHOCIAŻ DO POLSKIEGO REJESTRU ZAPISAŁO SIĘ JEDYNIE PONAD 3 TYS. GRACZY, TO DYSCYPLINA TA PRZEŻYWA DYNAMICZNY ROZWÓJ DZIĘKI SZYBKIEJ ROZBUDOWIE INFRASTRUKTURY - CO ROKU ODDAJE SIĘ DO UŻYTKU KOLEJNE 18-DOŁKOWE OBIEKTY. POZA TYM TAKŻE W WIELU INNYCH KRAJACH ŚWIATA NA NASZYCH GOLFISTÓW CZEKAJĄ NIEZLICZONE, MALOWNICZO POŁOŻONE POLA, ŁATWO DOSTĘPNE NIEMAL DLA KAŻDEGO.


 

Chociaż Polska wciąż jest golfowym nowicjuszem wśród większości krajów europejskich, to dyscyplina ta rozwija się u nas ostatnio bardzo dynamicznie. Z roku na rok staje się coraz popularniejszą formą spędzania wolnego czasu. Nic więc dziwnego, że dzisiaj budujemy więcej pól golfowych niż stadionów piłkarskich (i nie zmieniło tego nawet Euro 2012!).

 

POLSKA - DOBRZE ROKUJĄCY NOWICJUSZ

Obecnie na amatorów golfa czeka prawie 20 pełnowymiarowych, 18-dołkowych pól i ok. 60 klubów zlokalizowanych w różnych miejscach naszego kraju, przy czym dominuje tu Dolny Śląsk, Małopolska, Mazowsze, Pomorze i Pomorze Zachodnie. Rozwojem i organizacją tego sportu w Polsce zajmują się dwie federacje: Polski Związek Golfa (dyscypliny amatorskiej) i PGA Polska (Professional Golfers' Association of Poland - stowarzyszenie graczy zawodowych). Obie współrealizują ogólnopolski program promocji golfa o nazwie Teraz Golf, adresowany zarówno do początkujących, jak i bardziej zaawansowanych golfistów, pragnących poszerzyć swoją wiedzę i doskonalić umiejętności. W naszym kraju mamy już także znaczną liczbę zawodów, np. cykl turniejów z serii Mistrzostw Polski - Citi Handlowy Golf Masters Series (organizowany przez Polski Związek Golfa - PZG) czy PGA Polska Pro Tour - jedyna zawodowa liga golfowa w Polsce dla profesjonalistów i amatorów akredytowana przez PGA (od 2012 r. przez 5 lat będzie ją przygotowywać konsorcjum złożone z biura podróży Golfeveryday i agencji Discover Golf).

 

U POŁUDNIOWYCH SĄSIADÓW

Tuż za naszą granicą, w Republice Czeskiej, rozciągają się urokliwe, doskonale przygotowane pola golfowe. W wielu przypadkach ich historia sięga początku XX w. Pierwsze tutejsze tereny do gry w golfa powstały w najsłynniejszych czeskich uzdrowiskach - Karlowych Warach (Karlovy Vary) w 1904 r. i w Mariańskich Łaźniach (Mariánské Lázně) w 1905 r. To ostatnie pole otwierał nawet uroczyście sam król Wielkiej Brytanii Edward VII. Dzięki dużej popularności tej dyscypliny w ówczesnym Królestwie Czech, wchodzącym w skład Monarchii Austro-Węgierskiej, Czeska Federacja Golfa odegrała ważną rolę w założeniu w 1937 r. Europejskiego Stowarzyszenia Golfa w Luksemburgu. Po tzw. aksamitnej rewolucji w 1989 r. w Czechosłowacji sport ten powrócił do łask, z których wypadł w czasach komunizmu. Dzisiaj Czeska Federacja Golfa liczy prawie 55 tys. zarejestrowanych graczy. Na golfistów czeka tu ponad 90 pól usytuowanych niejednokrotnie blisko malowniczych zamków, parków, uzdrowisk i ośrodków SPA. Nic więc dziwnego, że Republikę Czeską często nazywa się "Republiką Golfową" (Czech Republic - Golf Republic) i porównuje do innych krajów (np. do USA, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Hiszpanii, Szwecji czy Islandii), w których dyscyplina ta jest łatwo dostępna niemal dla każdego. Niedaleko Pragi znajduje się uroczy Golf Resort Karlštejn z 1993 r., nad którym dominuje słynny średniowieczny zamek Karlštejn (Karlsztejn). Za jeden z najpiękniejszych ośrodków w kraju uważa się też Golf Resort Konopiště (największy w Czechach). Położony jest obok XIV-wiecznego zamku, który od 1887 r. należał do arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga. Spośród wielu innych godnych polecenia czeskich miejsc do gry w golfa warto również wymienić Golf Club Hluboká nad Vltavou. Oferuje on wspaniały widok na pobliski zamek.

 

SZKOCJA - OJCZYZNA GOLFA

Historycy sportu uważają, że po długiej, dość zawiłej historii, współczesna wersja golfa powstała w Szkocji w XV w. Warto zatem przyjrzeć się dalszym losom gry w tej części Wysp Brytyjskich. Jak przystało na kolebkę golfa, tutejsze wiekowe pola należą do jednych z głównych szkockich atrakcji. Rozproszone na terenie całego kraju kluby upamiętniają takie legendy tego sportu, jak np. Old Tom Morris (Thomas Mitchell Morris) czy James Braid. Szkocja słynie nie tylko z pionierów profesjonalnego golfa, ale również z historycznych pól, na czele z najstarszym na świecie Old Course w St Andrews, które powstało oficjalnie w 1552 r. Poza tym warto tu również wymienić Royal Troon Golf Club z 1878 r., mieszczący się na zachodnim wybrzeżu, koło lotniska Prestwick, czy Carnoustie Golf Club z 1842 r. (znajdujący się nieopodal Dundee). Wszystkie te miejsca goszczą co kilka lat prestiżowe rozgrywki The Open Championship, które przyciągają największych profesjonalnych graczy z całego świata. We wspomnianym historycznym mieście St Andrews grano już w golfa od ok. 1400 r. W 1764 r. tutejsze pole Old Course składało się z 22 dołków, z czego 10 było podwójnych (z wyjątkiem 11. i 22.). Golfiści zdecydowali, żeby z czterech pierwszych, a więc także i z czterech ostatnich zrobić dwa. W ten sposób liczba dołków zmniejszyła się z 22 do 18, co stanowi dzisiaj standardową rundę golfa.

 

 

SZWECJA - POLA DO GRY DLA KAŻDEGO

Golf w Szwecji, podobnie jak w wielu innych krajach, przeszedł transformację z gry elitarnej do ogólnodostępnej dyscypliny sportu. Jego popularyzacją zajmuje się wiele organizacji, na czele ze Szwedzką Federacją Golfa (Svenska Golfförbundet), która realizuje m.in. specjalne programy skierowane do młodych graczy. Ponad 5 proc. społeczeństwa, czyli ok. 500 tys. Szwedów, systematycznie uprawia ten sport, co czyni ze Szwecji lidera w Europie (najwięcej golfistów pod względem liczbowym zarejestrowanych jest w Anglii - prawie 770 tys.). W kraju tym można grać na prawie 450 przepięknie zaprojektowanych i doskonale przygotowanych polach golfowych. Co więcej, położenie geograficzne Szwecji umożliwia latem w jej północnych rejonach grę przez całą dobę. Podobno na tego typu atrakcję jest wielu chętnych. Za kołem podbiegunowym znajduje się najbardziej wysunięte na północ pole golfowe - Björkliden Arctic Golf Course, ulubione miejsce amatorów nocnych rozgrywek. Ci, którzy chcą systematycznie doskonalić swoje umiejętności, mogą ćwiczyć również na śniegu w północnej i centralnej części kraju. Pole Falsterbo Golfklubb położone na południu Szwecji (w regionie Sk?ne, niedaleko Malmö) ze względu na łagodny klimat zaprasza golfistów przez okrągły rok.

 

SŁONECZNE WAKACJE GOLFOWE W HISZPANII

Aby móc pogodzić wygrzewanie się w promieniach słońca na plaży, kosztowanie wyśmienitych potraw i win oraz zwiedzanie ciekawych zabytków z grą w golfa, należy wybrać się do Hiszpanii. Ciepły klimat i gwarantowana dobra pogoda powodują, że cieszy się ona dużą popularnością wśród golfistów z całego świata. Czeka tu na nich ponad 350 malowniczych pól zlokalizowanych w pobliżu interesujących miast, w górach i na wybrzeżu. Warunki atmosferyczne pozwalają uprawiać tę dyscyplinę przez większą część roku. Tereny golfowe w Hiszpanii mogą się pochwalić największą liczbą słonecznych dni w roku w Europie. Spośród nich warto polecić m.in. La Manga Club - słynny ośrodek dla golfistów położony w Los Belones koło przepięknej Cartageny w regionie Murcji na Costa Cálida (Ciepłym Wybrzeżu). Dużą popularnością cieszą się również pola znajdujące się wokół Girony, na leżącym w północno-wschodniej części kraju, w Katalonii, Costa Brava (Dzikim Wybrzeżu). Z kolei andaluzyjskie Costa del Sol (Wybrzeże Słońca), zwane czasem Costa del Golf (Wybrzeżem Golfa), od lat uchodzi za najbardziej atrakcyjne miejsce dla wymagających graczy - zarówno początkujących, jak i zaawansowanych. Słynie ze wspaniałych pól golfowych, uważanych za jedne z najlepszych w Europie (prawie 70!), oraz ogromnej liczby turystów przybywających tu co roku nad ciepłe Morze Śródziemne. Dlatego też to właśnie na Costa del Sol (Costa del Golf) rozgrywa się wiele najbardziej prestiżowych turniejów na świecie.

 

TURCJA - NOWY CEL WYJAZDÓW DLA GOLFISTÓW

Niezmiernie popularne wśród Polaków wakacje w Turcji zwykle nie są związane z wyprawami golfowymi. W kraju, który ma ponad trzy razy większą powierzchnię niż Wielka Brytania (783 562 km?), znajduje się jedynie 20 pól do uprawiania tego sportu. Golf jest w Turcji nową, ale entuzjastycznie przyjętą i szybko rozwijającą się dyscypliną. W związku z tym powstaje tu wiele ośrodków, nie tylko w popularnym, położonym na południowym zachodzie rejonie Antalyi i Belek, ale również na pozostałym obszarze kraju. Wszystkim działaniom patronuje założona w 1996 r. Turecka Federacja Golfa, zrzeszająca 45 klubów z prawie 6 tys. członków. Mimo iż liczby te nie są duże, golfiści nie mogą narzekać na niski poziom tutejszych pól. Słońce świeci nad nimi przez ok. 300 dni w roku, a wspaniały, śródziemnomorski klimat zachwyci nawet najbardziej wybrednych entuzjastów golfa. Już dzisiaj, w oparciu o dotychczasową bazę, Turcja stała się elitarnym centrum golfowym. W rejonie Antalyi brytyjska firma zaprojektowała wspaniały 27-dołkowy ośrodek TAT Golf Belek. Konkuruje z nim m.in. profesjonalne 18-dołkowe pole Lykia Links Antalya, położone malowniczo nad Morzem Śródziemnym. Wzdłuż wybrzeża znajdziemy także wiele innych ośrodków czekających na golfistów.

 

ROZGRYWKI NA RAJSKIEJ DOMINIKANIE

Republika Dominikańska, obecnie najszybciej rozwijający się kraj na Karaibach, jeszcze niedawno kojarzyła się jedynie z produkcją kawy, rumu, cygar czy cukru. Obecnie jedną z głównych jej atrakcji jest golf, którego amatorzy ściągają w te strony z całego świata. Dzieje się tak przede wszystkim dzięki nieustannie pięknej pogodzie i zachwycającym krajobrazom rajskiej wyspy. Karaibski klimat pozwala na grę nawet podczas deszczowych dni, ponieważ opady trwają tu zazwyczaj krótko, co sprawia, że z terenów golfowych można korzystać właściwie bez przerwy. Architektura pól, zaprojektowanych przez największe sławy, obejmuje zwykle wzgórza i linię brzegową, co dla grających stanowi podwójne wyzwanie. Aktywna Dominikańska Federacja Golfa koordynuje działania klubów i organizuje turnieje. Pola golfowe (łącznie 27) usytuowane są głównie wokół stolicy Santo Domingo (3) oraz na malowniczych wschodnich (18) i północnych (6) wybrzeżach wyspy.

 

MEKSYK - W CZOŁÓWCE NA LIŚCIE POPULARNOŚCI

Niektórzy z nas mogą być zaskoczeni faktem, że Meksyk jest drugim (po Hawajach) celem wyjazdów golfowych. Co więcej, Sekretariat Turystyki Meksyku (SECTUR) ma w planach zmienić ten ranking i wysunąć kraj na pierwsze miejsce, a wszystko wskazuje na to, że nie zajmie to dużo czasu. Często odwiedzających te strony turystów wcale to nie dziwi. Meksyk jest zadziwiająco zróżnicowanym państwem z wieloma wspaniałymi ośrodkami do gry w golfa: od tych w stanie Dolna Kalifornia (Baja California) do najnowszych pól, położonych wśród dżungli, w kurorcie Puerto Vallarta w Jalisco. W centrum kraju, na wysokości ponad 1500 m n.p.m., znajdują się przepiękne, historyczne tereny golfowe Ciudad de México, Guadalajary i Morelos. W całym Meksyku działa obecnie ponad 150 pól, a wiele z nich zostało zaprojektowanych przez takie sławy, jak Jack William Nicklaus, rodzina Dye, Robert von Hagge, Tom Weiskopf czy Robert Trent Jones.

 

18 DOŁKÓW NA MARGARICIE Golf zawitał również do coraz popularniejszej w Polsce Wenezueli. Chociaż nie należy ona do państw szczycących się długą i bogatą tradycją uprawiania tego sportu, to jednak dzisiaj ma do zaoferowania  wiele ciekawych miejsc dla graczy rekreacyjnych, jak i zawodowych (w sumie ponad 20). Nad rozwojem tej dyscypliny czuwa tu Wenezuelska Federacja Golfa (Federación Venezolana de Golf - FVG), której historia sięga 1951 r. (powstała z inicjatywy golfistów z Caracas Country Club). Najważniejsze pola golfowe znajdują się w okolicach Caracas oraz na wyspie Margarita. Jednym z nich jest cieszący się międzynarodową sławą Lagunita Country Club zlokalizowany w malowniczym El Hatillo, niedaleko stolicy Wenezueli. Odbywa się tutaj m.in. prestiżowy Amerykański Turniej Kontynentalny. Na wyspie Margarita, nazywanej "Perłą Karaibów", powstał natomiast Isla Margarita Golf Club. Na tym 18-dołkowym polu można swobodnie doskonalić uderzenia piłki bez konieczności umawiania się na tee time (czas gry). Jest to jedyne miejsce dla golfistów na Margaricie, leży koło 5-gwiazdkowego hotelu Hesperia Isla Margarita. Otaczają go urocze namorzyny i malownicze wzgórza. Tuż obok rozciągają się rajskie karaibskie plaże Puerto Viejo i Puerto Cruz. Trudno sobie wyobrazić partyjkę golfa w piękniejszym otoczeniu...

 

 

Artykuły wybrane losowo

Sycylia od kuchni

Stragany na uliczce w Palermo uginają się od świeżych warzyw
food-and-wine-palermo-street-markets

© WWW.SICILY.CO.UK

Dominika Friedrich

www.sycyliabocznymidrogami.pl


Sycylia należy do tzw. Mezzogiorno, południowych regionów Włoch. To najbardziej odległy od kontynentalnej Europy zakątek kraju, oddzielony od niej Cieśniną Mesyńską, i najbliższy reszcie świata. Trójkątny ląd otaczają trzy morza – Jońskie, Tyrreńskie i Śródziemne.

Więcej…

12 najlepszych miejsc na świecie do uprawiania kitesurfingu

Wietnam

Victor Borsuk na Morzu Południowochińskim u wybrzeży Phan Rang w Wietnamie

© WWW.VICTORBORSUK.COM

 

VICTOR BORSUK

www.victorborsuk.com

 

 Dzięki rozbudowanej ofercie rozmaitych linii lotniczych sporty wodne można uprawiać praktycznie cały rok. Dotyczy to również kitesurfingu, który cieszy się dużą popularnością wśród Polaków, mimo iż u nas odpowiednie warunki klimatyczne panują jedynie przez kilka wiosennych i letnich miesięcy. Dla wielu naszych rodaków ślizganie się po falach na desce z latawcem stało się prawdziwą pasją, a kto raz połknie bakcyla, ten zawsze będzie śnił o tych wspaniałych miejscach na ziemi, gdzie natura sama stworzyła wymarzone warunki do wykonywania widowiskowych akrobacji na wodzie.

 

Jednym z najważniejszych czynników w kitesurfingu jest moc wiatru. Powiewy do 9 węzłów są zbyt słabe do uprawiania tego sportu. Wiatr o prędkości od 9 do 15 węzłów będzie dobry dla osób początkujących i tych wszystkich, którzy lubią czuć się bezpiecznie na wodzie i stabilnie poruszać latawcem. W takich warunkach ryzyko nieprzewidzianych sytuacji bywa raczej niskie. Prędkość 15–28 węzłów idealnie nadaje się dla średnio zaawansowanych kitesurferów. Można przy niej próbować wysokich skoków i porządnych ewolucji. Wiatr o prędkości powyżej 28 węzłów jest już bardzo silny. Czasem zrywa dachówki, łamie gałęzie i wieje piaskiem w oczy. Poradzą z nim sobie tylko doświadczeni kitesurferzy, którzy mierzą się w tej sytuacji z siłami natury.

Przy wyborze 12 najlepszych miejsc na świecie do uprawiania kitesurfingu kierowałem się głównie statystyczną ilością i siłą wiatru oraz warunkami panującymi na wodzie. Pod uwagę brałem także wygląd okolicy i możliwości spędzania czasu nie poświęconego na ewolucje na desce.

 

1

Guajiru

Brazylia

 

To jedno z najwietrzniejszych miejsc na świecie. W brazylijskim stanie Ceará, w którym leży wioska Guajiru, wieje od czerwca do końca grudnia codziennie. Wiatr osiąga prędkość od 18 do 30 węzłów. Znajdują się tu liczne laguny z płaską taflą, na których możemy bez obaw próbować wszystkiego, o czym marzymy. Woda jest bardzo ciepła (ma mniej więcej taką temperaturę jak powietrze), więc wystarczą tylko krótkie spodenki i kostium kąpielowy. Nie wolno zapomnieć o użyciu kremu do opalania (aplikację warto powtórzyć kilka razy w ciągu dnia) i zaopatrzeniu się w wodę do picia.

 

2

Phan Rang

Wietnam

 

Okolica miasta Phan Rang (Phan Rang-Tháp Chàm) jest jeszcze mało popularna wśród amatorów akrobacji na desce z latawcem. Działa w niej zaledwie kilka szkół kitesurfingu. Miejsce to odkrył mój przyjaciel mieszkający w Wietnamie i właśnie tutaj zabieram widzów w podróż w czasie najnowszego filmu realizowanego przez Virgin Mobile W pogoni za wiatrem. Od listopada do lutego prędkość wiatru wiejącego na wybrzeżu wynosi 18–35 węzłów. Woda jest przezroczysta i jak okiem sięgnąć zupełnie płaska. Dopiero w odległości mniej więcej 800–1000 m od brzegu pojawia się rafa koralowa, która stanowi granicę dla pięknych równych fal, na których można uprawiać kitesurfing. Powietrze nagrzewa się zazwyczaj do ok. 30°C, ale silny wiatr powoduje, że w ciągu dnia i nocy nie odczuwa się upału. Dlatego do torby podróżnej warto zapakować klapki, krótkie spodenki i przewiewną koszulkę. Muszę przyznać, że to jedno z moich ulubionych miejsc na ziemi. Właśnie tu zorganizowałem w minionym roku imprezę sylwestrową i przywitaliśmy nowy, 2018 r.

 

3

Woodman Point

Australia

 

Gdy miałem 18 lat, spędziłem w tym rejonie pół roku. Zaraz po maturze kupiłem bilet i poleciałem sprawdzić, jak wygląda to legendarne dla kitesurferów miejsce w Australii Zachodniej. Przed wyjazdem oglądałem filmy o nim i bardzo dużo czytałem. Uczciwie mogę przyznać, że długo marzyłem, aby tutaj przyjechać, a ponieważ była to daleka wyprawa, postanowiłem zatrzymać się w okolicy aż na pół roku. Mając zaledwie parę groszy przy duszy i głowę pełną nadziei, wyruszyłem w podróż. Na miejscu okazało się, że wszystko wygląda dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałem. Zastałem ogromne przestrzenie z płaską wodą i wiatr o prędkości 18–25 węzłów wiejący codziennie od godz. 14.00. Dlaczego właśnie o tej porze? Bo w tym rejonie występuje przede wszystkim wiatr termiczny zwany tu sea breeze (bryzą). Żadna prognoza nie podaje odpowiedniej siły wiatru, gdyż nie bierze pod uwagę różnicy temperatury między zimną wodą a bardzo mocno nagrzanym lądem. Oczywiście, poza tym, że był to jeden z najciekawszych okresów w moim życiu, odczuwałem również stres związany z występowaniem przy brzegu wielu rekinów i strach przed wywracaniem się na dużej głębokości. Jednak statystyki działały na moją korzyść, a kilka ataków na ludzi zdarzających się w ciągu roku w całej Australii nie mogło mnie wystraszyć na tyle mocno, żebym zrezygnował z ukochanego sportu. Zatem jeżeli ktoś nie boi się opowieści o rekinach i chłodnej (orzeźwiającej!) oceanicznej wodzie, cypel Woodman Point koło miasta Perth jest dla niego bez wątpienia jednym z miejsc do zaliczenia.

 

4

Prasonisi, Rodos

Grecja

 

Żywienie się konserwami i zupkami chińskimi oraz spanie na łonie przyrody – tak właśnie spędzałem wakacje jako nastolatek, aby zamknąć cały dwutygodniowy wyjazd w kwocie 1,2 tys. złotych i móc pływać przez 6–8 godzin dziennie. Półwysep Prasonisi na wyspie Rodos to jedna z najlepszych okolic do uprawiania kitesurfingu na świecie. Idealne miejsce dla amatorów tego sportu znajduje się między dwoma wzgórzami, które codziennie się nagrzewają, co sprawia, że powstaje schodzący z nich wiatr termiczny. Wzniesienia łączy piaszczysty wał, dzięki czemu tworzy się tu tzw. efekt Venturiego (wiatr przyspiesza w przewężeniu). Ze względu na te czynniki przez pół roku codziennie wieje w tym rejonie równy, ciepły i silny wiatr. Woda z jednej strony wału jest płaska jak stół, z drugiej powstają duże fale. Każdy ma inne wspomnienia z okresu nastoletniego, ja swoje pierwsze kroki w stronę dorosłości stawiałem właśnie na wyspie Rodos.

 

5

Mierzeja Helska

Polska

 

W tym przypadku moja ocena będzie siłą rzeczy bardziej subiektywna. Jest całkiem prawdopodobne, że wpływają na nią wspomnienia z 22 lat, przez które przyjeżdżałem na Hel, ale uważam tę część Polski za jedno z najlepszych miejsc, aby rozpocząć przygodę z kitesurfingiem. Przede wszystkim od strony Zatoki Puckiej mamy tutaj prawie 1 km płaskiej i płytkiej wody oraz rozległe przestrzenie. Nie bez znaczenia pozostaje też towarzystwo niesamowitych ludzi, których łączy zamiłowanie do sportów wodnych. Ja kocham to miejsce i nie wyobrażam sobie innej okolicy na spędzenie lata. Właśnie tu moje życie zaczęło nabierać obecnego kształtu. Na początku uczyłem się na Helu pływać, teraz prowadzę obozy dla dzieci od 9 do 18 lat i organizuję wyjazdy integracyjno-motywacyjne dla firm. Staram się zainspirować wszystkich swoją pasją.

 

6

Boracay

Filipiny

 

Filipińska wysepka Boracay kojarzy się z wysmukłymi palmami opadającymi do morza, błękitną wodą i białym piaskiem. To miejsce ma jednak także duszę. W ciągu dnia wszyscy żyją tutaj kitesurfingiem, a wieczorem zaczyna kwitnąć życie nocne. Wówczas każdy poddaje się magii, która otacza tę wyspę. Nie przez przypadek mówi się na niej: what happens on Boracay, stays in Boracay („co wydarzyło się na Boracay, zostaje na Boracay”). Uważam ten rejon Filipin za jeden z moich najbardziej ulubionych zakątków na świecie.

 

polska1

Victor Borsuk na Helu, gdzie często zapoznaje innych z kitesurfingiem

© WWW.VICTORBORSUK.COM

 

7

Auckland i Northland

Nowa Zelandia

 

Północna część nowozelandzkiej Wyspy Północnej (regiony: Auckland i Northland) należy do najpiękniejszych miejsc na ziemi, w których do tej pory byłem. Wzdłuż wschodniego i zachodniego wybrzeża znajduje się wiele zupełnie dzikich okolic do uprawiania kitesurfingu. W wodzie można dostrzec wieloryby, a na lądzie spotkać ptaki kiwi i tyle owiec, że trzeba by liczyć je do snu do końca życia. Przyleciałem do tego kraju w odwiedziny do swojego bardzo dobrego kolegi, który pływanie na desce z latawcem traktuje jako pasję, a żyje z koncertów (występuje jako gitarzysta i wokalista). Ten niesamowity człowiek zabrał mnie w podróż po północnej Nowej Zelandii. Swoją wizytę w tych stronach zacząłem od Auckland, czyli największego miasta w kraju (ponad półtoramilionowego). Wynająłem w nim auto i pojechałem do nadmorskiego kurortu Paihia, gdzie poza sezonem żyje ok. 2 tys. osób, a latem przebywa prawie 30 tys. ludzi. W tym mieście mieszka na co dzień mój kolega Robin, tu codziennie gra w golfa czy tenisa i wieczorami występuje na koncertach w knajpach na wodzie. Utrzymuje się też z lokalnej turystyki. W kurorcie warto zatrzymać się na dwa dni, jednak najbliższe miejsca do uprawiania kitesurfingu oddalone są stąd przynajmniej o 20 min. jazdy na północ. W takiej odległości znajdował się nasz secret spot, położony między dwoma wzgórzami na terenie należącym do znajomych mojego kolegi. Była to rewelacyjna okolica. Wiatr wiał do brzegu, a na wodzie nie spotkaliśmy nikogo. Dzień później wybraliśmy się bardziej na północ na plażę, po której można jeździć autem (Ninety Mile Beach). Tutaj również spędziliśmy czas na falach. Pływaliśmy, ścigając się z samochodami. W Nowej Zelandii przebywałem tydzień, z czego przez cztery dni nie wiało. Cisza, spokój i piękne widoki rekompensowały jednak brak wiatru. Jeżeli moim głównym celem wyjazdów nie byłby kitesurfing, ale podróż w głąb siebie i obcowanie z naturą, ponownie wybrałbym się do Nowej Zelandii.

 

8

Maui

Hawaje, USA

 

Maui powinien odwiedzić każdy, niezależnie od tego, czy uprawia jakiekolwiek sporty wodne, czy podróżuje w celach czysto turystycznych. Ta wulkaniczna wyspa przekracza wszelkie wyobrażenia. Zacznę od tego, co najbardziej mnie zaskoczyło. Po wylądowaniu w mieście Kahului wychodzimy na lotnisko, gdzie wita nas od razu parne, gorące powietrze (nie ma czekających kobiet z kwiatami na szyi), więc od samego początku czujemy, że znaleźliśmy się w miejscu naprawdę egzotycznym. Całą wyspę można objechać w zaledwie 4 godz., ale każda jej część zdumiewa innym mikroklimatem. Po jednej stronie lądu codziennie pada (czasem 15 min., innym razem cały dzień), między lasami bambusowymi wyrastają palmy, wzgórza i skały pokrywa zieleń, a po drugiej opady są rzadkie i pola golfowe muszą być sztucznie nawadniane. Wzdłuż północnego wybrzeża leżą najsłynniejsze miejsca dla amatorów ewolucji na desce z latawcem, takie jak Ho’okipa, Kite Beach, Haiku itd. Tu zobaczymy nie tylko kitesurferów, ale przede wszystkim najlepszych sportowców na świecie startujących w zawodach surfingowych i windsurfingowych. Widoki przypominają kadry z okładek magazynów sportowych. W okolicy codziennie wieje, jest ciepło i egzotycznie, ale spoty są tak małe, że aż trudno uwierzyć. Wszyscy żyją tutaj powoli, to prawdziwi surferzy. Niestety, muszę zmartwić osoby, które jeszcze nie miały styczności ze sportami wodnymi. Maui nie nadaje się dla stawiających swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie. Warunki są w tym rejonie bardzo wymagające, powiedziałbym nawet, że bywa niebezpiecznie. W wodzie łatwo zorientować się, iż znajdujemy się na Pacyfiku i nie należy lekceważyć jego siły, bo skończy się to tragicznie. Jeżeli ktoś chce sprawdzić się w tym miejscu, musi zdobyć doświadczenie. Dlatego polecam zacząć od Polski, potem warto wybrać się za granicę, polecieć do Brazylii i na spokojnie zmierzyć się z falami o wysokości 1–3 m, a na koniec dopiero można udać się na Hawaje.

 

9

Bintan

Indonezja

 

Wyspa Bintan leży w odległości zaledwie godziny rejsu promem od Singapuru (w archipelagu Riau). Kiedyś planowałem dotrzeć na nią na Puchar Azji (Kiteboard Tour Asia – KTA), ale termin wydarzenia kolidował z moim wcześniej zorganizowanym wyjazdem do Wenezueli. To jedno z najbardziej niezwykłych miejsc na ziemi. Ze względu na bliskość Singapuru jakość i ceny tutejszych hoteli przekraczają wszelkie wyobrażenia, ale my nocowaliśmy w domkach na palach, do których dochodziło się 200-metrowym drewnianym mostem. Jego deski wyglądały, jakby miały się zaraz złamać. Obiekt nazywał się Bintan Laguna Restaurant & Resort. Pobyt kosztował nas zaledwie 20 dolarów amerykańskich za noc (ze śniadaniem)! Na śniadanie podawano makaron z jajkiem, ale serwowano go na stole ustawionym nad wodą, co tworzyło niesamowitą atmosferę. W pokojach nie było okien z szybami, tylko otwory. Do środka wpadała przez nie bryza i ciepłe powietrze. Spędzanie dnia i nocy w tym miejscu stanowiło czystą przyjemność. Zaledwie 10 min. skuterem od obiektu znajduje się Bintan Agro Beach Resort, w którym mój kolega z Singapuru ma szkołę kitesurfingu. Okolica idealnie nadaje się na rozpoczęcie przygody z tym sportem, ponieważ woda jest tu płytka na obszarze rozciągającym się od brzegu do prawie 200 m w głąb morza. Ze względu jednak na bliskość równika kitesurferzy są zależni od pływów. Czasem w odległości 50 m od lądu fale odsłaniają suche dno. Ja na wyspie Bintan zupełnie się wyciszyłem. Nie ma na niej alkoholu (poza wytwarzanym przez mieszkańców winem ryżowym), auto można zobaczyć raz na godzinę, wszędzie panuje błoga cisza i spokój. Warto spędzić tutaj trochę czasu, aby porządnie wypocząć.

 

Cabarete 002

Klimatyczne Cabarete to popularne miejsce profesjonalnych zawodów w kitesurfingu

© MINISTERIO DE TURISMO DE REPÚBLICA DOMINICANA

 

10

Cabarete

Dominikana

 

Miasteczko Cabarete w Republice Dominikańskiej uchodzi za jedno z najbardziej znanych miejsc do uprawiania kitesurfingu na świecie. Szaleństwo na falach przy odpowiednim wietrze i w promieniach gorącego tropikalnego słońca można tu połączyć z wieczornymi imprezami na plaży. Sama okolica nie jest zbyt dobra do rozpoczęcia nauki, to raczej rejon dla zaawansowanych. Miejscowi wykonują naprawdę niesamowite ewolucje na desce. Odkąd zobaczyłem pierwszy film z zawodów Pucharu Świata w kitesurfingu w Dominikanie, marzyłem o tym, żeby kiedyś do niej pojechać. Czekały na mnie smukłe palmy, biały piasek na plaży i błękitna woda. Kitesurferzy reprezentowali najwyższy światowy poziom. Moje wyobrażenia o tym miejscu okazały się całkowicie zgodne z rzeczywistością. Jeżeli ktoś nauczył się podstaw kitesurfingu i opanował halsowanie, powinien chociaż raz w życiu odwiedzić ten kraj. Atmosfera Karaibów łączy się tutaj z surferskim duchem rywalizacji na wysokim poziomie. Nie brakuje też rumu, ale warto mieć świadomość, że w Republice Dominikańskiej wypoczywa mnóstwo turystów, więc nie należy liczyć na ciszę i spokój umilające pobyt w Indonezji.

 

Renę Egli Airview

Przepiękna plaża Sotavento na Fuerteventurze, mekka kitesurferów z całego świata

© RENÉ EGLI

 

11

Fuerteventura

Hiszpania

 

Niewątpliwą zaletę Fuerteventury (jednej z Wysp Kanaryjskich) stanowi fakt, że można na nią dość szybko dotrzeć za niewielkie pieniądze. Tanie linie lotnicze często oferują bilety od 200 zł w górę w obie strony i czasem aż trudno uwierzyć, jak małe są koszty dostania się z kontynentalnej Europy na archipelag położony nieopodal północno-zachodnich wybrzeży Afryki. Ja trafiłem tu po raz pierwszy 10 lat temu, kiedy startowałem w Pucharze Świata na Playa Barca i Sotavento (Fuerteventura Windsurfing & Kitesurfing World Cup). To właśnie jedno z tych miejsc, które można obejrzeć na filmach z najlepszymi kite- i windsurferami na świecie. Sama wyspa nie jest zbyt bogata w szatę roślinną, w jej krajobrazie dominują skały i piach, jednak należy do bardzo wietrznych rejonów. Najmocniej zaskakują tutaj tłumy ludzi kochających sporty wodne. Zjeżdżają oni głównie do południowo-wschodniej części Fuerteventury. Wzdłuż plaży Sotavento przy odpowiednim poziomie wody powstaje olbrzymia laguna (płytki akwen z płaską taflą) o długości ponad 4 km i szerokości powyżej 200 m, na której można zacząć swoją przygodę z kitesurfingiem. Jeżeli ktoś nie ma czasu na dalekie podróże, a liczy na słońce i dobry wiatr podczas wyjazdu, to bardzo mu polecam właśnie tę sympatyczną kanaryjską wyspę.

 

12

Sardynia

Włochy

 

Włoska Sardynia to wspaniałe miejsce, które potrafi zaskoczyć na każdym kroku. Jest pełna tajemnic i ma bogatą historię. Niektóre okolice bywają tutaj bardzo surowe, ale napotkamy też zakątki jak z bajki. Na wyspie, podobnie jak w wielu rejonach południowej Europy, obowiązuje sjesta – w tym czasie często nie działają sklepy ani restauracje. Morze Śródziemne wokół Sardynii przybiera kolor błękitny, a piasek na plażach jest biały. Aż chce się wskoczyć do wody. Ja nie miałem zbyt dużo szczęścia do dobrego wiatru podczas swoich odwiedzin na tej malowniczej wyspie. Udawało mi się popływać dwa lub trzy dni w ciągu trwającego tydzień wyjazdu, ale nie jest to tak naprawdę nic niezwykłego, bo i w popularnym wśród kitesurferów Egipcie zdarzają się podobne okresy bez odpowiednich podmuchów. Uważam, że naprawdę warto zawitać na Sardynię. Istnieje na niej wiele świetnych centrów kite- i windsurfingu, a okoliczne wody słyną z wymarzonych wręcz warunków do uprawiania tych sportów. Ja korzystałem z usług profesjonalnej polskiej bazy SKYHIGH znajdującej się w Porto Botte, miejscowości położonej na południowo-zachodnim wybrzeżu, niedaleko czarującej wysepki Sant’Antioco. Chętnie odwiedzę gościnną Sardynię ponownie, żeby spróbować szczęścia w łapaniu wiatru. Poza tym potrawy lokalnej kuchni są przepyszne, miasteczka wyglądają niezmiernie urokliwie, a sami Sardyńczycy to wyjątkowi ludzie, jakby z innego świata.

 

Lazurowe Wybrzeże i Korsyka – perły południa Francji

ALEKSANDRA SOROCZYŃSKA

 

<< Cannes to miasto, które kojarzy się z przepychem, gwiazdami i odbywającym się zwykle w maju prestiżowym festiwalem filmowym. Tylko 15 min. jazdy samochodem dzieli je od Monte Carlo, gdzie niemal w tym samym czasie rozgrywa się wyścig Formuły 1 Grand Prix de Monaco. Turyści planujący odwiedzić Riwierę Francuską stają czasem przed nie lada dylematem, gdy muszą dokonać wyboru między jej pięknymi kurortami. Zwłaszcza że ekskluzywne Cannes i Monako stanowią jedynie część bogatego wachlarza atrakcji południowo-wschodniego wybrzeża Francji. >>

W latach 30. XX w. na plażach Lazurowego Wybrzeża (Côte d'Azur) wypoczywali głównie arystokraci i koronowane głowy, którzy przybywali tu przede wszystkim zimą z Wielkiej Brytanii, a nawet z Rosji. Liczbę ówczesnych turystów szacuje się na 300 tys. rocznie. Wcześniej miejsce to odkryli artyści. Ściągali w te strony pod koniec XIX w. ze względu na doskonałe światło, krajobrazy i klimat. Claude Monet, Auguste Renoir, Pablo Picasso, Marc Chagall, Henri Matisse, Jean Cocteau, Fernand Léger, Alberto Giacometti zarówno czerpali z bogactwa regionu, jak i jednocześnie wywierali wpływ na jego kulturę.

Dziś na Lazurowe Wybrzeże każdego roku przyjeżdża ponad 10 mln turystów, w tym prawie milion to uczestnicy rejsów, a 400 tys. – osoby biorące udział w kongresach. Prawdziwe tłumy pojawiają się latem. Wtedy też tutejsze kurorty okupują głównie Brytyjczycy, Niemcy i Duńczycy. Jednak ta część Francji to nie tylko słynne Nicea i Cannes, lecz także maleńkie miasteczka z zabytkami i muzeami oraz fascynująca górzysta Korsyka.

Więcej…