opracował:

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

W tym wydaniu magazynu All Inclusive mamy obszerny artykuł Darka Sepioły, ilustrowany jego niezwykłymi zdjęciami, poświęcony magii wielkiego błękitu. Ten podróżnik, dziennikarz, fotograf i filmowiec, a przede wszystkim znany w Polsce nurek, który spędził pod wodą aż 2 tys. godzin, opowiada o najwspanialszych miejscach na świecie, jakie można znaleźć w głębinach mórz i oceanów. Jego tekst, będący cudowną podróżą po 7 kontynentach, zainspirował nas do przygotowania większego materiału na temat prawdziwych rajów dla miłośników podwodnych przygód. Postanowiliśmy zapytać kilku wybranych ekspertów i pasjonatów nurkowania o ich ulubione, najpiękniejsze miejsca pod wodą na Ziemi, jakie do tej pory odwiedzili. Dzięki nim odbywamy wspaniałą podróż po morskich głębinach…   

      

BOŻENA CHMIEL

PREZES SCUBA TRAVEL – PROFESSIONAL INCENTIVE

Jakie jest najpiękniejsze miejsce nurkowe na Ziemi? – to bardzo trudne pytanie. Nurkuję już dosyć długo, bowiem od 18 lat. Przez ten czas udało mi się odwiedzić kilkadziesiąt krajów. W większości z nich odkrywałam piękno podwodnego świata. Ciężko mi jednak jednoznacznie stwierdzić, które miejsce jest najpiękniejsze. Mogę jedynie powiedzieć, skąd mam najlepsze wspomnienia z nurkowań. 

Na pierwszym miejscu stawiam bez wątpienia Galapagos – ten słynny ekwadorski archipelag urzekł mnie bogactwem podwodnego życia, wielkim zróżnicowaniem fauny i flory, zarówno morskiej, jak i lądowej, oraz niesamowitymi widokami, przypominającymi zaginiony świat. Na drugim miejscu jest Laguna Chuuk (Truk) w archipelagu Karolin, należąca do Sfederowanych Stanów Mikronezji. To właśnie tutaj podczas operacji Hailstone w lutym 1944 r. Amerykanie zatopili wiele japońskich okrętów wojennych oraz zniszczyli kilkaset samolotów. Wraki są świetnie zachowane, porośnięte przepięknymi koralowcami. W ładowniach nadal znajduje się ich dawna zawartość – karabiny i inna broń, amunicja, samochody, rowery, tankietki, a nawet porcelana, butelki sake czy sztućce. Chuuk to przysłowiowy koniec świata, ale trudy dotarcia w to miejsce zostają po stokroć wynagrodzone. Kolejną pozycję przyznaję Polinezji Francuskiej, której atole kuszą bardzo bogatymi rafami, doskonałą przejrzystością i możliwością spotkania wielu imponujących okazów podwodnej fauny. Warto wymienić tu jeszcze dwa przepiękne miejsca – słodkowodne jaskinie Florydy i cenoty w Meksyku. To moja „Wielka Piątka”…  

Tych, którzy marzą o podwodnych przygodach w miejscach uznawanych za najlepsze do nurkowania na Ziemi, chciałabym odesłać do książki Chrisa Santelli znalezionej przeze mnie pod choinką – Pięćdziesiąt miejsc, w których musisz zanurkować przed śmiercią (Fifty Places to Dive Before You Die). Kilka z polecanych przez niego kierunków wypraw jest już odnotowanych w moim dzienniku. Niemniej jednak jeszcze wiele pięknych miejsc przede mną…

 

 

MONIKA ROGUSKA

WŁAŚCICIEL OCTOPUS ADVENTURE – INCENTIVE & TRAVEL

 

Moje ulubione miejsca nurkowe znajdują się w Azji.  Trudno mi wskazać na to jedyne, obiektywnie najlepsze, bo przecież każdy miłośnik podwodnych przygód zachwyca się czymś innym. Ja lubię nurkowania w prądzie, przy ścianach koralowych i na wrakach. Polecam więc wszystkim Filipiny, a szczególnie prowincję Palawan. Znajdująca się w niej wyspa Busuanga stanowi doskonałą bazę wypadową do takich miejsc, jak np. zatoka Coron czy rafa Apo. Można stąd również polecieć dalej – do Puerto Princesa na wyspie Palawan, skąd wypływa większość łodzi nurkowych do słynnego Parku Naturalnego Tubbataha Reefs, wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

Na północ od Busuangi znajduje się mała, okrągła, koralowa perełka Dimakya – wysepka o powierzchni kilku km2, otoczona szafirową taflą wody, która oddzielona jest od lądu piaskiem w kolorze śniegu. Dookoła widać kolejne bezludne skrawki lądu – wszystko to tworzy bajkowy krajobraz. Dla początkujących nurków doskonałym miejscem jest home reef, czyli najbliższa rafa. Należy jedynie wziąć sprzęt i wejść do wody. Poza kolorową, doskonale doświetloną rafą spotykamy tutaj żółwie, małe rekiny oraz mnóstwo drobnych ryb rafowych. W nocy widujemy różne gatunki ślimaków nagoskrzelnych, które iskrzą w świetle latarek.

Wystarczy jedynie 20-minutowy rejs łodzią z wysepki Dimakya, żeby dotrzeć na podwodną łąkę, gdzie pasą się diugonie (morskie ssaki z rzędu syren). Te olbrzymie stwory (osiągające długość ok. 3 metrów) o ciężkich cielskach, nierzadko ponad 400-kilogramowych, wydają się ospałe i leniwe, jednak przy próbach zbliżenia się do nich umykają nam szybko niczym delfiny. Po 3 godzinach płynięcia łodzią docieramy do Parku Naturalnego Apo Reef, wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Widoczność jest tutaj doskonała, a „królowymi nurkowań” są pojawiające się znienacka majestatyczne raje.

Prawdziwym rajem dla miłośników wraków jest zatoka Coron. Wystarczy z lotniska na wyspie Busuanga przedostać się na jej południowy kraniec – do miasteczka Coron. W czasie II wojny światowej zatopiono tu jednego dnia (24 września 1944 r.) 11 japońskich okrętów, które przemieniły się po latach w tętniące życiem rafy. Wszystkie leżą na dostępnych głębokościach, ale przejrzystość wody w zatoce Coron jest gorsza niż na otwartym morzu. Jednak nie tylko wraki warto zobaczyć w tej okolicy. Na wyspie Coron znajduje się krystalicznie czyste słodko-słone jezioro Kayangan. Wokół niego wznoszą się przepiękne skały, a kolor wody jest iście pocztówkowy. Warte odwiedzenia miejsce nurkowe to Jaskinia Katedra (Cathedral Cave). Przez podwodne morskie wrota wpływamy do krótkiego tunelu, żeby po chwili wynurzyć się w wielkiej grocie. Nad głowami widać sklepienie jaskini, a dostające się przez szpary w nim promienie słońca tworzą piękną grę świateł.

 

PRZEMYSŁAW TRZEŚNIOWSKI

PREZES KLUBU PŁETWONURKÓW ALPHA-DIVERS

Dreamgate (Brama Snów) to jedno z najpiękniejszych miejsc na naszej planecie. Ten meksykański cenot znany jest od niedawna. Jednak utrudniony dojazd do niego oraz ostrożna polityka właściciela terenu, na którym został odkryty, sprawiły, że dociera tutaj niewielu turystów-nurków (i dobrze!).

W Dreamgate uwagę przyciąga mnóstwo smukłych i niezmiernie delikatnych stalaktytów, miejscami są to przypominające makaron rurki naciekowe – wczesna forma tworzenia się skalnego sopla, której zaszkodzić mogą nawet bąbelki z nurkowego akwalungu. Dlatego też jest to cenot dla nurków o doskonałej pływalności i mało komu pozwala się tutaj na kręcenie filmu czy robienie zdjęć. Krystalicznie czysta woda o przejrzystości sięgającej 80 metrów i tysiące widocznych wszędzie fantazyjnych formacji krasowych sprawiają, że płetwonurek może mieć wrażenie przebywania w paszczy bestii z kłami. Ja jednak zawsze czuję się w tym miejscu, jakby czas specjalnie dla mnie cofnął się o setki tysięcy lat, żeby dane mi było odkrywać całkiem dziewiczą, nietkniętą ludzką ręką planetę! W Dreamgate znajduje się również wypełniona powietrzem kopuła. Można wynurzyć się w niej i obserwować długotrwały proces tworzenia się stalaktytów. To przedziwne uczucie stać się świadkiem zjawiska, które ukształtowało niepowtarzalne piękno tych naturalnych studni krasowych na Jukatanie.

Niestety, także i tutaj jest coraz więcej połamanych stalaktytów – widok już powszechny w cenotach położonych bliżej turystycznych molochów, jak Cancún czy Playa del Carmen. Ich czar, który przyniósł im wielką popularność, staje się powoli również przyczyną zguby… Ulotne piękno Bramy Snów uwiecznione zostało na dwóch wspaniałych filmach dokumentalnych BBC: w odcinku Caves (Jaskinie) serii Planet Earth (Planeta Ziemia) oraz Secrets of the Maya Underworld (Tejemnice Podwodnego Świata Majów).

 


 

Artykuły wybrane losowo

Tajlandia – z miejskiej dżungli wprost do raju

MARCIN WESOŁY

                                                                                                             FOT. MARCIN WESOŁY

<< Tajlandia to kraj uśmiechniętych ludzi. My sami wkrótce po zawitaniu w jego gościnne progi zaczniemy odwzajemniać ten uśmiech zupełnie naturalnie i szczerze. Wszechobecna atmosfera spokoju oddziałuje na przybyszy już od pierwszych chwil i powoli zaczyna ich zmieniać. Turystom poprawia się nastrój i przestają myśleć o codziennych problemach. To prawdziwa magia Tajlandii. >>

Wydaje się, że tutaj łatwiej jest wypocząć, niż gdziekolwiek indziej na świecie. Dotyczy to również pozornie zabieganego Bangkoku, w którym także można odnaleźć swój azyl, oazę wytchnienia. Dzieje się tak zapewne za sprawą niezmiernie pogodnych i serdecznych Tajów. Już sam gest tajskiego powitania zwanego wai (dłonie złączone jak do modlitwy na wysokości piersi) promieniuje ciepłem i radością, których chcielibyśmy cały czas doświadczać. Mieszkańcy Tajlandii sprawiają wrażenie silnych jakimś im tylko znanym wewnętrznym spokojem. W tym miejscu nietrudno odzyskać równowagę psychiczną, tak potrzebną w pełnej stresów Europie.

Więcej…

Maroko – egzotyka w zasięgu ręki

 

KATARZYNA BYRTEK

 

Aromatyczne, kolorowe przyprawy, intensywna miętowa herbata i świeżo wyciskany sok z pomarańczy, urokliwe miasta pełne uliczek, wśród których trzeba się zagubić, długa linia brzegowa, wysokie góry, morza piasku i bogata historia – Maroko ma swoje sposoby na przyciągnięcie gości. Ten północnoafrykański kraj kusi smaczną kuchnią, świetną pogodą i różnorodnością widoków. To zdecydowanie odpowiednie miejsce na egzotyczną podróż.

 

Królestwo Marokańskie leży tuż za granicą Unii Europejskiej, w północno-zachodnim rogu Afryki. Od wschodu kraj graniczy z Algierią, od południa – z terytorium spornym o nazwie Sahara Zachodnia, od północy – z hiszpańskimi eksklawami Ceutą i Melillą. Od Europy oddziela go wąska Cieśnina Gibraltarska. Maroko szczyci się niezmiernie długą linią brzegową (ponad 1,8 tys. km), większa część wybrzeża rozciąga się nad Oceanem Atlantyckim. Na terytorium kraju przeważają góry. Wznoszą się tu szczyty Antyatlasu, Atlasu Wysokiego, Atlasu Średniego, Atlasu Tellskiego, Atlasu Saharyjskiego i Rifu (Ar-Rifu). Na południu i południowym wschodzie tereny górzyste przechodzą w piaszczyste i kamieniste pustynie. W Maroku mieszka ok. 35 mln ludzi. Niemal wszyscy Marokańczycy wyznają islam. Pod względem etnicznym większość mieszkańców kraju to Arabowie, ale żyje w nim też duża społeczność berberyjska. Berberowie są rdzenną, koczowniczą ludnością tej części Afryki. Zakładali tutaj swoje państwa już w starożytności. Wielu z nich do dzisiaj ma jasne włosy i niebieskie oczy, czyli cechy wyglądu bardzo nietypowe dla tego rejonu świata. Funkcję oficjalnych języków w Maroku pełnią arabski i tamazight (oparty na językach berberyjskich). Wiele osób posługuje się także francuskim, a to dlatego, że od 1912 r. do lat 50. XX w. kraj był protektoratem Francji. Wpływy z tamtych czasów widoczne są również w lokalnej kuchni – na śniadanie bez problemu kupić tu można chrupiącego croissanta czy pain au chocolat (bułeczkę z ciasta francuskiego z czekoladą).

 

 

Rabat - Tour Hassan

Rabacka Wieża Hasana widziana od strony Mauzoleum Muhammada V

© MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

 

Wyjazd do Maroka najlepiej zaplanować na wiosnę (kwiecień–czerwiec), kiedy po okresie deszczowym bujna przyroda budzi się do życia, albo jesień (wrzesień–październik), gdy ustępuje już upalne lato. Lipiec i sierpień to odpowiednie miesiące dla osób, które nastawiają się na wypoczynek na plaży lub przy hotelowym basenie, a także miłośników wypraw w wysokie góry. Przed wyruszeniem w podróż warto sprawdzić, w jakim terminie przypada ramadan (w 2018 r. od wieczoru 15 maja do 14 czerwca). Wizyta w kraju muzułmańskim w okresie postu może być ciekawym doświadczeniem kulturowym, ale zwiedzanie bywa wówczas nieco utrudnione – w wielu miejscach obowiązują skrócone godziny otwarcia, od świtu do zmierzchu nie działają restauracje i kawiarnie (poza miejscowościami typowo turystycznymi), na ulicy nie wypada jeść, a nawet pić wody. Dobrym pomysłem będzie przyjazd w ostatnich dniach ramadanu, ponieważ jego koniec obchodzi się bardzo hucznie.

 

Marrakech - Jemaa El Fna

Plac Dżemaa al-Fna żyje także nocą

© MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

 

UROK MAROKAŃSKICH MIAST

 

Główne ośrodki turystyczne Maroka znajdują się w zachodniej jego części, na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego, i w rejonie Morza Śródziemnego. Stolicą kraju jest Rabat, ale większość osób zaczyna swoją marokańską przygodę wMarrakeszu położonym dogodnie na środkowym zachodzie. Niemal każdy turysta pierwsze kroki kieruje w tym mieście na słynny plac Dżemaa al-Fna (Jemaa el-Fna). O każdej porze dnia i nocy panuje tutaj gwar. Obcokrajowcy przechadzają się między restauracjami i wózkami wypełnionymi po brzegi pomarańczami, których właściciele oferują świeżo wyciskany sok, zaklinaczami węży, kobietami malującymi wzory henną, sprzedawcami pamiątek czy akrobatami. W Marrakeszu nie wolno ominąć też medyny, najstarszej części miasta, gdzie mieszczą się bazary (tzw. suki), meczety i inne ciekawe budowle. Została ona wpisana w 1985 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Spacer między nigdy niekończącymi się straganami to wyjątkowe przeżycie. Można tu kupić dosłownie wszystko, a na pamiątki najlepiej nadają się marokańskie słodycze, tkaniny, biżuteria lub przyprawy. Trzeba jednak pamiętać, żeby nigdy nie zgadzać się od razu na proponowaną cenę, ale choć trochę się potargować. W Marrakeszu zachowały się ceglaste mury obronne ciągnące się przez ok. 19 km – ze względu na nie zyskał on miano Czerwonego Miasta. Do najważniejszych zabytków należy tu Meczet Alego ibn Jusufa z pobliską medresą (szkołą teologiczną), Meczet Kutubijja z XII w. i XIX-wieczny Pałac Bahia z ogromnym ogrodem o powierzchni 8 tys. m². Przed upałem warto schronić się do Ogrodu Majorelle (Jardin Majorelle) albo Ogrodów Menara.

 

Po zwiedzeniu Marrakeszu trzeba podjąć decyzję, czy najpierw udać się na północ czy południe. Po drodze do stołecznego Rabatu (ponad 320 km) przejeżdża się obok 4-milionowej Casablanki (największego ośrodka w kraju). Większości osób kojarzy się ona z kultowym amerykańskim melodramatem z 1942 r. z Humphreyem Bogartem i Ingrid Bergman w rolach głównych. Akcja filmu rozgrywa się właśnie w tym mieście. Dzisiejsza Casablanca to przede wszystkim ważny ośrodek przemysłowy, finansowy, kulturowy i największy marokański port. Tutaj można zobaczyć nowoczesne oblicze kraju, tak różne od historycznego centrum Marrakeszu. Do najpiękniejszych zabytków należy Meczet Hasana II, jeden z największych obiektów sakralnych tego typu na świecie i najwyższa konstrukcja w Maroku. W głównej sali modlitewnej zmieści się nawet 25 tys. wiernych, a minaret przylegający do świątyni jest wysoki na 210 m.

 

Tylko ok. 80 km dzieli Casablankę od Rabatu,także leżącego nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego. Jednymi z najważniejszych atrakcji stolicy kraju są cytadela i Szalla – rozległy kompleks starożytnych i średniowiecznych ruin, otoczonych murami obronnymi. Symbol miasta stanowi niedokończony 44-metrowy minaret na planie kwadratu nazywany Wieżą Hasana. Wznosi się on wśród palm nad rzeką Bu Rakrak (Wadi Bu Rakrak). Do minaretu przylega Mauzoleum Muhammada V, w którym pochowano sułtana i króla Maroka Muhammada V z dynastii Alawitów (1909–1961) i jego dwóch synów.

 

Mniej więcej 200 km na wschód od Rabatu znajduje się Fez (ponad 1,1 mln mieszkańców). To jedno z najlepiej zachowanych miast średniowiecznych w krajach muzułmańskich. Jego najbardziej wiekową część – starą medynę (Fes el-Bali), założoną na przełomie VIII i IX stulecia – umieszczono w 1981 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Oprócz zakupów na niekończących się targowiskach, odwiedzin w meczetach czy medresie nie wolno zapomnieć o zwiedzeniu farbiarni i garbarni, z których Fez słynie. W zasadzie żadna z nich nie jest widoczna z ulicy, należy więc skorzystać z (najczęściej płatnego) zaproszenia właściciela sklepu lub mieszkańców. Po przejściu na taras widokowy od dziedzińca podziwiać można gliniane naczynia wypełnione różnymi barwnikami oraz suszące się na słońcu tkaniny i skóry.

 

W północno-zachodnim Maroku nie sposób ominąć błękitnego Szafszawanu (Chefchaouen) położonego wśród gór Rif. Niemal wszystkie domy w starej części tego ponad 40-tysięcznego miasta są pomalowane na biało i niebiesko. W tym miejscu każdy odruchowo sięga po aparat. Główny plac Szafszawanu pełen jest uroczych kawiarni, w których delektować się można mocną marokańską miętową herbatą.

 

Jeśli ktoś ma wystarczająco dużo czasu, powinien wybrać się aż do Tangeru leżącego nad Cieśniną Gibraltarską. Od wieków mieszają się w nim kultury, religie, języki i interesy. W XIX stuleciu i przede wszystkim w pierwszej połowie XX w. (w latach 1923–1956 Tanger stanowił tzw. strefę międzynarodową) różnorodność kulturowa miasta przyciągała artystów z całej Europy i Stanów Zjednoczonych. Przyjeżdżali tutaj m.in. francuscy malarze Eugène Delacroix i Henri Matisse, amerykańscy twórcy Paul Bowles, Tennessee Williams, Truman Capote, Allen Ginsberg i Jack Kerouac czy muzycy z zespołu The Rolling Stones. W Tangerze kręcono sceny do filmu Jima Jarmuscha Tylko kochankowie przeżyją z 2013 r. Dziś odwiedzają go głównie Hiszpanie przybywający na jednodniowe wycieczki z Europy.

 

KRÓLESTWO SMAKÓW I ZAPACHÓW

 

Nieodłączną część podróżowania stanowi poznawanie lokalnej kuchni. Ta marokańska jest niezmiernie bogata i zróżnicowana, choć stosunkowo mało znana w Polsce. Dania główne opierają się zwykle na mięsie, ale niemal w każdym przepisie używa się mnóstwa warzyw. W tutejszych potrawach stosuje się liczne aromatyczne przyprawy, z których wiele przed wiekami przywieziono wprost z Indonezji. Znajdziemy je na targach ułożone w wysokie, kolorowe stosy.

 

Dzień zacząć trzeba od śniadania, które oferuje większość kawiarni i knajpek w okolicy hoteli i pensjonatów. Podstawą posiłku jest pokrojony w trójkąty arabski chleb nazywany khubz, przypominający duży, okrągły, gruby placek. Często podaje się również naleśniki (placki) baghrir (beghrir). Ich powierzchnię pokrywają małe dziurki, które pozostały po bąbelkach powietrza (do ciasta dodaje się drożdże i proszek do pieczenia). Je się je zwykle na słodko: z miodem lub dżemem. Do śniadania serwuje się także lokalne sery, serki topione, oliwki czy pomidory. Czasem w zestawach śniadaniowych pojawiają się croissanty albo pain au chocolat. Do picia koniecznie należy zamówić przepyszny i bardzo tani sok ze świeżo wyciskanych pomarańczy (albo granatów) oraz kawę, często doprawianą kardamonem. Za najpopularniejszy napój uchodzi niewątpliwie gorąca, mocna herbata ze świeżych liści mięty z bardzo dużą ilością cukru. Na początku do jej intensywnego smaku miętowej goryczki przełamanej słodkością ciężko się przyzwyczaić, ale z czasem może stać się naszym największym przysmakiem. Herbatę tę podaje się w metalowych czajniczkach razem z niewielką szklanką.

 

Wybór dań na obiad czy kolację jest bardzo szeroki. Do lokalnych specjałów należy kuskus – danie z kaszy (znanej w Polsce głównie jako dodatek) z mięsem (przede wszystkim baraniną), sosem warzywnym i kilkoma rodzajami warzyw. Idealnie nadaje się ono na obiad, bo w gorące dni w Maroku większe posiłki najlepiej jeść po zmroku, kiedy słońce schowa się już za horyzontem. Spróbować trzeba tu również aromatycznej zupy harira z ciecierzycą i soczewicą, popularnej szczególnie w ramadanie. Na kolację zamówić można mięso z grilla lub szaszłyki (w ten sposób przyrządza się zazwyczaj kurczaka i baraninę, czasem też wołowinę). Na ruszcie przygotowuje się także pulpeciki z jagnięciny, czyli keftę (koftę), i pikantne kiełbaski z baraniny, zwane merguezami. W regionach nadmorskich często serwowane są smażone bądź grillowane ryby i owoce morza.

 

Do mięsa albo ryb warto zamówić np. sałatkę marokańską z drobno pokrojonych pomidorów i ogórków. W oczekiwaniu na jedzenie można podjadać małe przekąski podawane w niewielkich miseczkach lub meze – zestaw przystawek (popularny również m.in. w Grecji, Turcji, Jordanii czy Albanii), na który składają się warzywa w przeróżnych marynatach, sery, oliwki, przepyszny marynowany bakłażan czy purée z dyni. Wiele dań zawiera świeżą kolendrę. To dość specyficzna przyprawa – zazwyczaj uwielbia się ją albo jej nie znosi.

 

Chyba najpopularniejszą marokańską potrawę stanowi jednak tadżin (tażin). Przygotowuje się go w specjalnym naczyniu z grubej gliny (noszącym taką samą nazwę), przypominającym głęboki talerz z pokrywką w kształcie stożka. W środku znajdują się kawałki mięsa duszonego razem z warzywami, ziemniakami, tradycyjnymi przyprawami, a czasem także suszonymi owocami. Tę potrawę można zamówić w Maroku dosłownie wszędzie.

 

Ze względu na zakazy religijne alkohol nie jest powszechnie dostępny w tym kraju. W niektórych restauracjach w większych miastach podaje się piwo. Mocniejsze trunki dostać można na ogół tylko w barach i restauracjach hotelowych. Alkohol sprzedaje się w marketach lub w mniejszych sklepach, o których zwykle wiedzą jedynie miejscowi. W tych drugich klient przechodzi do oddzielnego pomieszczenia bądź lokalu mieszczącego się piętro niżej, gdzie bez problemu kupi wino czy wódkę.

 

Na deser jada się w Maroku np. świeże owoce. Poza tym Marokańczycy kochają słodycze, zwłaszcza te z dodatkiem miodu i migdałów. Do wyboru są przeróżne bułki, tłuste pączki, słodkie ciasta lepkie od syropu (podobne do baklawy) albo tzw. rogi gazeli, czyli ciastka w kształcie półksiężyców wypełnione migdałowym nadzieniem. Popularny smakołyk stanowią trójkąty nadziewane migdałami i – oczywiście – polane miodem, nazywane briwats. Spotkać je można również w wersji na słono wypełnione mielonym mięsem lub rybą.

 

PLAŻE NAD OCEANEM

 

Kto z Marrakeszu wyrusza na zwiedzanie południowego Maroka, zwykle najpierw dociera do położonej nad Atlantykiem As-Sawiry (Essaouiry), dawniej zwanej Mogadorem. Od XVIII w. była ona ważnym ośrodkiem handlu międzynarodowego – interesy ubijali tu Żydzi, Holendrzy, Portugalczycy, Berberowie, Arabowie, Brytyjczycy i Francuzi. Baśniową scenerię tego niemal 80-tysięcznego miasta tworzą pomalowane na biało zadbane domy z niebieskimi drzwiami, połączone kamiennymi uliczkami. Od 2001 r. medyna w As-Sawirze widnieje na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Jest ona nieco inna niż te spotykane w innych częściach kraju – jej uliczki nie są splątane, ale ułożone pod kątem prostym, dzięki czemu łatwiej się po niej poruszać niż np. po tych w Fezie czy Marrakeszu, gdzie po kilkunastu minutach chodzenia między stoiskami można się zgubić.

 

Najważniejsze miasto i kurort w południowo-zachodnim Maroku stanowi Agadir (powyżej 420 tys. mieszkańców), który cieszy się ponad 300 słonecznymi dniami w roku. To idealne miejsce dla osób chcących się zrelaksować i poleniuchować w cieniu parasola lub palmy. W samym centrum znajduje się tutaj długa, piaszczysta plaża – Plage d’Agadir (ok. 10-kilometrowa), przy której rozciągają się liczne luksusowe hotele z basenami. W Agadirze raczej nie ma zabytków – w lutym 1960 r. silne trzęsienie ziemi zrównało z ziemią dużą jego część. Komu znudzi się jedzenie w hotelowych restauracjach albo plażowanie, może wybrać się na spacer po jednym z urokliwych bulwarów albo udać się na zakupy na targu (suku), odwiedzić lokalne knajpki nad brzegiem morza lub wyruszyć na wycieczkę po pełnej atrakcji okolicy.

 

Na południe od kurortu rozciąga się malowniczy Park Narodowy Souss-Massa, słynący z rozmaitych gatunków ptaków takich jak występujący prawdopodobnie tylko w Maroku ibis grzywiasty, ibisy kasztanowate, warzęchy, flamingi, czaple purpurowe czy czagry. Wybrzeże w tym rejonie tworzą piaszczyste plaże, wydmy, klify i jaskinie. Przez park prowadzą kilkukilometrowe ścieżki spacerowe. Po wyprawie do niego warto odwiedzić miasto Tiznit, znane w całym kraju z ręcznie wykonywanych wyrobów ze srebra, głównie biżuterii. Ok. 60 km na południowy zachód stąd odpocząć można na najsłynniejszej dzikiej plaży w Maroku – Legzirze (Lagzirze). Za jej symbol uchodził jeszcze do niedawna niezwykły klif, w którym morze wytworzyło naturalną bramę (niestety, jeden z emblematycznych łuków runął 23 września 2016 r., najprawdopodobniej w wyniku naturalnej erozji). Przepiękna Legzira od lat przyciąga rzesze surferów.

 

Casbah Ait Ben Haddou XR

Ufortyfikowana osada (ksar) Ajt Bin Haddu

© MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

 

WŚRÓD FAL, GÓR I WYDM

 

Maroko to idealny kraj dla wszystkich, którzy kochają aktywnie spędzać czas. Większa część wybrzeża świetnie nadaje się do uprawiania wind- i kitesurfingu oraz surfingu. Miłośnicy tych sportów wodnych często wybierają okolice wspomnianego już miasta As-Sawira, położonego ok. 170 km na północ od Agadiru. W lecie fale są mniejsze, ale wiatr bywa silniejszy, w zimie – odwrotnie. Najlepiej przyjechać tutaj w okresie od września do kwietnia. Ostatnio coraz większą popularnością wśród pasjonatów wind- i kitesurfingu oraz surfingu cieszy się również miasteczko Sidi Kaouki, usytuowane 25 km na południe od As-Sawiry. Doskonałe miejsce do uprawiania sportów wodnych stanowi także zatoka utworzona przez podłużny półwysep w pobliżu Ad-Dachli (niemal 1,2 tys. km na południowy zachód od Agadiru, na terytorium Sahary Zachodniej).

 

W Maroku znajduje się aż ok. 50 pól golfowych. Leżą one głównie na północy (m.in. w Tangerze czy Tetuanie), w sercu kraju (Rabacie, Fezie i Casablance), okolicy Marrakeszu i As-Sawiry oraz w Agadirze. W tym pełnym atrakcji państwie można też spędzić kilka tygodni na wędrówkach po górach i wspinaczce w różnych warunkach. Najwyższym szczytem Królestwa Marokańskiego, jak również całego Atlasu i Afryki Północnej, jest Dżabal Tubkal (4167 m n.p.m.). Zdobędzie go każda osoba o dobrej kondycji – nie trzeba wspinać się na niego ze sprzętem, choć poleca się wynajęcie lokalnego przewodnika. Na trasie wyprawy, na końcu doliny na ponad 3200 m n.p.m. znajduje się duże schronisko (Refuge du Toubkal), w którym większość turystów przechodzi nocną aklimatyzację przed dotarciem do celu. Wejście na najwyższy szczyt kraju to – oczywiście – tylko jedna z wielu propozycji dla amatorów trekkingu. Do wyboru mają oni mnóstwo górskich szlaków (nie są oznaczone).

 

Wyjątkowym przeżyciem będzie w Maroku także wyprawa na pustynię: na piaszczyste wydmy, pod niebo wyścielone gwiazdami. Tego typu wycieczkę najlepiej wykupić bezpośrednio w lokalnym biurze podróży w jednym z większych miast. Można też wynająć prywatnego kierowcę z autem lub dojechać autobusem i w mieście Warzazat (Ouarzazate) opłacić przewodnika z samochodem terenowym. W drodze na pustynię trzeba przejechać przez góry Atlas, co stanowi okazję do podziwiania wspaniałych widoków. Większość wycieczek zatrzymuje się również w Ajt Bin Haddu, ufortyfikowanej osadzie zwanej ksarem, wpisanej w 1987 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Kręcono tu sceny m.in. do filmów Gladiator, Aleksander, Królestwo Niebieskie, Babel, Książę Persji: Piaski czasu i serialu Gra o tron. Poza tym zwykle odwiedza się także spektakularne wąwozy: Dades i Todra. Do atrakcji wyprawy na pustynię należą też spacery po niekończących się wydmach, przejażdżka na wielbłądach i spędzenie nocy pod gwiazdami. Z dala od cywilizacji, pod gołym niebem, w otoczeniu surowych krajobrazów można dostrzec egzotyczne, magiczne oblicze Maroka, które wciąż przyciąga ludzi z różnych zakątków świata.

 

Zanurz się w kulturze na pograniczu Węgier i Austrii

Noémi Petneki

 

Po obu stronach granicy austriacko-węgierskiej i wzdłuż brzegów jeziora Nezyderskiego rozciąga się ten sam region. Dzisiejszy Burgenland (po węgiersku Őrvidék), najbardziej wysunięty na wschód i najmłodszy kraj związkowy Austrii, od XII w. był częścią historycznego Królestwa Węgier, które od XVI stulecia (po bitwie z Turkami pod Mohaczem w 1526 r.) dostało się pod panowanie Habsburgów i Cesarstwa Austriackiego. Dziś, po obaleniu żelaznej kurtyny i wstąpieniu Węgier do Unii Europejskiej w 2004 r., znów (jak za czasów Monarchii Austro-Węgierskiej) praktycznie nie zauważamy, kiedy przejeżdżamy tutaj przez granicę. Węgrzy (nasi bratankowie) i Austriacy nazywają siebie szwagrami – w ten sposób wszyscy jesteśmy ze sobą trochę spowinowaceni…

Więcej…