MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Każdego roku rośnie liczba polskich pasjonatów piwa i wina korzystających z ofert zagranicznych wyjazdów turystycznych stworzonych specjalnie z myślą o nich. Coraz więcej rodzimych biur podróży przygotowuje programy dedykowane koneserom piwnych i winnych zapachów i smaków. Łączą one przyjemność podróżowania, zwiedzania największych atrakcji danego kraju lub regionu z możliwością poznania w lokalnych browarach i winnicach procesów powstawania miejscowych niepowtarzalnych trunków, zamkniętych w kuszących butelkach z pięknymi etykietami. Na uczestników takich wypraw czekają także degustacje świeżo warzonych złocistych napojów z pianką czy najprzedniejszych win. Wśród polskich turystów dużą popularnością cieszą się wyjazdy piwne (turystyka browarna lub birofilska) m.in. do Belgii, zwłaszcza do Walonii i Brukseli. W tym państwie wytwarza się obecnie aż ponad 500 gatunków piwa. Nic więc dziwnego, że na pielgrzymki po belgijskich browarach ciągną miłośnicy złocistego napoju z całej Europy. Natomiast wycieczki winne (enoturystyczne) z Polski często prowadzą na Węgry – do kraju naszych bratanków, gdzie znajdują się aż 22 regiony winiarskie. Nie masz wina nad węgrzyna! – te słynne staropolskie powiedzenie może dziś potwierdzić wielu naszych miłośników szlachetnych gronowych trunków, którzy mieli przyjemność zwiedzać winiarnie w Egerze, Badacsony nad Balatonem czy Villány.

 

Belgia to raj dla piwoszy, państwo tysięcy uroczych piwiarni. Każda z nich ma swoją interesującą historię, oryginalne wnętrze i niepowtarzalny klimat przyciągający turystów z całego świata. Będąc na przepięknym Wielkim Placu (Grand-Place) w stołecznej Brukseli, możemy podziwiać liczne lokale w zabytkowych budynkach serwujące najlepsze regionalne piwa. Jest w czym wybierać, bowiem Belgia słusznie cieszy się opinią producenta wysokiej jakości złocistych napojów z pianką, w dodatku tworzonych z wielką fantazją… To samo, z tym że w odniesieniu do win, można powiedzieć o Węgrzech. Kraj naszych bratanków należy do czołówki państw wytwarzających szlachetne gronowe trunki, a wiele madziarskich produktów uznaje się za jedne z najlepszych na świecie. Wystarczy tylko wspomnieć o tokajach aszú lub szamorodni,czerwonych winach z lokalnego szczepu winogron Kékfrankos z regionu Villány czy słynnej „Byczej krwi” z Egeru – Egri Bikavér.     

W Belgii piwo jest czymś więcej niż tylko napojem z pianką. To przede wszystkim wspaniała tradycja narodowa – zarówno francuskojęzycznych Walonów, jak i posługujących się niderlandzkim Flamandów. W tym niezmiernie zróżnicowanym kulturowo kraju istnieje bardzo dużo kolorów i smaków piwa oraz wiele metod produkcyjnych. Większość gatunków ma długie dzieje, które zaczynają się często w czasach średniowiecza. Nic więc dziwnego, że już w XIV stuleciu powstały tutaj pierwsze cechy piwowarów – w 1308 r. w Brugii, w 1357 r. w Liège i w 1365 r. w Brukseli. Natomiast za najstarszy browar w Belgii z funkcjonującym nadal oryginalnym, XIX-wiecznym wyposażeniem uważa się waloński La Thiérache, dawniej znany jako Fevrier, stworzony w 1825 r. w Momignies w prowincji Hainaut. Każda miejscowość, w której warzono własne piwo, pilnie strzegła jego receptury, dlatego też istniały niezliczone gatunki tego trunku, a każdy z nich posiadał (i tak jest do dziś!) typowy dla siebie kufel. Obecnie działa w tym kraju, mimo fuzji lub kupienia przez zagranicznych inwestorów, ok. 125 belgijskich browarów (na początku XX w. było ich aż ponad 3200!).

                Jeszcze dłuższą tradycją od belgijskiego piwa może się pochwalić węgierskie wino. Od czasów panowania pierwszego króla Madziarów Stefana I Świętego, czyli od ok. 1000 r., produkcja szlachetnego gronowego trunku stała się niezmiernie ważną gałęzią gospodarki Węgier. Wzmianki o uprawie winorośli na Pogórzu Tokajskim (Tokaj-Hegyalja) znajdziemy już w dokumentach z XII w. W drugiej połowie XIII stulecia, w wyniku napływu francuskich i włoskich kolonistów, tutejsze winiarstwo rozwinęło się na dość znaczną skalę. Natomiast w XVI w. Tokaj stał się najważniejszym regionem winiarskim w całym kraju. Zawdzięczał to w dużym stopniu bliskości polskiej granicy i zajęciu przez Turków w 1595 r. konkurującego z nim Egeru. Znane było wówczas powiedzenie Vinum Hungariae natum, Poloniae educatum, czyli wino pochodzące z Węgier, a w Polsce „wykształcone”. Mówiono tak, bowiem sprowadzane do naszego kraju madziarskie szlachetne trunki (nazywane węgrzynami) składowano w beczkach, aby dać im szansę dojrzeć. Słynny tokaj aszú pojawił się po raz pierwszy w dokumencie pochodzącym z 1571 r., a rozsławił go na całą Europę władca Francji Ludwik XIV Wielki (1638–1715), który nadał mu tytuł Wina Królów, Króla Win (Vinum Regum, Rex Vinorum).  

 

PIWNYM SZLAKIEM PO MALOWNICZEJ WALONII

Region Waloński znany jest z kilku dużych browarów, jak np. Dubuisson w Pipaix (Leuze-en-Hainaut), Val-Dieu – opactwo koło miasteczka Aubel, Bocq w Purnode, Val de Sambre w Gozée (Thuin) czy Achouffe we wsi o tej samej nazwie położonej w Ardenach, a także z wielu małych producentów. Wytwarzają oni razem ogromną liczbę różnorodnych piw wysokiej jakości. Z pewnością warto odwiedzić Brasserie Dubuisson z 1769 r. Browar ten, znajdujący się niedaleko zabytkowego miasta Tournai, uważa się za najstarszy i najbardziej autentyczny nie tylko w prowincji Hainaut, ale i w całej Walonii. Koniecznie trzeba tu spróbować Bush Ambrée, stworzonego w 1933 r., mającego charakterystyczny bursztynowy kolor i aż 12 proc. zawartości alkoholu, co czyni z niego najmocniejsze belgijskie piwo.

                Niezmiernie interesującym miejscem jest też dawne opactwo cysterskie Val-Dieu z XIII w. Wznosi się ono nieopodal Aubel w prowincji Liège. To jedyny klasztor w Belgii, który ocalał z pożogi rewolucji francuskiej (1789–1799). Historyczny browar prowadzony tutaj przez zakonników przez wiele wieków został zburzony pod koniec XIX stulecia. W 1997 r. udało się jednak przywrócić tradycję warzenia piwa w murach opactwa. Do specjalności browaru Val-Dieu należą cztery gatunki trunków: „blond” (blonde) – lager (poddane dolnej fermentacji, 6-procentowe), „ciemne” (brune) – ale (wytwarzane przy pomocy drożdży górnej fermentacji, o delikatnym smaku kawowo-czekoladowym, 8-procentowe), „trójniak” (triple) – mocne, mające 9 proc. zawartości alkoholu – oraz tzw. Bière de Noël (Piwo św. Mikołaja), stanowiące zawsze prawdziwą niespodziankę dla birofilów.

                Warto również zajrzeć do Bocq usytuowanego w samym sercu Ardenów, w dolinie małej rzeki, od której wziął swoją nazwę, we wsi Purnode koło Yvoir w prowincji Namur. Ten uroczy, malowniczo położony tradycyjny browar został założony przez rodzinę Belot w 1858 r. Od tego czasu poświęciła się ona sztuce warzenia piwa. Możemy się tu dowiedzieć wielu interesujących rzeczy o technikach produkcji, a na koniec naszej wizyty skosztować wytwarzanych w Brasserie du Bocq wyśmienitych trunków: Gauloise (jasne, ciemne, bursztynowe, różowe owocowe, świąteczne na koniec roku i od niedawna mocne, 10-procentowe), Saison Regal, Triple Moine, Blanche de Namur, Saint-Benoît (jasne i ciemne) czy wreszcie lekkich, owocowych Applebocq czy Redbocq.

                Miłośników piwa nie zawiedzie także zwiedzanie z przewodnikiem małego browaru Val de Sambre mieszczącego się w dolinie Paix, w centrum dawnego opactwa Aulne w mieście Thuin w prowincji Hainaut. W średniowieczu cystersi produkowali tu dwa rodzaje trunków: mocne, zarezerwowane dla ojców przełożonych i ich gości, oraz lżejsze dla braci zakonnych i biedaków. W 1752 r. opactwo zostało niemal całkowicie zniszczone przez pożar. Jednak w 1796 r. zakonnikom udało się reaktywować historyczny browar, który zakończył ostatecznie swoje działanie przed 1850 r. Dopiero po 150 latach przywrócono tradycję warzenia piwa w tym zabytkowym miejscu. W 2000 r. otworzono tutaj Brasserie du Val de Sambre, gdzie wytwarza się obecnie tzw. Aulne Abbey Beers (ADA) – prawdziwe piwa zakonne, tworzone na bazie dawnych receptur cystersów. 

                Żaden szanujący się birofil nie powinien ominąć też założonego w 1982 r. browaru Achouffe, w którym produkuje się przez cały rok napoje z pianką o nazwie La Chouffe (jasne, złociste, z dodatkiem kolendry) i Mc Chouffe (ciemne, nazywane „szkocką Ardenów”, mające 8 proc. zawartości alkoholu), a w okresie zimowym również N’Ice Chouffe (mocne, 10-procentowe, ciemne, przyprawiane tymiankiem i curaçao). Te doskonałe piwa warzone są na bazie czystej wody źródlanej, nie podlegają filtrowaniu ani pasteryzacji. 

                W sumie w całej Walonii turyści mogą złożyć wizytę w ponad 40 interesujących browarach. Wybór jest więc ogromny. My jednak po zwiedzaniu i pysznych degustacjach, które czekały na nas w przedstawionych powyżej 5 miejscach, udajemy się już z niecierpliwością do Brukseli, nazywanej przecież „europejską stolicą piwa”...  

 

BRUKSELA – PIWNA METROPOLIA

Piwo to ulubiony napój brukselczyków, jak również gości odwiedzających to miasto. Najsłynniejszymi gatunkami, których muszą tutaj spróbować uczestnicy wyjazdów piwnych, są m.in. lambic (poddany fermentacji spontanicznej, produkowany ze słodu jęczmiennego z dodatkiem pszenicy), gueuze (powstający przez zmieszanie kilku roczników tego pierwszego, a następnie ponownie fermentujący w butelkach typu szampańskiego), kriek (z wiśniami), faro (tworzony przez kupażowanie lambika, dosładzany kandyzowanym lub  skarmelizowanym cukrem, zawiera od 4 do 6 proc. alkoholu) czy framboise (klasyczny lambic miesza się z konwencjonalnie fermentowanym napojem z pianką, potem dodaje się wyciąg z malin). Każdy prawdziwy birofil nie powinien przegapić wizyty w zabytkowym Domu Piwowarów (Maison des Brasseurs). Wznosi się on przy zachwycającym Wielkim Placu (Grand-Place). Działa tu obecnie interesujące Muzeum „Belgijskich Piwowarów” (Musée des „Brasseurs Belges”). Jego zwiedzanie połączone jest (nie może być przecież inaczej!) z degustowaniem regionalnego piwa. Miłośników tego trunku nie powinno także zabraknąć w słynnym rodzinnym browarze Cantillon, założonym w 1900 r., mieszczącym się w brukselskiej dzielnicy Anderlecht. W tym miejscu niemal nic się nie zmieniło od ponad 110 lat. Funkcjonuje w nim muzeum (Musée Bruxellois de la Gueuze) lokalnych rodzajów piwa – gueuze i kriek (oraz wielu innych!). Zdobędziemy tutaj naprawdę mnóstwo ciekawych informacji o dziejach, składzie, tradycyjnej technice produkcji oraz dostępnych na rynku typowo belgijskich gatunkach napoju z pianką. A na koniec zwiedzania browaru Cantillon czeka na nas następna wyśmienita degustacja...   

                Po wizycie w nim każdy birofil powinien zapamiętać, że jedynie w Brukseli i jej okolicach wytwarza się najbardziej winne z piw produkowanych na całym świecie – lambic. Powstaje ono tylko w tym miejscu, w dolinie rzeki Senne, bowiem wyłącznie tu może podlegać spontanicznej fermentacji (bez użycia tradycyjnych drożdży) w olbrzymich drewnianych kadziach, co zawdzięcza występującej tutaj bakterii Brettanomyces. Czyste piwo lambic (rzadko dostępne w tej formie) jest prawie niegazowane, niesłodzone i niemieszane, nie ma pianki, a w smaku przypomina trochę sok jabłkowy. Taki trunek wytwarza się właśnie w browarze Cantillon.   

                Legendarne brukselskie Delirium Café,składające się z kilku pięter i słynące z doskonałej atmosfery, szczyci się ogromną liczbą ponad 2 tys. różnych gatunków piwa. Nic więc dziwnego, że miejsce to znalazło się nawet w Księdze Rekordów Guinnessa. Znajdziemy je na uroczej uliczce Impasse de la Fidélité, jedynie 100 metrów od Grand-Place. Skosztować tu możemy zarówno tradycyjnie warzonych lokalnych piw belgijskich, jak i tych wyszukanych, bardzo oryginalnych, o różnych, czasami zaskakujących smakach, m.in. czekolady, banana czy grejpfruta. Spośród wielu piwiarni znajdujących się na brukselskim Wielkim Placu i w jego najbliższych okolicach polecamy też kultową À la Mort Subite. Będąc w stolicy Belgii i degustując tutejsze wyśmienite trunki, z pewnością nauczymy się na pamięć toastu à votre santé!, czyli Wasze zdrowie!. Uczestnikom podróży piwnych przyda się również rada od brukselczyków, którzy mówią, że jeśli za pierwszym razem nie zasmakowało się w lambiku, to znaczy, że należy go spróbować ponownie… À votre santé!

 

TOKAJ – WINO KRÓLÓW I KRÓL WIN

Z kolei wielbicieli wina z pewnością nie trzeba namawiać do odwiedzin zawsze atrakcyjnych i przyjaznych nam Węgier oraz tutejszych dwóch słynnych regionów winiarskich – Tokaju i Egeru. Krajobraz kulturowy tego pierwszego, położonego na północy kraju naszych bratanków i ustanowionego oficjalnie w 1737 r., został nawet wpisany w 2002 r. na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Obok niego znajdują się na niej jeszcze tylko trzy inne regiony winne: francuskie Saint-Emilion w Akwitanii oraz portugalskie Alto Duoro (górne Duero) i Pico w archipelagu Azorów, gdzie wytwarza się porto. Na Pogórzu Tokajskim (Tokaj-Hegyalja) powstaje najszlachetniejsze słodkie wino świata, jakim jest tokaj aszú. Historia tych ziem zawsze związana była z uprawą winorośli. Krajobraz kulturowy Tokaju w żywy sposób świadczy o długiej tradycji produkcji wina w tym malowniczym regionie, który tworzą niewysokie pagórki oraz doliny rzeczne. Zawiła siatka winnic, uroczych zabytkowych wiosek i miasteczek, z ich historycznym labiryntem piwnic, prezentuje wszystkie etapy powstawania tutejszych słynnych szlachetnych gronowych trunków. Warto przypomnieć, że swoją światową karierę tokaj aszú, zdobywca ponad 10 tys. złotych medali na konkursach winiarskich, zawdzięcza polskim kupcom, którzy zaczęli nim handlować na szeroką skalę w XVI w. Przywozili węgrzyna do kraju, a potem spławiali Wisłą do Gdańska i sprzedawali w całej Europie. Nic więc dziwnego, że wiele węgierskich możnych rodzin posiadało na Pogórzu Tokajskim własne piwnice – wystarczy choćby wymienić Batorych, Bethlenów, Rakoczych czy Thökölych. Król Francji Ludwik XIV Wielki, lord protektor Anglii, Szkocji i Irlandii Oliver Cromwell (1599–1658), car Rosji Piotr I Wielki (1672–1725) czy cesarzowa Katarzyna II Wielka (1729–1796) to tylko niektóre z wybitnych postaci, które uwielbiały pochodzące stąd wino.

Dzisiaj turystów przyciąga tu m.in. wzniesiona w XV w. słynna piwnica Rakoczych (Rákóczi Pince) w mieście Sárospatak, kulturalnym centrum regionu. Można w niej spróbować wyśmienitych, wielokrotnie nagradzanych tokajskich szlachetnych gronowych trunków. O ich doskonałym smaku decyduje łagodny i ciepły klimat, urodzajne wulkaniczne gleby oraz unikalny skład pleśni w miejscowych piwnicach winnych. Uczestnicy podróży enoturystycznych (w tym i my!) nie omijają również Bortemplom, czyli Kościoła Winnego w Sátoraljaújhely (obecnie jedynego tego typu na Węgrzech), w którego podziemiach składowano wino. W tym sympatycznym mieście, rozsławionym w Polsce przez pierwszą część filmu C.K. Dezerterzy, warto także zajrzeć do tutejszych piwnic (Ungvári Pince). Na koniec naszej krótkiej wizyty na Pogórzu Tokajskim udajemy się jeszcze do wspaniałej historycznej winnicy Oremus w miejscowości Tolcsva. Założył ją w 1616 r. książę Siedmiogrodu Jerzy I Rakoczy (1593–1648). Od 1993 r. znajduje się ona w rękach hiszpańskiej rodziny Álvarez. Czas nas jednak nagli i musimy już jechać do Egeru… Obiecujemy sobie, że w przyszłym roku wrócimy na dłużej do pięknego tokajskiego regionu winiarskiego.  

 

GWIAZDY EGERU

Eger, usytuowany w północno-wschodniej części kraju, stanowi kolebkę najsłynniejszego węgierskiego czerwonego wina – Egri Bikavér. Początki uprawy winorośli na tych ziemiach sięgają XI w., kiedy to za panowania króla Stefana I Świętego założono tu biskupstwo (w 1009 r.), a przybywający w te strony zakonnicy sprowadzili ze sobą winne grona.

Stolicą regionu winiarskiego jest Eger, modne uzdrowisko ze źródłami wód termalnych, położone malowniczo między Górami Bukowymi i pasmem górskim Mátra. Ta 60-tysięczna miejscowość może się pochwalić m.in. uroczym historycznym centrum (Belváros), nazywanym często „barokową perłą Europy”, wspaniałym średniowiecznym zamkiem (znanym wszystkim Madziarom ze zwycięskiej obrony przed Turkami w 1552 r.), zabytkowymi kościołami i pałacami czy wreszcie biegnącym pod ulicami i budynkami całym systemem piwnic winnych, który rozciąga się na długości ponad 140 km. Tłumy turystów przyciągają tutaj znajdujące się na każdym kroku klimatyczne winiarnie i kawiarnie. Żelaznym punktem wycieczek enoturystycznych jest tzw. Dolina Pięknej Pani (Szépasszony-völgy), leżąca 1,5 km od centrum. Słynie ona z ok. 200 wykutych w wulkanicznym tufie piwniczek winnych oraz licznych gospód z tradycyjną kuchnią węgierską, nazywanych czardami. Koniecznie trzeba też obejrzeć należącą do 4-gwiazdkowego Hotelu Korona ponad 220-letnią Piwnicę Świętego Stefana i Narodowe Muzeum Wina (István Pince és Nemzeti Bormúzeum), gdzie prezentowane są zbiory przedstawiające dzieje węgierskiego winiarstwa (wszystkich 22 regionów), przeprowadza się degustacje wyśmienitych szlachetnych trunków pochodzących od najlepszych miejscowych winiarzy i organizuje występy folklorystyczne.

Eger słynie nie tylko z czerwonych, ale i białych win o wysokiej jakości. Jednych z najprzedniejszych z nich (Egri Chardonnay, Egri Csillag czy Egri Királyleányka) spróbujemy w piwnicy rodziny Thummerer, która mieści się w Noszvaj, uroczej, zielonej miejscowości usytuowanej kilka kilometrów od Egeru, mającej podobno najczystsze powietrze na Węgrzech. Po degustacji warto się udać na relaksujące zabiegi SPA & Wellness do położonego tuż obok w lesie nowego 4-gwiazdkowego Oxigén Hotel & ZEN SPA, a potem skorzystać z doskonałej karty win restauracji hotelowej, zawierającej szeroki wybór najlepszych białych i czerwonych szlachetnych gronowych trunków z regionu Egeru. My postanowiliśmy w tym malowniczym miejscu, że powrócimy w te okolice, do Noszvaj, już za rok. Czeka tu na nas przecież tyle jeszcze atrakcyjnych miejsc do zobaczenia i tyle wyśmienitych win do skosztowania! Eger ma do odkrycia mnóstwo prawdziwych gwiazd, ale o tym następnym razem… Egészségetekre!, czyli Wasze zdrowie!.  

 

 

 

 

               

                    

               

                 

                 

 

 

 

 

 

Artykuły wybrane losowo

Wyspy Kanaryjskie, czyli raj na ziemi

MONIKA GODAWSKA

 

<< Niedużo znajdziemy na świecie miejsc, które przyciągają turystów taką różnorodnością, jak Wyspy Kanaryjskie. Gorący hiszpański temperament, wspaniałe wulkaniczne krajobrazy, smaczna kanaryjska kuchnia, bogata historia i kultura, przyjazny klimat wiecznej wiosny oraz orzeźwiająca atlantycka bryza tworzą niepowtarzalną atmosferę tego cudownego zakątka. Każda z tutejszych wysp jest wyjątkowa, niepodobna do innych i ma wiele do zaoferowania. Dlatego z pewnością nie można uznać za przesadę stwierdzenia, że próżno szukać na świecie człowieka, który mógłby się tu nudzić. >>

Administracyjnie archipelag Wysp Kanaryjskich podlega Hiszpanii. Leży na Oceanie Atlantyckim niedaleko północno-zachodniego wybrzeża Afryki i należy do niego siedem głównych wysp: Teneryfa, Fuerteventura, Gran Canaria, Lanzarote, El Hierro, La Palma i La Gomera. Wszystkie z nich powstały w wyniku aktywności wulkanicznej i charakteryzują się górzystym krajobrazem. Ten zakątek świata przed kolonizacją zamieszkiwali Guanczowie, lud spokrewniony z Berberami

Więcej…

Na szlakach Brandenburgii

JOANNA CZUPRYNA

<< Można by pomyśleć, że lasy, jeziora, pagórki, ruiny budowli z cegły, kościelne wieże i wiejskie zagrody tworzą krajobraz, jakich wiele. Po przejechaniu granicy w Świecku kierowców wita tablica kraju związkowego Niemiec i… monotonia za oknem. „Zielone pustkowie” – zanotował w drugiej połowie XIX w. Theodor Fontane (1819–1898), najsłynniejszy pisarz regionu, który przez kilkanaście lat niestrudzenie podróżował po swojej małej ojczyźnie, aby na końcu stwierdzić – „Przemierzyłem Brandenburgię, uznając ją za bogatszą, aniżeli śmiałem przypuszczać”. Pięć tomów „Wędrówek po Marchii Brandenburskiej” jest dobrym przykładem na to, że pierwsze, często pobieżne wrażenia mogą mylić i pozbawić nas szansy na przeżycie czegoś wspaniałego. Dlatego proponuję zwolnić, zjechać z autostrady i pomknąć w głąb krainy, która ma znacznie więcej do zaoferowania niż pozornie niczym się nie wyróżniające widoki. >>

Więcej…

Magia Wietnamu

 

Aneta Grenda

www.zycieipodroze.pl

 

 Zatokę Hạ Long najlepiej podziwiać podczas malowniczego rejsu

halong

 © VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

 

Niezwykła, magiczna wręcz przyroda, fascynująca, bogata kultura, historia naznaczona walkami i konfliktami – Wietnam potrafi przyciągać z wielką siłą. Soczyście zielona roślinność zachwyca niemalże na każdym kroku. Kraj zamieszkują przedstawiciele 54 oficjalnie uznanych grup etnicznych, których zwyczaje i tradycje tworzą niesamowicie barwną mozaikę. To wyjątkowe miejsce na świecie, gdzie wpływy Zachodu łączą się z rodzimą obyczajowością i sztuką, a przeszłość miesza się z nowoczesnością.

 

Specyficzne położenie Wietnamu na Półwyspie Indochińskim w Azji Południowo-Wschodniej w dużej mierze zdecydowało o trybie życia jego mieszkańców, wpłynęło też na rozwój kulturalny czy budowanie tożsamości narodowej. Panujące tu warunki znacznie utrudniały również walkę z przeciwnikiem i czyniły okrucieństwa wojny jeszcze straszniejszymi. Obecnie to kraj przyjazny, w którym odwiedzający mogą czuć się bezpiecznie. Dla mnóstwa turystów jest wymarzonym kierunkiem podróży, a wielu z nich postanawia nawet zostać w nim na dłużej.

 

Wyprawa do Wietnamu to wycieczka na każdą kieszeń. Bez problemu stać na nią osoby o skromniejszym budżecie, które chcą przygotować program zwiedzania na własną rękę. Jeśli ktoś oczekuje wysokich standardów za odpowiednio wyższą cenę, także nie będzie zawiedziony.

 

Kraj i jego mieszkańcy

 

Zarówno krajobraz, jak i warunki klimatyczne są w Wietnamie zróżnicowane. Morze przeplata się z górami, rzeki przecinają niziny i wyżyny. Na północy kraju występuje klimat podzwrotnikowy wilgotny z czterema porami roku. Zima (trwa od listopada do kwietnia) charakteryzuje się niskimi temperaturami, a latem panują upały i padają ulewne deszcze. Większa część południa (od górskiej przełęczy Hải Vân) leży w strefie klimatu zwrotnikowego o typie sawanny z porą suchą i deszczową. Przez cały rok jest tutaj ciepło lub wręcz gorąco. Pora sucha trwa od grudnia do kwietnia, a deszczowa – od maja do listopada (opady bywają wtedy bardzo obfite). W centrum i najbardziej odległym regionie południowym (półwysep Cà Mau i delta rzeki Mekong) występuje klimat zwrotnikowy monsunowy.

 

Populacja Wietnamu wynosi 92,7 mln osób, co czyni go 14 najludniejszym krajem na świecie. Nieco ponad 86 proc. stanowią rdzenni Wietnamczycy (Kinh). Zamieszkują oni głównie tereny nadmorskie i nizinne oraz rejony delt Rzeki Czerwonej i Mekongu. Wśród mniejszości etnicznych najliczniejsi są Tàyowie. Poza tym żyją tu też Tajowie, Mườngowie, Khmerowie, Chińczycy (Hoa), Nùngowie, Hmongowie i Daowie (Yaowie). Historię i kulturę zróżnicowanej ludności Wietnamu przedstawia najpiękniejsze muzeum w Hanoi, czyli Wietnamskie Muzeum Etnologiczne. Poznamy w nim tradycje, zwyczaje, rytuały i wierzenia charakterystyczne dla 54 grup etnicznych, a także dowiemy się, jak wygląda życie codzienne ich przedstawicieli.

 

Funkcję języka urzędowego pełni w kraju wietnamski. Należy do rodziny austroazjatyckiej. Dla ok. 87 proc. populacji Wietnamu stanowi język podstawowy. Ważną rolę odgrywają w nim tony. Zmiana modulacji głosu w przypadku konkretnych jednostek leksykalnych modyfikuje ich znaczenie.

 

Religia i kultura

 

Wietnam jest zróżnicowany pod względem religijnym. Ponad 45 proc. ludności wyznaje tradycyjne religie wietnamskie, ok. 14 proc. to buddyści, mniej więcej 8,5 proc. – chrześcijanie. Oprócz tego wśród Wietnamczyków znajdują się kaodaiści, muzułmanie, bahaici i hinduiści. Niektórzy łączą w życiu elementy różnych systemów religijnych, a czasem kierują się również przesądami. Poza tym w Wietnamie czci się przodków, którzy są darzeni dużym szacunkiem. Na wsiach, gdzie codzienne zajęcia wyznacza rytm przyrody, ludzie oddają cześć matce gór, matce rzek, matce nieba i innym podobnym istotom.

 

Wietnamczycy początki swojego państwa datują na 2879 r. p.n.e. Ich przywiązanie do wielowiekowej historii można dostrzec w życiu codziennym, tradycjach, zwyczajach i sztuce. Mimo rozwoju gospodarki i wdrażania nowoczesnych technologii na wsiach nadal stosuje się dawne metody uprawiania roślin i hodowli zwierząt, a większość prac wykonuje się ręcznie. Mężczyźni, kobiety i dzieci w charakterystycznych kapeluszach na głowach pracują na polach bądź pilnują pasących się stad. Noszące barwne stroje kobiety wykonują ubrania z utkanych przez siebie materiałów i różne ozdoby, aby potem je sprzedać. Każda mniejszość etniczna ma własne tradycje i kulturę. Miejscowości na północy kraju, zamieszkiwane przez Hmongów, Tajów, lud Dao czy Tàyów, mienią się kolorami. M’Nôngowie, Ê Đê (Rade) i Bahnarowie z centralnego płaskowyżu żyją prosto, niemal prymitywnie. Zasiedlający wybrzeże Czamowie stawiają z kolei murowane domy, do dziś zachowało się wiele takich starych budynków.

 

Wietnamczycy na ogół preferują prosty styl życia, są racjonalni i pragmatyczni. Ich codzienne zajęcia reguluje określony rozkład dnia czy rytm pór roku. Wszelkie ceremonie ślubne i pogrzebowe mają tradycyjny charakter. W wietnamskim kalendarzu znajduje się dużo świąt. Niektóre z nich są lokalne, a inne obchodzi się w całym kraju. Podczas wielu okazji świętowaniu towarzyszy muzyka ludowa i różne pokazy. Wietnamczycy na pierwszym miejscu stawiają zawsze rodzinę. Młodzi wyrażają się o swoich rodzicach bardzo pozytywnie, darzą ich ogromnym szacunkiem. Starają się chociaż raz w roku, w czasie Tết (wietnamskiego Nowego Roku, opartego na kalendarzu chińskim, przypadającego w styczniu lub lutym), odwiedzić matkę i ojca.

 

Azjatyckie smaki

 

Różnobarwny ślubny auzaj (áo dài)

ShoppingHanoi

VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

 

Kuchnia wietnamska jest uważana za jedną z najzdrowszych na świecie. Charakteryzują ją świeże smaki i mnóstwo aromatów. Potrawy z północy są łagodne, te z centrum kraju – pikantne, a z południa – nieco słodsze. Podstawę wietnamskich kulinariów stanowi ryż. Wykorzystuje się go jako dodatek lub główny składnik samodzielnych dań, np. cơm lam (ryż gotowany w bambusie). Popularnością cieszą się też makarony: ryżowy, jajeczny i sojowy. Wietnamska kuchnia nie potrafi się bez nich obejść. Potrawy mięsne bazują na drobiu, wołowinie i wieprzowinie. Tak naprawdę Wietnamczycy bardzo rzadko jedzą psy. Za to często na stołach goszczą smakowite ryby i owoce morza, a także warzywa. Popularną przyprawą jest sos rybny, choć w niektórych częściach Wietnamu, zwłaszcza przy granicy z Chinami, konkuruje z nim sos sojowy. Poza tym używa się pieprzu, nierzadko od razu połączonego z solą i limonką, ostrych papryczek, trawy cytrynowej, cynamonu, imbiru, czosnku, perilli (pachnotki zwyczajnej), kiełków i świeżych ziół: kolendry, mięty i bazylii tajskiej.

 

Sposoby przygotowywania dań są bardzo różnorodne. Część z nich podaje się na surowo, inne podlegają obróbce: gotowaniu, szybkiemu smażeniu w woku, duszeniu, pieczeniu, jak również grillowaniu. Niezależnie od metody przyrządzania wszystkie potrawy mają bogaty smak. Jako dodatek serwuje się warzywa w marynacie. Składnikiem zarówno dań mięsnych i warzywnych, jak i deserów bywa papier ryżowy. Przez większą część roku na targach dostępne są świeże owoce, m.in. arbuzy, melony, marakuje, liczi, longany, dżakfruty, duriany i ananasy. W Wietnamie koniecznie należy spróbować sajgonek, zupy pho (phở), bún chả (makaronu ryżowego z wieprzowiną), cơm rang (smażonego ryżu), pierożków, owoców morza, zwłaszcza przegrzebków i krewetek, ryb i bánh mì, czyli kanapki z mięsem i warzywami.

 

Filiżanka pełna mocy

 

Ten azjatycki kraj pokrywają liczne plantacje herbaty. W poszczególnych prowincjach uprawiane są różne jej gatunki. Wszystkie prace na polach wykonuje się ręcznie. Pielęgnacją krzewów i zbieraniem liści zajmują się ludzie. Zbiory przechowuje się w suchym miejscu, bez dostępu światła i zapachów mogących wpływać na aromat suszu. W wietnamskich domach tradycyjnie każdy posiłek wieńczy filiżanka zielonej herbaty. Napar ma za zadanie usprawnić trawienie. Rytuał związany z parzeniem liści i delektowaniem się napojem uchodzi za bardzo ważny. To dla wielu Wietnamczyków moment, który przynosi spokój duszy i czyni człowieka szczęśliwym. Wspólne celebrowanie tej chwili jest oznaką szacunku dla innych i wyrazem gościnności gospodarzy.

 

Co ciekawe, Wietnam słynie jednak przede wszystkim z kawy. Zajmuje drugie miejsce na świecie (po Brazylii i przed Kolumbią) pod względem jej eksportu. Plantacje kawowca znajdują się w różnych rejonach kraju. Najwięcej leży w regionach górskich w centralnych prowincjach. Należą do nich m.in. Đăk Lăk (z kawową stolicą Buôn Ma Thuột), Lâm Đồng, Gia Lai i Kon Tum. Wietnamczycy uprawiają rozmaite rodzaje kawy, najpopularniejsze są robusta i arabica (mokka i catimor), ale spotyka się także np. pola kawy liberyjskiej (Coffea liberica). Napój przygotowuje się na różne sposoby. Często stosuje się metalowy zaparzacz zwany phin, którego używa się powszechnie tak w domach, jak i na ulicy. Kawa przyrządzona tą metodą jest przepyszna i bardzo mocna.

 

Wzdłuż i wszerz

 

Podczas zwiedzania Wietnamu można korzystać z rozmaitych środków transportu: rowerów, skuterów, motocykli, busów, autobusów, pociągów, samolotów, promów i statków. Aby dotrzeć do jak największej liczby miejsc, najlepiej używać wszystkich. Życie codzienne zwykłych Wietnamczyków toczy się w małych miejscowościach położonych pośród gór, rzek, jezior i pól. Żeby poznać, jak ono wygląda, i móc podziwiać wspaniałe krajobrazy, trzeba udać się w podróż po kraju. Jeśli dysponujemy dużą ilością czasu, warto zdecydować się na jazdę motocyklem i ten sposób przemieszczania się połączyć z korzystaniem z innych środków lokomocji. Wtedy zrozumiemy, jak wyjątkowy jest Wietnam.

 

Niewątpliwie najbardziej malownicze trasy leżą w rejonach górskich, ale i na pozostałym obszarze takich nie brakuje. Do najpiękniejszych miejsc należą prowincja Hà Giang z drogami w kształcie serpentyn, magicznymi wniesieniami i cudowną roślinnością, prowincja Cao Bằng, na której rozległych polach można obserwować życie codzienne ludzi albo podziwiać spektakularne wodospady Bản Giốc na rzece Quây Sơn, prowincja Lào Cai z urokliwym miastem Sa Pa i najwyższym szczytem kraju Fansipanem (Phan Xi Păng, 3143 m n.p.m.) czy też sielski dystrykt Mai Châu, zielona prowincja Ninh Bình z wieloma pagodami i Katedrą Phát Diệm oraz prowincja Đăk Lăk z winnicami i plantacjami kawy i herbaty.

 

Wietnam słynie również z niezwykłej urody wysp, zatok i miast nadmorskich. Na północy znajduje się zatoka Hạ Long. W jej granicach leży ok. 2 tys. skalistych, głównie wapiennych wysepek pokrytych gęstą roślinnością. Region ten przypomina czarodziejską krainę. Nic więc dziwnego, że w 1994 r. wpisano go na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W południowo-zachodniej części Hạ Long z wody wyłania się Cát Bà – największa spośród 367 wysp archipelagu o tej samej nazwie. Warto ją odwiedzić ze względu na rozpościerające się stąd przepiękne widoki, porastające górzysty ląd zielone lasy i miejsca idealne do plażowania, wspinaczki i spływów kajakowych. Poza tym ustanowiono tu w 1986 r. Park Narodowy Cát Bà. Zupełnie inna jest położona daleko na południu Wietnamu wyspa Phú Quốc (ok. 590 km² powierzchni). Znajduje się ona na Zatoce Tajlandzkiej, niedaleko granicy z Kambodżą. Oplatają ją cudowne wielokilometrowe piaszczyste plaże, rosną na niej palmy kokosowe i lasy tropikalne, a jej wnętrze kryje urokliwe wodospady. Działa tutaj wiele światowej klasy hoteli i centrów spa. Oprócz tego Phú Quốc słynie z pysznych owoców morza i produkcji sosu rybnego.

 

W tym kraju zadziwia bogactwo flory i fauny. Znajduje się w nim 30 wspaniałych parków narodowych, w których żyje mnóstwo gatunków roślin i zwierząt.

 

Dwie metropolie

 

Większość turystów rozpoczyna swoją przygodę z Wietnamem od jednego z jego największych miast, czyli Hanoi lub Ho Chi Minh (do 1976 r. nazywanego oficjalnie Sajgonem). Bez żadnej przesady można powiedzieć, że łączy je tak wiele, jak wiele je dzieli. To pierwsze pełni funkcję wietnamskiej stolicy. Leży nad Rzeką Czerwoną, na obu jej brzegach. Centrum biznesowe kraju stanowi jednak Ho Chi Minh. Hanoi ma wiele twarzy. Na ulicach panuje w nim duży ruch. Z jednej strony znajdują się tutaj nowoczesne budynki i apartamentowce, centra handlowe i szerokie, eleganckie arterie, a z drugiej – zaniedbane osiedla i wąskie uliczki obwieszone przewodami elektrycznymi. W stolicy działają poza tym interesujące muzea (na czele z Narodowym Muzeum Wietnamskiej Historii), teatry, opera (Narodowa Opera i Balet Wietnamu), kina, bary karaoke, kluby muzyczne i galerie sztuki oraz odbywają się liczne koncerty i festiwale.

 

Miejscem wartym uwagi jest konfucjańska Świątynia Literatury z 1070 r. (pierwszy wietnamski uniwersytet) – jedna z największych atrakcji Hanoi. Koniecznie trzeba też udać się nad Hồ Hoàn Kiếm, czyli Jezioro Zwróconego Miecza, otoczone wspaniałymi drzewami. Na jego środku, na niewielkiej wysepce stoi Wieża Żółwia. Została wzniesiona w 1886 r. Uważa się ją za symbol Hanoi. Poza tym na wysepce usytuowanej w pobliżu północnego brzegu Hồ Hoàn Kiếm znajduje się Świątynia Jadeitowej Góry, do której wiedzie piękny czerwony most. Tuż obok możemy podziwiać Starą Dzielnicę (Old Quarter) z architekturą kolonialną i buddyjskimi pagodami. Wypełniają ją różne sklepiki i stoiska z rozmaitymi rzeczami, a także kawiarnie, bary, restauracje, piekarnie, butiki i galerie sztuki. Warto przespacerować się jej uliczkami i poczuć tutejszą specyficzną atmosferę. Niedaleko jeziora znajdziemy również Wodny Teatr Lalek Thăng Long, w którym odbywają się niepowtarzalne spektakle z udziałem tańczących na wodzie drewnianych kukiełek.

 

W Hanoi należy też odwiedzić kilka z jego wielu wspaniałych świątyń. Są pośród nich prawdziwe perełki, takie jak pagody Trấn Quốc i Kim Liên oraz Pagoda Jednego Filaru (Chùa Một Cột). Uwagę turystów przyciąga także neogotycka Katedra św. Józefa zbudowana w 1886 r., a stylizowana na Katedrę Najświętszej Marii Panny w Paryżu (Cathédrale Notre-Dame de Paris). Interesująco prezentuje się również budynek opery (Hanoi Opera House) wzniesiony w latach 1901–1911. W projekcie gmachu połączono motywy antyczne z inspiracjami paryskim Pałacem Garniera (Opéra Garnier). To najbardziej luksusowy teatr w stolicy. Aby poznać historię Wietnamu i wojny wietnamskiej (II wojny indochińskiej 1955–1975), trzeba udać się do kompleksu z zachowanymi pozostałościami Cesarskiej Cytadeli Thăng Long, zabytku ciekawego zarówno pod względem architektonicznym, jak i historycznym. Obiekt pochodzi z czasów panowania dynastii Lý (1009–1225). W 2010 r. jego centralny sektor został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Oprócz stanowisk prezentujących odkrycia archeologiczne znajduje się tutaj bogata ekspozycja związana z wojną wietnamską (tunel D67 i sztab Ludowej Armii Wietnamu – PAVN). Żeby zapoznać się z codziennym życiem mieszkańców i ich zwyczajami oraz rzemiosłem, warto odwiedzić dwie stare wioski: Bát Tràng (niecałe 15 km od centrum Hanoi) z wyrobami ceramicznymi (tzw. porcelana Bát Tràng) i Vạn Phúc (8 km na południowy zachód od stolicy) słynącą ze znakomitej jakości jedwabiu.

 

Położone na południu Ho Chi Minh (dawniej Sajgon) to natomiast najludniejsze miasto w Wietnamie (ok. 8,5 mln mieszkańców). Przeszłość przeplata się w nim z teraźniejszością, a tradycja z nowoczesnością. Jest ono ważnym ośrodkiem przemysłowym i węzłem komunikacyjnym oraz liczącym się centrum biznesowym i kulturalnym. Ten, kto zawita tu po raz pierwszy w życiu, może poczuć się przytłoczony ogromnym ruchem na ulicach. Także architektura miasta potrafi zaskoczyć. Świetnie zachowane zabudowania kolonialne prezentują się niesamowicie na tle nowoczesnych wieżowców takich jak 262,5-metrowy Bitexco Financial Tower czy Vincom Center (największa galeria handlowa w Ho Chi Minh z ponad 250 sklepami).

 

Do ciekawszych obiektów należą niewątpliwie gmachy Opery (Saigon Opera House) i Poczty Głównej oraz piękna i skromna neoromańska Katedra Notre-Dame. W podobnym stylu co świątynia utrzymany jest pobliski budynek Ratusza wzniesiony w latach 1902–1908. Gdy zmęczymy się zwiedzaniem charakterystycznych miejsc Ho Chi Minh, możemy odpocząć na parkowej ławce lub posilić się w restauracji czy barze albo przy jednym z ulicznych stoisk z jedzeniem. Smaczne dania i przekąski pozwolą nam odzyskać siły do dalszej wędrówki.

 

Pomnik Ho Chi Minha w dawnym Sajgonie odsłonięty w maju 2015 r.

Ho Chi Minh City 38

© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

 

Polak i zabytki

 

Leżące w środkowej części kraju Hội An to jedno z najurokliwszych miast w Wietnamie. Wzdłuż wąskich uliczek jego historycznego centrum wznoszą się zabytkowe budynki z czasów świetności tego portu. W latach 90. XX w. władze miejskie chciały wyburzyć zniszczone zabudowania w tym rejonie, ale udało się temu zapobiec. Przyczynił się do tego polski architekt Kazimierz Kwiatkowski (1944–1997), który kierował pracami konserwatorskimi w pobliskim Mỹ Sơn. Dzięki niemu ten niezwykły rejon Hội An przeszedł renowację i dziś zachwyca turystów z całego świata. W 1999 r. znalazł się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W tutejszej architekturze widoczne są wyraźnie wpływy chińskie, japońskie, buddyjskie i europejskie. Za wyjątkowy na skalę światową obiekt uchodzi kryty Most Japoński z 1593 r. połączony ze świątynią boga pogody. Miasto wygląda magicznie zwłaszcza wieczorem, gdy oświetlają je liczne kolorowe lampiony.

 

Wspomniane Mỹ Sơn, położone ok. 35 km na południowy zachód od Hội An w dolinie otoczonej górami (w pobliżu wioski Duy Phú), jest miejscem zupełnie odmiennym. To dawne sanktuarium Czamów. Większość budynków powstała w nim pomiędzy IV a XIII stuleciem. W czasie wojny wietnamskiej mieli tu swoją kwaterę partyzanci Wietkongu. W wyniku nalotu dywanowego sił amerykańskich przeprowadzonego w sierpniu 1969 r. kompleks został w znacznej mierze zniszczony. Na szczęście wywołało to powszechne protesty, dzięki którym Mỹ Sơn wyłączono z akcji lotnictwa USA. W ten sposób udało się zachować choć część cennych obiektów. W latach 80. XX w. Kazimierz Kwiatkowski i jego zespół podjęli się prac konserwatorskich. Wietnamczycy bardzo szanują naszego rodaka za zaangażowanie w ratowanie ich zabytków. W dowód wdzięczności wystawili mu nawet pomnik w Hội An. Ze względu na swoją wielką wartość kulturową w 1999 r. sanktuarium Mỹ Sơn objęła ochroną organizacja UNESCO.

 

Na północny zachód od czamskiego ośrodka religijnego znajduje się malownicze Huế. Przepływa przez nie Rzeka Perfumowa (Sông Hương). Miasto pamięta jeszcze czasy panowania cesarzy. Było stolicą państwa dynastii Nguyễn (w latach 1802–1945). Po wojnie z USA zniszczone Huế odbudowano, odrestaurowano potężną Cytadelę z Zakazanym Purpurowym Miastem, pagody, grobowce i mosty. Tutaj również służył pomocą Kazimierz Kwiatkowski. Historyczna zabudowa figuruje od 1993 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Warto też zobaczyć Pagodę Thiên Mụ i słynne grobowce cesarzy Minh Mạnga (1791–1841) i Khải Địnha (1885–1925).

 

Most Japoński w Hội An wznieśli w XVI–XVII w. Japończycy

HoiAn 01 Japan bridge in the heart of Hoi An a UNESCO world heritage site by Christian Berg

© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

 

Podróż dla każdego

 

Wietnam to kraj jedyny w swoim rodzaju. Zachwyca magicznymi krajobrazami, niezwykłą florą i fauną, bogatą kulturą, ciekawymi zwyczajami i tradycjami oraz zazwyczaj miłymi, przyjaźnie nastawionymi do obcokrajowców mieszkańcami. Każdy bez wątpienia może się w nim zakochać. Jednych zafascynują wielkie, wypełnione ludźmi miasta, w których wspaniałe zabytki sąsiadują z nowoczesną architekturą, inni z radością odkryją spokojne, ciche wioski, leżące malowniczo wśród gór i dolin, gdzie życie toczy się własnym, niespiesznym rytmem. Osoby ceniące piękno przyrody także nie będą zawiedzione. Czeka na nie wiele cudownych miejsc położonych z dala od popularnych turystycznych szlaków. Wietnam nie pozostawia nikogo obojętnym. Podróż do tego państwa jest niezwykłym przeżyciem. To spotkanie z niezmiernie urokliwą krainą, w której to, co azjatyckie przeplata się z tym, co charakterystyczne dla kultury Zachodu. Tak osobliwej mozaiki dwóch odmiennych rzeczywistości nie znajdziemy nigdzie indziej na świecie